Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

TEMAT: Bestia w klatce

Bestia w klatce 2019/12/26 17:41 #71

  • SzaraGodzina
  • SzaraGodzina Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 58
  • Otrzymane podziękowania: 365
Widzę to inaczej. Słowa mają opisywać rzeczywistość, a nie dawać moc, nie wierzę w żadne zaklęcia. Rzeczywistość się zmienia, więc zmieniają się słowa.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Bestia w klatce 2019/12/26 19:02 #72

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Mój wątek na forum: "Wąska droga"
  • Posty: 2599
  • Otrzymane podziękowania: 8427
SzaraGodzina napisał:
Widzę to inaczej. Słowa mają opisywać rzeczywistość, a nie dawać moc, nie wierzę w żadne zaklęcia. Rzeczywistość się zmienia, więc zmieniają się słowa.
Też nie wierzę w zaklęcia :lol:
To, o czym pisałem sprowadza się do żywego kontaktu z innymi zdrowiejącymi i z Bogiem, jakkolwiek Go pojmujemy. To pomaga.
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Ostatnio zmieniany: 2019/12/26 19:02 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Bestia w klatce 2019/12/27 21:07 #73

  • SzaraGodzina
  • SzaraGodzina Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 58
  • Otrzymane podziękowania: 365
Chyba razem ze świętami skończył się mój "miesiąc miodowy". Nagrody rozdane, kurtyna opadła, światła zgasły. Jestem wielka bohaterka, bo nie piję od ponad miesiąca. Tia... Zabawne, co? Przecież nawet nie raczkuję w niepiciu.
I co teraz? :)
Codziennie buduję nowy świat. Mąż coraz więcej rozumie. Nawet sam zaczął się przyglądać swojemu stosunkowi do alkoholu. Ja się nie wymądrzam. Sama niewiele wiem o sobie, daleko mi do oceniania innych.
Dziś nie piję.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Tsubasano, Tomoe, Grzegorz, YaroZja, hofi, marcin

Bestia w klatce 2019/12/28 17:58 #74

  • SzaraGodzina
  • SzaraGodzina Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 58
  • Otrzymane podziękowania: 365
No więc: oszaleć można. Obiad u moich rodziców. "Jak to, nie pijecie?? Oboje??? Phi <prawie obraza>. My tam sobie nalejemy. Ja tam czasem lubię. Nie za dużo, ale żeby wcale? Jak ktoś wcale nie pije to podejrzane. No bo dlaczego? Ale ja wam do domu dam winko. Dlaczego nie?? Ale ja mam takie życzenie, nie będziesz mi mówić co mogę, a czego nie mogę dać! <tu moje stanowcze: N I E> Acha. Hm. No dobrze. Przecież nie zmuszam."<Obraza na całego>.
Podczas tego samego spotkania (!!!) matka wspominała przyjaciela z młodości, który pił, jego żona się zapiła, córka zerwała kontakt i gość popełnił w końcu samobójstwo.
Nie do wiary! Światy równoległe.
Brak porozumienia jest u nas legendarny. Mam wrażenie, że mówimy różnymi językami. Dla nich alkoholik to słabeusz, na tle którego oni są lepsi, więksi i silniejsi. Podobnie osoba z depresją. Ten brak wiedzy napędzany jest brakiem chęci jej zdobycia. Ja jestem szczeniarą, której "się wydaje, że rozumy pozjadała".
No więc przesiedziałam te kilka godzin. Widujemy się nie za często i dobrze. Takie spotkania są dla mnie ogromnym zagrożeniem. Wyłażą wszystkie stare i zaleczone problemy w relacjach z rodziną. Będące poniekąd powodem późniejszego picia. Myślę, że tę "magię świąt" wiele osób przypłaciło zdrowiem.
No i dziś nie piję. Ufff.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Eloyze, Tsubasano, Alchemia, Tomoe, Zakapior, YaroZja, darek70, Alex75 ten użytkownik otrzymał 1 podziękowań od innych

Bestia w klatce 2019/12/28 18:14 #75

  • Alchemia
  • Alchemia Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1034
  • Otrzymane podziękowania: 1425
Tak świetnie ujęte oklaskiii , ja miałam na początku trzeżwienia płacz siostry z którą piłam z powodu tego ,że u mnie się nie napije ^^) przez ponad rok chciałam opisać alkoholizm mojej rodziny ale nadaremnie -nie uwierzyli , z czasem zdrowiejąc w oczach siostry zostałam psychiczną :P minęło 5 lat , odcięłam to co wydawało się nie do odcięcia- rodzinkę kochaną , mam 2 synów, oni mi w zupełności wstarczą i nie za często się widujemy bo od święta i na urlop /krótki/.Synowie kiedyś często do mnie mówili, że nadgorliwość gorsza od faszyzmu a ja pijana ale niby trzeżwa nie wiedziałam o co im chodzi?? już wiem .. :shock:
Narazie łączą nas smsy swiateczne , WhatsApp i tak mi dobrze ,nie mam chęci na nic więcej , wydaje mi się że musiałabym coś udowadniać spotykając się z Rodziną a ja nie mam na to czasu i chęci.
Ostatnio zmieniany: 2019/12/28 18:25 przez Alchemia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Tsubasano, darek70, SzaraGodzina

Bestia w klatce 2019/12/28 18:16 #76

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Mój wątek na forum: "Wąska droga"
  • Posty: 2599
  • Otrzymane podziękowania: 8427
SzaraGodzina napisał:
Mam wrażenie, że mówimy różnymi językami. Dla nich alkoholik to słabeusz, na tle którego oni są lepsi, więksi i silniejsi. Podobnie osoba z depresją. Ten brak wiedzy napędzany jest brakiem chęci jej zdobycia. Ja jestem szczeniarą, której "się wydaje, że rozumy pozjadała".

