Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

TEMAT: Moje kłamstwo powszednie

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/19 08:44 #1

  • Sati
  • Sati Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 32
  • Otrzymane podziękowania: 109
Dzień dobry, cześć,
w tym miejscu chciałam się przede wszystkim przywitać z Wami. Przyznam, że napisanie tego posta jest dla mnie sporym wysiłkiem w chwili obecnej. Czuję, że będę potrzebowała podzielić się z Wami moim życio/piciorysem, ale dzisiaj moje myśli i emocje są chaotyczne. Napiszę więc raczej krótko o sobie i jak się czuję w chwili obecnej. Jest to jednocześnie z mojej strony prośba o pomoc i wysłuchanie.
Moją największą tragedią jest życie w kłamstwie, wszechobecnym. Mam wrażenie, że od czasów dzieciństwa kłamstwo zrosło się ze mną jak druga skóra. Ma to zapewne źródło w pewnych osobistych tragediach, ale nie chcę się w tym miejscu na tym jeszcze koncentrować. Jestem alkoholiczką, w chwili obecnej w czynnym uzależnieniu. Jednocześnie nie wytrzymuję już obrzydzenia do swoich kłamstw. Od roku 2015 byłam na 5 terapiach, w tym jednej zamkniętej. Wbrew pozorom poprawy i coraz bardziej wyrafinowanych sposobów ukrycia swojego picia, nigdy nie utrzymałam realnie abstynencji. Nigdy. Muszę to powiedzieć jasno, gdyż żyję w ciągłym lawirowaniu. Przez te 5 lat "udało mi się" kilkakrotnie nie pić przez 1,5 do 2 miesięcy. I to wszystko. Ludzie zapraszają mnie na warsztaty, spotkania, a ja po prostu przychodzę na zupełnym odcięciu emocji. Kiedyś piłam w pracy, teraz nie piję, ludzie mi gratulują rzekomej "poprawy". Dodatkowo panująca obecnie pandemia znacznie ułatwia mi kamuflowanie picia wobec współpracowników, gdyż mogę pracować zdalnie. Także zwykle, dwa dni w tygodniu (każdym!!) piję. Wieczorem po pracy oraz cały następny, "przepracowany zdalnie" dzień. A prawda jest inna. Poszłam w lutym pijana na kurs, który wybrałam z ciekawości i chociaż mnie z niego nie wyrzucono, uciekłam ze wstydu i zerwałam wszelki kontakt z ludźmi stamtąd. Wiem, że o moim piciu wiedzą sprzedawcy z okolicznych sklepów, chociaż jeżdżę teraz po różnych marketach. Najbliżsi sąsiedzi. Moi rodzice też się domyślają. A ja nadal kłamię, zamiast zmierzyć się z prawdą. Dobrze wiem , że picia się nie da ukryć na dłuższą metę. W latach 2015-2017 nie robiłam praktycznie nic poza piciem, nie potrafiłam zaplanować żadnej podróży, chociaż kiedyś jeździłam zupełnie sama po Azji. W roku 2018 poszłam na terapię "nerwicową" (nie dla osób uzależnionych), zapiłam, wyrzucono mnie po 6 tygodniach. Jednocześnie wyjechałam do Afryki, odwiedziłam wreszcie koleżankę z UK, znowu jeździłam po Polsce. I wszyscy mi gratulowali , a ja nadal piłam!!! I piję. Myślę, że mimo wszystko zrozumiałam przez te wszystkie lata siebie nieco bardziej, ale na Boga, tak nie można żyć. Nie da się "trzeźwieć pijąc". Jest mi potwornie wstyd, że po tych wszystkich terapaich nic się nie zmieniło, że jestem tak potwornie odcięta od emocji, że mało co mnie dotyka. Ja chyba nie przeżyłam emocjonalnie tych terapii, odpychałam i szokowałam ludzi swoim traumami (akurat prawdziwymi), tymi najbardziej spektakularnymi, a tak naprawdę w głębi przeżywałam i przeżywam swoje mniejsze dramaty, nie tylko związane z alkoholem. Mam wrażenie, że zupełnie o nich nie pamiętam. Dodatkowo zdiagnozowano u mnie PTSD. Nie do końca rozumiem co się ze mną dzieje, ale objawy mniej więcej się zgadzają. Biorę też leki od psychiatry, w dawkach przepisanych przez lekarza, ale mam wrażenie, że one mi już po tylu latach nie pomagają. Nie wiem kiedy jestem głodna (zmagam się z bulimią od 13 roku życia), nie wiem kiedy chce mi się spać. Odczuwam w zdecydowanej większości emocje negatywne, mimo , że potrafię dostrzec piękno przyrody, czy to w lesie, nad jeziorem czy jak w zeszłym roku wędrowałam nad oceanem, ale to jest chwilowe. Kiedyś czułam więcej piękna, mimo wszystko. W tym roku opuściła mnie bliska przyjaciółka, gdyż stwierdziła, że przeżywam świat nadmiarowo i że to jest chore. A ja nie czuję w ogóle możliwości podzielenia się tymi emocjami, mam wrażenie czasem ,że eksploduję. Wtedy sięgam po alkohol, jedzenie. Już nawet bieganie i ćwiczenia mnie nie pomagają. Chciałabym w późniejszym czasie opisać swój piciorys, gdyż myślę, że tym razem szczerze zwrócę uwagę na zupełnie inne rzeczy. Może jeszcze nie wszystko jestem w stanie odgrzebać z pamięci. Mam wrażenie, że już zmarnowałam swoje życie, mam 35 lat. Nie chcę żyć w kłamstwie, ani jednego dnia dłużej. Teraz już zakończę, dziękuję za wysłuchanie. Będę tutaj wieczorem, a teraz pojadę do lasu zebrać myśli.
Pozdrawiam Wszystkich.
Piętnaście minut ulgi, sto lat samotności.
Ostatnio zmieniany: 2020/07/19 08:47 przez Sati.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, kalka, samsal, jerzak, Koziol72, williwilli55, Waldek, steppenwolf, mandala, looking2019 ten użytkownik otrzymał 6 podziękowań od innych

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/19 08:53 #2

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 2956
  • Otrzymane podziękowania: 5717
Witaj Sati na forum :czesc:

35 lat to piękny wiek na zmiany. Może napisanie na tym forum będzie pierwszym krokiem do tego. Znajdziesz tutaj wsparcie i masę doświadczeń innych w podobnej sytuacji. Pisz, czytaj, korzystaj @};-
Ostatnio zmieniany: 2020/07/19 08:55 przez Alex75.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Waldek, Marta123, Sati

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/19 09:05 #3

  • steppenwolf
  • steppenwolf Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Simplicity is the ultimate sophistication
  • Posty: 556
  • Otrzymane podziękowania: 2311
Cześć Sati :grin:
Dziękuję za ten wpis, w dobrym momencie do mnie trafił.
Może dla Ciebie to też będzie właśnie ten moment. Może to jest początek nowej, innej drogi.
Chylę czoła za odwagę i trzymam kciuki.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Sati

