Dokonałeś(łaś) już rejestracji na portalu? Zapoznałeś(łaś) się z regulaminem? Regulamin forum
Teraz możesz wybrać odpowiedni dla siebie dział. Zapraszamy do naszego grona na forum. Zakładasz w wybranym przez siebie dziale swój temat i możesz się z nami przywitać
i dzielić się swoim doświadczeniem. Przekonaj się jakie to proste - czekamy na Ciebie. Jeżeli zdarzy Ci się, że rozpoczniesz temat w nieodpowiednim dziale, nie martw się, administracja pomoże Ci go przenieść w odpowiednie miejsce.
Uwaga! Jeden użytkownik = jeden osobisty wątek w danym dziale.
Witajcie postanowiłem założyć nowy wątek o Historii AA .Na początek o Modlitwie o pogodę ducha.Zapraszam do dzielenia się informacjami .
❇️ SKĄD MODLITWA O POGODĘ DUCHA WZIĘŁA SIĘ W AA?
🔷 Wycinek, z którego AA wzięło modlitwę o pogodę ducha - New York Herald Tribune.
Egzemplarz Modlitwy o pogodę ducha, który dotarł do biura AA w Nowym Jorku pod koniec maja lub na początku czerwca 1941 r., znajdował się na wycinku z gazety, będącym częścią nekrologu, i brzmiał następująco:
`
✝️ Matce
— Boże, daj mi spokój, aby zaakceptować rzeczy, których nie mogę zmienić, odwagę, aby zmienić to, co mogę i mądrość, aby poznać różnicę.
- Żegnaj ✝️
🔷 Oryginalny artykuł w gazecie został wreszcie odnaleziony w archiwach AA. Oznakowanie informuje, że:
„Zastępcza archiwistka Stephanie Gellis (bezalkoholowa) zgłosiła się na ochotnika do przeszukania stosów gazet w Nowojorskiej Bibliotece Publicznej i znalazła to! Modlitwa pojawiła się 28 maja 1941 r. w sekcji ogłoszeń publicznych gazety New York Herald-Tribune” w dziale „NEKROLOGI”.
✏️ MODLITWA O POGODĘ DUCHA
Ruth Hock otrzymuje wycinek z gazety z modlitwą Serenity Prayer, która została wydrukowana w nekrologu w New York Herald Tribune w czerwcu 1941 roku. Ruth i wielu członków AA w Nowym Jorku i innych miejscach natychmiast odczuwają związek tej modlitwy z zasadami AA. Wkrótce modlitwa zostanie wydrukowana na kartach i będzie rozdawana członkom AA na całym świecie. Od tego czasu modlitwa stała się centralną częścią AA, słyszaną na spotkaniach na całym świecie.
🔺 Autorem modlitwy jest znany teolog protestancki dr Reinhold Niebuhr. Wydana została w latach 30. XX wieku 🔺
Info z ,, Wielka księga ożywa ,,
Z iluzji świata
Wojtek
„Ówcześni uczestnicy AA nie uważali mityngów za czynnik niezbędny do zachowania trzeźwości. Były one po prostu pożądane. Za to poranne skupienie i modlitwa były do tego konieczne."
✅ (Dr Bob i dobrzy weterani", str. 149)
"... my nie opowiadaliśmy wtedy na mityngach o naszym piciu. Nie było takiej potrzeby. Sponsor i Doktor Bob znali wszystkie szczegóły. Szczerze mówiąc, uważaliśmy, że to wyłącznie nasza sprawa. Poza tym umieliśmy już przecież pić. Za to osiągnięcia i utrzymania trzeźwości musieliśmy się dopiero nauczyć”.
✅ („Doktor Bob i dobrzy weterani”, str. 238)
Info z ,, Wielka księga ożywa ,,
Z iluzji świata
Wojtek
To mnie trochę odrzuca od AA. Te "boże", modlitwy. Szkoda, że nie ma to formuły kompletnie neutralnej, bez wtrącania tu bogów wszelkiej maści.
To mnie trochę odrzuca od AA. Te "boże", modlitwy.
Abyśmy się dobrze zrozumieli to już na początku ostrzegam bo potem może nie być okazji. Zostawiliśmy po konsultacjach ten wątek, ale nie ma w nim miejsca na jakiekolwiek dyskusje odnośnie tego co się w samym AA podoba bądź nie. Ruch AA pomógł wielu osobom wyjść z uzależnienia i za to mu chwała. Jedni widzą w nim fenomen, inni niekoniecznie. Niezaprzeczalne jest jednak to, że dzięki programowi, krokom daje jedną z dróg aby wyjść na prostą.
Sam szedłem inną ścieżką zdrowienia, ale każdy wybiera swoją. Ważne by dojść do celu.
