Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

...Piękne...,Wesołe...,Bogate...,Jest Życie Siedemdziesięciolatka...

Więcej
2017/04/27 20:47 #36 przez Wera33
Witaj Waldku.
Ja pamiętam, kiedyś poszłam na to komputerowe rzucenie papierosów. Nie paliłam po tym miesiąc bo szkoda mi było tych 50 zł co zapłaciłam za to :lol: Później rzuciłam palenie na rok ale oszukiwałam się elektrycznym. Dzis palę i wiem, ze to nie mój czas na rzucenie palenia. Do tego też trzeba dojrzeć, dorosnąć, w tym przypadku jestem jeszcze w pieluchach. Pozdrawiam

Obróć twarz ku słońcu a cienie zostawisz za sobą.
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: andrzejej, Waldek

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Waldek
2017/04/27 22:34 #37 przez Waldek
Pierwszy rok mojego trzeźwienia,śmiało mogę nazwać "miodowym rokiem".Wszystko,dosłownie wszystko co spotykało mnie w przeciągu tego okresu czasu,było niezwykłe.W domu przebywałem tylko po to,aby się wyspać,odpocząć.Telewizja kompletnie mnie nie interesowała,uważałem bowiem,że to byłaby strata czasu.Tego czasu było mi po prostu za mało.To co niosło życie,czerpałem całymi garściami.Byłem tak bardzo pewny czego chcę,czego oczekuję od życia.Odwiedziłem melinę gdzie ostatnio piłem.Przekonywałem mojego dobrego kolegę Romana,że obrałem właściwą drogę i bardzo chciałem wpłynąć na niego...Roman ne dał się przekonać.Od kilku lat nie żyje.Takich sytuacji było więcej...,chyba chciałem uzdrowić cały świat...Wzbudzone było we mnie ogromne pragnienie pomagania innym.Mając niecały rok niepicia-4-go stycznia 1992r. zawarliśmy z wybranką mojego serca-Ewuńcią,związek małżeński.Ja wiedziałem,ze można na mnie liczyć,wiedziałem czego oczekuję od życia,jakie są me pragnienia.Czułem,że byłem gotowy założyć rodzinę,wziąć za nią pełną odpowiedzialność.Ewuńcia była bardzo lubiana w Klubie Abstynenta,ona po prostu dała się lubić.Bardzo mnie wspierała...Wspieraliśmy się nawzajem.Byliśmy jak papużki nierozłączki-wszędzie razem.Ślub nasz odbył się w Ostrowie Wlkp.-tam gdzie mieszkali Ewy rodzice.Na przyjęciu weselnym był alkohol,ale wówczas kompletnie mi to nie przeszkadzało,alkohol był mi całkowicie niepotrzebny,ja jego po prostu nie widziałem...Czułem,że jestem otoczony szczególną opieką.Następnego dnia,jechaliśmy do Świnoujścia,gdzie wieczorem,w Klubie Abstynenta odbyła się wspaniała uroczystość poweselna...Ewa,moja żona była b. ważną cząstką Naszego Klubu.Ogromnym naszym pragnieniem,było mieć dziecko...Jak wielka była radość kiedy okazało się,że w marcu 1993 roku moja żona zaszła w ciążę.Jakiż ja byłem dumny-BĘDĘ TATĄ!!! Ewuńcia od 6-go grudnia przebywała w szpitalu,była na podtrzymaniu ciąży.28 grudnia,o czwartej rano,żona poinformowała personel szpitala,że zaczęły odchodzić jej wody płodowe.Personel nie reagował jak powinien,czekał do godz. ósmej aż będzie zespół lekarzy.Wykonywali jej sztuczne rozwarcie,narobili jej bólu chcąc aby żona urodziła w sposób naturalny.Dopiero odpowiedzialny lekarz za stół operacyjny zadecydował aby dokonać cesarskie cięcie.Marcinek przyszedł na świat o godz. 14-tej...Przyszedł na świat w ostatniej chwili,był już siny...Urodził się z rozszczepem górnej wargi i podniebienia.A później,okazało się że ma dziecięce porażenie mózgowe.Byłem bardzo dumny z tego że jestem tatą,byłem dumny,ze moja żona jest taka dzielna.Kiedy odbierałem moje ze szpitala,a było to 4-go stycznia 94r.,kiedy wziąłem na ręce naszego synka,czułem coś,czego nie da się opisać...Bardzo pomagała nam w tym czasie teściowa.Ja oczywiście skorzystałem z opieki nad żoną(L-4).Pamiętam jak dziś dzień 10 stycznia 1994r.Intuicyjnie,wstałem bardzo rano aby dostarczyć w moim zakładzie pracy zwolnienie lekarskie.Później miałem dokonać zakupów na śniadanie.Pamiętam,że bardzo się spieszyłem do domu,do moich skarbów.Pamiętam,jak karmiłem Marcinka trzymając Go na ręku.Ewuńcia patrzyła na nas z łóżka oparta o łokieć...Była usmiechnięta...I nagle całe ciało Ewy zaczęło skakać...osunęła się na łóżko w konwulsjach.Położyłem Marcinka do łóżeczka...zawołałem tesciową,zacząłem robić Ewie sztuczne oddychanie bowiem już się nie ruszała.Teściowa przejęła ode mnie ratowanie Ewuńci,a ja pobiegłem do sąsiadów piętro niżej aby zadzwonić po Pogotowie Ratunkowe.Przyjechali bardzo szybko.Lekarz-anastazjolog był niesamowity.Prawie że,dokonywał dwie czynności naraz..,sztuczne oddychanie poprzez rurkę włożoną do gardła,serię zastrzyków...A później,błyskawicznie na nosze i zanieśli Ewuńcię do karetki Pogotowia Ratunkowego.Powiedziałem teściowej,że idę do szpitala,dowiedzieć się co z Ewuńcią...Pani Ordynator szpitala poinformowała mnie,że żona przeszła przez cykl śmierci klinicznej,przywrócono jej akcję serca i że jej stan jest ciężki,że najbliższe godziny pokażą co będzie dalej...Poszedłem do domu poinformować teściową o aktualnej sytuacji.Teściowa rozpaczała a ja podtrzymywałem ją na duchu jak tylko mogłem...Kiedy rano się obudziłem i zobaczyłem,że koło mnie nie ma Ewuńci,bardzo się rozpłakałem.To nie był cichy płacz...Mnóstwo czasu spędziłem w szpitalu przy Ewuńci...Była nieprzytomna.Bardzo duzo do niej mówiłem...i w pewnym momencie lekko uścisnęła mi rękę.To była dla mnie bardzo szczęśliwa chwila...Szedłem do domu jak na skrzydłach,chcąc poinformować tesciową,że jest lepiej...cdn.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Waldek
