Trochę o Historii A...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Dokonałeś(łaś) już rejestracji na portalu? Zapoznałeś(łaś) się z regulaminem? Regulamin forum
Teraz możesz wybrać odpowiedni dla siebie dział. Zapraszamy do naszego grona na forum. Zakładasz w wybranym przez siebie dziale swój temat i możesz się z nami przywitać
i dzielić się swoim doświadczeniem. Przekonaj się jakie to proste - czekamy na Ciebie. Jeżeli zdarzy Ci się, że rozpoczniesz temat w nieodpowiednim dziale, nie martw się, administracja pomoże Ci go przenieść w odpowiednie miejsce.

 

Uwaga! Jeden użytkownik = jeden osobisty wątek w danym dziale.

Trochę o Historii AA

32 Wiadomości
5 Użytkownicy
30 Reakcje
478 Wyświetlenia
Czeslaw
Sam sobie dysponentem swojego życia i czasu. Zarejestrowani
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 314
Autor tematu  

Witajcie postanowiłem założyć nowy wątek o Historii AA .Na początek o Modlitwie o pogodę ducha.Zapraszam do dzielenia się informacjami .

❇️ SKĄD MODLITWA O POGODĘ DUCHA WZIĘŁA SIĘ W AA?

🔷 Wycinek, z którego AA wzięło modlitwę o pogodę ducha - New York Herald Tribune.

Egzemplarz Modlitwy o pogodę ducha, który dotarł do biura AA w Nowym Jorku pod koniec maja lub na początku czerwca 1941 r., znajdował się na wycinku z gazety, będącym częścią nekrologu, i brzmiał następująco:
`
✝️ Matce
— Boże, daj mi spokój, aby zaakceptować rzeczy, których nie mogę zmienić, odwagę, aby zmienić to, co mogę i mądrość, aby poznać różnicę.
- Żegnaj ✝️

🔷 Oryginalny artykuł w gazecie został wreszcie odnaleziony w archiwach AA. Oznakowanie informuje, że:
„Zastępcza archiwistka Stephanie Gellis (bezalkoholowa) zgłosiła się na ochotnika do przeszukania stosów gazet w Nowojorskiej Bibliotece Publicznej i znalazła to! Modlitwa pojawiła się 28 maja 1941 r. w sekcji ogłoszeń publicznych gazety New York Herald-Tribune” w dziale „NEKROLOGI”.

✏️ MODLITWA O POGODĘ DUCHA
Ruth Hock otrzymuje wycinek z gazety z modlitwą Serenity Prayer, która została wydrukowana w nekrologu w New York Herald Tribune w czerwcu 1941 roku. Ruth i wielu członków AA w Nowym Jorku i innych miejscach natychmiast odczuwają związek tej modlitwy z zasadami AA. Wkrótce modlitwa zostanie wydrukowana na kartach i będzie rozdawana członkom AA na całym świecie. Od tego czasu modlitwa stała się centralną częścią AA, słyszaną na spotkaniach na całym świecie.

🔺 Autorem modlitwy jest znany teolog protestancki dr Reinhold Niebuhr. Wydana została w latach 30. XX wieku 🔺

Info z ,, Wielka księga ożywa ,,


Z iluzji świata
Wojtek


   
dziordzioklunej podziękowanie
Cytuj
Czeslaw
Sam sobie dysponentem swojego życia i czasu. Zarejestrowani
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 314
Autor tematu  

„Ówcześni uczestnicy AA nie uważali mityngów za czynnik niezbędny do zachowania trzeźwości. Były one po prostu pożądane. Za to poranne skupienie i modlitwa były do tego konieczne."

✅ (Dr Bob i dobrzy weterani", str. 149)

 

"... my nie opowiadaliśmy wtedy na mityngach o naszym piciu. Nie było takiej potrzeby. Sponsor i Doktor Bob znali wszystkie szczegóły. Szczerze mówiąc, uważaliśmy, że to wyłącznie nasza sprawa. Poza tym umieliśmy już przecież pić. Za to osiągnięcia i utrzymania trzeźwości musieliśmy się dopiero nauczyć”. 

✅ („Doktor Bob i dobrzy weterani”, str. 238)

Info z ,, Wielka księga ożywa ,,


Z iluzji świata
Wojtek


   
OdpowiedzCytuj
Dołączył/a: 3 miesiące temu
Wiadomości: 22
 

To mnie trochę odrzuca od AA. Te "boże", modlitwy. Szkoda, że nie ma to formuły kompletnie neutralnej, bez wtrącania tu bogów wszelkiej maści. 



   
OdpowiedzCytuj
Użytkownik Moderator
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 160
 

Opublikowane przez: Gość

To mnie trochę odrzuca od AA. Te "boże", modlitwy.

 

Abyśmy się dobrze zrozumieli to już na początku ostrzegam bo potem może nie być okazji. Zostawiliśmy po konsultacjach ten wątek, ale nie ma w nim miejsca na jakiekolwiek dyskusje odnośnie tego co się w samym AA podoba bądź nie. Ruch AA pomógł wielu osobom wyjść z uzależnienia i za to mu chwała. Jedni widzą w nim fenomen, inni niekoniecznie. Niezaprzeczalne jest jednak to, że dzięki programowi, krokom daje jedną z dróg aby wyjść na prostą. 

Sam szedłem inną ścieżką zdrowienia, ale każdy wybiera swoją. Ważne by dojść do celu.

Pozdrawiam, Kuba



   
Alex75, annaoJ, szekla i 4 podziękowania
OdpowiedzCytuj
Czeslaw
Sam sobie dysponentem swojego życia i czasu. Zarejestrowani
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 314
Autor tematu  

Opublikowane przez: Gość

To mnie trochę odrzuca od AA. Te "boże", modlitwy. Szkoda, że nie ma to formuły kompletnie neutralnej, bez wtrącania tu bogów wszelkiej maści. 

Tu nie chodzi o Boga jako religia tylko siłę wyższą od nas samych ,, Bóg jak kolejek go pojmujemy,,

A czy nakazy zakazy przez terapeutów czy lekarzy też Ciebie odrzucają ?  

Ps. Przecież Nikt Ci nie narzuca ani nie każe w to wchodzić każdy szuka sobie właściwej drogi dla siebie .Pozdrawiam życzę właściwych wyborów. 

Mnie co nie pasuje zostawiam i nie wchodzę nawet w relacje The End.

 


Z iluzji świata
Wojtek


   
OdpowiedzCytuj
Czeslaw
Sam sobie dysponentem swojego życia i czasu. Zarejestrowani
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 314
Autor tematu  

Opublikowane przez: kubek3city

Opublikowane przez: Gość

To mnie trochę odrzuca od AA. Te "boże", modlitwy.

 

Abyśmy się dobrze zrozumieli to już na początku ostrzegam bo potem może nie być okazji. Zostawiliśmy po konsultacjach ten wątek, ale nie ma w nim miejsca na jakiekolwiek dyskusje odnośnie tego co się w samym AA podoba bądź nie. Ruch AA pomógł wielu osobom wyjść z uzależnienia i za to mu chwała. Jedni widzą w nim fenomen, inni niekoniecznie. Niezaprzeczalne jest jednak to, że dzięki programowi, krokom daje jedną z dróg aby wyjść na prostą. 

Sam szedłem inną ścieżką zdrowienia, ale każdy wybiera swoją. Ważne by dojść do celu.

Pozdrawiam, Kuba

Dziękuje Ci za Zrozumienie tematu i tego wątku.Pozdrawiam

 


Z iluzji świata
Wojtek


   
OdpowiedzCytuj
marcin
Kierownik ds. nieistotnych Moderator Zarejestrowani
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 1041
 

Opublikowane przez: Gość

Szkoda, że nie ma to formuły kompletnie neutralnej, bez wtrącania tu bogów wszelkiej maści. 

