Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Ta część Forum jest dla Dzieci, których rodzice aktualnie lub w przeszłości nadużywali alkoholu lub innych środków chemicznych

  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: Tak bardzo chciałam jej pomóc

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/15 21:38 #1

  • smerfEDKA
  • smerfEDKA Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 39
  • Otrzymane podziękowania: 56
Drodzy forumowicze,

odkąd tylko pamiętam moja mama piła alkohol - popijała mniejsze ilości (drink, piwo itp) niemal każdego dnia, a czasami piła dużo więcej. Były dni, że znikała na parę dni, gdy byłam z siostrą dzieckiem. Radziłyśmy sobie wtedy same. Pracowała ciężko, żeby nas utrzymać (wychowywałyśmy się bez taty), miałyśmy w niej mimo problemów z nadużywaniem alkoholu ogromne wsparcie. Jednak alkohol był zawsze i żadna z nas nie odważyła się powiedzieć o tym słowa. Mama ma bardzo ostry charakter. Teraz jesteśmy już dorosłe. Każda z nas ma swoje rodziny. U mamy alkohol wciąż jest. Ostatnio dwukrotnie, gdy pojechałam do niej bez zapowiedzi - była bardzo pijana. Ledwo stała na nogach. Piła oczywiście sama. Napisałam list. List, pełen miłości, wdzięczności i szacunku oraz prawdy - że jako dziecko widziałam jej chorobę; że odkąd pamiętam piła alkohol. Nie czytała go w mojej obecności. Dwa dni później pojechałam do niej, a ona odwróciła się ode mnie. Nie pozwoliła wejść do domu. Powiedziała, że musiałam ją bardzo nienawidzić. List nie był w tonie oskarżycielskim. W moim odczuciu był pełen miłości i troski o nią. Wiele trudu mnie kosztowało, by go jej wręczyć. Pomagałam mamie każdego dnia, ona mi również. Teraz to ja czuję się znienawidzona. Z relacji siostry wiem, że mama jest na mnie wściekła. Nie potrafię sobie wyobrazić co będzie dalej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, aga66, jerzak, williwilli55, Alex75, marcin19

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/15 21:47 #2

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 13647
  • Otrzymane podziękowania: 18045
Witaj :czesc:
To norma u czynnego alkoholika, nie chce znać prawdy o sobie i swoim postępowaniu. Szuka wszystkiego u wszystkich, aby tylko nie u siebie, odwracać uwagę i winnych szukać. Jak Ty sobie radzisz, jak Ty się czujesz? Masz własne życie i mama również, nic za nikogo nic nie zrobisz, możesz tylko o siebie zadbać.
Jestem Monika alkoholiczka.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, andrzejej, Margaretka, smerfEDKA

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/15 22:04 #3

  • smerfEDKA
  • smerfEDKA Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 39
  • Otrzymane podziękowania: 56
Próbowałam jeszcze dwukrotnie podjąć rozmowę i zostałam znowu odtrącona. Strasznie mi źle. Czuję się ukarana za szczerość. Dużo płakałam. Teraz jest cisza między nami od tygodnia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/15 22:46 #4

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 13647
  • Otrzymane podziękowania: 18045
Mama nie chce i potrzeba to zaakceptować, nic innego nie pozostaje. Czas pokaże czy zmiana nadejdzie czy nie.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): smerfEDKA

