Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)

Więcej
2018/12/06 18:55 - 2018/12/06 18:58 #1 przez Inc22
Cześć.
Piłam ponad dziesięć lat, mam teraz trzydziestkę na karku. Na początku pijałam okazyjnie, potem pojawiły się coraz większe ilości. Piłam przed pracą, piłam po pracy, czasami także niespożywcze alkohole. Często brałam zwolnienie, żeby móc zaszyć się w domu i pić. Wpadałam w ciągi. Wtedy zdałam sobie sprawę, że jestem uzależniona i muszę walczyć.
Walkę uznaję za zwycięską i już tłumaczę, jak do tego doszłam. Nie chcę się tu chwalić niesamowitą siłą woli, to kwestia pewnych priorytetów i zasad. Nie na każdego musi to działać.

1. Zaczęło się od tego, że zakończyłam swój związek i wyprowadziłam się z powrotem do rodzinnego domu. Wróciłam na potwornym kacu. Cała się trzęsłam. Schowałam sobie pięćdziesiąt złotych "na wszelki wypadek", gotowa wydać je na alkohol.
2. Minął pierwszy tydzień. Było trudno. Latała mi żuchwa, kiedy się pochylałam. Miałam złe sny. Nie mogłam spać. Nie potrafiłam się niczym zająć.
3. Poszłam do psychiatry, który zmienił mi leki. Zapisał xxxx, xxxxx i xxxxx. xxxxx biorę jednak rzadko i w bardzo kryzysowych sytuacjach. Niepotrzebne mi uzależnienie od benzodiazepin.
4. Mam bardzo chorego członka rodziny, więc nie mogłam iść na żaden mityng, bo nie mogłam zostawić tej osoby w domu samej nawet na godzinę. Odpadł też psycholog. Mieszkam na wsi, byłam odcięta od świata. Miałam ze sobą tylko farmakoterapię. Mało, pomyślałam, ale przecież potrafię sobie sama z tym poradzić. I poradziłam.
5. Pierwsze co zrobiłam, to porzuciłam myśli o piciu. Całkowicie. Schowane pięćdziesiąt złotych przyniosłam mamie i powiedziałam, że popatrz, pięć dych się gdzieś zaplątało. Nie pozbywałam się jednak rzeczy związanych z piciem. Wyjaśnię Wam jednak, dlaczego myśli do mnie nie wróciły.
Powiedziałam sobie, że jestem panią mojej głowy. Pisarze tworzą cudowne, fantastyczne światy, bo mają władzę nad swoimi myślami. To mój i tylko mój umysł. Mogę sprawić, że wykwitną w niej wspaniałe rzeczy. Mogę wyobrazić sobie, że jestem kimś innym. Jeśli zamknę oczy, kontroluję to, o czym pomyślę. Odczaruję własne myśli. A ponieważ mam ogromną wyobraźnię, to nie było dla mnie trudne.
6. Zdałam sobie sprawę, że alkohol wypełnia pustkę i jednocześnie ją tworzy. Wielu z alkoholików, których znam, borykało się wcześniej z problemami natury psychicznej. Z zaburzeniami. Z brakami. Ja również mam nerwicę, a także lekkie stany depresyjne. Alkohol jednak tworzy nową dziurę, którą da się zalać tylko procentami. Nie chcę tej dziury. To moja głowa.
7. Nikt mi nie wlewa na siłę alkoholu do ust. Mam władzę nad swoją świadomością i wiem, że nie sięgnę za nic. Bo nie chcę. Nie potrzebuję.
8. Pomyślałam o tym, jak czuję się po alkoholu i zdałam sobie sprawę, że... niezbyt dobrze. Robię się gadatliwa, a na drugi dzień muszę patrzeć na Facebooka, co nawywijałam. Nie mam żadnej przyjemności z oglądania filmów w ten sposób, bo nie rozumiem ich do końca. A rano telepawka, ból głowy, poczucie beznadziei... hej, umiem sobie takie coś załatwić i bez alkoholu, wystarczy zachorować na grypę.
9. Pustka. Najgorzej było z pustką, dopóki nie zdałam sobie sprawy, że mam czym ją wypełnić. Przed piciem kochałam książki, gry, filmy, seriale, pisanie. Zaczęłam więc wypełniać ten czas. Zaczęłam uczyć się na nowo języka niemieckiego. Każde poznane codziennie słowo, nowe słowo, mnie cieszy.
10. Myślę o regenerującej się wątrobie. O mózgu, który odzyskuje sprawność. Czytam sobie o tym. Sięgam po podręczniki akademickie.
11. W pewnym momencie pojawia się nuda. Kończą się filmy, książki leżą na stosie, serial robi się nudny, pisanie nie idzie. Nie szkodzi. Szukam innego zajęcia. Za wszelką cenę. Zawsze jest coś do roboty. Trzeba pozamiatać mieszkanie, wynieść śmieci, pościerać kurze, zrobić pranie. Pozmywać naczynia. Niewdzięczna robota, ale dobrze zabija czas. Ostatecznie mogę iść się też zdrzemnąć i pomyśleć o przyjemnych światach. Albo włączyć muzykę na cały regulator i skakać, ile wlezie.
12. Myślę o tym, jak to dobrze, że już nie piję. Ile nowych rzeczy zrobiłam, ilu ludzi poznałam, jakie moje życie jest dobre. Nawet mimo choroby bliskiej osoby. Nie daję smutkowi nade mną zawładnąć, ale pozwalam mu się odczuwać. Smutek jest czymś naturalnym. Nie da się go pozbyć.
13. Nie oszukuję się, że pewnego dnia będę mogła wypić drinka. To nawet nie jest kwestia "nie będę mogła", bo nikt mnie za rękę trzymać nie będzie. Ale nie chcę i się tego trzymam. Zaszłam tak daleko w powrocie do tej siebie, która nie piła, że zawrócenie na początek linii startowej byłby porażką.
14. Nie próbuję wypełniać pustki po alkoholu. Ona sama się powoli zrasta. Nie mam czasu na picie. Na myślenie o piciu. Przestały się już pojawiać sny o upijaniu. Po co do nich wracać, skoro można żyć bez nich?
15. Ostatnio dostałam kawałek ciasta nasączonego alkoholem. Zapach mnie odrzucił momentalnie. Za każdym razem, kiedy widzę w sklepie półkę z alkoholem, myślę o czymś obrzydliwym. O tym, że mi niedobrze. O smaku, który sprawia, że mam odruch wymiotny. Tak działa mój mózg. Jak pies Pawłowa. Efekt jest taki, że kiedy ktoś proponuje mi kieliszek, robię się zielona. Nie mogę nawet na to patrzeć.

