Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

TEMAT: potrzebuję wsparcia

potrzebuję wsparcia 2019/10/30 17:55 #1

  • bnatka
  • bnatka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 146
  • Otrzymane podziękowania: 256
Witajcie. Chcę zacząc ten watek od tego momentu. Od tego co dziejej sie tu i teraz. Jestem osobą współuzależnioną. Skończyłam roczna terapię dla osob współuzależnionych. Dużo czytam, dużo dzwonię, piszę, rozmawiam z osobami wspoluzależnionymi i uzależnionymi. Dużo cztam, ogladam na you tubie, czytam forum. A jednak gdy przychodzą takie chwile jak teraz wyłazi ze mnie całe uwikłanie w tą chorobę. Uwikłanie w relację jakie łączy matke i dziecko. Moja "młoda" pije. Skończyła ok 2 m-cy temu 6 m-czną terapię. i znów pije. Z przerwami. tydzień picia. Tydzień trzezwienia,szpital, detox, tydzień prostowania zaległości, chodzenia na miting (rzadko ale jednak), załatwiania terapii, rozszerzonej lub dochodzeniowej i znów picie. Dużo miałam sugestii, zeby zabrać ją do domu, zeby nie była sama, wspierać gdy coś robi, gdy trzezwieje. I tak zrobiłam. Może dlatego tak mi teraz trudno. Uwierzyliśmy ze coś się zmieni. Przyjeliśmy do domu.Małymi krokami, prostowała to co zawaliła w czasie ostatniego picia.I... Na 2 dni wróciła do siebie. Do swojego mieszkania, zeby posprzatać,i zrobić zdjęcia, zeby wynając mieszkanie, i..... i juz nie wróciła. Znów pije. Potrzebuję wsparcia, rad, bo mimo iż wiem co mam robić, to ni jak mi to nie wychodzi. Wiem tyle.
Tak dalej być nie może. Bo jedna z nas się wykończy- i chyba to bedę ja. Psychicznie nie potrafię się wyłączyć. Nie potrafię przestać myśleć.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, kris66, Angora, jerzak, Havana, williwilli55, Hania, Myszałek37, AGA54, Iwanka

potrzebuję wsparcia 2019/10/30 18:09 #2

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 12750
  • Otrzymane podziękowania: 16399
Cóż, ona po prostu nie uznaje swojego alkoholizmu, terapia i inne pomocne formy nic nie znaczą, gdy ona nie chce z piciem skończyć. Widocznie to nie jest Twoje dno psychiczne, do przysłowiowej ściany nie dotarłaś. Chcesz siebie i męża wykończyć? Ile tej złudnej, gubiącej nadziei jeszcze, ile miesięcy, lat wyjętych z własnego życia, bo córka pije, nie pije? Przecież Ty nic nie możesz zrobić, a wynika, że córka wiedzy zdobytej nie wprowadza w życie, byle jakiś powód i pije. To komu ma zależeć na abstynencji, jej czy Wam? Jest dorosła i niech żyje jak chce, bo że inaczej można to ona przecież wie, widocznie tak jednak nie chce. Nikt nikogo na siłę nie uszczęśliwi, to jej wybór i potrzeba zaakceptować.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana, Plutoniczna, AGA54, Iwanka

potrzebuję wsparcia 2019/10/30 18:29 #3

  • bnatka
  • bnatka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 146
  • Otrzymane podziękowania: 256
Moniko. Dziękuję za te słowa. Potrzebuję krytyki bo muszę w końcu uwolnić sie od tej obsesji. Bo dziecko. Bo chora. Bo juz cos robi, to powinnam teraz wspierać. A czy ona myśli o nas?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana, AGA54

potrzebuję wsparcia 2019/10/30 19:23 #4

  • marcin19
  • marcin19 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 140
  • Otrzymane podziękowania: 283
bnatka napisał:
A czy ona myśli o nas?

Hej, Marcin - alkoholik.
Gdy piłem, myślałem o sobie, nie o tym, co inni powiedzą, pomyślą, zrobią, ważne, żeby zostawili mnie w spokoju z butelką w ręce.
Aniou stróś
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Angora, SynKróla, Alex75, Iwanka

potrzebuję wsparcia 2019/10/30 19:38 #5

  • bnatka
  • bnatka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 146
  • Otrzymane podziękowania: 256
Marcinie to znaczy, że teraz gdy zostawimy ją,to ona pije jeszcze więcej? Co Ci pomogło zerwać z piciem? Czy rodzina też odwróciła sie od Ciebie?
Rozmawiałam kiedys z chlopakiem, który powiedzial mi, iz bez wsparcia rodziny piłby dalej? A jak bylo u Ciebie?
Ostatnio zmieniany: 2019/10/30 19:57 przez szekla. Powód: dopisek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

potrzebuję wsparcia 2019/10/30 19:58 #6

  • marcin19
  • marcin19 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 140
  • Otrzymane podziękowania: 283
O jej piciu nie będę się wypowiadał, bo po prostu jej nie znam, więc nie wiem, co zrobi, jeśli ją zostawicie. Tylko ona to wie.
Moja rodzina ode mnie się nie odwróciła, cały czas męczyła mnie gadaniem, wręcz marudzeniem, jak wtedy o tym myślałem, żebym przestał pić. A ja dalej swoje, że mam pracę, którą straciłem właśnie przez picie, że dorzucam się do rachunków, że inni piją więcej itd. ZAWSZE miałem "powód" do picia i wymówkę, co powiedzieć innym. Co mi pomogło? Tak w skrócie, to 3 miesiące w szpitalu, w tym 8 tygodni terapii i zapicie po tejże terapii. Po prostu osiągnąłem swoje dno. Możesz poczytać mój wątek, w nim i innych jest wiele histori niepijemy.pl/forum/forum-dla-alkoholikow/287540-witam-marcin19

