Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dziennik Uczuć jest lusterkiem w którym można przyglądać się swojemu wnętrzu.

TEMAT: Mysli moje uczesane

Mysli moje uczesane 2020/04/05 21:03 #1996

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7510
  • Otrzymane podziękowania: 13060
Ale mnie Wercia bardzo dobrze jako "ziarenko piasku w piaskownicy wrzechświata" i wcale nie zamierzam tego zmieniać.
Wiele lat myślałam, że jestem pępkiem świata, zaprowadziło mnie to niestety na manowce.
Długo też męczyłam się, żeby zaakceptować swoje miejsce w szeregu, buntowałam, liczyłam na uwagę innych i docenienie... bo takie mechanizmy we mnie były, które wzięły swój początek w niedowartościowaniu.
Dziś, po ośmiu latach pracy nad sobą mogę wreszcie powiedzieć: jestem ziarenkiem i dobrze mi z tym.
Ale każdy z nas jest inny, może Ty Wercia właśnie potrzebujesz być czymś więcej niż ziarenkiem piasku, masz oczywiście do tego prawo.
Ale ja nie o tym.
Dziś Palmowa Niedziela, Postanowiłam wyjść na zewnątrz, żeby nazrywać gałązek do ozdobienia domu. Pięknie już zielono tutaj gdzie mieszkam, pogoda też była wiosenna, słoneczna. Zrobiłam bardzo ładną wiązankę, która zdobi mój pokój dzienny.
Ten piękny angielski zwyczaj: pozdrawiania się mijających przechodniów, nagle umarł.
Ludzie przechodzą na drugą stronę, trzymają się w swoich własnych grupach, daleko. Jakiś smutek w oczach, wzrok ucieka, nie ma uśmiechów towarzyszących pozdrowieniu, jest za to zakłopotanie. Smutne to.
Jutro wracam do pracy.
Obmyśliłam już strategię wracania do domu, jakieś tam minimum bezpieczeństwa zamierzam zachować.
Jest też lekki stres, bo nie wiem co mnie tam czeka.
Zobaczymy.
Trzymajcie się zdrowo kochani @};-
"Żeby dojść do źródła trzeba iść pod prąd"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, jerzak, williwilli55, AgaMars, Zakapior, darek70, Alex75, Oktavia

Mysli moje uczesane 2020/04/06 07:05 #1997

  • Oktavia
  • Oktavia Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 176
  • Otrzymane podziękowania: 532
Czytałam w internecie wypowiedź lekarza, specjalisty chorób zakaźnych. Cytuję z pamięci: "Jeżeli wychodzisz, zaplanuj każdy krok, od nałożenia maseczki i rękawiczek, aż do zdjęcia tego po twoim powrocie. Każdy krok ma być rozważny, zaplanowany - zachowuj się jak miner."
Właśnie tak jak piszesz - opracowanie strategii.
Pogody ducha kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa

Mysli moje uczesane 2020/04/07 03:37 #1998

  • siwy
  • siwy Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3910
  • Otrzymane podziękowania: 8204
Nie mocny alkohol nie zabiłby wirusa a Ciebie. ^^)
Tak procedury postępowania pozwalają nie tylko obniżyć lęk, ale zadbać o swoje bezpieczeństwo
Pozdrawiam ciepło
"Nasze życie jest tym, co zeń uczynią nasze myśli"
Dlatego się nimi opiekuję, bo jestem za nie odpowiedzialny, tak jak za swoje życie
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa

Mysli moje uczesane 2020/05/24 09:46 #1999

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7510
  • Otrzymane podziękowania: 13060
Walcząc z ostrym cieniem mgły... ^^)

Jak to u mnie bywa o tej porze roku, mam niziny.
Sytuacji nie ułatwia "lock down" i fakt, że nie mogę pójść w miejsca, które normalnie bardzo mi pomagały w tych chwilach.
Nie działają na mnie mitingi i spotkania online, nie czuję ich, nie przeżywam... choć oczywiście nie poddaję się, nie ma innego wyjścia, więc lepsze to niż nic.
Nie mam się też co nad sobą użalać, zdaję sobie sprawę z tego, że i tak jestem w o niebo lepszej sytuacji niż wielu ludzi na świecie.
W tym roku jest też trochę inaczej. Akceptuję to, daję sobie na to przyzwolenie, bo "nie jestem problemem do naprawienia, tylko cudem do odkrycia".
Wiem już co sprawia, że ciągle uciekam (w jedzenie, w gry, w lenistwo...). Wiem, dlaczego wszystkie teorie u mnie się nie sprawdzają.
Mam coś jeszcze do wywalenia. Pomimo dobrze przerobionego 4 i 5 kroku, są jeszcze we mnie traumy, które nie znikną tylko dlatego, że ja zapomniałam, czy nie chcę pamiętać, albo dlatego, że pracuję na programie. Nie znikną nawet dlatego, że już je dawno wybaczyłam i przebaczyłam.
To coś nad czym muszę popracować teraz. Jak się nie trudno domyśleć, idzie mi to bardzo opornie. Wiem jednak i jestem pewna, że to ma sens.
Wiem, że Namika wróciła i założyła wątek na "Uzależnienie od jedzenia". Od razu pomyślałąm: super, będę miała gdzie pisać, ale szczerze mówiąc, nawet tam nie zajrzałam.
Zdaję sobie sprawę z tego, że to nie jedzenie jest problemem, tak samo jak kiedyś to nie alkohol był problemem.
Poza tym ciężko jest też zmienić nawyki, które towarzyszyły mi przez lata. Mózg wyrył sobie scieżkę, neutronowe połaczenia, trzeba je omijać, wyryć nową drogę, a to nie jest takie proste.
Już wiem, że siłą woli tutaj niczego nie wskuram.
Więc póki co akceptuję siebie, daję sobie jeść co chcę, żeby chora głowa nie wpadła w panikę, żeby moje wewnetrzne dziecko nie pomyślało, że znowu je chcę ukarać.
Myślę, że właśnie osiągnęłam swoje jedzeniowe dno...

