Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: Rozterki żony... a może raczej droga do normalności

Rozterki żony... a może raczej droga do normalności 2020/06/07 16:46 #1

  • Moniqa
  • Moniqa Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 12
  • Otrzymane podziękowania: 14
Dobry wieczór. Jestem nowa na forum. Potrzebuje odrobiny wsparcia, otuchy. Jestem żoną od 19 lat, mam dwoje dzieci i męża alkoholika (obecnie na leczeniu). Jak ostatnio sobie analizowałam, to ponad połowa mojego małżeństwa to była większa lub mniejsza walka o trzeźwość mojego męża. Mąż nigdy mnie nie uderzył. Mamy za sobą 3 wszywki męża, jeden jego detoks, jedną terapię (wymuszoną przez pracodawcę), obecne leczenie, jedną moją terapię, jedną wyprowadzkę sprzed kilku lat i jedną obecną wyprowadzkę do domu rodzinnego męża. Moja rodzina widzi problem, jest za mną i mogę na nich liczyć. Rodzina męża do tej poru jakby nie do końca chciała to widzieć. Niby wszyscy wiedzieli, że mąż ma problem z alkoholem ale jak nadarzała się okazją to sami mu jeszcze polewali.Przez te wszystkie lata były oczywiście kłamstwa, zawalanie pracy, lewe zwolnienia, podkradanie pieniędzy, dosłownie wszystko. Gdy pierwszy raz wyrzuciłam męża z domu to się wziął za siebie, znalazł pracę i pozwoliłam mu wrócić. Sielanka nie trwała zbyt długo, pomału wrócił do swojego nałogu. W naszym małżeństwie już nie było tak samo. Miał mi to za złe że kazałam mu się wyprowadzić, nie chciał widzieć tego dlaczego to zrobiłam. I tak tkwiliśmy następne kilka lat. W zeszłym roku zmarł jego tata i wtedy miał już kolejny powodów do tego żeby się napić. Zdecydował się na wszywkę do której nie doszło bo nagle zmienił zdanie a mi kłamał że lekarzowi termin nie pasuje. W końcu kazałam mu się wyprowadzić i wtedy poczułam ulgę. Poczułam że żyję. Oczywiście byłam najgorsza, był szantaż że się zabije. Jedna wielka huśtawka. Obecnie jest na leczeniu i oczekuje ode mnie wsparcia i akceptacji. Chce wrócić po leczeniu do domu. A ja chce spokoju. Jak powinnam się zachować? Nie chce dawać mu nadziei na coś czego ja nie chce. Jak z nim rozmawiać? Wiem, że poszedł na leczenie, że może być lepiej ale ja nie zniosłabym jego zapicia. Jeden wielki mętlik.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak, Angel, Tokio

Rozterki żony... a może raczej droga do normalności 2020/06/07 17:06 #2

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 17461
  • Otrzymane podziękowania: 27274
Witaj na Forum :czesc:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Rozterki żony... a może raczej droga do normalności 2020/06/07 17:16 #3

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 2787
  • Otrzymane podziękowania: 5308
Witaj Moniqa na forum :czesc:

Nie powiem Ci jak masz się zachować ale powiem, że ja w pewnym momencie zrozumiałam, że czas zadbać o siebie, zacząć żyć inaczej i przestać kręcić się wokół alkoholika. Skorzystałam z terapii współuzależnienia i mogę powiedzieć, że zaczęłam nowe życie. Osiągam upragniony spokój.

Wspieram się też mityngami Al-anon. Dzisiaj o 20.00 odbywa się taki mityng online. Posłuchać doświadczenia innych z podobnym problemem jest bezcenne. Wszystkie szczegóły są w zakładce u góry strony. Zapraszam kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Zakapior

Rozterki żony... a może raczej droga do normalności 2020/06/07 18:41 #4

  • williwilli55
  • williwilli55 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1880
  • Otrzymane podziękowania: 3518
:czesc:
Darek alkoholik
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Rozterki żony... a może raczej droga do normalności 2020/06/07 20:19 #5

