Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: Z pasji do nałogu....

Z pasji do nałogu.... 2012/05/01 23:27 #1

  • Obcy
  • Obcy Avatar
Kiepski tu macie dział hazardu wiec spróbuje go wzbogacić o swoje doświadczenia.
Ktoś musi być drugi.
A poważnie to czytałem wątek tediego i sporo tam ... niezrozumienia widziałem.
W ośrodku miałem hazardzistów i trochę liznąłem tego tematu.
Grac zaczynałem w wieku 10 lat. Żadne maszyny czy takie tam. Graliśmy z kolegami w kości na lekcji. Chęć gdy była w nas tak duża że raz nawet namówiliśmy klasę by poszli do biurka po kartkówki. Nas zasłonili a my sobie w "spokoju" na końcu sali graliśmy w kości. Oczywiście emocje były duże i hałas robiliśmy. Skończyło się uwagami. Z 3 osób ja jestem hazardzistą , jeden się wymknął nałogom a drugi jest alkoholikiem, być może też narkomanem ale tego już nie wiem. A może tez i w hazard popadł?/ Nie wiem. Dla mnie ważne jest ze jeden się wymknął nałogom.
Myślę że w moim przypadku duże znaczenie miał dom, a raczej ojciec ( nie znaczy ze to on odpowiada za to ze jestem hazardzistą ). Od małego pamietam gry z nim i czy to były warcaby, szachy czy karty zawsze wygrywał, zawsze się cieszy i wpajał mi ze liczy się wygrana. Sądzę ze to było motywem moich początków.
W szkole z kolegami na przerwach graliśmy w karty,. Nie na pieniądze ale mi szybko się znudziło bo ciągle wygrywałem. Gra w karty to jedyna z nielicznych rzeczy której udało się ojcu mnie nauczyć. tez na pegazusie prawie codziennie graliśmy w w grę. Od małego miałem zaszczepiana chęć wygrywania. A co gorsze w moim wypadku odkryłem ile taka prosta gra daje emocji.
Do szkoły średniej to były chyba jeszcze tylko zabawy, jeszcze nie nałóg.
W szkole średniej miałem pierwszy raz styczność z maszyną, ale jakoś mnie nie wciągnęła.
A czemu od pasji do nałogu tytuł??
Pamiętam w swoim życia dwa mecze które oglądałem w telewizji. od zawsze byłem fanem "Starej Damy" ( Juventusu Turyn ) i Włoch.
Pierwszy to Juve- Sienna. Zespół ostatnich miejsc ale zawsze Juve miał z nim problemy.
Miałem kilkanaście lat, nie pamiętam ile.
Juve przegrywał 1-0. Nie kleiła się gra a co gorsza zespół po prostu nie chciał grać.
Z wyjątkiem "wojownika" - Edgara Davidsa. Zawsze niestrudzony i zawsze waleczny, mój drugi idol z juve, ale były.
I wtedy to się stało. Postawa kolegów wywołała w nim wielką złość. Przez piętnaście minut sam próbował wygrać mecz i jego i ciągle krzyczał na kolegów swoim gestem pokazując swoją sile, waleczność. I na 10 minut przed końcem się stało. Po kolei zawodnicy Juve jak zaczarowani nagle podjęli walkę. Najpierw Del Piero i Zidane potem reszta. W 10 minut wygrali 2-1. Nie jestem wstanie opisać tych emocji. Ale były bardzo silne. Pokochałem Davidsa za ten mecz.
Drugi to Włochy no właśnie nie pamiętam z kim i w których mistrzostwach. Zmęczeni turniejem przyjęli włoska strategie. 10 zawodników w obronie jeden na samotnym ataku i kontra. Tym jednym był mój ulubieniec - Del Piero, zresztą mój idol. Pierwsza połowa męcząca dla obu drużyn. Niby nie było wielkich akcji i widowisk ale ciężki mecz dla zawodników.
