Dokonałeś(łaś) już rejestracji na portalu? Zapoznałeś(łaś) się z regulaminem? Regulamin forum
Teraz możesz wybrać odpowiedni dla siebie dział. Zapraszamy do naszego grona na forum. Zakładasz w wybranym przez siebie dziale swój temat i możesz się z nami przywitać
i dzielić się swoim doświadczeniem. Przekonaj się jakie to proste - czekamy na Ciebie. Jeżeli zdarzy Ci się, że rozpoczniesz temat w nieodpowiednim dziale, nie martw się, administracja pomoże Ci go przenieść w odpowiednie miejsce.
Uwaga! Jeden użytkownik = jeden osobisty wątek w danym dziale.
Cześć, mam 24 lata, piję właściwie od gimnazjum, najpierw upijanie się z koleżankami, później zaleczanie "nastoletniej depresji", wiadomo, że alkohol nie pomagał tylko wzmagał chorobę. Dużo się odwaliło po pijaku, zwykle żadne pozytywy. Od 15 roku życia chodziłam na różne terapię ale chodziło o depresję, a przyznać się, że mam problem z alkoholem to może tak z 4 lata temu. Ostatnio to się wzmogło, zwykle przy imprezach, do towarzystwa czy po pracy. Jak już pójdę na imprezę to ciężko przestać na jednym, ciężko powiedzieć nie - no i wiadomo, jak wypiję na imprezie to czuję się jak królowa życia, a następnego dnia kac moralny, telepawki, ataki paniki, wspominanie przez kolejny tydzien co się zrobiło głupiego po alko, w nocy oblewanie potem no i... myśli samobójcze. Bo przecież taka nie jestem na trzeźwo, a po alkoholu byłam. Za każdym razem mówię, że muszę przestać, i że to ostatni raz, że dam radę. Nie zlicze ile razy mówiłam, że robię detoks, właściwie to już się przyznawalam ludziom, że mam z tym problem, i że muszę przestać (takie wołanie o pomoc), ale były to zwykle osoby, które są towarzystwem przy libacji... a ja nie potrafię odmówić. Nawet już nie umiem się z kimś spotkać bez symbolicznego piwa. Przeraża mnie to, bo widzę jak długo to trwa. Czuję, że wariuję, nie mam nad sobą kontroli. Ludzie się ode mnie odwracają lub po prostu szydzą, wstyd patrzeć w oczy. Najbardziej się boje, że polecę tak, że stracę nawet partnera. Rodzina tego nie widzi. Może jedynie trochę tato, ale nie wtrąca się w moje życie. Po wszystkim dalej jest chęć napicia się żeby zabić w sobie smutek, wstyd, żeby poczuć się lepiej. Wypłakać się do puszki piwa, nawet w samotności. Czasami wchodzą do gry antydepresanty, żeby uspokoić głowę i nerwy. Oj ciężko się żyję, nie mam do tego psychiki. Chciałabym cofnąć czas, albo przestać istnieć. Piszę to, bo może da mi to jakąś siłę, zmierzenie się przynajmniej częściowo z problem, bo to co napisałam to tylko kawałek góry lodowej. I dobrze jest wiedzieć, że może nie całkiem jestem w tym sama. Pozdrawiam
Witaj,
Jak sie nie zatrzymasz bedzie tylko gorzej, a strata partnera będzie jedną z wielu konsekwencji twojego picia. To równia pochyła.
Z tego co piszesz sama nie dasz rady zatem poproś o pomoc specjalistów czyli terapia, zmień środowisko czyli grupa wsparcia lub aa. I co najważniejsze podejmij decyzję o tym aby jednego dnia nie pić. A i forum to świetne miejsce, aby wspierać swoje decyzje i budować nowe zycie.
Ja nie zmieniajac nic ( zona dzieci, praca bez zmian) zmieniłem całe swoje życie rezygnując z alkoholu zmienilem doslownie wszystko jesli chodzi o sposób myślenia, podejscie do zycia, decyzje, zachowanie czego Ci życzę.
Kiedyś modlilem się o siłę, żeby wytrzymać 6 godzin bez alkoholu i byłem przerażony czy dam radę, dziś patrzę po horyzont swojego życie i widzę się na końcu drogi trzeźwy i jestem spokojny.
Piszę to, bo może da mi to jakąś siłę, zmierzenie się przynajmniej częściowo z problem, bo to co napisałam to tylko kawałek góry lodowej. I dobrze jest wiedzieć, że może nie całkiem jestem w tym sama.
