Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

TEMAT:

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/03 07:23 #246

  • leszek277
  • leszek277 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 139
  • Otrzymane podziękowania: 424
O tych przyczynach zapić co wspomniałem to chodziło mi bardziej o te proste zasady co Anetka część wymieniała .Ludzie żyją starymi nawykami , relacje z osobami z którymi się piło , wyzwalacze różnego rodzaju , zapijają i nie widzą przyczyny . Może nie chcą widzieć bo to wymagało by potem wysiłku .
O tej ilości osób podejmujących od nowa próby też nieraz na grupach dyskutowaliśmy . Przychodziło przed pandemią kilka osób w miesiącu nowych , pochodzili jakiś okres i tyle . Mało kto zostawał .
Może w dużych miastach jest anonimowość , nie wiadomo co się potem dzieje z taką osobą . Ale w mniejszych , w miejscowościach ludzie się znają . Widać potem dalszą drogę tych osób . Kto poszedł gdzieś indziej i nie pije , kto już nie próbuje nic z sobą robić , kogo już brakuje całkowicie .
Jak przychodzili ludzie po zapiciach na grupę to starałem się mówić że to nie norma , ze są nielicznymi którym następny raz było dane próbować .Po to nawet by ci następni którzy przychodzą uświadomili sobie że to nie schemat , że zapiją i też przyjdą . Może im nie być już to dane .
Masz rację , różnie to bywa , co osoba to inaczej , inna droga . Nawet widzenie pewnych faktów jest różne . W zależności od wielu rzeczy , doświadczeń , poglądów , etapu życia na którym jesteśmy , itp… masę rzeczy ma na to wpływ .
Pewno różnili byśmy się w rozmowie na temat przyczyn skorzystania z tego daru trzeźwości , dlaczego jednym jest to dane , drugim nie („ dotknięcia” jak ja to nazywam ) . Potem pochodzenia siły do dbania o ten dar … Każdy ma swoje doświadczenia , przemyślenia . Pisałem gdzieś o tej różnorodności w trzeźwości . Cel jeden a drogi różne . Środkiem na zrozumienie się , by coś dobrego z tego wziąć – tolerancja , szacunek .
I co bardzo ważne dla mnie w tym wątku Anetki . Poruszasz Anetko ostatnio temat współcierpienia . Człowiek przebudzony widzi to czego inni nie widzą , czuje też często nieraz inaczej . Często życie innych boli bardziej niż nasze . Często współcierpienie niszczy ludzi bardziej niż ich własne cierpienie .
Buduje w sobie zgodę na rzeczy których nie mogę zmienić , które trzeba przeżyć a które bolą . Ktoś postronny nieraz widząc że odpuszczam rzeczy gdzie inni się zamartwiają powie – on to ma twardy charakter , twarde serce …..
A może dla mnie to część tej aowskiej modlitwy , część którą niektóre grupy odmawiają … I niech się dzieje wola Twoja a nie moja ….
Oj trudne to budowanie tej zgody …..
tak się rozpisałem w ten długi weekend , pogoda za oknem nie ciekawa , deszcz , zimno . Widocznie i to czemuś ma służyć . Pozdrawiam
Za tę wiadomość podziękował(a): siwy, Anetka, Alicja

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/03 08:28 #247

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 4460
  • Otrzymane podziękowania: 8348
Kiedy szukałam odpowiedzi dlaczego on nie trzeźwieje i ciągle wraca do picia natknęłam się na forum na ciekawą dyskusję. Chodziło o osoby, które zaczęły pić w bardzo młodym wieku, dla mnie ten temat był bardzo bliski. Ktoś powiedział, że mózg osoby, która zaczęła pić mając 13 czy 14 lat, może być tak zniszczony, że jedyne co może osiągnąć to tylko czasowa abstynencja. Podobnie tłumaczyła mi moja terapeutka, że nieraz zmiany w mózgu są tak ogromne i nieodwracalne, że trwała trzeźwość nie jest już możliwa.
Za tę wiadomość podziękował(a): siwy, Katarzynka77, aga54, marcin, Anetka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/03 18:26 #248

  • siwy
  • siwy Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Cześć
  • Posty: 4187
  • Otrzymane podziękowania: 8991
Według mnie jeśli może uzyskać czasową może i trwałą, kwestia tylko odpowiedniej pracy i chęci.
To prawda, że mózgi alkoholików ulegają degradacji, a im w młodszym wieku tym spustoszenie większe.
Dziś najnowsze badania na temat neuroplastycznosci dają dużą nadzieję, że nawet te zniszczone mózgi mogą zbudować nowe połączenia, które stworzą nowe korzystne zachowania.
"Nasze życie jest tym, co zeń uczynią nasze myśli"
Dlatego się nimi opiekuję, bo jestem za nie odpowiedzialny, tak jak za swoje życie
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, Anetka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez siwy.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/05 18:34 #249

  • Anetka
  • Anetka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 294
  • Otrzymane podziękowania: 922
Alex 75 Siwy...nawiazujac do waszych wpisow...kiedys probowalam to zrozumiec - dlaczego? tlumaczyc itp.
A w pewnym momencie po prostu przyjelam wpis z mitingow AA : Jak to dziala.
Nie wracają do zdrowia ludzie, którzy nie mogą lub nie chcą całkowicie poddać się temu prostemu programowi. Zazwyczaj są to mężczyźni i kobiety, którzy z natury swojej nie są zdolni do zachowania uczciwości wobec samych siebie. Istnieją tacy nieszczęśnicy. To nie ich wina. Tacy się po prostu urodzili. Z natury swej nie są zdolni pojąć, a tym bardziej rozwinąć, sposobu postępowania, który wymaga bezwzględniej uczciwości. Ich szanse na powodzenie są znikome.

Istnieją także ludzie, których cierpienie wypływa z głębokich zaburzeń emocjonalnych lub umysłowych, ale wielu z nich wraca do zdrowia, jeśli tylko zdobędą się na uczciwość wobec siebie.


Tyle ode mnie.Nie dyskutuje, nie probuje jesli ktos nie chce i nie probuje sie domyslac dlaczego...czy to wina Boga, czy ludzi czy mozgu.Nie mam na to wplywu i juz.

A z innej beczki.

Jestem chora na "cos".Nie jest to covid, jako ze dzis zrobilam sobie profilaktycznie test.Wyszedl negatywny.Rano jakos jeszcze dotrwalam do 13.00 w pracy,a potem juz wlasciwie dopelzlam do domu, leze w lozku bez sil, leje mi sie z nosa ,a w glowie mam czarne mysli i bezsens.
Narazie duza dawka wlasciwej wit, na katar i lekarstwo na goraczke.Chcialabym czuc sie lepiej.Mam dwa dni wolne, wiec moze wydobrzeje.
Mam tez kryzys zwiazany z perspektywa przeprowadzki.Boje sie tego, ze bede musiala ciezko pracowac fizycznie,a juz nie mam na to sil.Moj ciezko zdobyty tu praca zawod, wlasciwie nie egzystuje w Angli.
Cos pomiedzy pomoca, a pielegniarka.A ja ani to, ani to tak naprawde. Ostatnie lata poswiecilam na wyrwanie sie ze stempla taniej sily roboczej bez kwalifikacji.Udalo sie, mam swietna prace, dobry team, fajnego szefa, troje dobrych znajomych na ktorych moge liczyc, swoj miting aa i fundacje w ktorej pracuje.Mam tez piekne miejsce na ziemi do mieszkania i gory.
Bardzo trudno mi to wszystko zostawic.
Kiedy mowie to swojemu partnerowi i okazuje slabosc, czuje odrzucenie, czuje,ze to ja trace wszystko i zaczynam znowu od zera.
Z jednej strony chce zawlaczyc o rodzine, bliskosc, milosc...to, za czym tak bardzo tesknilam cale zycie.Z drugiej strony boje sie utraty stabilizacji, poczucia bezpieczenstwa, zabezpieczenia finansowego i niezaleznosci, ktora sobie tu zapewniam.
Boje sie o emocje, trzezwosc i czy to udzwigne.
Napisalam sobie na kartce i przypielam na lodowce : Nawet jak nie wypali, wiem ze zyje...zamiast spedzic cale zycie bezpiecznym pozbawionym uczuc grajdolku.

