Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

TEMAT: Witajcie - jestem współuzależniona

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/07 05:30 #1

  • MarzenaMol
  • MarzenaMol Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 34
Witajcie,
Jestem nowa tutaj na forum i dopiero ogarniam się w temacie.
Mój mąż jest alkoholikiem do tego z padaczką alkoholową. Pierwszy napad był 3 lata temu, a w tym roku w przeciągu mieiąsca były już dwa. Po ostatnim ataku gdzie widziały go nasze dzieci powiedziałam dość, albo się leczysz albo rozstajemy. Były obiecanki, że spróbuje sam, że na zamknięte leczenie nie pójdzie, on da radę sam z tego wyjść. Mimo mojego tłumaczenia, że sam nie da rady bo już 3 razy próbował i nic to nie dało to i tym razem nic nie da. Nie skutkowały żadne prośby groźby totalnie nic. Postanowiłam odejść. Jego rodzina miała do mnie żal że go zostawiam teraz gdy trzeba mu pomóc, ale mi i dzieciom też trzeba pomóc. Znalazłam zrozumienie jedynie u żony jego brata. Spakowałam dzieciaki oznajmiłam mu, że się wyprowadzamy. W dzień kiedy zabrałam połowę rzeczy wieczorem zadzwoniła do mnie jego siostra, że on leży nieprzytomny w domu nie można tam wejść nie wiadomomo czy żyje, że ona mi mówiła, że tak się to skończy. Wracałam 40km na zabicie karku, serce waliło mi jak oszalałe, aż do momentu gdy zadzwonił jego brat z informacją, że wszystko jest ok. On po prostu zalał się w trupa. Następnego dnia gdy przyjechałam żeby zobaczyć jak się ma, nagle zrobiło mu się słabo, źle się poczuł, chciałam zabrać go do lekarza, ale nie chciał, "czuł" się coraz gorzej więc zadzwoniłam po jego brata i nagle ozdrowiał. Wiem, że tym zachowaniem chciał wziąść mnie na litość i myślę że to upicie się dzień wcześniej i leżenie na podłodze również było jakąś zagrywką z jego strony. Od naszej wyprowadzki nie zmieniło się nic. Pije nadal. Czasem nie odbiorę jego telefonu gdy dzwoni. Dzieci za nim tęsknią, a ja staram się im tłumaczyć, że tata jest chory, że wyprowadzka ma na celu skłonić go do leczenia. Każdego dnia zastanawiam się czy dobrze zrobiłam zostawiając go. Mam straszną ochotę wrócić, ale wiem, że nie jest to dobrym rozwiązaniem. Byłam u psychologa. Mówiła, żeby absolutnie nie wracać, że muszę być konsekwentna i czekać. Strasznie jest patrzeć jak osoba którą się kocha niszczy siebie, a przy okazji i nas. Wiem, że wielu z was było lub jest w podobnej sytuacji i mam nadzieję, że jakoś wspólnie damy radę przez to przejść. Pomóżcie kochani jak sobie radzić z tęsknotą za nim moją i dzieciaków?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda, Havana, olka2019, Iwanka

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/07 05:39 #2

  • siwy
  • siwy Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3614
  • Otrzymane podziękowania: 7090
To trudna sytuacja i każde rozwiązanie jest złe, ale w tej sytuacji zrobiłaś najlepiej dla siebie dzieci i paradoksalnie dla niego.
I nie daj sobie przeżucić konsekwencji jego picia na siebie. Bo jak zapije się na śmierć co jest prawdopodobne - jak nie przestanie - to zrobi to bez względu na to czy tam będziesz czy nie. A będą tacy co Cię będą obwiniać.
To jego picie nie twoje. Trzymaj się i bądź konsekwentną.
"Nasze życie jest tym, co zeń uczynią nasze myśli"
Dlatego się nimi opiekuję, bo jestem za nie odpowiedzialny, tak jak za swoje życie
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, MarzenaMol