  • Moniqa
  • Moniqa Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 12
  • Otrzymane podziękowania: 14
Najgorsze jest to, że ciągle prowadzę walkę między sercem a rozumem. Obiecałam moim dzieciom, że nigdy więcej alkohol nie będzie rządził w naszym domu, że teraz będzie tylko spokój i szacunek a pomimo to brakuje mi go. Nie cierpię tej samotności. Chciałabym móc sie do kogoś przytulić, żeby był blisko. Jakie to jest okropne, bo za chwilę jestem zła na siebie że tak myślę. Przecież to nie ja jestem winna całej tej sytuacji.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Rozterki żony... a może raczej droga do normalności 2020/06/07 20:29 #6

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 2787
  • Otrzymane podziękowania: 5308
Nie wiem czy uczęszczałeś na terapię współuzależnienia czy na jakąś inną ale ja na swojej dowiedziałam się, że moja tęsknota to w dużej mierze brak adrenaliny, którą mi mój alkoholik zapewniał. Brakowało mi spokoju ale gdy on już następował to czułam pustkę. Tak źle i tak niedobrze. Okazało się, że to pozostałości z dzieciństwa, gdzie tylko taki schemat znałam. Cisza a potem adrenalina i tak na zmianę, dlatego tylko w takich warunkach umiałam funkcjonować.
Na szczęście teraz jest już inaczej.
Ostatnio zmieniany: 2020/06/07 20:29 przez Alex75.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tokio, Sisi44

Rozterki żony... a może raczej droga do normalności 2020/06/07 21:02 #7

  • Angel
  • Angel Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 10
  • Otrzymane podziękowania: 14
Witaj na forum :ymhug:
Tutaj nikt Ci nie powie co powinnaś zrobić. Mogę Ci jednak powiedzieć, że znajduję się w podobnej sytuacji. Mąż ciągle kłamie, manipuluje, od 5 lat pije codziennie i ze mnie robi najgorsza, że wszystko przeze mnie. Mamy 2 synów i niedawno dotarło do mnie jaki ja im daje wzór? Czy swoje kobiety też będą tak traktować bez szacunku? Wyprowadziłam się na dwa miesiące do rodziców i cały czas pił, zawalił pracę. Podjęłam decyzję o rozwodzie. Kilka dni temu wrócił z odwyku, jesteśmy w jednym domu i to najbardziej miesza w głowie, e musisz mieć tego świadomość, że alkoholik powie Ci wszystko co chcesz usłyszeć, wpuścisz go i po czasie zrobi to samo, krótko mówiąc ja mam już dość. Życzę Ci dużo wytrwałości i spokoju ducha ^^)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Rozterki żony... a może raczej droga do normalności 2020/06/08 07:51 #8

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu..
  • Posty: 3138
  • Otrzymane podziękowania: 9268
Witaj na forum :czesc:
Jestem Bernadetta współuzależniona i była żona alkoholika.
Był czas kiedy już mi się czkawką odbijało picie byłego męża. Też bardzo chciałam spokoju,ale nie wiedziałam jak zniosę samotność, czy sobie poradzę sama. Jednak odważyłam się spróbować i okazało się że był to strzał w dziesiątkę. Dziś żyje mi się o niebo lepiej, ponad rok spędzony bez związków, terapia i zajęcie się sobą, pozwoliło mi na dobre zycie. Mam nowy,zdrowy związek, spokój i bezpieczeństwo. Żyje tak jak chcę. Ty też możesz żyć,uśmiechać się i cieszyć z tego co masz. %%-
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Annaannaanna, Angel

Rozterki żony... a może raczej droga do normalności 2020/06/09 16:58 #9

  • Moniqa
  • Moniqa Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 12
  • Otrzymane podziękowania: 14
Dzięki wielkie, że jesteście. Ja dalej względem tym rozterek. Wiem, że przychodzi czas żeby wkońcu pomyśleć o sobie i zrobić coś dla siebie. Po mojej terapii dla współuzależnionych zmieniłam pewne rzeczy w swoim życiu. Znalazłam coś dla siebie, coś co pozwalało mi się oderwać od problemów. Teraz też wiem, że powinnam myśleć o sobie i o dzieciach i że nie mogę brać odpowiedzialności za to co zrobi mój mąż jak skończy terapię ale pomimo to.... No właśnie niby się wszystko wie A ja ciągle myślę czy moje odejście nie zaprzepaści jego terapii, czy powinnam go w jakiś sposób wspierać w tej drodze do trzeźwości. Czy można go w jakiś sposób wspierać bez zbytniego angażowania się? Czy lepiej zupełnie się odciąć bo to może obrócić się przeciwko mnie? Po mojej, sprzed kilku lat terapii, ja tylko myślałam o tym co zrobić żeby mój mąż przestał pić teraz myślę o tym co zrobić żeby całe to bagno znów się nie zaczęło.
Ostatnio zmieniany: 2020/06/09 17:04 przez Moniqa.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75

