Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/15 20:59 #1

  • Attila2000
  • Attila2000 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 31
  • Otrzymane podziękowania: 49
Mam 37 lat, 2,5 roku abstynencji od alkoholu i XXXXXXX, środków psychoaktywnych – nadal jest bardzo ciężko – czy mogę jeszcze liczyć na poprawę mojego funkcjonowania?


Miałem też epizody z marihuaną, grzybami halucynogennymi, amfetaminą i XXXXXXX (będąc przy tym na alkoholu i XXXXXXX), ale każde z nich tylko po kilka razy, boję się że jednak mimo wszystko wywołało to jakieś trwałe zmiany w mózgu.

Obecnie zażywam XXXXXXX – te trzy na lęk, i XXXXXXX (na padaczkę)
Mój okres picia, XXXXXXXoraz korzystania z innych środków odurzających to 18 lat

Jestem po kilku terapiach odwykowych, dwóch przeciw nerwicy lękowej.

Mimo tak długiego okresu abstynencji nie ustąpiło mi wiele objawów
- mimo leków zdażają mi się wciąż napady padaczki
- trzęsą mi się ręce – mam problem z umyciem zębów bo mi szczoteczka w wyniku niezdarnych ruchów rozwala dziąsła. O jedzeniu w towarzystwie mogę pomarzyć, bo mi jedzenie spada z widelca.
- nic mnie nie śmieszy, w grupie ludzi muszę bardzo silić się na uśmiech, co wychodzi mi z trudem oraz wygląda bardzo sztucznie.
- problem w kontaktach z ludzmi – wycofuję się cały czas i unikam kontaktów (biorę leki przeciwlękowe). Z nikim nie gadam bo nie mam nic do powiedzenia. Kompletnie nic – pustka w głowie – nic się u mnie nie dzieje. A o tym co się dzieje w świecie nie bardzo się orientuję. Ogólnie mam małą wiedzę.
- mam duży problem z koncentracją i bardzo szybko zapominam co miałem przed chwilą zrobić, a gdy jestem w sytuacjach z ludźmi to w ogóle i nie mogę się skoncentrować, myśleć logicznie, mam mętlik w głowie, nie mogę się skupić, plączę się w wypowiedzi, głupieję. Mam też problem (czego nie miałem kiedyś) z orientowaniem się na przykład o co chodzi w serialach czy filmach. Łapie się w trakcie, że zaczynam nie rozumieć o co chodzi.
Jak się tak zapętlę w myśleniu to zaczynam myśleć że wszyscy chcą mi zaszkodzić i działają przeciw mnie. Często nie odczytuję sytuacji jakie one są naprawdę i dopiero po czasie widzę, że intencje ludzi oraz wydarzenia jakie zaszły mają inne znaczenie niż to co ja myślałem.
- przez strach przed kontaktami z ludźmi nie mogę znaleźć teraz nawet kobiety, chociaż przez cały okres picia i brania ciągle byłem na stałe z jakąś kobietą – teraz z tego co widzę najprawdopodobniej zostanę już sam

- wstaję rano, i nie mam nic takiego co naprawdę chciałbym zrobić. Mogę sobie ustalić jakiś plan dnia, bieganie, czytanie, gra na instrumencie itp., ale wszystko to robię odliczając czas kiedy już będzie koniec. Robię najczęściej tylko to, co muszę zrobić, czyli rzeczy związane z moją pracą zawodową – czego też mi się nie chce, ale muszę.

Jest ciężko. Czy mogę jeszcze liczyć na poprawę tego stanu?
Ostatnio zmieniany: 2020/06/15 21:12 przez Alex75. Powód: Nazwa leku
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak, mandala, kameljot, Załamana, Rusek

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/15 21:06 #2

  • Rusek
  • Rusek Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 13
  • Otrzymane podziękowania: 18
Witam Piotrek alkoholik z tej strony jestem z Tobą trzymaj się gorąco :czesc:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Attila2000

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/15 21:16 #3

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 2787
  • Otrzymane podziękowania: 5308
Witaj na forum :czesc:

Proszę abyś nie używał nazw leków jest to niezgodne z regulaminem, pkt 6, który zaakceptowałeś przy rejestracji.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/15 21:21 #4

  • Attila2000
  • Attila2000 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 31
  • Otrzymane podziękowania: 49
Jasne.
Dziękuję.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/15 21:52 #5

  • Lukasz35
  • Lukasz35 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 179
  • Otrzymane podziękowania: 440
Witaj mam na imie Lukasz i jestem alkoholikiem w moim przypadku bylo podobnie I chyba nawet przed tym za nim zaczolem pic bylem wciaz nieszczesliwy dzis bardzo pomaga mi wspolnota AA znalazlem sponsora ktory pomaga poznac mi program i czuje ze zaczyna sie cos dziac pieknego w moim zyciu.Dobrze ze jestes pewnie forum to kopalnia wielu doswiadczen pewnie znajdzuesz tu wiele odp na pytania
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annaannaanna, Krysia 1967, Attila2000

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/16 04:25 #6

  • williwilli55
  • williwilli55 Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1880
  • Otrzymane podziękowania: 3519
:czesc:
Darek alkoholik
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Attila2000

