Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: rozstanie z przytupem i na sygnale

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/09/19 18:53 #71

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 121
  • Otrzymane podziękowania: 320
Cześć, kochani. Kolejne dni mijają pod znakiem spokoju. Ignoruję SMSy i telefony od ex [o ile to ona dzwoni, ale 'nieznany' numer to 'zły' numer, hehe]. Psy wcześnie mnie budzą, więc idziemy przez pola i lasy zbierając grzyby, ostatnio czerwone kozaki. Potem do akcji ruszają wnuczęta, a później wnuczki gospodyni [w weekendy ma 'wolne']. Zajęcia plastyczne, gotowanie, wycieczki, objaśnianie świata. Od 20.00 mam luz, pozostaje tylko nocny patrol z psami. Udało mi się zejść z paleniem do zakładanego poziomu, a nawet niżej :) Z negatywów - chwilowo nie mam zleceń, co mnie odrobinę niepokoi, ale to typowe w branży, więc nie wpadam w panikę. Jutro wyjeżdża starszy syn z rodziną, a za tydzień przyjeżdża młodszy z rodziną, więc znów będzie wesoło. Dają mi dużo wsparcia.
A potem wracamy całą bandą do W-wy. Mam nadzieję, że się nie roztelepię w domu, ale te dwa miesiące 'na wyjeździe' powinny mnie wzmocnić. Teraz zaczynam szukać terapii, a w październiku mam się spotkać z panią prowadzącą sprawę mojej 'niebieskiej karty' i ewtl. 'ich' psychologiem. Miła pani dzwoni do mnie co 3-4 tygodnie pytając, jak wygląda sytuacja. Naprawdę jestem pozytywnie zaskoczona. Żebym tylko tego nie spaprała przez własną głupotę - czyli współuzależnienie. Będę relacjonować rozwój sytuacji. Ściskam i pozdrawiam, Monika %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): kalka, Tomoe, Katarzynka77, Kayo78, Alex75, Katarzyna555

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/09/20 05:30 #72

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 6252
  • Otrzymane podziękowania: 12477
Dobrze się czyta takie dobre wieści.
Ona odpuści dopiero wtedy, kiedy do niej dotrze, że już nic od ciebie "nie wyrwie" , nawet twojego zainteresowania. Dlatego niewchodzenie w jakiekolwiek interakcje jest tak ważne. Ona cały czas sprawdza, czy jeszcze na nią reagujesz, jakkolwiek.
Pozdrawiam, ściskam i przesyłam różne wyrazy. :-* :ymhug:
Ostatecznie, miejmy otwarte umysły, ale nie na tyle, żeby mózg nam wypadł. (Richard Dawkins)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): kalka, Alex75, Koliber

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/09/20 09:38 #73

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 121
  • Otrzymane podziękowania: 320
Dzięki, Tomoe, za Twe mądre słowa. Arigatooooo :) Długo usiłowałam zrozumieć ex, jej działanie i tok myślenia aż pojęłam, iż zawsze była tak rozchwiana i/lub pijana, nawet gdy miała chwilę abstynencji, że naprawdę nie było tam niczego do zrozumienia, poza faktem jej choroby. Dlatego teraz przemówiło do mnie hasło o 'wyrywaniu'. Patrz, pisząc te słowa poświęciłam ex kilka minut uwagi. Zwykle przeganiam myśli o niej, nawet te SMSy mnie nie irytują tylko dziwią - że też jej się chce tyle pisać. Pomogłaś mi to zrozumieć, więc jeszcze raz - dzięki. Ściskam łapkę uzbrojoną w katanę [haha]. Pozdrowienia dla forumowiczek i forumowiczów %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, marcin, Koliber, Katarzyna555

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/09/30 07:46 #74

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 121
  • Otrzymane podziękowania: 320
Cześć, kochani kwiaaatek
Ale ten czas leci. Jest miło - czasem pracowicie, czasem leniwie. Uczę się wyciszać i cieszę się drobiazgami. Takie zwykłe życie, bez huśtawek nastroju. Jutro przyjeżdża syn z rodziną i za kilka dni wracamy razem do W-wki. A tam czeka mnie dalszy spokój, gdyż... nie uwierzycie. Koleżanka poinformowała mnie, że na jej oczach ex spadła z drążka na siłowni pod chmurką. Oczywiście była pod wpływem. Koleżanka wezwała pogotowie, a u ex stwierdzono pęknięcie mostka i złamanie kręgosłupa piersiowego [ale to podobno dawna sprawa???]. Leży w szpitalu i czeka na operację [lub nawet dwie]. Nie zamierzam jej odwiedzać ani w inny sposób nawiązywać kontaktu - niech sama ponosi konsekwencje picia. Uznałam jednak, że powinnam przesłać jej przez kogoś jakieś ubrania i ewtl. środki higieny. Takie niezbędne minimum. Co o tym sądzicie?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/09/30 08:36 #75

