Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

TEMAT: Zaczynam szukać pomocy

Zaczynam szukać pomocy 2020/05/25 12:17 #71

  • mandala
  • mandala Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • dobrze,że WAS znalazłam
  • Posty: 686
  • Otrzymane podziękowania: 1497
Ja pakowałam się w związki z tyranami,ludźmi przemocowymi i zastanawiałam się ,gdzie jest mój błąd,że pomimo serca jakie wkładam nie wychodzi mi bycie razem.
Wyszukiwałam facetów,którzy odpowiadali moim wzorcom z dzieciństwa,a to z kolei nie był czas sielanki.Ojciec alkoholik,mama znerwicowana.
Często się zastanawiałam co jest ze mną nie tak?
Dopiero terapia mi pomogła w odpowiedzi na to pytanie.
Zaburzenia obrazu świata i relacje rodzinne,w których tkwiłam w dorosłym życiu spowodowały,że podświadomie szukałam katów i oprawców.
Teraz już wiem,że nie tak wygląda odpowiedzialne dorosłe w miarę szczęśliwe życie.
Uczę się bycia szczęśliwą,bo stary schemat pt.Kobieta jest skazana przez faceta na cierpienie i należy to zaakceptować wyrzuciłam z głowy,ale niestety to czego doświadczałam przez ponad 40 lat nie może ulec zmianie tak natychmiast.
Trzymam za Ciebie kciuki kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Zakapior, aga54, Annaannaanna, Oktavia, Krokus, Tokio, Nati27

Zaczynam szukać pomocy 2020/05/25 17:45 #72

  • Nati27
  • Nati27 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 71
  • Otrzymane podziękowania: 184
Również wybieram zawsze źle. Ojciec mojej starszej córki zdradzal mnie i stosował na mnie przemoc fizyczną i psychiczną. Mój Alko pił i bil. Więc chyba sama przyciągam i wybieram takich mężczyzn.
Mój Alko miesza mi bardzo w głowie. Widzę,że nie pije,jak się pojawia,nie wiem tego co się dzieje z nim jak jest u siebie. Dzisiaj tak płakał,że zrobi dla nas wszystko,że kocha i tęskni. Chodzi niby na terapię... powiem Wam jednak szczerze. Ja mam terapię indywidualną,uczęszczam na mityngi, słucham,dużo czytam. A on chodzi na terapię raz w tygodniu i twierdzi,że daje sobie świetnie radę,biega,uczy się. Powiem Wam,że życzę mu jak najlepiej. Denerwuje mnie to,że każdy mi mówi co mam robić. Ja sama wiem,że dla mnie najlepsze jest to żeby myślęc o sobie i dzieciach. Jedni z rodziny radzą żebym zapomniała o nim,drudzy doradzają mu jak mnie zdobyć. Nawet sąsiadka(była alkohiliczka,nie pije 20lat) chce z nim rozmawiać i mu pomoc przez to przejść. A ja chciałabym mieć święty spokój! Chciałabym zająć się sobą,a nie słuchać ciągle o nim. Może to egoistyczne,ale ja cały czas mam go w głowie! Cały czas myślę,tęsknię,ale mam już tego tak zwyczajnie dosyć:( czuje się niestabilna emocjonalnie. Raz tak się czuje,raz tak. Raz myślę,że może rzeczywiście trzeba wrócić i trwać przy nim,a ta silniejsza "ja "mówi przestań! To Twoje życie! Zadbaj o nie! Nie mam już siły... Dzisiaj mnie przytulił...Tak mi brakowało jego dotyku i wsparcia. Naładowala mi baterie i dalej jestem w stanie walczyć o siebie. Znowu zachowałam się egoistyczne,bo po tym kazalam mu wyjść i poprosiłam żeby więcej tego nie robił. Moje życie to jakaś wariacja ! Chce już żyć spokojnie! Wrócić do pracy,zająć myśli czymś innym. Pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): aga54, mała36

Zaczynam szukać pomocy 2020/05/25 20:22 #73

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 2806
  • Otrzymane podziękowania: 5367
Uważam że nie jest to egoistyczne zachowanie. Pozbycie się z głowy obsesyjnych myśli o alko jest niezbędne. Powołam się tutaj na fragment książki Nałogowa miłość, który bardzo do mnie przemawia:

"aby wyjść z uzależnienia konieczne jest zerwanie kontaktu z czynnikiem uzależniającym czyli abstynencja innego sposobu po prostu nie ma".

I mogę to potwierdzić, póki miałam kontakt, "upijalam się alkoholikiem". Nie musiałam rozmawiać, wystarczyło jak przeczytałam wiadomość. Moje myśli kręciły się wokół niego i huśtawka emocjonalna gotowa.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Benia, Kingarocznik94, aga54, Krokus, Nati27

Zaczynam szukać pomocy 2020/05/26 07:06 #74

  • MojeNoweJa
  • MojeNoweJa Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 110
  • Otrzymane podziękowania: 134
Nati, to powiem Ci, jak to wygląda u mnie.
Założyłam na tym forum konto blisko trzy lata temu. Odchodzę i wracam cyklicznie. I do niego, i na forum. Teraz miałam taką sytuację. Gdy już myślałam, że jestem spokojna, opanowana, a nawet radosna bez niego, On napisał. Jednego smsa! Wystarczyło, by rozwalić mnie na kawałki Zburzyć mój spokój i moje głębokie przekonanie, że to relacja zupełnie bez sensu. Tak jak pisała Alex - najlepsza jest całkowita abstynencja bez alkoholika.
Muszę popytać, czy już ruszają terapie w moim mieście i działać.
Ostatnio zmieniany: 2020/05/26 07:07 przez MojeNoweJa.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kingarocznik94, Alex75, aga54, Tokio, Nati27

