Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

TEMAT:

Mesjasz narodów 2021/12/20 21:47 #71

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Byłam dziś u psychiatry, pochwalił moją decyzję o dołączeniu do Al-Anon oraz o diagnozowaniu się w kierunku współuzależnienia. Udał mi się trening, ale poza tym dzień bardzo słaby, pełen nerwów i sprzeczek. Myślę że zapomniałam o swoim haśle przewodnim -
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
(Edit: Dopisałam je sobie do profilu, może będzie mi łatwiej nie zapominać ;))

Zapomniałam dziś o sobie i skupiłam się na innych. Nie wiem jeszcze gdzie granica tego co jest moje a co partnera, to znaczy o co powinnam dla siebie zadbać sama, a gdzie mogę oczekiwać wsparcia.

Dobrze że jutro jest kolejna szansa, kolejny dzień. To mnie podtrzymuje na duchu.
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., Tomasz23

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez makino.

Mesjasz narodów 2021/12/21 21:12 #72

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Dobry wieczór, jestem u rodziny z okazji Bożego Narodzenia. Moja rodzina jest dość absorbująca, ciężko jest coś wpasować w kalendarz w czasie odwiedzin u niej. Tak jakby starali się wywołać w Tobie poczucie winy że przyjeżdżasz i masz plan inny niż siedzenie z nimi 24 godziny na dobę. Sporo było takich sytuacji w przeszłości.

Miesiąc temu wpisałam sobie na dziś wieczorem mityng Al-Anon i już się martwiłam co będzie. Czy dam radę się "wyrwać". Mówiłam wcześniej mamie że chodzę na grupę wsparcia online żeby sobie jakoś przygotować grunt, ale nie mówiłam jaka to grupa, ona zresztą nie pytała.

Myślałam nawet o tym czy nie iść na spotkanie o poranku, ale uznałam że to będzie dla mnie wymówka żeby nie mówić o tym że mam coś w planie wieczorem. Przypomniałam sobie dodatkowo o tym, że czytałam w "Kobietach które kochają za bardzo", że moje wyzdrowienie, spotkanie grupy wsparcia, spotkanie z terapeutą, ma być teraz dla najważniejsze na świecie.

No więc dzisiaj powiedziałam że mam jeszcze spotkanie wieczorem, zapytała co to za spotkanie, pewnie myślała że służbowe. Powiedziałam że to ta grupa wsparcia, o której jej mówiłam, i do której to będzie bo o to też spytała. Powiedziała że trochę długo, ale ok, i dodała co w takim razie będzie robiła w tym czasie. Także była w stanie sobie zająć czas, nie wiem czy ja myślałam że ona nie umie się sobą zająć jak mnie nie ma :D Przecież nie ma mnie tu przez większość roku. Aż się z siebie w duchu śmieję. Ja tak strasznie chcę żeby nikomu dookoła nie było przykro, że jak widać dochodzi do absurdów. Wcześniej nie byłam w stanie ich w ogóle zobaczyć.

W każdym razie, pamiętałam jakie błędy popełniłam wczoraj i mimo strachu, twardo postawiłam sobie za cel że dzisiaj postąpię inaczej. Postawię swoje zdrowienie na pierwszym miejscu. Udało się! %%-

Mój partner jest lekko przeziębiony więc i marudny, ale zaciskam zęby i nie robię o to afery. Strasznie źle to na mnie działa kiedy on jest marudny, wpadam w lekką panikę i staram się poprawiać mu humor. Całą drogę uważałam żeby tego nie robić. Oczywiście nie udało mi się na 100%, bo np. włączyłam taką piosenki żebyśmy go jakoś zachęcić do wspólnego pośpiewania - no ale to już i tak lepsze niż to co było kiedyś. Tzn. wiem że włączanie piosenki do wspólnego śpiewania to nie jest zbrodnia, problem w tym że jak jest między nami cisza to często jestem napięta, więc to był sposób żeby ją zagłuszyć.

W aucie mieliśmy też trochę czasu na to by porozmawiać z partnerem o tym co się w naszej relacji zmienia, oboje staramy się teraz pokazywać swoją niezależność sobie samym oraz sobie nawzajem, więc nieraz mocno się ścieramy. Po tylu latach układamy nasz związek na nowo. Nie wiem czy się uda, ale chcemy oboje spróbować, taka uzdrowiona relacja będzie silniejsza niż kiedykolwiek. A jeśli jest trudno, to znaczy że coś się zmienia, to sobie powtarzam. %%-
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., Krysia 1967, Projekcja, Mamuska77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2021/12/23 10:36 #73

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Zachorowałam sobie akurat na święta... Zwykłe przeziębienie ale i to i tak irytujące. Musiałam wczoraj i dziś oddać część odpowiedzialności za swoje sprawy innym, którzy chcieli mi pomóc, żebym sobie nie zaszkodziła (np żebym nie łaziła po sklepie nie wiadomo ile czasu)... Trudne, ale miło że są osoby gotowe do pomocy w moim otoczeniu.

Wczoraj była lekka kłótnia z rodziną, ale wyciągnęłam rękę do zgody i przeprosiłam. Nie zmienię innych ludzi, i ich poglądów, nawet jeśli się mylą. A zresztą, co to ma za znaczenie. Najważniejsze że ja wiem jak jest.

