Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

TEMAT: Dzień dobry

Dzień dobry 2020/05/22 09:03 #2661

  • lilo150
  • lilo150 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 504
  • Otrzymane podziękowania: 974
W stosunku do siebie nie uznaję teorii nawrotu. uważam, że nie ma czegoś takiego. W pewnym momencie zaakceptowałem siebie takim jakim jestem, ze swoimi depresjami, okresowym czarnowidztwem, czasami popełnianiem błędów. Jestem alkoholikiem, mam tego głęboką świadomość, sięgnięcie po kieliszek będzie zawsze moją świadomą decyzją. Dopóki o tym pamiętam nic mi nie grozi. Jak sobie radzę? myślę, że każdy ma inne sposoby. Swoje miejsce, gdzie łapie kontakt ze samym sobą. Czasami pomaga w tym drugi człowiek. Rozmowa. A czasami nie gwoli szczerości :grin: . Chcesz szczerze pogadać z kimś obcym a nie masz z kim? daj znać na prv. Życzę wytrwałości i szybkich wiatrów, które przewieją te chmurki.
Piotr alkoholik
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Grzegorz, Zakapior, darek70

Dzień dobry 2020/05/23 05:13 #2662

  • Grzegorz
  • Grzegorz Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 777
  • Otrzymane podziękowania: 1471
w sumie mam z kim pogadać, chyba - w każdym razie. Zacząłem się trochę bać tego stanu, poddanie się wydaje się obecnie nie mieć określonego dna, nie wiem, gdzie mógłbym się zatrzymać, więc nawet nie patrzę w tamtym kierunku. Trwam, śpię, nie zmuszam się do "konstruktywnych" zadań, czekam. Okropny stan, żadnej pociechy dla bliskich. Dla siebie też raczej zmartwienie. Pada deszcz, mży jakoś. Mimo to biorę psa i idziemy pobiegać. Może trochę pomoże.

Trochę zacząłem ustawiać nowe granicę, raczej bez większego namysłu, z niewielkim ładunkiem emocji, ale i tak wywołuje to burze i nerwowe reakcje bliskich i dalszych. Sądzę, że to najwyższy czas i dobrze mi z tym, że mówię otwarcie, co mi się podoba, co nie i czego oczekuję dla siebie w swoim świecie, boję się jednak, że zostaję w tym świecie sam, bardziej sam, niż byłem w nim sam, sam, a do tego - jak ostatnio się czuję - beznadziejny. Sam, beznadziejny, niezaopiekowany... Nieciekawa perspektywa. Ale drogi powrotnej nie ma, nie wiem tylko, co dalej.
Zamiast ciągle dodawać gazu, można zdjąć nogę z hamulca.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Zakapior

Dzień dobry 2020/05/23 07:29 #2663

  • Sisi44
  • Sisi44 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 82
  • Otrzymane podziękowania: 97
A ja bym chciała żeby mój mąż był na takim etapie jak Ty. Twoja walka jest wielka, trwaj w niej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Grzegorz

Dzień dobry 2020/05/30 17:41 #2664

  • Grzegorz
  • Grzegorz Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 777
  • Otrzymane podziękowania: 1471
o słodyczy ty :) dziękuję za miłe słowo. to chyba tak jest rzeczywiście, że zasłużyłem sobie na zaufanie i wyraźną zmianę stosunku żony do mnie. I często widzę to w takich momentach, jak ostatnie tygodnie. Nawrót, kryzys, depresja, zagubienie, zniechęcenie, nerwowość, brak przejawów sympatii do siebie samego. Można sobie wyobrazić, jak to działa na bliskich, nawet jeżeli robię wszystko, co mogę, żeby to oddziaływanie zminimalizować. I widzę, że zarażam tą deprą i smutkiem, ciągłym poddawaniem się i wtedy wzbijam się na szczyt moich możliwości i cedzę "przepraszam" przez zęby to żony i córki, które nie są winne i nie są na takim dnie, jak ja. Ciągnę ich w dół do siebie i cedzę "przepraszam" i dostaję tylko miłość w odpowiedzi. I wsparcie, zrozumienie, czas, cierpliwość, pomoc, spokój. Bo widzą, ile robię, żeby się leczyć, naprawiać i uczyć. W chwilach, kiedy czuję się tylko winny i beznadziejny, dostaję maksimum zaufania. To jest piękne. Więc dziękuję Sisi, że mi o tym przypomniałaś.
Zamiast ciągle dodawać gazu, można zdjąć nogę z hamulca.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Elka.S, Xena, Sisi44

Dzień dobry 2020/05/30 19:24 #2665

  • Sisi44
  • Sisi44 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 82
  • Otrzymane podziękowania: 97
Grześ wzruszyłeś mnie do łez, nie schodź z tego szczytu już nigdy więcej.
Ostatnio zmieniany: 2020/05/30 19:26 przez Sisi44.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Grzegorz

Dzień dobry 2020/06/06 05:06 #2666

  • Grzegorz
  • Grzegorz Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 777
  • Otrzymane podziękowania: 1471
nie schodzę, choć wcale nie bywa łatwo. Tak na prawdę w szerokim planie widać jakieś zmiany i kroki, które pozytywnie nazywam, w zbliżeniu wciąż sporo udręki, zarzutów wobec siebie samego, niemiłych emocji. Generalnie wciąż na plus i lubię wiele chwil mojego życia, więc z pewną zwykłością żyję obok alkoholu, choć wcale nie obojętnie. Mojego ego także trzyma się mocno i daje znać o sobie w snach, w uczuciach. Sporo też emocji sprzecznych, które wpędzają mnie w konfuzję. idę obranym szlakiem, wypełniam plan, choć wcale nie łatwo. Raz lepiej, raz gorzej, ale cóż, w okolicznościach życia szukam optymalnego spokoju i stateczności uczuć. Brzmi jak nuda, ale ta nuda da się jakoś żyć, to poszarpane życie wydaje się być już zbyt groźne.
Zamiast ciągle dodawać gazu, można zdjąć nogę z hamulca.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Xena

