Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: W drodze do wolności

W drodze do wolności 2020/02/18 07:51 #1

  • MogąNadzieja
  • MogąNadzieja Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 110
  • Otrzymane podziękowania: 212
Witam wszystkich bardzo serdecznie. Jestem osobą współuzależnioną. Po ślubie jestem 18 lat chodź od prawie trzech w separacji nieformalnej. Tzn mąż ze mną nie mieszka i tyle. Mam córkę. M odwiedza ją w miarę regularnie lub raczej odwiedział. Zdecydowałam się na rozwód z powodu tego ich m zaczął interesować się innymi kobietami. Trochę tego nie rozumiem. Zachowuje się irracjonalnie. Prawie zwolnił się z pracy i chciał wprowadzić do nowo poznanej pani odległej od mniejsca zamieszkania o 900 km. Wyjechał i zużył cały urlop. Ale w trakcie przypomniał sobie o drugiej która mieszka bliżej. Tylko szkoda że jest zamężna i nie ma zamiaru się rozwieść. Twierdzi że ma mało życia i musi jak najszybciej ułożyć sobie na nowo. Obecnie na raz ma dwie panie w dwóch różnych miejscach na mapie i żali się mi co ma wybrać. Chodź dałam mu do zrozumienia że mnie to bardzo boli i nie chce nic wiedzieć o innych. Dlatego daje mu wolność i chcę rozwodu za porozumieniem stron. I się zaczęło że to moja wina, że on może się wrócić bo to zależy ode mnie itp. a ja już nie chcę tego. Nie jestem o niego zazdrosna tylko czuję wstręt do niego i siebie. Bardzo martwię się o córkę bo niestety wie o wszystkim. Mój alko twierdzi że jest już duża i musi rozumieć że tata ma prawo kochać inne kobiety. Wszystko się sypie. Mimo tego że przez te prawie trzy lata wcześniej było w miarę normalnie. Przychodził trzeźwy i nawet jak pił bo pił to my o tym nie wiedzieliśmy. Nie myślałam w końcu wtedy czy pije czy nie. Co robi itp. teraz to wszystko wróciło. Nakręcam się i martwię chodź na niego nie mam wpływu. Manipuluje mną i nie umiem nic z tym zrobić. Jestem jak ćma we mgle. Najbardziej zranił mnie jak przyszedł do córki dzień po spotkaniu z jedną z kochanek i poprosił mnie abym go opatrzyła. W trakcie jak to oznajmił przytulania złamał sobie żebro. Nie mogę już tego wytrzymać. Czy jest to normalne u alko że w pewnym momencie prowadzi aż tak rozwiązły tryb życia?
Nigdy nie znajdę spokoju, jeśli najpierw nie znajdę go w sobie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): kris66

W drodze do wolności 2020/02/18 08:13 #2

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 2957
  • Otrzymane podziękowania: 5717
Witaj :czesc:
Wiesz już że na niego wpływu nie masz. Osobą, na którą masz wpływ jesteś ty sama. Korzystasz z jakiejś pomocy dla siebie? Terapia, mitingi AlAnon.
W moim rodzinnym domu nie było alkoholu chociaż rodzina była dysfunkcyjna z innych powodów. Ojciec prowadził bardzo rozwiązły tryb życia i nie miało to związku z alkoholem.
Kiedy byłam związana z alkoholikiem nie miałam pojęcia że to co robi to są manipulacje. Trwałam w tej toksycznej relacji do momentu kiedy wyczerpana psychicznie fizycznie i emocjonalnie nie mogłam już tego znosić. Wtedy sięgnęłam po pomoc. To była terapia dla współuzależnionych. Powoli zaczęłam dochodzić do siebie i separować się emocjonalnie od alkoholika. Zaczęłam się uczyć co robić żeby moje życie i myśli nie skupiały się tylko na nim. Włożyłam dużo pracy i nie było to łatwe ale się udało. Korzystam również z mityngów Alanon, forum i literatury. Wszystkie te środki dla mnie są ogromnym wsparciem.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, MogąNadzieja

W drodze do wolności 2020/02/18 09:16 #3

  • MogąNadzieja
  • MogąNadzieja Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 110
  • Otrzymane podziękowania: 212
Na razie dużo czytam. Poprzednim razem zanim się wyprowadził kupiłam książki koniec współuzależnienie i instrukcja obsługi alkoholika. Dużo mi one pomogły. Dzięki nim udało mi się zrozumieć dużo i przynajmniej próbować twardej miłości. Wyznaczone granice poskutkowały separacja. Niestety na terapię nie chodziłam. Byłam i chciałam pójść państwowo do poradni. Pani psycholog odesłała mnie do psychiatry. On powiedział że mam iść do psychologa. Wiem takie procedury. Po trzech wizytach których terminy rozwlekły się do 4 miesięcy pani psycholog stwierdziła że jestem za silna. Inni potrzebują bardziej pomocy. Ja sobie dam radę i mogę przyjść za rok to zobaczymy. Przyznam się że zacisnęłam zęby. Czytałam dużo na forum. Kilka razy uczestniczyłam w spotkaniach al anone online. Dużo sama nad sobą pracowałam i jakoś się ułożyło. Do teraz. Mechanizmy wróciły i sobie nie radzę. Huśtawka nastrojów mnie wykańcza. Najbardziej się martwię o córkę. Tata jest dla niej wszystkim. Tłumacze jej że m ją kocha i to nie ma z nią nic wspólnego. Udało mi się że znowu z nim rozmawia. Ale bardzo tęskni. Jak m przyjdzie to przy niej siedzi na telefonie i pisze z kochankami oraz dzwoni do nich. Powiedziałam mu ostatnio że telefon zostawia gdzie chce, a jego panie wytrzymają te trzy godziny z brakiem kontaktu. Dzięki czemu on myśli że jestem zazdrosna. Ironia. Marzę o rozwodzie mimo że bardzo się boje i boli mnie to bardzo. Chce go mieć szybko dlatego jest za porozumieniem stron. Nie chcę wywlekać brudów w sądzie. On to wykorzystuje bo wie że mi zależy i do końca nie słucha moich regół. Po rozwodzie po prostu wtedy go wyrzucę z domu. Albo będzie z córką, albo za drzwiami. Sieje mi mętlik w głowie tym, iż to moja wina że odszedł. Bo ja mogę mu powiedzieć aby wrócił. Więc decyzja niby jest moja. To chore. Zastanawiam się nad prywatną terapia dla współuzależnionych tylko boje się że nie udźwignę tego finansowo. Bardzo dużo pracuje. Moja córka jest nieuleczalnie chora i musi mieć specjalistyczną dietę oraz dość dużo kosztują leki. Daje radę ale czasu brak.
Nigdy nie znajdę spokoju, jeśli najpierw nie znajdę go w sobie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W drodze do wolności 2020/02/18 09:56 #4

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 2957
  • Otrzymane podziękowania: 5717
W sprawie terapii to niewiele mam do powiedzenia bo nie mieszkam w Polsce ale pewnie ktoś coś podpowie bo wiele osób korzysta z publicznej.

