Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dziennik Uczuć jest lusterkiem w którym można przyglądać się swojemu wnętrzu.

TEMAT: Jestem ...(???)...przypadkiem

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/03 06:04 #1

  • akerl
  • akerl Avatar
Kiedy wychodziłam z ośrodka,terapeuci przestrzegali-tylko nie zachłyśnij się miesiącem miodowym.A ja do cholery nie wiem jak on wygląda :o
Od pierwszej chwili ,kiedy przestąpiłam próg mieszkania,które lada chwila stracę,wszystko łupnęło mi na łeb z hukiem.Chwilami odnoszę wrażenie,że kiedy piłam ,potrafiłam wiele rzeczy/spraw załatwić,byłam lepiej zorganizowana.Teraz nic mi nie wychodzi,nikt nie chce ze mną rozmawiać,wszyscy zatrzaskują mi drzwi przed nosem.
Jedyną pozytywną sprawą jest moja praca,gdzie przyjęto mnie ,jakbym wróciła z tygodniowego urlopu,a nie z 8 tygodniowego odwyku.
W RPZ-cie miałam tyle założeń,a nie wykonałam jeszcze nic,i większość już się zdezaktualizowała,nie ma szans na wykonanie.
Terapeuty tu na miejscu mało nie zjadłam,kiedy mi powiedział,ze mam problem z uczuciami i emocjami.Huknęłam drzwiami ,mówiąc,by się doszkolił,bo taką informację to ja mam już ze Stanomina,niech następnym razem powie mi coś,czego jeszcze nie wiem.
I te myśli o tym,że jednak ze dwa piwa by mi dały ulgę,a nie zaszkodziły,doprowadzają mnie do furii,bo wtedy stukam się w łeb,że co ja chcę zrobić z tymi 2 miesiącami w Stanominie? wczasy,które mi się nalezały? bo ośrodek piękny,teren dookoła też,ludzie przyjaźni,wszyscy mnie tam rozumieli. A co z zajęciami,i informacjami które rozumiałam,i przyjmowałam do wiadomości??? :((
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/03 07:42 #2

  • hanys
  • hanys Avatar
Aga, a czy ktoś powiedział że będzie łatwo?pamiętam ze mnie też przestrzegano przed nadmiernym zachłystywaniem sie trzeźwością.wychodząc z pod klosza szpitala miałem strasznie mieszane uczucia.z jednej strony cholenie bałem sie wszystkiego,przerażało mnie nawet głupie wyjście na wieś (bo co mi też ludzie powiedzą),z drugiej strony wychodząc miałem takie jakies poczucie "mocy" (jak jakiś "harry potter") że czego sie nie dotknę to się zmieni na lepsze bo w końvcu trzeźwy jestem i nie piję!! i co? i dupa!!czary nie podziałały,problemy jake były to pozostały.nawet czułem jakby urosły ogromnie.ale miałem wtedy juz wsparcie mojej żony i było mi troche łatwiej.a przedewszystkim to zaraz po wyjściu z terapii poleciałem na miting AA. i to też mi pomaga.podobnie jak Ty udałem sie do terapeuty i tak samo potraktowałem ją z góry (no bo ja juz wszystko wiem,świeżo po terapii jestem!!!),ale nie rezygnowałem z terapii pogłębionej.i bardzo szybko przekonałem sie ze to co "wiedziałem" o sobie to tylko okruszek podstawy.pomyślałem wtedy,kurnia co mi szkodzi,moze ona (terapka) faktycznie widzi cos czego ja sam nie moge zobaczyć? i wiesz co?problemy nie znikneły,ale coraz lepiej potrafię sobie z nimi radzić.
nie rezygnuj z wizyt u terpaeuty i poleć jeszcze gdzies na miting,może do klubu,na grupę wsparcia. i nie pisz czarnych scenariuszy!!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/03 08:19 #3

  • red
  • red Avatar
wydaje mi się, że
bardzo się przejęłaś, oczekujesz tej fazy miesiąca miodowego, a wciąż tkwisz w fazie odwrotu, gdzie doznajemy szeregu nieprzyjemnych objawów - depresja, irytacja, niepokój wewnętrzny.
Nie patrz na widełki czasowe faz trzeźwienia - są bardzo indywidualne
Skupiaj się na rozwiązaniach tu-i-teraz

To mi łupnęło na głowę, tamtego nie zrobiłam, on mnie denerwuje, piwo na pewno mi pomoże - to są myśli głodowe
A na głody najlepsze są lekarstwa, sprawdzone metody:
- program 24 godziny - dzisiaj nie piję
- program HALT
- co powoduje, że się źle czuję
- mówię o swoim samopoczuciu terapeucie, na grupie wsparcia
- czytam książki, relaksuję się
- wykonuję cwiczenia fizyczne
- zajmuję się hobby
- wprowadzam trzeźwe nawyki - śniadania zamiast papierosa
- planuję dzień
- mówię co mnie trapi, rozmawiam z trzeźwymi alkoholikami
- szukam wsparcia bliskich
- wysypiam się

Obserwuj co się z tobą dzieje, akceptuj siebie, jesteśmy alkoholikami, ty i ja mamy rozregulowane emocje, ale wspólnie mozemy je podregulować.
Powodzenia i uwazności życzę
B-)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/03 08:28 #4

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18437
  • Otrzymane podziękowania: 29295
Nie tędy doga Młoda Damo. Te dwa piwa dałyby Ci tylko ukojenie na chwilę ale nie rozwiązałyby Ci problemów.

