Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT:

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/09/15 17:55 #36

  • Katarzynka77
  • Katarzynka77 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3300
  • Otrzymane podziękowania: 11840

Ona go zupełnie nie interesuje i traktuje ją znacznie gorzej niż mnie.

I to On Ci to powiedział.Pomaga prawda? Czujesz się ważniejsza.Tylko pamiętaj znasz to tylko z jego opowiadań.Prawda może wyglądać inaczej.@};-
Aby być prawdziwie wolnym,najpierw trzeba pokonać swoje słabości..
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, Krysia 1967, Itsme, Milka, Niko

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/09/17 22:38 #37

  • rybka
  • rybka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 48
Dobija mnie, że On mnie kontroluje. Musi wiedzieć dokładnie gdzie i z kim się spotykam. Gdy jestem umówiona z rodziną lub znajomymi, oskarża mnie, że chodzę na jakieś randeczki. Nie wierzy mi, gdy zaprzeczam... wpada w jakąś furię, i pomimo, że nic nie zrobiłam, to nie daje sobie wytłumaczyć, że nie ma ku temu żadnych powodów. Dlaczego on to robi? Chyba chciał dziś do mnie wpaść i wściekł się, że mnie nie ma w domu. Czekam na pierwszą wizytę u terapeutki i na zmianę pełna nadziei oczekuję cudu, a potem nachodzą mnie myśli pełne zwątpienia, że to i tak nie pomoże, że może szkoda na to czasu i pieniędzy. Czuję się jak w pułapce własnych uczuć. :(

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/09/17 23:07 #38

  • Katarzynka77
  • Katarzynka77 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3300
  • Otrzymane podziękowania: 11840

Dobija mnie, że On mnie kontroluje. Musi wiedzieć dokładnie gdzie i z kim się spotykam. Gdy jestem umówiona z rodziną lub znajomymi, oskarża mnie, że chodzę na jakieś randeczki. Nie wierzy mi, gdy zaprzeczam... wpada w jakąś furię, i pomimo, że nic nie zrobiłam, to nie daje sobie (

Rybko a jakbyś przestała się tłumaczyć.Nie musisz tego robić.Jesteś wolnym człowiekiem.Pamiętaj,nic nie musisz.Powiedz krótko."Nie będe już nigdy się tłumaczyć".Oczywiście będzie niezadowolony.Dbaj o siebie .Dobrze za niedługo masz terapie. @};-
Aby być prawdziwie wolnym,najpierw trzeba pokonać swoje słabości..
Za tę wiadomość podziękował(a): Niko, rybka, Projekcja

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/09/18 06:10 #39

  • rejek
  • rejek Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 225
  • Otrzymane podziękowania: 255
I prawidłowo (dla niego) że jesteś dobita.
Wzbudził w tobie poczucie winy,teraz może się spokojnie napić,przerzucając odpowiedzialność na ciebie "przez ciebie piję ,zobacz co zrobiłaś"-może nawet sam wierzy że tak jest?
A ty mu nie zwrócisz uwagi "no bo przecież to ja go zdenerwowałam"
Potem na zgodę będzie " zrozum kochanie,denerwuję się i musiałem się napić bo ,jestem zazdrosny bo cię baaaaaaaaardzo kocham" -i czy TY będziesz mogła się gniewać na takiego Partnera -przez duże P który cię tak kocha?
Tralalala :muza:
My alkoholicy to powinniśmy w TVP państwowej robić -manipulowanie faktami ,przedstawianie A żeby wyglądało jak B i masami to jest coś,tylko rodziną to pestka buahaha
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, Alex75, marcin, emmocja, dzordzklunej, Milka, Pipeusz, Niko, rybka, Projekcja

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez rejek.

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/09/18 07:05 #40

  • emmocja
  • emmocja Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 257
  • Otrzymane podziękowania: 829

My alkoholicy to powinniśmy w TVP państwowej robić -manipulowanie faktami ,przedstawianie A żeby wyglądało jak B buahaha


Dobre!
Za tę wiadomość podziękował(a): HENIEK, Pipeusz

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/09/18 11:15 #41

  • aga66
  • aga66 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 716
  • Otrzymane podziękowania: 1124
Witam :czesc: może zacznę od tego zdania ,,Pomagając alkoholikowi w jakikolwiek sposób,powstrzymujesz jego proces myślenia,,po moich spostrzeżeniach to alkoholik choć ma pijane myśli jest bardzo kreatywny,spod ziemi wykopie pieniądze na alkohol,on cały czas myśli o jednym za co się napić,ale mogę się mylić tego nie wiem ? nie patrzyłam na świat przez pryzmat rzeczywistości jaka żyje w zatrutym organizmie,to co powstrzymywałam u człowieka który nadużywał alkoholu to UPADEK,gdybym nie wyręczała go z jego podstawowych obowiązków-doczesnych obowiązków,to może ten człowiek obudził się już dużo wcześniej,dlatego moim błędem było WYRĘCZANIE,a ja byłam święcie przekonana że jestem taka "wSpaniała" pomagając mu we wszystkim,no normalnie "bohaterka" "wcielony anioł" bnggfgbfb a teraz następne stwierdzenie które przykuło moją uwagę ,,Ona go zupełnie nie interesuje i traktuje ją znacznie gorzej niż mnie,,i takimi "pięknymi" słówkami nakarmić można kobietę zagubioną,która szuka pocieszenia w kimkolwiek byle był,przecież słowa te świadczą o tym,że ten człowiek nie posiada żadnego szacunku dla innych,a jak nie posiada szacunku choćby do jednej osoby to nie nie da szacunku NIKOMU,Tobie też go nie może okazać ponieważ w nim tego szacunku po prostu BRAK,już teraz kontroluje Cię i nie pozwala Ci na korzystanie z czasu tak jak Tobie to pasuje,to ewidentne zabieranie komuś Wolności a przyczyną jest jego obsesyjna zazdrość a to też nadaje się do leczenia :-H
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, marcin, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez aga66.