2017/04/30 11:45 #38 przez Waldek
Do szpitala miałem udeptaną ścieżkę...Bardzo wspierali mnie przyjaciele z klubu,podtrzymywali mnie na duchu.Na trzeci dzień,helikopterem przetransportowali żonę do szpitala w Szczecinie.Towarzyszyłem Jej w drodze do karetki która miała Ją przewieźć do helikoptera.Trzymała mnie za rękę i mówiła słabiutkim głosem-to mój mąż...Płakałem jak mały dzieciak...A później,jeździłem do Szczecina do szpitala.Lekarze informowali,że mocno ucierpiał mózg podczas śmierci klinicznej i że przez jakiś czas będzie cierpiała na amnezję.Ja dużo mówiłem do Ewuńci,pragnąc w ten sposób pomóc w uaktywnianiu jej umysłu.Potrzeba było dużo cierpliwości i spokoju.Na początku lutego przewieźli żonę do szpitala w Świnoujściu.Bardzo wspierały mnie teściowa i jej siostra która przyjechała w tym celu z Warszawy.To była ogromna pomoc.Któregoś dnia,kiedy ciocia i teściowa poszły odwiedzić Ewę w szpitalu,ja opiekowałem się Marcinkiem.W pewnej chwili,przy karmieniu,troszkę się ulało pokarmu.Położyłem synka do łóżeczka.Po jakimś czasie,ponownie zacząłem karmienie,ale wogóle nie reagował,nie przyjmował pokarmu...Dziwnie zesztywniał...Jego główka,rączki,były nieruchome...Położyłem Marcinka na łóżeczko i zacząłem Go lekko masować.Poprosiłem moją mamę aby zadzwoniła na Pogotowie.Karetka zawiozła synka do szpitala.Okazało się,że ma zapalenie środkowego ucha.Jego stópki robiły się sine.Marcinek przez kilka dni przebywał w szpitalu.Ewuńcię wypisali ze szpitala w drugiej połowie lutego...Jakaż ogromna radość była wówczas w domu...Jeździłem z żoną na rehabilitację,na cykliczne ćwiczenia do szpitala.Ewa miała trudności z chodzeniem,miała zachwiania równowagi.Z początku jeździliśmy do szpitala autobusem...a później,próbowaliśmy chodzić na piechotę aby uaktywniać nogi.Idąc w stronę szpitala,Ewuncia bardzo mocno się mnie trzymała.Lecz z biegiem czasu,próbowała chodzić samodzielnie.Ja zawsze byłem w pobliżu,aby Ewuńcia czuła się bezpieczna i w każdej chwili mogła się mnie przytrzymać.Czuła się coraz lepiej...Z radością obserwowałem,jak nabierała apetytu,jak była coraz częściej uśmiechnięta.Najwspanialszym dla mnie prezentem na moją trzecią rocznicę,było to że Ewuńcia w tej uroczystości uczestniczyła.Tego dnia,było w klubie bardzo dużo ludzi...To był dla mnie niezapomniany dzień...Mówiłem z dumą-JESTEM TATA I MAM TRZY LATA.Ewuńcia była bardzo mocno we mnie wtulona...
Teściowa i jej siostra przebywały w Świnoujściu do maja 1994r.Pomoc ich była ogromna,to niewątpliwy fakt...,lecz równocześnie rozpoczęły się schody b. trudne do przebycia.Teściowa i jej siostra zaczęły mnie obwiniać mnie obwiniać za stan zdrowia Ewy...Bardzo mnie krytykowały za mój alkoholizm,że to przeze mnie Marcinek urodził się z rozszczepem i porażeniem mózgowym.Ja bardzo kochałem moje skarby...Ewuńcię i Marcinka...i właśnie dlatego,nie brałem udziału w jakichkolwiek utarczkach słownych.Wiedziałem,że Ewuńcia bardzo mnie kocha,lecz kocha również swoja mamę...i dlatego nie chciałem ranić uczuć mojej żony.Chciałem ją oszczędzać jak tylko mogłem najbardziej.Dziwiłem się tylko teściowej,że rani uczucia swojej córki.Tłumaczyłem ją w duchu-NIE WIE CO CZYNI...W pewnej chwili powiedziała mi-DZIWIĘ SIĘ ŻE JESZCZE NIE ZAPIŁEŚ...Było mi bardzo przykro...Bywały chwile,kiedy czułem się bardzo źle.Spotkania AA pozwalały mi ładować tzw. akumulatory.Pamiętam,któregoś dnia poczułem się bardzo źle psychicznie.Nie chciało mi się pić...ale na całe szczęście wiedziałem,jak działa na alkoholika choroba alkoholowa.Że wystarczy moment zapomnienia...i mogłaby stać się katastrofa.Poszedłem do Poradni Zdrowia Psychicznego i poprosiłem o natychmiastowa dawkę anticolu ponieważ dzieje się ze mną źle.Dali mi tabletkę anticolu rozpuszczoną w wodzie.Wypiłem ją i pobiegłem do ubikacji,bo chciało mi się bardzo wymiotować...,w ten sposób zareagował mój organizm na bardzo zły stan psychiczny.Poczułem ulgę,tak jakby ze mnie spadł ogromny ciężar.W tamtej sytuacji,na całe szczęście-BYŁEM KONSEKWENTNY W DZIAŁANIU. Wiedziałem,co mogłoby się ze mną stać,jakbym uległ atakowi choroby alkoholowej.Jak to dobrze mieć świadomość-KIM JESTEM...
Dzisiaj,jak rozmawiam ze sobą,jak przeprowadzam swój obrachunek moralny,to bardzo proszę siebie-WALDKU,ANI PRZEZ MOMENT NIE ZAPOMNIJ KIM JESTEŚ-ŻE JESTEŚ ALKOHOLIKIEM...
I jak mówi Desiderata-"Bądź uważny,staraj się być szczęśliwy"...cdn.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2017/04/30 17:23 #39 przez ursa
Uwielbiam w jaki sposob mowisz o zonie i synku... Ewuncia, Marcinek.
I jak pieknie wybaczasz innym jednoczesnie tlumaczac ich zachowania ^:)^
Dziekuje @};-