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu..
  • Posty: 3190
  • Otrzymane podziękowania: 9676
Nie będzie to rada...powiem Ci tylko jak było u mnie.
Po mojej wyprowadzce z domu eksa, dałam mu pół roku na podjęcie terapii, jakieś zmiany, ogarnięcie się. Jeśli minie pół roku i nic się nie zadzieje to składam pozew o rozwód.
Tak też się stało,po sześciu miesiącach wodzenia mnie za nos, manipulacjach,kłamstwach i podejmowanych terapiach na które się zapisywał a nie chodził, oświadczyłam mu że czas się skończył a ja składam pozew o rozwód, zgodnie z umową. Wściekł się, wziął psychotropy i popił wódką. Wylądował w szpitalu, ocierając się o śmierć lub upośledzenie. Byłam załamana, oczywiście przed tym całym zdarzeniem poinformował mnie że to koniec jego życia i to moja wina.
Jak leżał w szpitalu, czułam się w obowiązku jechać i dowieźć mu ubrania itp.
Wiesz co za to dostałam gdy po kilku dniach się wylizał? Stertę epitetów pod moim adresem. Wykrzyczałam mu na korytarzu że to już koniec,więcej niech nie liczy na mnie. Kolejny raz powtórzył swój wyczyn kiedy to miesiąc później odmówiłam pójścia z nim na wesele do jego rodziny. Tym razem, zażył o połowę mniej leków, wiedząc już że poprzednio chyba źle wycelował. Zmieniłam numer telefonu, jego rodzinka chciała wywrzeć na mnie presję obowiązku opieki i dowożenia mu jedzenia i papierosów. Powiedziałam im, że on nie jest w sanatorium, tylko w szpitalu, a znalazł się tam na własne życzenie. Ja mam dziecko i muszę o nie zadbać, on jest dorosły, więc niech teraz się sam zatroszczy o siebie. Powiedziałam że jak chcą to mogą mu codziennie wozić jedzenie,papierosy a nawet i alkohol. Ja się nigdzie nie wybieram, mam gdzieś człowieka który nie ma za grosz szacunku dla mnie. Rozłączyłam się i miałam spokój.
Wtedy napisała mi bardzo mądrze koleżanka z forum:
"Przecież w szpitalach leżą różni ludzie, samotni,bezdomni. Oni dostają jedzenie,picie i ubranie. Są zaopiekowani"
Czyż nie? Myślę że taką postawą będziesz dawać jej sygnał : wciąż jestem gotowa pomagać Ci w ponoszeniu konsekwencji picia.
A być może nic by się nie stało gdyby ćwiczyła na trzeźwo....
Pozdrawiam %%-
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kayo78, Alex75, aga54, marcin, Katarzyna555, AniaAnka

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/09/30 08:45 #76

  • aga54
  • aga54 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 844
  • Otrzymane podziękowania: 2419
Piszesz, że dopiero za kilka dni będziesz w domu, a była partnerka już jest w szpitalu, na dodatek jest jeszcze jakaś znajoma , która wzywała pomoc....czy dostałaś sygnał, prośbę o pomoc , o rzeczy ? czy chcesz sobie to robić , szykować , podawać ...sama zwieziesz, przez kogoś ?Do niej osobiście Cie nie wpuszczą zapewne, a później jak wyjdzie ze szpitala...Sama może powinnaś odpowiedzieć sobie - co dla Ciebie dobre , czy empatia , dobre serce...nie zasieje jakiegoś ziarna .Konsekwencje swego działania poniesiesz tylko Ty .Z drugiej strony uznałaś ,że powinnaś...to Twoje sumienie, co postanowisz i co zrobisz - ono będzie z Tobą.
W gonitwie po dobrobyt zdarza nam się tracić nadzieję i nie zauważać tego co w życiu jest najważniejsze.(Kamil Bednarek)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Benia, Alex75, marcin, Katarzyna555

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/09/30 08:49 #77

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 121
  • Otrzymane podziękowania: 320
Dzięki, Benia, za szybką odpowiedź. Trochę głupio sformułowałam pytanie, bo przecież nie udzielamy tu rad. Po prostu chciałam się podzielić wątpliwościami. Za to opis Twojej rozmowy z rodziną 'męża' - bezcenny :) Na razie i tak nic nie zrobię, bo wracam dopiero za tydzień. Ale faktycznie - pacjent leżący jest zaopiekowany, a chodzący może sobie przeprać kilka rzeczy :) Dopiero teraz to do mnie dotarło.
Aga 54, dzięki za trafne pytania. 'Lecieć pomagać', to przez długi czas byłam ja. Tylko czy należy - czy warto - i czy ma sens pomagać ex? Dam sobie na wstrzymanie.
Ostatnio zmieniany: 2020/09/30 08:53 przez Walkiria62.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Benia