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/09/18 14:37 #42

  • MartaJ.
  • MartaJ. Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 133
  • Otrzymane podziękowania: 144

a teraz następne stwierdzenie które przykuło moją uwagę ,,Ona go zupełnie nie interesuje i traktuje ją znacznie gorzej niż mnie,,i takimi "pięknymi" słówkami nakarmić można kobietę zagubioną,która szuka pocieszenia w kimkolwiek byle był,przecież słowa te świadczą o tym,że ten człowiek nie posiada żadnego szacunku dla innych,a jak nie posiada szacunku choćby do jednej osoby to nie nie da szacunku NIKOMU,Tobie też go nie może okazać ponieważ w nim tego szacunku po prostu BRAK


Tak. Niedokochane kobiety łatwo zadowolić byle czym i zrobić im wodę z mózgu. Sama coś o tym wiem, choć wydawałam się sobie nieżle przytomna.
Chociaż żal mi, że nie ze mną mój były "walczy" z alkoholizmem, widzę cechy, które występowały u niego niezależnie od nałogu. Na przykład właśnie pogardliwy stosunek do innych. Boli, że może w głębi duszy i do mnie.
Piękne słówka, a nawet gesty od czasu do czasu to jeszcze nie wszystko.
Mnie moje "kochanie" bardzo pomogło w przeprowadzce, urządzaniu się w nowym miejscu zamieszkania. Potrafił być szarmancki, uczynny... a za plecami podbierać mi pieniądze na alkohol.
Za tę wiadomość podziękował(a): aga66, marcin, Niko, Projekcja

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez MartaJ..

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/10/01 20:54 #43

  • rybka
  • rybka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 48
Zdaję sobie sprawę jak wygląda moja sytuacja. Udaje mi się utrzymać dystans, chociaż zaliczyłam kilka kryzysów. Bardzo cierpię i tęsknię za nim. Bardzo mi z tym źle, że nigdy nie dopuścił mnie do tej chorej części siebie, nie porozmawiał ze mną o problemie, pomimo że jest go świadomy. Jestem najbliższą mu osobą, rozmawialiśmy o wszystkim... tylko nie o tym. Mam wrażenie, że ostatnio probował poruszyć temat, ale bałam się, że gdy zapytam o coś więcej, to się zdenerwuje. Mam sobie to bardzo za złe. Właśnie dlatego zaczęłam ten wątek tu. Żeby się upewnić i następnym razem zareagować odpowiednio.

Jako, że w jakimś stopniu dotknął mnie już ten problem, to chciałabym zdobyć przy tej okazji jak najwięcej wiedzy. Zastanawiają mnie, bo często o tym wspominacie, kłopoty z bezsennością. Moglibyście sprecyzować kiedy ona występuje? Tuż po odstawieniu alkoholu czy po prostu jest ona już stała, niezależnie od picia? Czy wynika z jakiegoś napięcia emocjonalnego, smutku, czy występuje bez żadnej konkretnej przyczyny? Będę wdzięczna, jeżeli ktoś będzie w stanie mi to rozjaśnić.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/10/02 05:36 #44

  • Marianka
  • Marianka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 174
  • Otrzymane podziękowania: 82
Cierpisz bo jesteś zakochana. To cierpienie minie ;)
Ale musisz być czujna, żebyś przez niego nie cierpiała w inny sposób.
Dlaczego boisz się poruszyć tematu alkoholizmu skoro wszystkie inne poruszacie? Jeśli jest dla Ciebie bliską osobą, to powinnaś też poruszać temat jego choroby, niezależnie czy się zdenerwuje czy nie. Nie może Cię szantażować swoimi nerwami.
Trzymam kciuki za dobre decyzje.
Jego i Twoje.
Za tę wiadomość podziękował(a): rybka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/10/06 22:02 #45

  • rybka
  • rybka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 48
Udało mi się poruszyć temat. Twierdzi, że problemu nie ma i od razu zmienił kierunek rozmowy. Przerabiam ostatnio falę niesłusznych oskarżeń wynikających z chorej zazdrości. Żadne argumenty, prośby i płacz nie docierają. Jestem winna najgorszych rzeczy. Okłamałam go i oszukałam.

Marianko, a Ty...? Nie cierpisz już?

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/10/07 06:22 #46

  • Rolka
  • Rolka Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 29
  • Otrzymane podziękowania: 155
Cześć, mam nadzieję, że nie wyobrażasz sobie, że on jest tak bardzo zazdrosny, bo tak bardzo Cię kocha... Nie tędy droga. To syndrom Otella. Poczytaj i miej świadomość, że to poważne zaburzenie a nie szaleńcza miłość. W głowie mojego męża sypiałam z całym miastem, gdzie umówmy się, moja uroda nie należy do mocno narzucających się, rocznik też już dość odległy. W przypływie szału wyrzucił z szafy moją bieliznę, pokazywał dzieciom, robił zdjęcia i straszył, że opublikuje w necie, w końcu zabrał do bagażnika swojego samochodu:shock: . Co przy tym wygadywał a w zasadzie wrzeszczał i to przy dzieciach, tego się opisać nie da. Wszystkie te występy nie przeszkadzały mu regularnie mnie zdradzać, praktycznie przez cały czas trwania małżeństwa. Taka to była wielka miłość.
Terapka kiedyś mi powiedziała, że jak mi mąż zacznie majtki sprawdzać, to mam uciekać, bo z takich szałów zazdrości powstają największe nieszczęścia. Bardzo mi to utkwiło w pamięci. Kiedy mąż zaczął robić sceny zazdrości, wiedziałam, że świadczą o głębokich zmianach w mózgu. Pozdrawiam Cię serdecznie.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, Katarzynka77, Krysia 1967, rybka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/10/07 08:09 #47

  • Marianka
  • Marianka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 174
  • Otrzymane podziękowania: 82

Udało mi się poruszyć temat. Twierdzi, że problemu nie ma i od razu zmienił kierunek rozmowy. Przerabiam ostatnio falę niesłusznych oskarżeń wynikających z chorej zazdrości. Żadne argumenty, prośby i płacz nie docierają. Jestem winna najgorszych rzeczy. Okłamałam go i oszukałam.

