Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

TEMAT:

Mesjasz narodów 2021/11/26 22:41 #36

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Spotkałam się z koleżankami, miałyśmy ciepłą rozmowę o naszej relacji. Jestem sobie dziś wdzięczna że kilka lat temu zawalczyłam o siebie i zdecydowałam się na terapię psychodynamiczną, bez tego to w ogóle nie mogłoby być szans na tak ciepłą z mojej strony rozmowę jak dzisiaj, szczerą ale z zachowaniem granic. Nie uciekam od ludzi. Ale i nie zmuszam się tak do spotykania się z nimi.

Już czekam na kolejny mityng AlAnon. Tak mnie to ostatnio podniosło na duchu, że brak mi słów!
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jaskolka, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2021/11/27 06:40 #37

  • Jaskolka
  • Jaskolka Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • Dobry Duszek
  • Bo do marzen potrzebni sa ludzie
  • Posty: 1838
  • Otrzymane podziękowania: 3166
hej Makino :muza: miłego dnia Ci życzę
Ja również jestem empatyczna, trochę aż za bardzo. Kiedy słucham że kogoś z bliskich coś boli, zaraz i mnie boli jakbym współodczuwała ten ból.
Kiedyś mieszkałam w bloku przy ulicy którą wożono tiry ze zwierzętami do Zakładów Mięsnych, Jak bardzo, ale to bardzo mi było przykro kiedy mimo jakiegoś zajęcia w domu- za oknem słyszałam ryczenie zwierzęcia. To jest męczące uczucie, ale ma też w moim przypadku dobre cechy. Podczas czytania książki czy oglądania filmu potrafię być w głębi tych wydarzeń. I to jest miłe.
Jak sobie z tym poradziłam ?. Z tym się urodziłam i mam nadzieję spożytkować tą cechę w jakimś dobrym celu.
Ale nauczyłam się stawiać granice. Granice dla osób , które to wykorzystywały. Oczywiście czasem pomogę w pracy i to jest rzecz normalna bez oczekiwania na wdzięczność. Dla dobra ogółu na przykład , gdy mamy jakiś termin do zrealizowania. Czuję się wtedy wspaniale, bo mam to we krwi. Ale nie pozwalam na więcej.
Są rzeczy, których będzie mi brakować, jak chociażby błysk w oku kiedy udaje Ci się mnie zrozumieć.
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, Krysia 1967, makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2021/11/27 10:20 #38

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3078
  • Otrzymane podziękowania: 9974

Byłam bardziej uważna na ratowanie innych, szczególnie w pracy. Minęło kilka dni takich działań - a raczej braku działania ^^) - i widzę że niektóre rzeczy już się zaczynają sypać. Ale znowuż, nie ratuję, skoro tak ma być i odpowiedzialność za to ponosi ktoś inny, to niech ponosi. Robię to co należy do moich obowiązków oraz to co mi w pracy sprawia przyjemność, nic ponad to. Jak ktoś zapyta, da polecenie, to robię, inaczej nie. I są już pierwsze efekty. Jestem o wiele spokojniejsza, nie krzyczę na komputer :) Coraz bardziej czuję że na pracy nie kończy się świat.

Dodam jednak, że niektóre osoby które zazwyczaj wybawiałam z pracowych kłopotów chyba są bardziej poirytowane. Nie wyrabiają się i muszą się tłumaczyć przed innymi. Logicznie to nie mój problem, ale jest taka część mnie która tym bardziej chce pójść i uratować, skoro im tak źle, i dzień po dniu pojawia się coraz więcej wzdychania. Ciężko mi kiedy innym jest ciężko, wchłaniam emocje jak gąbka.


Jest takie powiedzenie o rybie i wędce. Ja tego powiedzenia osobiście nie lubię, bo są takie sytuacje, w których danie komuś wędki nic nie pomoże, a wręcz zakrawa na kpinę. Ale są i takie, w których owo powiedzonko ma jak najbardziej sens i do nich właśnie często należą sytuacje zawodowe.
Tak naprawdę wyręczając kogoś w jego obowiązkach często robi się kuku nie tylko sobie, ale i tej wyręczanej osobie. Każdy ma swój zakres albo część (w przypadku pracy zespołowej) obowiązków, z którym powinien sobie samodzielnie poradzić. Jeśli sobie nie radzi powinien również samodzielnie wyciągnąć z tego wnioski - albo coś zmienić w swoich działaniach albo się dokształcić, albo… zmienić pracę bądź stanowisko. Tymczasem bywa tak, że ludzie z uporem maniaka, czasami dodatkowo wspierani przez „litościwe duszyczki” męczą się - w dosłownym sensie - na stanowiskach, których w ogóle nie powinni zajmować, gdyż nie nadają się, nie posiadają predyspozycji do danej pracy. A tym samym tracą nerwy i czas, w którym mogliby znaleźć coś w czym odnaleźliby się bez problemu i blokują miejsce innym. Kto na tym traci? Wszyscy. Firma, wyręczyciel i wyręczany. No i potencjalny, przyszły pracownik, który choć ma predyspozycje i kwalifikacje roboty nie dostanie, bo miejsce zajmuje ktoś, za którego de facto tyra ktoś inny i dlatego tylko jeszcze nie wyleciał.
W zwykłych firmach nie ma sentymentów, wylatuje się za niekompetencję, za zawalanie obowiązków, o bumelanctwie i związanej z nim fatalnej organizacji czasu nie ma co wspominać. I nie ma co z tym także dyskutować, bo to są słuszne podstawy do zwolnienia. Nie po roku czy dwóch, ale po 3 czy 6 miesiącach. Delikwent ma wtedy możliwość w miarę szybkiego wyciagnięcia wniosków i zmianę nastawienia do pracy, co zaprocentuje w przyszłości bądź zmianę branży na taką, w której sobie poradzi.
Reasumując - nowo zatrudnione osoby mogą jak najbardziej mieć problemy z aklimatyzacją, czegoś nie wiedzieć, czegoś nie potrafić - i tu przydaje się ktoś, kto poda im „wędkę”. Ale nie „rybę” czyli nie, nie będzie za nich pracować. Sporadyczne koleżeńskie przysługi, o ile nie rzutują, na czyjąś pracę są ok, ale podkreślam sporadyczne.
Czytałem gdzieś-kiedyś zwierzenia kogoś, kto ewidentnie męczył się w pracy zespołowej, 1/4 treści była opisem tej, dosłownie, męki. Ale nie potrafił zrezygnować mimo, że raz po raz dostawał po głowie - wstyd, porażki, stres, etc. Ja bym (myśląc tj obecnie czyli trzeźwo, gdy nie myślałem trzeźwo różnie bywało) 10x doszedł do wniosku, że nie nadaję się do takiej pracy i 10x znalazł coś innego. Jednak niektórzy ludzie potrzebują kopa z zewnątrz, żeby się ogarnąć i zacząć działać w kierunku tego, by było lepiej.
Kop czasami może okazać się błogosławieństwem. Lub w zależności od sytuacji - wartościową lekcją pokory.

