Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Ta część Forum jest dla Dzieci, których rodzice aktualnie lub w przeszłości nadużywali alkoholu lub innych środków chemicznych

  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

TEMAT:

Opowieści Rusałki 2020/01/31 11:57 #71

  • Rusałka
  • Rusałka Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Dziękuję Ci za tę wiadomość. Skupienie na ciąży i "zapomnienie" o Tobie mogło być ciężkie, tak jak w moim przypadku odrzucenie przez matkę, która niestety nie potrafiła się mną zająć... DO tego śmierć ojca i alkoholizm matki. A ja pozostawiona sama sobie. To było dla nas ciężkie i pewnie jest do tej pory. Chodzisz na terapię DDD, DDA? Jaki to rodzaj terapii? Jeśli mogę spytać. Miło mi, że napisałaś.

A co się działo ze mną do tej pory, kiedy mnie tutaj nie było? Próbowałam poukładać sobie życie… Nie wyszło. Przez 8 miesięcy byłam oszukiwana i manipulowana. Ktoś dawał mi sygnały, że mu na mnie zależy, były też wspólne spacery, odwożenie do domu, pisanie całymi dniami i nocami… a po tym długim czasie dowiedziałam się, że przez cały ten czas mieszkał z utrzymanką- swoją byłą, a kochał zupełnie jeszcze inną kobietę… Pokazał mi listy miłosne, które do niej pisał. Zabolało. I to z nią chciał się związać na stałe, mieć rodzinę i dzieci. To dla mnie ciężkie bardzo i boli, bo zaangażowałam się emocjonalnie… Myślałam, że to facet na całe życie. W stosunku do mojego poprzedniego związku widziałam w nim idealnego partnera. Czuły, inteligentny, wrażliwy ale też zabawny, pozytywnie zakręcony. A tu taki cios w twarz. Minęło ponad pół roku, najpierw wpadłam w depresję, nie potrafiłam wstać z łóżka. Teraz jest już lepiej, ale ciągle muszę go widywać, niestety nie z mojej winy, pracujemy razem… Kiedyś pisaliśmy całymi dniami i nawet nocami i to były świetne rozmowy, czasem nawet bardzo prywatne i intymne. Za dużo chyba władowałam w ta relacje, całą siebie. Tym bardziej, że jestem już po moim pierwszym, wcześniejszym związku, gdzie byłam ciągle poniżana i krytykowana. Ja chciałam rodzinę, poważniejsze plany, a on nic nie miał w stosunku do mnie. Przez 2 lata. Nie wytrzymałam wtedy i rozstałam się z nim… Teraz liczyłam, że wreszcie los się odmienił, ale nie, tym razem to ja zostałam odtrącona i okłamana. Eh… A najlepsze jest to, że oboje pragniemy tego samego. Ciepła, bliskości, rodziny, miłości i moglibyśmy sobie to wszystko dać, gdyby chciał… Próbuje się jakoś poskładać. On kończy 27 lat w tym roku i myślę, że to już czas aby wiedzieć co się chce od życia… To wymagałoby już jakiejś powagi życiowej. No ale niektórzy nigdy jej nie mają…
Jest mi bardzo, bardzo ciężko i czuję się ogromnie samotna bo nie miałam jakby innych znajomych poza nim. Wszystko władowałam emocjonalnie w tą relację tylko… Nie wiem co mam z tym wszystkim zrobić…

Chodzę na terapię dla dda. Omówiłyśmy wszystko z terapeutką, miłość do niego już niemal wygasła, został tylko żal, ale nadal jest ciężko. Zostałam bardzo skrzywdzona emocjonalnie. Pobyłam sama, pomyślałam,że chciałabym kiedyś mieć jakiegoś partnera, ale problem w tym, że boje się zaufać. Wydaje mi się, że już zawsze będzie tak samo, będę poniżana, krytykowana i zdradzana. Teraz nie toleruję żadnych kobiet wokół facetów, nie ufam im, nie wierzę w to, że mogę kiedyś jeszcze być w szczęśliwym związku, przyszłość jawi mi się samotnie… Jakby to wszystko we mnie umarło… cała nadzieja, na lepsze jutro z kimś. Boję się zaangażowania, czuję pustkę w środku… i lęk przed relacjami jakimikolwiek, nie ma we mnie nadziei, że z jakiejkolwiek relacji bedzie cos wartosciowego. Całe życie byłam samotna, nie miałam przyjaciół, znajomych. A jeśli już ktoś mnie niby akceptował i chciał ze mną być, przy mnie być to potem dostawałam jeden wilki cios… Nie wierzę już w dobrą przyszłość i nie wiem jak to zrobić, by to myślenie zmienić. Czuję pustkę…

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Rusałka.