I w ten sposób mija 90 dni. A ja patrzę na każdy kolejny z optymizmem. Myśli nie wracają. Jasne, nie jest łatwo, bo życie samo w sobie bywa trudne. Są choroby bliskich. Są złe wydarzenia. Kłótnie. Pozytywne myślenie, medytacja nie pomaga. Ale problemom warto wyjść naprzeciw. Złe samopoczucie przejdzie prędzej czy później, a wszystko na trzeźwo smakuje lepiej, wygląda lepiej i pachnie lepiej.
Alkohol sprawiał, że myślałam o sobie w jak najgorszych kategoriach. Teraz nie myślę. Wiem, że jestem wartościowa i dla swojej rodziny stanowię kogoś, na kim mogą polegać. Bardzo ich kocham i nie chcę ich już skrzywdzić. Muszę dać z siebie wszystko, żeby im pomóc, bo oni to samo robili dla mnie. Alkoholowi mówię nie, bo jest żałosny, niepotrzebny, robi tylko krzywdę. Wygrałam tę walkę i nie dam się sponiewierać jakiemuś wzorowi chemicznemu, który nawet nie smakuje dobrze, a pachnie obrzydliwie. Jestem ponad to.

I wiem, że nie wrócę. I trzymam za Was kciuki, żebyście i Wy znaleźli tę szczególną drogę, którą podążaliście, zanim pierwsze nadmiarowe kieliszki wywróciły Wasze życie, tak jak zrobiły z moim. Nie dajmy satysfakcji temu napojowi, który przecież jest tylko napojem. Zwykłą wodą z elementami wyniszczającej dla organizmu trucizny, przyprawionej jedynie, żeby zamaskować ohydny smak etanolu.

