Dokonałeś(łaś) już rejestracji na portalu? Zapoznałeś(łaś) się z regulaminem? Regulamin forum
Teraz możesz wybrać odpowiedni dla siebie dział. Zapraszamy do naszego grona na forum. Zakładasz w wybranym przez siebie dziale swój temat i możesz się z nami przywitać
i dzielić się swoim doświadczeniem. Przekonaj się jakie to proste - czekamy na Ciebie. Jeżeli zdarzy Ci się, że rozpoczniesz temat w nieodpowiednim dziale, nie martw się, administracja pomoże Ci go przenieść w odpowiednie miejsce.
Uwaga! Jeden użytkownik = jeden osobisty wątek w danym dziale.
Witajcie. Nie wiem czy w dobrym miejscu pisze. Nie chce zaśmiecać forum. Jak coś proszę o usunięcie.
Doszedłem do punktu, w którym zdecydowałem o poszukaniu pomocy żeby przestać pić. Dużo czytam, trafiłem na to forum i widzę, że większość jest bardzo doświadczona i w dużym stopniu zaawansowania w trzeźwości. Na tą chwilę nie chce fizycznie uczestniczyć w mitingu, czy grupie wsparcia. On line jak najbardziej chciałbym móc się wygadać, uzyskać jakąś pomoc. Generalnie go bardzo się boję, że nie dam rady....że moje życie się rozsypie bez picia...to tak na przywitanie...chaotycznie, może bez sensu
Jakub 42 lata....mąż, ojciec, wierzący
Zastanawiam się czy możliwe jest coś takiego jak picie okazjonalne, czy kontrolowane. Ja jak już pije to zwykle do odcięcia, wieczorami, z jednodniową przerwą....chowanie ćwiartek, czy picie w ukryciu w samotności to dla mnie normalne. Jestem świadomy problemu, wiem że to co robię jest złe dla mnie i dla mojej rodziny. Mam duże poczucie winy, dziś pisze to na kacu moralnym po wczorajszym piciu. Od dawna szukam pomocy, w większości w internecie...narazie mój problem kończy się tylko na danych sobie obietnicach...niestety niedotrzymanych. Przeraża mnie, że życie w trzeźwości to już nigdy nie sięgnąć po alkohol...bo przecież będzie tyle okazji. Jestem na początku tej drogi....czy dam radę...wątpie
Część Jakub.Fajnie że jesteś i szukasz wsparcia.To dobry ruch.Trzezwe życie nie jest koszmarem.Trzezwienie to nauka i zmiana na wielu płaszczyznach życiowych.Ja nie piję już trochę latek i powiem Tobie, że nie zamienił bym najlepszego pijanego dnia na najgorszy trzeźwy.Trzrzeienie to proces wymagający determinacji i zmian.Dzisisj to jak na razie picie Tobie przeszkadza w życiu.Nie chcę gdybać ale tak bez powodu nie szukał byś nowej trzeźwej drogi ,gdyby już się coś nie waliło.Na trzeźwoozna wiele naprawić i zacząć kierować swoim życiem w sposób zdrowy,bez alkoholu.Nie pij dzisiaj,tylko dzisiaj.Nie wyobrażaj sobie co by było jak ktoś będzie pił a ty nie.To nie tędy droga.Mi pomogła terapia,pomogły i pomagają mityngi są,mam stały kontakt z niepijącymi ludźmi,którzy kroczą podobną drogą.Doswiadvznia innych z trzeźwej drogi -bezcenne.Masz szansę i postaraj się jej nie zmarnować.Warto być trzeźwym.
Dzięki.
Na tą chwilę nie zdążyło się nic zawalić...przynajmniej tak mi się wydaje. Może o czymś nie wiem. Chce przestać pić dla siebie i swoich dzieci, żony. Nie chce by więcej oglądały mnie pijanego, leżącego w salonie zalanego w trupa. Narazie mam setki myśli, wiem że picie to nic dobrego....tłumaczę sobie że przecież to też nic złego...narazie gonię własny ogon...
