Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT:

Pomocy! 2019/09/26 17:14 #71

  • Havana
  • Havana Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 977
  • Otrzymane podziękowania: 1381
Viki, wczesniej pisalas, ze nie radzisz sobie z jez.niemieckim na tyle, by uczestniczyc z terapii niemieckiej a na polsko-jezyczna, zwyczajnie nie stac cie. Stad moje domysly, ze finansowo jestes uzalezniona od meza.
Cieszy mnie, ze dajesz sobie rade w urzedach i najemca (moze wlascicielem?) mieszkania jestes ty, cieszy mnie rowniez, ze ekonomicznie nie jestes od niego uzalezniona.
Latwiej bedzie tobie podejac decyzje, jesli postanowisz sie rozstac.

Dzieciom i tobie zycze, jak najlepiej :-H
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars, Gosiax

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Pomocy! 2019/09/26 17:22 #72

  • Vika
  • Vika Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 111
  • Otrzymane podziękowania: 174
Havana,owszem pisałam,ze nie czuje się na siłach by po niemiecku chodzić na terapie bo zwyczajnie nie znam fachowych zwrotów a spodziewam się takie usłyszeć. Chociaż skończyłam pare kursów niemieckiego to nie czuje się aż taka bardzo mocna. Inaczej jest w języku ojczystym,bardziej swobodnie ^^) Nie jesteśmy po ślubie z partnerem.
Na szczęście :lol:

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Pomocy! 2019/09/26 17:50 #73

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 15019
  • Otrzymane podziękowania: 20304
Ja miałam terapię po niemiecku, co prawda terapię alkoholową i nie było żadnych fachowych zwrotów, dużo było o nazywaniu uczuć, nauce rozmawiania o uczuciach, poznawaniu siebie, akceptacji, poczuciu wartości, pewności siebie, poznawaniu siebie, komunikacji międzyludzkiej, mówienia co nie pasuje itd., pracy nad sobą i zajęciu się tylko sobą. Dla mnie była to super decyzja, życiowa decyzja, w dosłownym znaczeniu tego słowa :)
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana, AgaMars

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Pomocy! 2019/09/26 17:58 #74

  • Vika
  • Vika Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 111
  • Otrzymane podziękowania: 174
Pomyśle o tym. Fakt faktem dogaduje się wszędzie,wszystko rozumiem ale jakoś nie wyobrażam sobie terapii po niemiecku..

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Pomocy! 2019/09/26 17:59 #75

  • Newlife
  • Newlife Avatar
  • Gość
  • Gość
Witaj Vika :czesc:
Też mieszkam za granicą I nie rozumiem wszystkiego co mówią.
Mój meetingowy zestaw to książki w obu językach, długopis i kajet.
Do tego język żeby zapytać siedzącą obok osobę co dane słowo oznacza.
Nawet jak niewiele zrozumiesz to zawsze jest to coś.
Wojtek alkoholik i współ

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Pomocy! 2019/09/26 18:12 #76

  • Vika
  • Vika Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 111
  • Otrzymane podziękowania: 174
Ja chyba nie jestem aż tak bardzo odważna.. ale jeszcze to przemyśle. ^^)
Coś zacząć robić ze sobą musze tym bardziej,ze dzięki wam otworzyły mi się troche oczy. Dziękuje
Dziś znowu dałam się ponieść,znów kłótnia i znow usłyszałam ze się wyprowadza jak mu tylko sytuacja pozwoli. On sobie chyba wyobraża,ze będzie tutaj mieszkał dopóki nie uzbiera pieniędzy na wyprowadzkę i wynajem mieszkania.. A to prędko nie nastąpi bo ma tyle długów naokoło,ze hoho.. Niech idzie.. Tylko boli,ze wybrał taka drogę niż rodzine..

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Pomocy! 2019/09/26 18:45 #77

  • Newlife
  • Newlife Avatar
  • Gość
  • Gość
Myślisz że ja nie miałem cykoria idąc na pierwszy meeting? Pamiętam to jak dziś, jak drżącym głosem zapytałem czy tu jest meeting, po czym zupełnie obcy człowiek odpowiedział tak, a dlaczego tak się denerwujesz, nie ma po co.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Pomocy! 2019/09/26 18:58 #78