Jesteśmy ponad to.
Ostatnia edycja: 2018/12/06 18:58 przez: Marta74 Powód: Nazwy leków.
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: andrzejej, samsal, Alchemia, Havana, Killgrave, mandala and 8 other people also said thanks.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/06 19:07 #2 przez Piotrek_scyzoryk
Piotrek_scyzoryk odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
Witaj :czesc:
Ja w takim miodowym miesiącu wytrwałem tylko 65 dni. Gratuluję :lol:

Piotrek alkoholik.

"To smutne, że głupcy są tak pewni siebie, a ludzie mądrzy, tak pełni wątpliwości."
Bertrand Russell

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/06 19:15 #3 przez Inc22
Inc22 odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
Nie nazwałabym tego miodowym miesiącem. Ten był, kiedy łapałam się dosłownie za wszystko i sprawiało mi ogromną przyjemność. Wiem, że produkcja neuroprzekaźników spadła, a świat wrócił do normalnych barw. Wszystko wróciło do normy już jakiś czas temu, kiedy zaczęło mi się nudzić, kiedy znowu odczułam pustkę. Zwłaszcza przy babci odchodzącej z dnia na dzień przez raka trzustki. Po prostu tę pustkę zasypuję.

Nie wiem, czy komuś przyda się ta rada, ale pogarda to doskonałe narzędzie. Alkoholem gardzę, nie traktuję go jako przeciwnika, ale jak żałosnego pasożyta, który próbował na moje własne życzenie zniszczyć mi życie.

Kiedy nudzi się mi naprawdę bardzo, przeglądam YouTube i oglądam filmiki o tym, jak zachowują się rzeczy w kosmosie. Albo obserwuję małe kotki. Oglądam omówienia horrorów, ciekawostki... i tak mijają całe godziny. Albo przeskakuję z jednego artykułu z Wikipedii na drugi. Albo zaczynam czytać dział gospodarczy w codziennej prasówce. Zawsze będę wiedziała więcej.

Głód wiedzy jest lepszy niż głód alkoholowy ;)
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: andrzejej, kris66, Alchemia, Havana, Tomasz23, Milka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/06 19:19 #4 przez krzysiek
krzysiek odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
:-H Witaj Pozdro na te Twoje 90 Dni Trzeźwych i Witaj Na Trzeźwym Szlaku aypererew

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/06 19:23 #5 przez Zakapior
Zakapior odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
Witaj. Jestem Marcin alkoholik. Mnie pomaga w normalnym życiu Bóg, program 12K i Wspólnota AA. Nie traktuję swojego problemu z alkoholem jakoby to była jakaś walka. Uznałem swoją bezsilność i poprosiłem Boga jakkolwiek Go pojmuję, a teraz już wiem, że nie mogę objąć swoim ograniczonym rozumem swojej Siły Wyższej, o pomoc i opiekę. Alkohol jest dla ludzi, ale tylko tych co pić potrafią. Ja nie potrafię, nie jest on więc dla mnie. Nie jest on dla mnie ani obrzydliwy, ani żałosny, choć tutaj się zgodzę, jest mi niepotrzebny. Nie czuję żadnego zagrożenia z jego strony, bo wszystko jest w mojej głowie i mojej postawie. Codziennie pracuję nad swoją duchową postawą i wiem, że to nie alkohol był moim problemem, tylko wszystkie te cechy mojego charakteru i zdarzenia z życia, które sprawiły, że szukałem ucieczki i zapomnienia. Wybrałem kiedyś alkohol, aby sobie ulżyć, ale dzięki programowi 12K zrozumiałem gdzie trzeba grzebać, aby rozwiązać swój problem. Nigdy też nie powiem, że już nigdy się nie napiję. Nie jestem Bogiem ani wizjonerem. Jestem normalnym człowiekiem tylko, że z alergią na alkohol. Dlatego już nigdy nie będę kontrolował picia. Stąd moja bezwzględna abstynencja. Ciebie nie oceniam, ale bardzo dużo alkoholowi zarzucasz, a tak na prawdę on nie jest niczemu winien. To w sobie trzeba szukać tego co sprawiało, że piliśmy. Alkohol tak jak zauważyłaś to tylko substancja i nie ma go co demonizować.
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: Inc22, looking2019, Tomasz23