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/15 22:48 #5

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 2787
  • Otrzymane podziękowania: 5308
Moja mama zaczęła pić gdy miałam 15 lat. Ojciec odszedł a ona zaczęła szukać ucieczki w alkoholu i tak już zostało. Moje rodzeństwo było młodsze, bardzo się to odbiło zwłaszcza na najmłodszym. Zawsze powtarzała, że ciężko pracuje i jej też się coś od życia należy. Bardzo się denerwowała jak ktoś próbował jej zwrócić uwagę. Pije do dziś. Kilka lat temu, chcąc dla niej dobrze, porozmawiam o jej problemie z bliską nam osobą. Była strasznie zła płakała i mówiła "dlaczego mi to zrobiłaś". Nic to nie pomogło. Z czasem złość przeszła, picie nie. W zeszłym roku zdecydowała się pójść do psychologa i na spotkanie AA, wyciągnęła wnioski, że nie jest z nią tak źle w porównaniu z tymi "co stracili pracę, mieszkanie itp". Jest na emeryturze, schorowana ale pije dalej, z tym że próbuje to ukryć.
Po moim związku z alkoholikiem poszłam na terapię. Tam dowiedziałam się między innymi, że nie mam na niego wpływu i tak samo na mamę. Przestanie pić, jeśli ona będzie tego chciała. Zostawiłam to. Zajęłam się sobą, dowiedziałam się jak ta cała sytuacja na mnie wpłynęła i co mogę zrobić żeby to zmienić. Na nią wpływu nie mam żadnego, nawet jak się będzie zapijała na śmierć.
Ostatnio zmieniany: 2020/01/15 22:50 przez Alex75.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, smerfEDKA

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/15 23:56 #6

  • smerfEDKA
  • smerfEDKA Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 39
  • Otrzymane podziękowania: 56
Bardzo dziękuję za odpowiedzi. Alex 75 czy Ty masz kontakt z mamą? Ja nie wiem jak się zachowywać jak moja mama w końcu będzie chciała rozmawiać. Byłam bardzo delikatna w tym wszystkim, ale może pora na stanowczość? Może powinnam powiedzieć, że czuję, że zdeptała mnie i moje uczucia? Sama nie wiem. Jestem pogubiona. Wiele spraw mnie z mamą łączy - musimy niejako funkcjonować razem. Moje dzieci będą niedługo pytać dlaczego nie przyjeżdża? Nie umiem wyobrazić sobie przyszłości. I jeszcze jedna kwestia, która mnie zastanawia po tym wszystkim - czy moje obserwacje na temat jej uzależnienia mogą być niezasadne?
Ostatnio zmieniany: 2020/01/16 00:07 przez smerfEDKA.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): williwilli55

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/16 01:36 #7

  • williwilli55
  • williwilli55 Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1880
  • Otrzymane podziękowania: 3519
:czesc:
Darek alkoholik
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/16 05:46 #8

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 17461
  • Otrzymane podziękowania: 27274
Witaj SmerFEDKA :czesc:
Alkoholizm to choroba, do której chory przyznaje sie ostatni. Czy są zasadne? Z Twojej strony myślę, że TAK ale Mama przecież pije po to żeby zniekształcić myślenie, uciec od prawdy o sobie....
Tym samym odbiór Twojego listu, nie taki jaki chciałaś przekazać, mama odebrała po swojemu. Bo: nikt jej nie kocha, cały świat jest skierowany przeciwko niej, więc wszyscy sa winni jej picia ale nie ona.
Zrobiłaś co uznałaś za słuszne. sądzę, że tym listem przyniosłas sobie ulgę choć cierpisz. Natomiast udzieliłaś jej informacji co czujesz, że sie martwisz....może do niej kiedyś to dotrze.

Do mnie dotarło po latach. Córka pisała podobne listy kiedy leżałam w domu pijana, nieświadoma, że ją krzywdzę. Składałam te karteczki w jedno miejsce, potem czytałam dalej zapijając...aż do TERAZ.

