Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

TEMAT:

Moje życie... 2021/07/15 21:57 #1

  • Masha89
  • Masha89 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 15
Witam wszystkich
Jestem tutaj nowa...
Napisze trochę o sobie....
Jestem 32 letnią mamą trójki chłopców (14l, 9 l, i 9 miesięczne). Dwójkę dzieci mam z poprzedniego związku małżeńskiego. Byłam młodą mamą kończącą szkołę... Łatwo nie było ale dałam radę. Od męża odeszłam bo nie czułam się dobrze w jego domu, zawsze gnębiona psychicznie że niczego nie umiem itp
Z obecnym partnerem jestem dwa lata, mamy 9 miesięczne dziecko. Mieszkamy od paru miesięcy sami u mnie w domu po babci. Przez prawie dwa lata mieszkaliśmy z moimi rodzicami i bratem.
Problem picia partnera zauważyłam po śmierci naszej córeczki którą straciliśmy w 4 miesiącu ciąży... Wtedy to sobie tłumaczyłam że to pewno z żalu... Zaczęły się kłótnie gdy wracał z pracy pijany... Później znajdywałam w różnych miejscach w domu małpki wtedy dotarło do mnie że problem jest większy...
Zaszlam w kolejną ciążę, partner został zatrzymany za nie odrobienie prac społecznych i poszedł do więzienia na 4 miesiące... Ja wtedy z zagrożoną ciążą przechodziłam ciężkie chwilę... Wiele osób mi radziło by nie dawać mu szansy ale ja mając dwóch synów którym zabrałam normalne dzieciństwo nie chciałam tego fundować trzeciemu... Tak bardzo chciałam by ono miało normalną rodzinę....
Zaufałam w obietnice.... Dałam szansę po wyjściu nie pił 4 miesiące... I zaczęło się od narodzin syna ciągi alkoholowe, znowu awantury dawanie kolejnych szans, obietnice...
Byliśmy w trakcie remontu domu, więc znowu dawałam szansę myśląc że na swoim będzie inaczej. Niestety tu też zaczęło się picie.
Byliśmy parę miesięcy temu na wizycie tylko raz miał umówiony termin... Nie poszedł na terapię... Czasem brak mi sił...
Dlatego piszę to tu do osób które przeszły swój krzyż...
Za tę wiadomość podziękował(a): Jadwiga, jerzak

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moje życie... 2021/07/15 23:31 #2

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 5575
  • Otrzymane podziękowania: 10090
Witaj na forum :czesc:

Kiedyś przeczytałam słowa, które dały mi do myślenia. Można dać szansę jedną, drugą, dziesiąta ale nad pięćdziesiątą pierwszą warto byłoby się zastanowić. Dotarło wtedy do mnie, że tych szans można dawać nieskończenie wiele i za każdym razem liczyć, że teraz będzie inaczej. Ale nie będzie bo alkoholizm nie mija jak katar. Wymaga leczenia i pracy nad sobą. Bez tego to równia pochyła.
Nie musisz tego krzyża nosić. Możesz to zmienić, ochronić siebie i dzieci zapewniając im spokojne dzieciństwo. Ja przejrzałam na oczy kiedy trafiłam bez sił na terapię współuzależnienia. Tam dopiero dowiedziałam się, że jestem współuzależnienia a mój związek jest chory i toksyczny. Od tego zaczęły się moje zamiany.

Dobrze, że jesteś @};-
Za tę wiadomość podziękował(a): Masha89

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moje życie... 2021/07/16 03:38 #3

  • williwilli55
  • williwilli55 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2515
  • Otrzymane podziękowania: 4259
:czesc:
Darek alkoholik
Za tę wiadomość podziękował(a): Masha89

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moje życie... 2021/07/16 04:11 #4

  • Krysia 1967
  • Krysia 1967 Avatar
  • Z dala
  • Dobry Duszek
  • Dobry Duszek
  • Posty: 1829
  • Otrzymane podziękowania: 3704
Witj Masza na forum :czesc: .
Za tę wiadomość podziękował(a): Masha89

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moje życie... 2021/07/16 06:27 #5

