Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: Czy jestem współuzależniona?

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/05 14:04 #1

  • werka7
  • werka7 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 16
  • Otrzymane podziękowania: 14
Witam wszystkich :) bardzo się cieszę, że tu trafiłam i mogę poczytać Wasze historie, niektóre bliskie mojej. Chciałabym się wygadać, dostać jakieś wsparcie, radę. Nigdy nie miałam bliskiego kontaktu z alkoholikami. Nie wychowywałam się w patologicznej rodzinie, dopiero teraz mój mąż wg mnie ma problem z alkoholem. On uważa, że póki jeszcze mu się chce iść do pracy to problemu z alkoholem nie ma. Jak wraca z pracy to wypija kilka piw, nawet nie wiem ile, bo nie robi tego w domu tylko na podwórku się chowa gdzieś. Jak ostatnio miał urlop pił codziennie od 6 rano nawet. Ostatnio nie jeździ nawet samochodem do pracy, pewnie się boi, że po wypiciu 8 piw wieczorem na drugi dzień ma jeszcze alkohol we krwi.
Odkąd wrócił do domu w połowie lutego to były może z 2 dni kiedy nie pił. Wyprowadził się w styczniu wcześniej zostawiając wszystkie dokumenty i telefon płacząc i mówiąc, że jemu nie będą już potrzebne. Zadzwoniłam na Ośrodek Interwencji Kryzysowej i tam mi poradzili żebym zgłosiła to na 112, bo jest duże prawdopodobieństwo, że może sobie coś zrobić. Zadzwoniłam, policja przyszła do jego firmy i prosto z mostu powiedziała przy jego koledze, że chce sobie coś zrobić. On zaprzeczył, więc sobie poszli. Po tym incydencie poszedł mieszkać do rodziców na kilka tygodni. Chciałam, żeby wrócił. On mnie oskarżał, że to przeze mnie tak się źle czuje. Że ja ciągle się czepiam. Być może trochę było w tym prawdy, ale czepianiem bym tego nie nazwała. On jest strasznym leniem i po prostu ciężko mu zrozumieć, że chce żeby coś mi pomógł, pobył chwilę z naszym dzieckiem rocznym. Kiedy coś robi to robi to tak byle jak, to chyba z lenistwa, bo naprawdę nie mogę zrozumieć jak można wyczyścić pół pieca, a pół zostawić brudne, ale wykosić trawę w niektórych miejsach a w niektórych nie. Ja jednak staram się pracować nad sobą. Robię kursy samorozwoju, tak aby dotrzeć do niego w inny sposób i nie zwracać mu zbyt uwagi.
Dodam, że zanim jeszcze się wyprowadził to byliśmy u psychiatry, bo widziałam, że jego samopoczucie jest nienajlespze. Jakoś go namówiłam do tego i poszedł. Psychiatra powiedziała, że jest na najlepszej drodze do uzależnienia. Wtedy się trochę przestraszył i przestał pić. Ale odkąd wrócił po wyprowadzce to pije codziennie.
Chce coś zrobić, aby zrozumiał, że ma problem. Nie dba o siebie, ma braki w uzębieniu,a jest młody . Źle się odżywia, niezbyt dba o higienę. Jego brudne ciuchy piorę ja, bo on rano idzie do pracy i nie obchodzi, go, że w łazience śmierdzi. Chciałabym się wyprowadzić,ale nie mam bardzo gdzie. Moi rodzice twierdzą, że małżeństwo jest na dobre i na złe i nie bardzo chcą żebym go zostawiała. Jego matka podobno mnie popiera, z kolei teść uważa, że nie pije dużo i nie ma problemu. Ostatnio nawet do mnie przeklął i mnie okrzyczał, że powinnam z nim porozmawiać i uważam, że on mnie wini za to. Mój mąż ogólnie nie miał może patologicznego dzieciństwa, ale jego rodzice leczyli się psychiatrycznie kiedy stracili pracę. Mówił mi, że teść miał próbę samobójczą. Jednak teściowa zaprzecza, że tak było. Poza tym jego brat cioteczny też się powiesił.
W młodości nie miał mój mąż żadnych obowiązków, teściowa za niego wszystko robiła, dlatego pewnie ciężko mu się odnaleźć w dorosłym życiu. Przed ślubem bardzo się starał żebym za niego wyszła. Pomagał mi i innym ludziom, był zupełnie innym człowiekiem, takim kochanym. Nie wiem co mam teraz zrobić, żeby zmotywować go do zmiany swojego życia. Jak na jeden dzień wyniosłam się z dzieckiem do rodziców (bardzo blisko w tej samej miejscowości) to go chyba to ruszyło. Mówił, że sobie nie radzi, ale kiedy zaproponowałam mu pomoc to odmówił. Chciałabym się wyprowadzić, bo mam dość tego krzyku, obrażania się na mnie non stop i obrażania mnie jak to ja niby całe dnie leżę i nic nie robię w domu. W ogóle nie spędza z dzieckiem czasu, bo zaraz po pracy idzie pić. Nie chce żeby dziecko miało taki obraz ojca.Boję się tylko, że może sobie coś zrobić i jeśli się coś stanie to będzie moja wina.On mnie obwinia, że to pije przez to, ze między nami się nie układa się, tak powiedział swoim rodzicom. Nie układa się, bo on pije. On powiedział, że się nie wyprowadzi, mamusia by pewnie nie pozwoliła tak pić, a być może wie, że jak sam zamieszka to ktoś będzie musiał ugotować, uprać itp.
Jakie są możliwości leczenia jeśliby się zdecydował? Czy da się tak, żeby nie stracił dobrze płatnej pracy? Obecnie on tylko pracuje i jeszcze budujemy dom, więc wydatki są. Ja mam nadzieję, że za miesiąc pójdę do pracy.
Bardzo dużo napisałam, ale chciałam nakreślić sytuację. Kilka dni się do tego zbierałam, liczę na jakieś wsparcie. Pozdrawiam :)
Źle umieściłam post, może moderator przenieść na forum dla współuzależnionych? Bo ja chyba nie mogę tego zrobić?
Ostatnio zmieniany: 2019/07/05 14:12 przez werka7. Powód: W złej kategorii umieściłam post.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/05 14:21 #2