Zaczynam szukać pomocy 2020/05/27 09:07 #75

  • Nati27
  • Nati27 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 71
  • Otrzymane podziękowania: 184
:czesc: witam ! Wszystko rozwala mnie od środka. To taka walka ze swoim "ja". Pisze do mnie moj alko i ja pragnę tego żeby pisał. Druga ja nie chce go znać. Chciałabym zerwać kontakt,ale powstrzymuje mnie cały czas myśl o tym,że chce się z nim porozumieć apropo kontaktów z małą. Mamy mieć mediacje za dwa tygodnie. Obiecuje sobie,że potem zerwe kontakt. Cały czas jednak walczę o siebie. Uczęszczam na terapię,słucham i nie poddaje się jego manipulacja. Zostawiam wszystko woli Pana i czasowi! Z perspektywy czasu myślę o tym,że Pan Bóg od samego początku nie kazał mi wchodzić w ten związek. Wiem,że sama chciałam po prostu z nim być:) Jest przystojny(wręcz wymarzony),A jednak charakter ma paskudny. Nie wiem czy utrzymywanie kontaktu z nim nie zabija we mnie poczucia samotności?:/ od kiedy pamiętam bałam się być samotna,a teraz znowu te uczucie we mnie buzuje. Wiem,że sama nie będę już nigdy mam dzieci, ale chodzi mi o inną samotność. Boję się,że z dwójką dzieci nie poznam już nikogo. (Mimo tego , że nie chce z nikim być ponieważ chce przejść dobrze terapię i nauczyć się żyć ze soba)ale lęk jest:/czy to jest normalne? Codziennie mam wspaniałe dni. Spędzam czas z dziećmi,bawimy się,biegam,jeżdżę na rolkach. W końcu myślę o sobie i o nich. To wszystko nakręca mnie do działania. Pozdrawiam Nati:)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): mandala, Alex75, Tokio, mała36

Zaczynam szukać pomocy 2020/05/27 09:24 #76

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 2806
  • Otrzymane podziękowania: 5367
Myślę, że lęk przed samotnością, odrzuceniem jest normalny dla osób z dysfunkcyjnych rodzin. Czułam bardzo podobnie ale terapia pomaga się z tym uporać więc twoje nastawienie żeby skupić się na terapii uważam że jest bardzo dobre. @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krokus, Tokio, Nati27, mała36

Zaczynam szukać pomocy 2020/05/28 19:03 #77

  • Nati27
  • Nati27 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 71
  • Otrzymane podziękowania: 184
Witajcie:) każdy dzień jest pięknym dniem. Jutro mam terapię nie mogę się jej doczekać:) Dzisiaj napisałam do mojego Alko,że ma do mnie nie pisać... denerowal mnie juz(pisał ciągle co Ty taka malomowna, że denerwują go te moje pomówienia dotyczące tego,że pije,itp) po prostu napisałam to nie pisz! Chce się od niego odciąć,chociaż serce płacze,że nie będę wiedzieć co u niego,że on nie zapyta co u mnie! Jednak koniec tego! Ja zakończyłam to jak się wyprowadził,a cały czas mam z nim kontakt. Nie mam nadzieji,że przestanie pić,życzę mu tego jednak. Przyznam się Wam,że tęsknię za nim. Wiem,że jestem od niego uzależniona:/ To wszystko takie zakręcone,Ale w moim życiu zawsze tak było. Myślę sobie,że on miał w życiu wszystko:kochająca go i oddana mu kobietę,dzieci,szczęśliwy dom,dobra prace. Nie chce już wiedzieć dlaczego tak wybrał. Pozostaje mi tylko cieszyć się tym co mam. Dużo dała mi rozmowa z sasiadka od 20lat nie pije alkoholu,a miała z nim duży problem. Opowiedziała mi jak wyglądało to u niej. Powiedziała,że on nie upadł tak żeby jeszcze to zrozumieć,ale że upadnie i to nie raz. Trzeba wierzyć,że w końcu otworzy oczy. Powiedziała mi jak ona manipulowala swoim mężem,do czego była zdolna. Jaka to jest okropna choroba! Jak ja jestem bardzo chora:/ muszę zająć się sobą i dziećmi. Cieszę się,że już nie uzalam się nad sobą. Nie raz jest mi ciężko,ale patrzę na nie i wiem,że muszę walczyć. Pewnie nie raz upadne,ale obiecuje sobie,że zawsze wstanę! Pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, mandala, Alex75, mała36

Zaczynam szukać pomocy 2020/05/29 08:17 #78

  • mała36
  • mała36 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 77
  • Otrzymane podziękowania: 63
Witaj kochana, troszkę mnie nie było musiałam ogarnąć bałagan w głowie. Dobrze, że zaczynasz terapię ja po każdym kolejnym spotkaniu z terapeutą coraz bardziej otwieram na razie oczy ze zdziwienia i niedowierzania jak bardzo jestem zmanipulowana przez mojego alko, nawet teraz moja psychika jest tak zaprogramowana, że robię wszystko z ciągłym poczuciem czekania na niego. Terapia pomoże ci wiele rzeczy zobaczyć z innej perspektywy a z czasem poukładać je sobie. Ja za swoim też tęsknię, chociaż na terapii dowiedziałam się, że nie tęsknię za nim tylko za iluzją jaką mi stworzył w okresie, kiedy nie pił. To jest ciężkie, czekać codziennie na jakiś sygnał od niego, ale prawda jest taka że dopiero, kiedy całkowicie umilkł jakikolwiek kontakt z nim mogłam zacząć pracę nad sobą. Uzaleznienie, które mamy jest ciężkie, ale na forum dowiedziałam się że możliwe do przezwyciężenia.Dobrze, że potrafisz zająć się sobą, ja musiałam uczyć się tego od nowa i nadal nie wychodzi to jeszcze za dobrze. Mi rozmowy z innymi na temat uzależnienia mojego alko tez wiele dają, szczególenie z osobami w podobnej sytuacji jak ja, pozwala zobaczyć, że jednak rzeczywistość jest inna niz nasz mózg nam próbuje wmówić. Na szczęście masz dzieci, więc widzisz cel walki o siebie o nie, razem z tym celem, podparta terapią na pewno dasz radę, do tego dołączysz forum i wszystko wygrane. Mi dużo tez pomaga czytanie o współuzależnieniu, ale również o chorobie alkoholowej
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Benia, Kingarocznik94, Alex75, Nati27

