Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

TEMAT:

Starczy, dość! 2018/02/14 19:58 #71

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 19356
  • Otrzymane podziękowania: 31619
I ja to potwierdzę, bo nie smakuje. Wiedza zdobyta na terapii, ta której nie chciałam zapisać sobie w głowie przy każdym kolejnym chlaniu wraca ze zdwojoną siłą. Mówiąc krótko terapia nie wyleczy ale skutecznie odbierze komfort picia.
Bardzo fajnie do tego podchodzisz, że wierzysz, bo takie podejście to szansa na sukces, na szczęśliwe życie %%-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): lukasz1123

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/15 07:23 #72

  • lukasz1123
  • lukasz1123 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 546
  • Otrzymane podziękowania: 1076
Witaj

Tak podchodzę, bo wierzę, że da się z tego dziadostwa wyjść, patrząc choćby na prowadzących terapie. To są byli alkoholicy, którzy znają problem od środka. Wczoraj np. terapeuta opowiadał epizody z życia, kiedy pił. Ja mogłem to skwitować tylko po cichu: jakie to prawdziwe, ja sam się tak zachowywałem. Podam jeden przykład: byłem u kogoś, gdzie była mała impreza, oczywiście wóda, czy piwo się lało. Ja, jako że przyszedłem już wychlany, ale po mnie widać nie było, odmówiłem picia, bo "nie chcę, nie mam ochoty" i inne bzdury. W moim mniemaniu wyszedłem na tego, co jednak nie pije jak chce (heheh), ale po przyjściu do domu, wytrąbione, co było i bomba na całego. Takie zachowanie miał każdy alkoholik, tak jak i terapeuta.
Wczoraj, gdy przyjechałem do domu po terapii wchodzę do pokoju, a tam stoi gad na stole... Zostałem postawiony przed faktem, ponieważ szwagierka przyjechała do żony z okazji walentynek. No ale posiedziałem chwilę z nimi i poszedłem do komputera. Powiem, że nawet picie gada mi nie przeszkadzało, bo nie chciałem się napić, a nawet gdyby, to po co robić sobie smak, ale nie chciało mi się słuchać opowieści dziwnych tresci po wódce. Odwiozłem po wszystkim szwagierkę do domu, zasmrodziła mi wódką samochód i w gruncie rzeczy śmiać mi się chciało z nich, bo rano będą zdychać, jak koty, a ja wstanę świeżutki, jak bułeczka, no i tak było.
Reasumując, po wczorajszej wizycie, co raz bardziej przekonuję się, że nie chcę pić, bo nie jest to do niczego potrzebne, aczkolwiek trzeba być czujnym i nie popaść w euforię, czy tzw. miodowy okres i się pilnować.
Zdrówka życzę!
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, andrzejej

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/15 07:56 #73

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 19356
  • Otrzymane podziękowania: 31619
Cześć
Bardzo dużo w Twoim poście widzę siebie. Ten śmiech, te odwożenie, te nieodczuwanie picia za ścianą.
To tak nie działa, nie jest to obojętne choć w danej chwili możesz czuć się bardzo dobrze, z nutką triumfu.
Jednak psychika zbiera owoce takich sytuacji, zapisuje w podświadomości, która za jakiś czas może eksplodować w znaczny sposób, co nie musi skończyć się zapiciem ale zapewne odbije się na samopoczuciu.
Alkoholik jest związany jakąś niewidzialną gumą z alkoholem. Im dalej ta gumę odciągniesz tym lepiej, bezpieczniej, bo nie przetniesz jej niczym, ani nożem, piłą, laserami, płomieniami. Jest z Tobą, ze Mną, nierozerwalna. A ponieważ jest elastyczna to Ty możesz regulować jej długością, odległością, dystansem... Ciebie od alkoholu.
Tu właśnie mówię też o sobie, bo pozwalałam na picie w moim domu. U mnie kończyło się to ciągami.