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/16 04:28 #7

  • darek70
  • darek70 Avatar
  • Online
  • Super Gaduła
  • 24 h
  • Posty: 625
  • Otrzymane podziękowania: 1125
Witaj. Nauczyłem się w moim trzeźwym życiu, że nigdy nie powinienem się wstydzić poprosić o pomoc, jeśli jej potrzebuje.
Mi pomogło pójście w ślady innych alkoholików, którzy mimo abstynencji byli dość zadowoleni i szczęśliwi. Do dyspozycji mamy też teraz wiedzę fachowców, terapeutów, w pewnych przypadkach konieczna jest farmokologia. Warto pragnąc lepszego życia i po nie sięgać, ale pomoc drugiej osoby jest dla mnie osoby uzależnionej jest koniecznością. :czesc:
"Everything is gonna be alright"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annaannaanna, Attila2000

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/16 06:20 #8

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 17461
  • Otrzymane podziękowania: 27274
Witaj na Forum :czesc:
A co robiłeś przez ten okres abstynencji żeby nauczyć się żyć inaczej.
Rozumiem, że wizyty u lekarzy bo myślę, że leki, które bierzesz są na receptę. Natomiast myślę, że wskazany jest kontakt z innymi, tymi co mają podobny problem. To u nich znajdziesz zrozumienie.
Mam na myśli AA, Stowarzyszenie Rodzin Abstynenckich. Na terapii już byłeś. Jak się na niej czułeś będąc w grupie z innymi, też obco?
Pozdrawiam :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Attila2000

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/16 07:43 #9

  • Rysiek
  • Rysiek Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 86
  • Otrzymane podziękowania: 104
Cześć, tu Rysiek alkoholik.
Ten temat:

"przez strach przed kontaktami z ludźmi nie mogę znaleźć teraz nawet kobiety, chociaż przez cały okres picia i brania ciągle byłem na stałe z jakąś kobietą – teraz z tego co widzę najprawdopodobniej zostanę już sam"

Alkohol i używki luzowały cię i trafiałeś na takie co się chcą zabawić albo z misją. Nie raz nie dwa jest tak, że babka tkwi z alkoholikiem po czym gdy ten wychodzi z nałogu ona odchodzi.

Powiem Ci coś. Nie poddawaj się bo te, które dotychczas spotykałeś nie wiązały się z Tobą tylko z tym kim byłeś pod wpływem środków psychoaktywnych. Po takim okresie bycia na haju dochodzenie do równowagi imho może trwać trochę czasu. Ja to widzę po sobie mimo, że nie zaliczyłem dziesiątej części tego co Ty.

Tylko czas pokaże i cierpliwość.

Będę trzymał za Ciebie kciuki.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krysia 1967, Attila2000

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/16 09:55 #10

  • believer
  • believer Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 7
  • Otrzymane podziękowania: 14
Nie będę się tu wymądrzał bo nie jestem lekarzem, ale mam taką myśl: pogadaj z lekarzem, może ci zmieni leki. Niektóre rzeczy z tego co napisałeś występowały u mojego znajomego, który brał psychotropy, a wcale nie był uzależniony, a miał zawieszenia, trząsł się cały, ręce mu latały. Ja też brałem psycho na depresję, to się po nich tak źle czułem, że już wolałem tą depresję znosić. Poczytaj na ulotkach tych leków o skutkach ubocznych, może trzeba je zmienić albo zmniejszyć dawkę albo lekarza zmienić.Pozdrawiam (może nie mam racji)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., Attila2000

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/16 09:59 #11

  • Marusza
  • Marusza Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Bez %% od 1.08.2017
  • Posty: 2128
  • Otrzymane podziękowania: 2164
:czesc: Attila %%-
Dziś nie piję, dlatego właśnie dziś robię dla siebie coś, za co podziękuję sobie w przyszłości. %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Attila2000

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/16 17:42 #12

  • Attila2000
  • Attila2000 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 31
  • Otrzymane podziękowania: 49
No właśnie planowałem sobie czas – zacząłem ćwiczyć bieganie, wróciłem do starych zainteresowań – gra na pianinie i śpiew, zapisałem się na lekcje prywatne, żeby się podciągnąć z obu, poza tym od początku trzeźwienia chodzę do terapeuty uzależnień. Ogólnie to czas mam wypełniony na maksa. Właściwie to po pracy nie wystarcza mi czasu na zrealizowanie wszystkiego.