Kiedy pomyślę jak musiałam podjąć decyzję w sprawie rozstania to faktycznie była to moja decyzja. Kiedyś tutaj na forum przeczytałam że związek z czynnym alkoholikiem może przerwać tylko osoba nie pijąca. W moim przypadku to się potwierdziło bo gdybym ja tej relacji nie zamknęła to szarpanina trwałaby do dzisiaj. Zresztą jego próby nawiązywania kontaktu ciągnęły się miesiącami. Wypisywał codziennie setki wiadomości a kiedy blokowałam numer telefonu albo kupował inne albo pisał e-maile albo kontaktował się przez swoją rodzinę. Codziennie. Obwinianie i brak szacunku z jego strony to była norma. Na początku terapeutka mi powiedziała, że bez względu na to ile zrobiłam, a zrobiłam wszystko co było możliwe żeby zaczął się leczyć, włącznie z bieganiem po lekarzach, terapeutach itp., i tak będę winna. Było to dla mnie nie do uwierzenia. Ale faktycznie to się stało, mimo traumatycznego dzieciństwa, oskarżał że to ja jestem przyczyną jego największych problemów. Byłam winna wszystkiemu a jak mu 'emocje puściły' jak to nazywał to potrafił wyzywać i uderzyć w najczulszy punkt bo wiedział, że to mnie zaboli.
Dzisiaj wiem że nie ma co się dziwić bo alkoholizm to ciężka choroba psychiczna, nieleczona tylko się pogłębia. Ale też współuzależnienie samo nie minie. U mnie terapia była strzałem w dziesiątkę. Powoli zaczęłam wychodzić z tego bagna, uczyłam się rozpoznawać mechanizmy i reagować kiedy się pojawiają i nie wracać do starych zachowań.

Mitingi al-anon też dużo wnoszą, nie raz usłyszę jedno zdanie o którym później cały dzień myślę.

Tutaj możesz znaleźć gdzie odbywa się taki meeting blisko ciebie:
al-anon.org.pl/spotkaniamityngi/

Również co tydzień w niedzielę o 20:00 godzinie odbywa się nasz forumowy meeting online. Informacje są u góry strony.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Laura80, MogąNadzieja

W drodze do wolności 2020/02/18 12:05 #5

  • MogąNadzieja
  • MogąNadzieja Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 110
  • Otrzymane podziękowania: 212
Bardzo dziękuję Alex75 za wsparcie. :czesc: Sama nie pije na szczęście. Jak poznałam mojego alko też nie pił. Tak mi się wydawało. A on się krył. Pocieszające jest to że tym razem udać się musi nam rozstać. Wtedy jakoś mi i córce życie się ułoży. Może jemu też? Życzę mu tego. Nie potrafiliśmy być razem. Teraz najwyższy czas zadbać o siebie i Córkę. Szukam w mojej okolicy terapeuty prywatnie dla siebie. Do państwowej już po tym co mnie spotkało nie pójdę. Najbliższą którą mi ktoś polecił państwową mam 100 km od siebie. To postaram się tam zgłosić w wakacje. Jeśli tu nic nie wypali. Szukam też dla córki. Obie musimy dać sobie radę. Nie mogę pozwolić aby ona miała takie życie jak ja. Nie zasługuje na to.
Nigdy nie znajdę spokoju, jeśli najpierw nie znajdę go w sobie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, Laura80

W drodze do wolności 2020/02/18 13:44 #6

  • Laura80
  • Laura80 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 217
  • Otrzymane podziękowania: 302
Witaj :czesc: W naszym gronie. Laura wspóuzależniona 17 lat w małżeństwie z alko.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): MogąNadzieja

W drodze do wolności 2020/02/18 14:39 #7

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Wszystko przemija
  • Posty: 2108
  • Otrzymane podziękowania: 2150
Witaj,ja mnialam terapie prywatna z tego wzgledu ze mnieszkam za granica juz dlugo, aal anon tutejszy.Hm powiedzialam bylemu mezowi ze nie jestem zaintetesowana jego prywatnym zyciem, jesli przyszedl do dzieci to niechaj spedza z nimi czas. GRANICE,krotko mowiac
Wszystko przemija nawet wczoraj ,nie warto zyc hstoria
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): MogąNadzieja

W drodze do wolności 2020/02/18 15:46 #8

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu..
  • Posty: 3157
  • Otrzymane podziękowania: 9389
Witaj na forum :czesc:
Jestem Bernadetta współuzależniona i była żona alkoholika.
Dość długo po rozwodzie i przed również eksmąż opowiadał mi o swoich "problemach" które były tylko i wyłącznie konsekwencjami jego picia. To samo było z użalaniem się. Dziś się nauczył, że nie będę wysłuchiwać ani jednego ani drugiego. Powiedziałam mu,że nie jestem kubłem na jego śmieci. Oczywiście długo były pretensje i próby manipulacji, jednak dzięki terapii wiedziałam jak im nie ulegać i co z nimi robić. Bez terapii pewnie zostałabym zmanipulowana i nawet nie chce myśleć co teraz by ze mną było... :wmur:
Dzięki terapii,Al anon i doświadczeniom ludzi z forum, moje życie jest fajne i spokojne. :muza:
Zapraszam Cię na nasz Mityng w niedzielę @};-
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Zakapior, MogąNadzieja

W drodze do wolności 2020/02/18 16:21 #9

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 7742
  • Otrzymane podziękowania: 11683
Witaj :czesc: @};-
Czytałaś "Koniec współuzależnienia" to dobrze, ale czemu dajesz sobie wcisnąć poczucie winy za rozpad związku? Czemu chcesz mu opatrywać rany po jego "randkach" z kochanką czy alkoholem?
Pozwalaj mu ponosić konsekwencje picia.
Ja dodałbym do tego mitingi Al-Anon w realu link, podała Ci Alex pod koniec posta #3. To ogromne wsparcie i szansa na poznanie praktycznych doświadczeń kobiet z otoczenia alkoholika. Skorzystaj z tego bo grupa Al-Anon, to darmowa "apteka z lekami" na Twą chorobę. Może w pobliżu masz jakąś grupę?
Sprawdź - wybierz się.
GRANICE, postaw wyraźne granice i nie pozwalaj ich przekraczać.
Np.dy przyjdzie podpity albo będzie dzwonił przy córce do swoich kobiet - wyproś z domu.
Jestem alkoholikiem. :-BD