Nie wiem co będzie z Twoją mamą, najlepiej jak diagnozę postawi sobie sama bo nikt za nią tego nie zrobi. Dlatego zapytam się co z Tobą, czy zamierzasz podjąc jakieś kroki by rozpocząć swoje leczenie, by żyć, nie cierpieć z powodu picia mamy, poczuć szczęście?
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): williwilli55, Margaretka

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/16 06:13 #9

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu..
  • Posty: 3138
  • Otrzymane podziękowania: 9268
Witaj smefEdka :czesc:
Jestem Bernadetta współuzależniona i była żona alkoholika.
Porównywalnie do Twojej Mamy, pamiętam jak powiedziałam mojemu byłemu mężowi co powiedział o nim nasz ośmioletni wówczas syn. Mąż bardzo się obraził na syna, była to prawda bardzo dla niego nie wygodna. Ponieważ nie wiedział co z tym zrobić, najlepiej oczywiście było się napić i odbić piłeczkę, bo przecież on się tak stara a nawet syn go nienawidzi i nie szanuje. :wmur:
Może coś z czasem dotrze a może nie. Na alkoholizm drugiej osoby nie mamy wpływu. %%-
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): williwilli55, marcin19, smerfEDKA

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/16 06:20 #10

  • smerfEDKA
  • smerfEDKA Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 39
  • Otrzymane podziękowania: 56
Dziękuję dziewczyny. Szekla - jak przez te lata odnosiłaś się do córki? Czy byłaś złośliwa wobec niej? Jak ona reagowała, widząc, że listy nie przynoszą zmian? Dalej nie wiem, co robić jak mama w końcu przyjdzie :(

List dałam w pełni świadomie, choć pełna obawy. Chciałam to zrobić, bo gdyby coś jej się stało to nie wybaczyłabym sobie nigdy, że nie powiedziałam, co myślę. Czuję się, jakbym zdjęła sobie kłódkę z ust, a tym samym rozpętała wojnę.
Ostatnio zmieniany: 2020/01/16 06:24 przez smerfEDKA.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): williwilli55

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/16 06:38 #11

  • hofi
  • hofi Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 308
  • Otrzymane podziękowania: 774
Dobry pomysl z listem, zareagowala typowo dla osoby uzaleznionej... poprostu zepsulas jej tym komfort picia...
Bardzo dobrze zrobilas , ale to polowa sukcesu... druga sprawa czy cos z tego wyciagnie bo dotarlo do niej napewno wnioskujac po jej zachowaniu.
Pozdrawiam i 3mam kciuki . Radek alkoholik.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Margaretka, smerfEDKA

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/16 08:00 #12

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 2787
  • Otrzymane podziękowania: 5308
Tak, mam z nią kontakt ale szczerze mówiąc taki bardziej z poczucia obowiązku bo jest schorowana. Na temat jej picia nie rozmawiamy. Nie ma sensu, jak wcześniej pytałam zawsze się wypierała. Kiedy z 2 tygodnie temu z nią rozmawiałam (nie na temat alkoholu) to później tej rozmowy w ogóle nie pamiętała. Jakiś czas temu jej powiedziałam, że nawet jak zaprzecza to ja i tak wiem, że ona pije ale to jest jej życie i może robić co chce i nikt nie będzie za nią chodził i jej pilnował skoro sama nie chce o siebie zadbać. Lekarz po zawale zabronił jej jakiekolwiek ilości alkoholu. Wtedy myślałam, że to jest jej dno, nie było.
Gdybym nie chodziła na terapię na pewno nie potrafiłabym tak ustosunkować się do jej picia. Dziś wiem, że gdybym nawet na rzęsach stanęła i tak nie mam wpływu na drugiego człowieka. Z kolei ona ma prawo żyć tak jak chce nawet jeśli według mnie jest to powolne zabijanie samego siebie. Muszę to uszanować.
Ostatnio zmieniany: 2020/01/16 10:22 przez Alex75.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): smerfEDKA

