Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Ta część Forum jest dla Dzieci, których rodzice aktualnie lub w przeszłości nadużywali alkoholu lub innych środków chemicznych

TEMAT: Dziecko dziecka alkoholika

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/19 10:03 #1

  • Bajka
  • Bajka Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 14
  • Otrzymane podziękowania: 18
Dzień dobry,

Wychowałam się w dysfunkcyjnym domu. Tata nie pił, ale był dda i jie radził sobie w życiu. Wyzywał się na starszej siostrze, z którą się kłócił, a Ona na mnie. Biła mnie, poniżała, kradła moje rzeczy, używała mnie do swoich celów, manipulowała mną. Codziennie powtarzała mi, że jestem jej kula u nogi, że jestem niczym. Nie szanowała mnie i wpoiła mi, że nie zasługuje na to, by żyć. Rodzice nie reagowali, ulegali jej. Mama była współuzależniona od wybuchowego i nieprzewidywalnego Ojca, Ojciec zaś był nieobecny. Dramat rozgrywał się w czterech ścianach. Do dziś nie mam wstępu do domu rodzinnego, w którym żyje wrwz z Mamą moja Siostra (Tata zmarł ponad 10 lat temu).
Zmagam się z zanizonym poczuciem własnej wartości, jąkaniem, które tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że jestem gorsza od innych. Przedkłada się to na moją własną rodzinę, gdyż nie potrafię zapanować nad sobą i swoimi emocjami. Próbowałam różnych terapii, ale z marnym skutkiem. Zawsze je przerwałam, nie czułam zrozumienia. Próbowałam też pracować na programie 12 kroków, również i to porzuciłam. Z jednej terapii zostałam wyrzucona, po prostu kazano mi wyjść i nie wracać (terapia grupowa) . Szukam pomocy u Was i wsparcia,jesli ktoś zna jakieś książki na temat trudnych reakcji wśród rodzeństwa i znęcania się w formie poradnika jak się uleczyć będę wdzięczna za polecenie. Pozdrawiam!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Angora, Waldek

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/19 10:16 #2

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu..
  • Posty: 3165
  • Otrzymane podziękowania: 9453
Witaj :czesc:
Jestem Bernadetta współuzależniona i była żona alkoholika
Mi bardzo podobała się książka "Dorosłe dziewczynki z rodzin dysfunkcyjnych" Eugenia Herzyk
W takiej sytuacji może warto by się odciąć od toksycznej relacji z siostrą. Zastanawia mnie dlaczego kazano Ci wyjść z terapii? Podano jakaś konkretną przyczynę? :-?
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bajka

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/19 10:17 #3

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 3198
  • Otrzymane podziękowania: 6185
Witaj Bajka na forum :czesc:

Dobrze że się zarejestrowałeś na forum, dostaniesz tutaj dużo wsparcia i wiele doświadczeń.

Chociaż forum może być dużą pomocą to nie leczy. Mi osobiście bardzo pomogła właśnie terapia współuzależnienia. Tam dostałam narzędzia i z czasem nauczyłam się je wykorzystywać żeby zmienić swoje życie i sposób myślenia.
Do tego doszło forum, literatura mitingi Al-anon i krok za krokiem zaczęłam pracować nad moimi dysfunkcjami i przepracowywać dzieciństwo. Teraz jest już dużo lepiej ale jestem przekonana że bez terapii nie ruszyła bym do przodu.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bajka

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/19 10:34 #4

  • Bajka
  • Bajka Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 14
  • Otrzymane podziękowania: 18
Witaj Bernardetto, nie utrzymuje już od kilku lat żadnego kontakt z Siostrą, wyprowadziłam się z domu w wieku 20 lat i właściwie od 13 lat nie rozmawiamy ze sobą. Jedyny wspólny mianownik jaki nam pozostał to Mama. Natomiast w prezencie od Siostry pozostało zakrzywione myślenie o sobie. Nieraz czuję się tak jakby moja Siostra była w mojej głowie, odtwarzam sobie jej słowa i sama się nimi biczuje. Właściwie to teraz godnie ja zastępuje.

Nie wiem, spytano mnie co czuje w reakcji na opowieść koleżanki z grupy, nie umiałam na to odpowiedzieć i kazano mi wyjść. Byłam zbyt dumna by zapytać i żałuję, bo teraz zostały mi tylko domysły. Podejrzewam, że psułam swoją osobą te grupę, bo nie umiałam i nie chciałam się tam otworzyć. Dotychscz byłam bardzo wylewans na terapiach, wydawało mi się, że wchodziłam w rolę animatora i na tej grupie chciałam postąpić inaczej tj nie mówić tyle o sobie i wsłuchać się w innych. Być może to nie był dobry pomysł, bo zostałam odebrana jak osoba, która nie chce zmian


Cześć Alex, czy na taką terapię może też iść osoba, która nie ma kontaktu z alko?
Ostatnio zmieniany: 2020/06/19 10:36 przez Bajka. Powód: Dopisanie odp
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Angora, Waldek, marcin19

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/19 11:41 #5

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 3198
  • Otrzymane podziękowania: 6185
Powiem ci tak, w moim rodzinnym domu również nie było alkoholu ale był wysoko dysfunkcyjny. Natomiast mój dziadek był alkoholikiem. Moja mama z kolei uzależniła się jak byłam prawie dorosła.

