Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: Żyje z alkoholikiem i nie zwariowałam jeszcze, a chyba powinnam

Żyje z alkoholikiem i nie zwariowałam jeszcze, a chyba powinnam 2020/09/10 07:21 #1

  • Jolanta82
  • Jolanta82 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 6
  • Otrzymane podziękowania: 18
Tak żyje z alkoholikiem. Od kiedy? Od 11 lat. A świadoma tego jestem od 4 albo 5 . Jakim cudem ? Bo to nie jest takie oczywiste. Bo alkoholikiem mój mąż stawał sie powoli. Wtedy piwo w weekendy i tylko piwo przy okazji jakiejś alkohol mocniejszy ,przy ktorym tracil głowę to były sygnały, które całkowicie przegapiłam. Dla mnie alkoholikiem był menel śpiący na przystanku.
Życie zweryfikowalo moje myślenie. Około 5 lat temu mąż zakupił sobie motor. W sezonie dojezdzal nim do pracy. Pamiętam to były wakacje. I nagle mąż zaczyna pić pije i pije codziennie, wracam z pracy a w jego warsztacie wódka jedna druga duża mala. I tak codziennie, do pracy przestał chodzic bo nie byl w stanie , ja w szoku co sie dzieje , co to znaczy, nie rozumiem. Pytam, działam wódkę wylewam i za XXXXXXX nie moge zrozumieć dwoje malych dzieci wtedy 3 i 6 letnich. Do pracy nie chodzi skad ma pieniądze? Został zwolniony. Mysle muszę szukac pomocy zaczęłam od jego rodziny od siostr. Pomozcie bo nie wiem co sie dzieje. Ok pomoga .
Przyjechala jedna akurat bylam w pracy , z moimi dziećmi byla moja mama ktora sie nimi opiekowala jak bylam w pracy(nie mieszka z nami). Wracam z pracy ide do warsztatu a tam wszyscy pijani , pani siostra to chyba najbardziej.
Szok. Mama pojechala do domu . Ale rozmawialam z nia wieczorem wyplakujac sie przez sluchawke, wtedy tez uzylam słów skad on ma pieniadze na chlanie , mama wypowiedziala wtedy pamietne dla mnie slowa sprawdz dzieciom skarbonki !! Byly 3 , staly na.szafie w widocznym dla wszystkich miejscu. Kazde mialo swoją takie blaszane na papierowe pieniążki i jedna była na bilon . Byly to puszki nie do otwarcia zeby je otworzyć trzeba bylo uzyc otwieracza do konserw np.
Patrze stoją , biore do ręki ta z bilonem jest pełna , biore córki jest zamknieta ale bardzo lekka nic w niej nie lata , syna tak samo. Otworzyłam je były puste.
Wiem ile tam było pieniędzy około 2 tyś w corki i mniej wiecej tyle samo w syna .
Myslalam ze go zabije , to co sie potem wydarzyło to każdy moze sie domyślać , uciekł w kazdym razie. To była świętość. Nie do ruszenia . Staly od urodzenia dzieci .
Wtedy zdalam sobie sprawę ze mąż ma problem z alkoholem . że to nie ten czlowiek . Potem okazalo sie ze jak.jeszcze jezdzil do pracy na motorze jechal pod wplywem alkoholu . przyszły papiery do sądu i wyrok zakaz prowadzenia pojazdow na 3 lata i 10000 grzywny !! 10 tysięcy !! Powiedzialam nie dam zlotowki! Plac sobie sam! Albo bedziesz siedział. Nie zaplacilam z tego nic sam splacalprzez 3 lata nie zaplacil jedej raty przyszlo wezwanie , zdziwiony ze ja tego nie pilnuje.
Weszlam w neta zaczelam czytac fora doznalam olsnienia mój mąż jest alkoholikiem! A ja podobno musze isc na terapie dla wspoluzaleznionych . Jak tak pisali to poszłam . Chodzilam rok . Moja terapeutka stwierdziła ze nie jestem osoba wspoluzaleniona. Podpowiedziala gdzie dzwonic w razie gdyby maz byl agresywny. Nie na 112 tylko na 997. Kiedy zaczął byc agresywny zadzwonilam , jego zdziwienie , bezcenne. Uciekł . Nie szkodzi. Co sie odwlecze... Założyłam mu niebieską karte interwencji u nas policji w sumie bylo okolo 5 , ktore skutecznie wybily mu z glowy jakakolwiek agresywnośc do dziś, karta zamknieta bo nie ma interwencji. Znalazl pracę zaszyl sie 2 razy pierwsza przepil po 8 miesiacach drugą wszywke po 3 . Przy okazji dowiedzialam sie ze wszywaja jedna tabletke ! Smieszne poprostu.