Czemu kupujesz manipulacje o swojej winie.
Ostatnio zmieniany: 2020/02/18 16:22 przez andrzejej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, MogąNadzieja

W drodze do wolności 2020/02/18 16:35 #10

  • mobilek71
  • mobilek71 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 495
  • Otrzymane podziękowania: 933
Witaj jestem Krzysztof alkoholik. Przeczytałem Twój wątek i taka myśl mi przyszła : Czy aby Twój M. nie ma jeszcze jednego uzależnienia a mianowicie od seksu. Dla mnie takie zachowanie jest obrzydliwe. Przychodzić do osoby której się przysięgało i opowiadać o podbojach miłosnych. Z drugiej strony to chory człowiek więc nie bardzo jest się czego innego spodziewać. Gdyby do mnie przyszedł aby go opatrzyć to bym się zapytał czy przed wejściem jest napis S.O.R
Żenujące zachowanie lecz to nie świadczy o Tobie tylko o nim. Przykra sprawa gdyż nie ma ważniejszej wartości w życiu jak miłość i rodzina. Ja gdyby przyszła moja żona i tak powiedziała że jej zostało mało życia i musi ułożyć sobie nowe to niech sobie układa tyle że droga tylko w jedną stronę powrotu niema. Żadnej winy tu Twojej niema. Co mogłaś to zrobiłaś. Nie ma co nikomu stawać na drodze do szczęścia.
Wszystko da się przeżyć
Trzymam kciuki. Jeszcze i Tobie zaświeci słoneczko
Pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): MogąNadzieja

W drodze do wolności 2020/02/18 17:48 #11

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 17556
  • Otrzymane podziękowania: 27461
Witaj na Forum :czesc:
Jak się do Ciebie zwracać?

Jeśli dajesz mu do zrozumienia, że jego opowieści sprawaiają Ci ból, on to wykorzysta. Potraktuje jako słabość a czyjaś słabość to z kolei to co czynni alkoholicy lubią najbardziej.
Myślę, że opcja "nie obchodzi mnie to" byłaby dla ciebie bardziej korzystna, dla niego - bolesna.

Jeśli chodzi o terapię to myślę, że niepotrzebnie się zraziłaś do państwowej. Bywa tak, że ten sam terapeuta pracuje na NFZ i prywatnie. Podobnie jak z lekarzami, tak? Powodzenie terapii głównie zależy od pacjenta i raczej nie musi ona się mu podobać. Początki są trudne, mnóstwo niezgody i buntu, bo jak ktoś śmie wytykać palcem moje błędy.
Powodzenia życze %%-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): mobilek71, Benia, Alex75, Laura80, MogąNadzieja

W drodze do wolności 2020/02/18 19:56 #12

  • MogąNadzieja
  • MogąNadzieja Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 110
  • Otrzymane podziękowania: 212
Bardzo dziękuję za Wasze wsparcie.
Benia dodałaś mi otuchy. Wiem, że kiedyś jego użalanie się do mnie skończy. Muszę to przeczekać i przetrwać. Czekam na termin pierwszej rozprawy sądowej jak na zbawienie. To kolejny krok do mojej wolności.
Andrzej również masz rację. Staram się sobie tłumaczyć, że zrobiłam wszystko co mogłam, aby ratować to małżeństwo. Ale nie wyszło. Jednak na razie czuje się taka wybrakowana. Wiem, że muszę to zmienić i muszę pójść na terapię. Jak najszybciej. Miotam się, ale znajdę terapeutę który mnie przyjmie. Czas na zmiany.
Mobilek71 ja też tak się zastanawiałam, czy nie ma jeszcze takiego uzależnienia. Przy mnie jak mieszkaliśmy razem nie miał. Albo nie wiedziałam. Ale ludzie się zmieniają. Już myślałam, że coś ze mną nie tak, że czułam się w tej sytuacji obrzydliwie. Opatrzyłam go może niepotrzebnie. I wysłałam na SOR. Niestety wiem, że jest chory i nie chcę ale go tym tłumacze. Masz rację. Powiedziałam mu że jest wolny i może zrobić co chce. Do mnie już nie wróci. Nie chcę tego. Według niego mogło być tak jak do tej pory bez rozwodu. Separacja, bo jemu tak było dobrze, a poza tym on może mieć kochani bo ze sobą nie mieszkamy. Ja na to nie pozwolę. Jak tylko dowiedziałam się o innych to wniosłam pozew o rozwód. Wcześniej miał szansę. Jedyny warunek to poważne leczenie i trzeźwość. Ale wybrał inaczej i już.
Szekla możesz do mnie mówić Nadzieja, chodź nie mam jej jeszcze zbyt dużo. Ale wierzę, że to się zmieni. Dziękuję za radę. Będę mu tak mówić, jak mi radzisz. Chodź w środku będzie bolało. Na razie będę chciała się od niego odciąć. Kontakty tylko w sprawie córki lub rozwodu. I tego muszę się trzymać. Co do leczenia to zobaczę wszystkie możliwe opcje. Postaram się przemóc jeszcze raz iść na NFZ. Wszystko zależy od terminów. Chce zacząć terapię jak najszybciej. Nie chodzi o to, że usłyszę coś na swój temat. Muszę wiedzieć co robię źle aby to naprawić. Wtedy kiedy byłam po prostu mnie nie przyjęli. To mnie zraziło. Kazali przyjść po roku ponownie. Nie znalazłam w sobie siły wtedy. Teraz jestem zdeterminowana. Musi się udać.
Nigdy nie znajdę spokoju, jeśli najpierw nie znajdę go w sobie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Alex75, Laura80

W drodze do wolności 2020/02/18 20:23 #13

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 17556
  • Otrzymane podziękowania: 27461
Nadziejo
Nie wiem czy w każdej Gminie (w mojej jest) istnieją Stowarzyszenia Rodzin Abstynenckich, Kluby Abstynenta. Przy każdym z nich powinny być grupy wsparcia pod okiem wykwalifikowanego terapeuty.
Tu może znajdziesz coś gdzie będziesz miała w miarę blisko.
www.krajowarada.pl/stowarzyszenia.php
Rozejrzyj się, poszukaj, nie bądź przede wszystkim z tym sama. Są też mitingi. Pomocy jest bardzo dużo. Nic, tylko korzystać
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): MogąNadzieja

