Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

TEMAT: Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/05/23 13:36 #1

  • Selegne
  • Selegne Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 52
  • Otrzymane podziękowania: 101
Cześć wszystkim,
na wstępie napiszę coś o sobie, żeby nakreślić jak bardzo siedzę w tym bagnie.
Mam na imię Sandra mam 27 lat. Alkohol w mojej rodzinie był praktycznie od zawsze. Wychowywałam się z mamą i dziadkami. Dziadek pił odkąd pamiętam, gdy miałam 14 lat po zawale rzucił i papierosy i alkohol i od tego czasu jest trzeźwym alkoholikiem.

Niestety moja mama znalazła sobie faceta, z którym spłodziła moja siostre. Był to najgorszy typ alkoholika, robiącego awantury, bicie, zastraszanie itp. Moja mama tkwiła w tym związku, aż do 2017 roku gdy kazałam się jej spakować i ją stamtąd zabrałam (już wtedy i ona miała problemy z alkoholem, wtedy myślałam, że jak się od niego wyprowadzi to problem minie).
Teraz mimo tego, że mama mieszka sama, ma pracę i nawet znalazła partnera nie potrafi poradzić sobie z alkoholem przez co cierpie też ja.

Jak większość DDA, odkrywał w sobie patologiczną chęć bycia doskonałą, brak umiejętności proszenia o pomoc, zaburzone relacje z mężczyznami, brak okazywania emocji itp.

W dniu dzisiejszym zapisałam się na terapie indywidualną, bo nie chce dłużej się czuć jak teraz.
Dodatkowo bardzo chce pomóc mamie, ale wiem że ona musi sama chcieć pomocy. Niestety przez obecną sytuację i niemożność umówienia się na wizytę dla Alkoholików jest mi ciężko... nie wiem co mam robić. Wyczytałam, że powinniśmy pozwolić odczuć alkoholikowi konsekwencje z picie, nie pomagać ukrywać picia itp. Jednak jak tego nie będę robić to mama straci pracę, a tym samym pieniądze na mieszkanie... Niestety nie mogę jej przygarnąć do siebie, bo sama wynajmuje tylko pokój. Nie chce żeby się zadłużała, bo wiem, że z tego później nie wyjdzie ale też przyjełam zasadę, że nie będę spłacać jej długów póki sytuacja nie jest "beznadziejna".

Nie wiem co zrobić w takiej sytuacji, może ktoś z Was jest w podobnej sytuacji i podpowie mi do kogo powinnam się zgłosić albo jak porozmawiać z mamą...

Na dodatek tego wszystkiego jeszcze, moja mama jest chorobliwie zazdrosna o swojego partnera i dzisiaj oznajmila mi, że w poniedziałek on się od niej wyprowadza. Boje się, że może to być kolejny pretekst do zatracania się w alkoholu. Chociaż wiadomo, zapewnia mnie, że jak się rozstaną to się weźmie za siebie.

Prosiłam ją aby zadzwoniła pod numery do Poradni leczenia uzależnień (w którym kiedyś ze mną była) i dzisiaj oczywiście po alkoholu wyznała mi, że ona wie, że potrzebuje tego ale się wstydzi...

Jakieś rady albo komentarze? Chętnie poczytam co mają do powiedzenia bardziej doświadczone osoby ode mnie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak, williwilli55, Waldek, Katarzynka77, Akira, anna37, Krysia 1967

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/05/23 13:59 #2

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 2787
  • Otrzymane podziękowania: 5308
Witaj na forum :czesc:

Zapisanie się na terapię to naprawdę ważny krok. Dla mnie był to strzał w dziesiątkę. Od tamtej pory zmieniam swoje życie i dziś widzę już efekty.

Jeśli chodzi o mamę to tak jak napisałaś musi sama chcieć się leczyć. Ty nie masz takiej mocy. Niejedna osoba tu pisała, że dopiero jak zaczęła ponosić konsekwencje picia zapragnęła coś zmienić. Moja mama też jest uzależniona. Poszła do poradni uzależnień, na spotkanie AA i na tym się skończyło bo stwierdziła, że jednak poradzi sobie sama. Oczywiście nie radzi sobie ale ja nie mam na to wpływu. Jest dorosła ma prawo żyć tak jak chce.

Skupiłam się na swoim zdrowieniu bo tylko na to mam wpływ.

