Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: Dwie strony medalu

Dwie strony medalu 2019/10/03 13:05 #1

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18245
  • Otrzymane podziękowania: 28895
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. I o to przykład z monetą.

8---> (5zł) <---8


Tu potrzeba trochę wyobraźni bo mnie również obowiązuje zakaz wstawiania załączników a moje zdolności rysunkowe dają sporo zastrzeżeń.
Zatem „8” to ludziki, którzy siedzą po obydwóch stronach monety 5-cio złotowej. Jeden widzi reszkę, drugi widzi orzełka. Co ciekawe, obaj mają rację więc należy się tu dla tych racji szacunek.
Jest to po prostu bezsporne dla tych co chcą ten szacunek okazać.

Podobnie jest z Naszymi chorobami, alkoholizmem i współuzależnieniem. Każdy widzi to inaczej, każdy widzi to ze swojego punktu. Są osoby, które przeanalizują spostrzeżenia innych, są też takie, które przyjmą to jako obrazę, ocenę, itp....
Stąd pomysł na ten wątek, bo:

Alkoholik to też człowiek
Ko-Alkoholik to też człowiek

Wszyscy czujemy, przeżywamy, mamy emocje, doświadczenia, etc..... I to za co kocham te Forum - to jest możliwość wymiany zdań między Trzeźwymi Alkoholikami a osobami Współuzależnionymi.
Nieczęsto to się zdarza, bo mimo wielu otwartych mitingów AA, to współuzależnionych jest na nich deficyt. A przecież gdzie jak nie tam można zrozumieć myślenie Alkoholika? Wystarczy tylko iść i posłuchać.

Nie znam tego z autopsji ale z opowiadań wiem, że trzeźwienie przy bliskich, którzy nie pracują nad sobą (Al-Anon, terapia) wcale nie jest łatwe. Ciągnie się za tym dużo konfliktów, przeszkód.
Stąd pomysł, byśmy tu się dzielili swoimi przeżyciami, jak to było z Nami, jak wyglądały wśród bliskich moje początki abstynencji, trzeźwienia. Jak to czuły/czują osoby współuzależnione.

Kładę akcent na: czuję, co przeżywam, jak sobie radzę z emocjami, czy akceptuję współpartnerstwo zdrowiejącego alkoholika. Bez prania brudów, oczerniania, narzekania, użalania, czy mnie trzeźwy partner cieszy czy zaczyna po prostu przeszkadzać.

Osoby chętne zapraszam do rozmowy
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, chris661211, magnolia, Dahud, Angora, jerzak, Alchemia, williwilli55, AgaMars, Benia ten użytkownik otrzymał 14 podziękowań od innych

Dwie strony medalu 2019/10/03 14:14 #2

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu..
  • Posty: 3190
  • Otrzymane podziękowania: 9676
To ja się podzielę swoimi odczuciami...z okresu kiedy zaczynałam swoją terapię i z teraz, kiedy ją skończyłam.

Na samym początku,kiedy tu zawitałam, a jak wiecie już byłam w trakcie terapii i na takim etapie życia że miałam już serdecznie dość tego co się działo, zwroty jakie otrzymywałam od uzależnionych i współuzależnionych nie zawsze były takie jak chciałam. Ponieważ "zionęłam" wtedy nienawiścią do swojego eksa, wszystkich zatem uzależnionych pakowałam do tego wora, bo oni są z tej drugiej strony barykady. Dlaczego tak się działo? Ano dlatego bo pokazywali mi moje błędy,stanie w miejscu i nakręcanie się na alko a przecież ja chcący zdrowieć miałam się "odkręcić" od niego a "zakręcić" na sobie!
To było tak banalne a zarazem tak trudne. :lol:

Dziś kiedy już wszelakie złe emocje odeszły, swoje błędy uznałam i przepracowałam, wybaczyłam, zupełnie innaczej patrzę na innych ludzi. Każdy ma swoją historię i szanuję każdego kto pracuje nad sobą, robi coś poza użalaniem się. Dużo się uczę,dużo zabieram dla siebie choćby z naszych forumowych spotkań,od trzeźwych przyjaciół. Zauważam wiele podobieństw w naszych schematach chorób, wiele mogę wziąć dla siebie ale musiałam nauczyć się słuchać. Myślę też że na początku działał u mnie pewien schemat...ktoś pisał coś co mnie skłaniało do głębszego zaglądnięcia w siebie, więc skoro zaczynało boleć, stawiałam się w pozycji ofiary, odpowiadając atakiem i schowaniem się za murkiem.
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, andrzejej, Alchemia, williwilli55, Waldek, AgaMars, Krzysztof Z., Gandalf ten użytkownik otrzymał 8 podziękowań od innych

