Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

TEMAT: rozstanie z przytupem i na sygnale

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/07 21:22 #1

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 70
  • Otrzymane podziękowania: 138
Uff, jak w temacie.
Podczytuję Was od kilku lat, na podobnym forum założyłam swój temat, ale nie potrafię go odnaleźć, więc chcę tu wykrzyczeć, co się stało. Po ponad 10 latach związku [??], czy może koegzystencji z partnerką alkoholiczką, a ostatnio również lekomanką, nastąpił koniec. Wcześniej bywały dobre chwile i złe dni, złe chwile i dobre dni, czyli klasyczna huśtawka. Wielka miłość, przynajmniej z mojej strony, z jej strony może też, ale zapewne wspomagana nadzieją na wyższy poziom życia i lepszy komfort picia. Miałam prawie 50 lat i ZERO, przysięgam, ZERO pojęcia o chorobie alkoholowej. Za to niosłam na sztandarach hasło 'ratuję ludzi potrzebujących pomocy'.
Po dość kiepskim/burzliwym małżeństwie i koegzystencji ze 'współlokatorem', oraz odchowaniu dzieci do dorosłości [studia i praca] wyprowadziłam się 'na swoje', i zaczęłam szukać partnerki. 3 porażki i nagle świetny kontakt intelektualny, emocjonalny i fizyczny. Zbyt piękne, by mogło być prawdziwe, nieprawdaż?
Okazało się bowiem, że rządzi alkohol. Ja poszłam na terapię dla współuzależnionych - w mojej rodzinie nie było alkoholików, ale dysfunkcji do wyboru i do koloru, ona na terapię dla uzależnionych. Ja swoją skończyłam, choć nie do końca wszystko przyswoiłam, ona odpadła tuż przed finiszem. Jak potem twierdziła - przeze mnie. I nawet czułam się wtedy trochę winna.
Potem lata związku, wzmacnianego przez niechęć/nienawiść tzw. 'naszych rodzin'. Część osób chciała dobrze, ale robiła wszystko nie tak [kłaniają się dysfunkcje], część okazywała obrzydzenie i odrzucenie, więc było jeszcze gorzej. Czyli - miałyśmy tylko siebie i ewtl. znajomych czy przyjaciół. Bywało różnie - rozpacz, nerwy, przemoc fizyczna i psychiczna, obie się do tego dokładałyśmy. Ale ona była wtedy w szale, a ja się wściekałam. Różnica niewielka, ale jednak. - Tyle prehistorii.
Jakieś pół roku temu wszystko się totalnie posypało. Zaczęłyśmy mówić o rozstaniu, ale ona nie zamierzała wrócić do swojego miasta, gdzie ma mieszkanie, tylko żądała, żebym wynajęła jej coś w pobliżu. Sorry, tak bogata ani głupia jednak nie byłam - ani nie jestem. Coraz więcej piła i zagryzała różnymi lekami. Kilka dni temu dostała ataku furii i 2 razy zaatakowała mnie niebezpiecznym narzędziem i groziła mi śmiercią. Wtedy wezwałam policję. Zawieźli ją na 'dołek'. Teraz ma zakaz zbliżania się do mnie i przebywania w moim mieszkaniu. Tłumaczyłam jej, podobnie jak nasza wspólna przyjaciółka, żeby poszła do psychiatryka, oczyściła się z alkoholu i leków, a potem pomyślała, co dalej, ale nic nie dociera. Jeśli to nie było dla niej dnem, to ja chyba nadal niewiele rozumiem.
OK, tyle na dziś, pisałam przez prawie godzinę. Wcześniej czytałam różne Wasze wątki, żeby potwierdzić słuszność podjętej decyzji. Teraz czeka mnie kilka spraw technicznych - czyli wyprowadzenie jej rzeczy, ale na razie siedzę na drugim końcu kraju, pracuję zdalnie i powoli odzyskuję spokój. Wiem, że będzie mną trochę miotać, ale to pewnie kwestia miesiąca lub dwóch. Oby tylko tyle. Pozdrawiam całe Forum i dziękuję za wsparcie :)
Mój nick jest może nieco pretensjonalny, ale przez dłuższą chwilę czułam się jak cwałująca Walkiria, a nie jak ofiara losu )
Ostatnio zmieniany: 2020/08/07 21:27 przez Walkiria62.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, aga66, Magda, Dariusz, williwilli55, Kayo78, Alex75, Oktavia, Krysia 1967

