Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dziennik Uczuć jest lusterkiem w którym można przyglądać się swojemu wnętrzu.

TEMAT: Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/08/06 07:47 #211

  • Raziel
  • Raziel Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 346
  • Otrzymane podziękowania: 491
Dawno mnie nie było na forum. Znaczy się bywałem przelotem ale nie byłem. Oczywiście jak to ja musiałem pójść w Świat. Chyba nigdy nie przyjdzie mi usiedzieć w miejscu i zawsze będę dążył po więcej, lepiej itd. Stąd zawsze męczy mnie rutyna i muszę się czymś zająć.
Po wydarzeniach z poprzedniego postu zgodnie z Waszymi radami pobiegłem na terapię oraz grupę. Pomogło jak cholera. Właściwie to jak już wchodzę do pokoju terapeutki to większość problemów się zaciera. Sobie azyl zrobiłem :D Co do grupy to stwierdzam, że potrzebuję swojej obecności na niej jak tlenu. Trochę, żeby posłuchać ale przede wszystkim, żeby się wypowiedzieć. Mówienie na niej o sobie, o tym, co było a co jest przynosi mi najwięcej efektów i ulgi. To taki sposób na wszelkie moje problemy i bolączki. Jak zaczynam mówić o tym to sam dochodzę do pewnych wniosków i sobie to wszystko układam tak jak trzeba. Ważne, że działa. Najważniejsze, że grupa także przypomina mi kim jestem i tego, że mam być czujny, bo licho nie śpi. Tej świadomości nie znajdę na ulicy.
Z problemami przeszłości i całym tym bagnem, którego miałem nawrót i znowu zaczęło mnie męczyć poradziłem sobie w dość nieprzewidywany przeze mnie sposób. Do tej pory uciekałem od tego, omijałem ostrożnie aby tylko mieć spokój. W końcu powiedziałem dość. Wziąłem wszystko to na klatę, stwierdziłem, że jest jak jest i ja już nie mam na to wpływu i zaakceptowałem. Wszelkie własne emocjonalne psikusy przetłumaczyłem sobie racjonalnie i basta. Tak ma być. W końcu to ja jestem panem swojego losu. Pomogło i już nie wraca, a jak nawet chce wrócić to jestem w stanie to sobie wytłumaczyć. W związku z tym mogę powiedzieć, że kurczę od dwóch tygodni mniej więcej jestem szczęśliwy. Tak po prostu. Cieszę się, że jest jak jest, że życie się tak potoczyło i tyle. Z resztą wstawać z uśmiechem na twarzy bez powodu też można :)
Oczywiście, żeby nie wpadać ze skrajności w skrajność wracam do pracy nad sobą pełną parą, bo wakacje dla mnie się już skończyły. Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam miłego, słonecznego dnia :)
"Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; cierpi tak samo...
Ostatnio zmieniany: 2015/08/06 07:48 przez Raziel.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bea, sobasia

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/08/06 17:58 #212

  • Lona
  • Lona Avatar
oklaskiii dla ciebie za podjęcie decyzji o terapii :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/08/07 10:17 #213

  • Eloyze
  • Eloyze Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2123
  • Otrzymane podziękowania: 5257
Cieszę się Przemku razem z Tobą ,że zrobiłeś ten ważny krok.Doskonale pamiętam ten moment u siebie.Zmierzyłam się z rzeczywistością i oddzieliłam sprawy ,na które nie mam wpływu od tych gdzie mogę i powinnam podjąć działanie.Trudne to było i bolało gdy zanurzyłam ręce po łokcie w tym co namieszałam.Ale od tego czasu moje trzeźwienie jest lepsze bo wychodzi mi panowanie nad emocjami ,przewidywanie ich a nawet kontrolowanie.Dzięki temu całkiem nieźle panuje nad głodami i nawrotami.Umiem wyjść im naprzeciw.I jakże lepiej mi się funkcjonuje gdy nastrój mam stabilny a świadomość,że panuję nad tym przynosi mi satysfakcję. Tak trzymaj Przemku.Pozdrawiam.Tereska @};-
Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty twojego życia. Nic bardziej prawdziwego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Raziel

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/08/09 19:52 #214

  • Raziel
  • Raziel Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 346
  • Otrzymane podziękowania: 491
Kilka postów wcześniej pisałem, że wziąłem się za remont motocykla. Dziś wreszcie skończyłem. Remont polegał na tym, że właściwie odświeżyłem lub wymieniłem w nim każdy najdrobniejszy element. Ja tak mam, że jak się za coś już biorę to wkładam w to całe serce. Nie w tym rzecz jednak. Dziś skończyłem i nadszedł moment pierwszej przejażdżki. Przejechałem się kawałek, wszystko działa jak trzeba i odstawiłem go. Wróciłem z taką niezbyt zadowoloną miną. Jakby coś się stało.
Tak sobie po pewnym czasie stwierdziłem, że to nie to, że chciałbym coś szybszego. Zastanawia mnie to czy to jest normalne i przede wszystkim bezpieczne. Odkąd nie pije tak właśnie mam. Chciałbym bez przerwy więcej, szybciej, mocniej, lepiej itd. Ze wszystkim tak jest. Nie wiem sam, co o tym myśleć. Kiedyś pewien terapeuta powiedział mi, że właśnie takie niezaspokojenie jest domeną alkoholików. Nie wiem czy tak ma po prostu już być, czy powinienem coś z tym zrobić. Pozdrawiam serdecznie :)
"Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; cierpi tak samo...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/08/09 20:55 #215

