Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Ta część Forum jest dla Dzieci, których rodzice aktualnie lub w przeszłości nadużywali alkoholu lub innych środków chemicznych

  • Strona:
  • 1

TEMAT:

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2020/12/06 10:33 #1

  • MalaMargo
  • MalaMargo Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Witajcie. Zaglądam na to forum od jakiegoś tygodnia licząc że znajdę odrobinę nadziei że będzie lepiej. Dziś upewniłam się że nie będzie. Jestem córką alkoholika. Chyba powinnam się cieszyć że picie mojego ojca nie wiąże się z przemocą. Nikt nigdy w domu nikogo nie bił, nie było jakichś spektakularnych awantur. Nie wiem dokładnie od kiedy ojciec pije. Ma lepsze o gorsze okresy - do gorszych zaliczyć można kiedy zmarła jego mama (ponad 15 lat temu - wtedy była awantura i nawet słowa o rozwodzie). Mama z nim została ze względu na nas (mnie i siostrę). Jakoś się poukładało. Czasem było widać że podpijał - ale nie było to dzień w dzień. Ale dwa tygodnie temu cała rodzina zaczęła bardzo odczuwac to że pije. Okazało sie że u niego w pracy dwie osoby mają koronawirusa i chorują - wmówił sobie że też jest chory i zaczął pić - pomieszał to z lekami na ciśnienie i mu dosłownie odbiło - jakby człowieka podmienili. Leki i piwo tak mu mózg zryły że wywalił się w łazience i się zsikał. mama go pozbierała i przebrała i jeszcze ją zwyzywał - od razu dodam że mieszkamy w domu w 7 osób - rodzice, siostra z dwiema córkami, ja i mój narzeczony (my tymczasowo bo mam nadzieje że latem się wyprowadzimy). Ojciec ogarnął się przed wizyta u lekarza - umówił się zaraz po tej sytuacji z wirusem i i pierwszym piciu bo miał zawroty głowy i niskie ciśnie. Mama poszła do lekarki POZ dzień przed wizyta ojca i powiedziała jak wygląda sytuacja i że ojciec pije. Ojciec na wizycie przyznał się lekarce że jest alkoholikiem. Lekarka zaleciła elektrolity na nawodnienie i wizytę u psychiatry. Od wizyty u lekarza wytrzymał 5 dni bez alkoholu. Już miałam nadzieje że będzie dobrze - nie będzie - dziś 4 kupił piwa mocne. Przy mnie, w sklepie, bez żadnych oporów. Pytam go co robi -" a piwo sobie kupuję" - żadnego zastanowienia, wstydu, nic. Powiedziałam - rób co chcesz. Ale mnie to zabolało bardzo. Ale bardziej boli mnie co innego i długo to będę przerabiać w głowie. Kiedy ojciec się przewrócił w łazience moja siostra stwierdziła że trzeba go ograniczyć- zabrała mu kluczyki od auta bo jeździł po alkoholu albo na kacu do sklepu, na stację - wiadomo po co. Dodam że prawko mu odebrali ponad 10 lat temu za jazdę pod wpływem - dostał też karę pieniężną. Siostra zabrała kluczyki żeby nie zrobił nikomu krzywdy. Następnego dnia wołał żeby oddać mu kluczyki - powiedziałyśmy mu z mamą że nie oddamy bo jest nietrzeźwy i zrobi krzywdę sobie albo innym. Tak kilka razy. Znalazł zapasowy komplet i wsiadł. Zanim wyjechał z podwórka zdążyłam zamknąć mu bramę i stanąć na drodze. - Tłumaczyłyśmy z mama że jak wyjedzie o go złapią to pójdzie siedzieć- odp - to bedę siedzieć. kiedy kazał mi się odsunąć powiedziałam że nie - to zaczął podjeżdżać bliżej. Spytałam czy chce mnie przejechać - Tak. Podeszłam do auta i wyjęłam kluczyki ze stacyjki. Nie chciał oddać i poszarpaliśmy się - włączyła się w to jeszcze mama. Dla mnie to było szok bo nigdy od mojego ojca nie otrzymałam takiej agresji. I to we mnie siedzi. Powiedzcie jak żyć z takim człowiekiem.? Ja nie wiem czy jeszcze kiedyś zobacze w nim mojego tatę. bo teraz cały czas mam w głowie obraz człowieka z którym szarpałam się o kluczyki. Przez te 5 dni jak nie pił był jak dr Jeckyll i mr Hyde. Raz z tobą rozmawia normalnie a potem ci docina. Najbardziej obrywa mama i jej jest mi najbardziej żal - że to przez nią pije, że ona go truje, że mu xxx do jedzenia dosypywała. Siostra zauważyła że jest w nim tyle złości o to że nie może się napić że sobie odbija na nas. A dziś ta sytuacja w sklepie mnie dobiła po prostu. Ja nadziei już nie widzę. Jutro ojciec ma wizytę u psychiatry prywatnie- wie o tym, powiedział ze pójdzie, nawet sobie kasę przygotował. Ale nie liczę na cud. Powiedzcie jak żyć z takim człowiekiem - mam to w perspektywie prze co najmniej 6 m-cy. Mamie powiedziałam o tym piwie - stwierdziła że nie wie ile jeszcze wytrzyma jak ojciec tak dalej będzie pić. A jemu poszła powiedzieć żeby nie pił tego piwa bo szkoda tych 5 dni które wytrzymał. Ja już nie wiem...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez MalaMargo.