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/16 08:05 #13

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 17461
  • Otrzymane podziękowania: 27274
smerfEDKA napisał:
Szekla - jak przez te lata odnosiłaś się do córki? Czy byłaś złośliwa wobec niej? Jak ona reagowała, widząc, że listy nie przynoszą zmian? Dalej nie wiem, co robić jak mama w końcu przyjdzie :(
Nie potrafiłam być do Niej złośliwa. Raz prawdopodobnie w alkoholowym amoku powiedziałam Jej cos przykrego. Nie wiem co, Ona też nie chciała mi tego powtórzyć. Do dziś żyję w niewiedzy i może tak jest lepiej :-?
Kilkudniowe ciągi co kilka miesięcy (najwyżej trzy), tak wyglądało wtedy moje chlanie. Podczas wychodzenia z ciągu była totalna skrucha, przepraszanie i obiecywanie. Potem już nawet przepraszać nie umiałam, obiecywać też nie miało sensu. Nie dotrzymywałam słowa. Nie wiem czy to szacunek do Niej, czy też strach przed skutkami odstawienia alkoholu ale wiem, że byłam potulna jak baranek.
Miałam tylko Ją a na reszte świata byłam zamknięta.
Nie umniejsza to jednak krzywdom jakie Jej wyrządziłam.
Te okresy mojej abstynencji były dla Niej okresami NADZIEI, WIARY......
Kolejny ciąg to lęgnięcie tego wszystkiego w gruzach.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): williwilli55, Margaretka, Alex75, smerfEDKA

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/16 09:19 #14

  • smerfEDKA
  • smerfEDKA Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 39
  • Otrzymane podziękowania: 56
hofi napisał:
Bardzo dobrze zrobilas , ale to polowa sukcesu... druga sprawa czy cos z tego wyciagnie bo dotarlo do niej napewno wnioskujac po jej zachowaniu.

Hofi - dziękuje, daje mi to cień wiary, że może coś z tego będzie. Mimo, że ostatnio wyczytałam, że moja wiara i nadzieja to jest nic innego jak naiwność to jeszcze wierzę. Powoli otwieram oczy, ale naprawdę mnie to wszystko przeraża.

Szekla - wiele wspólnego widzę w naszych historiach.
Ostatnio zmieniany: 2020/01/16 09:23 przez smerfEDKA.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): hofi

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/16 10:43 #15

  • smerfEDKA
  • smerfEDKA Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 39
  • Otrzymane podziękowania: 56
Jeszcze jedno mnie zastanawia: co robią osoby uzależnione w trakcie takiego milczenia?

Czy po podjęciu leczenia i szczerym otwarciu na terapię i rozmowy z terapeutami możliwe jest, że wiele kwestii zostanie zrozumiałych przez alkoholika, jeżeli terapia trwa 4 tygodnie i jest prowadzona w trybie dziennym? Czy zmiany są zauważalne?
Ostatnio zmieniany: 2020/01/16 10:44 przez smerfEDKA.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/16 10:59 #16

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7233
  • Otrzymane podziękowania: 12310
Witaj Edka. Mam na imie Ula i jestem trzezwiejaca alkoholiczka.
Czytajac Twoj pierwszy post, mialam wrazenie, ze czytam o sobie i swoich corkach... tyle, ze mnie udalo sie zaczac trzezwiec, zanim moje dziewczyny osiagnely pelnoletnosc.
Jestem pewna, ze ten list jest teraz dla Twojej mamy jak to ziarenko piasku, ktore dostaje sie do wnetrza ostrygi, zeby za jakis czas zamienic sie w piekna perle. Zanim sie to jednak stanie to musi bolec, gniecie i uwiera.
Twoja mama zareagowala atakiem, bo czuje bezsilnosc... znam to bardzo dobrze z autopsji.
Zostaw ja teraz z tym uczuciem. Jesli ona zacznie trzezwiec to kiedys podziekuje Ci za ten list. A jesli nie zacznie trzezwiec... coz i tak sie zdarza, ale wiedz, ze nie masz na to wplywu.
Twoja mama nie pije przez Ciebie i nie zacznie trzezwiec dla Ciebie. Musi zrozumiec, ze robi to dla siebie samej, tak osiaga sie trwala trzezwosc.
Zajmij sie teraz soba i swoim zyciem. Zrobilas i tak bardzo duzo.
Pozdrawiam i fajnie, ze z nami jestes @};-
"I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja ze swoją miłością niech sobie będę głupi." Sted
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, williwilli55