  • Hevelius
  • Hevelius Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Nemo iudex in causa sua
  • Posty: 640
  • Otrzymane podziękowania: 1307
Vika, kilka postów wcześniej prosiłaś o wytłumaczenie istoty alkoholizmu, pytałaś o motywy, którymi kieruje się alkoholik, próbowałaś zrozumieć jego tok myślenia. Wiesz, to nie ma najmniejszego sensu. Doszukiwanie się logiki w postępowaniu człowieka, którego życiem kieruje substancja chemiczna, jest z góry skazane na porażkę. Przykro mi to mówić, ale on nie myśli racjonalnie, nie wymagaj od niego zainteresowania sprawami rodziny, bo on ma to totalnie gdzieś. Jego życiem kieruje alkohol, wstając rano i idąc do pracy myśli o popołudniowym i wieczornym piciu, pod to ustawia sobie plan dnia, to traktuje jako priorytet. Z żalem trzeba skonstatować, że system wartości czynnego alkoholika jest na tyle zdegenerowany, że kwestie rodziny zajmują w jego hierarchii dość niskie miejsce. Ważne jest też to, że z tego co piszesz wynika, że ma on zapewniony dość duży komfort picia. Brak radykalnych działań z Twojej strony tylko utwierdza go w przekonaniu, że jego picie jest niezagrożone. Im dłużej ta sytuacja będzie trwała, tym trudniej będzie ją rozwiązać, dzienne dawki alkoholu będą sukcesywnie zwiększane, a jego zachowanie stanie się coraz bardziej nieznośne. Nie łudź się, że coś się samo zmieni, a jeśli tak, to tylko na gorsze. Nie piszę tu nic odkrywczego, te schematy są ZAWSZE takie same, prosta, dość prymitywna konstrukcja mająca na celu wpędzenie Ciebie w poczucie winy i obarczenie współodpowiedzialnością za jego picie. Nie daj się Vika, szkoda życia. Udaj się po pomoc, działaj, chroń rodzinę, narzędzia masz w łapkach. Pisałaś, że mieszkanie jest Twoje, że on straszy, że się wyprowadzi. Nie czekaj aż to zrobi, sama go spakuj i wystaw przed drzwi. Choćby na próbę, a nuż zadziała i zacznie myśleć. Moim zdaniem to czego potrzebujesz na dziś, to działanie. Im szybsze i konkretniejsze, tym lepiej dla Ciebie. Bujanie się latami w związku z pijakiem to prosta droga do nieszczęścia. Jeśli nic nie zmienisz to za ileś tam lat przyznasz przed samą sobą, że przegrałaś życie. Czy warto?

Filip - alkoholik %%-
...zawsze i teraz absolutnie służy Tobie emanuel delawarski...
Za tę wiadomość podziękował(a): aga66, AgaMars, Ilonka, Alex75, Elka.S, Vika

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Pomocy! 2019/09/26 19:08 #79

  • marcin
  • marcin Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1177
  • Otrzymane podziękowania: 3468

zwyczajnie nie znam fachowych zwrotów a spodziewam się takie usłyszeć.


Na początku czytania forum spotykałem się ze skrótami, których nie rozumiałem. Z czasem zrozumiałem, co oznaczają.
Bywa i tak, że trudno mi nazwać coś jednym słowem, więc opisuję, o co mi chodzi.
Mogę być tam gdzie Ty, do końca moich dni,
Mogę być kimś, będąc jednocześnie sobą.
Albo pić od rana Wyborową, bić matkę,
mieć jako dom klatkę schodową.
Mogę skończyć się i nie jestem zdziwiony.
Mogę wszystko, to ma dwie strony.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Pomocy! 2019/09/26 19:26 #80

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 5575
  • Otrzymane podziękowania: 10090

Tylko boli,ze wybrał taka drogę niż rodzine..


Vika on jest uzależniony nawet gdybyś była ideałem nie wybrał by ciebie.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars, Gosiax

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Pomocy! 2019/09/26 19:34 #81

  • Vika
  • Vika Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 111
  • Otrzymane podziękowania: 174
Macie racje.. Z trudem mi to przychodzi by przyznać sama przed sobą,ze ten związek już bardzo dawno temu powinnam zakończyć. Każdego dnia łudziłam się,ze wszystko sie ułoży. Zawsze chciałam dla moich dzieci pełną rodzine i smutne to,ze mi się nie udało.
Jeśli już dojdzie do rozstania to nie wyobrażam sobie jego odwiedzin. Zawsze już będzie obecny w moim życiu a wolałabym,żebym już nigdy go nie oglądała. Tak by mi było łatwiej.
Nie mam serca wystawić mu walizek za drzwi bo on nie ma tu praktycznie nikogo. Raz zamknęłam mu drzwi przed nosem jak wrócił pijany do domu ale po 10 minutach żałowałam i czułam się głupio. To prawda,ze moje słowa dla niego nic nie znaczą. Już chyba 1000 razy krzyczałam,żeby się wyprowadził,później odwoływałam swoje słowa i tak w kolko.. Może te spotkania Al-alon(mam nadzieje,ze dobrze napisałam?)dadzą mi sile,żeby coś postanowić. Za tydzień w czwartek ide pierwszy raz. Ciesze się i nie moge doczekać.
Zgadzam się z tym,ze będzie gorzej i naprawde szkoda czasu. Jest mi tylko zle,smutno.. Czuje,ze oprócz dzieci nic fajnego mnie w życiu nie czeka...
Dziś znow znalazłam flaszke. Pustą. Po co ja sprawdzam,szukam? Meczy mnie to okropnie.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hevelius, AgaMars, Alex75, Elka.S

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Pomocy! 2019/09/26 20:24 #82

  • Hevelius
  • Hevelius Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Nemo iudex in causa sua
  • Posty: 640
  • Otrzymane podziękowania: 1307

Macie racje.. Z trudem mi to przychodzi by przyznać sama przed sobą,ze ten związek już bardzo dawno temu powinnam zakończyć.


