Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Ta część Forum jest dla Dzieci, których rodzice aktualnie lub w przeszłości nadużywali alkoholu lub innych środków chemicznych

  • Strona:
  • 1

TEMAT:

Do kobiet: nieszczęśliwych w swych związkach, uzależnionych od partnerów i DDA 2021/09/11 19:00 #1

  • UlaRK91
  • UlaRK91 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 7
  • Otrzymane podziękowania: 19
Witam wszystkich. Mam na imię Ula.
Długo zastanawiałam się, do jakiej kategorii tematów się podczepić i to trudne dla mnie do określenia.
Szukam kontaktu głównie z kobietami, które czują, że są nieszczęśliwe w swoich relacjach, bądź uważają, że są uzależnione emocjonalnie od swoich partnerów oraz do DDA LUB już to przechodziły. Dlaczego kieruję się do was głównie moje panie? Powodów jest mnóstwo... ale po kolei.
Szukam dla siebie pomocy. Po przeczytaniu drugi raz książki poleconej ok.4lata temu, na tym właśnie forum pt. "Kobiety, które kochają za bardzo", zapragnęłam teraz kontaktu, pomocy i rady kogoś, kto rozumie chociaż częściowo sytuację w jakiej jestem.
Jestem prawie 30-letnią kobietą, z dwójką synków i mężem. Mieszkam od 5lat w De. Pochodzę z polskiej wsi, z dysfunkcyjnego domu, ojciec Alkoholik i sam syn alkoholika i współuzależnionej, matka współuzależniona, również córka alko i współuzależnionej. Swoją drogą ciekawe od ilu pokoleń ciągną się te patologie :YMPARTY:
I młodszy brat po wielu problemach z używkami, głównie narkotyki. Otoczenie na wiosce równie patologiczne, co moja rodzina.