Ja będąc na terapii również widziałam świat inaczej, kolorowy. Pisząc plan trzeźwienia bardzo w to wierzyłam. Wszystko to działo się będąc pod "kloszem", otoczona przez specjalistów i ludzi podobnych mnie.
Wyszłam i zaczął się dylemat. Małe rączki, małe nóżki i jeszcze mniejszy rozumek w efekcie czego zaczęłam znów popijać. wiedzę, którą zdobyłam zamiast pielęgnować zaczęłam po prostu niweczyć. Moje postępowanie było bez sensu czego odniosłam skutki.
Terapia jednak była we mnie, odebrała mi zdecydowanie komfort picia, spotęgowała wyrzuty sumienia i dała świadomość, że postępuje źle bo piję tylko po to żeby się upić i zasnąć.
Nic się samo nie załatwiło, nie poprawiło. Wręcz przeciwnie, zaczęło się pogarszać.
Mogłam wiele naprawić, odzyskać ale tego nie robiłam. Odkładałam na następny dzień, bo dzisiaj mi się nie chciało. Wszystko na jutro...a dzisiaj? DZISIAJ NIE PIJĘ!!!!
Godzę się z tym czego nie mogę zmienić a zmieniam to co zmienić mogę :)
Pozdrawiam cieplutko %%-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Ostatnio zmieniany: 2012/11/03 09:50 przez szekla.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): akerl, Wolny, ona.opolanka

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/03 09:27 #5

  • malinka z kominka
  • malinka z kominka Avatar
Witam, ja tez zmieniam, to co moge Szekla. Kiedys probowalam zmieniac innych. Teraz doceniam spokoj, zalatwiam sprawy na biezaco, mam piekny nowy dom (mieszkanko 2 pokoje), bez alkoholu, bez kieliszkow, butelek i puszek. Nie mam znajomych, co chca sie ze mna napic.
Jak dzwonie czasem do starych znajomych z Polski, a robie to rzadko (czasem chce sie dowiedziec, czy daja jeszcze rade), to jest mi przykro jak odbieraja pijani, lubilam ich, ale zmienic nie moge. Moge za to sama sie zmienic i sie zmienilam. Choc zdarzyly mi sie dwa zapicia, wierze, ze bede trzezwa i robie wiele, aby tego uniknac w przeszlosci.
Jak jestem smutna, wlaczam radio lub dobra plyte, film, albo ide na spacer do parku poprzygladac sie jesieni i wiewiorkom:) Wracam i czuje sie juz lepiej, mam wiecej energii, pomyslow. Rozumiem ludzi samotnych, maja nielekko. Mnie trzyma na tym swiecie milosc i wielka chec zycia. Czas leci, coraz wiecej doswiadczen na karku, a jednak nawet w wieku lat 40-stu tez mozna znalezc szczescie. Kiedys myslalam, ze juz wszystko za mna, ale to nieprawda.
Trzymaj sie mocno, czytaj, pisz, co czujesz, bedzie Ci troche lzej. Jestem pewna, ze czeka na Ciebie jeszcze cos za rogiem i nawet sie nie spodziewasz, ze w mgnieniu oka moze sie wszystko odmienic. Otworz sie na nowy swiat, wbrew wszystkiemu.
Dzis nie pije i jest mi z tym dobrze:)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/03 15:20 #6

  • akerl
  • akerl Avatar
Nie oczekuję miesiąca miodowego,bo skoro nie było go od początku,to juz nie nadejdzie.
Ale myślenie mam całkiem pijane,to wiem. Porównuję sprawy,które załatwiałam kiedy piłam,i praktycznie nie było rzeczy niemozliwych.Teraz z niczym nie mogę drgnąć.

-program 24 h ogranicza się do tego,ze nie piję,

-HALT poległ całkiem, i przez to się źle czuję,terapeuta dopiero po prawie 3 tygodniach znalazł dla mnie czas,by mi powiedzieć,że mam problem z emocjami.Na grupę wsparcia nie dotarłam,bo w tym czasie pracuję.

-Książkę męczę z wielkim bólem,tak samo było jak piłam,na relaks nie mam czasu,biegam do pracy,do synka,który mieszka teraz u dziadków,na mityngi.

-hobby? przygotowałam się już nie raz do rysowania i dupa,nic nie drgnęło.pierwszym razem tak mnie pustka w głowie zeźliła,że wywaliłam ołówki.

-w p[racy się nadźwigam tyle ,że nie mam ochoty na ćwiczenia

-nie palę,rzuciłam w Stanominie,terapeuta skutecznie mnie do tego przekonał,ale kanapki rano nadal nie przełknę

-planowałam przez 2 tygodnie dzień,i ani razu nie udało mi się trzymać planu,więc stwierdziłam,że szkoda kartek i długopisu

-latam na mityngi,do tej pory tylko 2 razy udało mi się powiedzieć cokolwiek,jest kiku mówców,co dla siebie absorbują cały czas.Dwóch alkoholików zaproponowało mi pomoc-,,jak coś to dzwoń''-i ni z tego ni z owego wypłynęły ofetry seksu na odstresowanie,myślałam,że im tętnicę rozerwę.

--od bliskich pomocy nie dostanę,jadą po mnie jak po łysej kobyle,i maja rację. Matka stwierdziła,że nie zamierza nawet w 1 procencie rozumieć mojej choroby,i mnie wspierać.Jedyne co mi pomoże,to zajmie się małym.

-nie wysypiam się,tak jak wtedy ,kiedy piłam,budzę się po kilka razy w nocy
I tak właśnie wygląda moje nie picie,,które z trzećwieniem ni cholery nie ma nic wspólnego.
Ostatnio zmieniany: 2012/11/03 15:23 przez akerl.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/03 15:57 #7

  • red
  • red Avatar
Jest tak jak myślę, skupiasz się na negatywach, na ciemnych stronach, na niepowodzeniach.

Mógłbym tak punkt po punkcie, podobnie jak ty, przeanalizować to co napisałaś i pomyślisz pewnie, jak mi jest łatwo gadać.
Nie jest mi łatwo.
Ja też miałem ciężko, większość z nas tutaj miała cholernie ciężko, poczytaj.
Ale napiszę ci.

Skoro powtarzasz sobie codziennie rano, że dziś nie piję, to już jest mały kroczek, nie ustawaj i miej pod ręką modlitwę o pogodę ducha. Odmawiaj ją jak cię ktoś coś wkurza. Pamiętaj stany emocjonalne mijają, nie trwają wiecznie, trzeba nauczyć się w tym okresie je przetrzymywać, to trudny okres, wszelkimi możliwymi sposobami, potem będzie łatwiej.

