Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Ta część Forum jest dla Dzieci, których rodzice aktualnie lub w przeszłości nadużywali alkoholu lub innych środków chemicznych

TEMAT: myślałam że jest już dobrze - no nie jest

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2020/12/06 10:33 #1

  • MalaMargo
  • MalaMargo Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 5
  • Otrzymane podziękowania: 6
Witajcie. Zaglądam na to forum od jakiegoś tygodnia licząc że znajdę odrobinę nadziei że będzie lepiej. Dziś upewniłam się że nie będzie. Jestem córką alkoholika. Chyba powinnam się cieszyć że picie mojego ojca nie wiąże się z przemocą. Nikt nigdy w domu nikogo nie bił, nie było jakichś spektakularnych awantur. Nie wiem dokładnie od kiedy ojciec pije. Ma lepsze o gorsze okresy - do gorszych zaliczyć można kiedy zmarła jego mama (ponad 15 lat temu - wtedy była awantura i nawet słowa o rozwodzie). Mama z nim została ze względu na nas (mnie i siostrę). Jakoś się poukładało. Czasem było widać że podpijał - ale nie było to dzień w dzień. Ale dwa tygodnie temu cała rodzina zaczęła bardzo odczuwac to że pije. Okazało sie że u niego w pracy dwie osoby mają koronawirusa i chorują - wmówił sobie że też jest chory i zaczął pić - pomieszał to z lekami na ciśnienie i mu dosłownie odbiło - jakby człowieka podmienili. Leki i piwo tak mu mózg zryły że wywalił się w łazience i się zsikał. mama go pozbierała i przebrała i jeszcze ją zwyzywał - od razu dodam że mieszkamy w domu w 7 osób - rodzice, siostra z dwiema córkami, ja i mój narzeczony (my tymczasowo bo mam nadzieje że latem się wyprowadzimy). Ojciec ogarnął się przed wizyta u lekarza - umówił się zaraz po tej sytuacji z wirusem i i pierwszym piciu bo miał zawroty głowy i niskie ciśnie. Mama poszła do lekarki POZ dzień przed wizyta ojca i powiedziała jak wygląda sytuacja i że ojciec pije. Ojciec na wizycie przyznał się lekarce że jest alkoholikiem. Lekarka zaleciła elektrolity na nawodnienie i wizytę u psychiatry. Od wizyty u lekarza wytrzymał 5 dni bez alkoholu. Już miałam nadzieje że będzie dobrze - nie będzie - dziś 4 kupił piwa mocne. Przy mnie, w sklepie, bez żadnych oporów. Pytam go co robi -" a piwo sobie kupuję" - żadnego zastanowienia, wstydu, nic. Powiedziałam - rób co chcesz. Ale mnie to zabolało bardzo. Ale bardziej boli mnie co innego i długo to będę przerabiać w głowie. Kiedy ojciec się przewrócił w łazience moja siostra stwierdziła że trzeba go ograniczyć- zabrała mu kluczyki od auta bo jeździł po alkoholu albo na kacu do sklepu, na stację - wiadomo po co. Dodam że prawko mu odebrali ponad 10 lat temu za jazdę pod wpływem - dostał też karę pieniężną. Siostra zabrała kluczyki żeby nie zrobił nikomu krzywdy. Następnego dnia wołał żeby oddać mu kluczyki - powiedziałyśmy mu z mamą że nie oddamy bo jest nietrzeźwy i zrobi krzywdę sobie albo innym. Tak kilka razy. Znalazł zapasowy komplet i wsiadł. Zanim wyjechał z podwórka zdążyłam zamknąć mu bramę i stanąć na drodze. - Tłumaczyłyśmy z mama że jak wyjedzie o go złapią to pójdzie siedzieć- odp - to bedę siedzieć. kiedy kazał mi się odsunąć powiedziałam że nie - to zaczął podjeżdżać bliżej. Spytałam czy chce mnie przejechać - Tak. Podeszłam do auta i wyjęłam kluczyki ze stacyjki. Nie chciał oddać i poszarpaliśmy się - włączyła się w to jeszcze mama. Dla mnie to było szok bo nigdy od mojego ojca nie otrzymałam takiej agresji. I to we mnie siedzi. Powiedzcie jak żyć z takim człowiekiem.? Ja nie wiem czy jeszcze kiedyś zobacze w nim mojego tatę. bo teraz cały czas mam w głowie obraz człowieka z którym szarpałam się o kluczyki. Przez te 5 dni jak nie pił był jak dr Jeckyll i mr Hyde. Raz z tobą rozmawia normalnie a potem ci docina. Najbardziej obrywa mama i jej jest mi najbardziej żal - że to przez nią pije, że ona go truje, że mu xxx do jedzenia dosypywała. Siostra zauważyła że jest w nim tyle złości o to że nie może się napić że sobie odbija na nas. A dziś ta sytuacja w sklepie mnie dobiła po prostu. Ja nadziei już nie widzę. Jutro ojciec ma wizytę u psychiatry prywatnie- wie o tym, powiedział ze pójdzie, nawet sobie kasę przygotował. Ale nie liczę na cud. Powiedzcie jak żyć z takim człowiekiem - mam to w perspektywie prze co najmniej 6 m-cy. Mamie powiedziałam o tym piwie - stwierdziła że nie wie ile jeszcze wytrzyma jak ojciec tak dalej będzie pić. A jemu poszła powiedzieć żeby nie pił tego piwa bo szkoda tych 5 dni które wytrzymał. Ja już nie wiem...
Ostatnio zmieniany: 2020/12/06 11:24 przez MalaMargo.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2020/12/06 11:20 #2