W drodze do wolności 2020/02/19 01:18 #14

  • Iga
  • Iga Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 283
  • Otrzymane podziękowania: 559
Witaj na forum oklaskiii
Iga dda i współ od 28 lat, ja żeby lepiej się czuć i zmienić myślenie, czytam, słucham, zmieniam przekonania. Idzie opornie, ale idzzzie :) jestem niby nie zmieniona a jednak inna niż rok temu, moje myślenie jest mądrzejsze, umysł jaśniejszy bo mam instrukcję obsługi siebie :P teraz bardziej gnębią mnie moje lęki i moje niskie poczucie wartości niż to czy on pije.
Dlatego skupiam się na poznaniu siebie, chce naprawdę czuć się lepiej, a On co zrobi to jego. Mój alko pije i nie ma ochoty się zmienić.
Raz się z tym godzę i rozumiem a potem znów krok w tył i znów po staremu. Ale.... jest dobrze bo są nowe myśli i to że udaje mi się myśleć też po nowemu. Oczekuję że kiedyś będę myśleć i czuć tylko po nowemu :) i choć czasem zastanawiam się dlaczego pije .... itd to teraz też wiem, że to nie moje, że ja mam myśleć o sobie, bo myślenie o tym dlaczego on pije i dlaczego ma kochankę itd nic mi nie przyniosło dobrego, tylko same negatywne uczucia. negatywne do tego stopnia że umarłam emocjonalnie, wystawała mi tylko głowa z tego bagna. A w niej słyszałam ostatnią deskę ratunku, ALanon .... idź .... idź..... i szłam chyba 3 lata ... długo prawda. .... i gdybym nie powiedziała o tym pomyśle terapeutce, a ta gdyby mnie nie przycisnęła to nie wiem ile bym jeszcze szła ? I mam wzloty i upadki, ale pojawiają się też nowe chwile, nowa ja. Coś co wydawało mi się nie możliwe, odczułam na własnej skórze że mi się zmieniło. Po prostu zaszło kilka zmian. Terapia, forum, grupa, rozmowy, czytanie pozwala odkrywać mi błędne przekonania i daje gotowe narzędzia. Daje wskazówki co zrobić i jak myśleć ..... pomaga mi uporządkować moje myśli i w końcu zrozumieć, tak wiele nie zrozumiałych spraw. Dostaję odpowiedzi na wiele pytań. I oczywiście że stare miesza się z nowym, i stare przyzwyczajenia myślowe atakują, ale mam też nowe ? tak ...... więc z nich korzystam ile tylko moge.
"Zapamiętaj na całe życie to uczucie, jakiego doznałeś gdy przezwyciężyłeś trudności. Zyskałeś w ten sposób potwierdzenie swoich umiejętności oraz siłę, aby stawić czoło przeciwnościom."
Ostatnio zmieniany: 2020/02/19 01:20 przez Iga.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Benia, Alex75, MogąNadzieja

W drodze do wolności 2020/02/19 11:10 #15

  • MogąNadzieja
  • MogąNadzieja Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 110
  • Otrzymane podziękowania: 212
Bardzo dziękuję za poradę. Na pewno skorzystam. Już poszukałam klubu abstynenta w mojej okolicy. Muszę tylko się dowiedzieć kiedy grupy otwarte się spotykają. Niestety mam bardzo do czerwca ograniczony czas. Potem na pewno dam radę czasowo. Poradnia natomiast u mnie państwowa prowadzi takie grupy ale tylko zamknięte dla osób objętych terapią. Pisze na forum i dużo czytam. To bardzo mi pomaga. Chodź rzeczywiście tak jak Iga pisałaś mam bardzo niską samoocenę i chyba u mnie to największy problem. Uważam że to co mnie w życiu spotkało jest moją winą. Że nie zasługuję na miłość. Wiem że to nieprawda ale to silniejsze ode mnie. Teraz ta sytuacja z innymi kobietami mnie przybiła. Głupie myślenie, dlaczego dla mnie się nie zmienił, nie chciał trzeźwieć? Muszę być brzydka i głupia, że mnie nie chce. Chodź sama nie wyobrażam sobie przy nim życia i tego strachu co będzie jutro. Jaki przyjdzie, co zawali. Głupie to. Jest chory. Przy nich też nie będzie trzeźwy. Wiem to i walczę z moimi chorymi myślami. Wierzę, że z nimi wygram. Zrozumiem swoją wartość. Po to muszę iść na terapię bo jestem w bagnie po uszy i nawet już może trochę niżej. Jemu źle nie życzę. Może kiedyś dorośnie do trzeźwości. Ale już sam. A sama muszę iść swoją drogą i nie mogę z niej zawrócić. Straciłabym do siebie resztki szacunku.
Twoja droga Iga jest dla mnie przykładem. Będę miała gorsze dni ale nadejdą też te lepsze. Wierzę w to. Wiara przenosi góry. :-BD
Nigdy nie znajdę spokoju, jeśli najpierw nie znajdę go w sobie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Alex75, marcin19

W drodze do wolności 2020/02/19 18:50 #16

  • kalka
  • kalka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1265
  • Otrzymane podziękowania: 1989
Witaj na forum.jestem Kasia,była żona alkoholika.Też słyszałam takie teksty,że rozpad małżeństwa to moja wina,podczas kiedy już mieszkał z inną panią,wciąż manipulował,kłamał.Alkoholik,to psychcznie chory człowiek,nie byłam w stanie znieść tego co mi fundował.Zakończyłam tą groteskę w sądzie.Poszłam na terapię,przerobiłam ,zadbałam o siebie.I Tobie również polecam tą drogę,a uwierz,że przyjdzie taki dzień,w którym podziękujesz tej kobiecie,że go od Ciebie zabrała,byle daleko.Przesyłam siłę i nadzieję w dochodzeniu prawdy o sobie.Dołącz do naszego mityngu w niedzielę,info na górze strony. :ymhug: kwiaaatek
każda droga zaczyna się od pierwszego kroku
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin19, MogąNadzieja

W drodze do wolności 2020/02/19 21:01 #17

  • MogąNadzieja
  • MogąNadzieja Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 110
  • Otrzymane podziękowania: 212
Bardzo Ci dziękuję Kalka. Jakoś się na razie sypię. Mam ogromny problem z oderwaniem od Alko. Dziś chodź sobie obiecałam zadzwoniłam do niego. Okazało się że on swojej koleżance w pracy opowiedział o swoich dylematach życiowych odnośnie jego kochanek. A ja niestety pracuje w szkole i nie mogę mieć na swój temat takich obrzydliwych plotek. Zadzwoniła mi mama jednego z moich uczniów z wyrazami współczucia. Jak wiadomo jego koleżanka już wszystko rozpowiedziała i niewiadomo ile jeszcze dołożyła. Obiecał mi że więcej do rozwodu nie będzie opowiadał głupot. Czym on się chwali :wmur: Nie rozumiem. I się posypałam. Straszne to. Jeszcze zdążył dożucić że jedna z kochanek przyjedzie do niego w czwartek. A ta druga nieaktualna, bo jakto on mógłby dziecku swojemu zrobić i się wyprowadzić? Córka chce mieć z nim kontakt i nie mogę jej tego odebrać. To jest dla niej ważge. Dla mnie też. Bo chce aby nie była nieszczęśliwa. Ta terapia jest dla mnie bardzo potrzebna, bo czuję że wariuje. Postaram się w niedzielę być na mitingu online. I jak najszybciej w realu. No i terapia bo robię głupoty. Źle to znoszę. I głupio postępuje. Przecież nie wierzę, że przestanie takie głupoty opowiadać ludziom. Przecież on sam siebie ośmiesza. Niestety mnie też.
Nigdy nie znajdę spokoju, jeśli najpierw nie znajdę go w sobie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75

W drodze do wolności 2020/02/19 21:29 #18

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 2957
  • Otrzymane podziękowania: 5717
MogąNadzieja napisał:
Jakoś się na razie sypię. Mam ogromny problem z oderwaniem od Alko. Dziś chodź sobie obiecałam zadzwoniłam do niego.