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/19 09:17 #4

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 5523
  • Otrzymane podziękowania: 10394
Witaj, Sati. :czesc:
Alkoholizm to choroba zakłamania, dlatego powiada się, że tylko prawda nas wyzwoli.
Ja mam na imię Alicja, jestem trzeźwą alkoholiczką. Trzeźwą dzięki profesjonalnej terapii, której skuteczności nie umniejszam i nie zaprzeczam, ale głównie i przede wszystkim dzięki temu, że jestem we Wspólnocie Anonimowych Alkoholików i zrobiłam program 12 kroków ze sponsorką w AA. Do wytrzeźwienia potrzebne mi były, jak każdemu z nas, alkoholików, trzy rzeczy: gotowość, uczciwość i otwarty umysł.
Życzę Ci, abyś przez resztę Twojego życia mogła przejść uczciwie, z godnością, bez zakłamania i wstydu.
To jest możliwe i warto się odważyć na zmierzenie się że sobą i z życiem bez chemicznej protezy. Choć może na razie ta wizja cię przeraża, jest możliwe przeżywanie uczuć i gojenie blizn po traumach bez zapijania i zażerania ich.
Życzę Ci determinacji i odwagi. @};-
Ostatecznie, miejmy otwarte umysły, ale nie na tyle, żeby mózg nam wypadł. (Richard Dawkins)
Ostatnio zmieniany: 2020/07/19 09:18 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Koziol72, Zakapior, Sati

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/19 09:25 #5

  • Zakapior
  • Zakapior Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 2836
  • Otrzymane podziękowania: 5358
Witaj :czesc: jestem Marcin alkoholik.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/19 09:36 #6

  • jerzak
  • jerzak Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3843
  • Otrzymane podziękowania: 8312
%%- Witam. Jerzy alkoholik.
Warto zaakceptować siebie. Odzyskać siebie dla siebie. Jak chcę zadbać o innych, jak nie umiem zadbać o siebie.
W ubiegłym roku skończyłem terapię, uczestniczę w spotkaniach wspólnoty AA , a że alkoholizm bywa czubkiem góry. Uczestniczę w terapii DDA. (pochodzę z rodziny dysfunkcyjnej). Akceptacja swojej nowej tożsamości; alkoholika osoby uzależnionej, od substancji narkotycznej jaka jest alkohol.

Watro wiedzieć
Alkohol to trucizna.
Abstynencja to stan organizmu.
Trzeźwienie to proces
Alkoholizm to choroba postępująca... bywa śmiertelna. Alkoholizm to też proces destrukcyjny.

Początki zaaaawsze bywają trudne, zaraz potem jest lepiej.
I ważne dla mnie, jak zaakceptowałem siebie, swoją nową tożsamość; przestałem uciekać od swoich problemów. One i tak wrócą, jeśli nie zajmę się nimi jak należy. Zamiast tego poświęcam trochę swojego czasu na przemyślenie aktualnych problemów i nad ich możliwościami rozwiązania. Ważne by odpowiedzialnie podchodzić do konsekwencji z okresów picia; nikt za mnie ich nie rozwiąże i nie będzie ponosił odpowiedzialność. W wielu przypadkach nie było i nie jest łatwe, dla tego warto prosić o pomoc. Nie zawsze udaje się rozwiązać je od razu, ale już samo oswojenie się z nimi czyni ogromną różnicę.
Mądrych wyborów. Spokojnego dnia.
"Chętnych los poprowadzi, niechętnych wlecze"- Seneka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Alex75, Krysia 1967, Sati

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/19 10:18 #7

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 7742
  • Otrzymane podziękowania: 11683
Sati napisał:
Moją największą tragedią jest życie w kłamstwie, wszechobecnym.
Mam wrażenie, że od czasów dzieciństwa kłamstwo zrosło się ze mną jak druga skóra.

Jestem alkoholiczką, w chwili obecnej w czynnym uzależnieniu.
Od roku 2015 byłam na 5 terapiach, w tym jednej zamkniętej.
Przez te 5 lat "udało mi się" kilkakrotnie nie pić przez 1,5 do 2 miesięcy.
I to wszystko.
Wiem, że o moim piciu wiedzą sprzedawcy z okolicznych sklepów,
chociaż jeżdżę teraz po różnych marketach.
Najbliżsi sąsiedzi. Moi rodzice też się domyślają.
A ja nadal kłamię, zamiast zmierzyć się z prawdą.

Myślę, że mimo wszystko zrozumiałam przez te wszystkie lata siebie nieco bardziej,
ale na Boga, tak nie można żyć.
Nie da się "trzeźwieć pijąc".
Jest mi potwornie wstyd, że po tych wszystkich terapiach nic się nie zmieniło, ...
Mam wrażenie, że już zmarnowałam swoje życie, mam 35 lat.
Nie chcę żyć w kłamstwie, ani jednego dnia dłużej.

Witaj Sati :czesc: - zgodzę się z tym co pogrubiłem w cytowanym poście.
Cóż ja alkoholik mogę Ci powiedzieć po przeczytaniu Twego posta, za którego - dziękuję.
Jestem bez terapii i nie piję tylko dzięki innym zdrowiejącym w AA alkoholikom.
Tak - dzięki ich doświadczeniom. ^:)^
Żadna terapia nie zadziała jeśli się do niej nie podejdzie UCZCIWIE.
Skończenie terapii nie rozwiązuje problemu, a gdy się w niej nie otwierasz na siebie - trudno liczyć na efekty.
Poza tym po terapii należy bywać pośród zdrowiejących by dalej identyfikować się ze swoim uzależnieniem.
Bez tego po pewnym czasie abstynencji i braku bieżących refleksji nad sobą zaczyna dochodzić do głosu
własny egocentryzm i uchyla on furtkę do pijanego myślenia.
Efekty nietrudno przewidzieć.

Pomyśl czy otworzyłaś się na terapiach, czy robiłaś coś ze sobą po ich ukończeniu?
Jeśli nie - to na co liczyłaś?

Zdrowienie - to otwarcie na poznawanie siebie i UCZCIWOŚĆ wobec siebie.
Picie jest zakłamywaniem siebie.
35 lat - no, cóż - ja zmądrzałem po 43, a tak uczciwie po 48 latach.
Picie to proces, uświadomienie sobie uzależnienia to kolejny okres czasu, akceptacja siebie jako alkoholika
to znowu jakiś czas zanim zacznie się UCZCIWE MYŚLENIE I DZIAŁANIE.
Zdrowienie i zachowywanie bezwzględnej abstynencji - to też proces w czasie.
Jest co robić więc im wcześniej zaczniesz - tym więcej życia wykorzystasz WŁAŚCIWIE.

Wiesz, w takim pijanym matrix'ie - to sam chwilami nie odróżniałem kłamstwa od prawdy, złudzeń od rzeczywistości.
Wracaj do realu Sati - do uczciwości.
Polecam konfrontację ze zdrowiejącymi alkoholikami i spojrzenie na siebie poprzez pryzmat Programu zdrowienia AA:

www.aa.org.pl/mityngi/index009.htm

Kliknij na mapie Polski swój REGION i masz wykaz mitingów wg. dni tygodnia.
Możesz też wybrać wg. miejscowości.
Dobrze, że jesteś i w końcu szukasz pomocy. :-BD @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Plutoniczna, Alex75, Teo70, Krysia 1967, Sati

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/19 10:27 #8

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 5523
  • Otrzymane podziękowania: 10394
Andrzejku, ten spis się zmienił, nie ma już mapki Polski z regionami do klikania. Zajrzyj, jaki spis jest teraz pod linkiem.
Pozdrawiam kwiaaatek
Ostatecznie, miejmy otwarte umysły, ale nie na tyle, żeby mózg nam wypadł. (Richard Dawkins)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Alex75

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/19 10:40 #9

  • williwilli55
  • williwilli55 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1928
  • Otrzymane podziękowania: 3559
:czesc:
Darek alkoholik
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/19 11:36 #10

  • jankes12
  • jankes12 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 399
  • Otrzymane podziękowania: 324
Witaj Sati :czesc:
Jestem Janek alkoholik




dzisiaj nie piję
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/19 15:49 #11

  • Marusza
  • Marusza Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Bez %% od 1.08.2017
  • Posty: 2174
  • Otrzymane podziękowania: 2195
:czesc: Sati %%-
Dziś nie piję, dlatego właśnie dziś robię dla siebie coś, za co podziękuję sobie w przyszłości. %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/19 20:11 #12

  • Kayo78
  • Kayo78 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 424
  • Otrzymane podziękowania: 1337
Sati napisał:
Jednocześnie nie wytrzymuję już obrzydzenia do swoich kłamstw. Od roku 2015 byłam na 5 terapiach, w tym jednej zamkniętej. Wbrew pozorom poprawy i coraz bardziej wyrafinowanych sposobów ukrycia swojego picia, nigdy nie utrzymałam realnie abstynencji. Nigdy. Muszę to powiedzieć jasno, gdyż żyję w ciągłym lawirowaniu.