Z góry zakładasz niepowodzenie , mówisz tak jakbyś poza alkoholem nie miał żadnych wartości w sumie to ty wiesz najlepiej na też kontrolowałem swoje picie 😀 do póki nie sięgnąłem po pierwszy kieliszek nieraz nawet się udało tego dnia ale byłem jak odbezpieczony granat bez kija nie podchodź a już nastepnego dnia musiałem sobie wynagrodzić ten ból i tak się zaczynała moją kontrola 😀 to co opisałeś przykre ale prawdziwe jesteś 100 u procentowym alkocholikiem a problem będzie się tylko powiększał masz rodzinę i możesz ją stracić szybciej niż się spodziewasz jesteś wierzący,tu wiara nic nie pomoże ani modlitwy jeśli sam nie zechcesz coś z sobą zrobić przemysł masz jeszcze czas pozdrawiam mądrych wyborów Niepijacy alkocholik od piętnastu lat szczęśliwy mąż ojciec dziadek piszę to ze słonecznego Egiptu znalazłem inne rozwiązanie siebie i cudowne życie na trzeźwo we wszystkich aspektach życia,masz wybór
Ps. AA,Terapia,Grupa Wsparcia wszystko to masz tylko trzeba chcieć.
Z iluzji świata
Wojtek
Myślę, że nie będzie Ci łatwo, bo Ty jeszcze chcesz pić, tylko nie chciałbyś mieć konsekwencji. Na razie nie masz ich poważnych (Twoim zdaniem, bo bycie zombie we własnym domu, życiu i rodzinie, to już są poważne konsekwencje), ale one się pojawią.
Prawdziwe trzeźwienie pojawia się wtedy, gdy niepicie staje się wyborem, a nie przymusem.
Żeby to był wybór, a nie przymus, to potrzeba czasu i sporo pracy – wtedy zmienia się myślenie, przekonania – cały paradygmat.
Coś już zacząłeś – więc kontynuuj. Odpuścisz, to będziesz dalej się staczał, aż wreszcie nie będziesz miał już siły pić – wtedy jest łatwiej „zacząć” na poważanie. Możesz tego uniknąć będąc na tym etapie, gdzie jeszcze wszystko jakoś się trzyma kupy, ale jak napisałem na początku – nie będzie to łatwe, bo mechanizmy tej choroby są okropne i podstępne np.: minimalizowanie, zaprzeczanie i cała iluzja. Bez świadomości ich istnienia w zasadzie jest się bez szans – tak ja to widzę.
Powodzenia.
„Jesteś tym, co robisz, a nie tym, co mówisz, że zrobisz”
Siedzę i czytam forum. Jedno co mi się bardzo spodobało to "dziś się nie napije" a nie, "że juz nigdy" co mnie przeraża i w co trudno mi uwierzyć. Bardzo bym chciał jutro napisać, że się udało...
Siedzę i czytam forum. Jedno co mi się bardzo spodobało to "dziś się nie napije" a nie, "że juz nigdy" co mnie przeraża i w co trudno mi uwierzyć. Bardzo bym chciał jutro napisać, że się udało...
Dlatego powiedz dziś nie pije ,a jutro powiesz dziś nie pije
Proste nieprawdaż 😃 🤔 a chcieć to móc
Ps. Jutro to dziś o które martwiłem się wczoraj 🤔
Z iluzji świata
Wojtek
Generalnie go bardzo się boję, że nie dam rady....że moje życie się rozsypie bez picia..
Nie bój żaby. Żaba w wodzie nie ubodzie 😉 a życie prędzej Ci się rozsypie z piciem, niż bez picia.
Jeżeli, tak jak piszesz, że czujesz się 100% alkoholikiem to wiedz, że dla alkoholika kontrolowane picie nie istnieje.
To tak jak z ciążą. Albo sie w niej jest albo nie jest. Tym samym Alkoholikiem nie można być tylko trochę.
Żadne imprezy, żadne pokusy, żadne a może by tak jeden. 1oo% abstynencji i basta, zero dyskusji.
Na początek mitingi on-line są OK! ale dalej....trzeba wyjść po za ściany, spotkać się z ludźmi z tym samym problemem, porozmawiać, otworzyć sie przed nimi i stworzyć siatkę bezpieczeństwa w postaci kontaktów. (spotkanie, telefon w razie "W")
Działaj.
Ja dzisiaj nie piję. A TY?
Akceptuję, to co jest,
pozwalam odejść temu co było
i mam wiarę w to co będzie.