Pamiętam ten czas u siebie. Oderwanie graniczyło z cudem. Wtedy sądziłam, że zawsze tak będzie i nie wyobrażałam sobie że może być inaczej. Dzisiaj mogę powiedzieć, że może i jest. Terapia, praca nad sobą, literatura, forum, to wszystko działa. Można żyć normalnie, można zmienić swoje życie i wyjść z tego bagna.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Zakapior, MogąNadzieja

W drodze do wolności 2020/02/20 09:19 #19

  • MogąNadzieja
  • MogąNadzieja Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 110
  • Otrzymane podziękowania: 212
Alex proszę Cię, napisz mi co robiłaś, aby się uwolnić od Alko? Wiem, że dziś jest u niego jego kochanka, ta przy której złamał żebro. Jak idiotka martwię się co dziś wymyślą. Przecież nie mam na to kompletnie wpływu! Niech robią co chcą. Ale czarnowidztwo mnie nie opuszcza. Nie mogę skupić się na pracy. Myśli same uciekają. Czuję się wstrętnie. Muszę coś wymyślić bo zwariuje. Tłumaczę sobie, że przecież nic nie mogę zrobić. Jego życie i jego konsekwencje wyboru. To co on robi jest obrzydliwe dla mnie. Wiem że jest chory i manipuluje. Po co mi powiedział o tym, że przyjeżdża ta jego? Czy celowo? Nie wiem. Wiedział, że będę to przeżywać. Głupia ja. Cały czas podtrzymuje mnie na duchu Wasze świadectwo, że to kiedyś minie i będzie spokój. To bardzo przykre, że marzę tylko o wegetacji. Nic nie czuć i żyć. Chore to. Ja chora.
Nigdy nie znajdę spokoju, jeśli najpierw nie znajdę go w sobie.
Ostatnio zmieniany: 2020/02/20 09:21 przez MogąNadzieja.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W drodze do wolności 2020/02/20 10:03 #20

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 2957
  • Otrzymane podziękowania: 5717
Na początku oczywiście szukałam sposobu, żeby wszystko poukładać. Kiedy ciągle wracał do picia w końcu coś u mnie w głowie zaskoczyło, że to się nigdy nie skończy. Po tym powiedziałam, że z nami koniec i zablokowałam numer. Nie, nie było to łatwe. Siedziałam i płakałam ale już nie widziałam innego wyjścia. Nie mogłam nie blokować bo on pisał non stop po 300 wiadomości dziennie. Terapeutka mi ciągle powtarzała że póki nie odetnę się od niego nic się nie zmieni. Oczywiście to się tak nie skończyło bo kupował nowe numery i jeszcze przez miesiące mnie męczył. A ja nie potrafiłam blokować kolejnego numeru i znowu mu dawałam do siebie dostęp. Był taki jeden moment kiedy strasznie mnie wyzywał, wyrzucał prezenty ode mnie przez okno, robił zdjęcia i wysyłał żeby mnie zabolało. Pisał 'poznałem kogoś', wystawiał zdjęcia na portalach z kimś innym itp. Wtedy sobie pomyślałam, że ze względu na szacunek dla samej siebie nie mogę tego tolerować bo zwariuję. Znowu morze łez i kolejna blokada, później wypisywał od rodziny i to trwało jeszcze i trwało. Dużo mi pomogło forum i literatura. Przełomem w moim myśleniu było porównanie naszej relacji do uzależnienia alkoholika od alkoholu. On był moim alkoholem, moim narkotykiem. Zrozumiałam że jeśli chcę z tego wyjść muszę odciąć się od uzależniacza. W książce "Kobiety, które kochają za bardzo" w rozdziale 9 'umierać z miłości' jest porównanie takiej toksycznej relacji do uzależnienia od narkotyku. To zdanie mi bardzo pomogło: "wyleczenie wymaga bezwzględnego odcięcia się od tego, co wydaje się przynosić ulgę".
A z forum, z doświadczenia innych wiedziałam, że dopiero po odcięciu się od uzależniacza może nastąpić prawdziwe zdrowienie.

Wiedziałam że muszę się odciąć ale nie tylko fizycznie gorsze dla mnie było odcięcie się emocjonalne w głowie. pozbycie się obsesji myślenia o nim, co robi, czy pije, z kim się spotyka, jak spędza wolny czas, czy jest szczęśliwy beze mnie. To było najtrudniejsze. Terapeutka mi powtarzała jeśli zerwę kontakt fizyczny to z czasem też uda mi się wyrzucić go z głowy.
Pracowałam też nad tym żeby pozbyć się moich 'nałogowych zachowań': oglądanie portali społecznościowych, naszych wspólnych zdjęć, czytanie starych wiadomości, wszystkie rzeczy które miałam od niego albo oddałam albo spakowałam i schowałam, co jeszcze nie byłam gotowa oddać.

Jeszcze jedna rzecz, kontrola myśli. Myśli tworzą emocje więc to o czym myślę ma ogromny wpływ na moje samopoczucie. Zmuszałam się, żeby nie myśleć o nim. Na początku było ciężko ale z czasem coraz łatwiej.