Ufam sie, ze kryzys minie.Wiem,ze to co czuje, jest normalne, ze wiele kobiet, bo to zwykle kobiety to robia, ma takie same mysli i nie sa alkoholiczkami.
Nie jestem rozchwiana emocjonalnie, ale raczej wlasnie mysle racjonalnie.Tyle, ze przy uczuciach trudno stawiac na szali serce i stabilizacje zyciowa.
Nie wiem, co Bog ode mnie chce i jak mam wlasciwie postapic.
Po prostu chcialam sie wygadac.
Pozdrawiam
„Szczęście mieszka w Tobie, zaczyna się w Twojej głowie. To od Ciebie zależy, jak patrzysz na codzienność.”
Za tę wiadomość podziękował(a): siwy, Krzysztof Z., Kayo78, Alex75

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Anetka.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/05 19:58 #250

  • siwy
  • siwy Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Cześć
  • Posty: 4187
  • Otrzymane podziękowania: 8991
Anetko jak już napisałem od dawna nie poszukuję odpowiedzi dlaczego ja?,
Choć na początku trzeźwienie szukałem zawzięcie.
Dziś mogę sobie zadać przerwrotne pytanie. Robert a dlaczego nie Ty.
Więc jak czytałaś mój wpis zadaję sobie od dłuższego czasu pytanie jak uczynić moje życie szczęśliwym będąc między innymi alkoholikiem.
Absolutnie natomiast daleka jest mi filozofia tej księgi i tego fragmentu:
"To nie ich wina, Tacy się już urodzili".
Czyli co tacy się urodzili i mają prawo zmarnować swoje życie będąc zwolnionymi z działania, a gdzie odpowiedzialność za własne życie, za decyzje , które kreują nasze życie.
To jacy się rodzimy nie determinuje w 100 % naszego życia i tego jak żyjemy. To My poprzez swoje decyzje je tworzymy i kreujemy.
To, że jestem tu gdzie jestem, mam to co mam jest wynikiem moich lepszych lub gorszych decyzji.
Gdybym nie podjął kiedyś decyzji o leczeniu i nie wytrwał w tej decyzji konsekwentnie podzieliłbym los ojca, jego trzech braci i jego ojca.
Taki się urodziłem jest zbyt prostym wyjaśnieniem złych zachowań i usprawiedliwieniem miejsca w którym jesteśmy (a nas ono nie zadawała).
Taki się urodziłem, zdejmuje z nas odpowiedzialność, że nie od nas należy nasze życie.
Oczywiście są również nieprzewidziane zdarzenia jednak zawsze jak pisał Frankl mamy wolność podjęcia własnej decyzji w każdych okolicznościach (a pisał to z perspektywy obozu koncentracyjnego do którego trafił) więc wiedział co pisze w perspektywie tak strasznych wydarzeń jakie zafundowało mu życie i ludzie. Tego nie może nam odebrać nikt i nic.

Nie do końca zrozumiałem o co chodzi z rodziną i zmianą miejsca pobytu, które wiąże się z utratą bezpieczeństwa o które walczyłaś i pozycji która daje Ci komfort życia.
W każdym razie trzymam kciuki za Twoje mądre decyzje.
Ps. Zdrówka życzę.
"Nasze życie jest tym, co zeń uczynią nasze myśli"
Dlatego się nimi opiekuję, bo jestem za nie odpowiedzialny, tak jak za swoje życie
Za tę wiadomość podziękował(a): Anetka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez siwy.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/05 21:34 #251

  • Anetka
  • Anetka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 294
  • Otrzymane podziękowania: 922

Nie do końca zrozumiałem o co chodzi z rodziną i zmianą miejsca pobytu, które wiąże się z utratą bezpieczeństwa o które walczyłaś i pozycji która daje Ci komfort życia.

zyje w zwiazku na odleglosc.

To jacy się rodzimy nie determinuje w 100 % naszego życia i tego jak żyjemy. To My poprzez swoje decyzje je tworzymy i kreujemy.


pamietasz film "szczur w koronie?" tyle ludzi chcialo wyciagnac tego chlopaka....ale on nie byl zdolny byc uczciwym wobec siebie z jakis powodow i zachlal sie na smierc.
Nie wiem jak to dziala, ale niektorzy ludzie po prostu nie potrafia.Moj tata tez nie potrafil,dla niego pojscie na miting AA bylo powodem do ziewania.Wiem, bo go sama raz zawiozlam.:-? Na zew. zawsze zgrywal Pana Inzyniera -Dyrektora lepszego od reszty.
Nikt nie byl w stanie przebic jego skorupy,przede wszystkim on sam.
„Szczęście mieszka w Tobie, zaczyna się w Twojej głowie. To od Ciebie zależy, jak patrzysz na codzienność.”

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Anetka.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/06 06:03 #252

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Posty: 6895
  • Otrzymane podziękowania: 14238

Absolutnie natomiast daleka jest mi filozofia tej księgi i tego fragmentu:
"To nie ich wina, Tacy się już urodzili".
Czyli co tacy się urodzili i mają prawo zmarnować swoje życie będąc zwolnionymi z działania, a gdzie odpowiedzialność za własne życie, za decyzje , które kreują nasze życie.
To jacy się rodzimy nie determinuje w 100 % naszego życia i tego jak żyjemy.


Nie wszyscy ludzie rodzą się zdrowi fizycznie, umysłowo, psychicznie, emocjonalnie.
Niektórzy przychodzą na świat z chorobami wrodzonymi, genetycznie przekazanymi im przez przodków, z nieuleczalnymi zaburzeniami osobowości, z chorobami psychicznymi, z organicznymi uszkodzeniami mózgu. Nie wszyscy też przychodzą na świat z umiejętnością odróżniania dobra od zła i prawdy od fałszu.

EDIT: Ty się Anetko kochana, bardzo poważnie zastanów, czy zmiana, którą planujesz, będzie dla ciebie zmianą na lepsze i czy to co możesz zyskać, jest warte tego co możesz stracić. Ja swoje zdanie mam, ale zachowam je dla siebie. :-*
W jakimkolwiek więzieniu jesteś, sam je sobie budujesz.
Za tę wiadomość podziękował(a): siwy, andrzejej, Zakapior, marcin, Anetka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Tomoe.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/06 11:22 #253

  • siwy
  • siwy Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Cześć
  • Posty: 4187
  • Otrzymane podziękowania: 8991
Tomoe zgadza się w 100%. Tak rodzą się tacy ludzie. Również rodzi się blisko 5 mln dzieci rocznie, które umierają z głodu nie mając najmniejszego wpływu na swój los. I podobno jest postęp bo niedawno było to 15 mln.
Mógłbym jeszcze wymieniać i wymieniać takie sytuacje, że nikt i nic nie może zrobić.

Ja w swoim poście nie o nich, tylko o tych co mogą, a nie chcą. Z ciekawości ilu znałaś alkoholików w swoim otoczeniu, którzy nie odróżniali dobra od zła? Jakiś ułamek procenta?
Reszta niestety świadomie pomimo, krzywdzenia siebie i najblizszych wybierała alkohol.

Anetko chciałbym wierzyć (bo tak byłoby łatwiej) i jako dziecko wierzyłem, że mój ojciec nie miał wyboru i dlatego nas zostawił na rzecz alkoholu Dziś wiem, że to nie prawda i wybór miał i takiego dokonał. Miał swój rozum (też był inżynierem) i swoje serce, a pomimo tego taką drogę wybrał, miał do tego prawo, ale to był jego wybór.

Co do decyzji to Ci podpowiem. Nie nie jaka powinnaś wybrać, a le jak ja robię kiedy podejmuję decyzję między dwoma drogami.
Ta z zapisywaniem plusów minusów jest ok, tylko tak naprawdę jest to wróżenie z fusów i robienie założeń co do przyszłości na podstawie często nieaktualnych danych (pochodzących z przeszłości). Ta zasada tak samo jest słuszna jak i błędna.
Nie mamy złotej kuli, nie znamy przyszłości i każdy wybór będzie obatdzony ryzykiem, że coś pójdzie nie tak.
Wybierasz komfort i pracę, a zaczynasz chorować i zostajesz sama, wybierasz partnera przeprowadzasz się a on zakochuje się w innej i Cię z o stawia.
Więc wszelkie spekulacje teraz która decyzja lepsza są wróżeniem z fusów.
Dlatego ja przed podjęciem decyzji oczywiście analizuje co mogłoby być lepsze, ale aż tak się do tego nie przywiązuje, a przed wszystkim nie analizuje.
Natomiast kiedy podejmę decyzję to robię wszystko aby była to najlepsza decyzja na świecie.
Więc nie szukam najlepszego wyboru przed, bo to niemożliwe, ale kiedy już podejmę decyzję czynie z niej najlepszy wybór i robię wszystko aby taki był.
Pozdrawiam serdecznie.
"Nasze życie jest tym, co zeń uczynią nasze myśli"
Dlatego się nimi opiekuję, bo jestem za nie odpowiedzialny, tak jak za swoje życie
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, Anetka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez siwy.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/06 11:59 #254

