Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Ta część Forum jest dla Dzieci, których rodzice aktualnie lub w przeszłości nadużywali alkoholu lub innych środków chemicznych

  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: Ja DDA, żona Dorosła Córka Narcystycznej Matki

Ja DDA, żona Dorosła Córka Narcystycznej Matki 2018/05/13 19:50 #36

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Wszystko przemija
  • Posty: 2097
  • Otrzymane podziękowania: 2125
Co widze manipulacje tesciowej calea rodzina ,wywolicze uciekac zamniast sie zdystansowac jak AAL_ANON nakazuje do tego co robi ,mowi ,uzala sie itp Jak lubi kto jej zabroni,dajecie sie wciagac w gerki typu Ja mama jestem ofiara systemu ,u ofiary wszyscy sa be ,bo ma z tego profity Jakies wszyscy beda biegac wokol i sluchac i litowac sie,zona moglaby nauczyc sie stanac z boku i odciac na ile to mozliwe emocjonalnie,wtedy Moze stac sie nawet maly cud ,jestem tego dowodem winmer winmer ,nie bawie sie w TROJKATY TYPU ATAK-SEDZIA-Wybawca .
Wszystko przemija nawet wczoraj ,nie warto zyc hstoria
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomitor, Antea

Ja DDA, żona Dorosła Córka Narcystycznej Matki 2018/08/19 12:25 #37

  • Tomitor
  • Tomitor Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 59
  • Otrzymane podziękowania: 81
Witajcie, dziękuję Wam za odpowiedzi.
Przyjrzeliśmy się z żoną naszym relacjom z jej rodzicami. Uwikłani byliśmy oboje, może nadal jesteśmy, bo dużo o tym myślimy, rozmawiamy i siedzi w nas. Ja byłem chyba nawet bardziej uwikłany niż żona, bo gdy ona jako buntownik stawiała się swojej mamie i ta się na nas obrażała a jeżeli ona to i teść, bo to dobry człowiek ale jak plastelina w jej rękach, to ja dążyłem do przywrócenia poprawnych relacji. Żona raczej olewała, owszem było jej przykro i smutno. Ale to ja podejmowałem jakieś działania, nawiązywałem kontakt, dzwoniłem, rysowałem jakieś serduszka dla teściowej, zdjęcia w ramkach, bzdury, śmiać mi się z tego chce teraz. A jeszcze zdarzało się, że miewałem pretensje do żony o to, że pokłóciła się z jej mamą.
Podjęliśmy decyzję: uniezależniamy się. Widzę, że żonie łatwiej niż mi wprowadzać zmiany.
Pod koniec lipca teściowie zadzwonili do żony, żona nie chciała wdawać się w dyskusje, ale teściowa sprowokowała, no i żona powiedziała jak się czuje w kontaktach z nimi. No i się obrazili. Od tego czasu nie dzwonią, żona też nie dzwoni. Ja też, po raz pierwszy nie mam ochoty, żeby tą sytuację naprawiać. I jest jakby spokojniej w emocjach w małżeństwie. Jedynie szwagierka zadzwoniła do żony zatroskana całą tą sytuacją i próbowała "naprawiać". Żona się rozpłakała podczas tej rozmowy i powiedziała, że boi się swojej mamy. Ale na teraz mam też świadomość, że żona jest psychologiem a więc ma przygotowanie merytoryczne, jest też buntownikiem w tym układzie. Zastanawiam się czy jeszcze mógłbym coś zrobić w tej sytuacji, coś konstruktywnego, czy raczej zająć się sobą.

Wcześniej napisałem:
Jakoś tydzień po świętach Żona dowiedziała się zupełnie przypadkowo od swojej siostry (siostra mieszka blisko rodziców, mąż siostry jest dyrektorem szpitala w którym pracują rodzice) że oni w czerwcu przyjeżdżają do Torunia na tydzień, już od dawna mają zarezerwowany hotel. A nam nie powiedzieli do tej pory o tym ani słowa (!) mimo że do żony dzwonią raz na tydzień-dwa.