Napisałem to pod kątem ludzi zdrowych, którzy tylko dlatego trzymają się „ręcami i nogami” danego stanowiska pracy, bo obawiają się zmian, a te zmiany faktycznie mogą okazać się dla nich życiową szansą. Na spokój, zdrowszy tryb życia, satysfakcję zawodową.
Naprawdę widziałem niejedną osobę, która „odżyła” po zmianie pracy, której sobie wcześniej nie wyobrażała.

Pozdrawiam, dbaj o siebie, za innych życia nie przeżyjesz. Ani oni za Ciebie ;)
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, Fema, makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Mesjasz narodów 2021/11/28 21:39 #39

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Z działaniem w kierunku terapii zdecydowałam że jeszcze poczekam. Pisałam że będę dzwonić w tygodniu, ale jednak spróbuję jeszcze popracować sama, po tych czterech latach chcę jeszcze odpocząć od procesu terapeutycznego z drugą osobą i pracować sama. To forum też bardzo dużo daje. Na mityngi Al-Anon będę chodzić, zapisałam w kalendarzu na twardo i za parę tygodni przemyślę czy będę kontynuować.

Przychodzę dzisiaj do Was z pytaniem. Jak radzicie sobie z ciągłą potrzebą kontroli? To jest jak nałóg, nawet jak nie kontroluję tego co robi druga osoba, to często o tym myślę, że ja bym zrobiła tak I tak, I mam ochotę podpowiadać.
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2021/11/28 23:57 #40

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 5575
  • Otrzymane podziękowania: 10090
Mi pomogła świadomość, że człowiek posiada wolną wolę. Każdy ją posiada i każdy ma prawo decydować o swoim życiu a jeśli tak jest to nie mam prawa nikomu zabierać tej możliwości.

Po co kontrolować partnera który pije, ma prawo robić i żyć tak jak chce a ja nie mam na to najmniejszego wpływu.

Podobnie z mamą czy bratem. Niszczą swoje zdrowie. Mama jest w takim wieku, że w każdej chwili może zapić się na śmierć, dosłownie. Kiedy przeszła rozległy zawał próbowałam ją kontrolować. Później zrozumiałam, że to nie ma sensu. Chce tak żyć, ma do tego prawo a mi nic do tego.
Kontrola dorosłego dziecka. Musi sam podejmować decyzje i ponosić ich konsekwencje.

Szanując wolną wolę innych i ich prawo do decydowania przestałam mieć potrzebę kontroli. Niemniej wymagało to ode mnie odcięcia się emocjonalne od osób uzależnionych, szczególnie od partnera. Będąc w bliskiej relacji nie potrafiłam być obojętna. Potrzeba kontroli wtedy była silniejsza. Dopiero gdy się rozstałam byłam w stanie zaakceptować jego prawo do życia, tak jak chce.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano, Krysia 1967, makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2021/12/03 09:27 #41

  • Fema
  • Fema Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 41
  • Otrzymane podziękowania: 156

Bo wiem że bardzo mu na mnie zależy (chociaż czytając to co piszecie w innych wątkach to sama nie jestem pewna czy zależy mu na mnie, czy na tym żeby był ktoś z kim mu wygodnie żyć ze swoimi gierkami).

Sama się interesuję grami, to jest ogólnie trochę inny problem niż inne nałogi, bo alkohol to trucizna, hazardzista traci pieniądze. A nałogowy gracz - co traci, oprócz życia? Sporo osób gra w gry w wolnych chwilach, również z bliskimi, to forma rozrywki która sama w sobie nie szkodzi. Doszło do tego że jak proponuję mu zagranie w coś razem, to się czuję winna, bo mogłam zaproponować inną formę spędzenia wolnego czasu razem. Bo tylko go odciągam od rzeczywistości i wpędzam głębiej w nałóg. Z tym że nie ja mu każę siedzieć oglądać filmiki o graniu przez kilka godzin dziennie, sam dokonuje tego wyboru. A ja oczywiście podsuwam książki, artykuły, ciekawe informacje o nałogach i rozwoju osobistym, psychologii. Tylko że średnio jest nimi wszystkimi zainteresowany. Czasami coś przeczyta, ale jednak w wolnej chwili gry są ważniejsze.


Jeżeli zmagam się z nadprogramowymi kilogramami i chce mieć lepszą sylwetkę, bo zależy mi na dobrym wyglądzie, to odstawiam słodycze i zaczynam robić pajacyki. Jeżeli zależy mi na pięknym i równym uśmiechu - idę do ortodonty. Jeżeli zależy mi na oszczędzeniu paru groszy - szukam ciekawych promocji. Jeżeli zależy mi na dobru drugiego człowieka - walczę ze swoimi słabościami. Ale to zawsze wychodzi ode mnie, bo mi na kimś lub na czymś zależy i praca nad sobą jest wartością nadrzędną.

Uzależnienie od gier komputerowych to uzależnienie behawioralne. Międzynarodowa Klasyfikacja Chorób ICD-11 umieszcza je w tej samej grupie co uzależnienie od hazardu, czyli grupy zachowań uzależniających. Charakterystyczną cechą dla uzależnienia od gier komputerowych jest występujące zjawisko przepływu (inaczej zwany flow) czyli optymalnego doświadczenia. To doświadczanie pozytywnych emocji za wszelką cenę, co związane jest nieco z próbą zaspokajania potrzeb iście hedonistycznych "Kiedy gram czuję się królem świata", "Kiedy nie gram czuję, że czegoś mi brakuje". Przyjmuje się, że uzależnienie od gier to forma radzenia sobie z deficytami życiowymi (np. osamotnieniem, lękami, niską samooceną), a często również to sposób na ucieczkę od problemów i próba ich odreagowania. Z drugiej strony to doskonały przykład gratyfikacji - nagroda jest zawsze w zasięgu ręki.

Podkreśliłam w Twojej wypowiedzi kilka zdań, które są charakterystyczne dla osób współuzależnionych:
- zakładanie, że znamy emocje partnera,
- nadmierna troska o dobro partnera (tzw. skłonność do poświęceń),
- unikanie współzawodnictwa i konfliktów,
- nastawienie pojednawcze,
- brak wyznaczania granic.