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5308
  • Otrzymane podziękowania: 9769
a może chcesz zastąpić jedno - drugim?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Raziel

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/08/09 21:18 #216

  • Raziel
  • Raziel Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 346
  • Otrzymane podziękowania: 491
Może i tak Beata właśnie jest. Nie przecze. Tylko gdzie tu w tym radość z małych rzeczy albo z tego co się ma? Przecież to chore
"Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; cierpi tak samo...
Ostatnio zmieniany: 2015/08/09 21:19 przez Raziel.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/08/09 21:23 #217

  • cytryna
  • cytryna Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 416
  • Otrzymane podziękowania: 753
Nad radością z małych rzeczy trzeba popracować... Nie da się jej dostać od razu. Najpierw trzeba się nauczyć te małe rzeczy DOSTRZEGAĆ. A to wielka sztuka ;)
"Spróbuj zapalić maleńką świeczkę, zamiast przeklinać ciemność." Konfucjusz
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Lona, Bea, Raziel

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/08/10 06:41 #218

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5308
  • Otrzymane podziękowania: 9769
dokładnie tak myślę, jak Cytryna napisała.
bo picie i szybka jazda, to dla mnie dwa ekstrema, skrajności, wysokie obroty, trudność kontroli i chęć spróbowania, wciągające i bywa śmiertelne.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Raziel

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/08/10 06:58 #219

  • hanys
  • hanys Avatar
Raziel napisał:
Odkąd nie pije tak właśnie mam. Chciałbym bez przerwy więcej, szybciej, mocniej, lepiej itd.

A wiesz że miałem to samo.Nie potrafiłem usiedzieć w miejscu,ciągle coś działałem i ciągle efekty niezbyt mnie zadowalały..
Jakbym robiąc te wszystkie rzeczy na trzeźwo chciał nadrobić z nawiązką czas picia.To nic innego jak zwykła ucieczka.Tylko trochę czasu zajęło mi rozkminienie tego.
Przed czym uciekasz Raziel?

Mam pytanie a nie wiem czy dobrze go rozpiszę.
Czy potrafisz się "zdrowo nudzić"?
Tzn,usiąść,lub położyć się i całkiem się "wyłączyć"?
Nie chodzi mi o spokojne posiedzenie na doopie przez pół godziny ze wzrokiem wbitym w scianę a w głowie galopada myśli,wyścigi pomysłów czy analiza wykkonanych zadań,nie....
Nawet nie chodzi mi o medytację...wtedy też głowa działa.
Takie zwyczajne parę chwil z kompletną pustką w głowie i bez późniejszych wyrzutów że marnujesz czas...
Potrafisz?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/08/10 09:53 #220

  • Raziel
  • Raziel Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 346
  • Otrzymane podziękowania: 491
Nie potrafię się zdrowo nudzić. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek to robił. W sumie to rzadko zdarza mi się w ogóle nudzić. Staram się nie dopuszczać do tego. Tylko sam nie wiem czemu. Może podświadomie albo po prostu tak już jestem zaprogramowany. Ja muszę cały czas coś robić, myśleć, a jak kończę jedno to w głowie już mam następne albo jeszcze wcześniej. Jak już sobie coś nowego wymyśle to poruszam niebo i ziemię, żeby to mieć. Tu i teraz, i jak najszybciej. Szczerze mówiąc to nie mam pojęcia skąd to się u mnie wzięło. Tak było zawsze niezależnie czy piłem czy już nie. Teraz jak nie pije po prostu ta kwestia bardziej wyszła na wierzch i nabrała rozmachu, bo automatycznie czasu mam więcej i sił.
Tylko szczerze mówiąc niby wszystko fajnie cacy, bo jak już sobie coś ubzduram to to osiągam ale płace na co dzień za to wszystko nie małą cenę. Raz, że z niczego nie potrafię się cieszyć na dłuższą metę, dwa każda przyjemność z czasem przeradza się w obowiązek, trzy to wiecznie mi się chce spać, bo takie myślenie jest zwyczajnie męczące, cztery idąc tym trybem nigdy nie zaznam prawdziwego szczęścia w życiu, bo wiecznie czegoś mi będzie brakowało.
Czy przed czymś uciekam i przed czym? Sam nie wiem. W sumie pierwsze słyszę, że mogłaby istnieć taka teza. Muszę nad tym chwilę pomyśleć, bo to nie takie proste na chwilę obecną. Nie wiem, co jest po drugiej stronie lustra.
Martwi mnie ten stan. Może nie mam tak od dziś ale coś muszę z tym zrobić, bo tak będę się bujał od lewej do prawej zawsze i wiecznie będzie mało. Tylko na razie nie wiem jeszcze od czego zacząć. Pozdrawiam moi mili i dziękuje za posty :)
"Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; cierpi tak samo...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/08/10 10:07 #221

