Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dziennik Uczuć jest lusterkiem w którym można przyglądać się swojemu wnętrzu.
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

TEMAT: Powstać i żyć...

Odp: Powstać i żyć... 2016/09/11 16:14 #36

  • jakubzza92
  • jakubzza92 Avatar
Tylko, że ja nie jestem alkoholikiem, tylko dzieckiem alkoholika. Potrafię nie pić, nie palić - nie stosować używek przez dłuższy czas. Wtedy coś tam zaczynam działać, ale brakuje mi pewności siebie żeby wziąć życie w garść, wpadam w marazm i depresje, po jakimś czasie idę na impreze, czasem to będzie jedna, czasem parę, ale nie uważam, tego za główny problem. Głównym problemem jest nieumiejętność normalnego życia i lęk, który nie pozwala wprowadzić większych zmian.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Powstać i żyć... 2016/09/11 16:39 #37

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 14366
  • Otrzymane podziękowania: 19063
Jakubie a skąd wiesz, że alkoholikiem nie jesteś, byłeś u specjalisty po diagnozę? Wyczytuję co innego w Twoich wpisach i wiele o trzeźwości, człowiek nieuzależniony nie pisałby w taki sposób i tak w ogóle co innego widzę. DDA często idą w ślady rodziców, nie chcą, obiecują sobie, że nigdy, a jednak powielają schematy w dorosłym życiu, wydaje mi się, że wypierasz iż problem masz.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Powstać i żyć... 2016/09/11 17:28 #38

  • cytryna
  • cytryna Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 416
  • Otrzymane podziękowania: 753
Zapicia wcale nie są wpisane w chorobę. To bzdura,dzięki której alkoholicy usprawiedliwiają swoje ochlejstwo.
"Spróbuj zapalić maleńką świeczkę, zamiast przeklinać ciemność." Konfucjusz
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Powstać i żyć... 2016/09/11 17:33 #39

  • siwy
  • siwy Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3950
  • Otrzymane podziękowania: 8321
jakubzza92 napisał:
Tylko, że ja nie jestem alkoholikiem ...Głównym problemem jest nieumiejętność normalnego życia i lęk, który nie pozwala wprowadzić większych zmian.
I w zwiazku z tym idziesz pic. I tak w kolko. Te nieumiejetnosci to prosta droga do alkoholizmu, bo wlasnie piciem "rozwiazujesz" problemy.
"Nasze życie jest tym, co zeń uczynią nasze myśli"
Dlatego się nimi opiekuję, bo jestem za nie odpowiedzialny, tak jak za swoje życie
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Powstać i żyć... 2016/09/11 17:45 #40

  • Lena1974
  • Lena1974 Avatar
cytryna napisał:
Zapicia wcale nie są wpisane w chorobę. To bzdura,dzięki której alkoholicy usprawiedliwiają swoje ochlejstwo.
Nie mogę się z tym zgodzić. Mi terapeuta nawet tak mówił , że należy to zaakceptować . Może miałam niewłaściwego terapeute
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Powstać i żyć... 2016/09/11 17:52 #41

  • cytryna
  • cytryna Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 416
  • Otrzymane podziękowania: 753
A nie powiedział Ci Leno przypadkiem, że nawroty sa wpisane w chorobę?
"Spróbuj zapalić maleńką świeczkę, zamiast przeklinać ciemność." Konfucjusz
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Powstać i żyć... 2016/09/11 18:41 #42

  • Lena1974
  • Lena1974 Avatar
Cytrynko, mówił o nawrotach i zapiciach.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Powstać i żyć... 2016/09/14 13:50 #43