Jestem Kayo, niepijąca alkoholiczka :czesc:

To jest taka kwadratura koła - nie wytrzymujesz życia w kłamstwie więc pijesz, pijesz, więc musisz kłamać wszystkich wokół i koło się zamyka.

Ja też mam za sobą etap kłamstw. Ba, całe lata. Trafnie to opisałaś - kłamstwa stały się i moją drugą skórą. Często nie potrafiłam już rozróżnić co jest kłamstwem, a co nim nie jest. Ale można przeciąć ten zaklęty krąg.
Zostań z nami @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., Zakapior, darek70

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/20 05:47 #13

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 17556
  • Otrzymane podziękowania: 27461
Moje dzieciństwo składało sie ze steku kłamstw. Kłamałam jak z nut, w niektóre sama uwierzyłam.
Mama mówiła o mnie "Kłamczuch od urodzenie"
Potem było chlanie i kolejne kłamstwa, i mózg obciążony tymi zawiłościami aby: nie zapomnieć, nie pomylić, nie pokręcić.
Dziś bardzo doceniam i szanuję tą wolność od kłamstw, taką dziewiczą lekkość umysłu.
Witaj na Forum :czesc:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Zakapior, Margaretka, darek70, marcin19, Krysia 1967

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/20 06:20 #14

  • rejek
  • rejek Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 155
  • Otrzymane podziękowania: 149
Wsród wielu mądrych,i mniej ,powiedzeń w AA jest takie "prawda cię wyzwoli"
Kiedyś nie rozumiałem o co chodzi ,dostałem sugestię na mityngach,przekonwertowałem to na swój sposób.Teraz wiem że ciągłe kombinowanie,lawirowanie,kłamstwa i udawanie kogoś kim nie jestem ,mnie męczy ,rodzi napięcia itd.
I nie chodzi tu już o picie ,bo nie piję to z tym nie mam o czym kłamać.
No bo jak mam być spokojny skoro ,udaję że nie mam problemów z alkoholem,temu mówię to,tamtemu coś innego,potem zapominam co komu mówiłem ,życie mnie weryfikuje i wychodzi że kłamałem,znów z tym wiąże się wstyd,myślenie -co ta osoba myśli o mnie-kłamcy itd.
Przy takich kombinacjach ,ciągle głowa pracuje,co ,komu,co on wie,czego się domyśla,co widział...etc-mozna tak wiele pisać .A tryby w chorym saganie pracują ,aż się dymi.
A spuścić parę -to ja wiem jak najprościej niestety :(
I nakręca się człowiek -tak jak pisałas -że masz wrażenie że zaraz eksplodujesz.
Nie namawiam do tatuażu na czole pt: ja alkoholik ,ale do nie kreowania się na osobę inną niż jesteś ,i do odmawiania picia ,nie z powodu "jestem samochodem" tylko "nie bo nie piję" a dla bardziej bliskich osób"nie bo nie piję bo mam z tym problem"
A zapwniam cię mimo ciągłej czujności w moich ,wielostopniowych i niby wiarygodnych kłamstwach ,ludzie i tak wiedzieli co ze mną jest,nawet tacy z którymi powiedzmy byłem w stosunkach "cześć-cześć" to po tym jak przestałem pić potrafili w luźnej rozmowie powiedzieć "fajnie że to ogarnąłeś"
Tak że może pewne rzeczy i tak zachowuję dla siebie -jak przestałem kombinować żyje mi się lepiej,bez napinki.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krysia 1967, Sati

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/20 11:18 #15

  • Sati
  • Sati Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 32
  • Otrzymane podziękowania: 109
andrzejej napisał:
Witaj Sati :czesc: - zgodzę się z tym co pogrubiłem w cytowanym poście.
Cóż ja alkoholik mogę Ci powiedzieć po przeczytaniu Twego posta, za którego - dziękuję.
Jestem bez terapii i nie piję tylko dzięki innym zdrowiejącym w AA alkoholikom.
Tak - dzięki ich doświadczeniom. ^:)^
Żadna terapia nie zadziała jeśli się do niej nie podejdzie UCZCIWIE.
Skończenie terapii nie rozwiązuje problemu, a gdy się w niej nie otwierasz na siebie - trudno liczyć na efekty.
Poza tym po terapii należy bywać pośród zdrowiejących by dalej identyfikować się ze swoim uzależnieniem.
Bez tego po pewnym czasie abstynencji i braku bieżących refleksji nad sobą zaczyna dochodzić do głosu
własny egocentryzm i uchyla on furtkę do pijanego myślenia.
Efekty nietrudno przewidzieć.

Pomyśl czy otworzyłaś się na terapiach, czy robiłaś coś ze sobą po ich ukończeniu?
Jeśli nie - to na co liczyłaś?

Zdrowienie - to otwarcie na poznawanie siebie i UCZCIWOŚĆ wobec siebie.
Picie jest zakłamywaniem siebie.
35 lat - no, cóż - ja zmądrzałem po 43, a tak uczciwie po 48 latach.
Picie to proces, uświadomienie sobie uzależnienia to kolejny okres czasu, akceptacja siebie jako alkoholika
to znowu jakiś czas zanim zacznie się UCZCIWE MYŚLENIE I DZIAŁANIE.
Zdrowienie i zachowywanie bezwzględnej abstynencji - to też proces w czasie.
Jest co robić więc im wcześniej zaczniesz - tym więcej życia wykorzystasz WŁAŚCIWIE.

Wiesz, w takim pijanym matrix'ie - to sam chwilami nie odróżniałem kłamstwa od prawdy, złudzeń od rzeczywistości.
Wracaj do realu Sati - do uczciwości.
Polecam konfrontację ze zdrowiejącymi alkoholikami i spojrzenie na siebie poprzez pryzmat Programu zdrowienia AA:

www.aa.org.pl/mityngi/index009.htm

Kliknij na mapie Polski swój REGION i masz wykaz mitingów wg. dni tygodnia.
Możesz też wybrać wg. miejscowości.
Dobrze, że jesteś i w końcu szukasz pomocy. :-BD @};-


cześć,

dziękuję Ci za tę wiadomość.

Chciałam się odnieść do dwóch kwestii, tych również pogrubionych.