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/16 11:24 #17

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 17461
  • Otrzymane podziękowania: 27274
Wiara czyni CUD-a ale tak naprawdę to nie ma CUD-ownego lekarstwa na chorobę CUD (Ciało, Umysł, Dusza), czyli sama terapia, bez szczerej chęci chorego, nic nie zdziała.
Ja po swojej terapii piłam, inni są do dzisiaj trzeźwi. Widzisz więc, że nie ma reguły.
W swoim chlaniu byłam sama. Sama piłam, sama sie podnosiłam. Córka widząc w jakim jestem stanie zostawiała mnie samą i szła do Taty, aż w końcu się do Niego wyprowadziła. Ja piłam dalej.
Nadszedł moment, że sama z siebie podjęłam decyzję o niepiciu. nie dla Córki czy kogokolwiek. Siebie miałam dość, na siebie nie mogłam sie patrzeć więc podjęłam próby niepicia.
Różnie to z tymi próbami bywało ale jednak zauważałam jakieś zmiany we mnie, nie chciałam ich stracić.
Dołożyłam do zdrowienia małe co nieco i się trzymam.
Wszystko jest do zrobienia. Alkoholik pozostawiony tylko sobie dopiero zaczyna myśleć nad tym co dalej. Mając opiekę, wsparcie raczej nie będzie chciał opuścić swojego życia w iluzji.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Margaretka, Alex75, smerfEDKA

Co było Waszym "dnem" 2020/01/16 12:41 #18

  • smerfEDKA
  • smerfEDKA Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 39
  • Otrzymane podziękowania: 56
Czym był Wasz punkt zwrotny? Nie wiem czy można o to pytać... jeśli nie to przepraszam.
Ostatnio zmieniany: 2020/01/16 12:43 przez smerfEDKA.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/16 12:53 #19

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu..
  • Posty: 3138
  • Otrzymane podziękowania: 9268
SmerfEdko tu jest Twój temat, proszę nie zakładaj nowych. Tu możesz zadać pytanie. Na forum obowiązuje taka zasada.. jeden użytkownik=jeden wątek.
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/16 16:38 #20

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5308
  • Otrzymane podziękowania: 9746
nie mam pewności, czy Twoja mama była gotowa, na przyjęcie takiego listu i zawartych w nim słów.
Alkoholik wie, że pije. Wie, że czyni to co czyni, że ktoś może z powodu jego picia czuć się źle. Ale jednocześnie alkoholik sam się usprawiedliwia.
Nie wiem, czemu Twoja mama zaczęła pić i jakie były jej początki.
To w zasadzie nie jest ważne.
Ważne, co ty czujesz, jak Ty sobie z Tym teraz radzisz.
Ona ma prawo do tego, żeby dalej zaprzeczać. Ma prawo do tego, żeby żyć jak lubi - niestety.
Ty masz prawo do rozmowy czy napisania listu, ale obie macie równorzędne prawo do swoich uczuć i emocji- W tym złosci, niechęci. A złość bierze się najczęściej z najbardziej sfrustrowanych potrzeb.
Nie wiem, jakie potrzeby Twojej mamy są niezaspokojone, co obudziłaś w niej tym listem.
Ale poczekaj.
Ona też potrzebuje czasu.
Ty potrzebowałaś napisać list.
Ona potrzebuje czasu, żeby go przyjąć.
Ostatnio zmieniany: 2020/01/16 16:38 przez Bea.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): smerfEDKA

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/16 20:25 #21

  • smerfEDKA
  • smerfEDKA Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 39
  • Otrzymane podziękowania: 56
Czuję się bardzo źle. Płaczę, nie śpię. Jestem zrezygnowana.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/16 20:33 #22