Emilka Alkoholiczka
Chciałem dziś zalogować się na miting on line przez Aplikację ZOOM na telefonie, wszystko elegancko, słuchaweczki na uszach....i co? Przepięknie wszystko było słychać z głośnika telefonu a nie na słuchawkach....oczywiście spanikowałem, przecież ktoś mógłby w domu usłyszeć co tam gadają....a to wstyd....i uciekłem ze spotkania najpiękniej jak umiałem...;)
Narazie mam setki myśli, wiem że picie to nic dobrego....tłumaczę sobie że przecież to też nic złego...narazie gonię własny ogon...
No cóż czyli jesteś na etapie chcenia rzucenie picia, ale.... nie tak do końca. Oj szkoda Ci się rozstać,... wielko szkoda rozstać z alkoholem.
Tak sobie myślę, że dopóki w Tobie bedzie tkwiło przekonanie, ze alkohol to nic złego to masz problem aby przestać pić. Bo dlaczego miałbyś przestać jak to nic złego.
Nigdy... nigdy już się nie napić przeraża każdego alkoholika... na początku drogi trzeźwości. Później "przeraża" myśl, że można byłoby chcieć wrócić do życia w ktorym jest alkohol.
Dlatego dziś nie piję to świetna kotwica, bo każdy potrafi nie pić jeden dzień.
Bycie świadomym problemu to za mało aby go rozwiązać, ale to może być dobry początek.
Samemu już próbowałeś i nie dałeś rady, moze czas po pomoc sie udać. Chyba, ze nadal tylko chcesz robić pozorne ruchy, aby bez wyrzutów sumienia pić, bo przecież się ",starasz".
Jeśli bedziesz pił.... nic się nie zmieni.
Pytanie tylko czy Ty tych zmian chcesz. Tak naprawdę chcesz. Bo może ból z rozstania z alkoholem jest zbyt wielki niż chęć życia w trzeźwości. Czyli powrotnie pisząc przyjemność ( korzyści z picia) są większe niz konsekwencje wynikające z picia.
Bo cóż znaczy widok ojca pijanegi i śpiącego na kanapie wobec tej przyjemności zresetowania się i napicia.
....że moje życie się rozsypie bez picia...to tak na przywitanie...chaotycznie, może bez sensu
Jakub 42 lata....mąż, ojciec, wierzący
Jakubie 42 lata... mężu i ojcu.... jednego mozesz być pewien, że twoje życie rozsypie się z piciem.
A wybór jest Twój.
Tak na przywitanie, z sensem i nie chaotycznie. Dodam jeszcze na koniec, że czas zacząć nie tylko przestać pić, ale czas na terapię, abyś to sobie mógł poukładać w głowie.
Kiedyś modlilem się o siłę, żeby wytrzymać 6 godzin bez alkoholu i byłem przerażony czy dam radę, dziś patrzę po horyzont swojego życie i widzę się na końcu drogi trzeźwy i jestem spokojny.
Witaj Jakubie.
Szukasz pomocy,żeby przestać pić a zarazem boisz się,że życie rozsypie się bez niego.Wręcz przeciwnie,kiedy nadal będziesz pił,może to się stać.Piszesz,że do tej pory nie zdążyło się jeszcze nic zawalić 🤔,gdybyś mógł,, zajrzeć do ,,serca i głowy" swoich bliskich ,uwierz mi, zmieniłbyś zdanie.
Jakubie znam to uczucie,,jak to już nigdy nie wypić",ale ta myśl jest tylko na początku tak przerażająca.Później jest dokładnie tak jak Siwy pisze,nie wyobrażam sobie,żebym miała teraz wypić a imprezy z alkoholem wogóle mnie nie interesują,zresztą nawet nie trafiają się a jak już,to bardzo sporadycznie i jestem raczej obok ,a nie w centrum.A kiedyś naprawdę nie wyobrażałam sobie ,świąt,urodzin,grila bez alkoholu,teraz nie wyobrażam sobie z alkoholem.