Chcę poznać zdanie, opinie i historie kobiet, które przeżywały lub przeżywają podobne problemy do moich.
To, że jestem DDA wiele już o mnie mówi, wykazuje wiele cech wspólnych z wszelakich list DDA.
Czuję, że nie wyszłam na prostą po 4latach moich starań, wielu przeczytanych artykułach i książkach o samorozwoju.
Przeczytałam, jak już wyżej pisałam drugi raz książkę o kobietach z dysfunkcyjnych domów, które w dorosłym życiu są od czegoś uzależnione... I to jestem również ja. Ja, uzależniona nie od żadnych substancji, alkoholu itd... nie rozumiałam, co ze mną jest nie tak, to tak trudne do zauważenia było dla mnie. Jestem uzależniona emocjonalnie i nie tylko od partnera. Często staje w roli ofiary. Bywam nadopiekuńcza, władcza i przejawiam silne tendencje do nadkontroli. Po 4 latach nauczyłam się pozwalać sobie na moje emocje, czy pozytywne, czy negatywne, staram się je odczytywać, rozumieć, brać za nie odpowiedzialność i wyrażać je słowami. Nie zawsze mi to wychodzi, ale jest lepiej, ale to tyle... Jednocześnie jest jeszcze tyle do przepracowania, że czasami boję się, czy zdarzę ze wszystkim przed śmiercią :lol: :shock: :(
Zaczęłam terapię w sierpniu. Terapię dla par, ale myślę, że potrzebuję również indywidualną, bo sama znowu nie daję rady.
Zbyt często przejmuję emocje partnera, robię zbyt wiele rzeczy z myślą o nim lub dzieciach. Bywa, że poświęcam się z poczucia obowiązku, nawet gdy tego nie chcę i robię i sobie i rodzinie tym krzywdę. Nie czuję wpływu na moje życie. Czesto się nad sobą użalam i nie pogodziłam się z moją przeszłością. Miewam wielkie doły emocjonalne niczym rów marjański. Kilka razy czułam się, jakbym umarła za życia. Tyle wylanych łez przez te wszystkie emocje, które mnie przytłaczają. Wspomnienia i żale, których nie mogę przeboleć- wracają jak bumerang. Jest tego wiele, dopiero zaczynam to zauważać, obserwować i dociekać skąd to wszystko we mnie siedzi.
Do tego jesteśmy tu praktycznie sami i zdani tylko na siebie, z 2 dzieci. Czasami to dobrze, bo nie mamy w rodzinie nikogo, kto byłby przykładem w jakiejkolwiek sferze życia, a pełno patologi. Ale i nie mamy jakoś wielu znajomych i przyjaciół. Bardzo rzadko czuję wdzięczność i czystą radość z życia - chociaż już mi się zdarza, nie to, co moje pesymistyczne myślenie sprzed lat, ale nadal mi mało. W dodatku nawet, gdy mam gorszy dzień, myśli, czy coś mnie trapi, nie mam za bardzo z kim się nimi podzielić, a czasami nie chcę... Czuję się sama, jak małe porzucone dziecko, którego nikt nie widzi i nie słyszy, a jak tak, to nie rozumie.
Nie wiem, co opisać, bo jest tego pełno i schematy, żale i krzywdy dzieciństwa. W wieku 16lat poznałam męża i na nim skupiłam większość swoich sił, myśli, czas i działań i za to:
Obecnie kobieta na przemian nieporadna w swoim życiu lub kontrolująca za dużo spraw i osób... Uważam, że mimo 30 lat nie mam ani hobby, któremu bym częściej poświęcała czas, ani dobrej pracy, ani doświadczenia (spędziłam większość życia jako matka i pani domu). Moje poczucie wartości jest tak niskie, że czasami sama nie mogę w to uwierzyć.... Jestem ładna, zdrowa i zadbana fizycznie, albo to moje zdanie, ale takie mam, ale jednocześnie w środku się zaczynam rozpadać. Zaczynam popadać znowu w czarnowidztwo, nieporadność i użalanie się już tak bardzo... nie chcę, żeby to odbiło się na moim zdrowiu. Znowu daje ponieść się negatywnym emocjom, aż przestaje widzieć dokąd zmierzam. Dodatkowo czuję się niezrozumiana i nieakceptowana. Przy tym ograniczona liczba obecnych znajomych powoduje, że wszystkiego Oczekuję od partnera i nawet nie wiem, gdzie jest ta granica, ile mogę wymagać i oczekiwać od niego, aby było to w zdrowych normach. Parter ma mnie już dość. Sam też jest DDA, oboje rodziców alkoholicy (oni również z dysfunkcyjnych domów) i starsza siostra. Dobraliśmy się iście schematycznie.
Na terapię poszliśmy, bo się strasznie często sprzeczamy, brak umiejętnego prowadzenia konwersacji... każdy ma swoje nieprzepracowane problemy. Oboje jesteśmy zmęczeni życiem i sobą nawzajem.
Nie wiem, czy ratować tę relację, bo jeszcze nie uratowałam siebie... a w ogóle chyba nigdy nie była to normalna relacja. Nie czuję głębokiej więzi z mężem, widzę, jak wszystko się sypie, a ja staje się coraz bardziej obojętna lub agresywna, mam ochotę czasami nim potelepać ((dusze Czuję, że dzieje się za dużo na raz. Czasami obwiniam partnera za to co się dzieje lub wracają nie omówione krzywdy i rany z tych wspólnych razem lat. A tendencje do wspominania i skupiania się na tych gorszych wydarzeniach jest ogromna. W dodatku patrzą na to dzieci... Czuję się żałośnie, nędznie, zawstydzona i wściekła jednocześnie.
Czasami jestem zła na cały świat za to, co mnie spotkało, że czasami nie wiem, czy to jaka jestem, to moja wizja, wizja innych, czy prawdziwa ja. Nie znam siebie samej jeszcze tak dobrze. A czasami zła jestem, że moje zachowania, nawyki i charakter, to wypadkowa tak wielu doświadczeń, których tak naprawdę nie byłam świadoma i zamiast się uczyć pogrążałam się strasznie.

Docenię każde pytanie, każdą radę, czy podzielenie się swoją historią czy przemyśleniami. Zachęcam głównie panie, bo społeczne postrzeganie kobiet, religia i wiele innych spraw łączy nas bardziej, za to wykazujemy więcej cech wspólnych i wspólnych doświadczeń. Ale męskimi komentarzami nie pogardzę, bo wiem, że i są panowie w podobnych sytuacjach.
Pozdrawiam wszystkich i czekam na odpowiedzi.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano, Tomoe, williwilli55, Alex75, marcin, Xena, Re, Anita81, Iga40

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Do kobiet: nieszczęśliwych w swych związkach, uzależnionych od partnerów i DDA 2021/09/11 19:09 #2