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5308
  • Otrzymane podziękowania: 9746
dlaczego czujesz się źle?
Czy potrafisz nazwać te uczucia?
Czy chodzi o odtrącenie, niebranie pod uwagę? Czy czujesz się niekochana?

czy potrafisz też nazwać emocje, które Cię popchnęły do napisania listu?

płaczesz i nie śpisz, bo czegoś oczekiwałaś - czego?
Ostatnio zmieniany: 2020/01/16 20:34 przez Bea.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/16 21:23 #23

  • smerfEDKA
  • smerfEDKA Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 39
  • Otrzymane podziękowania: 56
Czuję się źle, bo może nie powinnam ingerować w życie dorosłej osoby. To faktycznie jej sprawa.

Płaczę, bo myślę, że mnie skreśli, odejdzie z mojego życia.

List napisałam, bo się bałam, że coś jej się stanie i że sobie nie wybaczę, że jej nie powiedziałam, co myślę w głębi serca.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/17 21:02 #24

  • smerfEDKA
  • smerfEDKA Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 39
  • Otrzymane podziękowania: 56
Dalej nie śpię, mam całą głowę pełną myśli.

Byłam też u lekarza i powiedział, że mam bardzo wysokie ciśnienie i może to się źle skończyć.

Kocham zdecydowanie za mocno. Nie umiem pogodzić się, że może ze mnie zrezygnować.

Czy ktoś z Was słyszał na terapii, że list od bliskiej osoby pomógł o decyzji podjęcia leczenia?

Czy jej świadoma rezygnacja ze mnie to utrata więzi? Czy więzi się traci wtedy, gdy ta osoba już nie funkcjonuje normalnie ani przez chwilę?

Zapisuje się do Al-Anon w naszym mieście. Oby mi pomogli wstać z kolan.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/17 21:23 #25

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 2787
  • Otrzymane podziękowania: 5308
Jeśli chodzi o więź z mamą to trudno mi cokolwiek powiedzieć bo mnie akurat wychowywała babcia i tej więzień nigdy z mamą silnej nie miałam.

AlAnon to świetny pomysł zadbaj o siebie. Nie musisz się na spotkanie zapisywać po prostu możesz wejść tak "z ulicy" i korzystać z doświadczeń innych.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/17 21:44 #26

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5308
  • Otrzymane podziękowania: 9746
smerfEDKA napisał:
Czuję się źle, bo może nie powinnam ingerować w życie dorosłej osoby. To faktycznie jej sprawa.

Płaczę, bo myślę, że mnie skreśli, odejdzie z mojego życia.

List napisałam, bo się bałam, że coś jej się stanie i że sobie nie wybaczę, że jej nie powiedziałam, co myślę w głębi serca.

Jednym słowem, bałaś się o nią i dlatego napisałaś list.
A teraz rozpaczasz, bo boisz się jej utraty
Ale pomyśl - w zasadzie Twoja rozpacz bierze się nie z tego, że Twoja mam zareagowała, ale z tego JAK zareagowała. Założyłaś bowiem, że zareaguje inaczej. A już na pewno nie złością.
Nie tego oczekiwałaś.

Niestety, te założenia były z gruntu na glinianych nogach - bowiem każdy dorosły człowiek moze zareagować tak, jak czuje. I na to nie masz wpływu. Wpływ możesz mieć tylko na siebie i na zracjonalizowanie emocji.
Uważam, że należy przyjąć, że Twoja mama na pewno w końcu swoje emocje wyciszy.
Zaś Ty możesz na to spokojnie poczekać.
Jesteś dorosła. Nie musisz już reagować jak dziecko, kiedy mama się nie odzywa, a dziecku się wydaje, zę to już tak będzie zawsze i czuje się opuszczone, niechciane i niekochane. I za wszelką cenę próbuje naprawić to, co we dziecka się zepsuło.
Moim zdaniem ani Ty nie musisz już się trzymać spódnicy - mozesz głęboko oddychać i czekać, zaś mama zapewne już wkrótce poczuje, że Cię przy niej nie ma. I wtedy będzie mogła sobie spokojnie nad listem pomyśleć.