Na początku skupiałam się na dniu dzisiejszym,żeby nie pić dziś i tak dzień po dniu.Szukałam sobie zajęć,hobby.Piłam dużo wody,elektrolity,herbatki ziołowe,nie raz kiedy było ciężko potraktowałam się zimnym prysznicem😆,wsiadałam na rower I słuchałam mitingów online, może spróbuj tak,jeżeli krępujesz się słuchać ich przy domownikach.Chociaż jestem przekonana,że rodzina byłaby dumna z Ciebie,że robisz coś ze swoim problemem.Fajnie,że jesteś i jeśli zależy Ci naprawdę na trzeźwym życiu,na rodzinie zostań tu,pomimo,że nie będzie pewnie lekko,nie rezygnuj,daj sobie szansę,wiem o czym mówię,bo sama to przechodziłam.Poczytaj sobie o zasadzie 24 godzin i HALT,na początku drogi,stosowanie się do nich,bardzo mi pomogło.
Jestem Krysia alkoholiczka i współuzależniona.
Bardzo się ciesze, że tu trafiłem...pierwsze 24h za mną, żaden wyczyn. Bardzo skrupulatnie i z wdzięcznością czytam nawet po kilka razy Wasze wpisy...niektóre otwierają mi oczy, inne motywują, jeszcze innym automatycznie zaprzeczam....
Kolejną rzeczą jaką mnie interesuje z Waszego doświadczenia jest problem odmowy komuś napicia sie, osobom z którymi się do tej pory piło alkohol. Jak sobie z tym poradziliście, radzicie? Wiem, że będę potrafil odmówić przy spotkaniach rodzinnych....ale co z osobami przed, którymi nie do końca chciałbym manifestować swój problem a jednak nie dać się namówić....a wiem, że nie uniknę tego typu spotkań, sytuacji, w których do tej pory piłem a teraz nie chciałbym...wiem, ze najłatwiej unikać i po problemie.....ale jak asertywnie odmówić, z klasą, żeby ładnie to wyglądało. Nie wiem może pytam o coś nieosiągalnego...ale gdzie zapytać jak nie tu?
a to wstyd
Dzięki Twojemu wpisowi uświadomiłem sobie wczoraj, że ja od dawna nie odczuwałem wstydu. I to w sytuacjach życiowych, a raczej zawodowych, w których normalnie go odczuwałem – a mam takich niekomfortowych dość dużo (nie będę się wdawał w szczegóły, bo to bez znaczenia).
Najpierw pomyślałem, że to wynik wyższego poczucia własnej wartości. Jednak po rozkmince wychodzi na to, że to ma znikomy wpływ na poczucie wstydu. Większy ma odklejka ego od rzeczywistości.
Czyli wstydzimy się wtedy, gdy rzeczywistość może obnażyć lub obnaża, że nie jesteśmy tacy, za jakich chcemy uchodzić.
To m.in. z tych powodów nie sięgamy po pomoc, nie mamy odwagi iść na miting, do terapeuty itd.
Kolejną rzeczą jaką mnie interesuje z Waszego doświadczenia jest problem odmowy komuś napicia sie, osobom z którymi się do tej pory piło alkohol. Jak sobie z tym poradziliście, radzicie?
Nigdy nie miałem z tym problemu. Po prostu mówiłem, że nie piję. Nie obracam się w środowisku, w którym ktoś by mnie jakoś szczególnie namawiał – ale nawet jakby namawiał, to raczej nie miałbym żadnego problemu z taką sytuacją. Nigdy też nie rezygnowałem z imprez i dość szybko nabrałem wprawy w trzeźwym uczestniczeniu w nich. Jednak to ja – dla wielu osób są to bardzo ryzykowne sytuacje. Bo często imprezę przetrwają, ale napiją się nawet kilka dni po. Niektórzy nawet po wielu latach trzeźwości unikają imprez alkoholowych.
Myślę, że jest wiele „to zależy”, niemniej zalecenia dla trzeźwiejących alkoholików są takie, żeby unikać takich sytuacji.
„Jesteś tym, co robisz, a nie tym, co mówisz, że zrobisz”
Z doświadczenia wiem,że najlepiej unikać,przynajmniej na samym początku sytuacji przy których bywał alkohol.Kiedy byłam na początku swojej drogi,byłam na grilu z rodziną,byłam przekonana,że nie będę piła,że nie chcę,że odmówię i tak było,ale ,kiedy rodzina rozjechała się,niestety już wypiłam.Piłam zazwyczaj sama,wieczorami w swoim pokoju i to było dla mnie najtrudniejsze chyba,samo zamknięcie się w swoim pokoju było wyzwalaczem.Poradziłam sobie tym,że wieczorami wchodziłam tu na forum,na mitingi online i przede wszystkim przemeblowałam sobie pokój,poprostu poprzestawiałam meble,żeby ten pokój nie kojarzył mi się z ,,dawnym" pokojem.
