Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1

TEMAT:

Żona alkoholika, narkomana i hazardzisty 2022/07/30 14:04 #1

  • PełnaObaw
  • PełnaObaw Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 11
  • Otrzymane podziękowania: 21
Dzień dobry Państwu,

Mój mąż jest uzależniony od grania na forexie, od alkoholu i marihuany. Od roku 2018 nie pali marihuany, w styczniu 2021 podjął decyzję o zaprzestaniu grania i picia. W sierpniu 2021 został zdiagnozowany przez lekarza uzależnień w państwowym ośrodku leczenia uzależnień i dostał skierowanie na terapię. Na terapię czekał rok, rozpoczął ja 2 tyg temu, indywidualna.

Wczoraj poinformował mnie, że złamał abstynencję od grania i przez ostatnie 3 tyg miał hazardowy ciąg. Przegrał 3k.

Drodzy Państwo, teraz coś o mnie. Jestem po terapii w ośrodku uzależnień i nie wiem co dalej. Wierzyłam mężowi w jego obietnice, mówił mi, że podjął decyzję, że więcej już nie zagra na giełdzie, nie bezie pół i palił i wierzyłam mu w to. Dziś czuję się oszukana. Umówiłam się już na spotkanie z moją była terapeutka, żeby to przegadać i zastanawiam się co dalej. Czy dawać mu szanse, czy od razu wyrzucać z domu? Leczy się, ale co to za leczenie skoro oszukiwał swoją terapetke, chodził tam i grał? Z drugiej strony mi się przyznał. Chce być wolny. Wymyśliłam, że postawie mu warunki. Rozdzielność majątkowa, poinformowanie o ciągu rodziców (wiedzą o nałogach, jego Ojciec finansował mu granie, wykupił kredyt w banku i teraz zamiast bank spłacamy teścia) i trzymanie kasy przeze mnie. Jak nie to rozwód. Ale czy ja tego chce? Nie wiem. Nie wiem czy ja chce dawać mu szanse. Kłócimy się, nie dogadujemy, obrażamy najcięższymi słowami. Sama nie jestem święta, zwalalam na niego odpowiedzialność za nasze finanse, sama się tym nie przejmowałam. 6 lat mnie oszukiwał, brał kredyty bez mojej wiedzy, potem je spłacał, a ja nawet nie widziałam że z naszych pieniędzy ubywa 1200 zł miesiecznie. Było mi tak wygodnie. Czuję do siebie duży zal, jednocześnie wiem, że nie mogę ulec manipulacji - wczoraj powiedział mi o ciągu i zasugerował że zaczął grać po naszych rozmowach o rozwodzie, w końcu beze mnie i dziecka, nie ma po co żyć. To wg mnie ejst manipulacja, ludzie mają takie i gorsze problemu, jednak nie uciekają w hazard..
Drodzy Państwo, proszę o słowo czy ja idę w dobrym kierunku. Boję się rozmowy z nim, wiem, że będzie mnie obarczał wina, manipulował, wypomina wszystkie moje zaniechania, a nie ma ich mało..
Co robić? Zająć się sobą, to naturalne. Ale czy ja jako osoba, która ma tyle za uszami mam prawo wymagać od niego? Sama uciekam w jedzenie, mam i miałam epizody kompulsywnego objadania, uciekam od obowiązków, jestem wybuchowa

Jak to jest u Was?

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Żona alkoholika, narkomana i hazardzisty 2022/07/30 14:51 #2

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Z dala
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 6466
  • Otrzymane podziękowania: 11274
Witaj na forum :czesc:

U mnie było tak że zakończyłam związek, mimo, że jak to określiłaś też "miałam swoje za uszami" ale byłam już w terapii współuzależnienia i wiedziałam, że muszę chronić siebie a to co u mnie jest nie tak to sprawy do przepracowania z terapeutką. Ale to było u mnie.

Wiesz, jest takie mądre powiedzenie 'nie przez Ciebie pije i nie dla Ciebie przestanie', nie poszedł w ciąg z twojego powodu, poszedł bo coś zaniedbał. Myślę, że nie ukrywanie tego co się stało i powiedzenie rodzicom to dobry pomysł tak samo jak zrobienie rozdzielności majątkowej. Natomiast trzymanie pieniędzy nie wiem czy coś da. Pewnie jak będziesz chciał grać to sposób znajdzie.