Piszę o tym, bo znam to dobrze z własnego doświadczenia, jako osoby współuzależnionej. Mój mąż jest osobą uzależnioną od gier komputerowych i komunikacji internetowej. Ale przede wszystkim jest uzależniony od alkoholu.

W poście wspominasz, że to nie Ty każesz mu oglądać filmiki, ale z drugiej strony nie mówisz "Stop". Nie buntujesz się przeciwko temu, nie stawiasz granic. Pozwalasz mu na to aby dokarmiał swoje narcystyczne zachowania. Gdzie w tym wszystkim miejsce dla Ciebie? Wygląda na to, że zamiast tupnąć nóżką wolisz podsuwać mu książki w nadziei, że pójdzie po rozum do głowy. Jak widzisz, nie nastąpi to szybko. Sama przyznajesz, że gry są dla niego ważniejsze. Pytanie, czy nawet od Ciebie?

Pozdrawiam,
Fema - współuzależniona ~O)
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Fema.

Mesjasz narodów 2021/12/03 11:15 #42

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Hej Fema, dzięki za odpowiedź.

Mój partner zawsze dba o moje potrzeby. Opiekuje się mną gdy jestem chora, zajmuje się domem - nie tylko gdy jestem chora ^^) nieraz robi na co dzień w domu więcej niż ja, rozmawia ze mną, pamięta o rocznicach, kupuje prezenty, robi niespodzianki, wspiera mnie w decyzjach, przytula gdy płaczę, spędza czas z moją rodziną. mogłabym tak długo wymieniać.

Jeśli chodzi o mówienie "Stop", powiedziałam to parę miesięcy temu. Powiedziałam że ja za niego nie zdecyduję, ale moim zdaniem powinien pójść na terapię żeby się uporać ze swoimi problemami. np. brakiem decyzyjności, bo ja nie jestem w stanie w ten sposób żyć. I poszedł, ograniczył granie w to co najbardziej go wciągało.

Moim problemem nie jest to że partner gra, bo i ja gram. Tak jak mówiłam partner gra w wolnym czasie. To nie jest tak że nie spędza ze mną czasu. Jesteśmy razem już kilka lat, granie jest dla niego ucieczką od rzeczywistości. ale zrobił duży postęp bo teraz ma też inne zainteresowania. Kiedy znowu wchodzi w tryb grania, martwi mnie że nie osiągnie zamierzonych sobie celów. Po prostu martwię się za niego. Ale to nie o nim miało być, a o mnie.

Moim problemem jest raczej to że oczekuję że świat i ludzie dookoła będą tacy jak ja chcę, bo inaczej stanie się coś bardzo złego. Na przykład zniszczą sobie życie, a ja będę ponosić tego konsenwencje. Moim problemem jest to że nie mogę często przestać myśleć o tym, jak mogłabym komuś "pomóc", jaką wspaniałą radę mogłabym komuś dać. To jest jakieś prawie nerwicowe, jak to zauważam to się stopuję i uspokajam, że wcale. nie muszę. doradzać! Jest to bardzo uwalniające, ale też bywa trudne.

Pochodzę z domu w którym musiałam zajmować się kłótniami starszych ode mnie osób, a przy tym moje zdanie nie miało dla nich znaczenia. Myślę że szukali po prostu osoby typu śmietnik, osoby która wysłucha wszystkiego co mają w danym momencie do wyrzucenia z siebie. Ja starając się naprawić sytuację, problemy tych osób, żeby po pierwsze nie musieć już tego wysłuchiwać - nie było gdzie uciekać jak się było dzieckiem - a po drugie pomóc bo mi na nich zależało, przyzwyczaiłam się że jestem odpowiedzialna za wszystkich dookoła siebie i wystarczy dość długo powtarzać jedną poradę, a ona w końcu zostanie wdrożona w życie. Czasami zajmowało to kilka lat, ale w końcu udawało się.

Dzisiaj się uczę, że wcale nie muszę być najmądrzejsza i doradzać, czasami mogę po prostu wysłuchać, a jak nie mam ochoty to i tego wcale nie muszę robić. Mogę się też podzielić swoim doświadczeniem jeśli czuję że chcę. Ale nie muszę znajdować rozwiązania problemów innych ludzi. Bardzo pomaga mi w tym to forum oraz mityngi Al-Anon, byłam już na kilku. Nie spotykam się tam z oceną, a jeśli sama kogoś oceniam, to znaczy myślę coś na temat jego sytuacji, to w sercu, nie mówię tego na głos. To jest dla mnie duża nauka, po prostu nie odzywać się.

Dopowiem jeszcze jeśli chodzi o partnera. Chodzi na terapię, robi postępy w rozumieniu siebie i tego co to granie mu daje. Ale jeśli gra, to jego decyzja. Jeśli wpływa to na mnie, mówię o tym. Jeśli nie słucha bo akurat gra, to oczekuję że powie "nie mogę teraz rozmawiać, pogadamy później", bo ja sama tak robię jak gram, czytam, oglądam film, robię cokolwiek co sprawia że nie mam teraz przestrzeni na rozmowę. Jeśli to ważna rozmowa a któreś z nas robi coś mało znaczącego typu właśnie granie, to oczywiście przerywamy i rozmawiamy.

Nie zrobię nic z tym że partner chce albo nie chce czytać książek na temat uzależnień. Mogę zrobić coś jedynie z tym, co to mi robi, tak to widzę. I ode mnie zależy czy będę chciała być w tym związku decydując na podstawie tego czy jest dla mnie satysfakcjonujący czy nie. Aktualnie myślę że moim głównym problemem jest to co siedzi w mojej głowie, czyli m.in. przymus doradzania i naprawiania ludziom życia, a nie samo granie partnera.
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2021/12/03 11:48 #43

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 5575
  • Otrzymane podziękowania: 10090


Dzisiaj się uczę, że wcale nie muszę być najmądrzejsza i doradzać, czasami mogę po prostu wysłuchać, a jak nie mam ochoty to i tego wcale nie muszę robić. Mogę się też podzielić swoim doświadczeniem jeśli czuję że chcę. Ale nie muszę znajdować rozwiązania problemów innych ludzi.


