Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dziennik Uczuć jest lusterkiem w którym można przyglądać się swojemu wnętrzu.

TEMAT: Mysli moje uczesane

Mysli moje uczesane 2020/12/23 12:55 #2031

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7546
  • Otrzymane podziękowania: 13182
Niestety mój wpis powyżej był jeszcze przedwczesny. Przedwczesna radość.
Potem mi się znacznie pogorszyło i nadszedł czas, że już zaczęłam powoli myśleć o tym, że za chwilę może mnie nie być.
Po prostu egzystencja. Prawie nic nie jadłam, więc byłam bardzo, bardzo słaba. Nie potrafiłam minuty na nogach wystać! Temperatura rozkładała mnie na łopatki, do tej pory muszę pamiętać o pewnym lekarstwie, które zbija temperaturę, w przeciwnym razie "jazda" zaczyna się od początku, od dreszczy. Od szpitala uratował mnie tylko fakt, że oddychałam w miarę ok, nie potrzebowałam respiratora.
W piątek wieczorem, z płaczem, poprosiłam moją koordynatorkę ze "Street Pastor", żeby zaczęli się za mnie modlić, bo jest coraz gorzej. Dostałam dużo ciepła i telefonów. Modły chyba pomogły bo następnego dnia poczułam się troszkę lepiej.
Ale generalnie czuję się dużo lepiej.
W poniedziałek wróciłam do pracy, stwierdziłam, że łatwiej mi będzie wrócić na nocki. Zaopatrzona w tabletki, opatulona, już po chwili stwierdziłam, że to nie był najlepszy pomysł. Wróciła temperatura i generalnie przecierpiałam tę nockę. Ludzie z mojej pracy byli przerażeni moim widokiem. Istne, chodzące zombie.
Rano, po drodze do domu przeżyłam małe załamanie nerwowe; użaliłam się nad sobą i swoim losem.
Nic nie jest tak jak miało wyglądać! Ja chora, bezradna, bezsilna... po prostu nie potrafię nic, poza egzystencją, od porcji tabletek, do następnej porcji, z termometrem w ręku, zdana na to co przyniesie kolejny dzień! Nawet choinki nie potrafię ubrać! Po prostu nie mam siły!
Oj popłakałam sobie, dawno tak nie ryczałam.
Położyłam się spać z temperaturą i obudziłam się z temperaturą.
Ale mój Bóg widać usłyszał moje łzy i nie pozwolił mi na szaleństwo, bo około 15 zadzwonili do mnie z pracy i zapytali jak się czuję i czy mam nadal symptomy. Byłam z nimi szczera i powiedziałam, że bez tabletek, temperatura nie spada. Kazali zostać kolejne 10 dni w domu!
Dominik przyjechał od mojej siostry w poniedziałek rano (siostra Go przywiozła i wymieniłyśmy się prezentami) , Viki z Nathanem przyjechali wczoraj. Chata znowu pełna!
Ja mam nadzieję, że z pomocą dzieci uda mi się w końcu ubrać tę nieszczęsną choinkę! :lol:
Tak jak napisałam w wątku Anetki; nadszedł taki dziwny czas, kiedy człowiek cieszy się, tym co ma.
Cieszę się, że zwykłe, ludzkie funkcje fizjologiczne do mnie wracają, to świadczy o tym, że jeszcze będę żyła. Jeszcze parę dni temu wcale nie miałam takiej pewności i z nikąd żadnej pomocy! Dzwoniłam na pogotowie, a oni rozkładali ręce, dopóki nie zacznę tracić oddechu!
Żal mi bardzo moich rodziców. Biedni sami zostali w tej Polsce. Boją się bardzo i też są tacy bezradni i bezsilni. Dobrze, że chociaż siebie mają. Ja miałam dwa tygodnie zupełnie sama! To było najgorsze dwa tygodnie w moim życiu!
Dobra, wystarczy już! Dziś jest nowy dzień, nowa nadzieja!
Kocham Cię mój Boże za to, że w momencie kiedy już sama tracę wiarę w siebie, Ty jej we mnie nie tracisz! I niesiesz, nawet wtedy, kiedy ja już nie chcę być niesiona.

Pozdrawiam Was Kochani i życzę Spokojnych, Pachnących i przede wszystkim Zdrowych Świąt!
Nie zapominajmy Czyje to są urodziny!
@};-
"Jeśli ci się nic nie chce, to wypij dużo wody. Będzie ci się chciało sikać"
Ostatnio zmieniany: 2020/12/23 12:58 przez ursa.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Marta74, Annika75, tommygun, jerzak, Tomoe, Krzysztof Z., Zakapior, Kayo78, darek70, Alex75 ten użytkownik otrzymał 4 podziękowań od innych

Mysli moje uczesane 2020/12/27 06:59 #2032

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2596
  • Otrzymane podziękowania: 8141
Urszulo, zdrowia Ci życzę @};-

I „nie bój żaby” - nasz teściu lat 70 dał radę, sąsiadka z dołu 82 lata też - dasz radę i Ty. Tylko bez niemądrych numerów i szarżowania - po tej chorobie trzeba się oszczędzać.