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/07 05:52 #3

  • Iwanka
  • Iwanka Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Alkoholiczka / DDA/ Kiedyś współuzależniona
  • Posty: 227
  • Otrzymane podziękowania: 666
Witaj na forum Marzenko
:czesc:
Najlepszą pomocą dla Twojego m. jest w tej chwili nie pomaganie. Ja pozostawiona sama sobie poszłam po pomoc do ośrodka uzależnień. Z mojej strony to wyglądało tak, ze gdy nie wspierałam się o dorosłych i ich nie miałam w zasięgu ręki zeby nimi manipulować a chciałam sobie w końcu pomóc to jedyne wyjście było udać się po fachową pomoc. Alkoholik jak będzie chciał to znajdzie drogę ku trzeźwości, w innym przypadku może umrzeć, ale nikt za jego upadek nie może wziąć odpowiedzialności jak wyłącznie on sam.
Będąc kiedyś współuzależniona postawiłam siebie na pierwszym miejscu. Ja zdrowiałam, a alkoholik do dziś jest czynnym alkoholikiem. Gdybym nie zadbała o siebie i dzieci dalej bym tkwiła u boku alkoholika a psychika dzieci byłaby w tej chwili na wyczerpaniu.

Życzę dobrych wyborów. Psycholog - tak, terapia dla współuzależnionych -tak, al-anon - tak. To były moje drogi by zadbać o siebie i dzieci.
kwiaaatek
"Wstąpienie do AA wielu spraw nie uzdrowi;
Ale Ciebie - z pewnością"


Iwona Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, MarzenaMol

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/07 06:32 #4

  • MarzenaMol
  • MarzenaMol Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 34
Witajcie,
Jestem nowa tutaj na forum i dopiero ogarniam się w temacie i wrzuciłam ten post na Forum dla Alkoholików przez przypadek :-)
Mój mąż jest alkoholikiem do tego z padaczką alkoholową. Pierwszy napad był 3 lata temu, a w tym roku w przeciągu miesiąca były już dwa. Po ostatnim ataku gdzie widziały go nasze dzieci powiedziałam dość, albo się leczysz albo rozstajemy. Były obiecanki, że spróbuje sam, że na zamknięte leczenie nie pójdzie, on da radę sam z tego wyjść. Mimo mojego tłumaczenia, że sam nie da rady bo już 3 razy próbował i nic to nie dało to i tym razem nic nie da. Nie skutkowały żadne prośby groźby totalnie nic. Postanowiłam odejść. Jego rodzina miała do mnie żal że go zostawiam teraz gdy trzeba mu pomóc, ale mi i dzieciom też trzeba pomóc. Znalazłam zrozumienie jedynie u żony jego brata. Spakowałam dzieciaki oznajmiłam mu, że się wyprowadzamy. W dzień kiedy zabrałam połowę rzeczy wieczorem zadzwoniła do mnie jego siostra, że on leży nieprzytomny w domu nie można tam wejść nie wiadomo czy żyje, że ona mi mówiła, że tak się to skończy. Wracałam 40 km na zabicie karku, serce waliło mi jak oszalałe, aż do momentu gdy zadzwonił jego brat z informacją, że wszystko jest ok. On po prostu zalał się w trupa. Następnego dnia gdy przyjechałam żeby zobaczyć jak się ma, nagle zrobiło mu się słabo, źle się poczuł, chciałam zabrać go do lekarza, ale nie chciał, "czuł" się coraz gorzej więc zadzwoniłam po jego brata i nagle ozdrowiał. Wiem, że tym zachowaniem chciał wziąć mnie na litość i myślę że to upicie się dzień wcześniej i leżenie na podłodze również było jakąś zagrywką z jego strony. Od naszej wyprowadzki nie zmieniło się nic. Pije nadal. Czasem nie odbiorę jego telefonu gdy dzwoni. Dzieci za nim tęsknią, a ja staram się im tłumaczyć, że tata jest chory, że wyprowadzka ma na celu skłonić go do leczenia. Każdego dnia zastanawiam się czy dobrze zrobiłam zostawiając go. Mam straszną ochotę wrócić, ale wiem, że nie jest to dobrym rozwiązaniem. Byłam u psychologa. Mówiła, żeby absolutnie nie wracać, że muszę być konsekwentna i czekać. Strasznie jest patrzeć jak osoba którą się kocha niszczy siebie, a przy okazji i nas. Wiem, że wielu z was było lub jest w podobnej sytuacji i mam nadzieję, że jakoś wspólnie damy radę przez to przejść. Pomóżcie kochani jak sobie radzić z tęsknotą za nim moją i dzieciaków?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): williwilli55, Waldek, monikaaaaa, Iwanka