Opowieści Rusałki 2020/01/31 13:20 #72

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Z dala
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 6466
  • Otrzymane podziękowania: 11274
Jestem cały czas na terapii dla współuzależnionych. Kiedy związałam się z czynnym alkoholikiem, myślałam że to jest to, na co całe życie czekałam. A jestem już, że tak powiem w średnim wieku :). Zaangażowałam się bez granic w ten związek. Niestety nie przyniósł mi ani szczęścia, ani spełnienia a jedyne co to doprowadził do załamania psychicznego. Wtedy sięgnęłam po pomoc ponieważ już nie miałam wyjścia, nie miałam nadziei na dalsze życie. Myślałam podobnie do ciebie. Właśnie terapia dla współuzależnionych postawiła mnie na nogi. Trwało to miesiące. Przy okazji wyszło bardzo dużo powiązań z dzieciństwem. Zrozumiałam dlaczego wchodzę w takie chore relacje, jakie mam deficyty i czego mi brakuje. Zrozumiałam też bardzo ważną rzecz i tutaj dużo pomogło mi forum. Szczęście to jest coś co jest we mnie i nie jest uzależnione od kogoś z zewnątrz. Kiedyś myślałam zupełnie inaczej. Teraz wiem że jeśli sama nie popracuję nad sobą żeby być szczęśliwa to nikt mi tego nie da. Oczywiście nie wyklucza to dzielenia życia z kimś innym ale nie jest to już dla mnie warunkiem szczęścia.
Zmiana myślenia była dla mnie trudna i w pewnym momencie wydawało mi się że to nigdy się nie zmieni. Ale można, dziś wiem że jest to realne. Warto zawalczyć o siebie.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Opowieści Rusałki 2020/01/31 16:05 #73

  • Rusałka
  • Rusałka Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Mój podobnie, po tym, czego się dowiedziałam, jak byłam zdradzana z 2 kobietami, załamałam się. Miałam epizod depresyjny, teraz jest już w miarę normalnie, jednak straciłam zaufanie do mężczyzn całkowicie, nie umiem się otworzyć, nie wiem czy umiem jeszcze kochać, chyba nie... Boje się zaangażowania, związku, bliskosci... boje się, ze ktoś znowu mnie zrani, traktuję wszystko jako chwilowe i tylko czekam na odrzucenie w relacjach.
Jestem na etapie uświadamiania sobie tego, że szczęście jest we mnie, a nie w drugiej osobie, zawsze myślałam, ze jest inaczej, ze muszą być dwie, aby każda widziała szczęście w tej drugiej osobie i nie da się być szczęśliwym bez związku...Teraz zaczynam do tego troszkę inaczej podchodzić... Wpatruję się w swoje potrzeby i wsłuchuję się w siebie. Muszę się stać dla siebie też ważna i wartościowa, nawet bez kogoś obok. A zawsze wydawało mi się, ze jak będę sama, samotna to nie będę wartościowa. Muszę to pozmieniać. Ale to żmudna i trudna droga. Wczoraj znalazłam odpowiedź na pytanie dlaczego przyszłość jawi mi się w czarnych barwach, na które ani ja ani moja terapeutka przedtem nie umiałyśmy go znaleźć...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Opowieści Rusałki 2020/08/29 11:49 #74

  • Rusałka
  • Rusałka Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Witajcie. Założyłam nowy wątek, bo chciałabym się kogoś doradzić. Nie wiem, czy w dobrej kategorii, ale najwyżej moderator przeniesie. Otóż, mój znajomy ma depresje, wyrastał w bardzo dysfunkcyjnym domu, gdzie non stop był alkohol. Wie, że jest dda, niemniej jednak bardziej martwi mnie to, że od czasu do czasu pali marihuanę. Jest świadomy problemu i szukał pomocy, jednak terapię, którą też zaproponowałam mu ja, zawsze zrywał po paru wizytach. Jest dzieckiem "bohaterem" i myśli, że poradzi sobie sam. I tutaj właśnie piszę do Was, chciałabym mu jakoś pomóc, bo żal mi go. Jest dobrym człowiekiem, tylko nie radzi sobie z problemami z dzieciństwa, z trudami życia. No bo jak ma sobie radzić, skoro nikt go tego nie nauczył? Tylko jak rozmawiać? Dla mnie to też jest trudne, bo jestem DDA. Wiem, że ja sama nie jestem mu w stanie pomóc, jeśli nie będzie chciał. Musi sam chcieć wyjść ze schematu radzenia sobie z problemami poprzez substancje psychoaktywne. Przyjąć, że potrzebuje pomocy i po nią się udać. Macie takie doświadczenia? Jak rozmawiać z taką osobą?