Po pierwsze: obecnie nie do końca wiem na co liczyłam podejmując kolejne terapie. Nie chciałabym być zrozumiana egoistycznie bądź roszczeniowo, ale były to miejsca o bardzo różnym poziomie merytorycznym. Mówiąc wprost - czasami, zwłaszcza na pierwszej terapii, spotykałam się z ludźmi, którzy nie przyszli na terapię z własnej woli. Było to demotywujące, nie powiem. Były też miejsca wspaniałe, gdzie ludzie pracowali szczerze (tak mi się przynajmniej wydaje) i często widziałam dosłownie ich przemianę w czasie terapii. Wracając do meritum - liczyłam chyba na uśmierzenie bólu, ale liczyłam w ciemno, przypadkowo, chaotycznie, pewnie naiwnie i desperacko. Myślę, że chciałam "uciec" od bólu, od flashbacków w nocy, od traumy. Zresztą często działam ucieczkowo - na przykład wyjeżdżam w podróż; dobrze wiem, że to tylko plaster na ranę. Nie, nie uczestniczyłam szczerze w żadnej z tych terapii. Być może nawet nie rozumiem co to znaczy. Nawet na pewno nie rozumiem.

Po drugie, bardzo ważne: co miałeś na myśli pisząc WŁAŚCIWIE? Co to znaczy przeżyć życie właściwie? Czy masz na myśli realizację jakiś właściwych , pożądanych planów czy może przeciwnie, realizację siebie, którą ja wciąż czasami uważam za egoistyczną? Nie chcę oczywiście, żebyś podawał mi jakąkolwiek "receptę" na życie, ale nie do końca zrozumiałam o czym piszesz. Uważam, że to istotna dla mnie kwestia i warto się dopytać.

Dziękuję i pozdrawiam


Dziękuję wszystkim za budujące i wartościowe odpowiedzi.

Chciałam zapytać jeszcze, czy pisząc mój picio/życiorys, mogę go zamieścić w tym wątku, czy powinnam raczej dodać post w kategorii dedykowanej ?

Dziękuję za odpowiedź
Piętnaście minut ulgi, sto lat samotności.
Ostatnio zmieniany: 2020/07/20 11:43 przez Zakapior. Powód: post pod postem
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Wetter, Krysia 1967

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/20 11:35 #16

  • diesel
  • diesel Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 30
  • Otrzymane podziękowania: 27
Wal tutaj ^^)
tylko wariaci są coś warci
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Sati

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/20 11:41 #17

  • Zakapior
  • Zakapior Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 2836
  • Otrzymane podziękowania: 5358
Jeśli ma to być piciorys, to na forum jest odpowiedni dział, w którym można go umieścić. Oto link
www.niepijemy.pl/forum/zyciorys-alkoholika-czyli-piciorys
Pamiętaj jednak, że umieszczonych tam tekstów nie komentujemy.

Proszę też abyś nie pisała posta pod postem. Masz zawsze 15 minut na edycję posta i jego skorygowanie za pomocą przycisku "edytuj".
Ostatnio zmieniany: 2020/07/20 11:44 przez Zakapior.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Alex75

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/20 11:56 #18

  • Sati
  • Sati Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 32
  • Otrzymane podziękowania: 109
Aha, no dobrze, nie wiedziałam, że tak nie można.

Skoro nie można komentować, to czy mogłabym jednak napisać tutaj, aby uzyskać z czasem informacje zwrotne ? Nie wiem jeszcze kiedy będę gotowa na podzielenie się swoją historią.
Piętnaście minut ulgi, sto lat samotności.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/20 12:15 #19

  • Zakapior
  • Zakapior Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 2836
  • Otrzymane podziękowania: 5358
Sati jeśli tak Ci wygodniej to działaj w swoim pokoiku @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kayo78, Krysia 1967, Sati

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/20 17:13 #20

  • samsal
  • samsal Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Wróg publiczny
  • Posty: 1239
  • Otrzymane podziękowania: 2054
rejek napisał:
Wsród wielu mądrych,i mniej ,powiedzeń w AA jest takie "prawda cię wyzwoli"
Myślę że to zdanie najlepiej wyraża co chcę napisać. Są różne prawdy. Patrzymy na świat widząc to samo co inni ale każdy widzi swoje, tzn to co ważne dla niego, dla własnego ego, potrzeb, przekazu, nakazu itd. To co chce widzieć. Bo prawda sama w sobie jest we własnym wnętrzu. Tylko jak dotrzeć do prawdy o sobie????!! By nie być spętanym wszelkimi zdarzeniami, przeżyciami, nakazami, potrzebami, chciejstwami i niechciejstwami, niechęciami i ......... To ważne, wiedzieć, bo sam przez lata żyłem w matriksie który sam stworzyłem oszukując samego siebie. Innych można oszukiwać i żyć ale siebie???!!?! Prawda jest zawsze w środku i zawsze też wypłynie. Jest jak worek albo dzban w którym znikają wszystkie niezakończone, zakłamane, wyparte, oszukane sprawy. Ten worek albo dzban ma określoną pojemność i kiedy się rozerwie dzieją się straszne rzeczy. Całe zgromadzone zło jednocześnie dociera do człowieka i w niezakończonej formie wypełnia jaźń.
Moja mamusia chciała być jak słynna siłaczka i zbawić świat jednej odległej wioski. Samotnie wychować dzieci na porządnych ludzi, świecić przykładem, uczyć inne dzieci i być wszystkim co sobie wyobraziła o sobie, ale przy tym piła ile się dało a dzieci tyle samo tłukła i wychowywała pod wpływem. Mogłem coś chlapnąć rówieśnikom o tym że jej wspaniały obraz nie jest doskonały więc z rówieśnikami nie wolno było się bawić. Była jedynym moim światem i jej przechlane wskazówki towarzyszyły mi nawet po jej śmierci. Nie wiedziałem jak strasznie oszukuję siebie i staram się być dobrym synem przez te wszystkie lata. Zawsze była obok a ja się starałem spełniać jej oczekiwania. Każde kłamstwo było narzędziem do osiągnięcia celu - być dobrym synem. Alkohol tłumił, wypierał prawdę, a ja ciągle wierzyłem że jestem bez skazy.
Chodziłem na mityngi nie po to by skorzystać ale dalej się mądrzyć i budować obraz wspaniałego pechowego i skazanego za życia na piekło faceta. Nawet samobójstwo rozpatrywałem w kategorii by zrobić tak żeby ludzie współczuli i rozumieli przekaz tego aktu desperacji porządnego gościa. Nic nie wymyśliłem albo odwagi mi brakło. Przyszedł ten dzień gdy nie miałem już nic ani nikogo. Jedyną wartość stanowiła ta resztka, ledwo tlącej się świeczki życia, a jedyny cel jaki wymyśliłem było przejście jednego kroku. Nie by wygrać cokolwiek ale by chociaż z godnością umrzeć, walcząc, a nie płacząc nad sobą.
Zacząłem słuchać co mówią AA. Ci sami którymi wcześniej pogardzałem jako niepełnowartościowymi, zacząłem postrzegać że nie jestem wyjątkowy ze swoimi traumami i dokonaniami, i co najważniejsze przypominały się wszystkie wyparte zdarzenia z przeszłości i wielokrotnie leżałem na podłodze w pokoju i głośno wyłem z wewnętrznego bólu. Teraz jednak już miałem ludzi z którymi mogłem się podzielić tym co się wydarzyło i nie miałem blokad n/t tego "co oni sobie pomyślą. Dziś wiem że nie jestem jedynym który doznał tego co ja i że wstyd powinien dopingować do działania a nie pogrążać w oparach poczucia winy. To cudowna zmiana takie uwolnienie od przeszłości. Mamusia już nie siedzi mi na ramieniu i życzę jej wiecznego odpoczynku mimo tego jakie życie mi uwarzyła. Jestem wreszcie wolny i wiem co o sobie myśleć i nie bać się.
Może w Twoim życiu jest także ktoś lub coś dla jakiej idei kłamiesz??!! Jestem pewien że ktoś na Twoich terapiach mówił coś co Ciebie dotyczyło ale wtedy nie słuchałaś. O mojej przeszłości ciągle słyszę słuchając innych. Teraz nie jestem wyjątkowy, jestem taki sam. Wolny.
Znasz mnie ale nie wiesz kim jestem
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, andrzejej, Kayo78, mandala, Alex75, marcin19, Xena, Wetter, Teo70, Krysia 1967 ten użytkownik otrzymał 2 podziękowań od innych

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/21 10:47 #21

  • Sati
  • Sati Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 32
  • Otrzymane podziękowania: 109
samsal napisał:
Tylko jak dotrzeć do prawdy o sobie????!! By nie być spętanym wszelkimi zdarzeniami, przeżyciami, nakazami, potrzebami, chciejstwami i niechciejstwami, niechęciami i .......