Wyspałam się chyba za wszystkie czasy, wstałam przed 11 :shock: Dzisiaj trochę gotowania i ubieranie choinki. Próbuję się właśnie zebrać żeby pójść się ogarnąć i ubrać.

Wesołych Świąt kochani %%-
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alchemia, Tomoe, Krzysztof Z., Alex75, Krysia 1967, Tomasz23

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2021/12/23 17:34 #74

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3078
  • Otrzymane podziękowania: 9974

Mój partner jest lekko przeziębiony więc i marudny, ale zaciskam zęby i nie robię o to afery. Strasznie źle to na mnie działa kiedy on jest marudny, wpadam w lekką panikę i staram się poprawiać mu humor. Całą drogę uważałam żeby tego nie robić. Oczywiście nie udało mi się na 100%, bo np. włączyłam taką piosenki żebyśmy go jakoś zachęcić do wspólnego pośpiewania (…)


Zaczynasz mnie przerażać :lol: Jak można „umierającemu” chłopu kazać śpiewać? :mrgreen: bnggfgbfb

Zdrowych i wesołych dla Was. Przeziębienie jest jedną z tych z reguły niegroźnych chorób, które mimo tej nieszkodliwości bardzo męczą, oby Wam przeszło jak najprędzej, żebyście mogli cieszyć się wspólnie spędzonym wolnym czasem.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Krysia 1967, Romek83, makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Mesjasz narodów 2021/12/23 21:58 #75

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Z nas dwoje to ja umieram jak jestem przeziębiona, on jest dzielny :) Wszystkiego dobrego i dla Ciebie Krzysztofie %%-
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2021/12/30 10:02 #76

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Dzień dobry Kochani. Mam nadzieję że Święta upłynęły Wam w miłej atmosferze.

Nie było mnie tu kilka dni. W świąteczny poranek odszedł od nas nasz kochany dziadek. Zrobiłam co mogłam żeby wesprzeć rodzinę, nie zapominając o sobie. Przygotowałam customowy nekrolog i rozwiesiłam kilka sztuk na mieście. Zorganizowałam ciasto na stypę. Robiłam jeszcze jakieś rzeczy, nawet nie do końca pamiętam. To był właściwie pierwszy raz w moim życiu kiedy ktoś bliski zmarł i byłam obecna przy tym od samego początku aż do końca. To znaczy, przy odbieraniu ciała, przy planowaniu pogrzebu. Czuję że zrobiłam tyle ile mogłam. Wszyscy zrobiliśmy tyle ile mogliśmy.

W międzyczasie cały czas chorowałam, były lepsze i gorsze chwile, dopiero we wtorek mi odpuściło. U nas jest taka tradycja że się czuwa przy zmarłym, także starałam się nie wymrozić i robić sobie gorącą herbatę w domu pogrzebowym jak czułam że potrzebuję.

Za mną też krótka dyskusja z bliskimi alkoholikami, którym powiedziałam że to nie jest najlepszy moment na alkoholizowanie się. Jakby nie zareagowali to chyba bym wyszła z siebie i z domu, ale na szczęście dotarło. Trochę wyręczyłam się mamą - to znaczy powiedziałam że to nie jest dobry moment żeby chlać w jej obecności. Nie umiałam inaczej, mama potem jak zostałyśmy same powiedziała że ona też tak sądzi ale nie może decydować za innych. Powiedziałam jej że oczywiście nie może, ale może powiedzieć że jej coś przeszkadza. Tak czy inaczej, poczułam się normalnie jak w historiach na forum. Mój bliski alkoholik, o którym pisałam parę dni temu że rzuca picie, przyszedł już po dwóch piwach. No naprawdę, trochę się już tego forum naczytałam, a tutaj na własne oczy zobaczyłam to co Wy opisujecie. W jakimś sensie byłam nawet zaskoczona, że i mnie to spotkało.

Mam trochę pustkę w głowie.

Wzięłam jeden dzień wolnego więcej niż praktycznie potrzebowałam. Wróciliśmy we wtorek wieczorem (piszę to w czwartek - notatka dla potomnych), wczoraj sobie grałam, porozciągałam się, pooglądałam internet, zrobiłam pranie. Bardzo przyjemny wieczór, mimo okoliczności. Partner pojechał odwiedzić swoją rodzinę, ja nie miałam na to ochoty ani przestrzeni, to była dobra decyzja. Dzisiaj czuję się już lepiej chociaż nadal mi przykro.

Odeszła bardzo ważna część naszej rodziny. Mam nadzieję że dziadek odrodził się gdzieś na Florydzie i zostanie surferem. A jeśli istnieje życie po tej drugiej stronie, to że spotkał się z babcią i się jakoś po takim czasie dogadają. Za życia nie układało im się najlepiej.

Dzięki mityngom Al-Anon mogłam przejść przez ten ciężki czas z utrzymaniem względnej pogody ducha. Za to jestem wdzięczna. Co zabawne, tyle lat terapii, pracy nad sobą, a dopiero mityngi nauczyły mnie, co to znaczy że mam tak naprawdę tylko dzień dzisiejszy. Że to, że skupiam się na tym co dzisiaj, nie oznacza że nie mogę planować przyszłości, i jak jedno z drugim połączyć. A przecież uczęszczam na nie dopiero od miesiąca.
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, Jadwiga, Tsubasano, Alex75, marcin, Annaannaanna, Krokus, Krysia 1967, Tomasz23

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2022/01/03 07:01 #77

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Dzień dobry wszystkim w Nowym Roku.