Dwie strony medalu 2019/10/03 16:38 #3

  • Alchemia
  • Alchemia Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1034
  • Otrzymane podziękowania: 1425
Ja nie jestem współuzależniona /na szczęście /ale brałam taką możliwość pod uwagę, czytałam książki nt.wspóluzależnienia i wątki tu na forum ,żeby zrozumieć...jestem trzeżwiejącą alkoholiczką,kiedy odwiedziłam syna /który był na terapii zamkniętej /spotkałam się tam z terapeutką , ona już na wstępie powiedziałam mi ,żebym zapomniała o szkodach jakie wyrządził syn podczas picia , gdyż rozpamietywanie uraz może być wielkim "zapalnikiem "do ponownego picia mojego czy syna.Nie mam natury osoby pamiętającej urazy, wszystko synowi wybaczyłam.Inna terapeutka przy spotkaniu kiedyś powiedziała że trzeżwiejąc powinnam ,zmieniać relacje z synami, ponieważ trzeżwa musi być inna niż pijąca mama .Wszyscy mówili mi o zmianie siebie.Zmieniałam się oczywiście i z czasem dostrzegałam małe,potem większe zmiany u dzieci. Rodzina alkoholowa żyje w wielkiej iluzji /cała bez wyjątku/żona , matka liczy na cudowne wyzdrowienie pijącego i wówczas będzie szczęśliwa , alkoholik liczy ,że gdy się napije to kłopoty , problemy znikną , nie będzie tak bardzo boleć życie.Tak na początku iluzje ratują życie ale z czasem sprawiają że bardzo cierpimy.Gdy przychodzi czas zdrowienia -wypracowany przez nas z wielkim wysiłkiem , czasem razem lub osobno w rodzinie,to rozbijające się iluzje znowu boleśnie nas ranią, choć bolą to pozwalają orientować się w sobie i świecie.Weryfikują nasze wyobrażenia i przywracają nasz kontakt z rzeczywistością.Ps. Emlika dziękuję za nowy wątek @};-
Ostatnio zmieniany: 2019/10/03 16:40 przez Alchemia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, andrzejej, williwilli55, Waldek, AgaMars, Benia, Krzysztof Z., YaroZja, Alex75 ten użytkownik otrzymał 1 podziękowań od innych

Dwie strony medalu 2019/10/03 17:09 #4

  • Gojia
  • Gojia Avatar
Ja bardzo pragnełam ratować m. Gdy zapukalan do FORUM, w oczekiwaniu na terapię nie miałam już chęci żyć.
Tak bardzo nie rozumiałam co znaczy "zająć się sobą, zająć się dziecmi". Czytałam niekiedy zdania, które wcale mi nie pasowały... No przecież powinno się uzalac nade mną, ojojać mnie.
Żyłam przekonana, że gdy alkohol wyjdzie z mojego domu pozostanie sielanka: żyli długo i szczęśliwie.
Po rozpoczęciu terapii, po każdym spotkaniu czułam, że coś mi się układa, ale dalej nie rozumiem co. Byłam jak zbity pies.
Zderzenie nastąpiło gdy dowiedziałam się, że jestem odpowiedzialna za swoje życie i wszystko co robię to są moje wybory i decyzje, a nie dlatego, że ktoś mnie zmusił.
Ja nie muszę siedzieć w sosie ofiary, potegowac swoich krzywd.
Traktowana byłam tak jak pozwoliłam by inni mnie traktowali. Wylaczenie wewnetrznego krytyka, Stawianie granic były początkowo domkiem z kart. Aż zaczelam dojrzewać i uczyć się stawiać solidne konstrukcje. Było to trudne. Niesamowicie trudne bo byłam w ciazy i Ci, których to dotykalo uznawali, że "buzuja mi hormon y". Tym oto sposobem zrezygnowałam z wielu znajomości, ale poznałam inne.
Praca nad wybaczeniem sprawiała mi trudności. Bo krecilam się w koło. Niby chciałam, ale jak żyć bez urazy. To oznaczałoby wyjście z sosiku.
Da się.. przyszedł i taki dzień kiedy wybaczylam rodzicom i podziekowalam, że dali mi zycie. Wybaczylam m. I podziekowalam za dzieci.
Poczułam miłość.
Do siebie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dwie strony medalu 2019/10/03 18:00 #5