Chodziłem na mityngi nie po to by skorzystać ale dalej się mądrzyć i budować obraz wspaniałego pechowego i skazanego za życia na piekło faceta. Nawet samobójstwo rozpatrywałem w kategorii by zrobić tak żeby ludzie współczuli i rozumieli przekaz tego aktu desperacji porządnego gościa.

Może w Twoim życiu jest także ktoś lub coś dla jakiej idei kłamiesz??!! Jestem pewien że ktoś na Twoich terapiach mówił coś co Ciebie dotyczyło ale wtedy nie słuchałaś.

Cześć,
dziękuję Ci za tak otwarty i pełen emocji post, a przynajmniej ja go w ten sposób odebrałam. Piszesz o sobie i swoich doświadczeniach, co nie jest rzeczą łatwą i wymaga odwagi. Ja nie mam podobnych doświadczeń, które wydają mi się bardzo trudne i traumatyczne. Tym niemniej za całokształt posta jestem Ci bardzo wdzięczna, gdyż w wielu obszarach odnajduje swoje własne kwestie.

Może zacznę od tego, co jest dla mnie łatwiejsze. Nie zaprzeczę, że mój udział w terapiach nie był czasem straconym. Zgłosiłam się na nie sama, w rozpaczy, chaosie, ale i świadomości , że moje picie jest już chorobą. Praca z wieloma cudownymi ludźmi umożliwiła mi mimo wszystko lepsze zrozumienie własnych zachowań. Nie zaprzeczę, że było to czasami bardzo bolesne, co oznacza, że angażowało jakieś moje emocje. Reagowałam głównie złością. Nie chciałam dotknąć tego, co ta złość naprawdę przykrywa, wycofywałam się. Dzięki terapiom, po pewnym czasie zrozumiałam, że miałam i wciąż mam ogromny komfort picia; zrozumiałam, że podejmuje próby (nieudane, to oczywiste) kontrolowania picia, że moi rodzice są współuzależnieni, że nie potrafię uważnie słuchać, nie potrafię prosić o pomoc i nie umiem przyjąć szczerego współczucia. Z pewnością jest tego więcej. Słowem klucz jest tutaj „zrozumiałam”. Nie poczułam.

Dalej opisałeś postawę, którą maskowałeś prawdziwego siebie. Z tym obszarem bardzo mocno się identyfikuję. Odgrywam swoją rolę w teatrze życia. Jednocześnie chcę, żeby to była rola pierwszoplanowa, eksponowana, chcę być ważna, chcę publiki i czuję się rozczarowana, kiedy jej brakuje. Uciekam wtedy w świat swojej wyobraźni, uciekam wirtualnie i fizycznie, podejmując ryzykowne kroki, wyjeżdżając w nieznane, narażając swoje zdrowie i życie. Tutaj identyfikuję się z tym, co pisałeś o własnym zachowaniu. Nieświadomie stosowałam „odwrócony narcyzm”, podkreślając swoje graniczne zachowania, traumy… Na zasadzie „nie mam roweru, ale dam czadu samym dzwonkiem”. Taki właśnie paradoks, sprzeczność potrzeb, chaos. Piszę ten fragment z bardzo dużym trudem i wstydem. Odkąd pamiętam czuję, że nie mam prawa zajmować przestrzeni innych ludzi swoimi problemami, emocjami, potrzebami, swoją osobą. Nawet pisząc tutaj martwię się, że mój post jest za długi i zajęłam zbyt dużo miejsca sobą. Czuję ogromny wstyd, że chcę być ważna. Czuję się gorsza i jednocześnie czuję obrzydzenie wobec współczucia innych ludzi. Boję się okazać SŁABOŚĆ, poprosić o pomoc, wtedy się zamrażam i patrzę tępo przed siebie. Boję się, że jak okaże słabość, umrę. Dotarło to do mnie dzięki bezcennym informacjom innych uczestników terapii, za co jestem bardzo wdzięczna.

Odniosę się jeszcze do poznania prawdy o sobie, do odkrycia esencji własnej istoty, nieprzykrytej oczekiwaniami społecznymi, przemocą socjalizacji, bagażem ról społecznych, obaw i lęków. Jest to dla mnie w tym momencie jeszcze nieosiągalne, odkrycie własnej „carte blanche”. Temat jest ogromnie ciekawy. Natomiast tutaj mogłabym wejść na poziom filozoficzny, a tego nie chcę. Wiem już (znów dzięki bolesnym informacjom zwrotnym), że używam intelektualizacji jako narzędzia, dzięki któremu mogę się pozycjonować społecznie. Nie chcę tego, chcę uczyć się mówić wprost i jeszcze uważniej słuchać. Może później będę gotowa o tym pisać. Tym niemniej dziękuję za Twoje uwagi.

Na koniec najtrudniejsze: czuję, że na razie nie jestem gotowa przedstawić swojego życiorysu. Zdecydowałam, że na początek przyjmę z pokorą postawę słuchacza (czytacza), przynajmniej dopóki nie poczuję się tutaj pewniej. W ogromnym uproszczeniu moje życie składało się z dwóch nachodzących na siebie obszarów: alkoholu i seksu. Być może w odwrotnej kolejności. I odpowiadając na Twoje pytanie: częściowo wiem dlaczego kłamię, i tak, jest to również strach przed tym, że będę odpowiedzialna za rozpad mojej rodziny. Ktoś mi kiedyś, w bardzo wczesnym dzieciństwie zaaplikował takie poczucie winy i brudu; dodam, że jako kilkuletnie dziecko już uśmierzałam się alkoholem. I ten schemat przemocy seksualnej i alkoholu towarzyszył mi całe życie. Z czasem było tych rzeczy tylko więcej i o większej intensywności, ku coraz boleśniejszemu upadkowi. Wiem, że są ludzie o podobnych doświadczeniach i chcę ich poznać i poczuć się częścią jakiejś grupy, przyjaciół, których nigdy nie miałam. Niestety na terapii nie byłam gotowa o tym mówić. Wiele było mojego, ale być może dlatego byłam głucha na część informacji zwrotnych. Najbardziej nie chciałabym, żeby coś zostało uznane jako autokreację, czy właśnie próbę wyłudzenia od Was współczucia. Przyznam, że pisałam już własne życiorysy na papierze i widzę, że z czasem zwracam uwagę na coraz to inne rzeczy, dostrzegam więcej piękna i coraz więcej wygrzebuję coraz więcej wypartych wspomnień. Na ten moment jestem w stanie napisać tyle.