Myślę, że to bardzo dobry temat aby podzielić się tym na kolejnej terapii. Opowiedzieć o wydarzeniach i o tym jak się z tym czułeś. Choroba jest bardzo podstępna a Twoja radość, która też zapachniała pychą, tez jest pozorna.
Przemyśl to :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): Marta74

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/15 09:34 #74

  • lukasz1123
  • lukasz1123 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 546
  • Otrzymane podziękowania: 1076
Nie byłem zadowolony tym, że wódka była na stole, ale co miałem zrobić? Oprócz żony, Was i terapeutów nikt nie wie, że się leczę. Na razie nie wie. Nie chciałem robić już hałasu, wyszedłem z psem na dwór, posiedziałem przed kompem i czekałem, aż się to skończy i obiecałem ją odwieźć do domu, bo nie chciałem innych wizyt. Mi nie było do śmiechu jak to zobaczyłem, dopiero jak się położyłem do wyrka, to uśmiechnąłem się sam do siebie, że ja rano wstanę ok i to, że kolejny dzień będzie zaliczony na trzeźwo. Być może zinterpretowałaś to jako pychę, ale w sumie to była radość z dobrze zakończonego dnia. I nie była pozorna, tylko jak najbardziej szczera. Dla mnie i nikogo więcej.
Wiem o tym, że dom powinien być wolny od gada, że trzeba unikać miejsc i towarzystwa z alkoholem, ale jest to czasem niemożliwe do zrobienia. Właśnie po to się uczę na terapii, żeby radzić sobie z tymi pokusami. Banalny przykład, to zakupy w sklepie. Byłem dzisiaj przy kasie i za ladą ściana wódki - do wyboru, do koloru. Normalnie pewnie bym coś kupił, ale na tym etapie jestem w fazie rozwodu i wiem, że gdybym kupił i wypił, to jest duża szansa, że wpadnę w ciąg, a tego nie chcę kolejny raz przechodzić. Poza tym mam zobowiązanie wobec ośrodka no i co najważniejsze, to chodzi o mnie.
W piątek idę na grupową, ale o tych sytuacjach porozmawiam sobie na indywidualnym spotkaniu, bo nie chcę zaburzać programu.
Co do dystansu... Ja nie jestem w stanie wyeliminować alkohol z życia. Ja się muszę nauczyć żyć obok niego, obojętnie przechodzić i nie dać się w niego wmanewrować za wszelką cenę, bo cena za napicie się może być najwyższą, jaką się zapłaci.
Dzięki za wszelkie uwagi, jeśli widzisz gdzieś błędy popełniane przeze mnie, to oczywiście chciałbym o nich wiedzieć i je korygować, bo co jak co, ale wolę się uczyć na błędach innych, niż swoich.
Zdróweczka!

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/15 10:56 #75

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Alkoholiczka
  • Alkoholiczka
  • Posty: 7699
  • Otrzymane podziękowania: 13587
Lukasz, ale masz tez prawo oczekiwac wsparcia ze strony zony. Porozmawiaj z nia. Jesli chce sie napic niech to robi poza domem, a juz na pewno na poczatku drogi. Moze wystarczy szczera rozmowa, zapoznanie z tematem, prosba o pomoc i zrozumienie?
Nie, terapia nie jest po to zebys sobie radzil w sytuacjach kiedy butelka stoi na stole!
Terapia jest po to, zebys zmienial siebie i swoje zycie, zebys wrocil do spoleczenstwa nie odczuwajac zalu po stracie alkoholu, zebys czul, ze nie potrzebujesz tego trunku do szczescia, zebys mial narzedzia w momencie nawrotu.
Pozdrawiam @};-
"Jeśli ci się nic nie chce, to wypij dużo wody. Będzie ci się chciało sikać"

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/15 12:25 #76

  • lukasz1123
  • lukasz1123 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 546
  • Otrzymane podziękowania: 1076
Mam nadzieję, że to była sytuacja awaryjna, która zdarzyła się tylko raz, za każdym innym będę wyganiał z domu i tyle. Żona wie, jak się będzie zachowywać to od niej zależy, ale wie też na pewno, że ja drugi raz nie popuszczę.
Tu troszkę na Twoje zdanie o powrocie do społeczeństwa, to poczułem się jak jakiś odrzutek, który był, albo jeszcze jest na bocznym torze. Otóż nie, nie czułem się jakoś gorzej, czy na boku, ani jakoś aspołeczny. Nie zamykałem się w domu i nie nie wychodziłem do ludzi. Terapia ma mi pomóc właśnie temu, bym nie musiał potrzebować alkoholu w ogóle, bo jest już za późno na ograniczenia spożycia.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/15 15:05 #77