Zaczynam szukać pomocy 2020/05/29 18:32 #79

  • Nati27
  • Nati27 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 71
  • Otrzymane podziękowania: 184
Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie :)
Dzisiejszy dzień wyprowadził mnie totalnie z rownowagi. Mój Alko nie zgodził się na mediacje ponieważ stwierdził,że Pani mediator,która znalazłam to moja koleżanka i mam z nią układ (nie wiem co on sobie tym razem ubzdural,bo kobiety na oczy nie widzialam). Postanowiłam,że jeżeli zrezygnuje z mediacji to spotkamy się w sądzie. Tak też mu powiedzialam. Zaczął na mnie krzyczeć,że i tak nic nie wygram,bo on ma pełne prawa do dziecka,itp. Rozlaczylan się u zaczęły się telefony od jego siostry i mamy. Oczywiście jestem najgorsza i one zrobią wszystko żeby mnie oczernic. Jego mama nawet napisała mi,że to ona ustali mi kontakty z córką,że mam iść do Częstochowy się pomodlić,że mam takiego partnera,a nie pyskowac. Ręce i serce szalalo mi jak opętane. Czułam się okropnie. Straszyły mnie,że chcą dziecko na miesiąc wakacji(dziecko ma rok). Powiem Wam,że jutro rano napiszę mojemu Alko,że może kontaktować się w sprawach dziecka o konkretnej godzinie. Zamierzam odciąć się i zmienić numer. Może uda mi się to załatwić w przyszłym tygodniu. Czuje,że to moje dno,że dzięki temu nie chce już o nim myśleć. Czuje,że to jest ten czas kiedy nie mam już siły na to żeby żyć iluzją. Najgorsze jest to,że jego rodzina zamiast wspierać mnie,wspiera jego i jego picie.
Jeżeli chodzi o spotkanie mojej starszej córki z jej ojcem odbyło się to dzisiaj. Wszystko odbyło się dobrze, mała zadowolona,a to najważniejsze. Rozmawiałam z nia,że musi być ostrożne,ale otwarta. Wydaje mi się,że da sobie lepiej radę niż ja bym dała. Dzieci są mądrzejsze od nas. Dzisiejszy dzień pokazał mi fakt,że "co nas nie zabije to nas wzmocni". Siłę wyższa jest ze mną.
Pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): mandala, Alex75, aga54, marcin19

Zaczynam szukać pomocy 2020/05/29 20:06 #80

  • Kingarocznik94
  • Kingarocznik94 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 347
  • Otrzymane podziękowania: 771
Nati, życzę konsekwencji w decyzjach. Uważam za bardzo dobry pomysł, żeby alko mógł kontaktować się w sprawie dziecka o konkretnej godzinie. Pamiętaj że nie masz obowiązku odbierać telefonu od kogoś, z kim nie masz ochoty rozmawiać, albo kto wywołuje w Tobie nieprzyjemne emocje. A już na pewno nie masz obowiązku rozmawiać z toksycznymi ludźmi. Pozdrawiam ciepło. :ymhug:
"Dostrzegać swoje błędy - to inteligencja.
Przyznawać się do nich - to pokora.
Więcej ich nie popełniać - to mądrość."
~ autor nieznany
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin19, Nati27

Zaczynam szukać pomocy 2020/05/29 20:13 #81

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5308
  • Otrzymane podziękowania: 9747
Ja też nie rozumiałam, czemu moja teściowa nie wspiera mnie, tylko mojego pijacego męza. A nawet szczuje to na mnie.
Moja terapeuta powiedział, że to dlatego, że ona się boi o siebie. Boi się, że sama zostanie z nim pijanym. I kto się nią zaopiekuje?
To naturalne, że wszyscy bliscy wspierają alkoholika. Też Tak robiłaś niedawno.
A tam jeszcze więzy krwi i głębokie współuzależnienia.

Dobrze sobie radzisz. Nie ustępuje na krok. To daje efekty
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kingarocznik94, Alex75, aga54, Nati27

Zaczynam szukać pomocy 2020/05/30 18:51 #82

  • Nati27
  • Nati27 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 71
  • Otrzymane podziękowania: 184
:czesc: dzisiejszy dzień miał być pięknym dniem. Nie odbierałam telefonu od jego mamy,ani od siostry. Stwierdziłam, że nikt mi go nie popsuje. Kupiłam dzieciakom prezenty na Dzień Dziecka i pojechałam do rodziców. Tam poklocilam się strasznie z mamą,która wtracila mi się w wychowywanie dzieci. Byłam wściekła i pierwsze o czym pomyślałam to to,że gdyby on był by mnie wspierał. W drodze do domu płakałam,że to wszystko zaczęło się w moim rodzinnym domu. To tam brakowało mi miłości,zawsze czułam się samotna. Zawsze obecny byl alkohol. Nikogo nie winie,po prostu nie umieli inaczej,ale nie chce dopuścić do tego żeby moje dzieci kiedykolwiek się tak czuły . Czuje sie winna,ze zgotowalam takie zycie mojej starszej corce(młodszą jeszcze nie zdaje sobie sprawy z tego co się dzialo). Zabijam te poczucie winy faktem,że robię wszystko żeby miała lepsze życie. To wszystko było takie przytłaczające. Jednak to kolejna nauka. Przeprosilam moja mame i stwierdziliśmy,że obie jesteśmy winne! Jestem teraz spokojna i cieszę się,że nie było mojego Alko,ponieważ on by podludzal cała ta historie. Nie przepadal za moja rodzina,zawsze ograniczał mi kontakty z nimi. Chce skończyć o nim mówić. Jednak coraz więcej skupiam się na sobie. Pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, mała36, Załamana

Zaczynam szukać pomocy 2020/05/31 05:15 #83

  • Załamana
  • Załamana Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 101
  • Otrzymane podziękowania: 372
Dziękuję za te słowa dały mi wiele do myślenia mój były odszedł i nie potrafię jeszcze sobie z tym poradzić pozdrawiam serdecznie
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): kalka, Nati27

Zaczynam szukać pomocy 2020/05/31 10:59 #84

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 2806
  • Otrzymane podziękowania: 5367
Nati27 napisał:
Chce skończyć o nim mówić. Jednak coraz więcej skupiam się na sobie.