PS. Nic nie radzę, po prostu opisałem, jak wygląda moja historia. Nie ma jednej recepty dla wszystkich.
Aniou stróś
Ostatnio zmieniany: 2019/10/30 20:02 przez marcin19.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana, bnatka, Iwanka

potrzebuję wsparcia 2019/10/30 19:59 #7

  • kubek3city
  • kubek3city Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 6
  • Otrzymane podziękowania: 22
Z nami alkoholikami jest tak, że nie poddamy się skutecznej terapii do momentu kiedy sami tego nie będziemy pragnąć. Prośby, groźby na dłuższą metę nic nie dadzą. Tyle się mówi o osiągnięciu własnego dna. To jedno ze słów "klucz". Nie uchronisz alkoholika przed jego osiągnięciem. Alkoholik musi upaść tak nisko jak tylko nisko potrafi - wtedy jest szansa, że dojrzeje do decyzji zmian. Jeśli jednak już tego dna dotknie to na pewno będzie wdzięczne za pomoc w wydostaniu się z niego.

Pozdrawiam
Kuba alkoholik
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): bnatka, marcin19, Iwanka

potrzebuję wsparcia 2019/10/30 20:09 #8

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 12750
  • Otrzymane podziękowania: 16399
Bnatko, a co oznacza dla Ciebie wsparcie, pomoc dla alkoholika, jakie zachowania wobec niego lub jakich zachowań brak? Kiedy to wsparcie, jak odróżnić prawdziwe działania alkoholika od tych "niby", co to tak nadzieję wciąż pobudzają?
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin19

potrzebuję wsparcia 2019/10/30 22:56 #9

  • bnatka
  • bnatka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 146
  • Otrzymane podziękowania: 256
Właściwie to nie wiem jak wygląda wsparcie dla alkoholika. Moze tak. Po przyjezdzie do nas przyjelismy ją jak " syna marnotrawnego" nawet tymi slowami ją przywitalismy. Otoczyli miłością. Miała wyżywienie. Probowalam pomóc przy diecie bo jest jeszcze bulimiczką ( i nie powinna jesc cukru, mąki..) kupiłam kilka rzeczy z odzierzy. Dałam pieniadze na bilety. Pomoglam skompletować dokumenty. Modlilismy sie wieczorem razem. Starsza córka załatwiła jej okulary. Takie bylo wsparcie z naszej strony. W zamian pomagała w domu. Na działce.Pojechała zapisac sie na terapię.Wydawało sie ze wracamy do normalnosci. Nie rozmawialismy o piciu. Nie wracalismy do tego. Nie kontrolowalam jej. Ja naprawdę uwierzyłam ze teraz to juz bedzie inaczej. Co tu zrobilismy zle? Czego za mało lub czego za dużo?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

potrzebuję wsparcia 2019/10/30 23:33 #10

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6983
  • Otrzymane podziękowania: 10098
bnatka napisał:
Właściwie to nie wiem jak wygląda wsparcie dla alkoholika.

Wydawało sie ze wracamy do normalnosci.
Nie rozmawialismy o piciu.
Nie wracalismy do tego.
Nie kontrolowalam jej.

Ja naprawdę uwierzyłam ze teraz to juz bedzie inaczej.
Co tu zrobilismy zle?
Czego za mało lub czego za dużo?
Moja droga @};- :ymhug: skąd ja znam te pytania???
No, i te działania niektóre.
Nierozmawianie o piciu, by nie zdenerwować, nie sprowokować, nie wpędzić się w poczucie winy gdy zacznie znowu pić.
Z siedmiu lat bycia z pijącą kobietą, alkoholiczką.
Też waliłem głową w mur i pytałem siebie: DLACZEGO, CO ROBIĘ NIE TAK ?
Powiem Ci jedno, nie analizuj już - dlaczego?
Pewien jestem, że otoczyliście ją wszyscy ciepłem jednak stworzyliście nieświadomie komfort do picia.
Pamiętam tu na forum taką czyjąś konkluzję pasującą do tej sytuacji:
jak chcesz, to zapij się na śmierć - zapłaczemy raz a dobrze, a nie codziennie będziemy przeżywać Twoje picie.
Wiem, jestem bez serca, ale inaczej się nie da.
Gdy skończy zabawy z butelką ja bym znając siebie powiedział jej: skończyło się niańczenie moja panno, zabieraj się za swoje życie sama w swoim domu.
Do widzenia.
A tak aby Cię utwierdzić w słuszności twardej postawy rozświetlę przed Tobą jeszcze wizję, że np. mieszkać będzie u Was, a za kasę z wynajmu swego mieszkania popijać. A Wy będziecie wszyscy winić siebie i cierpieć.
W przypadku niereformowalności w podejściu do picia alkoholika, który łamie nagminnie abstynencję mimo terapii - kopnięcie w tyłek własnego dziecka jest jedynym rozsądnym rozwiązaniem.
Pomyśl czy jesteś na to gotowa.
A gdzie u Ciebie wiedza, że córka nie pije przez Ciebie?
Obudź się, może i ją to w końcu obudzi. :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): bnatka, Hania, Alex75, marcin19, Iwanka

