Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

TEMAT:

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/04/19 12:50 #246

  • Jurek
  • Jurek Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 4183
  • Otrzymane podziękowania: 4523

Po chwili jednak zrozumiałam, że w sumie powiedziałam to co na tą chwilę czułam. Chyba większym zaklamaniem wobec siebie byłoby mówić coś czego nie czuję, tak, żeby tylko było dla innych logicznie i ładnie.

Aniu od tego zaczynałem.Moje pierwsze mityngi to było wręcz zauroczenie ludźmi i swoboda wypowiedzi.
Tez chciałem tak jak oni,więc zacząłem się przygotowywac do wypowiedzi,tak żeby czuć się zrozumiany.
Dopiero z czasem zrozumiałem ,że nie mam żadnego wpływu na odbiór.Każdy odbierze tak jak chce.
Wtedy nie byłem sobą.Dzisiaj nigdy nie przygotowuję się do mityngów ani wypowiedzi.POmimo tego że znam tematy,to i tak do chwili wypowiedzi może się wiele zmienić.Każdy mój dzień i chwila trzeźwosci przynosi mi kolejne doświadczenia.Z każdym doświadczeniem i czasem ,mój ogląg danego tematu jest inny.Patrzę z innej perspektywy.Dla mnie bycie sobą tu i teraz jest zadbaniem o siebie ,bez oszukiwania siebie i innych. Tak co jest moje ,to jest moje i tylko tym się mogę podzielić.
Pozdrawiam i zawsze bądź sobą.
Pomagając sobie pomagasz innym.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, andrzejej, Zakapior, Katarzynka77, marcin, Annaannaanna, Akira, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/04/20 07:40 #247

  • Annaannaanna
  • Annaannaanna Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 978
  • Otrzymane podziękowania: 3327
Dzień dobry Kochani
Dziś mijają 3 miesiące jak jestem tutaj z Wami. Jak to kiedyś Szekla napisała krótko bo i długo bo.
Krótko czy długo, nieważne. Ważne, że dziś nie piję kwiaaatek
Chcę Wam napisać, że to są cudowne 3 miesiące i bardzo chcę więcej.
Czuję się gotowa na kolejny krok. Dziś planuję zadzwonić do terapeutki. Nie wiem co obecnie mogłabym więcej, bo dalej obowiązuje przecież zakaz zgromadzeń. Zadzwonię jednak i się dowiem.

Dziś piękne słoneczko. Podlałam już kwiatki w ogródku. Ten sernik o którym piszę i myślę od wielu dni zaraz będę robić kwiaaatek
Nie mam żadnych planów na dzisiaj, oprócz zwykłych codziennych obowiązków. Fajny jest taki stan. Martwię się tylko trochę, że tak dlugi zasiłek na dzieci wplynie bardzo źle na moje finanse. No ale cóż. Na to też nie mam wpływu.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, jerzak, Zakapior, Katarzynka77, Alex75, Akira, anna37, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/04/20 08:16 #248

  • Katarzynka77
  • Katarzynka77 Avatar
  • Z dala
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3628
  • Otrzymane podziękowania: 12861
Aniu na sernik czekamy.Jesteśmy cierpliwi :grin: Ciesze się razem z Tobą że cały czas idziesz tą trzeźwą drogą jak widzisz ta droga ma same Profity %%- ona przynosi tylko plusy.Myśle że telefon do terapeuty to bardzo dobra decyzja.Trzymam mocno kciuki za Ciebie.Nie poddawaj sie kobieto @};-
Aby być prawdziwie wolnym,najpierw trzeba pokonać swoje słabości..
Za tę wiadomość podziękował(a): Annaannaanna, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Katarzynka77.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/04/20 16:18 #249

  • Annaannaanna
  • Annaannaanna Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 978
  • Otrzymane podziękowania: 3327
Dziękuję Kasiu.
Sernik zrobiony, jeszcze tylko galaretka stężeje i gotowy. Zapraszam kwiaaatek
Do terapeutki zadzwoniłam. Dostałam namiary do osoby, która prowadzi grupę wsparcia. Umówiłam się też na rozmowę z terapeutką. Oczywiście nie teraz, później, jak będzie to możliwe. I jeszcze kontakt do osoby, która prowadzi mityng w moich okolicach. Zadzwonię i zapytam jak się przyłączyć on-line.
Spacer też był. Truskawki posadzone w donicach.
Dostałam też informację z pracy, że coś mi tam niezbyt dobrze poszło ok 2 miesiące temu i teraz przyszła ocena. Niedobra ocena. Zezloscilam się i poczułam niezgodę. Bo jak to, byłam przekonana, że będzie lepsza. Przez jakiś czas po tej wiadomości nie mogłam znaleźć sobie miejsca i ciągle byłam zła i zawiedziona. Kilka razy odmowilam modlitwę o pogodę ducha. Po spacerze mi przeszło. Stało się, przeanalizuję błędy i następnym razem ich nie popełnię. Teraz złość już nic nie zmieni bo to już było. Czeka mnie jeszcze konfrontacja z przełożoną i konsekwencje tej oceny, ale wezmę to na klatę.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, Marta74, Zakapior, Katarzynka77, Akira, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/04/20 16:25 #250

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 19751
  • Otrzymane podziękowania: 32439
Perfekcjonizm to jest to nad czym warto popracować. Nie musisz być najlepsza, wystarczy, że będziesz dobra.
Zła ocena to jeszcze nie porażka ani nie koniec świata. Jeszcze wiele przed Nami różnych doświadczeń :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Zakapior, Annaannaanna, Akira, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/04/23 06:15 #251

  • Annaannaanna
  • Annaannaanna Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 978
  • Otrzymane podziękowania: 3327
Dzień dobry
Napisałam to w innym wątku i u siebie chciałabym rozwinąć.

Za pierwszym razem kiedy przestałam pić na początku stosowalam absolutnie wszystkie zalecenia. Teraz też stosuję, ale nie o tym.
Wtedy, zaczęłam pić po kilku latach, bo przestałam je stosować. To proste.
kiedy stosowałam - nie piłam
Kiedy nie stosowałam - piłam


Zaleceniem było unikanie pijących, unikanie wyzwalaczy. Kilka miesięcy po moim zaprzestaniu picia umarł mój brat. Zaraz po tej informacji pojechałam kilkaset kilometrów do domu. Sprowadzenie ciała z zagranicy trwało ponad tydzień. Pobyłam w domu kilka dni i wyjechałam do siebie. Wiedziałam, że jeśli zostanę to zacznę pić. Nie wróciłam już nawet na pogrzeb własnego brata. Rodzice i młodszy brat mają do tej pory żal do mnie. Ale ja tylko dzięki temu zachowalam wtedy trzeźwość.
W pierwszym okresie zrezygnowałam też z wyjazdu na urlop. Nie utrzymywałam kontaktów z pijącymi.
Później, po kilku latach, przestałam unikać kontaktów z pijącymi. I zaczęłam pić.
To bardzo prosty mechanizm. A na chorobę jest recepta. Stosujesz-zdrowiejesz. Nie stosujesz-nie zdrowiejesz.