  • jakubzza92
  • jakubzza92 Avatar
Idąc tym tokiem rozumowania można stwierdzić, że 90% ludzi w naszym kraju to alkoholicy. A już na pewno ludzie w przedziale 18-40. Większość moich znajomych pije więcej ode mnie. OK, przestane sięgać po alkohol, a zacznę siedzieć na komputerze po 10 godzin dziennie tak jak kiedyś i co, wtedy stanę internetoholikiem? Czyli zmienia się definicja mnie, ale problem chyba wciąż jest ten sam. Więc jak? Skupiać się na skutkach (sięgam po alkohol), czy na przyczynach (moje życie nie ma sensu, jestem sam, bez miłości, bez odwagi do życia pełnią życia)? Znam osoby, które przestały pić alkohol, a po paru latach dosłownie zwariowały (choroba psychiczna) i co w takim razie? Alkohol był problemem? A może problem tkwił głębiej, a substancja tylko miała zająć jakoś czas i dać pozytywne emocje, nie ważne czym by była. Dlaczego nie jestem alkoholikiem? Bo nie zawaliłem przez to żadnej sprawy to po pierwsze. Po drugie mogę nie sięgać jak mówiłem już przez pare miesięcy po alko nawet bez pomocy terapeuty To jednak nie załatwia problemu uwierzcie mi.
I w zwiazku z tym idziesz pic. I tak w kolko. Te nieumiejetnosci to prosta droga do alkoholizmu, bo wlasnie piciem "rozwiazujesz" problemy.

Tu się akurat zgodzę. To droga do alkoholizmu jak najbardziej.
Ostatnio zmieniany: 2016/09/14 13:53 przez jakubzza92.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Powstać i żyć... 2016/09/15 07:43 #44

  • maka
  • maka Avatar
:czesc:
Ja też jestem DDA i myśle, że to właśnie ma duży wpływ na to kim jestem, a jestem alkoholiczką.
Zapijałam lęki, zapijałam stres i skończyło się jak się skończyło. Teraz po 7 miesiącach trzeźwienia wcale nie jest łatwiej. Lęki wracają, stres dopada. jednak nie piję, dziś nie piję i naprawdę dorze mi z tym. Oj są momenty, że bym chętnie zaimprezowała, ale zaraz potem przypominam sobie wszystko, co alkohol mi "DAŁ" i odrzucam takie myśli. Nie wiem co będzie jutro, walcze o dziś, a dziś nie piję. Pozdrawiam.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Powstać i żyć... 2016/09/15 09:21 #45

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18437
  • Otrzymane podziękowania: 29295
Powrócę do postu z 26 sierpnia...
szekla napisał:
jakubzza92 napisał:
Wczoraj miałem taką sytuacje, że spotkałem się z osobą z którą nie raz imprezowałem i wszystko powróciło. O mały włos nie wypiłem piwa, za którym poszłyby pewnie kolejne. Na szczęście udało mi się wytrwać pokusę, niemniej wiem, że nie mogę więcej doprowadzać do takich sytuacji. Teraz wyjeżdżam na małe wakacje, jak wrócę, chcę wziąć wreszcie to życie w ręce, wyjść do ludzi, podjąć leczenie, obrać jakąś dalszą drogę życiową.
Najlepszą sprawą jest nie prowokować takich pokus i....
nie wracać w miejsca, w których sie piło i do osób, z którymi się piło.
Zrobiłes sobie test i fajnie by było gdybyś pamiętał o swoich odczuciach w trakcie tego spotkania, zanim odbije Ci się to mocną czkawką :)

.... i tu właśnie do owego testu.
Jak myślisz? wyszedł według Ciebie pozytywnie czy negatywnie?

Dalej....10 sierpień
jakubzaa92 napisał:
Jutro miałem iść na terapię, ale chyba pójdę dopiero na nastepnę spotkanie, bo z takim obitym ryjem, nie ma co wychodzić z domu póki co. Wiecie co jest najgorsze? Że jak mi idzie już dobrze i zaczynam nabierać tempa, to wtedy właśnie nagle kończę jeszcze gorzej niż poprzednio.

A teraz...
jakubzza92 napisał:
Tylko, że ja nie jestem alkoholikiem, tylko dzieckiem alkoholika.