Marianko, a Ty...? Nie cierpisz już?


Jest bardzo możliwe że sam nie wie że ma problem alkoholowy. Z moim alkoholikiem tak było. Był autentycznie zdziwiony jak okazało się że się nie da przestać pić z dnia na dzień. Wcześniej twierdził że pije bo lubi a nie musi.
Wracaj do tematu, może w końcu coś do niego dotrze.

Ja nie cierpię NA RAZIE, bo wszystko jest we wstępnej fazie. Czekam aż pokaże prawdziwą twarz alkoholika i trochę się dystansuję do sytuacji...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/10/20 20:18 #48

  • rybka
  • rybka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 48

Jest bardzo możliwe że sam nie wie że ma problem alkoholowy. Z moim alkoholikiem tak było. Był autentycznie zdziwiony jak okazało się że się nie da przestać pić z dnia na dzień. Wcześniej twierdził że pije bo lubi a nie musi.
Wracaj do tematu, może w końcu coś do niego dotrze.


Wie, ale myśli, że ja nie wiem... Żyje w iluzji, że udaje mu się oszukiwać wszystkich dookoła. Dobrze jest ustawiony życiowo, wszystkim imponuje i wszyscy go lubią pomimo jego licznych wybryków. Na pewno znajdzie wielu chętnych do pomagania w razie potrzeby.

(Zdanie, które przewinęło mi się w kilku wątkach "Nie przez Ciebie pije i nie dla Ciebie przestanie" ma niesamowitą moc i powinno być pisane w każdym wątku na dzień dobry!;) )

Natomiast moja sytuacja z dnia na dzień coraz bardziej się klaruje. Wróciła na dobre faza jego obojętności wobec mnie (oczywiście jest to moja wina - wyznaczyłam granice i jemu to nie na rękę) z pojedynczymi dniami kiedy było między nami ciut lepiej. Zauważyłam, że nadal przyjmowałam jego propozycje spotkań pomimo, że już wcale nie miałam na nie ochoty. Myślę, że zgadzałam się, bo wciąż się łudziłam, że on coś w końcu zrozumiał i może właśnie dzięki temu upewniłam się ostatecznie, że jednak nie ma na to szans. Dawniej zasypiałam przy nim w błogim poczuciu bezpieczeństwa jakiego nie zaznałam przy nikim innym. Ostatnio nie zmrużyłam oka, jego obecność sprawiała mi dyskomfort. Pomimo, że czułam się przy nim źle, to gdy nie ma go obok jest jeszcze gorzej. Z przeczytanych tu wątków widzę, że taka tęsknota to dość powszechna i naturalna reakcja. Tęsknię, ale nie rozpaczam. Martwię się co z nim będzie, martwię się jego zdrowiem, z którym ostatnio ma problemy, ale nie chcę go dłużej wspierać, nie otrzymując podobnego wsparcia w zamian. Wiem, że za jakiś czas i on zatęskni, ten scenariusz powtarza się cyklicznie od dawna. Wtedy znowu zachowuje się jak gdyby nigdy nic, następnie próbuje mnie na nowo oczarować, a gdy to nie działa staje się wobec mnie agresywny. Sam zresztą stwierdził, że mogę dzwonić na policję. Bezczelny, bo wie, że tego nie zrobię, nigdy by mi tego nie wybaczył.

Pomimo pełnej świadomości, że idę w dobrym kierunku, mam takie smutne refleksje, że chyba już nikomu więcej nie będę w stanie zaufać. Pomimo, że życiowo jestem w pełni niezależna, to uczuciowo zupełnie bezradna. Uważam wlasne uczucia i potrzeby, a w szczególności potrzebę poczucia bezpieczeństwa, za swoją ogromną słabość. Z jakiegoś powodu nie potrafię sama sobie tego zapewnić.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/10/20 21:00 #49

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 5575
  • Otrzymane podziękowania: 10090

Pomimo, że czułam się przy nim źle, to gdy nie ma go obok jest jeszcze gorzej. Z przeczytanych tu wątków widzę, że taka tęsknota to dość powszechna i naturalna reakcja.
........
Uważam wlasne uczucia i potrzeby, a w szczególności potrzebę poczucia bezpieczeństwa, za swoją ogromną słabość. Z jakiegoś powodu nie potrafię sama sobie tego zapewnić.


Ta tęsknota to uzależnienie, uzależnienie od alkoholika czyli współuzależnienie. Pamiętam to samo uczucie. Z nim było mi już źle a bez niego jeszcze gorzej i ta "tęsknota", granicząca z obsesją. Na szczęście zarówno współuzależnienie jaki i dysfunkcje prowadzące do braku poczucia bezpieczeństwa się leczy i przepracowuje. W terapii odkryłam, że są to sprawy bardzo blisko ze sobą powiązane. U mnie w dzieciństwie zostało zaburzone poczucie bezpieczeństwa i to doprowadziło w rezultacie do współuzależnienia.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/10/20 21:20 #50

  • Marianka
  • Marianka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 174
  • Otrzymane podziękowania: 82
Rybko uciekaj gdzie pieprz rośnie jeśli pojawia się agresja. Nigdy by ci nie wybaczył gdybyś zadzwoniła na policję?
A dlaczego ty masz mu wybaczać przemoc?
Wiem, łatwo mówić. Ale bądź pewna, że tęsknota minie, a rany zadane przez niego (czy to psychiczne czy fizyczne) mogą zostawić blizny na całe życie. I nie martw się o jego zdrowie, sam sobie zapracował na jego zharatanie. Dlaczego ma niszczyć też Twoje?

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/10/21 08:44 #51

  • rybka
  • rybka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 48

Rybko uciekaj gdzie pieprz rośnie jeśli pojawia się agresja.