Pierwsze zaszycie to bylo po tym jak wracam z pracy tyle co weszlam do domu a tu telefon od sąsiadki ze moj maz jest w karetce bo spadl u nich ze schodów. Pobieglam a sasiadka mieszka obok mnie niedaleko stoi karetka siedzi mąż w niej z glowy leje sie krew zabierają do szpitala oczywiscie pijany. Pojechali .pytam sasiadki bo siedziala ze swoim mezem na tarasie , na stole nic nie stoi doslownie nic co sie stalo. Ona ze przyszedl ze chcial pic ale oni nie pija ze spadl ze schodow. Tyle w temacie. Pojechalam do szpitala . poczekalam na wynik przeswietlenia głowy. Bylo ok po czym lekarz pyta czy zabieram męża do domu. Ja mowie ze nie. Żeby go zabrano na izbe i maja mu nie mówić ze w ogole bylam w szpitalu . lekarz powiedział - mądra decyzja. To są slowa ktore podnoszą czlowieka. Mnie podniosly wtedy. Potem sie zaszyl. Okazalo sie sasiadka sama się przyznala ze pili u nich , u kobiety do której chodziłam wyplakiwac się ktora mnue rozumiala bo jej maz byl alkoholikiem teraz juz nie pijacym od jakis 7 lat . To był cios.
Po tych latach moge powiedziec ze zrobilam wszystko chyba co bylo mozna zeby mu pomóc otrząsnąć się. Zglosilam do gminy do komisji , wyrobilam niebieska karte, wzywalam policje jak trzeba bylo , bylismy nawet w sadzie o przyznanie kuratora zostal przyznany. Maz potrafi nie pic pare miesiecy i jest idealnym tatą i mężem ale jak pije pije ponad tydzień zastawia rzeczy w lombardzie , wtedy nie istnieje nic ani nikt oprocz butelki nie wazne czego byle bylo. Obecnie jest w ciągu 7 dzien . ustalilam zasady w domu jak pije ma go nie być. W ogole . przychodzi tylko spać. Śpi w osobnym pokoju bo tak smierdzi, nie je w domu , nie ma.upranych rzyczy nie wolno mu przebywac z dziecmi teraz 11 i 8 lat mają . Dla rodziny mojego męża jestem totalnym złem , oni zawsze przygarna poglaszcza pomoga mu moze i nakarmia nie wiem . Jestem z tym sama ale ide dalej nie ogladam się , wiem jak trzeba postępować i tego sie trzymam. Płacze czasami bo to boli , ale mam dla kogo żyć gotować i uśmiechać sie, pracuje , mam samochód tylko moj bo moj mąż nim nidgy nie jeździł. Jest ciezko , bo widze jak sie stacza , ale ja mu już pomoc nie mogę . Mam 38 lat mąż ma 44 jest fachowcem jakich teraz ze świeca szukać, był na 2 spotkaniach z terapeuta niedawno ale jest pandemia , nie ma możliwości dalej chodzic, kurator nie przyjechal jeszcze ani razu bo również pandemia boi się. Jeszcze nie zwariowałam ale kto wie co mi życie przyniesie...
Ostatnio zmieniany: 2020/09/10 07:23 przez Alex75. Powód: Wulgaryzm
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): williwilli55, Kayo78, Nitka55, Kast001, Annaannaanna, Sisi44

Żyje z alkoholikiem i nie zwariowałam jeszcze, a chyba powinnam 2020/09/10 07:38 #2

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 3181
  • Otrzymane podziękowania: 6158
Witaj Jolu na forum :czesc:

Alkoholikowi nie pomożesz jeśli on tego nie chce. Wiem z z własnego doświadczenia a jak będzie chciał to drogę znajdzie. Oprócz terapii są mitingi AA gdzie można pójść 'z ulicy'.

