Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: Kali - historia życiem pisana ..

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/05 09:59 #1

  • Kalindra
  • Kalindra Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 72
  • Otrzymane podziękowania: 184
Witajcie ,

Mam na imie Ania , mam 48 lat i jestem żoną alkoholika .
Okrutnie brzmią te słowa kiedy je piszę i sama czytam ale są prawdą mojego zycia.
Mam dwóch dorosłych synów - starszy ma swoją rodzinę - zonę i dziecko , młodszy mieszka ze mną jeszcze - ma 22 lata.
Mam też męża alkoholika, który ewoluuje w swoim piciu od 10 lat. Zaczynało się niewinnie , od piwka na wieczór i alko do towarzystwa przy okazji gości . Ale nigdy nie było ciagu dalszego , zawsze picie na imprezie i koniec imprezy i koniec picia. Był dobrym ojcem , mężem . Dbał o dom , rodzinę i zawsze wiedziałam ze jesteśmy dla niego wazni a ja jestem miłoscia jego życia co wielokrotnie mi udawadniał .. jak jeszcze nie pił , jak były te nasze dobre dni ..ale to było dawno temu. Teraz mam wrażenie że to było baaardzo dawno temu.
Mąż pije czynnie od 10 lat. Jego picie ewoluuje , tak jak i moje reakcje na to picie .
Poczatkowo przymykałam oko , zrzucałam to na kolegów i towarzystwo.Słyszałam tylko że sie czepiam i że zna granice. Pewnego dnia granice przepadły , zaczeły się awantury i demolowanie domu . Zaczełam uciekać z domu z synami, chłopcy byli już nastolatkami i czasami próbowali go usadzić co róznie się konczyło. Zazwyczaj awantury konczyły się nastepnego dnia pokorą i miesiącem pokazywania jak bardzo nas kocha i jak bardzo chce to naprawić . Ale potem to się zmieniło , zaczeła sie agresja i szukanie winnego . Padło na mnie .. zaczeło się dogadywanie głupie ,kiedy mu mówiłam że robi coś źle odbijał piłeczkę i rzucał we mnie teksty " ty nie jesteś inna " .Na moje pytanie "co takiego masz mi do zarzucenia" słyszałam ogólnikowe " dobrze wiesz , a jak nie wiesz to się dowiedz".
Przerobiłam nekanie psychiczne , wydzwanianie do mnie w środku nocy że on sie zabije jak nie wróce , że bede go miała na sumieniu , przerobiłam chorobliwą zazdrość o wszystkich w moim otoczeniu , zwłaszcza facetów .. mimo że nie jestem atrakcyjną kobietą , mam sporą nadwagę i nie uważam się za typ kobiety na którym faceci zawieszają oko . Mimo to wg męza każdy facet koło mnie to potencjalny kochanek .
Przerobiłam niebieską kartę , policję , terapię x2 dla niego , przerobiłam mowienie rodzinie o problemie a już obietnic i kajania się przed nami przerobiłam chyba setki ..
Nie musze mówic jaki był tego efekt - sami wiecie . Po piciu był miesiąc spokoju a potem ciche powolne wracanie do tego i sprawdzanie na ile może sobie pozwolić . Uspiona moja czujność dawała mu zachęte do picia i ewolucji w piciu . Kiedy uznał ze awanturami sobie szkodzi - zszedł do podziemia , umiał się ukrywac . Niestety zawsze głupio wpadał , zawsze coś sie wydało i na trzeżwo znów były rozmowy że ma problem . Ale wszystko wracało .. butelki piwa zamieniły się na wódkę , skrytki zmieniły miejsce , wręcz po pewnym czasie zaczely znikać z domu abym nic nie znalazła .
Wiele razy mu groziłam że jak nie skonczy z tym to bedzie musiał opuscić dom lub ja to zrobię . groziłam .. ale nic nie zrobiłam , brakło konsekwencji .. Tak to się kręciło prawie 10 lat.
W jego oczach stałam sie wrogiem nr 1 , to ja buntowałam rodzinę , to ja buntowałam dzieci .. cały swiat był jego wrogiem przeze mnie .
Od kilku lat nie współzyliśmy ze sobą bo on nie miał takiej potrzeby. Wręcz pewnego dnia usłyszałam ze jak mi brakuje ciupciania to mogę sobie poszukać kogoś kto mnie wydmucha... Po prawie 30 latach wspólnego życia takie słowa były jak trucizna. Zatkało mnie ..
Ale dośc o tym co było .. teraz jest inaczej .

Miesiąc temu po tych wszystkich akcjach spokoju i ukrywania jego picia przez niego samego przed samym sobą - najbliższa rodzina postanowiła pokazać nam że widzą że jest źle . Przyjechał mój syn starszy z żoną , siostra moja i jego brat . Powiedzieli wprost że musimy wyleczyć ten dom od alkoholu , że nam pomogą , że rozstanie jest proste ale moze trzeba walczyć o te 30 lat aby nie były stracone. On oczywiście uznał z furią że to moja sprawka , że ja ich napuściłam i że się nad znęcam psychicznie i wymyslam problemy. A ja nic nie wiedziałam o ich pomysle , poparałam ich . Zgodziłam się iśc na terapię z nim. Ale powiedziałam też przy nich ze ma wybór - albo na świeta ogarnie się i jakoś damy radę to złożyć albo dostanie pozew rozwodowy w prezencie gwiazdkowym .

Do świat się niby ogarnął - tzn lepiej ukrywał picie . Na świeta dał popis mega - schlał się w trupa prawie w drugi dzien świat i uznał ze nic sie nie stało .. dla mnie sie stało . Znalazłam buteleczkę w kieszeni spodni , kolejne ukryte w plecaku schowane w rekawiczki robocze aby czasem nie brzękały o siebie . Nie wytrzymałam .. syn wpadł w furie . jedna z buteleczek rzucił w niego i rozbiła mu się na głowie . Zrobiła się rana . Zaczeli sie szarpać . Wyrzucilismy go za drzwi na klatkę schodową to mało nam drzwi nie rozwalił bo chciał wejśc .
Nastepnego dnia na trzeżwo uznał ze został bezpodstawnie napadniety i pobity. No cóż .. jego wersja. Nie uznaję ze syn dobrze zrobił , nigdy tego nie popierałam a wręcz nie dopuszczałam do takich akcji. Ale spróbujcie powstrzymać faceta 190 cm z siła tarana .
Ostatatecznie mąż usłyszał że ma sie wynieśc z mieszkania . Koniec .
Po tygodniu kłotni , zabierania mi pieniedzy wyprowadził sie . Odszedł 2 stycznia. Znalazł sobie mieszkanie . Walkę dalszą toczy z nami .. straszy nas ze zgłosi syna na policję za pobicie bo ma pewnie złamane żebro i wstrzas mózgu bo rana jest na głowie i on ma zawroty głowy .. hmm .. dziwne że nie miał tego kilka dni temu, że pracował i funkcjonował normalnie. No ale może ja się nie znam ..