Program HALT to - nie bądź ZBYT głodna, ZBYT zła ( na siebie, na kogoś, daj sobie chwilę relaksu, nie zadręczaj się), ZBYT samotna (rozmawiaj z trzeźwymi alkoholikami, nie wszyscy to erotomani i zapatrzeni w siebie egocentrycy, tacy są owszem, ale ty wybierasz z kim się spotykasz), ZBYT zmęczona (relaks, ręce pod głowę, brzuch do góry - nie myśl, ważne że nie pijesz)

Czytasz, z bólem ale czytasz, i wystarczy, powoli będziesz mogła się skoncentrować dłużej - wciąż ważne że nie pijesz, odwracasz myśli - ja widzę same pozytywy, a ty?

W pracy dźwigasz, wracasz zmęczona, daj sobie czas na odpoczynek, posłuchaj muzyki, piszesz, że mama ci pomaga zaopiekować się dzieckiem, to już duża pomoc, weź kąpiel, aromatyczna herbatka, jakiś dobry film, co kto lubi.

Plany ci się walą. Więc planuj mniej, wybierz tylko takie rzeczy które chcesz zrobić, co lubisz, a nawet jak ci się coś nie uda zrealizować, to świat się nie zawali, ujmujesz to w planach na dzień następny, ważne aby starać się w miarę swoich możliwości. Nie wierzę, że z planu nigdy nic nie udało ci się zrealizować. Ani jednej rzeczy? Może ułóż taki plan z przyjacielem, z trzeźwym alkoholikiem.

Mitingi - ja nie na każdym mitingu coś mówię, ale słucham, nie skupiaj się właśnie na tym żeby coś powiedzieć, to przyjdzie samo, nadejdzie czas że posypiesz słowami jak nigdy przedtem, daj sobie wolne z mówieniem na siłę.
Jeśli zrobisz z ochotą każdą z tych rzeczy po troszke, patrząc z optymizmem na życie to wierz mi, zaśniesz snem spokojnego człowieka, wyśpisz się w końcu.
Dzień po dniu.
Zaczynamy?
B-)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/03 19:58 #8

  • akerl
  • akerl Avatar
Zaczynamy...
nie wiem tylko od czego zacząć...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/03 20:17 #9

  • red
  • red Avatar
Ostatnio zmieniany: 2012/11/03 20:36 przez red.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/04 05:40 #10

  • inna
  • inna Avatar
Agnieszko, pisałaś, że Cię na siłę zawieźli na odwyk. Czyli musiało być bardzo krucho.
Czy to nie cud, że teraz jesteś trzeźwa?
Nie pijesz, nie palisz, brak Ci tego wszystkiego, masz doła, to normalne.
Ale idziesz dalej. To też cud.
"Tylko" nie pijesz? Jak by co, to dla mnie wychodzi na conajmniej 51% z dnia.
A o dalsze zadbasz jeszcze. %%- %%- %%-

:ymhug: Pozdrawiam, inna

P.S.
Hobby, hobbym, ale nie trzeba zaczynać w wielkim stylu. Lubisz rysować. A może tak spróbować razem z synem? On swoje, Ty swoje, nawet na jednej kartce. Z tego mogą być świetne dzieła sztuki i w ten sposób możesz znaleźć inspirację do własnych prac. A na śniadanie jak nie potrafisz to nie potrafisz, ale kawka lub herbatka ładnie podana, może przy świeczce, przy muzyce, to taki miły gest dla siebie samego... :muza: ~O) @};-
Ostatnio zmieniany: 2012/12/09 08:06 przez inna.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/04 08:27 #11

  • akerl
  • akerl Avatar
Red Dzięki za Oazę spokoju,pomogło :)
Tak..dokładnie,to że nie piję jest cudem,albo dziwnym zbiegiem okoliczności.
W lipcu byłam na dwóch rozmowach z terapeutką,klamka zapadła,6-go sierpnia miałam zacząć terapię dzienną tu w Szczecinie.
Byłam na to tak mocno przygotowana,ze 3-go sierpnia chodziłam po ścianach z myślą-,że już nie będę mogła sobie nawet pół piwka wypić???? i tak mnie nosiło przez 2 godziny-kupić sobie czy nie? to już ostatni raz... no i oczywiście polazłam i kupiłam 2 dwusetki. W połowie drugiej zadzwoniła do mnie moja mama,usłyszała ,że chlałam,wpadła do mnie,zabrała mnie i młodego do siebie.Przetrzymała mnie do poniedziałku,kiedy to miałam zacząć terapię.
Ale w poniedziałek rano zadzwonili do Stanomina,okazało się że jest miejsce na detoksie-ojciec biegiem do rodzinnej po skierowanie i o 13.00 byłam już na detoksie.
Tam był ze mną Kaziu,który zapił po 8 latach. Tłukł mi do głowy-babo idź,błagaj oddziałową i terapeutkę Kryśkę,zebyś została. a Krysia mi mówi,że mam się modlić,bo ludzie tu czekają po 3 miesiące.Jeśli nie przyjadą 2 kobiety z nakazu sądowego,to mnie wciśnie. NIE PRZYJECHAŁY :)
A w trakcie terapii 3 razy kazała mi się pakować i wynosić...i za to Jej będę dozgonnie wdzięczna. Dostałam wszelkie potrzebne narzędzia,ale myślenie nadal mam pijane.
Założyłam ten wątek,bo byłam zdesperowana,mój były,którego wywaliłam z domu pół roku temu,dobijał mi się do drzwi(pijany-też alkoholik) wyzywał,darł się na klatce. Zniszczył mnie psychicznie przez ostatnie dwa lata,a ja po wyrzuceniu go ,nadal mu pomagałam,bo stał się bezdomny,i siebie za to winiłam,on zresztą też.A ma dwie niebieskie karty i powinnam go za łeb ze schodów dawno spuścić.
Ale nie-ja dalej dawałam mu jedzenie,lekarstwa,w sumie kosztem dzieci i swoim.
I teraz jak znów przylazł,wezwałam policję.
Ale później siedziałam i myślałam,ze dwa piwka by mnie uspokoiły,dały ulgę,przecież nie wypiję więcej....mając świadomość ,że to g.. prawda,ze popłynę.
Nie wyszłam,zaczęłam grzebać w necie, i trafiłam tutaj.
I właśnie czytając Was uświadomiłam sobie,ze nie zmieniłam myślenia,ja po prostu tylko nie piję,że nie robię nic w stronę zdrowienia.
Dzięki ,ze tu jesteście,bo na żywo nie mam z kim pogadać.Oj przepraszam,jeden z kolegów zaoferował pomoc przez skypa ,gdybym chciała się wypłakać,i na 100% z tego skorzystam :)
Ostatnio zmieniany: 2012/11/04 08:31 przez akerl.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/04 08:29 #12

  • Mietek61
  • Mietek61 Avatar
akerl napisał:
Zaczynamy...
nie wiem tylko od czego zacząć...
A ja wiem ;) Od powiedzenia sobie dziś nie piję.
Od spojrzenia w lustro i powiedzenia swojemu odbiciu: Widzisz jak dobrze jest bez kaca...