Dużym wsparciem są mitingi AlAnon. Można tam posłuchać osób, które mają w swoim bliskim otoczeniu alkoholika i skorzystać z ich doświadczenia. Co niedziela o 20:00 odbywa się taki mityng online. Szczegóły są u góry strony.
Zapraszam kwiaaatek
Ostatnio zmieniany: 2020/05/23 14:00 przez Alex75.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krokus, Krysia 1967

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/05/23 15:18 #3

  • Sisi44
  • Sisi44 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 81
  • Otrzymane podziękowania: 96
Witaj.
Ja Ci pomóc nie mogę bo sama sobie nie umiem poradzić ze swoimi problemami. Ale pisz, takie wygadanie się też pomaga.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/05/23 15:55 #4

  • Selegne
  • Selegne Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 52
  • Otrzymane podziękowania: 101
Na razie wczytuje się w inne wątki. Szukam tam odpowiedzi na moje problemy.
Dzisiaj rano okazało się, że mama jest pijana a na 15 miała iść do pracy.
Niedawno zmieniła pracę, więc teraz jest na okresie próbnym i strasznie się boję, że straci tą pracę. Nie jesteśmy zamężni a mama ma same długi, więc strata pracy oznacza stoczenie się na dno.

Z racji tego, że mama średnio operuje internetem wyszukałam jej dzisiaj numery telefonów do okolicznych Przychodni gdzie leczą uzależnienia i współuzależnienia. Powiedziała, że w poniedziałek zadzwoni.

Chciałabym jej zainstalować skypa na telefonie i pokazać mitingi. Myślę, że by tego chciała. Doczytam jeszcze później jak to dokładnie działa.

Znajomi zaprosili mnie dzisiaj na wspólny wieczór i nie wiem czy iść... bo nie wiem czy będę się tam dobrze czuła, ale z drugiej strony zostanie w domu i płakanie cały wieczór też nie jest dobrym pomysłem. Może chociaż tam zapomnę o bieżących problemach, chociaż na chwilę.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): kris66, Waldek, Krysia 1967

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/05/23 16:10 #5

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 2787
  • Otrzymane podziękowania: 5308
Wiesz kiedyś mojej mamie też wysyłałam adresy do poradni leczenia uzależnień itp. I wyobraź sobie jak byłam zaskoczona kiedy ona nie umiejąca w internecie prawie nic wyszukać powiedziała mi, że znalazła sobie mitingi AA, które znajdują się koło niej, koło domu.
To mi pokazało że jak naprawdę będzie chciała coś ze swoim życiem zrobić to znajdzie drogę. A jak nie będzie chciała to wszystko jej mogę podać na tacy a i tak nie skorzysta.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Benia, marcin19, Krokus, Krysia 1967

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/05/23 16:35 #6

  • Selegne
  • Selegne Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 52
  • Otrzymane podziękowania: 101
Jasne wiem. Dzisiaj też przyznała mi się, że się wstydzi zadzwonić.
Dodatkowo też jest świadoma, że jak jej obecny facet wyprowadzi się w poniedziałek od niej to będzie potrzebowała pomocy.

Pierwszy raz od niej usłyszałam, że prosi o pomoc. Jakby nie było to ona też zaczynała od współuzależnienia a teraz jest alkoholiczką. Ja wiem, że to wszystko to pewnie kropla w morzu potrzeb ale ta jedna prośba o pomoc po tylu latach naprawdę ma dla mnie znaczenie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Waldek, Alex75

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/05/23 17:19 #7

  • Oktavia
  • Oktavia Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 162
  • Otrzymane podziękowania: 457
Cześć Sandra,
zasmuciłam się. Młoda dziewczyna, która stała się przedwcześnie dorosła i odpowiada za swoją siostrę i matkę alkoholiczkę.
Nie da się wytrzeźwieć za matkę. No ale to już wiesz. Według mnie, tylko radykalne kroki. Sama musi ponosić konsekwencje swojego nałogu.
Pozostawić samą sobie.
Życzę wytrwałości.
Oktavia alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/05/23 18:41 #8

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 17461
  • Otrzymane podziękowania: 27274
Przez moje picie Córka w wieku 16 lat wyprowadziła się do Taty. Nie podjęłam żadnej próby żeby Ją powstrzymać. Właściwie to nie widziałam kiedy sie wyprowadzała bo byłam pijana.
Przychodziła codziennie po szkole, jadłyśmy wspólnie obiad, rozmawiałyśmy......ale tylko wtedy kiedy ja byłam trzeźwa.
Kiedy byłam pijana drzwi szybciej sią za Nią zamykały niż otwierały. Była bardzo konsekwentna w tym, stanowcza i chwała Jej za to. Zostawałam sama ze swoim chlaniem, potem z wychodzeniem z ciągu. zostałam też bez pracy i z ogromnym długami. Spłacanie ich zajęło mi 8 lat, ściągane przez komornika, razy 10.
Dziś jestem w tym miejscu, bo ja tak chciałam. Miałam siebie dość, zapragnęłam zmian, za mną wiele nieudanych prób. Dążyłam do celu.
Twoja Mama też tak może o ile pozwolisz jej na to.