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2020/12/06 11:20 #2

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 15443
  • Otrzymane podziękowania: 20920
Witaj :czesc:
Nadzieją można żyć całe życie i całe życie nie żyć swoim życiem, tylko ojca piciem.
Tylko czy to jest prawdziwe życie? Gdzie Ty jesteś? Nie ma co się cieszyć, że brak przemocy fizycznej, są jej różne formy.
Co miało być dobrze? Ojciec to raczej powiedział o tym alkoholizmie do lekarki, aby wytłumaczyć tym faktem swoje picie.
Jest powód, jestem alkoholikiem i piję. To jego sprawa, jego picie, a co inni wokół niego zrobią, najbliżsi to już inna para kaloszy.
Skupiłaś się tylko na ojcu. Może napisz coś więcej o sobie i warto pomyśleć o pomocy w realu, pomocy dla Ciebie.
Mama też może zmienić, tylko nie widzi takiej potrzeby, więc żal nie jest na miejscu. Nie wolno podawać żadnych leków potajemnie, bez zgody, to jest bardzo nie w porządku i ojciec słusznie ma o to pretensje. Pomoc jest, tylko warunek jeden, trzeba chcieć z niej skorzystać.
Jestem Monika alkoholiczka.

PS: na forum obowiązuje zakaz używania nazw leków. Proszę zapoznać się szczegółowo z regulaminem. Dziękuję.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2020/12/06 11:28 #3

  • Gandalf
  • Gandalf Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 752
  • Otrzymane podziękowania: 560
Witaj Margo :czesc: Marcin jestem alkoholikiem

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2020/12/06 11:30 #4

  • MalaMargo
  • MalaMargo Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Zaraz przeczytam regulamin i się poprawię. A Nikt ojcu nic do jedzenia nie dosypywal - to jego wymysł bo wszyscy jemy to samo. Wymyślił sobie bo mu się leki ( które bierze sam) z alko pomieszały i nie mógł ustać na nogach. A co do mnie to mam pracę, narzeczonego, za chwilę swój będę mieć swój własny dom. Ogólnie wiedzie mi się dobrze. Nigdy nie potrzebowałam się przed obcymi (przepram za słowo ale lepszego nie znajduje) wygadać z tego że mój ojciec pije. Ale czara goryczy się przelała i musialam komuś powiedzieć.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez MalaMargo.

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2020/12/06 14:15 #5

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Z dala
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 6466
  • Otrzymane podziękowania: 11274

MalaMargo napisał: A Nikt ojcu nic do jedzenia nie dosypywal - to jego wymysł bo wszyscy jemy to samo.


Witaj na forum :czesc:

Nie jestem zaskoczona bo to doskonale znam. Nieraz słyszałam, że go truje, zresztą nie tylko ja. To tylko jeden z wielu omamów. Było coraz gorzej. Bez leczenia nic się nie zmieni, alkoholizm postępuje. To jest człowiek chory psychicznie a taki może posunąć się do wszystkiego. Może być nieobliczalny. Bądź ostrożna. Tylko to możesz zrobić - chronić siebie bo do niego żadne argumenty nie trafią jeśli sam nie będzie chciał czegoś zmienić. Nie masz wpływu na to czy kupi piwa, czy je wypije, co się będzie działo w jego mózgu.