U mnie było podobnie. Bardzo duża rodzina, z której część żyła w pewnego rodzaju kulcie siły i alkoholu. Moje niepicie było jak kij w mrowisko. W tym roku na Święta doświadczyłem małego cudu. Odpuścili komentarze na temat mojego niepicia. Nie było obrażania się, nie było nawet "a może jednak?". Była życzliwość i harmonia. Poczułem w tym wszystkim wolność już nie tyle od alkoholu co od presji rodzinnej. To nie stało się od razu, trzeba było kilku lat. Ale warto było mieć cierpliwość.
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Ostatnio zmieniany: 2019/12/28 18:17 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Alchemia, darek70, olka, Alex75, SzaraGodzina

Bestia w klatce 2019/12/28 19:36 #77

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 6252
  • Otrzymane podziękowania: 12477
U mnie też się już wszyscy w rodzinie przyzwyczaili, że ja nie piję i mój partner nie pije. Nie częstują, nie dopytują, nie komentują.
I też nie stało się to od razu. Na początku za moimi plecami kółka na czole kręcili pod moim adresem.
:grin:
Ostatecznie, miejmy otwarte umysły, ale nie na tyle, żeby mózg nam wypadł. (Richard Dawkins)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, SzaraGodzina

Bestia w klatce 2019/12/29 10:59 #78

  • Eloyze
  • Eloyze Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2123
  • Otrzymane podziękowania: 5255
Nawiążę do tytułu Twojego wątku i do Twoich komentarzy.Nawiążę w sensie jak to u mnie jest bo każdy z nas inaczej postrzega swoją chorobę.
Od chwili zaprzestania picia odeszły mi myśli o alkoholu.Stał się dla mnie obojętną cieczą w tym znaczeniu,że zrozumiałam,że to nie on a ja nadałam mu takie właściwości.To ja sprawiłam,że nabrał niszczycielską siłę.Zadbałam więc o siebie po to by ta ciecz stała sobie gdzieś na półce w sklepie lub w domach gdzie ludziom nie szkodzi.U mnie już jej nie ma bo ja znowu pobudziłabym ją pewnie do tamtego działania.Nie sprawdzam,nie eksperymentuję ale też i nie demonizuję.Są sytuacje gdzie jestem wśród pijących ale umiem sobie wtedy odpowiednio to zorganizować by nie prowokować losu.
Nie piję 6,5 roku ale pamiętam,że piłam.Terapia nauczyła mnie jak żyć z tą chorobą.Nie umiem powiedzieć czy sama potrafiłabym taką wiedzę posiąść w sensie właściwego jej zrozumienia.
Kroczę własnym wytyczonym szlakiem,żyję życiem jakie podsuwa mi los a trzeźwość pozwala mi na to by w miarę obiektywnie przyjmować rzeczywistość.Wiedzę odświeżam,poszerzam,ponad 5 lat na forum jestem...Niejednokrotnie załapałam tu właściwy azymut gdy próbowałam zboczyć...i to tyle co chciałam Ci przekazać.Warto być trzeźwym.Warto też dobrze poznac mechanizmy choroby.Takie jest moje doświadczenie.Ty otrzymujesz wiele wskazówek,przemyśl je starannie.Jesteś na poczatku trzeźwienia,zapewne jeszcze w "miodowym miesiącu" więc tym bardziej bądź czujna i przemyśl swoją sytuację.Pozdrawiam @};-
Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty twojego życia. Nic bardziej prawdziwego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana, Grzegorz

Bestia w klatce 2020/01/01 20:46 #79

  • SzaraGodzina
  • SzaraGodzina Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 58
  • Otrzymane podziękowania: 365
Wpadłam się przywitać w Nowym Roku! Sylwestra spędziłam w domu, z dala od imprez.
I dziś też nie piję!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, andrzejej, Marta74, Havana, Tomoe, Grzegorz, Zakapior, darek70

