Dokonałeś(łaś) już rejestracji na portalu? Zapoznałeś(łaś) się z regulaminem? Regulamin forum
Teraz możesz wybrać odpowiedni dla siebie dział. Zapraszamy do naszego grona na forum. Zakładasz w wybranym przez siebie dziale swój temat i możesz się z nami przywitać
i dzielić się swoim doświadczeniem. Przekonaj się jakie to proste - czekamy na Ciebie. Jeżeli zdarzy Ci się, że rozpoczniesz temat w nieodpowiednim dziale, nie martw się, administracja pomoże Ci go przenieść w odpowiednie miejsce.
Uwaga! Jeden użytkownik = jeden osobisty wątek w danym dziale.
- Jest tu może ktoś kto tak jak ja boryka się z uzależnieniem od mefedronu ? Może ktoś zna jakieś forum gdzie jest więcej o narkomanii , to chyba w większym stopniu jest poświęcone alkoholizmowi. Ja jestem moim zdaniem jeszcze w tym etapie , że chce świadomie z tego wyjść. To mój ostatni dzwonek , na terapię i meetingi póki co wstydzę się iść , więc póki co szukam jakieś bratniej duszy która pomoże mi wytrwać i wzajemnie zmotywować się w tym trudnym czasie. Nie chcę do tego wracać , to wiem i przestrzegam każdego przed tym syfem , wciąga niesamowicie szybko i destrukcyjnie.
Witaj Kasiu
Uzależnienie jest uzależnieniem i sposób leczenia jest bardzo podobny.
Jestem alkoholiczką, więc Ci zbytnio nie pomogę ale myślę, że znajdą się tu osoby, które z Tobą o tym porozmawiają.
Zauważasz problem, pragniesz z tego wyjść, więc ja mimo tego co napisałaś powiem szoruj na terapię, wstydem zajmiesz sie później.
Kuj żelazo póki gorące. Zanim zacznie się głód, który przezwycięży rozsądne myślenie
Akceptuję, to co jest,
pozwalam odejść temu co było
i mam wiarę w to co będzie.
Emilka Alkoholiczka
Moze na poczatek pomyslisz o mityngu online. Tutaj znajdziesz wiecej informacji:
https://anonimowinarkomani.org/mitingi_new/
Jeśli chcesz być tam, gdzie nigdy nie byłeś, musisz iść drogą, którą nigdy nie szedłeś.
Coniguliaro Dominick
Może ktoś przeczyta to i uda mi się uchronić choć jedną osobę przed rozpoczęciem tej niebezpiecznej drogi. Zawsze pasjonowałam się uzależnieniami , neurobiologią mózgu , mega mnie to fascynowało , uwielbiałam obserwować swój organizm, co się z nim dzieje gdy zaspakajam ośrodek nagrody , gdy dbam o równowagę w życiu lub gdy w coś się wkręcam na maxa. Zawsze miałam tendencję do kompulsywnych zachowań, gdy w coś wchodziłam to na maxa, dieta - na 100% , udział w zawodach -100% , nauka -100% , sport -100%. Alkohol przez to że dużo złego wyrządził w mojej rodzinie postanowiłam odstawić i byłam z tego niesamowicie dumna. Jednak przyszedł moment , że ktoś pokazał mi 1 kreskę,długo się wahałam , ale uznałam że wszystkiego trzeba w życiu spróbować żeby mieć pogląd na wszystko . No i wciągnęłam - szok dodało mi to siły , energii , pewności siebie. To uczucie po wciągnięciu było nie do opisania, nie da się go z niczym przyrównać . Już po 1 razie wiedziałam , że będę chciała to powtórzyć , ale przecież ja w życiu się w to nie wciągnę , będę robić ogromne odstępy , kontrolować to i robić to mądrze , raz na jakiś czas i faktycznie tak było , tylko że ten czas pomiędzy cpaniem był co raz większą tęsknotą i męczarnią, to jak żyć ciągle czekając i nie mogąc skupić się na niczym innym, zaczęłam zauważać , że okresy pomiędzy są dla mnie co raz bardziej nerwowe, trudne do wytrzymania , a tęsknota z kolejnym wciągnięciem jest co raz silniejsza. Mój mózg co raz bardziej racjonalizował wszystko i tłumaczył sobie inteligentnie , a że długi weekend , a że potem już będę mieć długą przerwę i wiele innych pomysłów na racjonalizację wszystkiego….
