Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Ta część Forum jest dla Dzieci, których rodzice aktualnie lub w przeszłości nadużywali alkoholu lub innych środków chemicznych

  • Strona:
  • 1

TEMAT:

Trudności w relacji. 2021/10/26 11:45 #1

  • Sybirka
  • Sybirka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 35
Witam wszystkich,
Chciałabym opowiedzieć z czym przychodzę... Jestem od blisko 5 lat w związku, oboje z partnerem pochodzimy z dysfunkcyjnych rodzin (dda), jednak z przeciwnych biegunów. Ja, najstarsza z rodzeństwa, wcześnie wyprowadziłam się z domu (17 lat), rola "bohatera" itd ..., zaś mój partner - najmłodszy, synek mamusi, pozostawał w rodzinnym domu dopóki nie zamieszkaliśmy razem (miał 35 lat!), w symbiotycznej wręcz więzi ze swoją matką (co zaczęłam dostrzegać z biegiem czasu). Zanim się poznaliśmy, byliśmy już po terapiach. Ja chciałam nadal się rozwijać, czytam artykuły, książki, uczestniczyłam w maratonach, chodziłam do psychologa, gdy czułam że z czymś sobie nie radzę. On zaprzestał. Nie robił nic, by pogłębiać swoją świadomość. Kilka trudnych sytuacji, śmierć ojca, no i regres... Jego, i coraz bardziej czuję, że mój też. Coraz mniej rozmawiamy, częściej się kłócimy, a powodem kłótni niezmiennie jest jego matka, od której on nie umie się odczepić, choć zapewnia mnie, że chce i że "jest lepiej niż było, i idzie ku lepszemu". Ja czuję się jak jego kochanka, taka druga, bo kobietą jego życia, jest jego matka. Często podczas spotkań czuję, że nie ma dla mnie miejsca, że są "ONI" i gdzieś z boku, w oddaleniu - JA, pomijana, często wręcz ostentacyjnie. Nie możemy o tym konstruktywnie porozmawiać, bo on jest w mechanizmie chronienia, bronienia i usprawiedliwiania swojej matki - czy to syndrom sztokholmski? Jego matka traktuje go jak swoją własność, służy jej do realizowania swoich oczekiwań i zachcianek. Wpędza go w poczucie winy, zawstydza... A on " tego tak nie odbiera" - tak mi powiedział! Nie potrafi się na nią zezłościć, nie protestuje, gdy ta go poniża i źle traktuje. To ja się złoszczę i frustruje, nie chcę tak widzieć swojego mężczyzny- bierny, uległy, niereagujacy, pozwalający by matka weszła mu na głowę. Ostatnio coraz częściej mam myśli o rozstaniu, bo trudno mi czuć się kobietą, gdy obok mam chłopca. 5 lat. - tyle znoszę, wytrzymuję i czekam, aż on dorośnie, ale czy to nie są naiwne fantazje? Czy ktoś z Was miał/ma podobne rozterki i zechce podzielić się ze mną swoim doświadczeniem?
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak, Krzysztof Z., Katarzynka77, Krysia 1967, Livia

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Trudności w relacji. 2021/10/26 12:20 #2

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 6466
  • Otrzymane podziękowania: 11274
Witaj na forum :czesc:

Po moim związku z alkoholikiem, dzięki terapii zrozumiałam, że nie mam wpływu na drugą osobę. Czekanie na zmianę osoby "zaburzonej", która się nie leczy i nie pracuje nad sobą, jest bezcelowe. W moim związku było dużo słów i obietnic ale żadnych zmian się nie doczekałam.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Krzysztof Z., Sybirka, Anja

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Trudności w relacji. 2021/10/26 13:27 #3