Rozterki żony... a może raczej droga do normalności 2020/06/11 05:38 #10

  • Kayo78
  • Kayo78 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 332
  • Otrzymane podziękowania: 1061
Moniqa napisał:
Po mojej, sprzed kilku lat terapii, ja tylko myślałam o tym co zrobić żeby mój mąż przestał pić teraz myślę o tym co zrobić żeby całe to bagno znów się nie zaczęło.

Cześć Monika - jestem niepijącą alkoholiczką, współ i DDA.

Wiesz, jeśli alkoholik po terapii wraca do picia, tzn., że albo nie był gotowy na zaprzestanie picia, albo tej terapii nie chciał tak naprawdę, albo nie odrobił jakiejś życiowej lekcji, albo zabrakło uczciwości... powodów może być wiele a każdy z nich, swój początek ma w alkoholiku (chociaż taki delikwent zawsze wskazuje przyczyny zewnętrzne).
A kiedy osoba współuzależniona kończy swoją terapię, a jej największą lub wręcz jedyną myślą jest to, czy alkoholik będzie/nie będzie pił....to również coś "nie pykło" (jakby powiedział mój syn). Obsesja koncentrowania się na alkoholiku pozostała.
Może czas nie ten, może gotowość na zmiany nie ta, może chęci za mało... Jednym słowem warto taką terapię powtórzyć, bo być może dziś grunt jest już zupełnie inny, a rezultaty ponownego leczenia przyniosą z czasem ulgę i spokój %%-
Ostatnio zmieniany: 2020/06/11 05:39 przez Kayo78.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Alex75, Annaannaanna

Rozterki żony... a może raczej droga do normalności 2020/06/11 06:40 #11

  • Sisi44
  • Sisi44 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 81
  • Otrzymane podziękowania: 96
... No właśnie niby się wszystko wie A ja ciągle myślę czy moje odejście nie zaprzepaści jego terapii, czy powinnam go w jakiś sposób wspierać w tej drodze do trzeźwości. Czy można go w jakiś sposób wspierać bez zbytniego angażowania się? Czy lepiej zupełnie się odciąć bo to może obrócić się przeciwko mnie?

Moniqa napisał:
Po mojej, sprzed kilku lat terapii, ja tylko myślałam o tym co zrobić żeby mój mąż przestał pić teraz myślę o tym co zrobić żeby całe to bagno znów się nie zaczęło.


Jakbym czytała o sobie, dylematy życiowe, a może tak zrobić, a może tak i wszędzie na miejscu pierwszym mąż alko, jak mu pomóc, ba! jak pomóc aby go jeszcze nie urazić, żeby go nie sprowokować????- mam jeszcze to samo. Tu na forum przewija się często takie zdanie, którego się po mału chwytam "chcesz pomóc, nie pomagaj" to naprawdę działa, nie zawsze za pierwszym razem się udaje. Polecam książkę "Koniec współuzależnienia" tam poczytasz o sobie, może coś z nie wyłuskasz dobrego dla siebie. Książki, mitingi i to forum jest bezcenne, jestem z Tobą.
Ostatnio zmieniany: 2020/06/11 08:56 przez Alex75. Powód: Poprawa cytatu
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Rozterki żony... a może raczej droga do normalności 2020/06/11 10:30 #12