Aga, dużo już moi przedmówcy Ci napisali.
Bardzo ważne jest to że nie jesteś z tym problemem sama.
Kiedy przestałem pić, nie było nikogo kto by mnie na detoks zawiózł. Zresztą nie było to wtedy tak rozwinięte jak dziś. Musiałem sobie radzić sam. I to nie tylko z alkoholem.
Musiałem sobie poradzić z moją pijącą, dziś już śp. ex, musiałem sobie poradzić z utratą kolejnej pracy, musiałem poradzić sobie z czwórką drobiazgu w wieku od 0,5 roku do 6 lat, musiałem sobie poradzić ze zorganizowaniem czasu na mityngi i ogarnięciem tego wszystkiego co w domu.
Nikt mi nie obiecał że będzie lekko. Nikt mi też z rodziny nie pomógł w sprawach organizacyjnych z dziećmi, w sprawach finansowych i logistycznych.
Przetrzymałem, wytrzymałem, po kilku tygodniach, fakt, jednodniowo zapiłem, ale dzięki temu ugruntowałem w sobie moją bezsilność wobec alkoholu. Potem doszła jeszcze niestacjonarna terapia na którą dojeżdżałem 50 km po dwa razy w tygodniu.

Jak widzisz, można wyjść z najgorszego nawet doła. Ważne żeby tego bardzo chcieć.
Ja tego chciałem i tego chcenia również i Tobie życzę.

Dziś wiem jeszcze jedną bardzo ważną dla mnie rzecz; Nie ma rzeczy niemożliwych, wszystko w moich rękach, a najbardziej w mojej głowie

Co do mityngów, masz prawo jak inni zabierać głos. Jeśli Ci jest to bardzo potrzebne, podnoś rękę jako pierwsza wygadaj co masz do wygadania i nie zwracaj uwagi na innych.
Najwyżej tylko na to co mówią. Bardzo dobrze jest posłuchać i usłyszeć. To bardzo ważne.

Powodzenia @};- :ymhug: :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/04 09:49 #13

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18437
  • Otrzymane podziękowania: 29295
Gdy przeczytałam Twój post Akerl wykluły się we mnie wspomnienia. Te złe, okrutne i niemalże nieustanne.
Jak dobrze potrafię Cię zrozumieć. Jak bardzo wiem jak wtedy trudno zapanować nad swoimi emocjami.
Strach, wstyd, obawy, że sąsiedzi wezwą policję ale na mnie! Nie na niego!
Dźwięk dzwonka, domofonu, walenie do drzwi, nawoływania pod oknem i strach przed wyjściem z domu.... Tak! Dom to oaza spokoju. Mimo wszystko tu, jeśli nie otworzę to nic mi nie zrobi.
Dźwięki dobijania się kołatają mną ale fizycznie czuję się bezpieczna. Z psychiką znacznie gorzej:(

Ja już mam to za sobą czego i Tobie życzę. Zmieniłam adres zamieszkania. To akurat mnie się udało.
Szczerze Ci współczuję. Odczuwałam to latami :ymhug: :ymhug: :ymhug:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/04 12:02 #14

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7546
  • Otrzymane podziękowania: 13182
I ja podobnie jak Szekla. Dlatego lubie gdy przychodza nowe osoby na forum, moze to egoistyczne co napisze, ale na prawde, takie opowiesci jak Twoja Aga, bardzo mi pomagaja, bo przypominaja mi kim jestem i gdzie bylam i jak latwo moge tam wrocic z powrotem.
Od wczoraj Cie czytam i nie bardzo mam juz co powiedziec, wszystko mysle zostalo powiedziane przez moich poprzednikow, ale gdybys miala ochote pogadac na Skype, to znajdziesz numer na moim profilu. Powodzenia %%-
"Jeśli ci się nic nie chce, to wypij dużo wody. Będzie ci się chciało sikać"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): akerl

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/04 12:06 #15

  • red
  • red Avatar
Właśnie o to chodzi, w tych trudnych chwilach nie zostawaj sama, masz już całkiem niezłe wsparcie na forum, cały czas ktoś tutaj jest, u siebie też postaraj się o kogoś z kim możesz porozmawiać, pisz, płacz, gadaj co cię boli, co cieszy, jak minął dzień.
Trzymam kciuki :-BD
B-)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/04 12:50 #16

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18437
  • Otrzymane podziękowania: 29295
Mojego Skypa ... i nie tylko również znajdziesz na profilu :ymhug:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): akerl

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/06 00:15 #17

  • akerl
  • akerl Avatar
Jednak dane jest mi doświadczać cudów.
Pierwszy-że nie udusiłam dziś własnej matki w sądzie.Były dwie sprawy o alimenty dla moich synów. Obaj z innych tatusiów,więc i sprawy dwie. Sprawy już były ,w czasie ,gdy ja byłam w Stanominie.Moja mama czuła się odpowiedzialna,więc poszła mnie reprezentować,bez mojej wiedzy.
Przyznaję,przez ostatnie 4 lata chlałam,i rodzice się nawet nie domyślali,ze ja piję.Byli pewni,że wszystko jest ok.Dopiero pod koniec lipca się wydało ,że znów piję(8 lat temu po zastrzyku nie piłam przez 4 lata).To matka mnie wzięła za łeb i wywiozła do Stanomina na detoks-i CHWAŁA JEJ ZA TO.
Ale w sierpniu kiedy była sprawa o alimenty na starszego syna,poszła,i powiedziała,ze jestem nieodpowiedzialną alkoholiczką,która ma długi,o mały włos nie przepiła mieszkania,ze ojciec syna jest też alkoholikiem,nie interesuje się synem itp.
Sąd w tym momencie stwiedził,ze dzieci trzeba umieścić w placówce opiekuńczej,albo moi rodzice wezmą je pod opiekę. I tak się stało.
Dziś były znów te sprawy,bo zostały przesunięte na moje wyjscie.