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3337
  • Otrzymane podziękowania: 10941
Dokładnie takich doświadczeń to ja nie mam, aczkolwiek jako trzeźwy alko i ddd w związku z ddd mogę powiedzieć Ci jedno. Albo godzisz się z niedoskonałościami partnera w sensie no ma ten nieleczony syndrom, objawia się to w danych sytuacjach tak i tak, można stawiać granice, rozmawiać, może być lepiej, ale nie należy oczekiwać trwałej zmiany albo… się męczysz próbując zmienić coś u kogoś, co raczej jest z góry skazane na niepowodzenie.
Ja np wiem, że choćbyśmy przegadali 1000 lat u mojej partnerki będą „nawroty” pewnych zachowań w stosunku do mnie, to jest silniejsze od niej, a co dopiero ode mnie. Może się starać, ale to dziadostwo i tak wylezie, a leczyć się nie chce, bo uważa, że tego nie potrzebuje, więc cóż. Nie walczę z tym, bo nie mam jak, nie tyle to akceptuję, co mniej więcej wiem czego w pewnych sytuacjach mogę się spodziewać i podchodzę do tego raczej ze spokojem, ew zwrócę uwagę, że znów jest to samo i koniec interakcji na dany moment z mojej strony.
Dodam, że nie jestem ideałem, też mam swoje „odpały”, może dlatego łatwiej mi zrozumieć, że ona ma swoje natomiast wszelkie dysputy w stanie takiego podminowania są bez sensu - to tak jakbym nie z nią, a jej dysfunkcjami dyskutował i je jeszcze tym nakręcał, „karmił” - takie mam skojarzenie. „Nie karmione” nie znikają, ale moim subiektywnym zdaniem wypływają rzadziej, rzadziej dochodzą do głosu. Ale to być może kwestia indywidualna, osobnicza.

Relacja syna z matką to relacja między nimi, myślę, że mogłabyś odciąć się od tego, gdybyś chciała. Chce jeździć do mamy 10x dziennie - niech jeździ aż mu uszami będzie wychodziło, a Ty wtedy spędzaj inaczej czas - idź do kina z koleżanką, zapisz się na jakieś fajne zajęcia, nie siedź w domu czekając na niego i wkurzając się. Może wtedy, gdy przestaniesz z nim walczyć i dasz mu wolną rękę będzie chciał coś zmienić - w którąś stronę.
A nawet jeśli nie może Ty uczciwie dojdziesz do wniosku, że wolisz inaczej spędzać czas niż czekając na jego powroty od teściowej i ta relacja do niczego nie jest Ci potrzebna, bo lepiej czujesz się sama czy ze znajomymi niż z nim.

Często podczas spotkań czuję, że nie ma dla mnie miejsca, że są "ONI" i gdzieś z boku, w oddaleniu - JA, pomijana, często wręcz ostentacyjnie.


Nie musisz chodzić na takie spotkania, jeżeli źle się na nich czujesz. Szanuj siebie, swoje nerwy i swój czas. Nie tylko oczekiwania innych wobec Ciebie.

Pozdrawiam %%-
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, Alex75, Krysia 1967, Livia, Sybirka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Trudności w relacji. 2021/10/26 14:20 #4

  • Sybirka
  • Sybirka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 35
Bardzo Wam dziękuję za Wasze odpowiedzi, są dla mnie cenne. Bardzo trafiło do mnie zdanie Alex75, że "czekanie na zmianę osoby zaburzonej jest bezcelowe". Natomiast "na głowę" jestem w stanie zrozumieć, o czym pisze Krzysztof, jednak problem w tym, że relacja mojego partnera z jego matką nie jest dla mnie neutralna. Po każdym jego kontakcie z nią, on jest "inny". Nieobecny, zamyślony, jednocześnie nieudolnie próbuje być zabawny, prześmiewa, widzę, że coś go gryzie, a jego poczucie winy czuć na odległość. Dzieje się coś takiego, że on emocjonalnie nagle "wskakuje w buty" małego chłopca. I ja go takiego mam, aż nie odchoruje. I on tego nie jest w stanie/nie chce zauważyć. Ta sytuacja bardzo niekorzystnie wpływa na naszą relację, a ja nie wiem co robić... Kocham go, wydarzyło się dużo dobrego między nami, ale nie chcę czuć się w związku jak "ta druga".
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, marcin

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Sybirka.