No właśnie. Śmierć mojego brata i oczekiwanie na pogrzeb nie była jedynym powodem, dla którego moja trzeźwość wtedy była zagrożona. Wtedy moje zdrowie psychiczne ogólnie było zagrożone.
To był mój drugi już brat, który umarł. Jak byłam dzieckiem to zmarł mój młodszy brat. Był niemowlęciem. Przez wiele lat czułam się odpowiedzialna za tą śmierć. Dla jasności oczywiście niesłusznie, ale nie chcę się na ten temat rozpisywać.
W każdym razie, kiedy czekaliśmy na sprowadzenie ciała, to nocami śnił mi się mój syn, wtedy kilkuletni, jak leży w trumnie, w tej samej, którą zapamiętałam z dziecinstwa. Tej samej, w której leżał mój młodszy braciszek.
Od wielu lat moja mama już nie pije alkoholu, za to z kolei ojciec pije. Wtedy, podczas mojego pobytu w domu też pił. Do mnie wracały wszystkie źle wspomnienia z dzieciństwa.
Wiedziałam, że jak zostanę chwilę dłużej w domu, to albo zacznę pić, albo moja psychika tego nie udźwignie i zwariuję. Decyzję o wyjeździe podjęłam w kilka minut. Spakowalam siebie, Syna i późnym wieczorem wróciłam kilkaset kilometrów do siebie. Nie wróciłam już na pogrzeb. Nie dałam rady.
Czasami żałuję. Na tamten czas wiedziałam, że nie miałam wyboru. Ratowalam siebie. Mówiłam sobie, że brat by to zrozumiał.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, andrzejej, Zakapior, Katarzynka77, mandala, darek70, Alex75, Muszynianka, mała36, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Annaannaanna.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/04/23 06:56 #252

  • Annaannaanna
  • Annaannaanna Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 978
  • Otrzymane podziękowania: 3327
Napisałam, poszłam do ogródka i zaczęłam się zastanawiać nad tym. Popłakałam się. Sama w sobie widzę obraz skrzywdzonej dziewczynki, samotnego dziecka. Później krzywdzonej kobiety, doznającej przemocy w związku.
Jak to się stało, że mając pewne doświadczenia w wieku dziecięcym i później, mimo chorych emocji, dałam radę osiągnąć pewien etap życia?
No jak? Pomyślałam sobie, że mnie od zawsze prowadziła ta Sila Wyższa (znowu ryczę), to dzięki niej wyrwalam się z domu, prawie ucieklam, skończyłam studia, mam dobrą pracę, mam cudowne dzieci. To dzięki niej przetrwalam i później zakończyłam przemocowy związek. Ona mnie prowadziła, nieświadomie za nią szłam. A teraz dzięki mojej Sile Wyższej płaczę. Tak, dzięki niej. Nie przez nią. Z tą różnicą, że teraz chcę ją złapać za rękę i iść z nią świadomie.
Dziękuję Kochani. Idę wyplakać się do ogródka. Tulipany łzami podleję. Podobno lekko zakwaszona ziemia jest lepsza.
Dziś nie piję. Dziś dbam o siebie. Dziś się przyjaźnię że swoją siłą wyższą
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, ursa, szekla, andrzejej, Marta74, Zakapior, Katarzynka77, Gandalf, Alex75, Oktavia, Muszynianka, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Annaannaanna.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/04/23 07:29 #253

  • Oktavia
  • Oktavia Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 183
  • Otrzymane podziękowania: 568
Dobrze Aniu, że umiesz płakać. Daje to ogromną ulgę. Ja przez ponad 30 lat miałam zablokowane emocje, które rozsadzały mnie od środka. Od niemowlaka miałam zakaz odczuwania, zakaz mówienia, zakaz...całe dzieciństwo to nakazy, zakazy, kary, restrykcje i wreszcie porzucenie. Płakać nauczyłam się na terapii. Gdzieś o tym pisałam.
Następne "dobrze" - to dobrze, że umiesz siebie chronić. Brata byś już nie wskrzesiła. Cena za udział w pogrzebie mogłaby być naprawdę wysoka tak dla Ciebie jak i dla Twojego syna.
Ja widzę sporo tego "dobrze" w Twoim zachowaniu. Pewnie z boku lepiej widać. :-?
To co napisałam można przyjąć jako ocenę ale nie umiałam inaczej wyrazić swojego zdania w tych kwestiach.
Powodzenia Aniu %%-
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, Zakapior, Katarzynka77, Annaannaanna, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/04/23 09:44 #254

  • Annaannaanna
  • Annaannaanna Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 978
  • Otrzymane podziękowania: 3327
Wiecie co, popłakałam, posiedziałam w ogródku, pokręcilam się trochę po mieszkaniu i przecież dzisiaj 23 kwietnia.
Dziś mój brat skończyłby 39 lat. Gdyby żył.
Czy to nie dziwne, że wspomniałam o nim rano, nie pamiętając, że dziś jego urodziny?
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, Tomoe, Zakapior, Katarzynka77, mandala, Alex75, Akira, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Annaannaanna.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/04/23 18:00 #255

  • mandala
  • mandala Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • dobrze,że WAS znalazłam
  • Posty: 775
  • Otrzymane podziękowania: 1688
Aniu
Mój przyjaciel, także alkoholik ,kiedyś powiedział mi bardzo mądre słowa
Siła Wyższa dała Ci tyle ile zdołałaś udźwignąć.
Od tego czasu jakoś mi lżej na duszy.Już nie mam pretensji do mojego Boga i nie zarzucam Mu niesprawiedliwości.
Płacz na trzeźwo mnie oczyszcza,koi-choć to dziwne,ale tak jest.
Super idziesz do przodu.
Lubię Cię czytać. kwiaaatek
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Annaannaanna, Akira, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/04/24 16:10 #256

  • Annaannaanna
  • Annaannaanna Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 978
  • Otrzymane podziękowania: 3327
Dzień dobry
Mój wczorajszy wpis bardzo mnie wyeksploatował. Dzień był trudny. Ciężko mi było.
Dziś już lepiej. Przekopałam trochę ziemi, bo miałam kawałek brzydkiej trawy. Zasiałam nową.
Nalałam wody do wiadra i pojechałam z dziećmi umyć samochód. Fajnie było. Dzieci się wybiegały.
Wcale mnie dzisiejsza informacja o zamkniętych szkołach i przedszkolach do prawie końca maja nie ruszyła. Może dlatego, że tego się spodziewałam. Cóż. Kolejny miesiąc w domu.
Dziś nie piję
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, jerzak, Zakapior, Katarzynka77, Akira, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/04/25 13:38 #257

  • Annaannaanna
  • Annaannaanna Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 978
  • Otrzymane podziękowania: 3327
Dzień dobry Kochani spamerzy bnggfgbfb

Miałam do tego nie nawiązywać, ale tak napisałam i już tego nie usunę kwiaaatek
Może wrócę w ciągu 15 minut i usunę

Zastanawiałam się sporo nad krokiem czwartym. Usłyszałam od jednej z osób, że tak naprawdę to jeszcze przed rozpoczęciem programu, ten krok nieświadomie wykonywała.
I po prawdzie widzę po sobie, że co rusz przypominam sobie pewne sytuacje, osoby w moim życiu. Te wspomnienia są na pewno dobrym podłożem do kroku czwartego.
Przyznam się Wam, że myślę o tym, żeby poszukać sponsora i zacząć uczciwą, czasem bolesną, ale na pewno wartą tego, pracę nad sobą.

Wczoraj, po mityngu, i później po długiej rozmowie telefonicznej, stwierdziłam, że jeszcze nigdy nie miałam tylu osób wokół siebie z którymi mogę porozmawiać szczerze do bólu. Gdzie ta relacja jest uzdrawiająca dla dwóch rozmawiających osób.
Dziś nie piję. Dziś spamuję i dbam o siebie
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, andrzejej, jerzak, Alchemia, Tomoe, Zakapior, Katarzynka77, mandala, darek70, Muszynianka, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/04/26 16:06 #258

  • Annaannaanna
  • Annaannaanna Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 978
  • Otrzymane podziękowania: 3327
Nie wierzę, po prostu nie wierzę. Znowu napisałam długiego posta i go wcięło. Co z tego, że kliknąłem zaznacz wszystko, skoro zapomniałam o kopiuj bnggfgbfb

A więc piszę od nowa.