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 14233
  • Otrzymane podziękowania: 18879
Witaj :czesc:
Nadzieją można żyć całe życie i całe życie nie żyć swoim życiem, tylko ojca piciem.
Tylko czy to jest prawdziwe życie? Gdzie Ty jesteś? Nie ma co się cieszyć, że brak przemocy fizycznej, są jej różne formy.
Co miało być dobrze? Ojciec to raczej powiedział o tym alkoholizmie do lekarki, aby wytłumaczyć tym faktem swoje picie.
Jest powód, jestem alkoholikiem i piję. To jego sprawa, jego picie, a co inni wokół niego zrobią, najbliżsi to już inna para kaloszy.
Skupiłaś się tylko na ojcu. Może napisz coś więcej o sobie i warto pomyśleć o pomocy w realu, pomocy dla Ciebie.
Mama też może zmienić, tylko nie widzi takiej potrzeby, więc żal nie jest na miejscu. Nie wolno podawać żadnych leków potajemnie, bez zgody, to jest bardzo nie w porządku i ojciec słusznie ma o to pretensje. Pomoc jest, tylko warunek jeden, trzeba chcieć z niej skorzystać.
Jestem Monika alkoholiczka.

PS: na forum obowiązuje zakaz używania nazw leków. Proszę zapoznać się szczegółowo z regulaminem. Dziękuję.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2020/12/06 11:28 #3

  • Gandalf
  • Gandalf Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 751
  • Otrzymane podziękowania: 558
Witaj Margo :czesc: Marcin jestem alkoholikiem
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2020/12/06 11:30 #4

  • MalaMargo
  • MalaMargo Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 5
  • Otrzymane podziękowania: 6
Zaraz przeczytam regulamin i się poprawię. A Nikt ojcu nic do jedzenia nie dosypywal - to jego wymysł bo wszyscy jemy to samo. Wymyślił sobie bo mu się leki ( które bierze sam) z alko pomieszały i nie mógł ustać na nogach. A co do mnie to mam pracę, narzeczonego, za chwilę swój będę mieć swój własny dom. Ogólnie wiedzie mi się dobrze. Nigdy nie potrzebowałam się przed obcymi (przepram za słowo ale lepszego nie znajduje) wygadać z tego że mój ojciec pije. Ale czara goryczy się przelała i musialam komuś powiedzieć.
Ostatnio zmieniany: 2020/12/06 11:48 przez MalaMargo.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Moni74, szekla, Kayo78, Krysia 1967

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2020/12/06 14:15 #5

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 3898
  • Otrzymane podziękowania: 7457
MalaMargo napisał:
A Nikt ojcu nic do jedzenia nie dosypywal - to jego wymysł bo wszyscy jemy to samo.

Witaj na forum :czesc:

Nie jestem zaskoczona bo to doskonale znam. Nieraz słyszałam, że go truje, zresztą nie tylko ja. To tylko jeden z wielu omamów. Było coraz gorzej. Bez leczenia nic się nie zmieni, alkoholizm postępuje. To jest człowiek chory psychicznie a taki może posunąć się do wszystkiego. Może być nieobliczalny. Bądź ostrożna. Tylko to możesz zrobić - chronić siebie bo do niego żadne argumenty nie trafią jeśli sam nie będzie chciał czegoś zmienić. Nie masz wpływu na to czy kupi piwa, czy je wypije, co się będzie działo w jego mózgu.

Wątek zatytułowałaś "myślałam że jest już dobrze". Do tego żeby było dobrze to jest długa droga. Leczenie, praca nad sobą, zmiana myślenia to wymaga długiego czasu i chęci uzależnionego. Ja się nie doczekałam chociaż wielokrotnie słyszałam zapewnienia, że teraz już się będzie leczył.