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/06 19:46 #6 przez Alchemia
Alchemia odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
Cześć Inc @};- pisz , pisz ja poczytam , głód wiedzy mam zawsze a o alkoholowym już zapomniałam.Fajnie że jesteś na forum.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Krysztal
2018/12/06 19:58 #7 przez Krysztal
Krysztal odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
Hej.
Cieszę się, że jesteś pozytywnie nastawiona. Trwaj w trzeźwości:)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/06 20:03 #8 przez Gandalf
Gandalf odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
Siemka :czesc: Gandalf jestem alkoholikiem dobrze że jesteś trzymam kciuki oby tak dalej podziwiam ja sam nie potrafiłem ale każdy ma swoją drogę :-H

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Alabama
2018/12/06 20:34 #9 przez Alabama
Alabama odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
Cześć Incia !
Fajnie się to czyta. Lekkie pióro i mnóstwo optymizmu.
Pozdrawiam !

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/06 20:42 #10 przez williwilli55
williwilli55 odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
:czesc:
Darek alkoholik

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/06 20:45 #11 przez jerzak
jerzak odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
%%- . Witam. Jerzy alkoholik.

"Chętnych los poprowadzi, niechętnych wlecze" Seneka

Gdzieś we wszechświecie

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/06 20:46 #12 przez HENIEK
HENIEK odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
Czas się przywitać :czesc:, jestem Heniek alkoholik

"Idealny dzień nigdy nie nadejdzie, idealny dzień jest dzisiaj, jeśli nam się uda". Horacy

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/06 20:52 #13 przez Marusza
Marusza odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
:czesc: Inc

Dziś nie piję, dlatego właśnie dziś robię dla siebie coś, za co podziękuję sobie w przyszłości. %%-

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/06 21:11 - 2018/12/17 11:07 #14 przez Inc22
Inc22 odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
Ale mocnych wrażeń mi brakuje. Od jakiegoś miesiąca oglądam horrory na xxxxxx. Kiedyś bałam się ich panicznie. Teraz obejrzałam ich tyle, że fabuła wydaje mi się momentami wręcz głupkowata. Czemu jak dom jest nawiedzony to oni, zamiast uciekać, zawsze chowają się głębiej do środka? :D
Ostatnia edycja: 2018/12/17 11:07 przez: Dariusz Powód: nazwa własna portalu

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/06 21:13 #15 przez Zakapior
Zakapior odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
Przybij piątkę :grin: ja też jestem fanem horrorów :muza:

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/06 22:05 #16 przez MISIA
MISIA odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
Łał.....takiej pewności siebie to ja nie miałam po 3 miesiącach :czesc: jestem Misia :P .

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/06 22:11 - 2018/12/06 22:13 #17 przez ursa
ursa odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
Mam na imie Ula i jestem alkoholiczka.
Sama nie dalam rady, ale udalo sie z AA i na krokach, siodemka mi minela tego lata :grin: no i ogromnie szczesliwa jestem, a szczegolnie dlatego, ze niczego nie musze udawac, szarpac sie, wmawiac- pelna akceptacja i pelna wolnosc.
Witaj na forum @};- fajnie, ze jestes.
Ps. No i nic mi sie nie udalo, zapracowalam sobie na to praca nad soba.

" Wszystko czego kiedykolwiek pragnąłeś, jest po drugiej stronie lęku"
Ostatnia edycja: 2018/12/06 22:13 przez: ursa

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/08 15:40 #18 przez andrzejej
andrzejej odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
Witaj Incia :czesc:
Ja na dzisiaj z horrorami mam odwrotnie. Nie potrzebna mi adrenalina do życia. Wolę komedie - czyli uśmiech zamiast strachu.
Bać się na własne życzenie. Ja się denerwuję własnie na to, że oni zamiast wiać gdzie pieprz rośnie - kombinują jeszcze gorzej dla siebie. Igrają z ogniem. Mam świadomość, że to celowy scenariusz, by Jędrka wkurzyć :lol: i przełączam na coś innego. Nie udowadniam sobie jaki jestem twardziel.
Zdecydowanie na dziś wolę filmy przyrodnicze, historyczne, dokumentalne.
W Twoim myśleniu na trzeźwym szlaku mamy sporo punktów wspólnych. Ja jednak te kierunki wziąłem z doświadczeń Wspólnoty AA i jej programu zdrowienia.
Witaj wśród swoich. :-BD
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: Killgrave