Druga polowa to katorga dla Del Piero. Liczne ataki i brak u niego sił. Mecz oglądałem z zapartym tchem. W końcu jedna akcja i Del Piero nie trafia w piłkę ze zmęczenia pada i się nie podnosi. Wstrzymałem oddech, na chwile serce przestało bić i patrzyłem się w szklany ekran prosząc Boga by się podniósł. I się podniósł. W końcu udana akcja i gol. Potem 15 minut szalonej obrony Włoch i zwycięstwo. Emocje kolejny raz były tak silne.
Ale to były jeszcze czyste, dobre emocje. Sportowe. Zdarzało mi się płakać po przegranej Juve albo Włoch. Nawet naszym tak nie kibicowałem innym.
Pamięć tych emocji do dziś jest tak we mnie silna ze gdy zamknę oczy widzę jak Davids swoim gestem podrywa drożyna, jak się rzuca jak wciekły na piłkę... widzę jak Del Piero pada, jak nie zdąża do piłka i jak trafia bramkę. Mógłbym opisać ich w szczegółach.
Czemu to takie ważne w moim nałogu?? Bo hazard to choroba emocji. Kompletna bzdura że liczy się wygrana. Ona jest tylko dla mydlenia oczu głownie sobie.
W szkole średniej się zaczęły pogrywania u bukmachera. Oczywiście obstawiałem piłkę nożną.
Nie maiłem takiego dużego zapotrzebowania na emocje wiec nie wciągnąłem się za ostro. Po za tym w tym czasie często grałem w domu z ojcem w karty na pieniądze.
To rozszalało się u mnie kilka lat temu na studiach. Obstawiłem jeden kupon bukmachera. Ale tylko za pięć złotych. Dla zabawy. Za tydzień poszedłem i kolejny i tak co tydzień przez kilka lat. W wakacje przerwa bo nie grają ligi.
DO dziś pamietam jeden kupon. Puściłem wtedy dwa. Jeden rozsądny a drugi na przypał, dla jaj. Moglem na nim wygrać 13 tyś. Obstawiłem wtedy przeciw Juve, pierwszy raz. całe wieczory w piątek, sobotę i niedziele siedziałem na necie podglądając wyniki, oglądając mecz i co chwila dzwoniąc do kolegi z którym obstawiłem komentując to co sioe dzieje. To się nazywa koncentracja wokół grania. NA 3 dni kompletnie wyłączony bylem z życia.
I bumm niespodzianka. Mecz Barcelony z jakąś ostatnią drużyna przełożony a tu u mnie wszystkie mecze weszły. Wygrana pewna. Przecież Barca nie mogła przegrać z najgorszą drużyną ligi. I wiecie co?? Przegrała. Znienawidziłem ją po wsze czasy. Tyle bluzgów co im w życiu nie posłałem. Z wściekłości tydzień piłem i to ostro.
Tamtym zakładem przekroczyłem 2 granice.
1. Puściłem dwa kupony a nie jeden jak dotąd. Zacząłem coraz więcej obstawiać.
2. Postawiłem przeciw Juve, swojej ukochanej drożynie. Może się to wielu wydać nieznaczące ale przehandlowałem miłość do swojej drużyny. Przehandlowałem swoją wartość.
3. Koncentracja. Wyłączyłem się na trzy dni i przez kolejny tydzień po tym żyłem tym kuponem. nic się nie liczyło tylko ten mecz Barcelony.
Po tym wściekły obiecałem sobie ze nie będę grał w bukmachera.
Nie dotrzymałem słowa ale zatrzymałem się na dwóch kuponach, i nie było tych emocji.
Za to zacząłem po mału grywać na maszynach.