Bestia w klatce 2020/01/03 18:36 #80

  • SzaraGodzina
  • SzaraGodzina Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 58
  • Otrzymane podziękowania: 365
Styczeń jest jak skok na główkę do lodowatej wody. Grudzień ma kolor głęboko granatowy, mieni się i połyskuje. Styczeń jest jaskrawo biały. Z aksamitnego końca roku wpadamy do białego i zimnego kubła.
No więc, czuję się dziś fatalnie. Utknęłam. Nuży mnie bierność, ale męczy wizja działania. Brak mi ludzi, ale ludzie mnie drażnią. Szklanka jest do połowy pusta. Serotonina, po początkowym piku, spadła na łeb na szyję. Tak. Przyszło mi dziś do głowy, jak wspaniale byłoby odpłynąć od tej szarzyzny w butelce wina. Czułam prawie w ustach ten chłodny płyn i za chwilę to wyciszenie złych emocji.
Skończyło się na żelkach, popcornie i butli coli. Lekkie mdłości po tej mieszance, ale zły moment minął :)
Wiem, że moje cechy osobowościowe i wynikająca z tej konstrukcji psychicznej nerwica, to wspaniała pożywka dla nałogu. To wszystko było ze mną od zawsze, alkohol doszedł w pewnym momencie jako "lekarstwo" i sam stał się problemem. Chyba na szczęście, dla osoby z nerwicą kac to potworne cierpienie psychiczne. Budziłam się nad ranem i nie mogłam już zasnąć, w głowie natłok myśli, ciało drżało. Czułam, że przetrwam jedynie trzymając się myśli, że w razie czego mogę po prostu skończyć wszystko...
Nigdy nie doszłam do klinowania, może dzięki temu piekłu.
Muszę oswoić ten zly czas. Gadajcie, co chcecie, ale mi bardzo pomaga pisanie tu :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Wera33, Tomoe, Grzegorz, Zakapior, Mi, olka, Alex75

Bestia w klatce 2020/01/03 20:55 #81

  • Grzegorz
  • Grzegorz Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 840
  • Otrzymane podziękowania: 1652
w tym wszystkiem dobre jest to, że widzisz, jak jest źle. Ja też dotarłem do takiego punktu i byłem przerażony. Kazano mi iść po pomoc i poszedłem. I zmiany, jakie wprowadziłem w życiu dały mi szansę powrotu na dawno ścieżkę normalności i szczęścia. To długa droga, ale każdy krok oddala od nieszczęścia i tej czerni w środku. Więc warto. Alkohol to tylko jeszcze jeden kamień, który cie trzyma nisko przy dni bez dostępu do tlenu. Na powierzchnię!
Zamiast ciągle dodawać gazu, można zdjąć nogę z hamulca.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Bestia w klatce 2020/01/04 14:25 #82

  • SzaraGodzina
  • SzaraGodzina Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 58
  • Otrzymane podziękowania: 365
Zanim popłynęłam, nie byłam "normalna i szczęśliwa". Walczę z nerwicą od wielu lat. Owszem, byłam na dobrej drodze do zdrowia, ale poszłam na skróty. I zgubiłam się :) Dziś trzymam się kompasu i nie puszczam :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, YaroZja, Alex75

Bestia w klatce 2020/01/04 17:05 #83

  • Centurion
  • Centurion Avatar
Witaj :czesc: :czesc: .Podoba mi sie jak opisujesz swoje życie i relacje z alkoholem....tak metaforycznie :-? jestem do Ciebie podobny bo też czulbym dyskomfort przed pójściem na miting czy jakieś spotkania.Po prostu są ludzie ktorzy nie potrafia sie otworzyć przed innymi obcymi ludżmi i tyle,już taki sie urodziłem. Musze znależć inne motody wsparcia...dlatego tu jestem :-H A wracając do tej Twojej klatki z bestią .pisalaś ze masz wokól siebie ludzi których kochasz ,czyli nie jest jeszcze tak zle. Inni są sami i w domu mają tylko tą klatkę, zeby nie byc samemu wypuszczają bestie nie zważając na konsekwencje. bo nie ma wokól nikogo innego...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Bestia w klatce 2020/01/04 18:04 #84

  • Centurion
  • Centurion Avatar
Dla ludzi,ktorzy nie mają nerwicy kac to po prostu kac.Boli troche glowa ,sucho w ustach ale tragedi nie ma ,gorzej jak sie pije pare dni wtedy jest trudniej dojść do siebie ale okolo poludnia kac przechodzi.Przy nerwicy jest zdecydowanie gorzej kac nasila objawy nerwicowe albo objawy nerwicowe nasilają kaca ,sam nie wiem jak mam to opisać. Pobudka 3 w nocy i koniec spania hercklekoty drętwienie z tylu glowy cisnienia to nawet wtedy nie mierze bo jakbym zobaczył odczyt to wylewu z miejsca bym dostal. w ogole jest takie dziwne uczucie w glowie jakby sie mialo zaraz udaru dostać to potęguje jeszcze strach. jak bylem mlodszy to na takie objawy mialem sprawdzone metody zaradzenia temu stanowi....wycieczka na pogotowie po zaszczyk uspokajajacy z czasem zmienilem pogotowie na tabletki na cisnienie ,ktore dzialaly chyba bardziej jak placebo ale uspokajaly.od paru lat natomiast odkrylem lepszą metode 3 piwa z rana albo dwósetka.no i dzieki temu wspanialemu odkryciu pojawily sie u mnie ciągi.niestety tak to u mnie wyglada ,rozumiem o czym mowisz piszac o nerwicy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Bestia w klatce 2020/01/04 18:23 #85