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/08 19:50 #19 przez szekla
szekla odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
Witaj :czesc:
Wprowadziłam się do Mamy jak leżała chora na raka kręgosłupa. Czułam się wtedy bardzo potrzebna, może nawet ważna :-? Opieka nad Nią dawała mi spełnienie. Nie przeszkadzało mi codzienne wstawanie rano po świeże bułeczki i codzienne też gotowanie krupniku, bo tylko to chciała jeść. Szanowałam Jej zachcianki bo wiedziałam, że jest chora i jaki ból Jej towarzyszył, choć za wszelką cenę nie chciała tego okazywać.
Właśnie wtedy wypełniałam swoją alkoholową pustkę. Mama umarła a pustka została. Jak żyła nie chodziłam na żadne mitingi bo miałam bliską osobę, która potrzebowała opieki. Po śmierci też nie chodziłam, bo po co? przecież jestem silna. Aż znowu zaczęłam chlać, mimo radości z każdego trzeźwego dnia.
Teraz śmiało powiem, że jak Mama chorowała to ja uciekłam do Niej wraz ze swoją chorobą, bo ona będzie ze mną tam gdziekolwiek się pojawię. Wiem też, że Mama nie zachorowała w dniu mojego przyjazdu. Ten wcześniejszy okres ja po prostu przepijałam wiedząc o tej chorobie.
Myślę, że Twoja Babcia też choruje dłużej niż te 90 dni.
To tylko takie podobieństwo sytuacji, którym się z Tobą dzisiaj dzielę. Może coś z tego weźmiesz dla siebie.

Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: Inc22

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/11 20:15 #20 przez Moni74
Moni74 odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
Witaj :czesc:
Jestem Monika alkoholiczka.

Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/11 22:01 - 2018/12/11 22:06 #21 przez samsal
samsal odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)

Inc22 napisał: Walkę uznaję za zwycięską i już tłumaczę, jak do tego doszłam. Nie chcę się tu chwalić niesamowitą siłą woli, to kwestia pewnych priorytetów i zasad. Nie na każdego musi to działać.

Cześć Inc'o. Gratuluję tych dni bez alkoholu. To wielkie zwycięstwo. Każdy kto zaprzestał picia, choćby na krótko, wie ile to wysiłku. Jednak myślę że samo niepicie to nie wszystko. Oczywiście wielu jest takich którym to wystarczyło i niepiją latami. Uprzedzam że to o piszę to moje doświadczenie a nie krytyka. O tym jak żyję teraz nie miałem pojęcia kiedyś. Wydawało mi się że wiem wszystko a nie tylko nie miałem pojęcia o życiu, ale odrzucałem każdą próbę bliskich mi ludzi. Mimo pyszałkowatości na wierzchu bardzo bałem się zmian i każde piekło było "swoim"piekłem. Zmienianie siebie byłoby udaniem się na nieznaną ziemię. Zmiany w moim życiu i przełamanie bariery strachu były poniekąd wymuszone przez chorobę. Miałem wiele wzorców zachowań, w postawach innych alkoholików AA i zmieniałem siebie przez pokorę i zgodę na zaistnienie siły większej. Tego jak dziś żyję, w tamtych, choćby najlepszych dniach, nie wyobraziłbym sobie. Brakowało kilku czynników których nieznałem. Miłości, cierpliwości, spokoju, pewności, pokory itd piłem i wszystko inne było po to by chronić picie. Dziś mam po co i dla kogo żyć i wiem że to najcenniejsze by mieć kogoś kogo wolno kochać. Kogoś kto nie odgryzie gdy mu to powiem. Moje zmiany to zasługa wielu anomimowych doświadczeń. Zapraszam na mityng.