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/09/30 08:50 #78

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 3884
  • Otrzymane podziękowania: 7441
Kiedyś miałam taką sytuację kiedy mój ex straszył, że sobie coś zrobi itp. Terapeutka zapytała się mnie co bym zrobiła gdyby wylądował w szpitalu. Zaczęłam się zastanawiać co mogłabym czuć w takiej sytuacji. Ona mi wtedy powiedziała, że jeśli zdecyduje się pojechać to żebym się nie zdziwiła, że on będzie co chwilę lądował w szpitalu wiedząc, że właśnie na to zareaguje.
Ostatnio zmieniany: 2020/09/30 08:51 przez Alex75.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Benia, Zakapior, Katarzynka77, Kayo78, aga54, Katarzyna555

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/09/30 08:57 #79

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 121
  • Otrzymane podziękowania: 320
Dzięki, Alex. Jak dobrze być na forum i co jakiś czas dostawać kubeczek [bo już nie kubeł] zimnej wody na głowę :) Niby każda z Was pisze o sobie, a tak naprawdę piszecie/piszemy o wszystkich.

Idę się przewietrzyć, to zawsze dobrze mi robi na myślenie
Ostatnio zmieniany: 2020/09/30 09:00 przez Walkiria62.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Benia, Alex75, AniaAnka

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/09/30 14:53 #80

  • Liv
  • Liv Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 540
  • Otrzymane podziękowania: 850
Myślę, że ze względu na obecną sytuację wirusową, im mniej pacjent szpitalny ma kontaktu z osobami i rzeczami z zewnątrz, tym zdrowiej dla niego. Nie wiem czy szpitale w ogóle pozwalają na odwiedziny.
Tylko zdrowe dbanie o siebie pozwala zdrowo dbać o innych. A poza tym, dziś zaczyna się reszta mojego życia i to jak zadbam o siebie dziś będzie miało konsekwencje jutro.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/10/12 16:44 #81

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 121
  • Otrzymane podziękowania: 320
Hej, kochani. Sporo się działo, ale w sumie nie wiem, jak jest. Wróciłam z gór do domu, a po 10 minutach [tak, po 10 minutach!!!] dzwonek i łomotanie do drzwi. Ex... Błagała o wydanie psa [małego, jej ulubieńca - z wzajemnością]. Wydałam, bo myślę, że wybrałby ją. Duży pies wybrałby mnie. Może się usprawiedliwiam, ale tak to się ułożyło. Potem dłuższa cisza. Rzeczy ex zostały spakowane i przewiezione do schowka. Zostały jeszcze tylko książki, ale jutro rano przejrzę księgozbiór i zapakuję, co nie moje. Dzielnicowy ma przekazać jej klucz do kłódki i kartę do magazynu. Formalnie będzie z głowy. A nieformalnie nastawiam się na dalsze próby kontaktu ze strony ex.
Jestem trochę zdołowana, bo padł mi komp i musiałam prawie 2 razy wykonać tę samą robotę, ale na szczęście zdążyłam. Czuję się też dziwnie w domu - po dwóch miesiącach - sama. Tzn. są koty i pies, a synowie zapraszają na obiadki i inne takie, koleżanki też codziennie dzwonią, ale na razie mam drobne kłopoty adaptacyjne. Tak chciałam się podzielić doświadczeniami. Teraz coś poczytam, a potem wyjdę z psem, bo na razie LEJE! yygh... I złapałam się na obsesyjnym praniu - chcę wyprać wszystkie rzeczy w domu, które zmieszczą się w pralce. Próba zaczęcia od nowa, czy jakaś kompulsja? Już sama nie wiem.
Pozdrawiam wszystkich ~O)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak, Katarzynka77, Alex75, Krysia 1967, Koliber, AniaAnka

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/10/12 19:06 #82

  • Angora
  • Angora Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 398
  • Otrzymane podziękowania: 487
Cześć Walkiria !
Cieszę się, że układasz sobie życie z dala od alkoholizmu, ale oddanie psa alkoholiczce to nie jest dobry pomysł. Żal mi go strasznie. Czynny alkoholik nie jest w stanie odpowiednio zająć się zwierzakiem. Znam niestety dużo takich cierpiących zwierząt przez alkoholików.
Pozdrawiam.
Ania alkoholiczka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Moni74, Katarzynka77

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/10/12 19:25 #83

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 14212
  • Otrzymane podziękowania: 18861
Mi mama kiedyś zabrała, a za chwilę z powrotem oddała moją kotkę, zrobiła błąd, nieraz do tego po tylu latach wracamy. Nie opiekowałam się nią, zostawiałam samą, bez jedzenia, szłam chlać, niestety urządziłam jej piekło na tej ziemi. Zaprzestałam pić i dotarło do mnie co zrobiłam, wielkie wyrzuty sumienia, płacz, jeszcze przez rok mogłam się kotką nacieszyć, wynagrodzić jej w jakiś sposób to moje komepletnie nieludzkie zachowanie.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak, Zakapior, Katarzynka77, marcin, Koliber