  • Carla746
  • Carla746 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Podążaj własną drogą
  • Posty: 243
  • Otrzymane podziękowania: 364
Hej, Karolina, współuzależniona. Niestety, jak poczytasz nasze historie uważnie to zobaczysz, że najlepszym wyjściem jest zadbanie o siebie i dziecko. On nie pije przez Ciebie i nie dla Ciebie przestanie-slogan, ale jakże prawdziwy. Twarda miłość. Wiesz, co to? Tak, żeby poczuł konsekwencje: nie wyręczaj go z niczego. Niech sam się ogarnia, pierze i sprząta. Niech nie ma komfortu picia, bo kiedy on ma komfort to Ty DYSKOMFORT. Dlaczego tak ma być? Nikt nigdy jeszcze nie zmusił alkoholika do leczenia. SAM musi chcieć. Dobrze, że się rozwijasz. Może jeszcze grupa Al-anon w Twojej okolicy?
Jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): SynKróla, olka2019, werka7

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/05 14:24 #3

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 12508
  • Otrzymane podziękowania: 16006
Witaj :czesc:
Na pewno nie przez Ciebie pije i co bardzo ważne dla Ciebie pić nie przestanie. On problemu nie widzi, klasyka alkoholizmu. Tak, tak, bój się codziennie, on sobie coś na pewno zrobi, pilnuj go non stop, nic nie rób tylko się nim zajmuj, on, on i on...to takie typowe dla współuzależnienia, nadkontrola, nieumiejętność odpuszczenia, zostawienia alkoholika samemu sobie. To zaproponuj rodzicom aby sobie sami z nim zamieszkali, inaczej nic nie dotrze, oni tego nie zrozumieją i nie ma co tam empatii szukać. Dobrze, że myślisz o dziecku, nie zapomnij o nim, bo mąż dorosły i niech robi go chce. O Ciebie i dziecko chodzi. Nie ma co opinii innych słuchać, to Ty z nim żyjesz i to Tobie jest źle i masz dość. Mężowi nie pomożesz, sobie możesz i ta pomoc jest bardzo wskazana, jest terapia dla współuzależnionych, mityngi Al-Anon. Nie masz wpływu na drugiego człowieka, tylko na siebie i siebie zmieniać warto i podejście do zachowania męża. Jeszcze dom w budowie...bardzo nieciekawa sytuacja.
Jestem Monika alkoholiczka.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Ostatnio zmieniany: 2019/07/05 14:26 przez Moni74. Powód: literówka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Elka.S, werka7

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/05 14:37 #4

  • Masza
  • Masza Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 347
  • Otrzymane podziękowania: 654
Witaj!
Milo Cie poznac.
Skoro wiesz, ze powinnas byc tu z nami wspoluzaleznionymi to zadam jedno pytanie: czy probowalas sie moze dowiedziec co to takiego wspoluzaleznienie?
Czy uwazasz sie za wspoluzalezniona?
Czy uwazasz ze sama potrzebujesz pomocy?
Celowo pomijam komentowanie poczynan Twojego meza, bo ewidentnie gosciu ma problem.
A Ty juz na pewno zauwazylas ze to problem z alkoholem.
Powiem Ci tak: ty jemu nie mozesz pomoc. Wiem to brzmi okrutnie.
Tzn w pewnym stopniu mozesz: przestajac sie interesowac jego zyciem, jego piciem, jego humorami i wyprowadzkami czy powrotami. Daj mu cierpiec.
Ty nie jestes winna jego piciu, i on dla Ciebie nie przestanie (ani dla dziecka).
A teraz troche o nas tutaj.
Ja tez jestem wspoluzalezniona. Wywalilam meza kilka miesiecy temu z domu po jednym z jego pijackich wyskokow. Mamy male dziecko.
Znalazlam to forum. Dostalam wsparcie, porady oparte na doswiadczeniu innych, dobre slowo.
Jestem na terapii i codziennie zagladam na forum.
Kazda z nas podobnie jak Ty opisywala swoj watek. Historie bardzo zblizone choc tak rozne bo jestesmy rozni przeciez. Ale motyw ten sam.
Zostan z nami. Poczytaj watki innych wspoluzaleznionych oraz alkoholikow. Poszukaj grupy wsparcia np Al-anon czy terapii dla wspol.
Jest mnostwo mozliwosci "zdrowienia" , tylko nie pomaganie alkoholikowi i myslenie za niego.
Pozdrawiam!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Elka.S, werka7

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/05 14:50 #5

  • SynKróla
  • SynKróla Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Nie piję bo Kocham!
  • Posty: 287
  • Otrzymane podziękowania: 498
Zaczęłaś pracę nad sobą.
Ja pilnował bym właśnie tego.

Efekty przychodzą późno lub wcale jeśli nie chodzi się odpowiednimi ścieżkami.

Wierzę, że masz wpisaną w siebie drogę, jaką trzeba przejść, aby żyć w zgodzie z samym sobą. Każda sytuacja, każdy dzień, każdy człowiek na Twojej drodze może być dla Ciebie błogosławieństwem.

Nie wszytko wydarzy się natychmiast jednak wielu z nas przeszło przez piekło i dziś ma to za sobą. Potrzeba było wielu decyzji nie pewności w tym ale determinacji w działaniu.

Mój początek wyglądał podobnie. Lenistwo, nie dokładność wykonywanych powierzonych MOICH obowiązków względem żony i dzieci.
Szukanie miejsca i czasu na picie. Olewanie zdania na mój temat ze strony innych.
Szukanie trzeciej drogi w życiu takiej gdzie tylko ja i ja i ja... A nie ma takiej.

Jest dobra i zła droga.
Miłość jest decyzją. To nie uczucie czy emocja.
Zdecydowałem o sobie, że nie będę więcej krzywdzil siebie i innych. To była długa i mozolna ścieżka jednak spasowana w sam raz na mnie.
Żyje.
"Jeśli przechodzisz przez piekło, nie zatrzymuj się!"
Winston Churchill
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Carla746, Masza, AGA54, werka7

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/05 14:54 #6

  • werka7
  • werka7 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 16
  • Otrzymane podziękowania: 14
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi :) Chyba nie uważam, że jestem współuzależniona, bo odkąd pije codziennie, czyli od lutego szybko zrozumiałam, że nie mogę go kontrolować i nie jestem w stanie, bo jeśli nie napije się w domu to wyjdzie gdzieś indziej. Nie usprawiedliwiam go, po prostu kiedy ktoś pyta gdzie jest, to mówię, że pije. Znajomi z reguły bagatelizują to mówiąc, że piwo można sobie wypić, oby wódki nie pił. Co za głupie myślenie, pewnie dlatego tyle uzależnień od piwa.
Nie chcę się przystosowywać do tej sytuacji i nie chcę żeby było gorzej. Pamiętam jaka byłam kiedyś szczęśliwa, jak podróżowałam po świecie, wspominam to sobie i cały czas myślę, że będzie kiedyś lepiej. Mam siłę, żeby odejść od niego, tylko kwestia tego gdzie zamieszkam.Czy myślicie, że jest jakieś inne wyjście żebym on zaczął się leczyć? Chyba nie. Musi poczuć co może stracić. Myślę, że nie zaszkodzi pójść na grupę Al anon.
A jeszcze zapytam. Na czym polega leczenie alkoholizmu? Czy musi pójść na odwyk czy jak to się odbywa?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/05 14:58 #7