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/07 06:39 #5

  • williwilli55
  • williwilli55 Avatar
  • Online
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1363
  • Otrzymane podziękowania: 2867
:czesc:
Darek alkoholik
Wytrzymaj
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/07 06:45 #6

  • MarzenaMol
  • MarzenaMol Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 34
Witaj Darku,
Staram się z całych sił wytrzymać, ale jest cholernie trudno ^^)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): williwilli55

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/07 06:47 #7

  • Waldek
  • Waldek Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1663
  • Otrzymane podziękowania: 3704
Witaj na forum Marzenko :ymhug: Dobrze,że Jesteś z nami,to odpowiednie dla Ciebie miejsce %%- @};-
Jestem Waldek alkoholik.
"W serce swe odważnie spójrz,
wsłuchaj się w miarowy rytm,
jaki jest ten skarbiec Twój,
ile jest miłości w nim"...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/07 06:48 #8

  • Iwanka
  • Iwanka Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Alkoholiczka / DDA/ Kiedyś współuzależniona
  • Posty: 227
  • Otrzymane podziękowania: 666
Marzenko, na pewno tamten wątek zostanie połączony z tym tutaj przez naszych opiekunów forum. Ją się juz z Toba przywitalam :)
"Wstąpienie do AA wielu spraw nie uzdrowi;
Ale Ciebie - z pewnością"


Iwona Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/07 06:50 #9

  • AGA54
  • AGA54 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 324
  • Otrzymane podziękowania: 619
:czesc: witaj jestem Aga wspołuzalezniona. Domyślam się co przychodzisz.Rady ode mnie nie dostaniesz. Ale czytaj nasze historie mnie to pomogło. Zeszlam na ziemię.Trzymam kciuki. Może swoją konsekwencją uratujesz męża i jeszcze Będzie Ci z nim dobrze.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): monikaaaaa

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/07 06:51 #10

  • MarzenaMol
  • MarzenaMol Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 34
Tak Iwanka, Witaj kochana.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/07 06:52 #11

  • MarzenaMol
  • MarzenaMol Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 34
Witaj Aga :czesc: Staram się być konsekwentna, ale póki co nie widać szansy na zmianę :(
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AGA54

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/07 06:53 #12

  • MarzenaMol
  • MarzenaMol Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 34
Witaj Waldku :grin:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Waldek

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/07 06:55 #13

  • AGA54
  • AGA54 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 324
  • Otrzymane podziękowania: 619
To choroba i on musi ja wyleczyć. Cierpliwość to teraz twoja przyjaciółka. Czlowieka nigdy nie można skreślić ale zdrowienie to już będzie tylko od niego zależało.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): MarzenaMol

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/07 08:01 #14

  • Gandalf
  • Gandalf Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 669
  • Otrzymane podziękowania: 742
Hej Marzenko :czesc: Marcin jestem alkoholikiem dobrze że jesteś z nami
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/07 08:05 #15

  • MarzenaMol
  • MarzenaMol Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 34
:czesc: Witaj Marcinie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/07 08:42 #16

