Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dziennik Uczuć jest lusterkiem w którym można przyglądać się swojemu wnętrzu.

TEMAT: Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/06/18 17:22 #176

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5308
  • Otrzymane podziękowania: 9769
postępujesz mądrze i uczciwie.
Uśmiecham się
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Raziel

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/06/18 20:13 #177

  • Croydana
  • Croydana Avatar
No i tak jak się spodziewałam, napisałeś po razy kolejny przepięknie o swoich emocjach. Uwielbiam Cię czytać, bo wszystko jest takie prawdziwe. Nie ma nadymania się i udowadniania jakim jestem erudytą, intelektualistą lub jakie moje źycie jest wspaniałe. Jesteś takim super chłopakiem z "sąsiedztwa ".
Niezmiernie się cieszę, że tak dużo nad sobą pracujesz, że masz w sobie tyle pokory. Jesteś przecież młodym mężczyzną, a patrzenie na świat masz niezwykle dojrzałe. Bardzo Ci kibicuję i życzę wszystkiego co w życiu najlepsze i spełnienia wszystkich marzeń. Wiem, że wzniesiesz się na wysokie szczyty .....
Pozdrawiam z sympatią 3aa
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/06/22 12:15 #178

  • Raziel
  • Raziel Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 346
  • Otrzymane podziękowania: 491
Dziękuje dziewczyny za ciepłe słowa. Aga zawstydzasz mnie :P dziękuje :)

Dziś chcę się podzielić z Wami moi drodzy sytuacją, która mi się przytrafiła. W sobotę miałem okazję pojechać na wieś do babci. Zastałem tam znajomą scenę, a mianowicie raz na jakiś czas mój wujek wpada w ciąg alkoholowy. Kiedy już najbliższa rodzina ma dosyć wyrzucają go z domu i przyjeżdża mieszkać do babci, a swojej matki. Tam już jedzie tygodniami aż dobrnie do krańca swojej wytrzymałości. Potem trzeźwieje, godzi się z rodziną i wraca do nich na kilka miesięcy. I tak w kółko odkąd pamiętam.
Tym razem zastał mnie ten sam obraz. On tankuje kasacyjnie i wygląda jak Frankenstein, a babcia chodzi w okół niego i sprząta, robi jedzenie, zawozi zwolnienia do pracy. Postanowiłem, że będę obojętny wobec całej tej sytuacji i trochę poprzyglądam się jak ten "organizm" funkcjonuje.
Tryb dnia tego człowieka polega na piciu i spaniu. Te dwie, główne czynności zajmują mu całe dnie i noce. Powodów do picia miał jak z rękawa sypnąć. Nawet to, że czkawki dostał było wystarczającym argumentem, żeby się napić. Oczywiście wszyscy w okół są przeciwko niemu i on pije z nerwów. Standardowa gadka alkoholika. Babcia zaś jak to mu nie posługuje to go opieprza za to, co robi, zabiera mu kluczyki od auta, pieniądze, chodzi za nim, żeby krzywdy sobie nie zrobił - podejrzewam współuzależnienie.
Tak się temu wszystkiemu przyglądałem z boku i sobie pomyślałem, żeby to olać i zostawić samemu sobie. Przecież on wcale nie chce przestać pić. Jeszcze nie osiągnął swojego dna, bo wszyscy w okół niego skaczą, żeby tak się nie stało. Jednak sumienie wzięło górę.
Najpierw na boku babci uświadomiłem to, że stwarza mu niesamowity komfort picia swoim zachowaniem. Istne wakacje. Nawet do domu nie warto wracać, bo tam przecież wszyscy się uwzięli. Wydawało mi się z początku, że zrozumiała i pozostawi go samego sobie. Babcia jedynie, co zmieniła front działania i zaczęła mu suszyć głowę, wyżywać się. No nic, starszej osobie jednak nie przetłumaczysz. Dała mu dodatkowy powód do picia. Do wyrzutów dołączył jeszcze sąsiad ze swoimi wywodami i mieszanka wybuchowa gotowa. W końcu stwierdziłem, że to nie ma sensu i wkroczyłem do akcji. Podszedłem do wujka i powiedziałem, że pewnie musi się czuć fatalnie. Wszyscy postawili oczy jak pięć złotych ale to było dobre posunięcie, bo wujek zaczął się żalić mi jak to mu ciężko, jak to wszyscy na nim psy wieszają, on taki biedny i że czuję że zaraz umrze. Odparłem mu, iż rozumiem go, wiem co przeżywa. Powiedziałem także, że jest chory na alkoholizm itd. Starałem się użyć całej wiedzy jaką posiadłem, żeby dotrzeć do niego. Myślę, że w pewnym sensie mi się udało, bo namówiłem go na detoks. Tu i teraz. Wykonałem kilka tel i w kilkanaście minut załatwiłem mu miejsce w sąsiednim mieście. Powiedziałem, że nie ma czego się bać i że pojadę z nim itp. W każdym bądź razie uspokoiło go to. Zgodził się i sam przyznał, że trzeba, co z tym zrobić. Pozostało go utrzymać w tej decyzji do wieczora, żeby mieć pewność, że alkomat nic nie wykaże. Poświęciłem mu całe popołudnie i wydawało mi się, że dokonałem niemożliwego. Cały czas rozmowa i zapewnienia, że wszystko będzie dobrze.
Niestety wieczorem wujek gdy poczuł się najwyraźniej lepiej stwierdził, że nie jest alkoholikiem, bo denaturatu jeszcze nie pije i pojechał do sklepu.
Wszystkie moje starania zakończyły się porażką. Szczerze mówiąc naprawdę sporą radość i przyjemność przyniósł mi fakt, że pomagam nawrócić się drugiemu alkoholikowi. Cieszyłem się, że mogę uratować inną osobę. Niestety cały plan spalił na panewce. Nie było mi przykro, bo pojechał dalej pić, a mnie najwyraźniej okłamywał ale bardziej z tego powodu, że zabrakło mi kompetencji, żeby go od tego odwieść. Zdaje sobie sprawę, że nie mam wpływu na jego decyzję ale jednak wydaję mi się, że czegoś z mojej strony zabrakło, że mogłem zrobić coś więcej.
Tak się teraz zastanawiam. Czy czasem sam nie wytrzeźwiałem po to, żeby pomagać w tym innym. To sprawia mi przyjemność, bo i jest wyzwanie. Pozdrawiam