Jakie to mądre co piszecie, po raz 6 postanawiam, że to ostatni raz więc mam świadomość, że myślenie gdy następuje głód zmienia się niesamowicie . Póki co przyświeca mi myśl :Trudno jest ciągle robić to samo i oczekiwać innych rezultatów. Póki co kupiłam wspaniałą książkę / poradni „uzależniony mózg „ , pisze swój pamiętnik / dziennik uczyć i jestem tutaj . Zobaczymy , póki co cieszę się z 4 dnia czystości , trzymajcie kciuki
Witaj Kasia na forum 🖐️ Kasia
Wiedza ,super że po nią sięgasz.Warto jednak iść dalej,poszukać pomocy w realu.Terapia,grupa wsparcia.Po co sobie tą droge utrudniać? Warto zrobić wszystko aby sobie ją ułatwić.
Gdyby kciuki wystarczyły to nie byłoby tego forum i tak wielu uzależnionych.
Fajnie że jesteś tu z nami 🌹
Wiem, ale jestem na etapie, że wciąż wierzę , że poradzę sobie sama . W sensie będę czytać mądre książki , przeglądać fora, słuchać podkasty, korci mnie wejść na meeting on- line dla narkomanow, ale boję się, że trzeba będzie włączyć kamery , a póki co tego się bardzo wstydzę, totalnie nie mam pojęcia czego się spodziewać i to mnie po prostu przeraża . Dziś 5 dzień bez mef, mam lekkie ataki paniki i lęku w pracy, trudności w myśleniu, ogromne nerwy na dosłownie wszystko, zero radości ze zwykłych rzeczy, czuć że mój baseline dopaminy jest na zerowym poziomie, obiecałam sobie że w weekend pójdę na saunę i zimne kąpiele, ponoć pomaga , a póki co biegam rano po 5 km, takie trudne czynności trochę pomagają mi w szybkim dojściu do siebie. Poza tym muszę mieć zaplanowany cały weekend żeby mi nawet do głowy nie przyszło zrobić coś głupiego. Kiedy wróci choć trochę lepszy nastrój ? A jak już nigdy ?
W grupie siła i to jest prawda.Mądre książki Cię nie uleczą,mogą pomóc jak najbardziej,mogą zająć głowe.Realny człowiek z krwi i kości.To mnie pomogło.Poczułam że nie jestem z tym sama ,że inni też tak mają ,czują.Wiem, ale jestem na etapie, że wciąż wierzę , że poradzę sobie sama . W sensie będę czytać mądre książki , przeglądać fora, słuchać podkasty, korci mnie wejść na meeting on- line dla narkomanow, ale boję się, że trzeba będzie włączyć kamery , a póki co tego się bardzo wstydzę, totalnie nie mam pojęcia czego się spodziewać i to mnie po prostu przeraża .
Meeting dla narkomanów ,nie będziesz tam tylko Ty.Każdy kiedyś zaczynał i życze Ci abyś zrobiła ten krok dla siebie.Nie bój się,my tu jesteśmy i będziemy czekać na twoje wrażenia po mettingu. ❤️
Zawsze pasjonowałam się uzależnieniami , neurobiologią mózgu , mega mnie to fascynowało , uwielbiałam obserwować swój organizm, co się z nim dzieje gdy zaspakajam ośrodek nagrody , gdy dbam o równowagę w życiu lub gdy w coś się wkręcam na maxa.