Uściski %%-
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa

Mysli moje uczesane 2020/12/27 11:36 #2033

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7546
  • Otrzymane podziękowania: 13182
Oj prawda Krzysiu, wczoraj się przekonałam :grin: wybrałam się na zakupy... to nie był najlepszy pomysł, raptem 3 sklepy zaliczyłam.
Trzeba będzie kondycję na nowo odbudować, już zaopatrzyłam się w ekstra zestawy witamin.
Dni z moim synem mijają ciepło, na wspólnym oglądaniu i wieczerzaniu. On ma sporo nauki, nie chcę za bardzo przeszkadzać, wiem jak ważne to dla niego, pozaliczać wszystko. Nie wiem czy się już chwaliłam, mój syn studiuje weterynarię.
Czasem pytam Go (tak dla jaj) o mój stan zdrowia, mówiąc :"no przecież jesteś lekarzem!" :lol: i trochę Go straszę, że jeśli świat nadal będzie szedł w tym kierunku, w którym podąża, to może nie będzie innego wyjścia jak pozatrudniać weterynarzy w klinikach ^^)
Z resztą w kraju, w którym mieszkam, opieka weterynaryjna jest bardziej profesjonalna, niż opieka lekarza pierwszego kontaktu :lol:

Powiem Wam, że powoli wyciągam wnioski z tych ostatnich doświadczeń. Nie były najłatwiejsze, ale myślę, że bardzo potrzebne.
Chyba jestem gotowa żeby znowu się z kimś związać! Oczywiście nic na siłę, żadnych stronek randkowych... ale powoli zacznę się rozglądać.

Pozdrawiam @};-
"Jeśli ci się nic nie chce, to wypij dużo wody. Będzie ci się chciało sikać"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Asia, jerzak, Havana, Tomoe, Zakapior, Kayo78, Alex75, Wiola74, marcin, Krysia 1967

Mysli moje uczesane 2020/12/31 21:34 #2034

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7546
  • Otrzymane podziękowania: 13182
Nie bardzo lubię siebie taką: jakiś nerw wewnętrzny, zaraz tracę cierpliwość do nonsensów, do głupich pomysłów, do ludzkiego oszukiwania samego siebie i znajdywania wymówek. Tracę empatię, którą przecież tak bardzo lubię i której, możecie nie wierzyć, ale na prawdę bardzo dużo we mnie i przychodzi mi dość łatwo... pod warunkiem, że ta zołza we mnie jest uśpiona.
Co ją znowu obudziło? Najchętniej zwaliłabym winę na covida, ale czy mogę?
A może jakieś żale do samej siebie za zmarnowane lata?
Może użalanko, bo ja przecież biedna i nieszczęśliwa?
Może fakt, że "umierałam" a nie było nikogo, kto potrzymałby moją rękę? Z własnej woli nie było nikogo, bo jestem za wygodna już, żeby próbować i męczyć się z własnymi, chorymi mechanizmami.
Choć z drugiej strony dziś posłuchałam wiersza Artura Barcisia "Obcy" i po prostu zaskoczyła mnie trafność przekazu, ja czułam to dokładnie tak samo!
Ta choroba miała wpływ na każdy aspekt mojego życia: fizyczny, duchowy i psychiczny, zupełnie jak alkoholizm, to może ma też wpływ na moje emocje?
To był dziwny rok, jakbym obudziła się pewnego dnia i nic już nie było takie samo, choć byłam dokładnie w tym samym miejscu.
To rok w którym wyszły na światło dzienne najgorsze koszmary, słabości, bóle i lęki.
To rok, w którym zmierzyłam się ze swoją wytrzymałością psychiczną, kilka razy.
To rok, w którym nie miałam już ochoty słuchać żadnych mądralów i nie bardzo już wiedziałam kogo właściwie słuchać.
To rok wielkiej próby i nowych przemyśleń.
Co jest na prawdę ważne, a nie ślepo ważne, bo tak ktoś powiedział!
Łuski z oczu opadają jeszcze bardziej, ja boję się spoglądać.
Może znowu chodzi o ten komfort, który sobie stworzyłam i ciężko na niego pracowałam... boję się go stracić. A z drugiej strony wiem, że przecież zawsze do niego mogę wrócić, jeśli będzie mi źle, tam gdzie teraz otwierają się drzwi.
Potrzeba mi odwagi na ten Nowy Rok, konsekwencji i dużo miłości. Jak macie za dużo to chętnie przyjmę ^^)
Ciszy mi potrzeba i wsłuchania w swoje własne wnętrze.

To nie był zły rok, to był totalnie inny rok, po którym nic już nie będzie takie samo.

Pozdrawiam @};-
"Jeśli ci się nic nie chce, to wypij dużo wody. Będzie ci się chciało sikać"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): MISIA, Angora, jerzak, Tomoe, Kayo78, Alex75, Wiola74, Anetka, Krysia 1967

Mysli moje uczesane 2020/12/31 21:52 #2035

  • MISIA
  • MISIA Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 4105
  • Otrzymane podziękowania: 3215
Podzielę się z Tobą odwagą....ale chociaż nie...odważna jesteś pisząc wszystko o sobie,ja bym tak nie potrafiła :lol: .Czytając Twój wątek od pierwszej strony,znam Cię na "wylot" ^^) a nie boisz się,że Ktoś wykorzysta to do własnych celów ? :lol: .Ula...tam nie szukaj od razu nie wiadomo czego u siebie,czasami lepiej nie rozkładać wszystkiego na czynniki pierwsze jak cepa.Bierz to co Ci Bóg daje,wszystko udźwigniesz i więcej wiary :-* .Konsekwencji można się nauczyć a miłość nosisz w sobie :ymhug: .Nowy Rok tuż tuż,to od Nas zależy jaki będzie,więc wskakuj w suknię ze studniówki i zapraszam do 2 na Zenka,będzie baaal :mrgreen: .
Ostatnio zmieniany: 2020/12/31 21:54 przez MISIA.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, Angora, Tomoe