Długa ta moja wypowiedż , ale też długie jest to moje zycie z alkoholikiem .. wybaczcie że zanudzam was pewnie .
Dorosłam juz chyba do decyzji ze zdrowiej bedzie dla mnie zyć samej , zyc dla siebie. Mam dzieci , mam ich wsparcie ogromne w walce z nim. Mam niby wsparcie mojej mamy i siostry , mama sama wiele lat temu wyszła z alkoholizmu - ale ona miała zupełnie inną drogę niż On . Siostra .. hmm.. chyba nadal stoi za nim i chce mu dawać kolejne szanse .
Przez to że walczyłam z nim i co jakiś czas go stopowałam w piciu , rodzina ma obraz mnie złej , okrutnej , wrzeszczacej i wymagającej od niego zbyt wiele . Przecież on nie pije a ja się czepiam ..ehhh
On pije , pił i pić bedzie - ale swietnie to ukrywa przed nimi robiac ze mnie wiedźmę.

I jeszcze jedna bardzo wazna sprawa - nigdy nie piłam , wrecz od zawsze stronię od alkoholu . Nie lubię piwa , wódki pic nie umiem i nie chce , nie wiem jak smakuje bimber .
Nie piję i nie piłam , nie dlatego ze mam męża alkoholika ale dlatego że tak juz mam . Alkohol i papierosy mogą dla mnie nie istnieć . Nie czuję potrzeby kosztowania tego a na spotkaniach wszelkich umiem sie świetnie bawić bez alkoholu ..

Obecnie męza nie ma od trzech dni ,układamy sobie z synem nowe zycie . Wiem ze bedzie nam mega cięzko finansowo bo nie zarabiam extra kasy . Obydwoje z męzem radzilismy sobie dobrze , było na rachunki z mojej pensji i na zycie z jego pensji . Tearz została moja pensja na wszystko. Przez covid syn stracił pracę , wprawdzie ma coś umówione ale od lutego zapewne .
Nie wiem jak będzie jutro , nie wiem co przyniesie kolejny dzien .. ale wiem że zrobiłam dobrze. Wiem ze muszę zyć dla siebie ..

Czytam Wasze forum od kilku dni , czytam i jakbym w lustro patrzyła .. nie jestem sama juz. Liczę na wasze słowa , liczę na pomoc dobrym słowem . Chyba tego mi najbardziej potrzeba teraz .

To sie rozgadałam .. masakra :((((
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Magda, Angora, jerzak, Alchemia, Havana, Alex75, looking2019, marcin, Ewagos ten użytkownik otrzymał 9 podziękowań od innych

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/05 10:18 #2

  • Ewagos
  • Ewagos Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 46
  • Otrzymane podziękowania: 14
Zrobiłaś dobrze ,że go zostawiłaś .Twoja historia jakoś przypomina mi moją i zaczynam obawiać się,że będzie miła podobne zakończenie :( Jesteśmy w podobnym wieku.Siły i wytrwałości Ci życzę @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kalindra

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/05 10:21 #3

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 3928
  • Otrzymane podziękowania: 7505
Witaj Aniu :czesc:

Dobrze, że napisałaś, nie jesteś już sama. Może i finansowo będzie gorzej ale spokój jest tego warty. Poza tym masz duże wsparcie swojej rodziny co napewno jest pomocne.
Wspomniałaś, że mąż przechodził dwie terapie a czy ty korzystałaś z jakiejś pomocy dla siebie? Mi bardzo pomogła terapia współuzależnienia, powiedziałabym, że postawiła mnie na nogi po związku z alkoholikiem, który mnie wyczerpał fizycznie i psychicznie i emocjonalnie.

Dobrze, że jesteś i zawalczyłaś o siebie. @};-
Ostatnio zmieniany: 2021/01/05 10:22 przez Alex75.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kalindra

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/05 10:22 #4

  • Kalindra
  • Kalindra Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 72
  • Otrzymane podziękowania: 184
Dziękuje bardzo za dobre słowo :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/05 10:26 #5

  • Krysia 1967
  • Krysia 1967 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 674
  • Otrzymane podziękowania: 1188
Wita Aniu na forum :czesc: .
Historię Twoją przeczytałam jednym duszkiem.
Często w życiu widzimy,że jest coś nie tak,ale nie zawsze wiemy kiedy i jak zareagować.
Ty zareagowałaś i bardzo dobrze,napewno długa droga jeszcze przed Tobą,ale nie jesteś z tym sama,dobrze,że masz synów,którzy Cię wspierają.
Dobrze,że jesteś już z nami.Tutaj znajdziesz wiele cennych rad i doświadczeń.

Spokoju wewnętrznego i pogody ducha Ci życzę @};- .
Ostatnio zmieniany: 2021/01/05 10:28 przez Krysia 1967.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kalindra

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/05 10:27 #6

  • Kalindra
  • Kalindra Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 72
  • Otrzymane podziękowania: 184
Alex75 napisał:
Witaj Aniu :czesc:

Dobrze, że napisałaś, nie jesteś już sama. Może i finansowo będzie gorzej ale spokój jest tego warty. Poza tym masz duże wsparcie swojej rodziny co napewno jest pomocne.
Wspomniałaś, że mąż przechodził dwie terapie a czy ty korzystałaś z jakiejś pomocy dla siebie? Mi bardzo pomogła terapia współuzależnienia, powiedziałabym, że postawiła mnie na nogi po związku z alkoholikiem, który mnie wyczerpał fizycznie i psychicznie i emocjonalnie.