Witaj Kasiu 🌹 To może teraz zacznij od drugiej mańki i wkręć się na maxa w zdrowienie. Podobnie do Katarzynki - poprzedniczki sugeruję realne mitingi. Jestem alkoholikiem, a alkohol - też jest narkotykiem. Jak w realu masz daleko na miting NA, to możesz pójść na AA. Do nas na grupę AA przychodzili narkomani dopóki nie zorganizowali sobie grupy NA. Kasiu, masz może duszę naukowca, odkrywcy, obserwatora, myśliciela - ale wiedz jedno: mimo wszystko masz chory umysł w tym momencie i samej może być bardzo trudno. Sama widzisz, obserwowałaś siebie, byłaś czujna i co? Wpadłaś w bagienko. Zwolnij może swój umysł z wszechwiedzy i nieomylności, bo już się pomyliłaś. Zadbaj o siebie pełniej niż tylko w oparciu o mądre książki, filmiki i wiedzę. Lepiej zaprzyjaźnij się z innymi zdrowiejącymi narkomanami czy alkoholikami. Pozdrawiam serdecznie. 👍 👍
Jeśli czujesz przygnębienie, to dlatego, że żyjesz w przeszłości.
Jeśli czujesz niepokój, to dlatego, że żyjesz w przyszłości.
Jeśli czujesz spokój, to dlatego, że żyjesz w teraźniejszości. /Laozi VI w.pne/
Bardzo dziękuję za odpowiedź , jestem pod ogromnym wrażeniem Waszych mądrych wypowiedzi. Tak zbieram się na meeting , wiem że bardzo mi się to spodoba , bo widzę już nawet swoją fascynację samym forum i tym co do mnie piszecie , a podejrzewam , że tam będzie jeszcze mocniej i intensywniej . Jestem osobą wysokowrażliwą więc takie rzeczy bardzo mnie dotykają i bardzo na mnie działają więc wiem , że równie mocno się w to wkręcę . Tylko ten wstyd … omg paraliżuje mnie , jestem niesamowicie nieśmiałą osobą, która od lat nosi maskę idealniej dziewczyny. Jestem z siebie dumna , bo dziś 7 dzień mojej czystości, choć nie jest lekko. Czuję głody , mam sny narkotykowe, jestem rozdrażniona i niczym jeszcze nie umiem się cieszyć . Na razie do wszystkiego się zmuszam licząc na to , że z czasem to co robię da mi radość . Idzie weekend - mój konkretny triger , ale już wiem , że muszę mieć wszystko od a do z zaplanowane, żeby nie daj Boże głupoty nie wróciły . Który meeting on line polecacie ? Czy jeśli konkretnie się zawstydzę mogę po prostu się rozłączyć ? Lub na początek po prostu nie włączać kamery ?
"Który meeting on line polecacie ?"
Możesz wejść na parę grup i wybrać tę, która najbardziej Ci odpowiada.
"Czy jeśli konkretnie się zawstydzę mogę po prostu się rozłączyć ? Lub na początek po prostu nie włączać kamery ?"
Mi zdarzało się wychodzić z realnego mitingu w połowie.
Mogę być tam, gdzie Ty, do końca moich dni,
Mogę być kimś, będąc jednocześnie sobą.
Albo pić od rana Wyborową, bić matkę,
mieć jako dom klatkę schodową.
Mogę skończyć się i nie jestem zdziwiony.
Mogę wszystko, to ma dwie strony.