  • werka7
  • werka7 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 16
  • Otrzymane podziękowania: 14
Bardzo piękne to co Pan napisał :) Widać, że przebył Pan długą drogę. Dziękuję za dobre słowa :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/05 15:10 #8

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 12508
  • Otrzymane podziękowania: 16006
Nie ma uzależnienia od konkretnego rodzaju alkoholu. Jest uzależnienie od alkoholu i piwo to alkohol, jak najbardziej alkohol. A takie myślenie, że piwo to nic, totalnie błędnym jest, to jest umniejszanie problemu, wręcz to żaden problem jest, tak to w społeczeństwie zakorzenione. Jest detoks(odtrucie), terapia, mityngi AA, grupa wsparcia, są kluby abstynenta, stowarzyszenia abstynenckie. Alkoholik ma chcieć pomocy, leczenia, a jak jest to wymuszone, bo coś, bo ktoś to nic z tego nie będzie, szanse minimalne.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): werka7

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/05 16:31 #9

  • Iwanka
  • Iwanka Avatar
werka7 napisał:
Witam wszystkich :) bardzo się cieszę, że tu trafiłam i mogę poczytać Wasze historie, niektóre bliskie mojej. Chciałabym się wygadać, dostać jakieś wsparcie, radę. Nigdy nie miałam bliskiego kontaktu z alkoholikami. Nie wychowywałam się w patologicznej rodzinie, dopiero teraz mój mąż wg mnie ma problem z alkoholem. On uważa, że póki jeszcze mu się chce iść do pracy to problemu z alkoholem nie ma. Jak wraca z pracy to wypija kilka piw, nawet nie wiem ile, bo nie robi tego w domu tylko na podwórku się chowa gdzieś. Jak ostatnio miał urlop pił codziennie od 6 rano nawet. Ostatnio nie jeździ nawet samochodem do pracy, pewnie się boi, że po wypiciu 8 piw wieczorem na drugi dzień ma jeszcze alkohol we krwi.
Odkąd wrócił do domu w połowie lutego to były może z 2 dni kiedy nie pił. Wyprowadził się w styczniu wcześniej zostawiając wszystkie dokumenty i telefon płacząc i mówiąc, że jemu nie będą już potrzebne. Zadzwoniłam na Ośrodek Interwencji Kryzysowej i tam mi poradzili żebym zgłosiła to na 112, bo jest duże prawdopodobieństwo, że może sobie coś zrobić. Zadzwoniłam, policja przyszła do jego firmy i prosto z mostu powiedziała przy jego koledze, że chce sobie coś zrobić. On zaprzeczył, więc sobie poszli. Po tym incydencie poszedł mieszkać do rodziców na kilka tygodni. Chciałam, żeby wrócił. On mnie oskarżał, że to przeze mnie tak się źle czuje. Że ja ciągle się czepiam. Być może trochę było w tym prawdy, ale czepianiem bym tego nie nazwała. On jest strasznym leniem i po prostu ciężko mu zrozumieć, że chce żeby coś mi pomógł, pobył chwilę z naszym dzieckiem rocznym. Kiedy coś robi to robi to tak byle jak, to chyba z lenistwa, bo naprawdę nie mogę zrozumieć jak można wyczyścić pół pieca, a pół zostawić brudne, ale wykosić trawę w niektórych miejsach a w niektórych nie. Ja jednak staram się pracować nad sobą. Robię kursy samorozwoju, tak aby dotrzeć do niego w inny sposób i nie zwracać mu zbyt uwagi.
Dodam, że zanim jeszcze się wyprowadził to byliśmy u psychiatry, bo widziałam, że jego samopoczucie jest nienajlespze. Jakoś go namówiłam do tego i poszedł. Psychiatra powiedziała, że jest na najlepszej drodze do uzależnienia. Wtedy się trochę przestraszył i przestał pić. Ale odkąd wrócił po wyprowadzce to pije codziennie.
Chce coś zrobić, aby zrozumiał, że ma problem. Nie dba o siebie, ma braki w uzębieniu,a jest młody . Źle się odżywia, niezbyt dba o higienę. Jego brudne ciuchy piorę ja, bo on rano idzie do pracy i nie obchodzi, go, że w łazience śmierdzi. Chciałabym się wyprowadzić,ale nie mam bardzo gdzie. Moi rodzice twierdzą, że małżeństwo jest na dobre i na złe i nie bardzo chcą żebym go zostawiała. Jego matka podobno mnie popiera, z kolei teść uważa, że nie pije dużo i nie ma problemu. Ostatnio nawet do mnie przeklął i mnie okrzyczał, że powinnam z nim porozmawiać i uważam, że on mnie wini za to. Mój mąż ogólnie nie miał może patologicznego dzieciństwa, ale jego rodzice leczyli się psychiatrycznie kiedy stracili pracę. Mówił mi, że teść miał próbę samobójczą. Jednak teściowa zaprzecza, że tak było. Poza tym jego brat cioteczny też się powiesił.
W młodości nie miał mój mąż żadnych obowiązków, teściowa za niego wszystko robiła, dlatego pewnie ciężko mu się odnaleźć w dorosłym życiu. Przed ślubem bardzo się starał żebym za niego wyszła. Pomagał mi i innym ludziom, był zupełnie innym człowiekiem, takim kochanym. Nie wiem co mam teraz zrobić, żeby zmotywować go do zmiany swojego życia. Jak na jeden dzień wyniosłam się z dzieckiem do rodziców (bardzo blisko w tej samej miejscowości) to go chyba to ruszyło. Mówił, że sobie nie radzi, ale kiedy zaproponowałam mu pomoc to odmówił. Chciałabym się wyprowadzić, bo mam dość tego krzyku, obrażania się na mnie non stop i obrażania mnie jak to ja niby całe dnie leżę i nic nie robię w domu. W ogóle nie spędza z dzieckiem czasu, bo zaraz po pracy idzie pić. Nie chce żeby dziecko miało taki obraz ojca.Boję się tylko, że może sobie coś zrobić i jeśli się coś stanie to będzie moja wina.On mnie obwinia, że to pije przez to, ze między nami się nie układa się, tak powiedział swoim rodzicom. Nie układa się, bo on pije. On powiedział, że się nie wyprowadzi, mamusia by pewnie nie pozwoliła tak pić, a być może wie, że jak sam zamieszka to ktoś będzie musiał ugotować, uprać itp.
Jakie są możliwości leczenia jeśliby się zdecydował? Czy da się tak, żeby nie stracił dobrze płatnej pracy? Obecnie on tylko pracuje i jeszcze budujemy dom, więc wydatki są. Ja mam nadzieję, że za miesiąc pójdę do pracy.
Bardzo dużo napisałam, ale chciałam nakreślić sytuację. Kilka dni się do tego zbierałam, liczę na jakieś wsparcie. Pozdrawiam :)
Źle umieściłam post, może moderator przenieść na forum dla współuzależnionych? Bo ja chyba nie mogę tego zrobić?
Witaj. Zacytowałam ten post, ponieważ uważam, ze jesteś już wapółuzależniona. Nie robisz nic dla dziecka i siebie tylko dla niego. Robisz kursy samprozwoju dlatego, żeby do niego dotrzeć? Myslałam, ze sama nazwa wskazuje, ze ten kurs powinien Tobie służyć a nie jemu. Troszczysz sie o niego, dziwią się, przecież to dorosły facet. A czy Ty ciągle krążąc wokół alkoholika troszczysz się o siebie i dziecko? Cały czas szukasz pomocy dla alkohokika. Czas się obudzić. Konieczne jest podjęcie terapii przez Ciebie samą, ale nie po to, żeby Go ratować, tylko dla siebie. Teraz są krzyki, potem dojdzie do rękoczynów. Ja się bałam wychowywać dziecko z czynnym alkoholikiem. Tyle się słyszy w TV ile to alkoholik razy pobił małe dziecko, czy zabił żonę, bo on tylko przecież chciał spokojnie wypić.