On blokuje mi wtedy możliwość ucieczki. Żąda wyjaśnień, w które nie wierzy, a ja w takich okolicznościach nie potrafię wydobyć z siebie słowa. Nawet jeśli mu ucieknę to czeka pod moim domem... To jest trochę przerażające dla mnie.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/10/21 08:56 #52

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 5575
  • Otrzymane podziękowania: 10090

Wtedy znowu zachowuje się jak gdyby nigdy nic, następnie próbuje mnie na nowo oczarować, a gdy to nie działa staje się wobec mnie agresywny. Sam zresztą stwierdził, że mogę dzwonić na policję. Bezczelny, bo wie, że tego nie zrobię, nigdy by mi tego nie wybaczył.
.


Kiedyś myślałam podobnie, czegoś nie zrobię bo mi tego nie wybaczy. Kiedy doszło do takiej przemocy psychicznej że już nie dawałam sobie radę zrobiłam wszystko i nie patrzyłam czy mi "wybaczy" bo robiłam to żeby chronić siebie. To jest bardzo chore myślenie. Na przemoc nie może być mieć miejsca. To jest karalne.

On staje się agresywny, zagraża Ci a ty nie dość że nie sięgasz po pomoc to jeszcze piszesz, że za nim "tęsknisz". Czy korzystalaś z pomocy terapeuty?
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, rybka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/10/21 09:20 #53

  • Rolka
  • Rolka Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 29
  • Otrzymane podziękowania: 155
Cześć, mam wrażenie że spotykasz się z moim mężem :lol: Ale spokojnie, grandy w związku z tym nie będzie, do oczu Ci skakać nie będę. Ja już ten związek pogrzebałam, żałobę odprawiłam. Mogę Cię jednak przestrzec przed zabawą w piekło-niebo. To facet, który jednego dnia będzie najwspanialszy na świecie, do tego stopnia że będziesz zastanawiać się, czy na pewno zasłużyłaś na taki cud. Aż będzie Cię drapać w gardle ze wzruszenia. A następnego dnia on przystawi Ci do tego gardła nóż...
Najbardziej zgubne w tej zabawie jest przeświadczenie, że on nie jest taki sam jak wszyscy alkoholicy, on jest inny, lepszy, cudowny przecież jest. I przeświadczenie o własnej supermocy też jest złudą... Inne kobiety nie dały rady, bo nie kochały, nie umiały kochać, nie umiały się poświęcić... To nieprawda. To zainfekowany współuzależnieniem mózg podsuwa wizje supermocy.
Uciekłam w ostatnim momencie, resztkami sił. Moje życie to zgliszcza, ruina. Wszystko zaczynam od nowa.
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, Majowamama, Niko, rybka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/10/21 09:22 #54

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 19356
  • Otrzymane podziękowania: 31619


On blokuje mi wtedy możliwość ucieczki. Żąda wyjaśnień, w które nie wierzy, a ja w takich okolicznościach nie potrafię wydobyć z siebie słowa. Nawet jeśli mu ucieknę to czeka pod moim domem... To jest trochę przerażające dla mnie.

Bardzo dobrze to znam i dobrze też pamiętam.
Chodzenie za mna krok w krok, ukazywanie się niczym utajona furia, jakby skądś spadał, nagle..... Nawoływania, monologi pod moimi oknami (VII piętro), dzwonienie domofonem przez kilka godzin. I ta chorobliwa zazdrość. Mogłam z nim być 24/h przez 7 dni w tygodniu a i tak wierzył plotkom, wymysłom innych szkodników.
Bardzo chory układ. Wtedy już piłam i z tego powodu nieczęsto dzwoniłam na policję. Żeby to zrobić musiałam byc całkowicie trzeźwa, nieśmierdząca alkoholem, bez względu na to czy wypiłam 50 czy 500 gram.
Ja uciekłam, daleko. Łączyło to sie ze zmiana miejsca zamieszkania ale i tak nie było to końcem nachodzenia. Z czasem jednak sie wycofał. Zmęczył się? Znalazł inną ofiarę? Nie wiem, nie wspominam. Pamięć o nim pojawia sie tylko kiedy czytam na Forum podobną sytuację. Odpiszę i oddalam się od myślenia o tym.
Dzisiaj jestem już wolna osobą, daleką od tego typu jazd. Nie pozwolę sobą pomiatać i tu śmiało mogę użyc słowa NIGDY
Wspieram @};-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, marcin, rybka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/10/21 13:57 #55

  • rybka
  • rybka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 48

On staje się agresywny, zagraża Ci a ty nie dość że nie sięgasz po pomoc to jeszcze piszesz, że za nim "tęsknisz". Czy korzystalaś z pomocy terapeuty?


Korzystam, ale ona akurat ma dość duże obłożenie, a ja niewiele miejsca w grafiku, więc spotkania wychodzą co 2-3 tygodnie, za to są bardzo intensywne. Nie skupiają się też stricte na tej relacji, jest jeszcze kilka innych kwestii "do naprawienia", a ja trochę też omijam ten temat, bo co tu można więcej mówić... Trzeba działać.

Cześć, mam wrażenie że spotykasz się z moim mężem :lol: Ale spokojnie, grandy w związku z tym nie będzie, do oczu Ci skakać nie będę. Ja już ten związek pogrzebałam, żałobę odprawiłam. Mogę Cię jednak przestrzec przed zabawą w piekło-niebo. To facet, który jednego dnia będzie najwspanialszy na świecie, do tego stopnia że będziesz zastanawiać się, czy na pewno zasłużyłaś na taki cud. Aż będzie Cię drapać w gardle ze wzruszenia. A następnego dnia on przystawi Ci do tego gardła nóż...


I to czerpiąc z tego niesamowitą sadystyczną przyjemność. Znam już to, niestety. Co ciekawe, nie tyle dziwi mnie jego zachowanie, co moje własne przy nim. Naprawdę wyprowadzał mnie z równowagi, a każdy kto mnie zna powiedziałby, że jestem bardzo pozytywną i przyjazną istotą.