Wątek zatytułowałaś "myślałam że jest już dobrze". Do tego żeby było dobrze to jest długa droga. Leczenie, praca nad sobą, zmiana myślenia to wymaga długiego czasu i chęci uzależnionego. Ja się nie doczekałam chociaż wielokrotnie słyszałam zapewnienia, że teraz już się będzie leczył.

Jak żyć z takim człowiekiem? Żeby sobie pomóc i oderwać emocjonalne od alkoholika skorzystałam z terapii współuzależnienia. Tam dostałam odpowiednie narzędzia i nauczyłam się jak żyć swoim życiem.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Katarzynka77, Kayo78, MalaMargo

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2020/12/06 15:13 #6

  • MalaMargo
  • MalaMargo Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Alex dziękuję za wiadomość. Poszukam pomocy bo czuje ze sama tego nie przetrawie. Ojciec nigdy- nawet pod wpływem - nie zrobił nikomu krzywdy. Zazwyczaj się wtedy zamyka w pokoju i izoluje. Jutro ma wizytę u psychiatry ale mam nieodparte wrażenie że idzie tam albo na odczepne albo z nastawieniem że dr da mu jakieś lekii będzie ok. Nigdy się specjalnie emocjonalnie nie uzewnętrzniał także nie wiem czy wobec psychiatry będzie szczery - czy będzie potrafił i czy przede wszystkim będzie chciał.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2020/12/06 15:35 #7

  • Kayo78
  • Kayo78 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1390
  • Otrzymane podziękowania: 3454
Margo, a za co miał zabrane prawo jazdy 10 lat temu?
Mam wyjątkową awersję do pijanych kierowców, więc wybacz, ale mówienie, że nikomu krzywdy nie zrobił jest na wyrost. Przede wszystkim nie ma uprawnień do prowadzenia pojazdu, a pijany stanowi realne zagrożenie dla wszystkich uczestników ruchu. Warto trochę odjąć mu tej świętej aureoli pijanego poczciwca. Agresja werbalna to również przemoc, więc Twój tata robi Wam dużo krzywdy.

I dwa - nie chcę odzierać Cię z nadziei, ale to tak nie działa, że dziś pije, jutro na kacu pójdzie do psychiatry i rozpocznie się wspaniała przygoda zwana trzeźwym życiem.
Nie odradzam wizyty u psychiatry, niemniej jednak tutaj potrzebny jest terapeuta uzależnień. To jednak by oznaczało, że tata chce zmian, a nie tylko tabletek.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Alex75, marcin, UlaRK91

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2020/12/06 15:53 #8

  • MalaMargo
  • MalaMargo Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Czesc Kayo, ja też nie mam złudzeń że po jednej wizycie będzie ok. Wiem ze to tak nie działa dlatego złudzeń nie mam. A wpadł przy rutynowej kontroli trzeźwosci - przynajmniej tak mówił. Ale teraz dałaś mi do myślenia czy czasem nas nie okłamał wtedy. Będzie mnie to teraz zgryzło.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez MalaMargo.

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2020/12/06 18:13 #9

  • Jakub88
  • Jakub88 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 34
  • Otrzymane podziękowania: 34
Witaj. Jestem Jakub alkoholik :czesc:

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2020/12/06 18:30 #10

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 20113
  • Otrzymane podziękowania: 33132
Witaj Margo :czesc:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2020/12/06 20:36 #11

  • Krysia 1967
  • Krysia 1967 Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2765
  • Otrzymane podziękowania: 5692
Witaj Margo na forum :czesc: .