Na początku wydawało mi się,, dziwne" odmawiać picia w sytuacjach ,kiedy wcześniej nie robiłabym tego,były nawet sytuację,że usprawiedliwiałam się braniem leków,chorobą🫣,ale szybko przekonałam się,że wystarczy powiedzieć,nie, dziękuję nie piję,bez tłumaczenia się.W końcu sam też przekonasz się,że to Twoje życie,Twój wybór i masz prawo odmówić bez tłumaczenia,a nawet zrezygnować z pójścia na taką imprezę.
Wbrew pozorom, zdrowy tryb życia bez używek jest coraz bardziej popularny. Raczej już nikogo nie dziwi odpowiedź "nie piję ". To tak jak "nie palę ", " nie biorę narkotyków ". Nie ma już takiego drążenia tematu - a dlaczego? Po prostu nie piję. Co do osób, z którymi piłem to większość się sama wykruszyła i tym samym nie pyta, a nieliczni zrozumieli tą moją zmianę. Z racji że od jakiegoś czasu biorę już dożywotnio różne leki to bez kłamstwa dla takich upierdliwcow co to chcą wiedzieć dlaczego odpowiadam, że moje leki są niekompatybilne z alkoholem. Zawsze temat się urywał .
Wbrew pozorom, zdrowy tryb życia bez używek jest coraz bardziej popularny
Ostatnio byłam świadkiem rozmowy dwóch osób, żadna z nich nie jest osobą uzależnioną. Jedna mówi do drugiej: "napijesz się?" Ta odpowiada że nie i ta druga osoba dopytuje "na pewno?" I odpowiedź "Nie namawiaj mnie na alkohol bo to najgorsze co może być", chodziło tutaj o aspekt zdrowotny. Czyli to co Kuba powiedział, świadomość ludzi jest coraz większa
Jeśli chcesz być tam, gdzie nigdy nie byłeś, musisz iść drogą, którą nigdy nie szedłeś.
Coniguliaro Dominick
To prawda. Moje dorosłe dzieci wogóle nie piją alkoholu. Mówią,że aby pić, to trzeba mieć końskie zdrowie. Na imprezy jeżdżą autami, są trzeźwi i wygodni. I większość ich znajomych także nie pije. Więc chyba idzie do dobrego
Witaj Kuba. 😊 Jeśli początkowo trudno wyobrazić Ci sobie życia bez alkoholu - to jest dobry dowód na to, jak daleko zabrnąłeś w uzależnienie. Mamy coś wspólnego, a mianowicie - wiek, w którym zainteresowałem się swoim problemem z alkoholem. Ja miałem 43 lata jak poszedłem na swój 1-wszy miting AA. Mnie niestety pchnęły już do tego poważne konsekwencje wynikłe z picia. Nie potrafiłem ich już ukryć przed samym sobą, mimo że alkoholik to mistrz w oszukiwaniu siebie. Zderzyłem się z nimi realnie i nie sposób było je zakłamać skoro wylądowałem bez pracy, z długami i brakiem forsy na dalsze picie i życie.
Niewykluczone, że Ty bez takich konsekwencji odczuwasz dużo większy wstyd przed otoczeniem, aby przyznać przed kimś, że masz problem - bo nie widziało ono za wiele Twoich "osiągnięć", hehe. Nie mniej jednak nie wstydź się tego, że słuchasz po cichu mitingu on-line. Nie wstydź się, że chcesz nie pić. Z pewnością rodzina Ciebie nie zgani, a wręcz przeciwnie. Bo czy wstydem może być niepicie? Innych nie musisz informować o swoim problemie. Przecież wiesz, że nie musisz się nikomu tłumaczyć. Najistotniejsze jest to, że potrafisz o tym przekonać siebie i działać. 👍 👍
Jak odmawiać propozycjom napicia się? Proste - nie bywać gdzie piją, hehe. A tak realniej powiem Ci - nie piję, albo: nie - dziękuję. Powinno wystarczyć rozumnemu człowiekowi. Wiesz Kuba, tak na prawdę, to nie musisz być obecny tam gdzie piją. Jeśli tam tylko piją - to wybacz, ale Twa obecność tam jest zbędna. Nic jej nie tłumaczy. Polecam mimo wszystko mitingi te w realu:
https://spis.aa.org.pl/
Na smartfona istnieje też aplikacja MEETING GUIDE, która pozwala znaleźć mitingi AA w okolicy aktualnej lokalizacji GPS - podająca adresy miejsc i odległość od nich w km w linii prostej. Warto Kuba zacząć coś realnie robić ze sobą, bo umysł masz dalej "zainfekowany". Pozdrawiam serdecznie. 👍
Jeśli czujesz przygnębienie, to dlatego, że żyjesz w przeszłości.