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Posty: 6895
  • Otrzymane podziękowania: 14238
O ile pamiętam, Siwy, to zakwestionowałeś fakt, o którym mówi Wielka Księga, że są tacy, którzy pewnych rzeczy zrobić nie mogą, bo "tacy się po prostu urodzili". Ty twierdzisz, że każdy człowiek ma wybór, i że każdy jest za swoje wybory odpowiedzialny, a ja twierdzę, że nie. I fragment WK, który kwestionujesz, również dopuszcza istnienie takich ludzi którzy nie mają wyboru, bo tacy przyszli na świat. Bez umiejętności dokonywania świadomych wyborów.
Ludzie z chorobami psychicznymi, ludzie upośledzeni umysłowo, ludzie niepełnosprawni intelektualnie, ludzie z zaburzeniami osobowości nierzadko zostają alkoholikami. I te ich choroby lub zaburzenia, które mają oprócz alkoholizmu, nierzadko powodują, że nie są w stanie skorzystać z rozwiązania, jakie oferuje terapia i AA. Takie mają deficyty, tacy się po prostu urodzili.
Ilu znam takich ludzi? W tej chwili w moim otoczeniu jest dwadzieścia parę takich osób. Żadna z nich nie jest w stanie samodzielnie żyć, decydować o sobie, ci ludzie nie potrafią nawet sami zrobić zakupów, nie są w stanie zarobić na swoje utrzymanie. A część z nich jako jeden z symptomów choroby ma zaburzenia sadystyczne. Czy schizofrenik uzależniony od alkoholu, któremu sprawia przyjemność sprawianie bólu zwierzętom, i który odczuwa wewnętrzny przymus znęcania się nad zwierzętami, bo myśli że walczy z potworami, jest w stanie odróżnić dobro od zła? Nie, dlatego taki alkoholik musi być izolowany i przyjmować leki przeciwpsychotyczne. Na niego nie zadziała ani zwykła terapia uzależnień, ani rozwiązanie proponowane przez AA.
Fragment Wielkiej Księgi, który zacytowałeś i zakwestionowałeś, niesie w sobie proste przesłanie: nie osądzaj innych ludzi, bo nie każdy przyszedł na ten świat wyposażony tak jak ty.
W jakimkolwiek więzieniu jesteś, sam je sobie budujesz.
Za tę wiadomość podziękował(a): Zakapior, Katarzynka77, marcin, Annaannaanna, Anetka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Tomoe.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/06 13:14 #255

  • siwy
  • siwy Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Cześć
  • Posty: 4187
  • Otrzymane podziękowania: 8991
Ja osądzam, Ty osądzasz, czy nam się to podoba czy nie (nam czyli wszystkim ludziom na świecie) oceniamy. Dzięki ocenie innych, sytuacji możemy się odnaleźć w danej sytuacji i środowisku. To jedna z podstawowych cech PR, etrwania. Wie mówienie mi, żebym nie oceniał jest nie możliwe z punktu widzenia ludzkiego gatunku.
I na sprawa co z tymi ocenami zrobimy.
Ja o jednym Ty o drugim i wrzucasz do kotła wszystkich kiedy ja mówię, że chodzi mi o tych co mają wybór.
Masz księgę kieruj się nią i wszystko w temacie.
I mam prośbę nie łap mnie za słówka.
Ja ognie mieć racji imoge się mylić, no pewnie nie raz to zrobiłem i jeszcze zrobię.
Pozdrawiam serdecznie
"Nasze życie jest tym, co zeń uczynią nasze myśli"
Dlatego się nimi opiekuję, bo jestem za nie odpowiedzialny, tak jak za swoje życie
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, Anetka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/06 13:43 #256

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Posty: 6895
  • Otrzymane podziękowania: 14238

Absolutnie natomiast daleka jest mi filozofia tej księgi i tego fragmentu:
"To nie ich wina, Tacy się już urodzili".


Jeszcze raz, cytat dla odświeżenia pamięci.
Fragment WK, który przytoczyłeś i zakwestionowałeś, nie dotyczy wszystkich alkoholików, ani nie zwalnia wszystkich alkoholików z odpowiedzialności. On dotyczy tylko tych, o których ja piszę, którzy z różnych względów nie mają możliwości wyboru. Bo tacy już przyszli na świat. Bardziej ułomni, gorzej wyposażeni, z mniejszym potencjałem.

W kwestii oceniania i osądzania - jest zasadnicza różnica między jednym a drugim. Ocena to coś innego niż osądzanie.

Jeszcze chciałabym się odnieść do tego co napisałeś Anetce o swoim sposobie dokonywania wyborów i podejmowania decyzji. Mnie to przypomina zredukowanie procesu decyzyjnego do prostej czynności rzucania monetą.
W jakimkolwiek więzieniu jesteś, sam je sobie budujesz.
Za tę wiadomość podziękował(a): Zakapior, darek70, marcin, Anetka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Tomoe.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/06 15:58 #257

  • siwy
  • siwy Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Cześć
  • Posty: 4187
  • Otrzymane podziękowania: 8991
Tomoe odniose się do sytemu podejmowania decyzji bo może się akurat Anetce przydać.
Natomiast jeśli Ty nie widzisz różnicy między rzutem monetą, a tym co napisałem, to nie bardzo mamy o czym z soba rozmawiać.
"Dlatego ja przed podjęciem decyzji oczywiście analizuje co mogłoby być lepsze, ale aż tak się do tego nie przywiązuje, a przed wszystkim nie analizuje"
uciek mi przed drugim analizuje wyraz nadmiernie . Więc to brzmiałoby ta przede wszystkim nadmiernie nie analizuję i byłoby spójne z pierwszą częścią zdania. Sorki,

Jest kilka materiałów na temat podejmowania decyzji i niestety im dłuzej się zastanawiamy i analizujemy, poszukujemy korzyści jednego i drugiego rozwiązania to tym trudniej nam podjąc decyzję, a co za tym idzie większe szanse, że bedziemy żałować podjętej decyzji, bo przecież ta druga miała tyle zalet. Im dłużej zwlekamy z podjęciem decyzji tym gorzej dla nas. Co ciekawe dłuższy proces decyzyjny nie stawrza trafniejszego wyboru. Więc ja postawilem na inny wariant i po jak pisalem chwili zastanowienia podejmuję decyzję, a później robię wszystko, aby stała sie ona najlepszą z możliwych.
Życie jest pełne "dramatycznych" sytuacji, gdy musielismy podjąć decyzję, która była dla nas niedobra (tak wyglądała z perspektywy tamtego wyboru), a później okazywała się wspaniałym wyborem.
A co rzutu monetą to jest to swietny test na to co podpowiada nam intuicja. (według mnie intuicja też się myli :)
Jak go wykonać. Pozwól Anetko, że posłużę się Twoim przykladem.
Załózmy, że wybrałaś, że reszka to zostajesz w miejscu w którym jesteś, a orzeł to decyzja o powrocie.(wybór może być odwarotny i nie ma znaczenia) I teraz tak: wyrzucasz monetę w gore i już wiesz, co chcialabyś, aby wypadło, lub co chcialabyś, aby nie wypadło. Zalezy od tego w jakim metaprogramie podejmujesz decyzje czy "do" czy "od"
I wtedy tak naprawde nie ma znaczenia co wypadnie, bo Ty już wiesz zanim moneta spadnie na ziemię.

Ps. Tomoe
Nie musisz mi przypominać i cytować moich słów, bo pamiętam co napisałem. Ja się nie zgadzam się z tym fragmentem. Znasz film Miś, cytując klasyka: nie mam tego płaszcza i co mi zrobisz.
Mam dystans do ksiąg, czy to wielkich czy bardzo wielkich jak biblia, czy autorytetów z których niektórzy tworzą świętych, bogów i wyrocznie.
Ja włączam myślenie krytyczne zarówno do siebie jak i do innych.
A co jeśli on się pomyli? A co jeśli ja się mylę?.
Jeszcze raz napisze chcesz traktować tę księgę jeden do jeden Twoja sprawa, ja mam takie zdanie i nawet jak się myle to mam do tego prawo i jestem również przekonany, że nie urażam Twoich uczuć religijnych związanych ze świetością tej publikacji.
Dla przypomnienia napisali ją ludzi, więc mogli się mylić w kilku sprawach. Fakt, pomogli milionom ludzi i chwała im za to, ale ja nie musze z pieczłowitością spijać słów z tej książki i wszystkiego brać za prawdę.
A jak dla mnie osąd i ocena to to samo, to co mi zrobisz, powiesz, że jestem niedouczony i pewnie masz rację. wie, że to nie to samo, ale niezmiennie osądzamy i oceniamy, to jest moje zdanie (mogę błądzić), pytanie jest jaki użytek robimy z tym osądem i oceną. Tutaj jest klucz do relacji z innymi i ze sobą.

Kiedy piszę
siwy napisał:
Absolutnie natomiast daleka jest mi filozofia tej księgi i tego fragmentu:
"To nie ich wina, Tacy się już urodzili".

to tak uważam.
Czego nie rozumiesz.Co chcesz mi powiedzieć, że autorzy tej księgi mają rację, ok mają, a może ja uważam, że nie mają (przecież im kreska z głowy nie spadnie) i zdejmują odpowiedzialność z dużej grupy alkoholików, którzy znajdą usprawiedliwienie pod tytuem, przecież taki się urodziłem, nic nie poradzę..
Mam prośbę zejdź ze mnie, bo kiedy pisze o swoich odczuciach i ocenach to piszę o swoich i mam prawo tak uważać, a Ty masz prawo się nie zgadzać, ale już mi odpuść, proszę.
Pozdrawiam i jak to mówią juz pasuję na temat naszej dyskusji.
"Nasze życie jest tym, co zeń uczynią nasze myśli"
Dlatego się nimi opiekuję, bo jestem za nie odpowiedzialny, tak jak za swoje życie
Za tę wiadomość podziękował(a): Moni74, freelander, Katarzynka77, marcin, Anetka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez siwy.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/06 16:14 #258

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2713
  • Otrzymane podziękowania: 8723
Być może doleję oliwy do ognia, ale napiszę jak ja - niezaangażowany emocjonalnie w dysputę - rozumiem zacytowany przez Anecię fragment. Otóż składa się on z dwóch akapitów. Pierwszy mówi o:

Nie wracają do zdrowia ludzie, którzy nie mogą lub nie chcą całkowicie poddać się temu prostemu programowi. Zazwyczaj są to mężczyźni i kobiety, którzy z natury swojej nie są zdolni do zachowania uczciwości wobec samych siebie. Istnieją tacy nieszczęśnicy. To nie ich wina. Tacy się po prostu urodzili. Z natury swej nie są zdolni pojąć, a tym bardziej rozwinąć, sposobu postępowania, który wymaga bezwzględniej uczciwości. Ich szanse na powodzenie są znikome.