Pozdrawiam @};-

Ps. Mam dwie świnki morskie i absolutnie uwielbiam je :grin:
"Żeby dojść do źródła trzeba iść pod prąd"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Marta74, Pinek, Havana, Tomoe, Zakapior, Plutoniczna, Kayo78, Alex75, Wiola74 ten użytkownik otrzymał 1 podziękowań od innych

Mysli moje uczesane 2020/05/24 11:03 #2000

  • Oktavia
  • Oktavia Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 176
  • Otrzymane podziękowania: 532
Nie wiem o co chodzi. Piszę chyba już piąty post u Ciebie. I też nie mam pewności czy nie skasuję jak poprzednie. Za dużo się we mnie uruchomiło na raz, czytając Ciebie. Mam lekki mętlik myślowy.

OK. Mam, to co ruszyło lawinę. - Brak kontaktów z żywym człowiekiem.
To działa na mnie destrukcyjnie.

"Jedzeniowe dno", rozmamłanie, odkładanie na później ...- właśnie tego doświadczam, i żeby to zmienić, muszę zmienić nawyki. Na początku będzie to trochę wymuszone działanie, dopóki nie przetrą się nowe ścieżki.
To jest to, o czym piszesz (neuroplastyka).
Dziękuję Ula kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa

Mysli moje uczesane 2020/07/18 22:44 #2001

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7510
  • Otrzymane podziękowania: 13060
"Wstań, weź swoje łoże i idź do domu".

Było źle, zaczęłam egzystować, totalnie uciekłam w świat gry i to nie ja żyłam tylko postaci, które stworzyłam w tej grze. Taka reakcja- ucieczka.
Trwało to kilka tygodni, ostatni tydzień już nawet nie wstawałam z łóżka, chyba tylko po to żeby iść do toalety i po jedzenie.
Do tego życie dokopało, ale o tym nie chcę pisać, bo jeszcze chyba nie jestem gotowa, a może po prostu nie mam ochoty się tym dzielić? Sama nie wiem.
Potem usłyszałam znajomy głos i jakoś wstałam, wiedziałam, że muszę w końcu wrócić.
Zaczęłam czytać książkę, bardzo dobrą książkę: "Powrót do swego wewnętrznego domu" i jak przyszedł czas na ćwiczenia to u mnie stała się blokada...skąd ja to znam?
Najpierw wywiad. Pomyślałam, nie będę pytała mamy, bo jeszcze pomyśli, że ją winię i sprawię jej tym ból. Tak czy siak postanowiłam zadzwonić.
Chwilka rozmowy i jednak zapytałam i wiecie co? Zdziwienie, bo ja to sobie zupełnie inaczej wyobrażałam! Ja widziałam swoje najwcześniejsze dzieciństwo w czarnych, smutnych kolorach, a wcale to tak nie było. Jasne, że nie było luksusów i wiem dokładnie, gdzie moi rodzice popełnili błąd w najwcześniejszym etapie mojego rozwoju. Ale zaskoczyło mnie to, że moja wizja była zupełnie inna, bardziej zakręcona. Być może sugerowałam się swoimi własnymi przeżyciami w dorosłym życiu, wychodząc z założenia, że jestem taka dlatego, że oni też byli tacy, a wcale tak nie jest.
Nie pamiętam kiedy tak dobrze rozmawiałam z mamą, na prawdę... jakby pomiędzy nami była wielka bańka powietrza i nagle pękła, że mogłam słyszeć i bardziej rozumieć. Niesamowite uczucie. Kiedy pisałam o tym przyjacielowi, tak na świeżo, to płakałam.
Teraz jeszcze muszę napisać list do tego niemowlęcia, którym byłam i idę dalej.
Książkę polecam każdemu, kto czuje, że coś z nim nie tak, że zachowuje się w sposób, którego nie rozumie. Z resztą autor jest trzeźwiejącym alkoholikiem na programie (John Btadshaw) więc chyba nie muszę już nic więcej dodawać.
Pomimo, że te moje stany bywają bardzo trudne, to uwielbiam powroty po nich i tą energię, która na nowo we mnie wstępuje.
Zamierzam w sierpniu pojechać do Polski samochodem, mam głód podróżowania, a to dziwne, bo zawsze byłam typem domatorki. Tak po prostu wsiąść do samochodu, zapakować namiot i inne rzeczy kempingowe i ruszyć wprost przed siebie, nie dbając o bagaż i nie dbając o bilet (na prom na przykład). Przecież wszystkie drogi prowadzą do Polski. Do domu...
"Żeby dojść do źródła trzeba iść pod prąd"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, krzysiek, jerzak, Havana, Tomoe, williwilli55, Waldek, AgaMars, Krzysztof Z., Zakapior ten użytkownik otrzymał 6 podziękowań od innych

Mysli moje uczesane 2020/07/19 07:40 #2002

  • krzysiek
  • krzysiek Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1712
  • Otrzymane podziękowania: 1614
:-H Witam noto Licheń 2021????? aypererew
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa

Mysli moje uczesane 2020/07/21 09:12 #2003

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 8180
  • Otrzymane podziękowania: 12498
Ula @};- jak nie zdążysz - to Ciebie osolimy. bnggfgbfb
Uczę się omijać cenzurę. :lol:
Ula pozdrawiam i życzę szerokiej drogi i fajnych wspomnień z podróży. :ymhug:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, marcin

Mysli moje uczesane 2020/07/23 13:31 #2004

  • Oktavia
  • Oktavia Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 176
  • Otrzymane podziękowania: 532
Książkę, o której piszesz, przerabiałam wiele lat temu. Trochę z terapeutą, ale w większości sama. Sporo w sobie złagodziłam, przestawiłam.

Również zdarza mi się uciekać w grę lub w krzyżówki i to trwa kilka godzin, po czym wracam do żywych. Unikam pierwszego zagrania czy sięgnięcia po krzyżówkę, ponieważ wiem, że trudno będzie mi się oderwać. Zdarza się to wtedy, gdy nie potrafię w danej chwili zaakceptować sytuacji, jaka się pojawiła. Szukam ucieczki od złego samopoczucia.