  • Pavulon
  • Pavulon Avatar
Jak już sobie coś nowego wymyśle to poruszam niebo i ziemię, żeby to mieć. Tu i teraz, i jak najszybciej. Szczerze mówiąc to nie mam pojęcia skąd to się u mnie wzięło.
Ja wiem skąd się to wzięło u mnie ;)
W miesiącu miodowym obsesje picia zastąpiłem rozpaczliwą próba naprawiania tych spraw, które zawaliłem pijąc. Nie wszystkie były związane z finansami i na tych się skupiłem. Presja tego ze może nie zdążę była taka że wychodowałem sobie nawrót jak ta lala.
Terapka mnie opierdzieliła jak psy dziada w ciemnym kącie. Nauczyłem sie w końcu nie pędzić, zwolniłem. Doszło do mnie że nie naprawię wszystkiego, co napsułem przez ćwierć wieku chlania. Dodatkowo strach przed tym "że nie zdążę" był niczym innym jak otwarciem furtki do picia...
Troche czasu zajęło mi pojęcie i zrozumienie zdrowego egoizmu.
Najlepsza z zon określa to prosto: "że mam w doopie" ;) No i poniekąd tak jest. Przy nauce zwalniania tępa bardzo pomogło mi czytanie Dezyderaty i Modlitwa o Pogodę Ducha. Polecam :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/08/10 10:17 #222

  • Raziel
  • Raziel Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 346
  • Otrzymane podziękowania: 491
Widzisz Adaś u mnie to chyba nie kwestia miesiąca miodowego, bo takie zachowanie miałem jeszcze pijąc. Teraz nie mam żadnej potrzeby naprawiania tego, co zawaliłem. Ja staram się iść naprzód. Tak jak statek, któremu ktoś odciął wreszcie kotwice i mógł ruszyć wreszcie ile wiatru w żaglach. Tylko nie wiem sam właściwie po co. I czy nie zdążę. Czasem tak mam jak się za coś zabiorę, jakbym miał nie zdążyć z czymś. Tylko ciekawe przed czym miałbym nie zdążyć. Dochodzę do wniosku, że jestem jedyną presją dla siebie w życiu. I to jeszcze jaką.
"Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; cierpi tak samo...
Ostatnio zmieniany: 2015/08/10 10:19 przez Raziel.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/08/10 10:38 #223

  • Pavulon
  • Pavulon Avatar
Raziel napisał:
Ja staram się iść naprzód. Tak jak statek, któremu ktoś odciął wreszcie kotwice i mógł ruszyć wreszcie ile wiatru w żaglach. Tylko nie wiem sam właściwie po co. I czy nie zdążę. Czasem tak mam jak się za coś zabiorę, jakbym miał nie zdążyć z czymś. Tylko ciekawe przed czym miałbym nie zdążyć. Dochodzę do wniosku, że jestem jedyną presją dla siebie w życiu. I to jeszcze jaką.

No popatrz popatrz... :)
A ja w maju zeszłego roku napisałem coś takiego: LINK
zwyciesteoe
To chyba znaczy że idziemy w dobrą stronę ;)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/08/10 11:07 #224

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18438
  • Otrzymane podziękowania: 29300
Hej Przemek :)
Uważaj z tym wiatrem i żaglami bo możesz je porwać.
Wszystko na już i teraz. Też bym tak chciała a jednak staram sie nie przemęczać i znaleźć czas na odpoczynek.
Napisałam dzisiaj w swoim wątku o mojej błogiej nudzie, lenistwie....leżałam sobie i patrzyłam czy listki na drzewie sie ruszają. Sprawiało mi to niesamowitą frajdę, każdy podmuch wiaterku.

Takie tempo to trzeźwienie na skróty a tak sie nie da. Powoli, małymi kroczkami. Pozwól sobie odpocząć, położyć się na trawie i patrzec co chmury dzisiaj namalowały na niebie. Fajna zabawa :)
Za wysoko postawiona poprzeczka. Pośpiech to stres, to ucieczka, od siebie w pracę a to pomaga zapomniec o tym kim jesteś :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Ostatnio zmieniany: 2015/08/10 11:08 przez szekla.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Raziel

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/08/10 11:19 #225

  • Raziel
  • Raziel Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 346
  • Otrzymane podziękowania: 491
szekla napisał:
Napisałam dzisiaj w swoim wątku o mojej błogiej nudzie, lenistwie....leżałam sobie i patrzyłam czy listki na drzewie sie ruszają. Sprawiało mi to niesamowitą frajdę, każdy podmuch wiaterku.
Oj chciałbym tak robić bez żadnych wyrzutów sumienia i ze świętym spokojem.
szekla napisał:
Pośpiech to stres, to ucieczka, od siebie w pracę a to pomaga zapomniec o tym kim jesteś :grin:
Dziękuje, tego mi było trzeba dziś :)