Ja uciekłam, daleko. Łączyło to sie ze zmiana miejsca zamieszkania ale i tak nie było to końcem nachodzenia. Z czasem jednak sie wycofał.


Ciekawe o co im tak właściwie chodzi, że tak długo jeszcze nas gnębią. Nie szkoda im na to czasu? Rozumiem, jeżeli zależy im na ugraniu czegoś w kwestiach mieszkaniowych czy finansowych, ale w moim przypadku nic nas takiego nie łączy.

Oj bardzo chciałabym zmienić miejsce zamieszkania i zacząć gdzieś od nowa. Dawniej, często tak robiłam. Teraz za dużo zobowiązań już mnie trzyma, muszę sobie jakoś inaczej poradzić i odnaleźć swoje szczęście na nowo, tu gdzie jestem. Staram się to robić próbując coraz to nowych rzeczy i realizując się w nich. Dziękuję, że mnie wspieracie. Inspirujące są Wasze historie, w których udało Wam się wydostać z podobnych sytuacji i teraz tego nie żałujecie, a wręcz przeciwnie.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Jaskolka, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez rybka.

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/10/21 17:10 #56

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 19356
  • Otrzymane podziękowania: 31619


Ciekawe o co im tak właściwie chodzi, że tak długo jeszcze nas gnębią. Nie szkoda im na to czasu? Rozumiem, jeżeli zależy im na ugraniu czegoś w kwestiach mieszkaniowych czy finansowych, ale w moim przypadku nic nas takiego nie łączy.

Oj bardzo chciałabym zmienić miejsce zamieszkania i zacząć gdzieś od nowa.


Mnie to już nie interesuje Rybko co mu chodziło po głowie, teraz wiem, że mam dbac o siebie by do tego po raz kolejny nie dopuścić
To jest/był :-? człowiek psychicznie chory, pijący alkohol. Bezlitosna bestia, która chyba nie miała innych dobrych uczuć oprócz chęci przemocy kiedy nie miał co pić lub jeść. Wtedy odzywał się w nim instynkt, zwierzęcy :-? Nie, zwierzęta tak się nie zachowują. Nawet drapiezniki zabijają ofiary humanitarnie. Brakuje mi tu określenia :(
Nie mieszkaliśmy razem. Takie spotkania, raz u mnie, raz u niego. Mieszkał w odległości 100 m ode mnie, więc dystans tez krótki do przebycia.

Tak, przeprowadzka jest w takiej sytuacji bardzo pomocna. Trzeba jednak być świadomą tego, że gdziekolwiek się nie oddalę tam zawsze zabiorę siebie, ze swoimi wadami, brakami i słabościami. Dlatego zamiast sie zastanawiać nad tym czym mój oprawca sie kieruje, jakimi kategoriami myśli - lepiej zając sie pracą nad sobą, by do takich sytuacji już nie dopuścić, dokonywać właściwych wyborów.
Cmoki :-*
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): Jaskolka, Katarzynka77, Alex75, rybka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/10/22 07:43 #57

  • Niko
  • Niko Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 44
  • Otrzymane podziękowania: 170

Cześć, mam wrażenie że spotykasz się z moim mężem :lol: Ale spokojnie, grandy w związku z tym nie będzie, do oczu Ci skakać nie będę. Ja już ten związek pogrzebałam, żałobę odprawiłam. Mogę Cię jednak przestrzec przed zabawą w piekło-niebo. To facet, który jednego dnia będzie najwspanialszy na świecie, do tego stopnia że będziesz zastanawiać się, czy na pewno zasłużyłaś na taki cud. Aż będzie Cię drapać w gardle ze wzruszenia. A następnego dnia on przystawi Ci do tego gardła nóż...


I to czerpiąc z tego niesamowitą sadystyczną przyjemność. Znam już to, niestety. Co ciekawe, nie tyle dziwi mnie jego zachowanie, co moje własne przy nim.


Rybko to z miloscia ma niewiele wspolnego, a dokladniej okragle 0.

Syndrom sztokholmski - tak to sie nazywa.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Niko.

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/10/22 07:58 #58

  • Gumball Mariusz
  • Gumball Mariusz Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 79
  • Otrzymane podziękowania: 268
witaj
Nie gniewaj się za to co napiszę, ale mam nieodparte wrażenie (poza ewidentnym problemem z alkoholem), że masz do czynienia z zakompleksionym despotą. Wg mnie jego świat działa wedle schematu: "jak jest po mojej myśli to jest okej. Jak mam zły dzień bo np były "krzywe pierogi" to trzeba dać upust swojej złości/frustracji. Trudna sytuacja. Bardzo.
Ps. Nie krytykuje tylko to są moje spostrzeżenia.
Ja działałem/ działam podobnie. Frustracje lub to, że jestem "niedopity" wylewałem na najbliższych. Wszyscy źli. Tylko ja super. Ciężko jest zrozumieć jakim się jest bucefałem (specjalnie tak napisałem bo nie wiem czy nie byłoby przekleństwem słowo składające się z trzech pierwszych liter). Współczuje bo byłem/jestem takim złolem. Ale pracuje nad tym. A jeśli "On" tego nie zrozumie to będzie status quo lub gorzej.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jaskolka, Katarzynka77, darek70, Krysia 1967, rybka, Projekcja

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/10/22 09:50 #59

  • rybka
  • rybka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 48

Nie gniewaj się za to co napiszę, ale mam nieodparte wrażenie (poza ewidentnym problemem z alkoholem), że masz do czynienia z zakompleksionym despotą. Wg mnie jego świat działa wedle schematu: "jak jest po mojej myśli to jest okej. Jak mam zły dzień bo np były "krzywe pierogi" to trzeba dać upust swojej złości/frustracji. Trudna sytuacja. Bardzo.

Nie gniewam się w żadnym wypadku, wręcz przeciwnie, bo sama tak o nim myślę właściwie od początku. Trafiłeś w samo sedno. Dlaczego więc widząc to weszłam w tę relację? Bo mi to imponowało, że mnie traktuje tak wyjątkowo, skoro całą resztę świata ma za niezbyt inteligentną i niegodną jego uwagi. On korzystał z nadanych samemu sobie przywilejów, a ja z tych przywilejów będąc przy nim również sobie korzystałam.