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/07 21:32 #2

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 3379
  • Otrzymane podziękowania: 6495
Witaj na forum :czesc:

Dobrze że zadbałaś o siebie i swoje bezpieczeństwo. Jak się już przekonałaś na alkoholika wpływu nie masz, 'nie dociera'. Ja również, jak to zrozumiałam, skorzystałam z terapii współuzależnienia i dzięki temu staje się inną osobą.

Wspieram się również mitingami Al-anon. Gdybyś chciała skorzystać co niedzielę o 20:00 odbywa się taki online wszystkie szczegóły znajdziesz w zakładce u góry strony.

Forum to kopalnia wiedzy, czytaj pisz i bierz dla siebie jak najwięcej @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/07 22:41 #3

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 70
  • Otrzymane podziękowania: 138
Tak, nie zamierzam poprzestać na tej ostatniej, drastycznej decyzji. Pewnie powtórzę terapię, bo skoro z tego związku wychodziłam kilka lat, a o rozstaniu zadecydował atak na moje zdrowie i/lub życie, to muszę się jeszcze wiele nauczyć. Chodziłam na kilka grup Al-Anon, ale przestałam - częściowo pod wpływem krytyki obecnie już ex-partnerki, a może bardziej dlatego, że ona wtedy wlewała w siebie wódkę, a ja chciałam, żeby nie piła. Bingo! Właśnie to sobie uświadomiłam. Ona była/jest mistrzynią manipulacji. Część 'myków' dostrzegałam, ale daleko nie wszystkie. Ex jest bardzo inteligentna, tylko szkoda, że działa w jednym kierunku. Cóż, nie moja sprawa. Nie mój cyrk i nie moje małpy.
Minęło raptem kilka dni, a wydaje mi się, że to co najmniej tydzień lub dwa. Boję się tych spraw technicznych, ale będę miała wsparcie. Teraz muszę odpocząć, popracować i ogarnąć nową sytuację. Spróbuję wpaść na niedzielny mityng, ale nie wiem, czy ogarnę 'online'a';)
Do usłyszenia/napisania. Over and out.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kayo78, Alex75

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/07 23:25 #4

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 3379
  • Otrzymane podziękowania: 6495
Często powtarzam, że terapia to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Gdyby nie ona to nie wiem gdzie bym dziś była.

Odnośnie mityngu tutaj znajdziesz szczegóły jak dołączyć:

niepijemy.pl/forum/wydarzenia-ogloszenia...anon-grupy-niepijemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kayo78

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/08 02:51 #5

  • williwilli55
  • williwilli55 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2049
  • Otrzymane podziękowania: 3683
:czesc:
Darek alkoholik
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/08 04:16 #6

  • Kayo78
  • Kayo78 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 678
  • Otrzymane podziękowania: 1914
Cześć Walkiria :czesc:

Jestem Kayo, niepijąca alkoholiczka, współuzależniona i DDA.

Z tym dnem alkoholika, o którym pisałaś w pierwszym poście - bywa bardzo różnie. U jednych dzieje się coś spektakularnego i się zatrzymują, u innych (mój przypadek) po latach dociera ogrom beznadziei i zwyczajne zmęczenie chlaniem. A są i tacy, którzy za tego życia, swojego wiadra wódki nie dopiją do końca. Dlatego oczekiwanie na "dno" swojego alko jest jak czekanie na wygraną w loterii - wiadomo,że bywa, wiadomo, że są tacy, którzy wygrali, ale nigdy nie wiesz kiedy to się zdarzy i czy w ogóle na Ciebie padnie.
Terapia współ, mitingi Al anon - jak najbardziej wskazane.
Witaj wśród nas kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Nitka55, Walkiria62