Chciałam Wam napisać, że od kilku tygodni intensywnie myślę o programie 12 kroków. Długo zastanawiałam się nad tym czy jestem gotowa. Co to znaczy w ogóle gotowość. Ja myślałam i czułam, że tak, ale jeśli to tylko moje chcenie i objaw jakiejś pychy?
Musiałam to trochę przetrawić. Trochę to obgadać, trochę poczytać, trochę jeszcze pomyśleć.
Kilka dni temu pisałam z trzeźwym alkoholikiem i napisał mi: uczciwość, gotowość i otwarty umysł. Zaczęłam myśleć o tym jeszcze intensywniej.
Dzisiaj odważyłam się napisać do kobiety, o której wiem, że sponsoruje. Dostałam od niej kontakt do innej, z mojego miasta.
Chwilę to trwało, ale w końcu wykręciłam ten numer i... mam sponsorkę. Zaczynam program 12 kroków.
Dostałam już sugestie. I nawet już rozmawiałam dziś z alkoholiczką trzeźwą krócej niż ja (zgodnie z sugestiami).
Wiecie co czuję? Czuję jakbym wchodziła w inny, nowy etap życia. Bardzo to przeżywam. Od telefonu do niej minęło kilka godzin w ciągu których zbieram się psychicznie.
Nie przeżywałam tak ani ślubu, ani porodów, ani egzaminów, ani zakupu mieszkania, auta czy super wakacji.
Jestem bardzo szczęśliwa i wdzięczna Sile Wyższej, że podjęłam ten krok. Krok być może najpiękniejszy i najważniejszy w moim życiu.

Dziś nie piję.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, andrzejej, Tomoe, Krzysztof Z., Zakapior, freelander, Katarzynka77, Kayo78, darek70, Alex75, marcin, Tuśka 30 i jeszcze 3 innych osób również podziękowało.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Annaannaanna.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/04/27 14:25 #259

  • Annaannaanna
  • Annaannaanna Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 978
  • Otrzymane podziękowania: 3327
Dzień dobry,
Dziś jest piękne słoneczko. Byłam z dziećmi na spacerze. Muszę jakoś tracić kalorie, które zjadam bnggfgbfb, a zjadam ich dużo ostatnio. Zdecydowanie za dużo.
Ostatnio mam bardzo niefajne sny. Koszmary wręcz. Budzę się w środku nocy wystraszona. Jest w nich również wątek alkoholu, ale nie zawsze. I tak jakby nie moje życie mi się śniło. Dziwne są. Na pewno nigdy nie miałam takich dziwnych snów.
Dziś nie piję
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, jerzak, Zakapior, Katarzynka77, Akira, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/04/28 21:10 #260

  • Annaannaanna
  • Annaannaanna Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 978
  • Otrzymane podziękowania: 3327
Dobry wieczór,
Ostatnio zaczęłam zauważać że (i kiedy) pod wpływem emocji odczuwam ból fizyczny. Kiedyś często bolała mnie głowa, czasami odczuwalalam ból pleców, który nie wiadomo skąd się brał.
Dzisiaj np po mityngu zaczęła boleć mnie głowa i boli do tej pory. Na tyle mocno, że aż mi się ciemno robi przed oczami. Kilka dni temu miałam to samo. I wtedy i teraz zaczęło się od środka, od dużych emocji.
Dzisiejszy mityng na temat wyrzutów sumienia zakotłowal mi w głowie. Myślałam, że ich się pozbyłam. W końcu nic już nie jestem w stanie zmienić. Czasu nie cofnę. Będę pamiętać, ale to już było. Te wyrzuty jednak mam. Pokazuje mi to codzienne życie, w którym to trochę chcę jak najszybszej, już i teraz wynagrodzić dzieciom, że wcześniej byłam nieobecna. Ciągle zmęczona bo praca albo ciągle zmęczona bo kac albo nieobecna, bo teraz czas dla mnie, w końcu mi się należy.
Teraz latam koło tych moich dzieci jak perszing. Dzisiaj odniosłam nawet wrażenie, że już ich zamęczam wymyślaniem jak fajnie spędzać czas.
A przecież tak naprawdę to wiem, że wystarczy, że będę. Obecna. Trzeźwa. Spokojna. Wystarczy, że nie będę zamykać się w swoich lękach, w swoim świecie, bólu.
Tak niewiele i tak wiele. Przecież nie muszę już natychmiast dzieciom wszystkiego wynagradzać. Ba, tak nawet się nie da. To powiedzenie, daj czasowi czas, jest tak bardzo mądre i prawdziwe.
Wyrzuty wobec dzieci są jednak ogromne. Ten czas który nam zabrałam już jednak nie wróci. Nie chcę biczować się tymi wyrzutami, bo nie chcę się rozczulac nad sobą. Na poziomie świadomym czuję, że one są, ale zdrowe. Podświadomie jednak moje działania codzienne pokazują, że one są niezdrowe.
Miałam dziś nie pisać, ale poczułam, że jeśli nie napiszę, to nie wyrzucę tego z siebie, tylko uduszę.

Dziś nie piję.

Nigdy nie potrafiłam nazywać tego co czuję. Wiedziałam, że coś czuję, ale właściwie nie wiedziałam co to jest.
Przed chwilą poczułam złość. Złości mnie praca nad sobą i dochodzenie do pewnych rzeczy. To boli. Uświadamianie sobie tych emocji boli. Zaglądanie w siebie boli. Pokazywanie siebie na golasa boli. Uczciwość wobec siebie boli. Boli psychicznie, ale te emocje są tak duże, że boli też fizycznie.

Dodam jeszcze, że to może nawet nie o ból chodzi tylko o STRACH. Ja się buntuję, mnie to boli, ja nie chcę, spotykam się z tym co czuję, ale całą sobą krzyczę NIE, bo ja się zwyczajnie boję.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, kris66, jerzak, Zakapior, Katarzynka77, Kayo78, mandala, Alex75, Muszynianka, Inga, anna37, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Annaannaanna.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/04/29 10:23 #261

  • darek70
  • darek70 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • 24 h
  • Posty: 1049
  • Otrzymane podziękowania: 2159
Jasne, że boli.
Do kiedy alkohol był rozwiązaniem, to większość problemów zamiatałem pod dywan.
Trzeźwość rodzi się w bólu. Najpierw uznanie bezsilności, potem zwrócenie się o pomoc, czyli ja sam nie dam rady. Nawet gdy w kroku trzecim znalazłem i zaakceptowałem pomoc i siłę, to i tak to dopiero był początek sprzątania i uczenia się żyć.
Dziś, czy jest lepiej, czy gorzej to wiem jedno, że już nie muszę kłamać, że znam rozwiązanie I codziennie po nie siegam.
:czesc:
"Everything is gonna be alright"
Za tę wiadomość podziękował(a): Zakapior, Annaannaanna, anna37, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/05/01 16:02 #262

  • Annaannaanna
  • Annaannaanna Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 978
  • Otrzymane podziękowania: 3327
Dzień dobry,
Nie napiszę wiele, bo znowu mnie głowa boli. Pęka mi czaszka. Emocje.
W każdym razie dobrze być wśród swoich. Dziękuję Kochani
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, jerzak, Zakapior, Katarzynka77, anna37, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/05/02 21:30 #263