" Wszystko czego kiedykolwiek pragnąłeś, jest po drugiej stronie lęku"
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: tommygun, Waldek

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2017/04/30 19:53 #40 przez samsal
Witaj Waldku. Jeszcze do Ciebie nie pisałem. Jestem alkoholikiem. Podziwiam Twoje poświęcenie i zaangażowanie. Nie umię w takiej sprawie mówić o uczuciach ale coś we mnie się budzi i coś bardzo boli. To dobry ból. Taki który świadczy o rozwoju czegoś. Chciałem Ci powiedzieć jak wiele wnosi Twoja historia w moje życie. Byłem w sytuacji podobnej do Twojej żony . Przeszedłem operację do której statystyk przeżycia nie prowadzi się. Była tam i śmierć kliniczna i niedokrwienie części mózgu, A epikryza brzmiała "utrwalony niedowład lewostronny. Na logikę wierzę w to co piszesz ale emocjonalnie ???? Czy naprawdę istnieją tacy ludzie?? Kiedy po operacji leżałem bezwładny w łóżku moja ex latała na noce do innego faceta, takiego którego wcześniej nazwałem przyjacielem a szklankę jakże potrzebnej wody podało mi 10letnie dziecko. Kiedy po kolejnym szpitalu wracałem do swojego łóżka usłyszałem bym szybko się wyprowadzał bo mieszkanie już sprzedane a oni razem gdzie indziej zamieszkają. Poszedłem na mityng by kolejny raz zacząć niepicie. Pierwszy raz poczułem więź z ludźmi i miałem przez 2godziny poczucie bezpieczeństwa. Tak już mi zostało. Nadal chodzę. I fizycznie i małe moje kroczki w programie, skoro III krok uwierzyłem to robię je tak by jeśli nagle miałbym zejść, to zejść z godnością, walcząc o moje dobro. Wszak jeśli czegoś nie zdobędę to nie podzielę się tym z nikim. Ufam ludziom ale jeśli miałbym na kogoś liczyć gdy mi będzie źle, to nie wierzę. Twoja historia zaprzecza mojemu pojmowaniu ludzi. Za to właśnie Ci dziękuję teraz. :-H

Znasz mnie ale nie wiesz kim jestem
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: tommygun, Waldek, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Waldek
2017/05/04 08:15 #41 przez Waldek
Troszeczkę odpocznę od moich wspomnień...Wspomnienia nie wzbudzają we mnie niepotrzebnych emocji.Ja tego wszystkiego nie przeżywam od nowa,staram się traktować jako opowieść z życia wziętą.Lecz energii jednak potrzeba,aby te wspomnienia uruchomić...Poprzez moje wspomnienia,chcę powiedzieć,że niezależnie od tego co zgotuje tzw.los,warto trzeźwieć...i po prostu cieszyć się z życia.Dzisiaj jestem sam,rodzina się rozpadła już dawno temu.Moim wiernym towarzyszem jest mój kotek.Nazywa się Mruczek i jest do mnie ogromnie przywiązany...a ja do niego również.Jest moim przyjacielem.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Analityk
2017/05/04 13:31 #42 przez Analityk

Waldek napisał: Troszeczkę odpocznę od moich wspomnień...Wspomnienia nie wzbudzają we mnie niepotrzebnych emocji.Ja tego wszystkiego nie przeżywam od nowa,staram się traktować jako opowieść z życia wziętą.Lecz energii jednak potrzeba,aby te wspomnienia uruchomić...Poprzez moje wspomnienia,chcę powiedzieć,że niezależnie od tego co zgotuje tzw.los,warto trzeźwieć...i po prostu cieszyć się z życia.Dzisiaj jestem sam,rodzina się rozpadła już dawno temu.Moim wiernym towarzyszem jest mój kotek.Nazywa się Mruczek i jest do mnie ogromnie przywiązany...a ja do niego również.Jest moim przyjacielem.