Ponownie bardzo dziękuję za Twoją wiadomość.
Pozdrawiam Was
Piętnaście minut ulgi, sto lat samotności.
Ostatnio zmieniany: 2020/07/21 11:09 przez Sati.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, andrzejej, samsal, jerzak, freelander, Kayo78, mandala, Alex75, Wetter, Krysia 1967

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/21 11:17 #22

  • Jurek
  • Jurek Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3752
  • Otrzymane podziękowania: 4054
Witaj Sati na forum :czesc:
Jestem alkoholikiem ,który bez ludzi z podobnym problemem by sobie nie poradził.
Doświadczenia innych bezcenne.Najlepsze na żywo.ten krok zrobiłem i do dzisiaj sie spotykam z ludźmi.
To taka pastylka, higiena trzeźwego życia.
Fajnie że jesteś i szukasz wsparcia.
Jurek.
Pomagając sobie pomagasz innym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Sati

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/21 11:44 #23

  • Kayo78
  • Kayo78 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 424
  • Otrzymane podziękowania: 1337
Sati napisał:
Boję się, że jak okaże słabość, umrę.

Umrzeć wcale nie jest tak łatwo (wiem co mówię).

Mój terapeuta bardzo przestrzegał mnie przed przeintelektualizowaniem tej choroby.
Odnoszę wrażenie, że znalazłaś sposób na mówienie o chorobie, tak naprawdę jej nie dotykając :-?
Ostatnio zmieniany: 2020/07/21 12:36 przez Zakapior.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Plutoniczna, Sati

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/21 12:05 #24

  • Sati
  • Sati Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 32
  • Otrzymane podziękowania: 109
Kayo78 napisał:
Sati napisał:
Boję się, że jak okaże słabość, umrę.

Mój terapeuta bardzo przestrzegał mnie przed przeintelektualizowaniem tej choroby.
Odnoszę wrażenie, że znalazłaś sposób na mówienie o chorobie, tak naprawdę jej nie dotykając :-?

Masz rację, tak właśnie jest.
Akurat terapeuta mnie przed tym nie przestrzegał, ale takie informacje zwrotne dostałam od Grupy. Po epizodach złości i wściekłości przyznałam Grupie rację. Dotyczy to chyba tez innych obszarów, nie tylko mojej choroby.

Zgadzam się zupełnie z tym, co piszesz; starałam się podkreślić to w poście powyżej, pisząc, że pewne sprawy na terapiach zrozumiałam, ale niestety, nie poczułam.

Do końca nie wiem jeszcze, jak to odkręcić teraz. Staram się teraz mówić 'wprost', bo tego nie umiem. Boję się mówić wprost. I staram się uważniej słuchać. Może to będzie jakiś pierwszy krok.

Pozdrawiam Cię :-)
Piętnaście minut ulgi, sto lat samotności.
Ostatnio zmieniany: 2020/07/21 12:38 przez Zakapior.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., Kayo78, Margaretka

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/21 12:09 #25

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 17556
  • Otrzymane podziękowania: 27461
Witam
Proponuję zapoznać się ze sposobami cytowania, są różne możliwości
niepijemy.pl/forum/przewodnik-i-instrukc...orum/98899-cytowanie
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Zakapior, Alex75

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/21 13:33 #26

  • samsal
  • samsal Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Wróg publiczny
  • Posty: 1239
  • Otrzymane podziękowania: 2054
Jest w tym co piszesz Sati, głęboka, nawet, wiedza. Niestety brak mnie emocji towarzyszących innym ludziom przy podobnych opisach zdarzeń. Dostrzegasz i wiesz bardzo wiele, opisujesz głęboko a w pewne obszary wycofujesz gęsto się tłumacząc. Tak Ciebie odbieram. Porywasz się niepotrzebnie na pisanie piciorysu, choć nie jesteś gotowa, a potem maskujesz niepisanie głębokimi przeżyciami. Przecież poza przedstawieniem kłamstwa jako problemu i listy zdarzeń które zaistniały nic o problemie alkoholizmu nie napisałaś. Coś się tam zdarzyło ale wogóle niema Ciebie a jedynie, tylko, "coś". Myślę że chcesz nam trochę zafundować intryg o których ostrzegałaś w tytule wątku. Że właśnie tak Twoje kłamstwo wygląda. Najpierw coś się tobie wydaje, potem bez przemyślenia - będę najlepsza, a potem omanianie wielką ilością dziwnych argumentów. Nie wiem czy nie dasz rady czy niechce się Tobie ale chyba to nie ten czas. Pewnie o tym sama nie wiesz ale sprowadza się to do oszukiwania mistrza. Kłamstwo jest jednym z elementów choroby pt alkoholizm. Wprawdzie nie wszystko przez ten alkohol ale to nieodłączny towarzysz alkoholika. Myślę że pod wpływem przebłysku jakiegoś prawdziwego uczucia napisałaś do nas o pomoc ale natychmiast uciekłaś w swoją skorupę ukrywania siebie i manienia oczu. Jakże to podobne do mojej przeszłości. Początek pracy nad sobą wg programu AA sprowadza się do samookreślenia. Przyznaliśmy że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu, że przestaliśmy kierować swoim życiem. Jak ten alkohol zrobił ze mnie alkoholika i co mi przeszkadza, co chcę zmienić. Do tego jest potrzebna bezwzględna prawda. Tyle ile dasz radę ale uczciwie i do bólu. "prawda Cię wyzwoli" jak podpowiedział "rejek". Nie potrafię powiedzieć ile razy zmieniało się moje spojrzenie na siebie i moją przeszłość przez te lata, ale zawsze towarzyszyła procesowi bezwzględna uczciwość. Na tyle ile byłem w stanie pojąć. Bez fantazjowania i kamuflowania, tylko prawda. Bez bólu nic się nie rodzi. Przeszłość już była i choć warto wiedzieć skąd się wziąłem ważne jest "tu i teraz" a nie kombinowanie nad przeszłością. Mam też pewną wątpliwość do uczuć które wyrażasz w swoim tekście. Nie wiem, więc; ograniczam się do przypuszczenia. Wielu ludzi i niekoniecznie alkoholików wyraża uczucia za pomocą innych uczuć. Takie przykrycie wstydu, strachu, albo urażonej dumy, nadmierną pewnością siebie czy zaśmiewaniem bądź zasmucaniem problemu. To czy istnieje tak u Ciebie możesz jedynie Ty sama dostrzec i zmieniać jeśli potrzeba. Uczucia to nie zabawka. Potrafią dawać wielkie szczęście ale mogą zabijać. W każdym razie pozbyć się ich nie można więc trzeba z nich korzystać. Na tyle ile się da, Do tego jest potrzebna bezwzględna, wobec siebie, uczciwość.
Znasz mnie ale nie wiesz kim jestem
Ostatnio zmieniany: 2020/07/21 13:35 przez samsal.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/21 14:44 #27

  • Sati
  • Sati Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 32
  • Otrzymane podziękowania: 109
Dziękuję, chociaż post nie jest łatwy do przyjęcia. Nie wiem jeszcze czy jest motywujący czy zupełnie demotywujący. Powiem wprost, że poczułam się nieco niechciana w Waszej społeczności, jako niegotowa - na co ? dlaczego to nie jest 'ten czas'? co miałeś na myśli? Będę wdzięczna jeśli odpowiesz, może być to dla mnie wskazówka.