Znasz mnie ale nie wiesz kim jestem
Ostatnia edycja: 2018/12/11 22:06 przez: samsal
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: Asia

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/12 22:18 #22 przez siwy
siwy odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
Gratuluję i konsekwencji życzę na trzeźwym szlaku.

Kiedy myślisz, że już nie możesz to nie musi oznaczać, że nie możesz, kiedy myślisz, że możesz, to równie dobrze możesz się mylić. Mów swoim myślą sprawdzam, ponieważ, to nie myśli budują nasze życie, ale nasze dzialania lub ich brak.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Toothy
2018/12/12 22:42 #23 przez Toothy
Toothy odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
Cześć,
Podziwiam Cię ze tyle wytrzymujesz i gratuluje Ci , oby tak dalej trzymam mocno kciuki
Chciała bym bardzo sobie tez sama z tym poradzić mam nadzieje ze mi się uda

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/13 07:51 #24 przez siwy
siwy odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)

Toothy napisał: Cześć,
Podziwiam Cię ze tyle wytrzymujesz i gratuluje Ci , oby tak dalej trzymam mocno kciuki
Chciała bym bardzo sobie tez sama z tym poradzić mam nadzieje ze mi się uda

Toothy ja nie poradziłem sobie sam i wiekszość osób trzeźwiejących na tym forum.
Ja wiele razy, żeby nie powiedzieć setki razy chciałem przestać pić i dawałem rady przestać, problemem był fakt, ze znów zaczynałem. Przestawałem i zaczynałem.
Aż wreszcie udałem się po pomoc i od tego czasu jestem trzeźwy i szczęśliwy.
Tak więc poprosić o pomoc o fachową pomoc to nie wsytd, nawet bym powiedział nasz obowiązek, bo przeciez chodzi o nasze życie o jakośc tego życia.
Więc powodzenia Ci życzę i mądrych wyborów.
Podziwiam Inc22 i gratuluję jej tak świadomego działania jednocześnie wiem, że osób takich jak ona jest niewiele powiedziałbym bardzo niewiele.
Oczywiście wybór jest Twój.

Kiedy myślisz, że już nie możesz to nie musi oznaczać, że nie możesz, kiedy myślisz, że możesz, to równie dobrze możesz się mylić. Mów swoim myślą sprawdzam, ponieważ, to nie myśli budują nasze życie, ale nasze dzialania lub ich brak.
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: andrzejej, Tsubasano, Zakapior, Toothy

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/13 08:13 #25 przez siwy
siwy odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
PS.
Wiesz co mi przeszkadzało iść po pomoc. Moja duma, moje ego, byłem zbyt dumny, zbyt ambitny, aby kogokolwiek poprosić o pomoc.
Na szczęście lepiej później niz wcale zrozumialem, że to droga do nikąd i muszę chcę odnaleźć w sobie pokorę, aby powiedzieć nie potrafię, nie umiem sam proszę pomóżcie mi.
I od tego momentu zaczęły się czary w moim życiu oczywiście popartne były onbe cięzką pracą, ale okazalo się, że potrafię i że umiem jedyny warunkiem była praca w grupie i z terapeutką.
Tak to było u mnie.

Kiedy myślisz, że już nie możesz to nie musi oznaczać, że nie możesz, kiedy myślisz, że możesz, to równie dobrze możesz się mylić. Mów swoim myślą sprawdzam, ponieważ, to nie myśli budują nasze życie, ale nasze dzialania lub ich brak.
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: andrzejej, Zakapior, Gosiax, Toothy

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • KrzysM
2018/12/13 08:21 #26 przez KrzysM
KrzysM odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
Witaj Inc @};-