  • Iga
  • Iga Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 283
  • Otrzymane podziękowania: 561
Ja mogę tylko powiedzieć o dwóch latach kiedy miałam ok 28 lat, ja i alko byliśmy w terapii.On na swojej, ja na swojej, jednak pomimo że chodziliśmy do psychologa oraz na grupy dla współ ja on na swoją, żadne z nas nie chodziło na AA i Alalon.
Pomimo wielu problemów, i naszych małych kłótni wspominam to jako najlepszy czas, ale jak teraz na to patrzę i na wiedzę którą zdobyłam od grudnia .... to teraz postępowałabym zupełnie inaczej, bardzo mało mówiliśmy o emocjach.
I widzę że ani on ani ja nie dokonaliśmy prawdziwej przemiany. Skończyły się nasze grupy, on nie chciał chodzić na AA i zapił.
Jedynie ja zmieniłam się bo zrozumiałam że to choroba i nie robi mi na złość, i nie dlatego pije że mnie nie kocha. Przestałam go kontrolować, przestałam błagać i prosić, tylko co z tego jak z każdym jego okresem nie picia, włączała się nadzieja, nie pije 6 m-cy jest w miarę ok, jest nam dobrze, więc ja pracowałam nad nim a to żeby się angażował w dom, dziecko, tylko że emocje wcale nie były happy. Smutek, samotność, lęk, gdy pije, radość, ulga, spokój gdy nie pije.
Wiele rzeczy odpuściłam, a wiele nie. Słodkie manipulacje uprawialiśmy oboje. Ja że wieczorem to będzie super ..... A on np że coś zrobi dla mnie czy zrobił to i tamto a ja nawet za cały dzień kolacji nie chcę mu zrobić.
Ja nie słyszałam od alko że wszystko przeze mnie czy że jestem taka i siaka. Zaczął pić za nim był ze mną. Więc już był uzależniony tylko w życiu nie przyszło mi na myśl że mając 20 lat można już być uzależnionym.
Teraz często mówi że nie dla mnie ani dla nikogo innego przestanie pić, że jedynie może zrobić to tylko sam dla siebie.
Dokąd będę mieć nadzieję lub nie będę na niego zła na maksa to będę tu tkwić związana "współuzależnieniem".
Teraz to mi trudno wytrzymać, gdy ja pracuję nad sobą a on nie.
Przestałam manipulować. Mówię nie i stawiam granice.
Widzę inaczej niż 9 m-cy temu.
Tylko on odbiera moje granice, że jest karany, że robię mu na złość, wszystko tylko nie to, że on widzi to zza butelki i w krzywym zwierciadle.
Tak funkcjonowaliśmy, tak się nauczył, więc teraz jestem już nie fajna.
Jedno wiem, że ciężko jest gdy tylko jedna strona pracuje. Bo to jak rozmowa w dwóch językach. Rozmawiamy a i tak nie wiemy o czym i co mówimy.
Żeby to przejść potrzebne są: pokora i odrzucenie pychy oraz ego.
Tak burzę mu obraz iluzji, że jest normalnie i po staremu (bo już po staremu nie cieszę gdy w końcu nie pije tz.przerwa)nie rzucam na niego, nie przytulam, mówię i używam słowa nie. Nie gotuję itd....
"Zapamiętaj na całe życie to uczucie, jakiego doznałeś gdy przezwyciężyłeś trudności. Zyskałeś w ten sposób potwierdzenie swoich umiejętności oraz siłę, aby stawić czoło przeciwnościom."
Ostatnio zmieniany: 2019/10/03 18:13 przez Iga. Powód: Dopisek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Alchemia, williwilli55, Waldek, AgaMars, Benia, Krzysztof Z., Gandalf, YaroZja, Alex75 ten użytkownik otrzymał 3 podziękowań od innych

Dwie strony medalu 2019/10/03 19:12 #6

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18245
  • Otrzymane podziękowania: 28895
Ja to tak może powiem od siebie, o swoim początku drogi, którego właściwie nie było. Była tylko terapia, pozytywnie zakończona, po której czułam się cudownie uzdrowiona i zaczęłam chlac dalej.

W owe moje uzdrowienie wierzyła też moja Rodzina. Terapia skończona, więc Emilka zdrowa.
Ja byłam wtedy jeszcze bardzo słaba, o asertywności miałam blade pojęcie a o wyznaczaniu granic mogłam zapomnieć.
Byłam więc zapraszana na imprezy Rodzinne, na których był alkohol. Jak nie chciałam przyjechać była obraza majestatu, więc przyjeżdżałam. Na stole stał oczywiście kieliszek i dla mnie. Było też polane i taksowanie mnie, co zrobię, jak postąpię, czy wypiję. Czułam się jak czarna owca wystawiona na pokaz.
Oni nie wiedzieli nic o mechanizmach mojej choroby, ja nie umiałam im tego przekazać. I tak w koło Macieju. Mama gdy się dowiedziała, że przecież może iść na otwarty miting AA stwwierdziła: a co ludzie powiedzą?
Byłam z tym sama, z walką, bo wtedy jeszcze walczyłam. Zawsze kończyło się to dla mnie fiaskiem.
Pojawiały się też lęki przed powiedzeniem, że źle się czuję, niedobrze mi, boli mnie głowa bo kwitowane to było tym, że znów chlałam. Milczałam ale w myślach miałam, że wrzód na tyłku dla nich to też efekt chlania.
Tyle miałam wsparcia w chorobie u bliskich, zero zrozumienia bo nawet nie powiem, że nie chcieli zrozumieć ale powiem, że chyba nie wiedzieli, że oni też mogą poznać mechanizmy tej choroby. Być może wtedy nie nalegaliby na moją obecnośc na imprezach. Cóż, to już przeszłość. Teraźniejszością jest to, że do tanga trzeba dwojga. Obie choroby wymagają leczenia a przynajmniej zaznajomienia się z nimi.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Antea, Dahud, Alchemia, williwilli55, AgaMars, Krzysztof Z., YaroZja, Iga, Alex75 ten użytkownik otrzymał 5 podziękowań od innych