Dopiero jak związałam się z alkoholikiem i trafiłam na terapię, terapeutka stwierdziła, że jestem 'głęboko współuzależniona'. Ja za bardzo nie wiedziałam co to jest. Z biegiem terapii zauważyłam, że cechy współuzależnienia miałam od zawsze i były widoczne w innych relacjach, np. ze znajomymi. Dysfunkcyjny dom był idealnym podłożem do rozwoju wspoluzależnienia a związek z alkoholikiem był tego skutkiem. Zresztą wydaje mi się, że większość osób współuzależnionych jak nie wszystkie są DDA lub DDD.

Myślę, że osobą, która najlepiej odpowie na to pytanie jest terapeuta uzależnień.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/19 13:54 #6

  • Bajka
  • Bajka Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 14
  • Otrzymane podziękowania: 18
Czy takiej pomocy mogę szukać na NFZ? W ośrodkach uzależnień? Przepraszam za grad pytan, mam obawy próbować, bo przecież mój Tato nie pił, mój mąż nie jest alko, ja sama tez nie pije. Nie wiem czy mogę się o taką pomoc ubiegać?

Może napisze trochę więcej o mnie. Mam potrzebe podzielić się swoją historia.

Mam 33 lata, mam rodzinę, fantastyczna, niespełna roczna córkę i męża, który jest naprawdę porządnym człowiekiem. Takie są fakty.

Dużo trudniej natomiast napisać mi kim jestem, bo sama tego nie wiem. Może zatem zacznę od dzieciństwa. Myślę, że nigdy się niczym nie wyróżniałam na tle rówieśników, byłam przeciętnym uczniem, unikałam jakichkolwiek okazji do tego, by się pokazać, zawsze wstydziłam się jąkania.

Pamiętam, że w przedszkolu zmuszano mnie bym chodziła na jakieś zajęcia rwzem z dziećmi, które miały problemy z nauką i wolniej wszystko chwytały, które miały nas rozwijać. Myślę, że miało to związek właśnie z jąkaniem, pewnie Panie przedszkolanki uznały, że jąkanie to wyraz jakiegoś opóźnienia, bo pamiętam, że zajęcia odbywały się w najgorszym możliwym momencie, w trakcie zabawy na ogródku przedszkolnym i bardzo mi uwlaczaly, bo były poniżej mojego poziomu rozwojowego. Np kazano mi opisywać figury geometryczne i pamiętam jak dziś swoje zażenowanie, bo ja przecież wiedziałam, że kwadrat to kwadrat. Było mi tak wstyd... Myślę, że wtedy ugruntowano we mnie słowa Siostry, która bardzo często mówiła mi, że jestem przygłupem. Tak się czułam podczas tych zajęć. Pamiętam też, że moja najlepsza koleżanka w przedszkolu urządziła sobie świetna zabawę moim kosztem, nie pamiętam o co dokładnie chodziło, ale ona i inne dzieci kazały mi wykonywać jakies zadania, które miały mnie ośmieszyć. Takie mam wspomnienia z przedszkola. W ogóle mnóstwo we mnie żalu i o to też mam do siebie żal, że nie umiem sobie z tym poradzić, a ciągle rozdrapuje rany.

I w sumie nie o tym chciałam pisać, ale o tym kim jestem. Więc kim?
Skończyłam studia, które kompletnie mnie nie interesowały, poszłam na nie, bo zapisała mnie na nie Mama, ja sama tego nie chciałam. Nie wiedziałam czego chce i nadal nie wiem. Skończyłam je, bo tak było trzeba. Właściwie się przez nie prześlizgnęłam. Nie mam w zw z tym żadnego konkretnego zawodu w ręku, moje prace to jakieś liche stanowiska typu telemarketer, głównie na śmieciowe umowy. Nigdy nie miałam aspiracji i chęci by piąć się w tych pracach wyżej, nigdy nie chciałam by mnie zauważono. Żyje w cieniu, tam jest bezpieczniej. Bardzo mnie to boli. Podejmowałam próby, robiłam różne kursy, próbowałam zająć się tym co kocham. Nie wyszło, ciągle czułam się nie na miejscu. Teraz yez się tak czuję, jest mi wstyd pisać to wszystko, bo wyłania się obraz człowieka, którym nie chce być, a jestem
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Waldek

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/19 15:02 #7

  • marta196
  • marta196 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 45
  • Otrzymane podziękowania: 30
Nie moge Cie pocieszyc ale powiem tylko tyle ze NIE jestes sama. Ja jestem bardzo podobna do Ciebie. Grubo ponad 30 lat, bez konktetnego zawodu , pomyslu na siebie I poczucia wartosci. Brak pewnosci siebie inni wyczytuja mo z oczu. Tyle ze ja mialam ojca alkoholika ktory faworyzowal moja mlodsza siostre I meza alkoholika.
Ostatnio zmieniany: 2020/06/19 15:06 przez marta196.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bajka

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/19 15:26 #8

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 3198
  • Otrzymane podziękowania: 6185
Terapia wspoluzależnienia jest prowadzona w ośrodkach uzależnień na NFZ. Tam warto się udać. Myślę, że można się umówić na konsultacje i wtedy zobaczyć, a może terapia DDA. Ja na swojej sięgałam do mojego dzieciństwa bo tam było źródło problemu. Kiedy to przepracowałam miałam siłę żeby zacząć żyć inaczej i stawać się człowiekiem jakim chcę być.
Ostatnio zmieniany: 2020/06/19 15:26 przez Alex75.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak, Bajka