Dziś w jednym z wątków Tomoe napisała.....nie rób za alkoholika nic co on może zrobić sam.
Trzymaj się tego. Wiem, że to trudne ale tylko taką brutalną pomoc przyjmie alkoholik.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda1981r, jerzak, Tomoe, williwilli55, Benia, Kingarocznik94, Katarzynka77, Alex75, Annaannaanna, Oktavia ten użytkownik otrzymał 3 podziękowań od innych

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/05/24 02:54 #9

  • williwilli55
  • williwilli55 Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1880
  • Otrzymane podziękowania: 3519
:czesc:
Darek alkoholik
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/05/24 07:42 #10

  • Kayo78
  • Kayo78 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 332
  • Otrzymane podziękowania: 1062
Sandra, na terapii spotkałam bardzo różne osoby. Wśród tych, z którymi przyszło mi się leczyć, były też osoby starsze, niewykształcone. Wielu z nich nie miało dostępu do internetu. Jednak każda z nich znalazła numer telefonu, drogę do ośrodka, terapeuty, AA...
Chcesz dobrze, ale po pierwsze Twoja mama nie jest małym dzieckiem, a Ty nie jesteś jej matką, po drugie rozrzucanie alkoholikowi poduszek, kiedy upada - jest marnym pomysłem.
Alkoholik to taka sprytna postać, która budując sobie komfort picia otacza się "pomagaczami". Ci "pomagacze" mają proste zadanie - niwelować szkody, jakie alkoholik czyni pijąc.
A więc płacą za niego rachunki, dzwonią do pracy z usprawiedliwieniami absencji, martwią się o jego zdrowie, załatwiają za niego sprawy urzędowe, kryją przed rodziną, sąsiadami i tak mogłabym wymieniać długo. Niestety płacą za to wysoką cenę - zatracają się w tym, tracą własną tożsamość i nie potrafią żyć niczym innym, jak pijanym życiem alkoholika. Prowadzi to do destrukcji ich psychiki.

Wszyscy trzeźwiejący borykają się z konsekwencjami picia. U każdego są one inne, ale do najczęstszych należą: długi, rozpad rodziny, utrata pracy, zdrowia... Pozwól mamie dotknąć dorosłego życia.
Pozwól sobie na własne życie kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Kingarocznik94, Alex75, Xena, Krokus, mała36, Selegne, Olencja

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/05/24 09:39 #11

  • Selegne
  • Selegne Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 52
  • Otrzymane podziękowania: 101
Ja w teorii to wszystko wiem. Gorzej z wykonaniem.
Ale jestem zdecydowana przy najbliższym spotkaniu z mamą powiedzieć jej, że sie odsuwam.
Swojego czasu tak zrobiłam, nie dzwoniłam, nie kontrolowałam itp. a później partner mamy obwinił mnie, że został w tym wszystkim sam, że ja jedyne co umiałam zrobić to wypiąć się na mame zamiast jej pomagać.

Dzięki za tą wiadomość, utwierdza mnie w tym, że to co chce zrobić nie jest złe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krysia 1967

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/05/24 10:10 #12

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 2787
  • Otrzymane podziękowania: 5308
Poczucie winy i nadkontrolę przepracowałam na terapii. Na początku trudno mi było się z tym uporać ale czasem zrozumiałam, że to nie moja wina i nie jestem odpowiyedzuakba za drugiego, dorosłego człowieka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annaannaanna, Oktavia

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/05/24 11:09 #13

  • Selegne
  • Selegne Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 52
  • Otrzymane podziękowania: 101
Dzisiejszy dzień zaczął się w miarę normalnie, chociaż nie wiem dlaczego gdy czytam wasze rady to zaczynam płakać. Nie wiem czy to z wdzięczności czy ze wzruszenia, że ktoś mnie wreszcie rozumie a może to po prostu płacz nad moim losem.