Nie wiedziałam, że bycie dzieckiem alkoholika to powód do chlania. Predyspozycje owszem, i są, wzorce nabyte w dzieciństwie, traumatyczne przeżycia. Nie jest to jednak rzecz godna naśladowania.
Wszystkie zapicia tłumaczysz jednym....bo.....i tu ciąg przyczyn. a prawdą jest to, że nic nie robisz w kierunku aby to "bo..." zmienić.
Nie mnie Ci mówić czy jesteś alkoholikiem czy nie. Jednak jeśli chcesz się dowiedzieć to idź do specjalisty z obitym ryjem, ze stłuczoną nogą, czy co tam jeszcze.
Do tego trzeba jeszcze chcieć poznać choć troche prawdy o sobie.
Ja ze swojej strony życzę Ci abyś ją poznał, przemyślał, wyciągnął wnioski i podjął decyzję.
Pić albo nie pić :-? Oto jest pytanie.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, maka

Odp: Powstać i żyć... 2016/09/15 19:14 #46

  • krzysiek
  • krzysiek Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1839
  • Otrzymane podziękowania: 1724
Witaj cytryna Zapicia to temat Rzeka ale mam inne zdanie w tem temacie.Nawroty choroby tak jak i zapicia są elementem choroby.Nawrót nie zawsze musi zakończyć się zapiciem a zapicie Ciągiem.Miałem kilka Nawrotów swojej choroby i tu kłania się Wiedza nabyta podczas Terapii tak zwana Grupa Zapobiegania Nawrotom.Jeśli pracowałem na terapii to jest mi łatwiej ale jeśli Prześlizgałem się przecwancykowałem to efekty weryfikuje życie i choroba. Widzę to na Mitingach na Oddziale Odwykowym ,widać kto pracuje a kto się ślizga.Tak jak mówią Będziesz Kłamał nie będziesz Trzeźwiał Pozdrawiam Krzysiek alkoholik.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Powstać i żyć... 2016/09/22 20:03 #47

  • jakubzza92
  • jakubzza92 Avatar
Hej kochani :) Powracam po raz kolejny z dalekiej podróży, od dziś na nowo zaczynam liczyć swoją trzeźwość, czyli 22 września jest moim pierwszym trzeźwym dniem. Czekam teraz na dwa spotkania z terapeutami - jedno w przyszłą środę, drugie w czwartek. Mam zostać wtedy skierowany na odpowiednią grupę, żeby zacząć pracę nad sobą w tej formie. Nie będę pisał kim jestem, jak ktoś trafnie stwierdził - idzie się po to na miting aby odpowiedzieć sobie na to jakże ważne pytanie. Dodatkowo bardzo podoba mi się stwierdzenie, które tu padło "daj czasowi czas". Chcę go sobie dać, a nie jak zwykle się brałem na łapu capu za wszystko i nic z tego nie wychodziło. Czuję, że dorastam pomału do tego, żeby z całą stanowczością stwierdzić, że SAMEMU Z TEGO NIE WYJDĘ. I tu naprawdę nie chodzi już tylko o uzależnienia, ale przede wszystkim z nieumiejętności szczęśliwego, normalnego życia.

Teraz plan jest taki żeby przez tydzień pozałatwiać na spokojnie parę zaległych spraw, przetrzeźwieć, a reszte to już zobaczymy na terapii. Przede wszystkim chcę postawić tak jak napisał krzysiek na to, by mówić prawdę (a przynajmniej starać się to robić). Dziękuję wszystkim, którzy wpisali się tu i dali mi znać, że nie jestem sam :) Trzymajcie się ciepło!
Ostatnio zmieniany: 2016/09/22 20:06 przez jakubzza92.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Powstać i żyć... 2016/09/22 20:29 #48