Edit: Może to głupie ale przyszło mi do głowy nawet, żeby może zacząć się kształcić na terapeutę ds. uzależnień. Na razie to zostaje w sferze przypuszczeń, co do przyszłości. Tak tylko mnie naszło :) Tymczasem dalej zamiatam u siebie. To jest teraz najważniejsze.
"Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; cierpi tak samo...
Ostatnio zmieniany: 2015/06/22 12:25 przez Raziel.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sobasia

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/06/22 12:39 #179

  • PaniFiliżanka
  • PaniFiliżanka Avatar
Przypomniało mi się takie jedno powiedzenie, które wydaje mi się, że jest dobrą pointą dla tej historii:
Można zaciągnąć osła do wodopoju, ale nie da się go zmusić, żeby się napił.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/06/22 12:40 #180

  • cytryna
  • cytryna Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 416
  • Otrzymane podziękowania: 753
Przeczytałam Twojego posta z wielką ciekawością. I przeszłam do pierwszej strony wątku. Przeraziło mnie to, że po niespełna 3 miesiącach abstynencji masz odwagę powiedzieć że wytrzeźwiałeś. :shock: Chłopie siano w głowie jeszcze masz a ty chcesz pomagać? Komu? Innym możesz tylko zaszkodzić żeby zaspokoić swoja ambicje i chęć wyzwań. Nie tędy droga. Pierwsze co powinno Cie interesować to Twoje trzeźwienie. Rozwiązanie swoich problemów i eliminowanie mechanizmów. Nie ciaganie na detoksy innych. Pięknie się to czyta, masz "rękę" do snucia opowieści...Ale włóż między bajki gotowość na pomaganie innym. Zajmij sie soba bo 3 miesiące to nie wytrzeźwienie, to tylko wywalenie z organizmu fizycznego środka jakim jest alkohol.
"Spróbuj zapalić maleńką świeczkę, zamiast przeklinać ciemność." Konfucjusz
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sobasia

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/06/22 13:04 #181

  • Raziel
  • Raziel Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 346
  • Otrzymane podziękowania: 491
Cytryna nie napisałem nigdzie, że wytrzeźwiałem. W zasadzie nie śmiem nawet napisać, że trzeźwieje...bo to wg mnie życie zweryfikuję. Zdaję sobie sprawę z tego kto jest najważniejszą osobą w moim życiu ale w związku z zaistniałą sytuacją nie mogłem przejść obojętnie obok. Oczywiście pamiętałem o tym także, że wystarczą źle dobrane słowa i mogę właśnie tylko zaszkodzić. Pomaganie innym to bardziej jakiś tam długoterminowy zamiar, a raczej wybieganie w przyszłość. Nie napisałem tego, bo miało być ładnie i dobrze się czytać. Opisałem tylko, to co zrobiłem. A zrobiłem tak, nie inaczej, bo tak mnie nauczono. Swoją drogą dziękuję. Trochę konstruktywnej krytyki nigdy nie zaszkodzi. Przemyśle sobie to :)
"Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; cierpi tak samo...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bea, Croydana

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/06/22 13:27 #182

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 14366
  • Otrzymane podziękowania: 19063
Przemku przeczytałam i napiszę, że mnie by tam nie było ani chwili dłużej niż potrzeba. Ja z pijanym? a o czym to rozmawiać bym miała, zero wspólnych tematów i pewnie tylko by mnie wnerwiał, a tego nie chcę, sama dla siebie nie chcę, dla mnie mogą się wszyscy zapić, na serio piszę, czynny alkoholik po swojemu sobie przetłumaczy, a powodów to sam wiesz ile wynaleźć można, aby tylko siebie i innych zmanipulować. Ja przeszłabym obojętnie, nie posiadam takiej mocy sprawczej. Jak chcesz komuś pomóc, kto tej pomocy nie chce? on ma sam się o pomoc zwrócić, tylko on sam i nie chodzi o źle dobrane słowa. Tutaj kiedyś takiej jednej kobiecie pomóc chciałam, zaczęła mi pijana wydzwaniać i kłamać, krótka piłka, będziesz chciała naprawdę przestać to zadzwoń...do tej pory cisza.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Croydana, Raziel

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/06/22 15:24 #183

  • cytryna
  • cytryna Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 416
  • Otrzymane podziękowania: 753
Raziel napisał:
Czy czasem sam nie wytrzeźwiałem po to, żeby pomagać w tym innym. To sprawia mi przyjemność, bo i jest wyzwanie.
Hmmmm Oczywiście, że napisałeś.
Dlatego też zwróciłam uwagę na to, że żeby dać innym trzeba mieć samemu. Jeszcze niewiele masz, zbyt mało, żeby się podzielić. Teraz jest czas na branie... na dawanie przyjdzie później...
"Spróbuj zapalić maleńką świeczkę, zamiast przeklinać ciemność." Konfucjusz
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, sobasia