Dodam że z czerwca mam opinie ze szkoły starszego i przedszkola młodszego,ze dzieci sa zadbane,komunikatywne,uczą się,starszy jest świetnym koszykarzem,a matka-czyli ja zawsze i wszędzie jest,czyli zebrania ,spotkania,zawsze uczestniczyłam we wszystkich
imprezach.Potrzebne mi te opinie były do ograniczenia praw do dziecka-ojcu młodszego syna.

No i dziś na te sprawy moja matka poszła ze mną,sędzina mi zadaje pytania na temat kontaktów itp.a moja matka co chwilę: no przyznaj się,powiedz jak piłaś,jak przepijałaś rachunek za gaz,czynsz itd. Sedzina mówi,ze to nie o tym jest sprawa,a moja matka: ale ona cały czas kłamie,nie chce sie przyznać.
Ja sie pytam do czego się mam w sądzie przyznać? przecież przyznałam się już do tego co przepiłam,jak funkcjonowałam itd.i tak przez całe obie sprawy.Sędzina do niej,zeby poszła na terapie dla współuzaleznionych,to moja mama stwierdziła,ze ona wszystko już wie i żadna terapia jej nie pomoze. Itak do końca. Sprawy się zakończyły.
I w domu jazda-ze ja cały czas na sprawie kłamałam,bo nie powiedziałam jak piłam,jak nie płaciłam rachunków,że nigdy nie wytrzeźwieję jak nie zacznę mówić prawdy,jak to sobie wybrałam alkoholizm i picie.

Wtedy mnie trafiło,zaczęłam na nią wrzeszczeć,nawet nie pamietam co,tylko na koniec wykrzyczałam,że całe życie mnie tak traktowała,i że właśnie teraz doprowadziła do tego,ze mam cholerna ochotę się napić.Wyszłam trzaskajac drzwiami.
Poszłam do Kościoła,na mityng,tam zawsze jest mało opsób. Okazało się,ze jestem sama,nie ma nikogo,ani prowadzącego ani alkoholików.Byłam tak zdołowana,że autentycznie myślałam o piciu.
I ZDARZYŁ SIĘ NASTĘPNY CUD. Nadszedł facet,który wyszedł ze Stanomina,kiedy ja tam pojechałam,minęliśmy się,i mój kolega z podstawówki. Mityng się nie odbył,bo nie mieliśmy dostępu do materiałów,ale posiedzieliśmy,i przegadaliśmy półtorej godziny. Ulżyło mi.
Może jestem niesprawiedliwa dla swojej matki,Ona chce dobrze,ale wywlekając wszędzie moje brudy wszędzie-u mnie w pracy,sąsiadom,dosłownie kazdemu kto chce słuchać,doprowadza mnie do białej gorączki. I jeszcze założyła mi tą sprawę o ograniczenie praw. Nigdy nie byłyśmy sobie bliskie,jej rady polegały na dyktowaniu mi co mam robić..I teraz jest w swoim zywiole. A ja najchętniej bym ją udusiła.
A wracając do domu dopadł mnie ojciec młodszego synka-bezdomny i pluł jadem ,ze nasłałam na niego policję,ze mam mu oddać telewizor i lodówkę. Miał szczęście ,ze było na przystanku duzo ludzi bo chyba bym go zagryzła. Albo to ja miałam szczęście,bo za dziada poszła bym siedzieć.
Uff... już mi lżej...
Ostatnio zmieniany: 2012/11/06 00:24 przez akerl.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/06 07:27 #18

  • Norbi
  • Norbi Avatar
  • Wylogowany
  • Autor Portalu
  • Alkoholik
  • Posty: 6190
  • Otrzymane podziękowania: 3823
No widzisz jak fajnie,wypluj ten swój "żal,złość" a "niepijemy" to tutaj przemieli. =)) ;) bnggfgbfb
Potępianie siebie za popełnione błędy jest równie złe jak potępianie innych za ich błędy.W rzeczywistości nawet siebie nie potrafimy ocenić prawidłowo.
Ostatnio zmieniany: 2012/11/06 07:27 przez Norbi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): akerl

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/06 10:40 #19

  • zuzanek
  • zuzanek Avatar
Agusia, u Ciebie gra toczy się o Wszystko. Twoja mama chce ograniczyć Tobie prawa, oczywiście najważniejszą rzeczą jest teraz zachowanie trzeźwości. Piszesz, że matka ma teraz pole do popisu. Ona wyrzuca z siebie cały swój żal, nagromadzony dniami Twojego picia, czemu teraz? Bo jesteś trzeźwa i właśnie teraz możesz jej wysłuchać, ona zdaje sobie z tego sprawę, że godzi w słabą osobę i sama w swojej bezradności chce Cię zranić. Bo tak naprawdę Twoja matka Cię Kocha, stąd w niej tyle jadu, stąd chęć oznajmienia całemu światu, jaką ma córkę, bo matka sama tej pomocy potrzebuje. Przyjąć jej jednak nie chce, bo Ty jesteś jedyną osoba, której tak naprawdę potrzebuje. Myślę, ze i na odwrót. Nie dajesz rady przestrzegać Haltu, ale jeden warunek musisz spełnić. Opanuj złość, kup czekoladki i wybierz się do matki na spokojną rozmowę. Nie daj się wyprowadzić z równowagi, niech się nawet wykrzyczy a potem powiedz o swoich uczuciach, bo one tak naprawdę i tak w Tobie uśpione czekają, byś je wypowiedziała. Będzie Wam lżej. Jeżeli uda się Tobie odbudować stosunki z własną matką, to reszta pójdzie Tobie łatwiej. I szukaj tych Cudów nadal, jak np. spotkanie znajomych na mitingu. Miej oczy szeroko otwarte a zawsze znajdziesz w swoim życiu sytuację, która Tobie sprzyja. Bądź dobra dla siebie i innych, a to dobro do Ciebie powróci :ymhug:
Ostatnio zmieniany: 2012/11/06 10:41 przez zuzanek.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/06 12:54 #20