Witaj na forum.
Masz rację, nie jesteś sama, bo kilkaset tysięcy ludzi w Polsce kupuje małe buteleczki na kaca, ponoć codziennie sprzedaje się ich 3 000 000 sztuk.
Ale do rzeczy. Powinnaś określić się czy decydujesz się, a) zrezygnować całkowicie z alkoholu, czy, b) tylko na jakiś czas ograniczyć spożycie.
Jeśli tylko ograniczyć, to forum Ci nie pomorze.
Jeśli chcesz definitywnie odstawić alkohol, powinnaś zaakceptować swój alkoholizm i uznać swoją bezsilność wobec alkoholu.
Ta decyzja nie ma szarych odcieni, definitywnie, nieodwracalnie decydujesz się nie spożywać pod żadną postacią tej toksycznej substancji.
Jesteś gotowa ???
e pluribus e unum (jeden z wielu)
Witaj na forum Eleonora,
Dobrze, że napisałaś na forum. Pisz, czytaj.
Ja mam się dobrze, i chce mi się żyć. Chociaż mam ponad 50 lat, i spotykają mnie w życiu różne trudne sytuacje. Ale nie zawsze tak było. Jeszcze przed paroma laty moje życia było huśtawką między euforią a rozpaczą. Moja żona piła, ja razem z nią. Ona była alkoholiczką, ja - współuzależnionym. Ból takiego życia był nie do zniesienia. Zdecydowałem się pójść na terapię współuzależnienia, bo doszedłem do wniosku, że dłużej tego nie wytrzymam. Wszedłem na drogę zdrowienia ze skutków alkoholizmu, która przyniosła realne zmiany. Teraz czuję się dobrze. Wierzę, że taka zmiana może nastąpić również u Ciebie.
W Polsce bardzo wiele osób jest uzależnionych od alkoholu. Cierpią na chorobę psychiki i ciała, która jest dobrze opisana przez medycynę. Istnieją skuteczne metody jej zaleczenia. Jeżeli poczytasz o alkoholizmie ze sprawdzonych źródeł, dowiesz się wiele na temat mechanizmów choroby. Jakąś wiedzę już masz, ale warto ją pogłębić. Polecam terapię i grupy AA.
Piszesz, że się odwaliło, wzmogło, że zrobiło się coś głupiego... Czytając to mam wrażenie, że to jednak Ty wlałaś w siebie alkohol, a potem odwaliłaś, zrobiłaś. Jeżeli możesz robić głupie rzeczy, to możesz też przestać je robić, i zacząć robić coś, co będzie służyło Twojemu zdrowieniu. Na przykład nie pić dzisiaj. Zapisać się na terapię, pójść na mityng AA. Zarejestrowałaś się na forum, to krok w dobrą stronę.
Mądrych wyborów - Tomek
Witaj Eleonora!
Myślę, że przede wszystkim musisz zmienić otoczenie- w sensie odciąć się od balowego towarzystwa. Jest to bardzo trudne, ponieważ wiem, jak u młodych ludzi jest ważna grupa rówieśnicza… Sprobuj na początku odciąć się od imprezowiczów i znaleźć sobie jakieś zastępcze ujście- bezalkoholowe. Moze sport? Praca? Książka? Nie wiem co lubisz…
Trzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie ♥️
Znam ten ból... Wiem jak to jest topić doły na dnie butelki. Wiem jak działa ów "cudowny" nektar, po którym odpalasz się i świat jest Twój. Wiem jak to jest obudzić się rano i nie być w stanie wlać sobie wody do szklanki, a jak jakimś cudem już zrobisz kawę, to cukier do niej jest wszędzie, tylko nie w niej... Wiem, co to krzyk lęku, strachu i paniki, gdy momentami przypomni się, co było w nocy... i siedzisz tylko... i się telepiesz... i czekasz... patrzysz w okno, kiedy po Ciebie przyjdą.
Wszystko, co napisali moi przedmówcy, to prawda. Ja dodam Tobie tyle, że jeżeli mieszasz alko z antydepami, energolami, paleniem itp.; to to już jest koniec!!! Osiągnęłaś doła, którego już nie da się zapić; a niewiele za to Ci brakuje, aby go zasypać...
Ja tu nie widzę półśrodków, w postacie terapii dochodzącej, czy ruchów aa - dla mnie wyczerpałaś limit i na CITO na zamkniętą wal jak nic. Przede wszystkim odtrują Cię, ustawią farmakologicznie Twoją psychę, odetną od toksycznego środowiska i dadzą czas spojrzeć na wszystko inaczej...