Na pewno nie ma? 

https://aawaa.p/ tu możesz zajrzeć, może forma mitingów dla ateistów i agnostyków Ci podpasuje


Mogę być tam, gdzie Ty, do końca moich dni,
Mogę być kimś, będąc jednocześnie sobą.
Albo pić od rana Wyborową, bić matkę,
mieć jako dom klatkę schodową.
Mogę skończyć się i nie jestem zdziwiony.
Mogę wszystko, to ma dwie strony.

WWO - Mogę wszystko


   
Alex75 podziękowanie
OdpowiedzCytuj
Tomoe
Użytkownik Zarejestrowani
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 1734
 

Ciekawy wątek. Znam stronę na facebooku "Wielka Księga ożywa", z której korzystasz. Postaram się od czasu do czasu coś wrzucić z innych źródeł. 


„Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty nazwiesz to losem." Carl Gustaw Jung


   
Czeslaw podziękowanie
OdpowiedzCytuj
Czeslaw
Sam sobie dysponentem swojego życia i czasu. Zarejestrowani
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 314
Autor tematu  

Opublikowane przez: Tomoe

Ciekawy wątek. Znam stronę na facebooku "Wielka Księga ożywa", z której korzystasz. Postaram się od czasu do czasu coś wrzucić z innych źródeł. 

Witaj trochę Historii nie zaszkodzi ,a może pomóc, w końcu po co się ciągle parzyć, jak można korzystać z doświadczeń innych którzy się już sparzyli. pozdrawiam 🌹

 


Z iluzji świata
Wojtek


   
OdpowiedzCytuj
Czeslaw
Sam sobie dysponentem swojego życia i czasu. Zarejestrowani
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 314
Autor tematu  

Trochę jeszcze o Modlitwie o Pogodę Ducha kto w końcu ją napisał i pełna treść 

Cytuję:

🔺 jakoby Modlitwę napisał Marek Aureliusz w 170 roku n.e. 😂, jeszcze jeden post dzisiaj przypomnę.
Przypomnę też, że wiedza leży o jedno zapytanie w Google.
Wiem, nikt tego nie uczy,. Każdy może. Trzeba tylko chcieć. 🔺

❇️ MODLITWA O POGODĘ DUCHA
- modlitwa, której autorem jest amerykański teolog Reinhold Niebuhr. Powszechnie używana przez grupy Anonimowych Alkoholików i inne grupy samopomocowe dla osób uzależnionych, korzystające z Programu dwunastu kroków. Została opublikowana na początku lat 30. XX wieku.

🔹 Boże,
użycz mi pogody ducha,
abym godził się z tym,
czego nie mogę zmienić.
Odwagi, abym zmieniał to,
co mogę zmienić.
I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.
Pozwól mi co dzień
żyć tylko jednym dniem
i czerpać radość z chwili, która trwa;
i w trudnych doświadczeniach losu ujrzeć
drogę wiodącą do spokoju;
i przyjąć – jak Ty to uczyniłeś
- ten grzeszny świat takim, jakim on naprawdę jest,
a nie takim jak ja chciałbym go widzieć;
i ufać, że jeśli posłusznie poddam się Twojej woli,
to wszystko będzie jak należy.
Tak bym w tym życiu osiągnął umiarkowane szczęście,
a w życiu przyszłym, u Twego boku, na wieki posiadł szczęśliwość nieskończoną.

Info z ,, Wielka księga ożywa ,,


Z iluzji świata
Wojtek


   
marcin i JERZAKT podziękowania
OdpowiedzCytuj
Czeslaw
Sam sobie dysponentem swojego życia i czasu. Zarejestrowani
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 314
Autor tematu  

Rozważania o wyzdrowieniu

 
Na codziennym internetowym warsztacie KzK prowadzący zadał ciekawe, inspirujące pytanie: Czy w obecnych czasach trzeźwieje się łatwiej niż trzydzieści, czterdzieści lat temu? Zastanawiałem się nad tym dłuższą chwilę, ale najpierw wspomnienie. Kiedy przyszedłem do AA, ówcześni weterani mawiali, że trzeźwienie musi boleć. Jeśli stawianie Kroków, realizacja Programu, to bułka z masłem i luzik, to widocznie coś idzie nie tak.
 
Nie koncentrowałem się specjalnie i dokładnie na tych 30-40 latach, ale na przeszłości dalekiej i bliskiej oraz stanie obecnym. Konkretnie zastanawiałem się nad możliwymi wyborami.
 

– Lata trzydzieste, czterdzieste i pięćdziesiąte dwudziestego wieku. Alkoholizm nie był chorobą, więc i nijak się go nie leczyło. W szpitalu Townsa Billowi dawano XXX (obecna i poprawna nazwa to XXX ) na uspokojenie i XXX na obniżenie poziomu kwasów żołądkowych. To nie jest leczenie alkoholizmu. Nie jest też lekarstwem na alkoholizm kiszona kapusta, pomidory i melasa lub syrop klonowy, ordynowane alkoholikom przez doktora Boba. Jaki wybór mieli wtedy alkoholicy? Albo AA, co oznaczało Program w jego ówczesnej formie albo śmierć.

 
– Po roku 1950, ale dokładnie nie pamiętam daty, alkoholizm uznano za chorobę wymagającą leczenia, niezależnie od opinii społeczeństwa, które często postrzegało go jako wybór, efekt słabego charakteru. Wkrótce pojawiły się ośrodki odwykowe, jak na przykład High Watch Farm, gdzie oferowana była (i jest) mieszanina Programu AA i psychologii. Jaki wybór mieli wtedy alkoholicy? Albo AA, co oznaczało Program w jego ówczesnej postaci, jakaś terapia odwykowa albo śmierć.
 
– Obecnie. Rozmaitych psychoterapii dla uzależnionych jest mnóstwo. Wielu alkoholików zostało przekonanych, że są też seksoholikami i/lub narkomanami, i że leczenie seksoholizmu pomoże im pokonać nałóg picia. Mają też do dyspozycji terapię złości, warsztaty z asertywności, terapie, podczas których poszukują wewnętrznego dziecka, mityngi NA, DDA, SLAA i wiele innych.
 
Uważam, że w normalnych warunkach większy wybór oznacza więcej możliwości. Jednak w tym przypadku mowa jest o alkoholikach, to jest osobach psychicznie chorych. Ludzie chorzy umysłowo (psychicznie) zwykle dokonują złych wyborów, podejmują błędne decyzje. Czy nie tak właśnie to wyglądało w okresie picia?
W takim razie można poważnie zapytać, czy szeroka i coraz szersza oferta i rozliczne wybory, przed którymi stają współcześni alkoholicy, rzeczywiście są korzystne dla nich samych i ich rodzin?
 
Przez ostatnich kilkanaście lat obserwowałem alkoholików, którzy uczestniczyli w mityngach AA, ale po jakimś czasie przenosili się do Anonimowych Narkomanów lub do seksoholików, uważając zapewne, że tam więcej skorzystają, że tam będzie im lepiej.
W samym środowisku AA te złe wybory i błędne decyzje też są widoczne. Niektórzy alkoholicy rozumieją już, że Wspólnota AA to jest ich miejsce, że tu mogą znaleźć rozwiązanie swojego problemu, ale zamiast Dwunastu Kroków, czyli Programu działania, wybierają jakieś wersje sekciarskie, fanatyczne, modlitewno-powierzalne, powierzchowne, uproszczone i spłycone.
 
Szeroka gama różnych ofert i wolny wybór sprawdza się w większości przypadków życiowych, ale wydaje mi się, że nie jest on korzystny dla alkoholików. A szkoda…
Źródło : Za zgodą  ,, Blog Meszuge,,

Z iluzji świata
Wojtek


   
OdpowiedzCytuj
marcin
Kierownik ds. nieistotnych Moderator Zarejestrowani
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 1041
 

Czesławie, przypomnę, że na forum nie używamy nazw leków.