Na szczęście - wszystko przemija. Niefajne samopoczucie - również.
Serdeczności i tulaki %%- :ymhug:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa

Mysli moje uczesane 2020/07/26 21:37 #2005

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7510
  • Otrzymane podziękowania: 13060
"Nawet stojąc w miejscu można zabłądzić"

Jakoś tak mnie wzięło na piosenki i teksty Steda, ten powyżej to cytat z "Zeszytów podróżnych".
Dwa dni temu była rocznica Jego śmierci.
Dawno nie słuchałam Jego piosenek, jakieś takie inne brzmienie mają niż kiedyś, niby te same słowa, niby ta sama muzyka, a jednak zupełnie inaczej brzmi to w moich uszach. Jest tęsknota, ale taka jakaś bardziej zaspokojona, jest większe zrozumienie, a może w zupełnie inny sposób?
Jest dobrze, może jeszcze nie kolorowo, ale dziś też coś bardzo ważnego do mnie trafiło, tak dopadło w samo sedno tego mojego zabłądzenia.
Na pewno większość zna historię narodu wybranego wychodzącego z Egiptu.
Po drodze przydarzyło im się bardzo wiele, bardzo wiele cudów i znaków, a pomimo tego nadal się odsuwali od Boga i szukali innych bożków. I kiedy tak się to czyta, to większość pewnie myśli, co za kretyni! Jak można; Morze Czerwone się przed nimi otwarło, manna z nieba spadała itd, a oni swoje: "po coś nas wywlókł z tego Egiptu, nie było nam tam tak źle!"
A dziś dotarło do mnie, że ja też jestem takim narodem wybranym; Egipt to moje uzależnienia.
Było źle i moja Siłą Wyższa sprawiła cud- przestałam pić. Po drodze przydarzyło mi się jeszcze wiele cudów, wiele znaków... a ja co robię? Krocząc tą trzeźwą drogą, popadam w inne uzależnienia, szukam sobie innych sił wyższych, popadam w jakieś obsesje, depresje... I może aż tak bardzo nie tęsknie za tym swoim Egiptem, ale nie spieszno mi do ziemi obiecanej. Bo ona do mnie nie przyjdzie, to ja muszę do niej iść.
I droga nie będzie łatwa, nawet jeśli kiedyś wydawało mi się, że najtrudniejsze już za mną. O nie. Najtrudniejsze przede mną, bo to co się rzuca w oczy, co przeszkadza jawnie żyć, tego stosunkowo łatwo jest się pozbyć. Gorzej z tym czego nie widać i o czym bardzo często nawet nie zdajemy sobie sprawy. Tu musi nastąpić żmudna i ciężka praca. Pustynia i nic wokół, oprócz manny z nieba, która staje się nudna i powszechna.
Takie tam rozważania przy niedzieli, nie wiem, czy sensowne dla was, ale dla mnie bardzo.

Jak stoisz to nie błądź ^^)
"Żeby dojść do źródła trzeba iść pod prąd"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sobasia, Tomoe, williwilli55, Waldek, AgaMars, Zakapior, RYBSON, Kayo78, darek70, Alex75 ten użytkownik otrzymał 2 podziękowań od innych

Mysli moje uczesane 2020/07/27 04:26 #2006

  • Wiola74
  • Wiola74 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • alkoholiczka 10/07/2017
  • Posty: 153
  • Otrzymane podziękowania: 291
Życzę Tobie aby ta Twoja droga była prostsza i krótsza :grin: Oni bowiem błądzili tam przez 40 lat nim w końcu dotarli do Ziemi Obiecanej buahaha Pogody Ducha %%-
„Nikt nie może się cofnąć w czasie i napisać nowego początku, ale każdy może zacząć od dzisiaj dopisać nowe zakończenie”
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, darek70, marcin

Mysli moje uczesane 2020/07/27 09:04 #2007

  • Waldek
  • Waldek Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Posty: 2290
  • Otrzymane podziękowania: 5066
Dziękuję Ci Ula za Twój post @};- Pokazał mi,jak warto jest znaleźć swoje miejsce przeznaczenia...i tam po prostu-Być,Rozwijać Się,Kochać,Szanować...
Przekaz Biblijny o którym wspomniałaś a'propos wędrówki do Ziemi Obiecanej...pokazuje,jak nie warto jest błądzić...bowiem błądząc-nie osiąga się nic.Ten przekaz Biblijny pokazał...że błądząc,nie można dotrzeć do Ziemi Obiecanej...A taką najwspanialszą Ziemią Obiecaną,jest serce...bowiem w sercu umiejscowiony jest najwspanialszy skarb-Iskierka Boga ^:)^
Pozdrawiam serdecznie @};-
"W serce swe odważnie spójrz,
wsłuchaj się w miarowy rytm,
jaki jest ten skarbiec Twój,
ile jest miłości w nim"...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa

Mysli moje uczesane 2020/07/27 15:59 #2008

  • marcin
  • marcin Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 890
  • Otrzymane podziękowania: 2342
Wiola74 napisał:
Oni bowiem błądzili tam przez 40 lat nim w końcu dotarli do Ziemi Obiecanej buahaha Pogody Ducha %%-

Ja z kolei pomyślałem, że nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie można było ponarzekać. W tym przypadku potrzebna jest tylko lub aż zmiana sposobu myślenia %%-
Aniou stróś i jego ładniejsza połówka

Mogę być tam gdzie Ty, do końca moich dni,
Mogę być kimś, będąc jednocześnie sobą.
Albo pić od rana Wyborową, bić matkę,
mieć jako dom klatkę schodową.
Mogę skończyć się i nie jestem zdziwiony.
Mogę wszystko, to ma dwie strony.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, Alex75

Mysli moje uczesane 2020/07/27 16:25 #2009

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 6268
  • Otrzymane podziękowania: 12530
Ja tylko chciałabym powiedzieć, że gdybyś była w pobliżu TG i miała trochę czasu, to daj znać, zapraszam na kawkę z ciachem. Albo bez ciacha. ~O)
Ostatecznie, miejmy otwarte umysły, ale nie na tyle, żeby mózg nam wypadł. (Richard Dawkins)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa

Mysli moje uczesane 2020/07/29 19:53 #2010

  • sobasia
  • sobasia Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Jestem
  • Posty: 1525
  • Otrzymane podziękowania: 2447
Dobry wieczór kwiaaatek
Ula czytam Biblię od dłuższego czasu, każdego ranka i często mówię: Panie Boże nic nie rozumiem, ale będę ją czytała tak długo, aż w końcu przejrzę na oczy i zrozumiem... i tu Twoja interpretacja ... jakże prawdziwie się w niej widzę... dziękuję @};-
Miłość Odwaga Wiara
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa

Mysli moje uczesane 2020/08/01 09:14 #2011

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7510
  • Otrzymane podziękowania: 13060
Alu: z mojego wyjazdu raczej nici, raczej nie będę ryzykować utknięcia gdzieś i kwarantanny, ale dziękuję za zaproszenie i jak będę w Pl to nie omieszkam się o nie upomnieć :lol: w końcu niedaleko siebie mieszkamy.
Sobasiu: ja też czytam Biblie i powiem Ci, że ten Stary Testament jest niemałym wyzwaniem :lol:
Moim kluczem do rozumienia jest przede wszystkim Nowy Testament i sam Jezus.
A poza tym zawsze sobie powtarzam: to miało miejsce tysiące lat temu, wtedy ludzie byli zupełnie inny, ich pojmowanie, kultura. Myślę, że sam Bóg musiał do nich przemawiać w zupełnie inny sposób niż do człowieka współczesnego. Niemniej jednak lubię właśnie w ten sposób to sobie przekładać i szukać odniesienia w swoim, własnym życiu.
Pozdrawiam @};-
"Żeby dojść do źródła trzeba iść pod prąd"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Pinek, Tomoe, Katarzynka77, darek70

Mysli moje uczesane 2020/08/01 21:24 #2012

  • MISIA
  • MISIA Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 4099
  • Otrzymane podziękowania: 3203
Przemawia do wszystkich ludzi i w najprostszy sposób Ula :P .Gromadzimy dobra materialne tu na ziemi i chyba tym najbardziej się różnimy ^^) .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa

Mysli moje uczesane 2020/08/24 10:01 #2013

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7510
  • Otrzymane podziękowania: 13060
Czas na małe podsumowanie, bo jutro kolejna rocznica... dziewiąta. I kto by się tego spodziewał?
Na pewno nie ja.
Gdybyście mi powiedzieli dziewięć lat temu, że będę gdzie dziś jestem, to postukałabym się wam po głowie i nie uwierzyła.
A czy spodziewalibyście się tego, Ci, którzy tu byliście tu 9 lat temu i którzy czytaliście moje żenujące posty, po kolejnym zapiciu (a raczej przerwie w piciu), kiedy to wracałam i jak osioł twierdziłam, że teraz będzie inaczej, że teraz to już na pewno sobie dam radę (sama)?
Ilu przyjaciół spotkałam na trzeźwym szlaku, z którymi jakiś czas szłam, brałam garściami z ich doświadczenia. Mnie udało się trzeźwieć za życia, niektórym z nich życia nie starczyło, żeby znowu wejść na trzeźwą drogę. Mam ich w swej pamięci i modlitwie, zawsze pełna wdzięczności, za wszystko, bo wszystko jest ważne.
Jeśli się ktoś obawia, że trzeźwa droga stanie się nudna, to ja własnym życiem udowadniam, że nie mam nawet minuty na nudę, a jeśli nawet nic zupełnie nie robię to i tak się tą chwilą rozkoszuję, więc słowo "nuda" dla mnie nabrało zupełnie innego wydźwięku.
Jeśli ktoś jest na programie 12 kroków i martwi się, że przejdzie całą drogę a potem dojdzie do końca i zobaczy drzwi z napisem "super trzeźwy i nic już więcej nie trzeba robić" :lol:
to powiem wam, że takie drzwi nie istnieją.
Kroki są dla mnie jak cytryna, którą coraz bardziej wyciskam. Na nowo odkrywam ich moc i to co z sobą niosą.
Na dzień dzisiejszy coś ważnego zrozumiałam i jest to moje i nie piszę tego, żebyście się do tego dopasowywali.
Mam jeden i najważniejszy cel w swoim życiu: STAĆ SIĘ JAK DZIECKO!
Bo jestem dzieckiem Boga i wszystko czego potrzebuje to jego rodzicielskiej opieki. Tak jak dziecko mam mu się dać prowadzić, zaufać, wyciągać do góry ręce kiedy upadnę, potrzebować tylko Jego i wierzyć Mu.
Jest we mnie spokój i radość Dziecka Bożego. Jest mi bardzo dobrze.
Wreszcie, po tylu latach przebaczyłam sobie samej.
Niesamowite uczucie.

Wiem, że wszystko zawdzięczam przede wszystkim swojej Sile Wyższej i sobie, ale z tego miejsca chciałabym WAM wszystkim serdecznie podziękować, za to, że jesteście! Wszystkim bez wyjątku.

Wystarczy tego słodzenia bo jestem na krucjacie słodyczowej :lol:
Pozdrawiam @};-
"Żeby dojść do źródła trzeba iść pod prąd"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, siwy, szekla, chris661211, sobasia, Pinek, jerzak, Tomoe, williwilli55, Waldek ten użytkownik otrzymał 9 podziękowań od innych

Mysli moje uczesane 2020/08/24 10:26 #2014

  • Waldek
  • Waldek Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Posty: 2290
  • Otrzymane podziękowania: 5066
To czysta prawda Ula...Programu 12 Kroków nie da się ot tak przejść...i koniec...Program 12 Kroków jest Programem Duchowym...i dzięki temu programowi-droga ku trzeźwości trwa...i trwa...bez końca :muza: Dzięki Programowi 12 Kroków,mam możność oczyszczać swoje serce z wszelkiego brudu który jest we mnie...pozwala nieustannie rozwijać się duchowo :muza:
Dzięki Ci Ula,że Jesteś...,że Jesteś z nami :ymhug: Pozdrawiam Serdecznie @};-
"W serce swe odważnie spójrz,
wsłuchaj się w miarowy rytm,
jaki jest ten skarbiec Twój,
ile jest miłości w nim"...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, Anetka

Mysli moje uczesane 2020/08/24 12:27 #2015

  • Anetka
  • Anetka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 134
  • Otrzymane podziękowania: 553
Cześć Ula
Gratuluje 9 urodzin.Prawdziwy dzieciak z Ciebie.9 latki są fajne, bo jeszcze takie dziecięce, a już poszukujące swego miejsca w świecie i swojej tożsamości.
Kiedyś dostałam od Ciebie doniczkę z sadzonką krokusa.Mam ją do dziś. Wtedy Cię nie rozumiałam, za co teraz przepraszam.