Nie bój się prosić o pomoc! Myślę, że jeżeli Ojciec coś widzi, to może warto z nim pogadać, żeby Ci pomógł ogarnąć to na start... Partner? Wybacz moje możliwości, ale też żyłem w realiach, w których moja partnerka lubiła balować... Ja wcale lepszy nie byłem. Nie żebym coś insynuował ale wydaje mi się, że Twój partner nie należy do tych, co lubią iść na spacer i poczytać książkę (napisałem to, bo w wyjściu z nałogu mega ważne jest wsparcie drugiego człowiek - szczególnie osób najbliższych - czasem jednak jest tak, że osoby najbliższe nie są wsparciem lecz przeszkodą).
Jak coś, to wiedz, że jesteśmy i możesz na nas liczyć. Czytaj - słuchaj - pisz - rozmawiaj. Nie bój się i nie wstydź się też, bo my tu nie takie historie znamy; i nie takie przeżyliśmy. Jedną z najcenniejszych rzeczy, jakie znajdziesz na tym forum, to zrozumienie ludzi takich jak Ty; i którym udało się wyjść z bagna nieraz gorszego niż Twoje...
Bądź silna!
Wojtek, alkoholik (dodatkowo uzależniony od nikotyny i kofeiny; który kiedyś miał też problemy z narkotykami z których wyszedł).
Jestem tym, który, w upalny dzień, siedząc przy stoliku, na tafli lodu głębokiego lodowatego jeziora, pił ze śmiercią...
Cześć znowu, wieczorem.
Chciałabym podziękować wszystkim za zaangażowanie i odpowiedzi. Dziś patrzę trochę ze świeższą głową, bo poprzedni wpis był w nocy i silnym lęku. Szukałam u Was koła ratunkowego, a z samego rana serce biło jak szalone, kiedy czytałam wasze odpowiedzi. Najchętniej schowałabym się lisią jamę i z niej nie wyszła, ale chcę stawić czoła.
Nie wiem od czego zacząć... Zauważyłam, że są tu mityngi online, z chęcią bym takowe posłuchała jednakże wolałabym być jedynie anonimowym słuchaczem. Czy uważacie, że powinnam na taki dołączyć? Czy polecacie jakiś? Czy będę musiała na nim coś mówić czy po prostu mogę dołączyć bez słowa? Proszę o rady.
Pewnie, kiedy wrócę do swojego psychoterapeuty na spotkanie powiem mu o wszystkim i również zapytam co dalej...
Przede wszystkim konsultacja z terapeutą właśnie - powiedzenie od A do Z co i jak, bez kręcenia, kombinowania, wybielania, spłycania itp, Jakby On zadecyduje o Twoich losach i zalecałbym posłuchać się.
Co do mitingów, to jeśli są tzw. OTWARTE to możesz dołączyć. Generalnie nie musisz nic mówić, bo w mitingach główny sens jakby to słuchanie i znajdowanie dla siebie, tego co cenne. Jedyne co należało by powiedzieć (analogicznie możesz napisać) że jesteś po raz pierwszy - wyjaśnią Ci wówczas zasady.
Jestem tym, który, w upalny dzień, siedząc przy stoliku, na tafli lodu głębokiego lodowatego jeziora, pił ze śmiercią...
Witaj, Eleonoro. 😊 Jeśli chodzi o mityngi online, to ze względu na twój wiek, polecam ci grupę "MłoDOŚĆ". Jest to grupa AA, spotykająca się na Zoomie. Szczegółowe informacje znajdziesz na stronie grupy, pod adresem www.grupamlodosc.pl
Oczywiście podczas mityngu online możesz mieć wyłączoną kamerkę i mikrofon, i nie musisz się odzywać.
Jestem Alicja, trzeźwa alkoholiczka. 🌼
„Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty nazwiesz to losem." Carl Gustaw Jung
Co do mitingów, to jeśli są tzw. OTWARTE to możesz dołączyć.
Alkoholicy mogą być także na zamkniętych mitingach.
Mogę być tam, gdzie Ty, do końca moich dni,
Mogę być kimś, będąc jednocześnie sobą.
Albo pić od rana Wyborową, bić matkę,
mieć jako dom klatkę schodową.
Mogę skończyć się i nie jestem zdziwiony.
Mogę wszystko, to ma dwie strony.