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Mój wątek na forum: "Wąska droga"
  • Posty: 3216
  • Otrzymane podziękowania: 10849
Tsu :czesc: Ula
No, niestety, nie jestem kobietą, jestem w dodatku alkoholikiem, ale za to niepijącym :P
Rada moja mała jest taka: pisz, dziewczyno, tutaj i czytaj. Rób swoje a tutaj bywaj i oswajaj sobie to forum a z czasem dużo rzeczy Ci się będzie w głowie i w sercu układać (i w życiu). Ale nie tak szybko, jakbyś chciała - więc warto być cierpliwym i nie rezygnować. Chociaż... jak masz dopiero 30 lat to bardzo dużo dobrych zmian może zachodzić jeszcze całkiem szybko.
Ja też jestem trochę dzieckiem tego forum - rzuciłem picie trzeciego dnia po zalogowaniu się tutaj. To było ponad cztery lata temu. I droga wciąż prowadzi dalej... Dobrze, że tu trafiłaś.
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Za tę wiadomość podziękował(a): UlaRK91

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Tsubasano.

Do kobiet: nieszczęśliwych w swych związkach, uzależnionych od partnerów i DDA 2021/09/11 19:20 #3

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Posty: 8796
  • Otrzymane podziękowania: 18767
Witaj Ula. :czesc:
Jestem Alicja, trzeźwa alkoholiczka, współuzależniona i DDA. Na razie nie będę się odnosiła do tego co o sobie napisałaś, bo bardzo dużo treści zawarłaś w tej wypowiedzi. Z biegiem czasu, być może, uda mi się "wyłuskać" coś, co wyda mi się szczególnie ważne i wtedy się do tego konkretnego kawałka odniosę.
Na razie chcę Cię zapewnić, że przeczytałam uważnie. Fajnie że jesteś. kwiaaatek
Za tę wiadomość podziękował(a): UlaRK91

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Do kobiet: nieszczęśliwych w swych związkach, uzależnionych od partnerów i DDA 2021/09/11 20:55 #4

  • Krysia 1967
  • Krysia 1967 Avatar
  • Z dala
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2765
  • Otrzymane podziękowania: 5692
Witaj Ulu na forum :czesc:
Za tę wiadomość podziękował(a): UlaRK91

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Do kobiet: nieszczęśliwych w swych związkach, uzależnionych od partnerów i DDA 2021/09/11 23:38 #5

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 6466
  • Otrzymane podziękowania: 11274

Nie wiem, czy ratować tę relację, bo jeszcze nie uratowałam siebie...

Witaj Ula na forum :czesc:

To zdanie zabrzmiało dla mnie jak podsumowanie. No bo jak pracować na terapii dla par jak we własnym wnętrzu jest bałagan. Z tego co piszesz wynika że masz sporą wiedzę o sobie i umiesz nazwać wiele rzeczy ale żeby przepracować pewne sprawy potrzebna jest pomoc specjalisty. Jest mi bliskie to co opisujesz jeśli chodzi o niezadowolenie z życia. Czułam to przez wiele lat. Mi pomogła poukładać siebie terapeutka, kiedy trafiłam na terapię współuzależnienia ale są też terapie DDA. Dziś wiem, że szczęście jest we mnie. Nikt ani nic nie jest w stanie mnie uszczęśliwić jeśli nie będę szczęśliwa sama ze sobą. I odwrotnie wypracowanie wewnętrznego zadowolenia spowoduje że będzie ono trwałe i niezależne od czynników zewnętrznych. Nie było mi łatwo ale z pomocą terapeutki i mojej pracy zmieniłam swoje życie.
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, UlaRK91

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Do kobiet: nieszczęśliwych w swych związkach, uzależnionych od partnerów i DDA 2021/09/12 03:55 #6

  • Fela78
  • Fela78 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 1
  • Otrzymane podziękowania: 6
Słowo klucz to "oczekuje"

Ja też oczekiwałam. Ciągle od kogoś czegoś oczekiwałam.
A to, że mąż przestanie pić, ćpać i grać na giełdzie.
A to, że sam z siebie mnie gdzieś zabierze.
A to, że moje życie się cudownie zmieni.