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18437
  • Otrzymane podziękowania: 29295
Czyli już doświadczyłeś tego, że sam nie dasz rady, że tu dużo potrzeba.... Pracy nad sobą, proszenia o pomoc. Tu nie ma w tym żadnej ujmy...nie daje rady sobie sama więc proszę o wsparcie.
To takie proste choć wiem, że na początku to trudne.
Wytrwałości w postanowieniu. Tym razem tego nie spieprz :)
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Powstać i żyć... 2016/09/26 04:12 #49

  • jakubzza92
  • jakubzza92 Avatar
Kochani mam do was pytanie, w związku z wizytą u terapeuty. Jak być w 100% szczerym na spotkaniu? Wiem, że to może głupie pytanie, ale mam z tym problem, że zawsze jakoś z automatu umniejszam problem.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Powstać i żyć... 2016/09/26 06:08 #50

  • Alerk
  • Alerk Avatar
No,pytanie ciekawe pytanie.
Przede wszystkim musisz być szczery przed samym sobą. Ummiejszanie problemu to stały punkt programu u alkoholika. Jeśli wiesz,gdzie coś chcesz zminimalizować ,po prostu zastanów sie,czy warto . A terapeuta,jak znam życie wyłapie nieścisłości. Pewnie otrzymasz informacje,z ktorymi nie będziesz się wewnętrznie godził. Ale po przeanalizowaniu,można dojrzeć ich sens. Przyznam,że ja do niektórych wniosków czy prawd,to co widzieli tak naprawdę inni,a nie co ja sobie wyreżyserowałam,do chodziłam czasem po kilku dniach, ale i też i tygodniach. Bo jeszcze walczyłam.
Nie martw się na zapas,od tego są terapeuci,by naprowadzić Cię,na dobry tor. I jeszcze,jeśli bedziesz kręcił od początku,pogubisz się.
A może terapeucie od razu powiedz,że łapiesz się na umniejszaniu problemu? To dla nich nie nowina.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Powstać i żyć... 2016/09/26 07:02 #51

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 14366
  • Otrzymane podziękowania: 19063
Powiedz jak to naprawdę u Ciebie jest, tutaj też umniejszałeś problem, dobrze, że na oczy przejrzałeś i uznałeś, że nie tak jest. Nie ma co kombinować i minimalizować, zadziałasz tylko na swoją stratę, a tutaj o Twoje życie przecież chodzi. Wszystko z siebie wyrzucić, tylko prawdę i jakbyś porównywać chciał swoje picie do historii innych alkoholików to odradzam, bo jeszcze możesz dojść do wniosku, że u Ciebie nie jest tak źle, a to znowu powrót oznaczać może, a chcesz inaczej, dobrze, że po pomoc się udajesz.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Powstać i żyć... 2016/09/26 08:32 #52

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18437
  • Otrzymane podziękowania: 29295
Bardzo ciekawe zadałeś pytanie. Jak być w 100% szczerym na spotkaniu? Tylko na spotkaniu czy też wobec siebie?
Zaczęłabym od siebie, na ile poważnie podchodzisz do problemu, na ile bardzo i uczciwie chcesz rozpocząć swoje zdrowienie.
Bycie szczerym leży w Twoim interesie, nikogo innego.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Powstać i żyć... 2016/09/26 11:22 #53

  • Mona...lisa
  • Mona...lisa Avatar
Powiem Ci ze ja na pierwszym spotkaniu u terapeuty nie powiedziałam wszystkiego,umiejszalam,minimalizowalam problemy. itp. Lecz moja madra terapeutka zaproponowala mi zebym wpisywala do zeszytu piw ile wypilam w Danym dniu. Choc chyba okreslila dawke dzienna. bnggfgbfb bnggfgbfb bnggfgbfb Ani razu mi się nie udało!!! Wrocilam do niej po 2 tygodniowym ciągu... Dlatego mysle ze nawet jak będziesz kombinowal terapeuta wyczuje cie :ymdevil: On ma do czynienia z manipulacjami alkoholikow na codzien.
Powiedz jak było na prawde,po co od początku zrobić sobie pod gorke.
Bądź uczciwy wobec siebie a to zaprocentuje %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Powstać i żyć... 2016/10/19 19:21 #54

  • jakubzza92
  • jakubzza92 Avatar
Aż głupio mi pisać, ale chyba to jednak lepsze wyjście niż dalej chować głowę w piasek. Minął miesiąc, a ja nic nie zrobiłem ku swojej trzeźwości, a wręcz przeciwnie popłynąłem grubiej i to nie chodzi nawet o sam alkohol. U terapeuty nie byłem, bo sobie uznałem chwilę przed, że to nic nie zmieni i w ogólnie nie ma to sensu. W pracy jestem do tyłu i nie wiem czy jej nie stracę niedługo. Czuję się samotny, bezradny i bezsilny. Niby mam osoby, którym mógłbym zaufać i którym zależy na mnie, ale ciągle wmawiam sobie, że mają mnie gdzieś bo się nie odzywają (sam do nich się nie odzywam zresztą). Także tyle u mnie, wpisuję się z nadzieją, że coś wreszcie zmienię i wykonam konkretne kroki, o którym już od dawna wiem, że powinienem je wykonać. Mogę popłynąć dalej i to w sumie pewnie do czasu byłoby przyjemne, ale jednak nie chcę chyba stestować gdzie jest to moje dno całkowite. Oby następny post był choć odrobinę bardziej pozytywny... pozdrawiam Was!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Powstać i żyć... 2016/10/19 19:45 #55

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 14366
  • Otrzymane podziękowania: 19063
Bezradny nie jesteś, ale skoro nie chcesz nic zmienić, nigdzie się udać po wsparcie, trudno, to Twoje życie i Twoje decyzje.
Od Ciebie wszystko zależy, od nikogo innego.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Powstać i żyć... 2016/10/19 19:51 #56

  • Alerk
  • Alerk Avatar
jakubzza92 napisał:
wpisuję się z nadzieją, że coś wreszcie zmienię i wykonam konkretne kroki, o którym już od dawna wiem, że powinienem je wykonać. Mogę popłynąć dalej i to w sumie pewnie do czasu byłoby przyjemne,
Jakubie miły,od samego wpisu z nadzieją nic a nic się nie zmieni.
Póki sam nie zdecydujesz ,że chcesz żyć na trzeźwo,że alkohol tylko problemów przysparza,raczej niewiele zadziałasz.
Tym bardziej,jak widzę,popadanie w ciąg alkoholowy raczej przyjemnie Ci się kojarzy.
Ja kiedy byłam w ciągu,do dziś pamiętam,jak zdychałam.Następnego dnia pierwsza tylko dawka alkoholu,na chwile dawała ulgę,a później znów marazm i beznadzieja.I tak dzień po dniu.
Sam widzisz ,że już w pracy zaczyna być nieciekawie,czyli zaczynają się konsekwencje picia.A później leci z górki.
Zrób może sobie listę zysków i strat-co przeważa,kiedy pijesz i płyniesz...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Powstać i żyć... 2016/10/19 19:57 #57

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
jakubzza92 napisał:
Tylko, że ja nie jestem alkoholikiem

Nadal tak uważasz?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Powstać i żyć... 2016/10/23 07:05 #58

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Online
  • Dobry Duszek
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 8311
  • Otrzymane podziękowania: 12690
Kuba :czesc: ja Ci powiem, że dzięki mitingom dotarło do mnie kim jestem i dopiero po kilku latach w pełni i uczciwie to zaakceptowałem. Poddałem się na swój sposób sugestiom Programu 12 Kroków AA i w efekcie zaczynam coraz lepiej radzić sobie w życiu. Zdrowienie i nabyte tu doświadczenia od innych alkoholików pozwalają mi brać się z życiem za bary, z coraz lepszym skutkiem. Bo nie tylko alkoholika życie przerasta. Dla innych też jest ciężkie, tylko nie wszyscy uciekają w używki zmieniające świadomość. Alkoholik ucieka z byle powodu, bo znalazł prywatny lek na swoje niepokoje. Lek legalny, akceptowalny, do pewnego momentu spełniający kryteria satysfakcji. Kiedyś jednak uzależnienie wchodzi w coraz bardziej niepokojące i nieakceptowalne fazy.
I przyszedł czas, kiedy moje picie przestało mnie już bawić, bo skutki jego przestały być zabawne.
Dzisiaj zdrowienie z alkoholizmu, jest dla mnie sposobem na normalne życie. Branie go takim jakie jest, bez jakichkolwiek "leków" znieczulających psychikę. AA przywraca mi zdrowy rozsądek, bo pijąc - zatracałem go. Tobie życzę, by Twoja droga do uczciwego potraktowania siebie i swych problemów emocjonalnych była - jak najmniej kręta.
Zapewne masz w sobie wiele zalet i wartości, do pokładów których - powinieneś się dokopać. Pozdr. :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Powstać i żyć... 2016/11/27 19:14 #59

  • jakubzza92
  • jakubzza92 Avatar
Następny miesiąc mija a ja czuję się jeszcze bardziej bezradny, bez wiary w powodzenie jakiegokolwiek mojego postanowienia. Czuję jakby był przede mną bardzo gruby mur, który jest tak wielki, że pokonanie go samemu jest już niemożliwe. Kiedyś potrafiłem jeszcze wziąć się w garść chociaż na parę tygodni lub miesięcy, zacząć ćwiczyć, pracować, dążyć do czegoś co sobie wymyśliłem. Teraz najprostsza sprawa jak posprzątanie domu wydaję się nie do ogarnięcia - zaraz łapię mnie dół i porzucam to, co zacząłem. Ostatni czas wygląda tak, że straciłem pracę, co mnie zbytnio nie zmartwiło (wręcz ucieszyło) i zacząłem pić, może nie w jakiś ciągach, ale tak co 2-3 dni dosyć dużo. Widzę, że mam problem, który się pogłębia i wiem, że może to się przerodzić już w cos naprawdę poważnego, o ile już takie nie jest. Chcę pójść po pomoc, nie wiem czemu jest to takie trudne, ale muszę się przełamać. Wiem, że bez tego nie ma szans już dla mnie, żeby wyjść na prostą. Chciałbym przejść taką drogę rozwoju jak większość z was, bo widzę, że czasem dzięki takiemu upadkowi można stać się jeszcze lepszym człowiekiem. Jeśli chodzi o konkrety to dzisiaj zaczynam liczyć jako swój pierwszy dzień trzeźwości, jutro idę na rozmowę o pracę oraz do ośrodka uzależnień, żeby zapisać się na terapię grupową. W środę mam spotkanie z terapeutą. Postaram się jakoś wypełniać sobie czas, bo widzę jak siedzenie godzinami samemu w domu nie sprzyja mojemu samopoczuciu. Życzcie mi proszę powodzenia, bo naprawdę będzie potrzebne. Pozdrawiam
Ostatnio zmieniany: 2016/11/27 19:16 przez jakubzza92.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Powstać i żyć... 2017/02/26 11:49 #60

  • jakubzza92
  • jakubzza92 Avatar
Minęło już około pół roku od pierwszego posta. 5 lat od kiedy zacząłem sięgać po różne substancje. 10 lat jak jestem w depresji (oczywiście jej poziom był różny). Cały czas wiem, że powinienem poprosić o pomoc, ale mam takie przeświadczenie (bardzo silne), że to nic nie da. Że nawet jak pójdę to się nie otworzę, tylko jak zwykle pójdę, zestresuje i później znowu uciekne w samotność. Druga sprawa to mam wrażenie, że mam problemy, których nikt nie zrozumie, są one na poziomie duchowym, wiem, że jakbym opowiedział komuś o tym to uzna mnie za psychopate. No niestety, tak błędne koło się zamyka, nie wiem co robić, coś na pewno będę, ostatnio nie piłem bo pracowałem i nie było czasu, ani chęci, potem znowu raz się napiłem do tego tytoń. Myślę, że muszę trochę oczyścić organizm z toksyn, moze wtedy jaśniej spojrze na świat. Na pewno super nie będzie - to już wiem i nie chcę się na to zastawiać nawet...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Powstać i żyć... 2017/02/26 16:37 #61