Pamiętam ten moment kiedy doszłam do takich wniosków. To była niesamowita ulga. Nauczyłam się mówić: nie wiem, nie umiem. A w pracy: tym się nie zajmuje. I koniec. Bez tłumaczenia się i bez pomagania za wszelką cenę. Wcześniej nie znałam słowa asertywność, nie odmawiałam, robiłam wiele rzeczy wbrew sobie a później czułam się wyczerpana i zmęczona. Nauczyłam się żyć inaczej i zmieniłam swój sposób myślenia.

I ode mnie zależy czy będę chciała być w tym związku decydując na podstawie tego czy jest dla mnie satysfakcjonujący czy nie.


I to według mnie jest bardzo istotne. Albo decyduje się żyć w jakimś związku albo nie. Jeśli zachowanie partnera, jego uzależnienie mi przeszkadza i nie chcę tak żyć to mogę to zmienić. Jeśli z jakichś powodów decyduje się żyć z partnerem, to mam prawo do takiego wyboru ale wtedy nie staje na głowie żeby partnera zmienić bo tego nie jestem w stanie zrobić.
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, Krysia 1967, Moni-80, Projekcja, makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2021/12/03 12:41 #44

  • Anetka
  • Anetka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 535
  • Otrzymane podziękowania: 1736
Ja napisze cos od siebie o graniu.
Członek mojej rodziny jest nadmiernie grajacym.Nie pisze celowo uzaleznionym, bo tego nie wiem.Wiem zas,ze z komputera i calego sprzetu zrobil fortece, na ktora wydal kupe kasy np specjalny fotel, procesory itp.
Ja nie mam nic przeciwka grą, choć samą mnie to kompletnie nie interesuje i nudzi.
Bylam zaś świadkiem sytuacji, kiedy w domu była bardzo stresowa sytuacja.Jego żona wylądowała w szpitalu w ciężkim stanie. Ja tam wtedy byłam.On zaś całą noc grał jak szalony nie śpiąc.Walił w klawiaturę, myszkę, przeklinał.
Nie reagował zupełnie na otoczenie.Rano padł zaś spać.Jego żona wróciła do domu, rozmawialiśmy normalnie....a on rzucił z agresją pilotem o ściane, krzycząc w ściekłości, że nie może spać.
Zwyzywał wszystkich po kolei jak furiat.
To było pokłosie calonocnego grania na adrenalinie, emocji, niewyspania i agresji, ktora znalazla ujście.Żadne w tym momencie wartości nie były ważne.
On zakłada słuchawki i odcina się od świara i rzeczywistości...i obawam się, czy jak dziecko by płakało, to potraiłby przerwać i się nim zająć...czy....
Niby niewinne granie....ale działa jak narkotyk i zabiera jak każda inna substancja czy czynnosc uzalezniająca z uczestniczenia w życiu.
To już trwa latami.No właśnie..nie ma realnych szkód jak po alkoholu, więc nie ma potrzeby pójścia na terapię.
Ja zaś jestem bezsilna i udaje,ze nie widze, bo nic nie moge.
" Time changes" ..
Mój profil: Szczęścia mozna się nauczyć. Na forum od 2018
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, marcin, Krokus, Fema, makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Anetka.

Mesjasz narodów 2021/12/05 10:07 #45

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Co ja wczoraj zrobiłam. Głupio mi to pisać, ale może komuś to pomoże, a mi ciężko się przyznawać do błędów publicznie, więc tym bardziej to zrobię w ramach pracy nad sobą.

Mieliśmy na wczoraj zaplanowane sporo aktywności związanych z przygotowaniem się do świąt. Parę dni wcześniej partner mówił, że wieczorem chłopaki będą grać, i on by chciał zagrać z nimi jeśli się ze wszystkim wyrobimy i spytał czy mam coś przeciwko. Powiedziałam że nie, bo ja też chętnie po takiej ilości pracy porobię coś sama.

Jest wczoraj, połowa dnia, trochę już zrobiliśmy. Jemy obiad, a ja pytam co z tym wieczorem. On mówi, że jeśli skończymy, to on pójdzie grać, a jak nie to nie. To zaczynam pytać, a o której to jest, a czy my się teraz musimy spieszyć, a czemu nie zaplanował tego jakoś tak żeby jednak zdążyć, np. dlaczego nie zaproponował żeby część rzeczy zrobić razem jutro. Zaczęłam mu sama planować to granie! Wyszła z tego kłótnia. Bo ja się bałam że będę się musiała spieszyć, a jak jednak się nie wyrobimy, to on będzie chodził i burczał. A on w tym czasie po prostu stwierdził że albo się uda albo nie, nasze zajęcia są ważniejsze, bo też lubi to wspólne przygotowanie do świąt. Powiedział jeszcze że znowu się zajmuję jego ratowaniem mimo że on wcale o to nie prosił. No już pomijając granie, zirytowało mnie to że nie potrafi sobie zorganizować czasu.

Jaka bezsensowna kłótnia, w której po raz kolejny wyszło na jaw jaka się czuję niepewna uwagi i zainteresowania drugiej strony. I tego czy warto ze mną w ogóle spędzać czas, bo robienie ze mną świąt jest nudne i ja w ogóle jestem nudna. Jak zwykle widzę źródła tego problemu w dzieciństwie.

Odetchnęliśmy, przygotowaliśmy to co mieliśmy przygotować, nie wyrobiliśmy się i nie było żadnego problemu. A dzisiaj działamy dalej, jak tylko skończę pisać rozprawki tu na forum :)
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alchemia, Jaskolka, Alex75, marcin, Krysia 1967, Projekcja

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2021/12/05 17:31 #46

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Mój wątek na forum: "Wąska droga"
  • Posty: 3203
  • Otrzymane podziękowania: 10767

Niby niewinne granie....ale działa jak narkotyk i zabiera jak każda inna substancja czy czynnosc uzalezniająca z uczestniczenia w życiu. To już trwa latami.No właśnie..nie ma realnych szkód jak po alkoholu, więc nie ma potrzeby pójścia na terapię.
Ja zaś jestem bezsilna i udaje,ze nie widze, bo nic nie moge.