WWO - Mogę wszystko
Na meeting wciąż się zbieram myślę , że pomału dojrzewam do tego. Póki co walczę i idzie mi całkiem dobrze, śpię już co raz lepiej , choć w śnie całą noc wciągałam itp. Obudziłam się 6 rano i byłam szczęśliwa , że to tylko sen , szybko wstałam i poszlam pobiegać , biegłam i byłam niesamowicie wzruszona, że tak pięknie się wzięłam za siebie , sama siebie przytulam niesamowicie, muszę teraz pilnować abym znów nie uciekła w zaburzenia odżywiania i kompulsywne odchudzanie się, niestety to mój drugi problem gdy zaczynam walczyć o siebie. Ostatnio przeczytałam mądre słowa , że nadmierne odchudzanie się czyli pozbywanie się swojego ciała , to symboliczne odrzucanie samej siebie. Coś w tym jest. Muszę zacząć żyć zgodnie z zasadami moralnymi tak aby dobrze myśleć o samej sobie, narkotyki i seksoholizm , który z tym niestety idzie w parze nie pomagają mi w tym. Jutro mam plan iść do kościoła, wyspowiadać się z tego wszystkiego co ostatnio nagromadziłam i biorę życie w swoje ręce. Chcę być czysta, dla siebie i dla swojej rodziny
Cześć Kasia,
głody, sny, rozdrażnienie to normalna sprawa na początku odstawienia substancji psychoaktywnej. Ważne abyś właśnie podczas tych początkowych dni miała je w całości tak jak piszesz zaplanowane. Od A do Z z uwzględnieniem jednak alternatyw gdyby jakaś literka po drodze się pogubiła. Zastanów się do kogo w razie problemów i silnego głodu mogłabyś uderzyć aby "przegodzinować" ten gorszy czas. Czy Twój dom jest czysty, bezpieczny? Mąż nie "pobiera"? Masz w nim wsparcie? To dla mnie było bardzo dużym ułatwieniem gdy wychodząc z nałogu miałem pełne oparcie w rodzinie.
Dziś 5 dzień bez mef, mam lekkie ataki paniki i lęku w pracy, trudności w myśleniu, ogromne nerwy na dosłownie wszystko, zero radości ze zwykłych rzeczy, czuć że mój baseline dopaminy jest na zerowym poziomie, obiecałam sobie że w weekend pójdę na saunę i zimne kąpiele, ponoć pomaga , a póki co biegam rano po 5 km, takie trudne czynności trochę pomagają mi w szybkim dojściu do siebie. Poza tym muszę mieć zaplanowany cały weekend żeby mi nawet do głowy nie przyszło zrobić coś głupiego. Kiedy wróci choć trochę lepszy nastrój ? A jak już nigdy ?
Mózg nauczył się działać systemem Hi - Low. Sinusoida : euforia - zjazd. Na tą chwilę nie potrafi dawać sygnałów zadowolenia ze zwykłego constans. Swoim działaniem musisz go tego na nowo nauczyć. Ja bardzo długo nie potrafiłem cieszyć się z małych rzeczy, bo też potrzebowałem tego efektu skrajnie podbitego. Terapeutka zaleciła mi pisanie dzienniczka radości. I czym bardziej mi to topornie szło tym bardziej ona oczekiwała kolejnych wpisów bo wiedziała, że mam powody do radości tylko ich nie dostrzegam. A czerpać radość można naprawdę z małych rzeczy, być wdzięcznym za coś co wydaje się, że się po prostu należy. Z biegiem czasu zobaczysz, że nastrój się poprawi, a taki neutralny będzie powodem do zadowolenia 🙂
Bardzo się cieszę, że dołączyłaś do naszego grona i trzymam kciuki byś dobrze realizowała pracę w Swoim zdrowieniu.
Pozdrawiam - Kuba
Miód na moje serce gdy czytam takie mądrości, tymbardziej cieszę się , że tu jestem . Tak mam ogromne wsparcie w mężu. Mamy ustalony plan działania , w biurku mamy kartkę z wypisanymi wszystkimi konsekwencjami brania , gdy tylko któreś z nas zaproponuje wyjście na imprezę i wciąganie od razu wyciągamy tą kartkę i wszystko czytamy na głos. Jesteśmy bardzo blisko siebie , wszystko przegadujemy i analizujemy, jedyne czego się boję to , że jak przyjdzie ostry głód to również razem sobie to wszystko zracjonalizujemy i pójdziemy znów w ten sam schemat . I tu dlatego posiłkuje się forum, bo widzę że bardzo mi pomagacie , zadzwonić do kogo nie mam , bo nikt z moich bliskich oprócz męża w życiu by nie podejrzewał , że ja brałam.