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2020/12/07 14:44 #12

  • MalaMargo
  • MalaMargo Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Dziś ojciec był u psychiatry. Poszła z nim mama i nakreśliła lekarce jak wyglądały ostatnie dni (bo on może nie pamiętać). Lekarka skierowała go na terapię dzienna i dała leki na uspokojenie żeby wyciszyć objawy odstawienia. Stwierdził że będzie brać od jutra bo dziś chce jeszcze piwo wypić(ciężko to widzę- na zasadzie "Od jutra" - czyli nigdy?)Po powrocie powiedział że przeprasza - że nigdy się tak nie zachowywał. W sumie nie wiem do kogo to było bo było nas w kuchni kilka osób. Zapytalam go przed chwilą czy te przeprosiny to do mnie były - odp jakie przeprosiny? przecież ja nic nie mówiłem i że on mnie niem słyszy. Nie słyszy bo nic nie mówię. Odp - on tez nic nie mówi. W sumie to nie wiem o co mu chodziło. Że się do niego nie odzywam i unikam? Że pretensje do mnie no to ma? Że żal jakiś? Unikam bo ciężko mi na niego patrzeć. Chciałabym tak szczerze powiedzieć mu co czuję i jak się czuje z jego piciem. Że powoli alkohol zabiera mi tate a zostaje pusta skorupa człowieka. I że nie będę udawać że jest ok bo nie jest. Ale jeszcze nie potrafię z nim on tym porozmawiać. Czuję lęk - nie wiem dlaczego i o co ale czuję.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez MalaMargo.

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2021/04/01 17:10 #13

  • MalaMargo
  • MalaMargo Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Kurcze to już chyba będzie tradycja że co święta to ciąg. Ojciec znowu popłynął. Ja już w sumie mam to gdzieś. Jak dla mnie może się nawet zapić. Może jestem wyrodną córką ale wisi mi to. Mamy tylko mi żal bo cały czas próbuje zrobić tak żeby nie pił. Jak jej tłumaczę że nie ma na to wpływu to mówi że przecież coś trzeba zrobić. I że gdyby nie ja, moja siostra i siostrzenice to by już sie dawno wyniosła. Ale nie chce nas z alkoholikiem w domu zostawiać. A Ojciec ma 5 dni żeby się ogarnąć bo po świętach wraca po pracy. Wszyscy siedzieliśmy 4 tygodnie zamknięci na kwarantannie bo 3 osoby w domu miały covid (w tym ojciec). I wyobraźcie sobie ze przez 3 tygodnie nie pił. Nie zrobił zapasów a nie przewidział że się rozchoruje. I teraz jak sobie odbił to łazi za mamą i zrzędzi że jej nienawidzi, że mu życie mu zniszczyła, żeby się wynosiła, że on cały majątek swojej siostrze zapisze. Ja czekam w którym momencie sięgnie tego przysłowiowego dna. Myślę że w sumie to nawet lepiej by było gdyby go nie było. Jestem okrutna-ale nie umiem inaczej. Czekam aż się stąd wyniosę do swojego domu. Chociaż boję się że mimo wynoszę się za blisko bo po sąsiedzku. Ale będę u siebie, za płotem, zamkniętymi drzwiami. Bez pijącego ojca i matki skaczacej wokół niego jak dziecka. Jeszce tylko kilka miesięcy.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2021/04/02 07:17 #14

  • MalaMargo
  • MalaMargo Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Mama mi truje żebym z ojcem porozmawiała i poprosiła żeby przestał pić i zaczął odturwanie (takie w domu - że elektrolity itd). Że podobno jeszcze tylko mnie w domu nie nienawidzi. Ale ja nie chcę z nim gadać. Nie widzę w tym sensu skoro od kilku dni nie trzeźwieje. Wnerwia mnie to jak koło niego mama skacze, i prosi, i leki przeciw kacowi podsuwa. A on nie chce, że mama go truje, że jej nienawidzi, że ma się wynosić i siostra też ma się wynosić. Ja nie chce mieć z nim nic wspólnego.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez MalaMargo.

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2021/04/02 07:38 #15

  • darek70
  • darek70 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • 24 h
  • Posty: 1106
  • Otrzymane podziękowania: 2231
No niestety mama jest silnie wspoluzakezniona.
Wierzy w cuda.
W ostatnich 7 latach mojego picia, już nic nie pomagało gdy odstawiałem alkohol. Żadne witaminy, elektrolity, czy inne środki. Organizm był silnie uzależniony, ale też mocno wyniszczony, na skutek ciągłego spożywania alkoholu.
Mimo wszystko piłem dalej.
Żadne konsekwencje zdrowotne nie mogły powstrzymać mnie na dłużej niż czasem kilka dni.
Pomogła obojętność i silny sygnał od najbliższych, że im już wszystko jedno i nie życzą sobie mnie pod tym samym dachem, gdy jestem już tylko pasożytem i kimś kto przynosi im wstyd i cierpienie.