Chciałbym żebyśmy się dobrze zrozumieli - wystawienie partnerowi walizek za drzwi wcale nie musi oznaczać definitywnego końca związku. Po prostu przyszedł czas na "twardą" miłość. Gdy on zostanie sam, bez perspektyw, osiągnie swoje "dno" - wtedy może zacznie myśleć, ergo - leczyć się. I zrobi to dla siebie, a nie dla Ciebie i dzieci - tylko wtedy będzie to skuteczne. Gdy zmieni swoje życie, a Ty zauważysz pozytywne zmiany, wtedy jak najbardziej możliwy jest powrót i dalsze wspólne życie. Oczywiście zakładając, że Wasza miłość przetrwa, czego Ci szczerze życzę. Mieszkając przez jakiś czas osobno ratujesz siebie i dzieci, a jemu w pewien sposób pomagasz dając szansę na ogarnięcie się i podjęcie terapii.

Czuje,ze oprócz dzieci nic fajnego mnie w życiu nie czeka..


Pozwól, że się nie zgodzę. Nic dobrego nie czeka Cię wtedy, gdy pozostaniesz bezradna i nie podejmiesz działań w walce o spokojne życie Twoje i dzieci. Gdy ogarniesz tą sytuację, skorzystasz z pomocy o której dziewczyny wyżej pisały, wtedy sama zaczniesz dostrzegać zmiany w sobie i swoim podejściu do alkoholizmu partnera. Przekonasz się, że czeka Cię jeszcze w życiu mnóstwo wspaniałych chwil. Grunt to przemyślane decyzje. Czy dojrzałaś do nich?
%%-
...zawsze i teraz absolutnie służy Tobie emanuel delawarski...
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars, Elka.S

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Pomocy! 2019/09/26 20:55 #83

  • Vika
  • Vika Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 111
  • Otrzymane podziękowania: 174
Na dzień dzisiejszy tylko rozstanie biore pod uwage. Nie potrafię nazwać już swoich uczuć i nawet nie wiem czy ja go jeszcze kocham. Jest we mnie tyle żalu i złości,ze sama sobie się dziwie ile wytrzymuje. Doszło do tego,ze naprawde czuje się lepiej kiedy jestem w domu sama z dziećmi. Z drugiej jednak strony wszystkie mysli zaprząta ON. Nie potrafię tego dokładnie opisać..
Jak już wcześniej pisałam-mieszkaliśmy już osobno. Ja wtedy byłam przez jakiś czas zawzięta,nie odbierałam telefonów,nie odpisywałam na wiadomości. Gdy córka zaczęła coraz częściej o niego pytać,doszło do spotkania. To co zobaczyłam w jego mieszkaniu nie umiem w ładny sposób ująć. Gdyby dostrzegał problem,gdyby chciał coś zmienić w swoim życiu to zrobiłby to właśnie wtedy.
Zastanawia mnie jeszcze jedno.. Czytałam pare wątków i często pojawiały się wpisy,ze na groźbę o odejściu od męża/partnera były obietnice o zmianie. Ja czegoś takiego nie usłyszałam nigdy. To oznacza,ze ON faktycznie nie widzi problemu?
Za tę wiadomość podziękował(a): Hevelius

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Pomocy! 2019/09/26 21:33 #84

  • Hevelius
  • Hevelius Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Nemo iudex in causa sua
  • Posty: 640
  • Otrzymane podziękowania: 1307

To oznacza,ze ON faktycznie nie widzi problemu?


Być może widzi, ale nie dociera to do niego w takim stopniu, w jakim chciałabyś. Jak już pisałem, często alkoholik musi osiągnąć to swoje "dno", z którego potem może się odbić. Tym dnem musi być jakiś silny impuls, coś wyjątkowo ważnego, co nim wstrząśnie. U każdego dno objawia się inaczej: jeden pobije żonę, drugi spowoduje wypadek samochodowy, trzeciego żona wystawi za drzwi, jeszcze inny skończy na OIOM-ie lub na wytrzeźwiałce. Nie ma reguły. Jak widać Twój partner ma się dobrze, pije sobie spokojnie w domku, o całe zło obwinia Ciebie. Dlaczego miałoby coś do niego dotrzeć? Podejmij jakieś działania, wtedy sama sprawdzisz czy się wreszcie ocknie.