Dziś szoruje od razu po pracy do terapeutki i mam zamiar z partyzanta się do niej dostać, bo potrzebuję kolejnych narzędzi. Czas coś ze sobą, dla siebie zrobić
"Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; cierpi tak samo...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/08/10 16:46 #226

  • Pavulon
  • Pavulon Avatar
Raziel napisał:
Dziś szoruje od razu po pracy do terapeutki i mam zamiar z partyzanta się do niej dostać, bo potrzebuję kolejnych narzędzi. Czas coś ze sobą, dla siebie zrobić
Hmmm...
Ja tu o zwolnieniu tempa, Szekla to samo, a Ty dalej swoje. Ma być szybko, na wczoraj i po Twojemu...
To raczej nie ten sposób. Ja taką galopadą i robieniem wszystkiego na wyścigi cofnąłem się w tej drodze.
Zwolnij chłopaku ;)
Pod tym linkiem co go wcześniej wkleiłem Andrzej napisał fajne zdanie, bardzo pasujące do mojego stanu wtedy, a Twojego teraz.
"Powoli, powoli, bo bach będzie" ;)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/08/12 08:43 #227

  • Raziel
  • Raziel Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 346
  • Otrzymane podziękowania: 491
Spokojnie :) Po prostu na ostatnią umówioną terapię zaspałem więc poszedłem w kolejnym terminie. Czas coś zrobić, bo tak jak pisałem, zrobiłem sobie niedawno wakacje z pracą nad sobą i chciałbym wrócić do trybu sprzed kilku miesięcy.

Obecnie jak mnie napadnie jakaś żądza zrobienia czegoś już, teraz, natychmiast to staram się najpierw ze sobą porozmawiać, czy na pewno jest mi to teraz potrzebne, czy nie może zaczekać i czy jeśli zrobię to w wygodniejszym terminie, na spokojnie, czy nie przyniesie lepszych zysków mniejszym kosztem. Staram się tak sobie to racjonalizować. Na razie tyle. Pozdrawiam :)
"Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; cierpi tak samo...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/08/24 20:52 #228

  • Raziel
  • Raziel Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 346
  • Otrzymane podziękowania: 491
"Nic się nie dzieje bez przyczyny. Czasem jednak przyczyną jest to, że jesteś głupi i podejmujesz pochopne decyzję."
"Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; cierpi tak samo...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/08/24 20:59 #229

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 14368
  • Otrzymane podziękowania: 19067
Przemku a mógłbyś konkretniej, hmm, przetłumaczyć, wytłumaczyć, może jaśniej napisać?
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/08/25 08:31 #230

  • Raziel
  • Raziel Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 346
  • Otrzymane podziękowania: 491
Tak napisałem, żeby co jakiś czas przeczytać, przypomnieć sobie i pamiętać, żeby nie podejmować więcej pochopnych decyzji pod wpływem emocji. Przynajmniej się starać.
"Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; cierpi tak samo...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/09/09 06:40 #231