A drugi o:

Istnieją także ludzie, których cierpienie wypływa z głębokich zaburzeń emocjonalnych lub umysłowych, ale wielu z nich wraca do zdrowia, jeśli tylko zdobędą się na uczciwość wobec siebie.


Oczywiście biorę poprawkę na to, że obydwa akapity mogły zostać wyrwane z szerszego kontekstu i masz Alu rację. Natomiast z lektury tylko tego fragmentu wysuwam wniosek, że pierwszy akapit nie dotyczy ludzi cierpiących na wrodzone/nabyte choroby psychicznie (chyba że za taką uznamy alkoholizm, ale raczej nie o niego chodzi, bo to ma być „z natury”) tylko wg autorów nie chcących lub nie mogących poddać się Programowi, a tym samym - znów wg autorów - niezdolnych do bezwzględnej uczciwości wobec siebie.
Ja to odbieram tak i mógłbym jeszcze napisać jakie wnioski mogą nasunąć się niejako automatycznie osobie po terapii, która nie może lub/i nie chce poddać się Programowi, ale to chyba nie jest konieczne :mrgreen:

Osobiście patrzę na niektóre (w tym ten) cytaty z WK z bardzo dużym dystansem mając świadomość tego, że w latach, gdy były zapisywane alkoholików „leczono” elektrowstrząsami tudzież innymi dziwacznymi i nieskutecznymi „terapiami”. Zresztą nie tylko alkoholików.
Nie wątpię, że wówczas, prawie 100 lat temu Program był jedyną sensowną alternatywą dla chcącego zdrowieć alkoholika i stąd takie dość autorytarne stwierdzenia (wtedy to były fakty - w danym okresie czasu). Nie neguję też faktu, że Program działa, bo wiem, iż działa, natomiast działa również terapia, której wówczas praktycznie nie było. Jedno i drugie wymaga od delikwenta uczciwości wobec siebie oraz pracy nad sobą.
O ile te prawie 100 lat temu ciężko było przewidzieć, że terapia alkoholizmu pójdzie aż tak do przodu to dzisiaj bardzo mocno dziwią mnie opinie (a są takowe), że Program jest jedyną drogą, bo tak w WK napisano. Bynajmniej tutaj nie mówię o nikim z obecnych forumowiczów, ale przypomniał się mi jeden facet, który nadal chyba żyje w ubiegłym stuleciu, terapeutów uzależnień ma za szamanów i oszustów, a ich byłych podopiecznych żyjących w trzeźwości za ciężko chore osoby :lol:

Reasumując - wiem do czego zmierzała Anecia wrzucając ów cytat - do tego, że człowiek musi działać, by osiągnąć trwałą trzeźwość, natomiast sam fragment można odebrać... różnie. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ;) Ot, tyle.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): siwy, szekla, andrzejej, freelander, Katarzynka77, marcin, Annaannaanna, Anetka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/06 17:30 #259

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Posty: 6895
  • Otrzymane podziękowania: 14238
"Nie wracają do zdrowia ludzie, którzy nie mogą lub nie chcą całkowicie poddać się temu prostemu programowi. Zazwyczaj są to mężczyźni i kobiety, którzy z natury swojej nie są zdolni do zachowania uczciwości wobec samych siebie. Istnieją tacy nieszczęśnicy. To nie ich wina. Tacy się po prostu urodzili. Z natury swej nie są zdolni pojąć, a tym bardziej rozwinąć, sposobu postępowania, który wymaga bezwzględniej uczciwości. Ich szanse na powodzenie są znikome."

Krzysztofie, sam zobacz: jeśli pogrubimy inny fragment niż ten, który ty wyeksponowałeś boldem, to widać, że nie chodzi tu o tych, którzy mogliby a nie chcą, tylko o tych, którzy nie mogą bo nie mogą. Bo nie potrafią. Taka ich natura.

Natomiast ci alkoholicy, którym cierpienie emocjonalne lub umysłowe nie uniemożliwia zdobycia się na uczciwość wobec siebie, mogą wrócić do zdrowia. I o to o nich jest drugi fragment, który zacytowałeś.

Mamy więc trzy kategorie alkoholików:
- pierwsza to ci, którzy "mogą i chcą" poddać się temu prostemu programowi,
- druga to ci którzy "mogliby, ale nie chcą"
- trzecia to ci, którzy nie mogą, nie potrafią, nie są w stanie.
Ale kto należy do której kategorii? Ja tego nie wiem. Więc nikogo nie osądzam, nie pokazuję palcem - o, sam sobie winien, bo mógł wytrzeźwieć, tylko nie chciał.

95 procent alkoholików na świecie nie trzeźwieje za życia. Umierają z powodu alkoholizmu. Ja się nie odważę pokazać palcem i powiedzieć: o, ten umarł, bo nie chciał wytrzeźwieć, a tamten umarł, bo nie potrafił wytrzeźwieć.
Mój ojciec zmarł na alkoholizm w wieku 52 lat. Mój były partner zmarł na alkoholizm w wieku 42 lat, mój kuzyn - w wieku 47 lat, moja mama - w wieku 73 lat. Nie odważę się powiedzieć, że oni wszyscy sami sobie są winni, bo nie chcieli przestać pić. Nie mnie osądzać, kto z nich nie chciał, a kto nie umiał wytrzeźwieć. Za mała jestem na to, a moja wiedza w tym zakresie jest zbyt ograniczona.

Co do rozwoju terapii uzależnień, o której piszesz, że tak bardzo poszła do przodu, to mam niestety na ten temat odmienne zdanie, zwłaszcza że ostatnim "szczytowym osiągnięciem" w tym rozwoju terapii uzależnień jest - o zgrozo! - tak zwana "terapia kontrolowanego picia", stosowana obecnie we wszystkich publicznych ośrodkach i oficjalnie popierana i zalecana przez PARPA, o której wtedy, kiedy ja zaczynałam zdrowieć, nikomu w polskim odwyku nawet się nie śniło. To jest ten postęp? Bo moim zdaniem, to jest tylko próba odwrócenia uwagi od faktu, że skuteczność tej tradycyjnej, opartej na wymogu zachowywania abstynencji przez pacjentów, terapii uzależnień oscyluje w granicach 20 procent alkoholików utrzymujących abstynencję po dwóch latach od jej ukończenia i 5 procent alkoholików utrzymujących abstynencję po pięciu latach od jej ukończenia. Co z pozostałymi 95-cioma procentami, którzy w okresie pierwszych pięciu lat po terapii wracają do picia? O wszystkich powiemy - sami sobie winni, sami tak wybrali? Ja się na takie twierdzenie nie odważę. Moja wiedza jest na to zbyt ograniczona. Za mała jestem na to.
Swoją drogą, tej nowej "terapii kontrolowanego picia" już nikt nie sprawdza pod kątem tego, ilu pacjentom udaje się to picie kontrolować, a ilu się to nie udaje, bo jedyną miarą skuteczności tej terapii jest "subiektywne poczucie zadowolenia pacjenta". A pokażcie mi alkoholika, który nie byłby zadowolony z tego, że terapeuta mu mówi, że może dalej pić i że nauczy się to kontrolować.
W jakimkolwiek więzieniu jesteś, sam je sobie budujesz.
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak, Krzysztof Z., Zakapior, darek70, marcin, Annaannaanna, Anetka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Tomoe.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/06 19:16 #260

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2713
  • Otrzymane podziękowania: 8723

Krzysztofie, sam zobacz: jeśli pogrubimy inny fragment niż ten, który ty wyeksponowałeś boldem, to widać, że nie chodzi tu o tych, którzy mogliby a nie chcą, tylko o tych, którzy nie mogą bo nie mogą. Bo nie potrafią. Taka ich natura.