Na terapii grupowej byłem cały czas spięty, mało co się odzywałem (nie wiedziałem, co ludziom odpowiadać w informacjach zwrotnych), nie otwierałem się. Jedni przychodzili, drudzy odchodzili – ciężko mi było czuć się swobodnie i pewnie. Robiłem kilka podejść, ale po prostu czułem, że mi to nie pomaga, że nie korzystam z tego i tracę czas. Z resztą na mityngach AA, też nie zabierałem głosu

Jeżeli chodzi o leki, to jestem od kilku lat u jednego psychiatry, a byłem już u kilku. I próbowaliśmy naprawdę dużo różnych leków i te co teraz na nich jestem działają najkorzystniej. Tak w 100% to trudno będzie dostosować, żeby nie było skutków ubocznych. Staram się na bieżąco informować go jak działają na mnie zapisywane przez niego leki.
Ostatnio zmieniany: 2020/06/16 17:55 przez Zakapior. Powód: post pod postem
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., mandala, marcin19, Krysia 1967

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/16 17:57 #13

  • Zakapior
  • Zakapior Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 2747
  • Otrzymane podziękowania: 5154
Attila2000 mam uwagę techniczną, abyś korzystał z guzika "edytuj", który widnieje przez 15 minut od napisania przez Ciebie posta. Dzięki temu możesz coś dopisać lub skorygować i nie pisać posta pod postem. Dziękuję %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Moni74, Attila2000

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/16 18:45 #14

  • mandala
  • mandala Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • dobrze,że WAS znalazłam
  • Posty: 684
  • Otrzymane podziękowania: 1490
Cześć!
Z mojego doświadczenia napiszę Ci,że do momentu kiedy nie otworzyłam sie na drugiego trzeźwiejącego alkoholika byłam bardzo samotna i zagubiona.
Rozmowa z kimś kto rozumie co czujesz sprawiała mi ogromną ulgę.
Czy było mi łatwo to zrobić?
Nie,bo wcześniej uważałam,że ja sama sobie powinnam z tym poradzić.
Niestety w chorobie uzależnienia drugi zdrowiejący jest jak tabletka i recepty nie potrzeba.
To od Ciebie tylko zależy czy w końcu zaczniesz rozmawiać z ludźmi i zrzucisz z siebie ten ciężar,który przeszkadza ci w leczeniu.
Ja również brałam psychotropy,ale starałam się w miarę możliwości zacząć żyć bez nich.
Obecnie trzeźwieję bez wspomagaczy w postaci tabletek.
Skoro widzisz,że to co do tej pory robisz w temacie uzależnienia nie działa,to spróbuj coś zmienić.
Edyta alkoholiczka kwiaaatek
Ostatnio zmieniany: 2020/06/16 18:46 przez mandala.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., Artur034, marcin19, Krysia 1967, Attila2000

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/16 19:20 #15

  • krzysiek
  • krzysiek Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1346
  • Otrzymane podziękowania: 1229
:-H Witam Mówio tak że Najtrudniejsze pierwsze 25 lat a potem to ju z Górki bnggfgbfb
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., Krysia 1967, Attila2000

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/16 19:24 #16

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2432
  • Otrzymane podziękowania: 7417
Witam :czesc:
Z góry zaznaczam, że nie jestem lekarzem, a to, co poniżej napiszę to wiedza, którą wyniosłem z rozmów z trzeźwymi kolegami mającymi problemy zdrowotne.
Padaczka może być lekoodporna, ale mogą być też źle dobrane leki. Potrzebne są szczegółowe badania (są takie z elektrodami do skroni, na pewno google powie na ten temat więcej). Można też mieć padaczkę i żyć ileś lat nie wiedząc o tym mając ataki podczas snu i to są same zmiany w mózgu, z zewnątrz w ogóle nie widać, że coś się dzieje i człowiek latami się nie leczy, bo nawet nie wie, że powinien. To wychodzi podobno właśnie dopiero po serii szczegółowych badań.
Być może cierpisz na taki rodzaj padaczki, jeśli nie miałeś tych badań to trzeba zrobić, a jeśli miałeś to może powtórzyć lub skonsultować. To zawsze warto zrobić, jeden lekarz może się mylić, a tutaj chodzi o Twoje zdrowie i życie.
To latanie rąk po takim czasie też tak wygląda na jakieś problemy neurologiczne, może to jakoś się wiąże? Na Twoim miejscu ja bym dokładnie się przebadał nawet jak badałem się wcześniej, by wykluczyć wszystkie wątpliwości. Istotna tu u Ciebie jest też ścisła współpraca z lek neurologiem i lek psychiatrą, żeby nie doszło do sytuacji, że przepisane przez jednego leki wchodzą w jakąś niepożądaną interakcję z przepisanymi przez drugiego.
Sam nie miałem nigdy ataku padaczki natomiast po odstawieniu picia miałem lęki (np bałem się wyjść z domu wieczorem), natrętne, nawracające myśli (kołowrót taki), nasilone natręctwa, etc. Jednak to wszystko zaczęło powoli się uspokajać po ok 3 miesiącach. Leków żadnych nie brałem.
Reasumując - będąc na Twoim miejscu z takimi problemami zdrowotnymi także pewnie czułbym się b źle psychicznie, jedno jest wg mnie powiązane z drugim. No jak tu się nie bać jak są takie „jazdy” zdrowotne. Uważam, że trza szukać przyczyn tej padaczki, czy ona jest zw z tym, że piłeś czy może była wcześniej i nasiliła się przez wieloletnie picie. I dalej - czy z tym na pewno nic nie można zrobić, może można dobrać inne leki lub inną dawkę.