  • freelander
  • freelander Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jestem wstrętnym, głupim alkoholikiem
  • Posty: 696
  • Otrzymane podziękowania: 1632
Centurion, ta pobudka o 3 w nocy i koniec spania to coś mi mówi... Tylko w ostatnim czasie to u mnie już nawet pobudek nie było, bo do tego trzeba spać, a ja potrafiłem nie spać przez wiele godzin. Nawet nie chce pisać ile, ale brak na to słów. Z ciśnieniem też się miałem po ciągach. 170/180 na 100 czy 110. Raz nawet miałem 190, a to dolne największe 118. Teraz wiem, że problemem było niedotlenienie, ale do tego prostego wniosku doszedłem dopiero w ostatnim czasie.
Co ciekawe jak raz dałem się namówić na pójście do lekarza w naszym szpitalu do tej świątecznej pomocy lekarskiej czy jakoś tak, to nie uznano kilkudniowego zdecydowanie podwyższonego ciśnienia za duży problem. Powiedziano mi, iż w moim wieku organizm ma takie reakcje obronne, że da sobie radę i nic mi nie będzie. Dostałem tabletkę pod język, zalecenie spaceru i łyknięcia ze dwóch tabletek ziołowych i tyle.
Oficjalnie to żadnej nerwicy zdiagnozowanej nie mam, ale jakieś zaburzenia nerwicowe/lękowe to by mi na pewno przypisali gdybym się gdzieś zgłosił. ^^)
"Szalone przyspieszenie i przemienność historii, co jest istotą czasu, w którym żyjemy, sprawia że w wielu z nas żyje jednocześnie kilka postaci, niemal obojętnych sobie, a nawet nawzajem sprzecznych." - Ryszard Kapuściński.
Ostatnio zmieniany: 2020/01/04 18:23 przez freelander.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Centurion

Bestia w klatce 2020/01/04 20:39 #86

  • Grzegorz
  • Grzegorz Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 840
  • Otrzymane podziękowania: 1652
nerwica, lęki plus alkohol na długą metę. Może to mnie uratowało przed większymi ilościami. Po prostu lęki nasilały się tak bardzo po kilku dniach piwkowania, że tam, gdzie inni się rozgrzewali dopiero do porządnego ciągu, ja już kuliłem się w fotelu przed kompem. Tyle dobrego w złym. A potem? A potem zostały lęki i nerwica. Oczywiście symptomy opadają wraz z odstawieniem i to jest super. Same korzenie choroby zostają i tym się zajmuję teraz. Powoli, dokładnie. Wolność gdzieś jest przecież.
Zamiast ciągle dodawać gazu, można zdjąć nogę z hamulca.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Olek, Alex75, SzaraGodzina, zagubiony30, zima

Bestia w klatce 2020/01/04 21:28 #87

  • steppenwolf
  • steppenwolf Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Simplicity is the ultimate sophistication
  • Posty: 576
  • Otrzymane podziękowania: 2386
SzaraGodzina napisał:
Nuży mnie bierność, ale męczy wizja działania. Brak mi ludzi, ale ludzie mnie drażnią
Trafnie opisane, też tak miewam.
W ogóle, fajnie piszesz o niefajnych rzeczach. Ale o nerwicy chciałem. I o jej sprzężeniu zwrotnym z alkoholem. U mnie, przez lata, te rzeczy się wzajemnie napędzały. Ale, żeby nie było za łatwo, alkohol dodatkowo tłumił i maskował objawy nerwicowe. I parę miesięcy po odstawieniu alkoholu to wszystko wybuchło, jak wulkan, z nieznaną wcześniej siłą.
Było parę takich sytuacji, że myślałem, że to już koniec. Że umieram. Zrobiłem wszystkie możliwe badania kardiologiczne i neurologiczne. Przy okazji wylazła nieujawniona wcześniej wada serca, którą zdecydowałem się zoperować. Objawy nerwicowe, lękowe z biegiem miesięcy i lat słabły i teraz tylko czasem dają mi o sobie delikatnie znać.
Myślę, że gdybym pił dalej, to najzwyczajniej w świecie bym się wykończył.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Marta74, Grzegorz, Krzysztof Z., Zakapior, olka

Bestia w klatce 2020/01/05 07:10 #88

  • darek70
  • darek70 Avatar
  • Online
  • Stały Użytkownik
  • 24 h
  • Posty: 753
  • Otrzymane podziękowania: 1412
Centurion napisał:
Dla ludzi,ktorzy nie mają nerwicy kac to po prostu kac.Boli troche glowa ,sucho w ustach ale tragedi nie ma ,gorzej jak sie pije pare dni wtedy jest trudniej dojść do siebie ale okolo poludnia kac przechodzi.Przy nerwicy jest zdecydowanie gorzej kac nasila objawy nerwicowe albo objawy nerwicowe nasilają kaca ,sam nie wiem jak mam to opisać. Pobudka 3 w nocy i koniec spania hercklekoty drętwienie z tylu glowy cisnienia to nawet wtedy nie mierze bo jakbym zobaczył odczyt to wylewu z miejsca bym dostal. w ogole jest takie dziwne uczucie w glowie jakby sie mialo zaraz udaru dostać to potęguje jeszcze strach. jak bylem mlodszy to na takie objawy mialem sprawdzone metody zaradzenia temu stanowi....wycieczka na pogotowie po zaszczyk uspokajajacy z czasem zmienilem pogotowie na tabletki na cisnienie ,ktore dzialaly chyba bardziej jak placebo ale uspokajaly.od paru lat natomiast odkrylem lepszą metode 3 piwa z rana albo dwósetka.no i dzieki temu wspanialemu odkryciu pojawily sie u mnie ciągi.niestety tak to u mnie wyglada ,rozumiem o czym mowisz piszac o nerwicy.