Pamiętam jak żona zadzwoniła do mnie z tą informacją. Zobaczyłem wtedy w niej przerażone skrzywdzone dziecko. Gdy później ją o to zapytałem powiedziała, że nie była przerażona ani skrzywdzona, była po prostu wściekła. To w takim razie kogo w niej zobaczyłem? Siebie.

Na poziomie emocji widzę że i mi i żonie jest przykro, że teściowie nie zatrzymują się u nas a w hotelach. Czujemy się karani. Na zdrowy rozum ja uważam, że tak jest lepiej bo i tak w kontaktach nie ma bliskości emocjonalnej, nie jesteśmy sobą, a jeżeli próbujemy to tylko prawdopodobieństwo awantury wzrasta.

Natomiast ta sytuacja z teściową, może przez to że taki bardziej ekstremalny przypadek pokazał mi gdzie mam pracę do wykonania. Poza teściową. W pracy obecnej mam przemocową szefową, na której uznanie staram się zasłużyć, podobnie miałem w poprzedniej pracy. Przypadek? Dalej – relacja z moją siostrą, którą moja żona określiła tak: ona po tobie jeździ, a ty czasem coś powiesz tak jakbyś opędzał się od muchy.

Sylwia1975, dopiero niedawno doczytałem się o co chodzi z tymi trójkątami. I uświadomiłem sobie, że dużo czasu traciłem na bycie ratownikiem dla innych, nawet jeżeli o to nie prosili.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, sylwia1975

Ja DDA, żona Dorosła Córka Narcystycznej Matki 2019/06/14 09:36 #38

  • Tomitor
  • Tomitor Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 59
  • Otrzymane podziękowania: 81
Od tygodnia zastanawiam się nad rzuceniem palenia.
Tydzień temu w piątek rozmyślałem nad sytuacjami z przeszłości gdy wróciłem do palenia po dłuższej przerwie, było już kilka takich prób. Zapytałem sam siebie "Co musiałoby się stać żebym w tych sytuacjach nie zapalił?" I pojawiła się taka odpowiedź "Musiałbym powiedzieć o tym, co naprawdę czuję, a ja się boję mówić o uczuciach" I popłakałem sie, ale ja ostatnio od jakigoś czasu dużo płaczę.
Żona ma rację mówiąc: "Przepalasz emocje"
I to są trudne emocje, raczej nie ciagnęło mnie nigdy żeby palić z radości.
Pół roku temu, to jeden z dobrych owoców terapii podjąłem decyzje o całkowitej abstynencji na resztę życia, postanowiłem zostać trzeźwym tatą dla wewnętrznego dziecka, małego Krzysia. I z tego jestem dumny i ani przez chwilę nie żałowałem.
A z papierowsami się szarpię.
A 400 zł które co miesiąc wydaję na papierosy, to dla mnie okradanie rodziny.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Marta74, sylwia1975, Alchemia

Ja DDA, żona Dorosła Córka Narcystycznej Matki 2019/08/04 22:04 #39

  • Tomitor
  • Tomitor Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 59
  • Otrzymane podziękowania: 81
Emilko, Andrzejku, do Was szczególnie, ale nie tylko