Dobrze, że jesteś i zawalczyłaś o siebie. @};-

Pierwszą terapię mąż przeszedł kilka lat temu , to były dzienne zajęcia i wiele mu wg mnie pomogły wtedy. Zmienił myslenie . Tak , byłam wtedy na rozmowie z psychologiem , któryb zadał mi jedno pytanie : czy jesli odejde od męża będe szczęsliwa ? odpowiedziałam bez wahania że tak . Już wtedy psycholog z osrodka powiedział mi jak to się wszytsko ułozy , że problem nie jest ze mną ale z nim bo to on musi chcieć . Wtedy tego nie rozumiałam , nie widziałam . Teraz wiem ze miał rację .
Nigdy wiecej nie byłam na spotkaniu , aranżował je mąż bo było częscia JEGO terapii . Powiedział ze wiecej nie musze bo jedno starczy dla jego wyleczenia . Widać nie tak miało byc ..
Druga terapia jego miała miejsce dw alata temu - sama go zapisałam do psychologa w tymże ośrodku , nawet chodził .. ale już wtedy nie pił dwa dni przed spotkaniem a po spotkaniu od dnia nastepnego wracał na wlasne tory . Jak dr Jekyll i mr Hyde .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alchemia

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/05 10:40 #7

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 3928
  • Otrzymane podziękowania: 7505
To tylko potwierdza, że nie mamy wpływu na drugiego człowieka. Ja również próbowałam szukać dla niego terapii, psychiatry, woziłam i 'pilnowałam'. Nic to nie dało. W końcu zrozumiałam, że mam wpływ tylko na siebie i tylko siebie mogę zmienić. Zajęło mi to trochę czasu ale pozwoliło zająć się sobą, zmienić sposób myślenia i zacząć żyć inaczej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/05 10:53 #8

  • Krysia 1967
  • Krysia 1967 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 674
  • Otrzymane podziękowania: 1188
Kalindra napisał:

, nawet chodził .. ale już wtedy nie pił dwa dni przed spotkaniem a po spotkaniu od dnia nastepnego wracał na wlasne tory . ""

Czyli nie było uczciwości z jego strony,przygotowywał się raczej tylko fizycznie na to spotkanie z psychologiem :-? ,żeby się jakoś czuć.
Ostatnio zmieniany: 2021/01/05 11:04 przez Alex75. Powód: Poprawa cytatu
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/05 15:00 #9

  • ja
  • ja Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 59
  • Otrzymane podziękowania: 58
Witaj na forum, wiem, co przeżywasz, nie jest łatwo, ale będzie lepiej, dobrze zrobiłaś.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kalindra

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/05 21:13 #10

  • Kalindra
  • Kalindra Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 72
  • Otrzymane podziękowania: 184
Bardzo Wam dziękuję za każde słowo w moją strone , chyba tego potrzebuję teraz najbardziej. Niemniej jednak nie wiem czy czuje się dobrze i tak jak powinnam się czuć w tej sytuacji ..
Czuje się dobrze ?? Nieeee.. ja się czuję od soboty BARDZO DOBRZE :)
Dziś przyłapałam się na tym że wcale mnie nie interesuje gdzie on jest , jak sobie radzi , czy ma co jeść i wogóle nie tęsknie za nim , nie myslę .. a wrecz przeciwnie , zaczyna mi się podobac to moje nowe życie bez niego.
Zostałam w domu sama z 22-letnim synem , który tez odzył . Kiedys zagonienie go do prostych czynności w domu było walką o przetrwanie a teraz to inny czlowiek jest. Zrobił zakupy , posprzatał .. uwaga - wczoraj ugotował zupe pomidorową z kluskami :) Ma czas na rozmowę ze mną , jest spokojny i nie ma już kąsania jak było kiedyś kiedy bylismy podminowani ciągle.
I wiecie co ?? Jest mi z tym XXXX dobrze ...
Ostatnio zmieniany: 2021/01/05 21:15 przez Alex75. Powód: Wulgaryzm
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Angora, Katarzynka77, marcin, Krysia 1967

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/05 21:17 #11

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 3928
  • Otrzymane podziękowania: 7505
Cieszę się z twojego samopoczucia.

Jednak proszę abyś stosowała się do regulaminu ponieważ słowo, które użyłaś występuje w słowniku jako wulgaryzm a takich tu nie używamy. Następne użycie spowoduje czasową blokadę konta. Dziękuję
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Zakapior, Kalindra

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/06 00:43 #12

  • Angora
  • Angora Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 401
  • Otrzymane podziękowania: 489
Witam Aniu i życzę Ci spokoju i uśmiechu. :muza:
Ja już nie piję i nie wyobrażam sobie również spędzać czas z nietrzeźwymi ludźmi. Szkoda na to naszego zdrowia, naszego życia !
Ania alkoholiczka i współuzależniona.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kalindra

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/06 07:04 #13

  • Kalindra
  • Kalindra Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 72
  • Otrzymane podziękowania: 184
Dzien dobry :)
zapowiada się kolejny dobry dzien , o ile mąż wydzwaniał do mnie w poniedziałek i pisał sms to wczoraj zapadła cisza. Noc też była spokojna . Oby ten stan sie utrzymał dalej.
Od szwagra wiem że mieszka niedaleko nas , że kupował w poniedziałek telewizor . Pewnie też rozmawiali o całej sytuacji . W sumie dobrze że ma wsparcie. Tylko czy bedzie umiał z niego skorzystać.
Ja z chwili na chwilę upewniam się że to była dobra decyzja - jedyne czego żałuję to to że podjełam ją tak późno.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kayo78, Alex75, Kast001, Ewagos, Krysia 1967

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/06 18:18 #14

  • Kalindra
  • Kalindra Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 72
  • Otrzymane podziękowania: 184
I dobry nastrój odpynał w zapomnienie .. ehh
ON zabrał własnie reszte swoich rzeczy , dosłownie wszystko na czele ze spodniami z szafy w jakich nigdy nie chodził i zapewne chodził nie bedzie. Był czysty , ogolony i trzeźwy.
Kazałam mu zabrać wszystko - nawet szampana i piwo z barku jakie kupił na sylwestra sobie. Były też słomki z solą do chrupania - też zabrał .. no wszystko co mógł i torba mu pomieściła.
Nie odzywał się , ja też .. ale nerw mnie nosi. Całą mnie trzęsie. Ale nie pokaże mu słabości.
Syn rzucił jakiś komentarz do niego ale kazałam mu sie nie odzywać . Wyszedł wiec gdzieś z dziewczyną. Może i lepiej bo nie skoczyliby sobie do gardeł .
Zostałam z nim sama .. ale nie wyjde , poczekam aż on wyjdzie i zamknę drzwi i potem się rozsypie..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alchemia, Tomoe, Zakapior, Katarzynka77, Kayo78, Alex75, aga54, Krysia 1967, Sisi44, madzer123