Mysli moje uczesane 2020/12/31 21:57 #2036

  • jerzak
  • jerzak Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 4285
  • Otrzymane podziękowania: 9148
ursa napisał:
Potrzeba mi odwagi na ten Nowy Rok, konsekwencji i dużo miłości. Jak macie za dużo to chętnie przyjmę
%%- Witam.
Nie mam za dużo. Podzielę się tym co mam, a nie tym co zbywa.

ursa napisał też:
To nie był zły rok, to był totalnie inny rok, po którym nic już nie będzie takie samo.
Tak to był zupełnie inny rok- nie był zły, był inny. Tyle.

Zaplanowałem filmowy sylwester. Już obejrzałem jeden, prześmiewczy o 2020, po północy stand-up 2020.
Ja go śmieeeeeeechem.
"Chętnych los poprowadzi, niechętnych wlecze"- Seneka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, Angora, Asia, Tomoe, Krysia 1967

Mysli moje uczesane 2021/01/02 11:15 #2037

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7546
  • Otrzymane podziękowania: 13182
Misiu, tu się narodziłam jako Ula Alkoholiczka.
Tu stawiałam swoje pierwsze trzeźwe kroki, jestem dzieckiem tego forum.
Moich pierwszych wątków już nie ma, ale celowo założyłam ten w dziale Dziennik Uczuć, żebym mogła pisać o uczuciach i swoich emocjach.
To taki mój dom, zjawiam się jak mi jest dobrze lub źle, rzadko jak jest normalnie... tak jak się wraca do domu w chwilach ważnych.
Czy za dużo piszę? Nie sądzę. Wszystko to co tu napisałam, to sprawy, o których mówię, nie kryję tego bo nie chcę.
Czy ktoś może to wykorzystać? A co i jak?
Pracuję teraz w sektorze publicznym, zwracam szczególną uwagę na to, żeby ciężko było mnie odnaleźć. Na FB nie ma mojego nazwiska, nie ma miejsca pracy, nie ma miejsca zamieszkania czy daty urodzenia. Nie mam w gronie znajomych ani jednej osoby z pracy. Tutaj podobnie.
A że piszę o sprawach uczuć, cóż, bardziej to robię dla siebie samej niż dla innych.
A teraz wspomniany już wielokrotnie Sir Anthony Hopkins. Znalazłam na innym portalu przetłumaczoną Jego wypowiedź i chcę ją wkleić (nie w całości) u siebie w wątku, bo myślę, że jest ważna i chcę to potraktować jako takie moje noworoczne postanowienie:


"Puść ludzi, którzy nie są gotowi cię kochać. To najtrudniejsza rzecz, jaką będziesz musiał zrobić w swoim życiu i będzie to również najważniejsze. Przestań prowadzić trudne rozmowy z ludźmi, którzy nie chcą się zmieniać. Przestań pojawiać się dla osób, które nie interesują się Twoją obecnością. Wiem, że Twój instynkt polega na zrobieniu wszystkiego, co w Twojej mocy, aby zyskać uznanie osób wokół Ciebie, ale to impuls, który kradnie Twój czas, energię, zdrowie psychiczne i fizyczne.

Kiedy zaczniesz walczyć o życie z radością, zainteresowaniem i zaangażowaniem, nie każdy będzie gotowy podążać za Tobą w to miejsce. To nie znaczy, że musisz zmieniać to, kim jesteś, to znaczy, że musisz pozwolić odejść osobom, które nie są gotowe, aby Ci towarzyszyć.

Jeśli jesteś wykluczony, obrażony, zapomniany lub ignorowany przez osoby, którym poświęcasz swój czas, nie wyświadczasz sobie przysługi, oferując im swoją energię i życie. Prawda jest taka, że nie jesteś dla wszystkich i nie każdy jest dla Ciebie.

(...) Im więcej czasu spędzasz kochając kogoś, kto nie jest do tego zdolny, tym więcej czasu tracisz na pozbawienie siebie możliwości połączenia z kimś innym.

Na tej planecie są miliardy ludzi i wielu z nich spotka się z Tobą, na Twoim poziomie zainteresowania i zaangażowania.

Im bardziej jesteś związany z ludźmi, którzy wykorzystują Cię jako poduszkę, opcję drugiego planu lub terapeutę dla ich emocjonalnego uzdrowienia, tym dłużej odchodzisz od społeczności, której pragniesz.

Może jeśli przestaniesz się pojawiać, nie będą cię szukać. Może jeśli przestaniesz próbować, związek się skończy. Może jeśli przestaniesz pisać wiadomości, Twój telefon będzie ciemny przez tygodnie.

To nie znaczy, że zniszczyłeś związek, to znaczy, że jedyną rzeczą, która ją trzymała była energia, którą dawałeś tylko ty, aby ją utrzymać. To nie miłość, to przywiązanie. To chcieć dać szansę temu, kto na nią nie zasługuje! Zasługujesz na wiele, są ludzie, którzy nie powinni być w Twoim życiu, zdaj sobie z tego sprawę.

Najcenniejsza rzecz, jaką masz w życiu, to Twój czas i energia, ponieważ oba są ograniczone. Gdziekolwiek dajesz swój czas i energię, to określi Twoje istnienie.