Dwie strony medalu 2019/10/03 20:02 #7

  • Antea
  • Antea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2639
  • Otrzymane podziękowania: 3242
Szekla bnggfgbfb
No jakie zrozumienie alkoholika przez niealkoholika? U mnie cała rodzina męża i moja się odemnie odwróciła bo zaczęłam stawiać granice i nauczyłam się asertywności.Jest zero kontaktu.Zero.Zarządzam własnymi emocjami.Nikt nie musi mnie lubić ponieważ nie ma takiej woli.Dobrej woli zrozumienia.
Pogody ducha
Odkrywam kim staje się w objęciach BOGA.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Dahud, Angora, Alchemia, YaroZja, Gojia

Dwie strony medalu 2019/10/03 20:50 #8

  • Randia
  • Randia Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 52
  • Otrzymane podziękowania: 103
Witam. Jestem Randia współuzalezniona.Zauważyłam, że w społeczeństwie jest nikła wiedza na temat alkoholizmu, współuzależnienia. Nie ma też wiedzy na temat leczenia, gdzie, jak się leczyć, do kogo zwrócić się o pomoc, co to jest terapia, jak wygląda, co to jest AA. Wśród osób które leczą się, lub chodzą na spotkania AA to sprawa oczywista, natomiast jak zapytać zwykłego "Kowalskiego" to nie ma o tym pojęcia. Coś tam słyszał, ale nic nie wie.Bardzo lubię to forum. Ono dopiero pozwoliło mi dokładnie zrozumieć problem uzależnienia i współuzależnienia. Jak po raz pierwszy tutaj się zarejestrowałam chyba 5 lat temu to miałam tylko ogólne pojęcie o problemie. Teraz po tych kilku latach wiem dużo (tak myslę). Ale nie tylko wiem, zmieniłam się ja sama jako człowiek, inaczej widzę pewne sprawy, inaczej odbieram zachowania innych osób, ale również swoje. Wiedza którą tutaj zdobyłam pozwala mi być bardziej szczęśliwą w życiu.Pozwala mi również rozumieć zachowania i postępowanie innych, reagować zupełnie inaczej niż kiedyś na pewne sytuacje. Wydaje mi się, że wiedza któtą tu zdobyłam jest RECEPTĄ NA SZCZĘŚLIWE ŻYCIE. Za to właśnie dziękuję Wam, wszystkim osobom z tego forum.I jeszcze nasunęła mi się taka myśl, że wiedza z terapii dla uzależnionych i współuzależnionych to przepis na szczęśliwe życie dla wszystkich (tych nie mających nic wspólnego z problemem również). Jeszcze raz dziękuję.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Dahud, Angora, Alchemia, williwilli55, AgaMars, Iga, Alex75, Gojia ten użytkownik otrzymał 3 podziękowań od innych

Dwie strony medalu 2019/10/04 11:59 #9

  • YaroZja
  • YaroZja Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1392
  • Otrzymane podziękowania: 3482
Antea napisał:
No jakie zrozumienie alkoholika przez niealkoholika? U mnie cała rodzina męża i moja się odemnie odwróciła bo zaczęłam stawiać granice i nauczyłam się asertywności.

Antea i o to chodzi, żeby tu przedstawić jak Ty to widzisz..

jeśli możesz to rozwiń swój wpis bo to co już napisałaś jest cenna wskazówką

takie było jedno z założeń powstania tego wątku.. jak ja to widzę i jak widzą inni obok mnie :)
Dobrze widzi się sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
Antoine de Saint-Exupery

Jarek alkoholik
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Antea, Angora, williwilli55, Gojia

Dwie strony medalu 2019/10/04 18:55 #10

  • Antea
  • Antea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2639
  • Otrzymane podziękowania: 3242
YaroZja @};- "Dla tych którzy oczekują od życia bogactwa i przyjemności ani Siła wyższa ani głębszy wymiar istnienia nie jest żadną wartością"-taki jest mój punkt widzenia.
Pogody ducha
Odkrywam kim staje się w objęciach BOGA.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dwie strony medalu 2019/10/04 20:00 #11

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18245
  • Otrzymane podziękowania: 28895
szekla napisał:
Kładę akcent na: czuję, co przeżywam, jak sobie radzę z emocjami, czy akceptuję współpartnerstwo zdrowiejącego alkoholika.