Piszę dzisiaj bo mam dość interesujący (przynajmniej dla mnie) fakt.
Otóż był to pierwszy Sylwester od nie pamiętam ilu lat w 100% na trzeźwo. Nowy Rok przywitał mnie suchym kacem :shock: Miewałam już takie historie że po bezalkoholowych imprezach czułam się jak kapeć, tylko myślałam że to niewyspanie. Teraz nie mam takich problemów po "zwykłych" imprezach, ale jak widać pozostał mi Sylwester do odrobienia ^^) Mózg człowieka jest nienormalny.
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
Za tę wiadomość podziękował(a): HENIEK, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2022/01/03 08:31 #78

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Teraz sobie myślę że to mogła być wina bezalkoholowego szampana, oszukałam się sama. :-?
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
Za tę wiadomość podziękował(a): HENIEK, Alex75, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2022/01/04 10:01 #79

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367

Zauważyłam też u siebie, że sama staram się na innych wymuszać rzeczy swoim złym nastrojem i np. nie odzywaniem się. Mam takie doświadczenie z domu rodzinnego, że postawienie sprawy jasno i powiedzenie czego potrzebuję nie przyniesie żadnego efektu. Wiem że nie każdy jest taki sam i nie można mierzyć wszystkich jedną miarą, ale schemat zostaje. Nie wiem co mam ze sobą zrobić kiedy świat nie układa się tak jak chcę i ludzie nie robią dla mnie tego czego bym oczekiwała. Więc albo próbuję się "podlizać" albo właśnie "zaszantażować" emocjonalnie. Chyba mam taką myśl że spełnianie moich potrzeb jest oznaką tego, że komuś na mnie zależy, a jak ktoś ich nie spełnia to znaczy że mu nie zależy. Mówię o takich rzeczach jak np. kupienie ulubionej kawy. A może czasami jest tak że ktoś po prostu nie może ich spełnić? Ulubiona kawa to nie jest raczej kwestia życia lub śmieci ^^) Traktuję takie sprawy chyba zbyt poważnie. Chyba chyba chyba.


Pozwolę sobie samej sobie odpowiedzieć korzystając z "Odwagi do zmian. Dzień po dniu w Al-Anon II" na 2 stycznia.

(...) Być może szukamy "dobrego" rodzica, który by się nami opiekował i wspierał nasze uczucia lub "kochającego" małżonka dodającego otuchy i obejmującego nas, gdy się czegoś obawiamy, albo "troskliwego" dziecka, które będzie umiało się właściwie zachować, gdy będziemy chorzy lub czymś przytłoczeni. Kiedy kochana osoba nie będzie odpowiadała na nasze oczekiwania, będziemy czuć się zawiedzeni, choć są to nasze oczekiwania, a nie jej.
Miłość może być okazywana na wiele sposobów, a ci, którzy cierpią z powodu alkoholizmu, nie potrafią wyrażać jej tak, jak by chcieli. Lecz możemy próbować rozpoznawać miłość, która może objawić się w dowolnej formie i w dowolnym czasie. Jeśli nie jest okazywana, nie musimy czuć się zdeprymowani; większość z nas znalazła niezawodne źródło miłości w Al-Anon. Przy wsparciu i zachęcie innych uczymy się traktować nasze potrzeby jako ważne i właściwe, a samych siebie - tak jak zasługujemy.
(...)
Dziś alkoholik może być lub nie być zdolny do dania nam tego, czego pragniemy. Żadna osoba nie będzie nam dawała zawsze wszystkiego, czego zażądamy. Kiedy przestaniemy upierać się, że nasze potrzeby mają być zaspokojone zgodnie z naszą wolą, możemy odkryć, że miłość i wsparcie jakich potrzebujemy, są na wyciągnięcie ręki.

Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, Xena, Tomasz23, Projekcja

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez makino.

Mesjasz narodów 2022/01/10 18:37 #80

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Dzień dobry, idę powoli do przodu, konsekwentnie dzień po dniu. Miałam dziś rozmowę z psychiatrą z ośrodka leczenia uzależnień i współuzależnienia. Miała dzwonić rano, nie zadzwoniła, ja zadzwoniłam do nich, okazało się że ponoć mój numer jest niedostępny... Nie wiem co poszło nie tak, ale w końcu udało nam się skontaktować kilka godzin po planowanej rozmowie. Byłam dziś mocno poirytowana, bo wszystko ostatnio dzieje się tak, że nie mogę się zająć swoimi treningami. Albo zęby, albo choroby, albo pogrzeby, albo odwiedziny się przeciągają. Poirytowałam się przez jakiś czas i stwierdziłam że trudno, najwyżej zadzwoni jak nie będzie mnie już w domu, wychodzę. I tak się stało.

Koniec końców powiedziała że po takim dzieciństwie nic dziwnego że mam takie problemy jak mam, jest to temat dla terapeuty współuzależnień, DDA lub DDD, mam skierowanie na kolejną rozmowę, tym razem już z terapeutą, i on zdecyduje co ze mną dalej zrobić.