  • Annaannaanna
  • Annaannaanna Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 978
  • Otrzymane podziękowania: 3327
Dobry wieczór,
Jeszcze kilka miesięcy temu jak próbowałam pozbyć się nerwów, złości w pracy czy w życiu codziennym, liczyłam do dziesięciu albo zatykalam uszy. Czasem pomagało, czasem nie.
A teraz? Zdarza się, że kilka razy dziennie pomagam sobie słowami "Bądź wola Twoja a nie moja". Zwykle pomaga. W sumie odkąd uczciwie, szczerze się modlę i proszę o zabranie mi złości, to zawsze pomaga.
Kiedyś się modliłam. Tzn wypowiadalam teksty modlitw.
Dopiero teraz, w wieku 37 lat, nawet nie wiem jak to nazwać, dopiero teraz uczę się modlić. I co więcej, czuję to. Czuję coś niesamowitego. Spokój. Zawierzenie się. Poddanie.
Słuchałam dzisiaj mityngu spikerskiego Boba, niepijącego 41 lat. Spisalam sobie kilka wyrażeń, zdań, które powiedział.
Mówił min o tym, że nie ma na świecie drugiej takiej organizacji jak AA. Przychodzisz jako wielki Pan A wychodzisz jako sługa. I co więcej jesteś szczęśliwym człowiekiem kiedy możesz służyć innym . Już nie ma Pana. I kiedy wyzbywasz się ego, egoizmu, samowoli, kiedy przestajesz być panem A stajesz się sługą, wtedy dopiero zaczynasz szczęśliwie żyć.
W ogóle to był bardzo fajny mityng. Pierwszy raz słuchałam mityngu spikerskiego trwającego prawie 1.5 h (1h chyba i później pytania)
Dziś nie piję
Ania alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, ursa, szekla, andrzejej, jerzak, Tomoe, Zakapior, Katarzynka77, Alex75, Akira, Muszynianka, anna37, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Annaannaanna.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/05/04 23:18 #264

  • Annaannaanna
  • Annaannaanna Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 978
  • Otrzymane podziękowania: 3327
Jest noc. Sporo wątków przeczytałam na tym forum. Teraz czytam kolejny, obszerny, bo składający się z prawie 40 stron. I nie wiem już co chcę napisać. Wiem, że nic nie wiem. Na początku czytania chciałam sobie zapisywać myśli, jakie mi przychodziły do głowy i pewne zdania, zwroty, które wyczytałam w tym wątku. Stwierdziłam, że to bez sensu bo ja bym musiała ścianę, pokój, całe mieszkanie wytapetować tym co chciałam sobie zapisać. Ba, musiałabym mieć 1000 metrów.
Ja tylko wiem, że nic nie wiem. Zdałam sobie sprawę, jaka jestem mała. Myślałam, że coś wiem, ale z każdym postem, z każdą odpowiedzią, z każdym mityngiem nowym na którym jestem, z każdym spotkaniem, z każdym kolejnym spotkaniem, poznaniem kogoś, z każdym smsem który dostaję na dzień dobry od trzezwego alkoholika, z każdą rozmową, okazuje się, że ja tak bardzo mało wiem. Codziennie, z każdą godziną i minutą się czegoś uczę, dowiaduję, doświadczam.
Kiedy czytam nowe wątki lub stare, których jeszcze nie czytałam, myślę sobie nie dam rady już nic napisać na tym forum. Jaka ja jestem mała. Jaka nieporadna. I zresztą myślę sobie po co ja mam powielać to co już zostało napisane. Wystarczy zrobić kopiuj wklej i już.
Czytając mam też sporo złości. Nie wiem skąd ona się bierze. Złości na jakiś los. Smutku i żalu. Jednocześnie dużo radości i nadziei. Ja też mogę. Ja też potrafię. Chyba taka jest istota forum, mityngów, wspólnoty. Dawać nadzieję. Czerpać doświadczenie. Poznawać swoje emocje. I rozpoznawać. Bo to dwie różne rzeczy dla mnie. Poznać ją A później rozpoznać. I okiełznać lub pielęgnować.
Rejestrując się szukałam pomocy. Taki jest tytuł mojego wątku. Kilka dni temu pysznie pomyślałam, że zmienię ten tytuł. Ale nie, przecież ja dalej potrzebuję pomocy. Skąd mi w ogóle przeszła myśl o zmianie tytułu? Na szczęście to był tylko błysk i przeszło. Rozpoznałam to. 


Od kilku dni jestem rozjechana myślowo. Słownik podpowiada mi zamiast myślowo to umysłowo. Może być i tak.


Właśnie w tym momencie zawiesił mu się wpis. A ponieważ miałam zrobione kopiuj to wyszłam z forum, weszłam znowu do swojego wątku i zrobiłam wklej. I nic. Zero. Null. Nic nie ma. Powiedziałam sobie, nie, to koniec. Tyle napisałam myśli swoich na gorąco i wcięło mi to. Pomyślałam sobie to jest znak dziewczyno. Nie pisz więcej, nie ośmieszaj się. Złość i nerw. Odłożyłam telefon i powiedziałam "Boże użycz mi pogody ducha.....i odwagi.... I mądrości....." później jeszcze odbierz mi tą złość, widocznie tak musiało być, że tego nie powinnam pisać. 

I co? Dosłownie po 3 sek wzięłam telefon ponownie, weszłam w emaila i zrobiłam wklej. I jest. Wszystko co wcześniej napisałam, a czego nie mogłam wkleić na forum mam teraz na emailu. 

Więc piszę dalej, bo znowu uważam, że to znak. A moja siła wyższa odpowiedziała na moją modlitwę. 


Więc do rzeczy. Od kilku dni jestem rozjechana. Mam pralkę w głowie nastawioną na wirowanie. Próbuję to jakoś opanować. 

Myślę o swoim człowieczeństwie, o rodzicielstwie i o kobiecości. I właśnie o tym chciałam napisać. Trochę się wstydzę i krępuję, ale napiszę. 

2.5 roku temu obiecałam sobie że nie zaufam już nigdy żadnemu mężczyźnie, że z nikim się nie zwiażę. Przez ten czas cały czas się tego trzymałam, każdemu mężczyźnie, który na mnie patrzył odpowiadalam morderczym wzrokiem. Dalej tak mam. Wynika to z kilku powodów, pewnie kilkunastu. A to nie czuję się wystarczająco dobra, wystarczająco mądra, wystarczająco ładna itd. Na komplementy odpowiadam śmiechem. I niedowierzaniem oczywiście. Ja? No coś Ty. Otwórz oczy. 

Teraz nawet myślę, jak to piszę, to żeby nikt nie pomyślał, że specjalnie to piszę, żeby ktoś mnie pocieszyl. I że to głupie że to piszę, bo ja jestem głupia. 

Dramat. 

Katastrofa. 

W każdym razie przyszłam tu jako osoba zupełnie nie identyfikująca się ze swoją kobiecością. Gdzieś tam głęboko wiem, że nie jestem bardzo głupia, bardzo brzydka i bardzo niezgrabna. Poczucie winy, wstydu i myśli, że ja na szacunek muszę zasłużyć mnie jednak paralizują. Musiałam zasłużyć jako dziecko i później jako partnerka. Zawsze to było zebranie i później zaslugiwanie. 

Ktoś mi dzisiaj powiedział w odpowiedzi na moje pytanie czy ja jeszcze kiedyś mogłabym z kimś coś stworzyć, usłyszałam że najpierw pokochaj siebie. Prawda. Pokochaj siebie. Wiem. Myślę sobie ale jak? I właściwie myślę sobie, że są szanse, bo zaczęłam siebie lubić. A od przyjaźni do miłości niedaleko. 

Nie wiem w sumie co chcę wam napisać. Może to, że wierzę w to, że będą jeszcze że mnie ludzie? 