Tydzień później piszę do Was, potrzebowałem tego czasu, żeby ochłonąć, poukładać w sobie.
Pomogliście mi dostrzec jeden z moich schematów. Ucieczki. Trudności z wyjściem do ludzi zwłaszcza do grupy.
Powiedziałem wtedy mniej więcej, że boję się odrzucenia.
Gdybym miał wyrazić dokładniej i pełniej to powiedziałbym: "Potrzebuję ludzi, ale boję się odrzucenia, bo uważam, że jestem głupi i nie mam nic ciekawego do powiedzenia".
W sumie to sam tego odrzucenia szukam wycofując się, bo bezpieczniej, bo znane. Ale nie chcę już. Zdarzyła się też sytuacja, że moją ucieczką, skrzywdziłem córkę, to było rok temu, trudno było wi wyjść do grupy rodziców oczekujących na powrót dzieci z wycieczki i czekałem na nią w samochodzie. A córce było potem bardzo przykro.
Na terapię w tym tygodniu poszedłem z karteczką na której wypisałem tego typu sytuacje, w samym lipcu trzy. Będziemy nad tym pracować w sierpniu.
Tak jak zauważyłaś Emilko, do Ciebie było mi łatwiej podejść, do ludzi pojedynczych już się nie boję wychodzić, ale do grupy trudniej.
Poczułem, że od Was dostałem bardzo dużo dobra i wsparcia. Poczułem się tak niesamowicie przyjęty. I jeszcze te słowa Andrzeja na pożegnanie "Krzysiu, za rok przyjedź już w piątek", to było bardzo wzruszające. Płakałem całą drogę z Lichenia do Torunia. Dziękuję Wam.
Pomyślałem też sobie, że nie doszłoby do tego, gdyby Basia i córka zostały na noc, bo pewnie schowałbym się za plecami żony, zeszlibyśmy wcześniej, ona jest bardziej komunikatywna. :)
Emilko, w nawiązaniu do tego co powiedziałaś o moim tacie. Z jednej strony ja wiem, że alkoholizm, że był chory. Złości do niego nie czuję, albo nie dokopałem się jeszcze. Ale na jego grób nie ciągnie mnie żeby chodzić, właściwie zawsze tam idziemy z inicjatywy żony. Także nie wiem, czy wybaczyłem. W uzupełnieniu tego o czym mówiłem w Piotrkowicach - ja i siostra jako dzieci nawet cieszyliśmy się gdy zaczynał picie i wybywał z domu, no bo skoro przy nim musieliśmy być cicho (nie tylko my, poza świniami, koty miauczały półgłosem, bo go wkurzały i bił je), to wtedy mogliśmy rozładować energię, jak to dzieci.
W Licheniu dostrzegłem w sobie jeszcze jedną fajną rzecz. I miłą. Nigdy nie chciałem mieć syna. Bałem się, że go skrzywdzę gdy coś zbroi. Rok temu gdy zacząłem terapię zauważyłem, że zacząłem dostrzegać istnienie małych chłopców, wcześniej ich wogóle nie dostrzegałem, jak przedmioty albo przezroczyste. Potem z pół roku temu złapałem się na tym, że zawsze gdy żona bierze do nas do domu któregoś z chrześniaków, ja opuszczałem dom - zakupy, ogród, robota w garażu, coś sobie zawsze wynalazłem. Zacząłem zostawać i obserwować siebie, trudne było, odkryłem w sobie pokłady bólu i żalu, bo ja nie byłem tak dobrze traktowany jak ci chłopcy. A teraz gdy przyszedł synek Beni, to nawet mi się spodobał i poczułem radość i sympatię. Śliczny, normalny chłopiec.

I na zakończenie tego posta słowa nie moje, ale chciałbym się nimi podzielić, bo piękne.
"Rozwiązaniem dla DDA jest poznać schematy wyniesione z domu rodzinnego. Zostać dla siebie wspierającym rodzicem i "wychować" siebie jeszcze raz. Działać zmieniając zachowania dysfunkcyjne"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, jerzak, Havana, Tomoe, williwilli55, Benia, YaroZja

Ja DDA, żona Dorosła Córka Narcystycznej Matki 2019/08/05 05:39 #40

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 17479
  • Otrzymane podziękowania: 27306
Pamiętam Krzysiu tą rozmowę. Ona tkwi we mnie, również do dzisiaj.
Dlaczego? Bo pamiętam też swoją złość na Ciebie, jak ujrzałam Cię w Piotrkowicach. Byłam zła, bo byłeś, nie wyszedłeś, nie pokazałeś się..... Nie wiedziałam dlaczego tak postępowałeś, nie rozumiałam nic z takiego zachowania.
Nasza rozmowa pokazała mi nie tylko dlaczego tak się dzieje ale pokazała też jak jeszcze jestem głupiutka. Widziałam jak tłumisz łzy. Ja swoje też tłumiłam z powodu rozstania z Forumowiczami i z powodu Twojej historii.