:czesc:
"Everything is gonna be alright"
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, MalaMargo

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez darek70.

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2021/04/02 08:12 #16

  • MalaMargo
  • MalaMargo Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Darek dziękuję za wiadomość. Ja też to tak widzę. Starałam się wczoraj wytłumaczyc mamie że ojciec nie jest dzieckiem i żeby tak go nie traktowała. Ale uważa ze właśnie chyba musi się obchodzić z nim jak z dzieckiem bo on stracił kontrolę. Nie szło jej też przetłumaczyć żeby nie podsuwała mu obiadu pod sam nos i nie zbierała z ziemi jak się wywali. Bo sobie głowę rozwali, albo jak nie będzie jadł to bedzie jeszcze gorzej i to ona będzie miała problem. Ona ciągle myśli że ma na to jakiś wpływ. Ja już doszłam do tego że wiem że nie mam i jak będzie sie chciał zapić na śmierć to to zrobi choćbym nie wiem co robiła żeby nie pil.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2021/04/02 21:35 #17

  • Namika
  • Namika Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 488
  • Otrzymane podziękowania: 1168
Witam MałaMargo :czesc: Namika

Piszesz dużo o rodzicach a prawie nic o sobie. Czy zamierzasz pomóc najważniejszej osobie w twoim życiu czyli MałejMargo?

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2021/04/05 16:42 #18

  • Rusałka
  • Rusałka Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 41
  • Otrzymane podziękowania: 58
Witaj MałaMargo na forum :) Dobrze, że się zarejestrowałaś, bo znajdziesz tu wiele wątków z cennymi radami. Przeczytałam cały Twój wpis i wydał mi się opisem sytuacji z życia Twojego taty i poniekąd mamy jak i również Twoich bliskich, tylko, zabrakło mi w tym opisie Ciebie. Jeśli opisałaś to wszystko, wyrzuciłaś z siebie i zrobiło Ci się lżej, super :) Zastanawiam się jednak jak się musiałaś czuć w tych wszystkich sytuacjach, które opisujesz. Jak Ty musiałaś się czuć. Nie piszesz o uczuciach, a to przecież mogły być dla Ciebie sytuacje wywołujące wiele emocji. Zgodzę się z przedmówcą. Piszesz o rodzicach, że bardzo chcesz im pomóc, a jak bardzo chciałabyś pomóc sobie? Co mogłabyś zrobić, by pomóc sobie w tej sytuacji. Niestety, Twój Tata jest dorosłym mężczyzną i ma prawo do decydowania o sobie, zarówno w kwestii niepicia, jak i niestety, picia. Mama również, to, jak ona zareaguję na tę sytuację, to jej reakcja. Możesz rozmawiać, jeśli Tobie to nie szkodzi. Ja z doświadczenia wiem, że zbyt dużo rozmów i zbyt wiele energii na to, by przekonać kogoś do czegoś, jest dla mnie samej złe. Wysysa energię. Ja mam niestety taką sytuację, że u mnie domownicy nie chcą mnie zrozumieć, mojego położenia, moich planów, mojej chęci zmiany życia i raczej nie zrozumieją, jeśli nie będą chcieć. Ale ja też , dzięki terapii zaczynam rozumieć, że nie muszę im tego tłumaczyć w nieskończoność, bo to nie jest cel sam w sobie... Celem jest zmiana mojego życia, tak, żebym ja czuła się dobrze...

Pozdrawiam Ciebie i trzymam kciuki, byś znalazła siłę zatroszczyć się również o siebie.
"Bo w każdym z nas jest Chaos i Ład, Dobro i Zło. Ale nad tym można i trzeba zapanować. Trzeba się tego nauczyć."