Czy naprawdę Ci tak Aneta trudno zrozumieć sens tych słów, po co ten wątek został stworzony?
Nie dla cytatów ale dla uczuć, emocji, symbiozy między trzeźwiejącymi alko a współuzależnionymi.

ostzezenie ode mnie, za nie trzymanie się tematu wątku. Kolejnego nie będzie
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Ostatnio zmieniany: 2019/10/04 20:01 przez szekla. Powód: poprawa cytatu
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Benia, YaroZja

Dwie strony medalu 2019/10/06 03:05 #12

  • williwilli55
  • williwilli55 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2186
  • Otrzymane podziękowania: 3806
Darek szczesliwy alkoholik
Dzieki Szekla za ten temat :YMAPPLAUSE:
Jak po 28 latach wspulnego zycia moja ex mnie zostawila swiat moj swiat sie zawalil zaczelo sie dopiero chlanie na usnierzenie bolu
Dzisiaj wiem ze wtedy zstawiajac mnie zotawila mnie z moim problemem i to ja musialem podjac decyzje albo przestane albo sie zachleje
Za porada mojego lekarza zaczolem od mittingow AA to bylo 6 lat temu
SW pozwolila mi trzezwiec bez terapi i zapic
Moja ex odeszla nie do naszej corki nie do swoich rodzicow odeszla do innego palac za soba mosty
Po tych paru latach mojej trzezwosci widzac jakim facetem sie stalem byly pruby powrotu
Nieumie i niechce powrotu do tego co bylo te dzwi sa zamkniete a przedemna sie otwarly inne drzwi
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, Dahud, Alchemia, Benia, YaroZja, Alex75, Gojia

Dwie strony medalu 2019/10/07 17:26 #13

  • Aga89
  • Aga89 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 414
  • Otrzymane podziękowania: 1379
Nie wiem czy dobrze wpiszę się w temat wątku, ale spróbuję. Jeśli to się nie wpisuje w temat wątku, to przepraszam i pokornie przyjmuje ostrzeżenie.
Za swoją historię, historię jakby nie patrzec życia- jestem wdzięczna. Wdzięczna, chociaż jeszcze pare lat temu byloby to dla mnie kompletnie nie do pomyślenia.
Myślę tu głównie o moim tacie, ale także o mężu.
Dla mnie już od lat nastu świat był zero-jedynkowy i to jest coś o czym chciałam napisac. Ten który pije- jest zły, ten co nie pije- jest dobry. Przyjmę takie rozgraniczenie na dobro i zło, chociaż zaznaczam, że jest ono bardzo umowne, ale wyjaśnienie słowa "zły" i "dobry" zapewne zajęłoby mi kolejne 5 stron a4, więc proszę, potraktujcie je intuicyjnie.

DLa mnie były tylko dwa obozy: absolutne dobro i absolutne zło. Alkoholizm utożsamiałam z racji doświadczeń i choroby taty jako zło najbardziej absolutne.
Jak widzę to teraz, po terapii?
Mój mąż czy pije, czy nie- nie wiem. Robił rzeczy straszne, złe, podłe i okrutne- ale ja też je robiłam. Czy to oznacza, że jesteśmy źli? Ktoś mądry powiedział mi kiedyś "o źle świadczy brak refleksji względem tego co się zrobiło". Dla mnie prawdziwie podły, zły człowiek to ten, który mając narzędzia i wiedzę- nie chcę podjąć się refleksji nad swoimi czynami, do końca swoich dni wypiera za wszelką cenę, sukcesywnie to, że popełnił błąd, zawalił, brak w nim refleksji, że to MOJE czyny skrzywdziły/zraniły, jest zatwardziały. I w końcu- brak w nim żałowania za to, co zrobił, wszak ciężko żałowac, skoro się uważa, że się nie zawiniło. Oczywiście żałowanie nie umniejsza winy. Wina jest faktem, nie zmienną zależną. Ciężar czynów także. Ale to żałowanie, ja jako współuzależniona odbieram także jako latarnię dla moich działań. Żaluję za to co robiłam nie dla innych- żaluję dla siebie, bo to pokazuje mi, gdzie popełniłam błąd i nad czym chcę pracowac.

Dziś ten podział zły alkoholik vs dobry trzeźwy już dla mnie nie istnieje. Zrozumiałam, że te dwa "obozy", są tak płynne, że jakiekolwiek takie rozgraniczanie nie ma sensu, a wręcz jest szkodliwe. Dziś ważne dla mnie jest tylko to, co ktoś nosi w sercu. Czy prawdę, czy kłamstwo. Czy szczerośc i rozliczenie- czy zaprzeczenie i ucieczkę. Czy miłośc, czy nienawiśc.