Wydaje mi się, że to jest bardzo ważny krok. Dla mnie to był istotny znak. Kiedy moje myśli skupiały się coraz więcej na innych rzeczach a nie błądziły wokół alko wiedziałam, że idę do przodu. Na początku był to ogromny wysiłek zająć myśli czymś innym nawet na 5 minut ale z czasem było coraz łatwiej. Dzisiaj proporcja jest odwrotna. Może na chwilę coś tam się w głowie pojawi ale od razu staram się zastąpić te myśli innymi i nie wymaga to już takiego wysiłku.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jadwiga, Kingarocznik94, Nati27, mała36

Zaczynam szukać pomocy 2020/06/01 21:09 #85

  • Nati27
  • Nati27 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 71
  • Otrzymane podziękowania: 184
Witajcie:) Mój Alko dzisiaj przyjechał na spacer z córką 120km. Z mama ! Tak ze swoją mama,z którą ja nie mogę się porozumieć,bo czuje się nekana przez nią. Jednak zachowałam spokój "przekazalam" dziecko i poszłam na zakupy. Płakałam ponieważ mój Alko zachowuje się jak dzieciak. Mamisynek. Jednak później stwierdziłam,że może ona go kontroluje. Przestałam się tym przejmować i spędziłam miły dzień z dziećmi. Kupiłam sobie książki Al alone dzień po dniu oraz odwaga do,a co też mam dzień dziecka:) Czuje się dzisiaj wykończona,cała sytuacja z Alko mnie przytłacza. Jednak czuje się też wolna i szczęśliwa-dziwne to wszystko. Miłej nocy :-H
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Benia, mandala, Alex75, mała36

Zaczynam szukać pomocy 2020/06/02 06:07 #86

  • mandala
  • mandala Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • dobrze,że WAS znalazłam
  • Posty: 686
  • Otrzymane podziękowania: 1497
To w jaki sposób inni się zachowują wobec nas nie jest naszą winą.Zranią nas jeżeli na to pozwolimy.Ja tak długo żyłam w poczuciu winy za wiele rzeczy.Byłam dla siebie bardzo surowa i niesprawiedliwa.Żyłam tak,bo nie miałam pojęcia o tym,że jestem współuzależniona.
Ludzie często wolą zwalić odpowiedzialność na inną osobę,ponieważ sami nie chcą stanąć w prawdzie ze sobą.
Idealizowanie jest formą zakłamania rzeczywistości.Lepiej obarczyć kogoś niż samemu dźwigać ciężar.Wpędzanie w poczucie winy jest formą samoobrony przed prawdą,która jest czasami bolesna.Prawdopodobnie matka twojego Alko tak właśnie robi.Nie przyjmuje do wiadomości oczywistej rzeczy,że jej syn jest uzależniony.
Miałam zmienić ten wpis,bo trochę chaotyczny,ale zostawiam.Co w głowie to na forum :grin:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kingarocznik94, Alex75, marcin19, Nati27, mała36

Zaczynam szukać pomocy 2020/06/03 06:35 #87

  • Nati27
  • Nati27 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 71
  • Otrzymane podziękowania: 184
Dziękuję za wszystkie wasze wpisy!Są dla mnie motywacja.
Wczorajszy dzień minął intensywnie. Porozwozilam cv. Spotkałam się z przyjaciółkami,z którymi straciłam kontakt,gdy byłam z moim Alko. Wróciłam wieczorem i nawet nie wiem kiedy minął ten dzień. Alko pisze cały czas i dzwoni. Ja jednak wiciszylam sobie powiadomienia( on głowie pisze na fb),a na telefony nie reaguje. Wiem,że miałam zmienić numer telefonu,ale jakoś narazie tego nie umiem zrobic:/ po prostu tak bardzo bym chciała żeby było już po sprawie sądowej ponieważ cały czas boję się,że powie,że mu utrudniam kontakty,albo wymyśli coś innego żeby wyszło na jego. Boję się,że mam za mało dowodów. Jednak,gdy nachodzą mnie takie myśli stwierdzam:zostaw to Bogu i żyj dniem dzisiejszym. Tak staram się żyć. Chcialam zapisać córkę do psychologa,ale nikt nie odbiera telefonu więc pojechał osobiście. Pocalowalam klamkę,ale spisalam sobie numery i będę dzwonić pod każdy. Milego,pogodnego i słonecznego dnia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Benia, Kingarocznik94, mandala, Alex75, marcin19, mała36

Zaczynam szukać pomocy 2020/06/05 19:14 #88

  • Nati27
  • Nati27 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 71
  • Otrzymane podziękowania: 184
:czesc: kochani :) Moje życie płynie. Dzisiaj spotkałam się z koleżanką na ploteczki. Miło spędziliśmy czas,dzieciaki się pobawily. Mój Alko dostał szału,że jestem z dziećmi u znajomych. Wyznaczył mi godzinę o której mam do niego zadzwonić. Gdy ja natomiast napisałam mu,że o tej godzinie jeszcze nie będę w domu, stwierdził,że w ogóle mi na nim nie zależy,że koleżanki są ważniejsze od niego. Czegoś tutaj nie rozumiem. Nie jesteśmy razem...on układa sobie życie, a jak tylko traci kontrolę nad moja osoba to się wscieka. Miałam w głębi duszy taki przymus żeby lepiej jechać do domu,zadzwonić do niego na czas. Po chwili stwierdziłam,że nie dam mu już nigdy satysfakcji,że rządzi moim życiem. Jak chce posiedzieć to posiedzę. Mam wyłączone powiadomienie już nawet na smsy,bo po prostu bombarduje mnie juz w każdy sposob. Spędziłam ten dzień bardzo dobrze. Miałam terapię,na której stwierdziłam,że nadal czuje się kontrolowana przez mojego Alko,ale i zarazem szukam z nim mimowolnie kontaktu. Wiem o tym,że nie chce z tym człowiekiem już nigdy być,ale mam poczucie,że go potrzebuje. Sama stwierdziłam,że tak naprawdę nie potrzebuje jego tylko boję się samotności. Ciągle to do mnie powraca. Znowu przed weekendem. I wiecie co? Zamierzam w ten weekend odpoczac, posprzątać, pobyć z dziećmi i nie chce mieć kontaktu z Alko. Nie jest mi potrzebny. Sama cudownie daje sobie radę! A mój umysł niech robi co chce,ja walczę o siebie :) walczę o dzieci! Pozdrawiam Nati
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jadwiga, Lidia, Kingarocznik94, Alex75, marcin19