Pozdrawiam, Kuba
To mnie trochę odrzuca od AA. Te "boże", modlitwy. Szkoda, że nie ma to formuły kompletnie neutralnej, bez wtrącania tu bogów wszelkiej maści.
Tu nie chodzi o Boga jako religia tylko siłę wyższą od nas samych ,, Bóg jak kolejek go pojmujemy,,
A czy nakazy zakazy przez terapeutów czy lekarzy też Ciebie odrzucają ?
Ps. Przecież Nikt Ci nie narzuca ani nie każe w to wchodzić każdy szuka sobie właściwej drogi dla siebie .Pozdrawiam życzę właściwych wyborów.
Mnie co nie pasuje zostawiam i nie wchodzę nawet w relacje The End.
Z iluzji świata
Wojtek
To mnie trochę odrzuca od AA. Te "boże", modlitwy.
Abyśmy się dobrze zrozumieli to już na początku ostrzegam bo potem może nie być okazji. Zostawiliśmy po konsultacjach ten wątek, ale nie ma w nim miejsca na jakiekolwiek dyskusje odnośnie tego co się w samym AA podoba bądź nie. Ruch AA pomógł wielu osobom wyjść z uzależnienia i za to mu chwała. Jedni widzą w nim fenomen, inni niekoniecznie. Niezaprzeczalne jest jednak to, że dzięki programowi, krokom daje jedną z dróg aby wyjść na prostą.
Sam szedłem inną ścieżką zdrowienia, ale każdy wybiera swoją. Ważne by dojść do celu.
Pozdrawiam, Kuba
Dziękuje Ci za Zrozumienie tematu i tego wątku.Pozdrawiam
Z iluzji świata
Wojtek
Szkoda, że nie ma to formuły kompletnie neutralnej, bez wtrącania tu bogów wszelkiej maści.
Na pewno nie ma?
https://aawaa.p/ tu możesz zajrzeć, może forma mitingów dla ateistów i agnostyków Ci podpasuje
Mogę być tam, gdzie Ty, do końca moich dni,
Mogę być kimś, będąc jednocześnie sobą.
Albo pić od rana Wyborową, bić matkę,
mieć jako dom klatkę schodową.
Mogę skończyć się i nie jestem zdziwiony.
Mogę wszystko, to ma dwie strony.
WWO - Mogę wszystko
Ciekawy wątek. Znam stronę na facebooku "Wielka Księga ożywa", z której korzystasz. Postaram się od czasu do czasu coś wrzucić z innych źródeł.
„Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty nazwiesz to losem." Carl Gustaw Jung
Ciekawy wątek. Znam stronę na facebooku "Wielka Księga ożywa", z której korzystasz. Postaram się od czasu do czasu coś wrzucić z innych źródeł.
Witaj trochę Historii nie zaszkodzi ,a może pomóc, w końcu po co się ciągle parzyć, jak można korzystać z doświadczeń innych którzy się już sparzyli. pozdrawiam 🌹
Z iluzji świata
Wojtek
Trochę jeszcze o Modlitwie o Pogodę Ducha kto w końcu ją napisał i pełna treść
Cytuję:
🔺 jakoby Modlitwę napisał Marek Aureliusz w 170 roku n.e. 😂, jeszcze jeden post dzisiaj przypomnę.
Przypomnę też, że wiedza leży o jedno zapytanie w Google.
Wiem, nikt tego nie uczy,. Każdy może. Trzeba tylko chcieć. 🔺
❇️ MODLITWA O POGODĘ DUCHA
- modlitwa, której autorem jest amerykański teolog Reinhold Niebuhr. Powszechnie używana przez grupy Anonimowych Alkoholików i inne grupy samopomocowe dla osób uzależnionych, korzystające z Programu dwunastu kroków. Została opublikowana na początku lat 30. XX wieku.
🔹 Boże,
użycz mi pogody ducha,
abym godził się z tym,
czego nie mogę zmienić.
Odwagi, abym zmieniał to,
co mogę zmienić.
I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.
Pozwól mi co dzień
żyć tylko jednym dniem
i czerpać radość z chwili, która trwa;
i w trudnych doświadczeniach losu ujrzeć
drogę wiodącą do spokoju;
i przyjąć – jak Ty to uczyniłeś
- ten grzeszny świat takim, jakim on naprawdę jest,
a nie takim jak ja chciałbym go widzieć;
i ufać, że jeśli posłusznie poddam się Twojej woli,
to wszystko będzie jak należy.
Tak bym w tym życiu osiągnął umiarkowane szczęście,
a w życiu przyszłym, u Twego boku, na wieki posiadł szczęśliwość nieskończoną.