  • Moniqa
  • Moniqa Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 12
  • Otrzymane podziękowania: 14
Być może właśnie tak było że przy pierwszej mojej terapii czas nie był do końca właściwy. Teraz czuję się silniejsza ale czy aż tak silna tego właśnie nie wiem. Staram się bardzo. Już miesiąc temu próbowałam się dostać na terapię ale przez tego koronawirusa nic nie działało A konsultacje telefoniczne były tylko dla stałych bywalców. Muszę spróbować znowu bo czuję, że bardzo tego potrzebuje. Najgorsza ta huśtawka nastrojów od euforii po niemal rozpacz. Takie to trochę niestety ironiczne ale dobrze jest móc się wygadać wiedząc że ktoś cie rozumie. Pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Benia, Alex75

Rozterki żony... a może raczej droga do normalności 2020/06/11 16:35 #13

  • Magda
  • Magda Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1127
  • Otrzymane podziękowania: 2440
Moniqa napisał:
Chce wrócić po leczeniu do domu. A ja chce spokoju.

Myślę że tu jest odpowiedz. Nie musisz czuć się odpowiedzialna za jego leczenie. Zrób tak, żeby Tobie było dobrze, innymi się nie ma co przejmować.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Benia, Angel

Rozterki żony... a może raczej droga do normalności 2020/06/14 19:07 #14

  • Moniqa
  • Moniqa Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 12
  • Otrzymane podziękowania: 14
Dzisiaj mąż mnie zapytał gdzie ma zamieszkać po zakończonej terapii? Powiedział że nie powinien być wtedy sam, że chciałby mieć spokój i warunki do tego żeby ogarnąć swoje sprawy. Jak się wyprowadził przed terapią to mieszkał u swojej mamy która jest chorą osobą i ogólnie ciężko się z nią mieszka. Co robić? Czy powinnam w jakiś sposób mu pomóc? Czy to nie jest tak, że próbuje we mnie wzbudzić poczucie winy? Na pewno bym nie chciała żebyśmy znów razem zamieszkali.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Rozterki żony... a może raczej droga do normalności 2020/06/14 19:18 #15

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 5366
  • Otrzymane podziękowania: 9959
W ostatnim zdaniu jest odpowiedź na Twoje wątpliwości i rozterki. Jeśli na pewno nie chcesz z nim mieszkać, to nie ma powodu abyś się do tego zmuszała.
Jego zdrowienie to jego sprawa. Nie musisz mu podkładać poduszeczek pod pupę. Jeśli on już teraz uzależnia swoją trzeźwość od tego co ty zrobisz po jego terapii, to za chwilę będziesz obwiniana za jego powrót do picia i to niezależnie od tego, czy zamieszka z tobą, czy z matką. Cokolwiek zrobisz, a jemu się nie spodoba, może być przez niego wykorzystane jako pretekst do picia.

Trzeźwe życie nie jest - i nie musi być - rajem, krainą wiecznej szczęśliwości, stąpaniem po miękkim czerwonym kobiercu, z którego ktoś alkoholikowi zamiata pyłki spod stóp. Trzeźwość to umiejętność radzenia sobie z trudnymi ludźmi i okolicznościami bez chemicznego znieczulenia. I niech Twój mąż się tego uczy. A ty rób to, co jest zgodne z twoim wnętrzem.
Ostatecznie, miejmy otwarte umysły, ale nie na tyle, żeby mózg nam wypadł. (Richard Dawkins)
Ostatnio zmieniany: 2020/06/14 19:20 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Jadwiga, Benia, Katarzynka77, Alex75, marcin19, Annaannaanna, Tokio, Olencja

Rozterki żony... a może raczej droga do normalności 2020/06/15 19:50 #16

  • Moniqa
  • Moniqa Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 12
  • Otrzymane podziękowania: 14
Jutro moja rocznica ślubu, czuję sie totalnie rozwalona. Chce mi się wyć. Jak długo takie daty, wspomnienia będą rozwalać mnie na łopatki?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Rozterki żony... a może raczej droga do normalności 2020/06/16 07:06 #17

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu..
  • Posty: 3138
  • Otrzymane podziękowania: 9268
Nie wiem jak u Ciebie, ale mogę Ci powiedzieć jak długo było tak u mnie. Działo się tak dopóki sobie na to pozwalałam, na użalanie się nad sobą, zrzucanie winy na wszystko i wszystkich za to co mnie spotkało. I tak się taplałam w tym bagnie żalu...bycia ofiarą...aż pomyślałam sobie, dość! On się świetnie bawi,gra mi na nosie, a ja siedzę i ryczę. W tym czasie szykowałam pozew o rozwód, na kolejną rocznicę,juz po rozwodzie, owszem zwróciłam uwagę na datę, jednak ten fakt stał się tylko wspomnieniem do którego nie chciałam wracać. Zamiast tego wolałam cieszyć się życiem,swoim lepszym życiem, w końcu ciężko na niego zapracowałam.
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda, marcin19, Angel