  • lukasz1123
  • lukasz1123 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 546
  • Otrzymane podziękowania: 1076
Trochę z innej, ale podobnej beczki.
Otóż rzuciłem papierosy ponad 10 lat temu, picie rzucam teraz... Moje pytanie: czym zastapić te luki? Od wczoraj chodzą mi fajki po głowie, ale wiem, że jak jednego fajka wypalę, to jest po mnie, tak samo, jak wypiję jeden kieliszek... Nie wiem, czy tylko ja tak mam. Słyszałem od jednej terapeutki, że niektórzy rzucali alkohol na rzecz marihuany, a to nie wchodzi w grę, bo z jednego gówna pakować się w kolejne gówno, to paranoja. Macie jakieś pomysły? Pogoda też nie sprzyja, by zająć się czymś, a roboty mam na prawdę dużo do zrobienia, ale mi się jakoś nie chce, robię tylko podstawowe rzeczy. Mam nadzieję, że to przejdzie, że ten marazm zginie i odzyskam dawną werwę, chęci i nowe pomysły do realizacji. Tymczasem dziękuję za wszelkie pomysły.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/15 15:10 #78

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3824
  • Otrzymane podziękowania: 6309
Sztuka polega na tym, żeby nie zastępować ich niczym i zyć bez nich. Na początku warto zadbac o to, aby nie mieć nadmierneo pragnienia - pić dużo wody, soki, nie być głodnym. Możesz zająć się tym, co masz do zrobienia, a jak iszesz masz tego dużo.
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/15 15:22 #79

  • Ppludrok
  • Ppludrok Avatar
  • Gość
  • Gość
Łukasz, to jest temat kluczowy! Ja nie palę od ponad roku, rzuciłem 3 miesiące przed piciem. Gdybym zapalił to bym wypił. Gdybym wypił to bym zapalił. Po prostu poczucie winy i wyrzuty sumienia by mnie do tego zmusiły. A więc nie piję, nie palę, nie biorę. Mój brat rok temu, razem ze mną postanowił rzucić picie. Jego kumpel rzucił picie na korzyść maryśki. Z sukcesem rzucił picie, wpadł w maryśkę. Mój brat wtedy zaczął jarać, palił fajki, pił. Całe szczęście ogarnął się i z maryśki wyszedł. Pije nadal...
No. To by było na tyle.
Coś tam trzeba robić ale nie wymagaj od siebie za dużo na początek. W sumie to nic od siebie nie wymagaj :) Znam opowieści ludzi, którzy z jednego uzależnienia wpadali w drugie i co z tego, że nie pili jak zaczęli spotykać się dla seksu np i rodziny się porozpadały. Ja zawszę musiałem coś robić i ciągle czymś sobie te uczucia regulować a chciałbym aby właśnie tego zastępnika nie było. Życie, takie zwykłe, ludzkie życie jest dobrym zastępnikiem picia. Chciałbym się nauczyć żyć. Spójrz na wątek Wery, znajdziesz tam sporo inspiracji. Sport np jest OK.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/15 15:22 #80

  • lukasz1123
  • lukasz1123 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 546
  • Otrzymane podziękowania: 1076
No nic. Właśnie wychodzę i do roboty, bo faktycznie głupoty do łba przychodzą. Dzięki :)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/15 15:39 #81

  • Pinek
  • Pinek Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 172
  • Otrzymane podziękowania: 266
Ja proponuje rozwijać swoje pasje, zainteresowania, hobby etc. Są nieszkodliwe a pozytywnie wpływają na człowieka.
" Ten, który potrafi cieszyć się życiem, nie musi otaczać się bogactwami "

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/15 19:00 #82

  • lukasz1123
  • lukasz1123 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 546
  • Otrzymane podziękowania: 1076
Uff!!! Głupota przeszła, a to najważniejsze. Dzień się kończy, nie wychlane, nie zapalone i tak codziennie. Nigdy nie myślałem, że tak się trzeba będzie pilnować. Od dłuższego czasu pilnowałem, by wódzisko było na pokładzie, a nie jej brak.
Do Pinek: masz rację, bo w moim przypadku wystarczy się wziąć do codziennej roboty. Mam tyle zaległości, że się w głowie nie mieści. Dotychczas było tak, że praca, praca w domu (tylko to, co było minimum) i wódka, bo po pijaku też wszystko porobiłem, a miałem taki schemat, by dobrze wymierzyć chlanie. Kończyłem z reguły ze sobą, jak już byłem bezpiecznie w domu, nie musiałem nigdzie jechać, nic więcej robić. Z reguły komputer, naszykowane jakieś jedzenie, piwo koło łóżka, bo wóda już wypita (nikt nie widział i pasuje) i jakiś film, gdzie z reguły obejrzałem kilkanaście minut i zasypiałem. Dziś jest inaczej, cały czas jakoś dziwnie, bo na trzeźwo.
A od jutra kolejny dzień walki, a po południu terapia, coś nowego się dowiem, by z gadem dawać sobie radę. Zdrówka!
Za tę wiadomość podziękował(a): Ppludrok