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Opowieści Rusałki 2020/08/29 12:08 #75

  • Rusałka
  • Rusałka Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Witajcie! Wracam na forum po jakimś czasie. Kiedyś mi pomagało, może i pomoże tym razem. Brakuje mi ludzi, tak bardzo. Pierwszy raz w życiu przyznałam się sama przed sobą, że jestem bardzo samotną osobą. Jestem po kolejnej nieudanej relacji, która mnie wyniszczyła. Świat wydał mi się wrogi i nieprzyjazny. Nie potrafiłam znaleźć swojego miejsca, odizolowałam się kompletnie od ludzi. Izolacja DDA podobno nie jest dobra. Obecnie uczę się rozmawiać, być, nabierać zaufania do istot żyjących na tym świecie, ale jest ciężko. Bardzo się boję samotności, bardzo boję się kolejnego skrzywdzenia. Zawsze po takim wpadam w epizod depresyjny. I muszę się zbierać. Jestem w terapii cały czas, czekam na grupową. Ostatnio też usłyszałam o takim czymś jak meetingi DDA. Gdzie można znaleźć takie w sieci? Pewnie teraz będą w sieci, bo jest koronawirus... Mieszkam też w małym mieście i dojazd zajął by mi pewnie około 2 h drogi, dlatego myślę, że taki meeting online byłby na początek dobry, choć, żeby się oswoić z czymś nowym, bo nigdy na takim nie byłam.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Opowieści Rusałki 2020/08/29 13:22 #76

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Z dala
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 6466
  • Otrzymane podziękowania: 11274
Rusałko,

Pod tym linkiem znajdziesz mityngi DDA online:

dda.org.pl/?page_id=266


Połączyłam twoje tematy. Na forum jest zasada jedna osoba - jeden osobisty wątek.

Rusałka napisał: Jest świadomy problemu i szukał pomocy, jednak terapię, którą też zaproponowałam mu ja, zawsze zrywał po paru wizytach.
......
I tutaj właśnie piszę do Was, chciałabym mu jakoś pomóc, bo żal mi go. Macie takie doświadczenia? Jak rozmawiać z taką osobą?


Wydaje mi się, że już mu pomogłaś. Zaproponowałas terapię, z której on zrezygnował. Tak jak napisałaś musi sam chcieć się leczyć, nie można tego zrobić za niego i to potwierdza moje doświadczenie. Mój partner też był świadomy problemu, wiedział że jest alkoholikiem mówił, że chce się leczyć ale przerwał terapię, którą znalazłam i na którą go osobiście zawiozłam. To była jego decyzja. Nie można pomóc osobie, która tej pomocy nie chce.
Za tę wiadomość podziękował(a): Rusałka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Alex75. Powód: Połączenie tematów

Opowieści Rusałki 2020/08/29 13:42 #77

  • Rusałka
  • Rusałka Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Dziękuję Alex. :) Nie wiedziałam, będę pisać teraz tutaj.
Bardzo chciałabym mu pomóc, bo widzę, że jest mu bardzo ciężko. Ale nie potrafi się na niczym skupić, nie potrafi czegoś zacząć i dokończyć. Nie winię go za to, po prostu, nie umie. Myślę, że sama obecność też może być pomocna, żeby po prostu czuł, że ktoś przy nim jest, że go wspiera.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Opowieści Rusałki 2020/08/29 14:10 #78

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Z dala
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 6466
  • Otrzymane podziękowania: 11274
Moje dysfunkcyjne dzieciństwo było idealnym podłożem do rozwoju współuzależnienia. Chciałam pomóc, uzdrowić, zaopiekować się. Weszłam w taki związek, z którego później nie mogłam się uwolnić i do dziś korzystam z terapii.
Piszesz, że masz dużo do przepracowania u siebie. Może warto na tym się skupić bo nie dasz drugiej osobie czegoś czego ty masz @};-
Za tę wiadomość podziękował(a): Rusałka, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Opowieści Rusałki 2020/08/29 17:49 #79