  • Antea
  • Antea Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2284
  • Otrzymane podziękowania: 2537
@};-
Witaj .Jestem alkoholiczką(leczoną) i byłam współuzależniona
Świerzuchna jesteś w tym temacie .Przeżyłam "śmierć" mojej mamy ja jako człowiek (a nie Bóg!) już za jej życia .URATOWAŁAM SIĘ ,nic nie mogę zrobić z leczeniem mojej mamy lekomanki, ponieważ ona sama nie chce iść pomoc na terapię .NIE CHCE SIĘ LECZYĆ.Nie mamy więc kontaktu od dawna.
Odizolowałam się ,nie mam oczekiwań ,że się zmieni z powietrza z mojej miłości w nierobieniu nic ze zmianą myślenia i mam dużo czasu na spełnianie marzeń. Wypełniam czas sobą i dziećmi.Odeszłam z domu ,myślisz że płaczą za mną ?.Nie mama poszła w następną serię leków i zgrywa bohaterkę. U mnie już współczucie i pogodzenie :muza: .Czytaj dużo o współuzależnieniu kocham AL-ANON @};-
Odkrywam kim staje się w objęciach BOGA.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, monikaaaaa

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/07 09:12 #17

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1156
  • Otrzymane podziękowania: 1883
Witaj :czesc:
Twoja rodzina ma żal że odeszłaś teraz kiedy on potrzebuje pomocy. Ale ty właśnie pomagasz, pomagasz jemu bo w tej chorobie pomoc to właśnie nie pomaganie, pomagasz sobie bo ratujesz swoją psychikę i, co chyba najważniejsze, pomagasz dzieciom oszczędzając im koszmaru życia z czynnym alkoholikiem.
Tak naprawdę ty nic więcej nie możesz zrobić, choćbyś na głowie stanęła to nie zmusisz go do leczenia jeśli on nie chce a słowa "poradzę sobie sam" tylko jak widzisz potwierdzają że nic ze swoją chorobą nie zrobi.
Z Tego co piszesz on teraz skupił się na manipulacji, żeby utrzymać swój "komfort picia", żeby wróciło to co było. W moim przypadku ta manipulacja trwała bardzo długo i przybierała różne formy. Proszenie, grożenie, obiecywanie, wywoływanie poczucia winy, oskarżanie....
Ostatnio zmieniany: 2019/08/07 09:12 przez Alex75.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, Elka.S

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/07 09:36 #18

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15668
  • Otrzymane podziękowania: 22749
Witaj Marzenko :czesc:
Czynny alkoholik to najlepszy aktor na świecie. Potrafi w mgnieniu oka odegrać każdą rolę.
Amant-brutal, zrozpaczony-agresywny, umierający-nagle zdrowy, itp....
To jest manipulacja innymi. Uleganie takiej manipulacji to nieświadome pomaganie alkoholikowi w piciu.

Nie ma żadnego sensu nakłanianie do leczenia, stawianie warunków, prośby i błagania. Jeśli sam nie chce, twierdzi, że da sobie radę to znaczy, że nie zamierza jeszcze przestać pić. Ty swoją Miłością mu nie pomożesz.
Pomóc możesz tylko sobie zdając sobie sprawę jak jego alkoholizm niszczy Twoje życie i życie bliskich.
Masz nie tylko prawo ale też potrzebę czuć się bezpieczna, szanowana, kochana. Przemyśl co możesz zrobić by to osiągnąć %%-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda, Antea, williwilli55, Katarzynka77, monikaaaaa, Alex75, Elka.S, Iwanka

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/07 10:05 #19

  • Katarzynka77
  • Katarzynka77 Avatar
  • Online
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1189
  • Otrzymane podziękowania: 3404
Witaj Marzenko :czesc: Katarzynka DDA ciesze sie że do Nas trafiłaś. :ymhug:
Aby być prawdziwie wolnym,najpierw trzeba pokonać swoje słabości..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/07 13:05 #20