Moja Córka, też Basia miała i trochę jeszcze ma, podobny problem, ten lęk przed odrzuceniem, brakiem akceptacji. Zaczynała to pokonywać poprzez zaciągnięcie się na rejs po Chorwacji, potem Pogorią....sama, bez wsparcia towarzyskiego znajomych. Dzisiaj ja się lękam, że może zapomnieć o mnie ^^) bo jakoś brakuje Jej czasu.

ps. Zapomniałam Ci z tego wszystkiego dać plakietki. Taka malutka i drobniutka rzecz a jednak jakże wielka, bo będzie Ci przypominać, że są tacy, którzy Cię kochają, wspierają, rozumieją, że masz do kogo wracać.
Nie ma spraw nie do załatwienie. Wyślę Ci je mailem a o wydruk i koszulkę na to sam zadbasz. Żona Basia a Córką........?
Pozdrawiam najcieplej jak potrafię i życze udanego tygodnia %%-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana, williwilli55

Ja DDA, żona Dorosła Córka Narcystycznej Matki 2019/08/05 06:22 #41

  • YaroZja
  • YaroZja Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1332
  • Otrzymane podziękowania: 3281
Krzysiu ja napiszę Ci tylko jak wyglądają nasze spotkania..
to jest totalny spontan.. rozmowy wesołe, czasem smutne i też konstruktywne..
a w Licheniu co chwilę ktoś dopytywał kiedy będziesz i czy już ktoś Cię widział..
więc następnym razem będąc z nami w grupie zobaczysz jak się poczujesz..
dla mnie te spotkania są jak spotkanie z dobrze zgrana rodzina.. :grin:

Jak to jerzak powiedział całe życie z wariatami, a na święta z rodzina bnggfgbfb
Dobrze widzi się sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
Antoine de Saint-Exupery

Jarek alkoholik
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, Havana, williwilli55

Ja DDA, żona Dorosła Córka Narcystycznej Matki 2019/10/28 15:59 #42

  • Tomitor
  • Tomitor Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 59
  • Otrzymane podziękowania: 81
Dawno mnie tu nie było. W ostatni piątek znów zwiałem tak jak w Licheniu. Wybierałem się na otwarty mityng Al-Anon, zgadałem się z dziewczynami które tam chodzą, miało być o złości, poza tym pojawił się pomysł żeby poprosić toruński OTU o uruchomienie grupy dla DDA. Ale zaczynało sie o 17, ja pod bramę Ośrodka dotarłem o 17.02 i już nie miałem odwagi. Czułem się źle, ale to też ważne, pokazało mi, że coś znów straciłem, skrzywdziłem samego siebie.

Jakiś czas temu obejrzałem odcinek ocalonych dot.przemocy. I dostrzegłem, że i żona i ja wnieśliśmy do naszego małżeństwa pewne wzorce komunikacji, niekoniecznie dobre:
- obrażanie się
- obwinianie i do tego jeszcze wulgarne (to ja)
Może nie było tego dużo, ale jest i psuje atmosferę w domu.

Dostrzegłem też jak dużo w mojej rodzinie pochodzenia było złości, gniewu, krzyku, awantur.
Nie mam pojęcia kiedy to wszystko przeoram na terapii.