Jeśli czujesz niepokój, to dlatego, że żyjesz w przyszłości.
Jeśli czujesz spokój, to dlatego, że żyjesz w teraźniejszości. /Laozi VI w.pne/
Dziś czwartek....4 dzień gdzie mam zamiar nie pić...
Powiedzcie ze swojego doświadczenia jak to jest na dłuższą metę z tym odliczaniem? Nie staje się to w końcu hamulcem, by zapomnieć i iść dalej...czy bardziej pomaga? Wiadomo, że im dłużej w trzeźwości tym lepiej i zdrowiej itd ale czy ktoś po roku na trzeźwym szlaku jest mniej zadowolony od tego co nie pije 5 lat? Druga sprawa....pytam bo nie najzwyczajniej nie wiem...rozumiem, że na pierwszym etapie trzeba się przyznać do Alkoholizmu, zrozumieć problem itd ale czy nie ciąży Wam po latach na terapi, czy we wspólnocie AA, że mówicie o sobie Kuba Alkoholik? Czy to nie ciąży? Nie cofa? Trzeba do końca życia wracać do źródła problemu? Nie przeszkadza to iść dalej?
Takie rozterki początkującego....
Powiedzcie ze swojego doświadczenia jak to jest na dłuższą metę z tym odliczaniem?
To zależy.
Ja nie odliczam. Na początku odliczałem, bo teoretycznie działa to motywująco. Z czasem jednak źle się z tym czułem. Mam zadaniową naturę i liczenie kojarzy mi się z tym, że jest jakiś koniec tego liczenia (na końcu jest jakiś efekt, nagroda, realizacja). A tutaj nie ma końca/celu, tylko jest po prostu styl życia. Więc nie mam czego liczyć.
Są osoby, które liczą i celebrują, np.: 1, 2,… 10,… 20 rocznicę. Ja nie zamierzam – podobnie zresztą podchodzę trochę do urodzin. Obchodzę je, bo taki jest kanon, ale dla mnie to taki sam dzień jak każdy inny.
czy ktoś po roku na trzeźwym szlaku jest mniej zadowolony od tego co nie pije 5 lat?
Bingo. Jakość trzeźwości zależy od ilości i jakości wykonanej pracy, indywidualnych przekonań, stanu psychicznego, nawyków itp. Poza tym każdy okres trzeźwości ma swoje własne, inne zagrożenia.
Wiadomo, że pierwsze miesiące to jest wyzwanie nie tylko psychologiczne, ale także biologiczne. Potem - moim zdaniem - nie ma już takiej różnicy czy to jest 2, 3 czy 20 lat.
Ale podkreślam – to zapewne zależy od wielu rzeczy.
czy nie ciąży Wam po latach na terapi, czy we wspólnocie AA, że mówicie o sobie Kuba Alkoholik?
Mi nie ciąży – choć niezmiennie jest to dla mnie trochę sztuczne i nie do końca „moje”. Niemniej traktuję to jako trening pokory, poszanowanie dla przyjętych zasad itp.
W każdym razie w żadnym przypadku nie robię z tego „sprawy”.
„Jesteś tym, co robisz, a nie tym, co mówisz, że zrobisz”
Jacobs napisał: ... jak to jest na dłuższą metę z tym odliczaniem?