Nawiązując do intryg - nie będę się uparcie zarzekać, być może działam nieświadomie, gdyż nie było moim wykalkulowanym celem mamienie oczu. Wiesz, doskonale zdaję sobie sprawę, że można zmanipulować terapeutę, przyjaciela, nie wiem, chłopaka czy nawet pojedynczego alkoholika, ale grupy alkoholików się nie da. Doświadczyłam tego osobiście i na żywo. Nie wiem, być może chciałeś mnie sprowokować do jakiejś emocjonalnej reakcji, również mogę się tylko domyślać. Trudno mi też powiedzieć jak emocjonalnie wyrażają się w takich postach inni ludzie. Starałam się pisać wprost, przyznać, że nie przeżyłam swoich terapii emocjonalnie.

Mam też pewną trudność w odbiorze często powtarzanych zwrotów, odbieram je jako zbyt abstrakcyjne; trudno mi pojąć w tym momencie, że prawda mnie wyzwoli i że powinnam przeżyć moje życie właściwie. Dla mnie są trochę "nie wprost", chociaż chyba potrafię myśleć abstrakcyjnie. Nie wiem czy zauważyłeś, ale się o to dopytuję. Owszem, poprosiłam Was o pomoc, bo wiem, że się do tej , jak to dobrze nazwałeś skorupy wycofuję i bywam emocjonalnym betonem. Nie wiem, może z jakiegoś powodu budzę w Tobie złość? Może właśnie z powodu podobieństwa do Twojej przeszłości? Może mi nie ufasz, co w sumie jest zrozumiałe. Tym razem gdybam ja.

Nie zakładałam pisząc pierwszego posta, że od razu pozbędę się mechanizmów i zachowań, z którymi żyję, z których części zdaję sobie sprawę na poziomie intelektualnym. Moje kłamstwa nie dotyczą tylko alkoholu, chociaż jest on wpisany w moją tożsamość. Przez lata całe moje życie koncentrowało się wokół niego, od zaczepiania przypadkowych osób na uczelni i namawianiu ich na wspólną wycieczkę do pubu, przez kursy barmańskie, aż po rozwój pełnoobjawowego uzależnienia. Na opis tego jestem gotowa, na życiorys nie.

Nie do końca zrozumiała i spójna jest jeszcze jedna rzecz - przedstawiłeś mi swoją przeszłość, ale jednocześnie zaznaczasz, że nie ma po co w niej grzebać i że jest tu i teraz. Wcale tego nie neguje. I czy rzeczywiście wszystko musi pochodzić z bólu? Czy tylko trudno osiągalne rzeczy można doceniać? Wiesz, może faktycznie nie jestem gotowa (na co?), bo ja wcale nie chcę już cierpieć. Nie zakładam,że życie to będa rurki z kremem, ale chcę się nauczyć dostrzegać w nim więcej piękna i pozytywów. Na ten moment słabo mi to idzie, ale zauważam mozolny postęp. Nie chodzi mi o głaskanie po głowie, zauważyłam na własnym przykładzie , że trudne informacje zwrotne są najbardziej wartościowe, chociaż ciężko je przyjąć.

Na więcej mnie w tej chwili po prostu nie stać. Przyjmuje Twoje informację i odczucia, masz do nich w moim pojęciu pełne prawo. Jednak potrzebuję też napisać, że w ogólnym wydźwięku Twojego posta, ja, poczułam mocną opozycję My - ty. Chodzi mi przede wszystkim o to, że jestem do czegoś 'niegotowa', trochę tak, jakbym się do czegoś nie nadawała. Aha - nie jest to, twardo zapewniam potrzeba autokreacji, ale zasmucające mnie poczucie odrzucenia i bycia gorszą. Bez urazy, po prostu czuję się niechciana i zapewne jest to jakaś moja kwestia do przerobienia.
Piętnaście minut ulgi, sto lat samotności.
Ostatnio zmieniany: 2020/07/21 15:16 przez Sati.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, samsal, Waldek, freelander, Cyrax 666, mandala, Wetter, Annaannaanna

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/21 17:35 #28

  • Waldek
  • Waldek Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2084
  • Otrzymane podziękowania: 4670
Witaj Sati :ymhug: @};- Cieszę się,że Jesteś z nami @};-
Jestem Waldek alkoholik.
"W serce swe odważnie spójrz,
wsłuchaj się w miarowy rytm,
jaki jest ten skarbiec Twój,
ile jest miłości w nim"...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Sati

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/21 17:51 #29

  • freelander
  • freelander Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jestem wstrętnym, głupim alkoholikiem
  • Posty: 618
  • Otrzymane podziękowania: 1365
A mnie zastanawia jak odczytuje się tak doskonale emocje i zamiary z kilku postów jakie ktoś napisał na forum. Masz bardzo rozwinięte zdolności psychologiczne samsal, albo bardzo pochopnie potrafisz kogoś oceniać według sobie znanych kryteriów i to na płaszczyźnie gdzie pośpiech nie jest dobrym doradcą.

Cześć Sati, jestem Dominik alkoholik.
"Życie nieświadome nie jest warte tego, by je przeżyć"
Ostatnio zmieniany: 2020/07/21 17:52 przez freelander.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): hipek, Wetter, Sati

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/21 18:51 #30

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2467
  • Otrzymane podziękowania: 7574
freelander napisał:
A mnie zastanawia jak odczytuje się tak doskonale emocje i zamiary z kilku postów jakie ktoś napisał na forum.

To subiektywny odbiór Dominiku.

Witaj Sati, Krzysztof, alkoholik :czesc:
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Sati

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/21 18:58 #31

  • mandala
  • mandala Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • dobrze,że WAS znalazłam
  • Posty: 691
  • Otrzymane podziękowania: 1531
Cześć Sati.
Miło Cię powitać w gronie osób,które chcą trzeźwieć.
Przeczytałam twoje wpisy i nasunęła mi się taka myśl,że bardzo odcinasz się od swoich emocji.
Jesteś osobą inteligentną ,a to niestety nie ułatwia zdrowienia.Kiedyś usłyszałam takie stwierdzenie
Im człowiek inteligentniejszy tym ciężej mu w zdrowieniu-zgadzam się z tym.
Nie mogłam wychodzić z uzależnienia na moich warunkach,bo to nie miało by szans na powodzenie.
Żeby zacząć leczenie z alkoholizmu trzeba przede wszystkim tego chcieć.
Nie tak z doskoku ,kiedy się znudzi picie,kiedy ma się chwilowo dość pijanego życia.
W trzeźwienie trzeba wejść na maxa całą sobą żeby coś z tego wyszło.
Należy w szczerości odpowiedzieć sobie czego tak naprawdę oczekujesz.
Życzę Ci wytrwałości w działaniu.
Pamiętaj,że gdzie byś nie uciekła,twoje problemy nie znikną.
Edyta alkoholiczka kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Sati

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/21 19:42 #32

  • samsal
  • samsal Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Wróg publiczny
  • Posty: 1239
  • Otrzymane podziękowania: 2054
Sati napisał:
Dziękuję, chociaż post nie jest łatwy do przyjęcia. Nie wiem jeszcze czy jest motywujący czy zupełnie demotywujący. Powiem wprost, że poczułam się nieco niechciana w Waszej społeczności, jako niegotowa - na co ? dlaczego to nie jest 'ten czas'? co miałeś na myśli? Będę wdzięczna jeśli odpowiesz, może być to dla mnie wskazówka.
Nie jestem Twoim wrogiem. Wręcz przeciwnie. Jesteś zbyt mądra by delikatność była dla Ciebie dobrym rozwiązaniem. Jeśli ufasz to ufaj. Niekoniecznie mnie. Być może ktoś inny zyska Twoje zaufanie. Tak to działa. Jest wszystko co potrzebne ale od Ciebie tylko zależy co przysposobisz sobie. Odpowiem na pytania jutro. Teraz chciałem jedynie powiedzieć że nic wrogości we mnie niema. Sama moja prawda. Jak Ciebie widzę i czytam. Wrogości zero.