Podrap mruczka ode mnie.
Masz 100% racji, że warto trzeźwieć i cieszyć się z życia. :grin:

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Waldek
2017/05/07 12:19 #43 przez Waldek
Wspomnień ciąg dalszy...i ostatni.
Najprawdopodobniej,teściowa zorientowała się że "przegina" i dała mi spokój.Mało tego,ofiarowała nam swa pomoc.Wzięła Marcinka do Ostrowa Wlkp.,deklarując że będzie się nim opiekował,a my powinniśmy gdzieś wyjechać i zająć się sobą.To była kolejna,ogromna pomoc ze strony teściowej.Kolejne trzy lata(95-97) były bardzo dobre.Marcinek we wrześniu 94r.powrócił do naszego rodzinnego domu.Wynajęliśmy opiekunkę z MOPR-u.Bardzo się z nią zaprzyjaźniliśmy.Ewuńcia i Marcinek,co roku latem wyjeżdżali do Ostrowa Wlkp.Tam był ogród,sad,dużo zieleni.Tam moje skarby miały bardzo dobrze.Marcinek nauczył się chodzić,mówić,Ewuńcia nabierała sił,energii,chęci do życia.Pamiętam latem 97r. chwaliłem się w klubie,że nasze uczucie cały czas rozwija się.Byłem dumny,szczęśliwy że mam taką wspaniałą rodzinę.W październiku tamtego roku,zauważyłem że Ewuńcia jest jakaś spięta,jakby chciała mi coś powiedzieć,a nie miała odwagi.Zapytałem-Ewuńciu,co się dzieje,powiedz mi...Powiedziała,że spotkała swojego dawnego chłopaka,porozmawiali przez jakiś czas i że odrodziło się do niego uczucie,a do mnie się ochłodziło...i że chciałaby razem z Marcinkiem wyjechać na stałe do Ostrowa Wlkp.Powiedziałem,że uczucie należy pielęgnować,lecz my jesteśmy rodziną a rodzina powinna być razem na dobre i na złe.Ewa od tamtego momentu przestała przychodzić do klubu,bez słowa zerwała wszelkie relacje ze swoimi znajomymi i 6-go grudnia 97.poprosiła mnie abym odwiózł ich do Ostrowa.Pamiętam wieczór tamtego dnia...Przyjechałem do Świnoujścia-zobaczyłem w pokoju zabawki Marcinka...i zrobiło mi się bardzo smutno...Ta cisza przy której bolały uszy...Ogarnęło mnie przygnębiające uczucie.Przyjaciele wspierali mnie jak tylko mogli.Pamiętam Sylwester-spędziłem go w klubie.Siedziałem na krześle od początku do końca.Najważniejsze,że czułem się bezpieczny.Bardzo często dzwoniłem do Ostrowa Wlkp.Szukałem szansy na scalenie rodziny.Pamiętam kwiecień 98r.Po raz kolejny rozmawiałem z Ewą przez telefon.Po raz kolejny prosiłem,abyśmy byli razem.Ewa odpowiedziała-jeżeli mamy rozpocząć wszystko od początku-przyjeżdżaj.Jechałem pełen nadzieji że będzie dobrze,że będziemy razem.Kiedy przyjechałem,Ewa powiedziała-Waldek,ja ciebie nigdy nie kochałam...Bardzo pragnęłam mieć dziecko,spełniły się moje marzenia i nie jesteś już mi potrzebny.Po tych słowach uczucie do mojej żony umarło.Byłem zdruzgotany...Zdałem sobie sprawę,że nasza rodzina przestała istnieć.Nastał dla mnie bardzo trudny okres mojego życia.Chodziłem na spotkania AA,często płacząc jak małe dziecko.Moi przyjaciele nie opuścili mnie,byli przy mnie,wspierali jak tylko mogli.Jeździłem do Ostrowa,wiedziałem bowiem,że Marcinek jest do mnie ogromnie przywiązany,że bardzo mnie kocha.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Waldek
2017/05/07 13:08 #44 przez Waldek
...Nie miałem do Ewy pretensji.Pytałem się-co tam z Marianem,czy zamierzacie być razem? Ewa odpowiedziała-Marian ma rodzinę,a ja nie zamierzam rodziny rozbijać.Ręce mi opadały.Dziwiłem się,co Ewa robi ze swoim życiem,że tak go sobie komplikuje...Pamiętam listopad 99r.Był wieczór.Nagle poczułem się bardzo źle psychicznie.Przez ułamek sekundy zachciało mi się pić...Na szczęście,to był zaledwie ułamek sekundy.Była godzina 20-ta.Pobiegłem szybko do klubu.W klubie była tylko Ela-gospodarz klubu.Cały się trząsłem...Ela błyskawicznie zawiadomiła klubowiczów,mówiąc o zaistniałej sytuacji.Moi przyjaciele bardzo szybko przyszli...Bardzo tego potrzebowałem,bardzo potrzebowałem wsparcia.W pewnej chwili Ala powiedziała-Waldek,nie pijesz przecież 8 lat-i ciebie to spotkało?.Odpowiedziałem jej-Alu,a w czym ja jestem lepszy od Ciebie?.Odległość do kieliszka jest taka sama,u Ciebie i u mnie,przecież Ty i ja jesteśmy alkoholikami...Mój fatalny stan psychiczny trwał przez pół roku,do kwietnia 2000r.W kwietniu wszystko minęło,poczułem ogromną ulgę.Zdałem sobie sprawę,że wykonałem tytaniczną pracę nad sobą.Kiedyś byłem idealistą bujającym w obłokach,a teraz stałem się realistą stąpającym twardo po ziemi,równocześnie jednak,nie eliminując z siebie cech idealisty.Było bardzo dużo przykrych chwil w trakcie rozwodu...ale nie będę o tym pisał.Moja opowieść jest zdecydowanie dłuższa,ale nie będę jej umieszczał tutaj na forum.W tym momencie,zakończyłem sferę swoich wspomnień.Od tej pory,liczy się tu i teraz.Jeżeli ktoś z Was będzie miał pytania do mnie-bardzo chętnie odpowiem.Jeżeli będzie potrzeba,sięgnę również w przeszłość.Ja w swoim życiu,zdecydowanie na pierwszym miejscu postawiłem swoją trzeźwość.Trwa to od pierwszego dnia niepicia do chwili obecnej.To jest dla mnie najważniejsze...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2017/05/07 15:32 #45 przez ursa
Ja mam pytanie Waldku: jak Ci sie udaje pomimo tylu przeciwnosci zachowac wewnetrzny spokoj? Jak to mozliwe, ze pomimo wszystko mowisz tak ladnie o swojej bylej zonie, z takim cieplem? Jak Ty to robisz?