  • kameljot
  • kameljot Avatar
  • Online
  • Bywalec
  • Posty: 33
  • Otrzymane podziękowania: 58
Cześć Marzenko,
Moja żona zrobiła podobnie, no prawie, bo stwierdziła że to też jej mieszkanie i skoro nie chcę się leczyć to mam się przenieść do rodziców, niech oni zaopiekują się obolałym synkiem (kolejny ciąg, w końcówce którego byłem potulny jak baranek i z podkulonym ogonem wyprowadziłem się z domu) Chcę napisać, że podjęłaś jedynie słuszną decyzję. Z alkoholikiem, który zwodzi i ściemnia to jedyne wyjście. Tylko terapia szokowa, żadne półśrodki. On może próbować teraz brać Cię na litość, gra jakieś kolejne swoje wcielenia, ale póki nie podejdzie do problemu uczciwie (prawdopodobnie nie wie, w jakim jest bagnie, 3 delirki i brak leczenia to prosta droga do grobu, najpewniej spróbuje Cię mamić tym, że tym razem sobie poradzi. Jeśli tak, nie wierz w to, to kolejna gra na zwłokę. On jest w tak zaawansowanym stopniu chory, że sam sobie nie poradzi.) to nie masz co litować się nad nim i wracać. Skoro już podjęłaś tak niełatwą decyzję, spróbuj przy tym trwać a małżonek KONIECZNIE na terapię zamkniętą. Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
Jarko. Uzależniony.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano, Katarzynka77, Carla746, Masza

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/07 14:35 #21

  • MarzenaMol
  • MarzenaMol Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 34
:czesc: Jarko. Dziękuję ci za wpis podniosłeś mnie troche na duchu. Nie wiem czy ta nasza wyprowadzka w czymś pomoże bo minęły 2 tyg a on nic. Chyba mu dobrze bez nas. :(
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): kameljot

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/07 14:54 #22

  • Uzurkai
  • Uzurkai Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 97
  • Otrzymane podziękowania: 246
Marzena podjęłaś właściwy krok, ale to dopiero początek. Poczytaj mój wątek "moja żona" a przekonasz się że to nie łatwa droga. Ja już 2 lata sam, w tym półtora roku z dziećmi że sam wychowuje. Czy matka się interesuje?? To sinusoida raz tak raz nie. Ale więcej nie. Czy terapia czy nie. Alkoholik musi sam przejrzeć na oczy. Ty jedyna pomoc jaka możesz mu dać to być konsekwentna i ma ponosić konsekwencje picia. A reszta w rękach Twego męża. Jego wybory jego konsekwencje i odpowiedzialność. Nikogo na siłę nie zmienisz jak sam tego nie będzie chciał. Wytrwałości!!!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Moni74, Carla746

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/07 17:23 #23

  • kameljot
  • kameljot Avatar
  • Online
  • Bywalec
  • Posty: 33
  • Otrzymane podziękowania: 58
MarzenaMol napisał:
:czesc: Jarko. Dziękuję ci za wpis podniosłeś mnie troche na duchu. Nie wiem czy ta nasza wyprowadzka w czymś pomoże bo minęły 2 tyg a on nic. Chyba mu dobrze bez nas. :(

Myślę, że chce wziąć Cię na przeczekanie. Pewnie było już tak, że odchodziłaś i wracałaś? Pewnie ma to w pamięci i zdaje mu się, że zmiękniesz. Nie tym razem, prawda? Trzymaj się :czesc:
Jarko. Uzależniony.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/07 19:00 #24

  • MarzenaMol
  • MarzenaMol Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 34
Do tej pory tylko groziłam nie odcjodziłam dlatego pewnie gdy mu poeiedzialam ze sie wprowadzimy powiedział mi "I tak tego nie zrobisz" a ja to zrobilam i mimo okropnej checi powrotu nie zrobię tego. Jak będzie to trwac dłużej to złoże papiery rozwodowe bo szkoda tracić czas i energię na kogoś komu na nas nie zależy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Benia, Masza, kameljot

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/07 19:10 #25

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu..
  • Posty: 2042
  • Otrzymane podziękowania: 5544
Witaj Marzenko :czesc:
Jestem Bernadetta współuzależniona i była żona alkoholika.
Mój były tak jak i Twój mąż naśmiewał się że szybko wrócę. Ale to był naprawdę ostatni raz kiedy pakowałam walizki. Potem śmiał się że bez niego zginę,że sobie nie dam rady z życiem i samotnością. Że nikt mnie nie pokocha bo jestem nic nie warta. Mina mu zrzedła kiedy okazało się że bez niego radzę sobie dużo lepiej niż z nim. Potem poraz kolejny kiedy konsekwentnie po daniu pół roku na poprawę,pojęcie leczenia, abstynencję, wniosłam o rozwód i ograniczenie praw do syna.
Teraz już się nie śmieje, tylko płacze i mówi że żałuje ale to tylko słowa, ponieważ żadne czyny nie idą w parze. Jest dalej pijaństwo,awantury,agresja, wypadki po pijaku, problemy...ale to już nie moje życie,ja staram się żyć codziennie jak najlepiej umiem. Mam tylko dziś i odemnie zależy czy pozwolę sobie być szczęśliwa. Osiągnęłam to z pomocą terapii wspoluzalenienia i ludzi z tego forum.
Dziś mogę to powiedzieć głośno i świadomie, jestem bardzo szczęśliwą kobietą. :-BD
Życzę Ci aby nie zabrakło Ci woli walki o swoje szczęście i nieugiętej konsekwencji w stosunku do alkoholika. :ymhug: %%-
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, Antea, Katarzynka77, Elka.S, Iwanka

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/07 19:15 #26

  • kameljot
  • kameljot Avatar
  • Online
  • Bywalec
  • Posty: 33
  • Otrzymane podziękowania: 58
MarzenaMol napisał:
Do tej pory tylko groziłam nie odcjodziłam dlatego pewnie gdy mu poeiedzialam ze sie wprowadzimy powiedział mi "I tak tego nie zrobisz" a ja to zrobilam i mimo okropnej checi powrotu nie zrobię tego. Jak będzie to trwac dłużej to złoże papiery rozwodowe bo szkoda tracić czas i energię na kogoś komu na nas nie zależy
Wybrałaś słuszną i jedyną drogę. Sama wiesz najlepiej, ile razy mąż Cię okłamywał i zwodził. Chcesz uwierzyć w te pijackie brednie po raz kolejny? Trwaj w swoim postanowieniu, skoro już się na to zdecydowałaś. Decyzja była najtrudniejsza, teraz już tylko z górki. Powodzenia, trzymam kciuki!
Jarko. Uzależniony.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/07 19:22 #27

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15668
  • Otrzymane podziękowania: 22749
Marzenko
Takie moje doświadczenie to rozmowa z DDA, tak w cztery oczy, całkiem niedawno.
Jestem alkoholiczką, byłam w związkach z katami-alkoholikami ale do czasu tej rozmowy nie byłam świadoma jak ogromny wpływ na Dzieci ma alkoholizm rodzica/ów.
Chroń siebie a tym sposobem ochronisz swoje dzieci %%-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/07 19:31 #28

  • jerzak
  • jerzak Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2962
  • Otrzymane podziękowania: 6169
Witam. Jerzy alkoholik.
Daj myślom lot wysoki,
daj czynom miarę granic.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/10 05:11 #29

  • MarzenaMol
  • MarzenaMol Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 34
Kochani pomóżcie bo tracę już wiarę w cokolwiek. Wydaje ni się że to ja z dzieciakami bardziej przezywamy wyprowadzkę z domu niż mój mąż. On się nic nie odzywa, totalnie nas olał. Jestem załamana. Czy on nas nigdy nie kochał? Masakra. Chyba faktycznie tą wyprowadzką doprowadziłam do całkowitego rozpadu naszego małżeństwa ^#(^
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/10 05:15 #30