obrazek

Stań się jako dziecko, jeśli tego chcesz.Tego Ci życzę z całego serca.
„Szczęście mieszka w Tobie, zaczyna się w Twojej głowie. To od Ciebie zależy, jak patrzysz na codzienność.”
Ostatnio zmieniany: 2020/08/24 12:29 przez Alex75.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa

Mysli moje uczesane 2020/08/30 05:08 #2016

  • siwy
  • siwy Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3910
  • Otrzymane podziękowania: 8204
Gratuluję i nie wiem czy się spodziewałem czy nie, ale pamiętam Twoje trudne tu początki. Fajnie, że pokonałaś przeszkody i już 9 roczek jesteś na szlaku realizując swoje życiowe plany.
"Nasze życie jest tym, co zeń uczynią nasze myśli"
Dlatego się nimi opiekuję, bo jestem za nie odpowiedzialny, tak jak za swoje życie
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa

Mysli moje uczesane 2020/08/30 05:59 #2017

  • Oktavia
  • Oktavia Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 176
  • Otrzymane podziękowania: 532
Gratuluję 9 lat i życzę wszystkiego co najlepsze na kolejne lata. kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa

Mysli moje uczesane 2020/08/31 23:58 #2018

  • RYBSON
  • RYBSON Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 115
  • Otrzymane podziękowania: 168
Serdeczne gratulacje kwiaaatek kwiaaatek kwiaaatek .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa

Mysli moje uczesane 2020/11/14 09:28 #2019

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7510
  • Otrzymane podziękowania: 13060
Pytania bez odpowiedzi.

Wczoraj jak co roku przeglądałam swój pamiętnik, po to żeby przeczytać to, czego sobie naobiecywałam rok temu, swoje cele na cały rok. O dziwo nie było tego... a jednak nie znam siebie samej aż tak dobrze.
Mam teraz czas dla samej siebie. Moje dzieci na uczelniach, wyjść za bardzo też nie można bo ciągle jakieś obostrzenia, w tej chwili mamy całkowity "lock down". Dobrze, że mam ten czas.
Odkryłam kilka dobrych wniosków.
Przede wszystkim, że wciąż uciekam przed samą sobą.
To nie jest taka ucieczka jak kiedyś, nie fizycznie, ale gdzieś w głębi.
Nie bardzo jednak potrafię tak po prostu posiedzieć sama z sobą, czy poleżeć sobie sama z sobą.
A jednak wciąż się na siebie gniewam za zmarnowane lata.
To tak jak z tym wybaczeniem i przebaczeniem. Niby sobie wybaczyłam, ale jeszcze nie przebaczyłam, nie strawiłam tego bólu. Ale zamiast go trawić to co robię? Uciekam; w gry, w jedzenie, w filmy, w programy... niesamowite to odkrycie.
Wczoraj usłyszałam takie ważne słowa: że jeśli nie poznam siebie, to ciężko mi będzie o dobry kontakt z Siłą Wyższą, bo Bóg jest daltonistą... nie wiem czy dla was to ma sens, dla mnie ogromny. A dowód na to mam taki, że najlepszy kontakt z Bogiem mam wtedy kiedy podnoszę się z upadku. Bo te upadki to tak na prawdę powrót do siebie samej.
Pisząc "upadek" mam tu na myśli moje osobiste porażki, jakieś obietnice, których nie potrafię spełnić. Jakieś trzeźwości nie związane z alkoholem, w których nie udaje mi się wytrwać.
Mój mózg wciąż domaga się nagrody, skrzywdzona dziewczynka wyciąga rączki żeby ją przytulić. Zamiast tego wciąż bywa, że dostaje pudełko lodów, albo cały serial na Netflixie.
Czego ja chcę? O to chodzi, że właściwie nie ma niczego takiego.
Coś tam może, ale czy to jest to?
Oglądam te wszystkie filmy, a w nich ludzie, którzy mają cele, którzy determinują całe swoje życie, żeby ten cel osiągnąć. Pięknie! Tak trzeba, dążyć do celu. A ja? Jaki jest mój cel? Kim chcę być jak dorosnę?
Wiem, że ufam i chcę w tym zaufaniu trwać. Wiem, że chcę pomagać, to sprawia mi przyjemność i nadaje sens. Wiem, że droga jest ważna...
Moje życie jest sensowne, ale pozbawione ziemskiego celu. Dlaczego nie, czy ja muszę być taka jak większość? Nie muszę.
Wcześniej chciałam żeby ktoś zdecydował za mnie, zjawił się i powiedział: "rób to i to". Potem zwaliłam tę rolę na Boga. Teraz stoję przed lustrem, całkiem sama i lubię to co widzę, ale też zaczynam sobie zdawać sprawę, że wybrałam wolność, więc muszę sama decydować.
Takie rozkminy miewałam już kiedyś. Miesiąc listopad temu sprzyja.

Pozdrawiam @};-
"Żeby dojść do źródła trzeba iść pod prąd"
Ostatnio zmieniany: 2020/11/14 09:30 przez ursa.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Dahud, Waldek, Zakapior, Kayo78, Alex75, marcin, Xena, Annaannaanna, Oktavia ten użytkownik otrzymał 2 podziękowań od innych

Mysli moje uczesane 2020/11/14 09:54 #2020

  • steppenwolf
  • steppenwolf Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Simplicity is the ultimate sophistication
  • Posty: 576
  • Otrzymane podziękowania: 2386
Też miewam uczucie dyskomfortu, kiedy jestem sam ze sobą. Ale chyba bardziej w związku z czasem teraźniejszym, w którym nie jestem z siebie zadowolony, nie lubię swoich działań, albo raczej zaniechań.
Z tym celem życia też mam kłopot. To znaczy z grubsza wiem, jak bym chciał, żeby moje życie wyglądało, ale przełożenie tego na konkretne działania, żeby nawet nie osiągnąć, ale przynajmniej do niego zmierzać, jest bardzo trudne.
Z reguły wybieram szybkie rozwiązania, łatam dziury doraźnie. To pozwala ogarniać problemy na bieżąco, ale nie popycha mnie za bardzo do przodu.
No właśnie, wolność. To przywilej, ale i odpowiedzialność. Żeby jej nie zmarnować.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, Alchemia