Dobra, a teraz pozytwy, które zauważyłem. Sprawnie myślisz, precyzyjnie konstruujesz zdania, precyzyjnie opisujesz swoje problemy - i to jest super. Był czas, kiedy ledwo potrafiłem sensownie zdanie sklecić. U Ciebie łeb pracuje normalnie, widać dołek, ale masz prawo być w tym dołku w obecnej sytuacji, trudno tryskać radością jak choruje się i leki niewiele dają. Do tego samotność, wyobcowanie, samodzielne zmaganie się z kryzysami - no po prostu nie dziwne, że nie czujesz się świetnie.

Pytasz czy będzie lepiej. Powiem tak - jak nic się nie zmieni to marne szanse. Ale jak zaczniesz działać to takie szanse są i to duże.

Zdrowie i trzeba wyjść do ludzi. Nieprawdą jest, że nie masz nic do powiedzenia, bo masz, ja Tobie dziś dziękuję za świadectwo. Myślę, że wysłuchałaby go chętnie niejedna osoba na mitingu. I niejednej osoba coś by od Ciebie wzięła.
A Ty - wsparcie od innych.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): looking2019, Paulka87, Attila2000, bartolini92

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/16 20:46 #17

  • Attila2000
  • Attila2000 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 31
  • Otrzymane podziękowania: 49
Słyszę od lat, żeby się na ludzi otworzyć. Ale cały czas mi to nie wychodzi. Nigdy nie byłem bardzo śmiały, no ale na chwilę obecną to całkowicie się odcinam od ludzi – tak trudno mi z nimi rozmawiać.

Jak wytrzeźwiałem, neurolog skierował mnie na tomografię głowy i EEG i podobno nie wyszło nic złego. Ale mimo wszystko prosiłem o leki na drżenie rąk – już drugie próbuję i nic nie dają. Będę u neurologa dopiero w sierpniu to będę jeszcze rozmawiał co dalej robić.

Natomiast o całkowitym odstawieniu moich leków już rozmawiałem wcześniej z lekarzem, ale stwierdził, że potrzebuję jeszcze takiego wsparcia. No to zażywam. Czuję jednak, że bez nich mój lęk mógłby być większy – miałem wtedy napady paniki w grupach ludzi. To dopiero była jazda – w ustach mi zasychało, cały czas przełykałem nie mogąc przełknąć no i serce waliło bardzo mocno. Ale panikę miałem w pierwszym roku trzeźwienia, może teraz już by jej nie było. Nie wiem.

Po prostu zaczyna mnie coraz bardziej wkurzać, że nie ma efektów zdrowienia takich jakie bym oczekiwał. Od jakiegoś czasu zacząłem nawet myśleć, że może to jest bariera, której nie mogę już przekroczyć – taka ułomność, którą trzeba zaakceptować i dalej żyć. Może wcześniej tego nie zauważałem bo byłem na gazie.
Zacząłem nawet trochę odpuszczać niektóre punkty, które zazwyczaj robiłem....no bo ileż można robić coś na siłę z zegarkiem na ręku.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): mandala

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/17 06:31 #18

  • marcin19
  • marcin19 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 590
  • Otrzymane podziękowania: 1421
Na efekty czasem trzeba trochę poczekać. Nie wszystko przyjdzie od razu.
Ze swojego doświadczenia wiem, że na ludzi można się otwierać najpierw przez samo przebywanie z nimi, później mówienie krótkich zdań i z czasem przyszło mi to, że sam zagaduję do innych. Mi zajęło to około pół roku, a i tak dalej jestem oporny na "bywanie na salonach"
Aniou stróś i jego ładniejsza połówka

Mogę być tam gdzie Ty, do końca moich dni,
Mogę być kimś, będąc jednocześnie sobą.
Albo pić od rana Wyborową, bić matkę,
mieć jako dom klatkę schodową.
Mogę skończyć się i nie jestem zdziwiony.
Mogę wszystko, to ma dwie strony.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Attila2000

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/17 06:36 #19

  • mandala
  • mandala Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • dobrze,że WAS znalazłam
  • Posty: 684
  • Otrzymane podziękowania: 1490
Wszystkie lęki,obawy,żale i bariery były w mojej głowie.
Od momentu,gdy odrzuciłam moje pesymistyczne podejście do życia jest coraz lepiej.
Wielokrotnie jednak łapię te stare nawyki,ale na dzień dzisiejszy jestem już w stanie je wychwycić i odrzucić.
Tworzenie siebie na nowo wcale nie jest łatwe,jeszcze w moim wieku,ale nie niemożliwe.
Na terapii wyczytałam hasło
"Jeżeli chcesz coś zmienić,zmień myślenie".
Zgadzam się z tym w 100%.
Co do leków sama na początku brałam kilka.Na psychę,na nadciśnienie,na żołądek.
Psychosomatyczne skutki mojego chorego myślenia były rozległe.Obecnie tylko 1 tabletka na dzień. zwyciesteoe
Jestem nadal na terapii.To już 20 miesiąc i na dzień dzisiejszy nie mam nadciśnienia,nie boli mnie żołądek,głowa.Ataki paniki,fobie odeszły,bo cały czas zmieniam myślenie.
Wiem,że moja terapia potrwa jeszcze co najmniej 3 lata,bo tak mówi mi moja terapka.Godzę się z tym,bo wiem,że tak trzeba,bo widzę zmiany,bo nie czuję już strachu przed życiem na trzeźwo. kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Zakapior, Alex75, rob1910, Attila2000