Trudności w relacji. 2021/12/04 10:37 #5

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • Dobry Duszek
  • Wszystko przemija
  • Posty: 2308
  • Otrzymane podziękowania: 2603
witaj ,ja mnialam taki symbityczny zwiazek z matka,alkocholikem ,to byla tak chore ,mama dzwonila 5 razy dziennie,ONA ma problem ,wtracala sie ,ukladala mi zycie ,aja poprzes jakies chore poczucie winny pozwalam ,ciagle klotnie o swoje zdanie z alko i matka ,doprowadzily do tego ze .... zaniedbalam corke,ktora jest teraz DDA , runelo jak ,wydarzylo sie cos strasznego,zmarlo mi dziecko,przeczytalam pia melodody ,toksyczna milosc i potem terapia 8 lat ,i wiele innych ksiazek,,,, i zrozumnialm ze mam chore relacje,jestem Ratowniczka i zabawka w jednym.Mama 3 lata bez kontaktu, maz juz ex ,tez sie ma dobrze ,zrozumnialm ze nie jestem o zabawiania ludzi i spelniania ich zyczen i ze mam prawo powiedziec nie i ci mnie boli badz mi sie nie podoba
Wszystko przemija nawet wczoraj ,nie warto zyc hstoria
Za tę wiadomość podziękował(a): Sybirka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Trudności w relacji. 2021/12/04 16:24 #6

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 9473
  • Otrzymane podziękowania: 15242

Zanim się poznaliśmy, byliśmy już po terapiach.
Ja chciałam nadal się rozwijać, czytam artykuły, książki, ... chodziłam do psychologa, gdy czułam że z czymś sobie nie radzę.
On zaprzestał.
Nie robił nic, by pogłębiać swoją świadomość.
Coraz mniej rozmawiamy, częściej się kłócimy, a powodem kłótni niezmiennie jest jego matka, od której on nie umie się odczepić ...
Ja czuję się jak jego kochanka, taka druga, bo kobietą jego życia, jest jego matka.

To ja się złoszczę i frustruje, nie chcę tak widzieć swojego mężczyzny ...
Witaj Sybirko :-H
Życie to nie moje widzimisię. ^#(^
Jestem świadom, że na dzisiaj moje życie - to mój KOMPROMIS ze "światem".
Myślę, że cierpisz z powodu jego relacji z matką - na własne życzenie.
Jeśli chodziłaś na terapię i do psychologa - nie powinno Ci być obce spostrzeżenie, że:
jeśli zaczynam przeżywać negatywne emocje typu złość, zawiść, zazdrość, chęć zemsty, lekceważenie, ...
- znaczy mam ze sobą, ze swoim myśleniem o sobie problem skoro tym emocjom ulegam.
W sobie należy szukać przyczyn takiego, a nie innego odbioru czyjegoś zachowania.
Ty masz stawać się Panią swych emocji - swego zachowania.
Ty odpowiadasz za swój stan emocjonalny.
Jeśli facet nie spełnia Twoich oczekiwań, to albo zmień oczekiwania (siebie), albo faceta.
Tertium non datur, a może i jest nawet trzecie rozwiązanie - takie w jakim obecnie tkwisz.
Jestem alkoholikiem. @};-
Za tę wiadomość podziękował(a): Krysia 1967, Livia, Sybirka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez andrzejej.