O i widzisz Alu, jak mi to wyjaśniłaś lepiej rozumiem, co autor miał na myśli. Jednak rozumiałbym to jeszcze lepiej, gdyby jak byk stało tam, że chodzi o ludzi chorych psychicznie, a nie ateistów czy osoby, które zostały tak straszliwie skrzywdzone, iż do dnia dzisiejszego nie są zdolne do bezwzględnej uczciwości wobec siebie, bo jedynym, co ich trzyma w jako-takiej kupie po tym jak przestali pić jest wyparcie przeszłych wydarzeń lub po prostu takich, którzy z braku odpowiednich wzorców, a następnie totalnego zaniedbania dopiero muszą nauczyć się, co to pojęcie uczciwości wobec siebie właściwie oznacza - a to może zająć lata.
To wszystko to są również ludzie, którzy nie mogą poddać się Programowi nawet gdyby chcieli. Nie oznacza to jednak tego, że są chorzy psychicznie jak i tego, że nigdy nie będą mogli, bo być może kiedyś będą. Ateista może się nawrócić, skrzywdzony człowiek otoczony fachową opieką przerobić traumy, a ten zaniedbany odkryć rzeczy, o istnieniu których nie miał pojęcia przez większość swojego życia, np taką, że jest w nim dobro.
Jak napisałem wcześniej - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i ja czytając ów pierwszy akapit wcale nie zobaczyłem w pierwszej kolejności koleżanki chorej na depresję, ale siebie, ateistę, który nie podda się Programowi choćby chciał, a w dalszej kolejności tych znajomych, którzy z wyżej wymienionych przeze mnie względów nie są w stanie być wobec siebie bezwzględnie uczciwi. Chociaż oni mogą próbować, ale w pierwszym przypadku jest to zwyczajnie ryzykowne, bo bez opieki fachowców grozi załamaniem psychicznym jak nie czymś gorszym, a w drugim, jak człowiek ma się za najgorszą mendę na świecie (to słynne poczucie własnej wartości czy raczej jego brak u alkoholika), ponieważ właśnie to słyszał od dziecka no nie ma siły, by jakiekolwiek zagadnienie przerobił uczciwie. Będzie biczował się za wszystko po kolei, w tym za niezawinioną chorobę.

Co do rozwoju terapii uzależnień, o której piszesz, że tak bardzo poszła do przodu, to mam niestety na ten temat odmienne zdanie.


Oj, Ala :lol: Od bodajże 1935 roku terapia uzależnień poczyniła ogromne postępy czego i Ty jesteś żywym dowodem. No nie mów, że nie :mrgreen: A jeśli chodzi o terapię picia „kontrolowanego” to cóż... ktoś wpadł na „genialny” pomysł jak zarobić na na ludzkim nieszczęściu, bo jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Niestety tak jest w każdej dziedzinie, jesteśmy zachęcani do zażywania ton spupli diety, zbędnych leków, aktywności fizycznej, po której będziemy płakać na starość z powodu pouszkadzanych stawów (ale ktoś zarobi) czytania bezwartościowych książek, oglądania informacyjnych papek, postępowania pod dyktando promowanych „ekspertów”, etc, etc. Tak jest i to się nazywa „postęp” :ymdevil: Nie postęp ;) Jedynym, co można zrobić to starać się myśleć samodzielnie. Faktycznie osoba uzależniona może mieć ogromny problem z odróżnieniem tego, co jest dla niej najlepszą opcją terapeutyczną, ale podobny problem będzie miała osoba nieuzależniona, której lekarz wciska jako skuteczniejszy lek firmy X zamiast podobnego firmy Y.

Nie przeskoczymy tego, możemy jedynie dzielić się swoimi doświadczeniami.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Anetka, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/06 19:46 #261

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Posty: 6895
  • Otrzymane podziękowania: 14238

Oj, Ala :lol: Od bodajże 1935 roku terapia uzależnień poczyniła ogromne postępy czego i Ty jesteś żywym dowodem. No nie mów, że nie :mrgreen:


Ja tam nie wiem czego ja jestem żywym dowodem, bo jeśli chodzi o terapię uzależnień, to w moim przypadku ona była jedynie "wstępnym etapem obróbki materiału". Od tego akurat zaczynałam, bo na to byłam akurat wtedy gotowa. 3aa
A to całe AA było moim zdaniem be, fuj, i w ogóle jakaś sekta.
A jak kończyłam terapię uzależnień, to mój terapeuta narysował na tablicy kredą takiego "patyczaka płci żeńskiej", u którego ramion były przyczepione baloniki, a do jego nóg były przyczepione kamienie - to niby byłam ja - i grupa miała tam wpisywać, do tych kamieni i balonów, jakie moje cechy będą mnie w dalszym zdrowieniu ciągnęły w dół, a jakie mnie będą unosiły w górę. I ten mój terapeuta skubany od siebie narysował mi u ramion dwa wielkie balony, do których wpisał dwa słowa: "intelekt" i złośliwość" bo to były jego zdaniem moje dwa największe atuty w zdrowieniu z alkoholizmu. Czujesz to? Intelekt i złośliwość!
A w tym AA to nic tylko pokora i pokora... buahaha
W jakimkolwiek więzieniu jesteś, sam je sobie budujesz.
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak, Krzysztof Z., freelander, Katarzynka77, Annaannaanna, Anetka, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Tomoe.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/06 20:09 #262

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2713
  • Otrzymane podziękowania: 8723
Alu, jakiś czas temu, chyba dosyć dawno, napisałaś tu u nas na forum takiego posta, który zapadł mi w pamięć. Nie odnajdę go, ale pewnie będziesz pamiętać, jeśli mniej więcej napiszę, co zawierał.
Napisałaś, że w trakcie terapii zrozumiałaś co zrobili Ci Twoi rodzice, przepłakałaś 3 tygi (jak to przeczytałem to aż mnie ciary przeszły, bo choć ja nie płakałem to własny, świeżo wydobyty ból w trakcie terapii potrafię sobie przypomnieć), ale nie potrafiłaś przebaczyć, przebaczyłaś dopiero w trakcie pracy na Programie. Cytuję z głowy, więc mogą być jakieś nieścisłości.

Wg mnie Progam to u Ciebie było takie jakby ukoronowanie dotychczasowej pracy (która się nie kończy, ale był to mega ważny moment) nad sobą, nad Twoją trzeźwością.

Nie rozgraniczałbym terapii i Programu w Twoim przypadku - uważam, że to jest nierozerwalna całość.

I tym razem to ju naprawdę wszystko na dziś ode mnie :mrgreen:

Spokojnej nocy Tobie oraz wszystkim Czytelnikom i Dyskutantom %%-
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Anetka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/06 20:18 #263

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Posty: 6895
  • Otrzymane podziękowania: 14238
Te trzy tygodnie opłakiwania krzywd z dzieciństwa to była terapia DDA. Inny etap.
Z mojego doświadczenia wynika, że terapie działają na poziomie intelektu, uczuć i emocji, i procesów psychicznych, które możemy u siebie obserwować z poziomu świadomości. Program natomiast sięgnął znacznie głębiej i poruszył inne pokłady mojego człowieczeństwa. Takie, których istnienia nawet nie podejrzewałam.
Ale też, robiąc program, musiałam odrzucić pewne rzeczy, których się wcześniej nauczyłam w terapii. Albo inaczej - odłożyć na bok i przestać się nimi posługiwać, bo okazały się zupełnie nieprzydatne.
Dobrej nocy.

EDIT: Widzę Anetka, że lajkujesz nasze posty, więc już mam mniejsze wyrzuty sumienia, że ci zabałaganiliśmy twój pokoik. 3aa
W jakimkolwiek więzieniu jesteś, sam je sobie budujesz.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annaannaanna, Anetka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Tomoe.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/06 20:36 #264

  • Anetka
  • Anetka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 294
  • Otrzymane podziękowania: 922
Wy tu sie klocicie, czy pierwsze bylo jajko czy kura i czy lepiej koty karmic sucha karma czy mokra, a ja tu siedze w domu na kanapie zdechla jak flaki i olejem i sobie po ciuchtku kaslam i smarkam niepotrzebna nikomu.:(
Ot co.
A i na mitingach slucham programowcow,c o to ciagle wchodza na ten program i na te kroki i wchodza i to sa chyba schody do nieba.
Alu - terapeuta od balonow chyba cie dobrze poznal na tych prywatnych spotkaniach.
Krzys - no kfiot i juz
Siwy - dziekuje jak zawsze.
A u mnie moneta nie pomoze, bo ja juz decyzje podjelam w zeszlym roku i czynie kroki ku niej.Nie,ze nie mozna sie wycofac, bo tylko smierc nas moze rozlaczyc, ale dalam slowo i jestem konsekwentna.
Siwy...jakby miala to rozpatrywac...ze jak bede chora, to zostane sama....no raczej to ja mam we krwi podawanie tej przyslowiowej szklanki wody i robie to wrecz zawodowo.
Nie rozpatruje milosci w kategori korzysci i plusow czy minusow.Albo to jest albo nie ma.Co to zas znaczy, to ja sama nie wiem i pewnie juz nigdy sie nie dowiem.
Jedyna bezdyskusyjna miloscia jest dla mnie SW, bo ona " cierpliwa jest, łaskawa jest, nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma... nigdy nie ustaje."

Od smiertelnikow tego nie wymagam , a juz tym bardziej od siebie, bo ja czasem mam przeblyski,ze mnie nawet samej trudno ze soba.
Odkrywam sztuke bycia z drugim czlowiekiem, bez oczekiwan, interesow i z tolerancja...a to gorsze niz zrzucanie 20 ton wegla do piwnicy i czasem slabo mi idzie, albo idzie tylko mnie.
Ot dzis....obcy ludzie zapytali mnie, jak sie czuje...ale tylko oni.No i co mam zrobic?odbic pileczke? Kiedys uslyszalam...wole byc szczeliwa niz miec racje i staram sie tego trzymac.