Kiedy zdajesz sobie z tego sprawę, zaczynasz rozumieć, dlaczego jesteś tak zaniepokojony, gdy spędzasz czas z ludźmi, w działaniach, miejscach czy sytuacjach, które Ci nie pasują i nie powinny być częścią twojego życia, kradną Ci energię.

Zaczniesz zdawać sobie sprawę, że najważniejszą rzeczą, jaką możesz zrobić dla siebie i dla wszystkich, którzy Cię otaczają, jest bardziej zacięta ochrona swojej energii niż cokolwiek innego.

Uczyń swoje życie bezpieczną przystanią, w której dozwolone są tylko osoby "kompatybilne" z Tobą.

Nie jesteś odpowiedzialny za ratowanie nikogo. Nie jesteś odpowiedzialny za przekonanie ich do poprawy. Nie jest twoim zadaniem istnienie dla ludzi i dawanie im swojego życia!
(...)


Pozdrawiam @};-
"Jeśli ci się nic nie chce, to wypij dużo wody. Będzie ci się chciało sikać"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): aga66, Asia, jerzak, Tomoe, Zakapior, Kayo78, Alex75, Wiola74, Xena, Namika ten użytkownik otrzymał 3 podziękowań od innych

Mysli moje uczesane 2021/01/06 12:43 #2038

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7546
  • Otrzymane podziękowania: 13182
Wczoraj miałam spikerkę... nie pamiętam już kiedy ostatnio miałam spikerkę.
To była moja macierzysta grupa, nadal za taką ją uważam, choć nie mogę już uczęszczać na nią tak często, z powodu systemu zmianowego w pracy. Dlatego też nie mam służby na żadnej z grup, na które uczęszczam i bardzo tego żałuję, bo służba to ważna rzecz.
Ten miting był moim drugim mitingiem, na który się udałam. Pierwszy pamiętam jak przez mgłę, ale ten pamiętam dobrze. I choć po latach twarze się zmieniły, to duch tej grupy wciąż pozostał taki sam.
Jest tam dużo radości, dużo nadziei.
Kiedy się tam pojawiłam po raz pierwszy to popatrzyłam na te uśmiechnięte twarze, ludzi, którzy nie wyglądali jak obraz alkoholika w mojej głowie i pomyślałam: "też chcę trzeźwieć, tak jak oni, też chcę być taka jak oni".
Tam znalazłam swoje miejsce, tam rozumieli mnie bardziej niż ja sama siebie rozumiałam na początku trzeźwienia.
Tam znalazłam pierwszą sponsorkę, przy kroku 10 zmieniłam i mam ją do dzisiejszego dnia. Jest moją przyjaciółką, moją pokrewną duszą. Kocham ją bardzo i wciąż potrzebuję. Nazywam ją moją angielską mamą.
Przygotowując się wczoraj na tę spikerkę myślałam o swoich początkach, do których bardzo mocno powróciłam pod koniec roku. Choroba (covid) sprawiła, że znowu poczułam się bezsilna. I choć podczas tego przykrego doświadczenia nie było momentu, kiedy pomyślałam o alkoholu, to fizycznie, duchowo i mentalnie, czułam się dokładnie tak, jak na początku mojej trzeźwej drogi!
Przypomniało mi się wczoraj coś: mój pierwszy klin!
Miałam może 21/22 lata, była jakaś duża impreza, może nawet sylwester, wszyscy spaliśmy w klubie, w którym pracowaliśmy.
Rano wstałam i pewna osoba podała mi kieliszek, pamiętam jak dziś jego słowa: "wypij, poczujesz się lepiej". Widzę to jakby w zwolnionym tempie. Wiedziałam, że to nie jest ok, że po wypiciu tego kieliszka otworzą się furtki, których nie będę w stanie zamknąć.
Wypiłam i poczułam jak alkohol dostaje się do mojego krwioobiegu, poczułam wstępującą energię i wiedziałam, że już jestem stracona.
Oczywiście nie skończyło się na tym kieliszku i oczywiście od tamtego czasu zaczęłam klinować.
Potem wszystko poszło z górki. Rzeczy, których nigdy wcześniej nie robiłam, powoli stawały się normalnością, jak picie od rana, ciągi, wspomaganie narkotykami, potem picie w samotności (to już na samym końcu), chore związki, które karmiły mój "izm".
Po Świętach zadzwoniła do mnie pewna dziewczyna, która kiedyś poprosiła mnie o sponsorowanie, ale jej sytuacja rodzinna jest taka a nie inna, żyje w bardzo toksycznym związku, z partnerem który pije i zażywa.
Wiedziałam, że to nie ma większego sensu, sama byłam w takim związku. Zaczęłam trzeźwieć dopiero wtedy, kiedy rozstałam się z partnerem.
Ale dałam tej dziewczynie szansę, liczyłam cicho na to, że program ją odmieni i zapragnie wolności. Niestety tak się nie stało i ta dziewczyna zaczęła pić.
Zadzwoniła zaraz po Świętach, wciąż pijana: "Ula miałaś racje".
Wcale ta racja nie sprawiła mi przyjemności, a wręcz poczułam żal dla niej, że zmarnowała kolejne lata.
Pojechałam dnia następnego i co ukazuje się moim oczom? Jej partner!
Jeszcze dobrze nie wytrzeźwiała, a już zaczęła szukać wymówek.
Serce mi pękało, na prawdę. Jak można być takim uparciuchem? Patrzyłam na nią i widziałam samą siebie. Ile razy przysięgałam sobie, że nie będę piła? Ile razy wmawiałam sobie, że moja miłość go odmieni? Trwanie w toksycznym związku jest jak uzależnienie. Czujesz, że to nie jest dobre, ale pomimo tego, nie potrafisz z tym skończyć.
Wczoraj miałam też okazję podsumowania tego roku i w wiadomościach zwrotnych dowiedziałam się, jak bardzo zły rok to był dla innych!
Ale wiecie co? Jesteśmy trzeźwi i to jest najważniejsze.
Jak by to wyglądało gdybym nadal piła? Jak bym sobie poradziła z takim rokiem?
Nie byłoby moich przyjaciół wokół, trzeźwiejących alkoholików, czy tych, których poznałam już na trzeźwej drodze, ludzi z którymi połączył mnie nie kieliszek, ale coś więcej?
Nie chcę nawet o tym myśleć.
Dlatego właśnie patrzyłam na tę dziewczynę i myślałam: to mogłaś być Ty!