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/10/14 11:59 #84

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 121
  • Otrzymane podziękowania: 320
Moni74 i Angora - rozumiem Wasze zastrzeżenia. Też myślałam, że nie oddam nawet pół ogonka kota czy psa, ale Mały i ex są wręcz dla siebie stworzeni i bardzo się kochają. Myślę, że ex nie wyrządzi mu krzywdy, a poza tym powiedziałam jej, że zawsze przyjmę Małego z powrotem, ale jej już nie. Ex chyba przelała resztki uczuć na tego psiaka. Zobaczymy, jak to się rozwinie. Jest zaczipowany na mnie, więc w razie czego przyjedzie do mnie.
Poza tym wszystkie rzeczy ex wylądowały w magazynie i udało się przekazać jej przez osobę trzecią kartę i klucz. Mam głupią nadzieję, że to będzie koniec kontaktów, ale pozostanie pretekst w postaci kotów. Drugi pies, nazwijmy go Duży, ma raka i nie bardzo panuje nad jelitami. Wymaga też podawania leków, specjalnej diety i stałej opieki, więc ex nie pali się do zabrania go, choć tak bardzo chciała go mieć kilka lat temu. - Dość roztrząsania przeszłości.
Zaczynam dobrze czuć się w domu. Obsesja prania trochę zmalała, bo ciągle pada i nic nie schnie, hehe. Powoli ogarniam bałagan, przestawiam meble, wyrzucam śmieci, pracuję, kontaktuję się z bliskimi i chyba dostrzegam światełko na horyzoncie.
Pozdrawiam wszystkich %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, Koliber

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/10/18 08:35 #85

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 121
  • Otrzymane podziękowania: 320
Mam drobny kryzys. Niby od kilku dni dookoła nic się nie zmieniło, ale coś mnie gryzie. Chyba poczułam się samotna. I doświadczam jakiejś pustki. Do tego spadło napięcie związane z pakowaniem i wywożeniem rzeczy 'ex' i wprowadzaniem zmian w mieszkaniu, a została goła, codzienna rutyna. No to 'jesteśmy w domu'. Jest za spokojnie i za nudno. Nie tęsknię za dzikim rodeo, ale teraz nie umiem całkiem wyluzować, gdy jestem sama. Chcę nad tym popracować i osiągnąć spokój. Jeszcze długa droga przede mną. Mam trochę pracy zawodowej, ale dziś postanowiłam zrobić sobie wolne i nie siedzieć tyle przy kompie, żeby nie obciążać za bardzo kręgosłupa i ręki. Zaplanowałam ponowne otwarcie na balkonie jadłodajni dla sikorek i innych ptaszorów, bo już pojawili się zwiadowcy :) I tym optymistycznym akcentem kończę niniejszy wpis. Pozdrawiam %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Alex75, Koliber

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/10/18 14:44 #86

  • Marek
  • Marek Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 43
  • Otrzymane podziękowania: 42
Cześć można wiedzieć ile już nie pijesz.. Ja tu Dzisia jestem 1szy raz
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/10/18 15:34 #87

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 3884
  • Otrzymane podziękowania: 7441
Pamiętam to uczucie pustki. Emocje związane z rozstaniem trochę ucichły i zostało "nic". Siedziałam na krześle przy biurku i myślałam co ze sobą zrobić, jak żyć, nie ma tego co zapełniało mi każdą chwilę. W tamtym okresie byłam wrakiem człowieka, bez nadziei, że można żyć inaczej. Niby spokój, którego pragnęłam a który jednocześnie mnie przerażał. To był trudny czas.
Wiele miesięcy później kiedy zarejestrowałam się na forum przeczytałam słowa, które utkwiły mi do dzisiaj. Brzmiały one mniej więcej tak: "trzeba znaleźć na siebie sposób jak zabraknie alkoholika chcącego się zabić". Do mnie bardzo trafiły.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Marek, AniaAnka

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/10/18 19:10 #88

  • Koliber
  • Koliber Avatar
  • Online
  • Super Gaduła
  • Posty: 201
  • Otrzymane podziękowania: 466
Ja od kiedy pamiętam żyłam w haosie i niepewności,taki bałagan życiowy tak się nauczyłam być,żyć,funkcjonować tylko tak umiałam.Od momentu kiedy zaczęłam zmiany i wprowadzałam je w życie,nie potrafiłam być w tej ciszy ,spokoju to było coś innego dla mnie,dziwnego ale fajnego.
Im dłużej tak funkcjonuje jest coraz lepiej,już umiem być sama ,wstać później,napić się kawy i oglądnąć "Dzień dobry...",oglądnąć film.
Ale długo się tego "uczyłam" i nadal pracuje nad tym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/10/20 15:49 #89