Mam swoje demony i przeszlosc, ktora mimo wszystko wplywa na terazniejszosc...bo jak sie poparzy reke 3 razy to juz nie chce sie 4 raz, bo wiesz jak boli i jak dlugo sie goi.Z drugiej strony bez ognia ciezko w zyciu, pusto i zimno.Jak wiedziec, co jest dobre a co zle? Ile razy nabralam sie na pozlotko..a w srodu byla kupa?
Z moja tendencja wyboru, to powinnam isc do zakonu albo zostac lesbijka.Z kobietami zdecydowanie z wiekiem dogaduje sie najlepiej, choc i tu czasem pozostaje tylko klepniecie sie w czolo.

Jednym z plusow mojego doswiadczenie mi pokazuje, ze ambitna jestem i z kazdej sytuacji po czasie dzwigalam sie na jakis poziom, nie stalam w miejscu, nie obnizalam lotow bez wzgledu na okolicznosci i to bez wzgledu czy byl to alkoholizm czy praca za granica,czy spelnianie marzen.
Moze to mi da azymut, ze po cos to sie dzieje, a strach jest normalny.
Moja kolezanka, niemka,ktora dostala posade kierownika w nowo otworzonym oddziale w innej dzielnicy, plakala jak odchodzila, mimo,ze polowe zespolu poszlo z nia.I co? Ona mogla i to bylo ok.A to ze ja sie boje zmienic Niemcy na Anglie po brexicie to juz nie halo?Na szczescie to nie jest Luton :ymdevil: .
Bo rozemocjonowana alkoholiczka, albo nierozsadna baba?Bo tylko kasa sie liczy i korzysci wlasne?
No trudno, jestem altruistka i taka umre.Moze sama zgorzkniala z dwojka kotow, a moze z kims , z kim bede sie klocic i podam mu te szklanke wody, ale wczesniej przynajmniej do niej napluje ((dusze moze za malo wymagam, albo za duzo nie widze.
Nie ma na nic gwarancji.Na dlugosc zycia tez, ani na choroby,ani na trzezwosc, ani na to co stanie sie za chwile.
Covid mi pokazal, na ile warte jest zycie w wygodnym zamknieciu.Tak naprawde kazdy patrzy tylko na siebie i czasem uchyla drzwi dla drugiej osoby.Nawet dzieci.
„Szczęście mieszka w Tobie, zaczyna się w Twojej głowie. To od Ciebie zależy, jak patrzysz na codzienność.”
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., marcin

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Anetka.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/06 20:50 #265

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Posty: 6895
  • Otrzymane podziękowania: 14238
Tak Anetko, ten terapeuta mnie dobrze poznał, ale nie na prywatnych spotkaniach, bo takich nie mieliśmy, tylko na spotkaniach terapeutycznych. Po zakończeniu mojej terapii uzależnień i współuzależnienia (bo te dwa etapy z nim przeszłam) czasami się spotykaliśmy przypadkowo w różnych miejscach i okolicznościach, bo mieszkamy w jednym mieście i jest to małe miasto.
I wiesz, ja się z tą jego oceną tych moich "największych atutów w zdrowieniu" całkowicie zgadzam. Ja je mam i nadal się nimi posługuję, ale potrafię się też nimi nie posługiwać. Zależy od sytuacji.
Zdrówka ci życzę i zadowolenia z realizacji twojej ważnej życiowej decyzji.
A tego co się tutaj dzisiaj w twoim wątku działo z moim aktywnym udziałem, w ogóle nie postrzegam jako kłótni, tylko jako wymianę poglądów. Czasem skrajnie różnych poglądów. Po prostu.
W jakimkolwiek więzieniu jesteś, sam je sobie budujesz.
Za tę wiadomość podziękował(a): siwy, Krzysztof Z., Annaannaanna, Anetka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Tomoe.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/06 21:01 #266

  • siwy
  • siwy Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Cześć
  • Posty: 4187
  • Otrzymane podziękowania: 8991
Podobnie nie traktuje tej rozmowy jako kłótni, choć nie ukrywam się "trochę" zmęczyłem naszą rozmową.

Te dwa przykłady, były przykładami, że czasami coś sobie zakładamy jako korzyść, a okazuje się, że pęka to założenie jak banka mydlana, natomiast nijak nie odnoszą się do Twoich decyzji.
Jak decyzję już podjęłaś to uczyń wszystko co w Twojej mocy, aby była to najlepsza decyzja a świecie, czego Ci bardzo życzę jak i powrotu do zdrowia.

PS. Tomoe jeszcze na chwilę, my tu gadu, gadu ja się produkuje o tym, że każdy z nas buduje swoje życie i jest za nie odpowiedzialny, a tymczasem Ty uważasz podobnie tylko używasz innych słów.

W jakimkolwiek więzieniu jesteś, sam je sobie budujesz.
"Nasze życie jest tym, co zeń uczynią nasze myśli"
Dlatego się nimi opiekuję, bo jestem za nie odpowiedzialny, tak jak za swoje życie
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Krzysztof Z., Anetka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez siwy.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/06 21:18 #267

  • Anetka
  • Anetka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 294
  • Otrzymane podziękowania: 922
Przez te dyskusje,wyciagneliscie moj watek z czelusci.A ja tez sobie cos uszczknelam z tych rozmow.
Czasem sobie mysle,ze trzezwienie jest latwiejsze niz pozniejsze zycie.Bo w takim wiecznym trzezwieniu mozna tkwic do smierci jak w bezpiecznym srodowisku.Zawiesic sie, nie wykonywac zadnych gwaltownych ruchow, skupiac sie tylko na sobie i na mitingach, programie, terapiach, dyskusjach i spikerkach.
A tu nagle zaczyna sie zwyczajne zycie i decyzje, ktore trzeba podejmowac na trzezwo i ponosic za nie konsekwencje jak dorosly czlowiek.
No ja mam ten luksus korzystania z tego wentylu bezpieczenstwa jakim jest miting, ale nikt na nim nie podejmuje jakis decyzji, no tacy koledzy i juz.Dla nich moje pojscie na piesza pielgrzymke bylo szalenstwem.:grin:
Mam pod gorke w zyciu, jakos tak sie uklada i nie koniecznie z mojej winy.Wyjazd za granice byl konsekwencja kredytu we frankach.Ostatnio odwazylam sie nawet o to zawalczyc, mimo,ze on juz splacony jest, ale konsekwencje ponosze do dzis.
Gdzies tam jeszcze jest we mnie ta dziewczynka, co zlosci sie na rodzicow, ze ich nigdy nie bylo , nie pokazali, nie dali, nie stali za nia.Ja moim rodzicom wybaczylam na rozum, jako dorosla ale ona nie i czasem za bardzo jest niespokojna.I to pisze 48 letnia kobieta!!
Ja idealem nie jestem, wzorem doskonalym i nieomylnym, robie co moge kazdego dnia by ucziciwe trzezwo zyc i tylko tyle moge i tylko mnie to dotyczy. Trzezwosc, to nie bycie kujonem co wszystkie kursy i klasowki pozaliczal na piatke ,a na koncu dostal medal.
Pozdrawiam
„Szczęście mieszka w Tobie, zaczyna się w Twojej głowie. To od Ciebie zależy, jak patrzysz na codzienność.”
Za tę wiadomość podziękował(a): siwy, Tomoe, Krzysztof Z., marcin, Annaannaanna

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Anetka.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/06 21:21 #268

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Posty: 6895
  • Otrzymane podziękowania: 14238
W takim razie dodam do tej swojej sygnaturki: "Ale nie z każdego więzienia jesteś w stanie się uwolnić o własnych siłach".

Przekonanie o własnej samowystarczalności też może być więzieniem, podobnie jak inne przekonania i uprzedzenia. Warto więc pokonywać ograniczenia swojego umysłu i poddawać czasami w wątpliwość to, w co najgłębiej wierzymy.
Mój terapeuta - tak, ten, którego dzisiaj tak często wspominam, że na pewno ma czkawkę - mawiał: "Postaw znak zapytania tam, gdzie zwykle stawiasz kropkę, mówiąc o swoich najgłębszych przekonaniach. Naucz się kwestionować."
Lecę, pa.
:grin:
W jakimkolwiek więzieniu jesteś, sam je sobie budujesz.
Za tę wiadomość podziękował(a): siwy, darek70, Annaannaanna, Anetka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Tomoe.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/06 22:30 #269

  • siwy
  • siwy Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Cześć
  • Posty: 4187
  • Otrzymane podziękowania: 8991
Anetko kiedy zaczynałem pracę na grupie to zazdrościłem im, że potrafili mówić o życiu, o codziennym życiu bez alkoholu.
Wtedy moje myśli tylko kręciły się wokół alkoholu i tego jak wytrwać jak dodać sobie radę, jak wytrzymać jeszcze dzień. Wciąż o alkoholu, a oni o życiu o planach.
Jak ja chciałem tak jak oni, aby ten alkohol zszedł na plan dalszy.
Po jakimś czasie zrozumiałem, że trzeźwienie jest tylko etapem w moim życiu.
Że nie chce cały czas trzezwieć, a szukać takich rozwiązań, aby poprawiać jakość swojego życia, wyjść poza tożsamość alkoholika pozostając nim.
Jak widzisz bardzo rzadko, niezmiernie rzadko używam wobec siebie podpisu Robert alkoholik, już bardziej podoba mi się podpis Tomoe "trzeźwa alkoholiczka" ale też nie o to chodzi, abym odwoływał się do alkoholizmu w określaniu mnie.
Nie ukrywam, że jestem alkoholikiem pamiętam o tym, ale to nie alkoholizm definiuje mnie jako człowieka, chyba bardziej identyfikuje się z podpisem Robert, który poznaje siebie, lub Robert ojciec, Robert mąż, czy Robert trener.