Ostatnio mocno przyglądam się relacji z moim tatą. I odkryłem, że jest we mnie poczucie winy, z którym nie portafię się uporać. Intelektualnie radzę sobie.
W IV kl. LO podjąłem decyzję, że zostanę świadkiem Jehowy. Przeczytałem gdzieś wcześniej, że to b. mili ludzie i sympatyczni i mają szczęśliwe i dobre życie rodzinnae i też takie chciałem mieć. No i nawiązałem z nimi kontakt. Dziś przyglądam sie temu i dostrzegam jak duża za tym stała moja potrzeba posiadania normalnej, ciepłej rodziny. Ale wtedy w domu miałem piekło, zrobiło się jeszcze gorzej. Był taki wieczór, tata pił z wujkiem i sąsiadem i powiedział, że jak ma nie pić jak mu syn poszedł do Jehowych... Świadkiem Jehowy nie zostałem, po ich bliższym poznaniu wycofałem się, ale na 5 lat przestałem chodzić do kościoła. I tak odkryłem w sobie, że ja pochodzę z takiej ładnej wsi, ale jak tam pojadę, to wstydzę sie tego, że miałem kontakt z Jehowymi. Jeszcze stosunkowo niedawno, w sierpniu 2017 roku byłem tam na weselu i jak taty brat usłyszał, że nie będę pił, to powiedział "No co ty? Jehowy?". Było przy tym kilkanaście osób z rodziny, poczułem się zawstydzony. Nie umiałem się obronić. To też siedzi we mnie do dziś.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, Moni74, szekla, Angora, jerzak, YaroZja, marcin19

Ja DDA, żona Dorosła Córka Narcystycznej Matki 2019/10/28 16:37 #43

  • YaroZja
  • YaroZja Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1332
  • Otrzymane podziękowania: 3281
Tomitor napisał:
Dawno mnie tu nie było.

fajnie, że się odezwałeś.. dziękuję za Twój post
pozdrawiam i czeka na spotkanie w realu.. w Licheniu to była tylko chwila.. choć bardzo dla mnie wymowna.. pozdrawiam
Dobrze widzi się sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
Antoine de Saint-Exupery

Jarek alkoholik
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Tomitor

Ja DDA, żona Dorosła Córka Narcystycznej Matki 2019/10/28 16:37 #44

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 17479
  • Otrzymane podziękowania: 27306
Dziękuję Ci Krzysiu, że odważyłeś sie napisać. Może z pomocą Forum łatwiej będzie Ci pokonywać lęki w kontaktach z ludźmi w życiu realnym. Zawsze od czegoś trzeba zacząć.
To trudne, wiem ale Forum czynne 24 godz na dobę, zawsze można napisać o tym co doświadczasz, co czujesz, porozmawiać chociażby tylko z pomocą klawiatury. To dużo daje, bo jak to się mawia "trening czyni mistrza". Zatem zachęcam do częstrzego odwiedzania Naszych Wspólnych Progów.

Tomitor napisał:
Czułem się źle, ale to też ważne, pokazało mi, że coś znów straciłem, skrzywdziłem samego siebie.
Tak, myślę, że te spostrzeżenie jest bardzo ważne. Błądzenie jest rzeczą ludzką i nie wiń się za to. Jednak skoro poczułeś się z tym źle to ważne żeby się już więcej nie krzywdzić, wyciągnąć wnioski i nie popełniać tych samych błędów.
Krok po kroku, nie to będą malutkie kroczki. Każdy skierowany do przodu to mały sukces. Zbieraj te sukcesy i pielęgnuj je. Tego Ci życzę %%-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomitor, Angora, Havana, YaroZja, aga54

Ja DDA, żona Dorosła Córka Narcystycznej Matki 2019/10/30 12:13 #45

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 7675
  • Otrzymane podziękowania: 11559
Tomitor napisał:
Dawno mnie tu nie było. W ostatni piątek znów zwiałem tak jak w Licheniu. Wybierałem się na otwarty mityng Al-Anon, ...
Czułem się źle, ale to też ważne, pokazało mi, że coś znów straciłem, skrzywdziłem samego siebie.