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 121
  • Otrzymane podziękowania: 320
Szlag, szlag, szlag. Jaka jeszcze jestem słaba. Nie chciałam widzieć się z ex, a jednak to zrobiłam. Napisała, że musi wziąć pościel, ręczniki i jakieś graty do kuchni, bo nie ma tego w tym pokoju czy mieszkaniu, które wynajmuje. Fakt, nie wywiozłam tego do magazynu. Zgodziłam się, żeby przyjechała pod blok, a ja jej wyniosę te rzeczy [albo sąsiad, ktokolwiek], ale błagała, że chce sama wybrać i zobaczyć koty. I co zrobiłam? Zgodziłam się. Nie chciałam jej oglądać, ale obiecała, że zaraz wyjdzie. Łaziła, gadała, wrzeszczała, prowokowała, żebym wezwała policję, a ja nie chciałam 'dużej zadymy'. No to miałam 'małą', na własne życzenie. Wstyd mi było wezwać syna lub sąsiadkę z jej synem, i znów weszłam na tory współuzależnienia. Muszę, chcę jakoś z nich zejść. I zejdę. Przemawiam sobie do rozsądku - lub rozsądek przemawia do mnie, że oddałam jej już wszystkie rzeczy. Że nie będzie więcej pretekstów. Tam, gdzie mieszka, nie może wziąć kotów. Napisałam sobie na dużej kartce, że już nigdy więcej. Obym się tego wreszcie trzymała, bo to spotkanie było tak okropne/ohydne/obrzydliwe, że może wreszcie mnie czegoś nauczy. Albo już nauczyło, nie wiem. Innym umiem się przeciwstawić, przejawić asertywność czy chociaż stawiać bierny opór, a ex łamie mnie jak zapałkę. Nie chcę tego. Nie chcę. Ale jak to zrealizować? Czeka mnie dużo pracy nad sobą, a druga fala covidu storpedowała mi umówioną na listopad terapię. No nic, muszę jeszcze trochę poczekać. Spróbuję się wzmocnić i napiszę listę osiągnięć i plusów od sierpnia. A gdy lista już będzie długa, zrobię listę porażek i minusów. Na razie tyle przyszło mi do głowy. Pozdrawiam %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/10/20 17:09 #90

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 6252
  • Otrzymane podziękowania: 12477
Gdybyś się z nią nie chciała widzieć, to byś się z nią nie zobaczyła. Po prostu.
Podobno miałaś ją zablokować i zmienić swój numer telefonu, a jednak kiedy ona chce nawiązać z tobą kontakt, to nie furtka, ale cała brama komunikacyjna jest przed nią szeroko otwarta. Ty ją trzymasz otwartą.
Ostatecznie, miejmy otwarte umysły, ale nie na tyle, żeby mózg nam wypadł. (Richard Dawkins)
Ostatnio zmieniany: 2020/10/20 17:10 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/10/21 08:27 #91

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 121
  • Otrzymane podziękowania: 320
Tomoe, przecież właśnie o tym napisałam. Ulegam, gdy ex naciska. Jestem nadal bardzo współuzależniona. I słaba. A także naiwna i głupia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/10/21 08:33 #92

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 3884
  • Otrzymane podziękowania: 7441
Nie mów tak o sobie, te wszystkie cechy to wynik współuzależnienia. Dlatego ja potrzebowałam pomocy specjalisty bo kręciłabym się w kółko pewnie do dzisiaj.

Jeśli z terapią trudno to są mitingi al-anon. Dostępne "od ręki"

al-anon.org.pl/spotkaniamityngi/

A co tydzień w niedzielę o 20:00 mityng forumowy online przez Skype. Wszystkie szczegóły są w zakładce u góry strony.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/10/21 10:44 #93

  • Koliber
  • Koliber Avatar
  • Online
  • Super Gaduła
  • Posty: 201
  • Otrzymane podziękowania: 466
Alex75 napisał:
Nie mów tak o sobie, te wszystkie cechy to wynik współuzależnienia.

Jeśli z terapią trudno to są mitingi al-anon. Dostępne "od ręki"

Alex75 ma rację,z mojej strony mogę napisać że jakiś czas temu "obraziłam"sie na mittingi przez tydzień,nie słuchałam,ksiazke odłożyłam na bok,
miałam inne "ważne"zajecia.
Wróciło prawie wszystko nad czym pracowałam,stary schemat-masakra.Teraz jestem pewna że jak nie będę pracować nad sobą to samo nie przejdzie.Pierwsze co zrobiłam to czekałam na miting w poniedziałek,pilnuje się, słucham i nie mogę dopuścić do zaniedbania,bo wystarczy moment nieuwagi i bach..Wrocilam na dobre tory,dobra lekcja na przyszłość x_x
Wróć na swoje dobre tory i ucz się na błędach,do przodu teraz Pozdrawiam @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/10/21 13:41 #94

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 6252
  • Otrzymane podziękowania: 12477
Piszesz "ulegam, gdy eks naciska" a ja ci mówię coś całkiem innego: "ona naciska, bo to ty dajesz jej taką możliwość, bo ma do ciebie otwarty dostęp".
Zrób więc tak, żeby tego dostępu do ciebie została całkowicie pozbawiona, żeby nie mogła do ciebie dzwonić, pisać itd.
Tu jest miejsce do korekty. Odetnij się, zablokuj jej kontakty z tobą, odbierz jej wszelkie możliwości "naciskania".