  • Masha89
  • Masha89 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 15
Dziękuję za dobre słowo jak każda osoba, która chce pomóc bliskiej osobie szukałam wszystko na temat alkoholizmu. U mnie rodzice na szczęście nie pili ale bracia (a mam ich 4) pili od młodych lat. Dziś trzech z nich mają swe rodziny ale picie alkoholu jest częste. Brat kawaler pije cały czas. 3 dni pracy resztę picie i tak co jakiś czas.
Człowiek ma zawsze wybór... Niestety często jest tak, że mylimy się bardzo.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moje życie... 2021/07/16 07:02 #6

  • Masha89
  • Masha89 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 15
Znowu pije...
Od poniedziałku ma zacząć nową pracę. Wcześniej był z moim tatą dwa miesiące za granicą, nie pił tam dwa miesiące... Ale nie chce już wyjeżdżać słownie posprzeczał się z tatą. Wiadomo wrócił to pieniądze poszły na dom, on wiele potrafi. Zawdzięczam mu wyremontowanie domu.... Nie chcę go wyrzucać by rodzina jego mówiła że go tylko wykorzystałam do remontu...
Ale nie mogę znieść takie upajanie co tydzień ...Nie tylko w weekendy...
Za tę wiadomość podziękował(a): Monia92

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moje życie... 2021/07/16 08:02 #7

  • Monia92
  • Monia92 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 37
  • Otrzymane podziękowania: 51
Najgorsze co możesz robić to przejmować się cudzą opinia. Rodzice mojego byłego partnera wiedzą doskonale jaki jest i do czego jest zdolny, powiem ci ze sami mówili ze muszę podjąć decyzje..
gdy ją podjęłam to ja stałam się tą złą, oni dalej wierzą ze wiążąc go na smyczy wyleczą go.. chciałam pomóc całej rodzinie jakby nie było..
Nieważne jaki moment wybierzesz, jeśli ktos chce się przyczepić to się przyczepi. Święty spokoj jest jednak najważniejszy i to o sobie powinnaś pomyśleć, a jeśli trzeba to pewne sprawy poregulowac prawnie jeśli bedziesz na to gotowa. Pamiętaj! Święty Spokoj! ^^)
Za tę wiadomość podziękował(a): Masha89

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moje życie... 2021/07/16 12:22 #8

  • Masha89
  • Masha89 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 15
Cały czas próbuje być twarda ale różnie wychodzi. Dziś go do domu nie wpuściłam. Mówię że wejdzie jeśli będzie trzeźwy a żeby być znowu ze mną powinien iść na terapię bo sam sobie nie radzi. Na chwilę nie pije a potem ma ciągi kilka dniowe...
Ja wiem czemu nie potrafię być twarda... Bo ciągle mam w głowie nieudane małżeństwo i przez nowy związek chciałam udowodnić innym że można zacząć żyć na nowo.... Nie pomyślałam że zakocham się w osobie uzależnionej.. Dopiero w ciąży poznałam jego historie życia. Miał żonę, dzieci nie mieli ale też pił, miał długi... W końcu wzięli rozwód...
A teraz ja ciągnę to brzemię tylko w tym wszystkim jest niewinne dziecko.
Za tę wiadomość podziękował(a): Anetka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moje życie... 2021/07/16 13:00 #9

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 5575
  • Otrzymane podziękowania: 10090
Planujesz poszukać jakiejś pomocy dla siebie?
Za tę wiadomość podziękował(a): Masha89

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moje życie... 2021/07/16 13:20 #10

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Online
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 19357
  • Otrzymane podziękowania: 31619

Bo ciągle mam w głowie nieudane małżeństwo i przez nowy związek chciałam udowodnić innym że można zacząć żyć na nowo.....

To nie jest zupełnie tam Masho. Bardziej skoncentrowałabym sie nad pytaniem: Dlaczego po raz drugi weszłam w związek dysfunkcyjny, dlaczego znów wybrałam właśnie takiego mężczyznę? Myślę, że po kolejnych próbach założenia związku wybierzesz znów właśnie takiego mężczyznę.
Trzeba poszukać źródła tych wyborów. Być może nawet w dzieciństwie :-? Nie sama. Sama tego nie rozgryziesz.
Warto udać się do specjalisty po pomoc by rozkminić dlaczego tak się dzieje.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): Masha89, makino, mihau

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moje życie... 2021/07/16 14:54 #11