Jestem świadoma, że ludzie mają gorzej. Ja mam pracę, nawet dobrze płatną (no chociaż teraz przez koronę od marca siedzę w domu). Obiektywnie rzecz biorąc moge powiedzieć, że jestem atrakcyjna. Nigdy nie miałam problemu z poznawaniem nowych facetów. Inna sprawda, że relacje te trwały bardzo krótko. Myślę, że tutaj "zasługą" może być to, że wychowywałam się bez ojca. Dziadek próbował jak mógł mi go zastąpić ale sam też pił (chociaż zawsze byłam jego oczkiem). Wolałam spędzać weekendy z pijanym dziadkiem, niż z pijanym partnerem mamy z czasów, w których jeszcze nie piła. Wiedziałam, że dziadek nic złego mi nie zrobi, za tamtego faceta nie byłam pewna. Dziadek przestał pić jak miałam chyba 14 lat. Od tego czasu on i babcia mocno mnie wspierają. Z resztą jak tylko dziadek przestał pić to zostawiłam mamę, bo ona nie chciała się wyprowadzić od oprawcy, i przeprowadziłam się do dziadków.

Ostatni mój "poważny" związek zakończył się prawie 7 lat temu. Od tego czasu interesują się mną faceci, których ja "nie chcę". A mnie z kolei interesują Ci, dla których ja nie jestem atrakcyjna albo chcą mnie poznać od tej fizycznej strony. Gdy już pojawia się ktoś, z kim mam obustronne dopasowanie, wtedy wszystko zaczyna się komplikować. Np. teraz jestem w kontakcie z facetem, który ma jakiś problem ze spotykaniem się. Możemy codziennie rozmawiać, ale do spotkania muszę go przymusić. A o spotkaniu u mnie przy kawie nie ma w ogóle mowy. Chciałam mieć sprawę jasną więc go zapytałam o co chodzi.. Zasłonił się tym, że chce żebyśmy się naturalnie poznali, na spokojnie... (ma złe doświadczenia po poprzednim związku). Takie poznawanie się trwa od sierpnia. Wszystkie moje koleżanki mówią, że na moim miejscu już dawno by to wszystko skończyły. Tylko ja dawno z kimś nie miałam takiej więzi, tak samo myślimy i czuje, że powinnam dać czas... tylko ile?!

Czy to normalne, że mimo że mam 27 lat czuje się jak nastolatka? Ostatnio w jednej z kłótni partner mojej mamy, wypomniał mi, że jestem sama. Że mam tyle lat i nikogo nie mam... Bo według niego mam ciężki charakter.

Ja wiem, że pewnie wielu z was pomyśli, po co ona to wszystko pisze ale chyba muszę się tym wszystkim podzielić z osobami, które mają podobne odczucia. A może po prostu muszę to wyrzucić z siebie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, williwilli55, Alex75, Annaannaanna, Oktavia, Sisi44

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/05/24 11:26 #14

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 2787
  • Otrzymane podziękowania: 5308
Selegne napisał:
Wszystkie moje koleżanki mówią, że na moim miejscu już dawno by to wszystko skończyły. Tylko ja dawno z kimś nie miałam takiej więzi, tak samo myślimy i czuje, że powinnam dać czas... tylko ile?!

Nie wiem czy miałaś okazję czytać książkę "Alkoholik instrukcja obsługi". W rozdziale o brakującym puzlu świetnie wyjaśniono skąd się bierze taka więź i odrazu można zrozumieć dlaczego wszystkie koleżanki by to od razu skończyły a ja trwam.
Oczywiście nie chcę przez to powiedzieć, że on jest alkoholikiem ale jest duże prawdopodobieństwo, że obydwoje posiadacie pewne dysfunkcje, które się do siebie przyciągają. U mnie właśnie tak było i to w każdej relacji jaką miałam.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Benia, Oktavia

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/05/24 11:30 #15

  • Oktavia
  • Oktavia Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 162
  • Otrzymane podziękowania: 457
Kilka lat temu, też w moim życiu na krótko, pojawił się facet, który gadał i zachowywał się, podobnie jak ten, o którym piszesz. Przeprowadziłam wywiad, wyspowiadałam gościa i okazało się, że jest w nieszczęśliwym związku. Żona to zła kobieta jest, i w ogóle ze sobą nie są ... ale on się poświęcił i pozostaje z nią dla dziecka.
No i gościu dostał takiego kopa, że leciał dalej jak widział. bnggfgbfb
Spoko, tutaj się można wygadać, no wypisać - znaczy się. :grin:
Serdeczności kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, Krysia 1967

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/05/24 15:33 #16

  • Selegne
  • Selegne Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 52
  • Otrzymane podziękowania: 101
Nie znam go na tyle aby wiedzieć czy ma jakieś dysfunckje.
Na pierwszy rzut oka, to taki typowy pracowity chłopak ze wsi. Mieszka z rodzicami (ale akurat na wsiach to normalne), ma dobrą pracę, dodatkowo dorabia jako taksówkarz i wiem, że nie jest w żadnym związku.