potrzebuję wsparcia 2019/10/31 04:17 #11

  • bnatka
  • bnatka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 146
  • Otrzymane podziękowania: 256
Nie obwiniam siebie, że przezemnie pije. To juz przerobilam. Wiem ze nie dla mnie przestanie. Jesli taka będzie wola Boża. "kopnięcie w tyłek własnego dziecka jest jedynym rozsądnym rozwiązaniem.
Pomyśl czy jesteś na to gotowa." myślę, ze juz jestem gotowa, dlatego szukam wsparcia. Rozmawiałam o tej sytuacji ze swoją terapeutą. Powiedziała zostaw... Ale ...pamiętasz jak uratowalas jej zycie. I tu przypomniala mi moment, gdy pojechałam po nią. Ona juz nie piła, bo nie byla w stanie wstać z łóżka. Wiozlam ją do szpitala a w samochodzie dostała jakiegos ataku delirki.Tu terapeutka zostawiła sobie furtkę, aby nie dac odpowiedzi jednoznacznej. To jak to ma sie do tego aby zostawić? Czy jestem gotowa na jej śmierć??? Wciąż nie. Ale jest na forum matka ktora odpisze mi. Tak ja jestem. Godze sie z wolą Bożą. Odmawiam modlitwę Jezu ufam Tobie".. I są chwile, że myślę ze ona z tych, co się nie uda przestać pić.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej

potrzebuję wsparcia 2019/10/31 04:33 #12

  • bnatka
  • bnatka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 146
  • Otrzymane podziękowania: 256
Kiedyś gdy jeszcze nie piła, ale chorowala na zaburzenia odrzywiania powiedzialam jej " jesli ty umrzesz to ja tez". Dzis juz tak bym nie powiedziała. Bo jestem juz tak umeczona, utruta. Coś w tym jest cytuję " jesli chcesz, to zapij się na śmierć - zapłaczemy raz a dobrze, a nie codziennie będziemy przeżywać Twoje picie." tu jest dużo prawdy. Wszystko zależy od niej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, marcin19

potrzebuję wsparcia 2019/10/31 05:26 #13

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 12750
  • Otrzymane podziękowania: 16399
Tutaj nie ma ogólnego schematu, jednemu służy, pomaga to coś, innemu nie. Moim zdaniem nie można się zatracić, nie ufać i nie podchodzić do niepicia alkoholika z bezgraniczną wiarą, nie szukać w sobie i do siebie pretensji nie mieć. Mnie miłością mama nie otoczyła, ona obserwowała, przypominała mi o moim chlaniu i o tym jak to na teraz inaczej jest, nie była w euforii i jak to często bywa, podchodziła do mnie bliżej, gdy skądś wracałam, czy aby alkoholu ode mnie nie czuć. Czasem zadzwoniła z pytaniem kiedy w domu będę. Trochę mnie tym wkurzała, nie ma się jednak czemu dziwić, swoje ze mną przeszła. Dla mnie najważniejsze było, że była przy mnie, dała mi szansę i spokój, robiłam swoje. Mój brat pije, nic nie zrozumiał i moja mama zostawiła, uznała bezsilność, nie chce wiedzieć co z nim, kiedyś przyjdzie wiadomość o jego śmierci, wie, że on pić nie przestanie, osiadł na swoim dnie i będzie dopiero po śmierci trzeźwy.
Za co ona pije, ma jakieś dochody? Skąd miała na opłaty na mieszkanie? Wyżywienie u mamy, spanie u mamy, to jak w hotelu, tylko za darmo. Może miała za dobrze...za łatwo, nie odczuła tych krzywd wyrządzonych własnym najbliższym, bo miłość ślepa bywa i ta wobec dzieci raczej bardzo utrudnia, wiele zaślepia i idealizuje, daje szybko zapomnieć i nie odróżniać.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Ostatnio zmieniany: 2019/10/31 05:27 przez Moni74. Powód: literówka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, andrzejej, Hogata9, bnatka, Ilonka, Hania, Alex75, AGA54, marcin19, Iwanka

potrzebuję wsparcia 2019/10/31 06:25 #14

  • Iwanka
  • Iwanka Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Alkoholiczka / DDA/ Kiedyś współuzależniona
  • Posty: 652
  • Otrzymane podziękowania: 1774
Witaj na forum Bnatka
:czesc:
Iwona alkoholiczka
"Wstąpienie do AA wielu spraw nie uzdrowi;
Ale Ciebie - z pewnością"