Trudności w relacji. 2021/12/16 11:45 #7

  • Sybirka
  • Sybirka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 35
Witam i dziękuję za Wasz odzew.
Nie mogę zgodzić się z tym, co napisał andrzejej, że jeśli zaczynam odczuwać złość to znaczy że mam problem z myśleniem o sobie. Dla mnie złość nie jest negatywną emocją. Potrzebna i ważna jak każda inna, choć fakt że trudniejsza w przeżywaniu. Złość, frustracja informuje mnie też o niezaspokojonych potrzebach, przekraczanych granicach, a np zazdrość o moich wartościach czy celach których nie realizuję. I ja czuję, że matka mojego partnera nadużywa go, przekracza nasze granice, próbuje manipulować i kontrolować, wpędza mojego partnera w poczucie winy, jest roszczeniowa i angażująca całą rodzinę w jakieś swoje sprawy. Mnie pomija, bo nie spełniam jej zachcianek, nie gram w jej grę, więc nie jestem jej potrzebna. To tak w skrócie, nie chcę opowiadać historii i sytuacji które tworzy. Trochę zgrzytnęło mi zdanie o "Pani swych emocji". Bo ja chcę odczuwać różne emocje, gdy są one adekwatne, np gdy ktoś w jakiś sposób mnie krzywdzi czy przekracza granice to normalnym jest poczuć złość itd... Sama też nie wiem właściwie czego od Was potrzebuję, bo przecież nikt z nas nie może mi napisać "wytrzymaj jeszcze trochę, twój facet dojrzeje i w końcu odczepi się od mamy, będziecie żyć długo i szczęśliwie" :lol: Nikt też nie może napisać "on się nie zmieni, wiej kobieto" Pytanie, co ja mogę dla siebie zrobić w tym kryzysie, zwłaszcza, że nadchodzą święta i trzeba będzie podjąć różne decyzje co do ich obchodzenia. Jak poradziliście sobie w takich sytuacjach? Czy rozstanie i wyjście z tej relacji to jedyne słuszne rozwiązanie, a na ile można akceptować chorą więź swojego faceta z jego matką?

EDIT: brakuje mi na forum dat dodania posta. Czy rzeczywiście ich nie ma, czy to w moich ustawieniach do zrobienia?

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Sybirka.

Trudności w relacji. 2021/12/16 12:17 #8

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Posty: 8796
  • Otrzymane podziękowania: 18767
Są daty. Nad każdym postem, na zielonym pasku z tytułem wątku. Są widoczne, gdy korzystasz z forum na komputerze, lub jeśli ustawisz telefon w pozycji poziomej.

Jak sama stwierdziłaś, nikt ci nie doradzi co masz zrobić ze swoim życiem i ze swoim związkiem. Ja bym chciała natomiast zwrócić twoją uwagę na fakt, że jeśli twoja złość informuje cię o twojej frustracji wynikającej z niezaspokojenia twoich potrzeb i przekraczania twoich granic, to jest tylko jedna osoba odpowiedzialna za to, aby twoje potrzeby były zaspokojone, a twoje granice nie były przekraczane. I nie jest tą osobą ani twój partner, ani jego matka.
Pozdrawiam serdecznie. kwiaaatek

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Tomoe.

Trudności w relacji. 2021/12/16 12:56 #9

  • Sybirka
  • Sybirka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 35
Zastanawiam się jak to pogodzić, by uniknąć "zgniłego kompromisu" gdzie na końcu każdy dużo traci. Taki przykład: mieszkam z partnerem. On chce zaprosić swoją matkę na święta ( jeden dzień) a ja nie chcę by ona tu była. Dla niego ważne jest (nie wnikam z jakiego powodu - litość, poczucie winy...), by spędzić z nią jakiś tam czas, a dla mnie to byłoby trudne, bo nie znoszę zagrywek tej kobiety. Jaki mam wybór? Zgodzić się i wytrzymać jej wizytację, zabronić mu zapraszać swoją matkę (nie chcę mu zakazywać czegokolwiek), sama gdzieś wyjść/wyjechać (nie w moim stylu "uciekać" przed " intruzem" ) ? Jak zadbać o siebie, gdy nasze granice są tak różnie ustawione? Jednymi z silniejszych cech DDA u mojego partnera jest wyparcie własnych potrzeb, tendencja do zadowalania matki i zamrożenie, co sprawia że on często nawet nie czuje że jego matka posuwa się za daleko.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Sybirka.