Wiesz czego sie boisz? Jesteś na jego utrzymaniu, w trakcie budowa domu, super facet. Jeszcze drzewo zasadzi a potem to juz sielanka... Jesteś od niego uzależniona i finansowo i uczuciowo i materialnie i Związana, bo jest na świecie malutkie dziecko. I nie wyobrażasz sobie, ze nie mogłoby się wychowywać bez ojca. Bez alkoholika nawet wskazane. Trzeźwy ojciec, zdrowa dysfunkcyjnie matka, to szczęśliwi rodzice.

Powinnaś pomyśleć o sobie. Jak rozwiązać sytuację finansową i mieszkaniową w momencie, kiedy mąż w ogóle juz nie pomyśli o pracy, o skończeniu budowy domu, o dziecku i zapomni ze ożenił się z kobieta swojego życia, bo w tej chwili przestał Cie już szanować. Ojciec przed narodzinami mojego synka tez był ideał.
Odkąd Twoj mąz nadużywa alkoholu, winić będzie wszystkich wkoło, tylko nie siebie. To jest choroba, żadne argumenty nie docierają, bo on chce się tylko spokojnie napić. Przecież pracuje...należy mu się. A Ty zaczynasz mu w tym przeszkadzać. I wyprowadzka na jeden dzień nic nie da. On musi ponieść konsekwencje, zrozumieć co może stracić. Ja bym się wyprowadziła i nie powróciła dopóki nie zacznie leczenia i nie zacznie trzeźwiec. Potem możesz powoli myśleć o powrocie do męża, ale On powinien pokazać, ze na prawdę nie chce pić i chce trzeźwiec i zdrowiec dla siebie, bo tylko wtedy zmieni sie jego myslenie i bedzie sie starał, zeby nie stracić rodziny. Wtedy i wsparcie jest wskazane, ale mądre. I dlatego tak ważne jest i ratunek dla Ciebie samej pójście na terapię dla współuzależnionych.

Proszę, przemysl jeszcze raz swoje położenie.
Dbaj o siebie i dziecko.

Iwona alkoholiczka/DDA/kiedyś wspołuzależniona
Ostatnio zmieniany: 2019/07/05 16:37 przez Iwanka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/05 16:52 #10

  • Iwanka
  • Iwanka Avatar
P.s. Myśli samobójcze to problem, który jest w nim samym. I wystepują czesto w depresji bądź u alkoholika, u którego załącza się: jest mi wszystko jedno, nie chce juz żyć. Alkohol dodaje odwagi. I tylko lekarz psychiatra jest w stanie pomoc. Ale, gdy się pije, to leki i tak są tu zbędne. Gdy zechce się leczyć z nałogu, to i pomoc fachową dostanie w celu leczenia i umyslu i ciała.
Jeśli usłyszysz od męża znów skargi i groźby, ze sobie odbierze życie dzwon na pogotowie, nie czekaj.
Ostatnio zmieniany: 2019/07/05 16:55 przez Iwanka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/05 21:29 #11

  • Elka.S
  • Elka.S Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 90
  • Otrzymane podziękowania: 72
Witaj Werka.
Też jestem tu od niedawna, ale bardzo się cieszę, że w końcu się odezwałam, ponieważ każda odpowiedź na mój post daje do myślenia i niektóre kwestie rozjaśnia. Także i ty pewne zależności i sytuacje dotyczące Ciebie i Twojego męża lepiej zrozumiesz teraz. Wiem, że raczej sporo czasu na czytanie i pisanie nie masz przy rocznym dziecku, ale warto. Dla siebie i dla swojego dziecka. Moje- też roczne, już jest spokojniejsze i ma niezakłócany sprzeczkami sen, ponieważ skupiłam się na sobie i na niej i jeszcze drugiej córeczce starszej 12 lat.I zamierzam tak trzymać i zadbać o siebie i dzieci jeszcze mocniej. Mąż alkoholik mieszka jeszcze z nami, ale zapowiedziałam mu, że kiedy wykończymy domek, on zamieszka w kawalerce a ja z dziewczynkami tam. On nie sam oczywiście, tylko ze swoim alkoholem...Może wtedy zrozumie swój problem i może do siebie wrócimy...jeszcze po cichu na to liczę. Mam trochę wspólnego z tobą, roczne dziecko, u nas rozbudowa domku, mąż lubiący piwo, które jest alkoholem. Jestem współuzależniona, chociaż kiedy zaczęłam tu pisać nie miałam tej pewności...myślę że ty również jesteś. Nie będę Ci wiele radziła, ponieważ sama jeszcze błądzę...i szukam odpowiedzi... Dużo siły.Pozdrawiam. Elka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Iwanka, werka7

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/06 06:15 #12

  • Iwanka
  • Iwanka Avatar
Elka.S pięknie ubrałaś w słowa swoje obecne tu i teraz. Niezmiernie mi miło, ze tak dojrzewasz. Jestem dumna. Spokój wewnętrzny i miłość w sercu do siebie i dzieci przezwyciezy najcięższą próbę wdrapania się na trudną do zdobycia górę (niepokój i nipoukladane myśli znikną z biegiem czasu).
kwiaaatek

Werka zauwazyłaś ze nie jesteś sama z podobnym problemem?
Pisz, jak Ci będzie źle. Na wszystko znajdzie się odpowiedź i rozwiązanie.