Kilka dni na mityngu usłyszałam, że ktoś kto był już kiedyś we wspólnocie, kto zdawał sobie, przyjemniej po części sprawę że swojej bezsilnosci i nie pił kilka lat, ale nie trzezwial, wracając do wspólnoty powinienem 5 razy bardziej zaangażować się w swoje zdrowienie. 5 razy bardziej niż wcześniej. Dlatego bo alkoholizm to choroba postępująca i nie wystarczy nie pić. I prawdopodobnie przez czas, ten kilkuletni nie picia, choroba postępowała. Kiedy wracam jestem bardziej chora niż byłam, bo nie pracowałam nad sobą. Teraz muszę bardziej niż wtedy. Nie wiem czy tak jest. Nie chcę się za bardzo zastanawiać, choć na chłopski rozum pewnie tak jest. Wzięłam sobie to do serca. 

Nie chcę zmarnować swojego życia.  Trzeźwość pozwala mi lubić siebie coraz bardziej. Trzeźwość pozwala mi być szczęśliwą wczoraj i dzisiaj. Mam nadzieję ze jutro też. 

I co najważniejsze to już nie o samą fizyczną trzeźwość chodzi. Ta pralka, którą mam głowie pozwala mi na pranie moich myśli i moich wad. Choć nie powiem, to boli. 

Ale to też o to chodzi. Kiedy zdaję sobie sprawę jaka ja jestem, to chciałabym się schować sama przed sobą że wstydu. 


Cóż. Wiem jedno. Odkąd modlę się na kolanach M.in. o to, żebym nie myślała tylko o sobie, o zabranie mi egoizmu, to coś się zmienia, coś działa. 

Kłóci mi się to trochę z tym co słyszę na terapii dla ofiar przemocy. Tam słyszę, że mam zadbać tylko o siebie, bo nigdy nie zdobyłam się na poglaskanie tej małej dziewczynki w sobie. Że zawsze byłam dla innych po to, żeby ich zadowolić. 

Tu z kolei słyszę, że mam przestać myśleć o sobie. Mam przestać być egoistką. Bunt. Ja egoistką? Ja? Która zawsze dla innych i innym serce na dłoni oddawalam? I widzę teraz w tej sekundzie, kiedy to piszę. Ile razy napisałam ja, ja, ja.

Przecież kiedy, nawet nie rozumiejąc pewnych rzeczy, podążam nimi, bo inni przetarli szlaki, okazuje się że się skleja. Pozbywając się egoizmu, myśląc że to nie mam, ale prosząc o to, żeby siła wyzsza mi to zabrała, pozbywam się też żalu o moje życie jako dziecka i jako kobiety, która nie zaslugiwala na przemoc. 

Żalu, który mnie rozwalał z taką mocą, że ja nie chciałam żyć. Nie potrafiłam żyć. Dlatego piłam.

Nie poprawię błędów. Ani ortograficznych ani stylistycznych. Jak zacznę to robić to usunę cały wpis pewnie, bo włączy mu się analiza. 


Dziś nie piję

Ania alkoholiczka 
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, jerzak, Zakapior, Katarzynka77, Kayo78, Beata01, mandala, Alex75, marcin, Arturrro, Oktavia i jeszcze 4 innych osób również podziękowało.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Annaannaanna.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/05/06 07:33 #265

  • Annaannaanna
  • Annaannaanna Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 978
  • Otrzymane podziękowania: 3327

Na temat wstydu mogłabym wiele napisać.
Mój wstyd mija z każdym kolejnym moim trzeźwym dniem.
Napiszę taką krótką anegdotkę, która zadziała się w mojej głowie.
Kilka dni temu spotkałam się z ludźmi, których wcześniej nie znałam osobiście, są to trzeźwi alkoholicy. Jedna z tych osób wkleila nasze wspólne zdjęcie na fb oznaczając mnie na nim. I pierwsze co to panika. A jak mnie ktoś skojarzy? A jak mnie ktoś pozna? Trele morele.
I później ulga i totalny brak paniki. To są moi przyjaciele, jestem dumna z tego, że dostąpil mnie taki zaszczyt, że mnie oznaczono. Ci ludzie ratują mi życie. Ja im też w jakiś sposób. Społeczność AA, społeczność forumowa to są ludzie którzy mają ten sam problem. Oczywiście nie pójdę do pracy i nie wygloszę, że jestem alkoholiczką. Bo po co? Jednak gdybym musiała z jakiegoś powodu powiedzieć o tym, to już nie czuję tak wielkiej paniki jak czułam wcześniej.
Z doświadczenia innych obserwuję, że to się zgadza. Wstyd mija z każdym trzeźwym dniem.
Poza tym nawet gdyby szybko nie mijał, to myślę sobie o tym co napisali inni przede mną w Twoim pokoiku. Wolę się wstydzić iść na mityng niż wstydzić się łazić pijana. Z tych dwóch wstydów wybieram pierwszy, bo on jest wymyślony w mojej głowie. Ten drugi? No cóż. Kiedy chodziłam do różnych sklepów kupować alkohol, kiedy zamykalam się w gabinecie, żeby pracownicy nie zorientowali się,że mam kaca, kiedy nie potrafiłam spojrzeć w oczy starszemu synowi, bo przecież obiecałam że nie będę piła A piłam? Ten wstyd był rzeczywisty. Mialam się czego wstydzić.
Edit
Ale rozumiem Cię doskonale, że się wstydzisz. Na swój pierwszy mityng 8 lat temu pojechałam na drugi koniec Warszawy, żeby mnie nikt nie poznał i czailam się dobre pół godziny, żeby tam wejść. Śmieszne to było, bo Warszawa jest duża a ja w Warszawie mieszkałam wtedy ok rok. Kto miał mnie znać zatem i poznać? bnggfgbfb
Uważam, że teraz kiedy są mityngi on-line można na nich powoli pozbywać się wstydu. Im większa wdzięczność za doświadczenia innych tym mniejszy wstyd.


Napisałam na temat wstydu w pokoju Otoja. Kopiuję do siebie również, bo wlasnie zorientowalam, że sukcesywne pozbywanie się wstydu to akceptacja pierwszego kroku. Akceptacja na serce. Na rozum to od dawna wiem, że jestem alkoholiczką. Z sercem to nie tak łatwo. Bo jest żal, bo jest wstyd właśnie. A kiedy wstyd odchodzi . Kiedy padam na kolana i rozmawiam że swoją siłą wyższą, to przychodzi akceptacja również duchowa. Przyznaję się że jestem bezsilna wobec alkoholu i przestałam kierować własnym życiem. Przyznaję się przed samą sobą. I padam na kolana, bo uwierzyłam że Siła Wyższa niż ja może przywrócić mi zdrowie.

Dziś nie piję
Ania alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, Tomoe, Zakapior, Katarzynka77, Kayo78, Gandalf, Oktavia

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/05/06 08:15 #266

  • Annaannaanna
  • Annaannaanna Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 978
  • Otrzymane podziękowania: 3327
Coś jeszcze muszę napisać, bo to dla mnie ważne. Z tym przyznaniem na rozum, że jestem bezsilna wobec alkoholu. 8 lat temu już to zrozumiałam. Nie piłam 3.5 roku. Tzn tyle w ogóle nie tykalam alkoholu. Zaczęłam pić sporadycznie A to piwo bezalkoholowe, wino bezalkoholowe. Pół roku później już piwo z alkoholem smakowe. A 2 lata temu już zaczęłam się upijac.
I przez okres niepicia i później cały czas na rozum wiedziałam, że jestem bezsilna.
Nigdy chyba nie zaakceptowalam tego na serce. Wtedy wydawało mi się że tak. Teraz to inaczej widzę.
8 lat zajęła mi powolna akceptacja mojej choroby na serce. Ja nie wiem jak dokładnie jest teraz, ale widzę zmiany w swoim myśleniu, których wtedy nie było.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, andrzejej, Zakapior, Katarzynka77, Kayo78, darek70, Alex75, Oktavia, Muszynianka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/05/06 10:06 #267

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Z dala
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 9294
  • Otrzymane podziękowania: 14846

Z tym przyznaniem na rozum, że jestem bezsilna wobec alkoholu.
8 lat temu już to zrozumiałam.
Nie piłam 3.5 roku.