Warto podjąć się tego wysiłku i tej pracy. Chociaż wydawało mi się, że nigdy nie wyjdę z tego stanu i nie osiągnę takiego zadowolenia z życia o którym piszą tutaj na forum, to dziś wiem że się myliłam. Czuję się dobrze, jestem szczęśliwa. Zmienił się mój sposób myślenia więc śmiało mogę powiedzieć, że warto zawalczyć o siebie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Benia, Zakapior, MogąNadzieja

W drodze do wolności 2020/02/20 11:17 #21

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Wszystko przemija
  • Posty: 2108
  • Otrzymane podziękowania: 2150
Odetnij die,juz pisalam Bo ci te informacje nie potrzebne, napisalam to Bo tez jak om nu wiem ja alkochilik i inny toksyczy potrafi wkrecic kogos w swoj swiat, tak bedzie wkrecal cie, powody mu znane, nie jestes psychologiem, mama jego itp, jestes matka jego dziecka i as tyle
Wszystko przemija nawet wczoraj ,nie warto zyc hstoria
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): MogąNadzieja

W drodze do wolności 2020/02/20 12:06 #22

  • MogąNadzieja
  • MogąNadzieja Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 110
  • Otrzymane podziękowania: 212
Bardzo Wam dziękuję za odpowiedź. Macie rację. Muszę się odciąć i już. Jeszcze tylko nie wiem do końca jak ale muszę. Niestety widuję go co tydzień jak przychodzi do córki. Nie mogę zmienić nr telefonu i muszę odbierać na razie ze względu na córkę i rozwód. Nie będę już do niego dzwonić tylko kontakty w sprawie dziecka i rozwodu. Niech robi co chce. I tak będzie gadał głupoty. A życzliwi ludzie to doniosą. Kto chce i tak mu uwierzy. Nie zamierzam się już tłumaczyć. Nie rozumiem jego pijanych myśli i chyba już nie chcę rozumieć. Po rozwodzie kontakty tylko w sprawie dziecka. Spakuje jego ostatnie rzeczy i zawiozę mu zaraz po rozprawie sądowej. Spakuje na razie i złożę do piwnicy. Niech nie mam ich w domu. Zdjęcia też niech bierze które chce i zabiera. Po co mi one. Ostatnio po jego wyprowadzce meble u córki przemalowałam i to pomogło buahaha Teraz połowę szafy ciuchów oddałam innym i też pomogło na chwilę tylko. Niestety. Wierzyłam że się wyprowadzi do pierwszej kochani. Niestety się wrócił i chodź ma drugą to do niej nie chce się wyprowadzić. Prościej było jak był daleko. Czas zmieni moje myślenie. Będę ucinać jego wywody na temat kochanek. One mnie nie mogą interesować. Alex dużo mi dałaś do myślenia określeniem alko jako mojego narkotyku. Jest w tym bardzo dużo prawdy. Poprzednio jak się wyprowadził był koszmar ale nie aż taki. O dziwo teraz ze mną jest gorzej.
Nigdy nie znajdę spokoju, jeśli najpierw nie znajdę go w sobie.
Ostatnio zmieniany: 2020/02/20 12:14 przez MogąNadzieja.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75

W drodze do wolności 2020/02/20 12:31 #23

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 2957
  • Otrzymane podziękowania: 5717
Polecam też książkę Nałogowa miłość Eugenia Herzyk. Świetna pozycja.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): MogąNadzieja

W drodze do wolności 2020/02/21 10:07 #24

  • MogąNadzieja
  • MogąNadzieja Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 110
  • Otrzymane podziękowania: 212
Dziękuję Alex. Już ściągnęłam z sieci książkę i czytam. Muszę ją wydrukować bo w pdf na telefonie trochę ciężko czytać. W tą niedzielę postaram się dołączyć na miting przez Skype. Córka udostępni mi laptopa.
Wahania nastrojów niestety nie mijają. Po Waszych wpisach czuję się jakoś silniejsza i spokojniejsza. Ale chwila nieuwagi i z powrotem wracam do złego myślenia. Muszę bardzo uważać. Mam problem z snem. Niby zasypiam spokojnie a potem budzę się w środku nocy i nie mogę zasnąć. Usunęłam alko z messengera a i tak muszę się kontrolować aby nie sprawdzić. Na FB też muszę się zmuszać aby nie zaglądnąć. Ta głupia chęć wiedzy co on zrobi mnie wykończy. Wiem, że to przetrwam. I po malutku każdego dnia będę myśleć inaczej i mniej o nim. A pewnego pięknego dnia o nim zapomnę. Moja koleżanka, która jest psychologiem mówi mi, że muszę dać sobie czas na żal po stracie. Nie mogę zawsze być silna. Muszę też płakać. A wtedy wszystko wróci do normy.
Życzę wszystkim spokojnego dobrego dnia bez myślenia o swoich alko. W oderwaniu i spokoju.
Nigdy nie znajdę spokoju, jeśli najpierw nie znajdę go w sobie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Benia, Alex75

W drodze do wolności 2020/02/21 10:53 #25

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 2957
  • Otrzymane podziękowania: 5717
Świetnie, że działasz. To napewno przyniesie efekt kwiaaatek

Też tak zerkałam na portale. Jeden raz jak weszłam i zobaczyłam zdjęcie po którym trzy dni dochodziłam do siebie powiedziałam sobie: po co Ci to?, Czemu to sobie robisz? Złe samopoczucie wtedy miałam na własne życzenie. Jak tu na forum kiedyś przeczytałam byłam ochotniczką a nie ofiarą. To było ostatni raz kiedy buszowałam na portalach.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): MogąNadzieja

W drodze do wolności 2020/02/22 07:33 #26

  • MogąNadzieja
  • MogąNadzieja Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 110
  • Otrzymane podziękowania: 212
Witajcie Moi Kochani :czesc:
Cieszę się każdą osobą, która mnie tutaj odwiedza, jak małe dziecko :muza: Bardzo trzyma mnie to na duchu. To jak czytam na forum również w innych pokoikach działa na mnie uspokajająco. Jak plaster na trudno gojąca się ranę. I nie umiem tego zrozumieć. Jakoś tak spokojniej na sercu. Wczoraj wieczorem mój Alko wysłał mi pytanie na messengera co tam? Napisałam nic i wyłączyłam konwersację. Ale tak mną to wstrząsnęło. Dostałam takich palpitacji serca, że przez dobrą godzinę nie mogłam się uspokoić. To nie była chęć dowiedzenia się czegokolwiek, obsesja, radość że się odezwał i interesuje, tylko paniczny strach przed nim. Pierwszy raz w życiu taki strach mnie złapał i sparaliżował. Panika. Chęć ucieczki. Nie umiem nawet tego do końca nazwać. Po co pisze. Co chce. O nie, ratuj Boże.... I wtedy na siłę weszłam na forum. Czytałam długo. I w miarę czytania się uspokoiłam. Dziwne, prawda? Nie było to łatwe ale jakoś się udało. W końcu mogłam usnąć. Dziś będzie liczę na to lepszy dzień, chodź alko odwiedza córkę. Dobrze że mam dużo pracy. Najważniejsze to zająć czymś umysł.
Życzę miłego dnia wszystkim.
Nigdy nie znajdę spokoju, jeśli najpierw nie znajdę go w sobie.
Ostatnio zmieniany: 2020/02/22 07:33 przez MogąNadzieja.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W drodze do wolności 2020/02/22 08:07 #27