Jak przestałam oczekiwać i sama zabrałam się do pracy to krok po kroku moje życie zaczęło się zmieniać. Zamiast skupiać się na innych i na tym czego mi nie dalii zaczęłam się skupiać na sobie i pytać siebie co samej sobie ją mogę dać.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, Tsubasano, Alchemia, williwilli55, Krysia 1967, UlaRK91

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Do kobiet: nieszczęśliwych w swych związkach, uzależnionych od partnerów i DDA 2021/09/12 06:24 #7

  • williwilli55
  • williwilli55 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2631
  • Otrzymane podziękowania: 4409
:czesc:
Darek alkoholik
Za tę wiadomość podziękował(a): UlaRK91

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Do kobiet: nieszczęśliwych w swych związkach, uzależnionych od partnerów i DDA 2021/09/12 08:27 #8

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 15443
  • Otrzymane podziękowania: 20920
Witaj :czesc:
Jest zakaz wstawiania obrazków, tylko w odpowiednich działach, w regulaminie, którego nie przeczytałaś jest ta kwestią ujęta. Proszę o zapoznanie się z zasadami tutaj panującymi. Dziękuję.

Co do cytowania, to tutaj jest instrukcja niepijemy.pl/forum/przewodnik-i-instrukc...orum/98899-cytowanie
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Do kobiet: nieszczęśliwych w swych związkach, uzależnionych od partnerów i DDA 2021/09/14 16:47 #9

  • UlaRK91
  • UlaRK91 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 7
  • Otrzymane podziękowania: 19
O tym nie pomyślałam, że za dużo oczekuję... Dziękuję. To też daje do myślenia.
A kwestię załączników już nadrabiam.
Pozdrawiam wszystkich

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez UlaRK91.

Do kobiet: nieszczęśliwych w swych związkach, uzależnionych od partnerów i DDA 2021/09/15 20:48 #10

  • UlaRK91
  • UlaRK91 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 7
  • Otrzymane podziękowania: 19
Wczoraj miałam mieć kolejne spotkanie na terapii, niestety przełożony termin... :( było mi z tego powodu smutno, ale poczułam też ulgę... uważam, że nie w pełni stosuję nowe metody mojej komunikacji, więc przyszła myśl, że potrzeba więcej czasu na praktykę.
Jestem czasami zawiedziona sobą, bo faktycznie nie jest takie tempo, jak się marzy, a i popełniać ten sam błąd potrafię :wmur:
Ale tak, daje sobie prawo do tego. Każdy ma ponoć własne tempo. Tak czy inaczej, gdy nie wiedziałam, co zrobić, zaczęłam czytać na forum. Jest tyle mechanizmów, które przez pryzmat forum zaczynam dostrzegać w sobie... aż strach się bać, ileż to pracy, a ja ledwo co zaczynam, a tu kolejne sprawy x_x

Dziś dostaje niemiłą jednak lekcję... Sposób komunikacji to jedno... Mam w sobie tak silne poczucie, że powinnam mieć pod kontrolą sprawy nawet te, które mnie nie dotyczą bezpośrednio, że zaczynam widzieć w sobie matkę i ojca, jeżeli chodzi o to przekonanie, które mam po nich (Ja zrobię najlepiej sam/sama) i ich słowa, które od lat brzęczą mi w głowie (Ty nie umiesz, nie dasz rady. Ty nic nie wiesz).
I dziś :shock: może nie tak często to mówię, ale jednak! W dodatku co gorsza, daje innym do zrozumienia dokładnie to samo i to codziennie, tylko moimi czynami!!!
  • W takich chwilach najlepszy sposób komunikacji nie pomaga, gdy to zakodowane w głowie automatyczne postępowanie i chęć kierowania każdą sprawą się udzielają. Strach, że coś się nie uda... jakby zawsze musiało się wszystko udawać za pierwszym razem... a tak bardzo nie chciałam przypominać rodziców :(

    No cóż, jedno sobie przyznam, że po 10min zauważyłam to i do czego doprowadziłam dziś jednym takim incydentem. Przeprosiłam, ale mąż niewzruszony, nie rozmawia ze mną, ucieka jak od ognia i ta nienawiść w jego oczach :(
    Ehh i kolejne oczekiwanie, że wybaczy, gdy ja żona sama zobaczę, cóż nie tak robię. Szkoda, że do tanga trzeba dwojga, a ja z poczuciem samotności i braku zrozumienia i wyrozumiałości kończę ten całkiem porządny dzień.
    Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, Krysia 1967

    Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

    • Strona:
    • 1