Trudności w relacji. 2021/12/16 13:06 #10

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Posty: 8796
  • Otrzymane podziękowania: 18767
Sama napisałaś, jaki masz wybór. Dokonaj więc wyboru.

Sorry - jest jeszcze jedna możliwość, której nie wymieniłaś, ale chyba na jej realizację nie jesteś (jeszcze?) gotowa.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Tomoe.

Trudności w relacji. 2021/12/16 13:26 #11

  • Sybirka
  • Sybirka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 35
Tomoe, co masz na myśli?

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Trudności w relacji. 2021/12/16 13:33 #12

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Posty: 8796
  • Otrzymane podziękowania: 18767
Ty wiesz. Patrz post #7. Sama tę możliwość tam wymieniłaś, więc bierzesz ją pod uwagę.

Wracając do granic i ich przekraczania - zastanów się, jak ustawić swoje osobiste granice na terytorium, które jest wspólne, które należy w równym stopniu do ciebie jak i do twojego partnera.
To jest przecież wasz wspólny dom. Dopóki w nim żyjecie wspólnie, macie w nim takie same prawa.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Tomoe.

Trudności w relacji. 2021/12/16 14:15 #13

  • Sybirka
  • Sybirka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 35
Tomoe, nie chciałabym się domyślać ani zgadywać co masz na myśli, a może to być dla mnie cenna informacja. Proszę o jasną informację :)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Trudności w relacji. 2021/12/16 14:18 #14

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Posty: 8796
  • Otrzymane podziękowania: 18767

rozstanie i wyjście z tej relacji

Naprawdę tak trudno było ci zgadnąć, co mam na myśli?

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Trudności w relacji. 2021/12/16 14:34 #15

  • Sybirka
  • Sybirka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 35
Cenię sobie jasną i otwartą komunikację. W swoim dysfunkcyjnym domu rodzinnym nauczyłam się domyślać i zgadywać... Już nie chcę :) Dziękuję za podzielenie się ze mną swoim punktem widzenia. Biorę pod uwagę rozstanie, ostatnio coraz bardziej.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, marcin

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Trudności w relacji. 2021/12/17 17:34 #16

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 9473
  • Otrzymane podziękowania: 15242

Trochę zgrzytnęło mi zdanie o "Pani swych emocji". Bo ja chcę odczuwać różne emocje, ...

Czy rozstanie i wyjście z tej relacji to jedyne słuszne rozwiązanie,
a na ile można akceptować chorą więź swojego faceta z jego matką?
Sybirko @};- napisałem "masz stawać się Panią swych emocji" i tak doprecyzowując miałem na myśli nie tyle rządzenie nimi
- co świadomość ich pochodzenia. Skąd się wzięły, co u mnie je spowodowało i co mogę z tym zrobić - jeśli mi "nie służą".
Nie jest proste panować nad swoimi emocjami, ale możliwe jest ich pozbywanie się w trakcie - jeśli ustalimy ich źródło W SOBIE.
Warto odróżnić czy "teściowa niedoszła" przekracza Twoje granice, czy uraża Twoją dumę, godność, czy nie spełnia Twoich oczekiwań w jakiejś kwestii, czy budzi w Tobie zazdrość, ...
Chorą więź swego faceta z jego matką można akceptować na tyle - na ile pozwala Ci Twoje sumienie, tolerancja i poczucie własnej wartości.
Ja tak od siebie spytam wprost: na co Ci taki facet i taki trójkąt?

To ja się złoszczę i frustruje, nie chcę tak widzieć swojego mężczyzny- bierny, uległy, niereagujacy, pozwalający by matka weszła mu na głowę.
Ostatnio coraz częściej mam myśli o rozstaniu, bo trudno mi czuć się kobietą, gdy obok mam chłopca. 5 lat.
- tyle znoszę, wytrzymuję i czekam, aż on dorośnie, ale czy to nie są naiwne fantazje?