Ostatnio mocno przyglądam się relacji z moim tatą. I odkryłem, że jest we mnie poczucie winy, z którym nie portafię się uporać. Intelektualnie radzę sobie.
Był taki wieczór, tata pił z wujkiem i sąsiadem i powiedział, że jak ma nie pić jak mu syn poszedł do Jehowych...
Świadkiem Jehowy nie zostałem, po ich bliższym poznaniu wycofałem się, ...
Jeszcze stosunkowo niedawno, w sierpniu 2017 roku byłem tam na weselu i jak taty brat usłyszał, że nie będę pił, to powiedział "No co ty? Jehowy?". Było przy tym kilkanaście osób z rodziny, poczułem się zawstydzony. Nie umiałem się obronić. To też siedzi we mnie do dziś.
Krzysiu :ymhug: fajnie, że piszesz o sobie i odezwałeś się.
Jak nie poszedłeś na miting Al-Anon "wczoraj", to zajdź tam DZISIAJ.
Niepotrzebnie kręcisz scenariusze jak to będzie odebrane? Normalnie.
Daj sobie prawo do spóźnienia ale nie za często. :lol:
Nic nie straciłeś takiego, czego nie da się odzyskać. Po prostu - dojrzewasz.
Cóż, ja za czasów picia miałem swój epizod z Jehowymi. Kiedyś wpuściłem za próg swego domu młodą parę, nawet nie wiem czy byli w związku? Nie wiem - może szukałem Boga "innego" niż ten w Trójcy Świętej Jedyny? Boga, którego mnie nie "nauczono" z uwagi na polityczną etykietę ojca mego. A może potrzebowałem zakamuflować przed sobą swoje uzależnienie albo uspokoić rodzinę, że staję się wierzący - więc lepszy? Bo bliżej Boga człek staje się bardziej człowieczy? A może chciałem poznać Biblię, o zakup której ich poprosiłem? Może chciałem zrozumieć katolików i ich wiarę?
Sam nie wiem czego od nich oczekiwałem ale na pewno nie wstąpienia w ich szeregi? Chciałem chyba nauczyć się wierzyć w Boga?
Wykorzystałem zmianę ich w służbie i nie zreflektowałem się na dalsze "nauki" przez dwóch młodych chłopaków. Pomyślałem - stop. l-)
Ludzie ja nie nadaję się do werbunku. Stary grzyb (miałem koło 40) żyjący bez Boga tyle lat nie potrafi chwalić Pana i nieść Dobrej Nowiny. :lol:
Cóż, z tymi ludźmi można było pogadać tylko o Biblii i modlić się.
Tym młodym, nowym - to chyba podziękowałem po lekkim zabiegu, bo na trzeźwo nie potrafiłem tego powiedzieć.
Nie przejmuj się swoim epizodem. Ludzie z czasem "zapominają". Twój ojciec znajdzie sobie powód do picia zawsze. Nawet jak już nie należysz do ŚJ, to choćby dlatego że należałeś. :lol:
Ocenę innych zostaw w spokoju. Nie dołuj się tym. Ocena innych nie jest wiążąca dla Ciebie. A dla siebie powinieneś być wyrozumiały, bo dopiero uczysz się sam siebie. Ty siebie nie znasz, ale inni już Ciebie znają.
Czy to nie fenomen?
Zostaw ich w spokoju. To ludzie w pewnym sensie chorzy - na egocentryzm.
To oni decydują co i kto na tym świecie jest zły, a kto dobry.
Pamiętaj Krzysiu - nie masz obowiązku bronienia się przed czyimiś zarzutami, opiniami, podejrzeniami.
Tylko winny się tłumaczy. :lol:
Pisz częściej, szoruj na ten Al-Anon :-BD - pogody ducha
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomitor, sylwia1975, Havana

Ja DDA, żona Dorosła Córka Narcystycznej Matki 2019/11/03 10:33 #46

  • Tomitor
  • Tomitor Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 59
  • Otrzymane podziękowania: 81
Tak mi się skojarzyło, YaroZja, dziękuję Ci za te słowa, są dla mnie bardzo ważne i miłe:
YaroZja napisał:
dla mnie te spotkania są jak spotkanie z dobrze zgrana rodzina.. :grin:

A w ostatnim poście ja napisałem: Dziś przyglądam sie temu i dostrzegam jak duża za tym stała moja potrzeba posiadania normalnej, ciepłej rodziny.