Dzisiaj już nikt nie odebrał telefonu, także dzwonię jutro.

Co poza tym. W weekend nadrobiłam zaległości w domu. Uwielbiam jak jest ogarnięte. W tym tygodniu mam w końcu czas zająć się treningami na poważnie.

Mój partner się lekko rozchorował, także zdecydowałam się spać osobno, kolejnej choroby nie zniesę. Ostatnio mnie irytuje swoim nieogarnięciem bardziej niż wcześniej. Typu wczoraj - najpierw narzeka że w szafie jest za mało miejsca, potem jak mu spada wszystko na głowę to się drze, ale jak chcę ją posprzątać razem (nie dam rady sama bo jestem niska) to mówi że nie chce. Wytłumaczyłam mu jasno że może nie sprzątać ze mną wysokich półek, ale ja mu też skarpet cerować nie będę, w ogóle niczego kobiecego niech ode mnie nie oczekuje, ja mogę być jednocześnie kobietą i mężczyzną w tym domu, nie ma problemu. Kupię sobie drabinę i o. Napatrzyłam się jak mama to robi i mogę zrobić to samo, no problemo! Pomogło, górna półka szafy ogarnięta, rzeczy porozdawane albo wyrzucone. Mam wrażenie że był taki wściekły bo był na zakupach, ogarniał pewne sprawy organizacyjne a potem planował już grać resztę dnia a ja mu tu ze sprzątaniem wyskakuję. Niech sobie będzie wściekły, próbowałam tę półkę sprzątnąć od roku.

Staram się zaciskać zęby i tym bardziej zajmować sobą, wychodzić kiedy planowałam i oddawać jemu to, co jego, a sama na przykład układam puzzle.

W pracy mamy w najbliższym czasie omawiać moje obowiązki, mam przejąć bardziej leaderską rolę. Zapoznaję się nadal z literaturą Al-Anon, tematami współuzależnienia, kochania za bardzo, ale także bardziej managementowymi, żeby to wszystko razem połączyć i nie naruszyć siebie w tych nowych zadaniach. Na mityngach Al-Anon raczej bywam niż chodzę. Postawiłam sobie za cel minimum raz w tygodniu, i udaje mi się tego dotrzymać.
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, marcin, Tomasz23

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez makino.

Mesjasz narodów 2022/01/11 13:34 #81

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Mam już termin rozmowy z terapeutą, ależ to szybko idzie. Mam pod koniec przyszłego tygodnia. Był termin na ten tydzień ale akurat mam spotkanie z pracy i nie mogę. Wiedząc że to na NFZ spodziewałam się terminów w marcu - kwietniu najszybciej.

Uświadomiłam sobie właśnie pewną rzecz. Mój partner zawsze pytał jak tam terapia, jak tam to i tamto, bardzo go interesuje ogólnie co tam robię. A dzisiaj się umówiłam, wiedział że udało mi się dodzwonić, a nawet nie zapytał na kiedy. Analizując doświadczenia innych doszłam do wniosku że może tak naprawdę wcale mu te moje zmiany nie na rękę. Nic dziwnego w sumie, gdybym ja była np alkoholikiem i moja partnerka zaczęłaby chodzić na spotkania dla partnerów uzależnionych to czułabym się mocno zaniepokojona co ona stamtąd może wynieść. I że będę musiała dokonać w końcu w życiu jakiegoś wyboru, co jest dla mnie najważniejsze.

EDIT tzn to nie tylko to. Każda terapia partnera może się wiązać z niepokojem ze teraz coś się zmieni, i może dla nas to wcale nie będzie przyjemne. Ale myślę że jak to jest konkretnie terapia współuzależnienia, więc jest związana z naszym uzależnieniem (mówię z hipotetycznego punktu widzenia osoby uzależnionej) to może być jeszcze trudniejsze, a nawet przerażające.
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, marcin

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez makino.

Mesjasz narodów 2022/01/11 14:03 #82

  • Tomasz23
  • Tomasz23 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 223
  • Otrzymane podziękowania: 784

(...) Uświadomiłam sobie właśnie pewną rzecz. Mój partner zawsze pytał jak tam terapia, jak tam to i tamto, bardzo go interesuje ogólnie co tam robię. A dzisiaj się umówiłam, wiedział że udało mi się dodzwonić, a nawet nie zapytał na kiedy. Analizując doświadczenia innych doszłam do wniosku że może tak naprawdę wcale mu te moje zmiany nie na rękę. Nic dziwnego w sumie, gdybym ja była np alkoholikiem i moja partnerka zaczęłaby chodzić na spotkania dla partnerów uzależnionych to czułabym się mocno zaniepokojona co ona stamtąd może wynieść. I że będę musiała dokonać w końcu w życiu jakiegoś wyboru, co jest dla mnie najważniejsze.

EDIT tzn to nie tylko to. Każda terapia partnera może się wiązać z niepokojem ze teraz coś się zmieni, i może dla nas to wcale nie będzie przyjemne. Ale myślę że jak to jest konkretnie terapia współuzależnienia, więc jest związana z naszym uzależnieniem (mówię z hipotetycznego punktu widzenia osoby uzależnionej) to może być jeszcze trudniejsze, a nawet przerażające.