Powoli, lecz pewnie.
kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/06 06:39 #13

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu..
  • Posty: 2106
  • Otrzymane podziękowania: 5797
Witaj :czesc: Jestem Bernadetta była żona alkoholika i współuzależniona.
Obrażanie, obwinianie o wszystko i nic, krzyki, wyzwiska... wszystko to znam z autopsji. Dziś to już za mną, dziś jestem bardzo wdzięczna Bogu za to że udało się wyjść z tego bagna. Ale to co dziś mam, wymagało wielu poświęceń, czasu i pracy nad sobą z terapeutką. Bez tego nie udało by się.
Pisz, czytaj i choć może na początku nie będziesz zbyt wiele rozumiała, nie poddawaj się. %%-
Ja zaczęłam od szukania wsparcia u psychologa,potem na terapii współuzależnienia. Terapia była i wciąż jest dla mnie strzałem w dziesiątkę. Warto zainwestować czas w siebie a jego leczenie zostawić jemu. :-BD
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): olka2019, Iwanka, werka7

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/06 12:41 #14

  • werka7
  • werka7 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 16
  • Otrzymane podziękowania: 14
Powiedziałam wczoraj mężowi, że pójdę w poniedziałek na spotkanie al-anon, bo chyba jestem współuzależniona. Wyśmiał to, ale dziś od razu się lepiej zachowuje, pije, tylko mniej. Pewnie myśli, że jak będzie się lepiej zachowywał to nie pójdę.
Dziś znów pokłóciliśmy się o bzdurę, o rozwieszanie prania. Czy ja się naprawdę czepiam? Przed tym jak zaczął wywieszać powiedziałam żeby wieszal za nogawki i za brzegi ubrań, bo jak byle jak rozwiesi to nie wyschnie. Po czym patrzę a on niektóre nowe rzeczy poprzyczepial na jeden spinacz, zmięte. Więc poprawiłam później, żeby nowe się nie powyciągaly. Czy to lenistwo, czy to taki patałach, czy to na złość, że o nic nie można poprosić? Wiem, że to głupota, ale nie mogę liczyć, że będzie coś dobrze zrobione jeśli sama tego nie zrobię. Wczoraj powiedziałam mamie, że zapisałam się na to forum i co mi radziliście.
Dziś mi powiedziała żebym była dla niego bardzo miła, cały czas po dobroci wszystko robiła. To chyba ona jest bardziej współuzależniona, a nie ja. Chyba trudno jest przyjąć
myśl, że ja nie chce tego tolerować i nie chcę tak funkcjonować. Wstyd jej przed znajomymi, że miałabym się do nich wprowadzić a to mała wieś.
Powiedział też,że jestem wiedźmą i caly czas się czepiam a kiedy prosiłam żeby wymienił kilka rzeczy to nie potrafił. No naprawdę to jest czepianie jak mówię od kilku dni, żeby posprzatal puszki i butelki z podwórka porozwalane albo pety z trawy? Chyba nie. Wygadałam się trochę, bo u rodziców na razie nie znalazłam wsparcia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/06 12:59 #15

  • Masza
  • Masza Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 347
  • Otrzymane podziękowania: 654
Jesli chodzi o to rozwieszanie prania, to powiem Ci ze to moze nie byc specjalnie, czy na zlosc.
Ja na terapii dowiedzialam sie, ze mozg mojego m. jest zniszczony od alkoholu. Proste logiczne czynnosci moga sprawiac mu trudnosci, albo skupienie gdy sie do niego mowi. Taka jest ta choroba.
Twoja mama ma racje z tym, zeby zachowywac sie w opanowany sposob w stosunku do niego, bo inaczej tymi pyskówkami nakrecasz siebie i jego a to do niczego nie prowadzi. Nie chodzi o to, zeby mu nadskakiwac ale zachowywac sie w miare spokojnie i kulturalnie, z szacunkiem.
Wtedy jest szansa, ze zauwazy Twoja zmiane, ze nie dajesz sie sprowokowac, znaczy ze sie zmieniasz, bo "spływa" po Tobie jego głupie zachowanie.
Oczywiscie nie wolno tolerowac przemocy slownej czy fizycznej.
Mow to co zrobisz i rob to co mowisz (np pojdz na Al-anon skoro o tym mu powiedzialas).
Twoja konsekwencja da mu do zrozumienia, ze nie ma z Toba zartow od tej pory.
Ktos musi spowazniec w tym zwiazku, werka. I wypadlo na Ciebie, bo on nie widzi takiej potrzeby.
Pisze tu tak jak ja robilam i to dziala.
P.S czytaj o jego chorobie, to duzo tlumaczy. A o "twardej milosci" dowiesz sie np z wykladow ks. Dziewieckiego na youtube.
Pozdrawiam!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Elka.S, Iwanka, werka7

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/06 13:01 #16

  • Carla746
  • Carla746 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Podążaj własną drogą
  • Posty: 243
  • Otrzymane podziękowania: 364
Werka,
Powiem Ci tak. Szkoda gadać. Let go, jak mawiają Brytole. Odpuść. Live and let live. Żyj sama i daj mu żyć i zeszmacić się do woli. Kit z nim. Sorry, ale widzę siebie w moim własnym więzieniu.
Nie chciałam urazić, Broń Boże.
Jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Iwanka, werka7

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/06 13:11 #17

  • Carla746
  • Carla746 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Podążaj własną drogą
  • Posty: 243
  • Otrzymane podziękowania: 364
Nie dajemy tu rad, ale szkoda Twojego czasu i życia. A wynik i tak będzie TEN SAM. Ty sfrustrowana, a on żyje i tak w swoim świecie.
Jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): werka7