Może też warto pomyśleć o powrocie na terapię i dopracowaniu pewnych rzeczy. Ja dużo wsparcie znalazłam też na mitingach Al-Anon.

Z drugiej strony życie z osobą uzależnioną to jak siedzenie na tykającej bombie, nie wiadomo czy wybuchnie ani kiedy ale ryzyko jest duże. Mogę Ci polecić książkę "Jedwabna pajęczyna" dziennik współuzależnionej. Mi lektura tej książki pomogła dużo zrozumieć.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Alex75. Powód: Dopisanie

Żona alkoholika, narkomana i hazardzisty 2022/07/30 17:27 #3

  • PełnaObaw
  • PełnaObaw Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 11
  • Otrzymane podziękowania: 21
Dziękuję za odpowiedź Alex.

Maz odmówił przyjęcia warunków. Nie mam wyboru, muszę się z nim rozwieść. W poniedziałek umawiam się do adwokata. Bardzo mi ciężko, bardzo.

Tak, tak jak wyżej napisałam jestem już umówiona na poniedziałek z moją terapeutka. Poszukam tej książki w necie, poczytam. Nie zdiagnozowano mnie jako współ, ale nie zaszkodzi zdobyc więcej wiedzy
Za tę wiadomość podziękował(a): karencja

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez PełnaObaw.

Żona alkoholika, narkomana i hazardzisty 2022/08/01 13:11 #4

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Z dala
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 6466
  • Otrzymane podziękowania: 11274
Jak twoje samopoczucie dzisiaj?
Udała się wizyta u adwokata i terapeuty? kwiaaatek

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Żona alkoholika, narkomana i hazardzisty 2022/08/02 14:58 #5

  • PełnaObaw
  • PełnaObaw Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 11
  • Otrzymane podziękowania: 21
Cześć Alex, dzięki, że pytasz.

Spotkanie z terapeutka było udane, umocniła mnie w moich decyzjach i dała wsparcie. Od września wznawiam terapię.

Nie byłam u adwokata. Zdecydowałam się sama napisać pozew i dać go prawnikowi do sprawdzenia. Na piątek mam umówiona wizytę w mops.

Ogarnia mnie czarna rozpacz monetami. Dobrze, że pracuje zdalnie, nikt nie widzi jak płacze.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Żona alkoholika, narkomana i hazardzisty 2022/08/02 15:36 #6

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Z dala
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 6466
  • Otrzymane podziękowania: 11274
Zmiany są trudne, często bolesne ale nieraz to jedyne wyjście aby chronić siebie i zapobiec staczaniu się na dno razem z czynnym alkoholikiem. Dla mnie również pomoc terapeuty była bezcenna, dodawała mi sil w chwilach najtrudniejszych. Czytałam też wątki innych współuzależnionych na forum. To jak zmieniły swoje życie pokazywało mi, że można, mimo iż teraz tak bardzo boli.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Żona alkoholika, narkomana i hazardzisty 2022/08/04 19:22 #7

  • PełnaObaw
  • PełnaObaw Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 11
  • Otrzymane podziękowania: 21
Dobry wieczór,

Odważyłam się i powiedziałam, że chce rozwodu.

Jutro i w poniedziałek prawnik, w niedzielę daje wypowiedzenie lokatorom, którzy zajmują moje mieszkanie.

Nie pisałam, ale mamy nieletnie dziecko.