I na koniec taki optymistyczny akcencik.
Miałam kilka dni temu rozmowę z ojcem moich dzieci. Dobrą, ciepłą rozmowę, pełną troski i zrozumienia. On już ma swoją rodzinę, we mnie już dawno nie ma ani grama zazdrości, choć była, długo: niczym pies ogrodnika :lol: Ja jestem sama to ty też powinieneś :lol:
Rozmowa o chorobie, o Dominiku i o Viktorii. Zeszło na wnuki, których raczej szybko się nie doczekamy. Dominik już raczej odpada, a Viki jest bardzo rozsądną dziewczyną: najpierw kariera, dom itd. Mówię: "ona jest raczej taka jak ty, mądra dziewczynka", a on mi na to: "może nie byłaś najrozsądniejsza, ale byłaś bardzo kochana"(!!!)
Wow! Po prostu pełne zaskoczenie! Ja nigdy nie spoglądałam w ten sposób na siebie, zawsze raczej dokopywałam sobie samej!
Jedno zdanie i cały obraz samej siebie uległ zmianie.
Mało tego, poczułam też miłość z góry, jakby ten mój obraz "głupkowatej mnie" ją blokował przez cały czas. Niesamowite.
I na koniec powiedzieliśmy sobie "kocham cię"... to było szczere wyznanie, ludzi, których kiedyś łączyły jakieś więzy, ludzi, którzy mają wiele wspólnego, ludzi, którzy nie chcą pamiętać złego, ale tylko dobre.

Pozdrawiam @};-
"Jeśli ci się nic nie chce, to wypij dużo wody. Będzie ci się chciało sikać"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, aga66, andrzejej, jerzak, Havana, Tomoe, williwilli55, Krzysztof Z., Zakapior ten użytkownik otrzymał 8 podziękowań od innych

Mysli moje uczesane 2021/01/10 14:47 #2039

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2596
  • Otrzymane podziękowania: 8141
Ula, jakie Ty tutaj ostatnio mądre i głębokie posty - pomimo problemów zdrowotnych - wrzucasz :shock: Dziękuję Ci @};-

Szczególnie ten ostatni akapit (dokładniej przedostatni) o wzajemnym szacunku dwojga ludzi do siebie jest piękny.

Pisz, jeśli tylko znajdziesz czas :)

Niezmiennie zdróweczka życzę %%-
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, Krysia 1967

Mysli moje uczesane 2021/01/12 12:15 #2040

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7546
  • Otrzymane podziękowania: 13182
Dzięki Krzysiu @};-

U mnie cóż, dzięki Bogu pełnia zdrowia. Jedyne co przypomina mi o chorobie to wysypka na klatce piersiowej, która już zanika. Ale fizycznie jest bardzo dobrze, nawet mogę śmiało powiedzieć, że mam też zastrzyk energii jak na początek roku przystało. Troszkę gorzej śpię, ale nie jest to coś niepokojącego. Jedną nockę zawalę to odeśpię w następną. Nie ma tragedii.

Dziś będzie o złości.