Zaczynam szukać pomocy 2020/06/08 21:53 #89

  • Nati27
  • Nati27 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 71
  • Otrzymane podziękowania: 184
:czesc:
Mam mętlik w głowie. Oczywiście spowodowany moim Alko:( Dzisiaj przyjechał na planowany spacer z córką(odkąd się wyprowadził widuje ja i zabiera regularnie). Zaprosił mnie i starsza córkę na kawę. Chciał porozmawiać i pokazać dzieciom,że my dorośli umiemy ze sobą normalnie rozmawiać. Zgodziłam się. Było dość normalnie. Niczego nie udawalismy,zachowywalismy się jak para znajomych na kawie. Po powrocie poinformowałam go,że jeżeli nadal nie zgodzi się na mediacje 5sierpnia mamy rozprawę w sądzie. Miałam cichą nadzieję,że dla świętego spokoju się zgodzi. On natomiast się poplakal. Stwierdził, że to oznacza koniec "nas" już na zawsze. Miałam poczucie,że muszę mu powiedzieć,że nadzieja jest zawsze i co. Zrobiłam to powiedzialam,że ma zawalczyć o siebie,bo ja walczę o siebie,że ja chce być sama i że nadzieja jest zawsze. Głupia ja. Potem poczułam potrzebę, by go przytulić,nie wiele myslac zrobiłam to. W zasadzie ja chyba dzisiaj w ogóle nie myślałam. Nie myślałam o niczym tylko o tym jak bardzo tęsknię,jak bardzo go potrzebuje i jak bardzo kocham go trzezwego. Uwierzcie mi,że nie wiem co mną kierowało,albo wiem Siła wyższa sprawdzała mnie. Albo to moje wspoluzaleznienie. Czuje się jak emocjonalny wrak. Kończąc spotkanie powiedzialam mu,że musi się leczyć,itp. I że czas pokaże co będzie. Mój Alko wieczorem zaprosił mnie na romantyczny weekend tylko we dwoje. Gdy odmówiłam był zły. Wiedziałam,że tak będzie,bo nie lubi,gdy coś nie jest po jego myśli. Wszystko się wali jak domek z kart. Czuje się silna, za chwilę nie wiem co mam robić. Czemu nie umiem się odciąć,przestać myśleć? Czemu nie umiem wymazać z pamięci i iść dalej... Czemu tesknie i kocham. Dlaczego wyobrażam sobie,że on nie pije, że stanął na nogi :( chociaż rozum mówi,że to jest niemożliwe. Wszystko w moim życiu jest nie tak. Mam takie wspaniałe córki,są dla mnie wszystkim,a czuje się samotna. Stare nawyki wracają jak bumerang. Na zewnątrz silna,a w środku słaba. Panie Boże pomóż...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): mała36

Zaczynam szukać pomocy 2020/06/08 22:16 #90

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 2806
  • Otrzymane podziękowania: 5367
Natalia,
Pamiętasz porównanie do narkotyku. Dziwne byłoby gdybyś czuła się inaczej. Wydaje mi się że to za krótki okres minął żeby zobojętnieć. Na to trzeba czasu. A każde spotkanie wyzwala masę emocji i stare mechanizmy się odzywają. Mi po miesiącach milczenia wystarczyła wiadomość żeby mnie rozwalić na kawałki. Mija prawie dwa lata od zerwania a ja nie wyobrażam sobie żadnego spotkania na kawę, nawet rozmowy sobie nie wyobrażam. Wiem, że byłoby to dla mnie niebezpieczne i pewnie poczułabym się podobnie. Tęsknota za iluzją, przytuleniem itp. Dużo pracy wkładam w swoje zdrowienie i nie chciałabym tego zaprzepaścić.

Stało się, wiesz jak się teraz czujesz. Trzeba wyciągnąć wnioski i do przodu @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jadwiga, Kingarocznik94, aga54, Nati27, mała36, Olencja

Zaczynam szukać pomocy 2020/06/10 13:19 #91

  • mała36
  • mała36 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 77
  • Otrzymane podziękowania: 63
Moja droga, niestety współuzależnienie tak działa. U mnie minęło już trochę czasu od rozstania a pomimo to nadal tęsknię bo pamiętam jaki był jak był trzeźwy, nadal często nie potrafię widzieć w nim alkoholika dlatego uważam, że przestał pić dla tego dziecka i ma szczęśliwą rodzinę. Na szczęście dzięki terapii wszystko te uczucia stają się łagodniejsze, wracaja rzadziej ale niestety postąpiłam bym zapewne tak jak ty gdybym go spotkała. Terapia, mitingi i czas pozwala nam opanować współuzależnienie, małymi krokami do przodu. Pamiętam, jak jeszcze nie dawno powtarzał iście mi że czas pozwoli pomału wszystko poukładać, nie wierzyłam ale dzisiaj już wiem że każdego dnia jest ciut lżej, może nie lepiej ale inaczej, mniej boli, chociaż nadal kocham. Bądź silna, początki są najtrudniejsze.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, marcin19, Nati27