10 lat byłam z tym człowiekiem. Nie patrze na te 10 lat jak na zmarnowany okres. Patrzę na to jak na lekcje. Jeszcze będzie dobrze, jeszcze będę szczęśliwa.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, Tomoe, Katarzynka77, Alex75, Krysia 1967, Camilia, karencja, Luna

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Żona alkoholika, narkomana i hazardzisty 2022/08/04 19:37 #8

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 15443
  • Otrzymane podziękowania: 20920
Witaj :czesc:
Gratuluję odwagi i działania :-BD Pięknie napisałaś o tej lekcji. Doświadczenie życiowe i wyciąganie wniosków.
Bardzo warto zawalczyć o siebie.
Jestem Monika alkoholiczka.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Za tę wiadomość podziękował(a): PełnaObaw

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Żona alkoholika, narkomana i hazardzisty 2022/08/05 15:08 #9

  • PełnaObaw
  • PełnaObaw Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 11
  • Otrzymane podziękowania: 21
Dzień dobry,

Już po wizycie u prawnika. Pochwalił mój pozew o rozdzielność, że dobrze napisany (pisałam sama, czuję dumę) i doradził jak poradzić sobie z niechęcią męża do okazania historii kredytowej (po prostu poprosić sąd, żeby o to wystąpił).

Najtrudniejsze przede mną. Danie lokatorom wypowiedzenia. Wg litery prawa jeśli teraz dam im wypowiedzenie to mieszkanie mają prawo zamieszkiwać do końca września. To strasznie dużo czasu, liczyłam, że może te 30 dni w umowie to taki miesiąc kalendarzowy
... Może da się z nimi dogadać. Oby szybko coś znaleźli. To fajni ludzie i przykro mi, że tak ich muszę potraktować, wypowiedzeniem z zaskoczenia, ale nie mam wyboru. Natomiast powiem im powód.

To danie im wypowiedzenia w mojej głowie pñbrzmi bardzo nieodwracalnie. To granica, która jak przekroczę to już pójdę dalej. Do tej pory na niej się zatrzymywałam

Dzis czuję się dobrze ze sobą, ale mam monety, że łapie mnie strach i także pojawił się zal. Za dobrymi moemnwtami. Wtedy przypominam sobie te źle, których było dużo dużo więcej.

Wiecie Państwo, że mąż na fali szczerości przyznał mi się, że to on odpowiada, ża 95 % jak nie więcej kłótni? Powiedział mi, że robił to celowo, by mógł pić, grać etc. Wiecie Państwo, że pisałam rachunek sumienia? Jaka to ja jestem niedobra dla niego?

Dziękuje mu za to wyznanie. Zwrócił mi wolność.

Dobrego dnia
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Alex75, Krysia 1967, karencja

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez PełnaObaw.

Żona alkoholika, narkomana i hazardzisty 2022/08/05 16:35 #10

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Z dala
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 6466
  • Otrzymane podziękowania: 11274
Pójdziesz dalej ale ku dobremu. Inna opcja to stać w miejscu i czekać aż choroba będzie się pogłębiać. Myślę, że żal za dobrymi momentami może się pojawiać. U mnie tak było. Wtedy przypominałam sobie dlaczego odeszłam. Mózg tak działa, szybko usuwa to co negatywne a przywodzi na pamięć tylko te dobre momenty ale gdyby było tak dobrze zmiany nie byłyby konieczne.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Żona alkoholika, narkomana i hazardzisty 2022/08/08 13:22 #11

  • PełnaObaw
  • PełnaObaw Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 11
  • Otrzymane podziękowania: 21
No nie dałam rady dać wypowiedzenia. Co więcej dałam mężowi 7 dni na znalezienie terapii bardziej konkretnej niż 1 godz w tyg

Wczoraj byłam u lokatorów i nie dałam wypowiedzenia. Po powrocie do domu nie mogłam sobie spojrzeć w twarz.

Dziś byłam u prawnika. Powiedział mi, że najpierw powinnam zrobić porządek psychologiczny że sobą, że rozwód nie zapewni mi spokoju i stabilizacji. Ze rozwiode się a potem będę żałować, bo nie jestem pewna decyzji.

Tak. Mąż w sobotę był okropny, bardzo się go bałam. Potem płakał i uległam.

Nie czuje się dobrze sama że sobą. Każda decyzja jest zła. Rozwód źle, razem źle. Dlaczego?

W terapii jestem już prawie 2 lata. W terapii współuzależnienia, choć tsk mnie nie zdiagnozowano. Moja psycholog mówi, żeby sobie dać czas. No i daje, od 10 lat.

Mam 35 l. Życie mi ucieka, dziecko patrzy.