  • Rusałka
  • Rusałka Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Ja kiedyś czułam w sobie misję, że muszę ratować, opiekować się. Teraz już tak tego nie czuję. Wiem, że nie mogę nic więcej zrobić niż rozmawiać, tłumaczyć, zaproponować terapię. Staram się pracować nad sobą. Sęk w tym, że ten człowiek nie ma nikogo kto by mógł z nim nawet porozmawiać o jego problamach. Ja też nie mam nikogo takiego. Kiedyś nasza relacja była zupełnie inna, potrafiliśmy godzinami rozmawiać, śmiać się, teraz widzę, że on się odsuwa, nie odpisuje, długo milczy... I zastanawiam się, czy jest szansa aby jeszcze ta relacja była taka jak dawniej.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Opowieści Rusałki 2020/08/31 11:33 #80

  • Rusałka
  • Rusałka Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Chciałam Wam tylko napisać, że znajomy chce rzucić i zrozumiał, że ma ogromny problem, chce coś zrobić ze swoim życiem. Będę mu kibicować. Ja za to czuję się źle, ale nie z jego powodu. Nie umiem się uspokoić, jestem bardzo nerwowa. Nie umiem podjąć decyzji. Do tego powala mnie na łopatki mój perfekcjonizm... Chciałabym np. napisać opowiadanie, ale coś mnie tak bardzo hamuje, że nie potrafię. Myślę, że będzie beznadziejne, że mnie wyśmieją, że nikt tego nie przeczyta... :( Miał tak ktoś z Was takie zahamowania w działaniu? To mnie hamuje już od lat. I z wielu rzeczy rezygnuje pod wpływem tego, a potem czuje się winna i mi źle.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Opowieści Rusałki 2021/04/05 16:29 #81

  • Rusałka
  • Rusałka Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 41
  • Otrzymane podziękowania: 58
Witajcie!
Chciałam się przywitać ponownie. Jakiś czas mnie tutaj nie było, gdzieś tam nawet kurzy się jeszcze, nie usunięta moja historia, którą skrzętnie tutaj opisałam lata temu. Potem zamieściłam parę postów, jednak dzięki terapii poczułam się na tyle silna, że stwierdziłam, że raczej nie będę tutaj już tworzyć i poprosiłam o usunięcie konta. Tak też się stało. Od jakiegoś czasu jednak podglądam forum, podczytuję... Brakowało mi bardzo opcji, aby móc do Was napisać, aby móc odpowiedzieć na czyjeś słowa, aby z kimś porozmawiać, tak zwyczajnie... Mam teraz bardzo dziwny czas. Pandemia daje popalić. Ale chyba nie o pandemię tutaj chodzi, to coś głębszego, coś, co jest we mnie i było już na długo przed pandemią. Jak wiecie, a może bardziej dawni użytkownicy wiedzą, jestem DDA. Podjęłam też terapię 2 lata temu i jestem w niej do dziś. Prawdę mówiąc, pierwszy raz pojawiłam się na forum, kiedy zrezygnowałam z terapii, jakoś w 2018 roku, potem jednak na nią wróciłam. Jakby nadszedł taki czas w moim życiu, że zrozumiałam, że sama sobie nie poradzę, że potrzebuję pomocy. I dostałam ją. W zasadzie w moim życiu obecnym najciężej chyba mi z tym, że obecnie odcięłam się od ludzi, całkiem. Mam jedną znajomość, jednak osoba ta mieszka bardzo daleko. W sumie, odcięcie od ludzi nastąpiło po ostatnim związku, a właściwie po jego rozpadzie. Sam związek jak i jego rozpad był bardzo gwałtowny... Najpierw piękne słowa z jego strony, zaangażowanie, potem w jeden wieczór komunikat "nie chcę Ciebie, odchodzę, zostaw mnie w spokoju". Po nim jakby straciłam nadzieję. Wcześniej były jeszcze dwa, również nieudane, w tym jeden z nich mnie zdruzgotał, bo ktoś po prostu zabawił się moim kosztem. Po tych wszystkich relacjach jakoś upadła we mnie wiara i nadzieja na lepsze jutro, na przyszłość bez samotności. Stopniowo próbuję w sobie to odbudować, minął już rok, ale jest ciężko, by znów zyskać nadzieję. Brakuje mi ludzi. W zasadzie, w innych obszarach swojego życia daję radę, jestem jedną z najlepszych studentek, planuję dalej się kształcić, rozwijać naukowo, jednak w relacjach jest mi ciężko. Ktoś kiedyś powiedział, że DDA muszą zgadywać, co jest normalne i to jest prawda. Teraz to czuję na skórze, tak bardzo dobrze i prawdziwie.