Chłopaki z planów stali w jednym barze w Warszawie. Często tam zjeżdżałem i piłem za darmo. zawsze znalazł się ktoś pijany komu dopisywali do rachunku. Gdy miano zamknąć już ten bar, właściwie to po oficjalnym zamknięciu już pojechaliśmy się ostatni raz nachlać w nim. Barman lal man zakombinowana wódę. Potrzebowaliśmy drobnych, kolega wpadł na pomysł ze rozmieni na maszynie dwie dychy. Wrzuciłem i rozmienił. Ja powiedziałem ze nigdy nie grałem na tych maszynach ( naprawdę w to wierzyłem choć to nie prawda, ale w tedy tak myślałem ). Pomyślałem ze wrzucę pięć złotych i zagram. Kolega też usiadł. Przegrał dychę i wrócił do picia. Ja potem wrzuciłem kolejne pięć złotych, 10 , 50... aż w końcu nie maiłem nawet na bilet. zostawiłem wódę i pojechałem do kolegi pożyczyć sto złotych. Wróciłem i to też ja przegrałem. jak skończyłem to już nawet nie było co pić. Potem pojechałem jeszcze raz do kolegi pożyczyć 10 złotych tym razem na bilet i wróciłem do domu.
Po tym były i gry w totolotka i smsy do radia i jakieś kupony u bukmachera... sama drobnica ale ten hazard gdzieś tam się przewijał.
Potem tylko raz ostro zagrałem. Poszedłem z tym samym kolegą do bukmachera i obstawiłem pięć dych. nagle z 5 złotych na kupon zrobiło się pięćdziesiąt. Duży przeskok i pewnie popłynął bym już wtedy ostro a śmierć mojego byłego szefa na raka mnie zdołowała. To był pierwszy okres z przyhamowanymi uzależnieniami.
I aż do kwietnia poprzedniego roku były praktycznie tylko totolotek i smsy do radia ale i to już tak jak bukmacher, zaczęło się po jednym na dzień, jednym kuponie a coraz więcej, częściej i ta myśl że jak wygram to się odkuje i juz grac nie będę. Ze gram dla wygranej.
Bzdura totalna, nawet jakbym wygrał, grał bym dalej. Te same kombinacje, obstawianie, magiczne zabiegi...ja przy bukmacherze. zmieniła się tylko forma.
I te nieszczęsne 3 tygodnie. Przestałem pić, przestałem się zakochiwać i powstała emocjonalna pustka.
Nawet nie wiem do dziś jak to się stało ze wszedłem do tego salonu gier. Usiadłem przy maszynie która wydała mis ię znajoma. I po 15 minut byłem dumny z siebie jak ja to wszystko szybko łapię bo ja pierwszy raz siedzę na maszynie. Naprawdę w to wierzyłem. Nie pamiętałem poprzednich razów. Pierwszego dnia zagrałem tylko zapięć złotych, drugiego i trzeciego też po najmniejszych stawkach. Gdzie jeden przycisk to 10 gr.
otem grałem za 10 złotych dziennie ale już po stawkach gdzie jeden przycisk to złotówka. Obiecywałem sobie ze nie będę dawał stawek razy 10...100. Potem zacząłem grac po 20 złotych dziennie i doszło do awantury. Pół godziny temu właściciel miał zamknąć salon a ja grałem. maszyna jak na złość to dawała to zabierała wychodziło na zero. Musiał wyłączyć maszynę z prądu by mnie wygonić a i tak dostał niezłe bluzgi odemnie. Następnego dnia wróciłem oczywiście tam. Przecież tam stała moja maszyna. Wstyd?? nie istniał, nie liczył się. Najważniejsze ze tam stała "moja" maszyna. I w końcu stało się najgorsze. Wygrałem 3 stówy. Poszedłem do domu skrzętnie wyliczyłem ile wrzuciłem ile wygrałem i wyszedł mały zysk. Ale wygrałem 3 stówy. tak naprawdę to byłem z 50 zl do przodu ale gdy mówiłem "wygrałem" to nie 50 zł ale 3 stówy. Czemu?? bo hazardzista nie widzi kosztów.