Z tego co moge wysnioskować z rozmów, to w jego rodzienie wszystko okej. Chociaż wiadomo, że gdyby było coś nie tak to by się nie chwalił. U mnie też sporo osób nie wie, że jestem córką alkoholiczki, chociaż zauważam w sobie, że próbuje znajomym w jakiś tam sposób przekazać, że dobrze nie jest.

Od kilku miesięcy wspominam, że mam problemy z mamą ale oczywiście nie mówię dokładnie o co chodzi, a oni też nie pytają. P. (ten facet o którym mowa) też wie, że coś jest nie tak. Swojego czasu mnie zapytał, czemu ostatnio nic nie wspominam o mamie, bo przecież wcześniej mówiłam, że do niej jade na kawe itp. No i faktem jest, że ostatni raz z mamą to widziałam się kilka miesięcy temu, tak to tylko telefon. Zapytał czy chce pogadać o tym, czy to "śliski temat"?. Powiedziałam mu wtedy, że na razie chyba nasza relacja nie jest na odpowiednim "poziomie" żeby o tym gadać no ale, że mam problem.

Abstrahując już od tej relacji z P. to czasami mam obawy, że jak poznam kogoś nowego i w końcu przyjdzie czas żeby opowiedzieć mu o swoich problemach, że ten ktoś ucieknie. A tak bardzo chciałabym mieć kogoś, kto byłby dla mnie wsparciem, z kim mogłabym spędzać czas i czuć, że dla kogoś jestem ważna. Od roku też uruchomił się u mnie silny instynkt macierzyński... W końcu to taki wiek.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annaannaanna, Krysia 1967

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/05/24 16:09 #17

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Wszystko przemija
  • Posty: 2097
  • Otrzymane podziękowania: 2125
Czesc mogla bym tu pisac i pisac,jestem DDA i zona byla alkocholika,mama tez wspouzaleniona,dysfunkcje podobne,mnialam tez juz roznych dziwakow z bagazami,czy takich przyciagam,moze na poczatku bycia sama po rozwodzie,ale teraz juz chyba Nie,wciaz w moim mniemaniu,startuja do mnie jakies biedaki,zekomo pokrzywdzeni przes LOS,no eh mnie tez los pokrzywdzil i co daje rade i to dobrze,co do mamy propnuje ksiazke Toksyczna milosc pia mellody,albo mitingi DDA dlaczego zaglebilam sie w DDA i czytam cie jak piszesz tu ,nie z pozycji dorosle dziecko -matka ,a z pozycji dziecko -matka,rzadzi toba poczucie winny i jakis ZAL
Wszystko przemija nawet wczoraj ,nie warto zyc hstoria
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, Selegne

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/05/24 16:59 #18

  • Selegne
  • Selegne Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 52
  • Otrzymane podziękowania: 101
Dzięki za polecenie książki. Już znalazłam w wersji elektronicznej i zaraz zaczne czytać.

Czy żal? Chyba tak. Kilkakrotnie mama dokonywała wyborów, które według mojego mniemania, nie uwzględiały mnie w jej życiu. Może się mylę ale tak czuje. Nie da się ukryć, że to przez jej wybory jesteśmy obie w tym miejscu. Żal, że moje zdanie nie jest dla niej ważne, że ma gdzieś to, że robi mi krzywde. Ale też z drugiej strony wiem, że tak działaja Alkoholicy .

A co do poczucia winy, to nie czuje się winna. Dobrze wiem, że nie mam wpływu na nią (a szkoda).
Jutro umówiłam się z nią na rozmowę. Myślę, że to będzie nasza ostatnia tego typu rozmowa. Jeśli nie podejmie kroków o których rozmawiałyśmy wcześniej, to ja się odcinam od kontaktu z nią. Bo chyba nic zrobić więcej nie mogę, jak po prostu dać jej działać samodzielnie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Alex75

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/05/24 20:11 #19

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu..
  • Posty: 3138
  • Otrzymane podziękowania: 9268
Witaj na forum Selegne :czesc:
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/05/24 21:59 #20

  • Selegne
  • Selegne Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 52
  • Otrzymane podziękowania: 101
Kolejny dzień dobiega końca.
Kolejny dzień od kiedy postanowiłam iść na terapie. Termin umówiony. Dzisiaj bardzo dużo czytałam o byciu DDA, o byciu współuzależnionym, o Toksycznej Miłości, o tym jak mogę pomóc mojemy alkoholikowi.