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/08 04:55 #7

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 5854
  • Otrzymane podziękowania: 11317
Pamiętam, jak będąc w związku z czynnym alkoholikiem przesuwałam granice swojej tolerancji. Mówiłam sobie że gdyby zrobił to, tamto lub owo, to na pewno bym tego nie wytrzymała i rozstała bym się z nim. A potem on robił i to, i tamto, i owo, i jeszcze więcej, ja spektakularnie wywalałam go za drzwi na zbity pysk, a równocześnie obserwowałam wnikliwie, czy aby przypadkiem u niego (!!!) nie jest to już to mityczne "dno", od którego się wreszcie odbije.
Przełom nastąpił dopiero, gdy to JA osiągnęłam SWOJE dno.
Przeczytałam twoją relację Walkirio i odniosłam wrażenie, że dużo jest w Tobie moich ówczesnych emocji. Mogę Ci tylko życzyć, aby to już było twoje dno, a nie tylko jeden z dramatycznych incydentów, którymi się od lat karmi twoja dysfunkcja.
Witaj na forum. :czesc:
Ostatecznie, miejmy otwarte umysły, ale nie na tyle, żeby mózg nam wypadł. (Richard Dawkins)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Katarzynka77, Alex75, aga54, Nitka55, Walkiria62

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/08 05:57 #8

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 70
  • Otrzymane podziękowania: 138
Tomoe, trafiłaś w punkt. Dziękuję za cenny komentarz i proszę o więcej takich. Po co się zastanawiać nad 'dnem' innych, to moje dno się liczy. I chyba [oby naprawdę!] właśnie w nie walnęłam. Czy współczułabym bandycie, atakującemu mnie kijem w ciemnym zaułku? W życiu! Czy martwiłabym się, czy ma co jeść itd.? Ależ skąd. I tego będę się trzymać, bo współuzależnienie tylko czyha na okazję, by wychynąć w pełnej krasie.
Fragment o incydentach, którymi od lat karmi się moja dysfunkcja, też dał mi do myślenia. Wszystkie moje związki były 'popaprane'. Najpierw dostawałam 'po głowie', a potem cieszyłam się, że jest lepiej. Zapomniałam, że powinno być SPOKOJNIE i NORMALNIE. Poprzestawiały mi się standardy. Długa droga przede mną. No nic, ruszam dalej :) Kawa wypita, teraz spacer z psami i do pracy, bo przez emocje związane z ostatnimi wydarzeniami jestem w niedoczasie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/08 06:30 #9

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 5854
  • Otrzymane podziękowania: 11317
Kiedyś przeczytałam na pewnym forum, że gdyby współuzależnionej kobiecie dano do wyboru udział w rodeo i spokojną przejażdżkę na kucyku, wybrałaby rodeo.
To było o mnie. :grin:
Nie wybieramy tego co "powinnyśmy" wybrać, tylko to, co nas nakręca.
Ostatecznie, miejmy otwarte umysły, ale nie na tyle, żeby mózg nam wypadł. (Richard Dawkins)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/08 07:24 #10

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 70
  • Otrzymane podziękowania: 138
Hehe, ja bym jednak wybrała kucyka :)
Ostatnio zmieniany: 2020/08/08 07:25 przez Walkiria62.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/08 07:29 #11

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 5854
  • Otrzymane podziękowania: 11317
Teoretycznie tak, a jak to u ciebie wygląda w praktyce?
Ostatecznie, miejmy otwarte umysły, ale nie na tyle, żeby mózg nam wypadł. (Richard Dawkins)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/08 11:45 #12

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 70
  • Otrzymane podziękowania: 138
Tomoe, to kolejna cenna uwaga. Póki co chcę definitywnie wypisać się z rodeo. Na początku pewnie myślałam - o ile w ogóle wtedy rozsądnie myślałam - że to będzie kucyk. A potem zaczęły się 'jazdy'.
Natomiast teraz zaczęły przychodzić SMS-y z błaganiem o pomoc. Nie, dziękuję. Uff... Przeczytałam, serce drgnęło i po 15 sekundach odpędziłam wątpliwości i włączyłam myślenie. Już wszystko było. Błagania, groźby, deklaracje miłości i potoki nienawiści. Nie wpakuję się w to od nowa. Nie, nie, nie!
Wspierajcie mnie, jeśli możecie, bo taka ze mnie Walkiria, jak z balonikowego smoka groźna bestia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Katarzynka77, Alex75, aga54, Nitka55