Zaawansowany alkoholizm, a nie zadna nerwica. Napisales o mnie, zanim zwrocilem sie o pomoc do drugiego alkoholika i wzialem odpowiedzialnosc za moj alkoholizm.
:czesc:
"Everything is gonna be alright"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Bestia w klatce 2020/01/05 10:23 #89

  • SzaraGodzina
  • SzaraGodzina Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 58
  • Otrzymane podziękowania: 365
"Zaawansowany alkoholizm, a nie zadna nerwica."
Darek70 - widocznie tak było w Twoim przypadku.
Alkohol nie jest początkiem i przyczyną wszystkich problemów. Zaburzenia lękowe w przebiegu alkolizmu trzeba odróżnić od tych, które takiej genezy nie mają. Oczywiście, picie nasila nerwicę i dokłada jej część spowodowaną alkoholizmem.
Ja zaczęłam pić, żeby zredukować lęk. I to ten pierwszy lęk, powstały nie na skutek picia. Może niektórym nerwicowcom tak ciężko wytrwać w abstynencji, bo spodziewają się magicznego wyleczenia z lęku po odstawieniu alkoholu. To tak nie działa. Nie wypowiadam się tu na temat leków i terapii w leczeniu nerwicy, bo forum dotyczy czego innego. Ale myślę, że samo trzeźwienie nie zawsze wystarczy. Można odnaleźć priorytety, wziąć życie w swoje ręce, a dalej czuć się fatalnie. Akceptujmy fakt, że niestety istnieją też inne schorzenia i zaburzenia. Alkoholizm nie jest jedyny.
Ostatnio zmieniany: 2020/01/05 10:25 przez SzaraGodzina.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., darek70

Bestia w klatce 2020/01/05 11:02 #90

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2573
  • Otrzymane podziękowania: 8030
darek70 napisał:
Zaawansowany alkoholizm, a nie zadna nerwica. Napisales o mnie, zanim zwrocilem sie o pomoc do drugiego alkoholika i wzialem odpowiedzialnosc za moj alkoholizm.

Darku, czasami jest tak, że alkoholizm długo „przykrywa” jakąś inną chorobę, ale koniec końców przestaje i nie dość, że człowiek jest uzależniony to jeszcze „leczona” alkoholem przypadłość znacznie się pogłębia.
Aczkolwiek ja rozumiem, co miałeś na myśli, u mnie po odstawieniu alkoholu pojawiły się np lęki, których nie miałem wcześniej i które ustąpiły podobnie jak bezsenność, wahania nastroju, itp.
Natomiast lekki ZOK został, ale w porównaniu do tego co było, gdy piłem i w pierwszych miesiącach po zaprzestaniu picia nawet nie ma o czym wspominać.
Nerwice, ZOK, inne zaburzenia bądź choroby diagnozuje (bądź potwierdza) lek psychiatra i wdraża odpowiednie leczenie (czasem jest to terapia, niekoniecznie poparta farmakologią w zależności od problemu) jeśli jest potrzebne i z tym nie ma co polemizować.
Natomiast warto pamiętać, że alkoholizm czyli spożywanie psychoaktywnej substancji zmieniającej świadomość nie pomaga, a pogarsza stan osoby, która już na coś choruje. Choć początkowo, pozornie może to tak wyglądać.

Witaj Szara Godzino, Krzysztof, alkoholik :czesc:
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Ostatnio zmieniany: 2020/01/05 11:03 przez Krzysztof Z..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): darek70, SzaraGodzina

Bestia w klatce 2020/01/05 13:08 #91

  • darek70
  • darek70 Avatar
  • Online
  • Stały Użytkownik
  • 24 h
  • Posty: 753
  • Otrzymane podziękowania: 1412
Ja rowniez nie pojmuje alkoholizmu, jako choroby zwiazanej scisle, ze spozywaniem alkoholu. Jednak opis do ktorego sie odnioslem, zamieszczony w cytacie, to opis moich ostatnich kilku lat picia. Czysto fizyczne objawy silnego uzaleznienia, od alkoholu i innych srodkow chemicznych (bezsennosc, nadcisnienie), ktore z nerwica nie mialo nic wspolnego. Odwaze sie tez napisac, ze wielu alkoholkow nadmiernie u siebie diagnozuje depresje, nerwice i inne schorzenia, ale nie chca uczciwie wziac sie za leczenie alkoholizmu.
Faktycznie, aby dosjsc do zrodla choroby, najpierw musiala u mnie nastapic abstynencja, potem terapia, uznanie choroby, a nastepnie poczatek procesu zdrowienia. Dzis moge powiedziec, ze uznaje sie za alkoholika, nie ze wzgledu na substancje, ktore nadmiernie spozywalem przez ok 25 lat, ale przez zbior moich dysfunkcji i brakow emocjonalnych, nad ktorymi dzis pracuje. Alkohol jest tylko symptomem.
:czesc:
"Everything is gonna be alright"
Ostatnio zmieniany: 2020/01/05 13:10 przez darek70.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., Zakapior

Bestia w klatce 2020/01/05 14:17 #92

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2573
  • Otrzymane podziękowania: 8030
darek70 napisał:
Odwaze sie tez napisac, ze wielu alkoholkow nadmiernie u siebie diagnozuje depresje, nerwice i inne schorzenia, ale nie chca uczciwie wziac sie za leczenie alkoholizmu.