Jak już mówiłam, mama twierdzi, że chce iść na terapie. Chce jej zaproponować abyśmy poszły razem. Myślicie, że to dobry pomysł? Bo przecież nie tylko ona ma problem, ja też mam. Chce jej pokazać, że nie ma się czego wstydzić. Wyczytałam gdzieś, że takie zachowanie może pomóc ale jak jest w życiu realnym? Chętnie poznałabym opinie jakiegoś trzeźwego alkoholika.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/05/25 06:12 #21

  • Kayo78
  • Kayo78 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 332
  • Otrzymane podziękowania: 1062
Sandro, ja sobie myślę, że więcej tu potrzeby kontroli alkoholika niż chęci "wspólnego leczenia".

W realnym życiu najbardziej pomaga, kiedy współuzależniony zajmie się leczeniem swojego współuzależnienia, a alkoholik leczeniem swojego alkoholizmu.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Benia, Annaannaanna

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/05/25 06:44 #22

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu..
  • Posty: 3138
  • Otrzymane podziękowania: 9268
Nie ma wspólnej terapii dla uzależnionych i współuzależnionionych. Każdy ma swoją osobno, ponieważ taka dwójka to specyficzny związek. Są jak układ zegarka, wszystko się obraca i zazębia, jeden trybik napędza drugi, mechanizmy jednego i drugiego działają na siebie wzajemnie.
Mama jak będzie chciała to i znajdzie sobie pomoc, już sypią się jej konsekwencje picia na głowę, rozpada się związek, problemy w pracy,długi...ona tylko czeka,aż przyjdziesz Ty-jej ratownik i wybawisz ją z kłopotów. A potem będzie można się spokojnie zająć piciem...znam to z autopsji, przerabiałam te przykre schematy z byłym mężem. Do czasu aż miałam po dziurki w nosie tego ratowania i odeszłam. Terapia i stuprocentowe zajęcie się,skupienie na sobie zakończyło się sukcesem, dziś żyje sobie całkiem fajnie i jestem zadowolona z życia jakie mam. :-BD
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Nati27

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/06/01 12:49 #23

  • Selegne
  • Selegne Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 52
  • Otrzymane podziękowania: 101
Dzisiaj stało się coś, co sprawiło, że już nic nigdy nie będzie takie samo. Mama nawet nie ma odwagi do mnie zadzwonić tylko piszę mi krótkie zdawkowe smsy. Sama napisała w jednym z nich, że jest trzeźwa (akurat w tym momencie średnio mnie to już interesuje) i że nie ma odwagi ze mną porozmawiać.

Miała dzisiaj wrócić rano do domu (była na weekend u swojego faceta), miała iść na 13:00 do pracy. Zamiast tego dostałam informacje od niej, że zostaje u tego faceta i tam będzie szukać pracy.

Czy czuje żal? Ogromny. Właśnie poczułam się po raz kolejny porzucona. Po raz kolejny pokazała, że nie jestem dla niej ważna. Wybrała życie z tym facetem, którego wie, że nie cierpię. Może to dobry moment żeby całkowicie się odciąć. Mam w głowie taka myśl "Niech ona się już do niego wyprowadzi, zostawi nas w spokoju i nie wraca". Z drugiej strony mimo wszystko to moja mama i ją kocham. Niestety sama czuje się niekochana. Pojutrze mam pierwszą wizytę u terapeuty. Będzie o czym opowiadać.

Mam za swoje i za swoją głupią naiwność.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Lidia, Alex75

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/06/01 15:22 #24

  • Katarzynka77
  • Katarzynka77 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2129
  • Otrzymane podziękowania: 7206
Witaj Selegne na forum :czesc: Katarzynka
Po przeczytaniu Twojego wątka odniosłam wrażenie jakbyście się z mamą zamieniły rolami. :-? Ty jesteś jej mamą a Ona Twoją córką.Wiem że bardzo byś chciała aby mama zaczeła trzeźwieć ale najzwyklej w świecie powinnaś jej dać upaść.Nie podkładać pod cztery litery poduszeczek.Alkoholik nie widzi cierpienia bliskich tylko swoje własne.Ot taki paradoks.
Też popełniałam te same błędy bo to ja chciałam aby mój syn był trzeźwy.Młody niekoniecznie chciał.Mama zawsze podkładała poduszeczki aby za bardzo się nie poobijał po swoich wyczynach.Doradzałam aby zadzwonił do pracy i wziął wolne jeśli nie jest w stanie do niej iść.Takich podobnych sytułacji było wiele.Przyszedł w końcu taki dzień że pozwoliłam mu upaść.Wyznaczyłam granice .Trzymałam się ich za wszelką cene.Nie przesunełam ich nawet od 2 cm.Konsekwencja była bardzo pomocno w tamtym czasie. @};-
Aby być prawdziwie wolnym,najpierw trzeba pokonać swoje słabości..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/06/01 16:03 #25