Mogę być tam, gdzie Ty, do końca moich dni,
Mogę być kimś, będąc jednocześnie sobą.
Albo pić od rana Wyborową, bić matkę,
mieć jako dom klatkę schodową.
Mogę skończyć się i nie jestem zdziwiony.
Mogę wszystko, to ma dwie strony.

WWO - Mogę wszystko


   
szekla, Alex75, annaoJ i 1 podziękowania
OdpowiedzCytuj
Tomoe
Użytkownik Zarejestrowani
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 1734
 

W kąciku historycznym warto chyba odnotować, że w sobotę 24 stycznia minęła 55. rocznica śmierci Billa Wilsona, nazywanego Billem W. - współzałożyciela wspólnoty Anonimowych Alkoholików. O jego życiu i działalności opowiada film fabularny "Nazywam się Bill W.", film dokumentalny "Bill W.", jest też film fabularny o jego żonie Lois zatytułowany "Kiedy miłość to za mało". Wspólnota AA wydała dwie książki biograficzne o swoich współzałożycielach. Ta, która jest poświęcona Billowi, nosi tytuł "Przekaż dalej". 

 


„Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty nazwiesz to losem." Carl Gustaw Jung


   
annaoJ, Czeslaw, Alex75 i 2 podziękowania
OdpowiedzCytuj
Czeslaw
Sam sobie dysponentem swojego życia i czasu. Zarejestrowani
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 314
Autor tematu  

Lubię wracać do książki ,,Anonimowi  Alkoholicy  Wkraczają w Dojrzałość,,

Polecam.

Wojtku,
Literatura polecana przez Ciebie ma na pewno więcej wielbicieli, ale okładkę ze względu na regulamin muszę wykasować.  To nie ten dział na wstawianie obrazków. 
Pozdrawiam Kuba 

Z iluzji świata
Wojtek


   
annaoJ podziękowanie
OdpowiedzCytuj
Czeslaw
Sam sobie dysponentem swojego życia i czasu. Zarejestrowani
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 314
Autor tematu  

Rozdział V z WK i to mi w zupełności wystarczyło żeby zrozumieć jak się uwolnić.

JAK TO DZIAŁA?
Rzadko się zdarza, by doznał niepowodzenia ktoś,
kto postępuje zgodnie z naszym programem. Nie wra-
cają do zdrowia ludzie, którzy nie mogą lub nie chcą całko-
wicie poddać się temu prostemu programowi. Zazwyczaj są
to mężczyźni i kobiety, którzy z natury swojej nie są zdolni
do zachowania uczciwości wobec samych siebie. Istnieją ta-
cy nieszczęśnicy. To nie ich wina. Tacy się po prostu urodzi-
li. Z natury swej nie są zdolni pojąć, a tym bardziej rozwinąć,
sposobu postępowania, który wymaga bezwzględnej uczci-
wości. Ich szanse na powodzenie są znikome. Istnieją także
ludzie, których cierpienie wypływa z głębokich zaburzeń
emocjonalnych lub umysłowych, ale wielu z nich wraca do
zdrowia, jeśli tylko zdobędą się na uczciwość wobec siebie.
Historie naszych zmagań opublikowane w tej książce uka-
zują - w ogólnych zarysach - kim byliśmy, co się z nami sta-
ło i jacy jesteśmy obecnie.
Jeżeli czytelnik tej książki poweźmie decyzję, że pragnie
tego co my w AA posiadamy, i że gotów jest uczynić
wszystko, aby ów cel osiągnąć, wtedy jest już przygotowany
do postawienia pierwszych kroków.
Przy stawianiu niektórych z nich towarzyszyło nam waha-
nie. Sądziliśmy, że potrafimy znaleźć łatwiejszą, łagodniej-
szą drogę. Ale nie potrafiliśmy. Pozostaje nam zatem prosić
was - bądźcie nieustraszeni i gorliwi od samego początku.
Niektórzy z nas przez jakiś czas bezskutecznie usiłowali
trzymać się starych przekonań. Musieliśmy pozbyć się ich
całkowicie. Pamiętajmy przy tym, że mamy do czynienia
z alkoholem, wrogiem podstępnym, potężnym i przebie-
głym. Nie jesteśmy w stanie walczyć z nim sami, bez dodat-
kowej pomocy. Ale na szczęście jest Ktoś potężniejszy pod
każdym względem, posiadający wszystkie potrzebne zasoby
sił. Tym Kimś jest Bóg. Obyś znalazł Go teraz..

Ps. Bóg jak kolwiek go pojmujemy ,, rozumiemy,,


Z iluzji świata
Wojtek


   
JERZAKT podziękowanie
OdpowiedzCytuj
Czeslaw
Sam sobie dysponentem swojego życia i czasu. Zarejestrowani
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 314
Autor tematu  

Problematyczna mądrość AA

 
Trzymaj z wygranymi – usłyszałem na jednym z pierwszych mityngów i zapamiętałem, bo w czasach moich początków w AA, powiedzenie to powtarzano częściej niż obecnie. Oznaczało to, że powinienem bacznie się rozglądać na mityngach, by znaleźć tych wygrywających, obserwować i wreszcie naśladować, bo tak zapewne należało rozumieć „trzymaj z…”. Przecież nie chodziło w tym trzymaniu tylko o kolegowanie się; z samego koleżeństwa z wygranymi moja trzeźwość się nie urodzi. Tak samo jak z koleżeństwa z zamożnym alkoholikiem mnie pieniędzy nie przybędzie. To zrozumiałem bardzo szybko.
 
Jako pierwszych odkryłem tych, którzy na każdym spotkaniu mówili: a ja się cieszę, że dziś nie piję i tutaj dotarłem. Nie piją, cieszą się… to pewnie byli ci wygrani, ale jedna rzecz nie do końca mi pasowała. Swoją kwestię wypowiadali ze spuszczoną głową, patrząc smętnie w szklankę przed sobą i takim tonem, jakby właśnie stracili rodzinę w jakiejś katastrofie.
 
Poszukiwania tych wygranych w AA zajęło mi wiele lat, choć oczywiście nie tylko tym zajmowałem się przez cały ten czas. Ostatecznie zaczęli się pojawiać wraz ze wzrostem liczby alkoholików po Programie lub na Programie.
 
Znowu musiało minąć sporo czasu zanim dostrzegłem, że ci, których zakwalifikowałem do wygranych, bardzo się różnią między sobą. Najwięcej energii i radości życia wydawali się mieć alkoholicy, odwiedzający często, nawet kilka razy w tygodniu, rozmaite więzienia i areszty. Zanim zacząłem ich naśladować nadeszła epidemia i miejsca te zostały zamknięte dla odwiedzających. Obserwowałem wtedy, jak wśród wygranych tego typu, zdarzają się zapicia, depresje, rozdrażnienia, ogólny spadek duchowej jakości życia. Doszedłem do wniosku, że jeśli moje wygrywanie ma zależeć tylko od dostępności zakładów karnych i pryska jak mydlana bańka, gdy tych przybytków zabraknie z jakiegoś powodu, to ja takiego wygrywania nie pragnę. Cieszę się, że koledzy i znajomi dobrze się czują biegając do więzień, to też ważna służba, ale to jednak nie jest moja droga.
Zdaję sobie sprawę, że dobry poziom mojej Siły duchowej jest warunkowy i nie mam nic przeciwko uzależnieniu go od stale doskonalonej więzi z Bogiem, ale zdecydowanie nie chciałbym uzależniać go od więzień i więźniów.
 
Później poszło już szybko. Ktoś z wygranych twierdził, że te sprawy rozdziela, to znaczy jest uczciwy w domu i w AA, ale nie firmie, i świetnie mu się żyje. Inny, poza rodziną, utrzymuje kochankę i uważa, że wszystko jest w porządku, przecież dba o wszystkich, nie wywołuje skandali i – przede wszystkim – jest szczęśliwy. Kolejny za łapówki kończy właśnie studia i uważa, że jest w porządku, bo przecież nikogo do niczego nie zmuszał, a dyplom, który zdobędzie, jest OK, bo on i tak w wyuczonym (sic!) zawodzie pracował nie będzie… Takich historii w ostatnich latach poznałem wiele.
 