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/19 17:02 #9

  • Bajka
  • Bajka Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 14
  • Otrzymane podziękowania: 18
Dzięki Alex, podzwoniłam i niestety nie ma miejsc. Zapisałam się na listę rezerwowych, ale Pani uprzedziła, że jest długa. Myślę, że to znak, że trzeba samej popracować
Ostatnio zmieniany: 2020/06/19 17:06 przez Bajka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/19 17:07 #10

  • Angora
  • Angora Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 358
  • Otrzymane podziękowania: 421
Witaj Bajka :czesc:
Życzę Ci abyś znalazła terapię i aby Twoje życie się zmieniło na lepsze. Ja też mam wstrętną siostrę, czynną alkoholiczkę i lekomankę, która całe życie niszczy całą rodzinę, ale jest oczkiem w głowie dla naszej mamy. Ja już nie chcę mieć z Nią kontaktu.
Pozdrawiam serdecznie.
Ania niepijąca alkoholiczka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bajka

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/19 18:10 #11

  • marcin19
  • marcin19 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 783
  • Otrzymane podziękowania: 1901
Bajka napisał:
Myślę, że to znak, że trzeba samej popracować

Są mitingi on-line dla osób współuzależnionych - info na górze strony.
Aniou stróś i jego ładniejsza połówka

Mogę być tam gdzie Ty, do końca moich dni,
Mogę być kimś, będąc jednocześnie sobą.
Albo pić od rana Wyborową, bić matkę,
mieć jako dom klatkę schodową.
Mogę skończyć się i nie jestem zdziwiony.
Mogę wszystko, to ma dwie strony.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/19 19:49 #12

  • Waldek
  • Waldek Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2160
  • Otrzymane podziękowania: 4835
Witaj na forum :ymhug: Bardzo dobrze,że Jesteś z nami @};- ,to bardzo dobre forum-kopalnia wiedzy i doświadczeń... %%-
Ja również wywodzę się z rodziny dysfunkcyjnej,mój ojciec był czynnym alkoholikiem(był,ponieważ już nie żyje),a moja mama była osobą głęboko współuzależnioną od jakichkolwiek poczynań swojego męża.Kiedy miałem ok.2 lat,zacząłem się jąkać...i ten stan z biegiem czasu coraz bardziej zaczął się nasilać.Fakt ten bardzo negatywnie wpływał na moją psychikę,czułem się gorszy od innych moich rówieśników...i w ten sposób budowana była coraz bardziej rozchwiana konstrukcja psychiczna.Jako dziecko,bardzo cierpiałem z powodu nadużywania alkoholu przez mojego ojca.A później jako młody chłopak,w wieku ok 14 lat,zacząłem picie alkoholu,a w wieku 19 lat stałem się alkoholikiem.
Mając ok. 39 lat,bardzo zapragnąłem inaczej żyć...i tak mam do dnia dzisiejszego-moje pragnienie ziściło się...Moim sposobem na trzeźwe życie jest stosowanie się do Programu 12 kroków AA...i dzisiaj moje życie jest po prostu szczęśliwe.Moja wada wymowy stała się praktycznie nieodczuwalna.Tak jak kiedyś byłem milczkiem,bowiem bardzo się wstydziłem jąkania, tak teraz odwrotnie...stałem się gadułą-po prostu bardzo lubię sobie pogadać.Bardzo pomaga mi w tej kwestii praktykowanie codziennej medytacji,dzięki której mój oddech staje się spokojny,rytmiczny...Po pierwszych dwóch latach mojej trzeźwości,odczułem że całkowicie rozliczyłem się z okresu mojego dzieciństwa...i odczułem ogromną ulgę.Przestałem mieć jakiekolwiek pretensje do moich najbliższych,do kogokolwiek...a przede wszystkim-do samego siebie.W pełni zaakceptowałem siebie takim jakim jestem-stałem się dla siebie osobą bliską...przyjacielem.
Życzę Ci z całego serca Powodzenia i Konsekwencji w Działaniu @};- %%- kwiaaatek
Mam na imię Waldek i jestem trzeźwym alkoholikiem.
"W serce swe odważnie spójrz,
wsłuchaj się w miarowy rytm,
jaki jest ten skarbiec Twój,
ile jest miłości w nim"...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/20 14:57 #13

  • Bajka
  • Bajka Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 14
  • Otrzymane podziękowania: 18
Cześć Angora , dzięki, że się odezwałaś. Znasz jakaś literaturę dot toksycznego rodzeństwa? Jest toksyczna miłość, rodzice, ale o rodzeństwie nie widziałam żadnej pozycji. Chętnie bym przeczytała..
Nie wiem jak u Ciebie było, ale ja widzę ogromna, jak nie całościową winę rodziców. Pozwolili mojej Siostrze tak się zachowywać, nie wychowywali jej i taki sobie znalazła sposób na odreagowywanie. Przy okazji niszcząc mnie. W sumie to jej już nie winie, ale nigdy przenigdy nie chce mieć z nią kontaktu. Wielokrotnie próbowałam się z nią pojednać, jednak Ona tego nie chce, z jej ust lecą jedynie wyzwiska.

Życzę Ci wszystkiego dobrego!

Wsldek, dzięki za Twoja historię. Płynie z Twojego wpisu prawda, wierzę Ci, dajesz mi nadzieję.

A co u mnie? Jak się uda to dziś jestem na mitingu on-line (mąż prowadził całą drogę do domu, jest zmęczony, a mamy małe dziecko). Jak nie dziś to na spokojnie jutro.