  • Raziel
  • Raziel Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 346
  • Otrzymane podziękowania: 491
Kilka miesięcy temu, kiedy to jeszcze targały mną emocje na prawo i lewo, a w głowie pełno miałem milion przeróżnych myśli czułem, że terapia i grupa nie wystarczą. Potrzebowałem czegoś więcej. Czegoś nowego. Wybór padł na Zakroczym, o którym zasłyszałem od przyjaciółki. Zadzwoniłem i zapisałem się. Musiałem jedynie poczekać do września na wyjazd. W między czasie nie próżnowałem. Starałem się w miarę możliwości pracować jak mogłem nad sobą. Wszelkie twory mojej chorej głowy konsultowałem z terapeutką i innymi alkoholikami. Tak kroczek po kroczku doszedłem do ogólnego spokoju ducha. Przeszłość przestała mnie męczyć, życie nabrało sensu i wydawało mi się, że wszystko już jest w porządku.
3 września wypadał ów wspomniany wyjazd do Zakroczymia. Ostatni tydzień przed nim analizowałem to czy właściwie nadal mi jest potrzebny. Przecież już ze mną wszystko gra i nic mnie nie męczy. Jednym słowem wszystko było na nie. W pewnym momencie się zorientowałem, że właśnie skoro tego typu myślenie się u mnie pojawia to to jest znak, że koniecznie trzeba jechać. W końcu im bardziej Ci się nie chce tym bardziej powinieneś pójść.
Wraz z innym alkoholikiem, moim przyjacielem pojechaliśmy. Pierwszy dzień był dla mnie jednym wielkim szokiem. Przede wszystkim obserwowałem, to co się tam dzieję. Tłum innych alkoholików przytulających się na powitanie, pełnych życzliwości i uśmiechu na twarzy. Z miejsca zaznaczyłem, że ja tak nie będę robił, nie ma mowy. To zachowanie jak i cała ta otoczka była dla mnie obca. W miarę upływu dnia doszło jeszcze śpiewanie modlitwy przed i po posiłku. Jakiś kosmos. Msza święta gdzie wszyscy klaszczą, śpiewają i trzymają się za ręce. Po prostu pełną parą biorą w niej udział. Na koniec miting. To był mój pierwszy w życiu. Około 100 osób na sali, a ja musiałem podnieść rękę i się przedstawić. Właściwie to nie musiałem, bo kto by się zorientował ale chciałem. Czułem taką potrzebę bycia szczerym w tym miejscu. Poza tym też jakoś nie czułem zbyt wielkiej tremy jak to zakładałem na początku. Do końca mitingu nie dotrwałem. Kończył się dosyć późno, a poza tym już osiągnąłem zenit wrażeń na ten dzień. Czułem, że mam głowę spuchniętą od wrażeń, emocji i zasłyszanych informacji. Z tego wszystkiego wyszedłem na ulicę i zacząłem się szwendać. Musiałem to wszystko jakoś przetrawić. Tej nocy ciężko mi było zasnąć.
Przełom nastał kolejnego dnia. Nie wiem jakim sposobem ale obudziłem się szczęśliwy. Tak po prostu szczęśliwy, a co najważniejsze niesamowicie spokojny. Nie pamiętam czy kiedykolwiek wcześniej czułem taki stan. To był piękny poranek. Wtedy to życzliwość wobec drugiego człowieka nabrała sensu. Tak samo jak i śpiewanie modlitwy przed jedzeniem. Tak samo jak msze, konferencje, spotkania czy mitingi. Wszystko to było po coś, a ja chciałem coraz więcej. Oczywiście w ciągu tych trzech dni miały miejsce małe kryzysy ale leczyłem je, a to poprzez towarzystwo innych alkoholików, a to przez spacery i wyciszenie.
Drugiego dnia miała miejsce spowiedź z ojcami kapucynami dla wszystkich chętnych. Pamiętam jak zapisując się na Zakroczym miałem wielką potrzebę wyspowiadania się. Na miejscu już nie tak do końca. Właściwie to, co ja mógłbym powiedzieć. Przecież przeszłość mniej więcej przepracowałem i uregulowałem, pogodziłem się z nią. Tak wyszło, że naciskając klamkę drzwi pokoju jednego z ojców wiedziałem, co chce powiedzieć. Przyszło samo mimo obaw. Po prostu byłem szczery i spójny. Powiedziałem jak trafiłem do Zakroczymia i jakie jest moje dzisiejsze stanowisko w tej sprawie. To wystarczyło. Dodatkowo wyznałem, że nie wierzę w Boga dlatego, że nie uznaję półśrodków. Dla mnie nie ma czegoś takiego jak wierzący niepraktykujący itp. Nie chcę też wiecznie prosić ze skulonymi uszami gdy jestem w potrzebie, a gdy jest dobrze zapominać o danych obietnicach wobec Boga. To nie jest szczere dlatego doszedłem do wniosku, że ja po prostu jestem niewierzący. Ojciec wysłuchał mojego wyznania i opowiedział czym dla niego jest wiara, modlitwa i powiedział, że skoro takie jest moje stanowisko to po prostu, żebym czasem porozmawiał z Bogiem jak z najlepszym przyjacielem, jak z drugim człowiekiem. Nic więcej. Taka była moja pokuta, z której się wywiązałem. Dodatkowo całkiem przypadkiem natknąłem się w międzyczasie na inną alkoholiczkę, która zwerbowała mnie na ministranta na okres tych kilku dni. Nie potrafiłem odmówić. Właściwie to bez oporów się zgodziłem. Dopiero po krótkim szkoleniu przemyślałem sprawę. Przecież tam będzie pełny kościół ludzi, którzy będą się na mnie patrzyć! No właśnie. Wystąpienia publiczne miałem nie bardzo w zwyczaju.
Pierwsza msza była dla mnie chyba najkrótszą mszą w życiu. Miałem wrażenie, że nawet 20 minut nie trwała. Rzecz jasna sparaliżowany byłem od stóp po głowę ale musiałem jakoś wywiązać się z obowiązków. Z pomocą przyszła mi racjonalna rozmowa ze sobą. Dałem radę i dawałem każdego kolejnego razu, a uczucie strachu z każdym było coraz mniejsze.
Na zakończenie powiem, że przygoda ze służbą kapłanom oraz spontaniczna rozmowa z Bogiem nauczyła mnie czym naprawdę jest spokój ducha i jak powinno się modlić o Pogodę Ducha. Dopiero wtedy zrozumiałem jak to powinno się robić. Mitingi, konferencję, rozmowy uświadomiły mi, że ja co bym nie miał w głowie jestem jeszcze głupiutki. Zakroczym nauczył mnie tego, że w dzisiejszych czasach należy być życzliwym dla drugiego człowieka i szanować go jak siebie samego. Przez te kilka dni zostałem tyle razy podduszany przez innych alkoholików jak nigdy wcześniej w życiu. To jest naprawdę fajne i daję takiej wewnętrznej siły. Tańczenie, śpiewanie i zabawa bez alkoholu jest naprawdę wielką sztuką. O ile bardziej bogatszy duchowo jest człowiek, który potrafi to robić. Nie na odwrót.
Ogólnie Dni Skupienia w Zakroczymiu to od teraz dla mnie obowiązkowy punkt programu trzeźwienia. Jeszcze nie raz tam pojadę. Przed wyjazdem czegoś mi jednak w życiu brakowało. Teraz już wiem czego. Pogody ducha, którą przywiozłem stamtąd ze sobą. Teraz wiem, że w Boga wierzę. Po prostu wierzę, że istnieje. Nic więcej, bo gdyby nie istniał to w jaki sposób wytłumaczyć magię tamtego miejsca? Trochę z nim rozmawiam czasami. Skoro istnieje to warto czasem się z nim podzielić swoimi troskami i szczęściem.
Dochodzę do wniosku, że skoro alkoholizm to choroba CUD to również i te trzy aspekty trzeba leczyć. Ciało, Umysł i Ducha. Dziś wiem, że tego ostatniego mi brakowało. Dziś jestem szczęśliwy, bo po po prostu jestem. Dziś nie piję. Pozdrawiam
"Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; cierpi tak samo...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, szekla, Pavulon