Rozterki żony... a może raczej droga do normalności 2020/06/29 16:48 #18

  • Moniqa
  • Moniqa Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 12
  • Otrzymane podziękowania: 14
Za kilka dni mój mąż kończy terapię i boję się swojej reakcji na jego widok. Przez całe nasze małżeństwo nigdy nie rozstawaliśmy się na tak długo. A ja tu jeszcze mu mówię że nie może wrócić do domu. Jak z nim czasem rozmawiam przez telefon to wydaje się taki inny, zmieniony. Czy jeśli będzie faktycznie pracował dalej nad sobą to jest możliwe że do picia nie wróci? Jak tak na spokojnie myślę o tym co było, ile było oszukiwania i mydlenia oczu w porównaniu do tego jak żyję gdy go nie ma to nie wiem czy chce jego powrotu. Z drugiej strony czy jest możliwe utrzymanie w miarę normalnych kontaktów oczywiście pod warunkiem że nie będzie pił ale żeby to nie było takie ukryte naciskanie na mnie żeby mógł wrócić. Wiem że alkoholicy są doskonałymi manipulantami mój też wie co na mnie działa i boję się tego że jeśli pozwolę mu się za bardzo zbliżyć to przepadne. Przeczytałam Koniec Współuzależnienia i jestem o tą wiedzę mądrzejsze ale rzeczywistość czasem płata nam figle nie koniecznie miłe
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Rozterki żony... a może raczej droga do normalności 2020/06/29 17:01 #19

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu..
  • Posty: 3138
  • Otrzymane podziękowania: 9268
Nikt nie jest w stanie przewidzieć co się zadzieje...są ludzie którzy regularnie pracują nad sobą i nie piją. Jak to robią? Wystarczy poczytać w dziale alkoholików jest mnóstwo wątków osób które nie piją już długo.
Najlepiej wszystko zostawić do weryfikacji czasowi %%-
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin19

Rozterki żony... a może raczej droga do normalności 2020/06/29 17:03 #20

  • Skryta
  • Skryta Avatar
  • Online
  • Gaduła
  • Posty: 103
  • Otrzymane podziękowania: 94
Rocznice ślubu... Ja w tym roku mam 9-tą. Pamiętam jak zaczynalam terapię, to mówiłam mojej terapeutce, że tylko pierwsza rocznicę świętowaliśmy radośnie, a 3 następne to już zawsze po jakichś alko-akcjach i albo byłam zla, albo się nie odzywalam, albo klotnie. Oczywiście w ciągu roku było raz lepiej raz gorzej, ale w rocznicę zawsze dno. I potem minęły jeszcze 4 rocznice w dokładnie takiej samej atmosferze. I wiem, że nie chce powtarzać tych słów w 15, 20 albo i 30 rocznicę ślubu z zapijaczonym dziadem u boku. A Ty?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin19

Rozterki żony... a może raczej droga do normalności 2020/07/03 20:49 #21

  • Moniqa
  • Moniqa Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 12
  • Otrzymane podziękowania: 14
Zastanawia mnie ostatnio jedna rzecz. Mój mąż kończy za parę dni terapię i wie jakie jest moje zdanie na temat powrotu do domu, że na teraz nie ma takiej opcji, to czy on uszanuje moje zdanie, czy na tej terapii jest coś takiego omawiane, że powinien to przyjąć do wiadomości i na siłę nie wpływać na mnie? Wiedział to od samego początku i nigdy nie robiłam mu nadziei, że może być inaczej. Postanowiłam, że w jakiś sposób spróbuje go wspierać w jego trzeźwieniu jeśli takowe będzie. Boję się trochę, że za bardzo się wciągne w to pomaganie. Ale zapisałam się na wizytę do Pani psychiatry i być może później terapia. Pewnie będę idealną kandydatką (niestety). Będąc tu na forum tak wiele rzeczy do mnie dotarło. Naprawdę kopalnia wiedzy. Tylko brać. Pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jadwiga, Alex75, marcin19