Terapia współuzależnienia zmienia związek. Osoba, która się leczy, wychodzi z dotychczas granej roli. To powoduje napięcia.
Dla mnie ostatnie tygodnie są bardziej bolesne niż to, czego doświadczałem dwa lata temu. Wtedy żona upijała się co trzeci dzień, były wyzwiska i awantury, ale nie bolało tak mocno. Miałem swoje iluzje, które oddzielały mnie od bólu życia, a poza tym też trochę piłem. Nie tyle co żona, nie do odcięcia, ale jednak. Teraz iluzje prysły, żona nie pije, ja nie piję, a życie boli jak nie wiem co. Wolę jednak ten ból niż tamto otępienie. Dlatego, że teraz moje odczuwanie - nie tylko bólu, ale w ogóle życia - się wzmocniło. Ostatnio byłem na odludziu, zacząłem biec i skakać, śpiewając "Chce mi się żyć!" Miałem w sobie tyle siły, jakbym był o dwadzieścia lat młodszy. Wszystko przeżywam bardziej intensywnie, nie tylko ból, ale i przyjemność. Poza tym czuję, że obecny proces zdrowienia nie będzie trwał w nieskończoność. To znaczy zawsze będę nad czymś pracował, ale ta bardzo intensywna część procesu za jakiś czas się skończy, i po prostu będzie dużo lepiej.
Makino, nawet jak w związku będzie boleć, będzie to ból zdrowienia. Trzymaj się dobrej drogi.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, marcin, Krysia 1967, makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Tomasz23.

Mesjasz narodów 2022/01/14 08:33 #83

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Wszystko wskazuje na to, że ta "lekka choroba" to covid. Mój partner jest pozytywny, ja mam od wczoraj kaszel. Oszczędzę Wam szczegółów, ale jest momentami bardzo mocny. Także muszę przełożyć to spotkanie z terapeutą i lecieć na test.

Ależ byłam wściekła. To jego rodzina nas zaraziła, zaprosili nas bez informowania że są chorzy. To już nie pierwszy raz, ostatnio sprzedali nam jelitówkę. No wiecie co. Aż mi się śmiać z tego chce teraz ^^) jak tak można i w ogóle. Na informację że momentami się duszę jego mama oczywiście nie odpisała. Ona tak robi - jak się zwróci uwagę że zrobiła coś nie tak to po prostu się nie odzywa. Czasami aż trudno w to uwierzyć, jakby się mówiło do posągu.

Na przemian płaczę i szukam pozytywów. Mieszkamy w dużym mieście więc możemy sobie zamówić jedzenie do domu bez problemu. Nie mamy zwierząt. Tylko teraz będziemy musieli się dogadać, skoro jesteśmy na siebie skazani przez najbliższe kilka - kilkanaście dni. ^^) Pochodzę znowu regularnie na Al-Anon. Plan treningowy znowu się przeciągnie. Eh...

Dawno temu żył biedny chiński rolnik, miał tylko syna, konia i niewielkie poletko. Któregoś razu koń uciekł na wzgórza. Sąsiedzi przyszli do niego w odwiedziny, bo było im go żal: stracił jedynego konia!
- Co za pech! - Mówili
Rolnik odpowiedział:
- pech czy szczęście... nie wiadomo.
Tydzień później koń wrócił ze stadem dzikich koni ze wzgórza. Tym razem sąsiedzi gratulowali rolnikowi szczęścia. Miał teraz całe stado koni - był bogaty! Ale on odpowiedział:
- Pech czy szczęście... nie wiadomo.
Kiedy syn rolnika ujeżdżał dzikiego konia, spadł niego i złamał nogę. Wszyscy uważali, że to pech. Jedyny syn rolnika doznał kontuzji! Ale rolnik był innego zdania. Powiedział:
- Pech czy szczęście... nie wiadomo.
Parę tygodni później do wioski przybyło wojsko, by zrekrutować wszystkich młodych mężczyzn na wojnę. Ponieważ syn rolnika miał złamaną nogę, wojsko go nie zabrało.
- Pech czy szczęście... nie wiadomo.


^ stara chińska przypowieść, źródła nie znam.

Mój nieżyjący już dziadek przez jakiś czas, od 2020 do połowy 2021 mieszkał z moimi rodzicami. Z powodu problemów z płucami musieli kupić mu maszynę tlenową, nie wiem co to, takie coś że leżysz sobie pod tlenem. Było sporo problemów z zakupieniem tego. Najpierw dostali to od hospicjum z NFZ, ale okazało się że dziadek jest zbyt zdrowy na to, bo leży pod tlenem tylko pół godziny dziennie. Musieli oddać. Potem jechali do innego miasta kupić to od rodziny kogoś kto używał kto zmarł. Dziadek był trudną osobą jak większość starszych osób. Mama nieraz była już przemęczona, ale nie umiała znaleźć innego rozwiązania tej sytuacji. Sprzątała, gadała, marudziła, no ogólnie było źle, bardzo dużo roboty.

Moi rodzice w 2021r zachorowali na covid. Dziadek był szczepiony i się nie zaraził. Saturacja nieraz bardzo spadała rodzicom. Wszyscy już baliśmy się co będzie.
Na szczęście w domu była ta maszyna z tlenem. Także siedzili pod tym tlenem na zmianę, mama, ojczym i dziadek. Wszyscy wyszli z tego bez szwanku.
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Alchemia, Alex75, marcin, Tomasz23

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez makino.