%%-
...zawsze i teraz absolutnie służy Tobie emanuel delawarski...
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Pomocy! 2019/09/26 21:56 #85

  • Aga89
  • Aga89 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 414
  • Otrzymane podziękowania: 1382
Vika, a może on zwyczajnie jest tak pewny siebie, że wie, lub jest przekonany, że nie odejdziesz?
Że puszczasz te słowa na wiatr, i tak jak ktoś tu napisał- one sobie brzęczą jak uciążliwa mucha, ale są do przeżycia i przeczekania.
Tak naprawdę możliwości może byc tysiąc.
Kiedy ja oznajmiłam mężowi, że odchodzę, nigdy, ani razu nie prosił o ostatnią szansę. Nawet nie obiecywał. Potem, przed rozprawą rozwodową, powiedział mi, że zwyczajnie wiedział, że nie ma już po co obiecywac, bo widział, że moja decyzja jest ostateczna i się nie ugnę.
Poza tym groźba... dla mnie zawsze będzie brzmiało to jako przysłowiowe machnięcie paluszkiem "nu-nu", za którym nie stoją żadne czyny.
Bo jęsli ktoś faktycznie podejmuje decyzje o odejściu- po prostu odchodzi. Nie grozi, nie obiecuje, nie stawia warunków. Już nie.
Czyny nie potrzebują gróźb ani obietnic. One po prostu się dzieją, bez zbędnego "gadania".
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Pomocy! 2019/09/27 04:32 #86

  • Vika
  • Vika Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 111
  • Otrzymane podziękowania: 174
Właśnie nie wiem czy jest tego taki pewny,ze go nie zostawię. On mi powtarza,ze ja to robie wszystko specjalnie by sobie poszedł. I tak naprawde nie mam pojęcia co on ma w głowie. Jestem tym już bardzo zmęczona bo raz słucham,ze odchodzi a za chwile,ze nigdy nas nie zostawi. Kolejnym,ze ma już dość i chce się wyprowadzić a na następny dzień,ze moge na niego policję wzywać a on sobie nie pójdzie. To bardzo mnie meczy. Było i tak,ze to ja z nim rozmawiałam na temat odbudowania wszystkiego. Mówiłam,ze córka jest taka malutka i nie wyobrażam sobie by nie miała przy sobie ojca.
Postanowiłam,ze więcej nie będę inicjować żadnych rozmow bo faktycznie nie ma to sensu. Mam na mysli o codziennych sprawach,o dzieciach,o nas,o jego piciu. Jest w stosunku do mnie okropny. I każdego dnia powtarza,ze on chce spokój. Wczoraj nawet nie przywitał się z dziećmi. Przeraża mnie to wszystko..

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Pomocy! 2019/09/27 04:56 #87

  • Vika
  • Vika Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 111
  • Otrzymane podziękowania: 174
Wszystko co nie powiem to według niego prowokacja,atak na jego osobę. W jego oczach to ja szukam jedynie awantur a on spokoju. Przykre to bardzo..

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Pomocy! 2019/09/27 05:18 #88

  • Gojia
  • Gojia Avatar
  • Gość
  • Gość
Droga Viki

Naprawdę nie doszukuj się " co on ma w glowie" bo się tego nie dowiesz. Nie odbieraj osobiscie tego co mowi.
Wiesz tyle, że funduje Ci emocjonalna huśtawke. Naprawdę najlepsze co możesz zrobić to żyć dla siebie i dzieciaczkow.
Ja wiem, że teraz może Ci się wydać to trudne, ale widzę po wpisach jak się "buntujesz w srodku" i to jest wlasnie pozytywne.

Rozumiem Twoje emocje, stany bo mialam takie same. Tego się nie da zmienić w jedną chwilę. Potrzeba pracy. Nad sama sobą i dla samej siebie.
Życie jest piękne, ale przez pryzmat zaburzeń tego nie widać.

Ja na obecny czas współczuję m. Nie tylko jemu. Każdemu. Bo ta choroba podła jest. Sama osobiście nie chciałabym mieć nawet kataru.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Pomocy! 2019/09/27 06:29 #89

  • Aga89
  • Aga89 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 414
  • Otrzymane podziękowania: 1382
Wiesz Viki, mój ojciec jest alkoholikiem, trzeźwym. Ale pierwsze, kluczowe kilkanaście lat mojego życia pił i pamietam słowa mojej mamy, że rodzina musi trzymac się razem, no bo jak inaczej?
Długo jej nie mogłam tego wybaczyc, bo to JA zapłaciłam za to "trzymanie się razem" bardzo wysoką cenę, którą "spłacam" właściwie do dziś.
Dzieci widzą więcej niż nam się wydaje. Moze nie takie maluchy, ale moje pierwsze złe wspomnienia związane z domem są już z wieku 5-6 lat...
Co do jego słow- jak słyszę "ja chce miec spokoj", to jakoś mimochodem w głowie tłumaczy mi się to zdanie na "chcę sobie pic dalej a ty przestan wiercic dziurę w brzuchu i daj mi spokoj".
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars, Gojia