  • Masha89
  • Masha89 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 15
U ex męża wdomu picie było częste ale nie było sytuacji by mąż miał ciągi alkoholowe. By pił i nie mógł przestać.... Raczej było to okazjonalne bo odrazu reagowałam na częste picie piwa i później było tylko przy okazji. Mąż był 7 lat starszy ode mnie... Nie byłam wtedy gotowa na dorosłe życie miałam 17 lat gdy zaszlam w ciążę... Świat mi się zawalił miałam żal do męża że odebrał mi najpiękniejsze lata młodości. Byłam ułożoną dziewczyna. Nie pijącą, nie paląca... Nagle byłam wstydem rodziny...
Po 8 latach bycia razem odeszłam z małymi dziećmi (6 letnim i 1 rocznym). Czułam się tam źle, wracałam zmęczona ze szkoły a byłam już żona i matką więc miałam liczne obowiązki... Psychiczne gnębienie szwagierki czy dom wysprzątałam, czy teściowi przescielilam łóżko, czułam się jak w złotej klatce...
Jednak rozwód dopiero złożyłam po 5 latach osobnego życia... Gdzieś liczyłam że się dogadamy... Mąż nie chciał wyprowadzic się z rodzinnego domu by spróbować żyć na swoim z dala od teściów itp
Gdy poznalam obecnego partnera byłam na etapie chce ułożyć te rozsypane karty...
Uwierzyłam w piękne słowa nie mając pojęcia że decyduje się na dziecko z uzależnionym. I gdy już spakowałam go bo miałam dość picia, jego zamknęli a ja okazało się że jestem w ciąży. Myślę że gdyby nie ciąża na tamten czas to bym już z nim nie była.

Jeszcze dodam że po trzech latach małżeństwa mąż uderzył mnie dwa razy w twarz... Wtedy coś we mnie pękło i to też był początek końca małżeństwa.... Niby przepraszał.... Ale nie było powodu do takiego zachowania... Kłótnia przez teściową, ogólnie to był mamin synek.

Już dawno myślałam o psychologu ale tak jakoś radziłam sobie.... Ale w środku jest ból i żal. Też mam pretensje do samej siebie że dzieciom nie stworzyłam normalnej rodziny. Wina gdzieś zawsze leży po środku, nie odnalazłam się w tamtym czasie... Szkoda tylko niewinnych dzieci.
A teraz staram się walczyć z tym piciem...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Alex75. Powód: Połączenie wpisów, możliwa edycja

Moje życie... 2021/07/16 15:41 #12

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 5575
  • Otrzymane podziękowania: 10090

Już dawno myślałam o psychologu ale tak jakoś radziłam sobie.... Ale w środku jest ból i żal. Też mam pretensje do samej siebie że dzieciom nie stworzyłam normalnej rodziny. Wina gdzieś zawsze leży po środku, nie odnalazłam się w tamtym czasie... Szkoda tylko niewinnych dzieci.
A teraz staram się walczyć z tym piciem...


Ta uczucia, które opisujesz to właśnie dowód, że sobie nie radzisz. Pomyśl sobie może w ten sposób: alkoholik jest uzależniony od alkoholu a współuzależniona jest uzależniona od alkoholika. To powodowało, że ja też walczyłam z piciem, chciałam go uzdrowić, zmotywować, stworzyć dobry związek. Kiedy mi się nie udawało miałam masę uczuć podobne do twoich. I podpisze się pod tym co wyżej napisała Emilka samemu sobie z tym nie poradzisz, potrzebna jest pomoc specjalisty.

Mam jeszcze prośbę abyś zapoznała się z regulaminem ponieważ nie piszemy posta pod postem w czasie 15 minut kiedy jest możliwość edycji. Dziękuję
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomasz23, Masha89, Kaja-kaja35

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Alex75.

Moje życie... 2021/07/23 20:12 #13

  • Masha89
  • Masha89 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 15
Proszę o poradę!
Mój partner popijał od poniedziałku... Dziś od 8 rano go nie było, w pisaniu przeprasza że kocha tylko nie potrafi przestać pić, nawet już sam zaczął mówić że musi iść na terapię. Powiedziałam mu że musi wytrzeźwieć i sam podjąć tą decyzję bo nic na siłę a ja mu pomogę.
Jest późno dzwonił że już nie ma sił. Czekać aż wróci? I co z terapią? Jest szansa że otwarta terapia coś pomoże czy tylko izolacja w ośrodku?

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moje życie... 2021/07/23 21:55 #14

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 5575
  • Otrzymane podziękowania: 10090
Na forum dzielimy się swoim doświadczeniem, nie dajemy rad, ponieważ każdy poniesie konsekwencje swoich decyzji.