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2021/09/14 18:35 #19

  • UlaRK91
  • UlaRK91 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 7
  • Otrzymane podziękowania: 19
Witaj:czesc:
Po przeczytaniu wszystkich tu wpisów przypomniało mi się moje dzieciństwo i okres, kiedy mieszkałam z rodzicami... tragedia.
Jako dziecko(6-7lat) ojciec jeszcze w pełni sił chodził po kolegach lub do baru, skąd wracał pijany lub ktoś go przyciągnął do domu... pamiętam, jak niektórzy przepraszali moją mamę, gdy nieprzytomnego ojca musieli pozostawić na korytarzu... :lol:
Matka za pijaństwo obwiniała oczywiście towarzystwo taty, ale nie oszukujmy się, nie każdy, kto na piwo z nim poszedł kończył jak on.
A ja mała i wystraszona, tato się źle czuje, mama krzyczy... x_x
Na zajęciach o zrównoważonym rozwoju dowiedziałam się kiedyś, że do 7lat następuje niemalże całkowite wyuczenie podejścia do świata, do siebie itd... czyli wszystko, co zakodują (przykładem szczególnie) rodzice/opiekunowie pozostaje w Tobie i "powtarzasz klasę" tak długo, aż się nie zmienisz (a że niektórzy się nie uczą prawie nic), co w niektórych przypadkach = całe życie :(
Mam już 30lat i mój ojciec niczego się nie nauczył, matka również...
Ojciec obecnie inwalida, lroblemy neurologiczne, zanik móżdżku, z ledwością chodzi, od około 6lat stale o kulach na małe odległości. Nie wspomnę o innych problemach zdrowotnych.
Matka nerwowo chora i skoki ciśnień, problemy z tarczycą itd... już wielokrotnie została przy jakiś napadach nerwowych kierowana do psychiatry...
Żadne z nich niczego przez całe swoje życie się nie nauczyło, a oboje po 50, są 31lat razem.
Matka twierdzi, że mu przed ołtarzem przysięgała... :shock: a ojciec nigdy problemu nie komentuje.
Kiedyś ich kochałam i im wierzyłam, jak to dziecko. Jako nastolatka zaczęłam się nieco buntować i obwiniac ich za wszystko. Po wyprowadzce z domu nienawidziłam ich, zwłaszcza ojca, a matki jakiś czas żałowałam... :lol:
Obecnie wiem tyle, że ich nie lubię, ale już nie mam złudzeń i nadzieji na poprawę. Nie jest mi ich też żal, bo już wiem, że każdy ma swój wybór jak żyje.
Nie zmienisz NIKOGO nawet zdrowej osoby - nie masz na to wpływu, ale wiem też jedno... jeżeli próbujesz kogoś zmienić I to wyjdzie od Cb, nie z własnej inicjatywy tej osoby, to pakujesz się w wielkie kłopoty:
a) odbierasz tej osobie tzw. "moc sprawczą", bo nie jest ona autorem zmiany
b) w konsekwencji pozbawiasz odpowiedzialności za decyzję o tej zmianie (jak się coś nie uda lub nie spodoba, to Ty jesteś winowajcą)
c) kolejne konsekwencję to będą zarzuty do Cb za "wymuszenie / wyproszenie" zmiany, które nie prowadzą do tego, na co prawdopodobnie taka osoba liczyła
d) wiele, wiele innych, a co oczywiście najgorsze zostanie przypisane Tobie.
Także odradzam pomoc taką komukolwiek, czy to alkoholik, czy kto inny... ALE można (albo i trzeba, jeżeli cierpisz z powodu kogoś) pomóc sobie...
Cierpisz? Męczysz się? To zmieniaj siebie i swoje życie, nad niczym innym na tym świecie nie masz takiej mocy. Ja to dopiero zaczynam rozumieć, ale taka jest słodko- gorzka prawda. I to nie zrozumiałam przy rodzicach, dopiero w małżeństwie, kiedy wszystko się sypie, własna rodzina na krawędzi... dopiero wiem, że muszę wziąć się za siebie.
O ile dobrze zrozumiałam Margo, ty masz zamiar stworzyć z kimś dom i rodzinę. Tym się zajmij, abyś sama była na tyle świadoma dokąd Twoje życie zmierza i kim Ty jesteś bez udziału rodziców, narzeczonego, czy męża...
Pozdrawiam i ściskam w tej internetowej przestrzeni:ymhug:
Za tę wiadomość podziękował(a): williwilli55, Alex75, Rosalinda1985, Itsme, rybka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2021/09/15 07:14 #20

  • williwilli55
  • williwilli55 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2631
  • Otrzymane podziękowania: 4409
:czesc:
Darek alkoholik

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Strona:
  • 1