W domu w którym się wychowałam zaszczepiono we mnie ogrom lęku i przekaz, że nic w życiu mi nie wyjdzie. Mnie samą teraz paraliżuje wizja oceny mojego działania przez kogoś, boję się jej i odrzucenia, które mogłoby po niej nastąpić. Nie było też w moim domu wsparcia, nie było akceptacji. Akceptacja była tylko warunkowa, na którą to , trzeba było sobie zasłużyć, zapracować, np. dobrymi ocenami. Wszystko było oceniane, stąd i we mnie pomysł, by oceniać to, co robię. Co dziwne, dla innych, staram się być wyrozumiała. Dla siebie jednak nie potrafię. Trafiłam kiedyś na słowa, że dla swego wewnętrzego dziecka trzeba nauczyć się być wyrozumiałym, ja próbuję, ale mi to nie wychodzi. Dużo we mnie lęku, a prócz tego przekonanie, że muszę być najlepsza w tym co robię, bo jeśli nie- zawali się świat, ktoś przestanie mnie kochać, odtrąci mnie.
Właściwie powróciłam też na forum, bo brakowało mi Was, brakowało mi życzliwości i akceptacji, jaką tu dostałam, to takie miłe i bezcenne uczucie. Od dwóch dni znów mam cięższy czas, nachodzą mnie myśli, bardzo intensywne, o tym, że nie jestem idealna, o tym, jak będzie wyglądała moja przyszłość. Przed sobą mam bowiem wyprowadzkę i utrzymywanie się samej... Jest to dla mnie trudne. Chciałabym po prostu z kimś porozmawiać. Wiem, że forum nie zastąpi fizycznej obecności drugiego człowieka, ale może choć da namiastkę słów, rozmowy, a przede wszystkim pozwoli zobaczyć, że są jeszcze życzliwi ludzie, którzy nie oceniają. Chciałabym mieć właśnie takie swoje miejsce, gdzie mogłabym napisać o tym, co ciężkie, co boli, co sprawia trudność, ale też o tym, co wesołe i co mnie cieszy.
Dziś Święta, choć jakoś ich nie czuję, od dwóch dni w zasadzie towarzyszy mi napięcie, próbuję choć uszczknąć choć chwilę pozytywów. Cieszę się, że mogę do Was pisać i tu być znów :)
Wybaczcie, że wpis ten jest tak bardzo chaotyczny, ale zbyt dużo się działo i dzieje nadal w mojej głowie. Mam nadzieję, że znajdę tutaj życzliwe osoby, które towarzyszyły mi poprzednim razem w wędrówce po forum, a może i nowe :)
Witam wszystkich!
"Bo w każdym z nas jest Chaos i Ład, Dobro i Zło. Ale nad tym można i trzeba zapanować. Trzeba się tego nauczyć."
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, ursa, szekla, sylwia1975, Zakapior, freelander, Kayo78, Alex75, marcin, Annaannaanna

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Rusałka.

Opowieści Rusałki 2021/04/05 16:48 #82

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Z dala
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 6466
  • Otrzymane podziękowania: 11274
Witaj ponownie :czesc:
Połączyłam twoje tematy w jedną całość. Cała historia w jednym miejscu.
Fajnie, że wróciłaś @};-
Za tę wiadomość podziękował(a): Zakapior, Kayo78, Rusałka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Opowieści Rusałki 2021/04/05 17:02 #83

  • Rusałka
  • Rusałka Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 41
  • Otrzymane podziękowania: 58
Dziękuję Ci, za to, że połączyłaś tematy w jedną całość, tak przynajmniej nie staracę tego, co gdzieś tu kiedyś naskrobałam.
:czesc: witaj, tęskniłam :)
"Bo w każdym z nas jest Chaos i Ład, Dobro i Zło. Ale nad tym można i trzeba zapanować. Trzeba się tego nauczyć."
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Opowieści Rusałki 2021/04/06 08:38 #84