Wróciłem do salonu i przegrałem 5 dych. Oczywiście i tą wygrana ale jak myślałem " przegrałem" to widziałem tylko te 5 dych. Czemu?? Może to nałóg??
Potem to już był amok. Nie wiem jak i co. Kompletnie zatraciłem się w tym.
Aż wyszedłem z pustymi kieszeniami. Przegrałem wypłatę ( raczej cześć bo brałem zaliczki) czyli 7 stów, przegrałem cześć kredytu ( wziąłem 2500zł a na wyjazd i spłatę laptopa wydałem 1000 ze 200 zł na życie). I chyba jeszcze trochę pieniędzy ale to majak nie jestem pewny. utopiłem co najmniej 2000 zł. Wystarczyło by mi na wyzerowanie się z kolegami ale oddałem je maszyną. No i oczywiście jazdy. Jak ja mogłem być taki głupi,... itp. Jeżdżenie po sobie i dobijanie się. Standard. Taki jest moralniak.
Potem to tylko totolotek i smsy po ośrodku starałem się otrzymywać abstynencje ale dopiero od początku lutego mi się udaje całkowita. Dwa czy trzy razy sie złamałem.
Nigdy nie wierzcie hazardziście że gra dla wygranej, ze odejdzie jak wygra. Bzdura totalna.
Znam hazardzistę co na maszynach przegrał pól miliona. Dom działkę, samochód i w końcu życie. Powiesił się.
To też choroba śmiertelna. Mnie przed gigantycznymi długi uratował los, przypadek albo Bóg. Gdy wchodziłem w stadium ostrej gry wyłapywałem dola z powodu tragedii. Albo swoje chore emocje zaspokajałem zakochaniem się i kolejnym chorym związkiem. U mnie ten nałóg jest płynny z chorą miłością. To mnie uratowało.
Po ostatniej akcji w salonie kombinowałem jak wziąć kolejny kredyt i się odegrać. Ale na szczęście zapiłem. Na szczęście bo to było jedno dniówka i pokazała mi prawdę, o fałszywym przyjacielu alkoholu. A gdybym wziął ten kredyt... cóż... szczęście w nieszczęściu.
W przeciwieństwie do większości hazardzistów ja poniosłem małe koszta w tym nałogu, na razie. To jest dla mnie duże niebezpieczeństwo. Przecież inne nałogi bardziej mnie zniszczyły. Ale czy to jest prawda??
Materialnie wykpiłem się sianem.
Ale emocje i psycha swoje dostała.
Pasja jaką była piłka nożna stała się wyzwalaczem.
Juve stało się symbolem moje hańbi. Przehandlowałem dla chwilowego zaspokojenia nałogów wiele ze swych idei i pasji. Moje wartości... u osoby uzależnionej ulegają dewaluacji, ale nie które wprost przehandlowałem. Zdrowe sportowe emocje, które dawały mi kiedyś tyle radości już nie istnieją, nie wiem czy jest możliwe je odzyskać.
Piłka nożna to była druga moja pasja. Pewnie na zawsze ja straciłem.,
Inną rzeczą którą zauważyłem to są gry komputerowe. Kiedyś użycie kodów?? W życiu do tego bym się nie posunął. Dziś?? jedna z pierwszych rzeczy po zainstalowaniu gry jest sprawdzenie kodów. Jakie to ma znaczenie??
Kiedyś czym gra trudniejsza, czym więcej musiałem się wysilić, nawet jak przegrałem to maiłem satysfakcje, cieszyła mnie. Wynik nie był ważny. liczyło się dla mnie to ze wynik osiągnąłem sam, bez ułatwień. A dziś?? Liczy się zwycięstwo. Byle by wygrać. Nie ważne jak ale by wygrać.