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Pomocy! 2019/09/27 07:08 #90

  • Vika
  • Vika Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 111
  • Otrzymane podziękowania: 174
Trafne stwierdzenie,ze wszystko się w środku buntuje ale z drugiej strony jestem pewna,ze wystarczy jeden fajnie spędzony weekend,troche zainteresowania rodzina i wymiękne. Bez pomocy nigdy nie nauczę się odmawiać i być konsekwentną. Może tez to ma znaczenie,ze spędziłam sporo czasu w Domu Dziecka(to był chyba jeden z najlepszych okresów w dzieciństwie)i może teraz po prostu nie lubie być sama,nie lubie rozstań. Sama się już gubię w tym wszystkim.. Teraz mam poczucie,ze ktoś jest a ze nie jestem szczęśliwa? Innego życia nie poznałam..
O moim życiu można napisać obszerna,ciekawa książkę.
Mojego ojca nienawidziłam. Pije do tej pory a mimo wszystko często pomagam mu finansowo,pomagam bratu,którego miałam w rodzinie zastępczej od 18 roku życia. Jestem zmęczona.
Dziś po prawie 3 latach wybieram się na weekend do Polski :D/ Bez niego!!! Może troche odpocznę psychicznie.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Vika.

Pomocy! 2019/09/27 07:12 #91

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu..
  • Posty: 3215
  • Otrzymane podziękowania: 9890
Vika dlatego właśnie bardzo przydała by się pomoc terapeuty. Z pewnymi tematami w naszym życiu nie jesteśmy w stanie poradzić sobie sami, czujemy się tak zapętleni że nie wiemy od czego zacząć. Terapeuta pomoże ustalić za co najpierw się zabrać i supełek po supełku, pomoże rozplątać pogmatwane życie. %%-
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars, Gojia

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Pomocy! 2019/09/27 07:57 #92

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 5575
  • Otrzymane podziękowania: 10090

I tak naprawde nie mam pojęcia co on ma w głowie. Jestem tym już bardzo zmęczona bo raz słucham,ze odchodzi a za chwile,ze nigdy nas nie zostawi. Kolejnym,ze ma już dość i chce się wyprowadzić a na następny dzień,ze moge na niego policję wzywać a on sobie nie pójdzie. To bardzo mnie meczy.
....
Postanowiłam,ze więcej nie będę inicjować żadnych rozmow bo faktycznie nie ma to sensu. Mam na mysli o codziennych sprawach,o dzieciach,o nas,o jego piciu. Jest w stosunku do mnie okropny. I każdego dnia powtarza,ze on chce spokój. Wczoraj nawet nie przywitał się z dziećmi. Przeraża mnie to wszystko..


Vika,
Już zostało tu powiedziane, że nie ma sensu żebyś zastanawiała się co jest w jego głowie bo on sam tego nie wie.
Pomyśl sobie że on jest chory psychicznie. Czy oczekiwała byś od takiego człowieka czegokolwiek? Czy przywiązywała być wagę do tego co mówi? Czy inicjowałbyś rozmowy w nadziei, że zrozumie?
Nieleczony alkoholizm to ciężka choroba psychiczna. To co mówi rano jest już nieaktualne wieczorem, albo za 5 minut.
A my jesteśmy uzależnione od tej huśtawki, dobrze-źle, cudownie-tragicznie, piekło-niebo, góra-doł, góra-doł......
Ja doszłam do takiego momentu że już nie dałam rady, jeszcze trochę i bym zwariowała. Dlaczego zeskoczyłam z tej huśtawki, chociaż nie było łatwo, później brakowało tej adrenaliny, tego do czego umysł był przyzwyczajony, uzależniony, jak narkotyku. Ale to się leczy...
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars, Gojia

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Pomocy! 2019/09/27 08:15 #93

  • Katarzynka77
  • Katarzynka77 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3300
  • Otrzymane podziękowania: 11840

Wiem,ze powinnam coś z tym zrobić. Dac warunki,wymagać i jeśli to nie skutkuje to wygonic.. Tkwię w tym sama nie wiem dlaczego. Jeśli jest w pracy to czuje spokój. Jeśli jest w domu lub zbliża się weekend to jestem bardzo spięta. Więcej mam przez ten związek łez,nerwów niz uśmiechu i szczęścia.
Dziś jest już w domu.. Zaczął się maraton z piwami,które kupił za moje pieniądze! Nie moge się powstrzymać,żeby tego nie komentować,żeby nie zwracać uwagi chociaż chciałabym być na to obojętna.
Opowiem Wam coś.. Z jakieś 2 lub 2,5 roku temu kiedy byłam po kolejnym pobycie w szpitalu i kiedy on pil-nie wytrzymałam tego pijanego bełkotu i złapałam go za policzki,żeby się zamknął to niefortunnie go drapnelam. On na mnie zadzwonił na policję i powiedział,ze jestem agresywna i się awanturuje! Z mojego własnego mieszkania,w zimę,w nocy,z dzieckiem na ręku musialam na 2 tygodnie mieszkanie opuścić! Rozumiecie? Mimo tego,ze on był pijany! Po 2 tygodniach mogłam wrócić. Był płacz,przeprosiny i wybaczyłam.. Kiedy mnie wyzywał,trafiłam go PODUSZKA(mała)-uderzył mnie ale tak mi wmówił ze przeze mnie,ze w to uwierzyłam. Za każdym razem to ja prowokuje,to ja jestem winna.. Dziś zapytałam o pewna rzecz to usłyszałam:daj mi spokój. Nie dam rady dłużej..