Pytasz czy czekać aż wróci. A chciałabyś go pójść szukać?

Ja tak zrobiłam poszłam, szukałam, znalazłam, za prowadziłam do domu i się zaopiekowałam. Jak pięknie przepraszał i obiecywał. Jak to on już nie ma siły, ma tego dosyć, teraz podejdzie do terapii poważnie itp. I wiesz co.... i nic, nic się nie zmieniło. To były tylko puste słowa.

Co z terapią? Jeśli twój partner chce coś zrobić ze swoim piciem to to zrobi. Wie gdzie pójść, wie co robić, ma doświadczenie. Na razie to tylko słowa. Dzisiaj wiem, że do takich pięknych obietnic powinnam podchodzić z dystansem, rozliczać z czynów a nie ze słów.

Ty jednak możesz zrobić coś bardzo ważnego, zająć się swoim współuzależnieniem. Próbując 'pomóc' mojemu partnerowi popełniałam same błędy. Tak właśnie działa współuzależniona, chce pomóc a tak naprawdę często szkodzi. Dopiero na terapii się o tym dowiedziałam kiedy usłyszałam, że "moje postępowanie tylko pchało go w nałóg".
Za tę wiadomość podziękował(a): Masha89

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Alex75.

Moje życie... 2021/07/24 07:27 #15

  • Masha89
  • Masha89 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 15
Tak wiem, że konsekwencje muszą alkoholicy ponosić dlatego też nie pojechałam za nim.
Ja narazie nie wierzę w te obietnice ale jeśli wytrzeźwieje i będzie chciał to go zapisze na terapię ja pewno też chętnie skorzystam z takiej pomocy.
Sam powiedział przez telefon że śmiał się z tego co mówiłam że sobie nie radzi a teraz przyznał mi rację że nie potrafi przestać pić i musi mu ktoś pomóc. I tak jak pisałaś on dobrze wie gdzie szukać pomocy tylko musi sam chcieć.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moje życie... 2021/07/24 07:58 #16

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 5575
  • Otrzymane podziękowania: 10090

ale jeśli wytrzeźwieje i będzie chciał to go zapisze na terapię


Twój mąż nie jest małym chłopcem, którego trzeba zapisać, zaprowadzić i za niego wszystko załatwić. Jeśli będzie chciał to sam się zapisze na terapię. A jeśli nie będzie chciał to tego po prostu nie zrobi. Jest taka dobra zasada, nigdy nie rób za alkoholika tego co potrafi zrobić sam.

przyznał mi rację że nie potrafi przestać pić i musi mu ktoś pomóc.


A pomóc może tylko specjalista od uzależnień albo inny wykwalifikowany do tego człowiek.

Nie chcę ci burzyć nadziei ale alkoholik w czasie picia albo zaraz po, potrafi pięknie mówić i obiecywać. Czas wszystko zweryfikuje.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alchemia, Tomoe, HENIEK, marcin, Krysia 1967, Monia92, Masha89

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moje życie... 2021/07/26 09:54 #17

  • Masha89
  • Masha89 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 15
Oj czarować to alkoholik potrafi.
W sobotę rano dotarł do domu i nawet przy mnie zadzwonił do takiego Pana co zajmuje się uzależnieniami. Byłam zdziwiona że zna taką osobę. Dziś koło 16 ma przyjechać na wstępną rozmowę. Także sam sobie to załatwił. Chcieć to móc... Teraz tylko pozostaje dotrzymać słowa. Chciałabym by zaczął terapię bo bez tego szczerze nie ma szans by sam od siebie przestał. I teraz pozostaje tylko czekać co będzie.
Wszystko w jego rękach...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moje życie... 2021/07/26 14:35 #18

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Posty: 7929
  • Otrzymane podziękowania: 16961
A ty, Masha? Co z twoją terapią? Podjęłaś jakieś działania?
Lista rzeczy, które musisz udowodnić innym ludziom:
1. Nic.
2. Kompletnie nic.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moje życie... 2021/07/28 06:09 #19