Z rzeczy bierzacych to dokonałam dziś czegoś dużego. W końcu się przełamałam i zaproponowałam teściom byśmy sobie mówili per Mama, Tata, Córko. Do tej pory nie chciałam tego, im bardzo zależało. Jak tak sobie myślę nad tym czemu to dochodzę do wniosku, że przez wstyd. Wstydziłam się tak mówić, bo wiązało się to z podjęciem decyzji, a ja z góry zakładam, że moje dezycje nie są trafne i że nie potrafię zadecydować właściwie. Po zaproponowaniu im tego poczułam wstyd przed tym, że od dziś tam będę mówić do nich przy siotrze mojego męża i jej mężu, który do teściów zwraca się na "ty" i znów poczułam wstyd. Wstyd przed tym co o mnie pomyślą, że będą się śmieli. Tylko czy mnie to obchodzi? Rozum mówi, że nie, ale serce krzyczy, że tak. Racjonalnie rzecz biorąc chce żyć po swojemu, a emocjonalnie tak bardzo pragnę, żeby mnie akceptowano. Bardzo chce nad tym popracować. Nad odwaga do tego być żyć swoim życiem, by podejmować własne decyzję by nie oglądać się na to co mogą lub nie myślę o mnie inni.

Jakie macie doświadczenia? Co Wam pomogło w odkryciu siebie i zdobyciu odwagi do życia w zgodzie ze sobą? Ja wciąż się bardzo boję
Ostatnio zmieniany: 2020/06/20 14:58 przez Bajka. Powód: Poprawienie błędu
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/20 16:25 #14

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 3198
  • Otrzymane podziękowania: 6185
Mi pomogło zdanie sobie sprawy, że jestem odpowiedzialna za swoje życie. Przez wiele lat narzekałam na swój los ale nic z tym nie robiłam. Żyłam w pozycji ofiary, popatrzcie jaka jestem biedna, współczujcie mi i mnie doceńcie za to poświęcenie. Terapeutka mi powiedziała 'masz wybór'. To było dla mnie bardzo ważne zdanie. Moje życie jest w moich rękach, jeśli nie chcę żyć tak jak do tej pory to muszę to zmienić, nikt nie zrobi tego za mnie. Przestałam się przejmować tym co pomyślą inni a zaczęłam podejmować decyzje w zgodzie ze sobą. Ograniczyłam kontakty z osobami toksycznymi, wśród których czułam się źle.

Dzięki terapii zrozumiałam też dlaczego podejmowałam takie a nie inne decyzje. Jak moje dzieciństwo wpłynęło na dorosłość. Dlaczego chciałam przypodobać się innym i potrzebowałam akceptacji otoczenia. Mając taką wiedzę uczyłam się nowego życia.

Dużą rolę odegrało również forum i mitingi Al-anon ponieważ poznałam historię osób, które zmieniły swoje życie. Dla mnie był to sygnał, że ja też mogę to zrobić. Dużo już zmieniłam ale też widzę, że jeszcze mam nad czym pracować. Takie zmiany to proces ale warty wysiłku.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Tomoe, Zakapior

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/20 17:56 #15

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 17681
  • Otrzymane podziękowania: 27747
Witaj Bajko :czesc:
Opowiem Ci krótko historię mojej Córki....
Byłam w związku z czynnym alkoholikiem. wtedy Córka bardzo sie jąkała. Bywało tak, że słuchając Ją bałam się, że stracę swoją cierpliwość. Chodziłyśmy do psychologa, ćwiczenia to: dużo śpiewania, mówienia wierszy i czytanie - od prawej do lewej. Nie pomagało nic z tych rzeczy.
Źródłem Jej jąkania był mój partner, strach przed nim. Zrozumiałam to dopiero po rozstaniu. Córka, nie od razu ale bardzo szybko, zaczęła mówić normalnie, płynnie.

Podobnie było kiedyś ze mną. Bardzo bałam sie burzy. Gdzieś tam na nieoświetlonej wsi bardzo przestraszyłam się właśnie burzy i zaczęłam też się jąkać, bardzo mocno. Nie pamiętam jak długo, byłam wtedy dzieckiem.

Czemu o tym piszę? Bo tutaj, w tych dwóch przypadkach, podłożem jąkania był strach. Nam udało sie tego strachu pozbyć. Córka-wraz z poczuciem bezpieczeństwa. Ja? Naprawdę nie pamiętam, może udało mi się zapomnieć :-?
Gdzieś jest tego przyczyna. Tylko gdzie :-?
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Alex75, Bajka

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/20 19:36 #16

  • Kayo78
  • Kayo78 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 571
  • Otrzymane podziękowania: 1751
Bajka napisał:
Jakie macie doświadczenia? Co Wam pomogło w odkryciu siebie i zdobyciu odwagi do życia w zgodzie ze sobą? Ja wciąż się bardzo boję

Ja jestem DDA i DDD - wychowana w pijanym, przemocowym domu. Byłam ofiarą przemocy psychicznej i fizycznej, głównie ze strony matki. Matka katowała mnie na okrągło. Pięściami, czymkolwiek co miała pod ręką... słownie. Nawet dobre stopnie w nauce, były dla niej powodem do kpin. Że nudne i brzydkie dziewczyny są tak beznadziejne, że tylko siedzenie w książkach im pozostaje. Kiedy nie wiedziała jak mnie przerazić, dokuczyć - opowiadała mi w obrzydliwy sposób o badaniach ginekologicznych i co mi zrobi taki ginekolog.
Obśmiewała moją dziewczęcość - miałam może 8 lat... może 9. Lubiła też opowiadać jak bardzo jestem obrzydliwa moim koleżankom i kolegom - przy mnie. Lubiła też mnie bić przy koleżankach i kolegach, nawet jako nastolatkę. Potem częstowała wszystkich papierosem i udawała świetną kumpelę. Nie sposób opowiedzieć tego wszystkiego, zresztą jak u wszystkich osób, które w dzieciństwie padły ofiarą przemocy.