WWO - Mogę wszystko
Co do mitingów, to jeśli są tzw. OTWARTE to możesz dołączyć.
Alkoholicy mogą być także na zamkniętych mitingach.
Niby tak, ale wedle struktur prawno-formalnych AA poprzez alkoholika rozumie się osobę z postawioną diagnozą choroby alkoholowej. Jest to regulacja prawna niezbędna do ochrony poufności takiej diagnozy. Poprzez stwierdzenie alkoholik, nie rozumie się tu, że ja np sobie powiem, ze jestem alkoholikiem, bo mi wychodzi że spełniam kryteria. Niezbędna jest klasyfikacja (nie pamiętam tylko w której skali).
To tak formalnie. Wiem, że często nie jest to w ogóle respektowane, a niektóre mitingi nie są nawet zarejestrowane w strukturach AA.
Jestem tym, który, w upalny dzień, siedząc przy stoliku, na tafli lodu głębokiego lodowatego jeziora, pił ze śmiercią...
wedle struktur prawno-formalnych AA poprzez alkoholika rozumie się osobę z postawioną diagnozą choroby alkoholowej.
Nie wiem, skąd ty czerpiesz te rewelacje, ale to co piszesz, nie jest prawdą. Świadomie lub nieświadomie wprowadzasz ludzi w błąd.
Jedynym warunkiem przynależności do AA, zgodnie z trzecią tradycją wspólnoty, jest pragnienie zaprzestania picia. Nikt nikogo nie diagnozuje. Każdy sam może zdecydować, czy uważa się za alkoholika i czy ma szczere pragnienie zaprzestania picia. Jeśli tak - to może uczestniczyć w mityngach zamkniętych i otwartych.
„Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty nazwiesz to losem." Carl Gustaw Jung
Dziękuję za polecenie grupy Alicjo, na pewno tam zajrzę w piątek, już sprawdziłam stronę. Przerażała mnie myśl, że na mitingach są tylko starsze osoby, jednak łatwiej jest się uzewnętrznić wśród ludzi zbliżonych sobie wiekiem, choć to nie zawsze jest regułą.
Jeśli chodzi o wypowiedzi Feniksa chodziło mu chyba, że formalnie słowo alkoholik ma definicję medyczną i wymaga diagnozy, ale AA w praktyce tego w ogóle nie przestrzega i działają z trzecią tradycją wspólnoty. Bardziej bym się zastanowiła czy rzeczywiście są grupy zamknięte gdzie przyjmują jedynie osoby z taką diagnozą. Nie mniej myślę, że ma to dla nas małe znaczenie.
Dziękuję za odpowiedzi. Miłej nocy
Kurcze ja.myslalem, ze tez jestem jeszcze młody ale chyba jednak nie 😀
Jesli masz chwilę czasu i potrzebujesz otrzeźwienia to polecam audiobooka - karaluch.
Kurcze ja.myslalem, ze tez jestem jeszcze młody ale chyba jednak nie 😀
Wybacz, nie miałam tego na myśli! 🙀 Cieszę się, że Alicja poleciła mi grupę z docelową dla mnie wiekiem i tyle 😊. Dziękuję za polecenie audiobooka, z chęcią posłucham. Coś ode mnie - podcast "Co ćpać po odwyku" na YouTube i spotify.
Mie nie chodziło o przynależność osoby - jako jednostki - do danej grupy AA; gdzie faktycznie jedynym warunkiem jest chęć zaprzestania picia. Mi chodziło o przynależność grupy do światowego ruchu AA. Jakby nie patrzeć czasy Bill'a skończyły się i to nie jest tak, że pan Gienek założy sobie ruch AA w garażu i będzie prowadził mitingi, AA również ma różne prawa zasady etc; których - jako wspólnota musi przestrzegać.
W każdym razie to jakby offtop; także poza dyskusją jak coś.
Jestem tym, który, w upalny dzień, siedząc przy stoliku, na tafli lodu głębokiego lodowatego jeziora, pił ze śmiercią...