I przez okres niepicia i później cały czas na rozum wiedziałam, że jestem bezsilna.
Nigdy chyba nie zaakceptowalam tego na serce.
Wtedy wydawało mi się że tak.
Teraz to inaczej widzę.
8 lat zajęła mi powolna akceptacja mojej choroby na serce.
Ja nie wiem jak dokładnie jest teraz, ale widzę zmiany w swoim myśleniu,
których wtedy nie było.

Aniu :-H gdzieś tam mam podobne odczucia odnośnie siebie.
Od pewnego momentu zdrowienia poczułem wewnętrzną, uczciwą akceptację swej bezsilności.
Zajęło mi to 6 lat we Wspólnocie AA.
Czym ta uczciwość się wyraża dzisiaj?

No, choćby pewnością, że dzisiaj nie napiję się alkoholu.
Nie ma takiego powodu, dla którego dzisiaj bym się napił.
Te powody mogą zrodzić się Tylko w mojej głowie.
Nie pochodzą z zewnątrz.
Taki powód oznacza dla mnie tylko jedno - rozbroić go własnoręcznie, na trzeźwo.

Ta uczciwa akceptacja wyraża się także w zdrowym podejściu do zasad życia w trzeźwości.
I mam tu na myśli całą znaną wiedzę n/t zdrowienia: Program 12K, HALT, nasze aowskie doświadczenia i mądrości.
Ta uczciwość owocuje stabilizacją emocji, zadowoleniem z życia, radzeniem sobie z przeciwnościami losu.
Tego Ci życzę od serca. @};-
Postscriptum:
Drogie panie Anie, @};- @};- @};- @};- @};- już mi się mylicie chwilami. x_x
Chyba otworzę przewód doktorski w temacie - "Popularność imienia, a alkoholizm". :lol:
Oczywiście żart, ale jak po grupach patrzę to Jędrków, Krzyśków, Grześków, Piotrków, Pawłów ... nie brakuje.
Pamiętam ze swej historii, że jak na lipcowym rejsie mazurskim były dwie Anki i dwóch Krzyśków
- to już były zaczątki świętowania ciągami. :ymdevil:
Jednak wiem, że mogłem to świętować "z głową", ale któż ma "zdrowe myślenie" po alkoholu?
Proporcje popularności imienia przenoszą się na społeczność uzależnionych - co jest niezbitym dowodem na to,
że alkoholikiem zostać może każdy.
Wystarczy, że ma na plecach wyniesiony z domu balast w postaci niskiej samooceny.
Jak Andrzejów dużo, to i alkoholików imieniem Andrzej dużo. l-)
Jak zawód częściej spotykany, to i alkoholików w tym fachu więcej.
Pogody ducha. :-BD
Za tę wiadomość podziękował(a): Annaannaanna

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez andrzejej.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/05/06 10:18 #268

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 19751
  • Otrzymane podziękowania: 32439
Coś w tym jest, z tym rozumem i sercem. Ilekroć zapijałam, tylekroć czytałam na Forum, że.....pierwszy krok nieprzepracowany, nawet nietknięty. Złościłam się wtedy bo przecież - jak to? Nie dość, że uznaję bezsilność to nawet z tym wszystkim się zgadzam. Przecież to oczywiste.
A jednak tu - moja zgoda - nie ma nic do rzeczy. Jest potrzebna ale to zbyt mało by tą bezsilnośc poczuć.
Po ostatnim zapiciu podjęłam wiele decyzji, zmiany, wprowadziłam to w życie. Zaczęłam uczęszczać nie tylko na mitingi ale i na Grupę Wsparcia. Na Grupie usłyszałam słowa, że....od głowy do serca droga bardzo daleka. Nie potrafię opisać co wtedy poczułam, było to coś wspaniałego. Olśnienie? Może. Może to Pokora wypierała pychę? Zrobiło mi się wtedy tak fajnie, ciepło. Do dzis pielęgnuję ten stan i chcę żeby trwał :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, andrzejej, Zakapior, Alex75, Annaannaanna, Oktavia, Muszynianka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/05/08 23:05 #269

  • Annaannaanna
  • Annaannaanna Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 978
  • Otrzymane podziękowania: 3327
Dobry wieczór, a właściwie witajcie nocą, bo jest już po północy.
Wczoraj i dzisiaj załapałam trochę złości i niemocy na rzeczy na które nie mam wpływu. A ponieważ nie mam wpływu to zdystansowałam się do nich. Nie było i dalej nie jest to proste, bo jest to związane z dziećmi, więc tym bardziej mnie dotyka.

Piszę właściwie z innego powodu niż ta złość. Tzn coś innego chciałam napisać :grin:

Ok 2 tygodnie temu, dokładnie 24 kwietnia stała się rzecz niebywała bnggfgbfb
Kilka tygodni wstecz rozmawiałam ze swoim terapeutą nt spania z dzieckiem. Z jednej strony chciałam żeby spał już sam a z drugiej strony uważałam, że synowi przykrość zrobię. Było mi ciężko być konsekwentną. Eh. Przynajmniej tak uważałam.
Terapeuta sugerował mi, że robię dziecku krzywdę, że nie pozwalam wyjść spod spódnicy mamusi. Nie potrafiłam się z tym zgodzić. Nie pozwalam? Przecież ja chcę żeby spał sam, tylko on nie chce. Kiedy próbowałam to jakoś ogarnąć i zmienić to był płacz, mówienie, że on nie chce sam, że się boi pająków itd. Terapeuta twierdził (sugerował), że syn podświadomie boi się o mnie i nie chce mnie zostawić, bo to ja właśnie bardziej nie chcę sama spać. Bardziej od syna. A synowi zrobię przysługę jak go wreszcie puszczę do siebie. Uważał, że jest to związane również z doznawaniem przemocy oraz postrzeganiem swojej kobiecości.
Faktycznie nie wyobrażałam sobie momentu, w którym zostanę sama.
I stało się bnggfgbfb
Od 15 lat, czyli odkąd właściwie jestem dorosłą kobietą, mam łóżko tylko dla siebie. Czy mi źle? Czy gorzej? Bałam się tego. To prawda. Jest jednak dobrze.
A syn? Pierwszej nocy trochę się buntowal. Drugiej nocy już mniej. Trzeciej nocy prawie w ogóle. A od czwartej nocy zachowuje się jakby zupełnie zapomniał czego się bał.
Piszę o tym, gdyż uważam, że ma to związek z tym, że jestem trzeźwa.
Syn, również podświadomie wyczuł, że może już mnie zostawić samą. Ma mnie dużo w dzień, nie musi też szukać mojej uwagi i obecności, bo ona po prostu jest.
Starszy syn z kolei 2 dni temu powiedział, że musi na chwilę wyjść z domu. Powiedziałam ok idź, ale wróć szybko, bo zaraz obiad. Wrócił po 5 min dosłownie. Pojechał po kwiatki dla mnie. Dał mi je ze słowami: kocham Cię mamuś.
Tak nagle. Bez okazji.
Czyż to nie jest piękne? Dla mnie nie ma nic piękniejszego niż radość i szczęście dzieci z każdego dnia. Ich poczucie bezpieczeństwa. Ich uśmiech, zabawa, rozwijanie pasji. Ich beztroska i śmiech.
Nie ma takich słów, którymi mogę wyrazić moją wdzięczność za to, że udało mi się nie zepsuć dzieci. Że dzieci się ode mnie nie odwróciły, że nie czują do mnie urazy i nie mówią "teraz to już nie chcę, jak wtedy Cię nie było, kiedy Cię potrzebowaliśmy".
Nie ma też takiej siły, żebym nie zrobiła wszystkiego, żeby zachować i pielęgnować to szczęście.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, Marta74, jerzak, Zakapior, Katarzynka77, Kayo78, Alex75, marcin, Arturrro, Akira, Muszynianka, anna37 i jeszcze 2 innych osób również podziękowało.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Annaannaanna.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/05/10 18:32 #270

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Z dala
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 9294
  • Otrzymane podziękowania: 14846

Nie ma takich słów, którymi mogę wyrazić moją wdzięczność za to, że udało mi się nie zepsuć dzieci.
Nie ma też takiej siły, żebym nie zrobiła wszystkiego, żeby zachować i pielęgnować to szczęście.