" Wszystko czego kiedykolwiek pragnąłeś, jest po drugiej stronie lęku"
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: Waldek

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Waldek
2017/05/07 17:33 #46 przez Waldek
Witam Cię Ula.
My z Ewą bardzo dużo przeszliśmy razem,Jest mamą mojego dziecka.Wiem,że jest bardzo dzielna...tylko w pewnym momencie,gdzieś się pogubiła.Wiem,że jakby Ewa w tej chwili powiedziała-Waldek,pogubiłam się,pomóż mi...,nie wahałbym się ani chwili.U mnie nie ma ludzi definitywnie straconych.Ja nie potrafię mieć bezpowrotnie cofniętej ręki.Wiem,że zawsze jestem gotowy do wyciągnięcia reki na zgodę...i wiem,że jest to dla mojego dobra.Ja wiem,że jestem egoistą,egoistą w pozytywnym tego słowa znaczeniu.Na tyle,na ile potrafię,dbam o swój komfort psychiczny.Staram się być dla siebie przyjacielem,dobrze spędzać czas z samym sobą.Staram się być dobrym człowiekiem.Nie krzywdzić kogokolwiek.Pragnę,aby nikt przeze mnie nie płakał.Wartość sama w sobie jest dla mnie bardzo ważna.Mieć poczucie własnej wartości.Każdy człowiek,również Ewa,zasługuje na miano bycia człowiekiem,wartościowym człowiekiem...Należy tylko w to uwierzyć.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • ...anna63
2017/05/07 18:17 #47 przez ...anna63
Waldku, aż zaglądałam na Twój profil żeby sprawdzić czy Ty aby nie jesteś spod znaku WAGI, ale nie jesteś....
Pewnie zastanawiasz sie dlaczego mnie, to interesuje?
Otóż jak czytam Twoje posty, to zastanawiam się czy takie podejście do trudnego życia, to sprawa charakteru, czy znaku zodiaku, czy....no właśnie nie wiem czego...
Moje życie było (jest) hmmm.... jakby, to nazwać może...spokojniejsze od Twojego i ja właśnie mam podobne "podejście" do niego jak Ty.
Staram się omijać przeszkody, nie stwarzać problemów tam gdzie ich nie ma i ogólnie być dobrą - bardziej dla innych niż dla siebie. Chociaż o siebie też staram się dbać.
15 lat temu (jak postanowiłam trzeźwieć) doszłam do wniosku, że życie jest zbyt krótkie żeby je tracić na kłótnie, czy gniewy, czy nawet niesnaski.
I tak mi zostało do dziś %%-
Pozdrawiam

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Waldek
2017/05/07 19:05 #48 przez Waldek
Witam Cię Aniu serdecznie.
Bardzo lubię słuchać utworu Anny German-"Człowieczy los".W tym utworze zawarta jest odpowiedź na Twoje pytanie.Również w "Modlitwie Okudżawy" znajduje się odpowiedź-"Jak wszyscy wierzymy w Ciebie,nie wiedząc co niesie los"-mówi fragment tej modlitwy.Wiara w Boga stała się dla mnie bardzo ważna-najważniejsza.Dzięki wierze w Boga,wyeliminowałem z siebie jakąkolwiek obawę o cokolwiek.Od kilkunastu lat interesuję się Hinduizmem.Jego symbolem jest Kwiat Lotosu-jest nieskazitelnie czysty a rozwija się w bagnie,w brudzie...To dla mnie ważny przekaz-pozwala mi rozwijać się,doskonalić,starać się być lepszym od siebie samego.Kochać wszystko co mnie otacza,kształtować szacunek do życia,dla życia,ludzi,zwierząt,natury...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2017/05/14 12:37 #49 przez Moni74
Waldku jest jeden wątek z muzyką, założyłeś drugi "Melodie poruszające serce", ok, teraz trzeci wątek czy aby nie za dużo?
Łączę ten ostatni z tym drugim. Proszę o niezakładanie więcej wątków muzycznych, naprawdę wystarczy.

Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: Waldek

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Waldek
2017/05/14 13:01 #50 przez Waldek
OK.,już więcej nie będę... :muza:

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Waldek
2017/05/25 15:25 - 2017/05/26 05:27 #51 przez Waldek
"Szlachetne zdrowie,nikt się nie dowie"...
Stan zdrowia Miecia,jeszcze bardziej utwierdził mnie w przekonaniu,jak warto jest dbać o swoje zdrowie organiczne.Od młodych lat,starałem się dbać o swoją kondycję.Uprawiałem amatorsko sport-piłkę nożną,ręczną,siatkówkę,koszykówkę,sztuki walki.Uwielbiałem bieganie na dłuższych dystansach,czyli,do 10 km.Bardzo ciężko pracowałem...Dzięki ciężkiej pracy,nabyłem prawa do przejścia na wcześniejszą emeryturę.Na emeryturze jestem od maja 2012 roku.Do września 2016 roku,pracowałem jako emeryt.Praca była dla mnie zawsze bardzo ważna.Mogłem koło niej nawet spać buahaha ...Mając ok 30 lat,stwierdzono u mnie,skrzywienie,zwyrodnienie kręgosłupa.Lekarz,zdecydowanie zakazał mi wykonywania ciężkiej pracy.Stwierdził na podstawie zdjęcia RTG,że mój kręgosłup,jest kręgosłupem 60-cio letniego mężczyzny.Ja tego nie przyjąłem do wiadomości...,nadal pracowałem ciężko.Z dużą intensywnością wykonywałem różnego rodzaju ćwiczenia,które przynosiły mi ulgę.Przestrzegano mnie,ze mogę ulec paraliżowi kończyn dolnych,lecz ja nie przejmowałem się tym...Jak to się mówi-młody i głupi.W Terminalu Promowym Świnoujście,pracował od roku 2003.Na całe szczęście,była to lekka praca,polegająca na dozorze i obsłudze urządzeń portowych.Do roku 2006 kontynuowałem codzienne bieganie po ok.5 km.Miałem to jakby we krwi.W tym właśnie roku,definitywnie zaprzestałem palenia papierosów.I właśnie w tym czasie,zaczęło poważnie szwankować moje zdrowie.Zaczęła wysiadać moja "pikawka"-czyli serducho.Zaczęły pojawiać się arytmie.Bieganie musiałem odstawić na bok.Przez dobę przebywałem w szpitalu.Zalecili mi zażywanie xxxxx 75,jedną tabletkę na dobę.Było to 2 tyg.po zaprzestaniu palenia.Niektórzy mówili mi,że mój stan zdrowia jest efektem zaprzestania palenia...,ale ja,na całe szczęście,uznałem to za bzdurę.Ja,bardzo cieszyłem się,że nie palę,ze nareszcie nie palę...Dwa miesiące później,w lipcu,chwycił mnie atak bezduszności.Czułem się jak ryba wyrzucona na brzeg.Na Pogotowiu Ratunkowym,lekarz zapytał się mnie-czy palę papierosy.Kiedy powiedziałem,że nie,odpowiedział-Chwała Bogu,ze pan nie pali.Przez jakiś czas używałem inchalatora-było to zalecenie lekarza.Powiedziałem sobie wówczas-Chłopie,jesteś szczęściarzem,w odpowiednim czasie zaprzestałeś palenia...Pod koniec roku 2015,idąc z pracy,na jakiś czas "odjęło mi nogę",po prostu,nie czułem mojej nogi,była jakby sparaliżowana.Na całe szczęście,byłem blisko domu i jakoś udało mi się doczłapać...Do końca lutego 2016r.korzystałem z usług fizjoterapeuty.Udostępnił mi zestaw ćwiczeń z których korzystam przez cały czas.Ćwiczenia przynoszą mi ulgę,z czego się bardzo cieszę.Na początku września 2016 roku,dostałem silnej arytmii serca.Przez jakiś czas byłem w szpitalu.Nie przywrócili mi w pełni rytmu zatokowego...Przez cztery tygodnie byłem na silnych lekach które przywróciły mi rytm zatokowy.Od tamtej pory,definitywnie zaprzestałem wykonywania jakiejkolwiek pracy...,czyli w pełni cieszę się z faktu bycia emerytem...
Przesyłam Wam wszystkim moje zdjęcie z maja 2012 roku.które było zrobione z okazji przejścia na emeryturę.Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie kwiaaatek kwiaaatek kwiaaatek
Ostatnia edycja: 2017/05/26 05:27 przez: szekla Powód: nazwa leku

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2017/05/26 05:37 #52 przez szekla
z wiekiem przychodza różne dolegliwości, o których sie nie wie. a jak sie poczuje to do lekarza i moowa:
-Ależ panie doktorze ja nic takiego nie odczuwałam :lol:
-Bo tego można nie czuć, znaczy dolegliwości.

Zdrówka Ci życzę Waldeczku i dbałości o nie.
Skorzystam też z okazji i zaproszę do solidnego zapoznania się z Naszym Regulaminem, który nie zezwala wstawiania nazw leków oraz fotek w działach, w którym głównym tematem sa Nasze choroby.