Trochę się zdziwiłam, że terapeutka powiedziała ci, że nie jesteś osobą współuzależnioną. Ja osobiście bardzo dużo skorzystałam właśnie z terapii. Oprócz tego, że nauczyłam się jak postępować z osobą uzależnioną to zaczęłam poznawać siebie. Dlaczego w ogóle weszłam w taki związek, jakie są moje deficyty, co było nie tak w moim dzieciństwie, które zawsze uważałam za normalne a okazało się dysfunkcyjne. Ta wiedza pozwoliła mi zająć się sobą i odciąć się emocjonalnie od alkoholika. Zaczęłam pomagać sobie a nie jemu. Dzisiaj widzę jakie korzyści mi to przyniosło. Jestem zupełnie inną osobą i inaczej żyję, zmienił się mój sposób myślenia i postrzegania świata.

Wspomagam się też mitingami Al-anon gdzie korzystam z doświadczenia innych, którzy mają lub mieli wśród swoich bliskich alkoholika.

A czy ty robisz coś dla siebie?

Jeszcze prośba żebyś stosowała się do regulaminu ponieważ słowo, które użylaś jest wulgaryzmem i następnie użycie będzie skutkowało czasową blokadą konta.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): williwilli55, Zakapior, Sisi44, Jolanta82

Żyje z alkoholikiem i nie zwariowałam jeszcze, a chyba powinnam 2020/09/10 08:13 #3

  • williwilli55
  • williwilli55 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1977
  • Otrzymane podziękowania: 3614
:czesc:
Darek alkoholik
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Żyje z alkoholikiem i nie zwariowałam jeszcze, a chyba powinnam 2020/09/10 09:13 #4

  • Jolanta82
  • Jolanta82 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 6
  • Otrzymane podziękowania: 18
Terapie bardzo sobie chwale, pomogla mi zobaczyć moje życie innymi oczami , przez to że na glos opowiedzialam o sobie. O swoich przezyciach co czułam. Sama sie zdziwiłam jak silna potrafie być aczkolwiek plakalam u niej nie raz i nie dwa. Pamietam jej słowa gdy zaczynal mąż być agresywny jak mowila ze jest mozliwosc zadzwonienia po policje ze to nie na 112 tylko na 997 i nasze nastepne spotkanie i ja juz po tym doswiadczeniu. To było na zasadzie : podpowiedz mi co mam robic? Co sie robi w takiej sytuacji ? Polecam kazdemu w takiej sytuacji terapie! Ja dowiedziałam sie o takiej mozliwosci terapia od kobiet na forum pare lat temu. One wtedy pisaly idź na terapie sama nie dasz rady! I to martwienie sie o męża w poczatkowym okresie jak go późno w noc nie było , ze moze mu sie cos stalo ? Moze mial wypadek , wydzwanianie do niego. Ale ja sie szybko uczę ,w tamtym roku zniknal na 4 dni i noce, no powiem ze po tym czasie mysle kurcze moze rzeczywiście cos mu sie stało, potem będą mnie oskarżać ze wyrodna żona nie interesowala sie mężem. Najpierw zadzwonilam do siostry meza innej niz wczesniej bo troche ich ma i przedstawilam sytuacje, mowie ze chyba zglosze zaginiecie na policje bo to juz 4 dni. Ona ok i sama tez spróbuję go namierzyć. Zadzwonilam . Żałuję . Pan polocjant doslownie powiedzial smiejac sie pani kochana przeciez jest dorosły pewnie pije , ale poszukaja. No nic w kazdym razie zglosilam zeby nie bylo ze nic nie zrobilam . Policja go nie namierzyla ale siostra tak .
Takze terapia terapia terapia ! Dla silnych i dla slabych! Przede wszystkim słuchają i zadają madre pytania takie oczywiste ale potrzebne dla poznania siebie
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alchemia