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/15 20:14 #83

  • Waldek
  • Waldek Avatar
  • Gość
  • Gość
Jak przestaniesz walczyć z tym "gadem",będziesz zwyciężał.Życzę Ci tego z całego serca %%-

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/15 20:23 #84

  • lukasz1123
  • lukasz1123 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 546
  • Otrzymane podziękowania: 1076
Waldek, ja nie walczę z wódką, tylko walczę o to, by znowu żyć jak człowiek, a nie jak szmata. Dzisiaj właśnie przewalczyłem to, co pisałem. Wódki nie piję, bo wiem, że mnie pokona. Ile razy ja ją lałem w mordę, a ona mnie o ziemię? Nie zliczę tego. Zdrów!

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/17 23:40 #85

  • Anna27
  • Anna27 Avatar
  • Gość
  • Gość
Łukasz tu używając słowa ,,walka" ma na myśli zmagania, działania, starania, o lepsze, normalne życie i lepszego siebie. A że nie jest to łatwe, nazywa to ,,walką". Przynajmniej ja to tak rozumiem i w takim kontekście ja też czasami używam tego słowa :)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/18 05:45 #86

  • AniaKr
  • AniaKr Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 821
  • Otrzymane podziękowania: 1674
Ja również zrozumiałam to jako walkę o siebie i o życie bez wódki. Za co trzymam kciuki i dziś nie pijemy, prawda? zwyciesteoe pogody ducha Łukaszu %%-
"Wiele dni, wiele lat czas nas uczy pogody. Zaplącze drogi, pomyli prawdy, nim zboże oddzieli od traw..."

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/18 08:26 #87

  • lukasz1123
  • lukasz1123 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 546
  • Otrzymane podziękowania: 1076
O takiej walce właśnie piszę. Z wódką nie dam rady, bo nie mam silnej woli. Ja ją kiedyś straciłem, nie wiem kiedy. Teraz by nie pić, używam innych narzędzi. Przede wszystkim tego, że wszystko przede mną, tzn. picie na umór, denaturat, zlane spodnie, utrata wszystkiego i wszystkich. Albo normalne życie, jak człowiek. Wybieram to drugie.
Kolekne narzędzie to wiedza i doświadczenie nie pijacych. Trzeba to wykorzystać, by nie uczyć się na swoich błędach. Mam nadzieję że dzisiejszy dzień skończę na trzeźwo, a o jutro będę się martwić jutro. Zdrowia!
Za tę wiadomość podziękował(a): Pinek, Anna27

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/18 09:05 #88

  • Waldek
  • Waldek Avatar
  • Gość
  • Gość

A od jutra kolejny dzień walki, a po południu terapia, coś nowego się dowiem, by z gadem dawać sobie radę. Zdrówka!

Łukaszu,ja nie powiedziałem żebyś przestał walczyć z wódką,wiadomo bowiem,że jakakolwiek walka z nią z góry skazana jest na niepowodzenie.Ja odniosłem się do "gada",z którym nie warto walczyć.Warto pogodzić się z faktem,że niewątpliwie-JESTEM ALKOHOLIKIEM,UŚWIADOMIĆ sobie ów fakt,ZAAKCEPTOWAĆ i zacząć DZIAŁAĆ w tym względzie,kontynuując tzw cykl ZDROWIENIA.
Życzę konsekwencji w działaniu,a wówczas ów "gad" nie będzie drążył i wzbudzał w Tobie niepokoju.Powodzenia %%-