Mysli moje uczesane 2020/11/14 10:16 #2021

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18259
  • Otrzymane podziękowania: 28915
Sięgnęłam hen, hen, daleko wstecz, do siebie...
Od dzieciństwa lubiłam być sama. Taka Zosia Samosia. Sama wymyślałam sobie zabawy, umiałam zająć się sobą, tym czym chcę. Domownicy mi raczej w tym przeszkadzali. Z wiekiem zmieniały sie tylko zabawki. Tak trwa do dzisiaj. Lubię być sama i organizować sobie zabawki. Czasem wracam do starych a czasem wymyślę coś nowego.
Mieszkam sama, więc obecna sytuacja mnie do tego zmusza ale lubię ten stan. Mam wybór. Albo wybiorę ciszę albo wybiorę hałas i to jest moje. To co mnie trochę martwi to to, że na dłuższy czas towarzystwo zaczyna mnie męczyć. A przecież jestem istotą stadną i nie chcę zdziczeć.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, freelander, marcin, Xena, Oktavia

Mysli moje uczesane 2020/11/23 13:20 #2022

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7510
  • Otrzymane podziękowania: 13060
Wczoraj mi bylo tak bardzo dobrze; relaks, cieplo, kapiel, w tle cudowna muzyka, swieczki. Potem cieply, puchowy szlafrok i kubek najlepszego w swiecie cappuccino... ze az mialam wyrzuty sumienia, ze jest mi tak dobrze, gdy na swiecie tyle zla; glod, bieda, pandemia, niepewnosc jutra, depresja...
Wiem, ze ten spokoj wewnetrzny sama sobie wypracowalam, przez lata. To ode mnie zalezy jak bardzo mnie cos zaboli i na ile wytraci mnie to z rownowagi. Szczescie? Na pewno nie ma nic wspolnego z tym co tu powyzej napisalam: z wanna czy szlafrokiem.
Szczescie to stan wewnetrzny, to efekt uboczny.
A jednak mialam wyrzuty. Chcialabym zeby ludzie to zrozumieli, jak wiele zalezy od nich samych. Nawet jesli te wole postanawiaja w calosci oddac swojej Sile Wyzszej- ma to byc ich wola, chciana wola, wolna wola.
Ciag dalszy przerabiania "Powrotu do swego wewnetrznego domu ". Jak sie mozna bylo tego spodziewac, idzie mi bardzo opornie, ale idzie.
Doszlam do kolejnego dobrego wniosku- nie jest zle, zrobilam niesamowite postepy na swojej drodze, a to ze czasem nie wychodzi? To nic, bo wtedy zawsze odnajduje te sile i wsparcie z gory. Byle by nie stawac w miejscu, byle zrobic minimalny kroczek do przodu. Zwyciesca maratonu tez zaczal od pierwszego kroku.
Cytat: " kiedy skrzywdzone dziecko mamy lub taty uswiadamia sobie, ze partner nie spelni funkcji jego wytesknionego rodzica, zwraca sie do swoich dzieci, zeby od nich uzyskac to, czego rodzice nie zdolali mu zapewnic" i olsnienie. Tak wlasnie bylo!
Czego oczekiwalam od moich partnerow? Zajecia sie mna, wziecia odpowiedzialnosci za moje zycie, kochania... a potem zwalilam to na moje dzieci.
Chcialam o tym odkryciu opowiedziec przyjacielowi, ale zdenerwowal sie.
Dzien wczesniej przeczytalam pewien artykul i podzielilam sie z Nim bolem z tego artykulu plynacym. Jego reakcja byla niespodziewana dla mnie.
Nie chcialam zeby sie poczul atakowany i nie wymagalam obrony... ani ja, ani On, chyba nie bylismy na te rozmowe gotowi.
Po co o tym pisze? Po to, ze pozniej wyciagnelam odpowiednie wnioski.
Pierwszy to taki, ze ja potrzebuje kogos z kim bede mogla porozmawiac na absolutnie kazdy temat. Kogos kto bedzie drogowskazem. Wiem, mam sponsorke, ale w kwestii ducha, ona juz mi nie jest w stanie pomoc. W kwestii dziecinstwa, chyba potrzebuje kogos calkowicie z zewnatrz, a Ona juz mnie zbyt dobrze zna.
I moze to brzmi egoistycznie, ale poczulam, ze jest mi to niezbedne na chwile obecna.
Poza tym mam juz dosyc przemilczania spraw, postanowilam, ze zawsze bede nazywala zlo po imieniu.
A trzeci wniosek... coz, z niego chyba bylam najmniej zadowolona.
Wyszlam na moj tradycyjny spacer wieczorny, polaczony z przemysleniami z calego dnia: zawsze zaczynam od tego za co jestem wdzieczna, a potem robie rachunek moralny z calego dnia. I ta cala sytuacja z moim przyjacielem gnietla.
Kolejne olsnienie: oczywiscie, ze ja go oskarzalam! Nie zdajac sobie do konca z tego sprawy. Malo tego: ja oczekiwalam skruchy i odpowiedzi na pewne pytanie, ktore mnie od dawna dreczy. Zamiast tego dostalam atak i jakies nieporadne tlumaczenia...
Wiem, ze kiedys wrocimy do tej rozmowy. Nie teraz.

Pozdrawiam @};-
"Żeby dojść do źródła trzeba iść pod prąd"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Zakapior, Kayo78, Alex75, Wiola74, Muszynianka

Mysli moje uczesane 2020/11/23 13:41 #2023

  • Muszynianka
  • Muszynianka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 136
  • Otrzymane podziękowania: 239
Takie zdanie dzisiaj przeczytalam: nawet najwieksze budowle powstaly od jednej cegly
pozdrawiam
Anka
Każdego dnia mamy swoją nową, własną kartę i tylko od nas zależy jak ją zapełnimy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa

Odp: Mysli moje uczesane 2020/11/23 16:59 #2024

  • Tomasz21
  • Tomasz21 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 24
  • Otrzymane podziękowania: 52
Ursa, nie chcę dążyć tropem iż Twoje lęki mogą być spowodowane jakaś traumą, przeżyciami. Jednak może też w tym coś być. Dwa lata temu zostałem wręcz przejechany przez motocykl. Na szczęście nie zostałem inwalidą choć lekarz się bardzo temu dziwił. Przez kilka miesięcy po tym zdarzeniu nie potrafiłem spokojnie iść ulicą po zmroku. W nocy budził mnie odgłos każdego przejażdżającego obok domu motocykla. następnie doszło już do tego stopnia, że w ciągu dnia potrafiłem stać na przejściu dla pieszych mimo , że inni spokojnie przechodzili. To trwało pół roku po czym zanikło. Ostatnie miesiące ponownie zaczęło to wracać. Zacząłem wertować internet, publikacje i prace naukowe dotyczące stresu pourazowego. Okazuje się, że nie wyleczony stres pourazowy potrafi wrócić po kilku latach uśpienia.
Ostatnio zmieniany: 2020/11/23 17:00 przez Tomasz21.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa

Mysli moje uczesane 2020/11/23 19:22 #2025

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7510
  • Otrzymane podziękowania: 13060
Dzieki Tomek. Lekami raczej bym tego nie nazwala, choc na pewno kiedys nimi byly. Traumy? To na pewno. A dokladniej nazywa sie to DDD/DDA.
"Żeby dojść do źródła trzeba iść pod prąd"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Mysli moje uczesane 2020/11/25 12:53 #2026

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7510
  • Otrzymane podziękowania: 13060
Kilka dni z umierającym człowiekiem.
To nie jest dla mnie nowość, ale zaskakuje mnie, że tak dobrze radzę sobie z tym.
Kiedyś bardzo bałam się śmierci, miałam ataki paniki z tym lękiem związane, kiedy zaczęłam trzeźwieć i jeszcze długo potem. Potrafiłam zerwać się w nocy, miałam koszmarne wizje krwi, porozrywanych ciał... Teraz nie boję się w ogóle, może z racji wykonywanego zawodu? Na pewno też.
Kiedyś jako terapeutka pracowałam z osobami chorymi na raka i nie było mi łatwo rozmawiać z nimi na temat umierania, nie podejmowałam też żadnych tematów, to były sesje moich klientek, nie moje.
Wczoraj z Dżordżem śmiało sobie pogadałam, nie miałam problemu zapytać czy się boi.
Widziałam minę mojego kolegi, który był ze mną na tym dyżurze- zdziwienie i szok.
Ale mnie to wcale nie hamowało. Oboje z Dżordżem stwierdziliśmy, że to duża łaska wiedzieć, że się ma już niewiele czasu. Można się przygotować, pożegnać z bliskimi.
A potem ni z tego ni z owego, jak grom z jasnego nieba informacja, że mój przyjaciel jest ciężko chory... i już nie miałam ochoty na pogawędkę o śmierci. O ironio losu.
Oczywiście włączyło mi się użalanko, a jakże. Bo to przecież ja biedna i nieszczęśliwa... na szczęście szybko je wyłapałam i stłamsiłam w zarodku. Nie jestem pępkiem świata, a to, że w swoim egoizmie nie mogę sobie wyobrazić ewentualnego życia bez mojego przyjaciela, to już jest mój problem.
Poszłam na miting, choć nie zamierzałam z powodu małej liczby miejsc, może inni potrzebują bardziej niż ja? Na szczęście wczoraj było nas dużo mniej niż zazwyczaj. Potrzebowałam tego mitingu jak ryba wody. I czytanie: "let go, let God", chyba najlepiej to przetłumaczyć na : "pozwól problemom odejść, pozwól żeby Bóg się nimi zajął".
Potrzebowałam tych słów, potrzebowałam sobie o tym przypomnieć. Bo moja Siła Wyższa jest silniejsza i większa niż wszystkie problemy tego świata. Pozwolę Mu działać w moim życiu i wierzę, że wszystko ma sens, nawet najcięższe choroby.
Czytając wątek Jakuba taka myśl mnie olśniła. Kiedyś piliśmy w ukryciu: w garażach, w piwnicach, w pustych domach, w samotności.
Potem zaczynamy trzeźwieć i też chcemy to robić w samotności, w ukryciu... nie, nie tędy droga.
Nawet po 9 latach trzeźwienia, ciągle chcę zejść z moim problemem do podziemia, do garażu... a tam w ciemnym kącie czai się butelka, papierosek, zamrażalka pełna lodów... coś żeby sobie ulżyć, żeby zapomnieć.
Wczoraj poprosiłam o pomoc, kogoś zupełnie z zewnątrz. I wiem, że tak na prawdę to nie ważne kto to jest, ważne, że nie zostanę sama z tym co w środku.

Pozdrawiam @};-
"Żeby dojść do źródła trzeba iść pod prąd"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud, Tomoe, Waldek, Zakapior, Katarzynka77, Kayo78, Gandalf, Alex75, Wiola74, marcin ten użytkownik otrzymał 3 podziękowań od innych

Mysli moje uczesane 2020/11/29 12:28 #2027

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7510
  • Otrzymane podziękowania: 13060
"Dzieci sa jak tatuaz na twarzy"