Info z ,, Wielka księga ożywa ,,
Z iluzji świata
Wojtek
Rozważania o wyzdrowieniu
– Lata trzydzieste, czterdzieste i pięćdziesiąte dwudziestego wieku. Alkoholizm nie był chorobą, więc i nijak się go nie leczyło. W szpitalu Townsa Billowi dawano XXX (obecna i poprawna nazwa to XXX ) na uspokojenie i XXX na obniżenie poziomu kwasów żołądkowych. To nie jest leczenie alkoholizmu. Nie jest też lekarstwem na alkoholizm kiszona kapusta, pomidory i melasa lub syrop klonowy, ordynowane alkoholikom przez doktora Boba. Jaki wybór mieli wtedy alkoholicy? Albo AA, co oznaczało Program w jego ówczesnej formie albo śmierć.
Z iluzji świata
Wojtek
Czesławie, przypomnę, że na forum nie używamy nazw leków.
Mogę być tam, gdzie Ty, do końca moich dni,
Mogę być kimś, będąc jednocześnie sobą.
Albo pić od rana Wyborową, bić matkę,
mieć jako dom klatkę schodową.
Mogę skończyć się i nie jestem zdziwiony.
Mogę wszystko, to ma dwie strony.
WWO - Mogę wszystko
W kąciku historycznym warto chyba odnotować, że w sobotę 24 stycznia minęła 55. rocznica śmierci Billa Wilsona, nazywanego Billem W. - współzałożyciela wspólnoty Anonimowych Alkoholików. O jego życiu i działalności opowiada film fabularny "Nazywam się Bill W.", film dokumentalny "Bill W.", jest też film fabularny o jego żonie Lois zatytułowany "Kiedy miłość to za mało". Wspólnota AA wydała dwie książki biograficzne o swoich współzałożycielach. Ta, która jest poświęcona Billowi, nosi tytuł "Przekaż dalej".
„Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty nazwiesz to losem." Carl Gustaw Jung
Lubię wracać do książki ,,Anonimowi Alkoholicy Wkraczają w Dojrzałość,,
Polecam.
Z iluzji świata
Wojtek
Rozdział V z WK i to mi w zupełności wystarczyło żeby zrozumieć jak się uwolnić.
JAK TO DZIAŁA?
Rzadko się zdarza, by doznał niepowodzenia ktoś,
kto postępuje zgodnie z naszym programem. Nie wra-
cają do zdrowia ludzie, którzy nie mogą lub nie chcą całko-
wicie poddać się temu prostemu programowi. Zazwyczaj są
to mężczyźni i kobiety, którzy z natury swojej nie są zdolni
do zachowania uczciwości wobec samych siebie. Istnieją ta-
cy nieszczęśnicy. To nie ich wina. Tacy się po prostu urodzi-
li. Z natury swej nie są zdolni pojąć, a tym bardziej rozwinąć,
sposobu postępowania, który wymaga bezwzględnej uczci-
wości. Ich szanse na powodzenie są znikome. Istnieją także
ludzie, których cierpienie wypływa z głębokich zaburzeń
emocjonalnych lub umysłowych, ale wielu z nich wraca do
zdrowia, jeśli tylko zdobędą się na uczciwość wobec siebie.
Historie naszych zmagań opublikowane w tej książce uka-
zują - w ogólnych zarysach - kim byliśmy, co się z nami sta-
ło i jacy jesteśmy obecnie.
Jeżeli czytelnik tej książki poweźmie decyzję, że pragnie
tego co my w AA posiadamy, i że gotów jest uczynić
wszystko, aby ów cel osiągnąć, wtedy jest już przygotowany
do postawienia pierwszych kroków.
Przy stawianiu niektórych z nich towarzyszyło nam waha-
nie. Sądziliśmy, że potrafimy znaleźć łatwiejszą, łagodniej-
szą drogę. Ale nie potrafiliśmy. Pozostaje nam zatem prosić
was - bądźcie nieustraszeni i gorliwi od samego początku.
Niektórzy z nas przez jakiś czas bezskutecznie usiłowali
trzymać się starych przekonań. Musieliśmy pozbyć się ich
całkowicie. Pamiętajmy przy tym, że mamy do czynienia
z alkoholem, wrogiem podstępnym, potężnym i przebie-
głym. Nie jesteśmy w stanie walczyć z nim sami, bez dodat-
kowej pomocy. Ale na szczęście jest Ktoś potężniejszy pod
każdym względem, posiadający wszystkie potrzebne zasoby
sił. Tym Kimś jest Bóg. Obyś znalazł Go teraz..
