Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: Ból duszy

Ból duszy 2019/08/16 09:40 #36

  • ja
  • ja Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 28
  • Otrzymane podziękowania: 23
Najgorsze jest też to, że stawiam wszystko na jedną kartę. W tamtym roku miałam już gotowy pozew, zaplanowaną wyprowadzkę do Wawy, ale błagał sprzedamy dom, jadę z Wami. Jak przyszło co, do czego zmienił zdanie, byłam strasznie rozczarowana. Ja już sama na siebie nie mogę patrzeć, sprawy zaszły już za daleko, nie mam siły się wyprowadzać i szukać nowej pracy, nie chcę też z nim przebywać nawet w jednym pomieszczeniu. Po wszystkich jazdach, rozmawia ze mną jak gdyby nigdy nic ,jest nie do pozbycia, a potem ignoruje mnie i nie odzywa. Wiem, nie mogę tak żyć
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ból duszy 2019/08/16 09:48 #37

  • ja
  • ja Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 28
  • Otrzymane podziękowania: 23
Wiele przeżyłam, jak każdy z nas, niektóre wspomnienia mrożą mi krew w żyłach. A on taki dobry chłopak, tylu ma znajomych, taki uczynny, wszystko w domu zrobi, a ja zołza nie dam mu pić, żałuję mu na 2 paczki papierosów, ( zdrowia nie ma, ciægle mu gadam, by nie palił tyle), nie pozwalam mu łazić po nocach na ryby, a on taki pracowity i zniewolony- przecież robi, co chce. Ja nie czekam na niego, tylko wzbiera we mnie furia, jak można tak traktować żonę.buntuje się wszystko we mnie, ale jestem bezsilna, pozwalam na to wszystko, bo trzeba jakoś żyć i nie niszczyć innych
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ból duszy 2019/08/16 10:24 #38

  • moniaoo79
  • moniaoo79 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jeśli wiara czyni cuda...trzeba wierzyć że się uda
  • Posty: 390
  • Otrzymane podziękowania: 783
Niszczyć życia innym?A sobie masz prawo niszczyć życie?Przecież masz je tylko jedno ..zadaj sobie pytanie co się jeszcze musi złego wydarzyć, co on jeszcze musi ci zrobić żebyś zaczęła myśleć o sobie i ratowala z tej patologicznej sytuacji siebie i dzieci.Uwierz mi wiem o czym mówisz i co czujesz ...przeżyłam rozstanie z alkoholikiem,skończyło się zmianą numeru telefonu i odseperowaniem wszystkiego co go dotyczyło od siebie.Plakalam jak szalona,nigdy w życiu za nikim tak nie płakałam to jest niesamowita siła współuzależnienia ale resztki rozumu kazały mi uciekać żeby nie pociągnął mnie za sobą na dno.To forum ,setki przeczytanych o alkoholizmie i współuzależnieniu książek,praca nad sobą i terapia dały mi to że jestem wolna i szczęśliwa. Zaczęłam niedawno spotykać się z normalnym fajnym facetem i nie mogę nadal uwierzyć że tkwilam w takim toksycznym związku.Moze na początek przeczytaj bardzo powoli ,,Alkoholik instrukcja obslugi" i zobaczysz z kim żyjesz i kogo próbujesz zrozumieć...To walka z wiatrakami i tylko od Ciebie zależy co będzie dalej z tobà bo wpływ masz tylko na siebie.
,,Wypuść wszystko z rąk,niech się rozsypie
a potem schyl się i pozbieraj to co warto podnieść''
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Aga89, olka2019, Alex75, Papilotka88

Ból duszy 2019/08/17 08:03 #39

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6771
  • Otrzymane podziękowania: 9618
ja napisał:
To dzięki temu forum dwa lata temu przejrzałam na oczy, zaczęłam inaczej żyć, mówić szczerze o problemie z M.
Teraz on mnie bardzo poniżył,zdeptał, starł na pył, zburzył mój mur którym się otoczyłam.
... czy to jest normalne, że M. wychodzi praktycznie codziennie na ryby, najgorsze są noce.
Powiedział, że jak będzie miał ochotę, to będzie wychodził.
Poza tym powiedział mi przy ostatniej awanturze, że piwo trzyma go przy życiu.czy ja przesadzam?
W tamtym roku miałam już gotowy pozew, zaplanowaną wyprowadzkę do Wawy, ale błagał sprzedamy dom, jadę z Wami.
Jak przyszło co, do czego zmienił zdanie, byłam strasznie rozczarowana.
Ja już sama na siebie nie mogę patrzeć, sprawy zaszły już za daleko, nie mam siły się wyprowadzać i szukać nowej pracy,
nie chcę też z nim przebywać nawet w jednym pomieszczeniu.
Po wszystkich jazdach, rozmawia ze mną jak gdyby nigdy nic ,jest nie do pozbycia, a potem ignoruje mnie i nie odzywa.
Wiem, nie mogę tak żyć
Ja nie czekam na niego, tylko wzbiera we mnie furia, jak można tak traktować żonę.
buntuje się wszystko we mnie, ale jestem bezsilna, pozwalam na to wszystko, bo trzeba jakoś żyć i nie niszczyć innych
witaj "ja" :czesc: po 2 latach
Chyba nie bardzo przejrzałaś na oczy 2 lata temu, bo widać to dzisiaj w jakim jesteś miejscu.
Nie poszłaś do AL-Anon, bo obciach był chyba Twoim zdaniem. A tam usłyszałabyś zapewne, że owszem ale powinnaś zająć się swoim współuzależnieniem, a nie jego piciem. Problemem jest Twoje chciejstwo, by nie pił tyle, by słuchał Ciebie, by nie oszukiwał czy manipulował, by był taki jak Ty chcesz. Problemem dzisiaj jest uzależnienie Twego nastroju od tego co on robi.
Czujesz się oszukana, lekceważona i masz żal do niego.
A tak naprawdę, to co zrobiłaś w tym czasie dla siebie?
Napisałaś pozew - postraszyłaś go, bo chciałaś usłyszeć jakieś obietnice.
No, i usłyszałaś, a najgorsze, że uwierzyłaś, dałaś się zmanipulować.
Nie on zburzył Twój mur, Ty otworzyłaś bramy i sobie wkroczył.
Ja myślę, że dziewczyny z AL-Anon zasygnalizowałyby Ci, że pomysł sprzedaży domu i zamiana miejsca pobytu Was wszystkich - to chore i nic nie wnosi. Zmienia się tylko miejsce akcji. Sprzedaż domu i każde idzie swoją drogą - to jakieś rozwiązanie,
ale wymagałoby jego zgody, a to może być trudne.