Iwona Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

potrzebuję wsparcia 2019/10/31 06:51 #15

  • Katarzynka77
  • Katarzynka77 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1702
  • Otrzymane podziękowania: 5434
bnatka napisał:
Kiedyś gdy jeszcze nie piła, ale chorowala na zaburzenia odrzywiania powiedzialam jej " jesli ty umrzesz to ja tez". Dzis juz tak bym nie powiedziała. Bo jestem juz tak umeczona, utruta. Coś w tym jest cytuję " jesli chcesz, to zapij się na śmierć - zapłaczemy raz a dobrze, a nie codziennie będziemy przeżywać Twoje picie." tu jest dużo prawdy. Wszystko zależy od niej.
bnatko rozumiem Cie dobrze jako matka aż za dobrze.To racja że jesteśmy w stanie do wszystkiego sie przyzwyczaić.Też miałam takie myśli że już mam dość.Jeszcze rok temu byłam zupełnie innym rodzicem,rodzicem który nie śpi po nocach kiedy Młody melanżował.No bo ja ja mogłam spać,może coś mu sie stało,może potrzebuje pomocy itd..z biegiem czasu poprostu sie do tego przyzwyczaiłam i zmieniłam swoje myślenie i nastawienie.Ciągle sobie powtarzałam ja nic nie moge zrobić bo zrobiłam już wszystko.Pomogła mi terapia i pomogło forum ,tego nie ukrywam.Dziękuje bogu że je znalazłam ^:)^ Czy teraz jest mi łatwiej :-? jest łatwiej bo wiem że jego trzeźwość alkoholowa i narkotykowa zależy tylko i wyłącznie od niego.Jeszcze rok temu był taki pomysł aby sie przeprowadzić,kupić nowe mieszkanie bo to może by pomogło gdyby sie odcioł od tego towarzystwa.Dziś moge powiedzieć że to bzdury i choćbyśmy sie wyprowadzili bóg wie gdzie to nie pomoże jeśli On sam nie będzie chciał zerwać kontaktów z towarzystwem.W rozmowie ostatniej z jego terapeutka Pani powiedziała że to jest bardzo ważne aby nie dać sobie wleść na głowe i wyznaczać granice l-) Tego będe sie trzymać.On jest dorosły .Jeśli będzie chciał trzeźwieć to będziemy go wspierać,jeśli jednak wróci do tego co było to będzie musiał sie wyprowadzić.Zdaje sobie sprawe z tego że nie będzie to dla Nas łatwe ale staram sie przygotować też na to.Przytulam Cie mocno :ymhug:
Aby być prawdziwie wolnym,najpierw trzeba pokonać swoje słabości..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): bnatka, AGA54

potrzebuję wsparcia 2019/10/31 07:56 #16

  • bnatka
  • bnatka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 146
  • Otrzymane podziękowania: 256
Jeszcze jestem bardzo współuzależniona. Ale to sie zmieni. Bo kręcę sie w kółko jak mi ona gra. Tak... zmiana musi iść ode mnie. I tu pytanie. Jeżeli przestanie pić. Poprosi o możliwość powrotu do domu. Przyjąć???
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

potrzebuję wsparcia 2019/10/31 08:08 #17

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 16193
  • Otrzymane podziękowania: 24156
Bogusiu
Najpierw to Ona musi zrobić krok do przodu by poszukać odpowiedzi na to pytanie. Musi zacząć działać bo to czyny sie liczą, które zapewne zauważysz. Wtedy, być może odpowiedź sama się znajdzie.
Wsparcie w Trzeźwieniu jest wskazane, najpierw jednak należy zacząć Trzeźwieć.
Daj czas czasowi, nie myśl o tym co będzie. Patrz na to co jest DZIŚ.
3mam :-BD I Ty o tym wiesz, nawet bez moich wpisów w Twoim wątku.
Pozdrawiam %%-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): bnatka

potrzebuję wsparcia 2019/10/31 08:10 #18

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu..
  • Posty: 2346
  • Otrzymane podziękowania: 6672
Wiele razy zastanawiałam się co jako matka zrobiłabym w takiej sytuacji. Mając tą wiedzę i doświadczenie które mam dziś, chyba potraktowałabym swoje dziecko bez taryfy ulgowej. Na pewno wymagałabym czegoś więcej niż tylko abstynencji. Utrzymanie siebie, dokładanie się do wspólnego mieszkania,dbanie o porządek, o siebie, ponoszenie konsekwencji swoich wyczynów, myślę że to są sprawy które każdy normalny człowiek ma na głowie. A przede wszystkim musiałabym zobaczyć jakieś zmiany aby wiedzieć że to ma sens, coś więcej niż tylko ciepłe łóżko u mamusi, która przyjmie, posprząta,upierze i ugotuje,zadba a dziecko hulaj dusza... Dorosłość to nie tylko PESEL a jakaś dojrzałość, odpowiedzialność. W ten sposób można się bujać całe życie.
Nikt nie powie Ci jak masz postąpić, bo nikt nie jest Tobą...wiem,że wiesz bardzo dużo i czas tą wiedzę po prostu wprowadzić w życie. %%-
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, bnatka, marcin19