Ja z powodu grania miałem więcej realnych szkód niż z powodu alkoholu. Tylko, że dopiero po jakimś czasie byłem w stanie zrozumieć jakiego rodzaju straty powoduje granie. To, co opisała Anetka jest światnym przykładem. Od siebie napiszę jeszcze, że granie dostarcza bardzo silnych emocji wobec których inne emocje związane z realnymi sytuacjami wydają się słabe. Uzależnionego od gier wszystko inne powoli zaczyna nudzić, męczyć, w nic nie potrafi się zaangazować. Tak jakby człowiek zaczął jeść wszystko bardzo mocno przyprawione i po jakimś czasie wszystkie potrawy, które jadł poprzednio wydają mu się mdłe, bez smaku. Gracz nawet jak się do czegoś zapali, to za chwilę przestaje go to interesować. To samo w relacjach z ludźmi - nie jest zaangażowany w związek, w rodzinę, etc. To się dzieje powoli, latami, więc on sam nie widzi tego. Po prostu - życie wydaje się szare i bez jakichś fajnych perspektyw. W takiej optyce wszystko, co wymaga zaangażowania i pracy staje się nieznośnym ciężarem. Obowiązki, jakiekolwiek powinnosci wobec innych zaczynają strasznie męczyć i denerwować. Tak było ze mną, podobnie to opisywali inni, z którymi lata temu byłem na terapii.
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Jaskolka, HENIEK, Alex75, marcin, Krokus, Krysia 1967, Fema

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Tsubasano.

Mesjasz narodów 2021/12/06 12:59 #47

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Wiecie, im więcej czytam tego forum tym więcej z dzieciństwa zaczynam rozumieć. Moja mama zawsze mówiła że ojciec alkoholikiem nie był, ale lubił wypić. Z tym, że wynosił różne rzeczy z domu i przepijał, także alkoholikiem jednak był, co teraz zaczęłam rozumieć.
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jaskolka, marcin, Livia, Projekcja

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2021/12/08 12:01 #48

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Bardzo powoli przestaję się uśmiechać kiedy wcale nie mam na to ochoty i zaczynam mówić zdecydowanym tonem, kiedy ktoś przekracza moje granice, np. nie wypełnia swoich obowiązków a ja muszę za to "świecić oczami". Albo gdy ktoś perfidnie wyśmiewa moje decyzje. Niektórym osobom w moim otoczeniu się to nie podoba. Próbują mnie zbyć, wprawić w zakłopotanie, mówią że nie mam poczucia humoru.

Mam poczucie humoru, na przykład ostatnio byłam na Jarmarku Bożonarodzeniowym ze znajomymi, rzadko wychodzę w takie miejsca po pracy, ale zdecydowałam się spróbować. To był dla mnie super relaks, naśmiałam się i nażartowałam jak nie wiem co. Ale przestaję mieć ochotę się uśmiechać gdy sytuacja wcale nie jest zabawna.

PS No chyba, że uśmiecham się bo czuję zakłopotanie jakąś swoją wadą lub głupim zachowaniem, ale to inny temat.
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
Za tę wiadomość podziękował(a): Livia

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez makino.

Mesjasz narodów 2021/12/08 13:54 #49

  • Livia
  • Livia Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 24
  • Otrzymane podziękowania: 33

Bardzo powoli przestaję się uśmiechać kiedy wcale nie mam na to ochoty i zaczynam mówić zdecydowanym tonem, kiedy ktoś przekracza moje granice, np. nie wypełnia swoich obowiązków a ja muszę za to "świecić oczami". Albo gdy ktoś perfidnie wyśmiewa moje decyzje.


Jak ja to rozumiem :) Jak chcę być asertywna i wyrazić np. moje niezadowolenie i postawić granicę, to mam poczucie, że moja twarz robi się poważna (przez co czuję się nienaturalnie :AR!) i zaraz ktoś mi wytknie, że przesadzam, że nie ma we mnie luzu itp. Taki przekaz dostawałam w dzieciństwie i dlatego asertywność nie jest dla mnie łatwa. Natomiast bardzo szanuję ludzi, którzy chronią swoje granice i nie pozwolą sobie wejść na głowę.

Niektórym osobom w moim otoczeniu się to nie podoba. Próbują mnie zbyć, wprawić w zakłopotanie, mówią że nie mam poczucia humoru

Możliwe, że się buntują przed nową Tobą - chcieliby zachować status quo, kiedy nie robiłaś problemów z powodu przekraczania swoich granic.
:YMAPPLAUSE: że jednak robisz swoje i się im nie poddajesz
Za tę wiadomość podziękował(a): makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2021/12/09 20:56 #50

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Dzisiaj w pracy było już tak ciężko, że pojawiły się myśli żeby rzucić to wszystko w diabły. Pogodzić się z tym że tylko kiedy pilnuję innych i wciskam im ich obowiązki pod nos albo wykonuję je za nich, to rzeczy jakoś tam działają. Myślę że gdybym miała opisać co w moich relacjach z innymi ludźmi się zmienia, to jestem po prostu bardziej szczera. Nie cieszę się tak często kiedy nie ma do czego żeby innym było miło. I mówię jasno jak jest, nie owijam w bawełnę żeby uniknąć konfliktu i trudnej sytuacji. No i dzisiaj te trudne sytuacje mnie przytłoczyły, po wyczerpującym dniu pracy poszłam po prostu spać.

Podobno jeśli boli i jest ciężko to znaczy że działa, więc może to dobrze ze tak jest? Albo sobie wpieram że jest dobrze, kiedy jest jeszcze gorzej niż było. Nie wiem, chyba muszę odetchnac I ocenić sytuację na zimno za parę dni. Na razie się czuję jak przejechana przez walec.
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak, Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2021/12/09 21:18 #51

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3078
  • Otrzymane podziękowania: 9974
Makino, czy Ty pełnisz w pracy funkcję tzw „kapo”? Tak się u nas mówi na człowieka, który łazi i dyscyplinuje pracowników w razie potrzeby, może nieżyt to piękny termin, ale nie obrażaj się, nie mam nic złego na myśli, sam kiedyś byłem w firmie „kapo” :P
Jeśli nie jesteś i to nie należy do Twoich obowiązków to ja bym na Twoim miejscu nie robił z tym nic - niech sobie koleżanki i koledzy nie pracują, a osoba odpowiedzialna za nadzór wyciąga konsekwencje. Wrzeszczy, wlepia nagany, zwalnia, what ever.
Jeśli jednak jesteś „kapo” to także na pewno dysponujesz odpowiednimi argumentami, by towarzystwo zdopingować do pracy :mrgreen:
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2021/12/09 21:28 #52

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Haha, nie jestem, jednak to że ktoś nie robi swojej pracy potem bardzo wpływa na moją i zdarza się że muszę tłumaczyć się za całą grupę przed resztą firmy. Czyli nie mam żadnych praw, a jedynie obowiązki i odpowiedzialność. ;) ale masz rację, jeśli ktoś mi opóźnia pracę to po prostu będę ją wykonywać dłużej. Przecież to nie moja wina. A ja oczywiście w takich sytuacjach zazwyczaj robię za trzech i jeszcze mam wrażenie że się obijam, bo miało być na wczoraj.