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15668
  • Otrzymane podziękowania: 22749
Pozwól sobie przeżyć tą żałobę jak chcesz i ile chcesz. Potem pewnie zawita pustka, nicość i oczekiwanie na błogi spokój i kolory tęczy. Daj czas czasowi %%-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): monikaaaaa

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/10 05:23 #31

  • MarzenaMol
  • MarzenaMol Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 34
Szekla wiedziałam że nie bedzie to dla nas łatwe, ale nie sądziłam że on okaże się takim zimnym draniem :-(
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/10 06:15 #32

  • Iwanka
  • Iwanka Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Alkoholiczka / DDA/ Kiedyś współuzależniona
  • Posty: 227
  • Otrzymane podziękowania: 666
MarzenaMol napisał:
Kochani pomóżcie bo tracę już wiarę w cokolwiek. Wydaje ni się że to ja z dzieciakami bardziej przezywamy wyprowadzkę z domu niż mój mąż. On się nic nie odzywa, totalnie nas olał. Jestem załamana. Czy on nas nigdy nie kochał? Masakra. Chyba faktycznie tą wyprowadzką doprowadziłam do całkowitego rozpadu naszego małżeństwa ^#(^
Marzenko to nie Ty doprowadzilas do rozpadu małżeństwa. Teraz masz szansę zdrowieć dla siebie, nabrać sił, dystansu, zająć się sobą, dziećmi. A męża zostaw jemu samemu. To jest chory człowiek. Jaką obierze sobie drogę, to Ty na pewno za to nie powinnaś juz brać odpowiedzialności. Ja wzięłam odpowiedzialność za siebie i dzieci i czas jaki wypełniałam bez alkoholika pozwalał mi spojrzeć na moje życie i mnie samą w innym świetle, tym dobrym, tym zdrowym.

Bądź dobrej myśli. Dbaj o siebie. Mamusia szczęśliwa = dzieci szczęśliwe.
:ymhug:
"Wstąpienie do AA wielu spraw nie uzdrowi;
Ale Ciebie - z pewnością"


Iwona Alkoholiczka
Ostatnio zmieniany: 2019/08/10 06:17 przez Iwanka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AGA54

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/10 06:56 #33

  • AGA54
  • AGA54 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 324
  • Otrzymane podziękowania: 619
Marzenka,mogę napisać ,że w 99 % wiem przez co przechodzisz,w zeszłym roku na 4 miesiące uciekłam od m. jest alkoholikiem , przemocowcem.Chciałam od niego odejść , zbierałam się z tym długo w sobie...awantury, ubliżanie,groźby,w końcu uderzył mnie znów...i ja nawet się nie zasłoniłam, stałam , nie wiem może chciałam by mnie zabił...wyprowadzka, niby spokój, a ja w wielkiej rozpaczy , zapomniałam jak bolało , jak brzydziły mnie słowa jakimi mnie wyzywał , czekałam na telefon , na to , że my ...możemy na odległość porozmawiać , myślałam ,ze on w rozpaczy , zmieni się...długo by pisać , krzyczałam do siebie co ja zrobiłam , wyłam w samotności...po jakimś czasie zaczęły się sms telefony ...dziś wiem ,ze odejść trzeba w całości ,a nie wspólne rachunki, dom itp..m. raz pisał ,że kocha, raz ,że ja się zadaje mężczyznami(łagodnie), a ja byłam szczęśliwa ,że pisze ,że się odzywa. Poszliśmy w końcu do psychologa , tam bardzo szybko pokazał kim jest, nie mnie to było mało , był płacz, szloch...jakieś ustalenia , były wyzwiska, obelgi , a ja jak w ogień kocham , będzie dobrze, ja się zmienię...wróciłam...układając ręczniki u słyszałam ,że on kolorami poukładałby...ja jak w hipnozie szłam na wszystkie układy , jego układy on nie wywiązał się z ani jednego danego słowa, więcej teraz jestem nikim...o nie już nie , spadłam na dno , ostatni raz gdy mnie uderzył ...odezwał się mały trybik myślenie...chodzę na terapie indywidualną , jestem tutaj, a w środę byłam na pierwszej grupowej... chce odejść , wiem ,że muszę pozamykać wszystkie sprawy, wiem ,że muszę mieć wsparcie psychiczne bo to lek na chorobę współuzależnienia...rozpisałam się ale naprawdę wiem co przezywasz , nikt nie poradzi Ci tak , a tak .Zresztą nie ma prawa Ty sama musisz decydować o swoim losie bo to Twoje życie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Katarzynka77, olka2019, Iwanka