Tomoe, Ty chyba mnie nie czytasz, przecież tak bardzo podkreślam pomóc grupy i terapeuty i pisałem to już z 1000 razy więc napiszę 10001, bez ich pomocy bym nie poradził sobie i nie zbudował trwałej trzeźwości i jestem im bardzo wdzięczny, a z terapeutką mam kontakt do dziś. Czasami pytam się jej o radę jak koleżanki po "fachu" , zdarzyło nam się, że ona prowadziła mamę w terapii, a ja syna tej kobietki w treningu mentalnym.
Natomiast z grupą się rozstałem, bo oni nadal chcieli trzezwieć, a ja już dawno temu wytrzeźwiałem więc nasze drogi naturalnie się rozeszły.
Co do krytycznego myślenia też napisałem w poście, że nie tylko jestem krytyczny wobec autorytetów, ale i wobec siebie.
I ten znak zapytania najczęściej należy stawiać kiedy chciałoby się postawić wykrzyknik.
Uczę się tego i zadaje pytanie A co jeśli się mylę.
Jak myślę zadaje je za rzadko i za rzadko kwestionuje już zdobytą przez siebie wiedzę i za rzadko weryfikuje swoje przekonania.
Ta rozmowa mi to uzmysłowiła więc obiecuję poprawę.
Pozdrawiam ciepło
"Nasze życie jest tym, co zeń uczynią nasze myśli"
Dlatego się nimi opiekuję, bo jestem za nie odpowiedzialny, tak jak za swoje życie
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Anetka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez siwy.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/07 07:28 #270

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Posty: 6895
  • Otrzymane podziękowania: 14238
Będąc w terapiach, spotkałam się w dwoma skrajnie różnymi podejściami do tożsamości alkoholika. Jeden nurt stanowią zwolennicy utrzymywania i umacniania tej tożsamości u każdego uzależnionego, do końca życia. Drugi nurt to zwolennicy osłabiania tożsamości alkoholika i rezygnacji z niej z biegiem czasu. Ja doświadczyłam obu podejść.

Kiedy byłam na terapii DDA, w innym ośrodku niż ten, w którym robiłam terapię uzależnień i współuzależnienia, musiałam tam równocześnie chodzić na grupę dla alkoholików - to był warunek odbywania terapii DDA przez osoby uzależnione, bo terapia DDA rozwala emocjonalnie, co alkoholikom grozi nawrotem i powrotem do picia. Byłam tam w tzw. grupie III stopnia dla uzależnionych, nazywanej "grupą radości i sukcesu" i generalnie chodziło w niej o to, żebyśmy przestali postrzegać siebie jako alkoholików. Praca, którą pisało się pod koniec kilkumiesięcznego cyklu zajęć, nosiła tytuł "Jestem trzeźwym człowiekiem sukcesu".
Cóż, kiedy ja nadal czułam się alkoholiczką. Bo ja już wtedy byłam we Wspólnocie AA, z którą się utożsamiałam od pierwszego mityngu i utożsamiam się z nią do dziś.
Ale tak naprawdę to nazywam siebie alkoholiczką (a także DDA czy współuzależnioną) tylko na tym forum, a poza tym jedynie w rozmowach z podopiecznymi oraz raz w tygodniu na mityngu online. Zresztą na tych mityngach online bardzo rzadko się odzywam, bo to są głównie spikerki, których słucham.
Poza tym żyję normalnym, codziennym życiem, doświadczam normalnych ludzkich porażek i sukcesów, zysków i strat, choruję i leczę się, zajmuję się domem i ogródkiem, pracuję zawodowo lub nie pracuję, załatwiam sprawy urzędowe, spotykam się towarzysko z ludźmi - niekoniecznie uzależnionymi i niekoniecznie abstynentami - poza tym dużo czytam, pasjami oglądam filmy, zajmuję się kotami. Robię normalne rzeczy, które robią także niealkoholicy i w tych wszystkich sferach życia nie nazywam siebie alkoholiczką, bo nie jest mi to do niczego potrzebne. Natomiast to, co zrobiłam w procesie mojego zdrowienia, ma oczywiście wpływ na całe moje życie, na to co się dzieje w moim wnętrzu i na to jak reaguję na zmieniające się warunki życia, na świat wokół mnie, na to jak radzę sobie z życiem.
Program domknął mój proces zdrowienia z alkoholizmu. Natomiast nadal się rozwijam, uczę się nowych rzeczy, na przykład chodzę do szkoły, bo zdobywam nowy zawód terapeuty zajęciowego.
Moja sponsorka z kolei po postawieniu dwunastu kroków AA zrobiła też program 12 kroków DDA (ja nie), uczestniczyła również w cyklu szkoleń z Ewą Foley, potem skończyła Akademię Liderów i teraz pracuje jako trener personalny czy też doradca osobisty - nie wiem dokładnie jak to się nazywa.
Co nie koliduje z tym, że nadal sponsoruje alkoholiczki w AA.
Pozdrawiam serdecznie. kwiaaatek

EDIT. Sprawdziłam na profilu mojej sponsorki. Ten zawód, który teraz uprawia, nazywa się trener rozwoju osobowości. Tyz piknie. Z kolei sponsor mojej sponsorki, który jest buddystą, wybudował pod Łodzią ośrodek medytacyjny Octadom z labiryntem medytacyjnym, w którym organizuje cykliczne spotkania medytacyjno-rozwojowe o różnorodnej tematyce.
Tak że "programiści" nie zajmują się tylko ciągłym wchodzeniem i wchodzeniem na te kroki do końca życia...
W jakimkolwiek więzieniu jesteś, sam je sobie budujesz.
Za tę wiadomość podziękował(a): Ivi, jerzak, Zakapior, darek70, Annaannaanna, Anetka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Tomoe.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/07 19:15 #271

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2713
  • Otrzymane podziękowania: 8723

No trudno, jestem altruistka i taka umre. Moze sama zgorzkniala z dwojka kotow, a moze z kims , z kim bede sie klocic i podam mu te szklanke wody, ale wczesniej przynajmniej do niej napluje


:shock: bnggfgbfb buahaha bnggfgbfb

Anecia, wstręciucho Ty, ja ju wiem czemu czuję do Ciebie taką sympatię :mrgreen: Wydało się - poleciałaś teraz grubo z tym tekstem jak moja bab, która prawdopodobnie nie raz miała ochotę napluć mi do szklanki, a dzisiaj to pewnie tak ze dwa razy :lol:

Na wszelki wypadek ostatnią wieczorną herbatę zrobię sobie sam :ymdevil:

Decyzji ani ogólnie tego, co dzieje się w związkach innych ludzi raczej nie komentuję, bo pod łóżkiem nikomu nie siedzę i nie uważam się za osobę kompetentną, by takie rzeczy komentować. Związek to dwie osoby, nikt nie wie lepiej co w nim się dzieje i nad czym ewentualnie trza popracować niż główni zainteresowani.
Jedyna sytuacja, kiedy mógłbym się wtrącić to widząc przemoc, ale Was ten problem nie dotyczy, więc nie ma o czym gadać.

Ala i Robert już napisali, dopiszę i ja - ja siem nie kłócem, ja dyskutuję :mrgreen: I mogę to robić dłuuugo o ile fajnych dyskutantów dorwę.

Pozdrówka, kwiot @};- i dawaj znać jak odnajdujesz się w nowych realiach.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Anetka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/07 19:40 #272

  • Annaannaanna
  • Annaannaanna Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 669
  • Otrzymane podziękowania: 2240
Mnie się bardzo podoba ta Wasza "kłótniodyskusja".
Bardzo ciekawa i pouczająca. I taka bez spiny i bez wymądrzania. Chyba :YMPARTY: Tak myślę.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Krzysztof Z., Anetka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Annaannaanna.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/08 05:25 #273

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Posty: 6895
  • Otrzymane podziękowania: 14238

dawaj znać jak odnajdujesz się w nowych realiach.


Pod tą prośbą i ja się podpisuję. :)
W jakimkolwiek więzieniu jesteś, sam je sobie budujesz.
Za tę wiadomość podziękował(a): Anetka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/08 09:00 #274

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 8473
  • Otrzymane podziękowania: 13058
Anetko @};- :ymhug:
Każdy jest kowalem swego losu.
Czasem wybory są trudne.
Nowe pociąga swoją "nowością" - jednocześnie budząc niepokój tym co w niej nieznane.
To obawa przed utratą swej strefy komfortu.
Nie sprawdzisz jeśli w to nie wjedziesz. :-BD
Całe życie to od pewnego momentu splot wyborów.