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/06 18:33 #15

  • Alchemia
  • Alchemia Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1045
  • Otrzymane podziękowania: 1442
Witaj Aniu na w forum @};- ja czytając Twój pierwszy wpis , pomyślałam sobie ,ze jesteś też szczęściarą -ponieważ masz oparcie w trzeżwych synach.Nie ma nic gorszego od zmuszenia do wyprowadzki z domu syna -córki -dziecka.Ja musiałam swojego syna kiedyś z domu wymeldować ,żeby tzw.dno znalazł w swoim pijanym młodym życiu, wcześniej męża zostawiłam tzw. suchego alkoholika nad nim bardzo nie rozpaczałam -zawsze miałam takie zdanie na pokrzepienie "że mąż to nie rodzina" ^^) Dlaczego masz się "rozsypać" Aniu?czy nie wystarczająco wycierpiałaś z synami? Zadbaj o Siebie ,dobrze że jesteś tu na forum @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kalindra

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/06 19:49 #16

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 8191
  • Otrzymane podziękowania: 12512
Kalindra napisał:
I dobry nastrój odpynał w zapomnienie .. ehh
ON zabrał własnie reszte swoich rzeczy , ...
Był czysty , ogolony i trzeźwy.

Nie odzywał się , ja też .. ale nerw mnie nosi.
Całą mnie trzęsie. Ale nie pokaże mu słabości.
Zostałam z nim sama .. ale nie wyjde , poczekam aż on wyjdzie i zamknę drzwi i potem się rozsypie..
Aniu :czesc: witaj.
Nie dziw się, że dobry nastrój prysnął - wszystko jest jeszcze świeże jak dzisiejsze pieczywo.
Odcięcie się emocjonalne - to proces. Jesteś na samym początku.
Będzie co raz lżej, bo komfort życia masz gdyż nie ma go obok.
Być może i za miesiąc gdy go spotkasz lub usłyszysz prze telefon - będziesz miała popsuty chwilowo nastrój,
wyrzuty sumienia czy poczucie winy, albo wątpliwości czy to był dobry krok.
Tak objawia się współuzależnienie.
Ja alkoholik ze swego współuzależnienia pamiętam, że najważniejszy dla mnie był "święty spokój".
Nie widzieć podpitej, przemądrzałej, mającej wszystkich gdzieś kobiety, która n-ty raz zagrała na mej chorej wierze, naiwności i głupocie.
Spokój, rzecz BEZCENNA. :muza:
Tego Ci życzę. @};- :-BD
Ostatnio zmieniany: 2021/01/06 19:51 przez andrzejej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alchemia, Katarzynka77, Alex75, Krysia 1967, Kalindra

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/06 20:25 #17

  • Kalindra
  • Kalindra Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 72
  • Otrzymane podziękowania: 184
Witaj andrzejej,

Dziekuję za dobre słowa otuchy.
Masz rację i wiem że tak jest. Jestem gdzieś w głebi świadoma tego ze nie da sie skreslić z zycia ot tak kogoś z kim przeżyłam 30 lat.
Nie ma go w domu i jestem spokojna , spokojny jest też mój syn , który mieszka ze mną. Wspieramy się i dużo rozmawiamy o tym wszystkim , wiem że nie mogę się zamknąć w sobie bo jestem jemu bardzo potrzebna. Dziś zadałam mu pytanie czy pójdzie na terapię ze mną , odparł że tak.
Dzwoniłam też do starszego syna powiedzieć mu o wizycie męza. Spytał spokojnie jak się to odbyło , powiedziałam że poprostu wszedł , zabrał co swoje - dokładnie przejrzał wszystkie szafki, potem wyszedł. Nie rozmawialiśmy , nie zaczynałam rozmowy , nie prowokowałam do kłotni. Mimo że mnie trzęsło bardzo - wytrzymałam.
Syn powiedział mi ważną rzecz - on się wyprowadził z premedytacją , wiedział co robi. Ich wizyta miesiąc przed światami nie dała mu do myslenia , usłyszał moje ultimatum - wóz albo przewóz a w świeta specjalnie sprowokował wszystko aby sprawdzic moją reakcję. Była tym razem inna niż zawsze , poza kłotnia i pokazywaniem mu że pije ja kazałam sie wynieśc z domu. Kiedy w sylwestra zaczął sie pakować liczył ze powiem ze ma zostać i się nie wygłupiac .. spytałam wtedy czy się wyprowadza i uznał ze to moja decyzja i zrobi jak ja uwazam , a ja powiedziałam że ma sie wynieśc i jestem świadoma tej decyzji . Byłam i jestem pewna że robię dobrze.Walczę o siebie i spokojne życie moich dzieci.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, andrzejej, Tomoe, Zakapior, Katarzynka77, Kayo78, aga54, Krysia 1967, Koliber, madzer123

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/06 23:16 #18

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 3928
  • Otrzymane podziękowania: 7505
Kalindra napisał:
moja siostra powiedziała mi że ta cała sytuacja to tez moja wina bo ja byłam wiecznie zła , wiecznie mu nakazywałam coś , rzadziłam .. ehh .. jak błednie była odczytywna moja rozpacz i wołanie o pomoc , jak łatwo jest bronic alkoholika który pije bo ma złą żone ..

Szczerze mówiąc wcale się nie dziwię. Mój eks partner był tak dobrym manipulantem, że wszyscy wierzyli w to co mówi, nawet wtedy kiedy opowiadał jakieś bzdury, na przykład że chciałam go otruć :wmur:
Kiedyś przeczytałam, że alkoholik potrafi tak manipulować, że nawet małe dziecko będzie czuło się winne i w moim przypadku zobaczyłam to w praktyce.

Kalindra napisał:
usłyszał moje ultimatum - wóz albo przewóz a w świeta specjalnie sprowokował wszystko aby sprawdzic moją reakcję.

Po naszym rozstaniu powiedział mi, że postępował tak jak postępował żeby sprawdzić jak daleko może się posunąć. Dodał, że był pewny że ja nigdy nie odejdę.