Żyje z alkoholikiem i nie zwariowałam jeszcze, a chyba powinnam 2020/09/10 09:56 #5

  • Jolanta82
  • Jolanta82 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 6
  • Otrzymane podziękowania: 18
Alex czy ja robie coś dla siebie?
Ja chyba żyje dla siebie i dzieci , doceniam każdą chwile spędzona z rodziną.
Czy ja dobrze rozumiem że zyjesz i mieszkasz z alkoholikiem ?
Ja mialam pare lat temu etap: koniec wyprowadzam sie, wracam do rodziców mam tam pokoj starczy dla mnie i dla dzieci . A on niech ma za swoje! Niech tęskni niech sam sie wszytskim zajmuje , ale to tak sie mówi tylko .
Najlatwiej jest powiedzieć dlaczego sie nie wyprowadzisz i tym podobne. Mam straszną wadę nie wchodze w dyskusje i nie rozmawiam z ludźmi ktorzy uważają ze wiedza lepiej a ktore nie mialy styczności z alkoholikiem , nie maja pojecia co to za życie!
Wyprowadzajac sie z domu w którym mieszkamy owszem moze i pomoglabym stoczyc sie mojemu mezowi szybciej albo odbic ale jakim kosztem ? Moje dzieci maja tutaj swoje pokoje, swoich przyjaciół swoje "bazy" mamy 2 psy owczarka i mniejszego pieska - więź dzieci ze zwierzętami nie do opisania , szkola , ja mam 2 km od domu do pracy , mnostwo znajomych ktorzy znaja sytuacje bo ja nigdy nie ukrywalam ze maz pije, i ja mialabym zostawic to wszystko? nawet glupie kwiatki kolo domu - bo to wszystko tworzy moj dom nie tylko 4 sciany to są ludzie , relacje, tylko dlatego ze maz jest chory?
Uciekać? Nie ma mowy. Tak postanowilam , poza tym wierzę w Boga a z nim jest lżej .
Teraz myslalam o wznowieniu terapi do tej samej terapeutki zeby sie wygadac zeby zobaczyc na nowo swoje życie bo to juz minelo chyba 2 lata jak juz nie chodze do niej, to byla jej decyzja , podsumowala prace ze mna powiedziala ze możemy konczyc ale jesli kiedys uznam ze chce pogadac mozemy zaczac od nowa . tylko ze teraz jest pandemia predzej mnie papież przyjmie - no coz taka prawda. Dlatego postanowila tu napisac bo wydaje mi sie ze wtedy te 5 lat temu to wlasnie niepijemy i opowiesci kobiet otworzyły mi oczy na pare spraw .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alchemia, Nitka55

Żyje z alkoholikiem i nie zwariowałam jeszcze, a chyba powinnam 2020/09/10 11:54 #6

  • Laura80
  • Laura80 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 242
  • Otrzymane podziękowania: 348
Witaj :czesc: ojojoj jakbym czytała mojego posta x_x Zyski przeważają straty. U mnie jeszcze tak jest. Jestem w podobnej sytuacji co Ty. Tez bo dom ..bo pokoje ..bo ogródek...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jolanta82

Żyje z alkoholikiem i nie zwariowałam jeszcze, a chyba powinnam 2020/09/10 13:04 #7

  • Skryta
  • Skryta Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 174
  • Otrzymane podziękowania: 195
O i ja rowniez. Bo czemu ja mam się z dziecmi błąkać, to niesprawiedliwe, a taki piękny pokój im zrobiłam w tamtym roku, niech on się wynosi.
No i tyle mojego co sobie pogadam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jolanta82

Żyje z alkoholikiem i nie zwariowałam jeszcze, a chyba powinnam 2020/09/10 13:53 #8