Chyba pierwszy raz tak naprawdę zająłem się tym tematem u mnie tak poważnie.
Sam sobie kilka rzeczy uświadomiłem.
Choć to już drugi tasiemiec prze zemnie dziś napisany.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Z pasji do nałogu.... 2012/05/02 00:01 #2

  • Obcy
  • Obcy Avatar
Z góry chciałem przeprosić za niefortunne uzycie słowa kiepski w odniesieniu do działu. Nie miałem na myśli ze moderatorzy coś nie tak, czy że technicznie coś szwankuje tylko ze jest ubogi w doświadczenia.
Wiec jeśli ktoś się poczuł urażony z góry bardzo, bardzo mocno przepraszam. ^:)^
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Z pasji do nałogu.... 2012/06/04 19:20 #3

  • monika87
  • monika87 Avatar
Jako wspoluzalezniona od alkohilu i hazadru dziekuje za te slowa. Pozwolily mi inaczej spojrzec na ten problem
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Z pasji do nałogu.... 2012/06/07 21:53 #4

  • nadzieja
  • nadzieja Avatar
  • Wylogowany
  • Współuzależniona/DDA
  • Posty: 2307
  • Otrzymane podziękowania: 1210
Moj mąz jest alkoholikiem i hazardzista...
ostatnio obstawial u buckachera mecze za 5 zł.sledzil wyniki w necie.
po tym popłynal na maszynach ponad 1000 zł i...... zapil.
Istnieją kwiaty,które kwitną nawet w zimie.
Ostatnio zmieniany: 2012/06/07 21:55 przez nadzieja.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Z pasji do nałogu.... 2012/06/16 23:25 #5

  • Obcy
  • Obcy Avatar
To nadzieja "normalne" Takie opowieści ze poszedł w hazard i seks skończył na alko słyszałem kilka naście już razy. Sam wsyzstkie trzy zapicia tak "rozegrałem" Jak się ma wiele uzależnień każde załatwia coś innego ale z mojego doświadczenia wiem ze to alko łagodzi ból. Nie ważne za ile. W hazardzie chodzi o emocje. A one są praktycznie akie same bez względu na kwotę.To tak jak z alkoholem. Pierwszy kieliszek zabija. PIerwszy kupon włącza emocje.
Dla hazardzisty nawet totolotek to zguba.
Nie ważne ile obstawia. Wiem ze u mnie najgorsze co może być to wygram. Koniec kombinowania. Wygrana upaja i idę w amok. Puki przegrywam przez dłuższy czas mogę kontrolować sumy. Aż pojawi się frustracja z powodu porażek. Wtedy gram mocniej.
Monika. Bez względu na to jak teraz patrzysz pamiętaj ze nie możesz mu ufać.
Pn jest na terapii jak dobrze pamietam. Nie ma już wymówki ze nie wie co to uzależnienie ze przegrywa. każda porażka to jego wybór. Ja odniosłem do tej pory trzy. Wiem co się zadziało i wiem ze nie musiało tak być. Ale ja na to pozwoliłem.
Ciesze się ze na coś się to przydało.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Z pasji do nałogu.... 2012/06/17 18:19 #6

  • nadzieja
  • nadzieja Avatar
  • Wylogowany
  • Współuzależniona/DDA
  • Posty: 2307
  • Otrzymane podziękowania: 1210
moj mąz mówi że alkoholizm zamienił sobie na cos mniej szkodliwego .....ale widze ze chyba manipuluje albo sie usparawiedliwia..i nadal sobie obstawia meczyki,drobnymi sumkami....
jak mu urwac komfort...? :-?
cos ostatnio mało kasy dociera do domu...chyba musze cos na to powiedziec...
Istnieją kwiaty,które kwitną nawet w zimie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Z pasji do nałogu.... 2012/06/17 19:36 #7

  • Obcy
  • Obcy Avatar
W ośrodku spotkałem faceta. Ma 25 lat i "tylko" dwa lata w nałogu.On an pewno nie powie ze hazard jest mniej szkodliwy. Do 2020 roku planuje wyjść z długów.
Tak samo jak psułaś komfort alkoholu. Twardo i zdecydowanie. Niech idzie się leczyć.
Jeśli mówi ze zamienił na "coś mniej szkodliwego" to mu nie wierz. Po prostu kłamie.
Hazard jest łatwiej ukryć. Nie śmierdzisz po nim, nie zataczasz się. Objawy łatwo zwalisz na zły dzień, pogodę, czy pełnie księżyca.
Ja sobie jeszcze nie popsułem komfortu wiec nie wiele mogę ci pomóc
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Z pasji do nałogu.... 2012/06/17 21:24 #8