Mesjasz narodów 2022/01/14 21:14 #84

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Mam już wynik, też pozytywny. Bolą mnie oczy, głowa, skóra, kręgosłup. Mam gorączkę. Saturacja jest ok. Wcześniej czułam się źle, teraz już się nawet nie czuję. Po prostu jestem. Mam nadzieję na spokojną noc.
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2022/01/14 21:44 #85

  • Daniel9123
  • Daniel9123 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 5
  • Otrzymane podziękowania: 12
Polecam na noc przyjąć XXXX bądź XXXX Bardzo pomagały mi te tabletki kiedy sam byłem chory. Brałem tylko na noc żeby chociaż część z nocy przespać.
„Są gorsze rzeczy niż więzienie… własny umysł”

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Alex75. Powód: Nazwa leku

Mesjasz narodów 2022/01/14 21:50 #86

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 5575
  • Otrzymane podziękowania: 10090
Makino, trzymaj się i wracaj do zdrowia :ymhug:

Daniel, na forum nie używamy nazw leków. Zajrzyj proszę do regulaminu.
Za tę wiadomość podziękował(a): makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2022/01/14 21:53 #87

  • Daniel9123
  • Daniel9123 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 5
  • Otrzymane podziękowania: 12
O xxx, przepraszam najmocniej. Tak to jest jak się jednym okiem przewinie regulamin :(
„Są gorsze rzeczy niż więzienie… własny umysł”

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Moni74. Powód: Wulgaryzm

Mesjasz narodów 2022/01/15 08:39 #88

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 15019
  • Otrzymane podziękowania: 20304
Danielu, to może przeczytaj porządnie regulamin i się do niego stosuj.
Używanie wulgaryzmów jest zakazane, wiadoma rzecz, że ich zdrobnienia również.
Kolejne użycie spowoduje czasową blokadę konta.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2022/01/15 10:44 #89

  • Tomasz23
  • Tomasz23 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 223
  • Otrzymane podziękowania: 784
Wracaj do zdrowia, Makino. Masz w sobie spokój, a to bardzo pomaga.
Za tę wiadomość podziękował(a): makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2022/01/15 13:05 #90

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Szczerze mówiąc musiałam się wykrzyczeć. Ale już jestem spokojna ;) Temperatura spadła, noc była całkiem ok. Już się nie duszę jak kaszlę. Będę żyć. zwyciesteoe najgorszy jest ten ból oczu przy ruszaniu nimi, jakbym miała zakwasy od kaszlu, ale to też przejdzie.
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Krokus, Krysia 1967, Tomasz23

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2022/01/15 18:09 #91

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Dla zainteresowanych, pani z sanepidu pytała o objawy i powiedziała że to dość częsty objaw z tym bólem oczu przy covidzie.
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jadwiga, Alex75, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2022/01/16 08:09 #92

  • Tomasz23
  • Tomasz23 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 223
  • Otrzymane podziękowania: 784

Szczerze mówiąc musiałam się wykrzyczeć. Ale już jestem spokojna ;) Temperatura spadła, noc była całkiem ok. Już się nie duszę jak kaszlę. Będę żyć. zwyciesteoe najgorszy jest ten ból oczu przy ruszaniu nimi, jakbym miała zakwasy od kaszlu, ale to też przejdzie.

Co za ulga. Żyj. I pisz (jak wydobrzejesz)
Za tę wiadomość podziękował(a): makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2022/01/19 10:47 #93

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Dzień dobry. Bałam się najbardziej że przepadnie mi termin u terapeutki współuzależnienia w ośrodku, ale na szczęście ośrodek był miły i zaproponował mi rozmowę telefoniczną, żebym nie straciła. Super zwyciesteoe

Boję się tej rozmowy ale też pokładam w niej wielkie nadzieje. Nie wiem już co robić. Siedzimy w domu, wyjść nie można. Nie wiem już sama czy to ja przesadzam i zawsze będzie mi za mało, czy naprawdę z tym moim facetem jest coś nie tak. Bo to nie tak że nic w domu nie robi, robi nieraz więcej niż ja. To jest takie trudne do wytłumaczenia, omg. I tak jest lepiej niż było, bo wcześniej grał w gry online więc nawet nie mógł odejść jak gra trwała, a teraz "ma większą kontrolę" jak to nazywa i więcej gra w gry single player.
Tylko że ja też gram, dlatego tak ciężko mi wyjaśnić co mi właściwie przeszkadza. Boję się o niego, boję się że za kilkanaście lat się zorientuje że przegrał życie. Boję się wychowywania dzieci z osobą która jest głównie zainteresowana grami, a nie realnym światem. Po prostu po jakimś czasie nawet nie ma o czym rozmawiać, ile można gadać o grach, anime i polityce? Nawet najsmaczniejszy deser w końcu zaczyna nudzić, jeśli je się go w kółko i w kółko.