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/08 12:54 #13

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 3379
  • Otrzymane podziękowania: 6495
Pamiętam jak to u mnie wyglądało. Po kolejnej 'akcji', wyzwiskach i moim odczuciu że teraz to już koniec, że posunął się za daleko, byłam pewna swojej decyzji i tego, że jej nie zmienię. Konkretna decyzja, blokada numeru, więcej przeprosin nie chciałam słuchać. Minęło parę dni. On kupił nowy numer, mi przeszło więc zaczęłam cofać się do tego co pisał do mnie wcześniej, jak mnie wyzywał żeby znowu poczuć tą niechęć. Już nie działało. Rozmawiałam o tym z terapeutką, że przypominam sobie te wszystkie okropne słowa i już nic nie czuję. Mało tego, znowu zaczynałam wierzyć, że teraz to już naprawdę było jego dno i będzie inaczej. Terapeutka powiedziała wtedy bardzo fajnie zdanie "w tym tunelu nie ma światła".

W końcu zauważyłam prawidłowość. Tak długo jak mam kontakt, chociażby w postaci odczytywania wiadomości, tak długo jestem podatna na jego manipulacje i będę wchodzić w iluzję, że teraz to już naprawdę był ostatni raz.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Kayo78, aga54, marcin19, Annaannaanna, Walkiria62, ona.opolanka

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/08 15:27 #14

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 70
  • Otrzymane podziękowania: 138
Dzięki, Alex. Właśnie miałam dziś rozmowę z przyjacielem o zablokowaniu połączeń od ex. Nie chciałam tego zrobić, bo mamy wspólne zwierzęta, jej rzeczy w moim mieszkaniu itp., i kiedyś będziemy musiały się skontaktować i rozwiązać kilka kwestii technicznych. Teraz pomyślałam, że do domu wrócę za jakiś miesiąc, więc i tak chwilowo nic się w tych sprawach nie zadzieje. To po co mi teraz 'gorąca linia'? A jeśli ex zadzwoni? Czy mam się wahać - odebrać nie odebrać? Huk, na co mi to? Przyjaciel miał rację, Ty masz rację, a ja znów wyszłam na 'dziecko we mgle'. Zaraz blokuję numer. Walczę o swój spokój i przetrwanie. I o lepszą przyszłość. Uff, postanowione. :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Kayo78, Alex75, marcin19

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/09 08:34 #15

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 7881
  • Otrzymane podziękowania: 11972
Walkiria62 napisał:
Walczę o swój spokój i przetrwanie. I o lepszą przyszłość.

Uff, postanowione. :)
Walkirio :czesc: - i tego postanowienia się trzymaj. :-BD
Tak jak ja - z dala od alkoholu,
tak Ty - z dala od alkoholiczki. zwyciesteoe
Może być tylko lepiej o ile nie pośpieszysz się z "poważniejszymi" przyjaźniami - zanim nie uświadomisz sobie dlaczego tak w nich "lądujesz"?
Pozdrawiam serdecznie. :-H @};-
Ostatnio zmieniany: 2020/08/09 08:36 przez andrzejej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Walkiria62

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/09 09:51 #16

  • Katarzynka77
  • Katarzynka77 Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2418
  • Otrzymane podziękowania: 8511
Walkiria62 napisał:
Walczę o swój spokój i przetrwanie. I o lepszą przyszłość. Uff, postanowione. :)
To bardzo dobra decyzja :YMAPPLAUSE: W ten sposób dbasz o siebie i swój spokój psychiczny. @};-
Aby być prawdziwie wolnym,najpierw trzeba pokonać swoje słabości..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Walkiria62