Mechanizmy te same, widać to jak na dłoni. Plus tego jest taki, że można przewidzieć działania nie leczącego się alkoholika.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, aga54, Katarzyna

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/07 07:21 #19

  • aga54
  • aga54 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 850
  • Otrzymane podziękowania: 2425
Kalindra napisał:
I

poczekam aż on wyjdzie i zamknę drzwi i potem się rozsypie..
Nie rozsypiesz się, ani dziś , ani jutro.Po prostu przejdziesz to , raz rozdygotana, raz silna , raz płącząca, raz śmiejąca się.Wolno Ci, wolno wszystko.Różne są nasze reakcje , ale one są i będą , a w tym wszystkim , my ludzie.Nie na darmo statystki pokazują , jedną zacytuję
Oto lista 10 najbardziej stresujących wydarzeń w życiu:

Śmierć współmałżonka (100)
Rozwód (73)
Separacja małżeńska (65)
Pobyt w więzieniu (63)
Śmierć bliskiego członka rodziny (63)
Zranienie ciała lub choroba (53)
Zawarcie małżeństwa (50)
Zwolnienie z pracy (47)
Pogodzenie się ze skłóconym współmałżonkiem (45)
Przejście na rentę lub emeryturę (45)

Z badań Thomasa Holmesa i Richarda Rahe’a ,
Daj czas , czasowi...często pada to zdanie na forum.Z biegiem czasu sama zobaczysz jego mądrość, jego wartość, jego sens.
Od nas zależy, czy w tym wszystkim zostaniemy sami, czy będziemy szukać wsparcia...czy je też dostaniemy...To co się stało to nie koniec świata, to początek,czeka Was jako rodzinę ciężka praca .Efekty będą ,nikt nie wie jeszcze jakie , może zgoła inne niż sobie można wyobrazić.
W gonitwie po dobrobyt zdarza nam się tracić nadzieję i nie zauważać tego co w życiu jest najważniejsze.(Kamil Bednarek)
Ostatnio zmieniany: 2021/01/07 07:21 przez aga54.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, sylwia1975, Alex75, Kalindra

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/07 07:25 #20

  • Kalindra
  • Kalindra Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 72
  • Otrzymane podziękowania: 184
Kiedy nie pił był dobrym męzem , ojcem i miał dobre relacje z moja siostra i mamą. Wręcz zawsze miałam wrażenie że miał większą siłę przebicia u nich niż ja. Z czasem zrozumiałam ze świetnie od lat budował sobie ten własny obraz.
Nie boje się opinii ani mamy ani siostry , domyslam się że za jakiś czas staną w jego obronie. Jestem gotowa psychicznie na słowa że nie dałam szansy , że nie pozwoliłam i że jestem winna.
Mój tata tez był alkoholikiem , mama chowała problem w domu i nigdy się jawnie nie przyznała wobec nas że tata ma problem. Kiedyś podczas mojego kryzysu powiedziałam jej ze mam już dośc , że tak sie nie da żyć. Odparła mi : "ja tak żyłam i co ? da się ". Odparłam że ja nie jestem nią .. obraziła sie na mnie wtedy.
Kilka dni przed jego przeprowadzką próbowała sama z nim rozmawiać , zadała mu jedno pytanie : kiedy przestaniesz pić ? on odpowiedział że nie wie.
Była wkurzona na niego i powiedziała mi że on nie chce przestać pić. Powiedziałam jej wtedy : a nie mówiłam ?
Wszyscy mieli i mają mnie jeszcze za idiotkę , furiatkę, wsciekłą czarownice .. szkoda że nie widzą w tym mojej rozpaczy i wołania o pomoc. Ale nie pomogli , pozwalali mu pić i po cichu akceptowali to zostawiając mnie sama na froncie walki z nim . Szkoda że zawsze skupiali sie na jego chorobie a nikt nie zastanowił się nigdy jak ja i dzieci sie w tym czujemy. Bo przecież nie ja jestem problemem tylko on i jego picie.. jemu trzeba wiecznie pomagać.
Ostatnio zmieniany: 2021/01/07 07:26 przez Kalindra.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, Alex75, aga54, Wiosna, Krysia 1967, Walkiria62

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/07 18:35 #21

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 8191
  • Otrzymane podziękowania: 12512
Aniu @};-
Uspokój myśli.
Nie patrz na to, że coś tracisz.
Nie patrz na innych i ich zdanie.
To Ty byłaś najbliżej, na I froncie, to Ty cierpiałaś - nie oni.
Rozpoczynasz nowe życie i nie pozwalaj sobie na jego zakłócanie chorym myśleniem. x_x
Masz prawo do szczęścia, masz prawo do spokojnego życia, spełniania swoich marzeń. :-BD
Nie odbieraj sobie tych praw - uznaj je za fundament na nowej drodze. l-)
Dbaj o siebie, bo nikt nie zrobi tego lepiej. :-BD
To Ty wiesz NAJLEPIEJ - co jest dla Ciebie dobre.
Inny niechaj zajmą się swoim szczęściem. :lol:
Ostatnio zmieniany: 2021/01/07 18:37 przez andrzejej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Kalindra

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/07 22:44 #22

  • Kalindra
  • Kalindra Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 72
  • Otrzymane podziękowania: 184
Cały czas sobie powtarzam że jestem silna i dam radę , jestem wojownikiem i mam iść do przodu . Wiem czego chcę i chce osiagnąć cel .. i osiągne .
Dzwoniłam dziś do osrodka uzależnień , pani bardzo rzeczowo powiedziała że terminy są krótkie , ok 10 dni oczekiwania , reagują szybko . Zapisałam siebie i syna , który zgodził się iśc tam ze mną . Jest dorosły , ma 22 lata ale wiem ze nie mogę pomóc tylko sobie , musze mysleć też o nim , pokierować nim jak ma to dalej wyglądac . On musi świadomie w tym uczestniczyć .
Wypełniliśmy wspólnie dokumenty przed chwilą , jutro przed praca je zaniosę i umówie terminy. Działamy:)

Dowiedzieliśmy sie też że mąż kontaktował się ze swoim bratem i informował go że nie mieszka już z nami , wiem tez że szwagier był u niego i wiem ze wynajął mieszkanie niedaleko nas ( to mnie przeraża ). Dziś jednak rozmawiali tez nasi synowie ( mój syn i jego syn) i tamten poprosił mojego syna o powiedzenie jak było naprawdę z tym ze ojciec się wyprowadził, więc mój syn powiedział jak było. Usłyszał tylko w tle że wszystko słyszał brat męża i zaklął mówic że mój mąz go oszukał przedstawiająć historie opuszczenia domu.
Domyslam się co powiedział - ja go wyrzuciłam , syn go pobił , wogole jedna wielka krzywda mu się stała .. zlewam to lekko :)
On jeszcze nie wie że ja go zgłosiłam do administracji że nie mieszka tu już , a jak tylko dostane aneks do umowy to natychmiast go wymelduje bo na mocy tego dokumentu bede miała takie prawo w chwili podpisania aneksu .. a wtedy zmieniam zamki , juz mi synowie powiedzieli że zrobią to w kilka minut.
Nie ma powrotu , nie ma szans .. ide konsekwentnie do przodu.