Zaczynam szukać pomocy 2020/06/10 17:37 #92

  • Nati27
  • Nati27 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 71
  • Otrzymane podziękowania: 184
Dziękuję Wam. We wszystkim potrzebny jest czas. Ktoś mądrze powiedział "daj czas czasowi" więc ja skupiam się na sobie i oddaje się mojej sile wyższej. Oddaje mu kierownicę,niech kieruje moim życiem. Alko cały czas pisze,że kocha i tęskni. Ja jednak ochlonelam i żyje swoim życie. Spedzam czas z dziećmi,z przyjaciółmi,z rodziną. Zalatwilam starszej córce psychologa i w poniedzialek mamy pierwszą wizytę. Widzę,że nasze kontakty znacznie się poprawiły,ale nie chciałabym żeby powielala moje schematy. W głębi duszy moje życie to wielki chaos,ale wszystko jest po coś! Tak miało być:) Wszystko jakoś się ułoży. Nie jest łatwo. Może kiedyś będzie...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): aga54

Zaczynam szukać pomocy 2020/06/11 14:32 #93

  • Kingarocznik94
  • Kingarocznik94 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 347
  • Otrzymane podziękowania: 771
Przypominaja mi się rozmowy z moim ex, alko, o rozstaniu. Przerabialiśmy ten temat wiele wiele razy, co będzie dla nas lepsze, dlaczego jest źle itp. Oczywiście zawsze chodziło o to samo, o picie i o to jak po piciu mnie traktował. I zawsze jakoś tak się toczyło że na koniec mnie przytulał. I to mnie rozwalało na łopatki, czułam że sama nie chce być, że chce być z nim i tylko z nim, że "razem to ułożymy". Teraz wiem że takie akcje były manipulowaniem, wykorzystywał to że kompletnie nie radzę sobie ze stratą i się jej boję. Wszystko zmieniło się jak raz przy takiej rozmowie nie dałam się przytulić i odeszłam. Pamiętam że wyłam cała drogę do domu. Pamiętam ile mnie to kosztowało. Ale potrzebowałam tego, tej przestrzeni żeby być konsekwentna i nie wracać dopóki on nie będzie w terapii.
"Dostrzegać swoje błędy - to inteligencja.
Przyznawać się do nich - to pokora.
Więcej ich nie popełniać - to mądrość."
~ autor nieznany
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, marcin19, mała36, Olencja

Zaczynam szukać pomocy 2020/06/12 16:57 #94

  • Nati27
  • Nati27 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 71
  • Otrzymane podziękowania: 184
:czesc: mój Alko zabrał córkę dzisiaj na weekend. Tata starszej też ja zabrał,a więc ja mam czas tylko dla siebie. Jeżeli chodzi o mojego Alko to zabiera małą co dwa tygodnie na weekend(jego siostra pilnuje jego trzezwosci). Jednak on nie pije dwa miesiące. Chce udowodnić sobie i mi,że on nie ma z tym problemu. Chociaż przyznaję się,że jest alkoholikiem( tego nigdy nie robil). Zostawiłam to jemu,a resztę oddałam Bogu. Co będzie to będzie. Nie mam na niego wpływu. Przyznal mi sie,ze pisal sobie z inna dziewczyna na poczatku naszego rozstania,ale poczul,ze powinnien walczyc o rodzine,bo nowa kobieta nic nie zmieni(nie pytalam go o to). Wiem,ze nic nie zrobil zeby zawalczyc o siebie,ale nie mam na to wplywu. Mam wpływ na siebie,dlatego dzisiaj posprzątałam sobie w domu,jutro planuje pojechać rowerem nad jezioro,poleze, poczytam,pomyślę. Mam taki spokój w sobie,że siebie nie poznaje. Wiem,że muszę pokochać siebie,żeby kochać innych. Staram się na początek siebie polubić :) wielka praca przede mna:) Pozdrawiam Was serdecznie, w ten piękny dzień.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, mała36

Zaczynam szukać pomocy 2020/06/12 20:10 #95

  • mała36
  • mała36 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 77
  • Otrzymane podziękowania: 63
oklaskiii
Podziwiam cię za twój spokój, który udaje ci się osiągnąć, za umiejętność odnalezienia dla siebie szczęścia. Trzymaj tak dalej! Czytając twoje wpisy, liczę że mi się też udzieli bo pomimo że u mnie minęło tyle czasu mam wrażenie że znów jestem krok do tyłu. Jeszcze raz wielkie brawa. Tylko z własnego doświadczenia proszę cię abyś nie dała się zbyt szybko oczarować chwilą jego "trzeźwości". Pozdrawiam.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Zaczynam szukać pomocy 2020/06/12 20:35 #96

  • Nati27
  • Nati27 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 71
  • Otrzymane podziękowania: 184
Mała 36 cały czas siebie pilnuje żeby trzymać granice. Jest bardzo ciężko,bo on usilnie próbuje wrócić,ale mam ten komfort,że to ja decyduje kiedy i czy w ogóle wróci. Nie jest łatwo. Bo to walka rozumu z sercem. Wiem Jak Tobie jest ciężko i uwierz mi jestem z Tobą! Jak coś pisz :) nawet dzwon :) każde wsparcie jest potrzebne. Wiem o tym,że jeżeli on sam nic nie zrobi,nas już nigdy nie będzie. Będziemy my i on. Zostawiam czas czasowi :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Zaczynam szukać pomocy 2020/06/17 06:02 #97

  • Nati27
  • Nati27 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 71
  • Otrzymane podziękowania: 184
:czesc: witajcie kochani :) Ostatni czas pokazał mi jak wiele mogę zrobić sama i że wszystko jest możliwe. Wszystko zaczyna się układać. Myślę o moim Alko,ale już w kontekście,że szkoda,że nic ze sobą nie robi. Czytam cały czas forum,słucham na mityngach i wiecie co:manipuluje mna,jak większość alkoholików. Stwierdzam,że to taki schemat -w moim odczuciu. Przykład mówi,że on wiele robi dla siebie. Mówi,że chodzi na terapię od miesiąca(stacjonarnie), A terapię ruszyły niedawno, gubi się w kłamstwach,bo raz to jest środa,raz czwartek. Raz płacze,raz wyzywa. Wydaje mi się,że stoi w miejscu. Mówi,że online mityngow słychać nie może,bo nie ma zasięgu. Co chwilę jakaś wymówka. A ja pierwszy raz słucham tego,wiem że kłamie i mam to w nosie. Żyje mi się tak dobrze,robię na co mam ochotę. Łapie się na tym,że za nim tęsknię albo że jego manipulacje działają. Jednak przychodzi czas modlitwy wyciszenia i staje na nogi. Wiem ,że tak będzie wyglądać moje życie dopóki na to pozwolę. Wczoraj wydawało mi się,że jak dzwonił był pijany. Szczerze, nie wydaje mi się:( ja tak czuje,ja to wiem. Usilnie próbował pokazać,że tak nie jest. Wiem,że nie leczony alkoholizm pogłębia się. I znów wychodzę te schematy. Większość alkoholików robi podobnie,powiela schematy. Szkoda,że mój Alko nie może się obudzić z tej iluzji. Wiem może i przyjdzie na to czas.