Myślę, że pułapka, w której tkwisz, to pułapka twojego przeświadczenia o tym, że ty poradzisz sobie ze swoim współuzależnieniem bez fachowego wsparcia, bo z tobą "nie jest przecież aż tak źle".
Życzę Ci więc uwolnienia się z niewoli twojego przeświadczenia o twojej wyjątkowości. Wtedy sięgniesz po pomoc i z niej skorzystasz.
Ostatecznie, miejmy otwarte umysły, ale nie na tyle, żeby mózg nam wypadł. (Richard Dawkins)
Ostatnio zmieniany: 2020/10/21 13:43 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Angora, Alex75, Annaannaanna, Koliber, Walkiria62, AniaAnka

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/10/21 15:31 #95

  • Liv
  • Liv Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 540
  • Otrzymane podziękowania: 850
Walkiria62 napisał:
Nie chciałam widzieć się z ex, a jednak to zrobiłam.
Moim zdaniem jej potrzebowałaś. Dwa dni wcześniej poczułaś się samotna. Samotność to ból trudny do wytrzymania, podobnie jak brak bliskości. Lepsza chora bliskość niż żadna.
Kiedyś była w psychologii taka teoria że człowiek może sam dla siebie być wystarczającym towarzystwem, ale teraz psychologia się z tego wycofuje. Jesteśmy ludźmi i potrzebujemy bliskości.
W grupach 12-krokowych jest hasło HALT, które oznacza że my nie możemy czuć się głodni, zezłoszczeni, samotni i zmęczeni (hungry, angry, lonely, tired). Jeśli tak się poczujemy i nie zadbamy o siebie w zdrowy sposób, łatwo wchodzimy na stare ścieżki.
W internecie spotyka się mnóstwo grup 12 -krokowych. Mnóstwo terapeutów zaprasza na spotkania w necie. Co o tym myślisz?
Tylko zdrowe dbanie o siebie pozwala zdrowo dbać o innych. A poza tym, dziś zaczyna się reszta mojego życia i to jak zadbam o siebie dziś będzie miało konsekwencje jutro.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Angora, Tomoe, Alex75, Annaannaanna, Koliber

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/10/27 11:55 #96

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 121
  • Otrzymane podziękowania: 320
Minął tydzień, zanim zdecydowałam się tu znów zajrzeć. Musiałam przetrawić w sobie to ostatnie spotkanie z ex i zdusić 'wewnętrznego krytyka', który bardzo chciał mnie zdołować. Dziękuję, dziewczyny, za mądre zwroty. Wysłałam ex SMS na jej nowy numer, że za 2 tygodnie schowek z rzeczami ulega likwidacji, bo wypowiadam umowę. I co się okazało? Gdy w biurze podpisywałam odpowiedni dokument, mój niesamowicie konsekwentny syn - z którym ostro się kłóciłam przez ostatnie lata, a który teraz bardzo mnie wspiera i pomaga w praktycznych działaniach - sprawdził zawartość schowka. Połowa rzeczy zniknęła. Czyli - zadziałało. A ja się bałam, że ex to zbojkotuje, a ja - zamiast zlikwidować zawartość schowka - będę przedłużać umowę, bo przecież 'nie mogę pozbawić jej tych rzeczy'. Zamiast pomyśleć, że to ona - nic nie robiąc - będzie 'sama się ich pozbawiać'.
Mam nowy numer tel., a stary leży wyciszony - na wypadek kontaktu pracowego. Nowy numer ex wyświetla się jako 'nie odbierać'. Pozostały dwie kwestie - koty, oraz pojawienie się ex pod drzwiami. Z tego, co mi powiedziała tydzień temu, kotów nie może zabrać, więc nie będę ulegać ewtl. naciskom, błaganiom itp. o jej odwiedziny u kotów. [Siło Wyższa, pomóż mi w tym]. A gdy zjawi się pod drzwiami, zadzwonię po syna, przyjaciółkę-sąsiadkę lub jej syna, też sąsiada z tego samego bloku. Jeśli ich nie będzie, zadzwonię po policję. Obym miała do tego siłę. Nie wpuszczę ex więcej do mieszkania - tak sobie obiecuję i mam nadzieję, że w tym wytrwam. NEVER EVER AGAIN. Mam to napisane przed sobą, przy laptopie. Gdy znów poczuje się samotna, wypiszę to sobie długopisem na obu przedramionach. Albo natychmiast pójdę odwiedzić synów i wnuczęta :) To będzie zależeć od pory dnia. Pozdrawiam i bardzo dziękuję za Wasze odpowiedzi %%- %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/10/27 12:37 #97