Owszem, chodziło ci o przynależność indywidualnej osoby do AA, twierdziłeś, że do uczestnictwa w zamkniętych mityngach są uprawnione tylko osoby będące zdiagnozowanymi alkoholikami. I napisałeś autorce wątku, że może dołączyć tylko do otwartych mityngów, czym wprowadziłeś ją w błąd.
to nie jest tak, że pan Gienek założy sobie ruch AA w garażu i będzie prowadził mitingi
Ależ dokładnie tak właśnie jest. Pan Gienek, alkoholik, może może sobie założyć grupę AA w stodole i prowadzić tam mityngi. Jeśli jedna, dwie osoby do niego dołączą w celu trwania w trzeźwości i pomagania innym w jej osiągnięciu, to będzie to grupa AA. Przynależność do struktur wspólnoty jest dla grup dobrowolna, nie obowiązkowa. Szkoda, że tak mało wiedząc o wspólnocie AA, uparcie próbujesz udawać eksperta. Wprowadzasz w ten sposób w błąd zarówno autorkę tego wątku, jak i innych forumowiczów.
Bardziej bym się zastanowiła czy rzeczywiście są grupy zamknięte gdzie przyjmują jedynie osoby z taką diagnozą.
Nie, w AA nie ma takich grup. Jak już wspomniałam - w AA nikt nikogo nie diagnozuje. Diagnozę medyczną stawia się przed przyjęciem pacjenta na terapię uzależnień. Warto odróżniać jedno od drugiego - terapię od wspólnoty AA, bo to dwie różne drogi powrotu do zdrowia. Można je połączyć, ale warto znać różnice.
Ja korzystałam kolejno z terapii uzależnień, współuzależnienia i terapii dla Dorosłych Dzieci Alkoholików. Trwało to u mnie łącznie pięć lat. Natomiast moja przynależność do wspólnoty AA rozpoczęła się już w trakcie podstawowej terapii uzależnień, bo w kontrakcie terapeutycznym miałam obowiązek uczęszczania na mityngi. Poszłam tam więc "z przymusu" a zostałam dobrowolnie i jestem we wspólnocie do dziś.
Jeśli masz jakiekolwiek pytania lub wątpliwości - pytaj, chętnie odpowiem. 🌻
„Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty nazwiesz to losem." Carl Gustaw Jung
Proszę poczytaj o strukturach AA i zasadach - oraz regulacjach prawnych - jakim podlegają.
To u pana Gienka możesz nazwać grupą wsparcia, ale nie ma ona nic wspólnego z ruchem AA.
Wiesz jaka jest jedna z najważniejszych różnic grup otwartych i zamkniętych? Zakaz bycia pod wpływem! Wynika to nie tylko z zasad, które wyraźnie wskazują, iż osoba pod wpływem stanowić może wyzwalacz dla drugiego uzależnionego; przez co po prostu stanowi zagrożenie dla takiej osoby! Mało tego... wiesz jakie są konsekwencje prawne np sytuacji złamania zasady trzeźwości, doprowadzenia do zapicia innego uzależnionego zakończonego zgonem?! Zdziwisz się, jak w sentencji wyroku znajdziesz kwalifikację karną.
Każda formalna grupa jakoby logowana AA jest częścią międzynarodowej wspólnoty Anonimowych Alkoholików, która wyraźnie określa zasady ich działania. Jest różnica między stacją paliw Orlen, a stacją paliw Orzeł - mimo, że świadczą te same usługi.
Jestem tym, który, w upalny dzień, siedząc przy stoliku, na tafli lodu głębokiego lodowatego jeziora, pił ze śmiercią...
Odpowiem ci w twoim wątku.
„Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty nazwiesz to losem." Carl Gustaw Jung
@Tomoe Proszę poczytaj o strukturach AA i zasadach - oraz regulacjach prawnych - jakim podlegają.
🍀🙂
,,Anonimowi Alkoholicy (AA) nie działają w oparciu o "akty prawne" w sensie państwowych ustaw, lecz na podstawie zasad duchowych i tradycji (anonimowość, równość, wsparcie), ale funkcjonują w ramach polskiego prawa dotyczącego np. leczenia przymusowego (Ustawa o wychowaniu w trzeźwości), ochrony danych osobowych, czy prawa rodzinnego (np. władza rodzicielska w kontekście uzależnienia), które mogą wpływać na sytuację członków AA, choć nie regulują samego funkcjonowania grupy. "
Przytaczam za ,,internetam" jako że i w internecie nie znalazlem, aktów prawnych regulujących działalność wspólnoty AA. Jak każda inna ,,organizacja" jest zobowiązana do przestrzegania prawa poństwowego.
Jedynym ,,warunkiem" by mogła działać jako AA pisane z Dozej litery jast przestrzeganie 12 zasad Anonimowych Alkoholików.
" Znajdź pasje, a nie znajdziesz czasu, by się nad sobą użalać."
Wiesz jaka jest jedna z najważniejszych różnic grup otwartych i zamkniętych? Zakaz bycia pod wpływem!