  • Masha89
  • Masha89 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 15
Chce iść na terapię tylko u mnie jest kwestia małego dziecka 9 miesięcznego.
Nie mam na chwilę obecną z kim go zostawić.
Byłam z dzieckiem i z partnerem 1 godzinę na rozmowie dla AA niestety z małym dzieckiem nie dało się wysiedzieć dłużej. Poszłam by dać otuchy partnerowi. Zobaczyłam masę ludzi, którzy mają ten problem i z boku patrząc wielki podziw że potrafią latami żyć w trzeźwości.
Zaproszeni jesteśmy na kolejne spotkanie ale no to nie miejsce dla malutkiego dziecka które kręci się i człowiek nie może się skupić na rozmowie.
Powiedziałam partnerowi po wyjściu że chciałabym również iść na takie spotkanie ale dla współuzależnionych to powiedział że mi pomocy nie trzeba bo nic mi nie jest...dziwnie się wtedy poczułam bo nawet tutaj wpisując się na portal czułam, że potrzebuję pomocy.
Chciałabym przede wszystkim wiedzieć jak nie przeszkadzać w tym trzeźwieniu. Dużo czytałam na ten temat ale myślę, że spotkanie na terapii będzie lepsze niż sucha teoria.
Gdyby partner chodził na spotkania to może został by z małym bym ją też mogła...
Malutki krok zrobiony... Byleby chodzić na spotkania bo w grupie jest siła.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moje życie... 2021/07/28 08:17 #20

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 5575
  • Otrzymane podziękowania: 10090

Byłam z dzieckiem i z partnerem 1 godzinę na rozmowie dla AA niestety z małym dzieckiem nie dało się wysiedzieć dłużej. Poszłam by dać otuchy partnerowi.


Rozumiem, że byłas na mityngu AA. Mogłabyś ten czas poświęcić na siebie na spotkanie AlAnon albo godzinna terapię dla siebie.

Powiedziałam partnerowi po wyjściu że chciałabym również iść na takie spotkanie ale dla współuzależnionych to powiedział że mi pomocy nie trzeba bo nic mi nie jest...


Pozwól aby ocenił to specjalista od uzależnień na terapii współuzależnienia. Ja też uważałam, że wszystko ze mną w porządku a terapeutka stwierdziła, że jestem głęboko współuzależniona.

Chciałabym przede wszystkim wiedzieć jak nie przeszkadzać w tym trzeźwieniu. Dużo czytałam na ten temat ale myślę, że spotkanie na terapii będzie lepsze niż sucha teoria.


Celem twojej terapii jest twoje zdrowienie. Nie chcesz przeszkadzać to pozwól mu działać bez twojej ciągłej kontroli. Jeśli całe swoje zaangażowanie skierujesz na siebie zamiast na niego to będzie dobry kierunek.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano, Jaskolka, Tomasz23, Masha89, Kaja-kaja35, makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moje życie... 2021/07/28 15:30 #21

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Posty: 7929
  • Otrzymane podziękowania: 16961
Więc mówisz, że dziecko nie było przeszkodą, gdy chodziło o wsparcie partnera w leczeniu, ale jest przeszkodą w podjęciu leczenia przez ciebie? I w dodatku autorytetem dla ciebie, w kwestii twojego leczenia, jest czynny alkoholik?
Czy ty mniej więcej dostrzegasz, co tu napisałaś? Bo ja - owszem.
Lista rzeczy, które musisz udowodnić innym ludziom:
1. Nic.
2. Kompletnie nic.
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak, Jaskolka, Ilonka, Alex75, marcin, Krysia 1967, Tomasz23, Kaja-kaja35, makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Tomoe.

Moje życie... 2021/07/29 07:49 #22

  • Masha89
  • Masha89 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 15
Chyba ktoś źle rozumie co pisze.
Byłam z dzieckiem i partnerem raz i mi wystarczy ja chodziłam po pokoju trzymając godzinę dziecko na rękach a partner opowiadał o swoim uzależnieniu. To zachęcam każdego z malutkim dzieckiem na terapię.
Jeżeli ja mam opowiadać o swoim życiu, emocjach to wolałabym to mówić na spokojnie siedząc a nie biagajac po pokoju i połowy nie rozumieć co kto mówi.
Alkoholik nie jest dla mnie żadnym autorytetem. Tak naprawdę to moja walka z nim doprowadziła do tego że sam sięgnął pomocy.
Dobrze się ocenia kogoś po pisaniu. Nie mam siostry, nie mam koleżanek dobrych które by z dzieckiem zostały. Jedyne co to mogę liczyć że trzeźwy partner będzie chciał zostać z małym w domu.
Chyba tu chodzi o wsparcie a nie na odwrót.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moje życie... 2021/07/29 08:17 #23