Maz uduchowiony. Dziś nawet zrobił mi kawę. W Expressie. Wylałam do kubeczka i zrobiłam sobie swoją własną. Na zapytanie dlaczego i że przecież mi zrobił, odpowiedziałam "ale ja nie chciałam".

Maz bez mojej zgody wiiekszosxi nakuoil przez rok pond 350 roślin, pająków, węża, inne robale. Teraz na gwałt to sprzedaje. Bardzo to niekomfortowa sytuacja dla mnie, bo czuje się jakby teraz zobligowana żeby z nim być. Przecież to jego hobby. Mówiłam mu ze to nie wpłynie na moje decyzję. Mówiłam mu ze ja go nie kocham.

Dlaczwgo ja nie umiem po prostu tego zostawić? Proszę podzielcie się swoim doświadczeniem. Potrzebuję siły. Bez zmiany nie ma zmiany. Ja nie wierzę, że tym razem on będzie anioł. A nawet jak będzie to ja przez to wszystko nie chce już być z nim.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Żona alkoholika, narkomana i hazardzisty 2022/08/08 20:00 #12

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Z dala
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 6466
  • Otrzymane podziękowania: 11274

Dziś byłam u prawnika. Powiedział mi, że najpierw powinnam zrobić porządek psychologiczny że sobą, że rozwód nie zapewni mi spokoju i stabilizacji. Ze rozwiode się a potem będę żałować, bo nie jestem pewna decyzji.
....
Nie czuje się dobrze sama że sobą. Każda decyzja jest zła. Rozwód źle, razem źle. Dlaczego?

Często czytałam, że na decyzję o rozwodzie czy rozstaniu przyjdzie czas, żeby najpierw zająć się i zadbać o siebie, skorzystać z pomocy, zacząć zdrowieć. Z drugiej strony już jesteś długo w terapii więc może do czegoś trzeba wrócić. Nieraz właśnie związek z czynnym alkoholikiem jest blokadą, że nie można pójść dalej i poczuć się dobrze sama że sobą. Ja miałam właśnie taką blokadę.

U mnie wyglądało to w ten sposób, że na początku terapii szukałam jeszcze sposobu, żeby on przestał pić. Później zrozumiałam że nie mam na to wpływu i mogę tylko pracować nad sobą. Jak zaczęłam to robić to wiedziałam jak chcę żyć i dojrzałam do zakończenia związku, a raczej odcięciu wszystkich sznurków, które mnie jeszcze z nim łączyły.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, PełnaObaw

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Alex75. Powód: Dopisanie treści

Żona alkoholika, narkomana i hazardzisty 2022/08/09 08:42 #13

  • Tomasz23
  • Tomasz23 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 389
  • Otrzymane podziękowania: 1348

(...) Wczoraj byłam u lokatorów i nie dałam wypowiedzenia. Po powrocie do domu nie mogłam sobie spojrzeć w twarz.
Dziś byłam u prawnika. Powiedział mi, że najpierw powinnam zrobić porządek psychologiczny że sobą, że rozwód nie zapewni mi spokoju i stabilizacji. Ze rozwiode się a potem będę żałować, bo nie jestem pewna decyzji.
Tak. Mąż w sobotę był okropny, bardzo się go bałam. Potem płakał i uległam.
Nie czuje się dobrze sama że sobą. Każda decyzja jest zła. Rozwód źle, razem źle. Dlaczego?
(...)
Dlaczwgo ja nie umiem po prostu tego zostawić? Proszę podzielcie się swoim doświadczeniem. Potrzebuję siły. Bez zmiany nie ma zmiany. Ja nie wierzę, że tym razem on będzie anioł. A nawet jak będzie to ja przez to wszystko nie chce już być z nim.
Cześć
:czesc:
Moje doświadczenie jest takie, że jak nie udaje mi się czegoś zrobić, to akceptuję ten fakt.
W tym co piszesz nie widzę zbyt dużo akceptacji dla samej siebie. Mam wrażenie, że stoisz nad sobą z kijem i wymagasz: No zmień się! No daj w końcu to wypowiedzenie! Co, nie umiesz?! Jak możesz być taka słaba!
Czy to Ci pomaga?
Czy ten głos buduje Twoje poczucie własnej wartości?
Siła większa ode mnie samego prowadzi mnie do zmiany. Nie pcha, nie szarpie i nie kopie. Prowadzi.
Może po prostu nie chcesz dać tego wypowiedzenia? Może warto przepracować to na terapii, a dopiero potem to zrobić?
Ostatnio coś mi bardzo nie wyszło. Źle się zachowałem, nawrzeszczałem na kogoś, i to wulgarnie.
Zależy mi na tym, żeby nigdy nic podobnego się w moim życiu nie powtórzyło. Na razie zrozumiałem tyle, że potrzebuję traktować siebie z łagodnością. Nie będę zdolny do traktowania innych w łagodny i uprzejmy sposób, jeżeli sam nie będę siebie tak traktował.
Staram się nie biczować, nie poganiać samego siebie i nie stać nad sobą z batem.
Dbaj o siebie.
Tomek, współuzależniony
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, PełnaObaw