Z początku widząc wybuchy złości z błachych powodów byłam zwyczajnie zdziwiona, poźniej próbowałam je łagodzić, potem nauczyłam się je przeczekiwać - na jedno wychodziło. Bawiło mnie to trochę, uważałam, że to takie męskie i dojrzałe a jednocześnie niegroźne. Ale niegroźne było niestety tylko do czasu, kiedy nie dotyczyło mojej osoby. Bo od kiedy to ja stałam się jego głównym źródłem złości i celem jej wyrażania, to przestało być takie zabawne. Nadal traktował mnie wyjątkowo. Nigdy nie stałam się dla niego tą "niezbyt inteligentną i niegodną jego uwagi". Stałam się za to godnym przeciwnikiem do walki o swoją rację i dominację, pomimo że ja tej walki wcale nie chciałam. Potrzebowałam jego wsparcia, dostawałam krytykę i obwinianie.

Ja działałem/ działam podobnie. Frustracje lub to, że jestem "niedopity" wylewałem na najbliższych. Wszyscy źli. Tylko ja super. Ciężko jest zrozumieć jakim się jest bucefałem (specjalnie tak napisałem bo nie wiem czy nie byłoby przekleństwem słowo składające się z trzech pierwszych liter). Współczuje bo byłem/jestem takim złolem. Ale pracuje nad tym. A jeśli "On" tego nie zrozumie to będzie status quo lub gorzej.

Jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej samoanalizy, wydawało mi się, że przypadku takich osób jak opisałeś nie jest to w ogóle możliwe. Ciekawe czy mój były partner kiedyś dojdzie do takiego momentu i zrozumie, że nie byłam jego wrogiem, bardzo wątpię. Fajnie, że poruszyłeś tę kwestię, bo zarówno jednej jak i drugiej stronie, która trafi na ten wątek, może pomóc otworzyć oczy.
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/11/01 23:42 #60

  • Marianka
  • Marianka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 174
  • Otrzymane podziękowania: 82

Rybko uciekaj gdzie pieprz rośnie jeśli pojawia się agresja.


On blokuje mi wtedy możliwość ucieczki. Żąda wyjaśnień, w które nie wierzy, a ja w takich okolicznościach nie potrafię wydobyć z siebie słowa. Nawet jeśli mu ucieknę to czeka pod moim domem... To jest trochę przerażające dla mnie.

Trochę???
Nie musisz mu niczego tłumaczyć. Fizycznie blokuje Ci możliwość ucieczki? dzwoń na policję. Im dłużej będziesz tkwić w takim związku tym bardziej Ci znormalnieje to patologiczne zachowanie i się do niego przyzwyczaisz.
Nie daj się krzywdzić.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/11/08 14:45 #61

  • rybka
  • rybka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 48
Życie pisze czasem tak pokrętne i nieprzewidywalne scenariusze, że nie powinieneś opowiadać ich nikomu, dla własnego dobra. Jakie jest wówczas przerażające poczucie osamotnienia mało kto wie, ale można przez to przejść i stać się silniejszym. Ileż to było dramatycznych zwrotów akcji w każdej historii a jednak ląduje się w tym samym miejscu. Alkoholik to taki kat, który swoją bierność i agresję tłumaczy sobie byciem ofiarą. Potem dumny z siebie napije się z tego powodu, wypije również za każdego urojonego kochanka. To Ty jesteś ta zła, że on Ci nie wystarcza do szczęścia skoro rozmawiałaś z sąsiadem. Taką wspaniałą miłość zniszczyłaś. Zdradził Cię? Ale to przecież była zupełnie inna sytuacja. Brakuje Ci wsparcia i zrozumienia, bezradna odsuwasz się a on jest jeszcze bardziej nieszczęśliwy, bo odeszłaś, kazałaś mu się wynosić, zniknąć. Znowu Twoja wina.

A potem nagle trzeźwieje... I nie rozumie dlaczego nie chcesz z nim rozmawiać. Więc... Na pewno to z powodu sąsiada...

Pomimo, że dla Ciebie jest to nierzeczywiste, są to jego realne wrażenia i odczucia, których jednak nie zmieni codziennymi, coraz to gorszymi złośliwościami. A Ty nie zmienisz jego sposobu myślenia tym bardziej.

Wiem, mam łatwą sytuację i prostą drogę wyjścia. I jestem niesamowicie wdzięczna losowi, że tak ważną i cenną lekcję otrzymałam przy jednoczesnym uniknięciu wszystkich tych konsekwencji i strat, jakie wiele tu obecnych poniosło, ale współuzależniona byłam tak samo. Tak naprawdę wystarczyło mi przeczytanie tego forum i kilku książek, aby stopniowo i całkowicie zmienić perspektywę, bo przecież od dawna czułam, że coś nie gra. Chciałabym tego życzyć wszystkim tu nowym osobom, żeby budziły się z tej iluzji jak najszybciej i zrozumiały, że alkoholik czy nie, od każdego należy im się zwyczajny szacunek. Przestrzegając tej reguły, w każdej sytuacji znajdą drogowskaz. Ja postanowiłam wyruszyć w dalszą drogę już sama.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jadwiga, Alchemia, Katarzynka77, Projekcja, Ania1985

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/12/21 12:37 #62

  • rybka
  • rybka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 48
Myślałam, że mam to za sobą, ale naprawdę wciąż nie potrafię sobie poradzić. Dlaczego tak trudno jest zrozumieć, że scenariusz, który sobie wyobrażamy nie jest możliwy, bo nie uwzględnia tej choroby?

Jestem załamana, stan jego zdrowia jest zły.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/12/21 13:28 #63

  • Tomasz23
  • Tomasz23 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 223
  • Otrzymane podziękowania: 784

Myślałam, że mam to za sobą, ale naprawdę wciąż nie potrafię sobie poradzić. Dlaczego tak trudno jest zrozumieć, że scenariusz, który sobie wyobrażamy nie jest możliwy, bo nie uwzględnia tej choroby?