  • Kaja-kaja35
  • Kaja-kaja35 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 16
  • Otrzymane podziękowania: 44
Masha89 - spokojnie.
Oczywiście, że chodzi o wsparcie i na pewno nikt z tu obecnych nie chce specjalnie sprawiać Ci przykrości.
Natomiast musisz zrozumieć, że my jako osoby współuzależnione widzimy to nasze bagno trochę inaczej i czasami wsparcie polega też na napisaniu prawdy i uświadomieniu nam jak to wygląda z perspektywy obcych nam ludzi, którzy byli w podobnym bagnie jeszcze niedawno.
Jestem na forum dopiero kilka dni i też na początku spodziewałam się poklepywania po ramieniu, odpowiedzi typu "oj oj oj jaka ty jesteś biedna"...niestety szybko się zdziwiłam. ^^)
Kilka racjonalnych odpowiedzi ukazujących mi, że robię coś nie tak, że idę w złą stronę, obiektywna krytyka...no i co? trzeba było wziąć na klatę.

"Tak naprawdę to moja walka z nim doprowadziła do tego że sam sięgnął pomocy" napisałaś - a kto ma walczyć z Tobą, żebyś sięgnęła po pomoc?
Pamiętaj, że nawet jeśli Twój partner podejmie leczenie, to w momencie, gdy Ty tego nie zrobisz, nie pójdziesz gdzieś po pomoc, możesz popełniać błędy, które wcale nie będą sprzyjać jego zdrowieniu.

Zapytam jeszcze, bo nie widziałam żebyś pisała wcześniej...gdzie w tym wszystkim są dwaj starsi synowie??
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak, Jaskolka, Alex75, Masha89

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Kaja-kaja35.

Moje życie... 2021/07/29 08:45 #24

  • jerzak
  • jerzak Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 4905
  • Otrzymane podziękowania: 10851

Byłam z dzieckiem i partnerem raz i mi wystarczy ja chodziłam po pokoju trzymając godzinę dziecko na rękach a partner opowiadał o swoim uzależnieniu.

%%- Witam.
Jeśli byliście na mitingu AA to mniemam że był to miting otwarty. Bo jeśli zamknięty (tylko dla alkoholików) wtedy partner powinien być sam , a Ty nie musiała byś go nadal kontrolować ,by dowiedzieć się o tym czego w twoim mniemaniu jeszcze nie wiesz by nadal walczyć nie o niego a z nim.
Zadbaj o siebie i dziecko. Partner jeśli ma szczerą chęć zaprzestania picia i poczuje odpowiedzialność, zrobi wszystko by zatrzymać chorobę.
Alkoholizm to choroba... bywa śmiertelna.
Trzeźwienie to proces.
Alkoholizm to też proces... destrukcyjny
Przemyślanych decyzji. Spokojnego przedpołudnia.
"Chętnych los poprowadzi, niechętnych wlecze"- Seneka
Za tę wiadomość podziękował(a): Jaskolka, Katarzynka77, Alex75, marcin, Masha89

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moje życie... 2021/07/29 12:31 #25

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Posty: 7929
  • Otrzymane podziękowania: 16961
Masha, ja rozumiem że jesteś na mnie zła, bo ty sobie wymyśliłaś, że wyciągniesz swojego alkoholika z morza wódy, uratujesz go, po czym on ci będzie za to wdzięczny dozgonnie i będziecie żyli razem długo i szczęśliwie.
To taka bajka o całowaniu żaby, żeby zmieniła się księcia. Niestety w realnym życiu od tego całowania przeważnie kobieta zmienia się w żabę, a te całowane żaby ani myślą stać się księciami.

Naprawdę byłoby lepiej dla ciebie, gdybyś poprosiła rodziców albo kogoś znajomego, żeby ci po popilnowali dziecka w czasie gdy ty będziesz na terapii. Bo licząc na pomoc trzeźwego partnera w opiece nad dzieckiem możesz się przeliczyć. W ogóle wszelkie plany życiowe oparte na wierze w to, że alkoholik się zmieni dla ciebie i dzięki tobie to budowanie zamków na piasku.
Lista rzeczy, które musisz udowodnić innym ludziom:
1. Nic.
2. Kompletnie nic.
Za tę wiadomość podziękował(a): Ilonka, marcin, Masha89