Ale też nie jestem tak odważna już . Ciskaja mnie nerwy i trzesie mnie wszystko . Zaczynam odczuwac że odpływa adrenalina po tych zmianach i wchodzi strach i lęk .. wiem ze musze iśc dalej ale są łzy .. i tego się boję .. moja siła powoli zaczyna znikać ..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Angora, Alchemia, Alex75, aga54, marcin, Krysia 1967

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/07 23:13 #23

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 3928
  • Otrzymane podziękowania: 7505
Ten strach, lęk, myślę że trzeba się z tym zmierzyć i poszukać źródła. To temat na terapię. Po moim rozstaniu czułam podobnie. Miałam również lęki o różnym pochodzeniu. Był lęk przed porzuceniem, lęk przed skrzywdzeniem. Poddając się tym lękom przestawałam działać racjonalnie. Z czasem stawiłam temu czoła, odkrywając gdzie mają one swoje źródło. U mnie było to dzieciństwo. Zrozumiałam, że nie jestem już tą małą dziewczynką, która się boi bo nie ma możliwości zmienić sytuacji. Dziś jestem dorosła i mam wybór. Oczywiście robiłam to z pomocą specjalisty. U Ciebie może być inaczej ale z pewnością przy pomocy terapeutki przepracujesz swoje lęki.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alchemia, aga54, Kalindra

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/08 00:01 #24

  • Koliber
  • Koliber Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 210
  • Otrzymane podziękowania: 488
Miałam podobnie po wysokim stresie,dawce adrenaliny przyszedł strach,brak sił,tez lęk,bezsilność.A najbardziej doszło do mnie że nie ma już odwrotu bo zatrzęsłam całą rodziną,moją i męża znajomi,przyjaciele...wszyscy wiedzieli ze wyrzuciłam męża,ze juz dość.

Do tego momentu wszyscy udawaliśmy ze jakoś to jest,a dopiero moje działanie pokazało że już wystarczy tego kłamstwa,iluzji i zakłamania.

To chyba mnie przerażało najbardziej,ze nie ma odwrotu,już się nie cofnę ..trzeba iść dalej,że nastąpi jakaś zmiana ale nie wiedziałam jak to będzie.W takich sytuacjach to normalne tak się czuć.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alchemia, Kalindra

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/08 06:24 #25

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 6296
  • Otrzymane podziękowania: 12612
Aniu, przed tobą jest jeszcze cały proces odżałowywania straty, proces żałoby po związku. Czekają cię i etapy złości, i rozpaczy, i depresji, i targowania się (a może gdybym ja wtedy... to on by... A może gdyby on... to ja bym... A może dać jeszcze jedną szansę, może tym razem będzie inaczej...)
Dobrze, że przejdziesz to wszystko, będąc w terapii.
Fakt że mąż się wyprowadził dobrowolnie, ma nowe mieszkanie i zabrał swoje rzeczy, daje ci podstawy do wymeldowania go w trybie administracyjnym. Sama kiedyś alkoholika wymeldowywałam w takim trybie. Procedura trwała około pół roku, ale zakończyła się sukcesem.
Powodzenia ci życzę.
Zwrócę tylko twoją uwagę na jedną rzecz: przez długi czas próbowałaś pokierować mężem alkoholikiem, a teraz przerzucasz się na kierowanie dorosłym synem. To jest objaw współuzależnienia, Aniu. Każdy dorosły człowiek, także twój syn, jest odpowiedzialny za swoje życie. Ty za swoje, syn za swoje. Fajnie że się wybiera z tobą do ośrodka, ale to jego decyzja i jego sprawa, czy będzie chciał skorzystać z terapii. Zostaw prawo do decyzji jemu.
Ostatecznie, miejmy otwarte umysły, ale nie na tyle, żeby mózg nam wypadł. (Richard Dawkins)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alchemia

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/08 06:45 #26

  • Kalindra
  • Kalindra Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 72
  • Otrzymane podziękowania: 184
Zdaje sobie sprawę że nie bedzie mi lekko, wiem ze nadejdą trudne dni i będzie mi cięzko. Juz wczoraj kiedy docierało do mnie to co się dzieje i pisałam zgłoszenie do administracji łzy były w oczach.Cięzko było się opanowac ale musiałam bo pisałam to w pracy w tzw międzyczasie.
Z tym wymeldowaniem męza to u mnie jest jeszcze prostsza sprawa niż piszesz Tomoe :)
My a raczej JA wynajmuje mieszkanie od mojego pracodawcy. Jesteśmy tu zameldowani na czas trwania umowy czyli szczęśliwie do maja br. bo tak firma podpisuje umowy - co 3 lata. Meldunek na czas okreslony daje mi pole manewru - raz że po zgłoszeniu że on tu nie zamieszkuje (w celach finansowych bardziej bo od lutego adm zdejmie mi opłaty za 1 osobe ) dostane aneks do umowy i bede mogła a nawet powinnam go wymeldować bo tak stanowi zapis w umowie, dwa że jak gmina tego nie zrobi to i tak jego meldunek skonczy się w maju wraz z umową , nowe meldunki mogę zrobić tylko na podstawie nowej umowy która zapewne będzie w maju , choć już złozyłam wniosek o przedłuzenie tego najmu.
Ja nie muszę udawadniać nikomu że on tu nie mieszka - zgłaszam i tyle.