Aniu @};- i to jest niesamowita motywacja dla Ciebie. :-BD
Dzieciaki zapewne cieszą się i zaczynają ufać Ci. :muza:
Pogody ducha.
Za tę wiadomość podziękował(a): Annaannaanna, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/05/11 08:15 #271

  • Annaannaanna
  • Annaannaanna Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 978
  • Otrzymane podziękowania: 3327
Dzień dobry
Coś bym napisała, ale właściwie nie wiem co. Jakoś nie mam natchnienia.
Zaczęłam dzisiaj pisać dziennik. Przez ostatnie lata kilka razy zaczynałam i przerywałam pisanie. Zawsze zaczynało się od słów "znowu piłam..."
Dziś zaczęło się od słów "nie piję i jestem szczęśliwa"
Przychodzą mi takie myśli, że już nie czekam na "coś", nie wiadomo na co. Miałam zawsze takie uczucie, że to moje życie jest niepełne, że na coś czekam, ciągle oczekuję aż to życie się zacznie. Ciężko mi to określić. Teraz już minęło mi to uczucie. Na nic nie czekam, ewentualnie cieszę się na dzisiaj, na jutro. Cieszę się dniem codziennym, czasem spędzonym z dziećmi, spacerem, śpiewem ptaków, rozmowami z innymi alkoholikami.
Dziś zaczynam trzeci tydzień sugestii. Od dwóch tygodni codziennie jestem na mityngach. O właśnie-czekam na mityngi kwiaaatek
Ciężko mi było dzwonić codziennie do innej alkoholiczki, a teraz mi się buzia nie zamyka. Nie z każdym dobrze mi się rozmawia, ale najczęściej dobrze. Dalej mi się czasami nie chce, ale nie czuję już niechęci do dzwonienia. Każdego dnia rozmawiam kilka razy z kimś z AA.
Modlę się za odebranie mi złości, nerwowości, użalania się nad sobą, egoizmu. Modlę się za tego, który zrobił mi krzywdę i dalej robi. Im bardziej widzi, że ja się zmieniam i nie może mieć nade mną kontroli, tym bardziej próbuje mnie obrazić. Z uporem maniaka jednak modlę się za niego. Przyznam, że mam trochę niezgody w wypowiadaniu słów "Boże daj mu wszystko to, co dla mnie masz najlepszego". Robię to jednak. Biorę doświadczenia innych, chciałabym powiedzieć egoistycznie z nich korzystam, ale nie lubię tego słowa. Wolę - dbam o siebie, korzystając z doświadczeń innych.
Są dni w których łapię się nad myślami, że ze mną tak źle nie było. Nie klinowałam, nie to i nie tamto. Szybko sprowadzam się na ziemię. Wiem kim byłam i kim jestem.
To czekanie na coś i rozmyślanie kim jestem minęło mi. Wiem kim jestem. Jestem szczęśliwą trzezwiejącą alkoholiczką. Wiem też co robić, żeby to się nie zmieniło. Tak jakby mgła zeszła i widzę. Widzę to, czego nie widziałam wcześniej.

A tak z codzienności to ściełam włosy synowi. Miał blond loki do pasa. Wszyscy mówili "jaka śliczna dziewczynka". Decyzja o ścięciu loków przyszła nagle. Pisałam w postach wcześniej o spaniu z dzieckiem. Te włosy i niechęć do ścięcia ich, miała trochę podobne podłoże do tego spania. Nie chciałam zmian. Bałam się ich.
Uczę się również na bieżąco mówić o swoich urazach. Z pozoru nic nie znaczących, gdyby tak spojrzeć na nie z boku. Dla mnie jednak ważne, drobne sprawy. Typu-czuję urazę, że ktoś mi nie odpisuje na fb. I znowu pralka, nie odpisuje, bo mnie nie lubi, bo pewnie się narzucam, bo myśli, że jestem głupia i pełno innych myśli, które niepotrzebnie wprowadzają mnie w stan rozdrażnienia. A przecież nie wszyscy muszą mnie lubić, może faktycznie się narzucam. Powiedzenie komuś: słuchaj poczułam do Ciebie urazę, bo nie wiem dlaczego mi nie odpisujesz jest trudne. Bardzo. Kiedyś powiedziałabym, a raczej pomyslalabym: to pocałuj mnie w nos.
Najgorsze było dla mnie poczucie narzucania się. To się wzięło niestety z dzieciństwa. Bardzo trudno mi napisać skąd się to wzięło, bo to jest bardzo bolesne. Napiszę bo chcę. Dla siebie. Kiedy miałam 7 lat i umarł mój młodszy brat, przyszłam do mojej mamy i powiedziałam "mamusiu przepraszam, to moja wina, bo miałam nie zaglądać do niego jak byłam chora, żeby to nie zarazić. A ja zaglądałam do łóżeczka"
Mama mi wtedy powiedziała coś w stylu: wynocha, idź mi stąd.
Dlatego też poczucie narzucania się mam od zawsze.
Niepewność siebie i niskie poczucie wartości towarzyszy mi od dziecka. Powoli to się zmienia. To będzie długi proces, ale teraz wiem przynajmniej jak to robić.

Z codzienności jeszcze-wczoraj pożegnaliśmy naszego ślimaczka. Najwidoczniej był słaby. Nawet w takich sytuacjach mam poczucie winy. Że może źle podłoże przygotowane, że może jeść za mało miały itd
Ale to był słaby ślimaczek.

Syn zainteresował się fotografowaniem, wczoraj "robiłam" za modelkę. Muszę przyznać, że zrobił piękne zdjęcia. Cieszę się, że nie siedzi ciągle przed komputerem, tylko interesuje się też czymś innym.
Za tydzień, po ponad dwumiesięcznej przerwie prawdopodobnie wracam do pracy. To był dobry czas. Wracam inna ja. To był dobry czas dla mnie, dla dzieci i dla nas jako rodziny. Jeszcze w marcu było dużo frustracji przez to zamknięcie, ale z dnia na dzień było coraz lepiel. To był najlepszy czas, nie tylko dobry. Myślę nawet, że ta cała izolacja to dar. Zatrzymaliśmy się, byliśmy razem. Ja i moje dzieci. Nigdy nie mieliśmy takiego dobrego czasu. Bo piłam, bo praca, bo stres, bo przemoc, jak jeszcze nie mieszkaliśmy sami.
Przestałam się martwić jutrem, zostawiam Sile Wyższej to na co nie mam wpływu. Staram się być szczęśliwa, spokojna, uczciwa.
Największą radość i wdzięczność czuję kiedy myślę o minionym dniu. Myślę, że to był dobry dzień i kiedy myślę, że mój każdy dzień może być taki, czuję przeogromną wdzięczność. Wiem jaka jest recepta na to, żeby czuć tą wdzięczność również jutro, pojutrze, zawsze. Wiem i chcę.
Kocham Cię życie.