Dawno temu słyszałem AA-owską mądrość, że wszyscy alkoholicy są tacy sami, różnią się tylko pierwszym kieliszkiem. Wielka Księga i życie pokazuje, że nie jest to prawda. Alkoholicy często mocno różnią się między sobą. A ci wygrani też mogą wygrywać na wiele różnych sposobów. Nie chodzi mi o krytykę postaw życiowych któregoś z nich, ale o odkrycie, że nie każda metoda wygrywania, jest automatycznie dobra także dla mnie. W takim razie na własny użytek zmodyfikowałem hasło trzymaj z wygranymi i w mojej wersji brzmi ono: trzymaj z tymi, z którymi ty wygrywasz. Do tej grupy należy wiele osób z AA, ale zawsze podopieczni, gotowi do rzetelnej realizacji Programu i… uczciwości. (sic !))
Ps. I tu jest pies pogrzebany.jak się ma jedno do drugiego ? Alkoholik to takie cacuszko że zawsze znajdzie rozwiązanie wygodne dla siebie ( przenośnia)
Autor Meszuge.
 

Z iluzji świata
Wojtek


   
JERZAKT podziękowanie
OdpowiedzCytuj
Czeslaw
Sam sobie dysponentem swojego życia i czasu. Zarejestrowani
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 314
Autor tematu  

O pionierach AA z bloga,,Meszuge,, cytuje:

  1. Przypomnijmy sobie czym był alkoholizm przed Anonimowymi Alkoholikami, i jakimi sposobami go „leczono”.
    Bo wielu z nas zbyt często o tym zapomina (albo wcale nie wie) i próbuje zmienić AA w klub spotkań towarzyskich z darmową konsumpcją.
    „GOŚĆ ANONIMOWY:
    Sześć miesięcy temu wyszedłem z zakładu dla obłąkanych. Zostałem tam wysłany, ponieważ zapijałem się na śmierć. Ale lekarze powiedzieli, że nic dla mnie nie mogą zrobić. A zaledwie cztery lata temu zarabiałem 20 000 dolarów rocznie. Byłem żonaty z piękną dziewczyną i miałem małego syna. Ale ciężko pracowałem i jak wielu moich znajomych - piłem, żeby się zrelaksować. Tylko oni wiedzieli, kiedy przestać. Ja nie. I wkrótce straciłem pracę. Obiecałem żonie, że przestanę pić. Ale nie mogłem. W końcu wzięła dziecko i zostawiła mnie.
    Następny rok był jak koszmar. Byłem bez grosza. Wyszedłem na ulice, żebrałem pieniądze na alkohol. Za każdym razem, gdy wytrzeźwiałem - przysięgałem, że nie dotknę kolejnej kropli. Ale po kilku godzinach bez drinka, zaczynałem płakać jak dziecko i cały się trząść.
    Dzień po wyjściu z przytułku spotkałem przyjaciela. Zabrał mnie do domu jednego ze swoich przyjaciół. Wokół siedziała grupa mężczyzn, paląc cygara, opowiadając dowcipy, świetnie się bawiąc. Ale zauważyłem, że nie pili. Kiedy Tom powiedział mi, że wszyscy kiedyś byli na tej samej łodzi co ja – nie mogłem mu uwierzyć. Ale on powiedział: „Widzisz tego faceta? Jest lekarzem. Wypił się ze swojej praktyki. Potem się wyprostował. Teraz jest szefem dużego szpitala”.
    Innym wielkim facetem był sprzedawca w sklepie spożywczym. Kolejny - wiceprezes dużej korporacji. Spotkali się pięć lat temu.
    Nazywali siebie Anonimowymi Alkoholikami. I opracowali metodę powrotu do zdrowia. Jedną z ich najważniejszych tajemnic była pomoc drugiemu facetowi. Kiedy zaczęli go stosować, metoda okazała się skuteczna i pomogła innym stanąć na nogi - odkryli, że mogą trzymać się z daleka od alkoholu.
    Stopniowo ci mężczyźni pomogli mi wrócić do życia. Przestałem pić. Odnalazłem odwagę, by ponownie stawić czoła życiu. Dziś mam pracę i wracam do sukcesu. Niedawno napisaliśmy książkę „Anonimowi Alkoholicy”. Mówi dokładnie, jak wszyscy wróciliśmy ze śmierci za życia. Praca nad tą książką uświadomiła mi, jak wiele wycierpieli inni ludzie, jak przeszli przez to samo, co ja. Dlatego chciałem wziąć udział w tym programie. Chciałem powiedzieć ludziom, którzy przechodzą tę udrękę - jeśli szczerze chcą, mogą przestać.
    Mogą ponownie zająć swoje miejsce w społeczeństwie!”
    (Fragment audycji radiowej „We The People” Gabriela Heattera z 25 kwietnia 1939 r.)

    (sic!)

 


Z iluzji świata
Wojtek


   
marcin podziękowanie
OdpowiedzCytuj
Czeslaw
Sam sobie dysponentem swojego życia i czasu. Zarejestrowani
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 314
Autor tematu  

 

Sponsorzy i sponsorowanie

Znajomy z AA opowiedział mi, że gdzieś w Internecie znalazł ciekawą dyskusję na temat skuteczności sponsorowania, a w niej stwierdzenie dwóch czy trzech osób, że alkoholik, który o tej skuteczności wspomniał, nie ma pojęcia o sponsorowaniu, nic nie wie o AA i Programie.

Przyznam, że mocno mnie to zaskoczyło, bo wygląda na to, że nikt w AA (a zwłaszcza doktor Bob) nie wie nic o sponsorowaniu, i Programie, a znają się i wiedzą wszystko najlepiej na ten temat tylko ci dyskutanci. Można coś takiego skwitować krótko, że tak właśnie wygląda PLAA, albo że alkoholizm to poważna choroba psychiczna, po prostu.

We Wspólnocie AA – to już poważnie – wiadomo, że służba sponsora, jak każda inna, może być pełniona lepiej lub gorzej, bardziej lub mniej skutecznie. Jej efekty też mogą być bardzo różne.

Pewne dane wskazują też, że doktor Bob był skuteczniejszym sponsorem. Nie ma żadnych wątpliwości, że przez pierwsze lata AA rozwijało się szybciej w Akron niż w Nowym Jorku – niektórzy przypisywali to powodzenie silnemu przywództwu doktora Boba [Przekaż dalej”].

Dotąd nie wpadło mi do głowy, że potrzebne może być tłumaczenie, jaki sponsor jest skuteczny, a jaki nie bardzo lub wcale. No to proszę bardzo:

  1. a) sponsor skuteczny – dwudziestu podopiecznych, osiemnastu z nich ma obecnie przynajmniej 10 lat abstynencji i poukładane życie; dwóch wróciło do picia.
  2. b) sponsor nieskuteczny: dwudziestu podopiecznych, jeden z nich ma obecnie trzy lata abstynencji, jeden ma rok, ale pozostali wracali do picia już po kilku miesiącach.

To naprawdę nie jest takie trudne, zwłaszcza w dłuższych odstępach czasu.

Oczywiście może się zdarzyć, że sponsor raz czy drugi, a nawet trzeci, trafi na podopiecznego typu „to nie jego wina, taki się po prostu urodził”. Jednak nie uwierzę, że miał takiego dziwnego pecha i trafiał latami tylko na dziesiątki takich nieszczęśników. W takiej lub podobnej sytuacji chyba uczciwiej byłoby zastanowić się z kimś trzeźwym, czy każdy musi być sponsorem, czy każdy do tego się nadaje.