Jesli chodzi o terapię mojego syna i kierowanie jego życiem - zapewne coś w tym jest i mam tego świadomosć. Ja całe zycie byłam organizatorką domu i jego trybu zycia. Niemniej wiem i mam swiadomosc tego że nie mogę uzależnić syna od siebie. Nawet wczoraj o tym rozmawialismy . On bardzo chce mnie otoczyć opieką ale ja nie mogę pozwolić sobie aby jego zycie było ułozone wg mnie.
Nie wiem czy wytłumacze to tak jak powinnam i czy mnie zrozumiecie ..
Terapia to temat jaki był zarzucony przez rodzinę miesiąc przed świetami , nie wiedziałam gdzie tego szukać. DOpiero tu na forum pokazaliście mi drogę i korzystam z niej.
Powiedziałam synowi że jestem tu, że chce iśc na terapie , zadałam mu jedno pytanie czy on też chce - odparł że tak. Nie było namowy i mowienia że ma iśc . To jego wola.
To ze ja wydrukowałam dokumenty wynika z tego ze nie mamy drukarki w domu , musiałam to zrobić w pracy. Ale wypełniliśmy je wczoraj wspólnie - on swoje a ja swoje.
Dziś ja je zaniosę przed pracą bo tak jest praktyczniej. Mam po drodze ośrodek .
Odczuwam ze to bardziej syn chce mnie otoczyć opieka niż ja jego. Nawet mu to wczoraj powiedziałam że ma sobie ułozyc zycie beze mnie. Owszem teraz się wspieramy i potrzebujemy sie i nie mogę go odrzucić ale on ma mieć swoją rodzinę. Nie może patrzeć że musi być dla mamy która sobie nie poradzi sama .. poradzi , poradzi . On też.
Teraz i na chwilę obecną nie moge się zamknąc na te relacje. Zostaliśmy sami i musimy rozmawiać i wspierać się. Liczę ze terapia pokaże nam jak mamy dalej żyć z tym tak aby nie skrzywdzić się nawzajem.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alchemia, Tomoe, Alex75, aga54, Kast001, Krysia 1967

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/08 08:01 #27

  • Alchemia
  • Alchemia Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1045
  • Otrzymane podziękowania: 1442
oklaskiii super ,że działasz Aniu.Jak to mówi przysłowie "tylko głupcy się nie boją" , strach odważnych wyciąga ,ze tzw.strefy komfortu i o to właśnie chodzi , nie siedzieć nie użalać siś nad własnym losem , tylko zmieniać swoje życie .Wsparcie dzieci czy odwrotnie jest zawsze mile widziane tylko z zachowaniem rozsądnych granic, co w rodzinach dysfunkcyjnych nie jest takie proste.Dobrze ,że to Ty masz mieszkanie służbowe to jest ogromny Twój atut.Dobrego dnia pozdrawiam :czesc:
Ps. W życiu najważniejsza jest odwaga, bo tylko za nią "idzie całą reszta" %%-
Ostatnio zmieniany: 2021/01/08 08:17 przez Alchemia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, Kast001, Krysia 1967, Walkiria62, Kalindra

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/08 08:37 #28

  • Kast001
  • Kast001 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 297
  • Otrzymane podziękowania: 605
"Postęp, nie perfekcja" - ostatnio zaczęłam sobie mówić w myślach tę zasadę. Kiedy przychodzi jakiś problem, ja zamiast podjąć jakieś konkretne decyzje, analizowałam, myślałam i tak bez końca. Nie zmienia to niczego, poza tym, że przeciąga problem i pochłania moją energię,przez co czuje się coraz bardziej wyczerpana.

A przecież lepsze jest jakiekolwiek działanie, nawet kosztem popełnienia błędów, niż nie robienie niczego. Ja jako współuzależniona mam skłonności do perfekcji i boję się ewentualnych konsekwencji popełnienia błędu. A to już jest błąd ^^)
Jeśli się cofam, to tylko po to, aby wziąć rozbieg.
Ostatnio zmieniany: 2021/01/08 08:41 przez Kast001.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, Kayo78, aga54, Wiosna, Krokus, Krysia 1967, Kalindra

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/08 22:28 #29

  • Kalindra
  • Kalindra Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 72
  • Otrzymane podziękowania: 184
Zrobiłam to .. zapisałam siebie i syna na terapię. Pierwsza rozmowa z lekarzem jakimś. Oczywiście telefoniczna. DLa mnie chyba lepiej , dzis czułam sie dziwnie stojąc pod drzwiami ośrodka i czekając aż ktoś mnie wpuści. Dzwoniłam trzy razy bo nie słyszałam że tam cos wogóle dzwoni , okazało się ze pani rozmawiała przez tel i nie mogła do mnie wyjść . Ale była miła i załatwiła mnie serdecznie.
Ja czułam się paskudnie ..
Pytała o męża , pytała czy nie zechce przyjśc z nami. Powiedziałam jej jak jest, ze on był juz u nich dwa razy. Że drugim razem nie skonczył terapii.
Spytałam czy przyjmuje u nich nadal Pan Jacek . Odparła że tak , jest cały czas. A ja na to ze on przerwał drugą terapie twierdząc że jego nie ma bo odszedł . odparła że to kłamstwo , Pan Jacek był i jest cały czas, jeden z najstarszych terapeutów ...
Wyszłam stamtad i wysłałam mojemu męzowi sms że zapisałam się na terapie z synem aby wyleczyc się z jego alkoholizmu i moze on tez dołączy, pan Jacek jest i czeka na niego. Wiem też że mnie wtedy okłamał mowiąc że Jacka nie ma już.
Odpisał od czapy ze oczwiście wiem jak zawsze lepiej i on wcale nie kłamał i gratuluje nam tego kroku.

Jak się czuje ? normalnie .. realizuję kolejne kroki i nie myślę o jutrze. To nie pozwala mi wpaśc w wir samotności , choć ja od dawna czułam się samotna .
Nadal rozmawiamy z synem , dziś zrobił mi niespodziankę .. czekał na mnie ze swoją dziewczyną i zrobili kolacje - wspólną kolację ze mną :) To zupełnie inny dom jak tydzien temu ..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alchemia, Tomoe, aga54, Krysia 1967, Michal84

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/09 05:46 #30

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 6296
  • Otrzymane podziękowania: 12612
W jakim celu zawiadomiłaś męża o waszej wizycie w ośrodku i o tym, że go "przyłapałaś" na kłamstwie? Po co zapraszałaś go żeby do waszej terapii dołączył? Jaki był twój cel?