Na razie bomba wybuchała i spowodowała zamieszanie. Ona - całe życie wspierająca, radząca sobie jak umiała, Ty - dorosła nagle odkrywasz swoje prawdziwe myśli.
To dla niej może być trudne.

Pewną receptą jest napisanie drugiego listu, w którym wesprzesz ją w tym, że to co napisałaś w pierwszym może jest trudne do przyjęcia, ale było Ci potrzebne.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana, smerfEDKA

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/17 22:49 #27

  • smerfEDKA
  • smerfEDKA Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 39
  • Otrzymane podziękowania: 56
Bea napisał:
Jednym słowem, bałaś się o nią i dlatego napisałaś list.
A teraz rozpaczasz, bo boisz się jej utraty

Dokładnie tak :( Wcześniej nigdy nie ingerowałam, dopiero teraz - kiedy zaczęłam się bać, że zagraża to jej życiu. Nie wybaczyłabym sobie, gdyby coś jej stało wskutek picia, a ja jej nigdy tego nie powiedziałam. Chciałam mieć pewność, że postępuje tak w pełni "świadomie".

Próbowałam do niej raz napisać, ale zignorowała moją wiadomość.

Nie przyjmuje ode mnie już żadnych słów.
Ostatnio zmieniany: 2020/01/17 22:54 przez Alex75.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/17 23:07 #28

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 2787
  • Otrzymane podziękowania: 5308
smerfEDKO,

Tutaj znajduje się pomóc jak poprawnie cytować:

niepijemy.pl/forum/przewodnik-i-instrukc...orum/98899-cytowanie
Ostatnio zmieniany: 2020/01/17 23:07 przez Alex75.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): smerfEDKA

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/18 08:14 #29

  • smerfEDKA
  • smerfEDKA Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 39
  • Otrzymane podziękowania: 56
Alex75 napisał:
Jeśli chodzi o więź z mamą to trudno mi cokolwiek powiedzieć bo mnie akurat wychowywała babcia i tej więzień nigdy z mamą silnej nie miałam.

Może wtedy jest choć odrobinę łatwiej się zdystansować.

Nasza więź była bardzo silna, stąd ten ogromny stres i cierpienie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/18 08:46 #30

  • Alchemia
  • Alchemia Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 971
  • Otrzymane podziękowania: 1263
:czesc: Pomoc bez zgody to może być też przemoc, mama nie chce pomocy więc uszanuj to .Ty sama potrzebujesz pomocy , rujnujesz swoje zdrowie więc dlaczego się sobą nie zajmiesz???Bardzo silna więż oznacza chorą więż i to nie ważne jest kogo dotyczy, nie bierz na swoje barki pomoc innym bo możesz im i sobie zaszkodzić . "Zawsze bierz siły na zamiary".. Witaj na forum %%-
Ostatnio zmieniany: 2020/01/18 08:47 przez Alchemia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, marcin19

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/18 09:48 #31

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Wszystko przemija
  • Posty: 2097
  • Otrzymane podziękowania: 2125
Witaj czytajac twoje wpisy piszesz z pozycji DDA,zamartwiasz sie o mame ktorej jest dobrze jak jest,ja tez tak mnialam ,ale po zarwaniu kontaktu z mama na 3 lata,wydoroslalam,nie ingeruje w jej zycie chce niech sobie lata za kotami ,ja w tym nie pomagam,jezeli zabiera sie do klotni ze mna,wychodze,albo staram sie reagowac adekwatnie do sytuacji,nie daje sie oskarzac ,ponizac itp,stawim granice,mam czyli dobry kontakt z mama,ale uroslam juz nie pragne pochwal,biora mnie w koncu na powaznie,i brat i mama
Wszystko przemija nawet wczoraj ,nie warto zyc hstoria
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/18 09:51 #32