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moje życie... 2021/07/30 10:29 #26

  • Masha89
  • Masha89 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 15
Co do terapii to poszłam tam bo sam chciał bym przy nim była. Narazie to taki start więc nie nastawiam się na cuda. By były efekty pewno trzeba chodzić a ja...
Powiem tak całe życie potykam się o własne złe wybory. Teraz jeszcze bardziej to sobie uświadomiłam, że jestem zbyt ufna. Strach o kolejne lata przyszłe jest bo mam świadomość, że mogę iść sama jeśli nic się nie zmieni.
I myślałam, że tym razem stworze związek najlepszy. I będę żyła normalnie jak inni. Tak naprawdę to w życiu można być pewnym śmierci ale żyć trzeba.


Co do synów to wracają z wakacji jutro. Nie było ich cały miesiąc byli u taty. Oczywiście rozmawiałam z partnerem że jeśli miałaby być powtórka pijackiego ciągu to lepiej się rozejść po zgodzie bo moi synowie już więcej rozumieją. Ciężko mi w paru zdaniach przedstawić swoje życie. Myślę, że każdy rozumie to co pisze na swój sposób.
Zauważyłam coś czego nigdy nie miałam, od tygodnia gdy zbliża się godzina 17 zaczynam się denerwować i czekam czy partner zadzwoni a później jaki przyjdzie z pracy....Już boję się na zapas.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moje życie... 2021/07/30 12:00 #27

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 5575
  • Otrzymane podziękowania: 10090

I myślałam, że tym razem stworze związek najlepszy. I będę żyła normalnie jak inni.


Problem w tym, że chora osoba nie jest w stanie zbudować zdrowego związku. A związek uzależniony - współuzależniona jest chory i obydwoje potrzebują pomocy. Dopiero jak zaczęłam się leczyć wszystko zaczęło się zmieniać.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jaskolka, Masha89

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moje życie... 2021/07/30 12:41 #28

  • Roza
  • Roza Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 43
  • Otrzymane podziękowania: 77

Strach o kolejne lata przyszłe jest bo mam świadomość, że mogę iść sama jeśli nic się nie zmieni.
.


Całkiem niedawno czułam to samo. Aż w końcu do mnie dotarło, ze nie tylko mój mąż żyje w iluzji ale ja również. Przestałam myśleć o naszej przyszłości, bo większość były to marzenia o cudownym życiu, o wlasnym wspólnym domku z ogródkiem o starości spędzonej na tarasie z mężem itd. A w rzeczywistości to tu i teraz mamy taki domek tylko ze wynajmowany. Absurdalnie nie zauważalam tego co tu i teraz.
Teraz zrozumiałam, ze trudno, być może nie będziemy razem, ale kiedyś napewno usiądę w bujanym fotelu wśród róż na tarasie, być może zamiast męża będę głaskać rudego kota na kolanach. A może pojawi się ktoś inny? Napewno nie zabraknie wnucząt.
Przetrawiłam ten strach.

Co do dziecka polecam nosidełko. Kiedy moja córeczka była mała ratowało mi życie, chodziłam z nią w ten sposób i na zakupy i na spotkania w szkołach itd, zazwyczaj wtulona spała dłużej niż np w wózku. inaczej nie byłabym wstanie nigdzie wyjść.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jaskolka, Krysia 1967, Masha89, 21martyna, makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moje życie... 2021/08/10 05:20 #29

  • Masha89
  • Masha89 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 15
Dwa tygodnie było względnie i trzeźwo... W sobotę robiliśmy parapetówkę, alkohol był...zamin się zaczęła impreza robiłam już kazanie partnerowi by nie pił.... W ogóle byłam za nie kupowaniem alkoholu ale on kupił, gdzie s odpuscilam... Było kulturalnie wypił z bratem parę drinków i tyle. Wszystko było ok choć ja wiedziałam, że to cisza przed burzą. W niedzielę byliśmy zaproszeni do teściów. Tam picia nie było ale brat go poczęstował jednym piwem. Wróciliśmy do domu a on sobie w kotłowni są dawkował piwa które kupił na parapetówkę. Oczywiście zrobiłam małą awanturę co wyrabia że jesccze mu mało a ma do pracy. Nie odzywałam się cały wieczór do niego nie odpowiadałam na nic. W poniedziałek rano pojechał do pracy... Ponoć czy był nie wiem.
Po południu napisał, że jedzie z kolegą na jakieś auto popatrzeć ja już czułam że poszedł w picie. Nie myliłam się, wrócił koło 1 w nocy ledwo stał na nogach. Wyszłam na dwór i powiedziałam że go nie wpuszczę w takim stanie. Więc spał na polu. Rano koło 5 widziałam że spał w aucie, reszte sie zmył i go nie ma. Podejrzewam że sklep podpiera i dawkuje się. Wątpię by był w stanie robić. Plecak zostawił na polu więc go do domu włożyłam....
Muszę się zmobilizować i sama sobie pomóc.
Za tę wiadomość podziękował(a): williwilli55