To wszystko sprawiło, że wykształcił się u mnie silny syndrom ofiary. Bardzo przeszkadzało mi to w dorosłym życiu, ale nie potrafiłam nic z tym zrobić. Z biegiem lat stałam się alkoholiczką. I dopiero na terapii alko dowiedziałam się, że ciągłe stawianie się w roli ofiary to też jest agresja. Bierna.
Wmurowało mnie. Ja i agresja? Kiedy zaczęłam to analizować, to faktycznie doszłam do szokujących wniosków - całe życie w oderwaniu od siebie i swoich potrzeb, bez brania odpowiedzialności za siebie i ciągłym szukaniu winnych, uzależniona od otoczenia i tym otoczeniem manipulująca. Nieświadomie oczywiście. Wówczas nie miałam dostępu do siebie.
Nie umiałam inaczej. Tylko taka postawa pozwalała mi przetrwać w starciu z agresywną matką. Dorosłam, wyprowadziłam się z domu, ucięłam kontakt z matką, schemat został. Ciągły strach, który też nie był mój. Ciągły wstyd.
Dziś bardzo nad tym pracuję, dużo zrobiłam, dużo jeszcze muszę zrobić.
Ja też jeszcze czasem łapię się, na paraliżującym wstydzie, że o czymś sama zadecydowałam, coś miałam odwagę zaproponować, czemuś się przeciwstawić... ale na szczęście coraz rzadziej. Wraz z postępem terapii, otwierają się kolejne "klapki" i jest odczuwalnie lepiej, a wiem, że będzie jeszcze lepiej, bo ufam sobie i wiem, że potrafię to zrobić %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Katarzynka77, Alex75, Bajka, Niewidzialna

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/21 10:05 #17

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Wszystko przemija
  • Posty: 2125
  • Otrzymane podziękowania: 2187
Witaj jak przeczytalam ksiazke JOHNA BRADSHAUW powrot do mojego wewnetrznego domu ,polecam
Wszystko przemija nawet wczoraj ,nie warto zyc hstoria
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bajka

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/21 20:53 #18

  • Bajka
  • Bajka Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 14
  • Otrzymane podziękowania: 18
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Czytam i myślę nad tym co piszecie. Dziękuję

Pierwszy miting on-line za mną. Czuję, że coś pod powierzchnią tj pod moją skorupa uruchomił, ale nie wiem co. Nie umiem tego nazwać, nie umiem zidentyfikować. Coś się we mnie kłębi i wiem, że będzie szukało ujścia. Dotychczas emocje zajadałam. Od dwóch miesięcy tego nie robię i porównując do alkoholu żyje na XXXXXXXscisku. Stąd min mój post tutaj i szukanie terapii, a także uczestnictwo w mitingach. Sam brak obzerania się nie wystarczy, nie załatwi sprawy. Po tych dwóch miesiącach stwierdzam, że właściwie to początek góry lodowej, sam jej wierzchołek. Problemu z żarciem juz nie ma, jest natomiast cały syf w postaci nadmiernie rozdmuchanego ego, poczucia lepszości od innych, a jednocześnie bardzo niskiej samooceny. Pełno sprzeczności, chos. Sama nie wiem za co się zabrać. Tyle mam braków, tyle rzeczy do nadrobienia. Tyle niepozalatwianych tematów
Ostatnio zmieniany: 2020/06/21 21:25 przez Alex75. Powód: Wulgaryzm
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/21 21:32 #19

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 3198
  • Otrzymane podziękowania: 6185
Fajnie, że skorzystałas z mityngu i coś 'uruchomił', z czasem pewnie będzie większe zrozumienie co tam drgnęło.
Pamiętam jak u mnie pojawiały się takie etapy. Coś się wydarzyło lub ktoś powiedział jakieś zdanie i to spowodowało zmiany w myśleniu. A to był dobry początek do pracy nad sobą.

Jeszcze jedna ważna uwaga. Słowo, które uzyłaś występuje w słowniku jako wulgaryzm, których zgodnie z regulaminem nie używamy. Zwróć proszę no to uwagę ponieważ następne użycie będzie skutkowało czasową blokadą konta. Dziękuję
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/21 21:41 #20

  • Bajka
  • Bajka Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 14
  • Otrzymane podziękowania: 18
Dziękuję za uwagę, to słowo znalazłam tu na forum, myślałam, że jest akceptowalne.

U mnie nie ma myśli, jest pustka, a pod nią jakiś szum, którego nie potrafię zidentyfikować. Być może po prostu chce się nazrec i szukam sobie powodu, bo w końcu ruszyłam coś czego ja podświadomie dotykać nie chce
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/22 13:54 #21

  • Bajka
  • Bajka Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 14
  • Otrzymane podziękowania: 18
Bajka napisał:
Być może po prostu chce się nazrec i szukam sobie powodu, bo w końcu ruszyłam coś czego ja podświadomie dotykać nie chce

Może napiszę coś więcej o napadach kompulsywnego jedzenia. Otóż jestem człowiekiem,który unika i ucieka przez całe swoje życie. Jako dziecko wyrobiłam sobie taki mechanizm, żeby jakoś przetrwać, prawda o mojej rodzinie była zbyt bolesnai nie mogłam jej przyjąć do siebie. Wolałam uciec w swiat iluzji, książek, wyobrażeń, a także w jedzenie. Jedzenie było moim remedium na samotność, bardzo dobrze pamiętam jak kiedyś, jako dziecko, zostałam sama w domu i zjadłam 5kg jabłek w ciągu dnia. Albo jako kilkuletnie dziecko chodziłam do lodówki po ser. Myślę, że to był mój sposób na zabicie czasu, "nudę".. czyli właściwie ucieczka, zajęcie sie czymś.
Myślę o tej nudzie. Ta nuda to nic innego jak niechęć do tego, by spędzić czas ze sobą.
Nigdy nie miałam problemów z wagą, zawsze byłam szczupła, jako dziecko chuda, nie utożsamiałam tego z odchudzaniem. Chodziło chyba o zajęcie się czymś.