  • nadzieja
  • nadzieja Avatar
  • Wylogowany
  • Współuzależniona/DDA
  • Posty: 2307
  • Otrzymane podziękowania: 1210
wyrzucił niedawno wiele kuponów do kosza...
jest drażliwy,nie chce ze mna rozmawiac np.o rachunkach. niieewwiiem
Istnieją kwiaty,które kwitną nawet w zimie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Z pasji do nałogu.... 2012/06/17 22:09 #9

  • Obcy
  • Obcy Avatar
Nadzieja. Nawet jeśłi gra o małe stawki prędzej czy później zacznie o coraz większe. W końcu jak mu na to pozwolisz zastawi dom, samochód czy co tam macie. To kwestia miesięcy lub lat. Czym szybciej zareagujesz tym więcej ocalisz.
Na twoim miejscu bym nie czekał tylko mocno go od razu przycisnął. Kazdy uzależniony jak się go dociśnie to zaczyna się gubić.
I nie wież że to mniej szkodliwe uzależnienie. Rozwala 10 razy szybciej emocje od alkoholizmy. A stres z czasem tez i niszczy organizm.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Z pasji do nałogu.... 2012/06/17 22:16 #10

  • nadzieja
  • nadzieja Avatar
  • Wylogowany
  • Współuzależniona/DDA
  • Posty: 2307
  • Otrzymane podziękowania: 1210
Obcy ty mnie tu nie strasz.... :-SS
bo sprzedam auto i znajde sobie osobne mieszkanie w trybie natychmiastowym....
Istnieją kwiaty,które kwitną nawet w zimie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Z pasji do nałogu.... 2012/06/17 23:14 #11

  • Obcy
  • Obcy Avatar
Nie chce się straszyć.
Ale słyszałem i widziałem ludzi którzy potrafili wciągu 2 miesięcy stracić wszystko w tym uzależnienie. Wiem jak ja się potrafiłem zachować po wygranej. To był Amok.
Jeśli nadal gra to na twoim miejscu pomyślał bym nawet o rozdzielności majątkowej.
Wejdź na forum hazardziści. Tam ci lepiej odemnie doradzą
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Z pasji do nałogu.... 2012/06/18 06:38 #12

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 17479
  • Otrzymane podziękowania: 27309
nadzieja napisał:
wyrzucił niedawno wiele kuponów do kosza...
jest drażliwy,nie chce ze mna rozmawiac np.o rachunkach. niieewwiiem

Nie chce bo może czuje się nie w porządku?
Kochana a jak z Twoją rozdzielczością majątkową? Załatwiłaś już ją czy czekasz aż będzie gorzej?
Widzę, że jego terapia zastopowała Ci czujność. Manipulacje trwają dalej a Ty wobec nich stajesz się znów bezsilna.
Stanęłaś Moni znów na rozdrożu:( Wybierz właściwą drogę %%-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): nadzieja

Odp: Z pasji do nałogu.... 2012/06/18 06:43 #13

  • cytryna
  • cytryna Avatar
Monika... Wciąz trwasz w oczekiwaniu. żyjesz nadzieją...a życie toczy się swoim torem bez względu na Twoje chciejstwo... Co zrobisz? Znowu dasz się zmanipulować mężowi? Pozwolisz, żeby stracił to na co ciężko pracujesz? Czy zadbasz o swoje bezpieczeństwo finansowe?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Z pasji do nałogu.... 2012/06/18 06:58 #14