To Twoje smutne doświadczenia i tak na nie popatrz. Nie potrafiłaś wybrać inaczej, bo kierowało Tobą chore myślenie.
Jeśli skazana jesteś Twoim zdaniem na mieszkanie z nim, to zacznij uczyć się samodzielności emocjonalnej, zacznij powoli żyć swoim życiem - pójdź do swoich po wsparcie i mądre doświadczenia innych kobiet w Twojej sytuacji.
Nie wstydź się swojej bezsilności wobec niego, swego upokorzenia, które czujesz.
Idź tam dla siebie, po swoją godność i spokój ducha.
Nie idź tam po cokolwiek dla niego. ^#(^
On nie ma wobec Ciebie żadnych skrupułów. Niech nie obchodzą Cię jego ryby, jego picie, powody, pijane wywody i słowa.
On NIE PRZEZ CIEBIE PIJE i NIE DLA CIEBIE PRZESTANIE PIĆ.
Idź tam by pomóc sobie.
Wszystko powoli, tylko może tak - rusz i chodź? Jak czujesz, że to mało - może pójdź na swoją terapię.
Stawiaj powoli wyraźne granice i nigdy niech one nie pełnią roli straszaka. One mają być - nietykalne.
Pilnuj ich konsekwentnie. Nie spiesz się - dobrze je przemyśl, bo każdy krok wstecz - to dla niego oznaka Twej słabości.
Rozliczać wypada człeka nie z tego co gada, ale z tego co robi.
Siebie zresztą także należy zacząć postrzegać pod tym kątem. Nie biadolić, nie użalać się za długo, ale wziąć się za czyny.
Tego Ci życzę - odwagi i determinacji oraz uporu i konsekwencji w zadbaniu o siebie.
Jest w Tobie wiele dobrego jak w każdym człowieku, tylko jest to za bardzo ukierunkowane na świat niż na siebie samą.
Zadbaj o siebie, bo całe nieszczęście Twoje jest w Tobie samej. Nie w nim, w jego postępowaniu, ale w Twojej chorej głowie.
Poznaj siebie lepiej, a z pewnością polubisz się niezależnie od tego, co dzieje się dookoła.
Postscriptum:
al-anon.org.pl/spotkaniamityngi/
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, Jekaterina

Ból duszy 2019/08/17 08:18 #40

  • ja
  • ja Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 28
  • Otrzymane podziękowania: 23
Dziękuję
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

pomoc 2019/08/17 09:05 #41

  • sylwia1975
  • sylwia1975 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Wszystko przemija
  • Posty: 1863
  • Otrzymane podziękowania: 1801
ANDRZEJKU i ja dziekuje,piszesz tu tak Ze robots odwalasz za mnie winmer
Wszystko przemija nawet wczoraj ,nie warto zyc hstoria
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej

pomoc 2019/08/17 09:21 #42

  • Jekaterina
  • Jekaterina Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Nie jestem byle kim, bo stworzył mnie Nie Byle Kto
  • Posty: 41
  • Otrzymane podziękowania: 112
Witaj :czesc: mam na imię Katarzyna i jestem współuzależniona. Jestem dorosłym dzieckiem dwojga alkoholików i żoną alkoholika. Ze swojej strony mogę tylko powiedzieć że mnie osobiście bardzo pomogła wspólnota Al-anon. Dzięki mityngom i pracy na programie moje życie naprawdę się zmieniło. Nie ma w nim miejsca na "ból duszy" jak to określiłaś- ja to nazywam po prostu użalaniem się. Mam w sobie spokój, równowagę ducha i umysłu i nie tracę pogody ducha nawet w trudnych sytuacjach. I przestałam się bać. Ktoś mądry kiedyś powiedział, że jeśli chce się zmienić świat należy zacząć od siebie i ja tak zrobiłam. W Al-anon nie udziela się rad ale mogę Ci jedynie zasugerować pójście na mityng. Zapewniam Cię, że przyjmą Cię tam ciepło i dadzą wsparcie duchowe jakiego potrzebujesz. Ja wśród ludzi z tej wspólnoty czuję się jak wśród członków rodziny. Otrzymałam od nich bezwarunkową miłość i wiedzę jakiej mi brakowało. A program dał mi siłę i odwagę do zmieniania siebie samej każdego dnia. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę tej odwagi do pójścia na mityng pierwszy raz. Ściskam mocno i życzę pogody ducha. :ymhug:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Antea, Alex75
  • Strona:
  • 1
  • 2