W pracy miłe powitanie, dużo rozmów z podopiecznymi, miłe słowa, ale i kłótnie już wczoraj zaliczyłam z jednym z panów. Niestety, nie wytrzymałam i rzuciłam kilka słusznych co prawda, ale zupełnie niepotrzebnych zdań, ubarwionych wulgaryzmami, które w języku angielskim znacznie łatwiej mi wychodzą i chętniej (tak jakby po angielsku to nie były wulgaryzmy, kiedyś ich do końca nie rozumiałam, dziś już nie mogę użyć tej wymówki).
No właśnie, ciągle borykam się ze swoją złością.
To nie jest ta sama złość jaką miałam w sobie 10 lat temu, tamtą złość rozumiem (mechanizmy, które nią kierowały), tej teraźniejszej już nie.
Kiedyś wybuchy złości były na porządku dziennym, dziś już zdarzają się bardzo rzadko i już nie w takiej formie jak kiedyś, kiedy mogło nawet dojść do agresji nie tylko słownej, ale i fizycznej.
Potrafię nad tą złością zapanować w większości przypadków, jest, ale nie musi skończyć się wybuchem. Mam jej świadomość, ale potrafię stłamsić w zarodku.
Na czyjąś złość potrafię odpowiedzieć spokojem. Natomiast jeśli ktoś (głównie podopieczni, którzy z natury swojej są manipulatorami) reaguje złością na moją złość, to już jest gorzej.
Zastanawiam się dlaczego tak jest? Dlaczego tak trudno jest mi to opanować? Nie znajduję odpowiedzi.
Wcześniej ta złość była formą obrony, często ucieczki, wyrazem wielkiej bezsilności.
Dziś nie mam pojęcia czego wyrazem jest ta złość we mnie.
Najwięcej jej na ulicy, kiedy jadę samochodem. No po prostu to jest jak uzależnienie prawie. Widzę samochód za mną, siedzący mi na tyłku i już wystarczy! Ktoś mnie wyprzedza na rondzie, a potem jedzie jak ślimak! No po prostu aż mnie skręca. Ktoś wymusza pierwszeństwo, ktoś jedzie wolniej niż nakazane....Wiem, że to głupie, ale jest silniejsze ode mnie.
Ja chcę się tego pozbyć i wywieszam białą flagę. Oddaję swojej Sile Wyższej, razem z szukaniem akceptacji ludzkiej i wszystkimi chorymi mechanizmami we mnie.
Nie muszę wszystkiego rozumieć, życia by nie starczyło żeby wszystko pojąć i zrozumieć, ważne żebym nie przestawała nad tym pracować.

Pozdrawiam @};-
"Jeśli ci się nic nie chce, to wypij dużo wody. Będzie ci się chciało sikać"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): aga66, tommygun, krzysiek, jerzak, Krzysztof Z., Zakapior, Kayo78, Xena

Mysli moje uczesane 2021/01/12 17:12 #2041

  • aga66
  • aga66 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 662
  • Otrzymane podziękowania: 1003
Witam :czesc: skąd się bierze złość ? z braku zrozumienia ? że każdy jest inny i ma prawo postępować według własnej woli ?,że inni uczą nas cierpliwości ? wyrozumiałości,akceptacji,że bardziej powinniśmy wsłuchać się w drugiego człowieka,co ma nam faktycznie do przekazania,odpowiedzi skąd się bierze złość jest niezliczona ilość,dlatego każdy sam w sobie musi znaleźć na to pytanie odpowiedź :-H
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, Havana

Mysli moje uczesane 2021/01/12 17:30 #2042

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2596
  • Otrzymane podziękowania: 8141
E, z takimi akcjami, które Ty Uluś tu opisujesz to ja raczej mam spokój. Niedawno w trasie z W-wy w Beskidy kierowca TIR-a mnie oślepił przeciwmgielnymi skomentowałem to tylko tak, że zagapił się facet i miałem przyczynek do prelekcji dla młodzieży jak to na drodze trzeba uważać nie tylko na siebie.
W pracy to ju naprawdę muszę mieć i zły dzień i przeżyć „zmasowany atak” osób, które nie tyle może są, co bywają irytujące. W każdym razie musi się na to złożyć kilka czynników. Dzisiaj np jestem zbulwersowany, ale ani „se” nie bluzgam ani nikogo nie zbluzgałem - raczej chłodno myślę czy mógłbym pomóc pewnej obcej osobie, a jeśli to jak najlepiej. Chęci mam, więc pewnie postaram się pomóc, muszę tylko pomyśleć. Bluzgi na to jaki to „świat” lub „życie” bywają niesprawiedliwe nic nie pomogą, nie zmienią, za to działanie może. Może sprawić, że coś będzie choć odrobinę lepsze.

Pozdrawiam Cię serdecznie @};-
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, Zakapior, darek70, Xena

Mysli moje uczesane 2021/01/13 10:47 #2043

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7546
  • Otrzymane podziękowania: 13182
Wiesz Krzysiu, jest praca i praca.
Moja praca raczej nie pomaga osobom, które mają problemy ze złością, bo moi "podopieczni" bardzo lubią doprowadzać nas do szału :lol: nie wszyscy na szczęście.
No ale pracuję nad tym i myślę, że jestem na dobrej drodze. No i mam świetne miejsce żeby praktykować swoją cierpliwość.
Za kółkiem też mam pewne sposoby, które redukują tę złość: słucham radia z muzyką klasyczną, modlę się na różańcu...
I to też nie jest tak, że ja wpadam za kierownicą w szał, trąbie, wystawiam paluchy środkowe i podskakuję na siedzeniu :lol:
bo może tak to zabrzmiało? Nie, ja po prostu czuję tę złość w środku a wybucham już raczej bardzo rzadko.
Mimo wszystko irytuje mnie bardzo ta napływająca złość i nie chcę jej.
Na jednym z mitingów, jeden z moich kolegów opowiadał o sytuacji w pracy. On jeździ wózkami i mają taką nie pisaną zasadę, że każdy ma swój wózek, więc mój kolega o niego dba, czyści itd. No i przyszedł nowy pracownik i zajął jego wózek, bo po prostu został poinformowany, żeby sobie wziąć jeden. Mój znajomy podszedł do niego grzecznie i poprosił żeby tamten zmienił sobie pojazd, ale odpowiedź była raczej nieprzyjemna. Odszedł w spokoju i wziął sobie inny wózek.
Pięknie, prawda? Ja przypuszczam, że w jego sytuacji zareagowałabym zgoła inaczej.