Druga bardzo ważna kwestia: co konkretnie sponsor przekazuje podopiecznemu? Czy jest to AA-owski Program działania, zbudowany na doświadczeniach alkoholików zawartych w literaturze AA, czy może jakiś program modlitewno-powierzalny, a coś takiego pojawiło się w Polsce stosunkowo niedawno, wraz z sekciarskimi nurtami i szkołami sponsorowania.

Z moich obserwacji wynika, że obecnie w Polsce działają w ramach AA dwie szkoły sekciarskiego sponsorowania. Może już jest ich więcej, a tylko ja nie jestem na bieżąco. Ważną cechą wspólną tych sekt jest przekonanie, że to nie ja, to ktoś inny, odpowiada za to, co i jak robię, jak się zachowuję, jak postępuję. Rozumiem to i znam. W okresie najbardziej destrukcyjnego picia też starałem się unikać odpowiedzialności i/lub przerzucać ją na kogoś innego. Tyle że później wytrzeźwiałem i wreszcie zacząłem, jak normalny, dorosły człowiek, brać odpowiedzialność za siebie na siebie.

Alkoholicy trzeźwi mają przekonania zbudowane na wiedzy i doświadczeniu. Alkoholicy nietrzeźwi mają przekonania zamiast wiedzy i doświadczenia. Zapewne to drugie jest łatwiejsze, nic nie trzeba czytać, poznawać, rozumieć. Tyle, że się taki człowiek ośmiesza, twierdząc, że Kroki nie poddają się elastycznej interpretacji, lub że skuteczność nie dotyczy służb w AA, a zwłaszcza sponsorowania.

Do AA trafiają ludzie mocno potłuczeni przez życie i picie. Ich pomysły nie wypaliły, przegrywają na każdej linii, bo nie tylko z alkoholem. Nie wiedzą, co dalej ze sobą zrobić. Są zdeterminowani i gotowi przyjąć nawet te rozwiązania i rady, które wydają im się dziwaczne. To stan, w którym bardzo łatwo ich wykorzystać i to nie tylko seksualnie lub finansowo. Dlatego wszystkim nowym sugeruję wielką ostrożność wobec osób w AA, które twierdzą, że za ich zachowanie odpowiada ich sponsor albo sponsor ich sponsora, albo Bóg, albo treść książki, czy cokolwiek, ale nie oni sami. Alkoholik, który panicznie boi się odpowiedzialności za swoje działania i tej odpowiedzialności unika, nie jest godny zaufania. Nie jest też trzeźwy – moim zdaniem. A że wyraźnie nie ufa też Bogu, to chyba oczywiste.

I tylko w jednym różnicie się od Boga – Bóg wie wszystko, a wy wszystko wiecie lepiej [Erich Maria Remarque]

Autor: Blog Meszuge.


Z iluzji świata
Wojtek


   
JERZAKT podziękowanie
OdpowiedzCytuj
Czeslaw
Sam sobie dysponentem swojego życia i czasu. Zarejestrowani
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 314
Autor tematu  

                        Rozdział III

Wielka Księga. (WK)

Więcej NA TEMAT ALKOHOLIZMU
 WĘKSZOŚĆ z nas nie chce przyznać się do alkoholi-
zmu. Nikt nie lubi myśleć, że fizycznie i umysłowo
różni się od innych. Nic dziwnego zatem, że nasze pijackie
kariery charakteryzują się niezliczonymi próbami dowie-
dzenia tego, że potrafimy pić tak jak inni. Towarzysząca
nam uparta myśl, że jakoś, kiedyś będziemy w stanie jednak
kontrolować picie alkoholu jest czymś w rodzaju manii każ-
dego alkoholika. Upór, z jakim podtrzymujemy w sobie tę
myśl jest zadziwiający. Prowadzi on wielu z nas do szaleń-
stwa albo do śmierci.
Pierwszy krok na drodze do zdrowienia, to dojście do sta-
nu, kiedy musimy przede wszystkim upewnić się i przeko-
nać samych siebie, że jesteśmy alkoholikami. Musimy po-
zbyć się złudnej wiary, że jesteśmy tacy sami jak inni. My,
alkoholicy, zarówno mężczyźni, jak i kobiety, jesteśmy
ludźmi, którzy utracili możność kontroli nad swoim piciem
alkoholu. Wiemy, że żaden alkoholik NIGDY nie odzyska
tej kontroli. Każdy z nas w różnych okresach czuł, że zaczy-
na budować w sobie umiejętność samokontroli. Są to jednak
zazwyczaj krótkie epizody. Po nich nieuchronnie następuje
stan tym większej utraty panowania nad sytuacją, co prowa-
dzi do pożałowania godnej i niewyobrażalnej demoralizacji.
Przekonaliśmy się, że nasza choroba rozwija się. Z biegiem
czasu nasz stan pogarsza się, nigdy zaś odwrotnie.


Z iluzji świata
Wojtek


   
OdpowiedzCytuj
Czeslaw
Sam sobie dysponentem swojego życia i czasu. Zarejestrowani
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 314
Autor tematu  

Wybory Rezygnację i Strach

Rezygnując z wyboru z niczego nie rezygnujesz – zastanawiałem się dłuższą chwilę, czemu zdanie to stwarza wielu ludziom poważny kłopot. Bo podobno stwarza. Dziwne to, zwłaszcza w naszym, alkoholowym, środowisku.

Przeciwieństwem wolnego wyboru jest wybór zniewolony, wymuszony, ograniczony. Jeśli w sklepie mam ochotę ukraść kilka baterii, ale ochroniarz łazi za mną krok w krok, jakby nabrał jakichś podejrzeń, to ostatecznie w tych warunkach rezygnuję z kradzieży, ale czy to był mój wolny wybór? Jeśli Ziutka nie znoszę tak bardzo, że chętnie dałbym mu w mordę, ale boję się, że mi odda, to czy z zemsty zrezygnowałem w wyniku wolnego wyboru?

Zniewolonym można być w związku z brakiem wiedzy, wyobraźni, świadomości, w wyniku ograniczeń nałożonych przez własne przekonania i nawyki, i wiele innych, ale w tej chwili interesuje mnie, głównie i przede wszystkim, cwaniactwo i strach.

Może nie zawsze, ale w sumie jednak dość często, wybór (mniej lub bardziej wolny) wiąże się z rezygnacją. A co dzieje się, gdy nie chcę albo boję się z czegoś zrezygnować?

W środowisku niepijących alkoholików najbardziej znaną, największą, manifestacją tego typu jest określenie „zdrowiejący”. Ani chory, ani zdrowy. Prezenty, gratulacje, wyrazy uznania przyjmuje za coraz dłuższą abstynencję, ale jednocześnie dla swoich nagannych postaw, zachowań, decyzji, wyborów itd., ma nieustannie usprawiedliwienie w postaci choroby. Alkoholicy często nie chcą rezygnować z jednego lub drugiego, więc swój nieokreślony i niejasny stan utrzymują latami, w nieskończoność. Powiedzenie o sobie jasno i jednoznacznie: „wytrzeźwiałem”, byłoby właśnie wyborem, który wymagałby pewnej rezygnacji.

Trzeźwość wiąże się nierozerwalnie ze zdolnością dokonywania wyborów i przyjmowania odpowiedzialności za nie. (sic!)

,,Blog Meszuge,,


Z iluzji świata
Wojtek


   
OdpowiedzCytuj
Czeslaw
Sam sobie dysponentem swojego życia i czasu. Zarejestrowani
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 314
Autor tematu  

Polecam dobrą książkę można ją zamówić w Empiku ,, Zdrowa Dawka DOSE,, autor TJ POWER  Neuronaukowiec. Nazwa D dopaminy. O oksytocyny. S serotoniny. E endorfin. Bardzo fajnie napisana nie językiem medycznym ale dla każdego zrozumianym praktycznie wszystko co potrzeba łącznie z ćwiczeniami. Ps. W zdrowym ciele zdrowy duch mam lekturę na wyjazd .


Z iluzji świata
Wojtek


   
OdpowiedzCytuj
Czeslaw
Sam sobie dysponentem swojego życia i czasu. Zarejestrowani
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 314
Autor tematu  

                                         Rozdział III

Wielka Księga. (WK)

Więcej NA TEMAT ALKOHOLIZMU

Historia Freda mówi sama za siebie. Jesteśmy przekonani,
że może ona pomóc w zmianie sposobu myślenia innym, po-
dobnym do niego alkoholikom. Bowiem większość alkoho-
lików musi nieźle się poturbować, zanim zdecyduje się na
podjęcie próby rozwiązania swego problemu.
Wielu lekarzy i psychiatrów zgadza się z rezultatami na-
szych doświadczeń. Jeden z nich, pracujący w szpitalu
o światowej sławie, oświadczył niedawno: "To, co mówicie
na temat kompletnej bezradności przeciętnego alkoholika
jest, moim zdaniem, całkowicie słuszne. Jeśli chodzi o histo-
rie dwóch z was, które słyszałem, to nie mam najmniejszych
wątpliwości, że obydwaj byli swego czasu w stanie absolut-
nie beznadziejnym. Gdyby ludzie w takim stanie zgłosili się
do mojego szpitala nie przyjąłbym ich, nawet gdybym mógł.
Na widok ludzi takich jak wy, serce mi się kraje. Chociaż nie
jestem człowiekiem religijnym, mam głęboki szacunek dla
waszego duchowego podejścia do przypadków alkoholi-
zmu. Dla wielu przypadków ludzkich inne rozwiązanie do-
prawdy nie istnieje". Powtórzmy raz jeszcze: alkoholik nie-
kiedy nie posiada wystarczająco skutecznej obrony psy-
chicznej przed pierwszym kieliszkiem. Oprócz bardzo rzad-
kich przypadków ani on sam, ani z pomocą innego człowie-
ka, nie jest w stanie obronić się przed chęcią wypicia. Owa
obrona musi nadejść od Siły Wyższej


Z iluzji świata
Wojtek


   
OdpowiedzCytuj
Czeslaw
Sam sobie dysponentem swojego życia i czasu. Zarejestrowani
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 314
Autor tematu  

Nie żebym się czepiał,bo jestem AA niepijącym  ale WK i program w niej zawarty   jest dla mnie fundamentem a przerabianie i zmienianie pod siebie jakoś mnie nie przekonuje oczywiście mogę wybrać lub zrezygnować z niektórych rzeczy które mi nie pasują ale cel jest jeden zdrowa trzeźwość nie tylko dla mnie ale też środowiska z którym żyje. Tak po owocach ich poznacie wiara bez uczynków jest martwa. Ps. Oczywiście to nie reguła ale Alkoholik to takie cacuszko że na własne potrzeby zawsze coś wymyśli 🤔😀 👇👇👇

Program polskiego alkoholika

 
Po wielu latach obserwacji, uważnego słuchania i przemyśleń, pół żartem, pół serio, skomponowałem Dwanaście Kroków w wersji AAPL. Szukałem odpowiedzi na pytanie, czemu skuteczność Programu i sponsorowania jest u nas tak niska, a Polscy alkoholicy, nawet jeśli nie piją, stanowią poważny problem dla rodzin, bywają po prostu zakałą. Czasem będą to wypowiedzi dosłowne, czasem synteza przekonań kilkorga osób, ale umownym narratorem zawsze będzie Ziutek.
 
1. Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu – że nasze życie stało się niekierowalne.
Ziutek: tak, jestem bezsilny, jestem tym alkoholikiem, jak już zacznę pić, to nie mogę przestać. Trudno też, żebym po pijaku lub na kacu sensownie kierował własnym życiem.
Wersja druga: nie kierowałem, nie kieruję, nigdy nie będę swoim życiem kierował.
Na pytanie, na czym polega „kierowanie życiem” żaden Ziutek nigdy nie odpowiedział. Tak samo było z pytaniem o to, kiedy jego życie stało się niekierowalne lub kiedy stracił nad nim kontrolę.
 
2. Uwierzyliśmy, że Siła większa od nas samych może przywrócić nam zdrowy rozsądek.
Ziutek jest przekonany, że tą Siłą większą od niego samego jest albo Bóg, albo medycyna, psychologia czy Wspólnota AA. Ziutek jest przekonany, że o własnej wierze wystarczy zdecydować: postanawiam, że od poniedziałku będę wierzył. W jego przypadku to jedynie deklaracja, nie interesuje się, co oni, weterani zrobili, żeby uwierzyć.
 
3. Podjęliśmy decyzję, aby powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga, tak jak Go rozumieliśmy.
Ziutek w modlitwie powierza swoje życie i wolę, i jest to akt jednorazowy o charakterze religijnym. Zwykle nie rozumie, że samo podjęcie decyzji, może nie wystarczyć – jak nigdy nie wystarczały decyzje typu „od jutra nie piję”.
 
4. Zrobiliśmy wnikliwą i odważną osobistą inwenturę moralną.
Ziutek spisuje listę osób, do których ma urazę oraz – ewentualnie – listę partnerów seksualnych i tylko czasem, bo to nie wszyscy robią, drobnych przestępstw czy wykroczeń.
 
5. Wyznaliśmy Bogu, sobie i drugiemu człowiekowi istotę naszych błędów.
Ziutek nie odkrywa żadnej istoty błędów, więc i nie wyznaje ich Bogu, sobie i drugiemu człowiekowi. Tego Kroku właściwie nijak nie realizuje, a jedynie czyta sponsorowi te swoje listy z Kroku poprzedniego, wtedy sponsor/sponsorka informuje go, że istotą jego błędów czyli największą wadą charakteru jest zbyt małe zaufanie Bogu, koncentrowanie się na sobie i przekonanie, że nie jest wystarczająco dobry, choć nie wiadomo, do czego. Bywa śmiesznie gdy Ziutek ma zawyżone poczucie własnej wartości i jest przekonany, że wszystko wie i umie najlepiej. Jednak coś takiego sponsorzy ignorują – ma się czuć niewystarczająco dobry i basta. Według nich wszyscy tak mają.
 
6. Staliśmy się całkowicie gotowi, żeby Bóg usunął wszystkie te wady charakteru.
7. Zwróciliśmy się do Niego w pokorze, aby usunął nasze braki.
Oba te kroki to tylko deklaracja, z której nic nie wynika i modlitwa. Czym jest gotowość i jak ją zbudować, Ziutek nie wie i nie interesuje się tym. Zadeklarował, że jest gotowy i to wszystko.
 
8. Zrobiliśmy listę wszystkich osób, które skrzywdziliśmy, i staliśmy się gotowi zadośćuczynić im wszystkim.
Ziutek robi listę kilkunastu zwykle osób, którym zrobił coś wyjątkowo złego w okresie picia; mniejsze krzywdy bagatelizuje. O gotowości nadal nic nie wie i – jeśli w ogóle – rozumie ją jako chęć, a czasem jako determinację.
 
9. Zadośćuczyniliśmy osobiście wszystkim, wobec których było to możliwe, z wyjątkiem tych przypadków, gdy zraniłoby to ich lub innych.
Ziutek przeprasza kilka osób (zwykle myli zadośćuczynienie z przeprosinami). Kiedy sponsor przestaje pilnować, pozostałe zadośćuczynienia porzuca.
 
10. Prowadziliśmy nadal osobistą inwenturę, z miejsca przyznając się do popełnianych błędów.
Przez pewien czas Ziutek notuje co wieczór swoje niewłaściwe zachowania z tego dnia. I nic więcej, a zwłaszcza żadnych wniosków po analizie dłuższych odstępów czasu, na przykład obrachunek półroczny lub roczny. Żadnej analizy własnych intencji czy motywów.
 