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/17 22:30 #20

  • Attila2000
  • Attila2000 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 31
  • Otrzymane podziękowania: 49
Piszecie - "Jeżeli chcesz coś zmienić, zmień myślenie". Przeczytałem masę poradników dotyczących zmiany myślenia (właściwie to zacząłem je czytać ok 17 lat temu).
Teraz już mniej tego czytam, bo w pewnym momencie zacząłem się wkurzać, że nic z tego nie mogę zrealizować. Wszystko w tym piękne, ale dla mnie cały czas nieosiągalne – niemożliwe do zrealizowania w praktyce. Nie potrafię zmieniać moich negatywnych przekonań, myśli. Wszystko to wlecze się za mną przez lata. Latami robiłem ćwiczenia z poradników, starałem się je wykonywać prawidłowo, chciałem coś zmienić – cały czas chcę. Po to robiłem kolejne terapie, ale wychodzi na to, że jestem na nie bardzo odporny. Innym się udaje a mi jakoś cały czas nie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/18 05:05 #21

  • mandala
  • mandala Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • dobrze,że WAS znalazłam
  • Posty: 684
  • Otrzymane podziękowania: 1490
Jest jeszcze coś takiego jak gotowość na zmiany.Znam ludzi,którzy przeszli niejedną terapię i nic nie drgnęło,pomimo faktu,że żyło się im bardzo ciężko nie zaskakiwało.
Z pewnością jest przyczyna takiego stanu u Ciebie.
Czytanie o uzależnieniu niestety nic mi nie dało.
Piłam dalej.Skoro nie pozwolisz sobie na wyjście ze swojej skorupy,bo
"odcinasz się od ludzi",to czego oczekujesz?
"Innym się udaje"-zaobserwuj co robią,spytaj,może coś z ich historii trafi do Ciebie.
Alkohol powoduje przełamanie nieśmiałości,dodaje odwagi-tak było u mnie.
Ta "ułomność" o której piszesz obecnie jest do naprawienia bez alko.
Wiem,że każdy problem ma swoje rozwiązanie,bo realizuję to w praktyce.
Trzeba jednak ogromnej determinacji i pracy z mojej strony.Sama jednak nie potrafiłabym niczego zmienić.Potrzebuję drugiego człowieka do naprawiania siebie.
Sama to ja już doprowadziłam swoje emocje do ruiny.
Teraz odbudowuję je w towarzystwie innych uzależnionych i chociaż z początku nie wyobrażałam sobie opowiadania mojej historii innym,to obecnie traktuję AA jak moją drugą rodzinę.
Jeszcze jedno zacytuję naszą Desideratę
"Jeśli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie." kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Artur034, rob1910, Attila2000, Hellena

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/18 05:06 #22

  • Kayo78
  • Kayo78 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 332
  • Otrzymane podziękowania: 1062
Cześć Attila :czesc:

A czy jesteś aktywny zawodowo? Chodzi mi o to, czy jest jakaś płaszczyzna w Twoim życiu, gdzie masz kontakty z innymi ludźmi.
Co do przeczytanych książek... Samo czytanie właściwie niewiele zmienia. Posiadana wiedza, a umiejętność oraz chęć jej wykorzystania to dwie różne rzeczy.
Piszesz o problemach z rozumieniem intencji osób z otoczenia, że są dla Ciebie nieczytelne, o problemach ze zrozumieniem wątków np w serialach, że zapominasz co miałeś zrobić, powiedzieć i, że kiedyś tak nie było.
Nie jestem lekarzem, ale miewam do czynienia z osobą, która ma bardzo podobne problemy. Jakby była za dźwiękoszczelną szybą. Niby jest, niby jest z nią kontakt, niby stara się reagować, ale kompletnie nie dociera do niej sens wypowiadanych słów, gubi się w sytuacji, miejscu, czasie. To moja teściowa, osoba, która z alkoholizmu płynnie przeszła w lekomanię. Od wielu lat jest na silnych lekach psychoaktywnych (nie tylko). Z moich wieloletnich obserwacji wynika, że jej zły stan psychofizyczny (zawroty głowy, zaburzenia równowagi, wyłączanie się, zapominanie, nierozumienie intencji otoczenia i wiele innych), oraz izolacja społeczna (wiele lat temu zrezygnowała z pracy i zamknęła się w domu) -bardzo postępują.
Czy Ty masz podobny problem, tego nie wiem. Dostrzegam po prostu pewną analogię i się tym dzielę.