Dziś nie piję.
Ania alkoholiczka
Haha nie wiedziałam co napisać, A chyba elaborat mi wyszedł bnggfgbfb
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, Tomoe, Zakapior, Katarzynka77, Kayo78, mandala, Alex75, Xena, Muszynianka, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/05/11 09:13 #272

  • Muszynianka
  • Muszynianka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 159
  • Otrzymane podziękowania: 277
Hej hej :-H

Doskonale Cie rozumiem kochana, poczucie niskiej wartosci, pralka w glowie: dlaczego nie odpisuje, dlaczego tak sie zachowala, czy to co napisal bylo ironiczne?....itd, itp... teraz staram sie panowac nad takimi myslami, emocjami, nie mam wplywu na to, kto i co o mnie mysli, wiele osob nawet mnie dobrze nie zna a uzurpuje sobie prawo do prawienia mi moralow i do oceny mojej osoby ale co tam, wczesniej sie wkurzalam, drazylam tematy... przeciez to ja mam wiedziec co jest dla mnie najlepsze, co mi pomaga i z kim chce rozmawiac. Do mnie mozesz zadzwonic o kazdej porze dnia i nocy ale juz Ci o tym mowilam. Pozdrawiam i zycze usmiechu :-* @};- %%-

ps. Jeszcze jeden slimaczek jest z Wami, mam nadzieje, ze zdrowy!

Anka alkoholiczka %%-
Każdego dnia mamy swoją nową, własną kartę i tylko od nas zależy jak ją zapełnimy
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, Annaannaanna, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Muszynianka.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/05/11 10:26 #273

  • anna37
  • anna37 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 219
  • Otrzymane podziękowania: 771

Haha nie wiedziałam co napisać, A chyba elaborat mi wyszedł bnggfgbfb




Ale napisałaś na komputerze?
Bo na komórce nie wyobrażam sobie bnggfgbfb

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Alex75. Powód: Poprawa cytatu

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/05/11 11:19 #274

  • Annaannaanna
  • Annaannaanna Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 978
  • Otrzymane podziękowania: 3327

Haha nie wiedziałam co napisać, A chyba elaborat mi wyszedł bnggfgbfb




Ale napisałaś na komputerze?
Bo na komórce nie wyobrażam sobie bnggfgbfb


Nie korzystam z komputera
Za tę wiadomość podziękował(a): anna37

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Alex75. Powód: Poprawa cytatu

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/05/12 16:27 #275

  • Annaannaanna
  • Annaannaanna Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 978
  • Otrzymane podziękowania: 3327
Dzień dobry Kochani
Dopadły i mnie skutki epidemii.
Informację o procesie restrukturyzacji w pracy przyjęłam spokojnie, z pogodą ducha i z wdzięcznością, że w ogóle będę miała pracę.
Późnym wieczorem dopadły mnie lęki i strach i użalanie się nad sobą. Miałam wirowkę w głowie. O północy padłam na kolana i poprosiłam o zabranie mi tej złości i żalu.
Rano jeszcze porozmawiałam z kilkoma osobami i przeszło zupełnie.
Doszłam do wniosku że ani wizytówką ani stanowiskiem dzieci nie nakarmię.
Rozmowy z innymi bardzo pomagają. Modlitwa bardzo pomaga.
Pogody Ducha
Ania alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, Zakapior, Katarzynka77, Kayo78, Alex75, Oktavia, Muszynianka, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/05/13 13:02 #276

  • YaroZja
  • YaroZja Avatar
  • Gość
  • Gość
Aniu bardzo mnie cieszy to, że z każdym dniem coraz bardziej uznajesz swoją bezsilność.. nie tylko wobec alkoholu.. też życia.. ja kiedy zrozumiałem, że krok pierwszy nie tylko jest skierowany na moją chorobę to zobaczyłem, że można go stosować w życiu codziennym..

dalej uczę się bezsilności wobec tego co mi życie codzienny przynosi.. są sprawy, rzeczy, zachowania na które nie mam wpływu i tu pojawia się uznanie bezsilności.. tyczy się to też tego co moja głowa czasem wyprawia.. usilnie czasem chce mnie skierować na stare myślenie.. bardzo się cieszę, że wtedy mogę z kimś o tym porozmawiać i dowiedzieć się czegoś o sobie oraz swoich zachowaniach.. bo moje trzeźwe życie to wieczna praca z moją głową.. :)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/05/13 13:37 #277

  • Annaannaanna
  • Annaannaanna Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 978
  • Otrzymane podziękowania: 3327
Dzięki Jarek za odpowiedź. To miłe jak czasem ktoś mi odpowie, bo prawie nikt mi nie odpowiada na moje wypociny. Widzę jednak, że ktoś czyta bnggfgbfb bnggfgbfb
To prawda. Może nie coraz bardziej uznaję, bo już uznałam. Dostrzegam raczej słuszność swojego uznania bezsilności każdego dnia. I masz też rację, że uznanie bezsilności wobec innych spraw codziennych bardzo pomaga w życiu.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, YaroZja, Muszynianka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/05/13 13:54 #278

  • Muszynianka
  • Muszynianka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 159
  • Otrzymane podziękowania: 277
Witaj Aniu, lęki i strach dopadają chyba każdego myślącego człowieka, osobiscie uwazam, ze sa potrzebne takie stany, oczywiscie nie przekraczajace jakis granic, traumy itp, mnie napędzają do podejmowania decyzji, do dzialania, np. martwię sie co bedzie gdyby mi sie cos stało, wiec szukam rozwiazania i sie ubezpieczam, taki prosty przyklad bo wole miec w zyciu poczucie bezpieczenstwa. A jezeli chodzi o nerwy i reagowanie na rozne stresujace sytuacje to zauwazylam, ze odkad nie pije to duzo spraw wydaje mi sie prostszych, lęki i demony przeszlosci tez jakby mniejsze, jakby sie pochowaly gdzies za plotkiem ale czyhaja, bo wiem, ze dopoki nie przejde terapii to one beda i beda wracac. Pozdrawiam Cie mocno

Anka alkoholiczka @};- kwiaaatek
Każdego dnia mamy swoją nową, własną kartę i tylko od nas zależy jak ją zapełnimy
Za tę wiadomość podziękował(a): Annaannaanna

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Muszynianka.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/05/13 14:37 #279

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 19751
  • Otrzymane podziękowania: 32439

To miłe jak czasem ktoś mi odpowie, bo prawie nikt mi nie odpowiada na moje wypociny. Widzę jednak, że ktoś czyta bnggfgbfb bnggfgbfb

Tobie też buahaha No popatrz, to już nie jesem z tym sama buahaha
U mnie we wszystkich pokojach monolog, realnych też.
I tu właśnie również uznaję swoją bezsilność wobec innych, godzę się z tym i żyję dalej. Nie narzekam :grin:
Reasumując to to dzięki Yaro za wpis, bo właśnie uświadomiła sobie skąd ten mój spokój, z bezsilności przecież :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): YaroZja, Annaannaanna

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Życie trzeźwym dniem dzisiejszym jest piękną przygodą 2020/05/13 15:19 #280

  • Tom72
  • Tom72 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 271
  • Otrzymane podziękowania: 330

pomyślałam, że bardzo chcę iść na mityng.

Mnie tez taka myśl prześladuje od jakiegoś czasu . Zaczyna mi brakować takiego kontaktu z drugim alkoholikiem . Wiem jest skype , ale to nie to samo .
Pozdrawiam
Cele są marzeniami z wyznaczonym terminem spełnienia
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, Annaannaanna

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.