Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

Wspólnota AA zrujnowała moje picie

Więcej
2023/01/25 08:43 - 2023/01/25 08:50 #666 przez andrzejej
andrzejej odpowiedział(a) w temacie Wspólnota AA zrujnowała moje picie
Robert   mnie osobiście mój ALKOHOLIZM - nie uwiera obecnie w życiu, mam jego głęboką świadomość i akceptację. 
To nie jest tak, że witam się z kimś i przedstawiam się jako alkoholik. Nawet jak jest to alkoholik, którego widzę po raz
pierwszy w życiu i jesteśmy na jakiejś branżowej "imprezie". Zatem przy spotkaniu z "cywilem"   tym bardziej to odpada.
Mój alkoholizm jest moją prywatną sprawą, intymną niemal - jak moja sfera seksualna. 
Na mitingach zaś wypowiadam to tylko przy stole kiedy udzielony mi zostanie głos. 
Były wyjątki kiedy była okazja porozmawiać o piciu z "cywilem" lubiącym wypić. 
Ujawniłem swoją tożsamość alkoholową raczej w celu przełamania bariery szczerości mego rozmówcy.
Często było to zdziwienie, że ja - alkoholik, że mówię to tak bez ceregieli - "bezwstydnie". 
Celem takiej rozmowy nie była agitacja na trzeźwość lecz uzmysłowienie mu, że może ma problem? 

"Cywile" rzadko rozumieją problem alkoholowy. Kiedyś w pracy, gdzie wszyscy wiedzieli, że jestem alkoholikiem
- po kilku latach ktoś mnie spytał: czemu chodzisz na te mitingi jak nie pijesz?
Na mitingi chodzę po to właśnie by nie pić. Tak to działa - nie piję dzięki nim. 
Tłumaczenie, że nie mam silnej woli mimo, że nie piję - napotykało na zdziwienie. 
Także miałem przypadek kiedy współuzależniona (nie wiem czy alanonka) zapytała w podobnym stylu:
dlaczego ciągle nazywacie się alkoholikami - przecież nie pijecie już?
Odpowiadałem jak powyżej, że jest to rzadkość poza towarzystwem alkoholików.

Piszesz Robert, że znasz takich, którzy "żyli chorobą", a Ty tak nie chcesz.
Ja chodzę na mitingi 2-3 razy na miesiąc (kiedyś chodziłem 8-10 razy).
Co oznacza żyć chorobą?
Dla mnie to znaczy bać się alkoholu, czuć się wciąż zagrożonym, nie mieć komfortu trzeźwego życia.
Moim zdaniem jest to efekt braku znajomości siebie, braku priorytetów w życiu, braku wglądu w siebie.
Ten ktoś nie potrafi bądź nie chce "pobuszować" w swoim egoizmie.
Chciałby nie pić bez bolesnego "mówienia" o sobie - nawet przed sobą samym. 
Istnieją tacy ludzie, których bolą już własne myśli o sobie i nie chcą się w nie wgłębiać.
Istnieją tacy ludzie i myślę, że chodzenie na mitingi - może to kiedyś w nich przełamać, choćby dlatego, że
uświadomią sobie, że jest to nieuniknione aby POCZUĆ całkowitą wolność od myśli o napiciu.
Jeśli uważasz, że np. "mitingowanie" jest życiem chorobą to myślę, że nie czujesz blusa AA. 
Rozumiem Ciebie nawet wiedząc, że nie muszę wszystkiego rozumieć.    
Szanuję wolność myślenia. 
 
Ostatnia edycja: 2023/01/25 08:50 przez: andrzejej
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: siwy, marcin, Krysia 1967, MatiX83

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2023/01/25 08:59 - 2023/01/25 09:05 #667 przez siwy
siwy odpowiedział(a) w temacie Wspólnota AA zrujnowała moje picie
Andrzeju, żebyśmy się dobrze zrozumieli. Ja nie oceniam Cię i Twojego sposobu myślenia nactemat Twojej trzeźwości bo to twoja sprawa. Szanuję Cię przed wszystkim jako człowieka i nie patrze na Ciebie przez pryzmat Twojej choroby.
Ja przedstawilem mój. Ty chodzisz na spotaknia aa 2 czy 3 raxy w miesiacu ja nie byłem na zadnym spotkaniu mojej grupy wsparcia z 8 lat.
Wiem, że niektórzy mówią,  że im dalej od kontaktu z aa lub jego odpowiednikiem ( grupami wsparcia w klubach abstynenckich( tym bliżej picia. Ja sie z tym kompletnie nie zgadzam i wybralem inną drogę, (zresztą kiedyś o tym pisałem dlaczego chodzenie na takie grupy uznalem za niepitrzebne wręcz mnie obciazajace) ale to ja, każdy niech wybiera to co mu odpowiada.
wszystko ma swoje miejsce i czas i ja też przez 5 lat zasuwalem co tydzień na grupę i do terapeutki. Dzis jestem w zupelnie innym miejscu i mam inne spojrzenie na swiat i swoją trzeźwość. Mój alkoholizm już mnie nie uwaiera, ale też nie opowiadam historii jakim to wybrancem jestem, ze zostalem alkoholikiem (też takie przypadki znam) Moja choroba dziś ani mnie grzeje, ani ziębi, po prostu jest i biore ją  pod uwagę w swoich decyzjach życiowych,  hak np fakt wyboru jedzienia, aby zdrowo się odzywać (tu idzie mi trochę gorzej, ale pracuje nad tym
pozdrawiam serdecznie.