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/06/22 17:08 #184

  • samp00
  • samp00 Avatar
Ja bym napisał jedno zdanie odnośnie Twojego wujka...
Zdanie które często słyszę w terapii grupowej, w stosunku do nowych członków grupy : widocznie to jezcze nie czas Twojego wujka...
No bo jak ma być jego czas, jak komfort picia ma zapewniony..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/06/22 18:02 #185

  • Raziel
  • Raziel Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 346
  • Otrzymane podziękowania: 491
cytryna napisał:
Raziel napisał:
Czy czasem sam nie wytrzeźwiałem po to, żeby pomagać w tym innym. To sprawia mi przyjemność, bo i jest wyzwanie.
Hmmmm Oczywiście, że napisałeś.
Dlatego też zwróciłam uwagę na to, że żeby dać innym trzeba mieć samemu. Jeszcze niewiele masz, zbyt mało, żeby się podzielić. Teraz jest czas na branie... na dawanie przyjdzie później...
Wybacz. Nawet nie zwróciłem uwagi. Miałem na myśli wytrzeźwienie fizyczne, bo psychicznie to będę to robił do końca życia. Trochę mi nie pasuje ta polityka wyłącznie na branie, bo coś tam już przeżyłem więc nie widzę problemu aby pomóc innym w podjęciu tego pierwszego kroku. Od późniejszych etapów są terapeuci, bo moja wiedza już tam nie sięga. Pozdrawiam
"Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; cierpi tak samo...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): samp00

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/06/22 18:06 #186

  • cytryna
  • cytryna Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 416
  • Otrzymane podziękowania: 753
Nie musi ci pasować. Ona jest, sprawdzona przez tysiące ludzi. I zalecana przez terapeutów. Skupić się na sobie nie na ratowaniu całego alkoholickiego świata. Nie Ty pierwszy wpadłeś na genialny pomysł pomagania :mrgreen: I pewnie nie ostatni. Pozdrawiam z Pogoda Ducha :)
"Spróbuj zapalić maleńką świeczkę, zamiast przeklinać ciemność." Konfucjusz
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): samp00

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/06/22 18:18 #187

  • Croydana
  • Croydana Avatar
Myśle Przemku, że Cytryna ma bardzo dużo racji w tym co pisze. Napisała to w sposób prosty, bez żadnych ogródek i chwała Jej za to. Niech będzie to dla Ciebie nauką i z pokorą ją przyjmij, wychwyciła coś co jest dla CIEBIE bardzo ważne. Przyznam się szczerze, że umknęło mi to zdanie. Wiem, że miałeś inne intencje...... Ale z pewnością Cytryna chciała dla Ciebie jak najlepiej. :)
Ja również nikogo nie namawiam do obranej przeze mnie drogi. Pomagam tylko ludziom, którzy tego chcą. Świata nie zmieniam.
Może jestem egoistką, ale tak własnie chcę. Ostatnio na mityngu on-line był temat egoizm w Trzeźwieniu i powiedziałam, że absolutnie nie jestem, a tu proszę, minęło kilka dni i uświadamiam sobie, że jestem, ale tylko w dobrym tego słowa znaczeniu.
Pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/06/22 19:05 #188

  • hanys
  • hanys Avatar
Raziel napisał:

Edit: Może to głupie ale przyszło mi do głowy nawet, żeby może zacząć się kształcić na terapeutę ds. uzależnień.

A ja Ci powiem że Ameryki nie odkrywasz..Jeśli chodzisz do terapeuty to weź i zapytaj o to ilu niepijących alkoholików kontynujacych leczenie w pierwszym roku lub dwóch ma mocne myśli o zostaniu terapeutami....Łojć się zdziwisz tak i ja się zdziwiłem.....
Ja wiem ile to szacunkowych procent myśli o tym,ile coś konkretnego robi w tym kierunku a ile doprowadza sprawę do końca,,Ty się domyśl lub dopytaj...
zdziwisz sie na bank
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/06/23 05:26 #189

  • samp00
  • samp00 Avatar
Witajcie...
Dlatego nie bez powodu w AA pomaganie innym ludziom jest ujete dopiero w 12 kroku...
Po przerobieniu "pierwszych 11"...

Bo wg mnie praca na 11-stu krokach i zycie na 12-stym kroku to jest styl życia...
Tego nie da sie zrobić w rok... nie mówiac o terminie krótszym...

Natomiast 5 tradycja AA mówi o pomaganiu " Wciąż cierpiącemu alkoholikowi..".... a taki pomocy nie odmówi. Ba, może nawet o nia poprosi....

P.S. Przemku.. czy Ty czasem nie chcesz podbudowqć swojego ego ? Naprawde jesteś gotowy ?

Mam takie powiedzenie : " pomóc moge tylko czasami..... zaszkodzić mogę zawsze.."