Ogólnie to osoby odpowiedzialne za nadzór nie wyciągają konsekwencji za to, że inni nie robia swojej roboty. Mam wrażenie że unikają konfliktów i chcą robić tak, żeby wszyscy byli zadowoleni, przekładając to na język tego forum - robią wszystko aby nie było sytuacji w których alkoholik poniesie konsekwencje picia. Tylko to co tu pisaliście - przepraszam nie pamiętam kto, ale wydaje mi się że to byłeś właśnie Ty - dało mi do myślenia że to jest krzywdzenie ludzi. Dlatego dzisiaj już nie unikałam wskazywania kto swojej pracy nie wykonał, no i musiałam się wybronić przed przerzuceniem tego na mnie. Udało się ale to był bardzo ciężki dzień. Dobrze że jutro po południu już weekend... Może trochę uda mi się odetchnąć, no i będę mogła pojawić się na mityngu, to też dla mnie duze wsparcie emocjonalne, nawet jak nie mam nic do powiedzenia.
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2021/12/09 22:05 #53

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3078
  • Otrzymane podziękowania: 9974

Ogólnie to osoby odpowiedzialne za nadzór nie wyciągają konsekwencji za to, że inni nie robia swojej roboty. Mam wrażenie że unikają konfliktów i chcą robić tak, żeby wszyscy byli zadowoleni, przekładając to na język tego forum - robią wszystko aby nie było sytuacji w których alkoholik poniesie konsekwencje picia.


W takim wypadku zajmują niewłaściwie stanowiska i poszedłbym z tym wyżej. Bo jak proszę o interwencję raz, drugi, piąty dziesiąty i nic to coś jest nie halo. Ty masz za innych wykonywać ich pracę? No bez przesady. A jeśli - to niech Ci podwyższą pensję :mrgreen: Może od tego trza by zacząć - pracujesz za kolegę X i koleżanki Y oraz Z, więc powinnaś dostawać co najmniej 1/4 ich poborów :P
To powyższe z pójściem wyżej to nie jest rada. Ja bym faktycznie tak zrobił, ale ja mogę mieć o wiele bardziej komfortową sytuację niż Ty, mnie raczej nikt nie wywali (musiałbym naprawdę coś grubo narozrabiać) i jestem znany z tego, żem uparty w sensie domagam się reakcji, jeśli chodzi o notorycznie zawalane przez kogoś sprawy służbowe bądź mobbing pracownika i nie odpuszczę. Tych dwóch rzeczy nigdy. Od Annasza do Kajfasza będę chodzić aż do skutku :lol:

Bardzo dobrze dziś postąpiłaś. Uczciwie.
Jeśli to komuś się nie spodobało, trudno. To praca, nie plac zabaw. Można zrozumieć człowieka, który przez miech po śmierci bliskiej osoby ma problemy z ogarnięciem się i podać mu rękę, ale nie leniowi. Lenić się można po zrobieniu tego, co jest do zrobienia. Im dorosły człowiek, pracownik, szybciej to zrozumie tym lepiej.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, Tomasz23, makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2021/12/14 12:18 #54

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Trochę jestem znowu rozwalona, drugi raz w tym miesiącu usłyszałam o sobie że jestem przewrażliwiona. Zgodzę się że jestem wysoko wrażliwa, ale mam prawo taka być, i to sprawa innych czy mnie taką akceptują czy nie. Ja tylko oczekuję traktowania mnie na równi, szczególnie że jasno określam które zachowania u innych mi przeszkadzają i dlaczego. Jeśli ktoś traktuje mnie z góry i czepia się ciągle moich wyborów, które są moje i na nikogo nie wpływają, to czemu mam to znosić? Nikt nie ma prawnego obowiązku mnie lubić i utrzymywać ze mną kontaktu, ja również niczego nie podpisywałam. Ehh.
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2021/12/14 12:20 #55

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Posty: 7929
  • Otrzymane podziękowania: 16961
Rozumiem, makino, że to od swojego partnera usłyszałaś taką ocenę. Wiesz, że jest to komunikat z repertuaru przemocy psychicznej?
Lista rzeczy, które musisz udowodnić innym ludziom:
1. Nic.
2. Kompletnie nic.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2021/12/14 12:25 #56

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Nie nie, od bliskiego alkoholika, który teraz planuje przestać pić, jego pomysłem jest zaszycie się. Powiedziałam że z tego co wiem to jest wyciąganie od ludzi pieniędzy i trzeba najpierw leczyć głowę, ale sam zdecyduje. Później zażartował ze mnie, temat niezwiązany z alkoholem, powiedziałam że nie podobają mi się takie żarty, no i się zaczęła dyskusja, której właśnie chciałam uniknąć, bo nie znoszę tych dyskusji. Nic z nich nie wynika, bo on odwraca kota ogonem i wychodzi że to ja jestem przewrażliwiona, bo on tak rozmawia ze wszystkimi, a tylko ja mam problem. Albo że za cośtam już mnie przeprosił, a ja to wyciągam. No wyciągam, bo nic się w jego zachowaniu od lat nie zmienia, jestem już tym zmęczona więc unikam kontaktu, ale nie zawsze mogę.
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2021/12/14 12:45 #57

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Posty: 7929
  • Otrzymane podziękowania: 16961
Skoro bliski alkoholik chce przestać pić metodą zaszycia się, po co mu to odradzasz? Jest dorosły, niech robi co chce. Ma prawo. Jeśli ta metoda nie zadziała, może zastosuje skuteczniejszą metodę. To jego życie, jego wybory i jego konsekwencje.

Współuzależnieni mają tendencję do wchodzenia w rolę wybawcy. A potem poruszają się po tak zwanym trójkącie dramatycznym Karpmana - z wybawcy zamieniają się w oskarżyciela, a na końcu w ofiarę. I tak wędrują, nieustannie zmieniając te trzy role. Jedyny sposób na uwolnienie się od tej wędrówki po trójkącie - to rezygnacja z wchodzenia w rolę wybawcy.
Lista rzeczy, które musisz udowodnić innym ludziom:
1. Nic.
2. Kompletnie nic.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, marcin, Ender

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Tomoe.

Mesjasz narodów 2021/12/14 12:54 #58

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Czytałam o tym Trójkącie i rozpisywałam sobie przykładowe sytuacje w których to występuje, nie jestem pewna czy to jedna z nich. Poinformowałam go o tym biorąc pod uwagę że może nie wiedzieć, jak powiedział że i tak chce tak spróbować to nie kontynuowałam tematu, tak jak mówisz - jego wybór.