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/09/12 17:18 #232

  • Nahanela
  • Nahanela Avatar
Przemku, czytałam "Cię" z wzruszeniem i radością. Piękne doświadczenie... Skoro jeszcze nie raz pojedziesz do Zakroczymia, to zapewne się tam spotkamy ^^) Pielęgnuj zabraną stamtąd Pogodę Ducha, cudownie!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/09/16 07:46 #233

  • Raziel
  • Raziel Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 346
  • Otrzymane podziękowania: 491
Coś miałem napisać ale sam nie wiem od czego zacząć. Będzie trochę pokracznie, bo jeszcze biją się we mnie myśli i nie wiem jak to wszystko ubrać w słowa. Analizując przez ostatnie półtora tygodnia mam za sobą Zakroczym, pierwszy miting w swojej miejscowości, Sulejów i dwie terapie. Trochę doopa blada z tego wszystkiego wyszła, bo licząc od 06.09 przez ok tydzień czasu byłem wypełniony nieznanym do tej pory mi spokojem i pogodą ducha. Taka fajna czkawka po Zakroczymiu. Ale coś po drodze się popsuło, bo od niedzieli do wczoraj wypracowałem sobie nawrót. Fajnie, że w momencie jego epicentrum czyli wczoraj byłem świadomy, co jest grane i jak sobie z tym radzić ale nie mam pojęcia w jaki sposób przeoczyłem pierwsze sygnały ostrzegawcze. Rzecz jasna teraz jak analizuję te kilka dni to dostrzegam te drobne symptomy ale to teraz. Jak je dostrzegać gdy mają miejsce gdy włącza się chore myślenie? Nie mam pojęcia. Na razie nawet jestem zdany na te nawroty skoro nie mam możliwości ich rozpoznania u kolebki. Najgorzej, że cierpią na tym wszyscy wokół, szczególnie najbliżsi. Wiadomo. Resztę dopiszę później, bo na razie to muszę sam dojść do jakiejś składni. Pozdrawiam
"Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; cierpi tak samo...
Ostatnio zmieniany: 2015/09/16 07:47 przez Raziel.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/09/16 07:55 #234

  • Alerk
  • Alerk Avatar
Ważne,że nawrót zauważyłeś.Ciężko jest dostrzec pojedyncze oznaki,bo przecież każdy człowiek na świecie,ci nieuzależnieni też,ma gorsze chwile,i trudni wszystko składać na karb choroby.
Jednak,gdy niefajnie dzieje sie przez jakiś czas,wtedy warto się zatrzymać.
Nawrót to proces,więc nie jest tak,że dziś jest źle i jutro bomba.
Ja nawrotu nie zauważyłam,mało tego,pozwoliłam swojej chorobie na to by mną rządziła,potrafiłam sie wytłumaczyć ze wszystkiego,okłamać siebie,innych nawet terapeutkę.
Odeszłam od swoich zasad.Efekt mógł być tylko jeden,zapiłam.
Mnie teraz bardzo pomaga pisanie tutaj.Forumowicze to niezłe detektory.
Do tego grupa wsparcia,mitingi,rozmowy...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/09/16 08:11 #235

  • maciejski
  • maciejski Avatar
cześć Przemek.
ja to się w takim momencie cofam i patrzę - czego nie załatwiłem. czasami to, co nazywam nawrotem lub głodem jest kombinowaniem u mnie na co tu zwalić mój brak obowiazkowości, czy niezrobienie czegoś. więc zaczynam od planu. u mne w 99% znajduję punkt zapalny. i koncenmtruję się aby go załatwić. i mieć tzw czyste sumienie.
do tego mówię o tym na indywidualnym. tam dostaję kopa aby nabrać słusznego kierunku.
tak jest u mnie.
pozadto wiem, że tak być nie chcę - więc łapię dystans. odpowiadam i myślę z opóźnionym zapłonem. mi to pomaga aby niebyć łajzą.
pozdrawiam i trzymaj się.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/09/16 08:25 #236