Pozdrawiam @};-
"Jeśli ci się nic nie chce, to wypij dużo wody. Będzie ci się chciało sikać"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., Alex75

Mysli moje uczesane 2021/01/13 16:25 #2044

  • aga66
  • aga66 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 662
  • Otrzymane podziękowania: 1003
Witam :czesc: to jest właśnie doskonała siła spokoju,psychika tego człowieka jest w pełni uleczona,tak reaguje człowiek psychicznie zdrowy-poprosił o opuszczenie wózka,po czym poszedł i zajął inny,takich jednostek chodzących po tej ziemi jest garstka,reszta to ludzie potrzebujący pomocy specjalistów ^:)^
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, Havana, marcin

Mysli moje uczesane 2021/02/06 07:08 #2045

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7546
  • Otrzymane podziękowania: 13182
Odwiozlam wczoraj Dominika na uniwerek.
Jak przezylismy te kilka tygodni? Bardzo pozytywnie.
Dostrzegam zmiany w jego charakterze. Jest jeszcze bardziej spokojny, taki bardziej opanowany...
W pokoju nigdy czysto nie miewal, ale teraz to juz totalny balagan (doszlam do wniosku, ze to musi miec zwiazek z meskimi hormonami :lol: )
Zmiany rowniez fizycznie, choc on zawsze wygladal jak mlody chlopaczek i teraz tez. Nabral troche masy miesniowej i glos mu sie zmienil.
A ja przeszlam na etap uswiadomienia sobie, ze to wciaz ta sama osoba, ze Laura zawsze byla Dominikiem. Teraz to czuje. Zaloba zniknela.
Mialam ostatnio kilka gorszych dni (zwiazanych z moja nie do konca jeszcze zdrowa glowa), ale podoba mi sie jak dobrze nauczylam sie sobie radzic z takimi chwilami- z daleka od smugi cienia.
W pracy bardzo duzo nadgodzin. Sporo podopiecznych w szpitalu,
a i personel choruje na znanego nam wirusa. Od jakiegos czasu jade same dwunastki, czyli fizycznie tez juz super sie czuje. Troche grosza sie przyda. Mam nowe hobby :grin:
Kwiaty doniczkowe.
Pozdrawiam @};-
"Jeśli ci się nic nie chce, to wypij dużo wody. Będzie ci się chciało sikać"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, siwy, szekla, jerzak, Tomoe, williwilli55, Zakapior, Katarzynka77, Kayo78, Annaannaanna ten użytkownik otrzymał 2 podziękowań od innych

Mysli moje uczesane 2021/02/06 08:32 #2046

  • Beata01
  • Beata01 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 119
  • Otrzymane podziękowania: 306
Cześć Ula- tutaj :grin: . Dziękuje za Twoje wpisy, doświadczenie którym się dzielisz.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa

Mysli moje uczesane 2021/02/23 12:20 #2047

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7546
  • Otrzymane podziękowania: 13182
Będzie trochę o coachingu :grin:

Bardzo sceptycznie do tego podchodziłam, z jakiś powodów odpychało mnie to.
Kiedy słyszałam słowo COACH to zaraz przychodził mi na myśl dyrektor czy inny wysoko postawiony w Amwayu i jego gadki na temat wielkich pieniędzy. Brrrrr, na samą myśl robi mi się niedobrze.
Kiedyś jedna z przyjaciółek chciała mnie wciągnąć do Amwaya. Poszłam na spotkanie, gdzie pan, były pracownik kopalni, wmawiał nam, że możemy mieć kupę forsy, że najbardziej śmiałe marzenie się spełni, wystarczy tylko w to uwierzyć.
I ja chciałam w to wierzyć. Ale wiązało się to też z ogromnym nakładem czasu i pieniędzy, których wtedy tak na prawdę nie miałam i jedyną osobą, która na tym zyskała, był właśnie ten były górnik, bo stał już na tyle wysoko tej piramidy, że nie musiał wciskać ludziom produktów, które tak na prawdę, miały być w tym całym biznesie mało ważne. Musiał tylko wcisnąć odpowiednią gadkę takim robaczkom jak ja, żeby uwierzyły, że też mogą mieć willę z basenem i Bentleya na podwórku... ech, czego to ludzie nie wymyślą, żeby dorobić się forsy. A swoją drogą: proste i genialne.
Potem był przez moment Mr. Murphy i jego "Potęga podświadomości": codziennie wmawiałam sobie, że jestem piękna, kochana, szczęśliwa i bogata, wcale w to nie wierząc i otwierając kolejną puszkę piwa, zapijałam swoje złudne marzenia.
Moim zdaniem jeśli coaching opiera się na zdobywaniu forsy, to jest to bez sensu. To tak jak z leczeniem symptomów, bez poznania źródła choroby. Tak jak z tym szczęściem, za którym goniłam całe życie, a potem okazało się, że gonie tylko za "symptomami", bo szczęście to "efekt uboczny" dobrego, spełnionego życia.
Książka o coachingu leżała na mojej półce dobrych kilka lat, wybrałam ją tylko dlatego, że nie miałam co czytać, a szłam na kolejny dyżur w szpitalu, gdzie siedzę na tyłku przez 12 godzin i jedynym zajęciem jest czytanie, lub internet.
Pomyślałam, że dam tej książce szansę i cieszę się z tego, że tak się stało.
Bo każdy może wziąć z coachingu to, czego mu potrzeba i brakuje.
A mnie brakuje tego, żeby wszystko w co wierzę zaczęło działać.
Dlaczego powtarzanie afirmacji ma sens? To proste.
Całe dzieciństwo słyszałam głosy innych na mój temat: głos mamy, który mówił, że jestem taka pulchniutka (to miało być pozytywne!), że nic nie potrafię, że jestem leniwa, głos taty, który mówił, że jestem bałaganiarą, że przeszkadzam i inne głosy, które sprawiły, że uwierzyłam w to, że jestem nic nie warta, głupia, miernota...
Dziś wiem, że to nie prawda, ale czy moja podświadomość o tym wie?
W moim mózgu zapisały się negatywne opinie na mój temat, czy mi się to podoba, czy nie. One rzucają się na mój mózg znacznie łatwiej, niż te pozytywne, bo ranią.
Dlatego takie ważne jest, żeby teraz zapisać w mózgu coś zgoła odmiennego, powtarzać sobie każdego dnia pozytywne afirmację, na głos.
W dodatku nie muszę siebie okłamywać, bo wiem, że jestem wartościowa, mądra, ładna, że ufam sobie i mam respekt dla siebie samej, że nie potrzebuje niczyjej akceptacji, że akceptuję siebie w pełni, że moje przyszłość jest pełna interesujących niespodzianek i wspaniałych możliwości, że siebie lubię, itd, itp.
Do tego dodać sztyptę organizacji i dyscypliny i będzie sukces!
Warto zostać swoim własnym, życiowym coachem. To działa... jeśli ty działasz!