"Jedynym warunkiem przystąpienia do Wspólnoty AA jest chęć zaprzestania picia (Trzecia Tradycja). Nikt z nas nie jest w stanie ocenić, czy jest takie pragnienie w sercu innego człowieka oraz czy jest ono szczere. Dlatego samo uczestnictwo w mitingach jest odczytywane jako deklaracja przynależności do grupy AA.
Mitingi zamknięte – są to spotkania, w których uczestniczą wyłącznie alkoholicy, osoby mające problem z piciem alkoholu lub którym wydaje się, że taki problem mieć mogą
Mitingi otwarte – są to spotkania, w których uczestniczą także osoby spoza Wspólnoty AA. Celem takich spotkań jest umożliwienie poznania Wspólnoty AA przez osoby takie jak członkowie rodzin alkoholików, lekarze, pielęgniarki, pracownicy socjalni, nauczyciele, policjanci, itp., które mogą następnie dotrzeć do alkoholików z informacją o Wspólnocie"
Źródło: aapodkarpacie
Dokładnie tak jak to wyjaśniła Alicja
Jeśli chcesz być tam, gdzie nigdy nie byłeś, musisz iść drogą, którą nigdy nie szedłeś.
Coniguliaro Dominick
Nie wiem czy jest się czym chwalić, czy może trzeba żałować (mnie). Ale już dawno nie miałam AŻ i TYLKO 5 trzeźwych dni. Małym sukcesem było się spotkać ze znajomą i nie kupić sobie piwka na wieczór. Choć w ogóle nie czuję się pewnie i gdyby był impuls to bym przepadła, ale miałam z tyłu głowy NIE DZIŚ. Ważne, że dzień dobiega końca. Przez to, że zaczęłam myśleć o swoim problemie to i obsesyjnie zaczęłam myśleć o pragnieniu. Nie wiem, czy to normlane. Może trzeba to olać i płynąć z prądem, nie przeżywać tak. Czy nie będę pić do końca życia? Nie wiem. Na ten moment niczego nie jestem pewna i nie wiem czego chcę. Moja głowa chyba próbuje sobie wszystko wytłumaczyć, że to nie takie złe, że nie mam takiego problemu, inni tak, ja? Nie. Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie wiadomości do tego wątku. Doceniam tą społeczność. Czytam Was na bieżąco i wyciągam dużo. Miłej nocy.
Moja głowa chyba próbuje sobie wszystko wytłumaczyć, że to nie takie złe, że nie mam takiego problemu, inni tak, ja?
Witaj Eleonora, właśnie ta nasza glowa . Powiem Ci jak ja miałem , podobnie, tłumaczyłem sobie że jestem mlody jeszcze, potrafię tydzień, 2 nie pić, moge sobie przestać, mnie to nie dotyczy nie ma tu problemu, wchodziłem na to forum dawno temu , poczytywałem, ale jakoś mnie to nie pasowało co tu piszą,racjonalizowalem się ze że mną to nie tak źle a wtedy już był problem z moim piciem. Skąd takie podszepty z głowy, a no może stąd że nie poniosłem jeszcze wtedy dużych konsekwencji mego picia, ale one przyszły z czasem , lata leciały im " im dalej w łaś tym gorzej było". . I tak dziś mam 45 lat. Ja na początku pisałem sobie z rana kartkę " Dziś nie piję" taki plan dnia:), nie tak dawno minęło mi 365 tych dni.
" Aby przebyć tysiąc mil , trzeba zrobić pierwszy krok "
Eleonora karzdy alkoholik tak zaczynal na poczatku sa godziny te zmieniaja sie w dni po nich tygodnie miesiace,lata a w czasie tej drogi staje sie to stylem zycia bez %
Pogody ducha i wytrwalosci
Każda podróż zaczyna sie od pierwszego kroku.
Ten stan o którym piszesz przechodzi każdy uzależniony. Po kilku dniach niepicia mózg domaga się substancji która zastymuluje ośrodek nagdrody, aby poczuł się dobrze. I dla niego nie ma znaczenia, że to jest trucizna bo dla niego liczy się tylko tu i teraz. I nie ma znaczenia, że później już jest syf i wstyd, ale potrzeba stymulacji jest bardzo silna.
Dlatego te podszepty.
Moja głowa chyba próbuje sobie wszystko wytłumaczyć, że to nie takie złe, że nie mam takiego problemu, inni tak, ja?