  • Raziel
  • Raziel Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 346
  • Otrzymane podziękowania: 491
Zauważyłem, że u mnie to jest tak. Praca na sobą -> okres gdzie jest naprawdę super, bo widać efekty -> Krótki ale "widowiskowy" nawrót. Kurczę z dwóch pierwszych nie zrezygnuję. Z tym nawrotem też jest tak jak pisałem, że dopiero widzę co jest grane jak już jest epicentrum czyli wszelkie objawy są silne. Ale wszelkich oznak tych drobnych typu zmiana zachowania, zmiana myślenia na gorsze (czyt. to moje pijane), irytacja wszystkim bądź wszystkimi, zmęczenie albo lenistwo. Tego wszystkiego nie widzę, a jak nawet widzę to bagatelizuję albo obiecuję sobie poprawę ;/ I tak poprawiam się, że dochodzi do momentu gdzie jestem do niezniesienia dla siebie i innych. Zatrzymuję się dopiero, tak jak dzisiaj. Gdy nazwę swój stan i w efekcie jestem sflaczały jak koń po oraniu. Grupa czy indywidualna niekoniecznie mi na to pomagają, bo gdy się zaczynam nieświadomie izolować to jak o tym powiedzieć. Dziękuje Wam za sugestię i doświadczenie. Przemyślę, wypróbuje i może znajdę złoty środek, bo moje do tej pory nie pomogły.
"Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; cierpi tak samo...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/09/16 10:24 #237

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18438
  • Otrzymane podziękowania: 29300
Ja Przemku powróce do Naszego wspólnego piątku. Jak to było?
Jedna terapia, druga terapia, Zakroczym.....
Mówiłeś, że masz niedosyt, pragniesz więcej i więcej. I dobrze, że Twoje pragnienia zmierzają ku Trzeźwości.
Jednak to to tak jak pieczenia chleba. Drożdże mają swój czas i temperaturę. Jeśli tego nie będzie chleb będzie do kitu.
Podobnie jest z tym Trzeźwieniem. To proces, którego w żaden sposób nie da sie przyspieszyć.
Czas jest czasem i płynie nieustannie. Nie zawsze tak jak byśmy chcieli.
Daj więc czas czasowi i wszystko powoli, małymi kroczkami. Tu nic nie przyspieszysz. Tyle będziesz Trzeźwiał ile piłeś.
Dlatego po prostu zwolnij.
Tak jak wspominałeś, sporo "nowego" poznałeś. Pozwól sobie to wszystko przeanalizować, przemyśleć, utrwalić...
Nas "Sulejowiczów" również, tak troszkę z przymrużeniem oka ^^) :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Raziel

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/09/17 05:14 #238

  • Raziel
  • Raziel Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 346
  • Otrzymane podziękowania: 491
Każdy nawrót traktuję jako sygnał ostrzegawczy, że coś idzie nie tak, że gdzieś popełniłem błąd w związku z czym "domek z kart" legł w gruzach. Kiedyś porównałem to do budowania swojego nowego ja i do burzenia wszystkich wypracowanych standardów i wytycznych za każdym razem kiedy pojawi się czerwona lampka. I od nowa i tak w kółko, aż będę kimś komu będzie ze sobą dobrze i innym również. W każdym bądź razie mamy nowy dzień. Trzeba zakasać rękawy i brać się do roboty. Zaczynam od nowa kreować swój trzeźwy świat. Życzę Wam miłego i słonecznego dnia. Pogody Ducha dla Was i dla mnie, przyda się :). Pozdrawiam
"Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; cierpi tak samo...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Moni74, andrzejej

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/09/21 11:23 #239

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 8313
  • Otrzymane podziękowania: 12697
Przemek :czesc:
Ta czerwona lampka dla alkoholika, to niezbędna kontrolka. Trzeba doglądać jej, bo jak się przepali to trzeba wymienić na bieżąco, bo może się skończyć AWARIĄ. Myślę, że będzie mi ona towarzyszyć całe życie, a po mnie może ostrzegać innych. Dziś błyska jakby mniej, ale utrzymuję konserwację styków buahaha Pozwalam jej świecić się dopóki nie dojdę do wniosku z jakiego powodu się pali i co mam zrobić, by zgasła.
Taka dożywotnia dyskoteka bnggfgbfb
Pozdrawiam :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Raziel