Dużo myślę ostatnio o akceptacji siebie w kontekscie życia w społeczeństwie i relacji międzyludzkich. Myślę, że to jest ze sobą powiązane. Bycie zdrowym dla mnie oznacza lubienie siebie i lubienie spędzania czasu ze sobą samym. Nie mam znajomych, nie mam przyjaciół - odtrąciłam wszystkich życzliwych mi ludzi, bo nie lubię spedzać czasu ze sobą i nie akceptuję siebie. Nie jestem więc atrakcyjna dla innych, bo w relacjach oczekuje, że ciągle ktos cos bedzie mi dawał - uznanie, akceptację, ciągłe zapewnienia sympatii. Sama sobie nie umiem tego dać i przyciągam takie same osoby, które, tak jak ja są podziurawione i z deficytami. Wchodzę z nimi w toksyczną relację, a następnie odcinam te osoby, bo nie są to ludzie z którymi chce się kolegować (manipulują mną, wykorzystują, etc). I jestem sama i utwierdzam się w przekonaniu, że nikt mnie nie lubi, bo jest coś ze mną nie tak. A tak naprawdę to powinnam zająć się sobą i siebie naprawić.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): freelander, Katarzynka77

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/23 17:58 #22

  • Bajka
  • Bajka Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 14
  • Otrzymane podziękowania: 18
Dzień dobry, kolejny miting za mną. Staram się robić wszystko co mogę dla swojego zdrowienia, a więc czytam, słucham wykładów i uczęszczam na mitingi. Ponad to zapisałam się do kilku przychodzi na listę rezerwową i czekam, aż się odezwa. Mam zamiar dobrze wykorzystać ten czas i wszystkie dostępne środki jakie tylko przyjdą mi do głowy. Oprócz tego dużo rozmawiam z mężem i staram się jakoś sobie wszystko układać w głowie.

Doszło do mnie ostatnio, że ja wcale nie muszę nic robic z moim dysfunkcyjnym dzieciństwem. Ja po prostu muszę przeżyć tamte emocje, dać sobie zgodę na to, żeby wybrzmiały. Tyle i aż tyle. Ta myśl była dla mnie bardzo uwalniająca.

Myślę o powrocie do nauki francuskiego. Kiedyś umiałam go na tyle dobrze, że zdałam całkiem nieźle z niego maturę. Nienawidzislsm tego języka odkąd moja Siostra po powrocie z moejje wywiadówki sprzedała mi historie jakoby Pani od francuskiego powiedziała jej, że nie mam talentu do języków. Uwierzyłam w to i od tego momentu przestałam się go uczyć. Dopiero po latach zdałam sobie sprawe z tego, że to była ściema. Teraz jak i tym pisze czuję ogromna złość na Siostrę. Ogromny gniew. I żal, że zmarnowała we mnie potencjał.
A prawda jest taka, że to ja sama go zmarnowałam, bo oddałam mojej Siostrze odpowiedzialność za moje życie. Pozwoliłam by czyjas zmyślona historia wpłynęła na moje życie. Byłam dzieckiem, nie umiałam inaczej. Czas sobie wybaczyć i iść do przodu. I może zapisać się na kurs francuskiego? A może zaczsc samej go powtarzać?

Z rzeczy miłych to jestem sobie bardzo wdzięczna za dzisiejszy trening, zdrowe jedzenie i prezenty w postaci dwóch książek. Odkład nie uciekam w jedzenie jestem bardzo zadowolona z tego jak poprawia się moja sylwetka. Tak dobrze jak teraz nie wyglądałam od 5 lat czyli od zawodów sylwetkowych, w których kiedyś startowałam. Może kiedyś napisze więcej o tym, to duży kawał mojego życia, pasja i hobby. Ale to innym razem
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Zakapior, Alex75, marcin19, Xena

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/24 12:18 #23

  • Bajka
  • Bajka Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 14
  • Otrzymane podziękowania: 18
Bardzo mi dziś ciężko. Mam w sobie ogromna złość. Chwilami jestem pogodna i spokojna, a chwilami nerwowa, agresywna i wściekła. Nie wiem co się że mną dzieje, nie mogę się poukładać.