Jak żyć z takim człowiekiem? Żeby sobie pomóc i oderwać emocjonalne od alkoholika skorzystałam z terapii współuzależnienia. Tam dostałam odpowiednie narzędzia i nauczyłam się jak żyć swoim życiem.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Katarzynka77, Kayo78, MalaMargo

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2020/12/06 15:13 #6

  • MalaMargo
  • MalaMargo Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 5
  • Otrzymane podziękowania: 6
Alex dziękuję za wiadomość. Poszukam pomocy bo czuje ze sama tego nie przetrawie. Ojciec nigdy- nawet pod wpływem - nie zrobił nikomu krzywdy. Zazwyczaj się wtedy zamyka w pokoju i izoluje. Jutro ma wizytę u psychiatry ale mam nieodparte wrażenie że idzie tam albo na odczepne albo z nastawieniem że dr da mu jakieś lekii będzie ok. Nigdy się specjalnie emocjonalnie nie uzewnętrzniał także nie wiem czy wobec psychiatry będzie szczery - czy będzie potrafił i czy przede wszystkim będzie chciał.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2020/12/06 15:35 #7

  • Kayo78
  • Kayo78 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1011
  • Otrzymane podziękowania: 2577
Margo, a za co miał zabrane prawo jazdy 10 lat temu?
Mam wyjątkową awersję do pijanych kierowców, więc wybacz, ale mówienie, że nikomu krzywdy nie zrobił jest na wyrost. Przede wszystkim nie ma uprawnień do prowadzenia pojazdu, a pijany stanowi realne zagrożenie dla wszystkich uczestników ruchu. Warto trochę odjąć mu tej świętej aureoli pijanego poczciwca. Agresja werbalna to również przemoc, więc Twój tata robi Wam dużo krzywdy.

I dwa - nie chcę odzierać Cię z nadziei, ale to tak nie działa, że dziś pije, jutro na kacu pójdzie do psychiatry i rozpocznie się wspaniała przygoda zwana trzeźwym życiem.
Nie odradzam wizyty u psychiatry, niemniej jednak tutaj potrzebny jest terapeuta uzależnień. To jednak by oznaczało, że tata chce zmian, a nie tylko tabletek.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Alex75, marcin

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2020/12/06 15:53 #8

  • MalaMargo
  • MalaMargo Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 5
  • Otrzymane podziękowania: 6
Czesc Kayo, ja też nie mam złudzeń że po jednej wizycie będzie ok. Wiem ze to tak nie działa dlatego złudzeń nie mam. A wpadł przy rutynowej kontroli trzeźwosci - przynajmniej tak mówił. Ale teraz dałaś mi do myślenia czy czasem nas nie okłamał wtedy. Będzie mnie to teraz zgryzło.
Ostatnio zmieniany: 2020/12/06 15:54 przez MalaMargo.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2020/12/06 18:13 #9

  • Jakub88
  • Jakub88 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 32
  • Otrzymane podziękowania: 26
Witaj. Jestem Jakub alkoholik :czesc:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2020/12/06 18:30 #10

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18259
  • Otrzymane podziękowania: 28915
Witaj Margo :czesc:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2020/12/06 20:36 #11

  • Krysia 1967
  • Krysia 1967 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 647
  • Otrzymane podziękowania: 1136
Witaj Margo na forum :czesc: .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

myślałam że jest już dobrze - no nie jest 2020/12/07 14:44 #12

  • MalaMargo
  • MalaMargo Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 5
  • Otrzymane podziękowania: 6
Dziś ojciec był u psychiatry. Poszła z nim mama i nakreśliła lekarce jak wyglądały ostatnie dni (bo on może nie pamiętać). Lekarka skierowała go na terapię dzienna i dała leki na uspokojenie żeby wyciszyć objawy odstawienia. Stwierdził że będzie brać od jutra bo dziś chce jeszcze piwo wypić(ciężko to widzę- na zasadzie "Od jutra" - czyli nigdy?)Po powrocie powiedział że przeprasza - że nigdy się tak nie zachowywał. W sumie nie wiem do kogo to było bo było nas w kuchni kilka osób. Zapytalam go przed chwilą czy te przeprosiny to do mnie były - odp jakie przeprosiny? przecież ja nic nie mówiłem i że on mnie niem słyszy. Nie słyszy bo nic nie mówię. Odp - on tez nic nie mówi. W sumie to nie wiem o co mu chodziło. Że się do niego nie odzywam i unikam? Że pretensje do mnie no to ma? Że żal jakiś? Unikam bo ciężko mi na niego patrzeć. Chciałabym tak szczerze powiedzieć mu co czuję i jak się czuje z jego piciem. Że powoli alkohol zabiera mi tate a zostaje pusta skorupa człowieka. I że nie będę udawać że jest ok bo nie jest. Ale jeszcze nie potrafię z nim on tym porozmawiać. Czuję lęk - nie wiem dlaczego i o co ale czuję.
Ostatnio zmieniany: 2020/12/07 14:49 przez MalaMargo.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Gandalf