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/09 10:27 #17

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 70
  • Otrzymane podziękowania: 138
Dzięki, Andrzeju. Na razie nie zamierzam pakować się w żadne związki itp. Czy kiedyś jeszcze? Nie wiem, to na pewno nie temat na ten rok, ani pewnie na przyszły. Na szczęście moje libido leży poniżej poziomu asfaltu, więc spoko, szaleństw nie będzie. Najpierw terapia, żeby ugruntować wiedzę i przełożyć ją na praktykę. Oczy szeroko otwarte, by dostrzegać drobne radości. Oraz uspokojenie myśli. A także czujność, by nie wpakować się w stare koleiny, które wiodą prosto w przepaść.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Alex75

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/09 11:56 #18

  • Dusia136
  • Dusia136 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 17
Witaj :)
Zazdroszczę ci twojej konsekwencji oraz tego,że jesteś stanowcza co do kontaktów z była partnerką. Ja się nadal daje manipulować mimo,że już dwa miesiące po wyprowadzce mojego ex z domu..Podziwiam cię,bo wiem jak ciężko to zrobić. Jesteś na świetnej drodze do całkowitego uwolnienia się od takiego życia.. życzę dużo siły i wytrwałości w postanowionych celach! :-BD pozdrawiam
Ostatnio zmieniany: 2020/08/09 11:58 przez Dusia136.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Walkiria62

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/09 12:02 #19

  • aga66
  • aga66 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 625
  • Otrzymane podziękowania: 930
Witaj Walkiria :czesc: w takie miejsce jak to wkracza się w momencie gdy już nic nie "działa" aby "uratować" człowieka z chorą osobowością-wynaturzonego,którego przyczyną jest nadużywanie alkoholu,chory chorego nie zdoła uratować jest to po prostu nie możliwe,uratować od presji psychicznej jaką fundujemy sobie na własne życzenie możemy tylko siebie,potrzebna jest do tego siłą charakteru,a siłę charakteru tworzymy poprzez obowiązkowość,sumienność,pracowitość i mądrość serca :-H
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, Dusia136, Walkiria62

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/09 13:07 #20

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 70
  • Otrzymane podziękowania: 138
Dusia, staram się, i odganiam myśli o ex. Dlatego też wyjechałam - żeby przypadkiem się na nią nie natknąć. Stanowczość i konsekwencja jeszcze do niedawna były dla mnie dość obcymi słowami. Już kiedyś wyprowadziłam się ze wspólnie wynajmowanego mieszkania, ale po miesiącu wróciłam. Uległam manipulacji i złudnej nadziei. Oczywiście błędne koło ruszyło od nowa. Nie chcę tego powtórzyć, więc staram się maksymalnie zabezpieczyć przed własnymi słabościami. Chcę się uwolnić bo wiem, że z ex nie wygram. Bezsilność wobec współuzależnienia jest równie duża, jak bezsilność wobec alkoholu i innych środków. Dlatego proszę o wsparcie. Pozdrawiam serdecznie i życzę spokoju @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/10 09:45 #21

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 70
  • Otrzymane podziękowania: 138
Cisza i spokój. Psy śpią, ja pracuję, słoneczko grzeje, a na pastwisku dwie krowy wylegują się w cieniu drzewa - to ostatnie zwłaszcza do wiadomości Tomoe, a propos rodeo :) Powoli się stabilizuję. Jeszcze nie mam 100% sił do pracy, ale napisałam do zleceniodawcy, że wszystko zrobię, tylko troszkę wolniej. Podziękowałam różnym ludziom za okazaną pomoc i poprosiłam dwie koleżanki o niezadawanie pytań o ex. One mają dobre serca, więc niech same się martwią, a mnie tym nie obciążają.
Z każdym dniem powolutku do przodu. Może nawet kiedyś rzucę palenie, bo teraz ograniczam. Nerwy aż tak mną nie szarpią, żebym kopciła jak komin. Kopcę tylko jak kominek ;) Nie wszystko naraz. Pozdrawiam wszystkich.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, MogąNadzieja