Jestem załamana, stan jego zdrowia jest zły.


Rybko, przeczytałaś parę książek, poczytałaś forum, i wydawało Ci się, że współuzależnienie minęło, bo rozumiesz mechanizmy.
Nie wystarczy je rozumieć, trzeba je usunąć z własnej duszy, zaleczyć ranę i zapełnić puste miejsce. Samemu się tego nie zrobi.
Od ponad pół roku uczestniczę w terapii współuzależnienia. Moje doświadczenie jest takie, że czytanie pomaga, ale nie leczy. To terapia leczy.
Dbaj o siebie.
Tomek, współuzależniony
Za tę wiadomość podziękował(a): Alchemia, Tomoe, rybka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2021/12/25 00:53 #64

  • rybka
  • rybka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 48
Zgadza się, zauważyłam że pomimo rozstania wciąż to on jest dla mnie najważniejszy. Z tej swojej odległości czuwam czy nie dzieje mu się żadna krzywda, czy jest bezpieczny, wciąż robiąc to swoim kosztem. Zorientowałam się, że błędnie rozumiem sens skupienia się na sobie. Sposób, w jaki to robiłam prowadził jedynie do chwilowego zagłuszania swoich trudnych emocji i wspomnień, ale na pewno nie do stawiania swoich potrzeb i siebie samej na pierwszym miejscu. Robiłam to wciąż bardzo nieudolnie, bez zaangażowania, wciąż nasłuchując sygnałów z jego strony, będąc w pogotowiu na wypadek, gdyby mnie potrzebował.

On natomiast rozpoczął leczenie, które wymaga całkowitego zaprzestania picia alkoholu. Chyba nie jest mu lekko, bo niby w żartach wciąż mówi o napiciu się. A ja mogę sobie postanawiać, że nie będę się nad tym zastanawiać czy wytrzyma, ale będę, bo był przecież ważną częścią mojego życia. To co mnie smuci najbardziej, to o ile zaczynam panować nad swoimi myślami, to wciąż nie mogę kontrolować własnych snów o nim, które są tym wyrazistsze im mniejszy mamy ze sobą kontakt.

Tymczasem zapisałam się do kolejnej szkoły i zaplanowałam sobie dokładnie czym zajmę się w nadchodzącym roku. Stopniowo postanowiłam przenieść zaangażowanie z niego na coś, co będzie dla mnie jedną z najważniejszych rzeczy w moim życiu. Nie wiem czy mi się to uda tak idealnie jak to sobie wyobrażam, ale wiem już, że uporanie się z czymś nie może być samo w sobie celem ostatecznym, bo wówczas wciąż daje to naszemu problemowi najwyższy priorytet.
Za tę wiadomość podziękował(a): krzysiek, makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2022/01/14 11:12 #65

  • rybka
  • rybka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 48
3 tygodnie temu pisałam, że postanowiłam zrealizować nowe plany i zyskać nowe osiągnięcia. Tak to zazwyczaj jest, że do takich rzeczy mam niesamowite szczęście i co sobie postanowię, to się dzieje. Już na początku roku dostałam ciekawą propozycję współpracy z inspirującymi ludźmi, której kompletnie się nie spodziewałam i jestem totalnie podekscytowana tym nowym przedsięwzięciem. Zaraz za tą propozycją zaczynają pojawiać się już kolejne, trochę mniejsze, ale mam ogromną nadzieję, że na tym się nie skończy. Takie niespodzianki napełniają mnie niesamowitą energią do działania i motywacją do życia i pod tym względem jestem przeszczęśliwa!

Trochę inaczej jest w życiu prywatnym, cały czas mam wątpliwości co do swojej przyszłości, czy kiedykolwiek będę w stanie zbudować jeszcze jakąkolwiek relację, czy kiedykolwiek się jeszcze zakocham... Coraz częściej mam do siebie żal, że pozwoliłam się tak źle traktować. Coraz częściej zastanawiam się co ja właściwie czuję do byłego partnera oraz że chyba już go nie kocham tak jak dawniej. Odpowiadało mi dawanie mu więcej niż otrzymywanie, bo nigdy nie podchodziłam do relacji transakcyjnie. Natomiast zaczęłam czuć się źle w momencie, gdy odkryłam, że jemu również to odpowiada. Im więcej mija czasu tym bardziej boli mnie to wszystko, tym wyraźniej widzę krzywdy jakie mi wyrządził i jak niewiele go to interesowało. Już mi się nie śni. Po tym wszystkim czuję się dobre 10 lat starsza niż jestem. Pozostaje mieć nadzieję, że z czasem odzyskam siebie, przecież już jak dotąd tak dużo się zmieniło. Mam wrażenie (i nadzieję), że to tylko jakiś taki niewygodny stan przejściowy.
Za tę wiadomość podziękował(a): Moni74, Magda, Alchemia, Alex75, marcin

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2022/01/14 13:32 #66

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 19356
  • Otrzymane podziękowania: 31619
"Co było nie wróci, i szaty rozdzierać by próżno" - jak śpiewał Bułat Okudżawa
Warto z przeszłością sie rozliczyć, nawet bardzo boleśnie, by móc sobie wybaczyć.
I żyć, i cieszyć sie tym co dzisiaj, z małych i dużych rzeczy. I nie gdybać o tym co będzie, bo może będzie :-? a może nie będzie :-?
Czyli ...wyleczyć sie z ostatniej partnerskiej relacji zanim pomyślisz o kolejnej.
Pozdrawiam %%-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): Cyrax 666, HENIEK, Alex75, rybka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2022/01/14 17:40 #67

  • rybka
  • rybka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 48

I żyć, i cieszyć sie tym co dzisiaj, z małych i dużych rzeczy. I nie gdybać o tym co będzie, bo może będzie :-? a może nie będzie :-?