Hej KasiaKasia,masz racje czytanie "madrych"ksiazek i forum jest dobrym kierunkiem,bo ja tu przeczytalem fajne zdanie kiedys.Zeby byc dobrym kucharzem to nie wystarczy kupic ksiazke kucharska(Tomoe😉)Najlepiej wg mnie robic to pod okiem kucharza,z zywym organizmem ktory juz miesza w tych garach od jakiegos czasu i nauczyl sie kiedy jakies przyprawy dodac i ile zeby calego dania w smietnik nie wyrzucic bo to moze byc moment,chwila nieuwagi...Jak masz czas i chcesz dalej potykac sie o wlasne bledy to Twoj wybor,ale po co jak kucharzy masz dostepnych od reki?(terapeutow i osoby trzezwiejace z narkotykow,alkohol tez jest silnym narkotykiem😉)Z czasem jak zlapiesz podstawy nie zepsucia prostego dania i bedziesz sie czula pewnie w kuchni to zaczniesz dodawac cos od siebie wyjatkowego co Wg Ciebie doda smaku i bedzie Twoje,ale narazie trzeba nauczyc sie jak nie przypalic wody.Po twoich wpisach widze,ze masz jakies skladniki,ale wrzucasz je randomowo do gara i czasem za duzo na raz co z tego wyjdzie?A propo wstydu to wczoraj dowiedzialem sie ze jest najnizej w skali Hawkinsa i jest bardzo destrukcyjny w tworzeniu czegos nowego takze jest bardzo niebezpieczny.Pewnie moglem znalesc to gdzies w internetach lub ksiazkach,ale dowiedzialem sie o tym podczas spotkania z trzezwiejacym alkoholikiem w luznej gadce,jeszcze o ajałaski i LSD zachaczylismy takze szeroko poszlo😁Takze ja tak sobie wczoraj gotowalem wieczorem i dzieki temu ten wpis u Ciebie dzisiejszego dnia😉Pozdrawiam.Wiem, ale jestem na etapie, że wciąż wierzę , że poradzę sobie sama . W sensie będę czytać mądre książki , przeglądać fora, słuchać podkasty, korci mnie wejść na meeting on- line dla narkomanow, ale boję się, że trzeba będzie włączyć kamery , a póki co tego się bardzo wstydzę,
Dziękuję za Twój komentarz. Skoro tak wszyscy namawiacie na te grupy wsparcia coś w tym musi być, omg postaram się przełamać i zdzwonic się on-line. Póki co cieszę się niesamowicie z tego tygodnia , było cholernie ciężko , ale warto , fizycznie czuję się już ok , psychicznie sinusoida , czekam na czas kiedy drobne rzeczy zaczną mnie cieszyć , póki co dosłownie wszystko wydaje mi się nudne , mdłe, ale mimo takiego podejścia staram się nie rezygnować z aktywnego życia, bo tłumaczę sobie że to wszystko jest przejściowe , grunt żeby ten rozpoczęty prze ze mnie proces nie zaburzyć , bo wszystko będzie od początku . W cudownym filmie o uzależnieniach pt „ miedzy nami seksoholikami „ - mega polecam , usłyszałam fajne zdanie : zdrowienie jest jak jazda na ruchomych schodach , jeśli się zatrzymasz nie staniesz w miejscu tylko zjedziesz w dół .
Miód na moje serce gdy czytam takie mądrości, tymbardziej cieszę się , że tu jestem .
Kasiu możesz mieć więcej tego miodu kiedy wyjdziesz do ludzi i sięgniesz po realne wsparcie. ❤️ Nie siłuj się,nie udawadniaj dam rade sama.
Nie utrudniaj sobie tej drogi,zrób wszystko aby była łatwiejsza.
Dzordz super porównanie do tego gotowania.No ty to masz zawsze dobre pomysły 😆 i jeszcze można się uśmiechnąć pod nosem.
Skoro tak wszyscy namawiacie na te grupy wsparcia coś w tym musi być, omg postaram się przełamać i zdzwonic się on-line
jestem niesamowicie nieśmiałą osobą, która od lat nosi maskę idealniej dziewczyny.