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 3181
  • Otrzymane podziękowania: 6158
Nie, nie mieszkam i nie żyje z alkoholikiem. Rozstaliśmy się 2 lata temu a może powinnam powiedzieć zaczęliśmy się rozstawać bo przez kolejny rok była szarpanina. Ciągle próby kontaktu, z mojej strony blokowanie numerów telefonu podczas gdy on kupował nowe a ja się zastanawiałam czy po kolejnym chlaniu to jest już jego dno. Pamiętam taką sytuację kiedy pijany bardzo narozrabiał i zdemolował mieszkanie. Myślałam, że to jest to jego dno. Terapeutka wyprowadziła mnie z iluzji i nauczyłam się wtedy jeszcze jednej rzeczy. Nie ma sensu czekać na jego dno bo nie wiadomo czy kiedykolwiek on je osiągnie.

W międzyczasie ja osiągnęłam swoje dno i dopiero to spowodowało konkretne zmiany w moim myśleniu i działaniu. Przestało mnie interesować czy pije i ile pije, czy jest w okresie abstynencji, zupełnie się od tego odcięłam. Dlatego myślę, że wyprowadzka, której celem jest osiągnięcie dna przez partnera to nie najlepszy pomysł ponieważ może to nigdy nie nastąpić. Takie zmiany mają sens jeśli ich celem jest ochrona siebie i dzieci.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Zakapior, marcin19, Katarzyna555, Jolanta82

Żyje z alkoholikiem i nie zwariowałam jeszcze, a chyba powinnam 2020/09/10 14:33 #9

  • Katarzyna555
  • Katarzyna555 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 113
  • Otrzymane podziękowania: 190
Śmiem przypuszczać, ze Waszym dzieciom piękny dom, pokój, ogródek, znajomi czy pies nie są wstanie zrekompensować braku trzeźwego ojca.
Normalnej kochającej i szanującej się rodziny.
Poczucia bezpieczeństwa i spokoju.
Radości.
Ostatnio zmieniany: 2020/09/10 14:34 przez Katarzyna555.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin19

Żyje z alkoholikiem i nie zwariowałam jeszcze, a chyba powinnam 2020/09/10 15:52 #10

  • Tomasz82
  • Tomasz82 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 7
  • Otrzymane podziękowania: 3
Zastanawiam się kiedy ja dotkne swojego dna, a wydaje mi się że na dzień dzisiejszy jestem w sytuacji bez wyjścia ☹️ Teraz piję żeby zapomnieć.
Ostatnio zmieniany: 2020/09/10 15:54 przez Tomasz82. Powód: Korekta
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jolanta82

Żyje z alkoholikiem i nie zwariowałam jeszcze, a chyba powinnam 2020/09/10 16:06 #11

  • Jolanta82
  • Jolanta82 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 6
  • Otrzymane podziękowania: 18
Może dzisiaj nie widzisz wyjścia z sytuacji , ale ono jest. Zawsze jest. Trzeba pomyśleć dłużej albo krócej ale trzeba sie zastanowic jak wyjść z tego . Szukasz pomocy ? Czyli jestes alkoholikiem ? Jeśli możesz to napisz , mój mąż nie rozmawia ze mna o swoich emocjach. Jak pije nie rozmawia w ogole o piciu a jak jest trzeźwy to niby nie ma tematu chce zapomnieć jakby to o kims innym było , ktos inny to wszystko zrobił , powiedział czy leżał na drodze. Nie mam nikogo kto by razem ze mna skonfrontował go z sytuacja , jego rodzina niestety nie pomoże wrecz przeciwnie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Żyje z alkoholikiem i nie zwariowałam jeszcze, a chyba powinnam 2020/09/10 20:30 #12