  • Rusałka
  • Rusałka Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 41
  • Otrzymane podziękowania: 58
Dzień dobry wszystkim. Jest tutaj mój wątek, a więc będę kontynuować. Wczoraj wieczorem, po dwóch dniach poczułam się lepiej, jakoś tak spokojniej. Cieszy mnie to, że mogę między Wami być, dla osoby, która praktycznie w obecnej sytuacji nie ma kontaktu ze światem poza komputerem, to dużo. Poczułam się jakbym znalazła jakieś przyjazne miejsce na nowo, choć to może dziwne, bo kiedyś tu już byłam. Poczułam też, że jest więcej ludzi takich jak ja, że nie jestem sama z tym całym ciężarem jaki w sobie noszę. To takie dziwne uczucie, całkiem nowe dla mnie, ale i takie miłe. Poczułam się, jakby mnie ktoś przytulił, jak dostaję od Was te miłe słowa i brak surowej oceny. Od jakiegoś czasu myślę od mitingach DDA online, jednak zastanawiam się nad organizacją tego, bo mam taką sytuację w domu, ze nie mam za bardzo prywatności.
Jakiś czas temu pisałam o znajomym, który niestety ma problem z narkotykami. Cóż, problem nadal istnieje, bo zdarza mu się brać, jednak już jakby nie próbuję na siłę mu pomagać. Wiem, że to jego życie i jego decyzje. I tak nie uratuję jego życia, jeśli on sam nie będzie tego chciał.

Wczoraj jakoś odczułam ciężar tej mojej historii, która z punktu widzenia osoby z zewnątrz jest niby dobra, przecież miałam jedzenie, miałam gdzie spać, w co się ubrać, mogłam rozwijać swoje pasje, z mojej jednak perspektywy było to tak, że opiekunowie zapewniali to rzeczy materialne, a reszty już nie. Emocjonalnie byłam sama i jestem sama, stłumiłam w sobie potrzeby, bo i tak nie były nigdy zaspokajane. Wiele lat wstydziłam się mojej historii, bo byłam inna, samotna, odrzucona wśród rówieśników. Nie miałam znajomych jako dziecko. Teraz jednak myślę, że mimo całego wstydu, jaki we mnie jeszcze gdzieś tam jest, warto o takich historiach mówić, warto zarówno dla siebie, jak i dla innych. Dlatego dziękuję też, że Wy mówicie, piszecie o tym. Napisałabym więcej, ale dziś muszę przysiąść do pracy pisemnej na studia, nie chcę mi się, szczerze mówiąc, mam lenia jakoś. No nic, włączam muzykę i zabieram się za pisanie ;)
"Bo w każdym z nas jest Chaos i Ład, Dobro i Zło. Ale nad tym można i trzeba zapanować. Trzeba się tego nauczyć."
Za tę wiadomość podziękował(a): freelander

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Rusałka.

Opowieści Rusałki 2021/04/06 10:23 #85

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Z dala
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 6466
  • Otrzymane podziękowania: 11274
Moja historia jest bardzo podobna. Jak zaczęłam chodzić do terapeuty to nawet mówiłam, że miałam dobre dzieciństwo. Babcia o mnie dbała, byłam porządnie ubrana i uczesana, nakarmiona. Dopiero z czasem zobaczyłam jak dużo było dysfunkcji z samego faktu, że byłam do tej babci oddana. Podobnie jak ty, nie miałam kontaktu z żadnymi rówieśnikami, nie wychodziłam na dwór, emocjonalnie zostawiona same sobie. Ale to już przeszłość, dzisiaj mam tą świadomość, pracuje nad tym i jest coraz lepiej @};-

Jeśli chodzi o mityngi to może spróbuj na słuchawkach i tylko słuchać. Wiem, że udaje się w ten sposób korzystać nawet osobom, które mają dość trudne warunki.
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, Rusałka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Alex75.

Opowieści Rusałki 2021/04/06 11:05 #86

  • Rusałka
  • Rusałka Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 41
  • Otrzymane podziękowania: 58
Dziękuję Alex :) Kiedyś usłyszałam słowa, że jak nikt Cię nie bił i nie gwałcił, to przecież wszystko było okej. A to nie tak, dużo czasu musiało minąć, żebym to sobie uświadomiła. W sumie, ja też doznawałam i doznaję przemocy, które wcześniej nie widziałam. Tak, byłam nakarmiona, ubrana i czysta. Tylko, że oprócz tego był: Brak socjalizacji, brak buntu, zastraszanie mnie, teksty, że jak pojadę do koleżanki to jestem wyrodną wnuczką, a babcia sobie odbierze życie. Problem jest jednak taki, że wciąż tu mieszkam, z uwagi na studia, niestety. Jak mam swoje zdanie to od razu jest krzyk, awantura, nie wolno nawet z domu wyjść... o wyprowadzce nie chcą słyszeć, bo przecież oni dla mnie tyle zrobili, a ja taka niewdzięczna. Powinnam za to, że mnie wychowali, kiedy matka mnie porzuciła, mieszkać z nimi do końca swojego życia i zajmować się nimi, bo już są starsi. I dalej awantury. Nawet jak coś mi upadnie, czy szklanka się przeleje, to ja już cała chodzę, bo nie wiem, czy nie będzie krzyków, że jaka to jestem niedorajda i nic nie umiem dobrze zrobić i od razu krzyk z takiego błahego powodu. Ciężko mi, do tego mam myśli, że kiedy się wyprowadzę to zostanę sama, emocjonalnie, ale też i finansowo, bo się ode mnie całkiem odwrócą, bo przecież jak ja mogłam im to zrobić...
"Bo w każdym z nas jest Chaos i Ład, Dobro i Zło. Ale nad tym można i trzeba zapanować. Trzeba się tego nauczyć."
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, marcin