11. Staraliśmy się przez modlitwę i medytację poprawiać nasz świadomy kontakt z Bogiem, tak jak Go rozumieliśmy, prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas oraz o siłę do jej spełnienia.
Ziutek wie, że powinien się modlić i często to robi. Z medytacji rezygnuje najdalej po kilku tygodniach. Jeśli w ogóle jej próbował.
 
12. Przebudzeni duchowo w rezultacie tych kroków staraliśmy się nieść to posłanie innym alkoholikom i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach.
Ziutek nosi ulotki w różne miejsca i zgłasza się do sponsorowania, bo sponsor kazał.
 
Czy tak to wygląda u wszystkich alkoholików w Polsce? Ależ skądże znowu! Zdecydowania większość, wydaje się, że jakieś 89-96 procent, w żaden sposób nie realizuje Programu AA, nigdy, nikogo nie prosiła o sponsorowanie, ani nie planuje tego zrobić w przyszłości. Wielu do idei sponsorowania ma wręcz wrogie nastawienie. Z różnych powodów zresztą.
 
A co z tymi niewieloma, którzy poznawali Program ze sponsorem i starali się wdrażać go w życie, przynajmniej przez pewien czas? Nie mam pojęcia, jak by to wyglądało procentowo, ale można zgadywać, ilu stawia Kroki właśnie w wyżej opisany sposób – po prostu po efektach. Gdyby te efekty były takie, jak powinny, jak są oczekiwane, a więc realne przebudzenie duchowe i całkowita zmiana psychiki, to Wspólnota AA byłaby w Polsce czymś więcej niż tylko poterapeutyczną grupą wsparcia połączoną z klubem abstynenta, a jaj sława rozniosłaby się po całym świecie. Niestety, nie jest.
 
Poziom trzeźwości (nie mylić a abstynencją), duchowego przebudzenia i ich efekty, zmierzyć jest dość trudno. Zwłaszcza, że nie wiadomo, w jakich jednostkach mierzyć. Pewną podpowiedzią może być stare opolskie PZPR.
 
P – Pieniądze, alkoholik ma poukładaną sytuację finansową, a jeśli nawet nadal ma długi, to dysponuje też realnym i realizowanym systemem ich spłacania. Nie trwoni pieniędzy bezsensownie i bez porozumienia z rodziną.
 
Z – Zdrowie, na przykład wyleczone zęby, regularne wizyty kontrolne i badania u lekarzy; zdrowy tryb życia.
 
P – Papierosy i inne środki zmieniające świadomość zostały wyłączone z użycia, alkoholik nie okrada już rodziny dla realizacji swoich zachcianek. Nie podejmuje, bo i nie ma takiej potrzeby, żadnych działań kompulsywnych.
 
R – Rodzina, ale tak naprawdę to nie tylko, bo właściwe relacje ze wszystkimi ludźmi, z którymi się styka, z żoną, podwładnymi, dziećmi, sąsiadami, urzędnikami itd.
 
Jednak nawet tak powierzchownie poznany i realizowany w życiu Program AA pomaga utrzymać abstynencję, tyle tylko, że... Bez alkoholu są niespokojni, rozdrażnieni i niezadowoleni... [WK z 2018 roku, s. XXXVII].
(sic !)
Blog Meszuge 01-03-26

Z iluzji świata
Wojtek


   
OdpowiedzCytuj
Czeslaw
Sam sobie dysponentem swojego życia i czasu. Zarejestrowani
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 314
Autor tematu  

Wydaje się, że zaszła zmiana

 
Alkoholik zaproponował dodatkowy temat mityngu, poprosił, żeby mu pomóc zrozumieć bezsilność i niekierowanie albo niekierowalność życiem – on w AA nie jest nowicjuszem, ale dopiero zaczyna pracę ze sponsorem. U nas coś takiego, czyli pytanie, prośba o pomoc, dodatkowy temat mityngu, często się zdarza, bo od początku sponsorzy uczą, że po to jesteśmy częścią Wspólnoty, żeby w razie czego móc z jej doświadczeń skorzystać. I tak tematem dodatkowym został w sumie Krok Pierwszy. W Opolu od dziesięcioleci wiadomo, że siłą Wspólnoty jest Program AA (największe odkrycie społeczne XX wieku, moim zdaniem), a nie tylko chadzanie po mityngach, a to oznacza, że poszczególne Kroki zdecydowanie korzystnie byłoby dobrze rozumieć.
 
Zrozumienie jest kluczem do właściwych zasad i postaw, a właściwe postępowanie jest kluczem do dobrego życia… („Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji”).
 
Na temat bezsilności i kierowania życiem (kierowalności) wypowiadało się kilka osób i to dość jednomyślnie. Pozostali, choć nie wszyscy, potakująco kiwali głowami, jakby się w pełni zgadzali z tym, co usłyszeli.
Dawno nie byłem na mityngu, najwyraźniej zaszły jakieś zmiany, bo narracja była mocno odmienna, od tego, co znam, słyszałem i sam powtarzałem latami.
 
Dowiedziałem się, że alkoholik jest bezsilny wobec alkoholu, kiedy się napije, kiedy zacznie pić, bo wtedy nie wiadomo, czym się to skończy i czy w ogóle skończy. Przed tym pierwszym kieliszkiem alkoholik, co według nich oczywiste, bezsilny nie jest. Kwestia druga – alkoholik nie kieruje swoim życiem w okresie destrukcyjnego picia, bo przecież trudno sobie wyobrazić sensowne kierowanie życiem, jak jest kompletnie pijany albo koszmarnie skacowany. Wynikało z tego, że przed pierwszym kieliszkiem swoim życiem kierujemy i to całkiem nieźle.
 
Wydaje się, że Bill widział to zupełnie inaczej: Powtórzmy: alkoholik niekiedy nie ma skutecznej obrony psychicznej przed pierwszym kieliszkiem. Poza bardzo rzadkimi wyjątkami ani on sam, ani żaden inny człowiek nie potrafi jej zapewnić. Jego obrona musi nadejść od Siły Wyższej [WK z 2018 roku]. Nie dysponujemy siłą wystarczającą, żeby obronić się także przed pierwszym kieliszkiem.
 
Z kolei tego cytatu albo nie rozumiał prawie nikt, albo prawie nikt się z nim nie zgadzał, miałem kłopot z odczytaniem reakcji: Przekonaliśmy się, że musimy bezwarunkowo w głębi swego jestestwa przyznać, że jesteśmy alkoholikami. To pierwszy krok w powrocie do zdrowia. Trzeba rozbić złudzenie, że jesteśmy jak inni ludzie albo że niedługo tacy będziemy [WK z 2018 roku]. Widzę, że wielu alkoholików obecnie uważa, że już są tacy sami, jak inni, zdrowi ludzie albo lada moment tacy będą.
 
Zorientowałem się także, że pewnych treści z Wielkiej Księgi wielu alkoholików nie przyjmuje do wiadomości albo nikt im ich nie pokazał, a może wreszcie starannie ich unikają:
Nie wyleczyliśmy się z alkoholizmu.
Jesteśmy jak ludzie, którzy stracili nogi, nowe nigdy nie odrosną.
Widzieliśmy, wciąż i wciąż, tę samą prawdę: „kto raz stanie się alkoholikiem, pozostanie nim na zawsze".
 
A ja mam tylko nadzieję, że ich przekonania – wyraźnie odmienne niż Billa W. – nie będą ich kosztowały zbyt wiele.
 
 (sic) Autor Blog Meszuge.

Z iluzji świata
Wojtek


   
OdpowiedzCytuj
Czeslaw
Sam sobie dysponentem swojego życia i czasu. Zarejestrowani
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 314
Autor tematu  

Na mityngach uczę się życia?

Jedno z mityngowych zaklęć, które znam od pierwszego mityngu i czasem słyszę do dziś. Możliwe, że na początku sam je wygłaszałem w czasach bezmyślnego powtarzania „mityngowych mądrości”.