Zmienił zaraz temat na mnie, i się zaczęło, a co u mnie z tym, a co z tamtym, to jest jakaś próba kontroli z jego strony, czy moje życie na pewno się układa poprawnie, czy na pewno jest tak jak on by zrobił. Nie mam już na to siły, od ostatniej takiej dyskusji która była we wrześniu po prostu unikałam widywania się i kontaktu. Nie wiem, chyba chciałam żeby było miło i dlatego napisałam coś od siebie, a nie tylko odpowiadałam na pytania i mam za swoje? Aaaa jakie to jest trudne, aż ciężko uwierzyć.

Jeśli chciałam żeby było miło to chyba weszłam w rolę Wybawcy? To on zachował się niefajnie we wrześniu, mi się zrobiło szkoda że tak długo go unikałam, więc chciałam coś dać od siebie do tej relacji i mamy co mamy. Jeśli to rzeczywiście znowu ten Trójkąt to tak bym to rozumiała. Nie odpowiedział tak jak oczekiwałam - czyli po prostu normalnie - tylko znowu zaczął oceniać i wyśmiewać i się tłumaczy że to żart a ja jestem przewrażliwiona. Powiedziałam że jak nadal będzie mnie traktował z góry, to nie będziemy rozmawiać, to on "A kiedy ty powiedziałaś że ja cię traktuję z góry?" i znowu przeniesienie wszystkiego na mnie, bo myślał że po tylu latach terapii będzie ze mną lepiej a on ma wrażenie że jest coraz gorzej. Odparłam że skoro mówię co mi przeszkadza to moim zdaniem jest lepiej - kiedyś bardziej trzymałam rzeczy w sobie i nie byłam w stanie konstruktywnie powiedzieć co mi nie pasuje. Wszystko jest o mnie, ja ja ja i ja, mam prawie 30 lat i wolałabym żeby się zajął sobą a nie ocenianiem mojego życia. Nie wiem co teraz, po prostu w pewnym momencie przestałam odpisywać bo to jest dla mnie za dużo.

Ah, i jeszcze powiedział że grożę mu zerwaniem kontaktu, odparłam że to nie jest groźba tylko granica, bo nie podoba mi się zachowanie w moim kierunku. To zaczął cytować to co napisałam i że "dla niego to jest groźba".
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, ela68, Tomasz23

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez makino.

Mesjasz narodów 2021/12/14 13:02 #59

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Posty: 7929
  • Otrzymane podziękowania: 16961

Poinformowałam go o tym biorąc pod uwagę że może nie wiedzieć


No i tak się właśnie zachowują wybawcy. Uważają że wiedzą lepiej.

Reszta twojego posta, zauważ, to narracja oskarżyciela i ofiary.
Szczerze sugeruję terapię ukierunkowaną na współuzależnienie lub syndrom DDA, bo potrzebujesz feedbacku. Samoobserwacja to za mało, sama u siebie nie wszystko zauważysz.
Lista rzeczy, które musisz udowodnić innym ludziom:
1. Nic.
2. Kompletnie nic.
Za tę wiadomość podziękował(a): makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Tomoe.

Mesjasz narodów 2021/12/14 13:20 #60

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
To się na pewno stanie ale jeszcze nie wiem kiedy. Tym bardziej mnie utwierdziłaś w tym, że by mi to pomogło. Dzięki za pomoc %%-
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2021/12/14 13:22 #61

  • Tomasz23
  • Tomasz23 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 223
  • Otrzymane podziękowania: 784
Cześć Makino
:czesc:
Przeczytałem twoje ostatnie posty, i mam takie wrażenie, że bardzo zależało Ci na tym, by rozmówca przyjął Twój punkt widzenia. Uważam, że drugi człowiek ma prawo myśleć to, co myśli, i wyrażać to w sposób nieagresywny. W moim życiu miewam podobne sytuacje, i kiedy ktoś przypisuje mi coś, z czym się nie zgadzam, to staram się jedynie zaznaczyć, że to jego opinia. Nie staram się tej opinii zmieniać, jeśli ktoś nie ma na to ochoty. Siłą rzeczy część ludzi będzie uważać mnie za osobę złą albo głupią, bo takie założyli sobie okulary. Nie będę im na siłę ich zdejmował, bo nie da się tego zrobić bez agresywnego wkraczania w sferę cudzej autonomii. Część ludzi kocha swoje iluzje. Można, może nawet należy powiedzieć im o tym, że tkwią w iluzji, pokazać sprzeczności w ich sposobie myślenia, ale nie ma sensu próbować tego na siłę zmieniać.

Napisałaś też "no i się zaczęła dyskusja, której właśnie chciałam uniknąć, bo nie znoszę tych dyskusji." Czegoś tu nie rozumiem, bo skoro nie znoszę jakiegoś typu dyskusji, to po prostu ich nie prowadzę. Nie mam takiego obowiązku. Wydaje mi się, że zostałaś zmuszona do czegoś, czego nie znosisz. To nie w porządku.
Pozdrawiam,
Tomek, współuzależniony
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2021/12/14 17:08 #62

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Myślałam że jeszcze uda mi się tego unikać bo przecież taaaaak świetnie sobie radzę, ale
A. Dzisiejszy dzień był dla mnie za trudny, czułam się trochę jak przed tą całą 4letnią terapią. Po prostu za dużo myśli w głowie, wszystko nie tak, nie wiem co ze sobą zrobić i tak dalej i tak dalej.
B. Wasze posty dały mi do myślenia.
C. No i ośrodek ma otwartą rejestrację do wieczora - a tak to bym pewnie przełożyła telefon na jutro.

W każdym razie, umówiłam się na diagnostykę na przyszły miesiąc. %%-
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, marcin

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2021/12/14 17:20 #63

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Posty: 7929
  • Otrzymane podziękowania: 16961
To dobrze. Masz termin, a termin to bardzo ważna rzecz. :-BD
Lista rzeczy, które musisz udowodnić innym ludziom:
1. Nic.
2. Kompletnie nic.
Za tę wiadomość podziękował(a): makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2021/12/15 17:43 #64

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Kurczę, teraz siedzę myślę o tym, że chodzę na mityngi, piszę pamiętnik, że w pracy to jeszcze jakoś idzie, nawet ludzie widzą jakąś zmianę we mnie, w relacji z partnerem też, ogólnie jestem spokojniejsza, jaśniej wyrażam swoje emocje, no po prostu staram się iść do przodu. Nawet jak czasem czytam posty innych forumowiczek, gdzie opisują kto co zrobił i kto co powiedział kiedy piszą o "swoim alkoholiku" i myślę sobie "kurczę, nie przejmuj się nim tak, przecież on jest niewart Twojej uwagi dziewczyno, naprawdę, zajmij się sobą, to Ci na dobre wyjdzie".