Cieszę się bardzo z każdej najmniejszej rzeczy. Mam świetne ustawione życie, lepsze niż mogłam sobie dawniej wymarzyć, więc bardzo to doceniam. No właśnie, tylko wciąż brakuje mi tego jednego, udanego związku i ten brak gwarancji na takowy mnie tak uwiera.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, HENIEK, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2022/01/15 15:44 #68

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 8948
  • Otrzymane podziękowania: 14101

Mam świetne ustawione życie, lepsze niż mogłam sobie dawniej wymarzyć, więc bardzo to doceniam.

No właśnie, tylko wciąż brakuje mi tego jednego, udanego związku i ten brak gwarancji na takowy mnie tak uwiera.

rybko :-H tkwienie w "dziwacznym" związku z alkoholikiem świadczy o Twojej niskiej samoocenie i strachu przed samotnością.
Nawet jak z nim nie jesteś obecnie - współuzależnienie nadal działa i będzie działać dopóki nie polubisz siebie,
nie zaczniesz siebie szanować i cenić, a bycie samotną - nie będzie Ciebie napawać niepokojem czy wręcz strachem.
Nie sądzę byś była w stanie wypracować to sama w sobie - bez terapii.
Jestem alkoholikiem. @};-
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, rybka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2022/01/15 17:55 #69

  • rybka
  • rybka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 48

Nawet jak z nim nie jesteś obecnie - współuzależnienie nadal działa i będzie działać dopóki nie polubisz siebie,
nie zaczniesz siebie szanować i cenić, a bycie samotną - nie będzie Ciebie napawać niepokojem czy wręcz strachem.
Nie sądzę byś była w stanie wypracować to sama w sobie - bez terapii.


Znane mi jest to hasło o pokochaniu siebie. Wiele się zmieniło od kiedy postanowiłam właśnie pokochać siebie, stałam się w końcu sobą. Wciąż nad tym pracuję. Terapii próbowałam dwa razy z różnymi psychologami. Przyjemna rozmowa nawet, trudno się nie zgodzić z terapeutą, wszystko jest jasne i nic tylko potakiwać, takie trochę oczywistości. Dostałam kilka potwierdzeń, które potrzebowałam usłyszeć, kilka mocnych narzędzi do walki z własnymi demonami - ogólnie na plus. W zasadzie oboje stwierdzili, że wszystko jest ze mną w porządku, a leczenie przydałoby się zdecydowanie drugiej stronie oraz że tę relację powinnam jak najszybciej zakończyć ze względu już chociażby na własne bezpieczeństwo. Z poczuciem, że wcale nie znają drugiej strony i w ogóle całej sytuacji, wiedziałam, że trzeba im mimo to zaufać, bo widzą wszystko jaśniej niż ja sama na skraju załamania i rozpaczy. Problemem były dla mnie natomiast stale rosnące ceny terapii, mam wrażenie, że już taniej wychodzi samej "wyszkolić" się na psychologa niż chodzić na terapię. Zdaję sobie sprawę, że jestem osobą dość niecierpliwą, swój efekt czyli rozstanie już osiągnęłam, mimo to zwątpiłam w sens dalszej terapii właśnie z tego względu. Kupując książkę na ten temat (których obecnie jest naprawdę dużo) mam wrażenie, że przynoszę sobie tyle samo korzyści mniejszym kosztem. Oczywiście na samym czytaniu nie poprzestaję, tylko staram się rzeczywiście wprowadzać to w życie. Efekt póki co jest taki, że wszyscy wokół uważają mnie za wspaniałą i pewną siebie osobę, ale ja siebie samą właściwie chyba wciąż nie... Widzenie więcej niż inni wcale nie daje szczęścia, a wręcz przybywa odpowiedzialności. Nie jest to wygodny ciężar i tym trudniej przez to myśleć o sobie. Pomimo to próbuję i jak tylko uda mi się coś przełomowego odkryć, coś co mi pomoże inaczej spojrzeć na świat i na samą siebie, na pewno się tym tu podzielę.
Miłego wieczoru ~O)
Za tę wiadomość podziękował(a): Jadwiga, andrzejej, Alchemia, marcin, Krysia 1967, Tomasz23

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Problem z rozpoznaniem problemu 2022/01/20 10:51 #70

  • rybka
  • rybka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 36
  • Otrzymane podziękowania: 48
Dzień dobry Wam ponownie:)

Jak wspominałam dużo czytam ostatnio. Czytam teraz książkę "Odzyskaj siebie. Życie po toksycznym związku i przemocy emocjonalnej" Jacksona MacKenzie. W zasadzie jeszcze nie przeczytałam jej do końca, ale każde zawarte w niej słowo przemawia do mnie niesamowicie. Ta książka jest o tyle super, że jest skierowana do ludzi, którym udało się wyjść ze związku, ale nadal to się za nimi ciągnie, cierpią na jego nieprzyjemne "powikłania", pomimo że wydaje się, że powinno już być ok. Sięgam po nią, gdy czuję się gorzej, gdy wracają wspomnienia i tęsknota. Pomimo, że książka nie jest bezpośrednio związana ze współuzależnieniem i tematem alkoholizmu, to jednak wiele poruszonych w niej tematów jest dość zbieżnych. Polecam osobom, które przeczytały już klasyczny kanon książek o współuzależnieniu i poszukują dalszego podparcia.

Mój ex znowu "chory", zadbał oczywiście o to, żebym się "przypadkiem" dowiedziała. Obudziły się we mnie dawne emocje, ale udało mi się je okiełznać i nie zareagowałam. Jeszcze chciałabym w sumie uściślić mój poprzedni post, bo po ponownym przeczytaniu mam wrażenie, że niechcący przedstawiłam ją jako nieprzydatną, a tak wcale nie jest. Z terapeutką jestem umówiona na spotkania w formie - w razie potrzeby. Spisuję sobie tematy i jak mi się "nazbiera" to się umawiam na wizytę i wszystko sobie omawiamy, po kolei. Cieszę się, że ją mam.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Alex75, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Strona:
  • 1
  • 2