Tak sobie myślę, że jakiejś prostej recepty tu nie ma. Nieprawdą jest, że nie masz nic ciekawego do powiedzenia otoczeniu, bo do nas mówisz i wiele osób zainteresowałeś sobą i swoją historią %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): rob1910, Attila2000

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/18 10:17 #23

  • Attila2000
  • Attila2000 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 31
  • Otrzymane podziękowania: 49
No właśnie chyba cały czas nie jestem gotowy do zmiany.
„Potrzebuję drugiego człowieka do naprawiania siebie.” – mam terapeutę z którym pracuję odkąd zacząłem trzeźwieć. Mówię z nim o wszystkim. Ale nie mam żadnego przyjaciela, nawet kolegów z którymi mógłbym się spotkać. Jest tak od jakichś 18 lat. Jedynie z najbliższą rodziną utrzymuję kontakt – rodzice i brat, no ale razem mieszkamy, nie wiem jakby było gdybyśmy mieszkali oddzielnie
Faktycznie, to co piszesz, że dzieje się z Twoją teściową jest podobne do moich objawów. Na razie może nie na aż tak wysoką skalę, piszesz jednak, że u niej postępowało, to może być też tak i u mnie.
Tak, jestem aktywny zawodowo i od lat mam do czynienia w pracy z dużymi grupami ludzi, jest ciężko. Chciałem, to dawno zmienić, ale akurat tak się zawsze układa, że trafiam tam gdzie ludzi jest dużo.
Nie mogę się też od lat utrzymać w jednej firmie, bo mi nie przedłużają umowy. Pracuję mnie więcej po roku czy dwóch w każdej firmie. Z tego co wiem, pracodawcy i współpracownicy nie są zadowoleni z mojej pracy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/18 13:11 #24

  • marcin19
  • marcin19 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 590
  • Otrzymane podziękowania: 1421
Attila2000 napisał:
Z tego co wiem, pracodawcy i współpracownicy nie są zadowoleni z mojej pracy.

Jakość pracy można zmienić, warto zapytać, co możesz poprawić, żeby ocena była lepsza. Myślałeś o zmianie swoich obowiązków w aktualnej pracy?
U mnie było tak, że z poprzednimi obowiązkami słabo sobie radziłem, a teraz, po zmianie, często słyszę, że radzę sobie dobrze i lepiej niż inne osoby, które robią to, co ja.
Aniou stróś i jego ładniejsza połówka

Mogę być tam gdzie Ty, do końca moich dni,
Mogę być kimś, będąc jednocześnie sobą.
Albo pić od rana Wyborową, bić matkę,
mieć jako dom klatkę schodową.
Mogę skończyć się i nie jestem zdziwiony.
Mogę wszystko, to ma dwie strony.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Attila2000

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/19 16:13 #25

  • Attila2000
  • Attila2000 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 31
  • Otrzymane podziękowania: 49
Cały czas przeglądam ogłoszenia, że trafię na coś innego, ciekawszego, ale tak się nie dzieje. Druga sprawa to nie mam doświadczenia – od lat robię jedno i to samo i bardzo się obawiam, że tylko to mogę robić. Teraz patrzą na doświadczenie – jak nie ma to raczej odrzucają kandydata na przedbiegach. Terapeuta radził mi, że warto jednak zostać w tym, co robię, bo tak to będę musiał wszystko rozpoczynać od 0, ja jednak zdecyduję się na zmianę jak trafię na coś dobrego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin19

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/19 16:55 #26

  • marcin19
  • marcin19 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 590
  • Otrzymane podziękowania: 1421
Pisząc o zmianie, nie miałem na myśli kolejnej pracy w innej firmie, tylko zmianę obowiązków w Twojej obecnej firmie.

Z resztą, moja pierwsza praca była w ochronie, a obecna w meblach. Różnica jest, i to znaczna. Wystarczy odpowiednie podejście. Takie typu bo nie wiem, czy dam radę, na pewno nie pomaga.
Aniou stróś i jego ładniejsza połówka

Mogę być tam gdzie Ty, do końca moich dni,
Mogę być kimś, będąc jednocześnie sobą.
Albo pić od rana Wyborową, bić matkę,
mieć jako dom klatkę schodową.
Mogę skończyć się i nie jestem zdziwiony.
Mogę wszystko, to ma dwie strony.
Ostatnio zmieniany: 2020/06/19 16:57 przez marcin19.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): mandala, Attila2000

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/19 17:18 #27

  • samsal
  • samsal Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Wróg publiczny
  • Posty: 1214
  • Otrzymane podziękowania: 1959
Attilo taka ilość prochów z pewnością nie pomaga. Może wpierw pogadaj z konowałem o leczeniu po kolei nerwów. 40 lat łykałem różne prochy i zadaję sobie pytanie czy wogóle można mieć jakiekolwiek zrównoważenie w głowie i siłę potrzebną do walki o siebie pod wpływem tylu zmieniaczy świadomości. Nie krytykuję Ciebie. Zachęcam do przemyślenia tematu. Kiedyś mnie powiedziano że nigdy nie odzyskam równowagi psychicznej - emocjonalnej a po jakimś czasie zabrali mi rentę.
Znasz mnie ale nie wiesz kim jestem
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Attila2000

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/21 04:56 #28

  • Attila2000
  • Attila2000 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 31
  • Otrzymane podziękowania: 49
Gdzieś tak mniej więcej od miesiąca trochę podupadłem psychicznie. Zacząłem odpuszczać różne zajęcia, jak bieganie, gra na instrumencie, ćwiczenie śpiewu, czytanie książki itp – bo mi się chce to robić. A nie widzę sensu wykonywania tych rzeczy z zaciśniętymi zębami. Nie czerpie z tego już przyjemności. Lubiłem też tworzyć – nagrywać swoją muzykę, to nie robię już tego od roku, odkładając z dnia na dzień. Do terapeuty przestałem jeździć ze względu na pandemię. Pracę w tym okresie wykonuję cały czas zdalnie.