Ps. Niczego nie sprzedaję! :lol:
"Jeśli ci się nic nie chce, to wypij dużo wody. Będzie ci się chciało sikać"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): siwy, szekla, andrzejej, Marta74, tommygun, jerzak, williwilli55, Zakapior, darek70, Annaannaanna ten użytkownik otrzymał 1 podziękowań od innych

Mysli moje uczesane 2021/02/27 13:10 #2048

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 8313
  • Otrzymane podziękowania: 12697
Ula @};- :ymhug:
jakoś tak uderzyłaś w tym poście w pewne struny moje i jest REZONANS. :lol:
Też liznąłem AMWAY'a - byłem na spotkaniu w W-wie gdzie szaraczków zachęcał do biznesu jakiś SZAFIR czy SZMARAGD.
Było parę osób z góry polskiej piramidy "szczęścia", chętni do sponsoringu.
Nie wszedłem w to mimo, że pakiet startowy wykupił mi brat, bo wkrótce znalazłem lepszą pracę.
Był to okres szalejącej inflacji, lecz jakoś nie czułem w sobie duszy komiwojażera. :lol:
Nie uwierzyłem w ten cud wzbogacenia się, bo miałem świadomość, że sukces polegałby na stworzeniu pod sobą jako sponsorem,
licznej gałęzi i namawianiu podopiecznych do rozbudowy własnego sponsoringu.
Wkrótce polską złotówkę pozbawiono górnolotności, a wielu Polaków przestało być nic nie znaczącymi milionerami. buahaha
Odchudzono 100 złotych do filigranowego grosika, który funkcjonuje do dzisiaj.

Z tą "Potęgą podświadomości" zderzyłem się już w trzeźwym życiu.
Bardziej interesowały mnie konkrety - czym jest podświadomość, gdzie jest umiejscowiona w ciele i jaki mogę mieć na nią wpływ?
Nie przekonywało mnie, że częste i regularne powtarzanie sobie "jestem szczęśliwy" czy "jestem bogaty" w chwilach sprzyjających
"nauce podświadomości" - uczyni mnie SZCZĘŚLIWYM czy BOGATYM.
Raczej podszedłem do tego, że skoro jakiś mądry pan Murphy tak napisał, to co mi szkodzi powtarzać sobie: jestem alkoholikiem.
Nawet nie wiem czy to zaowocowało, ale z czasem z pewnego rodzaju dumną otwartością
wymawiałem te słowa, a one nie rodziły wewnętrznego sprzeciwu.
No, i ten COACH mi pozostał jeszcze z tego rezonansu mojego do Ciebie. :lol:
Pracowałem ciężko fizycznie w pewnej firmie, w której coaching odebrałem jako troskę o pracownika ale tylko pod
kątem wyciśnięcia z niego ostatnich potów na rzecz firmy.
Nie podobały mi się codzienne i tygodniowe słupki na wykresach wydajności brygad, szukanie winnych jej spadku. :ymdevil:
Kiedyś w TV usłyszałem, że taki Coach może z podopiecznym zrobić "prawie" wszystko.
Pomyślałem, że to jakaś pycha faceta albo szarlataneria. :lol:
Wiesz Ula sobie być Coach'em - to jedyne co w tym obcym słowie toleruję.
Żadnego coachingu zawodowego ani interpersonalnego nie chcę. bnggfgbfb
Wolę sam sobie być alkoholikiem, trenerem personalnym tylko dlatego, że trzeźwość uczyniła mnie człowiekiem WOLNYM. zwyciesteoe
Serdecznie pozdrawiam Ciebie %%- i wszystkich wolnych od osób trzecich ludzików z trzeźwego szlaku.
... wiem, że jestem wartościowa, mądra, ładna, że ufam sobie i mam respekt dla siebie samej, że nie potrzebuje niczyjej akceptacji, ...
Ula, tak trzymaj i bądź sobą. :muza:
Ostatnio zmieniany: 2021/02/27 13:13 przez andrzejej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Annika75, tommygun