  • siwy
  • siwy Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3950
  • Otrzymane podziękowania: 8321
Czytam i próbuje zrozumieć, ale nie potrafię. Tyle w Tobie złości.
O tym jak byś udusiła własną matkę, która zabierając Cie na detoks być może uratowała Ci życie. Czy skłamała jak mówiła, że o mało nie przepiłaś mieszkania, że masz długi, że przepijałaś rachunek za gaz i czynsz. Wiem, że prawda boli, ale jest tylko prawdą.
Jej zachowanie teraz pewnie i jest złe, ale ma głębokie podstawy z przeszłości.
Jeśli gdzieś na świecie grzmi to na pewno nie są to konsekwencje twojego picia, natomiast obecna twoja sytuacja i to co się dzieje w twoim świecie jest w dużej mierze wynikiem właśnie twojego picia, czy tego chcesz czy nie, czy się z tym zgadzasz czy nie.
Wierzę jednak, że znajdziesz w sobie cierpliwość i wytrwałość, a każdy kolejny trzeźwy dzień będzie umacniał Cię w przeświadczeniu, że warto być trzeźwym.
"Nasze życie jest tym, co zeń uczynią nasze myśli"
Dlatego się nimi opiekuję, bo jestem za nie odpowiedzialny, tak jak za swoje życie
Ostatnio zmieniany: 2012/11/06 13:07 przez siwy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): MISIA, akerl

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/06 13:16 #21

  • akerl
  • akerl Avatar
Tak ,we mnie bardzo dużo żalu,złości i agresji...A co najśmieszniejsze,ja to wszystko,o czym piszecie,wiem,i zdaję sobie sprawę.I nie umiem się z tym pogodzić.
Odnoszę wrażenie,że gdybym obok bannera na balkonie,,sprzedam mieszkanie" powiesiła drugi" LISTA MOICH PRZEWINIEŃ" to by mamę ustysfakcjonowało.
A czy gdybyśmy porozmawiały,to by naprawiło relacje między nami? wątpię,nigdy nie były dobre. Zawsze chciała kontrolować moje życie,od dzieciństwa,póżniej uznawała tylko swoje zasady-tylko to co Ona robi jest mądre i dobre. Dlatego kiedy zaczęły się moje problemy w małżeństwie,zamiast pójść do matki z tym,lub gdziekolwiek,radziłam sobie sama,chcąc Jej udowodnić,ze ja też potrafię.A kiedy nie sżło,znalazłam najlepszego przyjaciela-alkohol.I zabrnęłam tu gdzie teraz jestem...
Ostatnio zmieniany: 2012/11/06 13:20 przez akerl.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/06 13:39 #22

  • MISIA
  • MISIA Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 4105
  • Otrzymane podziękowania: 3215
Z czasem się pogodzisz.Warto zawsze próbować,nie przerywaj mamie,słuchaj,niech nawet mówi kilka godzin,zawsze można się dogadać,potrzebny jest spokój.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): zuzanek

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/06 13:41 #23

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7546
  • Otrzymane podziękowania: 13182
Wiesz tak Cie czytam i jak zwykle widze sama siebie. Dla mojej mamy od dziecka nie bylam wystarczajaco dobra, cokolwiek bym nie zrobila, nigdy mnie nie pochwalila, zawsze musiala skomentowac. To ona wybrala mi szkole, to ona zdecydowala, ze mam isc do pracy, zamiast na studia. Sluchalam jej, do czasu. Potem zapragnelam sama podejmowac decyzje...jak sie okazalo, nie potrafilam sama kierowac wlasnym zyciem.
W tym roku po raz pierwszy od kad przestalam pic, pojechalam do Polski. Mialam tam rowniez przerobic Krok 9, czyli przeprosic miedzy innymi moich rodzicow. W miedzy czasie wyniknela klutnia moja z mama, no i przypomnialy mi sie wszystkie urazy....cholera, nie potrafilam tego zrobic. Wrocilam do domu i jeszcze raz zaczelam myslec o swoich stosunkach z matka. W koncu doszlam do wniosku, ze przeciez ona mnie kocha i nigdy nie chciala dla mnie zle. Moze jej milosc jest troche chora, bo jaka ma byc, gdy ona sama nie miala dziecinstwa, jakie powinna miec, ale moja mama stara sie tak, jak moze najlepiej.
Zamiast od niej wymagac, najwyzszy czas dawac cos od siebie. Dzis jestem gotowa przeprosic i zadoscuczynic...w dodatku nadaza sie okazja w te Swieta Bozego Narodzenia.
Powodzenia Aga %%-
"Jeśli ci się nic nie chce, to wypij dużo wody. Będzie ci się chciało sikać"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): siwy, akerl

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/06 13:52 #24

  • MISIA
  • MISIA Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 4105
  • Otrzymane podziękowania: 3215
Wiecie co?nie ma we Mnie złości,żalu,odeszło wszystko bezpowrotnie.Moja mama też wszystko naj dla Mnie i tak jak do Akerl.Szkoda zdrowia i życia na nerwy jakie by nie było.Jak Ula pisała,zbliżają się święta czas cudowny pod każdym względem i cieszmy się,że jesteśmy razem.Nikt z Nas nie wie czy w tym samym gronie za rok,usiądziemy wspólnie do stołu.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): akerl

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/06 14:00 #25

  • zuzanek
  • zuzanek Avatar
Ursa :ymhug: Jak fajno, to ja będę na Święta 3mała za Ciebie kciuki, by się w końcu udało! Ja też jadę na święta do Polski i moja mama schematem od Twojej dużo nie odbiega. U mnie już zostało wyjaśnione, bo po długim okresie mojego wewnętrznego buntu zrozumiałam, ze tak naprawdę w wielu sytuacjach miała po prostu rację, tylko ja musiałam do tego wszystkiego sama dojrzeć. Moja matka również jest alkoholiczką, to jednak nie zmienia faktu, iż udzielała mi mądrych rad, samej sobie niestety nie potrafiąc pomóc. Twój ostatni post nadal trąci Aga jadem do mamy, widzę u was toczy się walka, której z Was racje maja pozostać na wierzchu. Schowaj swoja dumę głęboko, bo to rodzaj fałszywej dumy, do niczego Cie ona nie zaprowadzi. Ja na początku mojej abstynencji chodziłam pokorna jak baranek i ze spokojem przyjmowałam krytykę, nie zapominając o szacunku do samej siebie. To się z pozoru wyklucza, tak jednak nie jest. Wszystko jest kwestią kompromisu, którego można się nauczyć.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/06 14:16 #26