Jeszcze się odniosę do tych dwóch cytatów.
Wychodzenie z uzależnienia to praca na wielu płaszczyznach. To nie samo odstawienie i liczenie na to, że już więcej nie wezmę. Głód potrafi przyjść w najmniej oczekiwanym momencie i gdy nie masz przygotowanego planu B to często wracasz w najlepszym wypadku do punktu wyjścia. Drugi człowiek, który zna problem od podszewki jest wielkim skarbem. Dlatego proponujemy wyjście do innych uzależnionych. Dlatego proponujemy grupy wsparcia, grupy samopomocowe czy terapie. Bo tam wszędzie znajdziesz tego kogoś gdzie w razie kryzysu będziesz mogła zadzwonić, czy spotkać się i wygadać, przerobić kryzys. Rozmowy z mężem czy kartki z "krzywymi akcjami" to dobra rzecz, ale mogą okazać się niewystarczające gdy jak piszesz jednego z Was weźmie głód i zaczniecie sobie racjonalizować.
Co do tej maski - też taki byłem i wiem jak trudno na co dzień ją zakładać. Ile niepotrzebnego wysiłku wkładałem aby wyjść na tego idealnego. Zrozumiałem, że nie ma osób idealnych i ja taki nie muszę być. Chcę być dobry dla siebie, dla innych, ale idealny być nie muszę. Mam prawo do pomyłek i nieświadomych błędów. Błędów nie popełnia ten kto nic nie robi. Warto zrzucić maskę i pokazać swoje naturalne piękno, a cały wysiłek który idzie w "udawanie" wykorzystać na tworzenie czegoś dla siebie.
Bardzo wzruszyło mnie co napisałeś , łezka w oku się zakręciła. O tym udawaniu to takie prawdziwe, moim pierwszym ogromnym krokiem milowym było usunięcie fb i insta, tam właśnie najwięcej wkładałam energii w kreowanie rzeczywistości taką jaką chciałam aby świat widział zapominając o sobie samej. Być może też te narkotyki łagodziły u mnie ten nadmiar napięcia jaki powstaje podczas kreacji siebie przed światem.
Nie chce już żyć pod ludzi, dogadzając wszystkim na około tylko nie sobie. W środku jestem zlękniona, przestraszona, nieśmiała i wołająca o uwagę i miłość , na zewnątrz twarda, pewna siebie , zadbana „ babka z korpo”. Jestem tym udawaniem zmęczona.
moj drugi krok milowy to rekolekcje małżeńskie na których otworzyłam się przed mężem co nas bardzo zbliżyło , on sam powiedział , że jest w szoku , że jestem taka wrażliwa. Myślę , że to wszystko jest po kłosie mojego DDA i tego, że byłam 3 dzieckiem swoich rodziców, które było niechcianą wpadką. Całe swoje życie udowadniałam , że jestem coś warta i zasługuje na miłość.
Dziś mija 10 dzień mojej czystości od narkotyków, szok jak mój mózg się dopomina , dziś całą noc wciągałam we śnie. Cudnie jest budzić się z energią i ulgą, że to tylko sen. Jestem poddenerwowana i wciąż apatyczna , ale walczę - biegam, byłam u spowiedzi i na mszy, spędzam czas z dziećmi i mężem. Czekam z utęsknieniem kiedy powróci radość i chęć do zwyczajnych rzeczy z których składa się 90% mojego życia …
Nie chce już żyć pod ludzi, dogadzając wszystkim na około tylko nie sobie.
W środku jestem zlękniona, przestraszona, nieśmiała i wołająca o uwagę i miłość , na zewnątrz twarda, pewna siebie , zadbana „ babka z korpo”.
Jestem tym udawaniem zmęczona.
Kasiu 👍 to duży PLUS dostrzec w sobie tę dziwną sprzeczność, że nie jestem sobą, że gram kogoś kim na prawdę nie jestem.