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/06 13:18 #18

  • Iwanka
  • Iwanka Avatar
Znam ten aspekt życia na wsi. "Bój się Boga co ludzie powiedzą". To nie Ty Werka masz się wstydzić tylko On sam. Jesteś mamą, gospodynią, jeszcze żoną. Zona nie powinna być służąca tylko partnerką i przyjaciółką, i to ma działać w dwie strony.
Zgadzam się z Maszą, spokoj jest wskazany, trudno jednak być opanowaną wobec męża alkoholika. Ale, gdy tylko nuczysz się o siebie dbać, o swój spokój będzie juz tylko lepiej. On jest też i ojcem, ale gdy pije, to żadnego z niego dobrego przykładu dziecko nie będzie czerpać.
Za to Ty możesz być przykładem. 3aa
Złość zony, frustracje, zwracanie uwagi na Niego, to m.in. pożywka dla alkoholika, kolejny powód, żeby pić. Alkoholik potrzebuje widzów. Sam jest dobrym aktorem.
Ostatnio zmieniany: 2019/07/06 13:22 przez Iwanka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/06 13:28 #19

  • Carla746
  • Carla746 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Podążaj własną drogą
  • Posty: 243
  • Otrzymane podziękowania: 364
Werka, Ty idź na Al-anon, co? Zobaczysz, że nie jesteś sama. Na żywo to nie to samo co w necie. Jest czad.
Jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): werka7

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/06 13:39 #20

  • werka7
  • werka7 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 16
  • Otrzymane podziękowania: 14
Jestem tym już naprawdę zmęczona choć jeszcze nie mam trzydziestki. Chodziliśmy na takie świetne nauki przedmałżeńskie, trzeba tam było robić różne prace domowe. I wtedy planowaliśmy sobie podczas jednej z nich, że będziemy podróżować, wieczory spędzać razem. Nic z tego nie jest realizowane choć w tym roku 4 lata minie jak jesteśmy małżeństwem. Chciałabym móc na kogoś liczyć i mieć wsparcie.
Ostatnio jak się poparzyłam sokiem, miałam zabryzganą cała kuchnię łącznie bez sufitem to obudziłam go przed 4 żeby mi pomógł sprzątać, robiłam w nocy soki, bo wieczorem nie chciał się zająć dzieckiem, to okrzyczal mnie jak ja mam mogę go budzić i litości nie mam. Sama sprzątałam z poparzoną ręką. A jak on miał wypadek to zajmowałam się nim łącznie z kąpaniem i obcinaniem brudnych pazurów u stóp w szpitalnej łazience, bo wstydził się ich przed operacją. A do tego jeszcze półroczne dziecko i budowa na mojej głowie. Tak mi przykro, że nie widzi ile ja daję siebie w tej rodzinie.
Myślicie, że mogę postawić mu ultimatum, że jeśli nie podejmie leczenia to w ciągu pół roku wystąpię o separację lub rozwód?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Carla746

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/06 13:41 #21

  • Carla746
  • Carla746 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Podążaj własną drogą
  • Posty: 243
  • Otrzymane podziękowania: 364
Werka, kochana, musisz sobie sama odpowiedzieć na to pytanie. Myślę, że odpowiedź znasz.
Jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): werka7

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/06 13:44 #22

  • Carla746
  • Carla746 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Podążaj własną drogą
  • Posty: 243
  • Otrzymane podziękowania: 364
Najpierw zajmij się sobą. I tylko sobą. Zero sprzątania, zabiegania, obiegania, gotowania, sprzątania po nim. A co to tak? Niewolnictwo współczesne? Skoro jest małżeństwo to raczej OBIE strony mają się dokładać. I pamiętaj, z alkoholikiem na argumenty nie wygrasz.
Jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Iwanka, werka7

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/06 13:51 #23

  • Iwanka
  • Iwanka Avatar
Sama juz sobie odpowiedziałas.

Ja nie określałam az tak długiego czasu. Alkoholik podstępnie wykorzysta taki okres na picie a dzień przed terminem oznajmi, ze ok, albo i nie.
Ja pamiętam, ze spokojnie usiadlam obok alko i oznajmiłam, ze ten związek w takiej wersji nie ma już przyszłości. Myślę, o definitywnym rozstaniu. I zostawilam go z tym. Gdy nadal nic nie zrobił w kierunku leczenia. Ostatecznie oznajmilam, ze dla mnie ten związek juz się skończył. Alko nie przestał pić, ale ja godnie i z szacunkiem rozstalam sie na zawsze z życiem u boku czynnego alkoholika.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/06 14:27 #24

  • Masza
  • Masza Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 347
  • Otrzymane podziękowania: 654
Ktos tutaj na forum dal chłopu ostrzezenie, ze ma miesiac na rozpoczecie leczenia, a potem sie wyprowadza.

Ja tez dalam szanse po kolejnym pijackim wybryku. Wytrzymal nie za dlugo...
Wiec wywalilam go z domu i powiedzialam ze albo terapia albo koniec i zajelam sie soba.
Troche chodzil, potem sobie takie plany stworzył na "nasze" dalsze zycie, ze hej.
Niestety pominal w nim swoje leczenie...
Wiec jak mu oznajmilam co o tym mysle to sie wsciekl. Odbilo mu, wiec posunelam swe dzialania dalej (formalnie).
Teraz zalatwiam sobie i dziecku bezpieczenstwo. Zobaczymy co on na to.
Narazie kazde z nas zyje swoim zyciem. I w sumie tyle.
Cos tam na poczatku probowal jak juz wiedzial ze nie robi na mnie wrazenia ale przestal.
Nie mamy kontaktu, on z dzieckiem ma bardzo sporadyczny kontakt..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Elka.S, Carla746, werka7