To są Twoje chciejstwa, bo nie zmienimy innych pod swoje własne oczekiwania. To oni muszą tego chcieć.
Pozwól mu być dzieckiem, widocznie nie chce wydorośleć. %%-
Za tę wiadomość podziękował(a): Alchemia, Sybirka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez andrzejej.

Trudności w relacji. 2021/12/17 21:05 #17

  • Sybirka
  • Sybirka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 35
Od wczoraj jestem bardzo zaangażowana w czytanie historii innych osób. Coraz bardziej uświadamiam sobie, że mój partner zachowuje się jak alkoholik, z tym, że nie upija się alkoholem, a swoją matką. Coraz bardziej dojrzewam do decyzji o rozstaniu. Czeka mnie ogromna przeprawa w kwestii organizacji swojego życia na nowo - zmiana miejsca zamieszkania, zmiana pracy... Potrzebuję uporządkować pewne sprawy, będą się przewalać papiery i dokumenty, będą wypowiedzenia... To nie jest tak, że zabiorę torebkę i wyjdę. Zatrzymałam się na pytaniu andrzejej o to, po co mi taki facet? Zadawałam je sobie i to nie raz. Wychodzi mi, że jest też ogrom dobrych rzeczy. Wspólne pasje, preferencje, poczucie humoru... Dobrze się czuję w jego towarzystwie, lubię z nim być... Dopóki nie pojawia się matka (albo choćby temat matki). Wtedy on przepada, jak alkoholik w ciągu. Odpływa, oddala się, nie ma go, jest chyba w swojej głowie, nie ze mną, nie tu i nie teraz. I z tym pogodzić się nie umiem. Zwłaszcza, że rozmawialiśmy o tym setki razy, a jednak ja nie widzę żadnych zmian na lepsze w tej kwestii. Bardzo mnie to smuci, bardzo mi przykro, bo angażowałam się w ten związek, włożyłam swoje serducho, jednocześnie rozumiem jak działa uzależnienie. I współuzależnienie.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, marcin

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Sybirka.

Trudności w relacji. 2021/12/21 20:59 #18

  • Sybirka
  • Sybirka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 35
Witajcie, dziś powiedziałam swojemu partnerowi, że odchodzę. Jutro jadę obejrzeć mieszkanie, które może będę wynajmować. Muszę złożyć w różnych miejscach różne dokumenty, no i zacząć się pakować. Ciężko mi, byliśmy razem 5 lat, to szmat czasu, dużo razem przeżyliśmy fajnych chwil, ale nie chcę żyć w trójkącie z matką. Bardzo proszę Was o wsparcie...
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, marcin, Anetka, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Trudności w relacji. 2021/12/21 21:28 #19

  • Anetka
  • Anetka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 713
  • Otrzymane podziękowania: 2287
Trzymaj się Sybirko.Cokolwiek postanowisz, robisz to dla siebie.@};-
" Time changes" ..
Mój profil: Szczęścia mozna się nauczyć. Na forum od 2018
Za tę wiadomość podziękował(a): Sybirka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Trudności w relacji. 2021/12/21 21:43 #20

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 15443
  • Otrzymane podziękowania: 20920
Powodzenia :ymhug: wszystkiego dobrego, brawo, że dbasz o siebie i podejmujesz tą niełatwą decyzję %%-
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Za tę wiadomość podziękował(a): Sybirka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Trudności w relacji. 2021/12/21 22:15 #21

  • makino
  • makino Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 250
  • Otrzymane podziękowania: 470
Trzymam za Ciebie kciuki %%-
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.
Za tę wiadomość podziękował(a): Sybirka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Trudności w relacji. 2021/12/22 07:01 #22