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/10 08:06 #34

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6724
  • Otrzymane podziękowania: 9511
MarzenaMol napisał:
... wiedziałam że nie bedzie to dla nas łatwe,
ale nie sądziłam że on okaże się takim zimnym draniem :-(
Marzenko @};- wyszło tu z Ciebie całe współuzależnienie i na dzisiaj wcale nie dziwi mnie Twoje myślenie.
Ja rozumiem, że odeszłaś z nadzieją, że się przestraszy samotności, że przestanie pić i zasypie Ciebie obietnicami niepicia. To chore oczekiwania.
Może spróbuj mitingów Wspólnoty Al-Anon dla współuzależnionych:
al-anon.org.pl/spotkaniamityngi/
Klikasz na mapie Polski swój REGION i potem na link z prawej. Otworzy się nowa karta z wykazem miejscowości, w których są mitingi dla Ciebie.

To spotkania osób z otoczenia alkoholika. Dowiesz się wielu rzeczy jak podejść do pijącego czy nie pijącego alkoholika - męża, partnera, ...
Zobaczysz jak daleko jesteś odległa od zdrowych zasad podejścia do niego.
Dowiesz się tego, że:
alkoholik nie przez Ciebie pije i nie dla Ciebie pić zaprzestanie.
Pije, bo jest uzależniony, chory. Nie przestanie pić, bo go kochasz.
Jedynie on może zdecydować o swym niepiciu i z reguły dzieje się to pod natłokiem przykrych konsekwencji picia.
Obecnie pije, by odsunąć myśli co dalej po Twoim odejściu. Nie chce tego tematu podjąć - woli uciec w "niebyt". Tak mu najprościej znieść ból istnienia.
Witaj na forum - jestem alkoholikiem. :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Iwanka

Witajcie - jestem współuzależniona 2019/08/10 08:16 #35

  • Magda
  • Magda Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1034
  • Otrzymane podziękowania: 2122
MarzenaMol napisał:
Nie wiem czy ta nasza wyprowadzka w czymś pomoże bo minęły 2 tyg a on nic. Chyba mu dobrze bez nas. :(

Witaj Marzenko na forum. Wyprowadzka ma pomóc Tobie, a on może przy okazji też na tym skorzysta. Jeżeli będziesz to robiła po to żeby się ogarnął, to może Cię spotkać ogromne rozczarowanie. Nie ma nadzieji, nie ma rozczarowania. Zadbaj o siebie i dzieci. On nie dzidziuś da sobie radę. Jeżeli będzie chciał, to znajdzie drogę po pomoc. A i jescze dodam, nie sądzę że mu na was nie zależy. Korzysta teraz z wolności. Może teraz chlać do woli bez gderającej baby nad głową,ale gdy już braknie mu sił, to przygotuj się na aktorstwo, obiecanki i inne manipulacje. Wtedy tylko konsekwencja może coś zdziałać. Bo jak wrócisz to pokażesz mu, że może robić z Tobą co chce.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3