Na tym etapie musisz jednak przekonać się, że inni cie nie interesują, a jedynie to jak alkohol niszczy Ciebie i przypominać sobie kiedy nadejdzie chęć picia co się stanie.
a następnego dnia kac moralny, telepawki, ataki paniki, wspominanie przez kolejny tydzien co się zrobiło głupiego po alko, w nocy oblewanie potem no i... myśli samobójcze
Chęć picia tzw. obsesja mija z czasem, ale to długi proces i fajnie jakbyś nie była z tym sama. Byłaś na tym mitingu online?. I pomyśl o terapii tylko ze specjalistą od uzależnień. Bo samotną forum może nie wystarczyć.
Pozytywnie Ci zazdroszczą, że dostrzegłaś problem w tak młodym wieku. Masz szansę uratować sobie życie w wieku 24 lat. Tylko niestety kiedy piszesz, że nie wiesz czego chcesz to może oznaczać, że twoje postanowienie słabnie i rozważasz powrót do picia licząc, że bedzie tym razem inaczej itd problem nie jest wielki. Dobrze, aby postanowienie bycia trzeźwą była nadal tak silna i pielęgnuj to postanowienie. Tu strategi 24 godzin się dobrze sprawdza.
Nie daj się sobie zmanipulować. Kiedy wrócisz do picia będzie tylko gorzej.
Trzymam kciuki.
Kiedyś modlilem się o siłę, żeby wytrzymać 6 godzin bez alkoholu i byłem przerażony czy dam radę, dziś patrzę po horyzont swojego życie i widzę się na końcu drogi trzeźwy i jestem spokojny.
Dziękuję za polecenie grupy Alicjo, na pewno tam zajrzę w piątek, już sprawdziłam stronę. Przerażała mnie myśl, że na mitingach są tylko starsze osoby, jednak łatwiej jest się uzewnętrznić wśród ludzi zbliżonych sobie wiekiem, choć to nie zawsze jest regułą.
No i jak tam, zajrzałaś na mityng? Wczoraj był piątek.
„Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty nazwiesz to losem." Carl Gustaw Jung
Witaj Eleonoro 🌺 Gratuluję Ci wczesnej autodiagnozy i zazdroszczę. Ja nie piję dopiero od 48 roku życia, więc trzymaj trzeźwy kurs i nigdy go nie strać. Po prostu nie schrzań tego. a kiedyś tam powiesz: dokonałam wspaniałego wyboru. 👍 👍 Trzeźwe życie - to jest to. Jestem alkoholikiem i polecam Ci swoją sprawdzoną drogę: https://spis.aa.org.pl/
Na smartfona istnieje też aplikacja MEETING GUIDE, która pozwala znaleźć mitingi AA w okolicy aktualnej lokalizacji GPS - podająca adresy miejsc i odległość od nich w km w linii prostej. To droga Wspólnoty AA. Docelowo polecam realne mitingi, wtedy odbiór doświadczeń innych alkoholików jest realny, "wiarygodniejszy" i bardziej przekonywający. Zatem lepiej i skuteczniej dociera do słuchacza. Ciepło pozdrawiam i serdecznie. 🌻 👍
Jeśli czujesz przygnębienie, to dlatego, że żyjesz w przeszłości.
Jeśli czujesz niepokój, to dlatego, że żyjesz w przyszłości.
Jeśli czujesz spokój, to dlatego, że żyjesz w teraźniejszości. /Laozi VI w.pne/
Tak jak przedmówcy piszą - najpierw jeden krok (malutki), potem drugi (malutki), trzeci (nieśmiało ale do przodu, czwarty... Jesteś na piątym; i na dziś dzień Ci tego bardzo gratuluję 🙂
W przeciwieństwie - jak do uzależnienia jest z górki - droga ku trzeźwości jest często kręta, pod górę... która nieraz jest oblodzona i jakby tego było mało, śnieg sypie Ci prosto w twarz. Nie powiem CI, jak będzie wyglądała Twoja... czy zboczysz z niej, czy upadniesz... Grunt to nie poddawać się!
Najważniejsze jednak to wybrać - między sobą, a sobą; co często jest najtrudniejszym wyborem. Nie wiesz czego chcesz? Weź proszę karteczkę podziel ją pionową kreską. Po lewej stronie wpisz to, co alkohol do tej pory zabrał Ci, a po drugiej to co Ci dał. Jak będziesz uczciwa wobec siebie samej, to wybór myślę będzie prostszy.