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Żona alkoholika, narkomana i hazardzisty 2022/08/09 11:48 #14

  • PełnaObaw
  • PełnaObaw Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 11
  • Otrzymane podziękowania: 21

Często czytałam, że na decyzję o rozwodzie czy rozstaniu przyjdzie czas, żeby najpierw zająć się i zadbać o siebie, skorzystać z pomocy, zacząć zdrowieć. Z drugiej strony już jesteś długo w terapii więc może do czegoś trzeba wrócić. Nieraz właśnie związek z czynnym alkoholikiem jest blokadą, że nie można pójść dalej i poczuć się dobrze sama że sobą. Ja miałam właśnie taką blokadę.



Moja terapeutka wprost mi powiedziała. Ze albo ja odejdę, albo On się zmieni pod wpływem terapii, albo mnie zniszczy. I że co mnie wzmocni na sesji to mąż w domu zrobi krecia robotę, taka, że wracam rozsypana.

I dlatego przerwalam w marcu terapię. Przecież nie mogłam tego zaakceptować.

Ale to już historia. Dziś odważyłam się napisać do lokatorów. Jadę na 18. Z wypowiedzeniem. Mezowi nie mówię póki co, boję się. Chyba napisze do niego list i poproszę żeby odczytał na swojej terapii.

Alex to co piszesz o sobie to jest o mnie. Dokładnie.

Tomku, witaj o u mnie i zostań na dłużej, jeśli będziesz chciał. Czytając Twój wpis mam w sobie bunt. Nie mogę już czekać. Kluczem do decyzji była wizyta u prawnika. Dam sobie radę. On, raczej ona, mnie w tym utwierdził, licząc alimenty etc.

Pamiwtacie jak pisałam o tym, że mąż obiecał pozbyć się witryn i lamp i roślin, bym czuła się swobodnie? No, wczoraj już mówił, że jedna zostaje. I wszystkie pajaki (zgodziłam się na 3).on się nie zmieni, to chwilowe, a ja muszę ratować siebie i corke. Zresztą sam fakt, że tak się boję mu powiedzieć, że wypowiedziałam umowę o czymś mówi.. W normalnej reakcji po prostu bym powiedziała.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, Tomasz23

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez PełnaObaw.

Żona alkoholika, narkomana i hazardzisty 2022/08/09 12:28 #15

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 20113
  • Otrzymane podziękowania: 33132
Zastanawiające jest to czego tak bardzo sie boisz? Dlaczego się wahasz?
Przecież to, w czym teraz żyjesz to nic innego jak spadanie w dół i co ważne...nie samotne spadanie, ciągniesz ze sobą dziecko.
Żadna osoba w czynnym uzależnieniu nie da Ci poczucia bezpieczeństwa, stabilności emocjonalnej i materialnej. On stacza sie w dół a Tym mu w tym towarzyszysz.
Prawnik ma rację mówiąc o porządku w psychice ale jak to osiągnąć będąc poniżaną, krytykowaną. W ciągłym strach i stresie.
Fakt, nie musisz sie od razu rozwodzić ale drugi fakt, to jesli masz możliwości możesz zamieszkać bez niego, choćby po to żeby spokojnie zadumać sie nad rozwodem.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Żona alkoholika, narkomana i hazardzisty 2022/08/09 12:45 #16

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Z dala
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 6466
  • Otrzymane podziękowania: 11274

Moja terapeutka wprost mi powiedziała. Ze albo ja odejdę, albo On się zmieni pod wpływem terapii, albo mnie zniszczy. I że co mnie wzmocni na sesji to mąż w domu zrobi krecia robotę, taka, że wracam rozsypana.