To cytat z jednego z filmow, nie pamietam z ktorego, ale to stwierdzenie jest bardzo trafne. Bo kiedy decydujesz sie na tatuaz na twarzy, to powinnes to zrobic z pelna swiadomoscia, ze to cos czego juz nie da sie zmienic. I byc moze kiedys pozalujesz tego tatuazu, ale fakt pozostanie faktem, ze go zrobiles i to juz pozostawi impakt na cale twoje zycie. Czy ci sie to podoba czy nie, masz tatuaz na twarzy i juz nic tego nie zmieni. Jestes za ten tatuaz odpowiedzialny i albo go polubisz, albo wyjdziesz na nieodpowiedzialnego glupka.
Dzis wiem, ze decyzja o moim "tatuazu na twarzy ", o moich dzieciach, nie byla tak do konca przemyslana. Zrobilam to z zupelnie innych powodow, kierowana pewnymi mechanizmami (tez tymi, o ktorych wspomnialam w poscie powyzej, cytujac fragment pewnej ksiazki).
I choc dzis, jakbym nie miala dzieci, to nigdy bym sie na nie nie zdecydowala w mojej sytuacji zyciowej i psychicznej, to jednoczesnie jestem bardzo wdzieczna i szczesliwa, ze je mam.
Biore pelna odpowiedzialnosci za moje czyny.
Jest tu cos, do czego zmierzam i czym chce sie z wami podzielic. Nie musze, po prostu chce.
Spisalam w tym watku kawal swojego zycia, wiekszosc waznych wydarzen. Chce napisac rowniez o tym.
Byc moze komus, kiedys sie to przyda... na pewno mnie.
Niektorzy z was wiedza, ze mam dwie corki, dorosle juz w tej chwili.
Otoz to uleglo zmianie; mam corke i syna.
Moja mlodsza zdecydowala sie na zmiane plci i jest juz od kilku miesiecy na specjalnej terapii hormonalnej. Zamierza ja przeprowadzic calosciowo, lacznie z niezbednymi do zmiany plci operacjami.
Nie ma juz Laury... jest Dominik.
To nie jest dla mnie jakies totalne zaskoczenie, Laura nie ubiera sie jak dziewczynka juz od bardzo dawna. Miala 7 lat kiedy oswiadczyla mi, ze juz nie bedzie ubierala spudnic i sukienek i bylo to na tyle stanowcze, ze nie nalegalam.
Oczywiscie ludzilam sie przez wszystkie te lata, ze ona wyrosnie z tego. Wyrosla... ale z bycia kobieta.
Nie musze wam chyba mowic jak ciezkie to dla mnie bylo. Przezylam wrecz male zalamanie nerwowe.
Nie potrafilam o tym mowic bez rozplakania sie, wiec nie mowilam. Zamknelam sie, a w srodku az mnie rozrywalo.
Przeszlam etap zaloby... w koncu stracilam corke!
Potem etap strachu: o jej dusze, o jej zdrowie fizyczne i psychiczne.
Potem etap obwiniania sie: zaczelam snuc rozne teorie, dlaczego tak sie stalo. Oczywiscie cala wina obarczalam siebie.
Teraz jestem na etapie akceptacji rzeczy, ktorych nie moge zmienic, ukladania innych na nowo i witania na swiecie mojego syna- Dominika.
I pomimo tego, ze nadal nie jest to dla mnie latwe, ze nie do konca akceptuje Jej decyzje, to Jego bede kochala rownie mocno. Ma moje wsparcie.
On jest szczesliwy, zmienia sie, jakby budzi do zycia... mysle, ze to wazne, zeby On czul sie szczesliwy.
Mile jest to, ze wybral imie, ktore tak na prawde ja dla Niego wybralam, gdyby od razu urodzil sie chlopcem ❤.

Zawsze uwazalam tatuowanie imion swoich partnerow na ciele za glupote... bo partnerzy sa i odchodza, a tatuaz zostaje. Dzis uwazam, ze glupota jest nawet tatuowanie imion swoich dzieci... bo te imiona rowniez moga ulec zmianie. Tak jak w moim przypadku. Zastanowcie sie dobrze, zanim to zrobicie.
Juz niedlugo po Laurze zostanie tylko tatuaz na moim reku.

To tyle, dzieki za uwage @};-
"Żeby dojść do źródła trzeba iść pod prąd"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): siwy, szekla, Marta74, Pinek, Dahud, jerzak, Tomoe, Waldek, Zakapior, Kayo78 ten użytkownik otrzymał 6 podziękowań od innych

Mysli moje uczesane 2020/12/08 07:32 #2028

  • siwy
  • siwy Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3910
  • Otrzymane podziękowania: 8204
To pięknie, że akceptujesz, rozumiesz, poznajesz i uczysz się.
To naturalne, że jest smutek i żal po Laurze, ale tak naprawdę, od zawsze w ciele Laury był Dominik i to Dominika kochałaś i z nim rozmawiałaś.
Dla Ciebie to piękny czas, kiedy wreszcie Dominik będzie mógł być naprawdę sobą, a Ty będziesz miała okazję jeszcze lepiej poznać swoje dziecko Dominika z którym już znasz się tyle lat, ale które do tej pory nie mogło być sobą.
Przytulam cieplutko.
"Nasze życie jest tym, co zeń uczynią nasze myśli"
Dlatego się nimi opiekuję, bo jestem za nie odpowiedzialny, tak jak za swoje życie
Ostatnio zmieniany: 2020/12/08 07:33 przez siwy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, Kayo78, marcin

Mysli moje uczesane 2020/12/14 11:46 #2029

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7510
  • Otrzymane podziękowania: 13060
Niestety dni sam na sam z moim synem musiały zostać przesunięte.
Złapałam to paskudztwo- covid i od wtorku się izoluję.
Dziwny to wirus, nie podobny do żadnego innego. Po prostu czuję się tak jakby ktoś mnie zatruł czymś. Jednego dnia mam objawy grypy, drugiego nic mi nie jest, a następnego jest mi niedobrze i boli brzuch.
Wczoraj było kiepsko, nie mogłam nawet nic zjeść i wróciła temperatura... a dziś wstałam jakby nigdy nic i poza niewielkim zmęczeniem, wszystko jest ok.
Najgorszy był ten ból pleców przez pierwszych kilka dni, nie mogłam spać, ale popuszczało po przeciwbólowych tabletkach.
Mam wyrzuty sumienia, bo zaraziłam kilka osób, mogłam być bardziej przewidująca, tym bardzie, że w pracy były sygnały obecności wirusa. Mądry Polak po szkodzie...
Wszystkim tym, którzy bagatelizują i tak jak ja wcześniej uważają, że ten cały covid to taki "pic na wodę- fotomontaż", chcę powiedzieć, że to nie jest pic na wodę. Jasne, że różnie go ludzie przechodzą, jedni nawet bezobjawowo. Mnie trochę wymęczyło i nie życzę takiej męczarni nikomu.
Pozdrawiam @};-
"Żeby dojść do źródła trzeba iść pod prąd"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Marta74, Dahud, jerzak, Havana, Tomoe, Zakapior, Beata01, Alex75, Wiola74

Mysli moje uczesane 2020/12/22 09:52 #2030

  • Czeslaw
  • Czeslaw Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Jeśli mówisz prawdę, nie musisz niczego pamiętać.
  • Posty: 2532
  • Otrzymane podziękowania: 4226
Uleńko Pozdrawiam Cieplutko
Na Wirusy i bakterie nie mamy wpływu
Świąt niestety z tego się składa.
Dbaj o Siebie @};-
Ps.
Jedni to przechodzą bezobjawowo innych to rozkłada.
Wojtek
"Chociażbym chodził ciemną doliną
zła się nie ulęknę
Bo Ty jesteś ze mną."
Ostatnio zmieniany: 2020/12/22 09:53 przez Czeslaw.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa