Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dziennik Uczuć jest lusterkiem w którym można przyglądać się swojemu wnętrzu.
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

TEMAT: fikcja bycia razem,bycia parą (????)

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2014/12/03 19:52 #1

  • maciejski
  • maciejski Avatar
Lona,
wkleję tu naszą konwersację.
Pamiętaj, że uzyskałem Twoją zgodę.

Cześć Maciej ,powiedz ,czy ty też uważasz ,że teraz w tym trzeźwiejącym życiu ,z nią pod jednym dachem ,też uważasz że należy żyć całkiem osobno ?bo ja nie wiem po co wtedy ta fikcja bycia razem,bycia parą
---
Lona, (...) Byłoby "fajnie" (?) gdybym mógł cytując Twoje pytanie odpowiedzieć w Twoim wątku - tzn wkleić to co Ona wysmaruje. - a zgłosiła gotowość. przemyśl to. jeśli się zgodzisz - to zrobię to jak tylko moja "stalowa Lady" bedzie gotowa
---
Dobrze ..,co będzie to będzie ..


a oto, co Ona napisała.....
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2014/12/03 19:53 #2

  • maciejski
  • maciejski Avatar
Maciej opowiedział mi dzisiaj o znajomej z forum, która nie do końca rozumie nasze relacje i pyta, czy jest możliwe bycie razem po przejściach alkoholowych kiedy jej partner już nie pije, a dogadać się nijak nie mogą.
Już dwa czy trzy lata temu powiedziałam Maciejowi, że na pewno tamten związek, to co nas łączyło przed jego upadkiem - jest sprawą definitywnie zakończoną. Straciłam zaufanie, wiarę, poczucie bezpieczeństwa, poczucie bycia razem... Oszukał mnie, prowadził podwójne życie, widział moją rozpacz i nie zrobił wtedy niczego, żeby z tego wyjść. Tak, wiem, choroba...
Powiedziałam, że tamten związek to przeszłość, że może kiedyś zbudujemy coś od nowa, ale nie wiem, czy będzie mi się chciało, czy będę myślała, że warto.
Od tamtego czasu nie zmieniłam zdania. To dlatego w końcu doprowadziłam do naszego rozstania.
Chciałam definitywnie zakończyć ten rozdział swojego życia pt. Wielka Miłość. To mi pomogło. Wreszcie odetchnęłam, przestałam rozpamiętywać krzywdy.
Zatem co się stało, że zaproponowałam mu powrót? Ujmę to tak - kiedyś Maciej był moim najlepszym wyborem w życiu. Był gościem, w którym zakochałam się do szaleństwa, z którym najlepiej się rozumiałam, który świetnie odnajdywał się w sytuacjach kryzysowych, wiele mnie w życiu nauczył i z którym nigdy się nie nudziłam.
W momencie, w którym się rozstawaliśmy, Maciej już nie pił chyba. Walczył jak lew, żebyśmy byli razem, starał się. To były warunki podstawowe, ale nie decydujące. To ja musiałam chcieć coś budować razem.
Po naszym rozstaniu najpierw dołował, ale potem bardzo się dźwignął, zmężniał psychicznie, wysubtelniał. Przestał oczekiwać ode mnie czegokolwiek. Ale tym, co zaważyło o mojej decyzji, było jedno zdanie, którego trzymał się w chwilach największego mojego jechania po nim -" nie jestem złym człowiekiem". W końcu to usłyszałam. Uwierzyłam. Zrozumiałam, że nie stać go, aby mnie drugi raz skrzywdzić. Odpuściłam.
Proponując mu powrót nie miałam pewności, że będzie chciał wrócić do mnie. Ponieważ jasno określiłam swoje warunki. Powiedziałam, że od teraz robię grubą kreskę, zamknęłam tamten rozdział naszego bycia razem i nie chcę wracać, wyciągać żalów i pretensji o tamten czas. Oprócz tego chcę zachować rozdzielność finansową, bo to mi daje poczucie bezpieczeństwa póki co. I tak żyjemy sobie powolutku. Są niesnaski, ale nie ma ściemy, nie ma udawania, pozorów. Najbardziej nurtujące pytanie - czy możliwa jest gruba kreska? Odpowiadam tak - to kwestia decyzji. Jeśli chcę znów spróbować, zaryzykować, to nie po to, żeby mieć chłopca do bicia. Ja potrzebuję partnera, a nie worka treningowego. Dlatego muszę mu dać prawo chodzenia z wyprostowaną głową, a nie przemykania się pod ścianami. A jemu daję rady - naucz się akceptować mój brak akceptacji. Ja nie muszę się z tobą we wszystkim zgadzać, a ty nie musisz mieć mojej pieczątki na każdej swojej decyzji. Jeśli będzie to dla mnie kwestia życiowa, to bądź spokojny - zawalczę.
Myślę, że Maciej nie zadośćuczynił, bo tego nie może tak łatwo zrobić, ale swoje odpokutował. Dlatego mogę ze spokojnym sumieniem powiedzieć - istnieje gruba kreska. Nie czuję już do niego żalu, już nie. Cieszę się, że udało nam się tak przez to przejść . Myślę, że bardzo poprawiły się nasze relacje, bo Maćkowi dużo dała terapia. Mnie ta historia też wiele nauczyła. Ile dowiedziałam się o sobie - jakim jestem faitherem, twardzielem, jak potrafię wyłuskiwać priorytety, jak jestem niezależna w myśleniu i decyzjach (wszyscy uważają, że jestem zarozumiała i zadufana w sobie). Jestem z siebie dumna i pięknie zdałam ten egzamin z życia, bo tak to traktuję.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2014/12/03 19:59 #3

  • maciejski
  • maciejski Avatar
ja to tylko napiszę, że się czerwienię i uszy mnie swędzą. spadam.
- maciek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2014/12/03 20:24 #4

  • Czeslaw
  • Czeslaw Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Jeśli mówisz prawdę, nie musisz niczego pamiętać.
  • Posty: 2532
  • Otrzymane podziękowania: 4228
Ave, Cæsar, morituri te salutant (z łac. Witaj Cezarze, idący na śmierć cię pozdrawiają)
Ps.
Warto było Macieju.
I jak w podpisie:
... bo jeśli nie piję, to nic gorszego mnie już nie spotka ...
Ps.
Czas zrobi swoje .
Wojtek
"Chociażbym chodził ciemną doliną
zła się nie ulęknę
Bo Ty jesteś ze mną."
Ostatnio zmieniany: 2014/12/03 20:25 przez Czeslaw.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): maciejski

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2014/12/03 21:34 #5

  • Miecia
  • Miecia Avatar
Nie rozumiem tylko dlaczego Lona uparcie obstaje przy twierdzeniu, że uszanowanie pewnej niezależności i wolności w małżeństwie jest życiem fikcyjnym. Już o tym pisaliśmy na Jej wątku.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2014/12/04 06:47 #6

  • Kasia 39
  • Kasia 39 Avatar
Maciej...wielkie dzieki za ten wątek...My współuzależnione mozemy siebie zobaczyć oczami was...oczami alko...Wiem, ze nie jest łatwo, ale to daje nam nadzieję, ze warto walczyć, ze warto sie oderwac w imie miości... Jak ja sie cieszę, ze z rana przeczytałam ten wątek... ^:)^ ^:)^ ^:)^ ^:)^ ^:)^ ^:)^
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2014/12/04 12:50 #7

  • Lona
  • Lona Avatar
Jeszcze raz dziękuję żono Maćka :) ,wiem teraz ,że szłam dobrą drogą tylko zostałam potrącona ,wyleczę się i na nią wrócę :) :X
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2014/12/04 21:31 #8

  • MirekM
  • MirekM Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 647
  • Otrzymane podziękowania: 719
Dzięki Maciejska,szacun ;)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2014/12/12 15:20 #9

  • Atenaz
  • Atenaz Avatar
Kurcze ,ale mądra babka ,fajnie by było gdyby częściej coś od siebie tu wrzuciła ,
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2014/12/17 16:14 #10

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Online
  • Dobry Duszek
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 8309
  • Otrzymane podziękowania: 12690
:czesc: przeczytałem z ciekawością myśli drugiej strony Maćka i zaczynam więcej rozumieć, bo nie powiem, był czas, gdy uważałem, że nie powinna bezpodstawnie oskarżać go o popijanie, kiedy nie pił. Dzięki żono Maćka za post współuzależnionej, bo oczy przetarłem gdy zobaczyłem link informujący o wypowiedzi Twojej. Maciek, zaczynam lubić Twoją żonę. =))
Dobrze, że do mnie dość daleko, czuję się bezpieczny bnggfgbfb
Pozdrawiam całą Maciejową gromadkę :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kasia 39, maciejski, Atenaz

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2014/12/18 09:53 #11

  • Gosiek33
  • Gosiek33 Avatar
Miecia napisał:
Nie rozumiem tylko dlaczego Lona uparcie obstaje przy twierdzeniu, że uszanowanie pewnej niezależności i wolności w małżeństwie jest życiem fikcyjnym. Już o tym pisaliśmy na Jej wątku.


dla mnie niezależność i wolność to szacunek i zaufanie do drugiej osoby z którą dziele swoje życie,a fikcjia małżeńska dla mnie to żyć razem pod jednym dachem nie kochając jego/ją żyć razem a zarazem osobną modląc się kiedy już wyjdzie z domu z dopiskiem "idz i nie wracaj już" ja tak miałam przez całe małżeństwo,ograniczał mnie we wszystkim,śledził,kontrolował itp.to już nie ważne mam to za sobą i nie będę już miała tego,Ja już sobie nie pozwolę na takie traktowanie ponieważ znam już swoją wartość jako Człowiek i jako Kobieta.

Co Maciejewskiego...hmmm,Masz bardzo Wartościową Kobietę przy Swoim boku musieliście przez to przejść aby do tego momentu dojść nic nie działo się bez przyczyny,Bóg i Twoja Wyższa Siła od Ciebie oraz Twój trud został nagrodzony takim obrotem sytuacji,a po za tym musieliście się bardzo Kochać,Ona Kochała wycofała się i odeszła zrozumiała ,przeanalizowała obydwoje teraz doceniacie Swoje Bycie Razem,a gruba kreska istnieje i Ja też się grubą kreską odciełam swoją przeszłość i dzieciństwo,pamiętając przy tym Kim Jestem,aby cokolwiek zbudować Pięknego i Trwałego trzeba się skupić na dzisiaj i nie bać się ,mnie długo trzymał strach i obawa teraz to wiem że to było bezpodstawne moje zachowanie nie każdy facet jest taki sam,a ostrożność w sobie też mam.Pozdrawiam Twoją Kobietę i dziękuję za ten wpis Maćku :-* @};- %%- %%- %%- %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2015/03/06 06:22 #12

  • agawis
  • agawis Avatar
Ja mysle, ze gdyby Lona nie widziala w Macku dobrego, wartosciowego czlowieka, ktory gdzies sie pogmatwal ale sie stara,,,, to nie dostalby szansy.
A dziala to tez w druga strone,,, Gdyby Maciek nie zrobil nic z nowym zyciem, odpuscil, pogodzil sie z odejsciem,,, stracilby szanse ale i kobiete madra, ktora potrafi spojrzec na swiat dzis a nie przez pryzmat przeszlosci.
Obydwoje, mysle, wygrali 2 szanse na nowe zycie,,, i tylko od nich samych zalezy, czy beda walczyc czy sie poddadza,,,,
Najgorsze byloby lenistwo,,, niezrobienie nic.
Wierze, ze Wam sie uda,,, stworzyc nowy rozdzial. Ten pierwszy byl do doooopy ale kolejne,,,,
Trzymam kciuki za bestseller :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2015/03/06 08:21 #13

  • maciejski
  • maciejski Avatar
Chciałem skorzystać z "Admina" i wyedytować Twój post i nanieść poprawkę..
ale pół żartem :-) napiszę:
u Lony jeszcze nie miałem pierwszego podejścia (nie mówiąc o szansie :-) ) nawet..
pozdrawiam - Maciek
:lol:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2015/03/10 07:44 #14

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Online
  • Dobry Duszek
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 8309
  • Otrzymane podziękowania: 12690
maciejski napisał:
ale pół żartem :-) napiszę:
u Lony jeszcze nie miałem pierwszego podejścia (nie mówiąc o szansie :-) ) nawet..
:lol:
Maciek, no to próbuj bnggfgbfb
Oczywiście też pół żartem pisane x_x
Pozdr. for your wife Lona & You :muza:
:lol:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): maciejski, Miecia

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2015/03/10 10:30 #15

  • Miecia
  • Miecia Avatar
bnggfgbfb

Oby Wam ten humor dopisywał przez cały dzień :lol:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2015/03/10 12:05 #16

  • Pavulon
  • Pavulon Avatar
bnggfgbfb bnggfgbfb
Padłem i wstać nie mogę :)
Az mi chęć do pakowania wróciła ;)
Mówiłem że to forum cuda działa - zawsze znajdę coś co poprawi samopoczucie aypererew
To lecę pakować auto klamotami :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2015/03/18 12:54 #17

  • Lona
  • Lona Avatar
Dopiero dzisiaj przeczytałam bnggfgbfb bnggfgbfb
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2015/03/24 06:39 #18

  • Antea
  • Antea Avatar
Misia :) a propos ględzenia, gdyby miłość była łatwa to nietrzeba by było jej ślubować w kościele. Miłość wymaga wyrzeczeń , przez mgły zwątpienia i pomimo to. Jestem za rozwodami dla trzeżwości życia bez alkoholu , nie dlatego ze jestem słodka ale dlatego że całe moje dotychczasowe życie było jakąś fikcją .Ale to ja
Ostatnio zmieniany: 2015/03/24 06:40 przez Antea.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2015/03/24 07:24 #19

  • maciejski
  • maciejski Avatar
Antea, ślubowanie w kościele jest dla mnie jak: polegaj jak na Zawiszy, albo - przysięgam na moją matkę, albo na życie swoich dzieci.
Moim zdaniem, to, że odwołujemy się lub PODPIERAMY jakąś siłą wyższą nie świadczy o trudności w np. utrzymaniu miłości, ale tylko o naszej słabości. bo kościół za nas tego nie i trzyma ani słońce ani zawisza ani życie mojej matki. To moja praca, to moje doświadczenie to MOJA MIŁOŚĆ którą mogę i chcę się dzielić. a fajnie jest jeśli gubiąc swoją drogę przeczytać coś ponadczasowego co pozwoli na nią wrócić. jak np. "To przykazanie ja dziś daję Wam.." albo "Szanuj bliżniego swego jak..."
tak jak moje kredo dalekie wzięte z ust Kurta Vonneguta Jr.
"Jesteśmy tu po to aby sobie nawzajem pomóc w przejściu przez to co nazywamy życiem."
i w tym też widzę ślubowanie miłości.
pozdrawiam. - Maciek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2015/03/24 09:41 #20

  • hanys
  • hanys Avatar
a co ma piernik do wiatraka?
Czyli miłośc do konieczności ślubowania jej w kościele??
Czyli co,ci co w kościele jej nie ślubowali mają łatwiej?lepiej? gorzej?wcale miłosci nie znają??
Sory Antea jak w piosence-dziwny jest Twój świat....
Dla mnie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2015/03/24 10:04 #21

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18437
  • Otrzymane podziękowania: 29295
Co ma piernik do wiatraka?
Co ma frak do kamizelki?
Jas kapelusz miał za wielki.
A że brzuszek miał za mały,
więc skarpetki mu spadały.
z tego cała rzecz wynika:
co ma wiatrak do piernika.


Antea czy chcesz powiedzieć, że ci ludzie, żyjący przed powstaniem Kościoła i USC nie zaznali nigdy Miłości?
Czy ja żyjąc w konkubinacie nie kocham lub kochana nie jestem?
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Ostatnio zmieniany: 2015/03/24 10:04 przez szekla.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Antea

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2015/03/24 10:28 #22

  • Croydana
  • Croydana Avatar
Witajcie
Ja Antea's słowa rozumiem w ten sposób , że utrzymanie miłości pomiędzy dwojgiem ludzi , czyli życie długi czas ze sobą, pod jednym dachem , gdzie po jakiś latach wkrada się monotonia , nuda jest bardzo trudne. Uważam, że danie sobie przysięgi, że jest się na dobre i na złe w kościele lub Usc z pewnością powoduje, że tak szybko się ludzie nie rozstają, że bardziej analizują tą decyzję.
Zatem Ślubowanie drugiej osobie wyzwala poczucie odpowiedzialności za rodzinę, podziękowanie za spędzone lata. I np. pomimo kryzysu w małżeństwie , nie pozwala na szybkie rozstanie. Wymusza jakoby głęboką analizę . Nie wiem , czy gdybym nie była w małżeństwie, gdybym nie przysięgała , byłabym jeszcze dzisiaj z moim mężem .......
Uczucie jakim darzyłam męża 10 lat temu jest zupełnie inne niż teraz. Teraz ja jestem inna osobą i mam inne priorytety. Jestem mocniejsza. Mąż mi pomógł wyjść mi z nałogu, dał z siebie wszystko, aby mi pomoć i jestem Mu za to bardzo wdzięczna. Ale w chwili obecnej na nowo budujemy nasz związek, zaczynamy praktycznie od zera. Czy okaże się, że będziemy razem.... Nie wiem
Wiem tylko, że gdyby nie przysięga w Usc , jest duże prawdopodobieństwo, że w obecnych okolicznościach, nas by już ńie było. A tak czas pokaże.......
Pozdrawiam
.........
Agnieszka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2015/03/24 10:55 #23

  • Croydana
  • Croydana Avatar
Dodam jeszcze , że mąż jest osobą bardzo wartościową , to inteligentny, mądry mężczyzna , ze swoimi pasjami . Tylko czy w chwili obecnej to dla mnie wystarczające. Jesteśmy całkowicie innymi ludźmi , z innymi temperamentami, z innymi pasjami. Ja uwielbiam i kocham przyrodę , uwielbiam wycieczki, a On nie. Od kwietnia mamy spędzać ze sobą niedziele , bo przez 4 lata zawsze w weekendy pracował) i wówczas rownież zobaczymy jak wykorzystamy ten wspólny czas. Czy będziemy się umieli sobą cieszyć, czy to będzie coś miłego , czy znowu każdy zamknie sie w swoim świecie .Ale w chwili obecnej na nowo budujemy nasz związek, zaczynamy praktycznie od zera.
Zreszta z tego co pamiętam , Romanie Ty rownież stoczyłeś wielką batalię z uczuciami. Miałeś huśtawki nastrojow i podjęcie decyzji wymagało od Was dogłębnego analizowania Waszego życia , przeanalizowania wszystkiego po 1000-siąc razy. Napisz proszę, czy fakt, że byłeś po ślubie , spowolnił podjęcie decyzji o rozstaniu?
Pozdrawiam
.........
Agnieszka
Ostatnio zmieniany: 2015/03/24 10:59 przez Croydana.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2015/03/24 13:37 #24

  • maciejski
  • maciejski Avatar
zastanawiam się Agnieszka, czy istnieje alkoholik który NIE STOCZYŁ BATALII Z UCZUCIAMI(chyba nie.).. zarówno w czynnym nałogu, jak i potem - w trakcie trzeźwienia.
alkoholizm to choroba CUD-u..
pozdrawiam
nawet ja byłem o krok. i udało mi się zabić tą pierwszą miłość. kompletnie. a teraz - jak sama zauważyłaś - jest inaczej.
pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2015/03/25 08:44 #25

  • Grzechu
  • Grzechu Avatar
Romek, trzymam, idziesz z mocą. Te nasze uczucia... wykręcone jak stare szmaty, z lewa na prawo przepatrzone, przejedzone, przegryzione. Taką mamy naturę, my, z takich for, jak to, że badamy nasze uczucia i przyglądamy się im, podczas gdy inni tylko "czują". Wiemy więcej, wiemy mniej?

to, co opisuje Croydana wydaje mi się najstraszniejsze w życiu ludzi w podobnej sytuacji, choć, jak się okazuje, dość powszechne. Że w związkach jeden drugiego niesie, pomaga, wyciąga za uszy i kiedy oboje są na brzegu, to ten, któremu pomagano, chce odejść. Nie potrafi już być. Mimo tego, że wie ile dla niego zrobiono i poświęcono. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego to nie umacnia tylko niszczy? A może ja złe słowa dobieram? W każdym razie nie po raz pierwszy się z tym spotykam i budzi to we mnie smutek. Bez oceniania, bo wiem, że uczuć się nie wymyśla.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2015/03/25 08:47 #26

  • Antea
  • Antea Avatar
KOchani @};- prawda jest taka że do miłości i wolności nie mozna nikogo zmusić. Koniec i kropka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2015/03/25 09:31 #27

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18437
  • Otrzymane podziękowania: 29295
Zadumałam się Agnieszko nad tym co napisałaś i tak sobie analizuję swój związek, ten bez ślubowania, bez obietnic, który już jakiś czas trwa.
Związek burzliwych i słonecznych dni, wegetacji i dosytu, czułych rozmów i awantur.....przetrwał do dziś.
To prawda, że 10 lat temu kochałam inaczej niż teraz. Dochodziła fascynacja, oczarowanie.... Dziś też Go kocham i choc szara codzienność czasem wprowadza zwątpienie i pojawiały się myśli o rozstaniu, to te myśli były poddane głębokiej analizie. Rozpatrywany był każdy szczegół jaki w danym momencie mogłam dostrzec. Wszystkie ZA i PRZECIW.

Przeżyliśmy ze sobą bardzo dużo wzlotów i upadków. Bywało tak, że woleliśmy pisać niż rozmawiać. Czasem milczeliśmy wtuleni. Latające talerze też były.
Jednak bardzo dużo sobie zawdzięczamy. Przeżycia wzmocniły Nasz związek i niech tak już pozostanie na wieki.

Pisze o tym, gdyż myślę, że do tego trzeba dwojga, żeby się wspierać i szanować.
Nam się udało spotkac na tym świecie i być do teraz. To tak jakby nieme śluby.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Ostatnio zmieniany: 2015/03/25 09:31 przez szekla.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): aga66, maciejski, Lona, Croydana

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2015/03/25 10:16 #28

  • maciejski
  • maciejski Avatar
Ładnie to Emilko napisałaś.
ja nie umiałbym tak. ja u siebie wiem, że tam gdzie zaczyna się wsparcie opieka i oddanie tam kończę się ja. aby to dobrze zrozumieć, musiałbym to porównać do matki i dziecka i Jej bezinteresownej miłości która potrafi zmienić tą czułą matkę w największe krwiożercze zwierzę aby bronić swojego dziecka. zębami za szyję. tam kończy się miłość, matka, a jest jakiś taki instynkt.
i ja tak mam w odczuciu do Niej i moich dzieci. jakaś taka właśnie niezobowiązująca bezgraniczność na poziomie rdzenia czuciowego.
bo taka nasza rola. dbać o stado. nie pozwolić utonąć.
oczywiście są wyjątki - np. ja pijący. ale myślę , że nie muszę Ci (tu) tego tłumaczyć. i są zasłony które szczelnie to mogą odgrodzić. ale to już odemnie i od Niej zależy jak bardzo będziemy się odgradzać.
jak patrzę - związki z goowna wyciągane wzajemnie uchwytem za rękę są mocniejsze i wartościowsze. wiadomo gdzie i nakogo i kiedy można liczyć. poczucie tego wsparcia i czasami jednak złudnego bezpieczeństwa są bezcenne. nie mówiąc już o (do)wartościowaniu siebie nawzajem.
ot tak mniej więcej.
pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2015/03/25 12:04 #29

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 5308
  • Otrzymane podziękowania: 9769
moim zdaniem nie ma dwóch takich samych związków - więc nie da się wyciągnąć jakichś generalnych wniosków.
Uważam, że to, czy ludzie ze sobą są dalej, czy nie zależy od ich obojga i od tego czego szukają w związku, dlaczego związli się z alkoholikiem.... Jeśli jedno niosło bo potrzebowało w taki sposób istnieć w związku, to po rozstaniu nie będzie potrafiło być z tym człowiekiem, który był niesiony. Bo ten człowiek wytrzeźwiał, zobaczył świat i ma swoje plany i swoje wizje. Jeśli osoba, która niosła cieszy się z tego - będą razem, ale jeśli upuszczenie ciężaru powoduje też powstanie pustki, trudności w sobie - szans na związek jest mało.
Ja tak to widzę jak patrzę na moich przyjaciół, co kiedyś pili, a od lat nie robią tego i rozpadły im się związki.
Przysięga w moim odczuciu niewiele tu zmienia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Croydana