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/10 13:56 #22

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 70
  • Otrzymane podziękowania: 138
Bim-bom.... Dzwoni nieznany numer. To normalne, bo mam kilku zleceniodawców i często trafiają się takie sytuacje. Ale to była ex. Jęczała, że chce zobaczyć zwierzęta, że ma do tego prawo, i że nie może ciągle mieszkać w lesie [???]. Odpowiedziałam, żeby w sprawie zwierząt zadzwoniła za miesiąc, dwa lub trzy, gdy się już ogranie. I powiedziałam 'do widzenia'. [bez podtekstu, to było raczej takie 'żegnam']. Tyle. Chwilkę mną potelepało, ale wyszłam z psami, wykąpały się w strumieniu i wróciliśmy. Z gaździną - docieramy na etap przyjaźni - zjadłyśmy obiad i pogadałyśmy o jej młodszej siostrze, która ma męża alkoholika i jest współuzależniona do sześcianu, ze straszną szkodą dla dzieci. Potem pokiwałyśmy głowami i rozeszłyśmy się do zajęć w podgrupach.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, Alex75

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/12 04:54 #23

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 70
  • Otrzymane podziękowania: 138
Zaczyna się kolejny, słoneczny dzień. Będzie dobrze :grin: Wczoraj stwierdziłam, że zasada HALT [Hungry, Angry, Lonely, Tired] odnosi się również do mnie. Za dużo pracowałam, nie zjadłam obiadu [żeby szybciej skończyć robotę] i przyszła głupia myśl, jaką to jestem złą kobietą, bo nie pozwalam ex wrócić do mieszkania. :wmur: Nie spodobała mi się ta myśl, więc puknęłam się w głowę i postawiłam do pionu. Chcę-muszę zachować czujność, bo po szoku/euforii/nakręceniu po rozstaniu nastrój lekko spada, i łatwiej popełnić błąd. Mija dopiero tydzień, a dla mnie to jak miesiąc lub dwa. Czy też tak miałyście?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/12 09:51 #24

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 3379
  • Otrzymane podziękowania: 6495
Tak. Kiedy pierwsze emocje opadły, posłuchałam przeprosin to już tak nie bolało a każdy dzień bez kontaktu dłużył się bardzo. Po tygodniu, dwóch już byłam w stanie sobie wszystko wytłumaczyć dochodząc do wniosku, że tym razem będzie inaczej.
Później przyszedł taki moment, kiedy zrozumiałam, że nic się nie zmieni bo się nie leczy więc wszystkie "zmiany" są na chwile i tak się działo.
Najlepiej nie słuchać podszeptów mózgu bo on chce swojego narkotyku i takie myśli będzie kreował, żeby go dostać.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin19, Nati27, Walkiria62

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/12 10:44 #25

  • Nati27
  • Nati27 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 126
  • Otrzymane podziękowania: 349
Witaj,tutaj Natalia.
U mnie na początku po rozstaniu była rozpacz i lęk przed wszystkim. Później zaczęłam działać w sumie chciałam cały czas jego ratować,a skończyło się na tym,że to mnie uratowano. Teraz siebie sama ratuje. Mam okresy cudowne,w których radzę sobie bardzo dobrze,później jednak następuje okres dołka. Wspominam lub akurat mam z nim kontakt i to się pojawia. Jednak po każdej burzy wychodzi słońce . Mam Was i zawsze staje na nogi. W moim wątku bardzo inteligentna osoba napisała,że bez leczenia nie ma efektów. Tak samo jest w moim przypadku. Jeżeli nie będę o siebie dbała będę powtarzała schemat i nigdy nie będę szczęśliwa. :-H
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, Alex75, Koliber, Walkiria62

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/14 09:06 #26

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 70
  • Otrzymane podziękowania: 138
Oho, zaczęły się SMS-y z pretensjami i obwinianiem [mnie, of course]. Przeczytałam pierwszy i odłożyłam telefon. Jeśli będę miała ochotę, później sprawdzę. Jeśli nie, wykasuję hurtem i z głowy. Czuję irytację, że ex śmie zakłócać mi spokój. Nawet nie sprawdzałam na fejsie, czy coś tam pisała. Kto mnie zna, nie uwierzy ex. Kto mnie nie zna, to nie zna. Kilka głębokich wdechów i już jest prawie dobrze. Jak się cieszę, że nie siedzę w W-wie. Ech...spoko.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/14 09:27 #27

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 3379
  • Otrzymane podziękowania: 6495
Wiesz u mnie wiadomości były jednym z głównych problemów i przeszkód w zdrowieniu. Kiedy blokowałam numer, on kupował następny. kiedy zrobił to od razu to zablokowałam ale jak zrobił to za jakiś czas to już nie byłam konsekwentna i zostawiłam dopóki znowu nie miałam dość. Trwało to miesiącami.
Terapeutka pomogła znaleźć mi odpowiedz na pytania 'po co mi to? Co mi to daje?'