Pogody Ducha. %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/06/26 12:59 #190

  • Raziel
  • Raziel Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 346
  • Otrzymane podziękowania: 491
Zdecydowałem się poczekać trochę z odpowiedzią. Myślę, że dobrze zrobiłem. Miałem chwilę na myślenie i w między czasie byłem na dwóch terapiach.
Opowiedziałem terapeutce o całej tej sytuacji i ona stwierdziła, że dobrze zrobiłem. Uważa, iż mam wystarczającą wiedzę, żeby pokazać czynnemu alkoholikowi, że może wybrać inną drogę. I właściwie tylko tyle. Rozmawiałem także o zostaniu terapeutą. Oboje stwierdziliśmy, że temat jest tak odległy, że nie warto na razie sobie nim zaprzątać teraz głowy. Ogólnie wyszedłem w założenia, że nie potrafię być egoistą i jak ktoś potrzebuje pomocy to nie ma szans, żebym odmówił.
Następnego dnia, na kolejnej terapii poruszaliśmy wątek samooceny, poczucia własnej wartości itp. Doszedłem po niej do wniosku, że do tej pory cokolwiek bym nie robił naprawdę rzadko robiłem dla siebie. Jestem nauczony, że jak mam coś zrobić to dla kogoś albo pod kogoś i z tego tytułu tak bardzo uzależniony jestem od opinii innych. Nie wspomnę już o tym, że jak ktoś poprosi to nie odmawiam. Taka matka Teresa z Kalkuty w spodniach.
Po tych kilku dniach dumania myślę, że czas poważnie się zabrać za siebie pod kątem samooceny i poczucia własnej wartości, przede wszystkim nauczyć się ASERTYWNOŚCI bo z tym jestem upośledzony nie od dzisiaj. Trochę mnie z tym czeka pracy, bo zdaję sobie sprawę jak bardzo to zakorzenione jest we mnie. Co do chęci niesienia pomocy innym wszem i wobec to staram się zdystansować do tego, także do sytuacji z innymi alkoholikami. Staram się nie podejmować żadnych działań. Zdrowego egoizmu nie nauczę się od razu. Właściwie to nie wiem, czy kiedykolwiek mi się to uda ale po Waszej interwencji przynajmniej zwróciłem wzrok na ten problem. Dziękuje.
Dalej uważam, że zachowałem się w porządku próbując pomóc wujkowi. W związku z tym, że sam jestem w obecnej sytuacji ten ruch był dla mnie samego jednak niewskazany. Mam, co robić ze sobą więc nie powinienem na razie zaprzątać sobie głowy innymi. Wiedza nie mam tu żadnego znaczenia. Po prostu to jeszcze nie czas, żeby dawać innym cząstkę siebie, bo zbyt mało mam jej na własność. Pozdrawiam

P/S Darku tu nie chodzi o budowaniu swojego ego. Cokolwiek robiłem do tej pory dla innego człowieka było w moim mniemaniu - charytatywne, bo tak zostałem kiedyś ustawiony.
"Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; cierpi tak samo...
Ostatnio zmieniany: 2015/06/26 13:02 przez Raziel.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/06/26 14:48 #191

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18437
  • Otrzymane podziękowania: 29295
Gdy byłam w "Małym białym domku" na Sobieskiego na terapii marzyłam by być tam zawsze albo codziennie, Jako sprzątaczka, salowa, pani do wydawania posiłków, czy czymś tam jeszcze.

Tak prawde mówiąc to po zakończeniu terapii wcale nie chciałam z niej odejść. Bardzo dobrze się czułam wśród tych fajnych, trzeźwych ludków.

O zostaniu terapeutą jednak nawet nie myślałam. To zbyt ciężkie i odpowiedzialne. Do dzis widzę twarze terapeutek przepełnione emocjami. Ja jestem za słaba jeszcze. Teraz wystarczy mi pomaganie sobie i tu na Forum. To na tej wysokości jest zawieszona moja poprzeczka.

Pozdrawiam :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Raziel

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/06/26 15:28 #192

  • Eloyze
  • Eloyze Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2123
  • Otrzymane podziękowania: 5257
Przemku, i ja miałam podobny moment na początku trzeźwienia gdy bardzo chciałam podać rękę koleżance z terapii,która sięgnęła po alkohol.Zadzwoniła do mnie nawet by przyjechać bo blisko mieszkamy.I pewnie pojechałabym bo czułam się "naładowana" chęcią pomocy.Miałam wręcz cały plan jak to zrobić...Zadzwoniłam do swojej terapeutki z tą wiadomością a ta szybko ostudziła moje zapędy.Usłyszałam,że jestem jeszcze zbyt krótko trzeźwa i że ta sytuacja tylko mnie zdołuje bo zetknę się wprost z niepowodzeniem koleżanki.Musiałam jej obiecać,że skupię się przez czas jakiś tylko na sobie bo to warunek mojego skutecznego leczenia.
Zanim zaczęłam pić bardzo udzielałam się w rodzinie dając się wykorzystywać swojemu rodzeństwu w rozwiązywaniu ich problemów.Wpędzali mnie w poczucie winy za to,że mnie jakoś idzie a oni tacy pokrzywdzeni przez los...Jako najmłodsza z nich zwyczajnie w to uwierzyłam.I poświęcałam swój czas,zaniedbywałam własne sprawy, siebie i dom.Gdy u mnie zaczęło się źle dziać winę zarzuciłam na swoje barki i niczym wielbłąd już "wielogarbny" nie podołałam zadaniom i sięgnęłam po alkohol.Wtedy już nikomu nie pomagałam bo znalazłam sobie lekarstwo.
Terapia mnie wzmocniła ale pierwsze co chciałam robić to zbawiać świat.Wiedza i kompetencje terapeutki pomogły mi jednak spojrzeć wreszcie na siebie jako na kogoś ważnego, wartego własnej uwagi.Dziś chucham na swoją delikatną jeszcze trzeźwość i bardzo dbam o siebie, o swój komfort psychiczny.Kiedy miesiąc temu córka poprosiła mnie by pomóc komuś z rodziny podjąć leczenie, odmówiłam bo nie czuję się na siłach.Uznałam,że nie jestem gotowa "sprzedawać" swoją wiedzę i swoją prywatność bez uszczerbku na psychice.Nie poczułam "misji" jak w przypadku koleżanki...Egoizm ale rozpoznany u mnie jako sygnał o zagrożeniu.Tak to odczułam.Blisko dwa lata abstynencji/trzeźwości uzmysłowiły mi jak bardzo jeszcze jestem wrażliwa na emocje skupione przy alkoholu i przy pijących.Dla siebie nie jestem już bezbronna, dla innych nie posiadam jeszcze mocy.Jestem bardzo inna niż z czasów przed piciem.Zdrowy egoizm i dbałość o siebie wychodzi mi na dobre.Syndrom św.Teresy z Kalkuty , o który siebie podejrzewałam to dla mnie dziś coś bardziej podobnego do narzucania się z pomocą w celu podniesienia swojej wartości.
Przemku, wejrzyj w swoje intencje i pomyśl czy aby nie warto czuć się lepszym dla siebie ciesząc się własnym rozwojem.Pozdrawiam.Tereska @};-
Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty twojego życia. Nic bardziej prawdziwego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, sobasia, Raziel