Tak jest, ale są tez osoby z potwierdzonymi diagnozami lub nawet jeszcze nie, lecz nie można jednoznacznie wykluczyć dodatkowego problemu. Tzn my tego nie powinniśmy robić, nie jesteśmy specjalistami, a nasze osobiste doświadczenia mogą, ale nie muszą pokrywać się z tym, co dzieje się u innej osoby.
Ja może napiszę, co już zauważyłem kilkukrotnie i co bardzo mi się nie podoba. U niektórych alkoholików są takie diagnozy, często dotyczące poważnych chorób, które muszą przyjmować leki, żeby funkcjonować normalnie. Tym osobom jest podwójnie ciężko, a dodatkowo są potępiane, że nie żyją na trzeźwo tylko „ćpają”. A co ma, przepraszam, zrobić człowiek ze zdiagnozowaną ciężką depresją i myślami samobójczymi albo schizofrenią? Nie brać tych leków i zrobić sobie lub komuś krzywdę?
Tak samo jak alkoholizmu nie leczy się uciekając w sport (choć może być on doskonałym zajęciem wspierającym) czy, nie wiem, czytaniem książek, tak samo ww chorób nie wyleczą ani mitingi ani nic na nie nie poradzi terapeuta uzależnień (choć wsparcie grupy i terapa może być pomocne nie tylko w leczeniu alkoholizmu). W takich przypadkach alkoholizm i daną chorobę często leczy się rownolegle.
Mamy na forum forumowiczów z różnymi problemami, nie sposób powiedzieć na odległość, nie wspominając już o braku odpowiednich kwalifikacji czy coś komuś minie z czasem czy nie. Można tylko zasugerować wizytę u psychiatry.

Pozdrawiam Darku.. i wiem, że napisałeś o swoich doświadczeniach natomiast to pierwsze zacytowane przeze mnie w poprzednim poście zdanie - ja je odebrałem jako diagnozę (to na pewno nie jest nerwica). Być może niesłusznie, nie wiem.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Ostatnio zmieniany: 2020/01/05 14:34 przez Krzysztof Z..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Zakapior, darek70, Alex75, SzaraGodzina, Wetter

Bestia w klatce 2020/01/05 14:43 #93

  • darek70
  • darek70 Avatar
  • Online
  • Stały Użytkownik
  • 24 h
  • Posty: 753
  • Otrzymane podziękowania: 1412
Absolutnie, nigdy nie doradzam komuś odstawienia leków, jeśli ma je ktoś przepisane i ich potrzebuje na jakąkolwiek dolegliwość.
Krzysztof, twoje wpisy zawsze cenię,
Nasze zbiorowe doświadczenie to skarb dla wielu osób tu. Wiele sam biorę dla siebie, nie wspominając o okresie około roku temu, gdy byłem sam nowicjuszem.
Dzielę się tyko swoim doświadczeniem i szanuję każda drogę trzezwienia.
:czesc:
"Everything is gonna be alright"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., Zakapior

Bestia w klatce 2020/01/05 15:42 #94

  • YaroZja
  • YaroZja Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1392
  • Otrzymane podziękowania: 3482
darek70 napisał:
Odwaze sie tez napisac, ze wielu alkoholkow nadmiernie u siebie diagnozuje depresje, nerwice i inne schorzenia, ale nie chca uczciwie wziac sie za leczenie alkoholizmu.

moje zrozumienie tego wpisu jest takie, że ktoś diagnozuje u siebie coś.. a tak naprawdę bez wiedzy to robi..
najlepiej z takimi wątpliwościami udać się do lekarza specjalisty.. on przeprowadzi rozmowie i rozpoznanie.. postawi diagnozę i rozwieje wszystkie wątpliwości..
ja tak zrobiłem i miałem czarno na białym..

odnośnie leczenia leczenia alkoholizmu.. hmm.. znam dwie metody, które u siebie zastosowałem..
terapia to pierwsza metoda.. druga zaś to: mityngi i drugi człowiek.. obydwie są dobre tylko od alko zależy co wybierze i co będzie mu bardziej pomocne w realizacji obranego celu jakim jest trzeźwość..
ps. dla mnie leczenie alkoholizmu to niezmiennie praca samego, ze sobą.. z myśleniem, zmianami przyzwyczajeń, zachowań..
Dobrze widzi się sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
Antoine de Saint-Exupery

Jarek alkoholik
Ostatnio zmieniany: 2020/01/05 15:45 przez YaroZja. Powód: Dodanie tekstu
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., Alex75, marcin

Bestia w klatce 2020/01/05 19:58 #95

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 6252
  • Otrzymane podziękowania: 12477
Specjalistą, do którego ja się udałam, aby zacząć odróżniać jedno od drugiego - czyli alkoholizm od nerwicy i depresji - był terapeuta uzależnień.
I tak widzę po niektórych wpisach, że unikanie wizyty u terapeuty uzależnień to nic innego jak unikanie konfrontacji z całą prawdą o sobie i walka o utrzymanie swoich własnych teorii i swoich własnych iluzji na swój własny temat.
Ostatecznie, miejmy otwarte umysły, ale nie na tyle, żeby mózg nam wypadł. (Richard Dawkins)
Ostatnio zmieniany: 2020/01/05 20:00 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Randia, marcin, konwalia

Bestia w klatce 2020/01/05 22:06 #96

  • SzaraGodzina
  • SzaraGodzina Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 58
  • Otrzymane podziękowania: 365
Tomoe napisał:
Specjalistą, do którego ja się udałam, aby zacząć odróżniać jedno od drugiego - czyli alkoholizm od nerwicy i depresji - był terapeuta uzależnień.
I tak widzę po niektórych wpisach, że unikanie wizyty u terapeuty uzależnień to nic innego jak unikanie konfrontacji z całą prawdą o sobie i walka o utrzymanie swoich własnych teorii i swoich własnych iluzji na swój własny temat.