Ps. Bóg jak kolwiek go pojmujemy ,, rozumiemy,,
Z iluzji świata
Wojtek
Problematyczna mądrość AA
Z iluzji świata
Wojtek
O pionierach AA z bloga,,Meszuge,, cytuje:
Z iluzji świata
Wojtek
Sponsorzy i sponsorowanie
Znajomy z AA opowiedział mi, że gdzieś w Internecie znalazł ciekawą dyskusję na temat skuteczności sponsorowania, a w niej stwierdzenie dwóch czy trzech osób, że alkoholik, który o tej skuteczności wspomniał, nie ma pojęcia o sponsorowaniu, nic nie wie o AA i Programie.
Przyznam, że mocno mnie to zaskoczyło, bo wygląda na to, że nikt w AA (a zwłaszcza doktor Bob) nie wie nic o sponsorowaniu, i Programie, a znają się i wiedzą wszystko najlepiej na ten temat tylko ci dyskutanci. Można coś takiego skwitować krótko, że tak właśnie wygląda PLAA, albo że alkoholizm to poważna choroba psychiczna, po prostu.
We Wspólnocie AA – to już poważnie – wiadomo, że służba sponsora, jak każda inna, może być pełniona lepiej lub gorzej, bardziej lub mniej skutecznie. Jej efekty też mogą być bardzo różne.
Pewne dane wskazują też, że doktor Bob był skuteczniejszym sponsorem. Nie ma żadnych wątpliwości, że przez pierwsze lata AA rozwijało się szybciej w Akron niż w Nowym Jorku – niektórzy przypisywali to powodzenie silnemu przywództwu doktora Boba [Przekaż dalej”].
Dotąd nie wpadło mi do głowy, że potrzebne może być tłumaczenie, jaki sponsor jest skuteczny, a jaki nie bardzo lub wcale. No to proszę bardzo:
- a) sponsor skuteczny – dwudziestu podopiecznych, osiemnastu z nich ma obecnie przynajmniej 10 lat abstynencji i poukładane życie; dwóch wróciło do picia.
- b) sponsor nieskuteczny: dwudziestu podopiecznych, jeden z nich ma obecnie trzy lata abstynencji, jeden ma rok, ale pozostali wracali do picia już po kilku miesiącach.
To naprawdę nie jest takie trudne, zwłaszcza w dłuższych odstępach czasu.
Oczywiście może się zdarzyć, że sponsor raz czy drugi, a nawet trzeci, trafi na podopiecznego typu „to nie jego wina, taki się po prostu urodził”. Jednak nie uwierzę, że miał takiego dziwnego pecha i trafiał latami tylko na dziesiątki takich nieszczęśników. W takiej lub podobnej sytuacji chyba uczciwiej byłoby zastanowić się z kimś trzeźwym, czy każdy musi być sponsorem, czy każdy do tego się nadaje.
Druga bardzo ważna kwestia: co konkretnie sponsor przekazuje podopiecznemu? Czy jest to AA-owski Program działania, zbudowany na doświadczeniach alkoholików zawartych w literaturze AA, czy może jakiś program modlitewno-powierzalny, a coś takiego pojawiło się w Polsce stosunkowo niedawno, wraz z sekciarskimi nurtami i szkołami sponsorowania.
Z moich obserwacji wynika, że obecnie w Polsce działają w ramach AA dwie szkoły sekciarskiego sponsorowania. Może już jest ich więcej, a tylko ja nie jestem na bieżąco. Ważną cechą wspólną tych sekt jest przekonanie, że to nie ja, to ktoś inny, odpowiada za to, co i jak robię, jak się zachowuję, jak postępuję. Rozumiem to i znam. W okresie najbardziej destrukcyjnego picia też starałem się unikać odpowiedzialności i/lub przerzucać ją na kogoś innego. Tyle że później wytrzeźwiałem i wreszcie zacząłem, jak normalny, dorosły człowiek, brać odpowiedzialność za siebie na siebie.
Alkoholicy trzeźwi mają przekonania zbudowane na wiedzy i doświadczeniu. Alkoholicy nietrzeźwi mają przekonania zamiast wiedzy i doświadczenia. Zapewne to drugie jest łatwiejsze, nic nie trzeba czytać, poznawać, rozumieć. Tyle, że się taki człowiek ośmiesza, twierdząc, że Kroki nie poddają się elastycznej interpretacji, lub że skuteczność nie dotyczy służb w AA, a zwłaszcza sponsorowania.