 

Wiktor Osiatyński napisał w jednej ze swoich książek, że u alkoholików typowy jest niedobór pewnych umiejętności życiowych i społecznych, czy jakoś tak, podobnie. Do dziś pamiętam, jak nieswojo i smutno mi się zrobiło, kiedy zorientowałem się, że mnie to też dotyczy, choć miałem wtedy ponad czterdzieści lat.

O tych umiejętnościach życiowych raczej w ogóle nie ma co mówić, ale przez dłuższą chwilę naprawdę rozważałem możliwość poprawienie swoich umiejętności społecznych, to jest ulepszenia lub poprawienia relacji z innymi ludźmi. Szybko okazało się, że mityng AA nie jest do tego odpowiednim czasem i miejscem. Wręcz przeciwnie.

 

O setek lat znane jest na świecie powiedzenie qui tacet, consentire videtur – kto milczy, ten zdaje się zezwalać, lub prościej: milczenie oznacza zgodę. Oczywiście wiadomo, że nie oznacza jej w sensie formalno-prawnym, ale w codziennym życiu często można spotkać się z pytaniem lub zarzutem – skoro się nie zgadzałeś, to czemu nic nie powiedziałeś?

 

Scenariusze mityngów AA zostały skonstruowane nie po to, żebym się czegoś nauczył, ale po to, żebym się bezpiecznie i dobrze czuł. Nikt nie może zwrócić mi uwagi, nawet jeśli bezczelnie kłamię lub plotę od rzeczy, skomentować mojej wypowiedzi ani jej przerwać (chyba, że ględzę za długo, ale i z tym bywa różnie). Nikt nie może ze mną i moimi kocopołami polemizować. Nawet dopytać mnie o nic nie wolno. Milczenie uczestników mityngu wydaje się oznaczać aprobatę dla tego, co mówię. Czy w tych warunkach mogę dowiedzieć się i zrozumieć, że nie mam racji, że się mylę, że moje kłamstwa zostały zdemaskowane? Jest jakaś szansa, że dowiem się, co i jak powinienem zrobić, jeśli nikomu nie wolno udzielić mi żadnej rady? Czy, wobec pozornej zgody uczestników, wpadnie mi do głowy, żeby korygować swoje przekonania? O absurdalnym zakazie używania „my” na wielu polskich mityngach w ogóle nie ma co wspominać.

 

Mityngi dały mi to, co mój sponsor lubi nazywać jednym z najważniejszych słów w Wielkiej Księdze – AA sprawiło, że w moim życiu pojawiło się słowo »my«. »Przyznaliśmy się, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu…«. Już dłużej nie musiałem być sam [WK z 2018 roku].

 

Podczas mityngów AA oduczam się (niestety) normalnych i naturalnych relacji z innymi ludźmi, ale... mityng AA nie jest okazją do nauki życia społecznego, nie taki jest przecież jego cel. Tu jednak dobrze byłoby uważać, żeby nie wylać dziecka z kąpielą. Czy w AA w ogóle nie da się doskonalić umiejętności społecznych? Ależ da się! W służbach poza moją grupą AA. Na przykład w Intergrupie, gdzie musiałem się uczyć współpracować dla wspólnego dobra z grupą ludzi, z których przynajmniej połowy w ogóle nie znałem, trzech nie lubiłem, dwóm nie ufałem, a jeden był moim przyjacielem (czyli dokładnie tak, jak to bywa w życiu w różnych grupach społecznych). Ale tutaj, w tych warunkach, mieliśmy działać i zrobić coś razem dla wspólnego dobra. Tak – MY razem.

Autor : Blog Meszuge.

czwartek, 17 lipca 2025 

(sic)


Z iluzji świata
Wojtek


   
JERZAKT podziękowanie
OdpowiedzCytuj
marcin
Kierownik ds. nieistotnych Moderator Zarejestrowani
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 1041
 

Opublikowane przez: Czeslaw

Nikt nie może ze mną i moimi kocopołami polemizować.

Polemizować może i nie, za to mogę powiedzieć, jakie jest moje podejście w sprawie, w której się wypowiedziałeś - wtedy może sam dojdziesz do wniosku, że pleciesz od rzeczy 😉


Mogę być tam, gdzie Ty, do końca moich dni,
Mogę być kimś, będąc jednocześnie sobą.
Albo pić od rana Wyborową, bić matkę,
mieć jako dom klatkę schodową.
Mogę skończyć się i nie jestem zdziwiony.
Mogę wszystko, to ma dwie strony.

WWO - Mogę wszystko


   
Czeslaw podziękowanie
OdpowiedzCytuj
Czeslaw
Sam sobie dysponentem swojego życia i czasu. Zarejestrowani
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 314
Autor tematu  

Opublikowane przez: marcin

Opublikowane przez: Czeslaw

Nikt nie może ze mną i moimi kocopołami polemizować.

Polemizować może i nie, za to mogę powiedzieć, jakie jest moje podejście w sprawie, w której się wypowiedziałeś - wtedy może sam dojdziesz do wniosku, że pleciesz od rzeczy 😉

😀🤔Marcinie z całym szacunkiem do Ciebie  czytamy z uwagą  i zrozumieniem ,ale to nie ja to piszę to jest blog Meszuge pisarza eseisty Alkoholika który opisuje historię AA Polską a nie Amerykańską jak to widzi  przez wiele lat doświadczeń na różnych Spotkaniach i grupach AA

Ps. A to zdanie wyrwane jest z kontekstu

 


Z iluzji świata
Wojtek


   
OdpowiedzCytuj
marcin
Kierownik ds. nieistotnych Moderator Zarejestrowani
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 1041
 

Opublikowane przez: Czeslaw

czytamy z uwagą  i zrozumieniem

No właśnie, ze zrozumieniem. Napisałem do Ciebie nie dlatego, że to jest Twój tekst, tylko dlatego że wiele razy wypowiadałeś się na przykład na forum i mogę odnieść się do Twojej wypowiedzi w ten sposób, że nie wdam się w polemikę, tylko opowiem o tym, jakie jest moje podejście. A co z tym zrobisz i jak to zrozumiesz, zależy od Ciebie.


Mogę być tam, gdzie Ty, do końca moich dni,
Mogę być kimś, będąc jednocześnie sobą.
Albo pić od rana Wyborową, bić matkę,
mieć jako dom klatkę schodową.
Mogę skończyć się i nie jestem zdziwiony.
Mogę wszystko, to ma dwie strony.

WWO - Mogę wszystko


   
OdpowiedzCytuj
Czeslaw
Sam sobie dysponentem swojego życia i czasu. Zarejestrowani
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 314
Autor tematu  

Dziękuje Marcinie za odpowiedź,dlatego mamy wolną wolę i wybór Ty masz swoją rację,ja mam swoją i to jest wybór a nie ślepa wiara.Pozdrawiam jest takie powiedzenie w AA ,, trzymaj z najlepszymi ,,

Ps. Tylko ja nie piszę,że ktoś plecie od rzeczy ,znaczy ja 🤔😃


Z iluzji świata
Wojtek


   
OdpowiedzCytuj
marcin
Kierownik ds. nieistotnych Moderator Zarejestrowani
Dołączył/a: 2 lata temu
Wiadomości: 1041
 

Opublikowane przez: Czeslaw

Tylko ja nie piszę,że ktoś plecie od rzeczy ,znaczy ja

Oj tam, oj tam, mój post to był tylko przykład hipotetycznej sytuacji 🙂


Mogę być tam, gdzie Ty, do końca moich dni,
Mogę być kimś, będąc jednocześnie sobą.
Albo pić od rana Wyborową, bić matkę,
mieć jako dom klatkę schodową.
Mogę skończyć się i nie jestem zdziwiony.
Mogę wszystko, to ma dwie strony.

WWO - Mogę wszystko


   
OdpowiedzCytuj
Strona 1 / 2