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 5694
  • Otrzymane podziękowania: 10921
Cześć Jolu. :czesc:
Ja mam na imię Alicja, jestem trzeźwą alkoholiczką. W okresie mojego picia byłam w związku z czynnym alkoholikiem. Jestem też DDA.
Ja się rozstałam z tym mężczyzną, gdy po swojej drugiej terapii wrócił do picia.
Rozstanie z alkoholikiem nie musi oznaczać ucieczki z domu z dziećmi. Można doprowadzić do tego, że to alkoholik będzie się musiał wyprowadzić. Ale rozumiem, że sytuacja jeszcze nie jest dla ciebie na tyle dolegliwa, aby się rozwodzić, dzielić majątek, ustalać sądownie gdzie kto będzie mieszkał itede.
Tylko że choroba alkoholowa postępuje i tak jak nie zawsze było tak jak teraz, tak też nie zawsze będzie tak jak teraz. Będzie coraz gorzej.
Możesz skazywać siebie i dzieci na uczestniczenie w jego powolnym samobójstwie i obserwować jego degradację. A możesz siebie i dzieci od tego uwolnić.
Pozdrawiam. kwiaaatek
Ostatecznie, miejmy otwarte umysły, ale nie na tyle, żeby mózg nam wypadł. (Richard Dawkins)
Ostatnio zmieniany: 2020/09/10 20:37 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alchemia, Kayo78, marcin19, Katarzyna555, Walkiria62, Jolanta82

Żyje z alkoholikiem i nie zwariowałam jeszcze, a chyba powinnam 2020/09/11 04:46 #13

  • Kayo78
  • Kayo78 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 557
  • Otrzymane podziękowania: 1706
Cześć Jola :czesc:

Brawo za szereg podjętych działań wobec alkoholika. Myślę, że ponowna konsultacja z terapką jak najbardziej wskazana, to nigdy nie zaszkodzi.

Nie bardzo tylko rozumiem o co chodzi z tym oburzeniem, że alkoholikowi wszywają tylko jedną tabletkę. Jeśli dobrze rozumiem, chciałabyś aby było ich więcej, żeby zdrowotne konsekwencje zapicia były większe - bo ich skuteczność terapeutyczna wciąż jest żadna - niezależnie od wszytej delikwentowi ilości. Czynni alkoholicy często zapadają na zawał, udar, wylew - i nawet tak traumatyczne przeżycia - często nie motywują ich do walki o trzeźwe jutro. 10 tabletek, które np. spowodowałyby zapaść u czynnego alkoholika, dla Ciebie byłyby wystarczającym powodem, żeby nigdy więcej nie sięgnąć po alkohol, dla czynnego alkoholika niekoniecznie. W tym wypadku, nawet cała bateria tabletek - wszyta gdzie się da, nie dotyka istoty problemu, a więc ten pozostaje.

Fajnie, że jesteś @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, Krysia 1967, Walkiria62, Jolanta82

Żyje z alkoholikiem i nie zwariowałam jeszcze, a chyba powinnam 2020/09/11 04:59 #14

  • Krysia 1967
  • Krysia 1967 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 279
  • Otrzymane podziękowania: 586
Witaj Olu na forum :czesc:.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Żyje z alkoholikiem i nie zwariowałam jeszcze, a chyba powinnam 2020/09/13 07:26 #15

  • Jolanta82
  • Jolanta82 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 6
  • Otrzymane podziękowania: 18
Dziś niedziela , dzień bycia z rodziną począwszy od leżenia w łóżku rano długo przez śniadanie wspolne, obiad i nic nierobienie. Tak powinno być, takie mam wyobrażenie , tak żyje jak mąż jest trzeźwy.
Dziś 10 dzień picia męża.
Nie ma go w domu oczywiście bo tu nie ma chlania.
Zawsze na pierwszym miejscu są koledzy od picia i butelka.
Tak sobie leżę i myślę, zamienić spokojną niedzielę rodzinną słoneczną na ludzi smierdzacych i picie ? Dla mnie jest to niewiarygodne! Nie zrozumie nigdy czlowiek trzeźwy alkoholika.
Ja z dziećmi mamy plany na dziś tak jak i na wczoraj mamy turniej pilki noznej syna więc jedziemy na większość dnia.
W tamtym roku bylo mi syrasznie żal i smutno że to ja jeżdżę na mecze z moim 8 latkiem a w większości są to tatusiowie. O przezywalam to bardzo, że mój syn nie może tacie sie pochwalić , zaprezentować.
Teraz syn nawet nie pyta go ani nie opowiada mu nic o swoich osiągnięciach , o wszystkim wiem ja. To sie bardzo odbije na ich relacjach .
Moja córcia chodzi do psychologa tak zdecydowałam , chce aby miala wszelką pomoc , ma świetny kontakt ze swoja psycholog. Jeśli trzeba bedzie syn tez zacznie chodzić.
W tej nienormalności budujemy naszą normalność. Bo żyć trzeba , nie marnujemy dnia na zamartwianie sie , idziemy do przodu. A dziś w planach turniej okolo 5 godzinny pizza na obiad bo nie zdążę nic ugotować i dużo zabawy . Milej niedzieli
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak, Alchemia, Kayo78, Alex75, Laura80, Kast001, Krysia 1967, Koliber