freelander napisał:
Masz bardzo rozwinięte zdolności psychologiczne samsal, albo bardzo pochopnie potrafisz kogoś oceniać według sobie znanych kryteriów i to na płaszczyźnie gdzie pośpiech nie jest dobrym doradcą.
Spójrz w lustro przyjacielu.
Znasz mnie ale nie wiesz kim jestem
Ostatnio zmieniany: 2020/07/21 19:44 przez samsal.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Sati

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/21 20:46 #33

  • Annaannaanna
  • Annaannaanna Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 331
  • Otrzymane podziękowania: 1229
Cześć Sati. Jestem Ania alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Sati

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/22 05:55 #34

  • Sati
  • Sati Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 32
  • Otrzymane podziękowania: 109
samsal napisał:
Nie jestem Twoim wrogiem. Wręcz przeciwnie. Jesteś zbyt mądra by delikatność była dla Ciebie dobrym rozwiązaniem.

Cześć,
z jednej strony nie dziwi mnie to, co piszesz, z drugiej mnie boli i uwiera. Nie jesteś pierwszą osobą, która reaguje na mnie w ten sposób. Nie wiem czy to skutek kłamstwa, czy emocjonalnego betonu, może jedno i drugie. Kończąc terapię dostawałam informacje zwrotne o mojej rzekomej sile oraz rady, które jednak odbierałam jako nieco wrogie, że "powinnam" zmienić swoją postawę. Zwykle byłam jednak zaskoczona i czułam ukłucie wewnątrz oraz rozczarowanie, bo miałam nadzieję, że się zmieniam. Raz usłyszałam, że używam trudnych słów, co mnie akurat jednak zaskoczyło i zabolało. Wiesz, że to mnie doprowadzało do płaczu ? Oczywiście już w domu. To jest płacz z bezsilności. Ja naprawdę chcę się zapoznać i pogodzić ze sobą. Nie wiem jak się za to zabrać, mam w głowie chaos, z pewnością to też skutek przepicia mózgu. Nie znam swoich potrzeb i nie wiem czy delikatność mogłaby do mnie trafić, ale jestem surowa przede wszystkim dla siebie samej, okaleczam się fizycznie i psychicznie, między innymi pijąc. Ty jesteś znacznie dalej niż ja w procesie poznawania siebie i trzeźwienia.
Nie, nie czuję się już wyjątkowa, czuję się upośledzona. I jeszcze jedno: dziękuję, że uważasz mnie za osobą "mądrą", ale ja mądra nie jestem; mogę być inteligentna, jeśli już poruszamy się w tym obszarze. Do mądrości mi dużo brakuje.

@ mandala: (piszę z oznacznikiem, bo jeszcze nie opanowałam wstawiania dwóch cytatów w jednym poście :-) ) dziękuję Ci za tę ciepłą wiadomość, dziękuje za zainteresowanie i pochylenie się nad tym, czym się z Wami podzieliłam. Myślę, że jestem na poziomie emocjonalnego dziecka. Rzeczywiście, chyba jako dziecko się zamroziłam i zatrzymałam na tym etapie. Kompensowałam te braki całkiem dojrzałym wchodzeniem w role społeczne, wiesz super stopnie w szkole, stypendia, ordery, pochwały...takie w sumie bzdety z perspektywy czasu. No takie dziecko bohater, jak słyszałam. Mimo wszystko to pisanie, nawet na odcięciu emocji, przynosi mi gigantyczną ulgę i teraz już trochę wstydu.

Może napiszę dla odmiany trochę o swoim piciu, gdyż czuję jakieś zaufanie. Mój system picia wyglądał tak ( i wygląda), że raz w tygodniu umawiałam się z alkoholem na taką prywatną, domową imprezę. Picie zaczynałam wieczorem, niezależnie czy był to dzień pracujący, czy nie i piłam również cały następny dzień. Zawsze znalazłam jakąś wymówkę, a zresztą mogę pracować częściowo zdalnie. W weekendy bywało, że piłam jeszcze do południa w niedzielę, bo wiadomo, poniedziałek trzeba iść na Zakład, więc należy się wyzerować. Wieczorem i rano pakowałam w siebie tonę suplementów, witaminy B w ilości hurtowej, magnez i potas, specjalnie zakupione i starannie wybrane w tym celu, jakieś glukozy itepe. Potem skalibrowany starannie alkomat i jazda do pracy. Oczywiście ten dzień po, a czasami i jeszcze następny, to w ogóle był na przetrzymanie. Kiedyś policzyłam te dni kiedy chlałam oraz te dni, kiedy byłam na kacu i wyszło mi, że ponad połowę roku jestem w jakimś kosmosie, nie istnieję. Ze 3 lata temu zrobiłam też litrarz. Przed terapią zamkniętą wydawało mi się, że piłam tak ze 2 lata, a tak naprawdę chlałam od zawsze. Teraz mam komfort picia, mieszkam sama. Gdzieś z 6 lat temu przeczytałam wywiad z alkoholiczką i pomyślałam: "o (....) to o mnie". Potem sobie myślałam, że przecież mam prawo, piję za swoje ;-) , mam traumy z dzieciństwa, jestem bez skazy. Dwa lata później zgłosiłam się na pierwszą terapię. Resztę gdzieś tam upchałam w pierwszym poście.

Wiem, że nie ma tutaj zbyt wiele emocji, ale może mam szansę się jakoś rozwinąć, może mi się uda wziąć coś z Waszych historii. Na razie nie jestem aktywna, nie czuję się na siłach. Jednak dużo czytam. Na ten moment tyle.

Pozdrawiam wszystkich z rana.
Piętnaście minut ulgi, sto lat samotności.
Ostatnio zmieniany: 2020/07/22 06:12 przez Sati.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): samsal, jerzak, Waldek, Zakapior, Kayo78, mandala, darek70, Alex75, marcin19, Wetter ten użytkownik otrzymał 1 podziękowań od innych

Moje kłamstwo powszednie 2020/07/22 07:18 #35

  • mandala
  • mandala Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • dobrze,że WAS znalazłam
  • Posty: 691
  • Otrzymane podziękowania: 1531
Dziecko bohater z moich doświadczeń jest pozbawione beztroski.Obarczone obowiązkami dorosłych nie może spędzać czasu tak jak jego rówieśnicy.Rodzina jest dumna,ale dziecko jest skryte,niezadowolone z siebie,nieszczęśliwe.
Nie powinno brać na siebie obowiązków dorosłych,bo nie przeszło cyklu dorastania,dojrzewania.Nie jest gotowe sprostać takiemu zadaniu.
"Dorosła maleńka" tak określiłabym swoje dzieciństwo.
Jestem DDA zatem moje dzieciństwo ogromnie wpłynęło na dorosłe życie.
Pracuję już 21 miesięcy z terapeutą,bo mam taką potrzebę.
Sama nie mogłabym nic zrobić,bo mam chore emocje.Od momentu kiedy to zrozumiałam zaczęłam ciężką pracę nad czuciem,odbiorem świata.
Zaczęłam się lubić i to uważam za swój ogromny sukces.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, marcin19, Wetter, Sati
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3