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 2957
  • Otrzymane podziękowania: 5717
Nie wiem czy to Cię pocieszy ale miałam bardzo podobnie i dokładnie rozumiem to o czym piszesz. Jedna wiadomość w postaci nic nie znaczącego słowa rozwalała mnie na kawałki. Dopiero jak zablokowałam numer, i kolejny, i kolejny odetchnęłam. I chociaż ja mogłam zerwać całkowicie kontakt, na forum dziewczyny opisują historie jak rozwiązały sytuację kiedy alko odwiedza dzieci.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W drodze do wolności 2020/02/22 10:31 #28

  • MogąNadzieja
  • MogąNadzieja Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 110
  • Otrzymane podziękowania: 212
Czy ktoś z forumowiczów mógłby mi napisać jak rozwiązuje sytuację w trakcie odwiedzin alko u dziecka? Nie radzę sobie z jego obecnością w moim domu, a w obecnej sytuacji nie wyobrażam sobie abym samą córkę z nim zostawiła. Jest rozchwiany emocjonalnie, czynny w piciu i jeszcze te kobiety. Więc już wolę przecierpieć jak jest pod moim dachem. Jednak teraz mam napady lęku co będzie jak go zobaczę. Proszę pomóżcie. Chce aby córka miała z nim kontakt. To jest jej tata którego bardzo kocha. Ale muszę znaleźć sposób na to aby nie wytrącało mnie to z równowagi.
Nigdy nie znajdę spokoju, jeśli najpierw nie znajdę go w sobie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75

W drodze do wolności 2020/02/22 10:53 #29

  • Masza
  • Masza Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 507
  • Otrzymane podziękowania: 1177
Witaj!
U mnie żelazna zasada - ma być trzeźwy i bez głupich odzywek czy tematów przy dziecku. Akurat tak sie złożyło, że moj alko z dzieckiem widywal sie zawsze trzeźwy więc tutaj nie było problemów. Poza tym szybko złożyłam do sądu wniosek o ustalenie miejsca pobytu dziecka przy mnie oraz zasady widzenia z ojcem na moich zasadach, mimo, że jeszcze wtedy nie bylo mysli o rozwodzie ale nie mieszkalismy razem, wiec chcialam czuc sie bezpiecznie. Poza tym zawsze ktos ze mna w domu był w czasie jego odwiedzin. Zero rozmów na tematy inne niz o dziecku. Byłam przy odwiedzinach i jestem do tej pory w trakcie spotkań poza domem bo mu nie ufam a on nie protestuje narazie. Na początku też bylo mi cieżko ale gdy przychodzily przykre wspomnienia czy łzy na widok ich bawiących sie to wychodzilam do drugiego pokoju bądz oddalałam sie w bezpieczne miejsce nie tracąc kontroli nad przebiegiem spotkania. Można też ustalić spotkania poza domem w publicznym miejscu. Ja taką opcję wybrałam we wniosku do sądu.
Trzeba przetrwać z żelazną twarzą, inaczej alkoholik od razu wyłapuje pole do manipulacji i masakra gotowa, a dziecko jest tego świadkiem. Ja tak robiłam i działało.
Życzę powodzenia!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, andrzejej, Alex75, marcin19, Me_and_I, MogąNadzieja

W drodze do wolności 2020/02/22 13:00 #30

  • MogąNadzieja
  • MogąNadzieja Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 110
  • Otrzymane podziękowania: 212
Bardzo dziękuję Masza. Jak trzy lata temu się wyprowadzał to ustaliłam że córka mieszka ze mną. Jemu na tym nie zależało. Tym bardziej że córka jest chora na chorobę przewlekłą nieuleczalną i on nie interesuje się jej zdrowiem, bo to dla niego za dużo. Tzn udaje do innych, że się interesuje. Ale prawda jest inna. Trzeba dbać o lekarzy oraz leki. Trzeba też mieć na to pieniądze. A wiadomo, że on ma inne wydatki. Więc daje pieniądze na córkę tylko twierdzi że na więcej go nie stać. Ja więcej zarabiam to muszę sobie radzić. Więc charuję od rana do nocy. Teraz zobaczę czy przy rozwodzie sąd zasądzi mi większe alimenty jak teraz od niego dostaje. Na razie chce aby sąd ograniczył mu część praw rodzicielskich szczególnie co do leczenia i edukacji. W mojej sytuacji przy każdej hospitalizacji musiałabym mieć jego zgodę po rozwodzie, a on bywa złośliwy. Mógłby nie dać. Więc bardziej od alimentów zależy mi na tym. Ponadto chce mieć rozwód za porozumieniem stron, bo nie chce z nim walczyć i się opluwać. To wtedy trwa bardzo długo. I kosztuje. Bez adwokata nie dałabym rady. A on stwierdził, że jak chcę rozwodu, to niech sama za to placę. Jemu było tak dobrze. Według niego nie powinno mnie interesować, że ma inne kobiety skoro ze mną nie mieszka. Mężem może być na papierze. Do stycznia tego roku wszyscy w jego pracy myśleli, że mieszka ze mną. Teraz to wyszło. Czemu nie powiedział, nie wiem. Wiem, że to chory człowiek. Ale mam już dość. Chcę stanąć na nogi. Mi zależy na czasie. Jak się zapytałam o ograniczenie praw to powiedział Łaskawca, że dla mojego i córki szczęścia może wogóle mieć je odebrane, bo mu nie zależy. Mam nadzieję, że to jego chore alkoholowe myślenie, a nie prawda. Powiedział tak przy dziecku. Długo jej musiałam tłumaczyć, że tata to chory człowiek i często mówi to czego nie myśli.
Granice ma ustalone. Nie może przychodzić pod wpływem. Nie może rozmawiać o głupich tematach, typu jego kochanki. Raz go już musiałam wyrzucić, bo chwalił się córce, córką swojej kochanki. Teraz walczę aby nie rozmawiał przy niej przez telefon. Ciągle na nim wisi. Więc co to za odwiedziny? Do tej pory nigdy nie chciał aby córka chodziła do niego. I o dziwo teraz tego chce. Nie zgodzę się na to. Tylko ciężko mi to córce wytłumaczyć. Ma już 15,5 lat. Adwokat radził mi aby w rozwodzie nie określać kontaktów córki z nim. Wtedy musi mnie prosić o zgodę. Inaczej ma prawo do tego co sąd napisze. A ona jest duża i nie dostanę opcji odwiedzin pod moim nadzorem. A poza tym do pełnoletności już niedługo więc nie ma sensu. Dziś znowu się posypałam. Przyszedł do córki może na 15 minut i stwierdził że idzie bo mu nie pasuje, telefonu zostawić nie może. Przyklejony. Córka w rozsypce. Jak można własne dziecko tak traktować? Nie można na chwilę przestać z tymi paniami pisać?
W tym wszystkim najgorsze jest to, że nie mogę odciąć się od kontaktów ze względu na dziecko. Rozmawiać już i tak może tylko o niej i o rozwodzie. Nie mamy innych tematów, bo sobie na to nie pozwolę. Muszę być silna. Ale on próbuje manipulacji.
Nigdy nie znajdę spokoju, jeśli najpierw nie znajdę go w sobie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