Z rzeczy pozytywnych to zaczęłam czytać świetna książkę, 6 filarów poczucia własnej wartości. Bardzo polecam, jestem w połowie i odliczam czas do drzemki córki, by móc do niej wrócić
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin19

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/24 16:39 #24

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 3198
  • Otrzymane podziękowania: 6185
Gdzieś tam pewnie jest tego przyczyna. Te emocje są pewną informacją. Ja cały czas uczę się rozpoznawać przyczyny a wtedy mogę coś z tym zrobić.
Na przykład nie tak dawno poczułam złość i nie bardzo wiedziałam dlaczego. Zadawałam sobie pytania, co się stało, kiedy to się pojawiło. I po takiej analizie doszłam do wniosku że postawiono mnie w sytuacji w której nie bardzo chciałam się znaleźć, trochę za moimi plecami. Ktoś przekroczył moje granice, nie zapytał mnie o zdanie i zadecydował za mnie. Jak już poznałam przyczynę złości postanowiłam porozmawiać z tą osobą żeby więcej tak nie robiła bo to mi się nie podoba.
Ja mniej więcej w ten sposób dochodzę co się ze mną dzieje
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/25 09:39 #25

  • marcin19
  • marcin19 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 783
  • Otrzymane podziękowania: 1901
Bajka napisał:
Bardzo mi dziś ciężko. Mam w sobie ogromna złość. Chwilami jestem pogodna i spokojna, a chwilami nerwowa, agresywna i wściekła. Nie wiem co się że mną dzieje, nie mogę się poukładać.

Miewam podobnie. Dochodzi też poczucie pustki i apatii. U mnie jest to oznaką tego, że czegoś mi brakuje i potrzebuję zmian.
Aniou stróś i jego ładniejsza połówka

Mogę być tam gdzie Ty, do końca moich dni,
Mogę być kimś, będąc jednocześnie sobą.
Albo pić od rana Wyborową, bić matkę,
mieć jako dom klatkę schodową.
Mogę skończyć się i nie jestem zdziwiony.
Mogę wszystko, to ma dwie strony.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/27 03:41 #26

  • Bajka
  • Bajka Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 14
  • Otrzymane podziękowania: 18
Alex, Marcin dzięki za Wasze wypowiedzi. Odnajduje w tym siebie.

Nie odzywam się, ale to nie znaczy, że nic nie robie dla siebie i swojego zdrowienia. Przyczyną ciszy jest nagle pogorszenie stanu zdrowia córki. Okaz zdrowia, wesoła i buum. Nagle gorączka. Zaczęło się w czwartek wieczorem i właściwie utrzymuje się cały czas. Zbijamy te temperature odpowiednim lekiem, ale ciągle jest wysoka. Bardzo się martwię i po cichu liczę na to, że to zęby, bo żadnych innych objawów brak. Jeśli to się utrzyma do jutra to konieczna będzie wizyta u lekarza.

Z miłych rzeczy to udało mi się zapisać na konsultacje do psychiatry w ośrodku pod Warszawą. Jedna koleżanka z mitingu mi to podpowiedziała i jeśli to czyta to jestem jej bardzo wdzięczna. Świetny pomysł, w Warszawie nie ma miejsc. Jedyns moja obawa jest taka, że wizyta jest na godz 9.00 rano i w dzień po szczepieniu córki. Może być różnie z jej samopoczuciem i może mężowi nie udać się wziąć urlopu, bo akurat osoba, która go zastępuje w pracy będzie na wakacjach. W obwodzie mam jeszcze Ciocie, która być może będzie mogła zająć się córka, ale wszystko zależy od tego czy po szczepieniu nie będzie gorączkować. Dziecka z temperatura nie zostawię. Staram się nie przejmować tym i cieszyć się, że udało mi się zapisać. Oddaje to SW. Skoro udało się dorwac termin to wierzę, że również uda się tam dojechać.

Pracuje mocno nad sobą, słucham wykładów i "obrabiam" swoje życie. Doszłam do wielu wniosków, wiele drzwi otworzyłam. W mitingach biorę udział na tyle na ile pozwala mi obecną sytuacja z córką, ale zawsze coś dla siebie z nich uszczkne i sama też się odzywam. Chciałabym więcej, ale jak się nie da to się nie da, na to wpływu nie mam.

Pozdrawiam Wszystkich i dziękuję za to, że jest to forum
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, marcin19

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/29 09:14 #27

  • Bajka
  • Bajka Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 14
  • Otrzymane podziękowania: 18
Cześć,

Czuję się okropnie. Zrobiłam chyba duży błąd, ale po kolei.

Otóż od kilku dni prwcuje nad sobą i postanowiłam odkryciami się podzieli z mężem. Opowiedziałam mu o manipulacji jaka wobec niego stosuje (np. Mąż mówi, że zrobi mi jedzenie. Ustalamy co chce. Potem ja mówię, że jednak nie będę jeść, pojde spać. On mówi głupi pomysł, ale ok. Ja idę do kuchni i robię sama cokolwiek. On wchodzi i się śmieje, że jednak jem. A ja z pretensja :misles mi zrobić kolację. Mąż głupieje, przecież mówiłam, że nie chce) w celu wywołania w sobie poczucia ofiary i odtworzenia klimatu z domu i kłótni z nim, żebym mogła się umartwiać.
Maz jest mocno zniesmaczony, mówi, że to paskudne, z czym się zgadzam, ale również widzę cień utraty szacunku. W jego oczach. Nie tylko z tego powodu. Jako uzależniona od żarcia często nim manipulowała, obiecywałam coś i zawslslsm np notorycznie nie odkładałam rzeczy na miejsce choć prosił, czy nie gasilam światła. Jest mną rozczarowany, zawiedziony. Dodatkowo znów przerysowałam samochód, który jest nasz wspólny. Tak bardzo się denerwuje podczas jazdy, dostaje paniki, robię głupoty. Wyłącza mi się mózg. Nie wiem czy na skrzyżowaniu mogę skręcić w lewo. Takie rzeczy. Podkopuje się, wmsiwsm sobie, że się nie nadaje. Wszystko po to, żeby sobie udowodnić, że jestem ofiara. Ciągle chce odtwarzać klimat z domu, ciągle głos Siostry. Opowiedziałam o tym mężowi, jak to usłyszał to powiedział, że to strasznie słabe. To robienie ofiary z siebie, że żałosne. Ze to jak historie pijaka, z których najpierw się śmiejesz z tego co odwalił podczas libacji, a z setna taką historia czujesz, że to żałosne. Strasznie mi wstyd. Tyle rzeczy zawaliłam przez lata ucieczki. Mąż czuję się tak jakby miał drugie dziecko, mnie. Tyle razy prosił mnie o różne rzeczy, teraz mi nie wierzy, że się zmienię. Nie wierzy w mitingi, w leczenie. Podejrzewa mnie o to, że to kolejna moja wymówka, że teraz mogę nic nie robić i będę zwolniona ze wszystkiego, bo przecież się leczę. A ja mu nie mogę obiecać, że od dziś będę odpowiedzialna i nie będę głupot robić za kółkiem. Nie wiem tego. Powiedziałam mu, że mam przekonanie w sobie, że to się powtórzy. Wkurzył się, bo on tego nie rozumie. Ja też nie chce się tak czuć, jak niezdarą, ofiara, fsjtlsos. Ale się czuje, przegrywam z tym.
Czuję, że wariuje. Czy ja jestem wariatka? Czy ja powinnam się leczyć? Czy stwarzam zagrożenie dla innych?