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7233
  • Otrzymane podziękowania: 12310
A ja myślę, że ten list to dobry kierunek: wreszcie zrobiłaś coś dla siebie, dla tego co jest gdzieś w Tobie głęboko i boli. Nie czuj wyrzutów sumienia z tego powodu.
Myślałaś może o terapii DDA?
"I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja ze swoją miłością niech sobie będę głupi." Sted
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/18 10:00 #33

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 2787
  • Otrzymane podziękowania: 5308
smerfEDKA,
Masz rację. Jest o wiele łatwiej w tej relacji niż z byłym partnerem gdzie byłam zaangażowana po uszy.

Wczoraj natomiast zaobserwowałam coś ciekawego. Rozmawiałam z mamą. Moja siostra dzwoniąc do niej zawsze ją wypytuje co robi, jak jej minął dzień, czy była na spacerze tak jak lekarz jej zalecił, jak jej idzie abstynencja, jak sobie radzi, itp. Ja wiem że ona to robi z troski ale moja mama wczoraj powiedziała, że zanim z nią rozmawia wymyśla sobie odpowiedzi żeby nie wychodziło, że sama siedzi cały dzień w domu. I to mi się skojarzyło z tym co napisała Alchemia, pomoc bez zgody to jest jak przemoc. Szczerze mówiąc jak ktoś by do mnie tak wydzwaniał i wypytywał co robię i dlaczego tak a nie inaczej, bo powinnam inaczej to bym chyba powiedziała "żyj i daj żyć".
Efekt tego jest taki, że moja mama wymyśla sobie rzeczy, których wcale nie robi żeby mieć święty spokój. I oczywiście nie stroni od alkoholu tylko myśli, że nikt o tym nie wie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin19

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/18 11:21 #34

  • smerfEDKA
  • smerfEDKA Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 39
  • Otrzymane podziękowania: 56
Dziękuję wszystkim za tak mądre i krzepiące słowa. Dziękuję, że macie czas na te wpisy.

Jesteście prawdziwymi perłami...

W czwartek pierwsze spotkanie Al-anon.
Ostatnio zmieniany: 2020/01/18 11:26 przez smerfEDKA.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Zakapior, Alex75

Tak bardzo chciałam jej pomóc 2020/01/18 14:12 #35

  • aga66
  • aga66 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 607
  • Otrzymane podziękowania: 913
Witaj Smerfedko :czesc: niczym się nie zamartwiaj,ani niczym siebie nie obwiniaj,wszystko dzieje się tak jak ma się dziać,Twoja Mama skonfrontowała się z Prawdą dlatego nastąpiła taka reakcja z jej strony,najpierw jest szok a potem cisza,ona doskonale wie że ją kochasz a Ona kocha Ciebie,Ona doskonale o tym wie że znalazła się w alkoholowej pułapce ale nie wie jak z niej wyjść bo nie widzi wyjścia,zrobiłaś doskonały krok przekazując jej w formie pisemnej Prawdę,kiedyś Ci Mama za to podziękuje ale dziś zostaw ją samą z tym,co wstrząsnęło jej sumieniem @};- niebawem się odezwie do Ciebie,ale nie czekaj na tą rozmowę,żyj własnym życiem i pozwól na to,aby Ona sama zdecydowała,kiedy ta rozmowa się odbędzie,Cierpliwość-tą cechę należy szlifować dzień po dniu,bez niej w Drogę Uzdrowienia lepiej się nie wybierać ^:)^
Ostatnio zmieniany: 2020/01/18 14:14 przez aga66.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej
  • Strona:
  • 1
  • 2