Jeśli zapamiętasz początek swej trzeźwości, to gdy przyjdzie Ci do głowy pytanie ile czasu już nie pijesz? - to obliczasz sobie czyli odliczasz. Z reguły pamięta się ostatni dzień kiedy piłem alkohol. W dodatku początkowy okres dochodzenia ciała do normy po odstawienia alkoholu jest trudny i wtedy odliczałem częściej te dni swej gehenny, hehe. Później to już było psychicznie lżej i czasem pomyślałem ile już minęło dni czy miesięcy, kiedy będzie rocznica, jak ją uczcić - wszak to radosny będzie dzień. Rok wyzwolenia się z matni alkoholowej, w której czułem się okropnie osaczony alkoholową obsesją picia. Marzyłem wtedy o tej WOLNOŚCI i teraz się to ziści - rok bez alkoholu. Potem to już odlicza się rocznice i to nie na zasadzie - muszę "dociągnąć" do tego czasu. Nic Kuba nie muszę, mogę w każdej chwili się napić. Tylko po co? Nie zapomniałem upokorzenia jakie przyniosło mi moje picie. Warto o tym pamiętać. Warto pamiętać, że tak naprawdę - to pić mi nie wolno. Pamiętać to do czasu kiedy stwierdzisz, że trzeźwe życie jest THE BEST, podoba Ci się i sam zachodzisz w głowę - czemu Ty w ogóle piłeś. Wtedy "nie wolno mi" jakoś samoistnie wychodzi z obiegu, bo napicie się uważasz za szczyt GŁUPOTY. Co prawda myśl o napiciu może pojawić się jak każda inna, lecz wywołuje ona tylko lekki uśmiech i puknięcie się w głowę, tak dla podkreślenia właśnie tej jej głupoty, hehe.
Ja w zasadzie to z 2 powodów świętowałem swe rocznice co roku chyba do 18-stki. Pierwszy - to moja radość z bycia trzeźwym gościem, a drugi to podziękowanie i wdzięczność ludziom z grupy za wsparcie i wspólny marsz trzeźwym szlakiem. Po tym to już jak mnie najdzie, hehe - to przywiozę znienacka na jakiś miting blachę ciasta czy kilka pojemników z różnymi ciastami. W torty się już nie bawię od kilku lat. Takie rocznice moim zdaniem są potrzebne grupie, bo stanowią na pewno motywację do zdrowienia dla wszystkich. Kiedyś ogłaszałem kiedy postawię torta, teraz wpadam z ciachem kiedy chcę, hehe.
... czy nie ciąży Wam po latach na terapi, czy we wspólnocie AA, że mówicie o sobie Kuba Alkoholik? Czy to nie ciąży? Nie cofa? Trzeba do końca życia wracać do źródła problemu? Nie przeszkadza to iść dalej?
Jestem alkoholikiem - mam na imię Andrzej. 👍 Napiszę Ci Kuba jak to u mnie ewoluowało, byś zrozumiał czemu o to pytasz. Ja też kiedyś przestałem pić. Nie mówiłem o sobie alkoholik, bo za nim poszedłem do AA - nigdy bym się tak nie nazwał. Miałem świadomość, że mam problem z piciem, że przez picie popadłem w ogromną niełaskę LOSU. Wiedziałem, że to efekt mego uzależnienia lecz słowo alkoholik było chyba poniżające jak menel. Pijak jeszcze przełknąłbym lecz nie alkoholik.
Po bodaj 9 dniach z suchym ryjem - trafiłem na miting AA jedynej w moim mieście grupy AA. Doszedłem do wniosku, że nie mam tak na prawdę pomysłu - jak trzeźwo żyć? Tam wszyscy nazywali się alkoholikami z imienia, więc i ja powiedziałem o sobie: mam na imię Andrzej, jestem alkoholikiem. Zmusiłem się do tego "wyznania", bo czułem się w jakimś sensie "upokorzony". Długo nie pasowało mi to, bo przecież znamy się już jakiś czas, a wciąż alkoholik i alkoholik. I w dodatku parę razy na jednym mitingu jeśli zabierałem głos. Często mówiłem krótko - Andrzej alkoholik, jakby nie identyfikując się z tym do końca. Zmiana w podejściu do tego sama się pojawiła z czasem po kilku latach niepicia. Przyzwyczaiłem się, a raczej zaakceptowałem już poważniej lub całkiem serio to, że faktycznie jestem alkoholikiem i skoro tak, to za jedyne ROZSĄDNE dla mnie rozwiązanie uważam NIEPICIE. 👍 Nawet ze względu na ważność priorytetów w moim zdrowieniu utrwalę w sobie, że najpierw jestem alkoholikiem, a potem Andrzejem, hehe. I tak mi zostało do dzisiaj właśnie: jestem alkoholikiem, mam na imię Andrzej.