Rozterki żony... a może raczej droga do normalności 2020/07/04 13:01 #22

  • Masza
  • Masza Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 499
  • Otrzymane podziękowania: 1170
Witaj,
Mój były również odbył terapię i z tego co wiem to polega raczej na dobrowolnym leczeniu i chęci zmiany swojego życia, natomiast gotowych rozwiązań nikt tam nie podaje. Nikt uzależnionemu nie powie jak ma dalej postępować po wyjsciu, poza zaleceniem kontynuacji abstynencji i rozwoju osobistego. Oni się tam uczą, że sami są odpowiedziali za swoje życie oraz za konsekwencje błedów popelnionych w czasie picia. Jednak ile Twój mąż wyciagnie stamtąd nauki to juz tylko on sam wie.
Ja naprzykład konsekwentnie daże do rozwodu ale staram sie zachowywać dobre relacje z byłym ze względu na syna. To juz od niego zależy czy bedzie wolał sie użalać nad sobą czy rozwijać się i działać aby uczestniczyć w życiu dziecka.
Powodzenia!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak, Moniqa

Rozterki żony... a może raczej droga do normalności 2020/07/04 17:47 #23

  • Moniqa
  • Moniqa Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 12
  • Otrzymane podziękowania: 14
Zdaję sobie sprawę, że nie ma złotych rozwiązań. Czasem by się chciało prostych odpowiedzi na trudne pytania. Jedno zrozumiałam. Nie mam jakiś wielkich oczekiwań i planów na za nie wiem jaki czas bo w razie niepowodzenia rozczarowanie bardzo boli. Chce być szczęśliwa i do tego będę dążyć. Mam nadzieję, że los będzie łaskawy i nie podżuci mi zgniłego jaja.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Rozterki żony... a może raczej droga do normalności 2020/07/04 18:33 #24

  • jerzak
  • jerzak Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3726
  • Otrzymane podziękowania: 7959
Moniqa napisał:
. Chce być szczęśliwa i do tego będę dążyć. Mam nadzieję, że los będzie łaskawy i nie podżuci mi zgniłego jaja.
%%- Witam.
Zycie nie da Ci więcej niż zdołasz udźwignąć; a los chętnych prowadzi, nie chętnych wlecze.
Jerzy alkoholik.
"Chętnych los poprowadzi, niechętnych wlecze"- Seneka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Koliber

Rozterki żony... a może raczej droga do normalności 2020/07/07 13:09 #25

  • Moniqa
  • Moniqa Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 12
  • Otrzymane podziękowania: 14
Dzisiaj odebrałam męża z leczenia. W domu nie mieszka. Mam totalny mętlik w głowie. Jadąc po niego układałam sobie w głowie jak mam go przekonać do tego że na razie nie chce żebyśmy razem znów mieszkali. A on na to że to rozumie i akceptuje wszystko. Wiadomo że chciałby wrócić normalnie do domu ale wie że zawalił, że mu wstyd, że będzie czekał. Powiedział że będzie kontynuował leczenie. Postanowiłam dać nam czas, żeby zobaczyć co z tego faktycznie wyniknie. Jutro mam wizytę u lekarza potem mam nadzieję terapia. Ciągle sobie powtarzam w głowie spokojnie, bez zbędnego pośpiechu. Mój mąż pracował nad swoim nałogiem kilka lat A ja chce coś zmienić w tydzień. Trochę się boję?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, Alex75

Rozterki żony... a może raczej droga do normalności 2020/07/07 13:51 #26

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 2787
  • Otrzymane podziękowania: 5308
Ani w tydzień ani w miesiąc się nic nie zmieni. 'Daj czasowi czas'. Uzależniony potrzebuje czasu na zmianę ale współ też i patrząc na siebie mogę powiedzieć że to nie są tygodnie, ani miesiące. Przez lata moim życiem rządziły mechanizmy współuzależnienia więc potrzebuje czasu żeby to zmienić. Ale warto, efekty już widzę a spodziewam się jeszcze większych ^^)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jadwiga, marcin19