U mnie była to podświadoma chęć kontroli. Jednak wiedziałam co się u niego dzieje. Podświadoma, ponieważ zaprzeczałam, że tak jest. Poza tym poczucie wartości rosło. Jednak o mnie myśli, nie zapomniał zależy mu na kontakcie itp. Nawet jak to były wiadomości z pretensjami a nawet wyzwiskami to i tak był skupiony na mnie. W tamtym momencie nie byłam w ogóle tego świadoma dopiero z czasem to zrozumiałam.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, marcin19, Koliber

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/14 09:35 #28

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 70
  • Otrzymane podziękowania: 138
Ja nie chcę wiedzieć, co się u niej dzieje. Irytują mnie te SMSy. Nie chcę z nią kontaktu. Chcę, żeby się ode mnie odczepiła, raz na zawsze. To był inny numer, chyba pożyczyła od kogoś telefon. No nic, może się znudzi. bnggfgbfb
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, Alex75

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/14 15:20 #29

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 5854
  • Otrzymane podziękowania: 11317
Zmień numer twojego telefonu. Uniemożliwisz jej kontakt.
Ostatecznie, miejmy otwarte umysły, ale nie na tyle, żeby mózg nam wypadł. (Richard Dawkins)
Ostatnio zmieniany: 2020/08/14 15:20 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/14 15:48 #30

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 70
  • Otrzymane podziękowania: 138
Tomoe, rada jest dobra, ale nie do wykonania. Mam ten numer od wieków, a musiałabym zawiadomić x zleceniodawców, instytucji itp. Mam tylko 1 telefon - do celów prywatnych i zawodowych, a w sprawach zleceń odzywają się co rusz nowi ludzie. Lub 'starzy', po latach. Podobnie jest z adresem e-mail. Pozostaje się tylko uodpornić ostzezenie

Dziś ex wysłała kilkanaście SMSów, ale tylko przeciągnęłam palcem po ekranie. Zauważyłam słowo 'psychiatryk' i przeczytałam zdanie na ten temat- że tam jest. I dobrze. Reszta mnie nie interesowała. Moja koleżanka rozmawiała wczoraj lub przedwczoraj z dzielnicowym [to jej kumpel ze szkoły] i usłyszała taką samą wiadomość. Niech ją [ex] odtrują, podleczą i adieu. Było - minęło.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/14 16:03 #31

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 5854
  • Otrzymane podziękowania: 11317
Nie, nie, mylisz się. Mogłabyś zmienić numer telefonu zawiadamiając o tym wszystkie osoby, z którymi masz kontakty zawodowe. To jest wykonalne, wielu ludzi tak robi.
Ale ty nie chcesz tego zrobić, bo to by cię radykalnie odcięło od ex.
Znam te wszystkie wymówki, które wyliczyłaś. Słyszałam je od osób współuzależnionych wielokrotnie. Miałam przeczucie że tak odpowiesz.
I miałam przeczucie, że zapoznasz się z treścią jej smsów.
Ostatecznie, miejmy otwarte umysły, ale nie na tyle, żeby mózg nam wypadł. (Richard Dawkins)
Ostatnio zmieniany: 2020/08/14 16:05 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin19, Akira