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Rusałkowe zwierzenia... 2022/04/17 16:02 #87

  • Rusałka
  • Rusałka Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 41
  • Otrzymane podziękowania: 58
Kochani, na ten świąteczny czas chciałabym Wam życzyć dużo wytrwałości, miłości, wiary i nadziei. Nie wiem, czy obchodzicie ten czas, jako święto katolickie, ale myślę, że spokój ducha wszystkim się przyda. Wracam czasem myślą do tego forum... Odeszłam dość dawno, bo ponad dwa lata temu, ale wciąż mam sentyment do tego miejsca. U mnie bywa różnie, skończyłam studia, poszłam do pierwszej pracy... czasem mam jednak wrażenie, że nie umiem odnaleźć się wśród ludzi. To podobno normalne, że DDA mają silne poczucie izolacji i "inności" od innych. Do tego w ostatnim czasie nasiliły mi się lęki... Do tego stopnia, że choć chodzę do pracy, to ciężko mi podjąć aktywność związaną z pasjami, bo ciągle z tyłu głowy mam myśl, że się nie uda, ze zostanę oceniona, że nie wyjdzie. :(
W sumie, wiem skąd ten lęk przed oceną, jako dziecko często byłam zawstydzana, wyśmiewana często. I chyba lęki stały się moją największą zmorą obecnie. Blokują całkowicie działanie. Czy ktoś może z Was tak miał i udało mu się choć zmniejszyć odczuwane napięcie i lęk, przed tym, co ma się wydarzyć? Przed oceną? Przed odrzuceniem przez inne osoby? Przed porażką?
Czuję, że ostatnio jest już naprawdę źle i musze to opanować, bo trwam w tym już ponad rok, cały czas czuję silną blokadę, zmuszająca do postoju w życiu...Nie realizuję tego, co bym chciała... Opuściły mnie marzenia... A przecież bez nich życie staje się puste... Zawsze marzyłam, od dziecka żyłam marzeniami... to pozwalało się uwolnić, odciąć od tej sytuacji w domu, popłynąć w krainy gdzie wszystko było dobrze... Teraz czuję, że nawet to straciłam... :( Czuję się, jakbym zabrnęła w ciemny kąt z którego nie ma żadnych dróg...
"Bo w każdym z nas jest Chaos i Ład, Dobro i Zło. Ale nad tym można i trzeba zapanować. Trzeba się tego nauczyć."
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, freelander, Katarzynka77, marcin

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Rusałkowe zwierzenia... 2022/04/19 13:31 #88

  • krzysiek
  • krzysiek Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2572
  • Otrzymane podziękowania: 2486
Witaj no moje Niskie Poczucie Własnej Wartości ciągnie się za mną jak Smród nawet teraz gdy nie piję no może mniejsze ale jest zawsze obok mnie ale da się z tym Żyć a z Kąta tam gdzie zapędziłaś siebie Sama zawsze jest jakieś wyjście albo Drzwiami albo oknem albo wcale nie wychodzić myślę co wybór należy do ciebie i Pozdro z Pogodo Trzeźwego Ducha i w Drogę no Trzeźwy Szlak aypererew
Za tę wiadomość podziękował(a): Rusałka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Opowieści Rusałki 2022/04/19 15:56 #89

