Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: Ciężka droga choć dla wielu z Was pewnie znana...

Ciężka droga choć dla wielu z Was pewnie znana... 2020/09/16 11:44 #1

  • mika.gon
  • mika.gon Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 1
  • Otrzymane podziękowania: 2
Witam
jestem żoną alkoholika od 10 lat. W związku od lat 15.
Przyznam z wejścia przeczytałam kilka historii, porad, postów. Mój pewnie będzie takim, który powieli miliony innych. Jednak dojrzałam, żeby powiedzieć to na głos. Może ktoś będzie miał chęć coś doradzić ...

Dorastałam w domu gdzie alkoholikiem był Tato. W sumie można przyjąć że zapił się na śmierć. 15 lat temu poznałam mężczyznę, z którym zapragnęłam stworzyć prawdziwy związek. Początki z motylami w brzuchu, sielanką i cudownymi obietnicami. Było doskonale. Nie zwróciłam uwagi jedynie na to ze on na co dzień potrzebuje choć odrobiny alkoholu ... nie ja to widziałam tyle że wzorzec mojego domu pozwolił mi myśleć że tak jest normalnie. Urodziło nam się dziecko bo 2 latach starań... zmieniło to tyle że nic ... nie, muszę być uczciwa był jakiś okres abstynencji - trwał może z miesiąc :-? . Oprócz wszechobecnego alkoholu mam męża wykształconego, dobrego dla wszystkich dookoła, nie awanturującego się, bez przemocy fizycznej, ale też bez emocjonalnej więzi, bez fizycznej bliskości, bez chęci uczestniczenia w codziennym życiu (chyba że po bodźcu w postaci "wymuszenia") i z chorobliwą zazdrością o mnie.
Wielokrotnie zastanawiałam się nad odejściem, wielokrotnie mówiłam, prosiłam żeby przestał pić, żeby dał sobie pomóc. Wielokrotnie mówiłam że nie jestem szczęśliwa, że nie jest dobrze. Jak zapewne się spodziewacie znaczyło to nic. Po ostatniej trudnej sytuacji ze sceną zazdrości coś we mnie pękło, nie potrafię już dalej - myślę że nadszedł czas żeby odejść. Zresztą decyzja padła z jego strony skoro go "zdradziłam" to nie ma nas i czas się rozwieść. Rozmowy trwają kilkanaście dni. Z jego strony nie padło żadne zróbmy coś, poza "kocham cię i cie nie skrzywdzę, zróbmy to uczciwie". Poprosiłam go żeby obiecał ze coś ze sobą zrobi (po kilku godzinach od wstania z łóżka trzęsą mu się już ręce , po wejściu do domu natychmiast "bierze łyka piwa"), usłyszałam że jeśli nie zrobił tego dla mnie to na pewno nie zrobi tego dla siebie. Poza tym przecież ja wciąż przyzwalałam jego piciu bo nie robiłam karczemnych awantur, nie wylewałam alkoholu i nie wyrzucałam go z domu.
mamy 10 letnie dziecko ... jak rozmawiam z nim i przygotowuję że może się zdarzyć ze rodzice nie będą razem usłyszałam "mamo a co to za różnica"....

Dlaczego piszę ... bo czuję się winna :( że nie sprostałam zdaniu i nie dałam mu wsparcia żeby go wyleczyć... bo czuję, że muszę się uwolnić i ratować szczątki swojego życia choć z drugiej strony tak bardzo jest mi go żal ...

trudne to ....bardzo
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Angora, jerzak

Ciężka droga choć dla wielu z Was pewnie znana... 2020/09/16 12:35 #2

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 3181
  • Otrzymane podziękowania: 6158
mika.gon napisał:
Dlaczego piszę ... bo czuję się winna :( że nie sprostałam zdaniu i nie dałam mu wsparcia żeby go wyleczyć... bo czuję, że muszę się uwolnić i ratować szczątki swojego życia choć z drugiej strony tak bardzo jest mi go żal ...

trudne to ....bardzo

Witaj na forum :czesc:

'Alkoholik nie przez ciebie pije i nie dla ciebie przestanie', nie jesteś w stanie go wyleczyć ale rozumiem twoje poczucie winy bo czułam dokładnie to samo. Tak bardzo chciałam a nie udało się. Dziś wiem, że nie mam wpływu na drugiego człowieka. Nie miałam takiej mocy żeby wpłynąć na jego picie. A leczeniem musi się zająć specjalista, osoba wykwalifikowana i te leczenie musi wynikać z chęci samego zainteresowanego. Moje próby pomocy okazały się nie tylko nieskuteczne ale też pogłębiały nałóg partnera.

I ta druga część twojej wypowiedzi, którą zacytowałam. To jest to na co masz wpływ i możesz to zrobić, ratować siebie i dziecko. Ja skorzystałam z terapii współuzależnienia. Jakie było moje zaskoczenie kiedy odkryłam że nie bez powodu weszłam związek z alkoholikiem. Przyczyny leżały daleko w dzieciństwie, chociaż w moim domu nie było alkoholu. Podejrzewam, że u ciebie może być podobnie. Terapia mi pozwoliła odkryć siebie, poznać moje braki i zawalczyć o szczęście.
Ostatnio zmieniany: 2020/09/16 12:40 przez Alex75.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Angora, aga54, Koliber, Katarzyna555, mika.gon

Ciężka droga choć dla wielu z Was pewnie znana... 2020/09/16 14:03 #3

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Wszystko przemija
  • Posty: 2123
  • Otrzymane podziękowania: 2182
Witaj ,ja wszystkiego wyprobowlam i CO i nico,byly maz dalej sobie zyje i pije i pil bedzie,bo chocby byla z platyny ,on ma swoj nalog ktory jak narazie wciaz go kocha
Wszystko przemija nawet wczoraj ,nie warto zyc hstoria
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzyna555

Ciężka droga choć dla wielu z Was pewnie znana... 2020/09/18 15:29 #4

  • Liv
  • Liv Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 447
  • Otrzymane podziękowania: 590
mika.gon napisał:
Poza tym przecież ja wciąż przyzwalałam jego piciu bo nie robiłam karczemnych awantur, nie wylewałam alkoholu i nie wyrzucałam go z domu.
Karczemna awantura to przyzwalanie na picie bo to wciąż bliski kontakt.
Wylewanie alkoholu to przyzwalanie na picie bo to zwalnianie alkoholika z odpowiedzialności.
Wyrzucanie z domu to przyzwalanie na picie bo to krzywdzące zachowanie dające pretekst do picia.
Jeśli nie chcesz przyzwalać na picie to nie godzisz się na życie obok nietrzeźwej osoby i podejmujesz odpowiednie działania, a najlepszym pierwszym działaniem jest rozpoczęcie własnej terapii.
Tylko w zdrowej teraźniejszości zbuduję zdrową przyszłość.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kayo78, marcin19, Nitka55, Katarzyna555