Na terapii usłyszałam, że ja nie muszę nikomu za nic wybaczac. Nie ma obowiązku wybaczenia. Odpuszczenia win. I wtedy powiedziałam- ale ja chcę wybaczyc. To jedno wiem na pewno. Ja tego potrzebuję- nie robię tego dla taty, dla ex-męża- robię to dla siebie.
Jestem osobą nikłej i raczej wątłej wiary, ale wybaczenie było i jest dla mnie wartością oczyszczającą. Nie chcę i nie chciałam już nosic w sercu zadry, która jątrzyłaby się cały czas bardziej i bardziej.
Dla mnie Żałowanie-wybaczenie to tandem przez czesc ludzi niezrozumiały. Zauważyłam, że wsrod moich znajomych panuje przeświadczenie, że załuje się dla kogoś i wybacza się także żeby komuś odpuscic grzechy (aby ten poczuł się lepiej). DLa mnie żałuje się i wybacza dla siebie i tylko i wyłącznie dla siebie. Tylko takie wybaczenie ma sens. Wybaczenie, które nie opiera się na wymuszeniu, moralnym obowiązku, nacisku, społecznym nakazie. Które wynika z wnętrza nas, z potrzeby i chęci. Podobnie żałowanie/rozliczenie się ze swoimi czynami.

I na koniec konkluzja: o ironio dopiero na terapii zrozumiałam, że to całe "zło" nosze w sercu i pielęgnuję...także ja. Nienawiśc do męża, pogarda, wściekłośc były jak pożywka dla innych negatywnych moich emocji. Ja tego już nie chcę, żyję mi się lepiej bez tego.
Na terapii wybaczyłam sobie te złe uczynki, a było ich, o zgrozo, bardzo wiele. Tak samo jak nic nie usprawiedliwa przemocy mojego męża- tak samo nic, tym bardziej moje współuzależnienie, nie tłumaczy mojej przemocy wobec niego. Mojej złości i podłych słow, a potrafiłam dosolic równo.
Mój etap żałowania zakończył się wybaczeniem. Wybaczeniem sobie samej. Wybaczeniem, że stałam się człowiekiem, którym nie chciałam byc. Wybaczeniem, że czyniłam to "zło". I za to między innymi jestem wdzięczna.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Dahud, williwilli55, AgaMars, YaroZja, olka, Alex75, Gojia, Elka.S ten użytkownik otrzymał 3 podziękowań od innych

Dwie strony medalu 2019/10/20 08:04 #14

  • kalka
  • kalka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1283
  • Otrzymane podziękowania: 2039
W szkole terapii,miałam takie zadanie do wykonania,nie tylko ja cała grupa.Mielismy przejść 100 metrowym korytarzem i zapamiętać 15 elementów.Wynik tego doświadczenia był taki,że prawie każdy zapamiętywał inne elementy.To świadczy o tym jak różni jesteśmy,często w związku próbujemy się dopasować,poskładać,nie zawsze to wychodzi.W procesie zdrowienia,poznawałam siebie na nowo,swoje potrzeby,odzyskiwałam własny świat,który nie bardzo odpowiadał byłemu mężowi,nie żyłam jak dawniej,umęczona,rozżalona,wiecznie zapracowana,kontrolująca,ratująca,dbałam o siebie i pielęgnowałam stan umysłu.Przykro,moje zmiany nie znalazły wyrazów uznania od męża,wręcz przeciwnie izolował się częściej,już wtedy prowadził podwójne życie.Sygnały moich zmian dostawałam od innych,cieszyłam się z nich.Jestem rok po rozwodzie,ponownie przeszłam żałobę,nie było znowu tak łatwo,ale chęć pasji,odzyskiwania siebie była olbrzymia.Realizuję marzenia,żyję pełnią życia.I cieszę się jak dziecko,bo moje marzenie podróży do Azji będę realizować już w grudniu,wszystkim tym,którzy przyczynili się do moich zmian seredeczne dzięki ^:)^ Jak dobrze,że jesteście...
każda droga zaczyna się od pierwszego kroku
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jadwiga, Antea, Alchemia, Tomoe, williwilli55, AgaMars, olka, Gojia, Elka.S, MogąNadzieja ten użytkownik otrzymał 1 podziękowań od innych

Dwie strony medalu 2019/11/13 17:10 #15

  • Basias
  • Basias Avatar
Mòj mąż nie przyznał sie ze jest alkoholikiem,więc na początku pomagałam i nic nie mòwiłam złego.Potem wszystko wyszło na jaw,ale w swjej
naiwności wierzyłam że pomoge.Potem była klinika,szpitale a ja dalej kochałam i nie robiłam wyrzutòw.Strasznie głupia byłam.Jakby mnie ktoś pozbawił negatywnych uczuć.Dopiero jak w zasadzie przestał trzeźwieć pojawił sie we mnie bunt.Zaczełam myślec ostrzej i mowić też.Wtedy trafiłam ma to forum i odkryłam jaką byłam idiotką.Przeczytałam wszystko co możliwe na temat tej choroby.
Teraz trzeźwieje a we mnie jest straszny żal.Jestem z obcym sobie człowiekiem,ktory nie robi nic,zeby wròcić do życia,tylko znalazł sobie inny nałòg na odstresowanie.
Jeszcze nie umiem opisać o uczuciach.
Pozdrawiam ciepło.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dwie strony medalu 2019/11/13 19:14 #16