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/09/23 21:20 #240

  • Raziel
  • Raziel Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 346
  • Otrzymane podziękowania: 491
Głowę zaprzątnietą miałem leczeniem umysłu i duszy, a w szczególności tego pierwszego, że zapomniałem ostatnio o tym trzecim czyli ciele. Na dłuższą metę nie wróżyłoby to nic dobrego. Trochę już przygnieciony się czułem czasami nadmiarem informacji, wrażeń i przemyśleń, dlatego też często musiałem robić przystanki. Na szczęście coś mnie dziś natchnęło, żeby sobie pobiegać i miałem okazję przypomnieć sobie jak to czasem jest dobrze uwolnić przez mięśnie trywialne sprawy. Pogoda ducha powróciła, a ja przez ost czas zachodziłem w głowę jak ją odzyskać. Cóż, najciemniej jest pod latarnią. Pozdrawiam
"Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; cierpi tak samo...
Ostatnio zmieniany: 2015/09/23 21:21 przez Raziel.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Moni74

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/09/23 21:55 #241

  • Raziel
  • Raziel Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 346
  • Otrzymane podziękowania: 491
Dochodzę do wniosku, że z trzeźwieniem jest jak z budową domu. Ciało - umysł - dusza. Fundament - ściany - dach. W obu przypadkach kolejność budowy jest tylko jedna. Nie da się zacząć od końca ani od środka. Zaś gdy już mamy jako taki "dom postawiony" należy dbać o te trzy elementy z taką samą dbałością, żeby mógł stać niewzruszony.
"Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; cierpi tak samo...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/09/23 22:14 #242

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 14368
  • Otrzymane podziękowania: 19067
Fundament bardzo mocny, coby się domek nie zawalił, jak ten z kart, wtedy do dalszych działań, nie zaniedbywać i żyć.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Raziel

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/10/07 20:15 #243

  • Raziel
  • Raziel Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 346
  • Otrzymane podziękowania: 491
Mam problem. Dziś byłem na grupie wsparcia. Zarówno dziś jaki i poprzednim razem przez cały czas pobytu tam czułem ogromną niezgodę i jeden wielki protest z tym, co mówił prowadzący terapeuta. Chodzi o to, że przychodzą tam też osoby, które dopiero, co odstawiły alkohol i które są początkującymi, dlatego prowadzący stara się mówić do nich jak najprościej, często podsuwając im częściowe sugestie typu: "Jak nie będziesz pił to już będziesz lepszym człowiekiem". Widzę, że stara się pomóc im przejść krok po kroczku przez te początki nie zawalając ich na razie zbędną wiedzą. Problem mój polega na tym, że ja nie potrafię rozmawiać z takimi ludźmi. To są osoby, dla których abstynencja jest już szansą na lepsze życie i do tego też się ograniczają. Powinienem uszanować ich decyzję, że wybrali tylko abstynencje. Przecież nie każdy potrzebuję trzeźwieć, żeby być szczęśliwym. Zamiast to szanować to ja bardziej ich toleruję, a czasami nawet czuję się w ich obecności obco. Z jednej strony nie uważam się za kogoś lepszego od nich ani wyróżniającego się ale z drugiej podejrzewam, że ubzdurałem sobie, że jest jedna słuszna droga - moja. Męczy mnie to, bo siedząc tam i słuchając ich przez dwie godziny mam w głowię mętlik, że przecież to, co oni robią jest niepoprawne, że to nie tak trzeba itd. Strasznie mną targają emocje. Nie wiem, co się dzieje, bo do pokory i pogody ducha w wyżej wymienionych sytuacja to mi daleko. Jutro pójdę na miting. Zobaczę jak się czuję w towarzystwie weteranów. Pozdrawiam
"Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; cierpi tak samo...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/10/11 18:40 #244

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 14368
  • Otrzymane podziękowania: 19067
Przemku co u Ciebie, jak Twoje emocje, uspokojone? Pozdrawiam %%-
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Raziel

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/10/11 21:04 #245

  • Raziel
  • Raziel Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 346
  • Otrzymane podziękowania: 491
Dziękuję Monia za pamięć @};-
Otóż byłem w czwartek na mitingu. Powiem szczerze, że pół godziny spędzone tam już dało mi ulgę, akceptację dla samego siebie i całego otoczenia, a przede wszystkim na mojej twarzy zagościł uśmiech. Nie mam pojęcia czemu tak się dzieje i co właściwie na tych mitingach zachodzi, że już sama tam obecność moja na nich sprawia, że wszystkie toksyny zostawiam za drzwiami. Podobał mi się bardzo mój stan i spokój następnego dnia, a wręcz pogoda ducha. Było kilka różnych sytuacji i kiedy inni przy nich chodzili w emocjach, przeżywali, denerwowali się ją byłem spokojny i niewzruszony. Wiedziałem, co jest ode mnie zależne, a co nie i mogłem zadbać o swój komfort psychiczny. Wiadomo,mamy już koniec niedzieli i ten stan osłabł, dlatego jutro chciałbym znowu się wybrać. Nie pisałem, bo chciałem kilka tych mitingów odbyć, żeby móc potwierdzić regułę poza tym zastanawiam się tak jak pytałem jaka "magia" ma tam miejsce, że tak na mnie wpływa. Pozdrawiam i pogody ducha życzę wszystkim :)
"Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; cierpi tak samo...
Ostatnio zmieniany: 2015/10/11 21:06 przez Raziel.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Moni74