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moje życie... 2021/08/10 06:39 #30

  • williwilli55
  • williwilli55 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2515
  • Otrzymane podziękowania: 4259
Zadbaj o siebie a na pijacego alkoholika i tak niemasz wplywu
Pogody ducha
Darek alkoholik
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, marcin, makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez williwilli55.

Moje życie... 2021/08/10 07:26 #31

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 5575
  • Otrzymane podziękowania: 10090

Muszę się zmobilizować i sama sobie pomóc.


Masz dwa wyjścia albo coś zrobisz dla siebie albo będziesz dalej żyła jego piciem analizując ile wypił i kiedy. To drugie wykończy cię psychicznie i fizycznie. Tak było u mnie. Nie ma na co czekać. Awantury, obrażanie się i inne próby wpłynięcia na jego picie to droga donikąd.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moje życie... 2021/08/10 08:04 #32

  • Masha89
  • Masha89 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 15
Dzwoniłam kilka razy na szpital na rejestrację i na aa w gminie. Nie dodzwoniłam się ale się nagrałam z prośbą o kontakt. Spróbuje jeszcze później. Chcę chodzić na terapię cokolwiek bo fakt psychicznie już nie wyrabiam.
Moja mama ma schizofrenie. Nie chodzi do lekarza bo przecież jest zdrowa ale raz udała się wizyta u psychiatry i ma leki które niestety jej dajemy bez jej wiedzy. Bez leków zachodzi w głowę, mówi do siebie itp... To pewno jest rodzinne bo moje dwie ciocie też na to chorują... A ja muszę nie dać się zwariować i walczyć zanim ja nie zacznę mówić od rzeczy :(

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moje życie... 2021/08/13 04:56 #33

  • Masha89
  • Masha89 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 15
Witajcie...
Miałam dość tej karuzeli. Raz był Kochany, a raz zupełnie dla mnie Obcy jakby nie słyszał co do niego się mówi.
W środę gdy trzeci dzień nie poszedł do pracy, tylko pijany wchodził do domu jakby to była norma nie wytrzymałam. Kazałam mu się pakować i wynosić. Na początku nie chciał, tłumacząc się że do tego domu się dołożył i nie pójdzie z tąd. Resztę nie pozwoliłam mu by smacznie spał w końcu wstał zabrał do plecaka parę swoich rzeczy, pożegnał swojego malutkiego synka i wyszedł. Pewnie źle zrobiłam ale żeby poszedł z domu dałam mu 500 zł bo on nie miał nic a dla spokoju to zrobiłam...
Napisał, że przeprasza chce wrócić ja się upieram by nie wracał bo jego obietnice o leczeniu kończyły się na jednym widzeniu.
Jest mi ciężko....ale żyć muszę...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moje życie... 2021/08/13 09:25 #34

  • Magda
  • Magda Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1216
  • Otrzymane podziękowania: 2805

Napisał, że przeprasza chce wrócić ja się upieram by nie wracał bo jego obietnice o leczeniu kończyły się na jednym widzeniu.
Jest mi ciężko....ale żyć muszę...


Czyżby już 500 przechlał ? Oby jak wróci nie było tak, że będzie robił akcję żeby kasę dostać. Wątpię, że na jedzenie pieniądze wydał.
Za tę wiadomość podziękował(a): Masha89

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moje życie... 2021/08/13 10:17 #35

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 15019
  • Otrzymane podziękowania: 20304
Wrocić jakby nigdy nic, na jakiej planecie on żyje.
Nic nie robi, tylko chla i ma gdzieś. Co to ma z życiem wspólnego?
Tylko konsekwentne działanie, zero słuchania obiecanek, przeprosin, słowa bez czynów, to tylko słowa.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Za tę wiadomość podziękował(a): Masha89

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3