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18245
  • Otrzymane podziękowania: 28895
Nie czuję się idiotką, ani głupia. Tkwiłam w tej iluzji, naiwnej wierze, że pomogę..., że dla mnie..., że jak będe dobra....bo on taki biedny, pokrzywdzony przez los...Ja mu to wszystko wynagrodzę i będziemy żyć....długo i szczęsliwie.
Żyliśmy dość długo. Ja i Córka nieszczęśliwie. A on? Właściwie to nie wiem.
Zatrzymałam się na chwilę, nad sobą, by przypomnieć sobie moje chlanie. Przecież będąc już w silnym uzależnieniu nie czułam się szczęsliwa po alkoholu, więc może i on też tak czuł :-?
W domu komfortu picia nie miał. Zajmowałam się Dzieckiem, on...jak powietrze, wiedziałam, że jest ale go nie widziałam. Nie wiem jak mi się to udawało :grin:
Ten czas traktuję jako doświadczenie, solidnie odrobioną lekcję życia. Minęło tyle lat, że pamiętam, że było. niewiele pamiętam co było. Niech tak zostanie. Czas zaciera wszystko, po ranach zostają blizny ale one już tak nie bolą :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, Jadwiga, Antea, williwilli55, AgaMars, olka, Alex75, Gojia, MogąNadzieja

Dwie strony medalu 2019/11/13 21:17 #17

  • aga54
  • aga54 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 844
  • Otrzymane podziękowania: 2419
dziś napiszę swoje przemyślenia do stron ...,czy tylko dwie strony medalu ? uzależniony i współuzależniony?
moim zdaniem nie dwie ,a cztery ,nie medal ,a piramida ,
-uzależniony
-współuzależniony
-uzależniony , który staje się też współuzależnionym
-współuzależniony, który staje też się uzależnionym
dopiero, moim zdaniem umiejscowienie siebie , na odpowiedniej ścianie , da mi szersze spojrzenie na osoby na forum, terapiach itp.na każdą ze ścian mogę wpisać po kilka osób z tego forum...tym samym dopiero patrząc przez pryzmat ,w jakim miejscu była lub jest dana osoba,jestem wstanie rozmawiać , dyskutować...może z czasem rozumieć i uczyć się może inaczej czerpać wiedzę z osobistych doświadczeń...a może nie mam racji...
W gonitwie po dobrobyt zdarza nam się tracić nadzieję i nie zauważać tego co w życiu jest najważniejsze.(Kamil Bednarek)
Ostatnio zmieniany: 2019/11/13 21:29 przez aga54.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dwie strony medalu 2019/11/14 11:02 #18

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18245
  • Otrzymane podziękowania: 28895
Można by to wszystko faktycznie rozłożyć na czynniki pierwsze, dołożyć jeszcze DDA i DDD. Ścian wtedy byłoby znacznie więcej, bo każdy za sobą niesie jakiś tam bagaż doświadczeń.
Tylko po co? Może kiedyś?
„Dwie strony medalu”....bardziej tu chodzi o to co się dzieje gdy jedno zdrowieje a drugie nie lub jak zdrowieją oboje lub żadne z nich. Jakie są ich relacje, czy potrafią ze sobą żyć? Bo tak naprawdę poznają się na nowo, raczkują, macają się wzajemnie, odkrywają siebie..... Wszystko staje się nowe i trudne, czasem nie do przejścia.
Mimo, że tkwiłam w chorych związkach to umieszczę się tylko na ścianie dla uzależnionych. Zerkając czasami w przeszłośc nie przypominam sobie abym była współuzależniona od dorosłej osoby, moja odpowiedzialność ograniczała się tylko do Dziecka i do psa, to za nich byłam odpowiedzialna. Reszta? To rozstanie i basta, zero powrotów. Wybaczań było zbyt dużo podczas trwania związku. O naiwności Moja.
Byłam ofiarą przemocy i sprawcą przemocy. Dlatego potrafię współodczuwać jedno i drugie, jednak często akcentuję też, że nie umiałam kochać swojego oprawcy. Czemu więc w tym trwałam? Nie szukam już odpowiedzi.
Nie patrzę na to kto był w jakim miejscu, czyjaś przeszłość, podobnie jak i moja, mało mnie już interesuje. Historie, doświadczenia i przeżycia innych, ich wartości są namalowane mądrością słów, szczerością, otwartością, empatią, zrozumieniem.....dostrzegam ten niewidzialny obraz, biorę i rozdaję. Nie segreguję znajomych. Z jednymi mi tylko bardziej po drodze, z drugimi mniej i nie ma tu nic do tego sympatia lub antypatia. :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak, Alchemia, Tomoe, williwilli55, YaroZja, olka, Alex75, zona