Na forum piszemy o sobie. Proszę o nieocenianie mnie i innych u mnie w wątku.
Aha. I złamanie mojej nogi od innych schorzeń odróżnił ortopeda, a nerwicę zdiagnozował mi wiele lat temu psychiatra.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): zima

Bestia w klatce 2020/01/05 22:17 #97

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 6252
  • Otrzymane podziękowania: 12477
Ja w 1998 roku miałam zdiagnozowaną depresję. Zdiagnozowała mi ją pani psychiatra. Ale na pytanie pani psychiatry czy piję alkohol, ja wtedy odpowiedziałam "tak jak wszyscy", choć już wtedy piłam w chory sposób, tylko sama nie miałam takiej świadomości, a i pani psychiatra nie rozpoznała u mnie jakże typowej dla alkoholików odzywki.
Gdyby ta pani miała większą wiedzę na temat uzależnień, może bym wcześniej trafiła do właściwego specjalisty.

Dopiero sześć lat później, w 2004 roku, dopiłam się do takiego stanu, że trafiłam do terapeuty uzależnień i dzięki niemu dzisiaj wiem, że diagnoza psychiatry była błędna.
Nie mam depresji. Miałam za to przez wiele lat chory sposób regulowania sobie emocji alkoholem, w związku z czym całkiem je sobie rozregulowałam.
Tyle o mnie i o tym, ile czasu mi zajęło błąkanie się po niewłaściwych gabinetach, zanim trafiłam do tego właściwego i nauczyłam się odróżniać, jakie moje objawy chorobowe z jakiej choroby wynikają.

Natomiast moja wypowiedź nie dotyczyła personalnie ciebie, lecz wielu podobnych w treści postów, jakie pojawiły się w ostatnim czasie na forum, których wymowę odbieram tak, jak to opisałam.

Skoro wzięłaś to do siebie, to może byś się jednak do tego terapeuty uzależnień wybrała? Bo co cię właściwie przed tym powstrzymuje?
Ostatecznie, miejmy otwarte umysły, ale nie na tyle, żeby mózg nam wypadł. (Richard Dawkins)
Ostatnio zmieniany: 2020/01/05 22:24 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Randia, darek70, Alex75

Bestia w klatce 2020/01/05 22:48 #98

  • SzaraGodzina
  • SzaraGodzina Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 58
  • Otrzymane podziękowania: 365
Tomoe napisał:
Ja w 1998 roku miałam zdiagnozowaną depresję. Zdiagnozowała mi ją pani psychiatra. Ale na pytanie pani psychiatry czy piję alkohol, ja wtedy odpowiedziałam "tak jak wszyscy", choć już wtedy piłam w chory sposób, tylko sama nie miałam takiej świadomości, a i pani psychiatra nie rozpoznała u mnie jakże typowej dla alkoholików odzywki.
Natomiast moja wypowiedź nie dotyczyła personalnie ciebie, lecz wielu podobnych w treści postów, jakie pojawiły się w ostatnim czasie na forum, których wymowę odbieram tak, jak to opisałam.
Skoro wzięłaś to do siebie, to może byś się jednak do tego terapeuty uzależnień wybrała? Bo co cię właściwie przed tym powstrzymuje?


Ja w momencie diagnozy zaburzeń lękowych nie piłam częściej niż trzy razy w roku. Miałam więc inną historię i inną drogę. Psychiatra uratował mi życie.

W dalszym ciągu oceniasz i bawisz się w samozwańczego terapeutę. Nie rób tego.
Ostatnio zmieniany: 2020/01/05 22:50 przez SzaraGodzina.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin

Bestia w klatce 2020/01/05 23:03 #99

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 6252
  • Otrzymane podziękowania: 12477
W swoim pierwszym poście napisałaś że od lat leczysz się na nerwicę.
Sama pomyśl, co to było za leczenie, skoro łączyłaś je z piciem alkoholu?

NIe bawię się w samozwańczego terapeutę, wręcz przeciwnie, mówię przecież, że odpowiednim specjalistą dla ciebie, moim zdaniem, jest terapeuta uzależnień i sugeruję ci udanie się do tego właśnie specjalisty. Ale to oczywiście tylko sugestia...
Ostatecznie, miejmy otwarte umysły, ale nie na tyle, żeby mózg nam wypadł. (Richard Dawkins)
Ostatnio zmieniany: 2020/01/05 23:12 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Randia, marcin

Bestia w klatce 2020/01/06 08:34 #100

  • SzaraGodzina
  • SzaraGodzina Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 58
  • Otrzymane podziękowania: 365
Zastanawiam się, Tomoe, o czym świadczy twój upór i wielokrotne narzucanie mi swojej wizji w tym wątku. Mimo jasno postawionej deklaracji w moim pierwszym wpisie. Mimo jasno sformułowanego sygnału, żebyś tego nie robiła w moim ostatnim wpisie. Jeżeli jeszcze raz napiszesz to samo, poczuję się jak podczas dyskusji z... pijanym wujkiem na weselu.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Bestia w klatce 2020/01/06 09:11 #101