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/19 17:27 #89

  • lukasz1123
  • lukasz1123 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 546
  • Otrzymane podziękowania: 1076
Witajcie!
Mam pytanie do Was, a mianowicie chodzi mi o sen. Nie piję nic prawie 2 tygodnie, a od tygodnia chodzę taki śpiący, że aż strach. Łącze to z odstawieniem, mam nadzieję, że nie jest to związane z cukrem, który mógł się zmienić od nie picia. Czy ktoś z Was miał przeboje ze snem po takim czasie? Dzięki za odpowiedzi.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/19 18:13 #90

  • Namika
  • Namika Avatar
  • Gość
  • Gość
Ja tak miałam, dopiero od kilku dni wracam do normy, spałam po 10 godzin a i tak byłam niewyspana, chodziłam jak zombie

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/19 18:20 #91

  • Marta74
  • Marta74 Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • Dobry Duszek
  • Posty: 2344
  • Otrzymane podziękowania: 1996
Ja też na początku ,tylko bym spała,po jakimś czasie mi przeszło :) A swoją droga cukier warto zmierzyć,tak dla spokojności.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/19 20:10 #92

  • lukasz1123
  • lukasz1123 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 546
  • Otrzymane podziękowania: 1076
Mam nadzieję, że to przejściowe. Chociaż jak sięgnę pamięcią, to nawet jak byłem względnie trzeźwy, to rzucałem się w łóżku jak sprężyna. Teraz przynajmniej przyłożę głowę do poduszki i śpię. Ech, wódka...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/19 21:39 #93

  • Anna27
  • Anna27 Avatar
  • Gość
  • Gość
A miałeś może też problemy z bezsennością? Mnie to dobijało najbardziej przez pierwsze tygodnie. Że była taka huśtawka - raz ,,śpiączka", raz cała noc przekręcania się z boku na bok.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/20 08:00 #94

  • lukasz1123
  • lukasz1123 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 546
  • Otrzymane podziękowania: 1076
Kiedyś miałem tak, że nawet jak się polozylem bez spania, to nie mogłem usnąć. Później na studiach mialem przygodę z białym proszkiem i się "unormowało".

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/20 19:49 #95

  • Namika
  • Namika Avatar
  • Gość
  • Gość
Ja jak piłam to bardzo mało spałam, wieczorem picie na godziny żeby wytrzeźwieć do rana, w nocy budziłam się ok 3-4, a o piatej pobudka do pracy. Ciągłe niewyspanie, dziś zastanawiam się jak ja tak mogłam ciągnąć. Po odstawieniu mogłabym spać i spać, teraz się normuje, budzę się wyspana, jest coraz lepiej.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/20 20:18 #96

  • lukasz1123
  • lukasz1123 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 546
  • Otrzymane podziękowania: 1076
Ja ogólnie po wódzie spałem, ale to był do dupy sen i rano zawsze wstawalem slaby, dodatkowo kac. Teraz śpię w miarę dobrze, śnią mi się pierdoły i o dziwo nic o chlaniu. Może jeszcze przyjdzie na to czas.
Tak abstrahując od snu to czuję, że slabnę... Tak mi się przynajmniej wydaje. Jutro mam spotkanie, w piątek dwa razy bo indywidualnie i grupowa. I od piatku do środy to jest 5 dni, strasznie dużo. Nie zlamalem się, ale po głowie krążą myśli, by może coś wypić, ale tylko przy specjalnej okazji. Nie w tygodniu, nie nawet przy weekendzie. W kwietniu idę na osiemnastkę i roi się we łbie plan. Z jednej strony wszystko przemawia za tym, by spróbować, może się uda wypić tylko tam, a później kiedyś tam za jakiś czas, może wcale. Z drugiej strony mam słowa terapeuty, że się nie uda. Wpadnę w ciąg i po ptokach. Fajnie jest teraz, bo kontroluję codzienność, wstaję jak biały człowiek, jednak ta pustka sie odzywa i chce przejąć kontrolę. Szkoda mi marnować dwóch tygodni trzeźwości, bo nie łatwo mi przyszły, ale kusi gadzisko obrzydłe, jak nie wiem. Na razie trzymam się w postanowieniu i nie piję. Mam nadzieję, że jutro dostanę kolejny zastrzyk motywacji i jakoś przepękam kolejny dzień na sucho.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/21 06:15 #97