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 9473
  • Otrzymane podziękowania: 15242
Sybirko :ymhug: pewne decyzje są trudne, bronimy się przed nimi raczej z obaw przed "nieznanym".
Myśl optymistycznie i delektuj się spokojem, którego pragniesz. @};-
Poznawaj siebie i uważnie przyglądaj się SOBIE i światu.
Nie miej wielkich oczekiwań od życia - bierz je takim jakim jest.
Poczuj wolność i doceniaj ją.
Staraj się nie "uzależniać" od ludzi.
Ci, którzy zostaną przy Tobie bezinteresownie - będą przyjaciółmi. :-H
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, Sybirka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Trudności w relacji. 2021/12/22 13:38 #23

  • Sybirka
  • Sybirka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 35
Dziękuję Wam za dobre słowo. Dziś włączyłam sobie moją ulubioną cechę DDA - zadaniowość i działam. Ogarnęłam mieszkanie, firmę transportową, kartony i teraz się pakuję. Pomimo zadaniowości czuję. A to, co czuję nie jest przyjemne, jest trudne. Smutek, żal, bezsilność, trudno mi uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Wracają obrazy naszej wzajemnej troski o siebie, czułości, ciepła i radości. Przeplata mi się to z tym, co trudne, coraz trudniejsze wraz z upływającym czasem. I wciąż pojawia pytanie, na które zapewne nigdy nie poznam odpowiedzi: czy dałoby się to naprawić i znów być szczęśliwymi? Mam też poczucie winy, że nie dałam nam wystarczajacej szansy. Że może to był kryzys, etap żałoby po śmierci ojca, a ja uciekam... Myśli mi się kotłują w głowie. Nie jestem pewna swojej decyzji.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Trudności w relacji. 2021/12/22 16:03 #24

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Posty: 8796
  • Otrzymane podziękowania: 18767
Czytając w ostatnich dniach twoje posty w różnych wątkach na forum, Sybirko, momentami miałam wrażenie, że jesteś bardzo mocno "nakręcona", w silnym napięciu, i że kierują tobą bardzo intensywne emocje.
A przyczyną twojego stanu - przynajmniej tak pisałaś - nie była żadna wielka życiowa tragedia, tylko perspektywa spędzenia jednego dnia świąt w towarzystwie matki twojego partnera, którą on postanowił zaprosić do was.

Z kilku możliwości odnalezienia się w tej sytuacji, którą trudno ci było zaakceptować, wybrałaś tę skrajną, ostateczną możliwość - rozstanie z partnerem.
Nie dziwię się, że teraz nie jesteś pewna słuszności tej decyzji.
I zastanawiam się, czy faktycznie to on ma problem ze swoimi relacjami z matką, czy raczej to ty masz problem z jego relacjami z matką.
W sumie - za mało danych, żeby to stwierdzić, ale niektóre twoje posty były tak nasycone intensywnymi emocjami, że pomyślałam w pewnym momencie, że jesteś w jakimś transie, pod wpływem silnej obsesji...
Nie gniewaj się, nie chcę cię urazić, mówię szczerze, jak to odebrałam.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Tomoe.

Trudności w relacji. 2021/12/22 17:41 #25

  • Sybirka
  • Sybirka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 35
Tomoe, dziękuję za Twój wpis. Rzeczywiście nie jestem może zbyt aktywna na forum, jednak już w pierwszym poście pisałam, że następowała taka stopniowa trudność w komunikacji i w ogóle byciu razem, często nie rozumiałam jego wyborów, a jego reakcje też były różne- czasem po prostu raniące. Ostatnie 2 lata były dla nas ciężkie - doświadczyliśmy wielu strat w różnych obszarach życia; w tym bliskich osób (dla mnie ogromna tragedia). Myślę, że gdzieś "nie daliśmy rady" cokolwiek by to znaczyło. I ciągle ta matka - kontrola, manipulacja, roszczeniowość "na biednego misia". I jasne, że to ja mam problem z jego relacją z matką. To ja nie mam zgody na niańczenie i zadowalanie tej kobiety. Skoro on to robi, to najwyraźniej tego potrzebuje i być może nie ma z tym problemu, choć słyszałam sprzeczne informacje od niego na ten temat. Mam problem z akceptacją tego, że on pozwala się wykorzystywać i używać, nie umiem się od tego odciąć, bo to wpływało bezpośrednio na nasze życie, moje postrzeganie jego osoby, no i w rezultacie mnie samej. Przecież nie mogłam go zmusić do terapii, ani do żadnej innej zmiany. Mogłam chyba tylko odejść, albo zostać i zaakceptować. A tego nie umiem.
Zaciekawiło mnie określenie "nakręcona", przyjrzę się temu.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Trudności w relacji. 2021/12/22 20:33 #26