Gratuluję decyzji i pójścia trzeźwą drogą. %%-

Pozdrawiam Krzysiek alkoholik @};-

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/16 20:56 #27 przez Inc22
Inc22 odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
Setny dzień. Samopoczucie idealne. Pojechałam dzisiaj na jarmark świąteczny, wiadomo, wiejski - tańce, swawole, kolędowanie, pierogi, ciasta domowej roboty, wszystko. Podchodzę do stoiska z miodami pszczelimi i z syropami ziołowymi oraz owocowymi (wiecie, takie przetwory). Kosztuję jednego, drugiego syropu.
"A może coś mocniejszego? Mamy świetne nalewki!" I pan bez pytania o zdanie nalewa mi kieliszek nalewki na malinach, poziomkach, jeżynach, pędach sosny i jagodach. Zapach słodki i oszałamiający, zapachniało mi latem tak cudownie... i wtedy poczułam też zapach alkoholu i poczułam się, jakby mi ktoś to lato wyrwał spod nóg. Wierzcie mi: ohyda. Wstrętny, ostry, przyprawiający o mdłości zapach. No na litość! Wzięłam kieliszek i podałam go siostrze, mówiąc, że nie ma mowy, ja nie piję. Siostra, która pije raz do roku spróbowała, trochę nią aż zakolebało, mówi, że świetne. Więc kupiłam dwie butelki i dałam w prezencie - jedną chrzestnemu, a drugą teściom. A sama kupiłam sobie bezalkoholowy i przepyszny syrop z czarnego bzu, dżem z malin i kompot z truskawek. Wiecie, taki co się wyjada truskawki łyżeczką. I zapłaciłam za to tyle, ile zapłaciłabym za jedną butelkę nalewki dla siebie.
I jem truskaweczki, a setny dzień opijam kompotem!
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: andrzejej, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/16 21:05 #28 przez Inc22
Inc22 odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
Ostatnio przeglądałam sobie seriale, które lubię. Nie wiem, czy zauważyliście, ale mamy bohaterów, którzy mają ewidentny problem z alkoholem. Widzieliście "Grę o tron"? Tyrion jest, wypisz wymaluj, alkoholikiem. Można to zauważyć po tym, że wstaje od rana i pije, a jak później płynie łodzią to denerwuje się bez alkoholu, potem ten alkohol inni bohaterowie mu praktycznie wyrywają z ręki.
Dr. House z kolei jest lekomanem. Niesamowite, że dojrzale i odważnie rysuje się bohaterów, których przecież definiuje coś więcej, niż ich alkoholizm. Definiuje ich spryt, humor, dowcip... a jednak gdzieś tam w tle i na nich czai się zmora uzależnienia.
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/16 21:11 - 2018/12/16 21:12 #29 przez Moni74
Moni74 odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
Inc22 proszę abyś nie tworzyła nowych wątków. Jeden użytkownik = jeden wątek osobisty. Dziękuję.

Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Ostatnia edycja: 2018/12/16 21:12 przez: Moni74 Powód: Literówka
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: Gosiax

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/16 21:13 #30 przez jeryho 1
jeryho 1 odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
Inc22 zasady tego forum są takie; jeden użytkownik = jeden temat.
i zastosowałem te zasady w swoich moderatorskich poczynaniach

tylko dzisiaj

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/16 21:24 #31 przez Inc22
Inc22 odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
Jasne, jasne. Przepraszam! :( Nie powtórzy się.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/16 21:37 #32 przez mandala
mandala odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
witaj!miło mi ja tu jestem nowicjuszką jak Ty :czesc:
Sama jednak przez 2 lata próbowałam poradzić sobie z tym nałogiem bezskutecznie dopiero terapia otworzyła mi oczy.
Czytając Twoje wpisy widzę osobę z ogromnym potencjałem działania dobrze,że idzie ono w kierunku zdrowienia.
Z mojego doświadczenia napiszę ci jednak,ze samotne zdrowienie to złe zdrowienie.Skoro istnieje tyle lat AA i sprawdza się to chyba coś w tym jest nieprawdaż?Zachęcam do spotkań z innymi uzależnionymi nikt mnie tak nie rozumie jak ludzie z takim samym problemem jak mój :grin:
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: Gosiax