W drodze do wolności 2020/02/22 14:40 #31

  • Masza
  • Masza Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 507
  • Otrzymane podziękowania: 1177
Jak przeczytałam Twoj ostatni post, to zauważyłam, że mąż sie kompletnie nie liczy z Twoimi postanowieniami i zdaniem, bo prawdopodobnie wciaz wyczuwa, ze jestes słaba i zmiękniesz, a już na pewno nie zagrozisz mu w żadnej sprawie. Widac ze ani nie boi sie rozwodu, wie, ze nie zawalczysz o sprawiedliwosc( zarabiasz wiecej wiec tyrasz do upadlego, nie bierzesz pod uwage orzekania o winie, ktora moglaby Ci sporo ulatwic, do tego corka jest chora), przy córce dzwoni do obcych bab i nie odrywa sie od telefonu.
Czemu nie nagrasz jego slow o tym ze mu nie zalezy na malzenstwie i prawach do córki?
W sądzie to bardzo wazny dowód braku zaangażowania i odpowiedzialnosci. Moj alko tez probowal roznych sztuczek, raz agresywnie ,raz na biednego misia ale moja postawa byla ta sama: odbijal sie o sciane. To on ma żałować tego, że mu taka fajna kobitka ucieka sprzed nosa, a nie grać Ci na nosie przy każdej okazji.
Zawalcz o siebie, bo masz ogromna wartosc, a wtedy zobaczysz, ze otoczenie sie zmieni. Trzymam kciuki.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alchemia, marcin19, MogąNadzieja

W drodze do wolności 2020/02/22 19:34 #32

  • MogąNadzieja
  • MogąNadzieja Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 110
  • Otrzymane podziękowania: 212
Masz rację Masza. Wie, że jestem słaba, bo nie mogę się pozbierać. Marzę o rozwodzie, bo boję się, że dam się zmanipulować i wróci. Niestety jeszcze go kocham lub tak bardzo jestem uzależniona, że tak myślę. Mimo tego, że brzydzę się go równocześnie i jego kochanek. Dlatego chcę terapii i mitingów i forum aby się nie dać. Chce dla dziecka zawalczyć o siebie i o nią. Ważniejsze jest dla mnie aby się go pozbyć przez rozwód i tyle. Orzeczenie o winie do końca nic mi nie da. Teraz mogła bym go mieć. M ma dwa wyroki za jazdę po pijaku oraz jeden za znęcanie się nad rodziną. Mnóstwo zdjęć z kochanką na FB. Niestety prawo w listopadzie rodzinne się zmieniło. Więcej zyskam mając rozwód za porozumieniem stron. A sama wiem jaka jest prawda. Nie muszę udowadniać jego winy światu. Oddanie częściowe praw rodzicielskich jest ważniejsze. Sądy niechętnie dają rozwód w rodzinach z chorymi dziećmi. Od dawna mam rozdzielność majątkową. Mieszkanie jest na mnie i kredyt też. Teraz tylko rozwód i spakować ostatnie rzeczy, których jeszcze nie odebrał i oddać. A potem wierzę w to, bo muszę, bo musi się udać, że po woli jakoś się ułoży. Że stanę na nogi. Że tak jak Wy na forum, którzy tu długo jesteście znajdę spokój i szczęście. Chodź o tym ostatnim nie śmiem marzyć.
Nigdy nie znajdę spokoju, jeśli najpierw nie znajdę go w sobie.
Ostatnio zmieniany: 2020/02/22 19:36 przez MogąNadzieja.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, marcin19

W drodze do wolności 2020/02/22 19:42 #33

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu..
  • Posty: 3157
  • Otrzymane podziękowania: 9389
Czytając Twój post MogąNadzieja, nasuwa mi się taka myśl..rozwód na papierku to jedno. Ale rozwód w głowie i sercu to drugie.
Myślę że u mnie ten drugi,emocjonalny nastąpił wcześniej niż ten formalny. Ale wiem że to nie to samo.
Wszystko może się udać,jeśli tylko się o to postaramy. Możemy być szczęśliwe jeśli będziemy na to szczęście pracować i nie czekać na jakieś super ekstra sprawy, a po prostu cieszyć się każdym dniem i każdą drobnostką. Ot, samo życie %%-
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): MogąNadzieja, Koliber

W drodze do wolności 2020/02/23 08:16 #34

  • MogąNadzieja
  • MogąNadzieja Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 110
  • Otrzymane podziękowania: 212
Bardzo dziękuję Benia za zrozumienie. Masz rację. Ja liczę na to, iż rozwód na papierku pozwoli mi dokończyć mój rozwód emocjonalny. Ten w głowie i w sercu. Na razie czuję się rozbita. Wiem jednak, że po rozwodzie przeżyję swój stan żałoby i będzie tylko lepiej. Wcześniej nie było dobrze. Wiem to.
Jego niedojrzałość emocjonalna mnie wykańcza. Ja też myślę, że do końca nie jestem dojrzała emocjonalnie. Lub sobie tak wmówiłam.
Alko w nocy mi napisał, że ma dylemat, którą kobietę wybrać i tylko córka trzyma go przed wyjazdem. Odebrałam rano. Na noc zaczęłam wyciszać telefon. Nie wiem na co liczył. Nie wiem, czego chce ode mnie. Napisałam mu, że sam sobie to bagno zgotował i sam sobie z niego niech wychodzi. Mnie w to niech nie miesza. Ani tym bardziej naszej córki.
Czy dobrze zrobiłam pisząc mu tak? Czy lepiej by było gdybym nic nie odpisała? Uczę się tego jak postępować. I tak się dziwię, że w sumie to jestem spokojna po tej jego informacji. W sumie to nawet nic nie czuję. Taka obojętność. Czy to normalne? Czy panika dopiero przyjdzie?
Nigdy nie znajdę spokoju, jeśli najpierw nie znajdę go w sobie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin19

W drodze do wolności 2020/02/23 08:31 #35

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 2957
  • Otrzymane podziękowania: 5717
Trudno powiedzieć każdy jest inny. U mnie często bywało tak, że myślałam, że dana sytuacja nie ma na mnie wplywu a później kilka dni chodziłam do tyłu.
Kiedy próbowałam zerwać kontakt nie blokując numeru, napisałam mu, żeby nie pisał bo nie będę odpisywać. Nie odpisywałam ale on i tak pisał a później się wściekał, że milczę. I tak skończyło się blokadą.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.