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/07/06 07:24 #193

  • Raziel
  • Raziel Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 346
  • Otrzymane podziękowania: 491
Witam moi drodzy :)
Wczoraj miałem dziwną sytuację. Robiłem porządki w warsztacie i znalazłem kilka butelek po piwie. Postanowiłem je wyrzucić. Z jednej z nich wylała mi się na rękę resztka płynu. Powąchałem ją i doznałem szoku. Zapach wydał mi się taki przyjemny, wręcz przyciągający. Szybko umyłem porządnie dłoń i upewniłem się, że już nie śmierdzi piwem, a jedynie mydłem. Wydawało się, że niby wszystko w porządku. Przemyślałem to i stwierdziłem, że to nie był nawrót. Gdy tak sobie siedziałem i myślałem zaczęły mi się w głowie kotłować dziwne myśli. Zdałem sobie sprawę, że prawdziwy głód właśnie nadszedł i mimo wszelkich prób przetłumaczenia sobie, że to nie dla mnie, że nic dobrego z tego nie będzie, nie chciał ustąpić. W pewnym momencie obsesja napicia się sięgnęła takiego pułapu, że nie wiedziałem, co mam ze sobą zrobić, a nawet jak się ruszyć. Ogarnęła mnie mimowolna panika, z którą nie miałem pojęcia jak sobie poradzić, bo mimo wszelkich starań nic nie ustępowało. Zdecydowałem się czymś zająć ale ruszyć się i zacząć było tak ciężko jak cholera. Pojawiło się tysiąc powodów, żeby nie zaczynać. Jednym zdaniem, pijane myślenie na całego. Jak dziś na to patrzę to jestem w szoku, że mózg może płatać takie figle. W jednym momencie jak zaprogramowany skupiał się tylko na alkoholu, a na wszystkie próby odwrócenia uwagi znajdywał tysiące wymówek. Na szczęście całe zdarzenie zakończyło się pozytywnie. Nie sięgnąłem ale było ciężko. Jeszcze tak podłego nawrotu nie miałem. Wieczorem jeszcze podczytując forum o Radlerach itp miałem dziwne myśli ale natychmiast ewakuowałem się z tych tematów. Dziś jest spokojniej. Mam uczucie, że tym jednym zdarzeniem cały mój dorobek nie picia zrównał się z zerowym poziomem. Jakbym zaczynał od nowa, a fizycznie czuję się jakbym wpadł pod tira. Czekam jedynie do środy kiedy będę mógł pójść na grupę. Potrzeba mi tego jak diabli teraz. Życzę Wam słonecznego i spokojnego dnia :)
"Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; cierpi tak samo...
Ostatnio zmieniany: 2015/07/06 07:27 przez Raziel.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, sobasia

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/07/06 07:35 #194

  • maciejski
  • maciejski Avatar
witaj.
jak dla mnie mylisz nawrót z mechanizmami i głodem powstałym z nieprzestrzegania ich.

wąchanie butelki z browarem który piłem? to jak przestawić paliwo w jadącym samochodzie na lotnicze i nagle zdziwienie, ze nie panujesz nad przyspieszeniem, a silnik uszkadza sie w mgnieniu oka.
studencjki błąd i zaniedbanie.
a skoro masz takie odruchy - to warto miec pomocnika przy sprzątaniu który pomoze pozbyc sie zapalmików.
BO TY NIE JESTEŚ SAPEREM.
pozdrawiam - Maciek
napisałem to, bo własnie tego typu autodiagnozy mi zabrakłow twoim poście. trzymaj sie, szlaku.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/07/06 07:42 #195