Może się wybielam, ale. Jak ja zauważam, że gram za dużo, to mówię sobie "jutro nie gram". I nieważne jak mnie ciągnie, a nieraz ciągnie okropnie. Komputer stoi i normalnie woła mnie do siebie. Tylko wiem że jak zacznę i powiem - będę grała dwie godziny - to wcale nie przestanę po dwóch tylko po sześciu, nagle nadejdzie noc a ja cały dzień spędzę przy komputerze. Dlatego jak mówię że nie gram to nie gram. Znajduję inne rzeczy do roboty danego dnia. Czytam, idę na spacer (o ile nie jestem zamknięta w domu hehe), praktykuję jogę, piszę w pamiętniku, sprzątam, układam puzzle... W domu zawsze coś ciekawego do roboty się znajdzie. A on jak chce bardziej kontrolować swoje granie to nie mówi - dzisiaj nie gram - tylko - ustalę sobie godziny w których będę mógł grać. Nie wiem, specjalistą nie jestem ale dla mnie to głupie.

Rozmawialiśmy wczoraj, powiedziałam mu o moich obawach. O tym dlaczego uważam że nie ma kontroli nad swoim problemem. Żadnej decyzji nie usłyszałam, ale potem nie grał, robił inne rzeczy, okazało się że można. Dzisiaj też nie gra. Mi po prostu przeszkadza to, że raz na jakiś czas widzę że znowu sobie nie radzi, rozmawiam z nim, on się ogarnia ze sobą, i potem powoli wchodzi na równię pochyłą. On mówi że ma świadomość że to tak jest, że robi inne rzeczy dopiero kiedy mu zwrócę uwagę że ich nie robi. Ale z drugiej strony nie wie dlaczego to jest problem, że jeśli nie zawala żadnych spraw, nie olewa obowiązków, to dlaczego to jest problem że w wolnym czasie 90% gra. A ja już nie wiem czy to ja mam jakieś wygórowane wymagania i zawsze mi za mało, czy z każdym facetem znajdę dziurę w całym, czy naprawdę jest coś nie teges. Nie chcę całe życie prowadzić dziecka za rękę, mam siebie do prowadzenia, to jest wystarczająco dużo roboty.
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomasz23

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2022/01/19 11:23 #94

  • Tomasz23
  • Tomasz23 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 223
  • Otrzymane podziękowania: 784
Cześć makino, dobrze że jesteś.
Widzę, że przejęłaś po mnie status "gaduły" :lol: . Ja teraz jestem "stałym użytkownikiem", czy coś w tym rodzaju.

(...) Nie wiem już sama czy to ja przesadzam i zawsze będzie mi za mało, czy naprawdę z tym moim facetem jest coś nie tak. Bo to nie tak że nic w domu nie robi, robi nieraz więcej niż ja. To jest takie trudne do wytłumaczenia, omg.


Słyszę w tym takie współuzależnieniowe "nie wiem, czy jestem normalna, powiedzcie mi". Albo "które z nas ześwirowało - ja czy on". Możliwe, że oboje macie problem, ale to ustalisz sobie w trakcie terapii.
Moje doświadczenie jest takie, że jak coś Cię uwiera w relacji, to ewidentnie istnieje jakiś problem. To, że nie umiesz go nazwać ani zlokalizować nie świadczy o tym, że jest on banalny. Jeżeli Ci przeszkadza, to jest poważny. Wszystko, co obciąża relację z drugim człowiekiem jest poważne, i warto się temu przypatrzeć.

Tylko że ja też gram, dlatego tak ciężko mi wyjaśnić co mi właściwie przeszkadza. Boję się o niego, boję się że za kilkanaście lat się zorientuje że przegrał życie. Boję się wychowywania dzieci z osobą która jest głównie zainteresowana grami, a nie realnym światem.


W moim przypadku było tak, że ja piłem, i żona piła. Oboje piliśmy. Ja nie byłem alkoholikiem, ona tak. Nie chodzi nawet o ilość wypijanego alkoholu, która w przypadku żony była czterokrotnie większa. I nie chodzi nawet o robienie sobie przerw. Chodzi raczej o psychiczny stosunek do picia. Ja nie regulowałem sobie emocji alkoholem. Dobrze się czułem ze sobą, i dość dobrze się czułem w realnym świecie. Nie potrzebowałem od niego uciekać w upojenie.

Co do dzieci - z perspektywy ojca dwóch nastoletnich córek mogę powiedzieć, że nie było mnie stać na tak dojrzałą refleksję jak Twoja. Gdybym mógł cofnąć czas, byłbym bardziej stanowczy i nie dopuściłbym do sytuacji, w której dzieci są wychowywane w takich warunkach, jakie im wspólnie z żoną stworzyliśmy. To było bardzo nie w porządku wobec nich. Dobrze, że będąc młodą osobą zadajesz sobie takie pytania. Czytam twoje posty i nie mam wątpliwości, że przy twoich cechach uda Ci się ustalić jakie masz opcje, oraz co się wiąże z każdą z nich. I pewnie zadecydujesz, jak Ci serce podpowie, i będzie to właściwy wybór. Dla Ciebie, dla partnera, dla (potencjalnych póki co) dzieci.

Rozmawialiśmy wczoraj, powiedziałam mu o moich obawach. O tym dlaczego uważam że nie ma kontroli nad swoim problemem. Żadnej decyzji nie usłyszałam, ale potem nie grał, robił inne rzeczy, okazało się że można. Dzisiaj też nie gra. Mi po prostu przeszkadza to, że raz na jakiś czas widzę że znowu sobie nie radzi, rozmawiam z nim, on się ogarnia ze sobą, i potem powoli wchodzi na równię pochyłą. (...)