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18437
  • Otrzymane podziękowania: 29295
Również nie spełniłam marzeń swojej Mamy. Może nie było pyskówek bo Mama potrafiła zachować dystans.
Ingerowała w moje życie. Gdy mówiłam o problemie doszukiwała się mojej winy więc przestała o nich Jej mówić.
Teraz już Jej nie ma a ja.....chciałabym żeby była.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): akerl

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/06 14:56 #27

  • akerl
  • akerl Avatar
zuzanek napisał:
Twój ostatni post nadal trąci Aga jadem do mamy, widzę u was toczy się walka, której z Was racje maja pozostać na wierzchu. Schowaj swoja dumę głęboko, bo to rodzaj fałszywej dumy, do niczego Cie ona nie zaprowadzi
Bo tak jest i tego nie ukrywam,ze nie potrafie sobie z tym uczuciem poradzić. Po wyjściu z ośrodka wszystko przyjmowałam,spuszczałam głowę ,nie komentowałam.Kilka dni temu coś we mnie pękło,i tak jak pisałam wcześniej,jestem naładowana złymi,agresywnymi emocjami.Dziś nawet terapeuta nie umiał do mnie dotrzeć.
Jestem tego świadoma,próbuję myśleć inaczej,patrząc na wszystko z mamy strony,ale końcowy efekt jest ten sam-czuję się pokrzywdzona.
Do tego dziś jak jechałam do terapeuty,na przystanku dopadł mnie mój były(pijany),którego wywaliłam z domu pół roku temu,zaczął na cały przystanek wyzywać mnie,żądać oddania telewizora i lodówki.Zresztą codziennie wydzwania domofonem,albo wali do drzwi.
Poszłam na komendę,powiedzieli,że nic nie mogą mu zrobić,że to nie jest nękanie,i nie ogą mu zabronić się do mnie zbliżać. To nie wszystkie moje atrakcje,o innych napiszę później.
I kiedy to piszę,to gdybym czytała taki post innej osoby,stwierdziła bym,że to bzdura,bo jednej osobie nie może się tyle naraz przydarzać. Albo ja po prostu mam klapki na oczach,i sama sobie dokładam problemów. To tez jest realne./
Teraz lece na grupę wsparcia,nie wiem co to jest,na czym polega i czy i w czym może mi pomóc.Ale idę :)
Ostatnio zmieniany: 2012/11/06 15:04 przez akerl.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/06 15:19 #28

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18437
  • Otrzymane podziękowania: 29295
Wiesz....Twoje zachowania są podobne do moich jak wyszłam z terapii.
Nie dawałam sobie rady. Mnie się wydawało, że bliscy powinni to uszanować a bliskim, że jestem już zdrowa.
Moim wielkim błędem było to, że nie umiałam być wtedy asertywna. Nie porozmawiałam! Nie oznajmiłam, że jeśli na imprezie będzie alkohol to nie będzie mnie. Wtedy uważałam, że cały świat zwrócony jest przeciwko mnie. I trwało to bardzo długo. Za długo. Wtedy też piłam.
Córce załatwiono psychologa na drugim końcu Warszawy a gdyby się zapytali mnie to miałaby do niego tylko 15 min.
Nie liczyli się z moim zdaniem ale.....czy chcieli dla mnie i dla Niej źle? Nie!!!!
Starali się jak mogli. Dzisiaj to wiem ale zajęło mi to 8 lat.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/06 17:38 #29

  • hanys
  • hanys Avatar
Aga i jak grupa wsparcia?? melduj jak to widzisz!!!
ja też latam na grupę,u mnie jest jutro.jak już gdzieś kilkakrotnie pisałem nie ma to nic wspólnego z mitingami.inna atmosfera ale ja bardzo polubiłem te spotkania
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/06 20:39 #30

  • akerl
  • akerl Avatar
hanys napisał:
Aga i jak grupa wsparcia?? melduj jak to widzisz!!!
ja też latam na grupę,u mnie jest jutro.jak już gdzieś kilkakrotnie pisałem nie ma to nic wspólnego z mitingami.inna atmosfera ale ja bardzo polubiłem te spotkania

Grupa? bo ja wiem? wywaliłam co mi na wątrobie leżało,ale generalnie nikt nie opiniował,tylko terapeuta,do tego pogłaskał mnie po głowie,jeden z uczestników,kiedy usłyszał,że mam zachowania kompulsywne-żrę co mi pod ręke podejdzie(mam tak od tygodnia) dał mi LIONA.
Później pojechałam do rodziców,a właściwie do synka,zaczęły się znów prztyczki. Znosiłam ,póki nie usłyszałam,że faceta wcale nie wyrzuciłam z domu,tylko to tak fikcyjnie zrobiliśmy,żeby dostać od państwa alimenty,i żebym miała za co chlać(rodzice święcie wierzą w swoją wersję),do tego na pytanie co dalej zamierzam i po co wogóle wybrałam alkoholizm,a poza tym jak były tam u nich panie z opieki,to stwierdziły,ze ta terapia jest bez sensu,bo i tak nic nie da-nie wytrzymałam,zaczełam na nich wrzeszczeć.
I moje plany spokojnej z Nimi rozmowy strzeliły jak korek od szampana.
Właśnie zaryczana wlazłam do domu,i szczerze Wam powiem,ze mam juz dość....
Ostatnio zmieniany: 2012/11/06 20:42 przez akerl.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/06 21:08 #31

  • pokręcony
  • pokręcony Avatar
akerl napisał:
....
Właśnie zaryczana wlazłam do domu,i szczerze Wam powiem,ze mam juz dość....



....Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu, pamiętaj jaki spokój może być w ciszy....


poczytaj do końca........i jeszcze raz .......a potem cichutko spokojnie sobie pomilczymy....

...Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny...


ja mam na imie Waldek i jestem alkoholikiem....
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/06 21:24 #32

  • akerl
  • akerl Avatar
pokręcony napisał:
akerl napisał:
....
Właśnie zaryczana wlazłam do domu,i szczerze Wam powiem,ze mam juz dość....



....Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu, pamiętaj jaki spokój może być w ciszy....


poczytaj do końca........i jeszcze raz .......a potem cichutko spokojnie sobie pomilczymy....

...Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny...


ja mam na imie Waldek i jestem alkoholikiem....

No to znów sie poryczałam :(( Dzięki...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/07 05:11 #33

  • akerl
  • akerl Avatar
Cześć,efekt wczorajszych nieopanowanych emocji- od 4.00 nie mogę spać,w pracy pewnie będę zmęczona,co za tym idzie zła i zmęczona.
Z programu HALT tylko jedno mi wychodzi-nie będę zbyt głodna,od tygodnia nie jem,tylko żrę-kompulsywne zachowania. Czekolada ponoć uspokaja,tyle,że ja w ciągu ostatnich dni pochłonęłam fabrykę czekolady,nie mówiąc o ciastach,które zaczęłam piec,ze względów oszczędnościowych.Nie wiem na ile zaoszczędziłam,piekąc codziennie,rachunek za prąd może mnie zabić.

Przepraszam,wchodząc tutaj,nie czuję się samotna,naprawdę cieszę się ,że znalazłam ten portal. Na wczorajszej grupie wsparcia tylko terapeuta do mnie mówił,reszta zamknięta w swoich głowach. Ja,może dlatego,że w domu nie mam do kogo gęby otworzyć,a poza tym lubię mówić,do czterech osób dałam opinie zwrotne.Niekoniecznie się podobały,mnie trochę to pomogło-broń Boże nie wyżyłam się na nich za swoje porażki-terapeuta miał podobne zdanie.
Teraz przegryzłam z kawą tę wczorajszą awanturę u rodziców.Jest coś,czego Oni oczekują,a ja jeszcze nie mogę się przemóc,by wydusić z siebie.
W niedzielę będzie miesiąc jak wyszłam z ośrodka.
Zarzucili mi ,że im nie podziękowałam,że się opiekowali,i dalej zajmują moimi dziećmi,że mi pomagają finansowo-tzn. kupują jedzenie,srodki czystości (moja pensja idzie na długi,a i tego jest mało),i ze ich nie przeprosiłam.
A ja nie jestem gotowa na to,nie umiem jak piesek stanąć i pomachać na zawołanie łapkami-bo tego w tym momencie oczekują. Znam siebie,i wiem,ze zrobiłabym to-podziękowała,(bo przepraszać za picie nie będę)gdyby nie wymuszali tego ode mnie. Nie przejdzie mi to przez gardło. Tym bardziej ,że jeszcze teraz ,gdybym to zrobiła,odpowiedzią były by dalsze zarzuty na to co robiłam pijąc.
Jeszcze gorzej by było ,gdybym przeprosiła. Powiedziałam im ,że czuję wstyd,i złość na siebie,tym bardziej ,że nie potrafię im wytłumaczyć jak i o czym myślałam pijąc,ponieważ i tak nie zrozumieją (i nie zamierzają-mama dała mi to wyraźnie do zrozumienia)toku myślenia czynnego alkoholika.

Jest mi źle z tym wszystkim,czuję złość do Nich,do siebie ,ze to w moim interesie leży zrobić wszystko by być ze wszystkimi w zgodzie,i to ja powinnam zamknąć się ,a nie warczeć.
Terapeuta mi powiedział-powiedz rodzicom,ze źle się czujesz,i nie pomaga Ci nagonka,i wieczne wypominanie,że to nie pomaga zdrowieniu. Tylko terapeuta wiedząc,ze Go słucham,zapomniał mi wbić młotkiem do głowy,albo przytwierdzić hakami do mózgu,albo do tego co z niego pozostało-radę-MÓW,NIE WRZESZCZ. :((

I teraz,kiedy mi emocje już opadły-dosłownie w tej chwili ,dopiero do mnie dotarło,że kiedy wychodziłam od Nich wczoraj.mój mądry Tata powiedział,nie wracamy już do tego tematu,skończyliśmy. Ja w swojej furii i zawziętości tego wczoraj nie zakodowałam :o
I co teraz mam zrobić? przeprosić za wczoraj? Myślę ,że tak bo jestem trzeźwa,i aferę rozkręciłam świadomie.
Ostatnio zmieniany: 2012/11/07 05:12 przez akerl.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/07 05:38 #34

  • inna
  • inna Avatar
Masz wielkie konflikty z rodzicami, ale fakt pozostaje, że oni Ci pomagają, zwłaszcza pomoc przy dzieciach jest drogocenna i nie zmienia tego faktu ich negatywne nastawienie czy ich bezsilność w stostunku do Twojej choroby. Od "dziękuję" lub "przepraszam" nic Ci się złego stać nie może, wręcz przeciwnie... :)

Bądź dobra dla siebie!
:ymhug: @};-
Ostatnio zmieniany: 2012/12/09 08:03 przez inna.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jestem ...(???)...przypadkiem 2012/11/07 06:48 #35

  • Norbi
  • Norbi Avatar
  • Wylogowany
  • Autor Portalu
  • Alkoholik
  • Posty: 6190
  • Otrzymane podziękowania: 3823
akerl napisał:
Z programu HALT tylko jedno mi wychodzi-nie będę zbyt głodna,od tygodnia nie jem,tylko żrę-kompulsywne zachowania. Czekolada ponoć uspokaja,tyle,że ja w ciągu ostatnich dni pochłonęłam fabrykę czekolady,
Z programu Halt mnie do dzisiaj zostało łakomstwo na słodycze =)) bnggfgbfbakerl napisał:
nie mówiąc o ciastach,które zaczęłam piec,ze względów oszczędnościowych. Nie wiem na ile zaoszczędziłam,piekąc codziennie,rachunek za prąd może mnie zabić.
Prąd i alkohol może zabić ,ale nie rachunek..... =)) ;) :) :wmur:
Potępianie siebie za popełnione błędy jest równie złe jak potępianie innych za ich błędy.W rzeczywistości nawet siebie nie potrafimy ocenić prawidłowo.
Ostatnio zmieniany: 2012/11/07 06:49 przez Norbi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.