potrzebuję wsparcia 2019/10/31 08:32 #19

  • bnatka
  • bnatka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 146
  • Otrzymane podziękowania: 256
Wiedze mam,tylko słabo z niej korzystam. Więcej mi dają Wasze słowa, bo czytam po kilka razy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, marcin19

potrzebuję wsparcia 2019/10/31 08:52 #20

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1453
  • Otrzymane podziękowania: 2592
bnatka napisał:
Jeszcze jestem bardzo współuzależniona. Ale to sie zmieni. Bo kręcę sie w kółko jak mi ona gra. Tak... zmiana musi iść ode mnie. I tu pytanie. Jeżeli przestanie pić. Poprosi o możliwość powrotu do domu. Przyjąć???

Tylko co to znaczy "jeżeli przestanie pić"?. Kiedyś miałam taką sytuację z moim ex. Twierdził że już nie pije po piątym dniu abstynencji, nic więcej nie robił. ciągle tylko powtarzał, że już nie pije. Zapytałam się go jak myśli ile czasu potrzeba żeby komuś udowodnić że "już nie pije". Powiedział 2 tygodnie. Piszę o tym bo on po kilku dniach abstynencji był święcie przekonany że już problemu z alkoholem nie ma i "już nie pije", ciągle to powtarzał.
Zestawiłam to z tym co przeczytałam tutaj na forum. Niech przyniesie jakiś konkret, na przykład dowód ukończenia terapii. Potrzeba roku albo więcej żeby zmienić myślenie a nie kilka dni i obietnice, że już nigdy alkoholu do ust nie weźmie. Żeby zobaczyć prawdziwe zmiany potrzebny jest czas. Z mojego doświadczenia wiem że nawet jak nie pił 3 miesiące ale przy tym nie pracował nad sobą i nic ze swoim zdrowieniem nie robił to i tak zawsze wrócił do picia. A ja za każdym razem biegałam po lekarzach terapeutach bo wierzyłam że tym razem to już naprawdę.
Ostatnio zmieniany: 2019/10/31 08:54 przez Alex75.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

potrzebuję wsparcia 2019/10/31 12:28 #21

  • Ilonka
  • Ilonka Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 46
  • Otrzymane podziękowania: 34
Witam :czesc: mam na imię Ilona jestem alkoholiczka i współuzalezniona. Mój mąż jest czynnym alkoholikiem a 17 letni syn narkomanem. Tak że rozumiem Ciebie doskonale. Przytulam :ymhug:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

potrzebuję wsparcia 2019/10/31 12:46 #22

  • bnatka
  • bnatka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 146
  • Otrzymane podziękowania: 256
Witaj Ilonko. Dziekuje za wpisy. Moni, po raz kolejny czytam Twoj wpis. Twoj brat mimo ze został sam sobie nie przestał pić. Czyli nie ma jednej wspolnej recepty. Zastanawialas się czemu jemu nie udaje sie przestać pic? Ja wiele razy o tym myślę. Czemu ona wciąż wraca do picia. Moze jest tu ważne uzaleznienie od jedzenia. Może świadomość ze zawsze ktos ją wyciagnie po tygodniu picia? Ja juz kilka razy odcielam sie od niej. Napisałam "radz sobie sama" Ale gdy trzezwa dzwoni to odbieram. Rozmawiam. Wspieram. Daje kolejną szansę.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

potrzebuję wsparcia 2019/10/31 13:40 #23

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 12750
  • Otrzymane podziękowania: 16399
Mój brat był na trzech terapiach, żadna z własnej chęci, ostatnia z wyroku sądu i sobie z niej zrezygnował, bo już tyle nie pije, w międzyczasie siedział w więzieniu i uwaga :lol: terapeuci stwierdzili, że jest mu niepotrzebna, pomimo że już kilka tygodni tam był. Chodził na mityngi AA, nawet ja z nim byłam kilka razy, ale do niego nic nie docierało. Bnatko wiele lat kobiety w mojej rodzinie były pomagierami w jego piciu i on sobie bimbał, robił z nami co chciał i chlał, nie chlał, udowadniał sobie i innym jaki to on mocny jest, jak on to nie pić potrafi, wyśmiewał innych pijących, jego kolegów od kieliszka, drwił, a za chwilę sam pod płotem leżał. Taki to on wywyższający się człowiek i wielki egoista. Nie zastanawiam się tak naprawdę i nie zastanawiałam dlaczego on nie umie z alkoholem skończyć, szansę ma każdy, wolna wola. Ja mam własne życie i nie tracę go na coś gdzie nic po mnie, gdzie ja nic nie mogę. W tym roku brat skończył 50 lat, pije od 14 roku życia, wiele wie i tylko wie, ale tak naprawdę tego nie czuje, a moralizować i teoretyzować to godzinami mógł. Totalnie w szponach nałogu i mechanizmami owładnięty, przykre, ale jakże prawdziwe oblicze nieleczonego alkoholizmu. Moja mama też tak wspierała i zawsze oszukiwał, dostał co chciał, szedł chlać i od nowa manipulacja i mama z wielkimi nadziejami, bo to jej syn, bo teraz będzie inaczej.... było, było coraz gorzej, za każdym razem gorzej. Babcię szantażował i stosował przemoc psychiczną. Uważam, że to uzależnionemu ma zależeć, tak naprawdę zależeć, a jak tego brak to sobie dać spokój, bo życie ucieka, a można inaczej je przeżyć i nikt tego straconego nie odda.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Ostatnio zmieniany: 2019/10/31 14:20 przez Moni74. Powód: Użycie wulgaryzmu
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, kris66, Hogata9, Benia, Ilonka, Katarzynka77, YaroZja, Alex75, marcin19