  • Raziel
  • Raziel Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 346
  • Otrzymane podziękowania: 491
Maćku nie moja butelka i nie ja piłem ale mniejsza o to. Zaś wąchałem rękę na którą mi się rozlało. Powąchałem, bo jak tylko coś tam w powietrzu zaleciało to zadziałało jak magnes. Co do samych odruchów to do tej pory miałem raczej odrzuty przy zapachu wszelkiego alkoholu więc taka zmiana reakcji jest dla mnie nowością. Masz rację, czeski błąd jak nic z mojej strony. Mogłem też pomyśleć i nie dopuścić do tej sytuacji. Nie przewidziałem tego, a szkoda. Dziękuje
"Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; cierpi tak samo...
Ostatnio zmieniany: 2015/07/06 07:43 przez Raziel.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/07/06 08:15 #196

  • Mietek61
  • Mietek61 Avatar
Raziel napisał:
Jak dziś na to patrzę to jestem w szoku, że mózg może płatać takie figle. W jednym momencie jak zaprogramowany skupiał się tylko na alkoholu, a na wszystkie próby odwrócenia uwagi znajdywał tysiące wymówek. Na szczęście całe zdarzenie zakończyło się pozytywnie. Nie sięgnąłem ale było ciężko. Jeszcze tak podłego nawrotu nie miałem. teraz. Życzę Wam słonecznego i spokojnego dnia :)
toteż, zawsze staram się przekazywać; obsesja picia tak łatwo nie ustępuje. Może być chwilowo uśpiona, a czasem da o sobie znać w najmniej oczekiwanym momencie, czasem w zależności od człowieka którego to dotyczy, schowa się nawet w podświadomości.
I to pozostaje faktem, u jednych obsesja ustąpi szybciej u drugich wolniej, jednak zawsze jest bardzo groźna u mnie ten stan trwał lekko ponad trzy lata
i w dalszym ciągu z dużą rezerwą podchodzę do tematu, jeśli od człowieka który raptem miesiąc czy dwa nie pije, a twardo obstaje na swoim że jemu już naprawdę nie chce się pić, paru takich niestety, już nie ma wśród żywych
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/07/06 08:28 #197

  • samp00
  • samp00 Avatar
Witaj...
.........a fizycznie czuję się jakbym wpadł pod tira. Czekam jedynie do środy kiedy będę mógł pójść na grupę. Potrzeba mi tego jak diabli teraz....
Dlatego ja na takie sytuacje...w razie "W" mam " telefon do przyjaciela"....
tzn kilka nr-ów telefonów do trzeźwiejących alkoholików.... czy to z "podwórka" czy z Klubu Abstynenta...
I wiem, że mój Klub jest tez otwarty codziennie - nawet teraz w wakacje, jak część Klubowiczów pojechała na obóz terapeutyczny są tam codzienne dyżury....
Mam telefon do terapeuty....
I wiem, gdzie u mnie w miescie odbywaja sie mitingi AA... codziennie...

I wiem, że na Forum prawie zawsze ktos jest, kto odpowie - za wyjatkiem późnych godzin nocnych...

I mam jeszcze moja Ż... która może nie zawsze rozumie..... ale zawsze wysłucha i wesprze...

Po prostu nie moge sobie pozwolić na kumulowanie się takich stanów we mnie... bo mi szkodzą.... i wiem, jakie zagrożenie niosą...

I wiem jak cholernie niebezpieczne jest bycie z takimi uczuciami samemu, jak nie moge sobie z nimi poradzić.... bedąc samym ze sobą...
Ostatnio zmieniany: 2015/07/06 08:30 przez samp00.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/07/06 09:16 #198

  • Raziel
  • Raziel Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 346
  • Otrzymane podziękowania: 491
Grupę mam niestety tylko w środy i piątki ale zostają zawsze inne deski ratunku tak jak piszesz Darku. Również ja mam możliwość skorzystania z nich i nie raz to robiłem. Powiem też, że wczoraj podczas tego mojego myślenia również przeszło mi przez myśl dzwonić do innych. Nie zrobiłem tego, bo pojawiła się wymówka, żeby tego nie robić. Tak jak pisałem, z automatu moje myślenie ciągnęło mnie tylko w jedną stronę zamykając po drodze wszelkie drzwi odwrotu czy ratunku.
W każdym bądź razie teraz jestem świadom jak mało wiem o tej chorobie i że jeszcze nie raz przeżyje chwile, o których nawet bym nie pomyślał, że mogą mieć miejsce.

edit: Tak sobie myślę. Co z tego, że miałem możliwość, żeby zadzwonić, porozmawiać lub nawet miałem w okół innych ludzi, z którymi ostatecznie mogłem pogadać skoro ja podświadomie się izolowałem, żeby tylko nie dopuścić do siebie innego myślenia niż to pijane. Jak maszyna
"Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; cierpi tak samo...
Ostatnio zmieniany: 2015/07/06 09:21 przez Raziel.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): samp00, sobasia

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/07/06 09:42 #199

  • samp00
  • samp00 Avatar
No właśnie.... z automatu....
...jak maszyna...
Mechanizmy też działają z automatu.... rzekłbym maszynowo, nie pytając o zgodę....
Dlatego ja na różne takie sytuacje staram sie mieć plan awaryjny...

Na terapii, jak inni opowiadają o swoich trudnych chwilach, terapeuta zawsze pyta : ... jak sobie z tym poradziłeś.... co zrobiłeś.... co ci pomogło....
... albo co zrobiłes źle, że sobie nie poradziłeś/poradziłaś ? czy czego nie zrobiłeś/ nie zrobiłaś ?

Co zrobisz, jak CI SIĘ ZNOWU TO PRZYTRAFI....
a ja slucham staram sie zapamietać.... słucham i zapamietauję....
I na każdą taką sytuacje staram sie mieć chociazby 2 plany "B".....

