Dokonałeś(łaś) już rejestracji na portalu? Zapoznałeś(łaś) się z regulaminem? Regulamin forum
Teraz możesz wybrać odpowiedni dla siebie dział. Zapraszamy do naszego grona na forum. Zakładasz w wybranym przez siebie dziale swój temat i możesz się z nami przywitać
i dzielić się swoim doświadczeniem. Przekonaj się jakie to proste - czekamy na Ciebie. Jeżeli zdarzy Ci się, że rozpoczniesz temat w nieodpowiednim dziale, nie martw się, administracja pomoże Ci go przenieść w odpowiednie miejsce.
Uwaga! Jeden użytkownik = jeden osobisty wątek w danym dziale.
Dziś poczułem w sobie moc którą daje mi moja trzeźwość i droga jaką przeszedłem. Dziś pozbyłem się ,,przeszłości" w pismach urzędowych (od kuratorów, komorników, mopsu), firmach windykacyjnych, i innych. Ze spokojem przeczytałem wezwanie na komisje, wyroki sądowe. Z synem porozmawiałem o tej mojej przeszłości, nie chce za bardzo mówić o tamtym czasie, zresztą i córka też woli nie podejmować tematu. Rozumiem ich. Było minęło. Przypomina mi się jak pracując ze sponsorem na programie 12kroków rozmawiałem z nimi o istocie mojej choroby to było dla nas... bolesne a jednocześnie bardzo potrzebne. Dziś mogę ze spokojem i wiarą powiedzieć że zrobiłem do dziś wszystko by moje życie zmieniło się o sto osiemdziesiąt.
Trzeźwość to styl życia - warto mieć styl.
Ps. do admin.
Był taki temat na ,,starym forum" i tak jak w tematach ,,Powitanie dnia, ,, Dziś cieszę się bo..." nie była prowadzona w nich dyskusja. Myślę że to jest dobra zasada.
I jeszcze jedno skopiowałem stary tytuł ale nie można było go w całości wkleić.
Dziś poczułem w sobie moc którą daje mi moja trzeźwość i droga jaką przeszedłem. Dziś pozbyłem się ,,przeszłości,,
Gratulacje , uwazam ze to nadzwyczajne osiagniecie w dziedzinie zdrowienia... 😎
Dziś cieszę się,bo spędzam czas z najlepszymi😘,czuję się wolna i radosna.Tak jest dziś🥰
🍀Bezwarunkowa wierność.
Wzruszyłem się wczoraj usłyszawszy tę historię od brata.
Wczoraj odbierałem mamę ze szpitala. Z samego rana pojechałem pomimo że wypis będzie po... dziesiątej, zawiozłem ubranie, pomyślałem że poczekam gdy będzie "wychodzić z oddziału przywitam by nie czuła się samotnie opuszczając szpital". Przez cały pobyt nie można było odwiedzać, zakaz odwiedzin. Po dłuższym oczekiwaniu zobaczyliśmy się, przywitałem się. przyznam że ścisnęło mi gardło i myśl (" jaka ta starość jest okropna, ja tak nie chcę, teraz pragnę życia, chcę być jego częścią") Zrobiłem i robię wszystko by tak było. Przez ten czas nie było okazji z bratem porozmawiać, z tymi rozmowami bywa różnie, ale jesteśmy rodzeństwem - oprócz brata mam jeszcze dwoje rodzeństwa z każdym z nich rozmawia się inaczej, jednak jesteśmy rodzeństwem. bywa że emocje biorą górę. Lubię ich chociaż jak napisałem emocje potrafią wziąć górę. No nic rozpisałem się chyba nie na temat.
Wracając do historii usłyszanej od brata.
U mamy jest pies a właściwie suka - Jasmina. W dzień w którym pogotowie zabierało mamę do szpitala Jasmina obszczekała ratowników, gdy brat powiedział do niej " Jasmina babcia Kazia przyjedzie, jest chora potrzebuje pomocy" Co z tego zrozumiała nie wiem. Po tych słowach zaszczekała kilka razy i poszła położyła się w budzie. Jak opowiadał brat, przez cały czas pobytu mamy w szpitalu codziennie rano wchodziła do mieszkania szła do pokoju w którym mama "mieszka" patrzyła na puste łóżko, Patrzyła na brata zaszczekała kilka razy. gdy brat powiedział że "tak nie ma ale będzie, przyjedzie". Kładła się przy łóżku poleżała trochę i wychodziła. I tak dzień w dzień aż do minionej soboty.
Gdy to piszę przychodzą mi myśli o moim piesełku właściwie dzieci piesełku - wabił się Frędzel. Zniedołężniały, z drgawkami, kończyn, z rakiem oka, i innymi dolegliwościami. Dzieci postanowiły w sposób humanitarny skrócić cierpienie. To będzie już... dwa lata? Ale zanim to się stało, gdy mieszkałem sam, jakieś jeszcze trzy lata temu, gdy wchodziłem do mieszkania po pracy leżał w przedpokoju i tak dzień w dzień, nieporadnie wstawał merdał ogonem i szedł do kuchni położyć się pod stołem po drodze obijając się o ściany.
Okej starczy, nie mogę, nie dam rady dalej pisać.
" Znajdź pasje, a nie znajdziesz czasu, by się nad sobą użalać."
Odpowiadam na nieaktywny wątek ale niech będzie 😉
Zgodnie w myśl zasady jaką przechodzę teraz na terapii: krótko, co mi towarzyszy dzisiaj.
Psychicznie: spokój, zadowolenie, bo mam plany na następne trzy dni.
Fizycznie: trochę gorzej, mierzę się z bólem ale do wytrzymania.
Jest mi smutno...
Mój kolega, były wslołpracownik, alkoholikiem, znajduje sie na OIOM-ie. Kilka dni z domu zabrało go pogotowie po tym jak rozbił sobie głowę. Po kolejnych przygodach teraz walczy z zapaleniem płuc, choroba serca, ogólnym wyniszczenie organizmu i potwornym zespołem asbtynencyjnym. Jest w śpiączce farmakologicznej, sto razy mu mówiłem zeby poszedł do ekarza, zadbał o sobie. Liczyły sie tylko papierosy i piwo. To bardzo dobry człowiek mam do niego mnóstwo sympatii...
Jest 12.12.2025 godz 12 w tej chwili jest pogrzeb Iwonki partnerki Andrzeja mojego towarzysza na trzezwej drodze 😪 duchowo jestem z nimi
Iwonke znalem, lubialem dlatego jej nagla smierc mnie poruszyla i zasmucila
Andrzejku chcialbym Cie pocieszyc ale niewiem jak moge tylko stac obok i plakac z Toba
Jest mi smutno, dużo we mnie wspomnień, odniesień... Wraz z dzisiejszym pogrzebem mojego poprzedniego, niedawnego jeszce szefa zamknął się definitywnie pewien rozdział w moim zyciu. Ten znakomity człowiek zawsze będzie mi się kojarzył z okresem mojego wzrostu, wychodzenia na prostą i zdobywania życiowej odpowiedzialności. Rzadko spotyka się takich ludzi, tak przyzwoitych, bezproblemowych, z którymi chce się pracować i w towarzystwie których chce się przebywać. Miałem okazje go poznać I współpracować przez kilka.lat, za co jestem wdzięczny. Żałuje jednocześnie zbyt szybkiego odejścia szefa, spowodowanego straszną chorobą...