Zatem wracaj do korzeni, do siebie. Szukaj tej Kasi, która nie jest już zalękniona - a otwiera się spokojnie i bez strachu na ludzi, która nie woła o miłość - bo kocha samą siebie, nie boi się i potrafi kochać innych, która nie udaje twardej lecz jest empatyczna i jednocześnie nie brnie ślepo w ratowanie tych, którym współczuje, ale potrafi nie zatracać siebie dla innych. Pozostań Kasiu sobą, taką jaką siebie będziesz odkrywać lecz nie pozwól nigdy na zgubienie swej nowej "tożsamości". Człowiek z czystym umysłem z pewnością ma bliżej do bycia sobą, do poznawania siebie niż "pijany" dezerter, który "ucieka" przed sobą, przed życiem.
Jak to śpiewał jeden facet: "żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi - bo nie jesteś sam". 🌹
Gratuluję Ci 10 dni czystości i przeżywania życia w realnym trybie, brania go takim jakim faktycznie jest. 👍 👍
Jeśli czujesz przygnębienie, to dlatego, że żyjesz w przeszłości.
Jeśli czujesz niepokój, to dlatego, że żyjesz w przyszłości.
Jeśli czujesz spokój, to dlatego, że żyjesz w teraźniejszości. /Laozi VI w.pne/
A u mnie dziś 15 dzień czystości i wracam do żywych. Sny narkotykowe minęły , nie czuję już wszędzie zapachu mefedronu. Wróciła energia do życia , może nie jakaś ogromna, ale jest lepiej w porównaniu do tego co było. Dbam o higienę snu i dobre żywienie , wróciłam do regularnej aktywności fizycznej, sumiennie pracuje , dbam o dom i dzieci . Wręcz mąż dziś bacznie zaczął mi się przyglądać i podejrzewać czy coś sama nie zakombinowałam , bo energia wręcz mnie rozpierała i działałam jakby w przyspieszonym tempie. Czyżby to ten miesiąc miodowy o którym tak piszecie ?
Brawo Kasiu za te 15 dni na czysto 👏
Ja sama widzisz objawy odstawienia minęły i to co najgorsze podczas zespołu abstynencyjnego wygląda że masz za sobą. Teraz rzeczywiście powinien nastąpić okres w którym mózg będzie produkował zwiększoną ilość neuroprzekaźników. Przez około miesiąc powinnaś zaobserwować u siebie lepsze samopoczucie, wiarę w siebie, chęci do działania.
I w tym okresie właśnie mega ważne wg mnie jest postawienie na działanie w kierunku swojego zdrowienia. Bo nim się obejrzysz ten miesiąc miodowy przeminie i bez dalszego planu na siebie będzie dość ciężko przejść suchą stopą przez fazę muru, w której emocje znowu mogą o sobie dość mocno przypomnieć. To teraz jest czas na inwestowanie w swoje dalsze (nie chcę wyolbrzymiać) życie. To w jakie instrumenty inwestycyjne ulokujesz dzisiejszą siebie ( czy w ogóle) będzie miało ogromny wpływ na Twoje zwroty z ulokowaneo kapitału.
Pozdrawiam i życzę systematycznych (niekoniecznie od razu wielkich) zysków
Kuba
Hej Kochani
Udaje mi się być czystą i w tej kwestii jakoś jestem spokojna, mam silną motywację żeby nie wrócić, ale niestety wróciły moje demony z przeszłości. Dziś po 2 ciężkich dniach delegacji , na których miałam dość sporo stresu po powrocie gdy cały stres puścił uwaga zjadłam w ciągu godziny około 3 tys kcal. Teraz boli mnie brzuch , czuję wstyd i obrzydzenie za to co zrobiłam , niedobrze mi, ale to było tak silne, że nie byłam w stanie przestać. Dodam tylko , że waga i trzymanie szczupłej sylwetki to moja obsesja od lat. Gdy byłam małą dziewczynką ciocia powiedziała mi , że mam grube nogi i od tamtej pory non stop się odchudzam i ogólnie mam obsesje na punkcie swojego wyglądu. Aktualnie jestem bardzo szczupła , zresztą zawsze byłam , ale po takim obżarstwie czuję się bardzo grubo i już w mojej głowie układam plan na głodzenie się. Nie chce do tego wracać, bo to jest jak bycie uwięzioną we własnym ciele. Jak ćpałam nie miałam tego problemu , a teraz powrócił i strasznie się boję żeby nie rozgościł się na dobre. Muszę się wyspać, odpocząć i jutro zacząć od początku kontrolować każdy mój ruch włącznie jak się okazuje z jedzeniem
Hej Kochani
Udaje mi się być czystą i w tej kwestii jakoś jestem spokojna, mam silną motywację żeby nie wrócić, ale niestety wróciły moje demony z przeszłości.