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2015/03/25 12:45 #30

  • samp00
  • samp00 Avatar
Moje I-sze małżeństwo rozpadło się właściwie z dnia na dzień (chociaż rozkład trwał jakis czas).

Zanim napisze wiecej, chce zaznaczyć, że wtedy i Ona i Ja pilismy....na dzisiaj OPna dalej pije...ja nie...

Była żona przez rok jeździła do niemiec żeby.............. no własnie zeby co...skoro już po 2 m-cach było widać, że pieniędzy z tego nie będzie.....

I z dnia na dzień zostawiła mnie z 3 letnim dzieckiem......po priostu pojechała i zadzwoniła, ze już nie ma zamiaru wracać ani do mnie ani do dziecka...
Później naturalna kolej rzeczy : przyznanie mi praw do opieki nad dzieckiem, rozwód, podział majatku wspólnego........

A byliśmy ..."po przysiędze w kościele..."

Tak więc zgodzę się bea34, że przysiega niewiele tu zmienia lub nawet nic nie zmienia...

Natomiast bardzo komplikuje od strony formalno-papierowej wszystkie sprawy związane z rozstaniem się 2 osób......
a jak jeszcze jest lub są dzieci to .......ło Matko Boska..... same komplikejszen..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2015/03/25 17:06 #31

  • Croydana
  • Croydana Avatar
Witajcie
Dobrze, że mnie nie oceniacie , tylko staracie podzielić się własnym doświadczeniem. Każde małżeństwo ma swoje kryzysy. Ja o tym w końcu napisałam nie zważając , czy zostanę tutaj potępiona, zrozumiana.
Prawda jest taka, że w krótkim okresie trzeźwienia, zachodzi mnośtwo zmian w moim mózgu. Jesli do tego wszystkiego dojdą jakieś emocje, to wówczas można sie dobrze zapętlić w swoich rozmyślaniach , w swoich uczuciach.
Wydaje mi się , że moja niepewność dotyczyła strachu związanego z naszą przyszłością czy napewno damy radę, czy przypadkiem znowu nie zawiodę, z iluzjami ze świata zewnetrznego . Bo moje życie to tu i teraz , a nie co by było gdyby. Wiem, że może każdy z Was to wiedział , ale ja dopiero po ciężkim boju z samą sobą to sobie powoli uświadamiam.
Małymi krokami znowu z mężem budujemy nasz związek na nowo. To co dla mnie njaważniejsze to miłość i wzajemna więź emocjonalna . Bo wiecie , ja chcę żyć teraz pełną parą, brać życie garściami i znam siebie, że tylko bliska więź emocjonalna z mężęm pozwoli mi tego dokonać i stąd tyle starchu i obaw.
Nie chcę zmarnować ani jednego dnia :)
Będę walczyć
Pozdrawiam Was wszystkich i bardzo dziękuję za wsparcie, za Wasze przemyślenia i doświadczenia, w końcu za Waszą otwartość
......
Agnieszka
Ostatnio zmieniany: 2015/03/25 17:15 przez Croydana.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2015/03/25 18:10 #32