Pamiętaj, że jesteś kobietą, a dla kobiety alkohol to cichy zabójca - dla facetów też, tylko że my faceci po 20 latach picia, mamy takie skutki zdrowotne, jak wy kobiety po 5!!!
Kiedyś napiszę o mojej straszliwej konsekwencji picia... jednak co ciekawe, zdałem sobie z niej sprawę dopiero gdy nie piłem przez kilka miesięcy - tak, aż w takim przekłamaniu żyjemy, będąc w czynnym nałogu.
Wiedz też, że jeżeli piłaś - nawet relatywnie niewielkie ilości - ale z częstotliwością, o jakiej pisałaś (nie było przerwy 5 dni) to jakby nadal jesteś pijana. Twoje mózg jest pijany. Twoje ja jest pijane... pijana jest ocena... Minęło dopiero 5 dni, a już szeptucha sepce. Szepty ustaną... potrzebujesz jakieś 6-8 tygodni abstynencji i wszystko się zmieni 🙂
Poza tym to gratuluję 5 dnia 🙂 🙂
PS. Chcę więcej 😎
Jestem tym, który, w upalny dzień, siedząc przy stoliku, na tafli lodu głębokiego lodowatego jeziora, pił ze śmiercią...
Witam,
Ostatni raz piłam 6 grudnia, już w głowie świętuje swój miesiąc trzeźwości 🥳. Czuję dumę, bo nie pamiętam czasu, kiedy byłam trzeźwa tak długo. Niedawno cieszyłam się z pięciu dni...
Póki co przykładnie odmawiam każdej propozycji napicia się, święta spędziłam w trzeźwym towarzystwie, a w sylwestra byłam kierowcą, wygląda na to, że unikam sytuacji dogodnych do picia. Mimo wszytko zdarzyło się już kilkukrotnie, że ktoś zaproponował/wyciągnął rękę z otwartym piwem/namawiał do wypicia wina, odmówiłam. Szczerze, była walka w głowie w jednym przypadku 🤷. Tak czy siak najbliżsi są już powiadomieni o mojej sytuacji, nie dało się zresztą nie zauważyć, bo akurat byłam na urlopie, a dla większości czas urlopu to okazja, aby wypić i się spotkać, nigdy nie odmawiałam, a tu proszę...
Bałam się tego okresu świątecznego, jak to będzie, że nie podołam. Podołałam.
Miewam koszmary w których zapijam, kupuje piwo na orlenie i bezmyślnie wypijam, po czym od razu mam strasznego moralniaka i złe samopoczucie. Nic mi to nie daje, zero euforii i szczęścia, tylko zawód.
Ale czy to oznacza, że jestem trzeźwa i wygrana? Nie.
Uprzedzając pyatnia. Czy byłam już na mitingu online? Nie. Zjechałam na urlop do Polski, ciężko było pogodzić to z wejściem na miting, święta, załatwienia, odwiedziny i nocowania nie w swoim domu. Na dodatek nikomu się nie przyznawałam do sowjego problemu. Ale nie oszukuje też, że jak już była okazja wejść to głowa i strach nie pozwolił, tak wyszło.
Co ogólnie czuję? Dumę, bo tyle wytrzymałam, strach o to co będzie jutro, smutek bez wyraźnego powodu i zmęczenie, bo wróciłam do pracy w Holandii.
Jedni wiedzą inni nie, ale na takich emigracjach, mieszkając na obiektach pracowniczych alkohol jest często i gęsto dookoła nas. To też będzie dla mnie duża próba.
Pozdrawiam wszystkich 😊
Co ogólnie czuję? Dumę, bo tyle wytrzymałam, strach o to co będzie jutro, smutek bez wyraźnego powodu i zmęczenie, bo wróciłam do pracy w Holandii.
Jedni wiedzą inni nie, ale na takich emigracjach, mieszkając na obiektach pracowniczych alkohol jest często i gęsto dookoła nas. To też będzie dla mnie duża próba.
Gratuluję 29 dni trzeźwości, ja tyle miałem w połowie zamkniętej terapii, Ty Eleonora robisz to metodą "silnej woli"
Nie to że Cię straszę, ale ta metoda jest dobra w innych przypadkach, uzależnienie wymaga solidnej podbudowy, stąd terapie, mitingi itp.
Życzę Ci powodzenia, ale miej z tyłu głowy, że obracasz się w bardzo dla Ciebie niebezpiecznym otoczeniu, bo wyzwalacze mogą Cię pokonać.
e pluribus e unum (jeden z wielu)