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 3884
  • Otrzymane podziękowania: 7441
Z tym przychodzeniem miałam duży problem. Trwało 6 miesięcy. Dziś wiem, że dużo było mojej w tym winy ponieważ w głębi siebie chciałam żeby przychodził. Niby tłumaczyłam ,że nie powinienem, że ma tego nie robić i wtedy nawet wydawało mi się że tak chcę ale dziś widzę to inaczej. Potrafiłam nie odpowiadać na wiadomości, nie odbierać telefonu ale jak przyszedł pod drzwi to nie miałam na tyle siły żeby go nie wpuścić. Później patrzyłam na niego w mieszkaniu i sama się sobie dziwiłam co mnie do niego tak ciągnie ponieważ będąc obok czułam niemal odpychanie. Z czasem, dzięki terapii zrozumiałam, że ciągnęło mnie nie do niego jako osoby ale do emocji, które z nimi przeżywałam. W którymś momencie stwierdziłam, że nie chcę tak dalej. Wiedziałam, że jak otworzę drzwi to sobie nie poradzę więc jak przyszedł schowałam się w pokoju jak małe dziecko bojąc się ruszyć. Pisałam do terapeutki a ona mnie wspierała jak mogła. Czułam się okropnie jak jakiś tchórz ale nie widziałam innego wyjścia. Po tym przyszedł jeszcze z dwa, trzy razy i się skończyło.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): aga54, Koliber, Walkiria62

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/10/28 12:42 #98

  • Liv
  • Liv Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 540
  • Otrzymane podziękowania: 850
Walkiria62 napisał:
Gdy znów poczuje się samotna, wypiszę to sobie długopisem na obu przedramionach. Albo natychmiast pójdę odwiedzić synów i wnuczęta :)
Samotność to rodzaj potrzeby równie silnej jak głód i tak samo uzasadnionej. Czy zamiast przygotowywania posiłku pisałabyś sobie coś na rękach? Albo szła do syna coś zjeść? Wydaje mi się że kontakty z innymi zdrowiejącymi osobami są najbezpieczniejszą formą radzenia sobie z samotnością, są też treningiem budowania zdrowych relacji w codziennym życiu. Korzystasz z terapii albo grup wsparcia?
Tylko zdrowe dbanie o siebie pozwala zdrowo dbać o innych. A poza tym, dziś zaczyna się reszta mojego życia i to jak zadbam o siebie dziś będzie miało konsekwencje jutro.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Alex75, Walkiria62

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/11/01 20:32 #99

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 121
  • Otrzymane podziękowania: 320
Cześć, kochani. Znów mnie trochę nie było, więc najpierw odpowiem na pytanie Liv. Podłączyłam się do skype'owej grupy wsparcia koleżanki. Kiedyś często się kontaktowałyśmy - ja ją ostrzegałam przed jej partnerką [była mega-toksyczna, choć nie piła], ona mnie przed moją [znały się jeszcze z Krakowa]. I tak się 'naostrzegałyśmy'... Ona rozstała się ze swoją 'ex' z półtora roku temu, ja 3 miesiące temu. Powoli zaczynam też rozmawiać z koleżankami tej koleżanki. Więcej słucham i nawet nie jestem zaskoczona podobieństwem doświadczeń.
Były raz jakieś próby kontaktu ze strony 'ex' przez wspólną znajomą, ale powiedziałam, że nie zamierzam rozmawiać ani z 'ex' ani o 'ex' i na tym się skończyło.
Powoli do przodu. Zwalczyłam przeziębienie, dzielnie pracuję, choć chętnie bym się poobijała, utrzymuję kontakt ze znajomymi i integruję się z rodziną. Pies chory na raka daje mi w kość - wyjścia co 3-4 godziny, również w nocy, inaczej jest toaletowa masakra... Mam też konkretny plan przestawienia/częściowej wymiany mebli w pokoju 'ex', żeby znów z niego korzystać. Jeśli możecie napiszcie, jak sobie poradziłyście z zagospodarowaniem i ponownym oswojeniem przestrzeni mieszkalnej po 'byłych'. Pozdrawiam %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, Kast001

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/11/02 07:58 #100

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 6252
  • Otrzymane podziękowania: 12477
No, ja to i po "byłym" i po okresie naszego wspólnego picia zrobiłam generalny remont mieszkania, z burzeniem ścian, kuciem i zrywaniem podłóg, wymianą okien, umeblowania, ogrzewania, no wszystkiego, wszystkiego.
Ale nie od razu do tego remontu dojrzałam, bo dopiero po terapii DDA i po wejściu w nowy związek, czyli kiedy nie piłam już ze trzy lata. A i po tych trzech latach spod starej szafki kuchennej wyturlały się pamiątki - puszka po piwie dębowym mocnym (moja) i plastykowa buteleczka po szlachetnym trunku o nazwie denatureks (takie smakołyki pijał mój eks w swoim schyłkowym okresie dopijania się).

Teraz z okresu picia mam w domu tylko jeden przedmiot - stary telewizor marki philips, ponad dwudziestoletni. Zresztą niedziałający, bo od paru lat w ogóle nie oglądam telewizji i ostatnio nawet zrezygnowałam z kablówki. Zauważyłam, że płacę za coś, z czego nie korzystam.