potrzebuję wsparcia 2019/10/31 14:00 #24

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 16193
  • Otrzymane podziękowania: 24156
Dziękuję Ci Moni za Twój wpis, poczułam się zaproszona do tablicy by coś powiedzieć o sobie.
Rady tu są zbędne, bo i tak będzie jak będzie.

W 2001 roku poszłam po wielkich trudach z mojej strony na terapię stacjonarną. Poszłam bo tak chciała moja Mama, więc posłuchałam z Nadzieją i myślą, że może mi sie ona przyda. Przydała się, skutecznie odebrała mi komfort picia. Mimo wszystko chlałam jeszcze przez 8 lat. Bez owego komfortu, za to z rozpaczą, użalaniem się, itp....rzadko kiedy wypity alkohol stanowił dla mnie luz. Gdzieś w głębi czułam, że wszystko tracę a mimo tego piłam. Córka odeszła ode mnie do Taty, to też nie przeszkodziło mi w chlaniu. Nawet może było lepiej (wtedy) bo nie musiałam się ukrywać wieczorami a Córka i tak całe dnie była ze mną.

W 2009 roku poszłam po pomoc już sama, zaraz potem te Forum i zapicia co jakiś czas. Jeśli zapytasz czy rozumiem swoje zachowania, chlania...odpowiem Ci wprost....NIE ROZUMIEM. Nawet już nie próbuję zrozumieć, bo i po co.
Bogusiu...nie próbuj zrozumieć kogoś kto sam siebie nie rozumie. Pozwól czasowi na działanie.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, Hogata9, Benia, bnatka, YaroZja, Alex75, marcin19

potrzebuję wsparcia 2019/10/31 18:14 #25

  • YaroZja
  • YaroZja Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 782
  • Otrzymane podziękowania: 2131
szekla napisał:
Rady tu są zbędne, bo i tak będzie jak będzie.

może uda mi się to ładnie w słowa ująć co to jest rada i jakie skutki może nieść za sobą..
posłużę się swoim przykładem, kiedy dostawałem rady od osób trzecich stawałem się nagle beznadziejnym dzieckiem.. bez wiary w siebie.. a ja dalej sam zostawałem z tym co miałem do załatwienia.. i dość często czułem się beznadziejnie bo ktoś wiedział lepiej niż ja sam.. choć miałem wiedzę na pewien temat to ktoś zaburzał moje myślenie.. bo to ja mam to rozwiązać.. i tu też pojawia się dylemat czy aby dana mi rada doprowadzi mnie do poddania się czy też do działania.. :-?
przeważnie rady odbierałem jako destrukcyjne działanie w moim kierunku ponieważ wtedy na ten czas czułem zagubienie i uczucie, że jestem beznadziejny..
u Ciebie Bnatko jest sytuacja taka jaka jest.. masz wiedzę i wsparcie.. i wiesz co robić.. z drugiej strony jest to córka i tu pojawia się wiele znaków zapytania co zrobić.. ja nie wiem co bym zrobił jakbym znalazł się w podobnej sytuacji.. jestem rodzicem i miłość do moich dzieci to silna więź..

i jeszcze odnośnie dawania rady to powiem tak, że w moim rozumowaniu jest tak, że jak dałbym radę to w pewien sposób biorę odpowiedzialność za działanie osoby obdarowanej moją radą.. i tu znów pojawia się pytanie czy to, co ktoś pocznie z problemem będzie dobrym rozwiązaniem związanym z moją radą?
a co jeśli ja np. się pomylę i będąc w błędzie podam komuś rozwiązanie zgodne z moim myśleniem, a nie zgodne z tym co powinna dana osoba zrobić lub nie?

i obawiam się, że moja rada może przynieść odwrotny skutek od zamierzonego.. i co wtedy?
Czasem po prostu trzeba się zgubić, żeby się odnaleźć