Katarzyno 😀 to za mało abyś mogła być spokojną.Motywacja bardzo ważna.Tylko czy ona Cię wyleczy.
Czy te kalorie są tak naprawde niebezpieczne dla Ciebie? Zjadłaś to zjadłaś.Coś tam w środku sobie zaspokoiłaś.
Idz po realną pomoc jaką jest Profesjonalna Terapia.Pomóż sobie. ❤️
Tak Kasiu wiem, potrzebuje pomocy, tylko u mnie jest tego tak dużo , że sama nie wiem od czego zacząć : narkomania, seksoholizm, zaburzenia odżywiania. Nie mam pojęcia do kogo i gdzie się udać żeby o to wszystko holistycznie zadbać, bo z jednego bagna wpadam w drugie. No nic. Tak jak piszesz zjadłam to zjadłam trudno. Nie będę karać się głodzeniem, bo zaraz wpadnę w błędne koło objadanie- głodzenie. Wracam do pełnej kontroli i pracy nad sobą. Ktoś z Was podpowie od czego powinnam zacząć szukając pomocy ? Psycholog ? Jeśli tak to jaki najlepiej ? Terapia ? Jeśli tak to jaka na początek ??
Kasia ,piszesz wiem Kasiu że potrzebuje pomocy..ale nic nie robisz aby iść po tą pomoc.To dobrze że zbierasz te " trzeźwe dni" ale warto się wesprzeć realną pomocą.Terapia, mettingi,ludzie w realu.
Przypominasz mi mojego syna który mówi wiem mamo że powinienem ale na tym się kończy i rozchodzi po kościach.Człowiek który naprawde chce sie leczyć to działa a nie tylko mówi że chce działać.
Przeczytaj wątek Gabi,trafiła do nas wczoraj chyba i zadziałała od razu,pomimo tego że jest jej bardzo ciężko.
Ja nie jestem uzależniona ale mam uzależnionego syna i to jest dla mnie moje doświadczenie.Jestem z tej drugiej strony barykady.Tym się z tobą dziele.
Życze Ci abyś zebrała w sobie wszystkie siły i zawalczyła o swoje życie. 🌺
moja historia jest tak wstydliwa, że jak pomyślę, że na żywo miałabym się nią z kimś podzielić to czuję ogromną blokadę. Wstyd wstyd jeszcze raz wstyd ….
Kasia wstyd schowaj do kieszeni i szukaj pomocy.Nie jesteś jedyna która która nawywijała w życiu.Jesteś chora.Potrzebujesz pomocy.
Kasiakasia, cześć 🖐️
Piszesz, że masz sporo tematów do ugryzienia i nie wiesz, od czego zacząć. Jedno jest pewne - jeśli nie zaczniesz, to się nic nie zmieni. Tak jak Katarzynka powiedziała, nie takie rzeczy psychologowie słyszeli, nie będziesz pierwsza, która przychodzi z problemami.
Podejrzewam, że najlepiej byłoby pójść do psychologa, który jest terapeutą uzależnień, ja bym chyba tak zrobiła na Twoim miejscu, i opisała, jakie mam trudności i niech on doradzi, jaką ścieżkę obrać.