Jeśli chodzi o mniej radykalne rozwiązania niż generalny remont, polecam to co stosowałam wcześniej: przemalowanie ścian, jakąś okleinę na meblach, przestawienie sprzętów, nowe obrazki na ścianach, pozbycie się wszelkich pamiątek typu zdjęcia, prezenty i inne sentymentalne bibeloty.
Pozdrawiam serdecznie. kwiaaatek
Ostatecznie, miejmy otwarte umysły, ale nie na tyle, żeby mózg nam wypadł. (Richard Dawkins)
Ostatnio zmieniany: 2020/11/02 08:02 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): williwilli55, Annaannaanna, Walkiria62

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/11/02 20:02 #101

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 121
  • Otrzymane podziękowania: 320
Dzięki, Tomoe, za info. Pomyślę o malowaniu, bo na 'generałkę' nie stać mnie ani finansowo, co skutecznie odsuwa tę kwestię na jakiś czas, ani psychicznie, ani logistycznie. 'Pamiątki' wywalam albo do kosza, albo do magazynu. Powoli przesuwam pojedyncze meble, główny 'korpus' poczeka na synów. Nadal nie lubię wchodzić do tego pokoju, choć już trochę się tam zmieniło. Od początku roku funkcjonuję sprawnie w swoim pokoju, ale głupio pozostawić 1/3 mieszkania jako 'ugór'. To w końcu nie 'trójpolówka', haha. A może jednak...? Na wszystko pewnie przyjdzie czas. Postanowiłam się cieszyć, że teraz swobodnie korzystam z 2/3 mieszkania. Za kilka miesięcy pewnie 'duch'/'wspomnienie' ex wyparuje z tego pokoju. Może za rok. Spokojnie, nigdzie się nie śpieszę. Pozdrawiam wszystkich %%- %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/11/03 06:32 #102

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 6252
  • Otrzymane podziękowania: 12477
Proces odwikłania się z toksycznej relacji trwa około dwóch - trzech lat. Wiem to od terapeuty i z własnego doświadczenia, które potwierdziło słowa terapeuty.
Tak że tego... warto uważać w co się wikłasz, bo potem trudno się odwikłać.
Ściskam. :ymhug: I wysyłam całuski i dwie rybie łuski i różne wyrazy. :-*
Ostatecznie, miejmy otwarte umysły, ale nie na tyle, żeby mózg nam wypadł. (Richard Dawkins)
Ostatnio zmieniany: 2020/11/03 06:33 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Walkiria62

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/11/03 10:12 #103

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 121
  • Otrzymane podziękowania: 320
Dzięki, T. Dziś miałam trudną chwilę - syn powiedział, że 'na dniach' wywozi książki 'ex' z magazynu do biblioteki, i pożałowałam tych książek. Pomyślałam, że może przywiezie je do mnie, bo chcę je jeszcze raz przejrzeć, a niektóre z nich nawet zatrzymać. Ale przecież już je przeglądałam i wyekspediowałam do magazynu! Co się zmieniło? Nic! Po minucie powiedziałam mu, że OK, niech wywozi.
Teraz analizuję swoje wątpliwości. Pewnie podszyte jest to wszystko strachem, że 'ex' zrobi mi potem awanturę o pozbycie się jej książek. Bo ja się jej również bałam - albo było to równocześnie poczucie winy - i sporo z tego jeszcze we mnie tkwi. Uwikłanie jak ho... ho... Pomaga mi myślenie, że gdyby coś takiego powiedziała mi moja koleżanka o swojej sytuacji, udzieliłabym jej rozsądnej rady, a sama mam kłopot z przyswojeniem sobie takiej własnie samo-porady. Powoli do przodu. Pozdrawiam %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/11/03 10:25 #104

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 3884
  • Otrzymane podziękowania: 7441
Wiesz, kiedy blokowałam kolejne numery też się bałam, z terapeutką doszłam że ten strach ma korzenie w dzieciństwie. Ja się bardzo bałam ojca, nie chciałam go denerwować żeby na mnie nie krzyczał. Tak samo bałam się partnera, że się wścieknie kupi inny numer i będzie krzyczał i wyzywał. Świadomość skąd ten strach pomogła mi przez to przejść.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Kayo78

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/11/03 10:40 #105

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 121
  • Otrzymane podziękowania: 320
Dobrze prawisz, Alex. Mój strach też ma korzenie w dzieciństwie - boję/bałam się kolejnego odrzucenia, których było niemało, ale to temat na wieloletnią terapię lub ponurą, wielotomową sagę. Powoli uczę się oswajać strach/lęk, a przynajmniej rozpoznawać takie sytuacje. DDD ze mnie pełną gębą, choć na szczęście nie popełniono na mnie drastycznych czynów ściganych z kodeksu karnego.
Pozdrawiam %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Alex75