Do AA trafiają ludzie mocno potłuczeni przez życie i picie. Ich pomysły nie wypaliły, przegrywają na każdej linii, bo nie tylko z alkoholem. Nie wiedzą, co dalej ze sobą zrobić. Są zdeterminowani i gotowi przyjąć nawet te rozwiązania i rady, które wydają im się dziwaczne. To stan, w którym bardzo łatwo ich wykorzystać i to nie tylko seksualnie lub finansowo. Dlatego wszystkim nowym sugeruję wielką ostrożność wobec osób w AA, które twierdzą, że za ich zachowanie odpowiada ich sponsor albo sponsor ich sponsora, albo Bóg, albo treść książki, czy cokolwiek, ale nie oni sami. Alkoholik, który panicznie boi się odpowiedzialności za swoje działania i tej odpowiedzialności unika, nie jest godny zaufania. Nie jest też trzeźwy – moim zdaniem. A że wyraźnie nie ufa też Bogu, to chyba oczywiste.
I tylko w jednym różnicie się od Boga – Bóg wie wszystko, a wy wszystko wiecie lepiej [Erich Maria Remarque]
Autor: Blog Meszuge.
Z iluzji świata
Wojtek
Rozdział III
Wielka Księga. (WK)
Więcej NA TEMAT ALKOHOLIZMU
WĘKSZOŚĆ z nas nie chce przyznać się do alkoholi-
zmu. Nikt nie lubi myśleć, że fizycznie i umysłowo
różni się od innych. Nic dziwnego zatem, że nasze pijackie
kariery charakteryzują się niezliczonymi próbami dowie-
dzenia tego, że potrafimy pić tak jak inni. Towarzysząca
nam uparta myśl, że jakoś, kiedyś będziemy w stanie jednak
kontrolować picie alkoholu jest czymś w rodzaju manii każ-
dego alkoholika. Upór, z jakim podtrzymujemy w sobie tę
myśl jest zadziwiający. Prowadzi on wielu z nas do szaleń-
stwa albo do śmierci.
Pierwszy krok na drodze do zdrowienia, to dojście do sta-
nu, kiedy musimy przede wszystkim upewnić się i przeko-
nać samych siebie, że jesteśmy alkoholikami. Musimy po-
zbyć się złudnej wiary, że jesteśmy tacy sami jak inni. My,
alkoholicy, zarówno mężczyźni, jak i kobiety, jesteśmy
ludźmi, którzy utracili możność kontroli nad swoim piciem
alkoholu. Wiemy, że żaden alkoholik NIGDY nie odzyska
tej kontroli. Każdy z nas w różnych okresach czuł, że zaczy-
na budować w sobie umiejętność samokontroli. Są to jednak
zazwyczaj krótkie epizody. Po nich nieuchronnie następuje
stan tym większej utraty panowania nad sytuacją, co prowa-
dzi do pożałowania godnej i niewyobrażalnej demoralizacji.
Przekonaliśmy się, że nasza choroba rozwija się. Z biegiem
czasu nasz stan pogarsza się, nigdy zaś odwrotnie.
Z iluzji świata
Wojtek
Wybory Rezygnację i Strach
Rezygnując z wyboru z niczego nie rezygnujesz – zastanawiałem się dłuższą chwilę, czemu zdanie to stwarza wielu ludziom poważny kłopot. Bo podobno stwarza. Dziwne to, zwłaszcza w naszym, alkoholowym, środowisku.
Przeciwieństwem wolnego wyboru jest wybór zniewolony, wymuszony, ograniczony. Jeśli w sklepie mam ochotę ukraść kilka baterii, ale ochroniarz łazi za mną krok w krok, jakby nabrał jakichś podejrzeń, to ostatecznie w tych warunkach rezygnuję z kradzieży, ale czy to był mój wolny wybór? Jeśli Ziutka nie znoszę tak bardzo, że chętnie dałbym mu w mordę, ale boję się, że mi odda, to czy z zemsty zrezygnowałem w wyniku wolnego wyboru?
Zniewolonym można być w związku z brakiem wiedzy, wyobraźni, świadomości, w wyniku ograniczeń nałożonych przez własne przekonania i nawyki, i wiele innych, ale w tej chwili interesuje mnie, głównie i przede wszystkim, cwaniactwo i strach.
Może nie zawsze, ale w sumie jednak dość często, wybór (mniej lub bardziej wolny) wiąże się z rezygnacją. A co dzieje się, gdy nie chcę albo boję się z czegoś zrezygnować?
W środowisku niepijących alkoholików najbardziej znaną, największą, manifestacją tego typu jest określenie „zdrowiejący”. Ani chory, ani zdrowy. Prezenty, gratulacje, wyrazy uznania przyjmuje za coraz dłuższą abstynencję, ale jednocześnie dla swoich nagannych postaw, zachowań, decyzji, wyborów itd., ma nieustannie usprawiedliwienie w postaci choroby. Alkoholicy często nie chcą rezygnować z jednego lub drugiego, więc swój nieokreślony i niejasny stan utrzymują latami, w nieskończoność. Powiedzenie o sobie jasno i jednoznacznie: „wytrzeźwiałem”, byłoby właśnie wyborem, który wymagałby pewnej rezygnacji.