Bardzo się utożsamiam z tymi słowami. Nie ma zmian pod wpływem terapii więc zostają dwie opcje albo odchodzę i ratuje siebie i dzieci albo zostaje i on nas niszczy. Właśnie u mnie była taka sytuacja.
Pamiętam jak wychodziłam z terapii naładowana, silna, zdecydowana, wiedziałam co chcę zrobić, miałam klarowny obraz sytuacji, l po czym kontakt z nim powodował, że znowu wracałam do punktu wyjścia a jak nie do punktu wyjścia to przynajmniej się cofałam. Pozwalałam żeby znowu pojawiała się iluzja a to z kolei powodowało, że znowu nie wiedziałam co robić.
Za tę wiadomość podziękował(a): PełnaObaw

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Żona alkoholika, narkomana i hazardzisty 2022/08/09 16:43 #17

  • PełnaObaw
  • PełnaObaw Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 11
  • Otrzymane podziękowania: 21
Dałam wypowiedzenie :)

Pamiętam jak wychodziłam z terapii naładowana, silna, zdecydowana, wiedziałam co chcę zrobić, miałam klarowny obraz sytuacji, l po czym kontakt z nim powodował, że znowu wracałam do punktu wyjścia a jak nie do punktu wyjścia to przynajmniej się cofałam. Pozwalałam żeby znowu pojawiała się iluzja a to z kolei powodowało, że znowu nie wiedziałam co robić.


Tak Alex, piszesz o mnie. Dokładnie tak to u mnie wyglądało. Wychodziłam z poczuciem, że wiem czego chce, za tydzień wracałam załamana.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, karencja

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez PełnaObaw.

Żona alkoholika, narkomana i hazardzisty 2022/08/10 15:52 #18

  • PełnaObaw
  • PełnaObaw Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 11
  • Otrzymane podziękowania: 21
Dzień dobry,
żle mi dziś,

Po pierwsze primo, waham się czy dobrze robię. Mąż zaczyna się leczyć, jest szansa na to, że się zmieni, a ja odchodzę. Wczoraj był na extra spotkaniu u swojej terapki i ma poszukać do jutra terapii dochodzących. Wspólnie mają coś wybrać. Ponad to w sobotę był na meeting anonimowych hazardzistów, we wtorek łączył się on-line. Działa. I mówi mi, źe mnie kocha. Wysłał do rodziców swoją historię kredytów, przynał się, że on był powodem kłótni między nami i robił mi piekło (jego rodzice mi nie wierzyli jak im powiedziałam, jego Mama mi napisała sms, ze"jak sie kogoś kocha to się go wspiera"). Dodatkowo usiadł z Ojcem i policzył ile kasy od niego poźyczył.. odkrył wszystkie karty.

Po drugie primo, ultimo, mówi, że mnie kocha. Cytuje mi modlitwę o pogodę ducha i mówi, że nie może na mnie naciskać, że skoro chcę sie wyprowadzić to ok, nie będzie naciskał.

I dziwnie mi. Tęskno, smutno zarazem. Przykro. Mam w głowie te awantury, to rzucanie obrączką. Brak wsparcia, kiedy potrzebowałam. A z drugiej strony to.

Ps. Jego rodzice nadal nie wierzą ;) jego siostra mi mówiła,może myślą, żę go zmusiam do takich wyznan ? :D

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez PełnaObaw.

Żona alkoholika, narkomana i hazardzisty 2022/08/10 16:29 #19

  • marcin
  • marcin Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 1443
  • Otrzymane podziękowania: 4228

jego Mama mi napisała sms, ze"jak sie kogoś kocha to się go wspiera")

Jak się kocha, to się nie krzywdzi.