Zanim poszedłem na terapię odbyłem z żoną dwie rozmowy "konfrontujące". Po jednej nie piła przez tydzień, a potem wszystko wróciło do tzw. normy. Po drugiej nie piła trzy tygodnie, a potem powrót do picia takiego jak przedtem. Piszesz "okazało się że można". Ale właściwie co się okazało? Że można zrobić sobie przerwę? Czy to rozwiązuje problem? Czy stanowi chociażby zapowiedź rozwiązania problemu?

A ja już nie wiem czy to ja mam jakieś wygórowane wymagania i zawsze mi za mało, czy z każdym facetem znajdę dziurę w całym, czy naprawdę jest coś nie teges. Nie chcę całe życie prowadzić dziecka za rękę, mam siebie do prowadzenia, to jest wystarczająco dużo roboty.


Jak na mój gust to masz całkiem normalne oczekiwania wobec faceta. Oczekiwania dużo mówią o "oczekującym". Na podstawie tego, jakie oczekiwania formułujesz i w jaki sposób to robisz, odbieram Cię jako osobę o zdrowym poczuciu własnej wartości.
Za tę wiadomość podziękował(a): makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2022/01/19 11:25 #95

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 5575
  • Otrzymane podziękowania: 10090
Dlatego myślę, że bardzo dobrze że będziesz miała rozmowę z terapeutką uzależnień. Jak jej powiesz wszystko to, co tutaj napisałaś to pewnie dostaniesz fachową opinie. Może wskazać ci też na coś, czego sama nie widzisz w waszej relacji.
Za tę wiadomość podziękował(a): makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2022/01/21 12:55 #96

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Pani powiedziała że ona nie wie jeszcze co ze mną zrobić i umówiłyśmy się jeszcze raz. Ale najbardziej się skłania ku terapii DDA.
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2022/01/26 09:51 #97

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Dzień dobry. Wszystko u mnie fajnie. Przeszła mi już złość na koronę, wracam powoli do ruchu. Jeszcze nie czuję się fizycznie do końca sobą, ale to podobno ma niedługo minąć, tak mi mówią znajomi którzy też trenują i przeszli tę chorobę.

Byłam tak zła na te problemy zdrowotne w grudniu, potem na śmierć dziadka, potem na koronę, że znowu nie mogę zająć się tym czym chcę, że zaczęłam sama siebie atakować i nie szanować swojego zdrowia emocjonalnego przede wszystkim. Ileż ja się nakrzyczałam i napłakałam. Wyciągnęłam z tego lekcję. Będę o niej pamiętać i następnym razem (oby go nie było!) posłucham mityngu, spróbuję coś napisać w pamiętniku, wyrazić złość w inny sposób.

Dzisiaj jest ok, w pracy po powrocie kilka dni temu też do przodu. Moja nieobecność odkryła pewne karty, że niektóre sprawy powinny być zorganizowane inaczej a osoby zająć się swoimi obowiązkami w inny sposób. Także nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło ^^)

Rozmawiałam z partnerem o tym że jak zaczyna o sobie zapominać i wchodzić za bardzo w granie to oddala się nie tylko od siebie, ale i ode mnie. Zapomina o tym co ustaliliśmy. Oglądaliśmy też filmik o detoksie od dopaminy i o tym jak ciągłe ładowanie się nią sprawia że, w skrócie, życie staje się trudniejsze. I muszę powiedzieć że jest różnica, partner ogranicza sobie granie i zajmuje się więcej sobą i jest coraz fajniej między nami. Aż mi się znowu zachciało planować ślub ^^)

Sama nie wiem co z tą terapią dalej u mnie. Zobaczę co mi pani powie na następnym spotkaniu, poczytam też literaturę o DDA żeby się móc zastanowić czy terapia DDA to jest miejsce dla mnie. Dotąd czytałam raczej o współuzależnieniu, a to nie do końca jest mój problem, mam raczej jedynie jego elementy, również z powodu tego że w rodzinie są osoby uzależnione od alkoholu. Tak jak powiedziała Tomoe, nie zawsze potrafię u siebie zobaczyć ten trójkąt Karpmana, i osoba z zewnątrz przydałaby mi się aby móc to odczytywać.

Czuję się ze sobą lepiej i mogę wiele dobrego zrobić dla siebie i osób z mojego otoczenia. Rozwijam się w obszarach w których dotąd nie było to możliwe. Staję się coraz bardziej otwarta na ludzi, ale przy tym lepiej idzie mi stawianie granic. W pracy coraz bardziej zajmuję się swoimi obowiązkami, post Krzysztofa sprzed kilku tygodni otworzył mi bardzo oczy i zrozumiałam że robiąc zadania za innych tak naprawde robię im krzywdę. Teraz staram się głównie zająć sobą i tym co do mnie należy, a jeśli należy za dużo, to przerzucam to na kogo innego.

Zawdzięczam to nie tylko Al-Anon, ale też pisaniu w pamiętniku nieraz godzinami oraz temu forum.
A co dalej ze mną - zobaczymy, na razie jest coraz fajniej :)
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3