Bo na dzis wiem, że jestem słaby i NIE MOGĘ ZOSTAĆ SAM w takich sytuacjach...

Najczęściej wystaczy napiosać TU, na Forum i dostać zwrotki..... czasami tylko 2 minuty rozmowy z Żoną...... zabawa z dzieciaczkami...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/07/06 12:34 #200

  • Eloyze
  • Eloyze Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2123
  • Otrzymane podziękowania: 5257
Mnie przytrafiło się zaś coś takiego,że nie pijąc poczułam się pijana i bardzo chciałam w tym momencie "dopić"...Zdarzyło się to gdy zmarła mi nagle siostra.Najpierw był szok a po kilku godzinach gdy emocje opadły poczułam,że jestem pod wpływem.Byłam pobudzona i bardzo zachciało mi się alkoholu.Okropne było to ,że jechałam wtedy autem.Zatrzymałam się pod marketem bo dojeżdżałam już do domu i kupiłam energy drinka z magnezem.Wypiłam duszkiem,posiedziałam w aucie i odeszło tak szybko jak przyszło.Wrażenie stanu po spożyciu było niezwykle silne i w dodatku chciałam pić dalej...
Uznałam potem,że mój organizm sam się napił reagując jak ja dawniej gdy stres zapijałam alkoholem.
Taki był mój "psikus" ze strony choroby.To zdarzyło się tuż po roku niepicia. Pozdrawiam i bądź czujny.Tereska @};-
Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty twojego życia. Nic bardziej prawdziwego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): samp00, sobasia, Raziel

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/07/15 11:28 #201

  • Raziel
  • Raziel Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 346
  • Otrzymane podziękowania: 491
Coś by należało napisać. Zaczyna dopadać mnie nuda i rutyna. Wszyscy powyjeżdżali na urlopy więc dopiero dziś u mnie rusza grupa, a w czwartek wracam na terapię. Mam nadzieję, że coś się ruszy w związku z tym, bo rozleniwiłem się strasznie. Pracę nad sobą zamieniłem na zajęcia typowo męskie. Zawsze coś sobie znajdę, żeby zająć czas. Tylko zostaje taki niedosyt przez to, bo tak jak pisałem, staje się to monotonne. Na razie wziąłem urlop od byłych kobiet. Za dużo emocji z tym było związanych, co nie przynosiło mi profitów. ?Nie myślę o tym i staram się dać głowię odpocząć. Tak mniej więcej sobie egzystuje. Najważniejsze, że mimo wszystko, dziś nie pije. Pozdrawiam :)
"Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; cierpi tak samo...
Ostatnio zmieniany: 2015/07/15 11:29 przez Raziel.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): samp00, sobasia

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/07/15 11:43 #202

  • maciejski
  • maciejski Avatar
witaj,
a co to jest "mimo wszystko"?
czym jest wszystko? skoro na teraz masz właśnie WSZYSTKO? i nie znaszdnia godziny kiedy to WSZYSTKO co masz pokryje się rysą i nadpęknie a dopiero wtedy będzie myśl... że mimo wszystko..
Idziesz dalej po szlaku - to podstawa. a reszta jest tylko aurą. Możesz zadbać o okulary lub parasol. Możesz posprzątać gałęzie aby szlak był lużniejszy.
Mimo wszystko jest dobrze.
ja Ci to mówię. ze szlaku. z maczetą w ręku, parasolem, okularami pod pachą, syn mnie za mankiet trzyma. a jak się potykam - to kawał chłopa jest - mam się czego złapać.
jest dobrze. bardzo dobrze. bo naprawdę nie wiem co się może spieprzyć za minutę.
jedziem dalej
pozdrawiam. - Maciek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/07/15 11:53 #203

  • Raziel
  • Raziel Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 346
  • Otrzymane podziękowania: 491
Codzienne życie nawet to bez alkoholu nie jest usłane różami. Wiadomo są wzloty i upadki. Lepsze i gorsze chwile. I tak wydaję mi się musi już być. Pisząc to "mimo wszystko" chciałem objąć w ramkę te gorsze chwile, które przecież mogły się stać dobrym powodem do zapicia i nie rozpisywać się o nich, bo najczęściej to mniej więcej tak jak piszesz - śmieci na szlaku.
Życie bez alkoholu pomimo tego, że nie wolne od wzlotów i upadków jest jest piękne, bo przeżywam je świadomie i w większości sytuacji mogę powiedzieć - nie mam sobie nic do zarzucenia.
"Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; cierpi tak samo...
Ostatnio zmieniany: 2015/07/15 11:54 przez Raziel.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): maciejski, samp00

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/07/15 12:21 #204

  • maciejski
  • maciejski Avatar
i o to , Broda chodzi.. o to chodzi..