Alkoholik nie jest pępkiem wszechświata ani dzieckiem, o które trzeba zadbać.

Miałem komfort picia, bo pomimo tego, co słyszałem od rodziny, piłem dalej. Dlaczego? Zabrakło konsekwencji i tego, że nie miałem wielu szkód. Jakoś mi się udawało. Dopiero terapia i to, co na niej słyszałem, zabrała mi komfort picia.
Mogę być tam gdzie Ty, do końca moich dni,
Mogę być kimś, będąc jednocześnie sobą.
Albo pić od rana Wyborową, bić matkę,
mieć jako dom klatkę schodową.
Mogę skończyć się i nie jestem zdziwiony.
Mogę wszystko, to ma dwie strony.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, Krysia 1967, dzordzklunej

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Żona alkoholika, narkomana i hazardzisty 2022/08/10 17:41 #20

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Z dala
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 6466
  • Otrzymane podziękowania: 11274
Bardzo dobrze, że zaczyna się leczyć, niech działa. Zdrowienie z alkoholizmu to proces i trwa. Potrzeba czasu żeby zobaczyć zmiany i czy ta chęć leczenia jest szczera, czy jest to tylko sposób żeby cię zatrzymać. Potrzebny jest czas żeby to zweryfikować.

U mnie najgorsza była ta iluzja, że już teraz będzie inaczej, że tym razem się uda, że do kolejnej terapii podejdzie na poważnie. Niestety u mnie zawsze powtarzał się ten sam schemat. Rodziła się nadzieja, on pochodził na terapię, zmieniał życie, wyrzucał kieliszki, wszystko co mu się kojarzyło z piciem a potem i tak do picia wracał. Wszystko było na chwilę.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomasz23

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Żona alkoholika, narkomana i hazardzisty 2022/08/11 08:08 #21

  • Speranza
  • Speranza Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 8
  • Otrzymane podziękowania: 12
Witaj, kazde z was w tej chwili powinno pojsc swoja droga, i te drogi moga sie zejsc jak twoj maz bedzie sie leczyl . Na terapi grupowej poznalam malzenstwa ktore wrocily do siebie po 3,4 latach ciezkiej pracy na soba. Wszystko jest mozliwe ale teraz musisz myslec o sobie.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Żona alkoholika, narkomana i hazardzisty 2022/08/11 13:23 #22

  • PełnaObaw
  • PełnaObaw Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 11
  • Otrzymane podziękowania: 21

Witaj, kazde z was w tej chwili powinno pojsc swoja droga, i te drogi moga sie zejsc jak twoj maz bedzie sie leczyl . Na terapi grupowej poznalam malzenstwa ktore wrocily do siebie po 3,4 latach ciezkiej pracy na soba. Wszystko jest mozliwe ale teraz musisz myslec o sobie.

Witaj,

To bardzo trudne. Mąż uważa, że jeśli teraz wyprowadzę się z córką to nie ma już powrótu. Co dla mnie, szczerze mówiąc, jest żniw jakąś firma szantażu. Przecież różne rzeczy się zdarzają i ludzie nieraz po latach wracają do siebie... A u niego to wiecznie albo biel abo czern.
Ponad to wypomina mi, że zmieniam zdanie, że raz chce rozwodu, raz nie. To, że nie dalej jak 1.5 msc temu rzucał we mnie obrączka to nie pamięta. Powiedział mi, że to dawno było i nieprawda.. No cóż. Ja pamiętam.

Wiecie, boję się. Boję się, że sobie nie poradzę. Czeka mnie remont mieszkania po lokatorach, kupno samochodu, zawozenie dziecka do przedszkola (terapeutycznego, leczy się i nie może iść do zwykłego) i szybki powrót do pracy, pracuje tylko zdalnie, nie wiem, może w rtm przedszkolu dadzą mi jakiś kat, żebym mogła pracować w czasie gdy młoda w przedszkolu.. Mnóstwo znaków zapytania. I oczywiście kasy na to wszystko brak. Będę musiała się zapożyczyć.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Strona:
  • 1