  • Obcy
  • Obcy Avatar
Przykre Nadziejo ale niestety prawdziwe moim zdaniem to co napisały dziewczyny.
Jeśli cie wystraszyłem to dobrze.
Hazardziści to naprawdę świetni kłamcy. W dodatku ich nałóg nie rzuca się w oczy.
Ratuj tyle majątku ile możesz. A jemu daj porządnego kopa w dupę.Bo jeśłi ty tego nie zrobisz to uzależnienie zafunduje mu gorszy los.
Pewnie już nie raz czytałaś o tej zasadzie??
Ratuj siebie, a jego zostaw w spokoju.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Z pasji do nałogu.... 2012/06/18 07:05 #15

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 17479
  • Otrzymane podziękowania: 27309
Obcy napisał:
Bo jeśłi ty tego nie zrobisz to uzależnienie zafunduje mu gorszy los.
Jemu? Zmieniłabym na IM :)
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Z pasji do nałogu.... 2012/06/18 10:01 #16

  • nadzieja
  • nadzieja Avatar
  • Wylogowany
  • Współuzależniona/DDA
  • Posty: 2307
  • Otrzymane podziękowania: 1210
cytryna napisał:
Monika... Wciąz trwasz w oczekiwaniu. żyjesz nadzieją...a życie toczy się swoim torem bez względu na Twoje chciejstwo... Co zrobisz? Znowu dasz się zmanipulować mężowi? Pozwolisz, żeby stracił to na co ciężko pracujesz? Czy zadbasz o swoje bezpieczeństwo finansowe?

lepiej zeby moje bezpieczenstwo stało sie sprawa dla mnie wazna.priorytetowa.
dziekuję Asia.
Istnieją kwiaty,które kwitną nawet w zimie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Z pasji do nałogu.... 2012/06/18 10:26 #17

  • Obcy
  • Obcy Avatar
Wiesz Emilko jak to działa?? ( w sensie robienia takich furtek dla zrzucenia odpowiedzialności ). Ale domyślam się w jakim kontekście to napisałaś.
Ja bym się uparł na jemu :grin:
To On ( mąż nadziei ) zafunduje Im ( sobie i nadziei )gorszy los nie jego choroba.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Z pasji do nałogu.... 2012/06/21 09:54 #18

  • nadzieja
  • nadzieja Avatar
  • Wylogowany
  • Współuzależniona/DDA
  • Posty: 2307
  • Otrzymane podziękowania: 1210
kiedys doszło do tego ,ze chciałam kupic flipera męzowi i postawic w pokoju by zawsze był w domu,i zeby :wmur: pieniadze nie uciekały tylko gromadziły sie w tej maszynie.... :wmur:
pewnie by potrenowal w domu a potem czesciej znikał.
Istnieją kwiaty,które kwitną nawet w zimie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Z pasji do nałogu.... 2013/04/21 19:44 #19

  • marco
  • marco Avatar
cześc Ja mam uzaleznienie krzyzowe alkohol i od razu wlancza mi sie chec na granie czas sie leczyc na alkoholizm bo inaczej skoncze pod polotem
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Z pasji do nałogu.... 2013/04/21 20:46 #20

  • Norbi
  • Norbi Avatar
  • Wylogowany
  • Autor Portalu
  • Alkoholik
  • Posty: 6137
  • Otrzymane podziękowania: 3679
nadzieja napisał:
kiedys doszło do tego ,ze chciałam kupic flipera męzowi i postawic w pokoju by zawsze był w domu,i zeby :wmur: pieniadze nie uciekały tylko gromadziły sie w tej maszynie.... :wmur:
pewnie by potrenowal w domu a potem czesciej znikał.

To to samo,jak byś mu kupiła flaszkę...
Potępianie siebie za popełnione błędy jest równie złe jak potępianie innych za ich błędy.W rzeczywistości nawet siebie nie potrafimy ocenić prawidłowo.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Z pasji do nałogu.... 2014/12/15 12:55 #21

  • uknob
  • uknob Avatar
ja podejrzewam, że mój chłopak jest uzależniony od hazardu nie wiem gdzie mam się zgłosić z tym problemem..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.