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/14 17:00 #32

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 70
  • Otrzymane podziękowania: 138
Miałam przeczucie, że coś podobnego odpiszesz. :grin: Bardzo często masz rację, ale w tym przypadku się pomyliłaś.
a) Nie mam telefonów do wszystkich zleceniodawców. Nawet ich wszystkich nie pamiętam. Z każdego biura/studia kontaktują się ze mną 1-2-3-4 osoby. Oni też się zmieniają, a z nimi ich numery tel. Teraz pracują zdalnie lub naprzemiennie, i na pewno ktoś komuś zapomni przekazać info o zmianie mojego numeru. Niektórzy klienci odzywają się po 2-3 latach. Lub jest to nowy klient, zdobywający kontakt do mnie od innego zleceniodawcy. Od wielu lat dostaję od 12 do 30 PiTów rocznie, więc skala jest naprawdę duża. Taka specyfika freelancerstwa.
b) Od ex radykalnie się odcinam, muszę tylko kiedyś wysłać jej rzeczy, i ewtl. porozmawiać o przyszłości zwierząt, bo na razie na pewno nie oddam ani pół psiego czy kociego ogona. Ten punkt najbardziej mnie niepokoi.
c) Przesunęłam palcem po ekranie i nie czytałam SMSów. Zaskoczyła mnie ich liczba i długość. Że też jej się chciało tyle pisać. Zauważyłam słowo 'psychiatryk'i tylko przeczytałam pół zdania, że jest na oddziale. Bo wcześniej koleżanka - niepytana - sprzedała mi taką informację. I tyle.

Uff, tylko czy teraz napiszesz, że tylko 'winny' się tłumaczy? Odpowiadając na Twój post jeszcze raz przemyślałam to, co napisałaś, bo jesteś mądrą 'babą', ale jeszcze raz powtarzam - tym razem się pomyliłaś. I bardzo dobrze, bo gdybyś miała rację, byłoby ze mną gorzej, niż jest. zwyciesteoe
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Katarzynka77, marcin19

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/14 18:34 #33

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 5854
  • Otrzymane podziękowania: 11317
Skoro tak twierdzisz, to pozostaje mi dać wiarę że "od ex radykalnie się odcinasz" i życzyć Ci konsekwencji.
Pozdrawiam. kwiaaatek
Ostatecznie, miejmy otwarte umysły, ale nie na tyle, żeby mózg nam wypadł. (Richard Dawkins)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/14 19:08 #34

  • Walkiria62
  • Walkiria62 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 70
  • Otrzymane podziękowania: 138
Hej, też pozdrawiam kwiaaatek
Naprawdę mądrze piszesz i dajesz trafne komentarze, o trudnych pytaniach nawet nie wspominając. Czytam Cię uważnie i analizuję siebie. Jeśli będziesz czytać moje posty, a naprawdę to doceniam, i zauważysz coś niepokojącego itp., to od razu wal prosto z mostu.
Najbardziej martwi mnie kwestia zwierząt - dwa psy i 5 kotów. Dopóki ex nie wróci do swojego mieszkania, w ogóle nie ma tematu, ale potem będę musiała się z nią skontaktować. Nie wiem, czy podzielimy zwierzaki [masakra], czy po prostu wszystkie je zatrzymam, bo dziecka nie powierzyłabym czynnej alkoholiczce, a to dość podobna sytuacja. Poza tym - rzeczy wyślę kurierem. I już.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Alex75

rozstanie z przytupem i na sygnale 2020/08/14 21:41 #35

  • Slonce
  • Slonce Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 803
Witaj.. Z moich doświadczeń.. Ja nie oddałam nic żywego że zwierząt. A bałam się bo coś tam plumkał przez chwilę. Ale tu to miałam tak silny opór że o siebie chyba tak nie walczyłam.. Ani kwiatka, ani nic że zwierząt. No nie. A to był czas podobno bycia suchym alko i czynnym marihuanista. I nie żałuję.. Przez chwilę, zanim mnie dziewczyny tu nie poprzytulały do podłogi zwrotami to miałam otwarta furtke kontaktowa w postaci rodziny ex. Rany.. Nie chcesz wiedzieć co się stało z psem, którego przygarnął czy kupił. Twoja decyzja. To tylko moje doświadczenia plus.. Co wcześniej widziałam u sąsiada. Nie.. Nie bili psów. Po prostu brak jedzenia no bo sami nie jedli pijąc i inne.
Ostatnio zmieniany: 2020/08/14 21:43 przez Slonce.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Walkiria62
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3