W temacie tych co chcą czy nie chcą albo nie potrafią być odpowiedzialni za swój alkoholizm,
- tak na prawdę to mnie to nie grzeje. :lol:
Ludziom życzyłbym tylko by żyli świadomie, a to oznacza nie mniej nie więcej - jak życie w trzeźwej rzeczywistości.
Obserwować otaczający świat i starać się pozostawać sobą.
Potrafić zrozumieć siebie i mieć świadomość "małpowania" ludzi, trendów, mód, tradycji, kultur, wyznań, ...
Mieć świadomość i własną wewnętrzną zgodę na to naśladownictwo.
Nie oznacza to, że mam nie korzystać z wzorców.
Mogę korzystać lecz świadomie nie na ślepo - zapominając o sobie.

Nie gnębią mnie pytania: dlaczego ja? dlaczego ktoś jest taki a nie inny? postępuje tak czy siak?
Są ludzie świadomi siebie i tego jak "bezkolizyjnie" żyć i ludzie NIEŚWIADOMI.
Budzi ich w życiu albo uzależnienie i bezsens takiego życia, albo nieszczęście czy tragedia,
albo samotność życiowa skłaniająca do głębokiej refleksji kim jestem, terapia albo nawet "boskie olśnienie".

... nie tylko jestem krytyczny wobec autorytetów, ale i wobec siebie.

Tak się zastanawiam czy krytykowany autorytet - jest jeszcze dla mnie AUTORYTETEM. buahaha
Bo jak krytykować zaczynam autorytety to biada reszcie świata. :lol:
Jak mi miłośnicy WK napiszą o jedynym i najwyższym autorytecie z starej Tradycji-2,
bo w nowej to w jakowąś "jedną ostateczną władzę" się przeistoczył :-?
to zgodzę się tylko na to, że w kwestii mego alkoholizmu to faktycznie jedyny autorytetem powinna być moja Siła Wyższa.
W życiu nikt mi nie zabroni wzorców, autorytetów - to moje wybory co chcę "małpować" bnggfgbfb bo mi to odpowiada.
Anetko, Tobie @};- i paniom kwiaaatek ... kwiaaatek
Panom ja stawiam ~O) yerba moja mate. bnggfgbfb
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, Anetka, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez andrzejej.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/08 13:20 #275

  • siwy
  • siwy Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Cześć
  • Posty: 4187
  • Otrzymane podziękowania: 8991
Andrzeju podważanie autorytetów to nie koniec swiata, a początek lepszego :) Gdyby ludzie nie podważyli kilku autorytetów to nadal wierzylibyśmy, że ziemia jest plaska lub, że słońce kręci się wokół ziemi. Nie mówiąc już, że lekarze nadal by stosowali upuszczanie krwi jako najlepszą metodę leczenia.
A to, że każdy może wierzyć w co chce i mieć takie autorytety jak chce, tak jak TY masz swoją się wyższą, to nikomu nic do tego, bo to Twoje zbójeckie prawo, możesz też "małpować" czyli naśladować kogo chce, bo kto Ci zabroni. :)
pozdrawiam, a za yerbe dziękuję z chęcią się napiję.
"Nasze życie jest tym, co zeń uczynią nasze myśli"
Dlatego się nimi opiekuję, bo jestem za nie odpowiedzialny, tak jak za swoje życie
Za tę wiadomość podziękował(a): Anetka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez siwy.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/08 14:52 #276

  • Anetka
  • Anetka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 294
  • Otrzymane podziękowania: 922
Dzieki za kfioty i dyskusje

Moje przenosiny sa dosc rozciagniete w czasie.Mam tu jeszcze pare spraw do zalatwienia i doprowadzenia do konca.Do konca roku zejdzie.
Ja nie na wariata,ze zadziera kiece i lece...mam czas na przygotowanie tlumaczen dokumentow zawodowych, cv i innych.Robie tez intensywny kurs jezyka, bo juz przekonalam sie raz, ze bez ani be ani me nic sie nie da..no chyba ,ze jest sie 20letnia pieknoscia, co to bogato za maz sie wyda.
Ja mam czas, ja sobie wszystko powolutku planuje, pakuje, wywalam i minimalizuje
Na dzis mam spakowany ultralekki plecak na kolejna pielgrzymke,tym razem na koniec swiata.To mnie wlasciwie osadza na miejscu czasie i potrzebach, zeby mi " stara aneta" nie wlazila na tapete, ze swoimi jazdami.
Bog, ludzie i ja...i taka kolej rzeczy mi odpowiada.
Pielgrzymka daje mi zbawcza perspektywe, laduje baterie i zapewnia wew. spokoj.Wiem,ze decyjze podjete podczas niej, sa wlasciwe.
Ona uczy pokory, daje czas na przemyslenia, pozwala doswiadczyc palca Bozego w moim zyciu uczy zaradnosci i przypomina mi , jak mi niewiele w zyciu potrzeba, a to co najwazniejsze, nie jest materialne.
Dam zna jak cos , a narazie zycze przecudowengo weekendu.Jakos za oknem cieplej i slonecznie sie zrobilo,a ptaki cwierkaja jak szalone!!@};-
„Szczęście mieszka w Tobie, zaczyna się w Twojej głowie. To od Ciebie zależy, jak patrzysz na codzienność.”
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Krzysztof Z., Annaannaanna, Krysia 1967, leszek277

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Anetka.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/08 19:27 #277

  • leszek277
  • leszek277 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 139
  • Otrzymane podziękowania: 424
Anetko , aż miło się czyta Twego posta . 11 krok w praktyce . Nie jakieś tam mówienie , analizowanie ale przykład , realne doświadczenie , działanie …..modlitwa , kontakt i co ważne: w celu poznania Jego woli , by decyzje były właściwe , by nie iść na skróty , by życie nie bolało , mniej bolało …by była siła nieraz …mnie to bardzo pomaga .
Co do tego mówienia , raz wyczytałem że gdy ktoś pyta o kierunek a ktoś kto się na tym zna pokazuje ten kierunek , to jedni patrzą w tym kierunku a drudzy na palec którym pokazuje . W sumie racja , ale jest też druga strona medalu , czasem ten co pokazuje chce by pytający nie patrzył w tym kierunku a bardziej oglądał ten jego palec ….. ot takie przemyślenia .
Jeszcze o tych językach mi się przypomniało jak czytam Twego posta . No bo ja to taki „ inwalida „ . Dobrze że jest telefon i aplikacje które teraz gadają za mnie więc jakoś sobie radzę w kontaktach . W sumie to mnie uczyli gawarit pa ruski i tyle . Przynajmniej pożytek z tego taki ze ichniejszą muzykę rozumiem i lubię .
Przyszło mi na myśl o tych językach jak piszesz bo syn mnie wczoraj zaskoczył, nie wiem czy żartował czy mu się tak wypsnęło jak myślał naprawdę . Pytam jak mu matura poszła . Mówi że coś napisał ale nie do końca rozumiał bo odtwarzali coś po angielsku . Myślę , no tak …. Ale po chwili do mnie dotarło , przecież on z angielskiego zdawał . No nic , zobaczymy …
A co do tej kasy to tez mam podobne zadanie …. Pieniądz środkiem a nie celem a bogactwo to bardziej stan umysłu a nie kieszeni – choć jak śpiewała Danuta Rin – pieniądze szczęścia nie dają być może , lecz kufereczek stóweczek daj Boże .
Pozdrawiam
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, Annaannaanna, Anetka, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/08 19:46 #278

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Posty: 6895
  • Otrzymane podziękowania: 14238
Z tymi palcami bywa też tak, jak kiedyś usłyszałam na jednym mityngu "Uważaj, kiedy na kogoś wskazujesz palcem, bo trzy twoje palce wskazują wtedy na ciebie".
Myślę, że między innymi dlatego lepiej mówić o sobie niż wytykać innych palcami. 3aa

Bezpiecznej wędrówki Anetko. kwiaaatek
W jakimkolwiek więzieniu jesteś, sam je sobie budujesz.
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, Anetka, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/08 23:51 #279

  • Anetka
  • Anetka Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 294
  • Otrzymane podziękowania: 922
Dziękuję Leszku za wspaniały post.kwiaaatek
Alicjo mnie się przypomniała scena z francuskiego filmu Amelia. "Gdy palec wskazuje niebo, tylko głupiec patrzy na palec."
Zwykle zapamiętujemy coś, z czym sami mamy problemy.
Ja wciąż uczę się patrzeć na niebo, a jak u Ciebie idzie z pokazywaniem palcem? :lol:
Pozdrawiam i dziękuję za wsparcie.
„Szczęście mieszka w Tobie, zaczyna się w Twojej głowie. To od Ciebie zależy, jak patrzysz na codzienność.”
Za tę wiadomość podziękował(a): siwy, Tomoe, leszek277

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Szczęścia można się nauczyć 2021/05/09 04:45 #280

  • siwy
  • siwy Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Cześć
  • Posty: 4187
  • Otrzymane podziękowania: 8991
Pomimo, że pytanie nie do mnie, to chętnie odpowiem, bo cytat jest rewelacyjny i nie znałem go.
Zbyt często jestem jednak głupcem i często koncentruje się na nieistotnych kwestiach zamiast dostrzegać piękno i to co jest naprawdę ważne, a życie jest zbyt krótkie, aby skupiać swoją uwagę na palec.
Pozdrawiam serdecznie.
"Nasze życie jest tym, co zeń uczynią nasze myśli"
Dlatego się nimi opiekuję, bo jestem za nie odpowiedzialny, tak jak za swoje życie
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez siwy.