Edytowałam, "wyiksowałam", fotke usunęłam, znaczy Ciebie na obrazku :grin:

Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: Waldek

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Waldek
2017/06/02 21:40 #53 przez Waldek
Bardzo proszę administratora o wylogowanie mnie z forum "Nie pijemy"
Jesteście wszyscy wspaniali,wykonujecie świetna robotę tutaj.Były to dla mnie niezapomniane chwile gościć tutaj...Serdecznie pozdrawiam wszystkich @};- %%- kwiaaatek

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2017/06/02 21:56 #54 przez Wera33
Jakoś smutno mi się zrobiło, jak ja nie lubię pożegnań. Wszystkiego co najlepsze Waldku @};-

Obróć twarz ku słońcu a cienie zostawisz za sobą.
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: Waldek

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2017/06/03 06:03 #55 przez szekla
Hej Waldku
Mnie tez jakoś dziwnie sie zrobiło. Skoro chwile spędzone sa niezapomniane, ludzie wspaniali to dlaczego z tego rezygnować, palic akurat ten most?
Nie musisz tu być codziennie, nie ma takiego obowiązku a furtka do Forum warto żeby była cały czas uchylona.
Nie rozumiem Twojej decyzji i nie muszę. Każdy ma swoje postanowienia. Mnie tylko pozostaje uszanować prośbe i decyzję, choć towarzyszą mi bardzo smutne odczucia.
Przemyśl jeszcze. Sama kiedyś odeszłam z Forum i było mi z tym źle. Wchodziłam, podczytywałam... Jednak nie mogłam nic napisać, powiedzieć bo sama sobie to prawo odebrałam.
Dlatego zawsze zanim kogoś usune daję Mu czas na zastanowienie, uznając za słuszną dewizę, że..."jeśli jest chociaż jedna osoba na Forum dla której chciałabym zostać, to wiem, że warto zostać"
Pozdrawiam słonecznie :-H

Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: Jurek, andrzejej, Eloyze, Wera33, Waldek

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2017/06/03 07:49 #56 przez Eloyze
I ja też posmutniałam.Twój spokój i optymizm Waldku bardzo dobrze na mnie działa.Chętnie Cię czytam bo przy mojej depresyjnej naturze każdy kontakt,nawet wirtualny, z kimś takim jak Ty to świetne ładowanie moich słabych akumulatorów.Jestem tu na forum prawie trzy lata i jest wiele osób,które "ucichły" ale nie odeszły.Czasem podeślą jakieś pozdrowienia lub wrzucą komentarz i zawsze to jest miłe.Bardzo lubię gdy się czasem nie odzywam a potem znajduję albo wiadomości na priv albo w wątku z zapytaniem co u mnie.Lubię to forum i niemal w każdy dzień witam się z ludźmi przy porannej filiżance kawy.Poproszę,jak Emilka byś z nami pozostał.Pozdrawiam Cię.Tereska @};-

Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty twojego życia. Nic bardziej prawdziwego.
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: Wera33, Waldek

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Waldek
2017/06/03 08:18 #57 przez Waldek
Witam Was bardzo serdecznie @};- %%- kwiaaatek
Jesteście kochani....To bardzo dobrze,że jesteście.Uważam,że to Nasze forum jest najlepsze na Świecie.Pomoc dla tych ludzi,którzy są zagubieni,którzy nie potrafią znaleźć swojej własnej,dobrej drogi,jest tutaj bezcenna.Ja również bardzo dużo korzystam z tego skarbca który jest tutaj,który jest w każdym z Was.Tutaj,znajduje się kopalnia wiedzy a'propos choroby alkoholowej,wspóluzaleznienia.Ja będę zawsze mówił,WARTO JEST SPOGLĄDAĆ W SWOJE SERCE...Jeżeli komukolwiek byłem w stanie tutaj pomóc,podzielić się tym co mam...,to szczęście moje nie ma granic...
Zostaję tutaj...Bardzo dziękuje,że JESTEŚCIE @};- %%- kwiaaatek @};- %%- kwiaaatek @};- %%- kwiaaatek @};- %%- kwiaaatek @};- %%- kwiaaatek @};- %%- kwiaaatek @};- %%- kwiaaatek

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2017/06/03 08:45 #58 przez Eloyze
Cóż dodać... :ymhug: kwiaaatek kwiaaatek kwiaaatek

Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty twojego życia. Nic bardziej prawdziwego.
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: Waldek

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2017/06/03 08:57 #59 przez Wera33
:ymhug: :ymhug: :ymhug: @};- @};- @};-
Mi również bardzo pomaga Waldku Twój optymizm i miłość do świata i do życia. A poza tym z kim będę się kłócić na "kopernikowskim" wątku? :lol:

Obróć twarz ku słońcu a cienie zostawisz za sobą.
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: Waldek

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2017/06/03 09:15 #60 przez szekla
Wróciłam z targu, z zakupami x 2 bo zapłaciłam i zapomniałam wziąć.
Widzę, że cos sie dzieje w Twoim pokoiku, lekko zadrżałam. Czytałam najpierw Eloyze, potem Werę....Ciebie zostawiłam na koniec. Błąd, powinnam zacząć od Ciebie.
Cieszę się bardzo. W sierpniu, bo mam taką nadzieję, że znów sie spotkamy stawiam ~O) a w niej albo kawa, albo herbata, albo melisa. Co kto woli aypererew

Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: Waldek

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Bafia669
2017/06/03 09:39 #61 przez Bafia669
Waldek wytłumacz mi jak sie wylogujesz to zupelnie wszystkie tematy znikają od ciebie i czy mozna sie bez problrmu zalogowac jeszcze raz WAZNE

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2017/06/03 11:23 #62 przez Annika75
No Waldku....a Twoje piosenki? Czego miałabym słuchać? Super, że zostajesz kwiaaatek

Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek". Paulo Coelho "Piąta góra".
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: Wera33, Waldek

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2017/06/04 00:25 #63 przez Ivi
Waldku proszę zostań z nami :ymhug:
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: Waldek

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2017/06/04 09:00 #64 przez andrzejej
Waldek :czesc: ja tam się u Ciebie nie udzielam za bardzo :lol: , bom leń jest, ale z przyjemnością poczytuję. ^:)^
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: Waldek

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Waldek
2017/06/04 09:14 #65 przez Waldek
Powiem tylko jedno...Dziękuję,ze jesteście ^:)^

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Stokrotka2
2017/06/04 10:13 #66 przez Stokrotka2
Waldku, i ja dziękuję że jesteś kwiaaatek

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Waldek
2017/06/21 14:51 #67 przez Waldek
Mamy lato!!!Kocham tą porę roku,lato dla mnie mogłoby być przez cały czas...
Rok dzielę na dwie połówki-czyli,pół roku listnego,które trwa od maja do końca października,oraz pół roku bezlistnego,które trwa przez pozostałą część roku.Nie lubię dwóch miesięcy w roku-czyli marca i listopada,są to bowiem takie miesiące nijakie.Ogólnie jednak,lubię każdą porę roku...Zbliża się czas urlopowy...i przy tej okazji,ZAPRASZAM DO MOJEGO KOCHANEGO MIASTA-ŚWINOUJŚCIA!!!Zapraszam również do Klubu Abstynenta,gdzie pełna nazwa brzmi-Świnoujskie Stowarzyszenie Trzeźwościowe "HOL" im. Jerzego Dobrowolskiego.Siedziba Stowarzyszenia mieści się przy ul.Hołdu Pruskiego 13/2.
Mityngi AA odbywają się-w poniedziałki o godz. 18-tej Grupa AA "Albert" przy kościele ul.Piastowska.
Grupa AA "Jurek"-w środy o godz. 18-tej-w siedzibie Stowarzyszenia.
Grupa AA "Hol"-w piątki o godz. 18-tej-w siedzibie Stowarzyszenia.
Grupa AA "Śruba"-w niedziele o godz. 16-tej-w siedzibie Stowarzyszenia.
Opowiem troszeczkę o Jurku moim serdecznym przyjacielu,moim sponsorze AA.
To w ogromnej mierze,dzięki niemu,jestem dzisiaj tutaj gdzie jestem...Jurek nie żyje 16-lat.Umarł na raka w wieku 56 lat.Nie pił ponad 17 lat.Dzięki niemu,było mi łatwiej przechodzić przez Program AA.Jurek w mojej pamięci żyje cały czas.Jak pragnę słyszeć Jurka,jego głos,jego przekaz...to ja Go po prostu słyszę.Wspaniały człowiek...,dar od Boga.
Kiedyś już to mówiłem na forum...,ale powtórzę jeszcze raz-JESTEM OGROMNYM SZCZĘSCIARZEM...JESTEM SZCZĘSLIWY,ŻE JESTEM ALKOHOLIKIEM.Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.To dobrze,że jesteście... @};- %%- kwiaaatek

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2017/06/21 15:23 #68 przez szekla
Zaproszenie przyjęte bnggfgbfb
Czekaj 5 sierpnia tego roku przy promie albo jak chcesz to na stacji PKP. Gdzieś tak po godz. 10 przyjeżdża pociąg ze Szczecina z Nami. Ile Nas będzie nie wiem ale Ja i Aga na pewno aypererew
I dalej spacer brzegiem morza do drugiego mola, powrót promenadą z odskokiem w bok na festiwal piasku aypererew

Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: Waldek

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2017/06/22 07:33 - 2017/06/22 07:35 #69 przez andrzejej
Waldku :-H no, proszę - co kraj, to obyczaj. :lol:
Pomorze i proszę nazwy grup HOL, ŚRUBA, proponuję ewentualnie następne:
KOTWICA, STER, CUMA, PORT, no i hit nad hity SZEKLA. bnggfgbfb
Piszesz o swym koledze i naszła mnie taka refleksja, że są w AA osobowości, które są bardzo silnymi "magnesami". Przyciągają swoim spokojem, pogodą ducha, skromnością, niezłomnymi zasadami, bezinteresownością i mądrością życiową. Myślę, że aby poczuć "działanie" Wspólnoty, trzeba zaangażować się troszkę w jej życie - poczuć się przysłowiowym trybikiem w maszynie. Poczucie tej więzi, to piękne uzupełnienie recept na życie w trzeźwości jakie oferuje ruch AA.
Pozdrawiam kolego serdecznie :AR!
Ostatnia edycja: 2017/06/22 07:35 przez: andrzejej
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: Jurek, szekla, Waldek

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Waldek
2017/06/25 19:52 #70 przez Waldek
Witam wszystkich witam...o zdrówko pytam aypererew
Mała korekta a'propos miejsca spotkań Grupy AA "Albert".Mityngi odbywają się przy dużym kościele na Placu Wolności w każdy poniedziałek.Jutro jest mityng otwarty.
Serdecznie pozdrawiam @};- %%- kwiaaatek

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.