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 14366
  • Otrzymane podziękowania: 19063
Jakubie nie wiem czego Ty chcesz, czego pragniesz, jak żyć chcesz, jesteś tylko DDA, miting, terapia, plany były i na nich się skończyło, alkoholikiem nie jesteś, wyparcie, więc nie umiem wyczytać o co chodzi, gdzie sedno tkwi. Ty wiesz? A takie przeświadczenie, w głowie ustalone i nie ma na nie mocnych, że i tak pomoc na nic, że nic nie da, to masz rację sensu nie ma cokolwiek zaczynać. Według mnie nie jest tak źle u Ciebie, ja po pomoc biegłam, po życie, tak bardzo pragnęłam się uwolnić. Z góry wiesz jak będzie, w głowie film nakręcony, z takim podejściem jeszcze bez startu finisz, smutek i samotność, do ludzi wyjść, do ludzi Tobe podobnych bo życie ucieka, ucieka, szkoda go marnować.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jakubzza92

Powstać i żyć... 2017/02/26 19:32 #62

  • jakubzza92
  • jakubzza92 Avatar
Jasne, to by było w sumie super rozwiązanie i też chodziło mi po głowie do czasu jak nie wyszedłem do ludzi i nie słyszałem w głowie tylko ciągle, że jestem beznadziejny, że mnie oceniają, że źle wyglądam itd. Stwierdziłem, więc, że lepiej sobie to odpuścić. Więc dlatego moja sytuacja jest beznadziejna, ponieważ jedyne wyjście wydaje się być zamknięte.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Powstać i żyć... 2017/02/26 19:36 #63

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 14366
  • Otrzymane podziękowania: 19063
Do jakich ludzi wychodziłeś do specjalistów, innych w podobnej sytuacji do Twojej? Oni nie wyśmieją, a pomóc chcieć będą.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Powstać i żyć... 2017/02/26 19:48 #64

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18437
  • Otrzymane podziękowania: 29295
Nie ma beznadziejnych sytuacji a lęk jest rzeczą ludzką. Można go jednak przełamać i iść po pomoc.
Wiesz, że jej potrzebujesz. Zacznij może od mitingu, tam nie musisz nic mówić.
Usiądź i wsłuchaj się cały sobą co mówią inni.
Zobaczysz, że wcale nie jesteś wyjątkowym przypadkiem, że jest Was znacznie więcej.
Odwagi....zmień to co możesz zmienić.
A możesz...wiesz o tym? :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jakubzza92

Powstać i żyć... 2017/03/02 19:59 #65

  • jakubzza92
  • jakubzza92 Avatar
Nie jest kochani dobrze, znowu porywam się na wielkie cele podczas,gdy nie ma, że tak powiem zapewnionych podstaw typu trzeźwość, terapia, zdrowie, odpowiednie finanse. Wszystko się wali, a ja chcę jakimś jednym ruchem odmienić los tej partii, niemniej jak sami widzicie nie wychodzi mi zbytnio. Jestem dosyć wrażliwą osobą, zauważyłem, że już samo zapalenie papierosa sprawia, że łapie strasznego doła i chęć do dalszego używkowania. Ostatnio byłem w nowej pracy, nie była skomplikowana, a mi nie szło, choć może sobie wkręciłem i wyolbrzymiłem problem, że jestem totalnie beznadziejny. Najgorsze jest to, że ja nie mam silnej woli, która jest niezbędna do jakiejkolwiek zmiany typu nawet zmuszenie się do pójścia do poradni. Niestety myśli są coraz gorsze i nie wiem co będzie dalej, ale nie widzę tutaj szans na żaden happy end :(
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Powstać i żyć... 2017/03/02 21:37 #66