Kiedyś wyczytałam jak można opisać przemoc domową.Dlaczego kobiety tkwią latami w takich związkach.Kiedy wsadzimy żabke do wrzątku to Ona szybko sie zorietuje i wyskoczy ale gdy wsadzimy żabke to ciepłej wody,będzie jej przyjemnie tak cieplutko i zaczniemy podgrzewać tą wode to najpierw żabka będzie myślała..a moze mi sie wydaje że woda jest cieplejsza...pewnie mi sie wydaje..na pewno mi sie wydaje..i tak żabka będzie siedzeć w tej wodzie aż sie nie ugotuje.Tak właśnie działa przemoc.Kobiety które wchodzą w taki związek często mówią to samo .Na początku to był książe z bajki.Po czasie kiedy dochodzi do rękoczynów książe kupuje duże bukiety kwiatów i przeprasza,za każdym razem bukiet jest mniejszy.Na koniec już nie ma bukietów ani nawet kwiatka,nie ma nawet słowa przepraszam . %%-Vika poszukaj terapeuty i wyłaz z tej gorącej wody bo wkońcu sie ugotujesz @};-
Aby być prawdziwie wolnym,najpierw trzeba pokonać swoje słabości..
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars, Alex75

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Katarzynka77.

Pomocy! 2019/09/27 08:15 #94

  • Iwanka
  • Iwanka Avatar
  • Gość
  • Gość
Wiki, nic się nie zmieni u Ciebie i w Tobie dopóki nie podejmiesz decyzji skorzystania z pomocy terapeutów. To ważny krok dla Twojego zdrowienia. Tutaj na forum zostaniesz wysłuchana. Fajnie, ze piszesz i wyrzucasz z siebie co Cię uwiera. Ja wyłącznie za sprawą terapii uwolniłam się mentalnie i fizycznie od partnera alkoholika. Wychowuję samotnie synka z tego związku. On nadal pozostał czynnym alkoholikiem. Minęło parę lat i mój synek przynajmniej rozwija się bez hustawek emocjonalnych jakie doswiadczalam w zwiazku z czynnym alkoholikiem. Pomysl o sobie i dzieciach. Może się powtarzam. Dla mnie ważny jest spokój emocjonalny i dojrzałe podejmowanie decyzji za siebie. Nie uzalezniam swojego tu i teraz od innych, którzy by mieli mieć na moje życie negatywny wpływ.

Dbaj o siebie i dzieci @};-

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Pomocy! 2019/09/27 08:29 #95

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1544
  • Otrzymane podziękowania: 4420

Dziś po prawie 3 latach wybieram się na weekend do Polski :D/ Bez niego!!!


Brawo!!!! Tak wlasnie zaczynamy dbac o swoje potrzeby. Robisz cos dla siebie. :YMAPPLAUSE:

Duzo juz zostalo tu w watku powiedziane, pod czym sie podpisuje obydwiema rekami.
Dodam tylko jedna rzecz od siebie. Jesli nawet od niego odejdziesz, ale nie podejmiesz terapii, to istnieje bardzo duze prawdopodobienstwo, ze twoj kolejny zwiazek bedzie podobny.
Kontakt ze specjalista jest nieodzowny, bo moze sie okazac, ze oprocz wspoluzaleznienia (ktore tez powinien zdiagnozowac specjalista) mozesz byc uzalezniona od milosci, od bycia z kims w zwiazku, a to jest takie samo uzaleznienie jak od alkoholu czy narkotykow i tak samo trzeba to leczyc. Naprawde dobrze to sprawdzic
Aha, ja tez chodzilam/chodze na terapie w jezyku niemieckim i czasami pomagalam sobie rekami i nogami, bo potrzebowalam slow, ktorych nigdy wczesniej po niemiecku nie uzywalam, ale dawalo rade (nawet ostatnio w klinice nie zawsze znajdowalam odpowiednie slowa a mimo to osiagnelam to, co zamierzalam). Pamietaj, ze terapeucie zalezy, zeby ciebie zrozumiec i zebys ty go zrozumiala, wiec bedzie sie staral, zeby tak sie stalo.

Baw sie dobrze w PL :-*
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, Alex75

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Pomocy! 2019/09/27 08:52 #96

  • Vika
  • Vika Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 111
  • Otrzymane podziękowania: 174
Długo myślałam,ze nic mi nie dolega. Sporo osiągnęłam i skoro daje z siebie 100% w wychowywaniu dzieci to myślałam,ze wszystko jest ok. Myślałam,ze mam problem z zaakceptowaniem alkoholu u partnera bo miałam takie dzieciństwo jakie miałam. To sobie dałam wmówić. Do tej pory krzyczy,ze inne kobiety kupują swojemu facetowi piwo,stawiają pod nos. A ja się czułam winna,psychiczna,chciałam być lepsza. Teraz widze,ze byłam bardzo głupiutka. Przyznaje,ze potrzebuje terapii bo jestem bardzo zagubiona. Z jednej strony wiem gdzie jest problem,co powinnam zrobić ale z drugiej nie umiem tego przerwać. Podziwiam Was wszystkie,ze jesteście wolne. Ja nawet nie jestem na początku tej drogi.
Najbardziej chyba myśle o tym,ze nawet jeśli dojdzie do rozstania i on sobie kogoś znajdzie,będzie szczęśliwy,przestanie pic-to dla mnie będzie chyba męczarnia emocjonalna. Głupie,no nie?
W Polsce nie będę mieć dużo czasu na przyjemności ale postaram się zrobić coś dla siebie ^^) Znając mnie będę co chwila patrzeć w telefon czy przypadkiem się nie odezwał...
Dziękuje Wam za wsparcie. Dużo mi to daje i pomaga.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars, Katarzynka77, Alex75, Elka.S

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Vika.

Pomocy! 2019/09/27 08:59 #97

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1544
  • Otrzymane podziękowania: 4420

Ja nawet nie jestem na początku tej drogi.


Kazda z nas byla w tym miejscu. 3aa
Skoro my dalysmy rade, to ty tez dasz zwyciesteoe
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, Alex75

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Pomocy! 2019/09/27 09:00 #98

  • Katarzynka77
  • Katarzynka77 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3300
  • Otrzymane podziękowania: 11840

Długo myślałam,ze nic mi nie dolega. Sporo osiągnęłam i skoro daje z siebie 100% w wychowywaniu dzieci to myślałam,ze wszystko jest ok. Myślałam,ze mam problem z zaakceptowaniem alkoholu u partnera bo miałam takie dzieciństwo jakie miałam. To sobie dałam wmówić. Do tej pory krzyczy,ze inne kobiety kupują swojemu facetowi piwo,stawiają pod nos. A ja się czułam winna,psychiczna,chciałam być lepsza. Teraz widze,ze byłam bardzo głupiutka. Przyznaje,ze potrzebuje terapii bo jestem bardzo zagubiona. Z jednej strony wiem gdzie jest problem,co powinnam zrobić ale z drugiej nie umiem tego przerwać. Podziwiam Was wszystkie,ze jesteście wolne. Ja nawet nie jestem na początku tej drogi.
Najbardziej chyba myśle o tym,ze nawet jeśli dojdzie do rozstania i on sobie kogoś znajdzie,będzie szczęśliwy,przestanie pic-to dla mnie będzie chyba męczarnia emocjonalna. Głupie,no nie?

Vika dlatego potrzebna terapia żebys zmieniła myślenie i poprostu pomogła sobie to wszystko poukładać.Zrozumiała czym jest współuzależnienie.Vika Ty też możesz być wolna.Te wszystkie kobiety kiedyś były w podobnych sytułacjach ale zawalczyły o siebie i Ty też możesz.A tak nawiasem mówiąc to nie zadręczaj sie tym co będzie .Nie znajdzie sie taka królewna dla której Twój partner przestanie pić.On jest uzależniony .On może tylko przestać pić dla siebie . %%-
Aby być prawdziwie wolnym,najpierw trzeba pokonać swoje słabości..
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars, Elka.S

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Katarzynka77.

Pomocy! 2019/09/27 10:54 #99

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 19356
  • Otrzymane podziękowania: 31619
To nie jest głupie. Każda decyzja to jakiś ułamek zwątpienia w jej słuszność. Jednak w danej chwili trzeba ją podjąć i wtedy wydaje się nam, że jest słuszna. Czas zweryfikuje wszystko, czego by ona nie dotyczyła.
Kiedyś myślałam podobnie jak Ty. Myślałam, że może też się stoczyć a ja będę miała wyrzuty sumienia.
Albo i zazdrość, złość, że jak on mógł mnie kimś innym zastąpić?
Po dwóch miesiącach zastąpił sobie, po pieciu już z nią mieszkał. Jak to odebrałam? To mi LOTTO a właściwie nie LOTTO, bo mam ten swój spokój, że nie zadzwoni, nie poprosi o kromkę chleba lub o 5 minut prysznica
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars, Alex75, Gojia

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Pomocy! 2019/09/27 11:39 #100

  • Vika
  • Vika Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 111
  • Otrzymane podziękowania: 174
Powiedziałam mu,ze ma miesiąc czasu na wyprowadzkę i by do mnie się odzywał tylko w sprawie dzieci. Znow mnie tak dobił,ze wyjezdzam z potwornym bólem głowy od płaczu. Teraz tylko mam nadzieje,ze to uszanuje i nie będzie próbował się pogodzić. I musze się powstrzymać,bym to ja nie wyciągała ręki na zgodę. Będzie to ciężkie. Bardzo..
Za tę wiadomość podziękował(a): Iwanka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Pomocy! 2019/09/27 12:08 #101

  • Elka.S
  • Elka.S Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 154
  • Otrzymane podziękowania: 243
"Podziwiam Was wszystkie,że jesteście wolne. Ja nawet nie jestem na początku tej drogi"

Vika, kochana u większości z nas, nawet jeśli zamykamy za sobą pewien rozdział i niektóre drzwi ta "wolność" ma bardzo różne wymiary i nie zawsze ją jeszcze czujemy...
To wymaga czasu, zrozumienie siebie, swojego życia, swoich błędów, sukcesów....
Ty jesteś niewątpliwie na początku drogi ku lepszemu. Musisz tylko nabrać więcej odwagi i konsekwentnie realizować to co postanawiasz.
Powoli nabierzesz odpowiedniego dystansu i zaczniesz oddychać swobodniej.
Tymczasem życzę Ci fajnego odpoczynku w Polsce! kwiaaatek
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Pomocy! 2019/09/27 12:08 #102

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 5575
  • Otrzymane podziękowania: 10090
U mnie nic nigdy nie uszanował, żadnej decyzji. Kiedy mówiłam proszę nie pisz do mnie bo ja się nie będę odzywać, ignorował i i tak wypisywał.

Kiedy zrobił coś co sprawiło mi ogromny ból, też strasznie płakałam. Z czasem, też dzięki terapii, zrozumiałam że to są manipulacje chorego umysłu. Uderzał w najczulszy punkt, gdzie zabolało najbardziej. Po co? Po to żeby osiągnąć to co chce. U mnie chodziło o nawiązanie kontaktu. Liczył, że zwróci na siebie uwagę jak wystarczająco mocno mnie czymś dotknie.
A później oczywiście przepraszał, chciał się godzić, wszystko naprawiać. I tak w kółko w zależności jakie w danym momencie miał emocje.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Alex75.

Pomocy! 2019/09/27 12:48 #103

  • Iwanka
  • Iwanka Avatar
  • Gość
  • Gość
Wiki, weź głęboki oddech i poświeć ten czas w Polsce dla siebie. Będziesz zapewne myślami przy swoim m. jednak pomyśl ile możesz mieć korzyści z wyjazdu.
Pozytywnego pobytu w PL

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Iwanka.

Pomocy! 2019/09/30 09:08 #104

  • Vika
  • Vika Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 111
  • Otrzymane podziękowania: 174
Witam Was po powrocie z Pl!
Na chwile oderwałam się troche od tej szarpaniny i przeszłam na inne mysli aleeee... znowu złamałam swoje postanowienie... Chociaz obiecałam sobie inaczej postępować to odbierałam telefony,odpisywałam na wiadomości,czułam się winna gdy podejrzewał mnie o wyjście ze znajomymi..
Gdy wróciłam-był trzeźwy. Pierwszy raz od niepamiętnych czasów. Czuje,ze znowu wszystko zacznie się od początku. Mimo,ze dałam mu miesiąc czasu na wyprowadzkę to on zachowywał się jakby niczego nie pamiętał i jakbyśmy nadal byli razem. Jestem skołowana. I chyba nie na tyle silna na stanowczość.. ^#(^

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Pomocy! 2019/09/30 09:14 #105

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 5575
  • Otrzymane podziękowania: 10090

czułam się winna gdy podejrzewał mnie o wyjście ze znajomymi..

Mimo,ze dałam mu miesiąc czasu na wyprowadzkę to on zachowywał się jakby niczego nie pamiętał i jakbyśmy nadal byli razem.


Jakie jest mi to znane. Wiesz jak poradziłam sobie z jego "zazdrością", że gdzieś wychodzę. Przestałam. Nigdzie nie chodziłam. Urwałam kontakty bo mu było przykro. A jak gdzieś jest musiałam wyjść to zasłaniam się że "idę bo dzieci". To było chore.

A odnośnie drugiego zdania to pierwsze co mi się nasunęło to że rozmowa z czynnym uzależnionym to "jak grochem o ścianę" i tak nie dociera. Moja terapeutka mówiła, że on słyszy to tylko jako cichy szept.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.