  • Selegne
  • Selegne Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 52
  • Otrzymane podziękowania: 101
Teraz nie ma już o czym gadać nawet. Mama sama sprawiła, że nie będziemy mieć kontaktu. Nie będę miała jak ją kontrolować i "ratować". Wiem, że będzie robił to jej partner. Ale to już nie moja sprawa, nawet nie mam ochoty z nią rozmawiać. Zadecydowała to niech żyje jak chce. Ja tylko teraz muszę posprzątać bałagan jaki narobiła w mojej głowie. Tylko na to mam wpływ.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/06/01 16:32 #26

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Wszystko przemija
  • Posty: 2097
  • Otrzymane podziękowania: 2125
Ja zerwalam z matka kontakt na trzy lata,bylam wykonczona poczuciem winny,ratowaniem utrapionych i noszeniem na barkach doroslej osoby, mysle Sandro ze twoj watek, to typowy dziala DDA i sa tez takie mitingi, gdzie nie Wiem, ale sa tu osoby np Aga mars,ona wie lepiej
Wszystko przemija nawet wczoraj ,nie warto zyc hstoria
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/06/01 16:38 #27

  • Selegne
  • Selegne Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 52
  • Otrzymane podziękowania: 101
Tak tak wiem. Pojutrze mam pierwszą wizytę z terapeutką. Na liście tematów do poruszenia właśnie wpisałam jej DDA, też podobno się w tym specjalizuje, więc licze na to, że będzie posiadała wiedzę o takich mitingach.

Zakładając ten wątek nie wiedziałam za bardzo jaką kategorie wybrać ale faktycznie myślę, że przydałoby się go przenieść do DDA. Jak to zrobić?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/06/01 16:40 #28

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Wszystko przemija
  • Posty: 2097
  • Otrzymane podziękowania: 2125
Dda nie ma moderatora, ja Kiedys bin bylam, takze nie Wiem, Moze Moni wie
Wszystko przemija nawet wczoraj ,nie warto zyc hstoria
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/06/01 17:05 #29

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 17461
  • Otrzymane podziękowania: 27274
Sandro
Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie. To co wiem to z autopsji, z tego co przeżyłam, doświadczyłam, co wyczytałam na Forum.
Zatem w pierwszej kolejności leczy się uzależnienie dominujące, bieżące.
Przyszłas do Nas jako osoba uzależniona od Mamy, od jej zachowania, picia, itp.... Dlatego myślę, że Twój wątek jest w odpowiednim dziale. DDA zajmiesz sie kiedyś w przyszłości. Teraz współuzależnienie.
Tak myślę ale czy dobrze? Niech sie wypowiedzą inni.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Zakapior, Alex75, Annaannaanna

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/06/01 18:19 #30

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 2787
  • Otrzymane podziękowania: 5308
Moja terapeutka też mówi, że najpierw to co na wierzchu, to co najbardziej boli. U mnie mija już dwa lata pracy nad współuzależnieniem. Teraz wchodzę w dzieciństwo. I powiem wam, że to jest ten moment bo czuję, że nadeszła pora żeby sięgnąć głębiej. Ale dopiero teraz to czuję.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Zakapior, Annaannaanna

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/06/01 20:27 #31

  • Selegne
  • Selegne Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 52
  • Otrzymane podziękowania: 101
Kończy się ten straszny dzień. Pół dnia płacze, może dlatego, że docierają do mnie pewne fakty, które tak długo sama przed sobą ukrywałam.

Nie wiem co jest u mnie na wierzchu, już sama nic nie wiem i nie rozumie.
Jeśli miałabym powiedzieć co dzisiaj jest na wierzchu to to, że po raz kolejny czuje się odrzucona i niekochana.

Moja mama rozstała się z moim ojcem kilka tygodniu po moich narodzinach (tak byłam wpadką). Ślub wymuszony, zdjęcia w sukience ślubnej w 8 miesiącu ciąży. I wiecie co? Ja nigdy się nie dowiedziałam, czemu oni się rozstali. Podobno mój ojciec coś odwalił. Ale poza tym nigdy nie pytałam, nikt mi też jako dziecku nie wytłumaczył. Ja osobiście pamiętam tylko jedno wspomnienie z ojcem. Jak przyjechał a ja nie wiedziałam kim jest i uciekłam, bo się bałam. Potem jak byłam starsza to nigdy nie zapytałam co się podziało. Teraz tak myślę, że chyba bałam się usłyszeć, że to przeze mnie.