A ja jestem umówiona na kawkę z koleżankami. Później chce zabrać dzieci nad jezioro. Wczoraj miałam to zrobić,ale mój Alko płakał,że tak sobie świetnie radze bez niego,że zrobiło mi się go żal i nie pojechałam. Dziś już wiem,że był to błąd. To moje życie i mam prawo być szczęśliwa,A on ma takie życie na własne życzenie. Moje współuzależnienie wychodzi nadal. Będzie tak pewnie nieraz, ale wstaje dzisiaj w świetnych humorze I chce przekazać go i Wam. Życie jest cudowne,a jeszcze niedawno to Wy mowiliscie mi,że takie może być. Moja siła wyższa daje mi tyle piekna i dobroci. Kochani dziękuję Wam za każde wsparcie. Jesteście cudowni. Życzę Wam pięknego dnia :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Katarzynka77, Alex75, aga54, marcin19, Olencja

Zaczynam szukać pomocy 2020/06/19 19:22 #98

  • Nati27
  • Nati27 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 71
  • Otrzymane podziękowania: 184
:czesc: dzisiaj pękłam jak balon. Powietrze ze mnie uchodziło i już jest lepiej. Ostatnio nie miałam już siły. Wszystko mnie przytlaczalo. Mój Alko znowu pije wiem to już na sto procent oczywiście ja jestem wszystkiemu wina,bo dałam sprawe do sądu. Każdy powód dobry,by się napic. Dzisiaj zamiast pójść do pracy,poszedł pić z kolegami. Nie przejmuje się tym. To już nie mój problem. Będzie pił piwo,które sobie nawazyl. Ja mam cichy,spokojny dom. Tylko utwierdził mnie w fakcie,że dobrze, zrobiłam dajac sprawę do sądu. Mój chory umysł platal mi figle. Pokazywał jak mogło być cudownie,ale całe szczęście moja siła wyższa nade mną czuwa. Nie rozumiem tego jak można kochać tak bardzo alkohol... wybrać go, a nie rodzinę. Wiem jednak,że mi też ciężko pozbyć się uczucia do mojego uzależnienia-mojego Alko . Jednak ja walczę o siebie. Chce być szczęśliwa i będę :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, mandala, Iga, aga54, MogąNadzieja, mała36

Zaczynam szukać pomocy 2020/06/28 20:29 #99

  • Nati27
  • Nati27 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 71
  • Otrzymane podziękowania: 184
:czesc: od czego tu zacząć. Moja głowa płata mi figle. Wszystko się albo wali albo układa. Mój Alko dodaje zdjęcia na fb komentując to jakim jest cudownym ojcem,jak nasze dziecko go kocha. Ludzie komentują tak samo. Nikt nie wie co przeżyliśmy w domu,co się działo. On na pozór jest idealny. Przystojny,dobrze wychowany,kupiły by nam wszystko,a w domu tylko alkohol . Znowu skupiam się na nim,a chciałam żyć własnym życiem. Obserwuje kto skomentował. Jak jest jakaś dziewczyna od razu myślę,że układa sobie z nią życie. Mam już tego dosyć. Wiem o tym,że jestem w okresie żałoby,ale dlaczego wracają do mnie stare schematy,który myślałam,że już nie wrócą. Staram się nad sobą nie uzalac,ale robię to. Czuje się jak wrak. Umiem już poznać te emocje,ale nadal w nich tkwie... Czuje się jakbym wszystko przeżywała od początku. On mówi mi codziennie jak bardzo mnie kocha,a nie robi nic żeby zmienić się:/ dlaczego ja tak szukam kontaktu z nim?powinnam już dawno odciąć to gruba linia. Wiecie co? Nie mam już siły:( życie moje i dzieci jest lepsze,a ja nie umiem o nim zapomniec... To chora miłość wiem. Pozdrawiam :-H
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Zaczynam szukać pomocy 2020/06/28 20:58 #100

  • mandala
  • mandala Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • dobrze,że WAS znalazłam
  • Posty: 686
  • Otrzymane podziękowania: 1497
Nati sądzę,że nie napiszę nic odkrywczego.
Czas...
Zobacz ile do tej pory udało Ci się zrobić.
Dostrzegasz już wiele,ale stare schematy tkwią w Tobie,a wypracowanie nowych wymaga czasu.
Daj go sobie,bo zmiany ,które zachodzą w tobie nie nastąpią z dnia na dzień.
Jesteś konsekwentna i dostrzegasz "lepszość" życia bez pijącego partnera.
To jest Twój sukces.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin19, Nati27

Zaczynam szukać pomocy 2020/06/29 00:06 #101

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 2806
  • Otrzymane podziękowania: 5367
Z doświadczenia wiem, że oglądanie zdjęć na portalach społecznościowych, i nie tylko, może wpływać bardzo destrukcyjnie. Kiedy zobaczyłam jedno zdjęcie pół nocy nie mogłam spać a wyobraźnia tworzyła scenariusze. Kilka dni potrzebowałam żeby dojść do siebie. Miałam już świadomość, że zrobiłam to sobie sama. Niepotrzebnie tam weszłam i patrzyłam. Obiecałem sobie wtedy, że więcej tak nie będę robić.