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/06 21:28 #25

  • Elka.S
  • Elka.S Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 90
  • Otrzymane podziękowania: 72
Tak jak pisze Masza, chyba każda z nas tych szans dawała sporo, ale każda szansa dla nich to ryzyko dla nas duże... Wiesz, Werka....i ja "zaczynam trzeźwieć" z mojego alkoholika, przecieram oczy, czytam i nie mogę się nieraz sobie nadziwić jak zaslepiona i naiwna bywam...Kiedy mu mówię że podejmę terapię, jest zaskoczony, no bo po co.Dziś stwierdziłam, że jednak przestraszył się trochę moich warunków w końcu...zwłaszcza tego, że nie pozwolę mu już nocować po alkoholu w naszej tymczasowej kawalerce, że ma się wtedy wynieść i sobie trzeźwieć w domku który powiększamy ( trzymajcie kciuki żebym się nie złamała)...
Musimy być mocne, dla nas, dla dzieci. To jest nasz sens, a nie nadskakiwanie alkoholikowi, który nie potrafi pomóc w najprostszych czynnościach,nie ma energii na zajęcie się dziećmi, bo się przepracował, przepił, niedopił, czy akurat ma chęć na piwo, które do niego nie zawsze biegnie samo z lodóweczki. Bajery męża, obietnice bez pokrycia chyba czas schować głęboko do kieszeni. Kiedy są dzieci,zwlaszcza malutkie jak u ciebie i u mnie Werka,ciężko się zdobyć na radykalne zmiany w rodzinie, ale jeśli mają to być zmiany na lepsze to chyba warto zawalczyć.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jetti11, Carla746, werka7

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/07 07:43 #26

  • olka2019
  • olka2019 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2202
  • Otrzymane podziękowania: 3623
Hej Werka,
Jestem Olka - jeszcze żona alkoholika ale wywaliłam go z domu rok temu.
Dziewczyny już mnóstwo napisały - jesteś współuzależniona bo myślisz o nim i chcesz pomóc jemu - nie widzisz jak pogrążasz się w tej sytuacji Ty i dziecko. Uzależnienie finansowe i brak wsparcia (skoro nawet rodzina mówi, że powinnaś być "dobrą żoną") stawia Cię w trudnej sytuacji ale to nie jest sytuacja bez wyjścia. Ja też byłam w czarnej dziurze ale dźwignęłam się i skorzystałam z pomocy innych osób.
Korzystaj Werka z tego co daje internet - czytaj i pisz na forum, zajrzyj na miting online i warsztaty dla DDA, idź na Al-Anon. Myśl o sobie. Twoja mama ani teściowa nie przeżyją życia za Ciebie bo to TWOJE życie.
Nie jesteś sama. Wspieramy Cię.
Ściskam. kwiaaatek
"Przeszłość minęła, dokonała się.
Istnieje tylko doświadczenie chwili"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana, Jetti11, Carla746, Masza, Iwanka, werka7

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/11 03:00 #27

  • williwilli55
  • williwilli55 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1389
  • Otrzymane podziękowania: 2916
:czesc:
Darek alkoholik
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): werka7

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/11 10:02 #28

  • majak
  • majak Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 324
  • Otrzymane podziękowania: 273
Witam
Każda z nas przeżywa podobne historie.
Nie ma recepty jak dokładnie postąpiç
Wybieraj to co ci wrzesień pasuje ty znasz sytuację i jego najlepiej.
Przemyśl jak on się zachowuje ,co mówi, jak co robi .To jest jego manipulacja by ci dokuczyć a ty wtedy do niego bo to i tamto.
Ja musiałam wiele pracy nad sobą włożyć .Jestem perfekcjonistką bo te lata z nim mnie do tego zmusiły,bo na niego nie można było liczyć.Wiedział że ja to zrobię.
A teraz jest mi obojętne czy jest pomalowane ,..wyprasowane ,czy łapka na mysz zastawiona.
Tak to praca nad sobą trudna, ale da się wypracować.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): werka7

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/13 21:19 #29

  • werka7
  • werka7 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 16
  • Otrzymane podziękowania: 14
Tak mi jest dziś przykro, źle. Może faktycznie coś ze mną jest nie tak? Może to przeze mnie mój mąż pije. Była dziś u nas moja szwagierka z rodziną i niby wspierała i widzi, że jest problem, ale co jakiś czas jakaś rada, że z moim mężem to trzeba delikatnie rozmawiać, ładnie poprosić, że on rano jeździ do pracy i po pracy zmęczony. Że jak z mamą mieszkał to on nie pił alkoholu, że jak dopiero razem zamieszkaliśmy to zaczął pić. Nie wiem co on jeszcze jej wczoraj opowiedział i jakiego biedaka z siebie zrobił. Czuję się tak jakby to przeze mnie wszystko złe było. To jednak jego siostra, pewnie go będzie za wszelką cenę bronić.
A dziś znów się przekonałam, że nie można na niego liczyć. Zaprosił swoją koleżankę i jej faceta, przyjechała też jego siostra z rodziną i nic mi nie pomógł w przygotowaniach jak go prosiłam, nawet się nie zajął dzieckiem. Jedynie rozpalił grilla. Jeszcze jakieś chamskie teksty sypał do mnie. I on mi ślubował miłość?Płaczę, może mi ulży.
Byłam też na spotkaniu AA, zrobili miting otwarty ze względu na to, że przyszłam. Bo przyszłam tam przez pomyłkę, bo kiedy dzwoniłam tam się dowiedzieć to chyba pan źle usłyszał i podał mi kiedy spotykają się uzależnieni a nie współuzależnieni. Byłam też za namową ludzi z AA na konsultacji z terapeutką uzależnień. Potwierdziła, że z tego co mówię to mąż jest już uzależniony i ma bardzo niskie poczucie wartości i nieprzepracowane problemy z przeszłości. I że najlepiej by było gdyby sam się zgłosił na leczenie, to to ja wiem. W poniedziałek idę na spotkanie dla współuzależnionych.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Benia, Alex75, Iwanka

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/13 21:33 #30

  • Carla746
  • Carla746 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Podążaj własną drogą
  • Posty: 243
  • Otrzymane podziękowania: 364
Hejjj, tu Karolina, współ i alko. TO NIE TWOJA WINA! Przestań obarczać się odpowiedzialnością za jego alkoholizm. To dorosły człowiek.
Z siostrą mojego alko było to samo. Głęboko współuzależniona, chora osoba. Ciągle słyszałam, że A jest trochę "jak 5-letnie dziecko". Sorry, ale co mnie to obchodzi? Ja już mam dwóch synów. Wiem, że można zwątpić, jak Cię tak wszyscy osaczą. Idź swoją drogą wytyczoną. I pamiętaj, to są chore osoby, które swoimi manipulacjami chcą spowodować, żebyś dołączyła do tego tańca chocholego. Nie daj się!
Jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Iwanka, werka7