I tak zostawił mnie ojciec. Później zostawiła mnie mama, gdy pozwoliła abym w wieku 14 lat przeprowadziła się do dziadków. Wiem, że zrobiła to po to, żebym nie widziała jej pijanego partnera, i ich kłótni, nigdy nie rozumiałam dlaczego nie mogła wyprowadzić się od niego ze mną. Teraz ponownie mnie zostawiła dla kolejnego faceta, który jeszcze tydzień temu był zły i niedobry (według jej opowiadań). Już nawet pomijam fakt, że matka wybrała alkohol zamiast mnie. W międzyczasie oczywiście przeżywałam nastoletnie miłości i rozstania. Mam już dość poczucia odrzucenia oraz bycia niekochaną. Dzisiaj mój cały dzień spędziłam na myśleniu o tym, że już nie chce tak się czuć ale też przecież nie mam wpływu na to czy ktoś mnie kocha czy nie. Do niczego nikogo zmusić nie można.

Naprawde dzisiaj jest bardzo kiepski dzień. Niech się już kończy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Katarzynka77, Alex75

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/06/01 20:28 #32

  • jerzak
  • jerzak Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3726
  • Otrzymane podziękowania: 7959
%%- Witam.
W ubiegłym roku skończyłem terapię dla osób uzależnionych(jestem alkoholikiem). Po krótkiej przerwie zacząłem terapię DDA.
Pozdrawiam.
"Chętnych los poprowadzi, niechętnych wlecze"- Seneka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/06/01 20:32 #33

  • Kayo78
  • Kayo78 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 332
  • Otrzymane podziękowania: 1062
Sandro, po swoim przykładzie wiem, że najpierw "gasi się pożar" w moim wypadku był to alkoholizm, po skończeniu terapii zrobię na pewno jeszcze DDA i współ, ale to jeszcze nie ten etap.
Myślę że terapka będzie potrafiła rozwiać wszystkie Twoje wątpliwości i nakreślić najbardziej optymalny kierunek leczenia.
Jesteś rozżalona i trochę "na wariata" chcesz rozliczyć dzieciństwo robiąc w tym celu terapię DDA. Trochę wygląda to tak, jakbyś chciała wymierzyć mamie karę. Tak to odbieram. Mama jest cały czas w centrum. Albo jako ofiara, albo kat. Dlatego myślę, że terapia współ to w tej chwili pierwsza potrzeba.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Alex75, Selegne

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/06/01 21:47 #34

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 2787
  • Otrzymane podziękowania: 5308
Nie wiem czy po tym poczujesz się lepiej ale powiem ci Sandra, że dobrze rozumiem to o czym piszesz. U mnie było podobnie tylko w innym przedziale wiekowym. Mama zostawiła mnie pod opieką dziadków i z tatą przeprowadziła się do teściów. Do dzisiaj nie rozumiem dlaczego nie zabrała mnie że sobą. Jej odpowiedź to albo, ze nie było warunków albo, że myślała że tak będzie lepiej. Obydwa argumenty dla mnie bez sensu. Nie rozmawiam już o tym. Natomiast dzięki terapii wiem, że sama miała dysfunkcyjne dzieciństwo co spowodowało, że dla mojego ojca była w stanie zostawić dziecko, żeby tylko ją kochał.

Długo czułam do niej żal, teraz już tego nie czuję. Dlatego wiem że dzięki terapii i zrozumieniu pewnuch rzeczy można zmienić całkowicie swój sposób myślenia. A jak się zmieni myślenie to i zmienią się emocje uczucia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, andrzejej, Benia, Katarzynka77, Selegne

Jak pomóc nie pomagając? - jestem tu nowa, potrzebuje wsparcia 2020/06/02 22:04 #35

  • Selegne
  • Selegne Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 52
  • Otrzymane podziękowania: 101
Znaczy, ja jestem przekonana, że mama ma swoje dysfunkcje, oprócz bycia alkoholiczką, które pewnie są jakimś usprawiedliwieniem jej decyzji...

Tak samo jak moje dysfunkcje, moich decyzji.
Wiecie czego teraz mi naprawdę brakuje? Kogoś kto by przy mnie był, tak zwyczajnie po ludzku. Nic nie mówił tylko przytulił. I był. I tak jak sobie czytam jak tutaj osoby po DDA opowiadają, że mają swoje rodziny itp... strasznie zazdroszczę i dalej nie rozumiem co ze mną jest nie tak, że mając 27 lat ciągle jestem sama.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3