W kontekście oglądania zdjęć zawsze mi się przypomina fragment książki "Nałogowa miłość" gdzie zostało to określone jako nałogowe zachowanie. W pierwszej kolejności należy te zachowania określić a później się ich wyzbyć bo przeszkadzają i hamują proces zdrowienia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Benia, mandala, marcin19, Nati27

Zaczynam szukać pomocy 2020/07/02 06:49 #102

  • Nati27
  • Nati27 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 71
  • Otrzymane podziękowania: 184
:czesc: mój Alko zabrał na spacer nasza córkę. Oczywiście nie omieszkalam zwrócić mu uwagi na komentarze,które dodają jego nowe koleżanki. Zadaje sobie teraz pytanie po co to zrobiłam? Co mi to dało? Pokazałam mu tylko,że mnie to boli. Dlaczego jestem taka głupia? Czasem zastanawiam się dlaczego robię coś,a potem godzinami tego żałuję. Jestem niezdecydowana ... W moim życiu zawsze ktoś podejmował za mnie ważne decyzje. Dopiero jak Alko się wyprowadził zaczęłam sama wszystko robić i wychodzi mi to. Umiem to zrobić więc dlaczego tak bardzo szukam żeby ktoś nadal decydował za mnie? Najchętniej usiadlabym i płakała,ale wiem,że uzalanie się nad sobą już nic mi nie da. To jest jego życie jeżeli woli ułożyć sobie życie na nowo niż walczyć. To właśnie jest kolejny przykład na to jak bardzo mnie kochał. Puste słowa,które nigdy nie zmienia się w czyn. On też jest rozchwiany emocjonalnie jak ja. Wczoraj wyzywal mnie,że nie wygram w sądzie (wyzywa mnie tak już od kilku dni). Jednak wczoraj był pierwszy dzień,W którym stwierdziłam nie popsujesz mi go. Dzisiaj za to powiedzial,ze on nie jest winny,ze ktos komentuje jego zdjecia i ze te kolezanki nic nie znacza. Kocha mnie,ale ja nic nie robie zeby wrocic do niego. On chyba chce zebym upadla na kolana i prosila zeby laskawie wrocil. Haha,a ja czekam az pojdzie na terapie. Zdjęłam pierścionek zareczynowy( mieliśmy brać ślub w październiku),zablokuje go na fb i koniec. Moje życie cały czas jest zależne od niego,a ja tak bardzo chce żyć już swoim życiem. On już tyle razy pokazał mi,że nic nie znacze dla niego to po co ja czekam aż coś zrobi. Słowa to nic... czytam zawsze Wasze wątki i wiem,że udało się niektórym z Was żyć własnym życiem. Może i mi też się w końcu uda? Pozdrawiam Nati
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Moni74, Alex75, marcin19

Zaczynam szukać pomocy 2020/07/04 10:39 #103

  • Nati27
  • Nati27 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 71
  • Otrzymane podziękowania: 184
Kolejny weekend :) zawsze obawiałam się weekendów żeby nie być samotna. Na początku rzeczywiście tak się czułam. Jednak z perspektywy czasu wszystko zaczęło się zmieniać. Gdy nadchodzi weekend staram się mieć zawsze coś do pracy. Porządki,spacer z córkami czy jezioro w tak piękna pogoda jak dziś. Dziś jednak planuje spokojny dzień spacer i lody. Widzę sama po sobie,że jest lepiej. Wracają stare schematy,chęć kontroli itp.ale staram się nad nimi panować. Na terapii Pani psycholog stwierdziła,że za mało wierzę w siebie i swoje możliwości. Mój były partner znów bardzo mnie kocha i tęskni jego rozchwiane emocje już nie mają takiego wpływu na mnie. Wczoraj dzwonił i wiem,że był wypity. Wiem,że nie mam wpływu na niego i już nic nie zmienia więc to już jego problem. Chciałabym Wam życzyć pieknej soboty. Pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Moni74, Jadwiga, Zakapior, Alex75, marcin19

Zaczynam szukać pomocy 2020/07/11 06:49 #104

  • Nati27
  • Nati27 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 71
  • Otrzymane podziękowania: 184
Witajcie :czesc: kolejny weekend przede mną.
Dziś bez żadnych planow-zyje tym dniem. To jest mój dzień z dziećmi. Kocham takie dni. Jednak co u mnie? Umysł płata mi figle. Raz tęsknię,raz nie chce o nim słyszeć. Wszystko wydawalo mi się pokręcone,ale wiem że tak musi być. Muszę przejść swoją żałobę po nim. Komentarze pod jego zdjęciami nie wywołują u mnie już silnych emocji. Nie mam wpływu na jego życie i jego wybory, a już na pewno nie mam wpływu co myślą inni. On zawsze umiał pokazać się z tej najlepszej strony więc co ludzie mogą wiedzieć. Przestaje przejmować się opinią innych. Dzięki terapii zaczynam zauważać wiele rzeczy. Zaczynam lepiej o sobie myśleć. Podpisałam wczoraj umowę i od września zaczynam pracę. Jestem szczęśliwa,bo jeszcze do niedawna nie odwazylam bym się na ten krok i pewnie została bym w swojej starej pracy. Już nie boję się nowego. W poprzedniej byłam zawsze na zastępstwo,A tu umowa na stałe. Jestem z siebie dumna. Moja Pani psycholog każe każdego dnia pobudzać swoje ego. Stwierdziła,że szukam aprobaty u innych,a muszę znaleźć ja w sobie. Ma rację! To ja muszę zmienić myślenie o sobie. To jest bardzo trudne. Całe życie czułam się nic nie warta. Docenialam się wtedy jak był partner przy mnie lub gdy ktoś dobrze o mnie mówił. Ja zawsze miałam negatywne odczucia względem siebie. Wiem teraz,że to zaczęło się w dzieciństwie. To wszystko trwa tyle lat. Boję się samotności i otracenia. Zniosila bym każde cierpienie,by tego nie czuć. Jednak nie o to w zyciu chodzi. Czas pokochac siebie i swoje życie. Moje wlasnie takie mialo byc. Teraz musze zmienic je na lepsze,by zylo sie lepiej samej ze soba. Dla siebie i dzieci. Milej soboty kochani :-H
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak, Kingarocznik94, mandala, Alex75, marcin19, mała36, Olencja
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3