Trzeźwość wiąże się nierozerwalnie ze zdolnością dokonywania wyborów i przyjmowania odpowiedzialności za nie. (sic!)
,,Blog Meszuge,,
Z iluzji świata
Wojtek
Polecam dobrą książkę można ją zamówić w Empiku ,, Zdrowa Dawka DOSE,, autor TJ POWER Neuronaukowiec. Nazwa D dopaminy. O oksytocyny. S serotoniny. E endorfin. Bardzo fajnie napisana nie językiem medycznym ale dla każdego zrozumianym praktycznie wszystko co potrzeba łącznie z ćwiczeniami. Ps. W zdrowym ciele zdrowy duch mam lekturę na wyjazd .
Z iluzji świata
Wojtek
Rozdział III
Wielka Księga. (WK)
Więcej NA TEMAT ALKOHOLIZMU
Historia Freda mówi sama za siebie. Jesteśmy przekonani,
że może ona pomóc w zmianie sposobu myślenia innym, po-
dobnym do niego alkoholikom. Bowiem większość alkoho-
lików musi nieźle się poturbować, zanim zdecyduje się na
podjęcie próby rozwiązania swego problemu.
Wielu lekarzy i psychiatrów zgadza się z rezultatami na-
szych doświadczeń. Jeden z nich, pracujący w szpitalu
o światowej sławie, oświadczył niedawno: "To, co mówicie
na temat kompletnej bezradności przeciętnego alkoholika
jest, moim zdaniem, całkowicie słuszne. Jeśli chodzi o histo-
rie dwóch z was, które słyszałem, to nie mam najmniejszych
wątpliwości, że obydwaj byli swego czasu w stanie absolut-
nie beznadziejnym. Gdyby ludzie w takim stanie zgłosili się
do mojego szpitala nie przyjąłbym ich, nawet gdybym mógł.
Na widok ludzi takich jak wy, serce mi się kraje. Chociaż nie
jestem człowiekiem religijnym, mam głęboki szacunek dla
waszego duchowego podejścia do przypadków alkoholi-
zmu. Dla wielu przypadków ludzkich inne rozwiązanie do-
prawdy nie istnieje". Powtórzmy raz jeszcze: alkoholik nie-
kiedy nie posiada wystarczająco skutecznej obrony psy-
chicznej przed pierwszym kieliszkiem. Oprócz bardzo rzad-
kich przypadków ani on sam, ani z pomocą innego człowie-
ka, nie jest w stanie obronić się przed chęcią wypicia. Owa
obrona musi nadejść od Siły Wyższej
Z iluzji świata
Wojtek
Nie żebym się czepiał,bo jestem AA niepijącym ale WK i program w niej zawarty jest dla mnie fundamentem a przerabianie i zmienianie pod siebie jakoś mnie nie przekonuje oczywiście mogę wybrać lub zrezygnować z niektórych rzeczy które mi nie pasują ale cel jest jeden zdrowa trzeźwość nie tylko dla mnie ale też środowiska z którym żyje. Tak po owocach ich poznacie wiara bez uczynków jest martwa. Ps. Oczywiście to nie reguła ale Alkoholik to takie cacuszko że na własne potrzeby zawsze coś wymyśli 🤔😀 👇👇👇
Program polskiego alkoholika
Z iluzji świata
Wojtek
Wydaje się, że zaszła zmiana
Z iluzji świata
Wojtek
Na mityngach uczę się życia?
Jedno z mityngowych zaklęć, które znam od pierwszego mityngu i czasem słyszę do dziś. Możliwe, że na początku sam je wygłaszałem w czasach bezmyślnego powtarzania „mityngowych mądrości”.
Wiktor Osiatyński napisał w jednej ze swoich książek, że u alkoholików typowy jest niedobór pewnych umiejętności życiowych i społecznych, czy jakoś tak, podobnie. Do dziś pamiętam, jak nieswojo i smutno mi się zrobiło, kiedy zorientowałem się, że mnie to też dotyczy, choć miałem wtedy ponad czterdzieści lat.
O tych umiejętnościach życiowych raczej w ogóle nie ma co mówić, ale przez dłuższą chwilę naprawdę rozważałem możliwość poprawienie swoich umiejętności społecznych, to jest ulepszenia lub poprawienia relacji z innymi ludźmi. Szybko okazało się, że mityng AA nie jest do tego odpowiednim czasem i miejscem. Wręcz przeciwnie.