Mam ochotę się użalać nad sobą. Nie chcę tego. Córka śpi, ma ostatnio ciężki czas. Ta temp to trzydniówka. Ma mały apetyt, noce ss ciężkie. Tonę. Czuję, że tone
Ostatnio zmieniany: 2020/06/29 09:19 przez Bajka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/29 09:47 #28

  • Bajka
  • Bajka Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 14
  • Otrzymane podziękowania: 18
Jak ktoś to czyta to proszę, odezwijcie się. Nie radzę sobie ze sobą
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/29 09:57 #29

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 3198
  • Otrzymane podziękowania: 6185
Bajka napisał:
A ja mu nie mogę obiecać, że od dziś będę odpowiedzialna i nie będę głupot robić za kółkiem. Nie wiem tego. Powiedziałam mu, że mam przekonanie w sobie, że to się powtórzy.

Jako osoba współuzależniona nie mogę oczekiwać zrozumienia od otoczenia bo ludzie nie mają pojęcia co się ze mną dzieje, co czuję, jakie są mechanizmy choroby. Zrozumie mnie tylko druga współ. Tak sobie myślę, że podobnie może być z twoim mężem, któremu trudno jest zrozumieć co się z Tobą dzieje.

Natomiast to drugie zdanie skojarzyłam z sytuacją kiedy mój ex mówił do mnie, że 'nie wie czy dam radę'. Z czasem zrozumiałam że to była jego furtka do picia, niejako mówił do mnie 'to się będzie powtarzać bo jestem chory więc się nie zdziw'.

Jak pisałam wcześniej potrzebowałam terapii i pomocy specjalisty żeby zacząć pracować nad sobą i wiedzieć jak to robić. Pisałaś że jesteś na liście oczekujących na terapię i uczęszczasz na mitingi. Myślę że to dobry kierunek. Ja do tego wspomagam się literaturą. Mąż może nie wierzyć w terapię ale ważne że ty w nią wierzysz. Jak zobaczy zmiany w twoim zachowaniu być może zmieni zdanie.
Ostatnio zmieniany: 2020/06/29 09:58 przez Alex75.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kayo78

Dziecko dziecka alkoholika 2020/06/29 10:25 #30

  • Kayo78
  • Kayo78 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 571
  • Otrzymane podziękowania: 1751
Bajka, przez całe życie nauczyłaś się funkcjonować jak ofiara - to był okropny, ale znany i bezpieczny świat. Wszyscy źli, ja - biedna i bezradna.
Coś się zaczyna zmieniać, ale mózg chce uciec w stary "bezpieczny" schemat. W coś może i niefajnego, ale to miejsce już znasz i wiesz jak tam jest.
Budzi się jednak Twoja świadomość, więc komfortu powrotu do utartych ścieżek już nie ma. Niby wiesz jak to zrobić, ale ten stary schemat uwiera jak kamyk w bucie - tak źle i tak niedobrze.

Jesteś w procesie, to normalne. Budzi się złość, strach, niezrozumienie, lęk, frustracja i każdy z nas, kto zaczął pracę nad sobą, samopoznaniem i zrozumieniem - bardziej lub mniej przez to przechodził. Wchodzisz w nowe.

Jeśli zaczęłaś opowiadać mężowi, wg starego schematu, czyli natychmiast weszłaś w rolę ofiary i bezlitośnie wypunktowałaś swoje "przewiny", to nie dziw się, że on natychmiast wszedł w rolę jaką mu wyznaczyłaś - czyli surowego cenzora. Takie rozmowy są ważne, ale myślę sobie, że nie ten etap - póki co służą Ci żeby sobie dokopać - oczywiście na zupełnie podświadomym poziomie.

Terapia, to genialny pomysł, no i daj sobie czas kwiaaatek
A samochód i ja przerysowałam niedawno. I co? I nic. Bywa. Kolana też nieraz obdarłam, a nie znaczy to, że nie potrafię chodzić i coś ze mną nie tak %%-
Ostatnio zmieniany: 2020/06/29 10:26 przez Kayo78.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, marcin19