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/13 21:38 #31

  • Benia
  • Benia Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu..
  • Posty: 2106
  • Otrzymane podziękowania: 5797
Werko, to nie Twoja wina. Przecież to nie Ty wlewasz mu alkohol do ust. Jak mnie boli ząb to idę do dentysty a nie nadaje na cały świat że mnie boli.
Jest takie powiedzenie..."nie przez Ciebie pije i nie dla Ciebie przestanie".
Bardzo fajnie że byłaś na mityngu i podejmujesz terapię. To naprawdę pomaga wyjść na prostą i zająć się sobą. :-BD
Opuszczenie toksycznych ludzi to ważny krok do bycia szczęśliwym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Iwanka, werka7

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/14 08:06 #32

  • Iwanka
  • Iwanka Avatar
Werka odgoń te niedorzeczne myśli, ze przez Ciebie pije. Pil zawsze, tylko nikt nie chciał tego widzieć, bo po co. Przerobilam obwiniane mnie przez siostry alkoholika. Nawet rady dostawalam - Pozwól mu pić wieczorami w domu, jak bedzie na rauszu, to i będzie do rany przylóż. A nie on musi pić poza domem to i w ciąg wpada. Ze niby ja go doprowadzam do stanu nieużywalności. Teraz to mi się w głowie nie mieści.
Ty Werko zauwazyłas problem. Rodzina tkwi w tym po uszu, no ale ktoś musi być ofiarą i winnym, tylko nie alkoholik. On taki biedny, musi mieć spokój i komfort picia. Gdzie tu logika?

Fajnie, ze trafiła na miting i podejmujesz działania. Trzymam kciuki.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/17 12:31 #33

  • werka7
  • werka7 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 16
  • Otrzymane podziękowania: 14
Cześć, możecie opisać dokładnie jak działają Gminne Komisje Rozwiązywania Problemów Alkoholowych? Byłam na spotkaniu al-anon dla współuzależnionych i prawie wszystkie panie zgłosiły mężów na leczenie. Jak wygląda ta cała procedura? Może ktoś wie? Czy długo się czeka na rozpatrzenie tego zgłoszenia?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/19 18:04 #34

  • werka7
  • werka7 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 16
  • Otrzymane podziękowania: 14
Ale mi dziś smutno, aż coś mnie kłuje w środku. Czy Wy też często się obwiniałyście za Wasze trudności w małżeństwie? Dziś mąż wielokrotnie mi mówił, że go wykończyłam, że się go czepiam. Choć kiedy proszę go żeby wymienił to nie potrafi. Wczoraj mi rodzice powiedzieli, że ja też mam trudny charakter, że za bardzo się czepiam głupot. A poszło o to, że chciałam żeby wyczyścić i pomalować ogrodzenie. Mąż uznał, że nie ma tam rdzy, choć była i trzeba to po prostu pomalować. Ja stwierdziłam, że jest i że jeśli on nie chce to ja to wyczyszczę. Albo sytuacja z dziś, sama wykosilam trawę w ogródku i przed domem, bo ostatnio mąż uznał, że źle tam się kosi kosiarką i wytnie kosą czego oczywiście nie zrobił i urosła wysoka. Czasami mi się wydaje,że mu robię krzywdę jak po nim poprawiam, choć częściej staram się to sama zrobić, bo naprawdę mnie wkurza jak cały czas przechodzę koło takiego czegoś niedorobionego. Staram się z tym walczyć, choć naprawdę mi ciężko. Wprawdzie widzę postęp u siebie, bo już nie chodzę cały czas i nie sprzatam po nim, niektóre rzeczy sprząta sam jak mu przypomnę, bo jak nie to będzie nieruszone. Naprawdę potrafi mnie wpędzić w poczucie winy. Skrytykował mnie, że bardzo mało mi przyszło pieniędzy z pracy dodatkowej i zbyt wiele włożyłam w to energii. On o swoich wadach nie mówi kiedy ja o nie pytam. Mówi, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Czy to możliwe żeby człowiek nie dostrzegał swoich wad i zero wglądu w siebie, czy to taka gra?
Powiem Wam, że naprawdę mam mętlik w głowie. Chyba ktoś musi na to popatrzeć z boku, bo chyba mną nieźle manipuluje. Teoretycznie wiedzę mam, bo jestem psychologiem, ale jednak nie mogę nim być w swojej sprawie i dodatkowo miłość i emocjonalna relacja przysłania mi prawidłowy widok. Choć tak patrzę i nie widzę na razie plusów tego małżeństwa. Nie mogę wcale na niego liczyć. Ja nie mogę mieć chwili słabości. Umówiłam się na terapię dla rodzin alkoholików, ciekawe co mi powie koleżanka po fachu?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): moniaoo79, Iwanka

Czy jestem współuzależniona? 2019/07/19 23:23 #35

  • moniaoo79
  • moniaoo79 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Jeśli wiara czyni cuda...trzeba wierzyć że się uda
  • Posty: 390
  • Otrzymane podziękowania: 783
Warka,byłam z alkoholikiem 5 lat,dla nie których mało dla innych dużo ale jedno mogę ci powiedzieć ,że współuzależnienia autentycznie wychodziłam na kolanach ,wyłam jak bóbr kiedy go zostawiłam ,nie wiedziałam co jest prawdą A co nie bo nikt Cię nie zmanipuluje lepiej niż czynny alkoholik...tak już jest.To nie jest twoja wina że masz oczekiwania względem partnera.Masz prawo je mieć i wymagać od drugiej połówki by ogarniał życie co najmniej tak samo jak Ty.Niestety przy czynnym Alko nie można na to liczyć. Decyzja czy będziesz dalej się na to godzić należy do Ciebie. Ja w końcu odeszlam ,nie wytrzymałam. I co ? W poniedziałek jadę nad morze.Poznalam fajnego faceta, który potrafi wszystko zorganizować i teraz to nie ja o wszystko dbam ,nie siedzę i nie zastanawiam się czy on coś zrobi czy nie bo wiem że mogę liczyć na niego,czuje się bezpiecznie,tak poprostu.Juz jakiś czas żyje bez stresu który Ty teraz przeżywasz a który ja długo czułam i powiem Ci jedno.Wedlug mnie nie warto ..Życie jest po to żeby sie cieszyc i uśmiechać .Da się ciężką pracą nad sobą z tego wyjść...nikt nie prawa swoimi problemami i flustracjami niszczyć ani Ciebie ani Twojego życia.Pozdrawiam,Monika.
,,Wypuść wszystko z rąk,niech się rozsypie
a potem schyl się i pozbieraj to co warto podnieść''
Ostatnio zmieniany: 2019/07/19 23:24 przez moniaoo79.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, Masza, Iwanka, werka7
  • Strona:
  • 1
  • 2