  • Anetka
  • Anetka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 713
  • Otrzymane podziękowania: 2287
Mam kolegę w pracy, po 40tce,rozwodnika.Kolega ma mamę. Kiedy ich widziałam razem, wyglądali jak para a nie matka z synem. On jeździ z nią na wakacje, na narty itp. Martwi się o jej starość, mimo że jest jeszcze krzepka i dorabia sobie. Ona go traktuje jak dużego chłopca. Kolega ma dziewczynę, ale już jej współczuję bycia tą trzecią w tym trio i podejrzewam, że tą na końcu.Rozmawialam z nim i pytałam jak to jest...on mówił ile to mama przez niego kiedyś wycierpiała... Przedziwna relacja, ale to nie moje życie.
Sybirka może warto pogadać, kto zna twoja sytuację i ma dystans I trzezwy pogląd. Czasem rozstania pomagają wrócić na nowo, a czasem są na rękę.
" Time changes" ..
Mój profil: Szczęścia mozna się nauczyć. Na forum od 2018
Za tę wiadomość podziękował(a): Alchemia, HENIEK, marcin, Krysia 1967, Sybirka, makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Trudności w relacji. 2021/12/23 11:17 #27

  • Sybirka
  • Sybirka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 35
Potrzebuję się wyżalić, wypłakać, wylać z siebie wszystko to, co dziś we mnie jest. Trudny i smutny czas u mnie, zwłaszcza że Święta, które z natury bardzo lubię. Co roku ogromną radość sprawiały mi przygotowania do Świąt. Dekoracje w domu, choinka, wypieki, prezenty, kolędy i świąteczne piosenki. W tym roku są jedynie prezenty dla bliskich, bo zajęłam się nimi wcześniej. Kartony poustawiane w przedpokoju, ogłaszające, że to koniec. Manifestują, że już nie ma NAS. "To ja, moje rzeczy, moje zabieram. Twoje zostają. Oddzielamy się." W jednym z tych pudeł świąteczne dekoracje, lampki, światełka, bombki... Jakoś tak "nie na swoim miejscu" - powinny cieszyć oko, eksponowane w salonie. Dom taki pusty i zimny się zrobił. Całe ciepło i przytulność schowałam do kartonów. Żegnam się z tym miejscem, które tworzyliśmy razem. Siłą naszych rąk i miłości. Oddalam się, a jednocześnie pragnę pozostać. Dwa kroki wprzód, jeden do tyłu. Nie dowierzam, że to dzieje się naprawdę. Przytłacza mnie ogrom skumulowanych rzeczy, które muszę zrobić w najbliższym czasie. Czuję się w tym oceanie spraw do załatwienia i problemów do rozwiązania zupełnie samotna i opuszczona. Wczoraj byłam w zadaniowości i działaniu, a dziś cała bolę. Boli mnie ciało, serce i myśli. Jutro Wigilia - przybędę niczym ten strudzony wędrowiec z raną otwartą do mojej siostry. Na Święta zupełnie nie mam planu, nie wiem gdzie i z kim będę je spędzać. W tym roku są mi wyjątkowo nie po drodze. Ogrom we mnie bólu, smutku i żalu. Płaczę, pisząc to. Pozwalam sobie na te łzy, niech płyną... Wam życzę takich Świąt, jakich potrzebujecie.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, Jadwiga, andrzejej, jerzak, Alchemia, Alex75, marcin, Krysia 1967, makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Strona:
  • 1