  • Eloyze
  • Eloyze Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2123
  • Otrzymane podziękowania: 5257
Chciałam odejść jeszcze kilka miesięcy temu.Pełna gniewu,żalu, pretensji nie chciałam już być z kimś kto notorycznie zabierał mi poczucie bezpieczeństwa...Bardzo chciałam już być sama bo do siebie miałam zaufanie mimo,że uciekłam w alkohol.Decyzja o leczeniu i cała desperacja w trzeźwieniu utwierdziła mnie tylko w tym,że powinnam się rozejść.
Inne myślenie pojawiło się u mnie gdy znalazłam się w lepszej kondycji psychicznej,gdy "zelżały" głody.Raz jeszcze spróbowałam przeanalizować swoje życie,czas kiedy piłam i znalazłam coś ,jakby płomyk szansy na pozostanie w związku.Podjęłam kolejną próbę ustalenia zasad gdzie dostanę realną obietnicę poczucia bezpieczeństwa, którego tak bardzo mi brakło już wiele lat temu.Pośrednio osłabiło mnie w złym momencie życia kiedy to sięgnęłam po alkohol.Miałam żal do męża,że nie zauważył jak ginę z samotności i strachu o jutro i zaczynam pić.Ciężko było uwolnić się od tego uczucia.To pewnie przez to nie chciałam już z Nim żyć.Trudne emocje splatały się u mnie z początkami trzeźwienia szarpiąc mną i wpędzając w trudne stany.Dziś ,kiedy o tym myślę już wiem,że nie był to czas na takie decyzje.Powolna stabilizacja w emocjach dopuściła do głosu zdrowy rozsądek.Sielanki nie ma ale nie ma niedomówień i zapanowały wreszcie jakieś zasady wspólnego życia.Czy jakieś znaczenie ma dla mnie przysięga małżeńska? To było tak dawno...Inaczej wtedy rozumiałam słowo "razem". Każdy dzień wspólnego życia to jakaś obietnica, jakaś mała przysięga i tylko tu i teraz jest ważne czy jest nam razem po drodze.Tak ja to widzę - "dinozaur" zaprzysiężonego związku.Tereska @};-
Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty twojego życia. Nic bardziej prawdziwego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Croydana, sobasia

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2015/03/25 19:01 #33

  • 57laku
  • 57laku Avatar
:ymhug: :-* Agnieszko tak po ojcowsku,pięknie napisane/i wiem że nie tylko napisane/ @};- Jesteśmy z Tobą.Alkoholik Zygmunt /19 lipca z 35 letnim stażem/ @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2015/03/25 19:25 #34

  • Eloyze
  • Eloyze Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2123
  • Otrzymane podziękowania: 5257
No to u mnie jeszcze więcej bo 38 za kilka miesięcy. Kiedy to minęło??? Tereska @};-
Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty twojego życia. Nic bardziej prawdziwego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Croydana

fikcja bycia razem,bycia parą (????) 2015/03/26 07:56 #35

  • samp00
  • samp00 Avatar
Witaj Agnieszko. ~O)
Kim ja jestem, żeby Ciebie oceniać ....tym bardziej potępiać?
Kim ja jestem, żeby oceniać kogokolwiek.......nawet siebie....
Bo nawet w odniesieniu do siebie, nie wiem, czy robię dobrze....czy niedobrze. Czy kiedyś postepowałem dobrze ..... czy postepowałem niedobrze.
Kiedy postepowałem niedobrze, robiłem, mówiłem złe rzeczy - to doskonale wiem kiedy i jakie..
Natomiast kiedy robiłem, mówiłem rzeczy dobre .......nie wiem. bo rodzi sie pytanie : dobre dla kogo ?

dla mnie ? ....... dla dzieciaczków ?.... jesli dla dzieciaczków, to kolejne pytanie : dla całej trójki, czy tylko dla Dominiki...a moze dla Zosi .....a może dla Karolka....

Kiedyś oceniałem ....... ale tak naprawde to nie była obiektywna ocena, to była ocena innych ludzi poprzez pryzmat mnie.....
Czasami prześmiewcza oceną czy sarkazmem w odniesieniu do czynów innych ludzi próbowałem przykryć lub zminimalizować swoje wady, przywary...

Dzisiaj staram sie nie oceniać, nie doradzać......ale zostały stare nawyki...
Niekiedy, nawet na Tym Forum moje przemyślenia, moje odpowiedzi ocierają sie o ocene, czy wręcz zabrzmia jak ocena.....

Ale staram sie to wyłapywać, zmieniać...jak juz nie zdąże zmienić to przeprosić....
Bo moją rolą na Tym forum na pewno nie jest ocena Innych Ludzi...
Ostatnio zmieniany: 2015/03/26 07:57 przez samp00.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3