Żyje z alkoholikiem i nie zwariowałam jeszcze, a chyba powinnam 2020/09/13 07:47 #16

  • Alchemia
  • Alchemia Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 980
  • Otrzymane podziękowania: 1286
:czesc: Jolanta , nie ma po co liczyć pijanych dni męża -wykasować z głowy ile się da myśli o nich , nawet tych dni kiedy nie pije też nie powinnaś brać pod uwagę w ogóle , ponieważ wówczas on nabiera sił na ponowne picie to zapewne już wiesz .Bardzo dobrze sobie radzisz sama z dziećmi, ale wydaje mi się że potrzebujesz już nowych zmian w sobie ..?? co Ty na to ?Zostań z dziećmi przy spokojnej , słonecznej niedzieli .Pozdrawiam kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzyna555, Jolanta82

Żyje z alkoholikiem i nie zwariowałam jeszcze, a chyba powinnam 2020/09/13 14:36 #17

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 5694
  • Otrzymane podziękowania: 10921
Jolanta82 napisał:
Nie zrozumie nigdy czlowiek trzeźwy alkoholika.
To prawda. Tak samo jak człowiek zdrowy psychicznie nie zrozumie schizofrenika.
Trudno mieć pretensje do człowieka chorego na schizofrenię, że coś takiego mu się dzieje w mózgu, że nagle w miejscu gdzie my widzimy kota, on widzi potwora, więc z nim walczy i zabija go. Dla nas to tylko kot, schizofrenik widzi go inaczej.
Tak samo jest z alkoholizmem. Człowiek zdrowy na umyśle nie zrozumie osoby opętanej umysłową obsesją picia.
I wiesz co? Rozumieć tych chorych ludzi nie trzeba. Warto natomiast zastanowić się, czy życie z taką osobą pod jedną dachem nie stanowi zagrożenia dla zdrowia a nawet życia pozostałych członków rodziny.
Porównuję alkoholizm ze schizofrenią, bo obie te choroby mają w klasyfikacji WHO symbol F, oznaczający choroby i zaburzenia psychiczne. Czynny alkoholik to człowiek niepoczytalny i tak należy go traktować.
Pozdrawiam serdecznie. kwiaaatek
Ostatecznie, miejmy otwarte umysły, ale nie na tyle, żeby mózg nam wypadł. (Richard Dawkins)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kayo78, Alex75, marcin19, Laura80, Katarzyna555, Walkiria62, Jolanta82

Żyje z alkoholikiem i nie zwariowałam jeszcze, a chyba powinnam 2020/09/16 07:18 #18