Chciałem Wam dziś napisać o mojej siostrze. Jest młodsza ode mnie, mieszka w Warszawie. W dzieciństwie między nami było dużo konfliktów, darliśmy koty. W dorosłym życiu kontakt też mieliśmy rzadko. Trudno mi było radzić sobie z jej wybuchami złości.

Jakieś kilka tygodni temu poczułem, że mam potrzebę przeprosić ją. Za moje zachowanie. Za to, że obwiniałem ją, za to, że wylała na tatę wodę w czasie awantury w domu, tata się obraził i sobie poszedł, mama poszła szukać jego, a my musieliśmy zwozić zboże. Nie potrafiłem wtedy powiedzieć o uczuciach, zamiast tego obwiniałem, a tak naprawdę czułem wtedy żal i lęk że tata sobie coś zrobi. To były jeszcze czasy liceum. Dziś myślę też sobie, że jeżeli ja obwiniałem, to w niej mogło się rodzić poczucie winy. I tak kilka tygodni temu pojawiła się we mnie gotowość, żeby porozmawiać o tym z siostrą, powiedzieć że mi przykro, przeprosić - także za to, że w przeszłości wielokrotnie nie potrafiłem jej obronić bo się bałem.

A w ostatni czwartek wyszedłem w pracy na papierosa i znów pomyślałem o mojej siostrze. I poczułem że chciałbym jej powiedzieć więcej. Że ją kocham, że jest moją najwspanialszą siostrzyczką i że jestem z niej dumny i że chciałbym się o nią troszczyć.

Dziś jest niedziela, myślałem, że może ot to było takie chwilowe, ale to we mnie jest nadal. I dobrze mi z tym stanem. Prawdę mówiąc nie spodziewałem się tego. Wydawało mi się, że rodzice tak skutecznie zniszczyli więź między nami, że nic z tego nie będzie, że już nigdy nie będziemy mieli kontaktu, nie będzie bliskości. Oczywiście nie wiem jak będzie, ale ja chciałbym spróbować. Wcześniej postrzegałem moją siostrę jako kłótliwą, wrzeszczącą. Nawet pamiętam, kiedy poznałem imię mojej żony (obie mają identyczne), to od razu pomyślałem "Acha, na pewno wredna" :)
Teraz patrze na siostrę jak na skrzywdzoną małą wrażliwą dziewczynkę, w której jest dużo lęku. I która tak naprawdę potrzebuje miłości.

Wcześniej miałem dość duże zapędy do namawiania jej na terapię DDA, teraz odpuściłem, mogę najwyżej podzielić się swoim doświadczeniem.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, andrzejej, sylwia1975, kalka, YaroZja, Alex75

Ja DDA, żona Dorosła Córka Narcystycznej Matki 2019/11/03 15:38 #47

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 17479
  • Otrzymane podziękowania: 27306
Odwagi Krzysztofie. Nie bądź tym psem na gwoździu, który leży i skamle.
Nie karz sam siebie, nie krzywdź się, po prostu to zrób.
Wiem, to trudne i niewiadome. Jednak jeśli tego nie zrobisz nie będziesz wiedział co ta rozmowa wniesie.
Nie ryzykujesz NIC, bo jakiekolwiek będzie zakończenie to będziesz miał świadomość, że zrobiłeś to co w Twojej mocy. To też bardzo czyszcza.
Powodzenia %%-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, sylwia1975, YaroZja
  • Strona:
  • 1
  • 2