Dzień dobry 2020/06/14 14:13 #2667

  • Grzegorz
  • Grzegorz Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 777
  • Otrzymane podziękowania: 1471
wychodzę na brzeg, dni z nosem ledwo nad taflą wody dobiegły końca. Dość mocne to było doświadczenie i pewnie jeszcze będę go pamiętał przez jakiś czas, bolało, ale przetrwałem, chęć życia wraca, jest jej dużo, wydaje się, że i rzeczywistość jakoś sprzyja, jest się czegoś złapać, więc korzystam z różnych okazji. Układam się na nowo, wyglądam chyba lepiej, niż wcześniej. Dużo pracy i nauki, która wciąż mojej pracy towarzyszy. Ta potrzeba nauki bywa frustrująca, bo to jakby ciągły komunikat, że nie jestem wystarczająco dobry, że są lepsi - ci, którzy nie muszą się już uczyć, że tracę czas zaczynając wciąż od nowa, że wciąż aspiruję, zamiast zdobywać itd itp. Bywa, że te myśli biorą górę i wtedy mam się źle. Ale teraz inne wzięły górę, takie, że wciąż się rozwijam, mam coraz szersze horyzonty, coraz więcej rozumiem i potrafię, że skoro ktoś coś mi zleca, to znaczy, że mi ufa, nawet jeżeli muszę się z pewnych rzeczy podciągnąć itd. Same plusy. Karmię się nimi i cieszę, medytuję codziennie, łapię i przytulam swoje niebo, swoje bezpieczeństwo, swoją wolność i dobrze mi z tym.
Zamiast ciągle dodawać gazu, można zdjąć nogę z hamulca.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Moni74, andrzejej, Marta74, freelander, darek70, Alex75, Elka.S, marcin19, Akira, Sisi44

Dzień dobry 2020/07/05 09:38 #2668

  • Grzegorz
  • Grzegorz Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 777
  • Otrzymane podziękowania: 1471
rzeczywiście życie się wypełniło po brzegi i nie ma kiedy nawet tu zaglądać. Ale to przecież oznaki dobrego. U mnie był nawrót, dół, potem euforia, a teraz jakiś próg, na którym kilka lat temu się potknąłem i zapiłem. Pamiętam, że czułem wtedy bardzo podobnie, bo po prostu moje widzenie i świadomość po kilku miesiącach abstynencji i pracy tak się zmieniły, że pojawiło się strachliwe pytanie: jak dalej tak to pójdzie, to gdzie ja skończę? Wtedy się wystraszyłem i zapiłem. Dziś mam inny plan. Ta wizja przyszłości rzeczywiście jest dość... niecodzienna. Trochę się boję siebie, jakim mogę się stać, czyli na przykład mocnym, samodzielnym, odpowiedzialnym. Boję się, że to będzie wymagające, ryzykowne, czasochłonne. A jednak wybieram właśnie to.
Mam fazę buntu młodzieńczego w domu i pracy. Strasznie to zabawno - groźne, bo to trochę tak, jakbym pokazywał naokoło, że znam słowa na K i Ch itd. Terapeuta mówi, że to dobre i normalne, bo dorastam jeszcze raz do swojego wieku, na trzeźwo tym razem, więc muszę sam siebie na nowo zdefiniować i znaleźć swoje miejsce w rzeczywistości tym razem, nie w iluzji, jak poprzednio. Nie jest to łatwe dla żony, która rozumie, cieszy się, wspiera i niekiedy... ma po prostu dość. Ale i ona przeczuwa, że warto przez te chaszcze się przebić, bo polanka wydaje się by bardzo obiecująca.
Poza tym ma ochotę na motor i plan założenia firmy. Hm! Lubię to.
Zamiast ciągle dodawać gazu, można zdjąć nogę z hamulca.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Marta74, Tomoe, Zakapior, Alex75, Elka.S, marcin19, Akira, Sisi44

Dzień dobry 2020/07/05 10:46 #2669

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 2806
  • Otrzymane podziękowania: 5367
Tak mi się skojarzyło z tym progiem. Człowiek się potyka jak nie widzi przeszkody albo widzi a z jakis względów noga nie pójdzie dość wysoko. Z tego co piszesz teraz wyraźnie widzisz ten próg co myślę jest dużym plusem.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Grzegorz

Dzień dobry 2020/07/06 06:47 #2670

  • Grzegorz
  • Grzegorz Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 777
  • Otrzymane podziękowania: 1471
dziękuję, miły komplement.

coś widzę, na pewno więcej, niż kiedyś. I bardziej jestem dzięki temu ostrożny. Ufność ograniczona, więc widzę więcej niebezpieczeństw i to jest ok.
Dla żony to też jest wyzwanie. Gimnastykujemy się niekiedy jak w cyrku, żeby się przebić przez mielizny. przebijamy się, zawsze dużo przy tym szczęścia.
Zamiast ciągle dodawać gazu, można zdjąć nogę z hamulca.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75