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Online
  • Dobry Duszek
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 8311
  • Otrzymane podziękowania: 12690
Kuba :czesc: jak Ty chcesz z takim nastawieniem cokolwiek zdziałać?
Ustal jakieś priorytety, co jest najważniejsze dla Ciebie w danej chwili i bierz się konsekwentnie do realizacji.
Ja wiedziałem, że gdy przestanę pić może być tylko lepiej i najważniejsze stało się po pójściu do AA znalezienie pracy, bo przecież jakoś trzeba zacząć żyć. Te dwie rzeczy szanuję do dziś - Trzeźwość i Pracę. Pozwoliły mi powoli wrócić do normalnego życia.
Kuba, chyba wiesz dobrze, że Twoje życie leży w Twoich rękach. Biadoleniem nic nie poprawisz. Myślę, że terapeuta bardzo by Ci pomógł przełamać tę chorą niemoc. No i inni alkoholicy, dobrze mieć w nich wsparcie i możliwość poznawania ich doświadczeń.
Pozdrawiam :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jakubzza92

Powstać i żyć... 2017/03/03 19:52 #67

  • jakubzza92
  • jakubzza92 Avatar
Dziękuję wam za odpowiedzi. Zaczynam to sobie na nowo wszystko układać w głowie. Na pewno chcę spróbować jeszcze raz, choć tak wiele było prób. W czwartek idę do pani terapeutki, w między czasie działam sobie spokojnie w kierunku poprawy jakości życia i trzeźwości oczywiście. Jednak tym razem nie narzucam sobie jakiejś chorej dyscypliny, niech wszystko idzie swoim torem. Masz racje andrzejej, że praca to podstawa, na to też będę chciał postawić, żeby ją wreszcie docenić. Ostatnio zacząłem rozumieć, że choruję na depresje i to od wielu lat, stąd sięganie po używki. Z tym, że zacząłem sięgać po używki bo miałem depresje, a teraz mam depresje bo sięgam po używki. Nie zamierzam jednak biadolić, a wreszcie podjąć działanie ^^)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Powstać i żyć... 2017/03/03 20:43 #68

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18437
  • Otrzymane podziękowania: 29295
Fajnie by tak było Kuba gdyby człowiek mógł sobie zrobić format mózgu, całkowity reset.
Wyczyścic chociażby to co złe, dobre zostawić. Natychmiast się nie da, ale powoli, małymi kroczkami jest to możliwe. Ciężką pracą nad sobą można osiągnąć dużo.
Trzeba jednak od czegoś zacząć, od początku najlepiej, czyli terapeuty.

Powodzenia i odwagi życzę %%-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Powstać i żyć... 2017/03/04 11:37 #69

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Online
  • Dobry Duszek
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 8311
  • Otrzymane podziękowania: 12690
Kuba :czesc: trzeźwość = NUMBER ONE. Bez niej nie będzie pracy, a praca nadaje człowiekowi "wartość". Bez pracy czułem się niepotrzebny, piąte koło u wozu. Gdy czasem wątpiłem w sens tego co robię, nie miałem chęci czegoś robić i przymuszałem się przypominał mi się fragment Desideraty:
"Wykonuj z sercem swą pracę - jakkolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu".
Te słowa przekonywały mnie, że to czego bym nie robił - ma sens, ma czemuś służyć, a mnie czyni człowiekiem wartościowym, choćby to była mała rzecz.
Pozdrawiam. :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Powstać i żyć... 2017/05/15 17:10 #70

  • jakubzza92
  • jakubzza92 Avatar
aktualizacja: W sumie wyszlo jak zwykle, teraz jestem czwarty dzien trzezwy, staram sie budowac cos na nowo bo co mi pozostalo... jest czasem dobrze, czasem zle, bez terapeuty sie nie obejdzie to na pewno.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3