Ciężko jest mi wstać rano, żeby realizować w/w zajęcia. Robię sobie kawę i wracam jeszcze poleżeć, czasem nawet kilka godzin. Sypiam ostatnio po 10-12 h. Leki zażywam te same i w tych samych dawkach od ok pół roku. Od ok miesiąca raczej siedzę nocami a do późnych godzin popołudniowych odsypiam. Jakoś w nocy lepiej się czuję. Trochę pracuję, trochę czytam i oglądam seriale.

Ostatnio wszedłem do sklepu, kupić napój i patrzę a obok stoi napój o smaku whisky i nawet się przez chwilę zastanawiałem, że może nic by się nie stało jakbym sobie go wypił. Ale stwierdziłem w końcu, że może nie ma co ryzykować i odpuściłem. Z resztą i tak smaku whisky czy innych alkoholi nie lubię.
Ogólnie to nigdy nie wyzwalały we mnie głodu alkoholowego stoiska z alkoholem w sklepach, czy reklamy alkoholu w telewizji. Nie miałem też problemu z osobami pijącymi, a mieszkam w domu z osobą uzależnioną od alkoholu, która dopiero od około 3 m-cy nie pije.
Ogólnie ostatnie trzeźwe pół roku minęło bardzo spokojnie jeżeli chodzi o występowanie u mnie głodu alkoholowego
Nie wiem skąd te myśli. Może przyczynia się do tego to, że teraz wszędzie ręce się dezynfekuje alkoholem, a to czuć przecież.
Też tak macie?
Ostatnio zmieniany: 2020/06/21 05:12 przez Attila2000.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Krzysztof Z., darek70

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/21 05:47 #29

  • darek70
  • darek70 Avatar
  • Online
  • Super Gaduła
  • 24 h
  • Posty: 625
  • Otrzymane podziękowania: 1125
Może zbyt surowo siebie oceniasz ? Nie mieszkam w Polsce, ale od tej sytuacji z pandemią, dość "normalni" ludzie dostają małego bzika, a co dopiero mówić o nas , ludziach uzależnionych i z pewnymi trwałymi dysfunkcjami ?
Jasne, że może to się odbić na spadku nastroju, stanach podobnych do depresji.
Brawo, że nie sięgasz po alkohol, bo podobnie u mnie większym wyzwalaczem głodu były stany emocjonalnego rozdrażnienia, niż reklamy, czy nawet obecność alkoholu.
Tu, już ważna jest trwała praca nad utrzymywaniem stabilności emocjonalnej. Terapia, czy w moim przypadku stosowanie programu 12 kroków i duchowy rozwój, pomagają mi patrzeć na trudności z pewnym dystansem i są możliwością zdobycia nowych doświadczeń.
Polecam krótką, ale treściwą lekturę książki "Człowiek w poszukiwaniu sensu" Viktora Frankla.
:czesc:
"Everything is gonna be alright"
Ostatnio zmieniany: 2020/06/21 05:48 przez darek70.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., Attila2000

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/21 12:31 #30

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 17461
  • Otrzymane podziękowania: 27274
Hej Attila :grin:
Jak to jest u mnie z tym "nie chce mi się" :-? No własnie. Rano przeczytałam Twój post i nie chciało mi sie odpisać. Jednak myślami często wracałam do tego wpisu.
W dalszym ciągu nie chce mi sie pisać ale gdybym tego nie zrobiła poczułabym na siebie złość i wtedy mogłoby być gorzej, bo doszłyby wyrzuty sumienia, że mogłam z Tobą porozmawiać a nie zrobiłam tego.
Zatem rozmawiam teraz. Nie tak może z Twojego powodu, jak z dbałości o siebie, by owe sumienie nie wywołało we mnie niepożądanych emocji.

W alkoholizmie jestem specjalistką z autopsji i stany jakie opisujesz....u siebie nazwałabym to wprost...nawrotem choroby. Gdzieś, coś zostało zaniedbane, może samodyscyplina :-?
Jestem tylko człowiekiem, który obowiązkowością nie grzeszył. Pracując nad sobą, dzisiaj dbam o to żeby w dniu niechęci, apatii...zmobilizować i coś zrobić. może to być takie małe "co nieco", ale coś co sprawi mi namiastkę zadowolenia z minionego dnia, tym samym zdrowy sen, z którym często bywam na bakier.

Attila...stąpasz po kruchym lodzie. Zdalna praca, brak kontaktu z terapeutą, przestawiony zegar biologiczny....kopiesz sobie dołek. Wyjdź do ludzi. By pokonać lęk trzeba się z nim zmierzyć. Wyjdź więc z piżamy, poszukaj jakiejś małej, kameralnej grupy AA i idź na miting.
Odwagi życzę %%-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, andrzejej, jerzak, Zakapior, Kayo78, mandala, darek70, Alex75, marcin19, Annaannaanna ten użytkownik otrzymał 3 podziękowań od innych

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/21 18:17 #31

  • jankes12
  • jankes12 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 374
  • Otrzymane podziękowania: 307
Witaj Attila :czesc:
Jestem Janek alkoholik




dzisiaj nie piję
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Attila2000

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/22 19:41 #32

  • Attila2000
  • Attila2000 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 31
  • Otrzymane podziękowania: 49
Dzisiaj byłem u lekarza. Zmniejszył mi trochę dawki leków a jeden odstawił – może teraz nie będę z rana taki przymulony po przebudzeniu. Nie chciałbym jednak stracić ich działania przeciw lękowego.

Teraz zaczynam urlop :grin: , więc będzie trzeba sobie ten czas sensownie zagospodarować. Naprawdę mam bardzo dużo pomysłów jak mogę go spędzić, tylko wciąż problem z motywacją żeby zacząć – później to już jakoś poleci. No i druga sprawa, żeby wykonując to czuć satysfakcję a nie przymus.

Ostatnio udało mi się wymienić meble w moim pokoju i czekam teraz jeszcze na łóżko. Pokój w którym piłem alkohol i mam sporo wspomnień z nim związanych z tamtego okresu zmienia wreszcie oblicze po 2,5 roku abstynencji. Nie ukrywam, że cieszy mnie ten fakt.

Nie mam jakoś możliwości poznania jakichś ludzi z którymi można by było się spotykać. Od kilku lat jestem zarejestrowany na różnych portalach służących temu celowi, ale jeszcze nie udało mi się z nikim spotkać w realu.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, samsal, Zakapior, Załamana

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/23 04:11 #33

  • Zakapior
  • Zakapior Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 2747
  • Otrzymane podziękowania: 5154
Na prośbę autora tytuł wątku został zmieniony %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Attila2000

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/23 05:52 #34

  • mandala
  • mandala Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • dobrze,że WAS znalazłam
  • Posty: 684
  • Otrzymane podziękowania: 1490
Nie masz możliwości poznania ludzi z portali?
No skoro nie dajesz takowej sobie to i nie masz.
Sami do Ciebie nie przyjdą.
Nic samo się nie zrobi.Wystarczy kilka nieskomplikowanych czynności i możesz poznać tych z którymi piszesz.
Satysfakcja z działania w trzeźwieniu nie spadła na mnie z nieba ,ani z dnia na dzień.
Potrzebowałam czasu i zaangażowania.
kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Artur034, marcin19, Krysia 1967, Attila2000, bartolini92

Moje trzeźwienie a poczucie szczęścia i satysfakcji 2020/06/23 08:06 #35

  • samsal
  • samsal Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Wróg publiczny
  • Posty: 1214
  • Otrzymane podziękowania: 1959
Attila2000 napisał:
Dzisiaj byłem u lekarza. Zmniejszył mi trochę dawki leków a jeden odstawił – może teraz nie będę z rana taki przymulony po przebudzeniu. Nie chciałbym jednak stracić ich działania przeciw lękowego.
Stary, z tym lękiem jest tak że: tabletki jedynie Ciebie przymulą ale lęk w podświadomości będzie. Wiem to po sobie i swojej długoletniej walce z lękiem. Mój organizm tak właśnie się uformował że ten lęk, tak samo jak alkoholizm, czasem przypomina że jest. Natomiast teraz już wychodzę jemu naprzeciw. Jeśli się pojawia to po uświadomieniu sobie jego obecności i powodu (wydaje się b proste ale tak nie jest) nadal robię to samo co wcześniej ale bez obaw już. Jeśli wiem co wywołuje obawy, poradzę sobie i wykonam co chcę zrobić. Lęk to działanie automatyczne i żadne tabletki nie zlikwidują lęku. Tak jak alkoholu jest go po prostu za dużo. Alkohol przytłumia ale nie likwiduje podświadomości, i tabletki tak samo. Fajnie że trochę ich odstawiłeś. Moim zdaniem to było bardzo odważne i podziwiam Ciebie za przeciwstawienie się temu lękowi. W końcu kiedyś najbardziej na świecie kochałem swoje tabletki i w nich widziałem obronę przed lekami i koszmarami. Alkohol podwyższał samoocenę a tabletki tłumiły obawy. Nie potrafiłem z rozsądku odstawić i dopiero czując że następna tabletka i zgon, przegrałem z braniem. Dziś nie potrzebuję zmieniaczy świadomości bo nie obawiam się ludzi i przyszłości. Przeszłość już była (taka jaka była) a teraz już nie muszę myśleć za kogoś: co on myśli. Tak trzymaj Attilo :-BD
Mityngi powoli się otwierają!! Poszukaj takiego który już się spotyka.
Znasz mnie ale nie wiesz kim jestem
Ostatnio zmieniany: 2020/06/23 08:08 przez samsal.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Artur034, Attila2000, bartolini92
  • Strona:
  • 1
  • 2