O setek lat znane jest na świecie powiedzenie qui tacet, consentire videtur – kto milczy, ten zdaje się zezwalać, lub prościej: milczenie oznacza zgodę. Oczywiście wiadomo, że nie oznacza jej w sensie formalno-prawnym, ale w codziennym życiu często można spotkać się z pytaniem lub zarzutem – skoro się nie zgadzałeś, to czemu nic nie powiedziałeś?
Scenariusze mityngów AA zostały skonstruowane nie po to, żebym się czegoś nauczył, ale po to, żebym się bezpiecznie i dobrze czuł. Nikt nie może zwrócić mi uwagi, nawet jeśli bezczelnie kłamię lub plotę od rzeczy, skomentować mojej wypowiedzi ani jej przerwać (chyba, że ględzę za długo, ale i z tym bywa różnie). Nikt nie może ze mną i moimi kocopołami polemizować. Nawet dopytać mnie o nic nie wolno. Milczenie uczestników mityngu wydaje się oznaczać aprobatę dla tego, co mówię. Czy w tych warunkach mogę dowiedzieć się i zrozumieć, że nie mam racji, że się mylę, że moje kłamstwa zostały zdemaskowane? Jest jakaś szansa, że dowiem się, co i jak powinienem zrobić, jeśli nikomu nie wolno udzielić mi żadnej rady? Czy, wobec pozornej zgody uczestników, wpadnie mi do głowy, żeby korygować swoje przekonania? O absurdalnym zakazie używania „my” na wielu polskich mityngach w ogóle nie ma co wspominać.
Mityngi dały mi to, co mój sponsor lubi nazywać jednym z najważniejszych słów w Wielkiej Księdze – AA sprawiło, że w moim życiu pojawiło się słowo »my«. »Przyznaliśmy się, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu…«. Już dłużej nie musiałem być sam [WK z 2018 roku].
Podczas mityngów AA oduczam się (niestety) normalnych i naturalnych relacji z innymi ludźmi, ale... mityng AA nie jest okazją do nauki życia społecznego, nie taki jest przecież jego cel. Tu jednak dobrze byłoby uważać, żeby nie wylać dziecka z kąpielą. Czy w AA w ogóle nie da się doskonalić umiejętności społecznych? Ależ da się! W służbach poza moją grupą AA. Na przykład w Intergrupie, gdzie musiałem się uczyć współpracować dla wspólnego dobra z grupą ludzi, z których przynajmniej połowy w ogóle nie znałem, trzech nie lubiłem, dwóm nie ufałem, a jeden był moim przyjacielem (czyli dokładnie tak, jak to bywa w życiu w różnych grupach społecznych). Ale tutaj, w tych warunkach, mieliśmy działać i zrobić coś razem dla wspólnego dobra. Tak – MY razem.
Autor : Blog Meszuge.
czwartek, 17 lipca 2025
(sic)
Z iluzji świata
Wojtek
Nikt nie może ze mną i moimi kocopołami polemizować.
Polemizować może i nie, za to mogę powiedzieć, jakie jest moje podejście w sprawie, w której się wypowiedziałeś - wtedy może sam dojdziesz do wniosku, że pleciesz od rzeczy 😉
Mogę być tam, gdzie Ty, do końca moich dni,
Mogę być kimś, będąc jednocześnie sobą.
Albo pić od rana Wyborową, bić matkę,
mieć jako dom klatkę schodową.
Mogę skończyć się i nie jestem zdziwiony.
Mogę wszystko, to ma dwie strony.
WWO - Mogę wszystko
Nikt nie może ze mną i moimi kocopołami polemizować.
Polemizować może i nie, za to mogę powiedzieć, jakie jest moje podejście w sprawie, w której się wypowiedziałeś - wtedy może sam dojdziesz do wniosku, że pleciesz od rzeczy 😉
😀🤔Marcinie z całym szacunkiem do Ciebie czytamy z uwagą i zrozumieniem ,ale to nie ja to piszę to jest blog Meszuge pisarza eseisty Alkoholika który opisuje historię AA Polską a nie Amerykańską jak to widzi przez wiele lat doświadczeń na różnych Spotkaniach i grupach AA
Ps. A to zdanie wyrwane jest z kontekstu
Z iluzji świata
Wojtek
czytamy z uwagą i zrozumieniem
No właśnie, ze zrozumieniem. Napisałem do Ciebie nie dlatego, że to jest Twój tekst, tylko dlatego że wiele razy wypowiadałeś się na przykład na forum i mogę odnieść się do Twojej wypowiedzi w ten sposób, że nie wdam się w polemikę, tylko opowiem o tym, jakie jest moje podejście. A co z tym zrobisz i jak to zrozumiesz, zależy od Ciebie.