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/16 21:51 #33 przez Inc22
Inc22 odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
W ogóle ostatnio udało mi się napisać krótkie opowiadanie po angielsku! I chwalili mnie native speakerzy, że nie poznaliby, że to nie jest mój rodzimy język :)
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • anikaa
2018/12/16 22:17 #34 przez anikaa
anikaa odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
witaj Inc22
Mnie pomogła 24 mc terapia.Żyłam po niej trzeźwa w sumie 7 lat.
Mimo to,przyszedł moment,że znów sięgnęłam po alkohol.Teraz nie piję i trzeźwieje 9 mc, ale pomaga mi w tym AA,inni trzeźwi alkoholicy i grupa terapeutyczna.Z nimi czuje się bezpieczna i mogę przepracować to, co pominęłam za pierwszym razem.
Kiedy byłam sama, potrafiłam przestać pić na krótko, na parę miesięcy, ale zawsze coś powodowało,że znowu kupowałam alkohol.
Życzę Ci wytrwałości i trzeźwości.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/12/17 00:05 - 2018/12/17 00:09 #35 przez Inc22
Inc22 odpowiedział(a) w temacie Udało mi się! I poradziłam sobie prawie sama :)
Obejrzałam interesujący film. Horror, jeśli można to tak nazwać (ale nie ma scen typu jump-scare, w sensie, nic na nas nie wyskakuje z "buuu!"). Nazywa się "Babadook" i jest naprawdę dobry.

Poniżej streszczę jego fabułę i dodam moje przemyślenia, jednakże zrobię to tekstem w kolorze naszego forum, żeby nikomu nie zdradzić, kiedy sam obejrzy. Kto chce wiedzieć - wystarczy, że zaznaczy tekst.

Pewna kobieta traci męża w dniu narodzin swojego syna. Nie może pogodzić się z jego utratą. Pewnego dnia znajduje podejrzaną książkę w domu o strasznej treści. W książce przedstawiony jest tytułowy Babadook, okropny potwór. Rozkazuje wpuścić się do środka i mówi: nie możesz się mnie pozbyć. Próby zniszczenia książki spełzają na panewce, ona zawsze wraca. Syn głównej bohaterki jest nerwowy i robi dziwne rzeczy, bywa agresywny i nieobliczalny. Ludzie odwracają się od kobiety, ze względu na jej dziecko i jego zachowanie. Wkrótce Babadook opętuje główną bohaterkę, która zaczyna zachowywać się w bardzo zły sposób. M.in. morduje swojego psa i próbuje zabić syna. Jednak miłość do dziecka sprawia, że Babadook opuszcza jej ciało i chowa się w piwnicy. W końcowej scenie bohaterka schodzi do piwnicy, żeby "nakarmić" potwora robakami. Jednak teraz są szczęśliwi, ale wiedzą, że się go nigdy nie pozbędą.

Moim zdaniem jest to film o alkoholizmie. Dlaczego?
- Główna bohaterka narzeka na problemy ze snem i spóźnia się do pracy, usprawiedliwia, że niby syn był chory,
- Siostra bohaterki się od niej dystansuje,
- Dziwne, agresywne zachowania dziecka można uzasadniać faktem, że obserwuje matkę-alkoholiczkę,
- Dziecko w pewnych momentach ucieka od matki, boi się jej,
- W chwilach "trzeźwości" od opętania, kobieta próbuje wynagradzać wszystko dziecku, kupuje mu lody, robi pyszne jedzenie,
- W momencie, w którym kobieta pozbywa się Babadooka, zaczyna wymiotować,
- Ma urojenia, widzi i słyszy straszne rzeczy,
- Matka zabrania synowi mówić o Babadooku komukolwiek, zabrania też dzwonić do innych, kiedy dziecko czuje się zagrożone, zabrania o tym opowiadać,
- "Babadook" jest imieniem, którym dziecko może nazywać alkoholizm matki, jego dziecięcym wytłumaczeniem, kiedy widzi mamę w innym stanie,
- Dziecko mówi mamie, że nie chce, by Babadook ją zabrał,
- Podobnie jak alkoholizmu, Babadooka nie można się pozbyć, ale nie można mu pozwolić, by nami zawładnął,
- Jest scena, w której matka wydłubuje ze swojej zupy kawałki szkła. W talerzu dziecka szkła nie ma. Matka pyta go, co to ma znaczyć, a on mówi, że to Babadook. Akt jedzenia jest moim zdaniem aktem picia przez matkę,
- Matka mówi synowi, że może zobaczyć Babadooka, kiedy będzie starszy


Ot, takie moje przemyślenia. Polecam wszystkim film!
Ostatnia edycja: 2018/12/17 00:09 przez: Inc22

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.