  • Zakapior
  • Zakapior Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 3541
  • Otrzymane podziękowania: 7001
Bardzo proszę skończyć już tą polemikę. SzaraGodzina wierz mi, że nikt tutaj nie ma złych intencji wobec Ciebie. Dzielimy się tylko swoim doświadczeniem, a Ty możesz wziąć dla siebie tyle ile uważasz za stosowne.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., Plutoniczna, YaroZja, Alex75, marcin, Wetter

Bestia w klatce 2020/01/06 10:21 #102

  • SzaraGodzina
  • SzaraGodzina Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 58
  • Otrzymane podziękowania: 365
Zakapior napisał:
Bardzo proszę skończyć już tą polemikę. SzaraGodzina wierz mi, że nikt tutaj nie ma złych intencji wobec Ciebie. Dzielimy się tylko swoim doświadczeniem, a Ty możesz wziąć dla siebie tyle ile uważasz za stosowne.

To nie fair. Inna użytkowniczka kwestionuje cudze diagnozy, wprost sugeruje co powinnam zrobić, ale wpis moderatora skierowany jest przede wszystkim do mnie, bo się na to nie zgadzam?
A mogłam skłamać, co by szkodziło, że chodzę na mitingi i na terapię. Miałabym święty spokój, forumowy immunitet i mogłabym łamać regulamin ile wlezie. Tylko jaki sens ma takie pisanie, jeśli nie jest szczere?
Nie, nie robię ostentacyjnego wyjścia z trzaskaniem drzwiami. Ale muszę przemyśleć sens pisania tu. Znikam na jakiś czas. Dziękuję za dotychczasowe wpisy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jaskolka, diesel, zagubiony30, Wetter, zima

Bestia w klatce 2020/01/06 10:53 #103

  • marcin
  • marcin Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 888
  • Otrzymane podziękowania: 2331
SzaraGodzina napisał:
Miałabym święty spokój, forumowy immunitet i mogłabym łamać regulamin ile wlezie.

Regulamin jest taki sam dla wszystkich. Dla mnie też. Użytkownicy są, jacy są. Jeśli coś nie podoba mi się, zawsze mogę poprosić o usunięcie konta LUB uczyć siebie tego, że czyjeś słowa mogą zaboleć.
Aniou stróś i jego ładniejsza połówka

Mogę być tam gdzie Ty, do końca moich dni,
Mogę być kimś, będąc jednocześnie sobą.
Albo pić od rana Wyborową, bić matkę,
mieć jako dom klatkę schodową.
Mogę skończyć się i nie jestem zdziwiony.
Mogę wszystko, to ma dwie strony.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): zagubiony30

Bestia w klatce 2020/01/06 11:06 #104

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18245
  • Otrzymane podziękowania: 28895
Zakapior napisał:
Bardzo proszę skończyć już tą polemikę. SzaraGodzina wierz mi, że nikt tutaj nie ma złych intencji wobec Ciebie. Dzielimy się tylko swoim doświadczeniem, a Ty możesz wziąć dla siebie tyle ile uważasz za stosowne.
Co widzisz Szara Godzino w tym wpisie złego? Co Ci się w nim nie podoba, nie pasuje?
Prośba o zakończenie polemiki? Czy to, że nikt nie ma wobec Ciebie złych intencji?

Bywa tak, że zwroty bolą. Najbardziej bolą te najprawdziwsze, zwłaszcza te, do których sama przed sobą nie chcę się przyznać. Tak, nie jestem święta i takie prawdy mają miejsce też czasami dzisiaj.
W końcu zdrowienie to praca na całe życie więc nie mam też sobie tego za złe. Ważne jest to, że staram się je rozważyć, przemyśleć i przyjąć z wiarą, że sama na siebie mogę być ślepa. Oko drugiego Trzeźwego Alkoholika jest dla mnie bezcenne. Oczywiście dla mnie.

SzaraGodzina napisał:
A mogłam skłamać, co by szkodziło, że chodzę na mitingi i na terapię.
Jasne, że mogłabyś. Ja też bym mogła. Wszyscy by mogli.
Tylko, że zanim oszukam Ciebie najpierw oszukam siebie. To spowoduje, że bedę musiała pamiętać swoje kłamstewka a tego już nie chcę. Lepiej mi jest z ta lekkością umysłu.
Pozdrawiam :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., Zakapior, darek70, Alex75, marcin

Bestia w klatce 2020/01/06 11:10 #105

  • Randia
  • Randia Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 52
  • Otrzymane podziękowania: 103
Witam. Jestem Randia współuzależniona. Mam w domu dwie osoby uzależnione, w tej chwili trzeźwiejące. Mój syn 7 lat temu również leczył się na depresję u świetnego psychiatry. Nie zdawał sobie wtedy sprawy (my też), ze jego "popijanie" nie jest już bezpieczne. Po trzech latach dopiero poszedł do terapeuty uzależnień, następnie terapia, kluby abstynenta i depresja minęła. Od czterech lat nie ma śladu po depresji. Są oczywiscie lepsze i gorsze nastroje jak u każdego, ale świetnie sobie sam radzi, bo wie jak. Tego nauczył się na terapii.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, Tomoe, Krzysztof Z., Zakapior, YaroZja, Alex75, marcin