  • freelander
  • freelander Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 884
  • Otrzymane podziękowania: 2516
Ja miałem to o czym piszesz i udało mi się zmniejszyć napięcie i lęk związane z tymi wszystkimi sprawami. Nie zniknęło to całkowicie, ale porównując do tego co było dwa lata czy nawet rok wstecz jest sto razy lepiej.
Pomogła w tym terapia, realizacja zainteresowań, przełamywanie wewnętrznych barier i powolne zmienianie szkodliwych nawyków.
Co do marzeń mam ich teraz dużo i nawet widzę możliwość realizacji części z nich co kiedyś wydawało się nierealne. Ba, już spełniłem jakiś ułamek z tego co bym chciał. Wszystkie te kłopoty wynikające ze wstydu, zaniżonej samooceny i mające kłopoty w dzieciństwie niestety wymagają masę pracy i to długotrwałej. U mnie i tak nie jest tak u osoby całkowicie zdrowej bez tego typu przeszłości (też jestem DDA) i latami unikającej różnych aktywności z obawy, ale jak już wspomniałem poprawa jest bardzo widoczna. Pozwalam sobie na przyjemności i mam gdzieś co ktoś o tym myśli.
Człowiek staje się legendą nie dzięki temu, co wie, ani dzięki temu, co osiągnął, ale za sprawą celów jakie sobie stawia - H. Kissinger, "Świat odbudowany: Metternich, Castlereagh i problemy pokoju 1812-1822."
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, Rusałka, karencja

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Opowieści Rusałki 2022/04/21 08:45 #90

  • Rusałka
  • Rusałka Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 41
  • Otrzymane podziękowania: 58
Kiedyś byłam w terapii jakiś czas, takiej dla DDA. Powiedziano mi tam, że muszę realizować swoje cele i działać, mimo tego, że się boję... Tylko dla mnie chyba to jest zbyt silne, ten lęk... Jest tak silny, że paraliżuje, jakby mój cały świat miał się rozpaść. Do tego dochodzi napięcie, takie duże, że ciężko mi spać, ciężko się skupić czasem...Nie zrealizowałam zamierzeń, moich pasji, które miałam już dawno zrealizować, bo się boję, obawiam i trwam biernie...choć spotkałam się ostatnio z tym, że ktoś mi powiedział "Masz potencjał, realizuj się". A ja nie potrafię. I to bardzo przykre dla mnie... Chciałabym, ale nie potrafię... To męczy. Do tego dochodzi jeszcze świadomość i myśl, że mamy jedno życie, czasu nie da się cofnąć. I wtedy zbiera mi się na płacz, bo czuję, że coś tracę cały czas. Straciłam już dzieciństwo i teraz nadal sama pozwalam sobie na to, żeby tracić.
"Bo w każdym z nas jest Chaos i Ład, Dobro i Zło. Ale nad tym można i trzeba zapanować. Trzeba się tego nauczyć."
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Opowieści Rusałki 2022/04/21 08:56 #91

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Posty: 8796
  • Otrzymane podziękowania: 18767
Terapia to proces. Planowy, odbywający się według programu, według pewnych założeń terapeutycznych, w trakcie którego przepracowuje się kolejno charakterystyczne dla syndromu DDA problemy.
Terapia ma swój początek, środek i koniec. Jej efekty można oceniać po jej zakończeniu, po przejściu całego tego procesu, od początku do końca.
Sformułowanie, którego użyłaś w pierwszym zdaniu: "kiedyś byłam w terapii jakiś czas" rozumiem w ten sposób, że coś zaczęłaś ale nie dokończyłaś. Jeśli tak właśnie było, to oznacza, że coś w sobie pootwierałaś, ale tego nie podomykałaś. I teraz żyjesz z tymi dziurami, z poczuciem nieokreślonego braku czegoś, nie wiadomo czego...
Czy dobrze odczytałam sens twojego posta?
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Tomoe.

Opowieści Rusałki 2022/04/22 11:35 #92

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • Dobry Duszek
  • Wszystko przemija
  • Posty: 2308
  • Otrzymane podziękowania: 2603
Czesc rusalko jeste Sywlia DDAi proadze tez mitingi DDA niedzielne,zapraszam cie tam, ucze sie akceptowac ludzi ,ucze sie swojego i czyjegos Nie,ucze sie nie reagowac atak -atakiem np ,mam taka kochna toksyczna matke,ktora oczej]kuje ze ja ja bede zabawiac i bede polisa na starosc,nie bede ,juz jej to powiedzialam,jestem sylwia szmieszek .lubie tanczyc ,muzyke ale tez doba ksiazkie ,film .spacer,kontakty ludzkie, ale jak mi co nie pasuje umniem postawic granicemjuz tak czy sie lubie raczej tak pozdrawiam

Jesli sie czegos boje stosuje Haslo powoli lecz pewnie,albo krok po kroku
Wszystko przemija nawet wczoraj ,nie warto zyc hstoria

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Alex75. Powód: Połączenie wpisów, możliwa edycja
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3