Ale jak pojawił się temat tego alkoholika (nie pojawił się wcześniej bo w ogóle go unikam tak jak mówiłam) to ja lecę tutaj od razu z referatami na forum jakby nie wiem, moje życie od tego zależało. Dobrze że od razu książki nie napisałam ale nie miałam tyle czasu wczoraj. Brak mi słów na mnie i mi głupio. Nie wiem przed kim bardziej, przed Wami czy sobą.
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
Za tę wiadomość podziękował(a): HENIEK, Alex75, marcin, Anetka, Ewelina1971

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2021/12/17 10:39 #65

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Dzień dobry, mam jakieś wrażenie że im ja jestem spokojniejsza tym wszyscy dookoła w pracy są bardziej wkurzeni. Czy ktoś jeszcze spotkał się z czymś takim w swoim życiu?
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez makino.

Mesjasz narodów 2021/12/17 10:44 #66

  • Anetka
  • Anetka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 535
  • Otrzymane podziękowania: 1736
Hej makino
"kurczę, nie przejmuj się nim tak, przecież on jest niewart Twojej uwagi dziewczyno, naprawdę, zajmij się sobą, to Ci na dobre wyjdzie".
Moze kiedys przyjdzie czas,ze nawet alkoholikowi nadasz wartosc i szacunek, mimo ze pije, bo ma prawo zyc jak chce i jest czlowiekiem.Jesli ty tego nie akceptujesz,odchodzisz i tyle - bez ocen czy wart czy niewart.
Tak samo inni ludzie maja swoje zycia i powody do wkurzenia na ich miare i nic mi do tego. nie ide w ich butach, nie wiem co nosza w duszy.
Ja jestem wdzieczna,ze mam spokoj i tylko to mnie dotyczy.
Pozdrawiam
" Time changes" ..
Mój profil: Szczęścia mozna się nauczyć. Na forum od 2018
Za tę wiadomość podziękował(a): makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2021/12/17 10:47 #67

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Dziękuję Ci Anetko, nie umiem jeszcze reagować kiedy zaczyna się mnie "czepiać", tak jak pisałam wciągać w jakieś dyskusje, jak mówię że nie chce dyskutować to znowuż to ocenia, "obrażasz się znowu, jesteś przewrażliwiona". Nie mogę zupełnie uniknąć kontaktu z nim. Nauka reakcji na takie sytuacje jeszcze przede mną.
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
Za tę wiadomość podziękował(a): Anetka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2021/12/17 11:29 #68

  • Sebax35
  • Sebax35 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 13
  • Otrzymane podziękowania: 23

Dzień dobry, mam jakieś wrażenie że im ja jestem spokojniejsza tym wszyscy dookoła w pracy są bardziej wkurzeni. Czy ktoś jeszcze spotkał się z czymś takim w swoim życiu?


Przeczytałem kiedyś, żeby uśmiechać się szczególnie w pracy gdyż często współpracownicy tego nienawidzą :).
Za tę wiadomość podziękował(a): makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2021/12/18 13:18 #69

  • makino
  • makino Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 367
Dzień dobry, it's me again.
Wczoraj doszłam do pewnego wniosku o którym chciałam tu napisać.
Moje życie było ciężarem i "cmentarzem marzeń", jak to mówiła Ania Shirley. Co prawda wiele rzeczy układało się po mojej myśli, nie mogę powiedzieć że nie, z zewnątrz wyglądało wszystko dobrze. Ale prawda była taka, że żyć było tak trudno, że niejednokrotnie myślałam o tym żeby to zakończyć. I właśnie to popchnęło mnie do wizyty u psychiatry, a stamtąd trafiłam do gabinetu terapeuty, ale to na inny temat.


Doszłam do wniosku że moje życie zaczęło się zmieniać na lepsze, kiedy:

1. Przestałam się wzbraniać przed pójściem po pomoc i uznaniem, że istnieją ludzie, którzy lepiej ode mnie wiedzą, co zrobić w danej sytuacji. Mogę być dobra w wielu rzeczach, ale to żaden wstyd przyznać, że nie we wszystkim jestem wspaniała. To nawet nie musi być moja wina że nie umiem żyć, może nikt mnie nie nauczył? Moją winą byłoby tylko to, że nie poszłabym do kogoś kto pomógłby mi odkryć jak chcę żyć, jak to zrobić i czy jest w ogóle to możliwe.
Podsumowując, moje życie zmieniło się na lepsze gdy po prostu zgłosiłam się po pomoc. Na co dzień teraz korzystam z pomocy grupy Al-Anon i tego forum, nawet kiedy się nie odzywam, to cudze wątki, historie innych osób bardzo mi pomagają. I też nie muszę brać wszystkiego dla siebie - mogę wziąć to co chcę, a resztę pozostawić. A jeśli mam problem, mogę o tym powiedzieć i nie było jeszcze sytuacji że zostałabym pozostawiona sama sobie. Jestem za to niezmiernie wdzięczna, osobom tutaj, osobom z Al-Anon i sobie, że przyszłam tutaj, poszłam tam, mimo jakiegoś takiego wstydu czy poczucia że moja historia jest "inna" i się nie dopasuję. Albo że ktoś mnie negatywnie oceni i sobie z tym nie poradzę. Jak na razie nie spotkałam się z jednoznacznie negatywną oceną, jeśli już to podpowiedzią że może jednak coś w sobie warto zmienić, a nie szukać winy w innych.

2. Pozwoliłam sobie zauważyć że ludzie dookoła to nie krwiożercze potwory które tylko czyhają na moje potknięcie, żeby mi je potem wytknąć. Ludzie to w większości całkiem miłe stworzenia.

To mogą być oczywistości dla wielu z Was, ale chciałam się nimi podzielić. %%-
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, Tsubasano, jerzak, Alchemia, Krzysztof Z., Alex75, marcin, Krokus, Anetka, Luna

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Mesjasz narodów 2021/12/18 21:09 #70

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Mój wątek na forum: "Wąska droga"
  • Posty: 3203
  • Otrzymane podziękowania: 10767

Ludzie to w większości całkiem miłe stworzenia.


Bardzo ciekawa hipoteza ^^)
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., HENIEK, makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3