Jarek alkoholik
Ostatnio zmieniany: 2019/10/31 18:16 przez YaroZja. Powód: poprawa tekstu
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Hogata9, Benia, bnatka

potrzebuję wsparcia 2019/10/31 19:25 #26

  • bnatka
  • bnatka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 146
  • Otrzymane podziękowania: 256
Dla mnie kazda z wypowiedzi jest bardzo ważna. Wybieram z nich to co najbardziej mi potrzebne. Odnoszę do swoich zachowan, wyciagam wnioski. Czy wszystkie rady udaje mi sie wprowadzić w czyn? Niestety nie. Choc na daną chwilę jestem przekonana o słuszności. I szczerze chcę, a wychodzi ze postepuje jednak inaczej. Tu masz rację. Nie można brac odpowiedzialnosci za kogoś. Ale kazda z rad coś wnosi. Jest moment ze jestem tak zagubiona, iz samo to ze komuś powiem co w tej chwili sie dzieje juz przynosi ulge. Napewno każda z osób ktora chce mi cos przekazać robi to z chęci pomocy. I za to jestem bardzo wdzieczna.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Hogata9, YaroZja, marcin19

potrzebuję wsparcia 2019/10/31 19:39 #27

  • Antea
  • Antea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2506
  • Otrzymane podziękowania: 3034
:czesc:
Hej,jestem trzeźwą alkoholiczką i mam syna narkomana 2,5 roku i alkoholika (trzeźwy jest).Szkodzi mu pierwszy kieliszek lub pierwsza ścieżka .Użaleznienie to nie jest jego świadomy wybór tylko choroba i następuje ciąg wydarzeń... U mnie dziecko gdy nie walczy i nie pracuje nad sobą idzie prosto na ulicę i tak długo wyjada zarobaczałe ogórki ze śmietnika aż do niego dotrze ,że ja za niego życia nie przeżyje.Jestem alkoholiczką wiem co pisze.
Odkrywam kim staje się w objęciach BOGA.
Ostatnio zmieniany: 2019/10/31 19:47 przez Benia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, marcin19

potrzebuję wsparcia 2019/11/01 05:06 #28

  • bnatka
  • bnatka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 146
  • Otrzymane podziękowania: 256
Mocne. Masz rację ja za niej zycia nie przeżyje. Tylko Antea co byloby gdyby w tym smietniku umarł. Nie przez Ciebie, przez alkohol. Ale jak zyc dalej? Chodzą mi wciąż po glowie slowa cytowane przez Andrzeja jak chcesz, to zapij się na śmierć - zapłaczemy raz a dobrze, a nie codziennie będziemy przeżywać Twoje picie. Juz coraz blizsza jestem by to powiedzieć. Postawię twarde granice. Jesli nie zastosuje sie do nich to z pomocą Bożą i Waszą, zostawię ją. Niech radzi sobie sama.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, Katarzynka77, Alex75, marcin19

potrzebuję wsparcia 2019/11/01 09:40 #29

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1453
  • Otrzymane podziękowania: 2592
Nie wiem jak to jest z pozycji matki, nie mam doświadczenia ale moja mama miała sąsiadkę. Jej syn był narkomanem. Nic nie skutkowało żadna "pomoc". Z czasem postawiła granice i wyrzuciła go z domu. Przychodził i spał na wycieraczce, drzwi nie otworzyła. Dla wielu sąsiadów było to szokujące ale dopiero to pomogło. Dziś nie bierze, żyje. W jego przypadku twarda miłość uratowała mu życie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jadwiga

potrzebuję wsparcia 2019/11/02 22:44 #30

  • Hogata9
  • Hogata9 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 902
  • Otrzymane podziękowania: 1725
Witaj bnatka @};-
Ja jestem w zasadzie świeżo o rozstaniu z Alko. Zdaje sobie sprawę, że inne są uczucia do dziecka a inne do partnera. W obu przypadkach jednak wspoluzaleznienie, miłość, związek emocjonalny z osobą nam bliska, uzależniona, przysparza nam wielu cierpień.
Miałam podobne dylematy jak Ty, nie wiedziałam co robić, a recepty brak. Czy zrozumiał? Czy osiągnął dno? Czy to trzezwienie czy tylko przerwa w piciu? Jak wspierać a kiedy to juz zbyt daleko idaca pomoc?
Są zalecenia, rady, sugestie ale...by zastosować je w praktyce - nie jest to prostym zadaniem. Czasami nawet mając i wiedzę i wsparcie i mnóstwo "rad", i tak nie wiemy co robić. Mój ex nie pił rok, chodząc na terapię. Prób było wiele, moich wysiłków też. Jak nie pomagało jedno, to próbowałam inaczej. Teraz wiem, że wykorzystałam wszystkie możliwe kierunki, wszelkie sposoby, dałam 100 procent wsparcia. I nic.
Rozstalismy się, a on znów szuka kontaktu. Tym razem ja w to nie wchodzę. Boli. Ale uznałam, że już dłużej tak się nie da żyć. Szybciej on mnie wykonczy, niż sam wytrzezwieje. Ja dałam mu wszystko co było możliwe by miał optymalne warunki trzezwienia. Olal, zdeptal. Teraz nie dostanie nic, bo ja już nie mam mu nic do ofiarowania.
Sama chodziłam na terapię, alanon, forum, książki i co tylko dostępne w sieci, pracowałam nad sobą. Mi pomagało. Tylko jedno ale...
Moje wysiłki w jego kierunku, wsparcie itp nie były w stanie pomóc bo on sam nie chciał tak naprawdę żyć w trzeźwości i o ta trzeźwość dbać. Więc teraz niech radzi sobie sam. Zerwanie całkowite kontaktu w moim przypadku to jedyne rozwiązanie. Mogę tylko i aż tylko robić wszystko by siebie ratować bo moje życie w moich rękach. Za wsparcie "podziękował" mi tak, że omal nie zostałam bez dachu nad głową. O psychice nawet nie wspomnę. Praca nad sobą, wiedza, świadomość, pozwoliły mi jednak dość szybko stanąć na nogi i siebie ratować.
Wiem, że zerwanie kontaktu z córką i pozostawienie jej samej sobie może być dla Ciebie bardzo trudne. Wspieranie, nie pozwalanie przy tym na manipulację, to tez nie lada wyczyn. To codzienna walka, samoobrona, dość mocno nadszarpujaca nasze zdrowie.
Życie z czynnym alkoholikiem jest bolesne, z trzezwiejacym na początku swej drogi do łatwych też nie należy.
To co mogę Ci napisać? To byś dbała o siebie najlepiej jak potrafisz i szukała pomocy dla siebie. Każda decyzja jaka podejmujemy niesie za sobą konsekwencje. To my je ponosimy, my cierpimy i my się potem zmagamy z trudnościami. Więc życzę Ci kochana dużo siły, konsekwencji i pewności swych decyzji. Niech one będą Twoje i takie na jakie jesteś gotowa, w zgodzie ze sobą i własnym sumieniem :-*
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jadwiga, andrzejej, Katarzynka77, Alex75