Mogę być tam, gdzie Ty, do końca moich dni,
Mogę być kimś, będąc jednocześnie sobą.
Albo pić od rana Wyborową, bić matkę,
mieć jako dom klatkę schodową.
Mogę skończyć się i nie jestem zdziwiony.
Mogę wszystko, to ma dwie strony.
WWO - Mogę wszystko
Dziękuje Marcinie za odpowiedź,dlatego mamy wolną wolę i wybór Ty masz swoją rację,ja mam swoją i to jest wybór a nie ślepa wiara.Pozdrawiam jest takie powiedzenie w AA ,, trzymaj z najlepszymi ,,
Ps. Tylko ja nie piszę,że ktoś plecie od rzeczy ,znaczy ja 🤔😃
Z iluzji świata
Wojtek
Tylko ja nie piszę,że ktoś plecie od rzeczy ,znaczy ja
Oj tam, oj tam, mój post to był tylko przykład hipotetycznej sytuacji 🙂
Mogę być tam, gdzie Ty, do końca moich dni,
Mogę być kimś, będąc jednocześnie sobą.
Albo pić od rana Wyborową, bić matkę,
mieć jako dom klatkę schodową.
Mogę skończyć się i nie jestem zdziwiony.
Mogę wszystko, to ma dwie strony.
WWO - Mogę wszystko
Przypomnijmy sobie czym był alkoholizm przed Anonimowymi Alkoholikami, i jakimi sposobami go „leczono”.
Bo wielu z nas zbyt często o tym zapomina (albo wcale nie wie) i próbuje zmienić AA w klub spotkań towarzyskich z darmową konsumpcją.
„GOŚĆ ANONIMOWY:
Sześć miesięcy temu wyszedłem z zakładu dla obłąkanych. Zostałem tam wysłany, ponieważ zapijałem się na śmierć. Ale lekarze powiedzieli, że nic dla mnie nie mogą zrobić. A zaledwie cztery lata temu zarabiałem 20 000 dolarów rocznie. Byłem żonaty z piękną dziewczyną i miałem małego syna. Ale ciężko pracowałem i jak wielu moich znajomych - piłem, żeby się zrelaksować. Tylko oni wiedzieli, kiedy przestać. Ja nie. I wkrótce straciłem pracę. Obiecałem żonie, że przestanę pić. Ale nie mogłem. W końcu wzięła dziecko i zostawiła mnie.
Następny rok był jak koszmar. Byłem bez grosza. Wyszedłem na ulice, żebrałem pieniądze na alkohol. Za każdym razem, gdy wytrzeźwiałem - przysięgałem, że nie dotknę kolejnej kropli. Ale po kilku godzinach bez drinka, zaczynałem płakać jak dziecko i cały się trząść.
Dzień po wyjściu z przytułku spotkałem przyjaciela. Zabrał mnie do domu jednego ze swoich przyjaciół. Wokół siedziała grupa mężczyzn, paląc cygara, opowiadając dowcipy, świetnie się bawiąc. Ale zauważyłem, że nie pili. Kiedy Tom powiedział mi, że wszyscy kiedyś byli na tej samej łodzi co ja – nie mogłem mu uwierzyć. Ale on powiedział: „Widzisz tego faceta? Jest lekarzem. Wypił się ze swojej praktyki. Potem się wyprostował. Teraz jest szefem dużego szpitala”.
Innym wielkim facetem był sprzedawca w sklepie spożywczym. Kolejny - wiceprezes dużej korporacji. Spotkali się pięć lat temu.
Nazywali siebie Anonimowymi Alkoholikami. I opracowali metodę powrotu do zdrowia. Jedną z ich najważniejszych tajemnic była pomoc drugiemu facetowi. Kiedy zaczęli go stosować, metoda okazała się skuteczna i pomogła innym stanąć na nogi - odkryli, że mogą trzymać się z daleka od alkoholu.
Stopniowo ci mężczyźni pomogli mi wrócić do życia. Przestałem pić. Odnalazłem odwagę, by ponownie stawić czoła życiu. Dziś mam pracę i wracam do sukcesu. Niedawno napisaliśmy książkę „Anonimowi Alkoholicy”. Mówi dokładnie, jak wszyscy wróciliśmy ze śmierci za życia. Praca nad tą książką uświadomiła mi, jak wiele wycierpieli inni ludzie, jak przeszli przez to samo, co ja. Dlatego chciałem wziąć udział w tym programie. Chciałem powiedzieć ludziom, którzy przechodzą tę udrękę - jeśli szczerze chcą, mogą przestać.
Mogą ponownie zająć swoje miejsce w społeczeństwie!”
(Fragment audycji radiowej „We The People” Gabriela Heattera z 25 kwietnia 1939 r.)