  • Namika
  • Namika Avatar
  • Gość
  • Gość
Najważniejsze to żebyś nie napił się dzisiaj i na dzisiejszym dniu się skup, nie na osiemnastce, za miesiąc czy urodzinach za rok, na tym co dzisiaj, a dzisiaj postaw sprawę jasno NIE PIJĘ i koniec, wytrwam do końca dnia. Wierze, że dasz radę, dałeś przecież przez dwa tygodnie to i dzisiaj się uda. Trzymam za ciebie zwyciesteoe

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/21 06:29 #98

  • lukasz1123
  • lukasz1123 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 546
  • Otrzymane podziękowania: 1076
Dzisiaj wstałem rano o 6 do pracy i tak sobie myślę, że jednak warto.
Przychodzą różne myśli, pewnie jest to wpisane w ryzyko. Dziś spotkanie. I dobrze.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/23 06:13 #99

  • Namika
  • Namika Avatar
  • Gość
  • Gość
Lukasz1123 coś cie tutaj wczoraj nie było, :-? proszę mi się szybko z raportem stawić.
Jak sobie radzisz? Mam nadzieję że dziś znów zaczynasz swoje 24h.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/24 16:47 #100

  • Paul 36
  • Paul 36 Avatar
  • Gość
  • Gość
Cześć
Ja tam żadnym przykładem nie jestem ale co mogę doradzić do tematu bezsenność to mi pomaga sport. Jak długo nic nie robiłeś to na początek wystarczy lekko pobiegać do tego odpowiednią dieta i będzie ok. Tylko uważaj żeby za dużo tej energii nie było bo się może skaczyc źle , czyli zapiciem Wiem co mówię
Pzdr

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/24 16:56 #101

  • lukasz1123
  • lukasz1123 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 546
  • Otrzymane podziękowania: 1076
Namika:
Jestem, nie piję, czytam sobie. Dzisiaj mam kryzys. Chce mi się pić jak diabli, ale nie dam się; jestem w tej chwili w pracy, mam nadzieję, że na fajrant będę bezpieczny i dojadę do domu i pójdę do wyra.
Zresztą szkoda mi tych prawie 3 tygodni... za dużo mnie to kosztowało.
Paul36
Sen wraca do normy, więc nie jest źle, gorzej jest z chęcią, ale też daję radę. Niedługo mam wejść na kolejną terapię, wiec będzie kolejna porcja informacji do walki nad i ze sobą.
Pozdrawiam

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/24 17:12 #102

  • Namika
  • Namika Avatar
  • Gość
  • Gość
Lukasz1123 wierzę że dasz radę byleby dotrwać do końca dnia

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/24 19:23 #103

  • Paul 36
  • Paul 36 Avatar
  • Gość
  • Gość
Właśnie szkoda tych 3 tygodni , puzniej kończy się ciągiem. Puzniej się żałuję wszystkiego , kac moralny bóle brzucha wszystko do upy . Od początku w męczarniach
Trzymaj się, nie pij
Pzdr

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/24 21:18 #104

  • lukasz1123
  • lukasz1123 Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 546
  • Otrzymane podziękowania: 1076
Dziś mija trzecia sobota pod rząd, kiedy jestem trzeźwy. Jest to dla mnie nie do pomyślenia, że tak długo wytrzymałem. Mimo pokus, dzisiaj skończę dzień jak wczoraj. Jestem zmachany i ide za godzinę do wyra.
Taka mała refleksja: zmarła Agnieszka Kotulanka, która cierpiała na alkoholizm. I mimo, że jest mało informacji nt. przyczyn, można się domyślać, że zadusił ją gad z butelki. I tu ku przestrodze wszystkim i mi także... Jak mówił mi terapeuta: to, że nie piłeś denaturatu, że nie straciłeś domu i rodziny, to wszystko jest przed tobą. Nie znalazłeś się w ośrodku bez przyczyny, miej to na uwadze.
Dziś mnie mocno przydusiło, ale opuściło i zakończę raczej dobrze. Pozdrawiam

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Starczy, dość! 2018/02/24 21:38 #105

  • Namika
  • Namika Avatar
  • Gość
  • Gość
Tak też zobaczyłam informację o jej śmierci. Na myśl cisnie się pytanie czy nie było nikogo kto by jej pomógł. Ale prawda jest taka że pomóc mogła sobie tylko ona sama. I tyczy się to każdego, jeśli sama nie będę chciała nikt na siłę mi nie pomoże, choćby nie wiem co robił. Lukasz1123 bardzo ucieszył mnie twój wpis, dobrej spokojnej nocy i do jutra.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.