Jeśli chcesz się od niego oderwać naprawdę - emocjonalnie, psychicznie, mentalnie a nie tylko fizycznie - lepiej będzie nie wchodzić z nim w żadne interakcje.
Teraz żyjecie osobno.
Ostatecznie, miejmy otwarte umysły, ale nie na tyle, żeby mózg nam wypadł. (Richard Dawkins)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/09 07:36 #31

  • Kalindra
  • Kalindra Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 72
  • Otrzymane podziękowania: 184
Pokazałam mu że działam , że nie jestem bierna jak zawsze. Wiele razy wypominał mi ostatnio że jego terapie nie były udane bo ja nie poszłam z nim - ale on mi tego nigdy nie proponował a ja nie miałam takiej wiedzy aby samemu wyjśc z inicjatywą w tym kierunku.
Mowisz o odcięciu calkowitym , to nie takie proste po 30 latach wspólnego życia.
Mimo wszystko jest moim mężem ,jedynym moim facetem i ojcem moich dzieci. Mimo wszystko życze mu dobrze i chciałabym aby wyszedł z picia i zaczął normalnie zyć , aby dzieci się go nie wstydziły i aby nasza wnuczka miała dziadka. To czy bedziemy kiedyś razem jeszcze na chwilę obecna nie wchodzi w grę. Myslę ze nigdy juz nie bedziemy razem bo zgasła miłość i ta iskierka , która 30 lat temu zaskoczyła w nas i płonęła mimo wszystkich trudnych dni.

Poza tym Pani w ośrodku sama mi zasugerowała że dobrze by było gdyby pomóc nie tylko sobie , moze jednak warto tez pomóc jeszcze jemu bo już nie takie przypadki tu widziała. Uznałam ze nie można nikogo skreslac , zawsze trzeba wierzyć w człowieka. To czy on skorzysta z tej opcji teraz to już jest jego sprawa.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alchemia, aga54

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/09 07:52 #32

  • Asiula1982
  • Asiula1982 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • DDA, Wspoluzalezniona
  • Posty: 7
  • Otrzymane podziękowania: 46
Witaj Kalindra, moim celem było odejść od męża i się uwolnić. Jesteśmy 16 lat razem, nigdy nie był w stosunku do mnie i syna agresywny, szanował mnie. Jedna ja miałam już dość, miłość sie wypaliła. Ja zaczęłam chodzić na terapię, potem mąż sie zdecydował, sam z siebie. Nie mieszkaliśmy wtedy już razem. Jak poszedł na terapię zamkniętą nie mieliśmy na początku kontaktu, później dzwoniliśmy, ja mu napisałam list, i wszystko w nim mu powiedziałam, jak się czułam, jak cierpiałam. Mąż zaczął się o mnie znowu starać, częściej dzwonił. Ja nie chciałam dać mu szansy. Na święta zaprosiłam go jednak do domu, bo mógł wyjść na przepustkę. Bardzo miło spędziliśmy czas, na trzeźwo. Całkiem inaczej rozmawialiśmy. Po terapi pozwoliłam mężowi wrócić do domu. Pracujemy nad naszym związkiem, ja go wspieram w trzeźwieniu. Nie żałuję tego kroku. Pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Alchemia, Katarzynka77, Krokus, Krysia 1967, Koliber, Gabi

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/09 07:55 #33

  • Alchemia
  • Alchemia Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1045
  • Otrzymane podziękowania: 1442
Każdy człowiek czy alko czy nie alko, związek małżeński , doświadczenia ludzi są różne łączy tylko duże i mniejsze podobieństwo. To od ludzi i tego co zrobią ze swoim problemem zależą dalsze relacje jak napisała powyżej Asiula 1982 jak chcą i z kim chcą iść dalsze życie. Weryfikacja z tego wszystkiego zapewne nastąpi.Ja dawno temu uciekłam z dziećmi od suchego alko gdzie pieprz rośnie i zawsze uważałam i uważam ,że to była słuszna decyzja - gdyż mogło być tylko gorzej .Najważniejsze jest poznanie samego Siebie , czego chce dokad zmierzam i z kim chce dalej iść , nie zawsze udaje się nam znależć właściwą odp. na te pytania , bo życie to ciągłe poszukiwanie a najważniejsza jest zmiana tego co nam doskwiera.. Miłego weekendu Aniu.
Ostatnio zmieniany: 2021/01/09 08:19 przez Alchemia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/09 08:04 #34

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 6296
  • Otrzymane podziękowania: 12612
Dopóki uważałam, że mam wpływ na drugiego człowieka, dopóki nie zrezygnowałam z wywierania tego wpływu - nie byłam wolna od schematów współuzależnienia.
Pierwszym krokiem do zdrowienia jest uznanie, że jedynym kawałkiem wszechświata, na który mam wpływ, jestem ja sama.
Drugi człowiek ma prawo żyć tak jak chce a moją rolą nie jest kierowanie nim ani wywieranie na niego wpływu, żeby go naprowadzić "na dobrą drogę". To jego odpowiedzialność, nie moja.
Poza tym nieingerowanie w cudze życie i zaprzestanie prób wywarcia wpływu na drugiego człowieka chroni mnie przed rozczarowaniem w sytuacji, gdy ten człowiek zachowa się inaczej niż ja bym chciała i pójdzie w innym kierunku niż ten, w którym ja go popycham.
Ostatecznie, miejmy otwarte umysły, ale nie na tyle, żeby mózg nam wypadł. (Richard Dawkins)
Ostatnio zmieniany: 2021/01/09 08:08 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, Beata01, Alex75, Krokus, Koliber

Kali - historia życiem pisana .. 2021/01/09 08:11 #35

  • Kalindra
  • Kalindra Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 72
  • Otrzymane podziękowania: 184
Wszystkie macie rację , napewno bede popełniac wiele takich "błedów" bo sytuacja jest dla mnie nowa i mimo mojej siły jaką jeszcze w sobie mam zapewne kiedyś zweryfikuję wiele swoich czynów jakie takie , które nie powinny mieć miejsca .Jednak na chwilę obecną nie jest moim celem kierowanie nim , zrobi co zechce - ja mu dałam propozycję , jego sprawa czy z niej skorzysta.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alchemia, aga54, Krysia 1967