Broda - to z kawału o Jezusie, cały ten cytat to z tego kawału, ale właśnie o to chodzi..
pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/07/17 08:07 #205

  • Raziel
  • Raziel Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 346
  • Otrzymane podziękowania: 491
Podsumowałem dziś sam przed sobą ostatni tydzień. Właściwie to prawie dwa, bo nie wiele się między sobą różniły. Dochodzę do wniosku, że jest źle. Zrobiłem milowy krok do tyłu na swojej drodze i zaniedbałem siebie. Około właśnie dwóch tygodni temu po raz kolejny nawiedziła mnie moja przeszłość. Do tej pory wydawało mi się, że skoro pracuje nad nią to jest lepiej. Takie przynajmniej miałem wrażenie. Niestety chyba to było jedynie wrażenie, bo po raz kolejny dotknęła mnie wiadomość od "życzliwych" ludzi. Wydawało mi się, że moją pierwszą reakcje na nią mam już za sobą. Niestety tak nie było, a pokazały to właśnie ostatnie dni. Wydaję mi się, że tak jak pisałem zrobiłem krok do tyłu, złożyłem broń, najzwyczajniej się poddałem. Jak zwał tak zwał. Efektem tego było to, że zaszyłem się w domu. Jedynie praca zmuszała mnie do opuszczania go. Zacząłem przesypiać z jakieś 15 godzin w ciągu doby. Trochę w pracy, po powrocie z niej również czułem się jak flak i od razu kładłem się do łóżka. Przespałem w ten sposób grupę, wizytę u terapeutki. Właściwie wszystko, co było związane z opuszczeniem domu. Jest fatalnie, bo przyczyną tego nie jest zmęczenie. W końcu ile przecież można spać? Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jestem strasznie tym wszystkim zmęczony i nie wiem, co na to poradzić. Brakuje mi w ogóle jakiejkolwiek motywacji do dalszego działania. Pozdrawiam


Edit: W sumie to najbardziej mnie męczy mnie ta niestabilność emocjonalna, wiecznie coś. Co bym nie robił jak się nie starał siebie naprawić to i tak wracam do punktu wyjściowego...I tak już kilka miesięcy. o kant doopy takie coś potłuc, bo zamiast cieszyć się życiem to jestem jak jedna wielka sinusoida.
"Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; cierpi tak samo...
Ostatnio zmieniany: 2015/07/17 08:11 przez Raziel.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): samp00

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/07/17 08:47 #206

  • samp00
  • samp00 Avatar
Witaj Przemku...

Może jesteś w fazie przystosowania ? :

Faza Przystosowania (121-180)
Następną fazą trzeźwienia – już przy stabilnym poziomie neuroprzekaźników w mózgu – jest Faza Przystosowania. Mamy wtedy trudności w kontaktach międzyludzkich, odczuwamy brak satysfakcji zawodowej, brak celów. Trzeźwe życie zaczyna wydawać się nam nudne.

Chociaż wiesz, nie bierz tego szablonowo.... każdy to inaczej przechodzi...

Sam piszesz, że sie zaniedbałeś..... przespałeś grupe i terapeutę....
Groźne to jest..... ale co Ci bedę truł - wiesz o tym.
wiesz także, jakie to jest groźne... dla Ciebie.... dla mnie...
Jedną z wazniejszych rzeczy w leczeniu alkoholizmu jest SYSTEMATYCZNOŚĆ.
Napisałeś, że brakuje Ci motywacji...
Rozumiem, ze wydarzyło sie cos, co zaburzyło Twój spokój..... dopadła Cie przeszłość..

Napiszę Ci krótko : odświerz sobie program 24 h.

I uważaj, bądź CZUJNY, bo cos sie zaczyna dziać... nie calkiem dobrego..

AA - medytacje z dnia 24 IX :

"(...)..CZUJNOŚĆ

24 września


Ukazała nam sie naga prawda: “Kto raz się stanie alkoholikiem, ten pozostanie nim na zawsze”. Nawet bowiem po najdłuższym okresie abstynencji nic się nie zmienia i nawrót do picia przyniesie te same skutki. Jeśli z całym przekonaniem zaplanujemy zaprzestanie picia, nie może być mowy o zadnych wyjatkach, ani o żadnej podświadomej myśli i nadziei, że kiedyś w przyszłości staniemy się odporni na alkohol.

Anonimowi Alkoholicy, str. 27

Dziś jestem alkoholikiem. I jutro będzie tak samo. Moja choroba mieszka we mnie – teraz i na zawsze. Nigdy nie wolno mi zapomnieć , kim jestem. Alkohol z pewnością mnie zabije, jeśli nie będę umiał na codzień rozpoznać swojego uzależnienia i przyznać się do niego. W tej grze strata nie ogranicza sie jedynie do tymczasowego nawrotu i zachamowania w rozwoju. Mam do czynienia z chorobą, z której nie można się wyleczyć inaczej, jak tylko okazująć akceptację i czujność.

Copyright © 1997, Alcoholics Anonymous World Services, Inc. All Rights Reserved, Wszystkie prawa zastrzeżone. (...) "
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/07/17 09:15 #207

  • Pavulon
  • Pavulon Avatar
Na moje oko toś sobie wyhodował piękny nawrót. I tylko kroczek malutki dzieli od picia jeżeli nie zastopujesz nasilania się go bardziej.
W takim stanie to leciałem na mityng i żałowałem że nie dam rady być na dwóch.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/07/17 10:27 #208

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 14366
  • Otrzymane podziękowania: 19063
Przemku do ludzi, do swoich, zadbaj o siebie i własne samopoczucie, zdrowie, nie czekaj...biegnij jak najszybciej.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): samp00, Raziel

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/07/17 10:45 #209

  • samp00
  • samp00 Avatar
Kurcze gdzieś mi ućkło :

stosój TRÓJNÓG Pavulona ^:)^ - nazwę zerżnąłem od Maćka :-BD , a opis zawarty jest we wczorajszym wpisie Adama w wątku Mietka61.....

polecam...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/07/17 12:42 #210

  • Pavulon
  • Pavulon Avatar
Podoba mi się ta nazwa :)
I jako że to mój "twór" z nazwą Maćka, to żebyś nie szukał, jest tutaj: LINK
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.