Kiedy myślisz, że już nie możesz to nie musi oznaczać, że nie możesz, kiedy myślisz, że możesz, to równie dobrze możesz się mylić. Mów swoim myślą sprawdzam, ponieważ, to nie myśli budują nasze życie, ale nasze dzialania lub ich brak.
Ostatnia edycja: 2023/01/25 09:05 przez: siwy
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: andrzejej, marcin, Krysia 1967, MatiX83

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2023/01/25 11:07 - 2023/01/25 11:29 #668 przez Tomoe
Tomoe odpowiedział(a) w temacie Wspólnota AA zrujnowała moje picie
No to ja też powiem, jak jest u mnie. 
Na spotkaniach AA przedstawiam się słowami "Mam na imię Alicja, jestem alkoholiczką". W tej kolejności i w tej formie. Służy to do identyfikacji i budowania poczucia przynależności w grupie, we wspólnocie. Dodam że we wspólnocie, która zapewnia każdemu anonimowość i przez to daje poczucie bezpieczeństwa.
Poza pokojami wspólnoty określam siebie jako alkoholiczkę na tym forum i w paru innych miejscach w internecie, gdzie ta forma identyfikacji może komuś służyć. Komuś, kto dzięki  temu ma szansę zrozumieć, że miałam podobne doświadczenia jak on, podobne uczucia, podobne przejścia życiowe. I jeśli podejmie podobne działania do tych, które ja podjęłam, to ma szansę na trwałą trzeźwość i godne, wartościowe  życie. 

Nigdzie indziej (poza wspólnotą AA i poza forami dla alkoholików, współuzależnionych i DDA), nie mówię o swoim alkoholizmie. Nie jest to do niczego potrzebne - ani ludziom, ani mnie.  Ani w pracy, ani wśród nieuzależnionych znajomych, ani w rodzinie (tej dalszej, bo bliższa rodzina wie choć nie rozumie ).  
Inna sprawa, że ja nie mam powodu do wstydu za to, że zachorowałam na tę chorobę i dlatego nie ma we mnie lęku "ach co to będzie, jak się wyda, ach, co ludzie o mnie powiedzą, co ludzie o mnie pomyślą". Kilka razy, w szczególnych, uzasadnionych okolicznościach, pozwoliłam sobie na "coming out" i nigdy nie zadziałało to w moim środowisku na moją niekorzyść, przeciwnie, spotykałam się raczej z podziwem, szacunkiem, wsparciem. No ale to już było w okresie mojej trzeźwości. 

Postrzegam swój alkoholizm jako chorobę niezawinioną, a nie jako skazę charakteru czy skazę moralną. Nie mam się więc czego wstydzić ani bać. Uzależnienie jest częścią mnie, ale nie definiuje mnie jako człowieka. Mam adekwatne poczucie własnej wartości. Mam sukcesy, osiągnięcia, powody do dumy i mam poczucie samoakceptacji.
Mimo swojego uzależnienia jestem człowiekiem pierwszego gatunku. Tak siebie postrzegam, a jeśli ktoś widzi mnie inaczej, to trudno, to nie mój problem. 
Owszem, w okresie picia robiłam rzeczy, których się wstydziłam, ale nawet te zachowania mnie w tej chwili nie definiują, bo nie doszłoby do nich, gdybym nie traciła kontroli nad sobą po wypiciu alkoholu. Ale z drugiej strony - alkoholizm nie jest dla nikogo żadnym alibi. Niczego nie usprawiedliwia, raczej zobowiązuje.  Dlatego zdrowiejąc z alkoholizmu wzięłam pełną odpowiedzialność za krzywdy wyrządzone innym ludziom, zadośćuczyniłam za nie. Zamieniłam poczucie winy w poczucie odpowiedzialności. Mam uporządkowaną przeszłość. 
Żyję z podniesionym czołem. 
A świadomość swojej choroby noszę w sobie, ale się z nią nie obnoszę. Posługuję się nią tylko wtedy, gdy może być przydatna innym. I tyle. W codziennym, zwykłym życiu jest ona w sferze mojej prywatności, do której dopuszczam nielicznych. Potrafię chronić swoją prywatność przed intruzami. To ważna umiejętność, którą zyskałam w procesie zdrowienia. 
Jak każdy człowiek, mam prawo do swojej sfery prywatnej, intymnej, i mam prawo się chronić przed stereotypami, ludzką ignorancją, głupotą i zwykłą podłością. 
Ostatnia edycja: 2023/01/25 11:29 przez: Tomoe
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: siwy, andrzejej, jerzak, marcin, Krysia 1967, dzordzklunej, Marianna2022

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.