Dwie strony medalu 2020/02/22 14:54 #19

  • zona
  • zona Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 84
  • Otrzymane podziękowania: 107
"mimo wielu otwartych mitingów AA, to współuzależnionych jest na nich deficyt. A przecież gdzie jak nie tam można zrozumieć myślenie Alkoholika? Wystarczy tylko iść i posłuchać"

Emilko, zgadzam się w 100 %. Podobny deficyt dostrzegam na mityngach Al Anon. Niewielu alkoholików (zarówno kobiet, jak i mężczyzn) dostrzega potrzebę poznania i zrozumienia problemów, z którymi zmagają się współuzależnieni i współtrzeźwiejący partnerzy. Z własnego doświadczenia wiem, że obecność na otwartych mityngach AA oraz AL Anon obojga partnerów poszerza ich perspektywę widzenia zdarzeń, które z pozoru są takie same, a jednak inne. Każdy ma przecież swoje własne filtry, a więc i "swoją własną prawdę". Dobrze jest ją poznać, zrozumieć i uszanować wzajemnie.
Małgosia
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Benia, Alex75, marcin, Laura80, Kast001, MalaMi1984

Dwie strony medalu 2020/02/22 21:48 #20

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18245
  • Otrzymane podziękowania: 28895
I ja się z Tobą zgadzam, mówiąc w tej chwili o mnie. Pewnego razu będąc w Zakroczymiu doznałam przebłysku z zapytaniem: czemu nie poszłam na miting Al-Anon otwarty. To był moment kiedy już z niego wychodzili i ujrzałam kumpla Alkoholika.
Wiele razy myślałam o tym ale na myśleniu się zakończyło. Tu chyba w pobliżu nie ma takich mitingów, albo o czymś nie wiem.
Mam ku temu swoją własną potrzebę wynikającą z życia. Byłam w związku z czynnym alko. Jednak czytając Forum, poznając zachowania Dziewczyn uważam, że nie pozwoliłam sobie jednak na współuzależnienie.
Czasem pojawia mi się jednak myśl czy nie wypieram problemu.
Mam sporą wiedzę z Forum, z życia ale zapewne niebawem pojawię się na mitingu on-line otwartym i zrobię to dla siebie, by sie lepiej poznać.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Zakapior, Alex75, marcin, zona

Dwie strony medalu 2020/02/22 21:51 #21

  • MalaMi1984
  • MalaMi1984 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Z miłości daję ci wolność wyboru.
  • Posty: 101
  • Otrzymane podziękowania: 74
gdy mąż był pijany to byłam wściekła, bałam się o cokolwiek zapytać żeby nie wybuchł (nawet o błahe sprawy), a najczęściej w ogóle nie gadaliśmy. oglądaliśmy film/serial lub czytaliśmy. osobno lub razem. w dzień, mimo że nie pil alkoholu też potrafił wybuchnąć na mnie, na dzieci i wtedy martwiłam się o psychikę dzieci.
teraz nie pije 6 dzień, a ja czekam ze strachem kiedy się dobra passa skończy. wierzę że wytrwa lecz nastawiam się na najgorsze. cieszę się też że rozmawiamy. tak, po prostu rozmawiamy. i płaczę, dużo płaczę z radości, smutku, złości. i nie rozumiem: we wskazówkach dla współ mówią: zajmij się sobą, nie myśl o nim. a gdzie indziej piszą jednak nie utrudniaj mu tej i tak ciężkiej drogi.
Lilla, kobieta, matka, przyjaciółka, żona.

I love you freely because I love your freedom, as well as mine.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Alex75, zona

Dwie strony medalu 2020/02/23 00:27 #22

  • zona
  • zona Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 84
  • Otrzymane podziękowania: 107
Emilko, wyobraź sobie, że mój mąż/ trzeźwiejący od 19 lat alkoholik był zaledwie dwa razy na mityngu Al Anon. Pierwszy raz na tym, który ja prowadziłam miesiąc temu (w bliskiej miejscowości)i jeszcze na jednym (rocznicowym w Garwolinie) tydzień temu. Uważam, że to było pożyteczne doświadczenie zarówno dla niego, jak i dla Al Anonek.

ps. wiem, że byłaś dzisiaj na koncercie i mityngu, ale na zabawie nie zostałaś. Może innym razem uda się nam spotkać. Pozdrawiam serdecznie :-) Małgosia
Małgosia
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, marcin