potrzebuję wsparcia 2019/11/03 00:26 #31

  • SynKróla
  • SynKróla Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Nie piję bo Kocham!
  • Posty: 303
  • Otrzymane podziękowania: 537
“Jeśli ty będziesz nadużywał alkoholu, a my będziemy ponosili konsekwencje twoich zachowań, to będziesz pił alkohol dotąd, aż umrzesz. My nie chcemy twojej śmierci, gdyż kochamy ciebie i dlatego wolimy żebyś cierpiał i zastanowił się nad sobą, niż żebyś dalej błądził aż umrzesz.”
rozdział:Mądra, czyli twarda miłość
ks. Marek Dziewiecki


edit. Syn króla podanie źródła tekstu jest konieczne na forum.. teksty bez podania autora będą usuwane
"Jeśli przechodzisz przez piekło, nie zatrzymuj się!"
Winston Churchill
Ostatnio zmieniany: 2019/11/03 07:31 przez YaroZja. Powód: dodanie autora tekstu
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): bnatka

potrzebuję wsparcia 2019/11/03 06:53 #32

  • bnatka
  • bnatka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 146
  • Otrzymane podziękowania: 256
"Teraz wiem, że wykorzystałam wszystkie możliwe kierunki, wszelkie sposoby, dałam 100 procent wsparcia. I nic." Dziekuje Hogata za te słowa. Tak sobie uswiadomolam iz to ja robię wszystko. Chodze na terapie, czytam forum, ksiazki, w internecie w realu. Otaczam i wspieram sie osobami z takim samym ptoblemem. A co robi moja córka. Jedną terapie co skończyła. I w dzien wyjścia juz zaczęła pić. Czy czyta jakieś ksiazki. O nie. ... Czy dzwoni do innych uzaleznionych. Raczej sa to sami chłopcy, gdzie jej fajnuja i flirtuja. A gdzie tu praca nad sobą? Co z tego wyciąga za wnioski? Jak na razie wnioski wyciagam tylko ja. I każdy taki wpis umacnia mnie. Muszę zmienić tą chorą relację.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, Hogata9, Katarzynka77, SynKróla, marcin19

potrzebuję wsparcia 2019/11/03 07:35 #33

  • Antea
  • Antea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2506
  • Otrzymane podziękowania: 3034
@};-
Gdyby nie moje leczenie z alkoholizmu ,terapie dla wspóluzależnionych moja uzalezniona rodzina zagnębiłaby mnie na śmierć tak mocno byłam współuzależniona totalnie bez osobowości zmanipulowana przed mamę lekomankę dobrze wyglądającą tylko z zewnątrz (pieniądze,ubiór) .Miałam dobre serce .Tak miałam do momentu, aż dowiedziałam się że nie żyłam własnym życiem. Co to znaczy córka ,syn,mama tato,mąż ,żona -nic jeśli mnie krzywdzą i ja muszę się ratować uciekaniem i walką o przetrwanie . Mam obcą rodzinę która mnie wspiera w Stowarzyszeniu Trzeźwościowym w AA i w Al-anon.,Pozostała mi aż modlitwa za te osoby z rodziny w której się urodziłąm .Zero kontaktu .po pięciu latach naoglądania się w AA to mój syn wyląduje na śmietniku jeśli nie zawalczy o własne życie.Obecne ja się przeprowadziałam na godne warunki bytowe a mój syn pracuje i zwiedza świat.Nie wyobrażam sobie już na tą chwilę ponosić odpowiedzialność za czyjeś sumienie .
Pogody ducha
Odkrywam kim staje się w objęciach BOGA.
Ostatnio zmieniany: 2019/11/03 07:36 przez Antea.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Angora, SynKróla, marcin19