Widzisz Kuba, dzisiaj rozumiem dlaczego w AA nazywają się alkoholikami przy każdym przedstawieniu się mimo, że wszyscy znają się prawie jak łyse konie. Ma to sens i to ogromny. Zdrowieje skutecznie z alkoholizmu ten - kto z czasem UCZCIWIE i bez wewnętrznych oporów zaakceptuje siebie jako alkoholika. Wtedy pokonuje już swój własny wstyd i uznaje swą chorobę ja za coś normalnego, jak cukrzyca, hemofilia, gruźlica czy inne. Są choroby wstydliwe i mniej wstydliwe. Nikt nie musi poza lekarzem i najbliższą rodziną o nich wiedzieć. Najistotniejsza jest tu świadomość pacjenta i trzymanie się zaleceń lekarskich.
Ty Kuba alkoholikiem bądź tylko dla siebie i dla tych, których chcesz o tym poinformować, bo uznasz to za słuszne. Mi dzisiaj świadomość bycia alkoholikiem nie ciąży, bo przecież nim jestem. Waży to dla mnie tyle co to, że jestem człowiekiem, jestem facetem. Co tu ma mnie boleć, jak już dawno nie boli mnie brak alkoholu w moim życiu. Pozdrawiam serdecznie. ❤️
Porzuć swój wstyd Kuba i rusz na realny miting AA. Tylko tam powiesz o sobie alkoholik Kuba. Wiem, że nie chciałeś nim zostać. Ja też nie chciałem Powodzenia i odwagi.
Jeśli czujesz przygnębienie, to dlatego, że żyjesz w przeszłości.
Jeśli czujesz niepokój, to dlatego, że żyjesz w przyszłości.
Jeśli czujesz spokój, to dlatego, że żyjesz w teraźniejszości. /Laozi VI w.pne/
Piąteczek....przede mną pierwszy zaplanowany weekend na trzeźwym szlaku...a dalej Święta - w planach pierwsze na trzeźwo jakie by były odkąd sięgam pamięcią...jestem pełen nadziei i wierzę, że to uniosę🖖
Tak jakoś przypadło mi do serca określenie "Na trzeźwym szlaku" tym bardziej, ze góry to coś co kocham i z tym to kojarzę....
Tytuł tematu zgodnie z prośbą zmieniłem.
Mogę być tam, gdzie Ty, do końca moich dni,
Mogę być kimś, będąc jednocześnie sobą.
Albo pić od rana Wyborową, bić matkę,
mieć jako dom klatkę schodową.
Mogę skończyć się i nie jestem zdziwiony.
Mogę wszystko, to ma dwie strony.
WWO - Mogę wszystko
Witaj imienniku, prawie rówieśniku i autorze wątku jakże podobnego z nazwy do mojego 🙂
Piątek, piąteczek, piątunio - tak to chyba leciało?
następnie weekend, święta, majówka, wakacyjne urlopy, słotna i melancholijna jesień, znowu święta i Sylwester z Nowym Rokiem. Wszystko po raz pierwszy na trzeźwo. Piszesz, że jesteś pełen nadziei i wiary. Doświadczenie z mojego startu w niepiciu pokazało, że to nie wystarczyło. Były tam jakieś przerwy, ale do momentu aż konsekwencje nie przydusiły mnie do ściany tak na poważnie nie zabrałem się za zmiany u siebie. Przez wiele lat się bujałem od picia do niepicia.
Jeśli u Ciebie ma być inaczej to oby tak było. Zastanów się chociaż i bądź przygotowany na to - co możesz zrobić gdy przyjdzie gorszy moment i gdy głód alkoholowy da o sobie znać. Bo to, że znać da możesz brać za pewnik.
Pozdrawiam - Kuba.
Od strony technicznej poproszę jeszcze o edytowanie postu gdy chcesz coś dopisać, a nie minęło 15 minut. Skoro kochasz góry - to z góry dziękuję 🙂
Witaj imienniku, prawie rówieśniku i autorze wątku jakże podobnego z nazwy do mojego ...
Z pełną odpowiedzialnością bezwiednie zmieniłem tą nazwę... nie chciałem. Także jak sie uda to zmienię nazwę swojego wątku.
Nie zmieniaj, mi to w żaden sposób nie przeszkadza 👍
Obyś nim kroczył jak najdłużej.