  • Jolanta82
  • Jolanta82 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 6
  • Otrzymane podziękowania: 18
Witam
Piękny dzień ,dzieci w szkole, ja mam dzisiaj wolne , mąż w pracy. Skończył picie po 10 dniach. Wyszedl z tego bo już chyba siły nie miał. W domu praktycznie nic nie jadł bo nie mógł. , więc ledwo pociągnął te 10 dni. No cóż jego wybór.
Na trzezwego pokazałam mu zdjecie ,ktore zrobiłam całkiem przypadkowo wracając z zebrania dziecka ze szkoły. Jest mega niekorzystne pokazuje oblicze alkoholizmu , zostalo uwiecznione coś czego on nie widzi, co wypiera z mózgu. Wiec mu pokazalam : to jest to twoje ok ? Tak wygladasz ,tak Cię ludzie widzą, nadal twierdzisz że jest ok ? I tyle.
Nie prawie kazań, jeśli już mówię to tylko o faktach. A jak on sobie to ułoży w głowie to już jego sprawa.
Mąż już byl u psychologa , bardzo sam o to zabiegał wydzwanial, znalezli mu termin godzina 13 , godzina pośrodku dnia. Myslalam ze odpuści ale poszedł wziął sobie wolne w pracy i poszedł. Pan psycholog miał z nim dwa spotkania, po czym mąż twierdzi że po drugim kazal mu sie ogarnąć i że nie widzi podstaw do prowadzenia z nim terapii ze jest pandemia itd. Szczerze to nie uwierzyłam. Mysle sobie zmyśla żeby nie chodzić. Tylko maz sam zabiegał o psychologa. To on chciał chodzić i rozmawiać.
Teraz chce iść znowu, ale juz do innego ośrodka ,zastanawiam się czy to ma być jakiś pokaz dla mnie czy rzeczywiście wydarzyło sie tam to co mówi. Ja go nie zmuszam . Ja za niego chodzić nie będę ani zaprowadzac, nie bede sprawdzać , on wie o tym. Ale wie również że ja chodziłam rok , zna moje zdanie, chcąc wyjść z alkoholizmu potrzebna jest terapia, rozmowa.
No nic w każdym razie czas pokaże , kłamstwo ma krótkie nogi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): aga54

Żyje z alkoholikiem i nie zwariowałam jeszcze, a chyba powinnam 2020/09/16 07:58 #19

  • Izabela
  • Izabela Avatar
  • Online
  • Nowicjusz
  • Posty: 17
  • Otrzymane podziękowania: 29
Jakbym widziala siebie w przeszlosci. Mialam dwa zycia. Z mezem na trzezwo i ciagi, wtedy bylam sama z dziecmi. Moge tylko poradzic dbaj o siebie. Mysl o sobie i dzieciach. Zycze powodzenia i wytrwalosci. Izabela
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jolanta82

Żyje z alkoholikiem i nie zwariowałam jeszcze, a chyba powinnam 2020/09/16 08:23 #20

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 3181
  • Otrzymane podziękowania: 6158
Często zastanawiałam się czy mój partner podchodzi poważnie do leczenia alkoholizmu. Nie raz byłam przekonana że tak, sam zadzwonił do terapeuty, sam pojechał, chodził jakiś czas. Innym razem miałam wrażenie, że robi to tylko na pokaz. Dzisiaj wiem, że niepotrzebnie się nad tym zastanawiałam bo jako czynny alkoholik co chwilę zmieniał zdanie. Wiem, że nie robił tego specjalnie. Kiedy mówił, że chce się leczyć w tamtej chwili tak myślał ale za chwilę albo na drugi dzień potrafił mówić zupełnie coś odwrotnego. Tak działa ta choroba.
Dlatego warto myśleć o sobie i swoim zdrowieniu bo na siebie tylko mam wpływ.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jolanta82

Żyje z alkoholikiem i nie zwariowałam jeszcze, a chyba powinnam 2020/09/16 14:17 #21

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Wszystko przemija
  • Posty: 2123
  • Otrzymane podziękowania: 2182
Witaj wsrod nas ,znan mi to lezenie w lozku,chlanie spanie i inne cyrki,czas niedzielny jest powszechnie uwazany czasem dla relaksu i rodzinny,niestety zczyny alkocholikem moglam zyc nie mniejac zadnych oczekiwan,a ja tak nie potrafilam,mam swoje ograniczenia, i ta partia byla w tym,teraz bedac po rozwodzie widze ze bylo brak w tym zwiazku granic ,rozmow o oczekiwanich itp,jakze nie dojrzala bylam i jakze duzo akceptowalam ,czy mi szkoda lat ,nosz bywalo roznie ,nie raz dobrze.Ale twierdze ze nie warto bylo,tkwic wtym dalej
Wszystko przemija nawet wczoraj ,nie warto zyc hstoria
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jolanta82